29.09.10, 11:43
dzikie wino zaplecione w taki płot jeden, w połowie już czerwone.
zieleń liści z tą czerwienią pomieszana aż się prosi o atrakcyjne zdjęcie.

na chodniku, po obu stronach ulicy, duże napisy wysprejowane :
"Rozweselacze - sex shop 24 h".
jeden taki napis pod samiutkim kościołem.
a między napisami wiją się długie, obślizgłe glisty na które, gdy się spojrzy, to się chce pluć.
przynajmniej mnie.
i po co te glisty, gdy deszcz, wypełzają na zatracenie chodnikowe ?
nie wiem wcale.
przecież na trawniku mają wilgotniej.
Obserwuj wątek
    • canoine Re: na ulicy 29.09.10, 12:05
      dżdżownice. lubię dżdżownice.
      • lucyna_n Re: na ulicy 29.09.10, 12:31
        ja też:)
        jak jakaś pojedyncza lezie to przenoszę na trawę
        wczoraj przenosiłam po drodze ślimaki bo też wylegly na chodniki.
        • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 12:39
          lucyna_n napisała:

          > ja też:)
          > jak jakaś pojedyncza lezie to przenoszę na trawę
          > wczoraj przenosiłam po drodze ślimaki bo też wylegly na chodniki.

          normalnie w rękę to bierzesz ?!
          o Matko w Niebiesiech.

          nie chcę, by je rozdeptywano i ślimaki też,
          ale nie mogłabym przenieść za nic.
          • lucyna_n Re: na ulicy 29.09.10, 13:23
            jakoś nigdy mi się stworzenia nie brzydziły
            trochę mam opory przed pająkiem i żabą, żeby wziąć do ręki, ale oglądać mogę wszystkie robale i inne takie.
      • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 12:34
        nawet mi się nie chce sprawdzać jaka nazwa właściwa,
        bo i tak mam w mózgu zakodowane, że te śliskie to glisty,
        a włochate to liszki lub dżdżownice.
        jednych i drugich bardzo się brzydzę.
        i wszelkich innych obślizglaków, prawie wszystkich owadów i robali.
        biedronek tylko nie.
        a stonek tak.
        ciekawe czy wpływ mogły mieć słyszane w dzieciństwie pioseneczki i oglądane obrazeczki z miłymi biedronkami.
        /oraz propaganda o zrzucaniu stonek na polskie pola przez Amerykanów./
        • canoine Re: na ulicy 29.09.10, 12:46
          glisty to są pasożyty. glista ludzka. obleniec. są białe. i nie spotkasz ich na chodniku.
          dżdżownice. różne gatunki. nie zasługują na pogardę. są nieszkodliwe. ba, pożyteczne. i miłe.
    • lucyna_n Re: na ulicy 29.09.10, 12:30
      Dżdżownice to nie żadne glisty, tylko bardzo pożyteczne stworzonka, wyłażą bo jak sie robi w trawniku za mokro toby się potopiły, chcą wyjść na powietrze a skąd mają wiedzieć że już ziemia to nie ta sama co sprzed milionów lat tylko w cywilizację popadły?
      • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 12:37
        glisty to tylko te, co pasożytują we wnętrzach różnych ?

        ale mnie jakoś do obślizglaków ziemnych pasuje "glista" , bo brzmi obrzydliwiej, niż dżdżownica.

        tak czy inaczej, nawet, gdy o nich piszę, to już mi się chce pluć.
        • canoine Re: na ulicy 29.09.10, 12:50
          tak, glista [ludzka tak zwana gatunkowo]. to obleniec. nie ma nic wspólnego z dżdżownicami.
          dżdżownice należą do pierścienic. zupełnie inna bajka. i spora przepaść ewolucyjna. zwłaszcza w obrębie układu nerwowego.

          sierść mi się zjeżyła na grzbiecie za to plucie na dżdżownice. i sympatia do Ciebie spadła na glebę.
          • kara.mija Re: na ulicy 29.09.10, 13:05
            A ja nie cierpię tych glutów ślimaczych bez skorupek. Zwykły ślimak z domkiem - nasz rodzimy to co innego a dżdżownica to miłe zwierzątko. A glisty ludzkie ble, ble, ble i można je czasem spotkać na chodniku jak ktoś nie posprząta po odrobaczonym właśnie piesku ....... niedobrze mi się zrobiło bo sobie własnie przypomniałam jak się w ten sposób na jakiś czas zraziłam do makaronu spagetti.....
            • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 13:14
              a kiedyś czytałam za dziecięctwa,
              że obrzydzenie do różnych płazów i gadów
              to przekształcony strach przed nimi
              w przedpotopowej wersji większej.

              no ale jak one były w dużych rozmiarach,
              to ludzi wtedy, pono, na planecie nie bylo.
          • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 13:07
            trzeba czytać uważniej.

            nie powiedziałam, że nienawidzę ich, nie lubię, życzę im wyginęcia.
            o żadnym zwierzu tak nie mówię.
            mówię o obrzydzeniu.
            to nie to samo, co niechęć.
            ponadto nie pluję na nie,
            tylko z obrzydzenia moje ślinianki
            nadprodukują, więc odpluwam.

            co do sympatii na glebie - przeżyję.
            • lucyna_n Re: na ulicy 29.09.10, 13:27
              musiał Ci ktoś w dziecięctwie to obrzydzenie zaszczepić
              szkoda, świat małych zwierzątek też jest całkiem ciekawy
              • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 13:58
                lucyna_n napisała:

                > musiał Ci ktoś w dziecięctwie to obrzydzenie zaszczepić
                > szkoda, świat małych zwierzątek też jest całkiem ciekawy

                zastanawiałam się nad tym wiele razy, ale nic takiego nie pamiętam.
                a nawet ryby nie dotknę.
                i chyba, z całym uwielbieniem dla delfinów,
                też ciężko byłoby mi delfina dotknąć, bo śliski.
                i żadnych podrobów nie dotknę.

                świat ciekawy.
                się malych mrówek nie brzydzę, tylko tych rudych wielkich.
                więc w tych malych krzątaniny wiele razy się wgapiałam w ogrodzie,
                gdy byłam mała.
            • canoine Re: na ulicy 29.09.10, 13:28
              czytam wystarczająco uważnie, by wiedzieć, co napisałaś :)
              • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 13:52
                canoine napisała:

                > czytam wystarczająco uważnie, by wiedzieć, co napisałaś :)

                sądziłam, że, gdy piszesz :

                "dżdżownice. różne gatunki. nie zasługują na pogardę. są nieszkodliwe. ba, pożyteczne. i miłe."

                to to trochę sugeruje jakobym ja nimi gardziła, uznawała za szkodliwe i niepożyteczne.
                no i pisałaś, że ja na nie pluję.
                a to nieprawda.

                są mi niemiłe, bo się brzydzę.
                tylko tyle.



                • canoine Re: na ulicy 29.09.10, 14:05
                  nie napisałam nigdzie, że na nie plujesz. nie mój problem z uważnym czytaniem. napisałam, że sierść mi się na grzbiecie zjeżyła na wieść o tym pluciu, mając na myśli Twoją reakcję chęci plucia, bo tyle zrozumiałam, że ich nie opluwasz przecież. plucie zaś rzeczywiście kojarzy mi się z pogardą. raczej dość logiczne skojarzenie, uważam.
                  tyle na ten temat, bo mam wrażenie, że zaczynam udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
                  • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 14:16
                    canoine napisała:

                    > nie napisałam nigdzie, że na nie plujesz.

                    a ja Twe slowa zrozumiałam inaczej.

                    "sierść mi się zjeżyła na grzbiecie za to plucie na dżdżownice. i sympatia do Ciebie spadła na glebę."

                    prawdę mówiąc sama się czuję wielbłądem, zatem kończę na ten temat, bo się zrobiło szajsowato.
        • lucyna_n Re: na ulicy 29.09.10, 13:25
          dżdżownica to pczciwa pierścienica, nie żadna glista, glisty też bym do ręki nie wzięła
          jakby nie było dżdżownic toby roślinki za bardzo nie miały w czym rosnąć boby sie gleba nie tworzyła, a przynajmniej nie tak szybko.
          • monte_we_mgle Re: na ulicy 29.09.10, 15:52
            Dżdżownicami się nie brzydzę, ale tymi dużymi ślimakami bez domków tak. Ohydne są, a od jakiegoś czasu pełno ich na chodnikach.
            • lucyna_n Re: na ulicy 29.09.10, 16:25
              ale co w nich jest ohydnego?
              nie kumam
              no idzie sobei taki klusek, z różkami, czemu ohydny?
              • monte_we_mgle Re: na ulicy 29.09.10, 17:28
                No bo właśnie klusek, śliski i się ślini, cały chodnik zapluwa, tfuuu... Tak jak Olga lubię biedronki. Mieszkałem do niedawna na Biedronki i faktycznie mnóstwo ich tam było, wpadały do mieszkania i trzeba było uważać, żeby im krzywdy nie zrobić. Fajne robaczki.
                • lucyna_n Re: na ulicy 29.09.10, 18:23
                  fajne, a widzialeś larwę biedronki?
                  a jak biedronki zjadają mszycę?
                  fajne drapieżniki są.
                  co w ślimakach jest nieteges, to ja nie wiem bo te wyjaśnienia do mnie nie trafiają nadal.
                  • monte_we_mgle Re: na ulicy 29.09.10, 18:49
                    Ale co tu wyjaśniać? Brzydzę się i już. Omijam szerokim łukiem.
                    • monte_we_mgle Re: na ulicy 29.09.10, 18:53
                      A mszyce to szkodniki. Co z tego, że biedronki je zjadają?
                  • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 19:01
                    lucyna_n napisała:

                    > co w ślimakach jest nieteges, to ja nie wiem bo te wyjaśnienia do mnie nie tra
                    > fiają nadal

                    a jest coś , czego się brzydzisz ?
                    jakieś zwierzę, jakaś rzecz ?
                    • lucyna_n Re: na ulicy 29.09.10, 21:50
                      hmmmm
                      no są takie rzeczy, np choroby skóry czy rozjechany kot, ale jak można porównywać to z tak miłym stworzeniem jak ślimok?
                      • olga_w_ogrodzie Re: na ulicy 29.09.10, 22:50
                        dla mnie dotknąć ślimaka,
                        to może jak u Ciebie dotknąć ohydnego liszaja
                        obcej osoby.

                        taką skórę chorą, ale bliskiej osoby,
                        to ja raczej bym mogła pielęgnować
                        i się nie wzdrygać specjalnie.

                        • monte_we_mgle Re: na ulicy 29.09.10, 22:57
                          A to zależy jakiego ślimaka. Winniczki są sympatyczne, ich się nie brzydzę, ale te bez domków, fuj.
                          • czubata Re: na ulicy 29.09.10, 23:49
                            Nie nazwałabym tego obrzydzeniem,ale czułabym się bardzo dyskomfortowo a nawet panicznie ulękniona gdyby jaki kolwiek robal zechciał sobie spacerować po moim ciele.W osłupienie wprawiają mnie także większego rozmiaru robale które szukają sobie schronu w domu.Ale glista na ulicy mi nie przeszkadza,lepiej glista na ulicy niż we własnym tyłku,o.
                          • voxave Re: na ulicy 30.09.10, 08:10
                            monte_we_mgle napisał:

                            > A to zależy jakiego ślimaka. Winniczki są sympatyczne, ich się nie brzydzę, ale
                            > te bez domków, fuj.
                            a winniczki bez domków są takie pyszne...
                            • monte_we_mgle Re: na ulicy 30.09.10, 14:24
                              voxave napisała:

                              > a winniczki bez domków są takie pyszne...

                              Nie próbowałem, ale zarabiałem sobie w liceum zbieraniem winniczków na eksport, więc pewnie tak.
                              • lucyna_n Re: na ulicy 30.09.10, 15:06
                                zły, zły Monte.
                                • monte_we_mgle Re: na ulicy 30.09.10, 15:18
                                  lucyna_n napisała:

                                  > zły, zły Monte.

                                  Ty jesteś wegetarianką Lucy?
                                  • lucyna_n Re: na ulicy 30.09.10, 20:01
                                    morderca winniczków!
                                    • monte_we_mgle Re: na ulicy 30.09.10, 20:41
                                      lucyna_n napisała:

                                      > morderca winniczków!

                                      Wcale nie. Ja je tylko zbierałem i odstawiałem do skupu :-)))
                                      • lucyna_n Re: na ulicy 30.09.10, 21:58
                                        dręczyciel zwierząt!
                                        • monte_we_mgle Re: na ulicy 30.09.10, 22:03
                                          Tak? A krecionogi też lubisz? W Lublinie jest inwazja tego paskudztwa. Mordują je masowo i bardzo dobrze ;-)))
                                          • kefirka.de Re: na ulicy 01.10.10, 10:15
                                            Krecio nie znalazłam. Chyba chodzi o krocionogi? Niezbyt ładne, ale ludzie im się też pewnie nie podobają. Jednak nas nie mordują. Wiem, wiem, że mi łatwo tak mówić, bo akurat nie ma w Wawie inwazji.
                                            • lucyna_n Re: na ulicy 01.10.10, 12:34
                                              przeżyłam w dziecięctwie inwazję brudnicy mniszki, całe chodniki były tym usłane i jakoś nei mam wstrętu do gąsienic, jak mi która kwiaty na balkonie zeżera to biorę i siup na trawę.
                                              krocionoga do ręki to nie bo to się zwija jakoś tak nerwowo, ale jak tam na dworze gdzieś żyje to co on mi przeszkadza?
                                              • monte_we_mgle Re: na ulicy 01.10.10, 13:48
                                                lucyna_n napisała:

                                                > krocionoga do ręki to nie bo to się zwija jakoś tak nerwowo, ale jak tam na dwo
                                                > rze gdzieś żyje to co on mi przeszkadza?

                                                No niezupełnie. Włażą te robale do mieszkań, dlatego je trują.
                                                • lucyna_n Re: na ulicy 01.10.10, 15:59
                                                  krocionogi, akurat , pewnie zwykłe karaluchy.
                                                  • monte_we_mgle Re: na ulicy 01.10.10, 16:08
                                                    Krocionogi, nie karaluchy. Nawet w tv mówili o tych robalach. Dobrze, że to po drugiej stronie miasta.
                                                  • lucyna_n Re: na ulicy 01.10.10, 18:35
                                                    akurat, akurat
                                                    wstyd się im było przyznać że mają karaluchy i je w całym bloku wytruć to sobei wymyślili krocionogi.
                                                  • monte_we_mgle Re: na ulicy 01.10.10, 18:50
                                                    No przestań, przecież karaluchy wyglądają inaczej niż te stwory. I nie chodzi o jeden blok, tylko całą dzielnicę.
                                                  • lucyna_n Re: na ulicy 01.10.10, 21:37
                                                    dobra, dobra, ja tam swoje wiem
                                                    :P
                                                  • monte_we_mgle Re: na ulicy 01.10.10, 21:47
                                                    lucyna_n napisała:

                                                    > dobra, dobra, ja tam swoje wiem
                                                    > :P

                                                    A niech Ci będzie :P
    • voxave Re: na ulicy 30.09.10, 08:12
      olga_w_ogrodzie napisała:

      > dzikie wino zaplecione w taki płot jeden, w połowie już czerwone.
      > zieleń liści z tą czerwienią pomieszana aż się prosi o atrakcyjne zdjęcie.
      >
      > na chodniku, po obu stronach ulicy, duże napisy wysprejowane :
      > "Rozweselacze - sex shop 24 h".
      > jeden taki napis pod samiutkim kościołem.
      > a między napisami wiją się długie, obślizgłe glisty na które, gdy się spojrzy,
      > to się chce pluć.
      > przynajmniej mnie.
      > i po co te glisty, gdy deszcz, wypełzają na zatracenie chodnikowe ?
      > nie wiem wcale.
      > przecież na trawniku mają wilgotniej.
      deszcz zalał im norki
    • kefirka.de Re: na ulicy 30.09.10, 21:18
      Nie boję się i nie brzydzę małych zwierzątek, jedynie wężowate lęk wzbudzają. Do niedawna panika na widok pająka, ale samo mi jakoś przeszło.
      A jak miło przeczytać, że są też tacy co te dżdżownice z kałuż wyciągają. W dzieciństwie nagminnie, teraz rzadziej jakoś mi się zdarza, może też dlatego że więcej asfaltu i betonu w około.
      Ale muszę przyznać, że bezdomne ślimaki brzydsze są dla mnie i mniej przytulaśne niż winniczki.
      • monte_we_mgle Re: na ulicy 30.09.10, 21:33
        A ja dziś byłem na spacerze nad Sanem i pod nogami skakały mi żaby. Fajne, różnokolorowe, chyba lubię żaby.
      • lucyna_n Re: na ulicy 01.10.10, 12:39
        ja bezdomkowe ślimaki pierwszy raz spotkałam w górach jak miałam może z 5 lat, bardzo deszczowo wtedy było i nie było wiele do roboty to sobie znalazłam towarzystwo cudzego owczarka podhalańskiego (do dziś się zastanawiam kiedy zaczęlam się bać psów bo w dziecięctwie ni?) i razem sobie obserwowaliśmy te ślimoki, tam takie wieeelkie chodziły, dwa rodzaje brązowy i grafitowy. Jeszcze budowalam takie różne tamy i zapory, wodospadziki na ulicy bo była nawierzchnia gruntowa. Byłam bardzo z tego zadowolona w preciwieństwie do wycieczek rodzinych pieszych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka