Dodaj do ulubionych

chciałam się przywitać :)

14.03.08, 23:57
znalazłam forum przypadkiem, ale bardzo mi sie u was spodobało, więc
postanowiłam sie przywitać.
Anioły są ze mną zawsze, mieszkają u mnie w domu, jeżdzą samochodem itd.
Tak bardzo kocham Anioły, ze jeden z nich zagościł u mnie na chwilę...na
krótką chwilę. Choć była to dla mnie bardzo bolesna wizyta...Ale oprócz smutku
mam w sobie wdzięczność za zaufanie i miłość...jestem mamą Anioła...Anioła
bardzo szczególnego-mojej kochanej córki.
mam kilka Anielskich opowieści, ale to pewnie nie na ten wątek.
tutaj chciałam powiedzieć dobry wieczór :)
Obserwuj wątek
    • elleshesie Re: chciałam się przywitać :) 15.03.08, 00:12
      yen74 napisała:

      > znalazłam forum przypadkiem, ale bardzo mi sie u was spodobało, więc
      > postanowiłam sie przywitać.
      > Anioły są ze mną zawsze, mieszkają u mnie w domu, jeżdzą samochodem itd.
      > Tak bardzo kocham Anioły, ze jeden z nich zagościł u mnie na chwilę...na
      > krótką chwilę. Choć była to dla mnie bardzo bolesna wizyta...Ale oprócz smutku
      > mam w sobie wdzięczność za zaufanie i miłość...jestem mamą Anioła...Anioła
      > bardzo szczególnego-mojej kochanej córki.
      > mam kilka Anielskich opowieści, ale to pewnie nie na ten wątek.
      > tutaj chciałam powiedzieć dobry wieczór :)


      Witaj!
      Koniecznie opowiedz te anielskie historie.:) Mnie osobiście (bo ja generalnie
      bardzo racjonalna jestem, czasem aż za bardzo, ech) podtrzymują one w wierze i
      ufności w ten drugi, metafizyczny świat.:)
      Nie licząc tego, że są bardzo ciekawe.:)
      • yen74 Re: chciałam się przywitać :) 15.03.08, 00:29
        Ok, skoro jeszcze błądzę po forum to napiszę jedną.
        jakiś rok po odejściu mojej córki bardzo mocna zapragnęłam dziecka.
        był tylko jeden problem, nie wiedziałam na co tak naprawdę ona umarła, z jakiego
        powodu urodziła sie martwa w 40 tc. bardzo się bałam. wcześniej nie miałam nawet
        odwagi odebrać wyników sekcji.
        w końcu sie zebrałam w sobie, odebrałam wyniki, ale nadal nic mi one nie
        wyjaśniły. Natomiast kilka dni później miałam sen, byłam ja z mężem i jakas obca
        mi kobieta, która podała mojemu mężowi kartkę ze słowami, których nie
        rozumiałam. Zapamietałam je i rano wstukałam w google. była to nazwa bakterii,
        która normalnie nie daje żadnych objawów, można ja wykryć tylko wówczas jak sie
        jej szuka i że w ekstremalnych przypadkach może powodować śmierć dziecka.
        Uczepiłam sie tego. Lekarz prowadzący prawie pukał sie znacząco w czoło, ale nie
        oponował, bo stwierdził, ze mogę mieć schizy. Najgorsze jest to, że w żadnym
        labie nie robili badań w kierunku tej bakterii, bo ona jakas rzadka jest. W
        końcu znalazłam babkę, która pobrała wymaz, żeby tylko zobaczyć czy ona tam
        faktycznie jest. Była. Lekarz już nie pukał się w czoło, ale przepisał
        antybiotyk...no i dzięki pomocy mam wspaniałego synka. Kiedy się urodził byłam
        pewna, że tylko jego brakowało jeszcze w rodzinie. Ogarnął mnie taki spokój
        jakiego nigdy wcześniej nie czułam. Choć to bolesne doświadczenie, to wiem, że
        wszyscy jesteśmy teraz pełną rodziną-2 dzieci tutaj na ziemi i jedno Tam...
        • ag_at5 Re: chciałam się przywitać :) 15.03.08, 08:39
          Niesamowita historia.
          Mnie sie tez zdarza miec sny, z ktorych niestety pamietam tylko
          tyle, ze musze cos zapamietac.
          Po obudzeniu sie pozostaje wscieklosc, ze sie nie obudzilam, nie
          zapisalam.

          Witaj na forum anielskiego spokoju:)
          • k1234561 Re: chciałam się przywitać :) 16.03.08, 09:34
            Rzeczywiście niesamowita historia.Serdecznie witam na forum.Mam
            nadzieję,że będziesz dobrze się tu czuła,bo atmosfera iście anielska
            tu panuje.

            Anika
            • angelbell Re: chciałam się przywitać :) 16.03.08, 14:51
              Yen, witaj w miejscu, gdzie plotkuja anioły:D. Twój mały Anioł miał
              tu krótką, mało dla Niego bolesną misję.Nie musiał oglądać tego
              świata, raczej miał być istotą, która otworzy Cię na głębszy wymiar
              istnienia.Możliwe też, że miał przygotować bezpieczne przybycie
              następnego Anioła, dla odmiany mającego życzenie i potrzebę
              przebywania pomiędzy ludźmi.Tak bywa, że dzieci przychodzą nie po to
              by się narodzić a raczej po to by pomóc nam w naszych ponownych
              narodzinach.Kiedyś pisałam ( choć nie pamiętam już czy na tym forum)
              o przeobrażeniu szczęśliwej w swoim wymiarze istnienia gąsieniczki w
              motyla jako wyższą formę, która ma w sobie wiedzę o drodze jaką
              przeszła w kolejnych formach swej egzystencji i mądrośc z tej wiedzy
              wynikającą.Samo przeobrażenie zaś boli jak sądzę widząc anatomiczne
              różnice pomiędzy gąsienicą a motylem.Pozdrawiam Cię:)
              • yen74 angelbell... 17.03.08, 00:52
                ja widze tą całą sytuację podobnie jak ty napisałaś.
                Choć było to dla mnie dość bolesne przeżycie, to nie czuję żalu.
                W całym tym 'zdarzeniu' chce widzieć ją, a nie swój smutek. Wiem, że jej dusza
                zagościła w naszej rodzinie z jakiegoś powodu, wierzę, że było jej to potrzebne.
                Gdybym jej przybycie i odejście rozpatrywała tylko w swoim egoizmie byłoby mi
                ciężko. Bardzo długo szukałam czegoś, co mogłabym napisac na jej pomniku. Nic mi
                nie odpowiadało, mimo, ze często słowa były piękne i wzniosłe. Ostatniego dnia
                przy robieniu pomnika kazałam wyryć tylko jedno słowo "Dziękuję" ...
                I jeszcze o snach...krótko po pogrzebie ( było to w okolicach jesieni)często
                stawałam wieczorem na balkonie i myślałam jak to jej jest tam zimno i smutno w
                taka pogodę (na cmentarzu), aż pewniej nocy przysnił mi się sen o powodzi na
                cmentarzu właśnie. po opadnięciu wody wszystkie szczątki chowano znowu do
                grobów. Po wszystkim i ja zajrzałam do grobu mojej córki czy aby wszystko jest
                na swoim miejscu i nie zobaczyłam nic oprócz wykopanej dziury...i głos ' mamo,
                mnie TAM nie ma, to tylko miejsce...od tamtej pory jestem spokojna.
                • yoginka2 Re: angelbell... 17.03.08, 09:05
                  Witaj Yen74 :)

                  Yen i Angelbell -Wasze historie sa niesamowite ...

                  Pozdrawiam serdecznie i zycze milego dnia.
                  • angelbell Re: angelbell... 17.03.08, 10:58
                    Znam Anioła, który powrócił. Moja bratowa w 6 miesiącu ciąży
                    pojechała do szpitala, odeszły jej wody a w szpitalu zamiast
                    przyspieszyć akcję porodową-powstrzymali.Jej maleńka córeczka
                    udusiła się i przyszła na świat martwa.Wielka rozpacz była w
                    rodzinie.Pochowaliśmy małego Anioła pod białym marmurem, myślałam,
                    że serce mi pęknie kiedy widziałam mojego brata niosącego do grobu
                    malutką trumienkę a w niej całą swoją radość i nadzieję.Tak bardzo
                    chciałam mu pomóc i nie mogłam, kiedy bratowa znalazła się w
                    szpitalu, wiedziałam,że jej córeczka nie przeżyje i nic nie mogłam
                    zrobić by temu zapobiec.Kilka dni po pogrzebie małej miałam sen a w
                    nim mój brat zawołał mnie przed dom by pokazać mi dziecko w wózku.To
                    był śliczny chłopczyk na oko 3-4 miesięczny, do wózka zaś była
                    przytroczona podróżna torba, w której siedział wielki szary
                    królik/zając.Na dworze była wiosna.Kiedy się zbudziłam, dumałam nad
                    tym snem i wpadło mi do głowy, żeby sprawdzić chiński horoskop ( nie
                    pytajcie czemu-tak mi przyszło).Policzyłam sobie, że narodziny
                    dziecka powinny przypaść na styczeń-luty w roku zająca.Powiedziałam
                    o tym zaraz bratu chcąc go jakoś pocieszyć.Nie wierzył, ale
                    dokładnie w styczniu w roku zająca(2000 r.) narodził się jego
                    syn.Wiedziałam, że to inna dusza jest, że tamta wróci jeszcze.W 2
                    lata po narodzinach chłopca miałam sen o spotkaniu rodzinnym.W tym
                    śnie poszłam do łazienki i czesałam się przed lustrem, w lustrze za
                    sobą zobaczyłam małą 3-letnią blondyneczkę z kędzierzawymi
                    włoskami.Stała za mną i uśmiechała się.Zapytałam ją czyja jest a ona
                    uśmiechnęła się i powiedziała, żebym zgadła.Pomyślałam, że tak
                    powinna wyglądać córeczka tego mojego brata.Mała uśmiechnęła się na
                    to i powiedziała, że nikt nie wie jak na razie, że ona tu jest i
                    żebym jeszcze nic nie mówiła.I zniknęła.No ale ja nie wytrzymałam,
                    kiedy się obudziłam, zadzwoniłam do brata i powiedziałam mu, że
                    widziałam jego córkę, ktora według tego co widziałam, powinna się
                    narodzić za 3 lata (tyle miała we śnie), opisałam mu ją i
                    powiedziałam, że to ta sama, która wtedy odeszła.3 lata później
                    urodziła się mu córeczka, która dziś wygląda dokładnie jak tamta ze
                    snu.Krótko przed tym zanim bratowa zaszła w tę ciążę, ich synek
                    wtedy 5-letni zaczął mówić że niedługo będzie tu już jego
                    siostrzyczka (nazywał ją imieniem zmarłej siostry) bo już mu się
                    śniła i mówiła, że niebawem się zjawi. Anioły czasem wracają,
                    jeszcze bardziej kochane i jeszcze bardziej upragnione:D
                    • yoginka2 Re: angelbell... 17.03.08, 11:55
                      hmmmmm... szkoda, ze ja nie mam tyle szczescia. Bardzo chcialabym miec dziecko.
                      Rozmawiam z aniolami na ten temat. A tu ostatnio mi sie przysnilo, jak ktos mnie
                      pytal we snie : czemu chce miec dziecko skoro nie potrafie sie zajmowac
                      dziecmi.... :((
                      • angelbell Re: angelbell... 17.03.08, 12:13
                        Zadano Ci Yoginko bardzo mądre pytanie po to byś się zastanowiła nie
                        tylko nad tym jakie potrzeby Twoje zaspokaja dziecko ale też jakie
                        jego, dziecka potrzeby Ty jesteś gotowa zaspokoić.Wszak nie od dziś
                        wiadomo, że nie tyle my mamy dzieci co one nas mają, my zaś nie mamy
                        ich dla siebie tylko dla nich i dla świata.Masz więc szansę na
                        przemyślenie i naukę zaspokajania potrzeb dzieci, możliwe że wtedy
                        przyjdzie do Ciebie i samo dziecię.W zasadzie to bardzo możliwe
                        skoro zadano Ci takie pytanie :D
                        • yoginka2 Re: angelbell... 17.03.08, 13:25
                          Angelbell: dzieki za odpowiedz i pocieszenie. Wiem, ze to dzieci (dusze)
                          wybieraja sobie rodzicow, aby ulatwic sobie przepracowanie czegos i rozwijanie
                          sie. Tylko, ze ja juz bardzo dlugo czekam na ta duszyczke...... ostatnio tez
                          mi sie przysnilo, ze moje dziecko bedzie bardzo madre i bardzo ladne -choc
                          czasami zastanawiam sie czy nie wpadam juz w jakas paranoje. Najgorsze jest
                          to,ze ja nie wiem co robie nie tak. Moze jestem jeszcze za glupia dla mojego
                          dziecka.... Kiedys mi pewna znajoma powiedziala, ze dzieci/dusze chetnie
                          przychodza do takiego domu jak moj: dom w ktorym jest milosc, harmonia, brak
                          wiekszych problemow. No coz... pozostaje mi czekac...

                          Pozdrawiam serdecznie.
                          • bozenka12 Re: angelbell... 18.03.08, 20:08
                            witaj yen! Pisz o Swoich przygodach z Aniolami! My to tu
                            uwielbiamy!!!!
                          • angelbell Re: angelbell... 18.03.08, 21:20
                            Yoginko, proś Anioły o radę, zwróć się do swojego Anioła Stróża by
                            udał się do Ojca Pio z Twoją prośbą o dziecko.Ojciec Pio nadal
                            uzdrawia i pomaga choć tutaj go nie ma już.Jak ładnie poprosisz to
                            może dostaniesz nie jedno a dwa... ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka