Dodaj do ulubionych

cholerne schody

25.07.10, 16:32
Od czasu zachorowania nękają mnie obrzydliwe bóle nóg. Mam wrażenie, że coraz
większe i podejrzenie że otrzymałam je jako bonus do depresji. Schody stają
się dla mnie koszmarem i na jawie i we śnie. Dla zdrowia, figury i kondycji
zaczęłam chodzić ostatnio na tańce. Oczywiście gdy wywijam, żadnego bólu nie
czuję. Po powrocie do domu wracają natychmiast. Pozostaje mi zaopatrzyć się w
balkonik albo tanecznym krokiem iść przez życie.
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: cholerne schody 25.07.10, 17:43
      ja ze schodami mam problem od dziecka, nic mnie co prawda na nich nie boli ale
      zawsze bałam się chodzić po schodach, nie wiem dlaczego, nigdy nie spadłam ani
      nic z tych rzeczy , po prostu fobia schodowa. Co ciekawsze wolę schodzić niż
      wchodzić, jak wchodzę cały czas mam uczucie że ziemia ucieka mi spod nóg i
      spadnę niekontrolowanie w tył, podobne uczucie jak stanąć tyłem na krawędzi dachu.
      • kara.mija Re: cholerne schody 25.07.10, 18:06
        U mnie włażenie pod górę jest ok - boję się zejść, zjadów na
        czymkolwiek itp. Mam wrażenie, że lecę na pysk.
        • lucyna_n Re: cholerne schody 25.07.10, 21:25
          ja uwielbiam zjeżdżać, np na torach saneczkowych takich co się jeżdzi w rynnie,
          na kolejkach górskich też, ale nie lubię podjazdów.
          wogóle popierdolona jestem od zawsze
          mam sporą grupę znajomych których nie odwiedzam dlatego tylko że mieszkają wyżej
          niż na 2 piętrze.
    • olga_w_ogrodzie Re: cholerne schody 25.07.10, 23:40
      Kefi, to stawy ?
      kolanowe może ?
      a gdy jest gorąco bolą bardziej ?
      mocniej przy schodzeniu czy wchodzeniu po schodach ?

      bo dobrzy ortopedzi wiedzą, że to może być skutek stanów
      psychicznych i napinania mięsni niekontrolowanego.
      gdybyś miała to, o czym myślę, to wiem, co robić.
      • ineznegra Re: cholerne schody 26.07.10, 11:08
        Olgo, a na kręgosłup masz też jakieś czary-mary? na bóle napięciowe?
        • lucyna_n Re: cholerne schody 26.07.10, 20:42
          ja bym spróbowala jogi
        • olga_w_ogrodzie Re: cholerne schody 26.07.10, 21:44
          nie wiem, jak z kręgosłupem.
          ale miałam parę lat temu koszmar z nogami.
          oba kolana.
          już mi proponowano wszczepianie endoprotez,
          zastrzyki jakieś robiłam - 1000 zł jeden zastrzyk.
          w końcu trafiłam do kliniki ortopedycznej - ponoć najlepsza w Polsce.
          i tam ortopeda obejrzał zdjęcia, zbadał mnie,
          a potem pytał o to, o co zagaduję Kefi.
          plus jeszcze - czy np. jestem osobą nadopiekuńczą, czy się
          denerwuję długo przed jakimś, nawet mało ważnym wydarzeniem etc.
          i powiedział, że to wszystko przez napięcie mięśni.
          tłumaczył, że mam te stawy jak zbyt mocno przykręcone śruby, bo
          wciąż jestem spięta.
          i że to należy poluzować.
          i luzowalim przez rok - różne ćwiczenia rozciągające, masaż,
          krioterapia przy takiej muzyczce relaksującej, a po jakimś czasie
          także ćwiczenia siłowe wzmacniające mięśnie.
          po 3. miesiącach przestało mnie boleć.
          po roku już w ogóle sobie na rehabilitację łaziłam rekreacyjnie,
          bo tam fajnie było.
          to było z 7 czy 8 lat temu.
          cały czas spokój, tylko w czasie tegorocznych upałów nieco wróciło,
          ale robiłam sobie kompresy lodowe i przeszło.
          dobrze jest też sobie te rozciągające ćwiczenia
          powtarzać co jakiś czas - wszystko mi powiedzieli
          co i jak, no to mogę w domu to robić.

          na pewno na kręgosłup też są stosowne ćwiczenia,
          jeśli bóle wynikają wyłącznie z powodów psychologicznych.
          • ineznegra Re: cholerne schody 28.07.10, 09:25
            dzięki Olgo
            mi pan rehabilitant wymasował szczękę (jak dziwnie by to nie
            brzmiało) i bóle głowy przeszły na kilka miesięcy - podobne działanie
            napięcia są, może jakiegoś miłego rehabilitanta znajdę:D
      • kefirka.de Re: cholerne schody 26.07.10, 23:17
        Właściwie to jestem pewna, że te bóle są związane z depresyjnym napięciem
        mięśni. Też brałam zastrzyki, drogie jak diabli. Pomogło na chwilę. potem byłam
        na rehabilitacji. Na 2 miesiące spokój. ZNÓW WRACA ZE WZMOŻONĄ SIŁĄ. MAM
        WRAŻENIE, ŻE ROZLEWA SIĘ NA CAŁOKSZTAŁt MOJEGO ZNĘkanego jestestwa (sory Gregory
        za caps, niechcący).
        Jak przeczytałam, że się rok rehabilitowałaś to zgroza mnie ogarnęła. Nie dam
        rady, nie mam sił.Mam już dość tego remontowania. Od 2 tygodni się odchudzam z
        determinacją wielką i na razie bez wyników, Nowy lek zaokrąglił mnie nadmiernie
        i się znielubiłam. Również to odejmowanie sobie pożądanego pożywienia od ust
        boli niemiłosiernie. Tak więc od czubka duszy do końca pięt jestem niesprawna i
        obolała.
        Po użaleniu się, odpowiadam. Stawy kolanowe głównie, ale reszta ciała też
        pobolewa. Nie zwróciłam uwagi czy przy upale bardziej, bo boli permanentnie
        mocno, no chyba że tańczę, to wcale. Kiedyś przy schodzeniu bardziej, teraz i to
        i to bolesne.Adres tej kliniki mi jednak podaj proszę. Może coś mi się przełamie w
        środku i się dowlokę.
        • kefirka.de Re: cholerne schody 26.07.10, 23:26
          Teraz pomyślałam, że może można by te ćwiczenia samodzielnie w domu, i muzykę i
          lodowe okłady. Co myślisz?
          • olga_w_ogrodzie Re: cholerne schody 27.07.10, 00:07
            oczywiście, że tak.
            ja chodziłam na rehabilitację do kliniki 2-3 razy w tygodniu,
            ale mi rehabilitant w domu też kazał ćwiczyć.
            do większości ćwiczeń niczego nie potrzebujesz.
            ewentualnie możesz się zaopatrzyć w gumową piłkę wielkości tej do
            nożnego kopania.
            przydaje się też duża gumowa piłka, ale ta już niekoniecznie.
            a taki żel lodowy w folii tanio kupisz w aptece i sobie te kompresy
            trzymasz w lodówce i przykładasz na 20 min. przez cienki materiał.
            te ćwiczenia rozciągające to żadna sztuka wielka i fajnie jest
            siebie obserwować jak szybko mięśnie się mogą rozciągnąć i się gibki
            całkiem człowiek robi.
        • olga_w_ogrodzie Re: cholerne schody 27.07.10, 00:01
          Kefi, nie chcę się tu mądrować, ale, skoro jest tak, że , gdy
          tańczysz - nie boli, to wygląda na to, że masz to, co ja miałam.
          no i to, że przy schodzeniu gorzej jest.

          ta klinika to Carolina Medical Center :

          www.carolina.pl/
          tu są wszystkie namiary.
          drogo, jak cholera, ale warto choć raz, dwa pójść, by diagnozę
          postawili.
          ćwiczenia w domu można robić.
          te rozciągające.
          siłowe to na maszynach robiłam, ale można przecież mięśnie i bez
          maszyn wzmacniać.

          ja też biorę leki od których się tyje szybko.
          dlatego teraz to już jem praktycznie tylko owoce, warzywa.
          doktorka mi kazała ostatnio jajka i ser włączyć, bo białko.
          • ellena_cyganka Re: cholerne schody 27.07.10, 20:58
            Proszę tych, którzy boicie się schodzić ze schodów napiszcie jak to
            jest dlaczego i w ogóle, chciałabym zrozumieć. Moje dziecko ma 9 lat
            i boi się schodzić ze schodów, nigdy nie spadło, nie ma lęku
            wysokości, nie boi się zjeżdzać ze zjeżdzalni na basenie, nie boi
            się sanek ani wysokich wież, a boi się kilku schodów. Problem jest
            na tyle poważny, że jest to stały i jedyny punkt rozmów z pania
            wychowawczynią w szkole, innych uwag nie ma. Dlaczego tak jest i czy
            można jakoś to złagodzić
            • lucyna_n Re: cholerne schody 27.07.10, 21:11
              chodzić z nim za rękę, oswajać te schody, np usiąść na stopniu tak żeby zmienić
              w umyśle ich odczucie, i pobyć na nich trochę. Niech sam się odważy najpier
              jeden schodek i pochwała , potem dwa schodki i owacje, a może jakoś pójdzie. Nie
              mów mu tylko że nikt się nie boi i on też nei powinien.
              Ja od dziecka tak miałam że balam się schodów, może nie kilku stopni, chociaż np
              nigdy nie lubilam stać na brzegu schodów , musialam albo zejść, albo się cofnąć.
              Ja mialam też takie poczucie że ktoś mnie z tych schodow zepchnie, albo podstawi
              nogę i ja zlecę. Wogóle schody zawsze wydawały mi się bardziej strome niż są,
              jak mam silne stany lękowe to widzę schody wręcz pionowo, mam ucucie że będzie
              się po nich trzeba wspinać jak po drabinie, a jeszcze zakręcone no masakra,
              zdarzylo mi się nie wejść gdzieś gdzie były w moim odczuciu zbyt strome schody.
              Myślę że jakby w dziecięctwie ktoś pomógł mi oswoić ten lęk to on by się nie
              utrwalił i nie odczuwałabym tego.
              Możesz mu powiedzieć że jest taka pani co też się bała schodów jak byla mała,
              tylko nie mów że tej pani to nie minęło:)dla dobra dziecka skłam, że minęło jak
              ręką odjął.
              • kefirka.de Re: cholerne schody 28.07.10, 01:47
                Ja się nie boję, ale napiszę swoje zdanie. Skąd wiesz, że nie spadł? On sam może
                nie pamiętać, ale w emocjach mu zostało. Sposób Lucy mi się podoba, jednak myślę
                że to może być mało. Pozwoliłabym odreagować mu lęk. Zachęciła do gadania o nim
                przy schodzeniu, może jakiś teatr ze spadaniem z najniższego stopnia w ręce mamy?
                Ty Lucy też mogłabyś to sobie przepracować. Ja od pewnego czasu przestałam się
                panicznie bać pająków i samotnych nocy w domu na wsi, wiek nie jest tak bardzo
                ważny przy pracy z lękami.
                • dolor Re: cholerne schody 28.07.10, 01:52
                  Najlepiej przeciwlękowo działa taedium vitae.
                • lucyna_n Re: cholerne schody 28.07.10, 11:46
                  przepracować spadanie ze schodów w ramiona powiadasz mamy?
                  symboliczna rzecz , jakbym w dzieciętwie miała te potencjalnie pomocne ,
                  chroniace ręce mamy to nie mialabym takich fobii, mialam za to fobiczną babcię
                  która wiele mi "sprzedała" a że padało na podatny lękliwy grunt to jest jak
                  jest. Jak trzeba to chodzę, jak trzeba to robię wszystko co trzeba ale nigdy nei
                  zrobię tych wszystkich rzeczy bez takiego pikającego czegoś z tyłu głowy pt "ty
                  się powinnaś tego bać, ty się zawsze tego bałaś, jesteś pewna że się nie boisz?"
                  Ciekawostką jest że mimo fobicznej babci ne boję się pająków, myszy, węży itp.
                  Wszystkie dotyczą przemieszczania się i nieprzyjazności świata zewnętrznego w
                  których wszystko chycha na chwilę nieuwagi czy też słabości, ludzi nie , może
                  dlatego że babcia była towarzyska:)
                  • kefirka.de Re: cholerne schody 28.07.10, 16:21
                    Lucy ja wiem,że to zabrzmi jak porada szamanki ale może zechcesz wypróbować
                    sposób, który mi w dziedzinie lęki sporo załatwił. Chodzi o afirmacje. Jak
                    zwykle podstawa to wiara i pozytywne nastawienie. Gadaj sobie głośno lub w duchu
                    podczas schodzenia po schodach: Ja Lucy (czy tam inna lubiana wersja
                    imienia)lubię schodzenie po schodach, czy też: schodzenie po schodach jest dla
                    mnie zupełnie bezpieczne czy:Ja Lucy schodzę po schodach lekko i łatwo. Czy też
                    tekst, który Ci pasuje, pod warunkiem , że nie będzie tam słowa "nie". Jak już
                    zleziesz w dol możesz się sama pochwalić jaką to odważną osóbką jesteś. Jeśli
                    słyszysz głos (sic!) krytyczny, jesteś w stanie załatwić go pozytywem. Lucy to
                    na prawdę działa i możesz sobie pomóc, chyba że jesteś bardzo przywiązana do
                    swoich lęków.
                    • lucyna_n Re: cholerne schody 28.07.10, 19:00
                      może już daj spokój Kefi co?
                      • ichnia Re: cholerne schody 29.07.10, 07:15
                        lucyna_n napisała:

                        > może już daj spokój Kefi co?

                        Grunt to pozytywne nastawienie ;P
                    • lucyna_n Re: cholerne schody 28.07.10, 19:02
                      to nawet nie jest kwestia bania, bo w sumie nie tak że się boję jakoś panicznie,
                      ale mam to cholerne uczucie spadania w tył i ja tego po prostu nie lubię, nie
                      lubię się zmuszać do przelamywania takich odzcuć, nie jestem typem fajtera i
                      wogóle bym chciała żeby ludzie nie wymyślali takich rzeczy jak schody i windy,
                      nie po to zleźlim z drzew żeby teraz skrabać się po wyżkach.
                      • kefirka.de Re: cholerne schody 28.07.10, 23:28
                        Pewnie, że dam spokój Lucy. Sama wiesz najlepiej co dobre dla Ciebie. Dzielę
                        się doświadczeniem, bo bym chciała żeby inni też skorzystali z tego co mi się
                        akurat udało. Każdy ma jednak swoją drogę.
                        Olga dzięki za namiary na klinikę. Jak dojrzeję to myślę, że skorzystam.
                        PS. Właśnie po 2 tygodniach ograniczeń żywnościowych i intensywnych ćwiczeń
                        zauważam pierwsze efekty,waga jedzie w dół a ubranie zaczyna lekko dyndać.
                        Przyjemne to jak cholera.

                    • dolor Re: cholerne schody 28.07.10, 23:44
                      A da się afirmować w stylu: siedzenie w necie jest dla mnie, dolora, groźne? I
                      mógłbym się pochwalić, jakbym się go przestraszył?
                      • kefirka.de Re: cholerne schody 29.07.10, 15:10
                        Co się wyśmiewasz, co się wyśmiewasz?!
                        Jestem wśród przyjaciół nazywana "szkiełko i oko", bo w szamaństwo nic a nic nie
                        wierzę. Afirmacje zaczęłam stosować dla jaj. Chodziło o miejsce w autobusie.
                        Raz, drugi, dziesiąty poskutkowała.Zaraz się miejsce zwalniało, raz nawet facet
                        wziął mnie za ciężarną. Przełknęłam i grzecznie dziękując usiadłam. To się
                        przeniosłam na inne dziedziny.
                        Jak się Dolor spytasz dlaczego się afirmacją nie wyleczyłam z depresji, to Ci
                        grubym głosem odpowiem ( uruchom wyobraźnię słuchową): bo ja proszę pana wcale
                        nie chcę się wyleczyć.
                        • olga_w_ogrodzie Re: cholerne schody 29.07.10, 19:37
                          a jażem we wczoraj widziała we w tramwaju jak jeden panek starszy,
                          ale nie wyglądający na ledwo zipiącego, podszedł był do siedzonka,
                          które zajmowała pani w widocznej mocno ciąży i jej powiedział, by mu
                          miejsca ustąpiła.
    • mskaiq Re: cholerne schody 29.07.10, 12:10
      Bo myslisz kefirko.de o nogach kiedy jestes na schodach,
      tworzysz strach a ten potrafi przyniesc bol.
      Kiedy tanczysz, nie ma strachu, myslisz o muzyce i wywijaniu.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • kefirka.de Re: cholerne schody 29.07.10, 15:15
        Kiedy tanczysz, nie ma strachu, myslisz o muzyce i wywijaniu.
        Acha i jeszcze o czymś myślę, ale nie napiszę, bo się wstydzę.
        Ostatnio przyszło mi do głowy, żeby schodzić tańcząc. Tylko wypróbować nie mogę,
        bo jestem na wakacjach i nie ma schodów.
        • ellena_cyganka Re: cholerne schody 29.07.10, 16:57
          Kefi, ty świnko, już my wiemy co Ci tam się w główce roi, oby tak
          dalej, tak trzymaj!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka