Dodaj do ulubionych

Podryw autobusowy

17.03.15, 20:08
Ludzie się władowali na przystanku, a wraz z nim pan i pani. Pani przeprosiła pana, że na niego nadepnęła. To włączyło pana. Pan powiedział, że jego nie można zniszczyć. Że jest prześladowcą. On może zniszczyć ofiarę, ale on jest niezniszczalny. I dalej napierdalał w ten deseń. Powiedział, że jego dziad był wojskowym a pradziad terrorystą i ma geny wojownika. Prężył muskuły a pani przytakiwała. Pan powiedział, że trenuje tylko z najlepszymi, bo chce się czegoś nauczyć. Nie musi brać słabych, żeby podbudowywać ego. Jest killerem.

Chcąc jednak pokazać pełnie swoich możliwości wyskoczył z cytatem z Junga. Nie tylko zabójcze mięśnie i psychika, ale i wyższe formy mózgu. COś o szczęściu w ojczyźnie przodków. Dwa razy powtórzył cytat, co musiało wywrzeć podwójne wrażenie. I tu przeszedł do swoich korzeni patriotycznych. Obaj dziadowie walczyli w 39. Mówił, że cały czas trenuje bo sytuacja geopolityczna nakazuje mu być przygotowanym i od niego zależy co zrobi z taki genami.

Musiał zrobić wrażenie na pani, bo przeszła do tematu zatrudnienia. Powiedział, że jedzie w sprawie pracy. Uczy w-f. Zamierza nauczyć chłopców z technikum samochodowego kilku technik obronnych, żeby byli gotowi. Pani chyba miała sporo do czynienia z chłopcami z technikum samochodowego bo stwierdziła, że oni z reguły są gotowi.

Powiedział, że skończył takie technikum, ale poszedł wyżej na magistra wychowania. STwierdził, że nauczyciele są jak lekarze. Środowisko bardzo hermetyczne i tacy wariaci jak on nie mają szans się utrzymać w pracy.

Wrócił do tematu przodków. Odzielnym dziadku, z którego amerykanie chcieli zrobić amerykanina ale powrócił do kraju. I dobrze, bo inaczej by się urodził amerykaninem i byłby jakimś narcystycznym dupkiem.

Ale pani jakby już mniej słuchała, odkąd wyszła sprawa zatrudnienia. Jej wzrok był coraz bardziej nieobecny. Autobus się zatrzymał i pożegnała pana.
Obserwuj wątek
    • poryfetolik Re: Podryw autobusowy 17.03.15, 20:31
      Przypomniał mi się drugi zawodnik, którego widziałem w tym miesiącu.

      Do pociągu wszedł jakiś dwudziestolatek brodaty wyglądający na wariata, który uciekł z psychiatryka.

      Zajął miejsce i zagadał dość wysokim głosem siedzącego obok pana w podobnym wieku.

      Tematy miał z repertuaru : czym każdy pan powinien się interesować. Zaczał od tematu ostatniego meczu legii. Później jakie wózki widział na mieście ostatnim czasie. Wiedze miał bardzo szczegółową na temat motoryzacji. Lecz okazało się, że drugi pan już miał wiedzę wręcz profesjonalną. O samochodach chyba wiedział wszystko z ostatnich 30 lat i do tego jego ojciec miał warsztat.

      Jak jakaś feministka zacznie płakać, że nie ma prawdziwych mężczyzn polecę jej jazdę transportem publicznym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka