03.03.12, 00:48
Dopiero teraz o Nikolce przeczytałam. Z postu na post coraz mocniej napięcie rosło. Na szczęście wszystko ok, nie o narkozie piszę, bo tu się nie martwiłam, ale o wynikach badań. Oczywiście część tych badań jeszcze przed Wami, jednak te najbardziej znaczące dobre są. Dzielna jesteś, że z nią poszłaś.
Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: Do Olgi 03.03.12, 01:05
      wiesz, Kefi, co jest przyjemnego w 8 godzinach silnego napięcia, czekania na te telefony, gryzienia pazurów ?
      to, że teraz jest ulga duża, spokój i to uczucie, że się zrobiło coś, co niemożliwe się wydawało.
      a ten schudnięty okruszek, na łapinach się wciąż zataczający i tak mnie lubi i w ogóle nie okazuje obrazy za tych 8 godzin na obczyźnie.

      swoją drogą neurotyczne nakręcanie się i brnięcie w kołowrót coraz bardziej katastroficznych myśli znów pokazało, jak ogromne może rozmiary przybrać - przed godziną 20., gdy wciąż nie dzwonili, to już były myśli, że wcześniejszy telefon, iż niby ok. w miarę, to był dlatego, bo wiedzieli, że ja się niepokoję mocno, ale nie chcieli, bym już przyszła, bo trwało ratowanie życia, reanimacja i Bóg wie co, a teraz nie dzwonią, bo nie wiedzą jak mi powiedzieć, że się nie udało.
      /tfu, tfu, tfu przez lewe ramię, ale tak już wydumałam sobie właśnie./

      błędy poznawcze i rozpętywanie w sobie katastroficznych myśli na dużą skalę - nad tym trzeba popracować.

      jak u Ciebie dziś ?
      jesteś na wsi ?
      • kefirka.de Re: Do Olgi 03.03.12, 12:24
        Jestem na wsi i...się neurotycznie nakręcam.
        Mamy identyczny rys, tak samo bym myślała na Twoim miejscu. Skąd się to plugawstwo wzięło?
        Z doświadczeń dziecinnych zapewne +podatność. Gdyby statystycznie do tego podejść to za darmo byłam na dnie załamania w minimum 99% przypadków. Zabrało mi to kawał życia i zdrowia. Nie wiem jak się z tego wyplątać. Myślę, że ja tego Po COŚ potrzebuję, znalezienie powodu wiele by pomogło. Przydałoby się nad tym popracować, sama nie dam rady, terapia niemożliwa na dziś.
        Grupa jakaś by mi się przydała niewątpliwie.
        • olga_w_ogrodzie Re: Do Olgi 03.03.12, 13:05
          z moim t. opracowujemy metodę taką, by to nakręcanie rozbierać na części prędko i przyjrzeć się każdej składowej, racjonalnie, próbując analizować fakty bez ubierania ich we własne emocje.
          po prostu ujawniać własne błędy poznawcze.
          przyznam, że parę razy się mi udało już tą metodą neurotyczne koło katastrofizmu zatrzymać.
          wczoraj zapomniałam o tym rozbieraniu koła na części, by je zatrzymać.
          ale przed wybudzeniem Kociczki, to na pewno pomogło mi to, co na FzD mi zwierzętolubne ludzie dobre napisały, bo to właśnie racjonalne było.
          lecz już wieczorem dałam się wciągnąć w kanał czy raczej taki wir neurotycznych lęków wciągający w tempie, jazdy niczem na formule I.

          spróbuj, Kefi, to neurotyczne nakręcanie się poszatkować na tyle elementów, ile się da.
          im bardziej rozbierzesz i każdemu racjonalnie się przyjrzysz, tym większa szansa na zatrzymanie koła.

          czemu terapia nie jest teraz możliwa u Ciebie ?
          a masz na myśli grupę wsparcia czy terapię grupową ?
          • kefirka.de Re: Do Olgi 03.03.12, 17:33
            Wiesz, mam jakby przymus czarnowidztwa i napędzaniu koła, o którym piszesz, w określonych sytuacjach . Jeśli coś ode mnie zależy, biorę się za rozwiązywanie problemu, nie panikuję za mocno. Jeśli nie mam wpływu na sytuację a muszę czekać np. na wynik badań, wtedy zaczyna się koszmar. Raz racjonalizuję i tłumaczę sama sobie, że panika jest bez sensu, żeby zaraz potem wpaść jeszcze głębiej, jakby na złość sobie samej.
            > czemu terapia nie jest teraz możliwa u Ciebie ? Zawsze mniej lub bardziej prawdopodobne "nie, bo ..." znajdę.
            > a masz na myśli grupę wsparcia czy terapię grupową ? I jedno i drugie, albo choć jedno by się przydało. I jeszcze, żeby ktoś kopa dał aby szukać i zacząć.
            • olga_w_ogrodzie Re: Do Olgi 06.03.12, 17:32
              to daję Ci kopa, Kefi, pozytywnego - po ponad miesiącu mordęgi, a nawet już tuż tuż wyczuwanej ok. 21-22. lutego remisji - płonnej nadziei, bo wszystko znów w dwa dni łubudu się w dół potoczyło,
              dziś byłam u mojego t.
              rano przez 3,5 godziny atak panicznego lęku nie pozwolił wyjść z łóżka i się mi myślało, że co dopiero z wyjściem z domu, jazdą tramwajem, przebywaniem z obcymi ludźmi i inne takie - no niemożliwe.
              ale po tych godzinach umęczenia jakoś wylazłam spod poduszki, no bo chciałam iść bardzo, ale też musiałam - po obcięciu limitów o którym tu pisałam, nie ma miejsc dla połowy pacjentów mego t.
              no ale dla mnie sam on powynajdywał czas, zaczyna wcześniej pracę specjalnie by mnie przyjąć.
              zatem musiałam tam być.
              gdy weszłam do niego, byłam już w takim stanie, że słowa nie dało mi się rady powiedzieć.
              ale powoli, powoli...
              poczułam się zaopiekowana, zrozumiana, a to, com wymyśliła sobie złego na swój temat, zostało przez t. tak racjonalnie podważone, że się rozwaliło niczem Pałac Kultury w "Misiu".
              m.in. wymyśliłam, że całkiem już w gruzach są moje plany, które miałam i przez to, że mnie państwo polskie odstawiło od terapii nagle i brutalnie, nie dałam rady próbować w życie wprowadzić, bo potrzebowałam wsparcia dużego, by z planami ruszyć tymi.
              po sesji dziś już inaczej to widzę.
              co się odwlecze...itd.

              w każdym razie, Kefi, weszłam do t. z zaciskiem gardła i myślą o tym, że wrócę potem do domu i na następny miesiąc się w nim skryję.
              ale, gdym wyszła, to polazłam na ryneczek i wcale nie kupowałam warzyw, byle prędzej i uciec, ale sobie łaziłam to tu, to znów ówdzie, by wyszukać najtańsze i najładniejsze.
              i rybki dla Kociczki kupiłam też.
              a ja cały miesiąc, to wcale nie jadłam, jak zwykle - czyli owoców i warzyw, bo do sklepu trudno było wyjść.
              no to powyjadałam kasze, makarony, ryże, co to w domu były.
              / zwykle to przy epizodach depresyjnych niczego przełknąć nie daję rady i kończyło się to szpitalem. ale teraz choć o to starałam się, by jeść, nawet byle co./

              no więc mam warzyw nakupionych, Kociczka zjadła rybki ciut i już nie lękam się propozycji spotkania.
              więc t., tym razem, dufam, że pomógł mi na dobre żagle postawić i ruszyć.

              a grupy terapeutyczne czy choćby grupy wsparcia są nie do przecenienia.
              gdy o terapię grupową idzie, to dostrzegam same tylko zalety.
              można nie wierzyć w to, co mówi jedna osoba, ale jeśli dostajesz podobne komunikaty zwrotne od kilku, no to jest się nad czym zastanawiać.
              w grupach też ważną sprawą jest odciąganie myśli od siebie, angażowanie się w inne kierunki.
              zresztą, Ty wszystko to wiesz.
              po prostu poszukaj.
              proszę...
              warto.
              • kefirka.de Re: Do Olgi 06.03.12, 23:45
                Wiem, że warto. Dużo wiem, i nic mi z tego.
                To wyjadanie zapasów takie mi bliskie. Wychodzę z domu więc mam ich pełno a tu kicha. Na dietę przeszłam z musu dla ratowania zdrowia i tego wszystkiego jeść mi nie wolno. Kasa utopiona, szafki w szwach pękają.
                Wiesz Olga, jak się czyta o porządnym człowieku co zawód swój po ludzku wykonuje, to płakać się chce, że jakby coraz mniej takich ludzi jak Twój t. Całkiem niedawno się sama doczytałam, że mój robal na którego się leczę może wcale u mnie nie mieszka. Prosię ( lekarz, żeby nie było wątpliwości) za ciężką kasę, rujnując mi zdrowie leczył mnie bez prawidłowej diagnozy. Może mam tego, może innego robala, diabli wiedzą. Coś mi jest, nie wiadomo co, badania są kiepskie, diagnozy prawidłowej brak. Dziś byłam u innego, dalej nic nie wiem. Ten nie kłamał ale też nie posunął sprawy ani o milimetr. Zlecenie na drogie badania znów mało konkretne. Dopiero w domu zobaczyłam. A tu niuanse są ważne w tych badaniach. W kosmos ich wystrzelić, powinna im ta kasa ością w gardle stanąć, tym specjalistom zakichanym. Ręce opadają. Hipokrates się w grobie przewrócić spokojnie może. Powinnam to wykasować. Ale niech tam. Przynajmniej się wypiszę. I jeszcze prywatnie, też beznadzieja.



                • olga_w_ogrodzie Re: Do Olgi 07.03.12, 12:00
                  to aż takie trudności z diagnozą choroby somatycznej ?
                  ale przy okazji łykałaś też na to leki, których wcale nie powinnaś była ?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka