136ty
20.01.18, 21:27
Nie zawsze mam tego poczucie. Z reguly nie.
Ale czasem lawinowo to sie zaostrza. Przedziwne zbiegi okolicznosci ktore maja swoje znaczenia.
Jung sie powolywal na to ze jego pacjentka mowila o jakims robaku i gdy w tym czasie otwieral okno taki sam wlecial. Kiedys pisalem tu o swojej przygodzie ze swierszczem wielkim na siedem cm chyba. Gdy mialem mysli i transcedencji on najpierw skakal radosnie po polance w srodku nocy oświetlonej latarnia. I nagle wskoczyl na barierke. Po drugiej stronie byla autosttrada. Szedl po niej bez ustanku. Jak linoskoczek zawieszony miedzy dwoma swiatami z kilkadziesiat metrow. Obserwowalem go, pozniej poszedlem na druga strone. W ciemnym lesie szedlem droga i tym razem slyszalem jak ktos idzie rrownolegle do mnie, zwierz czy czlowiek i tym razem on mnie obserwuje.
Jak czesto olbrzymi swierszcz idzie po barierce jak po dlugiej drodze .
I ostatnio mam zalew zdarzen synchronicznych. Moze to schiza a moze nie.zbiegi okolicznosci i ich znaczenia sa po prostu tak silne ze moglbym film krecic i ktos by widzial czytelne metafory. Czasem sie czuje jak w filmie jakims. Za zakretem cos sie zdarzy i sie zdarza.