Dodaj do ulubionych

Mildford- melduj się :-D

03.10.06, 12:20
Co tam u Ciebie? Zdałes egzaminy i wróciłes na studia? No i jak tam Twoje
samopoczucie? Mam nadzieję, że chodziaż od Ciebie powieje optymizmem.
Pozdrawiam
M.
Obserwuj wątek
    • mildford Re: Mildford- melduj się :-D 03.10.06, 15:45
      tak jest Pani komendant ! Mildford gootow do zdania sprawozdania z wykonania
      akcji o kryptonimie: lecznie CFS :D
      u mnie rewelacja i na dodetek z tendencja wzrostowa.
      co prawda przestalem chodzic na akupunkture, bo wybralem opcje 10 seansow, ze
      wzgledu na finanse. dostalem nowa porcje ziolek. mialem tylko max zejscie jak
      chyba zbyt nagle odstawilem antydepresanty.
      jeszcze wszystkich egzaminow nie zdalem, bo idzie mi to wolniej niz
      przypuszczalem. po prostu myslalem, ze juz jestem supermenem i 500 stron
      ksiazki inzynierskiej z samymi wzorami w 2 dni to dla mnie pikus :D i...
      musialem przelozyc egzamin :D
      ale pierwszy raz w zyciu!!!!!!!!! czuje sie "normalnie". jak wczesniej mialem
      2x jednodniowa poprawe po rozpoczeciu terapi psychotropami, tak teraz od
      momentu kiedy na forum oglosilem poprawe moj stan psychofizyczny jest super.
      nie chcialbym zapeszac i sie niedlugo rozczarowac, ale chyba zaycznam byc
      zdrowy <wow>. jestem w szoku!!!!!!!!!!!!
      jak tylko znajde prace to ide do przychodni narantem z nareczem kwaitow :P
      Martusiu czy wystarczajaco powialo optymizmem ?? :D
      pozdrawiam Cie i reszte gromadki seeeeeeeeerrrrrrrdecznie!!! :)
      tomek
      ps. a jak u Ciebie? i reszta niech tez sie wypowie.
        • mildford Re: Mildford- melduj się :-D 04.10.06, 14:50
          didi dzieki za ostrzezenie:) przepasze sie szalikiem, albo bede nosil pas
          motocyklowy na nery w okresie jesienno-zimowym. no i koniecznie rajstopy ;P
          a co do piwska to nie jestem smakoszem. wogole jakis malo alkoholowy jestem :(
          ew. winko do obiadku. chociaz czasem podczas imprezy... :D
          nie wiem jak zrzedzi stara mongolka, bo w Narantemie sa tylko mlode ;P
          acha i wogole nie zrzedza :D
          pozdr
      • marta.gora Mildford- przynajmniej Ty jakiś normalny jesteś 05.10.06, 10:29
        mildford napisał:

        > u mnie rewelacja i na dodetek z tendencja wzrostowa.

        Zazdroszczę. Normalnie zazdroszczę. Nie to, żebym chciała Ci to odebrac :-DDD,
        Mam taką "chcicę", aby normalnie funkcjonować. Ale życzenie, no nie? ://

        po prostu myslalem, ze juz jestem supermenem i 500 stron
        > ksiazki inzynierskiej z samymi wzorami w 2 dni to dla mnie pikus :D i...
        > musialem przelozyc egzamin :D

        Ale ważne, że czujesz się na siłach do tego podejść. Ja to nawet nie wiem, na
        co liczyć. Normalnie- wstyd będzie. Najgorzej, że za 3 miesiące będzie poprawka-
        kolejne 3 miesiące stracone, bo przeciez i tak nic sie nie zmieni. Chiba, ze
        zamieszkam na jakiś czas w Wawie i będę latać do tych Twoich cudotwórców :p

        > ale pierwszy raz w zyciu!!!!!!!!! czuje sie "normalnie".

        Weź no- może powysyłaj jakie fluidki- jak to robią kobitki na forum dla
        starających się, jeśli zachodzą w ciążę :-DDD Może to jakie zaraźliwe jest?


        > nie chcialbym zapeszac i sie niedlugo rozczarowac, ale chyba zaycznam byc
        > zdrowy <wow>. jestem w szoku!!!!!!!!!!!!

        Nie wydaje mi się, żebyś miał co zapeszać. W razie co, zawsze możesz powtórzyć
        te seansiki :-) Oby potrzeby nie było !

        > jak tylko znajde prace to ide do przychodni narantem z nareczem kwaitow :P

        Phi! Byłam pewna, że polecisz tam z propozycją biznesową ;P
        Tzn. zaciągniesz tę placówkę na wschód od Wisły i dzięki temu będę miała okazję
        wypróbować cudownej mocy tybetańskich ziółek i przyjemnego kłucia igłami. U nas
        nie ma żadnego wykwalifikowanego akupunkturzysty. Co za prowincja :////


        > Martusiu czy wystarczajaco powialo optymizmem ?? :D

        No tak...
        Jeszcze, żeby tak to było zaraźliwe i przeszło na mnie...


        > ps. a jak u Ciebie?

        U mnie nihil novi. Normalka. Choć nie- pogorszenie mam z "przetrenowania"-
        wczoraj pojechałam z klasą syna na kilkugodzinną wycieczkę do pobliskiego
        skansenu. Ze 4 godziny na powietrzu, na spacerku. Zmachałam sie okrutnie i już
        wczoraj wieczorem zupełnie się rozłożyłam, tzn. pogorszyło się to, co juz było
        i tak źłe od paru dni. Nogi jak z waty, słabe dłonie; nawet bluza mi jakoś
        ciąży na ramionach. Więcej się potykam i ogólnie jakaś ociężała głowa się
        zrobiła- choć mnie nie boli. Normalnie- zakwasy mi sie porobiły. A jeszcze
        ponad 4 lata temu dziennie przerabiałam po 15- 20 km i nie było śladu zmęczenia
        na następny dzień. Do tego znowu coś podłapałam, bo mnie zaczyna drapać w
        gardle. Teraz tylko czekać, aż pojawi się kaszel i katar- to będzie juz komplet
        specjalnie na egzamin :///
        Jednym słowem- żyć, nie umierać!
        • mildford Re: Mildford- przynajmniej Ty jakiś normalny jest 05.10.06, 10:36
          Phi! Byłam pewna, że polecisz tam z propozycją biznesową ;P
          > Tzn. zaciągniesz tę placówkę na wschód od Wisły i dzięki temu będę miała
          okazję
          >
          > wypróbować cudownej mocy tybetańskich ziółek i przyjemnego kłucia igłami.

          Jak juz pozdaje egzaminki to pomyslimy :D

          Uszy do gory. Caly czas wysylam Ci zdalnie energie, wiec niedlugo bedzie
          poprawa. :D

          Trzymaj sie cieplo.
    • marta.gora A co u geodety? 07.10.06, 11:49
      Bo coś jakby zamilkł nieco. Tzn. jest to niewybaczalne zupełnie, bo jeśli czuje
      sie jak młody bóg, to mimo wszystko niech znajdzie czas między imprezami i tu
      zajrzy i choć mnie pocieszy. Zawsze to lżej się robi na sercu, jak np. poczyta
      się posty Mildforda...
      Bo nie sądzę, ze go zupełnie połamało ze zmęczenia- jest w końcu pod opieką
      Tybetanek :-)

      No więc taaaaaaaaaak...
      We czwartek będę w Wawce i... świerzbi mnie, by podskoczyć do tych Waszych
      ozdrowicieli. Problem polega na tym, że będę własnie po tym cholernym
      egzaminie, więc nie wiem, czy w tak roztrzęsionym stanie mojego ciała wydobędą
      z mojego pulsu prawidłowe rozpoznanie. Problem drugi jest taki, że zapewne na
      ziołach nie poprzestaną, a raczej średnio mi się usmiecha jeździć tam na
      akupunkturę.... To jednak 2,5 godz. w jedną stronę i koszt podróży
      niebezpiecznymi busami wynosi 50 zł. Trzeci problem jest taki, ze ziółkami
      przerwę homeopatię- powinnam poczekać jeszcze jakiś miesiąc, żeby sie upewnić,
      co się zmieniło i czy w ogóle. No i takie to własnie mam dylematy...
      • geodeta_31 Re: A co u geodety? 07.10.06, 19:47
        Cześć Marto i cześć wszystkim.
        Zamilkł co nie oznacza, że wyzdrowiał. Co prawda nie jest źle ale pięknie też
        nie jest. Bynajmniej nie czuję się jak młody Bóg. Hmm połamany też nie jestem!
        Czytuję Was bardzo często, zaglądam codzień. Ale nie mam żadnych nowości. Nic
        nie zmienia się tak szybko jak u Mildforda :-( W poniedziałek pewnie pójdę na
        drugą wizytę do tybetanek. Tą po miesiącu. Ciekawe co tym razem wymyśli moja
        miła Pani i czy stwierdzi, że mi się poprawiło czy nie? Poza tym mam strasznie
        dużo roboty, zawsze tak jest pod koniec roku :-) To mnie troszkę odciąga od
        naszych spraw. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale tak jest. Jak już pisałem
        wcześniej z badań wiele nie wynikło. Nadnercza OK, SM brak i generalnie
        wszystko wszyscy sprowadzają do totalnej daleko zaawansowanej nerwicy
        wegetatywnej? Hmmm, poczytałem i może to prawda? W każdym razie ściskam Was
        serdecznie i nieustająco życzę wiele zdrówka.
        Geodeta
        • marta.gora A co u geodety? 18.10.06, 21:10
          No i co tam po wizycie u Tybetanek? Jakies rewelacje? Moze Ci sie poprawiło
          wreszcie i bede miała pretekst do odwiedzenia Warszawy?

          geodeta_31 napisał:

          >Nadnercza OK,
          Jak to OK? A ten wysoki DHEA?
          A dopamina, adrenalina i noradrenalina???

          >SM brak i generalnie
          > wszystko wszyscy sprowadzają do totalnej daleko zaawansowanej nerwicy
          > wegetatywnej?

          No to daj znać, jak Ci sie poprawi po lekach. Byłbys pierwsza taka osobą.
          Jesli masz powody do nerwicy, to OK, jesli nie- to nawet o tym nie mysl. Wex
          pod uwage, że nerwicę mają leczona przez wiele lat np. boreliozowcy; a
          psychiatryki były pełne świrów do epoki antybiotykoterapii (skutki kiły).

    • mildford Re: Mildford- melduj się :-D 07.11.06, 08:17
      czesc. u mnie niestety czar prysl. od ponad tygodnia moje samopoczucie
      sukcesywnie ulegalo pogorszeniu. teraz jestem w punkcie wyjscia. troche szkoda.
      a bylo tak fajnie. na dodatek nie mage jednoznacznie ocenic czym jest to
      spowodowane? moge miec podejrzenia, ze to seroxat zaczal dzialac dopiero po
      kilku miesiacach, jednoczesnie z moim pojawieniem sie u mongolek a ja
      polepsznie przypisalem ziolkom. teraz przestalem go brac i cienizna. mozliwe
      jednak, ze dostalem zle ziolka na ten miesiac. moze byc tez kilka innych
      powodow. ...i wez sie czlowieku tu lecz. cholera!
      • didi_max Re: Mildford- melduj się :-D 07.11.06, 18:48
        Cześć Mildford, ale dupa:(

        Pisałeś o tym, ze sama wizyta u mongołek jest względnie tania.Idź i zrób im
        awanturę, niech ci wyjaśnia twój stan, twoje pogorszenie od a do z ,albo rzuć
        je w cholerę.
        Byc moze przyszla zima i padły ci nery, może to seroxat, a może coś innego.Nie
        wiem, ja spokornialem i skończylem z forumowym kaznodziejstwem.Jest tyle
        sposobow leczenia,a nawet właściwe często bywa niestety długie, kosztowne i
        obfitujące w różnorakie zakręty.Różnie bywa.Nie lekceważ żadnej możliwosci.

        powodzenia




        • mildford Re: Mildford- melduj się :-D 07.11.06, 19:46
          z mongolkami umowilem sie jeszcze przed napisaniem poprzedniego posta. glupia
          sprawa. w stosunkowo krotkim czasie siadlo mi wszystko. psyche jest na dnie. o
          koncentracji moge tylko pomarzyc. jak czulem sie dobrze mialem dziwny przyplyw
          sil. rano cwiczylem - nawet nie przypuszczalem, ze jestem w stanie zrobic tyle
          pompek?! teraz powlocze nogami. w miedzyczasie bylem na interview na fajne
          stanowisko, o ktorym wczesniej bym nie marzyl. jest w zasiegu reki. teraz jesli
          uda mi sie dostac ta robote to nie wiem co zrobie. nie pociagne takiej
          odpowiedzialnosci. wyglada mi to na seroxat. z drugiej jednak strony bralem go
          kilka prawie rok w zeszlym roku i nic. teraz bralem go od konca maja i
          do "epizodu mongolskiego" nie dzialal tak jakbym sobie tego zyczyl. moze to
          jednak ziolka zle dobrane.
          acha didi, tydzien temu z kolegami zakonczylem sezon pilkarski na ostro
          zakrapianym przyjeciu. troszke przegialem (nie jestem przyzwyczajony, bo
          ogolnie prawie nie pije). w przychodni tybetanskiej dostalem wczesniej
          dodatkowe ziola na watrobe. czy moze to miec zwiazek? jak myslisz. jeszcze ten
          raz badz kaznodzieja forumowym ;)
          pozdrawiam
          ps. wczesniej posta pisalo sie 5 min a teraz 30 ;( kicha maxymalna.
          • didi_max Re: Mildford- melduj się :-D 07.11.06, 20:05
            mildford napisał:
            tydzien temu z kolegami zakonczylem sezon pilkarski na ostro
            > zakrapianym przyjeciu. troszke przegialem (nie jestem przyzwyczajony, bo
            > ogolnie prawie nie pije). w przychodni tybetanskiej dostalem wczesniej
            > dodatkowe ziola na watrobe

            Jezeli chcesz sie u nich leczyć, to tak dlugo jak ci nie powiedza ,ze nie
            dostaniesz juz ziółek bo jesteś juz zdrowy, tak długo jestes zobowiązany o
            siebie dbać.Inaczej stąpasz po cienkim lodzie.
            Przemęczenie +alkohol+stresik+ zima+ nie do końca zdrowy mildford
            może=pogorszenie.
            To oczywiscie tylko teoria.Zrob najazd na mongolki i napisz co ci powiedzialy.
            Na seroxacie sie nie znam stad moje zastrzeżenia co do obiektywnej oceny
            sytuacji.
            • mildford Re: Mildford- melduj się :-D 07.11.06, 21:14
              mam nadzieje, ze pogorszenie jest zwiazane z glupim wybrykiem alkoholowym.
              jesli okaze sie, ze tak, to juz nigdy nawet nie powacham mocniejszego plynu.
              zreszta nie mam takiej potrzeby. w czwartek zdam relacje :) dzieki.
              • marta.gora Re: Mildford- melduj się :-D 08.11.06, 10:30
                Mildford- no kurczę, no dupa. NO!
                Nawet nie wiem, co napisać. Cholera, mam nadzieję, że to tylko przez te
                procenty tak Ci się pogorszyło.Nie sądzę, aby seroxat nagle Cię posatwił na
                nogi- skoro wczesniej nie reagowałeś na niego.
                Ja zbieram się na akupunkturę- byc może uda mi się w sobotę.
                Do tego planuję odwiedzic w najbliższym czasie homeopatkę- od ostatniej wizyty
                u niej mam bóle głowy, przerywane tylko na kilka dni. i to ostatnio naprawdę
                piekielne- gałka oczna myslałam, że mi wyleci z bólu. Chociaż nie czułam się
                ogólnie z siłami najgorzej- zjazd mam trzeci dzień- odkąd moja poranna
                temperatura opada i sięgneła 36.3. do tego kiepsko sypiam i serce pędzi jak
                oszalałe, a od paru dni muszę się ratować lekami, bo mam wysokie cisnienie. No
                po prostu- tragedia.
                Czekam na Twoją relację. No i mam nadzieję, że jednak to stanowisko będzie
                Twoje, a z Tobą- Twoje samopoczucie z osatnich tygodni.

                Pozdrawiam

                Marta
                • mildford Re: Mildford- melduj się :-D 09.11.06, 15:53
                  czesc. jakos tak dziwnie wyszlo, ze wczoraj mi sie poprawilo. nie chcialem nic
                  pisac, bo kto to wie na ile. dzisiaj takze nie jest zle. na wszelki wypadek
                  dostalem jeszcze jedne ziolka w kulkach. tym razem takie ladne - zolte ;P
                  podobno to wina czesciowo vody, czesciowo sportu ;P bo na nery mi zle dziala
                  duze obciazenie organizmu. a ja podobniez nie domagam miedzy innymi na nery :)
                  ale kicha, ja - sportowiec mimo woli, nie moge uprawiac sportu ;( no nic.
                  zobaczymy jak bedzie dalej. pozdrowka dla wszystkich!!!
                  • marta.gora Re: Mildford- melduj się :-D 13.11.06, 11:28
                    Czyli- jest dobrze? Tak trzymaj :)
                    U mnie zjazd kompletny- parę dni temu nie wzięłam koca na kołdrę i obudziłam
                    się zmarznięta, a zwłaszcza stopy. Od razu bóle gardła, do tego przeziębiłam w
                    ten sposób pęcherz moczowy. Temperatura poranna nadal niska, w domu marzną mi
                    ciągle stopy i w ogóle jest mi zimno, a samopoczucie fatalne.Bardzo mnie
                    osłabiło i znowu mam uczucie waty w nogach, a czajnik z wodą wazy zdecydowanie
                    za dużo.
                    W mieszkaniu temperatura jak zawsze- 23 stopnie. Mąż i syn w krótkim rękawku, a
                    ja w ciepłych skarpetach i bluzie, a i tak mi zimno. No karwa, co to jest????
                    W dodatku syn chyba idzie w moje slady- w połowie wrzesnia miał lekkie
                    przeziębienie (pisałam o tym, bo wtedy też mnie rozłożyło kompletnie); od tego
                    czasu ma problemy ze snem- niemoże zasnąć albo się wybudza zlany potem,
                    rozdrazniony, bo serce mu bardzo szybko bije. Pediatra zlekcewazył nas
                    zupełnie, mimo, iz zrobiony prywatnie Holter wykazał w nocy ciągle za szybka
                    akcję serca. On ma dopiero 10 lat i nie wyobrażam sobie, żeby to było to, co u
                    mnie, no po prostu- szlag by to trafił!!! Idę porobie mu prywatnie chociaz
                    badania tarczycowe- potem chyba bedziemy razem latac na akupunkturę.
                    I tak to wygląda.
                      • marta.gora I jeszcze jedna sprawa 13.11.06, 11:46
                        Zapominanie :-(((
                        Mam wrażenie, że to postępuje i jest coraz gorzej. Zapomniałam nawet imienia
                        mojej bardzo dobrej znajomej- aby do niej przedzwonić, musiałam przeszukać cały
                        spis nr tel. w komórce. Jeśli mam pojechać coś załatwic na drugi koniec miasta,
                        to najpierw musze dobrze pomysleć, jak tam dojechać; na skrzyżowaniach muszę
                        uważać, bo nie mam automatyzmów jak kiedyś- siadam, jadę mysląc o 100 innych
                        sprawach i nie muszę mysleć, gdzie i jak jechać.
                        Ostatnio złapałam się na tym, ze przecież któregoś dnia mogę się obudzić i nie
                        wiedzieć, kim jestem.
    • marta.gora Znowu zjazd??? 22.11.06, 09:05
      No kurczę- czytam, że znowu z Tobą gorzej. Czy tym razem nie masz nawet
      najmniejszych podejrzeń, co mogło zmienić lepsze funkcjonowanie i samopoczucie?
      U mnie tez gorzej i to baaardzo- tylko przypuszcza, że tym razem
      z "przepracowania"- mam od paru tygodni zblokowane zajęcia, tj, wiele godzin po
      kolei. Przed chorobą nawet bym tego nie odczuła, ale teraz to po prostu za
      duzo, zwłaszcza, że część z nich kończę o 21- szej. W dodatku są to wyklady,
      które wymagają ode mnie skupienia uwagi, a to po południu już zupełnie mi nie
      wychodzi, a co dopiero wieczorem. Jeszcze 2 tygodnie takiej"harówy" i bedzie
      lepiej- tak myślę i tego sobie życzę.
      No a Tobie- Kurcze, Mildford. powrotu do niedawnej formy Ci zyczę. Pewnie jest
      Ci ciężko, bo do niedawna nie widziałeś, jak mozna normalnie żyć, potem tego
      zasmakowałeś i niestety, znowu zjazd. No i pewnie też rozumiesz, jak się mogą
      czuć takie osoby, jak ja- przez lata było super, i nagle świat się zawalił.
      Nie poddawaj się, walcz, bo jest naprawde o co.
      • mildford Re: Znowu zjazd??? 22.11.06, 09:26
        niestety u mnie wystepuja cykliczne, krotkotrwale poprawy niestety miedzy
        dluuugimi okresami okropnego samopoczucia :( oczywiscie sie nie poddaje - tzn.
        staram sie, bo juz mialem chwile ogromnego zwatpienia.
        ta niestabilnosc jest chyba nawet gorsza od jednolitej niskiej formy.
        w kazdym razie walcze jak moge.
        Marta, dzieki! Twoje posty zawsze podnosza mnie na duchu. Trzymam kciuki za
        poprawe u Ciebie... i wszystkich innych.
        Zdrowka zycze :)
        • marta.gora Re: Znowu zjazd??? 26.11.06, 17:13
          czyli też masz okresy zaostrzeń i remisji? Moje okresy poprawy sa minimalne,
          tzn. ledwie lekko ponad linię "zero". Jeśli jest poniżej- a tak jest zazwyczaj-
          to nie nadaję się do życia. Znacznie ponad tę linię było tylko przez około
          miesiąc wiosną- miałam nadzieje, że wszystko idzie ku lepszemu, bo tak dobrze
          mi nie bylo od poczatku choroby. A tu zjazd- i do tej pory oscyluję pod linią.
          Ja dzięki tej niestabilności jeszcze nie straciłam pracy, chociaż coraz
          trudniej prowadzić mi zajęcia, jesli np. zapominam i trudno mi się wysłowić.
          Gdybym była ciągle w dołku, to nie załatwiłabym innych spraw- to odkładam na
          zwyżkę formy- i gdyby takie okresy ponad linię się nie pojawiały, to popadłabym
          w depresję.
          A jak moje dołujące posty podnoszą Cię na duchu?
          ;)
          Chyba tylko w taki sposób, że uzmysławiasz sobie, że z Tobą nie jest aż tak
          źle ;-)))
      • mildford Re: Znowu zjazd??? 22.11.06, 23:24
        ale glupoty mi chodza po glowie. podczas ostatniego mega dola zwierzylem sie
        kumpeli z samopoczucia i w odpowiedzi... zareklamowala mi Olge Milujewa. W
        akcie desperacji prawie sie do niej zapisalem. Dopoki nie przeczytalem, ze to
        bioenergoterapeutka. Jako, ze mam przeswiadczenie o bardzo niskiej skutecznosci
        tego typu leczenia udalo mi sie wykrzesac odrobine rozsadku i sie nie
        zapisalem. ...ufff :D No chyba, ze ktos z Was doznal od niej jakiegos cudu. W
        takim wypadku podjalbym ryzyko utraty paru groszy :P
        pozdrawiam
        • marta.gora Re: Znowu zjazd??? 26.11.06, 17:25
          Oj Mildford- bądź dla siebie wyrozumiały ;-)
          W końcu ostatnimi tygodniami zasmakowałeś dobrej formy, to teraz w desperacji
          wszystkiego będziesz się chwytać, aby ona powróciła- czego Ci z całego serca
          zyczę, bo w końcu -zdaje się- tylko Ty tu normalniałeś :-)
          Mój stosunek do bioenergoterapii jest, oględnie mówiąc, stały, tzn. negatywny,
          albo raczej- neutralny. Z dzieciństwa pamiętam wizyty u Cliva Harrisa-
          chorowałam ciagle i co dwa tygodnie kolejny antybiotyk, to rodzice próbowali
          wszystkiego- także tej metody. Nie pomogła, więc teraz nawet nie myślałam o tym.
          Przynajmniej zachowałeś jeszcze zdrowy rozsądek :-)
          Ja postanowiłam sobie, że nie będę szukać na oślep i czepiać się każdego
          podsuniętego pomysłu- będę próbować tylko sprawdzone sposoby, tj. takie, które
          przyniosły poprawę "zmęczonym inaczej" ;) Mam ciągoty ku medycynie chińskiej,
          ale zaczynamy powoli przymierzać się do ciąży, więc na razie odkładam na bok
          wszelkie eksperymenty. Zrezygnowałam nawet z akupunktury- dowiedziałam się, że
          lekarka, która się tym u nas zajmuje, dojeżdża do naszego szanownego miasta 130
          km i nie jest to w kązdym tygodniu- jesli miałoby mi pomóc, to musiałoby być to
          intensywne i częstsze nakłuwanie, a poza tym, jesli uda mi się zajść w ciążę,
          to i tak musiałabym z tego zrezygnować.
          Na razie łykam tylko stary, dobry magnez, folik i kapsułki z wiesiołkiem- i nic
          złego się nie dzieje :-) Tzn. nie ma pogorszenia ani polepszenia. Normalny
          status quo, niestety, przerywany okresami niedociśnienia- jak obecnie- i
          napadami kołatania serca i gorąca w nocy- jak obecnie. Czyli- stare dzieje.
      • mildford Re: Znowu zjazd??? 24.11.06, 16:56
        Dzisiaj bylem u tybetanek i po wizycie zaczalem nieco watpic w to, iz
        kontroluja sytuacje :( Podczas wizyty mowie Pani Dr jak jest a ona mi na to, ze
        w zaistnialej sytuacji da mi ziola na zmeczenie (czyli na nerki). To do jasnej
        anielki na co ona mi wczesniej te ziola dawala ??!! Na bolace rzesy i
        paznokcie??!! Skoro do nich przylazlem ze zmeczeniem to myslalem, ze na to mnie
        lecza! Teraz dostalem dokladnie taki sklad jak na poczatku, kiedy to zaczalem
        fruwac jak po redbul'u. Sie zobaczy czy ziele daje rade bez seroxatu.
        • marta.gora Re: Znowu zjazd??? 26.11.06, 17:29
          No i jak?
          jesteś na haju?
          ;)
          Może poleciałeś na jaką imprę po tych ziółkach?

          A może te wsześniejsze zestawiki to były np. na watrobę?
          Pożyjesz- zobaczymy.
          W każdym razie trzymam kciuki i melduj od czasu do czasu.
          A słuchaj- po tym alkoholu to już nie odzyskałeś tej formy? czy odzyskałeś, a
          potem zjazd? I nic nie przychodzi Ci do głowy, co mogło wywołac to pogorszenie
          u Ciebie?
            • mildford Re: Mildford- co z Tobą? 03.12.06, 22:43
              nie wiem dlaczego, ale ten tytul kojarzy mi sie z "Co z ta Polska" Lisa :D
              w sumie tez Tomasz i... niegdys kolega z pracy :D
              u mnie wykres samopoczucia charakteryzuje sie duzym gradientem, szerokimi
              wypelnieniami w zakresie ponizej osi neutralnego samopoczucia i waskimi ponad
              nia :(
              jednym slowem wiecej zlego niz dobrego. psyche poszla w drobiazgi :/
              od tygodnia biore ziolka, ktore mi pomogly na poczatku i czekam na efekty.
              jesli nie podziala tzn. ze musza miec towarzystwo w postaci fluoksetyny :( z
              diagnoza musze jednak poczekac jeszcze min. 2 tygodnie.
              najchetniej porobilbym diagnostyke borelkowa, ale tak zle finansowo jeszcze u
              mnie nie bylo, wiec odpada.
              sam juz nie wiem co dalej. probuje autosugestii i innych darmowych metod :<
              pozdrawiam
              • marta.gora Re: Mildford- co z Tobą? 04.12.06, 11:22
                mildford napisał:

                > nie wiem dlaczego, ale ten tytul kojarzy mi sie z "Co z ta Polska" Lisa :D

                No wiesz :-DD "Co z ta Polska" to raczej rodzaj troski o kierunek dryfu naszych
                światłych przywódców. A ja tak z nadzieją zapytałam, bo może akurat byłaby
                jakaś pozytywna informacja o Twoim samopoczuciu :-))



                > u mnie wykres samopoczucia charakteryzuje sie duzym gradientem, szerokimi
                > wypelnieniami w zakresie ponizej osi neutralnego samopoczucia i waskimi ponad
                > nia :(

                Skąd ja to znam...
                W sobote była lekka zwyżka u mnie, więc wykorzystałam to- jak zwykle robię w
                takich zwyżkach- i sprzatnełam całą łazienkę. Na tyle sił mi wystarczyło :-(
                Ale już od wczoraj znowu zjazd; podejrzewam w tym udział syna, bo podłapał
                jakies przeziebienie, więc ono i na mnie przeszło. A roboty mam tyle, że nawet
                myśleć mi się nie chce- tym razem taka siedząca, przy kompie i w dodatku
                potrzeba większego zaangażowania moich procesów myślowych. Mam nadzieję zdążyć
                przed świętami, bo inaczej będzie ze mną cienko.

                > od tygodnia biore ziolka, ktore mi pomogly na poczatku i czekam na efekty.
                > jesli nie podziala tzn. ze musza miec towarzystwo w postaci fluoksetyny :( z
                > diagnoza musze jednak poczekac jeszcze min. 2 tygodnie.

                No to odzywaj się od czasu do czasu i pisz, w jakim kierunku to wszystko u
                Ciebie idzie :)

                > najchetniej porobilbym diagnostyke borelkowa,

                No masz- nastepny pogryziony i niezdiagnozowany :-DD

                > probuje autosugestii i innych darmowych metod :<

                Daj znać, jak efekty :-DDD To może też się przyłączę :-)))
              • didi_max Re: Mildford- co z Tobą? 04.12.06, 23:15
                Nie mam zadnych pomysłów, pokuszę sie jedynie o dretwe podsumowanie:

                Wrzesień: Seroxat+mongolki= zdrowy Mildford

                Sam Seroxat braleś dłuższy czas wcześniej bez większych rewelacji.
                Samych Mongolek używałeś później bez większych rewelacji.
                Punktem zwrotnym byly mongolki, ale w towarzystwie seroxatu.

                Teoretyczne wnioski :/
                1)Sam seroxat zawiódł.
                2)Same Mongołki:a, b, lub c prawdziwe:

                a)zawiodły: ponieważ ludziska slaniające sie na nogach, a otrzymujace wsparcie
                psychotropow nieraz zaczynaja jako tako funkcjonować.Patrz np iso1 z forum
                candia, potem forum depresja,sa także inne depresiaki mające przynajmniej
                okresowe wzloty na prochach . Być może te rzeczy proszki i mongołki jakos razem
                się u ciebie uzupełniały, nie potrafię tego stwierdzić .

                b)nie zawiodly: Byla jesień , a twój org wyjatkowo dobrze zareagował na nową
                formę leczenia, wraz z twoimi błędami, zmiana pory roku i niestety adaptacja
                organizmu do nowego typu srodkow terapia zalamała się.Organizm ma głęboko
                wzartą slabość która uaktywnia sie przy najmniejszym wytrąceniu z
                równowagi.Poprawa w ramach terapi moze nastapić po wielu tygodniach i nie byc
                juz tak spektakularna.Nie wiem oczywiscie na ile to jest prawdą, jedno czemu
                ufam, to postawionej przez nie diagnozie.One raczej wiedza co u ciebie leczą,
                pytanie tylko czy same są w stanie trwale uczynić cię zdrowym? Czy nie potrzeba
                zaangazować wiecej srodkow.Nie wiem nr2.

                c)Borelk?, albo jakies inne cudo czym by ono nie było, a o czym nikt nie ma
                pojęcia.
                To trzecie o ile konkret nie zostanie zdiagnozowany, to mi sie nie podoba, bo
                niesposób walczyc z czymś czego nie widać :(

                Posłowie, czy cos w tym stylu:

                Medycyna tybetańska-sie nie specjalnie na niej znam, moja domena jest raczej
                chińszczyzna.Chińskie zielsko wydaje mi sie , jest szybciej, silniej i głębiej
                działajacym środkiem.Dobra mieszanka ziołowa tego typu przynosi wyraźna poprawę
                natychmiast po jej spożyciu.

                Autosugetaia?
                Ok.Dobre bedzie wszystko co wzmacnia energie nie powodując jednocześnie jej
                uszczerbku.Dlatego tai che, joga, czy cwiczenia Mantaka tak, a pilka nozna
                raczej nie.

                Homeopatia...rosyjska ruletk? Kto to wie, może tak, moze nie...

                Chociaz w zaden sposób nie potrafię ci pomoc, gdybyś miał jakieś pytania zawsze
                odpowiem.

                pozdrawiam :/
                • mildford Re: Mildford- co z Tobą? 06.12.06, 11:28
                  dzieki Didi.
                  chyba troszke poczytam "u was" n/t CTM i jesli okaze sie, ze jednak mongolki
                  nie sa skuteczne to moje leczenie przekieruje w tamta strone.
                  medycynie tybetanskiej daje jeszcze okolo miesiaca, poniewaz biore te same
                  ziolka, ktore mi pomogly na poczatku.
                  potem ew. przetestuje wariant ziolka z seroxatem. jak nie wyjdzie to przerzucam
                  sie na chinszczyzne :)
                  pozdrawiam
                  • didi_max Re: Mildford- co z Tobą? 06.12.06, 22:09
                    Przeczytałoem swój poprzedni post...sorki Mildford za taki kogel/mogel :P

                    Kilka sprostowań:


                    mildford napisał:
                    > chyba troszke poczytam "u was" n/t CTM

                    Moim skromnym zdaniem strata czasu, nic tam ciekawego nie ma , gdybyś
                    przypadkiem chciał zorientować sie w tcm polecam stronkę chinmed, badź też
                    linki anglojęzyczne.

                    jesli okaze sie, ze jednak mongolki
                    > nie sa skuteczne to moje leczenie przekieruje w tamta strone.

                    Sądzę, że są skuteczne , pytanie tylko w jakim zakresie.Medycyna tybetańska i
                    chińska, sa ze soba spokrewnione, jakkolwiek tcm wydaje mi się bardziej
                    kompleksowa, musze zaznaczyć, ze jest to jedynie moje prywatne zdanie, byc moze
                    naznaczone błędem ze wzgledu na małą znajomość medycyny tybetańskiej.

                    jak nie wyjdzie to przerzucam
                    >
                    > sie na chinszczyzne :)

                    Przede wszystkim , jezeli już tak uczynisz potrzebujesz fachowca z prawdziwego
                    zdażenia, nie mam pojęcia na jakim poziomie jest leczenie tcm w Polsce dlatego
                    z czystym sumieniem nie mogę predysponowac tej metody ponad wszystkie inne.
                    Zalecam ostrożność.

                    > potem ew. przetestuje wariant ziolka z seroxatem

                    Nie wiem.Czesem poczytuje sobie forum depresja.Sa tam ludzie, typowi CFS ,
                    ktorzy faszeruja sie tego typu lekami, niektorym to pomaga , innym nie.
                    Ta kombinacja byc moze wywołała u ciebie pozytywny stan, pozostaje otwarte
                    pytanie, czy i na ile mogła go utrzymać.

                    Podsumowując.Mam swiadomość, ze moj post to takie rozlożone ręce w gescie
                    niemocy...
                    Jestes w trudnej sytuacji i ciężko dobrac jakąś extra terapię, jednak w miare
                    możliwości nie rezygnowałbym bym z jakiejkolwiek pomocy.
                    Np.: Używanie ziół to często dzialanie na zasadzie uzupełniania zbiornika, im
                    bardziej zbiornik pustu tym dlużej musi trwac czas uzupełniania, wazne jest
                    jednak takze , aby bak nie przeciekał, to jest trzeba byc czujnym ,patrzeć czy
                    nie przoczylo sie czegos co moze rujnowac nawet pozytywną terapię.

                    powodzenia.





                    • mildford Re: Mildford- no i ... ? 16.12.06, 10:14
                      Czesc. U mnie niestety nic sie nie zmienilo. pije ziolka, ale bez rezulatatu.
                      Przez moja demencje nie moge doczytac ze zrozumieniem niektorych, co dluzszych
                      postow :( Zastanawiam sie, czy nie zrobic tego PCR. Marcin pewnie przeczytasz
                      tego posta, dlatego tu zapytam Cie o calkowity koszt tego badania (z przesylka
                      itp.). Jak mozesz to na forum a jak nie to na priv. Co prawda nie pamietam
                      zadnego kleszcza w ciele, ale kto wie. To jedyna znana mi choroba, w ktorej -
                      jak juz kiedys pisalem - jednym z objawow sa bezdechy.
                      Teraz pracuje u kolegi w warsztacie motocyklowym, wiec mozecie sobie wyobrazic
                      jakie przezywam katusze podjezdzajac ciezkim motocyklem pod gorke lub wyjmujac
                      silnik z ramy. Totalna porazka. Dzisiaj najchetniej spalbym caly dzien, mimo,
                      ze sen nie regeneruje w pelni mojego orgainzmu. Nie mam sily nawet ruszyc malym
                      palcem. W ramach terapii czytam ostatnio - Samouzdrawianie metoda Silvy :D Na
                      razie nie pomaga, ale z braku laku... ;)
                      Pozdrawiam :)
                      • marta.gora Re: Mildford- no i ... ? 16.12.06, 17:20
                        Tomek, to Samouzdrawianie to chyba jest jednak nie dla Ciebie :-)
                        Może jednak skuś sie na PCRa lub Western Blotta. Ja zrobiłam WB i wyniki beda
                        tuz po świętach. Współczuję Ci tego braku siły- znam to i wiem, że z tym sie
                        nie da zyć długo.
                        Ja tak sobie myśle, że gdybym zabrała się za mój doktorat rok później, tu już
                        szans nie miałabym ani na jego obrone, ani na pracę na uczelni. Problemy z
                        pamięcią, koncentracją uwagi chyba sie pogłębiają z tygodnia na tydzień- nie
                        jestem w stanie napisać nic sensownego, a mam naprawdę sporo zaległych spraw.
                        Rób badania i pisz, co wyszło.
                        Wiesz co? Komicznie wyjdzie, jesli każdy z nas ma jednak borelkę :-DDD Jeszcze
                        parę miesięcy rozwodziliśmy sie tu o szprycowaniu nas antybiotykami w
                        dzieciństwie i nafaszerowanych antybolami kurczakach :-))) Ale może dzięki temu
                        własnie choroba nas wtedy nie zżarła- o ile ją mamy oczywiście :-)))
                        Nie załamuj się, chłopie. W końcu juz tylko diagnostyka w te stronę Ci
                        pozostała.
                        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka