Dodaj do ulubionych

O samoleczeniu.

02.10.03, 20:47
Czytajac watek "wirus zdrowia" przypomnialo mi sie,
ze kiedys udalo mi sie wyleczyc samej.
Bylam na wycieczce w Rzymie i zaczelo mi wysiadac gardlo,
chrypialam, drapalo mnie i mowilam z coraz wiekszym trudem.
O pomocy lekarza nie bylo mowy, bo trzeba bylo wylozyc z
wlasnej kieszeni pieniadze na wizyte i program byl tak napiety,
ze nie bylo na to czasu.
Gdy znalazlam wolna chwile usiadlam sobie spokojnie. Wyobrazialam
sobie moja energie, ktora wedruje z serca do gardla. Staralam
wyobrazic sobie tak mocna ta energie, ze ja w koncu poczulam.
I pomoglo. Uciazliwe objawy ustapily.
Ezotrycznie rzecz ujmujac energia z czakramu serca zostala
przepchnieta do czakramu gardla.

Jesli pojawiaja sie jakies symptomy chorobowe, to staram sie
wyobrazic sobie, ze kieruje w chore miejsce sturmien bialej
uzdrawiajacej energii. Wyprobowalam to przy bolu zebow.
U mnie to dziala.

Czy macie jakies wlasne sposoby na choroby?
Obserwuj wątek
    • summa Re: O samoleczeniu. 02.10.03, 23:45
      Melinku, samoleczenie to moje hobby, i ile tak to mozna nazwać! Przy czym
      stosuję metody połączone, na ogół zaczynam od akupresury (świetna metoda
      bezinwazyjna, szczególnie dobra dla dzieci), jak sprawa jest poważniejsza,
      włączam wizualizację (ponieważ wymaga sporo energii i skupienia, więc nie
      zawsze mi sie chce to stosować przy błahych dolegliwościach). Ważna jest też
      profilaktyka, czyli ćwiczenia rozluźniajace i unikanie kumulowania się napięć w
      organiźmie.
      Polecam książkę "Samouzdrawianie metodą Silvy" (autorzy - Jose Silva i Robert
      B.Stone)
      • melinek Re: O samoleczeniu. 03.10.03, 09:28
        Mam tez ta ksiazke w formie elktronicznej,
        ale jeszcze nie zajrzalam do niej.
        Tez ide do lekarza dopiero, gdy sama sobie
        nie potrafie pomoc. Do dentysty bym sie do
        tej pory nie wybrala, gdyby nie ciaza i zalecenie
        mojego lakarza. Okazalo sie, ze nie byly w zlym
        stanie.
        • summa Re: O samoleczeniu. 03.10.03, 10:45
          A lubisz czytać książki w formie elektronicznej? Bo moje oczy chyba by tego nie
          przetrzymały, wysiadaja mi od dłuższego kontaktu z komputerem :(
          Do dentysty niestety musiałam chodzić od dziecka, bo ząbki u mnie raczej
          słabe... Ale dzięki temu że musiałam to znosić, wypracowałam sobie metodę
          przetrzymywania bólu i chodzę do dentysty bezstresowo :)
          • melinek Re: O samoleczeniu. 09.10.03, 22:16
            Juz teraz moge czytac w formie elektoronicznej.
            Na poczatku trudno mi sie bylo przestawic,
            jednak duzo czytalam i tak mi to weszlo w nawyk,
            ze teraz jest to dla mnie nawet wygodniejsze.
            Moglabym sobie drukowac, ale po pierwsze zal
            mi lasow, ktore wycinaja na papier, po drugie
            nie mam za duzo miejsca na trzymanie ksiazek.

            Ciekawi mnie twoj sposob na bezbolene wizyty
            u dentysty. Dzis bol borowania jest rzadkoscia
            od kiedy sa w powszechnym zastosowaniu znieczulenia.
            Prosze, zdradz Twoj patent. :))
            • summa Re: O samoleczeniu. 10.10.03, 12:07
              melinek napisał:

              > Ciekawi mnie twoj sposob na bezbolene wizyty
              > u dentysty. Dzis bol borowania jest rzadkoscia
              > od kiedy sa w powszechnym zastosowaniu znieczulenia.
              > Prosze, zdradz Twoj patent. :))

              Nie są to niestety wizyty bezbolesne :( - po prostu nauczyłam sie dystansu do
              tego bólu. Boli mnie, ale jest to gdzieś obok, nie stresuje się wiec tym na
              zapas. Ze srodków znieczulajacych przy borowaniu nie korzystam, bo bardzo nie
              lubie tych zastrzyków!
    • anulex Re: O samoleczeniu. 02.11.03, 14:29
      Kilka razy udalo mi sie pokonac chorobe. Najpierw wyobrazalam sobie, ze
      wyrzucam z chorej czesci ciala, czarna, zla energie. Po jakims czasie bylo jej
      coraz mniej, w koncu nie moglam juz nic "wycisnac". Wtedy wyobrazalam sobie,
      ze pobieram dobra, kolorowa energie z otoczenia. Niewiele wiem na temat tych
      spraw i zastanawiam sie, czy w ten sposob nikomu nie szkodze. Bo np czasem nie
      wiem gdzie "wyrzucic" zla energie albo np czy powinnam zabierac energie
      drzewom... Moze ktos wie i moglby mi wyjasnic? :)
      • summa Re: O samoleczeniu. 04.11.03, 11:49
        anulex napisała:

        > Niewiele wiem na temat tych
        > spraw i zastanawiam sie, czy w ten sposob nikomu nie szkodze. Bo np czasem
        nie
        > wiem gdzie "wyrzucic" zla energie albo np czy powinnam zabierac energie
        > drzewom... Moze ktos wie i moglby mi wyjasnic? :)

        Co do wyrzucania złej energii - stwórz sobie w wyobraźni "znikacz", moze to być
        czarna dziura, niszczarka, wanna z kwasem ;) - cos w tym rodzaju, i tam pakuj
        to co wyrzucasz. Na pewno nikomu to nie zaszkodzi, tak samo sądzę,
        że "zabieranie" energii drzewom im nie zaszkodzi - a jeżeli miałabyś jednak
        wątpliwości, to nie traktuj tego jako "zabieranie" ale "dzielenie się".
        Powodzenia :)
        • anulex Re: O samoleczeniu. 04.11.03, 22:11
          Bardzo dziekuje za porade. Zastosuje przy kolejnej okazji :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka