aurelia_aurita
27.09.08, 00:08
moja siostrzenica (13,5 roku) powiedziała kiedyś, że chciałaby w przyszłości
zostać wampirem. bo fascynują ją takie wampiry jak u Anne Rice.
ja za to mam słabość do filmów i książek o wampirach - ale widzianych z pktu
widzenia pogromców lub ludzi osaczonych przez wampiry. Miasteczko Salem, Od
zmierzchu do świtu itp. klimaty. zasady są proste: są dwie strony. żarłoczne
wampiry, które usiłują wypić krew ze wszystkiego co się rusza i ludzie, którzy
bronią się wszelkimi możliwymi sposobami przed osaczającym ich plugastwem.
zupełnie jak walka z depresją itp. paskudztwem.
a strzelba w kstzałcie krzyża, naboje z wody święconej - rewelacja! :)))
a na końcu, gdy pozostała przy życiu reszta ludzi broni się przed chmarą
wampirzych niedobitków, przez jakąś szczelinę w ścianie wpada promyk słońca. i
wtedy trzeba powybijać okna, otworzyć na oścież drzwi, żeby wpuścić jak
najwięcej światła. a to ostatecznie załatwia sprawę wampirów.
no i dzisiaj słońce zaświeciło i naprawdę trochę mi lepiej. wiosnę poczułam. a
widmo depresji jakoś się rozpłynęło.
byle tylko nie było tak jak w wielu innych horrorach:
i wszyscy żyli długo i szczęśliwie.
aż tu nagle...