sempena
11.02.14, 10:26
www.krytykapolityczna.pl/artykuly/film/20140210/majmurek-niepotrzebne-laurki
Pan Majmurek chce zadać trudne pytania okupującym Wall Street bo zdradzili rewolucje i zajęli angażowaniem się całkowicie regionalne oddolne grupy samopomocowe.
"Wszystko to działania godne pochwały, ale czy ambicje protestujących nie były większe? Czy chodziło im o oddolną pomoc, samoorganizację, czy o zmianę paradygmatu amerykańskiej polityki. Sceptyczny jest jeden z bohaterów Partrick, który mówi: „to co zaczęło się jak antykapitalistyczna rewolucja zmieniło się w nieformalną organizację pozarządową”. Choć i jemu pewnie można by zarzucić, że dzięki OWS żyje jako publiczny intelektualista, wygłaszający prelekcje u boku Michaela Moore’a w najbardziej prestiżowych instytucjach akademickich i przygotowujący wydanie pierwszej książki, na co otrzymał lukratywny kontrakt."
Być może samozorganizowanie się w instytucje pozarządowe nie jest zbyt rewolucyjne w USA, ale pokazuje właśnie demokratyczną stronę tego kraju. Przecież jest jasne, że te "rewolucje" nie mają najmniejszego znaczenia jeśli chodzi o cele polityczne. To kontestacja młodych ludzi, która się słusznie złości rozczarowana przeciwko kłamliwej reklamie systemu, a później zajmuje się swoim życiem i organizuje w NGO. I w sumie te ruchy kontestacyjne ratują na zachodzie demokrację, podczas gdy u nas na wstępie każdy się godzi potulnie z cynizmem systemu i nienawidzi polityki, ma wstręt do organizacji pozarządowych, bo pewnie jakiś Owsiak kręci lody, po czym jak coś pierdolnie zawierzą jakiemuś fiurerkowi.
Natomiast pytania zadać właśnie powinien sobie pan Majmurek, który tak jak pan Darski chce ukręcić kasę na nastrojach depresyjnych nastolatków, tak on chce ukręcić na nastrojach gniewnych 20latków i jest właśnie jak ten pan z Nowego Jorku. Krytyka ma ładne europejskie dotacje, jest usadzona w mainstreamie, wydają książki i wiadomo, że jest to jeden duży spam niczemu nie służący poza umocowaniem własniej pozycji, salon dla pracowników korporacji żeby mieli gdzie odchamieć i słuchać miękkiego głosy Modzelewskiego w eleganckiej sali.