Dodaj do ulubionych

przeklęte mieszkanie

04.02.08, 10:01
Witam i prosze o poradę.
Jestem po rozwodzie, mój partner życiowy również.
Mieszkamy teraz w moim mieszkaniu, które kupiłam jeszcze razem z
moim byłym mężem (ja go spłaciłam i tu zostałam). Problem polega na
tym, że miejsce to stało sie jakieś takie "martwe", albo obdarzone
złą energią... NIc tu nie wychodzi i nie utrzymuje się: kwiatki
(które rosną wszędzie) żółkną i usychają, rybki po kolei wszystkie
zdychają (pomimo bardzo dużego zaangażowania w pielęgnację), my się
cały czas kłócimy i generalnie jakoś tak wionie pustką i czymś
niefajnym z tego mieszkania.
Zaczęłam myśleć, ze to albo mój były mąż albo była żona mojego TZ
przekleli nas albo ten dom...
Pomóżcie, czy jest jakaś mozliwość odwrócić to? Obronić się?
Natchnąć nasze mieszkanko dobrą, pozytywną energią?
Obserwuj wątek
    • romantyczna_rybka78 Re: przeklęte mieszkanie 04.02.08, 12:59
      Witam, też mam ten problem tylko że z domem. Jestem bardzo do niego
      przywiązana i nie wyobrażam sobie z niego się ruszyć. To spowodowało
      rozpad mojego małżeństwa, bo nie poszłam za mężem. Teraz mieszka ze
      mną inny mężczyzna. Najpierw chciał namówić mnie żebyśmy poszli coś
      razem wynająć. Uznałam to za bezsens i wprowadził sie do mnie.
      niestety znowu są problemy i kłótnie. Co do kwiatków też nie mam
      szczęścia.
      • marta3472 Re: przeklęte mieszkanie 04.02.08, 13:38
        Mam wrazenie ze ktos niszczy kwiatki i wszysttko co ma pod reką, ja tak mam, moj wrog wszedzie mnie przesladuje, niszczy w kazdym calu, i niema na to ratunku, prokurator mu wspołczuje bo to człowiek rzekomo chory, i tak psychopaci robią co chcą, ostatnio wszystko zniszczył w ogrodku, bo taki miał kaprys.
        • eviva7 Re: przeklęte mieszkanie 04.02.08, 17:28
          Nie wiem,czy jesteście wierzącymi,ale ja bym na Waszym miejscu, poprosiła o
          ochronę obecnego w sercu każdego człowieka Chrystusa.Chrystus jest obecny w
          Niebie,ale przez swojego Ducha Świętego,jest obecny też w każdym człowieku.Jest
          obecny w nas aby nam pomagać przezwyciężać nasze grzechy,nieszczęścia,choroby
          itd.Nie chodzi tu o jakąś wiarę kościelną,bo kościół jakoś się do tego nie
          kwapi,aby tego nauczać wiernych,ale chodzi o pomoc,jaką każdy może mieć od
          Chrystusa.Nie powinniście się kłócić,bo zła energia pozostaje w murach i się
          kumuluje.Widać z tego,że za dużo się jej nagromadziło w Waszych domach.
          • marta3472 Re: przeklęte mieszkanie 04.02.08, 18:56
            Modlitwa to jest piękne marzenie nie do zrealizowania.Ludzie sie modlą czekają na cud, a taki zboczeniec sie wyżywa na naiwności ludzkiej. Przecież Jezus tez cierpiał, i nikt mu nie pomógł.
            • meth.p Re: przeklęte mieszkanie 05.02.08, 16:32
              Zla energia? OMFG!
      • moherfucker1 Dzwonta po Jakuba.... 06.02.08, 15:35
        Tylko Jakub Wedrowycz cos pomoze. :)
    • angelbell Re: przeklęte mieszkanie 04.02.08, 20:53
      Krotkie pytanie do ferbuni: Po wyprowadzce Twojego ex co robilas w
      mieszkaniu w sensie remontu? Jaki zakres prac?
      • ferbunia Re: przeklęte mieszkanie 05.02.08, 09:57
        Dzięki za zainteresowanie.
        Jak sie wyprowadził to odnowiłam (pomalowane ściany) kuchnię,
        sypialnię i mały pokój. Ponadto wymieniłam łóżko i szafeczki w
        sypialni. Na nowo umeblowałam mały pokoik. Oprócz tego jakies takie
        drobiazgi - naczynia, pościel, garnki, obrazki na ścianach.
        • angelbell Re: przeklęte mieszkanie 05.02.08, 11:10
          Hmm, jesli wczesniej nie bylo jakichs dramatycznych zdarzen w tym
          mieszkaniu lub tez kilkuletniego piekielka to powinno wystarczyc
          tylko odnowienie.To wszystko co opisujesz od kiedy sie zaczelo?
          Kojarzysz poczatek tej atmosferki dziwnej z jakims zdarzeniem?
          Np.wprowadzenie sie twojego faceta, jakas scysja twoja z bylym czy
          jego z byla?Konflikt z rodzina czy przyjaciolmi? Smierc kogos z
          bliskiej rodziny twojej lub jego? Smierc kogos z sasiadow?BYlo cos
          takiego tuz przed ?
        • zwierze_futerkowe Re: przeklęte mieszkanie 09.02.08, 15:10
          A jaką farbą to było malowane? Zostały Ci jakieś resztki? Może daj je gdzieś do
          analizy, czy nie wydziela się z nich jakieś trujące świństwo, które
          systematycznie wykańcza Ci kwiatki i rybki, i podtruwa także Was?
    • solarise przeklęte mieszkanie- u mnie też? 05.02.08, 14:18
      angelbel - widze ze sie znasz na tym - co zrobic?
      zamienilam mieszkanie na takie, w ktorym sie źle działo i mnie sie
      też źle dzieje. Nie umiem go oswoic juz 10 lat, jest mi w nim nie za
      dobrze, rozapdlo sie moje malzenstwo i nie jestem w nim szczesliwa.
      ostatnio jest juz źle, dokladnie wszystko jest jakies martwe, ja sie
      źle czuje a byla smierc obu małzonkow w bloku i jak naprawde jestem
      sceptykiem to zaczynam miec jakies dziwne wrazenie...
      • dgrzechu Re: przeklęte mieszkanie- u mnie też? 05.02.08, 15:04
        Wiecie, ktory mamy teraz wiek?
        • tiresias Re: przeklęte mieszkanie- u mnie też? 05.02.08, 15:08
          tylko obraz krwawiącego Serca Pana Jezusa i krucyfix nad drzwiami
        • ergiel Postępujesz nieracjonalnie 06.02.08, 00:33
          Bo jeśli nie ma nic po śmierci, to i tak nic nie tracisz, bo nic nie ma sensu. A
          jeśli jest... No cóż.
      • angelbell Re: przeklęte mieszkanie- u mnie też? 06.02.08, 00:34
        Mieszkania nawiedzone zdarzaja sie rzadko.Czesciej mamy do czynienia
        z mieszkaniami "chorymi"Albo to jest pamiec scian i energii osob
        zamieszkalych wczesniej ( jesli np alkoholik, dom pelen strachu i
        przemocy, gniewu, nienawisci, starc miedzy ludzmi lub energia osoby
        cierpiacej na dlugotrwala ciezka chorobe).Czasem w domu mamy osobe
        destrukcyjna, trudna, negatywnie lub cierpietniczo nastawiona do
        zycia ( niestety, takich bliskich czy partnerow tez miewamy) i wtedy
        cale mieszkanie nasyca sie charakterystyczna, emanowana przez te
        osobe energia.Bywa, ze do domu sprowadzamy sprzety nasycone energia
        poprzednich wlascicieli-niekoniecznie negatywna-raczej nie
        wspolgrajaca nijak z nami, obca i drazniaca.Bywa, ze w mieszkaniu
        mamy promieniowanie ciekow wodnych plus smog elektroniczny czyli
        zaburzone silnie pole magnetyczne na skutek duzego nagromadzenia
        sprzetu emitujacego pole o szkodliwych dla nas wibracjach.Wreszcie
        bywa, ze samo mieszkanie-znaczy kolor scian, mebli, dodatkow,
        ustawienie sprzetow sa nieharmonijne, nadmiernie pobudzajace lub
        przytlaczajace, tworzace nieprzyjazna dla nas przestrzen.Ludzie maja
        rozna wrazliwosc, jednym to nijak nie przeszkadza, inni czuja sie
        nieswojo, sa podenerwowani, sklonni do wybuchow emocji, rozchwiani
        wewnetrznie albo tez przytloczeni, przygnebieni, niechetni.Miejsca
        maja swoja specyficzna energie.Sami przyznacie, ze w niektorych
        mieszkaniach ( niekoniecznie tych najpiekniej i najwymyslniej
        urzadzonych) czujecie sie swietnie, z checia zapadacie sie w jakas
        kanape czy fotel i nie chce wam sie wychodzic, z innych zas
        wyskakujecie najszybciej jak sie da.Ta energia miejsca jest
        wypadkowa energii z ziemi, powietrza, ludzi, wystroju i otoczenia
        mieszkania.Jesli sa zaburzenia, trzeba korygowac.Jak? No wlasnie tu
        jest zgryz bo trzeba kazde mieszkanie potraktowac indywidualnie.Na
        tym zreszta bazuje feng shui, na harmonizowaniu i tworzeniu
        przyjaznej przestrzeni.Nie wiem co u was jest.Jednak zawsze zasada
        podstawowa taka:jesli w domu dziwna atmosferka, jak podminowana albo
        tez jakas taka zdechla, przyjrzec sie domownikom i przyjrzec
        mieszkaniu.Domownikom w sensie emitowania takiej wlasnie energii.Co
        do mieszkania to warto sie wysilic i zrobic takie gruntowne porzadki
        z wymyciem, wypucowaniem wszystkiego co sie da, poukladaniem w
        szafach, na pawlaczach, powyrzucaniem wszystkich zepsutych, starych,
        nieuzytecznych rzeczy, takze starych gazet, nieaktualnych rachunkow,
        takich "przydasiow" (przydasie to przedmioty niewiadomego
        przeznaczenia, ktore kiedys moga sie przydac choc nie wiadomo do
        czego).Na koniec dobrze jest przestawic meble, odswiezyc wystroj
        poprzez nowe firanki, zaslony, narzute, poduszki czy jakis ladny
        swiecznik i takie tam.W sypialni nie powinno byc na scianach obrazow
        batalistycznych, ze sztormem na morzu czy ostrych awangardowych o
        niepokojacym klimacie.W miejscu gdzie sie jada nieporozumieniem jest
        duza ilosc niebieskiego koloru czy niebieska zastawa.W sypialni
        ostre kolory nie beda sprzyjaly wypoczynkowi i delikwenci wstana
        niewyspani a wiec i o rozdraznienie latwo.Duzo bieli i metalu
        wychladza klimat w mieszkaniu i powoduje izolowanie sie ludzi od
        siebie.No ale dosc wykladu.Bywaja tez nawiedzenia i klatwy i zle
        zyczenia- bywaja ale czesciej przyczyna jest w nas lub w tym jak
        zagospodarowalismy nasza zyciowa przestrzen.I czasem sami jestesmy
        generatorami energii od ktorej nam rosliny padaja i rybki czy
        chomiki choruja.Wszak to sa stworzenia slabsze od nas i przewaznie
        nie moga tej przestrzeni opuscic.Nie wiem co u was, ale nawiedzenie
        czy klatwa pozostaje jako wyjasnienie kiedy wszystkie inne czynniki
        sa wyeliminowane, takze jak napisalam gestniejacy w naszych
        mieszkaniach elektroniczny smog.Jesli w mieszkaniu przed
        wprowadzeniem sie wlascicieli, dzialo sie wiele zlego i sciany
        zachowaly te energie (przewaznie czuje sie to od razu, tylko
        czlowiek malo sie tym czesto przejmuje) to pomaga tylko generalny
        remont, lacznie z wymiana podlog i skuwaniem tynkowNo ale to
        kosztowna impreza wiec nie zaczyna sie od tego jesli nie bylo bardzo
        wyraznego ku temu powodu.
        • croyance Re: przeklęte mieszkanie- u mnie też? 06.02.08, 20:01
          Z calym szacunkiem, ale czytalam kiedys o takim 'nawiedzonym' domu,
          w ktorym wszystkim sie wszystko nie udawalo. Dzieci zaczely chorowac
          i slabo sie uczyc, maz zapadl w spiaczke, zona dostala ciezkiej
          choroby, kwiatki nie rosly etc. Okazalo sie, ze za wszystko
          odpowiedzialna jest toksyczna plesn rozwijajaca sie w instalacjach
          tegoz mieszkania. Po odkazeniu domu przez cala ekipe, ze tak powiem,
          fungusologow, wszyscy odzyli, tylko maz ma czesciowa
          niepelnosprawnosc, bo pewne zmiany okazaly sie nieodwracalne.

          Nie szukalabym przyczyny w zjawiskach paranormalnych, zwlaszcza, ze
          wiekszosc opisanych przez autorke watku zjawisk ma podloze
          psychologiczne. Moze nie przerobiliscie swoich poprzednich zwiazkow.
          ja tez zle czulabym sie w mieszkaniu, w ktorym mieszkalo sie kiedys
          z kims innym. To naturalne. Moze to rodzic najrozniejsze
          psychosomatyczne objawy.
        • samarten Re: przeklęte mieszkanie- u mnie też? 07.02.08, 12:33
          Angelbell - ładnie opisałaś objawy chorób mieszkań ale z receptą się
          nie zgadzam. Kucie tynków i wymiana podłóg nic nie da jeśli energię
          pamięci wydarzeń zachowują również ściany, dach i konkretna
          przestrzeń, którą zamyka dany dom. Potrzebny jest zabieg
          oczyszczająco-harmonizujący jak w przypadku chorego pacjęta. Należy
          odcisnąć nowy pozytywny wzorzec wibracyjny w danej przestrzeni
          dopasowany do predyspozycji gospodarzy. Jednocześnie wyznaczając
          miejsca szczególnie dodatnie lub ujemne jeśli takowe istnieją. Jeśli
          jest to zakład pracy lub gabinet gdzie przepływa dużo ludzi to takie
          zabiegi należy powtarzać średnio co pół roku żeby
          utrzymać "czystość". Jednak takie zabiegi są dość wyczerpujące bo
          nic w przyrodzie nie ginie i potem trzeba zutylizować cały ten
          ładunek - więc za często nie można tego robić. Ja robię max. 1 w
          tygodniu takie usługi...
          • wypasiona_foczka Re: przeklęte mieszkanie- u mnie też? 07.02.08, 13:02
            A ile, panie, to cudeńko?
            I naprawdę dorośli, normalni ludzie w XXI wieku łapią się na coś
            takiego?
          • angelbell Re: przeklęte mieszkanie- u mnie też? 07.02.08, 19:42
            Samarten, a tez i ja tu nie podaje recept wszelkich, wszystko zalezy
            od indywidualnego przypadku, zreszta jasne, ze nie wystarczy remont,
            ale reszta dzialan juz jak wiesz ma charakter scisle indywidualny
            dobrany do konkretnego przypadku.Nie moja rola jest udzielanie
            recept uniwersalnych, raczej zaznaczylam temat jesli chodzi o
            naprawianie, mocniejszy nacisk kladlam celowo na przyczyny i
            objawy .NIe da sie na forum czyjegos mieszkania przetransformowac
            korespondencyjnie jak nie da sie uzyskac wynikow badan przez telefon.
    • kandyd.a Re: przeklęte mieszkanie 05.02.08, 15:17
      Myślę, że ciągną się za Tobą smutne wspomnienia związane z rozwodem i dlatego
      WYDAJE CI SIĘ, że mieszkanie ma złą energię. Problem tkwi w twojej głowie, a nie
      w mieszkaniu. Powodzenia w zmianie podejścia.
      A na pociechę Ci powiem, że u mnie nawet kaktusy schną :)
      • ellw41 Re: przeklęte mieszkanie 07.02.08, 12:01
        ja tez miałam cos podobnego.typu kwiatki nie rosną...CZYTALAM o
        odpromieniowaniu cieków itp za pomocą kasztanów i skorupek
        jaj ..Zastosowalam ale chyba kasztany ok..Kwiaty chorują na mszyce i
        tez zdarza sie zła ziemia kupiona w sklepie...Przestalam
        przywiazywac sie do kwiatów a wybralam zwierzeta,tez jakies zajęcie..
    • genova51 Re: przeklęte mieszkanie 05.02.08, 16:12
      ferbunia, a propos kwiatków. W moim mieszkaniu, od kilku lat nie ma prawie
      żadnej doniczki z kwiatami. Wszystkie schną na potęgę. Ostatnie dwa ostały się w
      pokoju córki. Odkąd jej nie ma tj. od 1,5 roku, te dwa już straszą swoim
      wyglądem. Kilka razy kupiliśmy z mężem do powieszenia na ścianie pnące kwiatki,
      były najdłużej miesiąc. Ostatnio nabyłam zwykłe, pospolite bluszcze, które
      kiedyś pięły się na kilka metrów. Te, po dwóch tygodniach zaczęły schnąć, a po
      czterech znalażły się na śmietniku. To samo z paprotką. W moim 3 pokojowym
      mieszkaniu już nie ma żadnego kwiatka doniczkowego, za wyjątkiem tych wyżej
      wspomnianych. Nie wiemy, co o tym myśleć.
      • ellw41 Re: przeklęte mieszkanie 07.02.08, 12:04
        wIEKSZOSC kupionych kwiatów jest już chora,zdarza mi się kupic zla
        ziemię tez,bo pojawiaja sie mszyce..Na bluszcze i paprotki jest za
        suche powietrze w mieszkaniu z kaloryferami,brak wilgoci...
    • bambambama Re: przeklęte mieszkanie 05.02.08, 19:07
      1.Zatrudnijcie architekta wnetrz.
      2.Omowcie z nim projekt, powiedzcie mu co sie wam nie podoba.
      (proporcje, kolory, materialy, oswietlenie, to wszystko moze na nowo ozywic wasz
      dom)
      3.Zrobcie generalny remont, wyprowadzcie sie w tym czasie gdzies indziej,
      odpocznijcie.
      4.Kupcie kwiaty doniczkowe, kota, psa, rybki, papuge, zrobcie sobie dziecko :)
      • bambambama Re: przeklęte mieszkanie 05.02.08, 19:19
        O kurde! Teraz dopiero sie zorientowalem ze napisalem posta w dziale Ezoteryka i
        bioterapia! Hej! Ludzie! To nie ezoteryka! Macie po prostu stare, brzydko
        urzadzone mieszkanie! Trzeba wam dobrego projektanta a nie bioenergo terapeuty!
        • optimistic Re: przeklęte mieszkanie 05.02.08, 23:45
          A może to coś z Tobą jest nie w porządku? Skoro z innym facetem Ci się nie
          układa, to może problem tkwi w Tobie a nie w mieszkaniu?? Zacznij zmiany od
          siebie a dopiero potem zabierz się za otoczenie.
      • jorn Re: przeklęte mieszkanie 06.02.08, 07:57
        bambambama napisał:

        > 1.Zatrudnijcie architekta wnetrz. itd.

        To później; w pierwszej kolejności jest tu zajęcie dla psychiatry:)
    • marian.koniuszko materialy budowlane? 06.02.08, 07:18
      u mnie np. nowa drewniana lakierowana podloga wydziela taki zapach, ze po kilku
      godzinach czuje drapanie w gardle.
      A moze masz slaba wentylacje w mieszkaniu - szczelne plastikowe okna i drzwi
      antywlamaniowe z uszczelka?
      • j.3_13 Re: materialy budowlane? 06.02.08, 08:24
        Proponuję przejść się po tym mieszkaniu i w każdą ścianę walnąć głową o ten
        rzekomy "zły" mur i zastanowić się dlaczego rozpadło się małżeństwo,dlaczego
        kwiatki nie rosną, dlaczego nam głupoty do głowy przychodzą.Może po takiej
        terapii być najpierw potrzebny chirurg ale w następnej kolejności na pewno
        psychiatra...
    • ponury_drwiacy_szyderca Zatrudnij jakieś szuje do zrobienia ci Feng hehe 06.02.08, 08:50

    • rosacruz Re: przeklęte mieszkanie 06.02.08, 12:08
      Primo: gratuluję tolerancji wszystkim, których poglądy na życie kłócą się z tym, co napisała ferbunia. Ona uważa mieszkanie za przeklęte, to jej sprawa. Walnąć głową w mur to ja proponuję, zanim się zacznie to oceniać.
      Secundo: moja ciotka poszerzyła sobie niegdyś kawalerkę o sąsiednie mieszkanie, w którym żyła i umarła schizofreniczka. Efekt był taki, że w tym powiększonym mieszkaniu prawie zwariowała. Inna rzecz, że było nieustawne, ciemne, z krętymi korytarzami i w ogóle jakieś takie ble.
      Ja jestem zwolenniczką rozwiązań radykalnych, zastosowanych przez wyżej wspomnianą ciotkę: sprzedaj mieszkanie i przeprowadź się, chociażby na drugą stronę ulicy.
      • pether_23 Re: przeklęte mieszkanie 06.02.08, 13:59
        > gratuluję tolerancji wszystkim, których poglądy na życie (...)

        Tolerancja nie oznacza braku prawa do krytyki.

        > Efekt był taki, że w tym powiększonym mieszkaniu prawie zwariowała.

        A korelacja związku przyczynowo-skutkowego.
        en.wikipedia.org/wiki/Correlation_does_not_imply_causation
        Jeszcze poszerzę odnośnie tej tolerancji. Poglądy pseudo- i antynaukowe niosą ze
        sobą szereg niebezpieczeństw, m.in. ogromny ładunek dezinformacji; powodują też
        irracjonalne i zgubne w skutkach zachowania (np. ciężko chorzy rezygnują z
        leczenia na rzecz magii, homeopatii, itp.).

        Jest jeszcze drobny zgrzyt natury estetycznej - pseudonauka, czary, ezoteryka
        itd. są nie w porządku wobec nauki i cywilizacji. Ludzkość przeszła naprawdę
        długą drogę, żeby dojść do tych wspaniałych rzeczy w fizyce, medycynie,
        technice, chemii i innych. A potem się okazuje, że ktoś pisze np. o "pamięci
        ścian" lub "złej energii" i wszystko jest w porządku, nie wolno nawet - w imię
        tolerancji - słówkiem pisnąć. Nie tak rozumiem tolerancję. Milczenie jest zgodą.

        PS. Portal promując na głównej ten wątek sięgnął dna.
    • pether_23 Mam pytanie... 06.02.08, 13:22
      Mam pytanie... mianowicie, czy kultywując tego rodzaju wierzenia nie czujesz, że ocierasz się o sprzeczność korzystając z komputera i internetu?

      > obdarzone złą energią, (...) dobrą, pozytywną energią?

      Jak energia może być w ten sposób wartościowana? Czy Ty w ogóle wiesz czym jest energia?

      > mój były mąż albo była żona mojego TZ przekleli nas albo ten dom

      Ta...

      > czy jest jakaś mozliwość odwrócić to? Obronić się?

      Oczywiście! Trzeba na środku pokoju narysować pentagram, a potem bredzić około pół godziny po łacinie. Powinno pomóc.

      > my się cały czas kłócimy

      Jakby moja "partnerka życiowa" wierzyła w ezoterykę i bioterapię, to też bym się z nią ciągle kłócił... a właściwie nie, po prostu chyba nic bym nie mówił, bo właściwie co miałbym powiedzieć? Piłbym tylko piwo pytając sam siebie: "Jak to się stało, że znalazłem się w tak godnym pożałowania położeniu? Jak to się mogło stać?"

      PS. Z czym Ci się kojarzy następujący symbol: XXI?
      • bambussi Re: Mam pytanie... 06.02.08, 14:19
        kolego, to że czegoś nie widać, nie znaczy od razu że nie istnieje :)

        nie wszystko co nas otacza da się naukowo wyjasnic, zmierzyć,
        policzyć i opisać w wikipedii - i to jest właśnie w naszym życiu
        jest piękne...

        to własnie ta cała pozanaukowa "reszta" czyni Cię człowiekiem - bez
        tego byłbyś tylko nauokwo mierzalną kupą kości, ścięgien, mieszaniną
        wody, węgla i oraz paru pierwiastków śladowych...

        poza tym wrzucasz do jednego worka ewidentne bajki (rzucanie uroków)
        z rzeczami naukowo udowodnionymi (kumulowanie energii przez
        przedmioty)

        a co do autorki wątku - faktycznie może problem tkwi w niej samej -
        najpierw mąż chce się wyprowadzić a ona wybiera dom zamiast innego
        człowieka, potem nowy facet tez czuej się źle w jej towarzystwie -
        może to ona jest toksyczna, a nie ściany (bo kwiatki to i u mnie nie
        rosną - przyczyną jest zazwyczaj wilgotność powietrza + temperatura)
        • pether_23 Spieszę z odpowiedzią. 06.02.08, 14:29
          > kolego, to że czegoś nie widać, nie znaczy od razu że nie istnieje :)

          Oznacza za to, że na pewno istnieje i nie potrzeba żadnych więcej dowodów.
          Wystarczy, że czegoś nie widać i już - wiemy, że jest :)

          > nie wszystko co nas otacza da się naukowo wyjasnic

          O! Mój ulubiony argument :) Czy to naprawdę oznacza, że trzeba się w związku z
          tym uciekać do koncepcji antynaukowych, religii i tak dalej?

          > to własnie ta cała pozanaukowa "reszta" czyni Cię człowiekiem

          Nie wiedziałem :(

          > bez tego byłbyś tylko nauokwo mierzalną kupą kości, ścięgien
          > mieszaniną wody, węgla i oraz paru pierwiastków śladowych...

          Skąd wiesz, że tak nie jest? (Z tym zastrzeżeniem, że mieszaniną tego nie można
          nazwać, reszta się mniej więcej zgadza.)

          > z rzeczami naukowo udowodnionymi (kumulowanie energii przez
          > przedmioty)

          Jaką energię masz na myśli? Jakie dowody? Nauka w ogóle nie mówi o czymś takim,
          jak "przedmiot".

      • daisy Ja też, ja też! 07.02.08, 21:27
        Ludzie, w moim mieszkaniu też straszy, od kiedy sąsiad z dołu wstawił sobie do
        domu FORTEPIAN i małoletnie dzieci wyładowują na nim nadmiar energii - a jest to
        bardzo zła energia!!!
        Podrzućcie jakieś dobre przekleństwa, w sensie ezoterycznym oczywiście (zwykłe
        już przerobiłam), bo jak tak dalej pójdzie zacznę sama zjadać kwiatki z
        doniczek. Wosk na laleczki już zakupiłam.
        Serio, prawdziwy szlag mnie trafia...
        • fnoll Re: Ja też, ja też! 08.02.08, 03:51
          zalej chatę, jak pocieknie na fotepian, to go unieszkodliwi skutecznie

          a jak nie pomoże, to zalewaj dalej...
    • lameriada Re: przeklęte mieszkanie 10.02.08, 22:14
      Febunia sprzedaj mieszkanie i kup sobie nowe od developera. Jak wszystko urządzisz i wyposażyszł temie ręcami i włożysz w nie swoje miłe emocje, na pewno będzie Ci się dobrze mieszkało :-)

      Być moze moje słowa brzmią jak sgnały z marsa, ale nie są niemożliwe do zrealizowania ;-))
    • tintin Re: przeklęte mieszkanie 11.02.08, 16:38
      Nie trzeba ezoteryki by potwierdzić to co ktos tu wspominał. Są domy w których
      czujemy się jak u siebie, a z innych chcemy jak najprędzej wyjsć i czujemy sie
      okropnie. A kłócic można sie o przyczyny i nazwanie tego co to powoduje.
      Sadzę, że skoro to uczucie pojawiło się u ciebie po rozwodzie to rozwiązanie
      jest proste. Masz z tym mieszkaniem i byłym męzem masę wspomnień. Teraz jest tam
      nowy facet. Nic dziwnego, że to nie gra.
      Ale przede wszystkim - zawierz swoim uczuciom - sprzedaj je.
      Takie forum to jak radzenie się o ból brzucha na forum. Ktos ci powie że zaraz
      przejdzie, inny że jego boli codziennie, jeszcze inny że to wyrostek robaczkowy
      i jedź na pogotowie.
      Ale to twój brzuch i tylko ty wiesz jak cię boli i ty musisz zdecydować że
      łykniesz proszka, zaparzysz ziółka czy pojedziesz na ostry dyzur.
    • niedo-wiarek Re: przeklęte mieszkanie 11.02.08, 18:49
      Polecam proste odczynianie.
      Rzecz (dowolną, choć czym większa, tym lepsza) należacą do byłego męża moczysz przez 3 dni i odpowiedniej ilości wody. Po 3 dniach wodę przelewasz do szklanek. Szklanki stawiasz w narożnych punktach mieszkania na podłodze (w razie potrzeby trzeba przesunąć meble). Po ok 6 godzinach (lepiej trochę dłużej) wodę ze szklanek zlewamy do naczynia i wynosimy poza teren domu. Jeśli mieszkanie jest skanalizowane, można ją spokojnie wylać do sedesu.
      Sprawdzone - działa!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka