Dodaj do ulubionych

Jak wybaczyć :(

06.12.08, 22:09
Bardzo prosze o pomoc bo wciąż się męczę juz ponad rok. Próbuje wybaczyc
osobie z która mam dziecko, czasami są chwile kiedy wydaje mi się ze i sie
udaje otoczyc tą osobe miłością ale za chwile to uczucie znika i znowu się
męczę czuję chęć płaczu :( Po urodzeniu dziecka ta osoba mnie zostawiła samą,
mimo chororby dziecka i mojego osłabienia ciężkiego, do tej pory jest mi
ciężko bo nie moge wyjsc na prostą, wciąż się męczę, nie mam chwil na radość,
nie mam nikogo do kogo mogłabym sie odezwać, jedynie to forum, tak bardzo
chciałabym wyjsc, chociaz raz isc potanczyć. Najbardziej boli mnie to że osoba
która zrzuciła na mnie prace za siebie nad niepełnosprawnym dzieckiem obficie
korzysta z zycia, wolnosci i ma sie bardzo dobrze, mnie nie kocha, dopiero gdy
urodziłam dziecko dowiedziałam sie ze nie kocha a ja tak strasznie tesknie za
czułością od partnera :(
Obserwuj wątek
    • angelbell Re: Jak wybaczyć :( 07.12.08, 00:44
      Odpowiedz sobie na pytania czy dziecko jest dla Ciebie darem czy
      kara? Odpowiedz sobie co daje Ci to dziecko a co tracisz w zwiazku z
      jego istnieniem.Odpowiedz sobie czego nauczylas sie dzieki temu
      wydarzeniu w Twoim zyciu, jakie w sobie cechy, umiejetnosci i sily
      odkrylas, o ktorych wczesniej nie wiedzialas.Mowie tylko o dziecku i
      o Tobie i Ty mysl w tym momencie jedynie o Was obojgu, nie o bylym.
      Kiedy juz zakonczysz to rozliczenie ze soba i ta dusza,ktora wybrala
      Cie na matke, sama stwierdz czy ten czlowiek obdarowal Cie czy
      skrzywdzil.Nie mowie o jego wywiazywaniu sie z obowiazkow- te sa
      prawem okreslone i takich mozna wymagac, egzekwowac. Nie da sie zas
      egzekwowac milosci, o brak milosci nie da sie miec tez zalu , lepiej
      zaakceptowac prawde niz zyc w iluzji.Ludzie maja rozna zdolnosc
      obdarzania miloscia, niektorzy niewielka. Nie da wiele, kto sam ma
      niewiele. Masz zal wiekszy o co? O to ze on Cie nie kocha czy o to
      ze on ma swobode i nie jest obciazony obowiazkami, czy tez o to, ze
      sie co do niego pomylilas w oczekiwaniach? Ten post jest
      koncentratem zalu tak silnym, ze czytajac ma sie bol
      watroby.Dziewczyno, otrzasnij sie bo sie sama rozchorujesz a i
      dziecku nie pomozesz ( dziecko do 3 lat ma silne polaczenie auryczne
      z matka i jest odbiornikiem wszelkich jej emocji w pelnym zakresie,
      nie broni sie tylko wchlania jak leci). Nie masz chwili na radosc?
      Jak to? A chwila kiedy trzymasz swoje dziecko i przytulasz zywa
      istote, ktora przybyla tu dla Ciebie?Skad wiesz kim ona jest? Moze
      byc piekna, wysoko wibrujaca energia, ktora przybyla by uczyc Cie
      dawania milosci i dac Ci rowniez tyle, na ile jestes gotowa sie
      otworzyc.Przyjela trudna egzystencje wymagajaca sily i odwagi by
      poruszyc Twoje serce...moze i tak byc... .Skad wiesz kto zyskal cos
      a kto stracil i skad wiesz, ze ta stratna jestes Ty????? Nie wiesz.
      Piszesz, ze nie masz z kim pogadac. Dlaczego? Nikt nie zyje sam na
      bezludnej wyspie. Nie masz rodziny? Nie masz zadnych znajomych?Nikt
      nie przypilnuje Ci dziecka przez pare godzin raz na jakis czas? A
      inna samotna mama?Pomysl, pokombinuj, sama wychowuje dziecko, ale
      nie uwazam tego za kare ani za forme uwiezienia.Hmm...moze dobrze
      byloby sprawdzic czy czasem nie masz przedluzonej depresji
      poporodowej co jest calkiem mozliwe, ale tu powinien wypowiedziec
      sie lekarz... .Wybaczenie zas...jezeli i dopoki CZUJESZ SIE
      skrzywdzona, sama bedziesz cofala sie przed wybaczeniem.Napisalam
      nie JESTES a CZUJESZ SIE - sama musisz uczciwie przed soba
      stwierdzic czy rzeczywiscie on Cie skrzywdzil. Bylabym ostrozna w
      takim okreslaniu, czesto uwazamy ze nam krzywde zrobiono dopoki nie
      zauwazymy, zesmy wiecej zyskali niz stracili.Dlatego napisalam,
      zebys cala te sprawe obejrzala sobie wnikliwie-czym dla Ciebie w
      rzeczywistosci jest. Moze jak zobaczysz tez i dobro z tego dla
      Ciebie wynikajace, bedziesz inaczej myslala, inaczej sie czula. Aha,
      maja racje terapeuci, ktorzy mowia, ze takie rzeczy rozpisuje sia na
      kartce bo glowa zawsze kombinuje, zeby nie zajmowac sie zbyt
      dokladnie rzeczami sprawiajacymi emocjonalna trudnosc.Bardzo, bardzo
      Ci zycze bys dostrzegla w tym zdarzeniu takze dobra strone bo ona
      jest, ale jest jak ciemna strona Ksiezyca-niewidoczna dopoki nie
      zechce sie jej dokladnie obejrzec i nie stanie sie w innym miejscu
      niz zazwyczaj. Aha...dawaj czulosc dzieciatku, bierz od dziecka tez
      ufne przytulanie, dawaj serdecznosci innym ludziom i bierz od nich,
      nie nastawiaj sie tylko i wylacznie na partnera- to rodzaj glodu,
      ktory nasyca nie tylko jedna potrawa jezeli sami sie nie ograniczamy
      oczywiscie. Kontakty z innymi ludzmi- popatrz czy sama nie
      wycofujesz sie z nich z jakiegokolwiek powodu a poza tym zamiast
      czekac az inni wyciagna reke, mozna robic to samej, to nic ze nie
      zawsze bedziesz miala odzew pozytywny- raz tak a raz nie, ale to nie
      powod by sie martwic. Nie Ty jedna masz spory zestaw zadan, nie
      tylko w Twoim przypadku ojca dziecka nie stac na zachowania na
      poziomie ojca. Jest nas tyle, ze normalnie powinien powstac Ocean
      Lzawy gdybysmy plakaly i bylby wiekszy niz Pacyfik.Mamy zwiekszona
      norme odpowiedzialnosci, zyciowego ryzyka, obowiazkow i wiekszy
      dopalacz zyciowy, motywacje do dzialania. I osiagamy wiecej z
      reguly. I zwalczywszy wlasne babskie reakcje protestu sytuacyjnego,
      sprawdziwszy sie na rozne sposoby, NIE BOIMY SIE JUZ POTEM NICZEGO :D
      • angelbell Re: Jak wybaczyć :( 07.12.08, 12:12
        Aha, mialam jeszcze cos dodac. Nie wybaczysz tak dlugo jak dlugo
        bedzie w Tobie siedzialo poczucie krzywdy. Sztuczne wybaczanie bo
        tak trzeba i nalezy a nastepnie poczucie bycia skrzywdzona przez
        tego kogos to nieporozumienie. Kiedy wybaczasz-oswiadczasz tym
        samym, ze nie czujesz sie skrzywdzona juz.Wszystkie inne kombinacje
        to tylko kombinacje i z prawdziwym wybaczeniem maja tyle wspolnego
        ile ja z mysliwcami F-16.
    • mkm1984 Re: Jak wybaczyć :( 07.12.08, 18:17
      Dziękuje za odpowiedź. Nie umiem o takich rzeczach mówić a może i pisać bo
      wychodzi z tego co innego niz chce przekazać. Chciałabym spać, czuję taką ulgę
      na chwilę po przebudzeniu jak miałam miły sen a potem uczucie ścisku w brzuchu
      że juz nie zasne.Chciałabym byc tam gdzie jest cisza z muzyką i spokój i ciepło
      i zagłębić się w tym, czuć ochronę ciepła, boje się ataku i niezrozumienia. W
      życiu czuję się często jak w pułapce psychologicznej. Nie pasuje tu i największą
      trudnością jest dla mnie byc tu.Niech mnie ktoś chroni. Angelbell dziękuję że
      odpisałaś, w ciązy miałam załamanie, po porodzie też, jeszcze nie doszłam do
      siebie, lekarze mi nigdy nie pomogli nasi dlatego zaczęłam szukać i dzieki Bogu
      trafiłam na medycynę wschodnią i dietetykę, zagłebiam się w tym bo to czuję ,
      czuje ze jest prawdziwe i rozumiem zwiazek ciała z duchem z emocjami, przez całe
      lata miałam wyniszczany organizm przez leki bo chorowałam od małego. Depresja
      poporodowa jest spowodowana wyczerpaniem krwi i substancji matki po porodzie, i
      trzeba ją odbudowywać, tu zadne leki przeciwdepresyjne nie pomogą. Równiez w
      medycynie chińskiej znalazłam odpowiedz dlaczego przez ok 10 lat miałam koszmary
      co nocy. Od wielu lat miała przeczucie ze z moim ciałem nie dałoby się nawet
      donosić ciąży, ludzie, znajomi , lekarze ignorowali mnie i sie podsmiewali,
      jejku okropne to jest uczucie. Ale w calym tym wrednym cierpieniu dochodze do
      zrozumienia praw rządzących naturą które należy szanować.Może własnie to
      cierpienie mnie na to naprowadziło, może , tego się nigdy nie dowiem, moze to
      nawet nie ma znaczenia. Może wydawać się ze namieszałam nieźle w tym poście bo
      każdy odczuwa i odbiera zycie inaczej ale tu zostawiam cząstkę mnie. Pozdrawiam
      serdecznie.
      • angelbell Re: Jak wybaczyć :( 07.12.08, 20:00
        mkm1984 napisala:
        > Dziękuje za odpowiedź. Nie umiem o takich rzeczach mówić a może i
        pisać bo
        > wychodzi z tego co innego niz chce przekazać. Chciałabym spać,
        czuję taką ulgę
        > na chwilę po przebudzeniu jak miałam miły sen a potem uczucie
        ścisku w brzuchu
        > że juz nie zasne.Chciałabym byc tam gdzie jest cisza z muzyką i
        spokój i ciepło
        > i zagłębić się w tym, czuć ochronę ciepła, boje się ataku i
        niezrozumienia. W
        > życiu czuję się często jak w pułapce psychologicznej. Nie pasuje
        tu i największ
        > ą
        > trudnością jest dla mnie byc tu.Niech mnie ktoś chroni.

        Nie wiem czy nie umiesz pisac, raczej to co napisalas w powyzszym
        cytacie jest klasycznym opisem symptomow depresji.Oczywiscie, ze
        same leki niczego nie rozwiazuja, ale tez i depresji naprawde
        (czytaj skutecznie) nie leczy sie wylacznie chemia. Powinnas przejsc
        kompleksowa terapie.Dobrze, ze sama szukasz pomocy, ale dalej
        piszesz, ze czujesz sie jak w pulapce i chcesz zeby Cie ktos
        chronil.Zrozum: NIKT cie nie bedzie tu chronil- nikt wobec nikogo
        nie ma takiego obowiazku poza obowiazkiem rodzica wobec nieletniego
        dziecka (czasowym a nie cale zycie).I wlasnie Ty masz taki obowiazek
        wobec swego dziecka- teraz rozumiem po co ono sie zjawilo.Nikt z nas
        tu nie zyje w snie pelnym ciepla, spokoju i muzyki, im szybciej to
        zaakceptujesz tym lepiej. Przestaniesz sie szamotac i skrecac z zalu
        i leku. Nikt tu nie jest w pulapce-Ty rowniez.Kazdy z nas znalazl
        sie tu z wlasnej woli i zmaga sie z roznymi zadaniami, pokonuje
        trudnosci, wygrywa wiedze i umiejetnosci. Ty najwyrazniej masz sie
        odwazyc zyc swoim zyciem a jako wsparcie i czynnik motywujacy Cie,
        odwracajacy Twoja uwage od analizowania wlasnych przezyc i
        zatapiania sie w zalu a popychajacy do dawania milosci, ochrony i
        opieki przyszla tu dusza karmicznie z Toba zwiazana- Twoje
        dziecko.Tym samym rozumiem tez wybor ojca dziecka ( nie pisze ze
        akceptuje jego postawe)-znaczy wybor padl na jednostke zbyt
        niedojrzala i egocentryczna by podjela zadania ojca i partnera.Tym
        samym podziwiam odwazny wybor tej duszyczki, wszak weszla zrobic cos
        dobrego dla dwoch innych dusz, ktore musza sie bardzo wiele nauczyc
        jeszcze o dawaniu i ktore kazda po swojemu, ale bardzo sa skupione
        na sobie i wlasnych oczekiwaniach. Mkm, potraktuj powaznie to co
        powyzej napisalam jezeli chodzi o calkiem praktyczne sposoby
        rozwiazania Twojej sytuacji i lepiej byloby dla Ciebie i dziecka
        gdybys wszelkie formy terapii wdrozyla, takze terapie z dobrym
        psychologiem, im szybciej tym lepiej, wcale nie mialam na mysli
        tylko tony lykanej chemii, ta rodzi skutki krotkotrwale. Kiedy
        przestanie Ci sie chciec uciekac od zycia w blogi sen, spokoj i
        muzyke a zachce Ci sie zyc i zabrac za jakies nowe wyzwanie-
        bedziesz wyleczona. Kiedy zamiast fali zalu kojarzacej sie z ex
        facetem, wzruszysz ramionami i zabierzesz sie za ciekawsze tematy-
        bedziesz wyleczona.Kiedy zamiast rozmyslac jak bardzo tu nie
        pasujesz, zauwazysz jak bardzo jestes czescia tego swiata-bedziesz
        wyleczona. Na razie duzo przed Toba pracy. Nikt tu nie ma latwo,
        cieplo i slodko wylacznie, nikt tu nie ma przywileju przezycia zycia
        w taki sposob jakby caly czas byl w brzuchu mamy ( te wrazenia,
        ktore na poczatku podajesz bardzo pasuja do zycia
        plodowego).Jestesmy tu po cos innego i to jest najpiekniejsze
        wlasnie.Kazdy z nas napotyka na trudnosci, jakie sa na granicy jego
        mozliwosci, nierzadko zas nieco powyzej tej granicy. I co? I
        rosniemy a nie rozplywamy sie w kaluzy lez. Okazuje sie ze czlowiek
        jest istota elastyczna.Jeszcze nie widzialam czlowieka ktorego
        wszyscy by rozumieli i akceptowali, ale tez nie ma nikogo takiego,
        kogo NIKT by nie rozumial i nie akceptowal. Bierz sie ostro do
        dzialania dziewczyno bo dalsze pozostawanie w takim stanie
        wewnetrznego bezwladu, skupianie sie na nim, na cierpieniu i zalu do
        niczego nie prowadzi poza zwiekszaniem tych dolegliwosci.A jezeli
        nie mozesz inaczej to zapomnij na czas jakis o sobie i na dziecku
        sie skup- jak przekierujesz na jakis czas wylaczna uwage na dziecie,
        moze okazac sie, ze zdazylas odpoczac od duszenia siebie samej i
        przybylo Ci sil a nie ubylo.
        • angelbell Re: Jak wybaczyć :( 07.12.08, 20:13
          Z jeszcze jednego wzgledu podziwiam te mala istotke, Twoje dziecko
          za odwazny wybor. Ta dusza tak w Ciebie wierzyla jak Ty nie
          wierzysz, ofiarowala siebie w Twoje rece, zaryzykowala bardzo
          wiec...nie zawiedz jej...
          • mkm1984 Re: Jak wybaczyć :( 07.12.08, 22:27
            Dziękuję. Angelbell chciałam jeszcze zapytac o tą więź dziecka z matką, czy ona
            tylko jest z matką czy z ojcem też? Też byłam takim niechcianym dzieckiem,
            ojciec chciał mnie usunąć ale mama sie nie zgodziła i po urodzeniu wyrzucił nas
            z domu,zresztą w czasie ciązy miał inną kobietę z którą jest do dzisiaj( kiedys
            pewna osoba mi powiedziała ze gdy byłam w brzuchu mamy to ta kobieta rzuciła na
            mnie klatwe czy cos tam, ale mam nadzieje ze to nie ma nic wspolnego z tym ze
            miałam trudne zycie) moja mama w ciązy tez była załamana i potem przez długi
            czas, miałam juz kilka lat i pamietam jak płakała jak przyjeżdzała ze sądu ale
            nie pamietam zebym cokolwiek czuła negatywnego jako dziecko bo chyba nie byłam
            swiadoma, pamietam zdarzenia z tamtego okresu chociaz mało. Mnie się wydaje ze
            przyczyna duzo głebiej lezy tego ze nie moge sie podniesc zupełnie, czasami mam
            wrazenie ze nawet nie z tego zycia, od małego byłam inna niz rówiesnicy, zbyt
            spokojna, zbyt uległa, zbyt dobra, zbyt rozumna i nadwrazliwa a w srodku jakby
            wystraszona. Jakby ten strach juz była zakorzeniony przed czyms.
            • angelbell Re: Jak wybaczyć :( 07.12.08, 23:49
              Wiez auryczna silna z matka jest, z ojcem nie taka, dlatego
              mezczyznom trudniej byc ojcami niz kobietom matkami. Dusza dziecka
              ZAWSZE wybiera sobie rodzicow. Ty tez wybralas. Kryteria wyboru to
              nie wygoda i komfort a korzystne srodowisko jezeli chodzi o
              doswiadczenia karmiczne.Krotko mowiac czesto dusza dziecka w zyciu
              spotyka sie juz na starcie z zadaniami, z ktorymi bedzie sie zmagala
              w zyciu az opanuje je :D W Tobie do dzis jest zal i strach matki,
              jej zalamanie, poczucie odrzucenia. Ty te uczucia wchlonelas i w
              Tobie one siedza do teraz, mozna powiedziec, ze niemal tego wlasnie
              spodziewalas sie w zyciu. Ulegla bylas bo balas sie odrzucenia. A
              nie bylas niechcianym dzieckiem!!! Nie bylas- gdybys byla
              niechciana, Twoja matka nie urodzilaby Cie, usunelaby ciaze i nie
              byloby Cie dzis. Tamta kobieta z pewnoscia nie rzucila klatwy, to
              naprawde trzeba umiec zrobic. Mozliwe, ze masz nierozwiazany z
              poprzednich wcielen problem akceptacji tego, ze za wlasna
              egzystencje, jej jakosc, odpowiadasz wylacznie Ty.W takim razie w
              tym zyciu to rozwiazujesz, uswiadom sobie, ze bylas chciana przez
              jedna przynajmniej osobe- Twoja mame ( czy potrafila dac Ci poczucie
              bezpieczenstwa ( czesciowo jak sama piszesz-tak) to juz inna kwestia
              bo jak sadze cos z tego musialas doswiadczyc by potem nie przejelo
              tego Twoje dziecko). Teraz wybralo Cie Twoje dziecko, wybralo na
              mame, ktora zawsze przez jakis czas jest dziecka calym swiatem a
              potem filarem swiata. Ono Cie chcialo, w Tobie zobaczylo brame do
              zycia i doswiadczenia wzajemnego uczenia sie. Ono dla Ciebie tu sie
              zjawilo bys doswiadczyla bycia kochana za wszystko, pomimo wszystko,
              bez oceniania i zaslugiwania. Tak Ono Cie kocha wlasnie. Moze jest
              tez szansa dla swego ojca by kiedys nauczyl sie dawac....moze, ale
              niekoniecznie. Dla Ciebie zas jest motywacja do podniesienia sie,
              masz dla kogo zyc, dla siebie i dla dziecka- na razie, pozniej
              przyjdzie czas na inne rzeczy :)Dla dziecka naucz sie byc silna i
              usmiechnieta, niech czuje od Ciebie sile, spokoj, cieplo,usmiech,
              bedzie lepiej sie rozwijalo, bedzie czulo sie bezpieczne. Ty zas
              sama zobaczysz ze taka jest o Tobie prawda- ze jestes taka wlasnie
              osoba. Nie powtarzaj sobie zes niechciana- nie jest niechciany ktos,
              kto byl darem i marzeniem choc jednej osoby. Kiedy boisz sie zycia,
              ludzi, szczescia, smiechu-one tez boja sie Ciebie. Mamy dokladnie w
              zyciu to co mamy w sobie, podobne przyciaga podobne, zawsze i
              wszedzie. Wlacz wiec inne opcje to przyjda inne rzeczy, naprawde
              podalam Ci praktyczne metody rozwiazania Twojego problemu.Jedno
              czego nie mozna to uciekac w sen albo lzy. To nie jest wyjscie i
              nigdy nie bedzie. Zrewiduj swoje przekonania i przekonania swojej
              matki. Nie zgadzaj sie z twierdzeniem, ze ludzie dobrzy tylko
              cierpia i dostaja w kosc, ze bycie dobrym skazuje na to wlasnie, ze
              nie ma co liczyc na to, ze pokocha Cie ktos ( wrecz omatko, w zyciu
              nie z litosci-milosc i litosc nie ida w jednej parze-jesli jest
              jedno, nie ma drugiego), ze bez opieki czyjejs sobie nie poradzisz w
              zlym swiecie. Swiat nie jest zly- jest dokladnie taki jakim go
              widzisz, ktos inny moze widziec zupelnie co innego jesli co innego
              bedzie myslal-wniosek-jak zaczniesz inaczej myslec o sobie i innych
              ludziach to tez doswiadczysz innego swiata. Zycie nie jest kara,
              dziecko nie jest kara a Ty nie jestes przekleta, I zeby nie bylo-
              nie mowi Ci tego laseczka w labedzim puchu chowana, przez tatusia
              wypieszczona. Mowi Ci to baba co w zyciu przeszla niejedno, otarla
              sie o smierc dosc bezposrednio, sama musiala sobie radzic przez
              wiekszosc zycia i niekoniecznie miala tatusia a raczej tatus zyczyl
              sobie zeby mamusia zrobila zabieg i pozbyla sie bachora bo on do
              malzenstwa dojrzal ale do przyjecia prawdy innej niz ta o bocianie
              jakos nie :P Mowi Ci to baba, ktora sama wychowuje corke i radzi
              sobie dobrze, jeszcze innym w ucho przywala jak sie roztkliwiaja za
              bardzo bo to oslabia i meczy jak licho. Nie pytaj czy mi latwo i jak
              mi bylo latwo a jak nie bo Ci nie powiem. Dlaczego? Bo to nie ma dla
              mnie znaczenia jak bylo. Dla mnie ma znaczenie jak jest-ludzie mnie
              szanuja a ci co nie szanuja to juz ich problem czy nie problem- nie
              moj.Wiem na co mnie stac bo wiem z czym sie zmierzylam i wygralam.
              Jestem jak Feniks albo jak karaluchy hehe-znaczy byle atomowka mnie
              nie wykonczy. Nie dlatego zem taka z zelaza i stali tylko dlatego ze
              przecwiczylam sie w zyciu niezle. I bede ryczala, ale nad bezdomnym
              kociakiem albo nad dzieciakiem glodnym na ulicy bo trzeba nim sie
              zajac, nie poradzi sobie sam- a nie nad soba bo soba to ja sie moge
              i powinnam zajac w kazdym momencie i nie tylko soba.Popatrz-pelno
              naokolo istot, ktore naprawde nie sa w stanie soba sie zajac i
              przetrwac. TY DO NICH NIE NALEZYSZ NA SZCZESCIE DLA CIEBIE :D Idz i
              walcz babo, a placz na lzawych romansach albo jak znajdziesz
              pobitego psiaka. Popatrz w lustro, zobacz fajna dziewczyne, masz
              przewage nade mna, zyjesz w lepszych czasach, jestes mlodsza ode
              mnie, mozesz wiecej dokonac.A jak juz poczujesz sie fajna baba,
              ktora lubi siebie i swoje zycie, przyjdzie facet, ktory bedzie w
              siodmym niebie jak bedzie mogl Cie zdobyc ( on Ciebie a nie ty
              jego! ). Powodzenia!
              • mkm1984 Re: Jak wybaczyć :( 08.12.08, 00:04
                Dzięki, jesteś kochana :)
                • mkm1984 Re: Jak wybaczyć :( 19.12.08, 23:37
                  Pisze jeszcze raz, wybaczcie mi bo wiem że to może byc męczące wciąż
                  o tym samym ale moze ktoś mi cos doradzi. Czy jest jakas modlitwa o
                  wsparcie do Aniołów przy rowodzie, o sprawiedliwosc i o ochronę i by
                  mnie prowadziły w mądrości i pomogły naprowadzając jak mam działać i
                  zebrac pomysły i siły. Złozyłam pozew o rozwód bo mąż nas porzucił
                  ale mąż od tamtej pory dzialał zbierajac dowody ze było inaczej i
                  ustawiając zdarzenia i swiadków podstawianych na siebie łacznie z
                  graniem ofiary, od prowadzony od samego poczatku zostawienia nas
                  przez prawnika który mu doradzał i czuje się załamana i kłamstwami i
                  jego osobowościa która walczy po trupach bez skrupułów, i nie moge
                  uwierzyc że tyle zlej energii moze byc w osobie przeciwko drugiej z
                  którą coś łaczyło, chociaz jak nie była to z jego strony miłosc to
                  chociaz chec spotykania sie. Prosze o pomoc bo czuję jak wewnętrznie
                  nadzieja umiera, czy sa jakies formy ochrony przed zła energia by
                  nie wyrządzała nam krzywdy i pomoc od Aniołów, do jakiego aniła się
                  zwracac, ja zwracam się do Archanioła Gabriela by mnie prowadził i
                  chronił, bardzo proszę napiszcie jak cos wiecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka