Dodaj do ulubionych

Jestem klientem, a nie pacjentem

19.11.08, 00:41
Lekarze zapominaja, ze my pacjenci stalismy sie klientami. Pacjent bez
podstawowych praw, do ktorego lekarz czesto odnosil sie paternalistycznie a
nawet arogancko, to przezytek 20-go wieku. Placę wysokie skladki i wymagam, by
byc obsluzonym grzecznie, sprawnie i fachowo przez sluzbe zdrowia, wlaczajac
w to pelne prawo do informacji, prawo do szybkiej diagnostyki i leczenia a
rowniez prawo do odmowy leczenia jak mi sie tak spodoba. Jako klient chce tez
miec wplyw na proces diagnostyczny i leczniczy, tak jak kiedy jade z
samochodem do warsztatu mam wplyw na to, co sie bedzie dzialo z samochodem.

My klienci sluzby zdrowia jestesmy tez coraz bardziej swiadomi. Czesto wiemy
wiecej o swoich chorobach niz lekarze. Smieszy nas jak ktos sie probuje
wymadrzac na temat, o ktorym nie ma i nie moze miec pojecia. Nie tak dawno tu
na forum jeden co podawal sie za doktora wypisywal totalne bzdury nt.
neuroinfekcji i neurochirurgii.

A wiec lekarze - troche szacunku do swoich klientow!!!
Obserwuj wątek
    • liton a może frytki do tego? 19.11.08, 01:20
      x
      • maretina Re: a może frytki do tego? 19.11.08, 21:04
        tak, tak! szczegolnie jak ktos na "gastronomii" lezy;)))))
      • arek103 Frytki sa niezdrowe. 24.11.08, 01:46
        liton napisał:

        > x

        Wystarczy normalny serwis medyczny na normalnym poziomie, chociaz mozliwosc
        napicia wody lub zrobienia sobie herbaty powinna byc w kazdej przychodni. Frytki
        sa poza tym niezdrowe. Ladnie to tak chciec podtruwac pacjentow?
        • liton to wyrzuć je do śmieci 24.11.08, 02:17
          od kiedy to misiu jesteś moim pacjentem, hę? nie spoufalaj się dziecino
          • arek103 najpierw proponujesz potem kazesz wyrzucac... 25.11.08, 01:01
            liton napisał:

            > od kiedy to misiu jesteś moim pacjentem, hę? nie spoufalaj się dziecino

            A gdzie ja napisalem, ze jestem? Zaczynajace sie zaburzenia poznawcze?...
            Ponadto najpierw proponujesz frytki potem kazesz wyrzucac... Jestes kaprysny i
            zmienny jak podlotek :)
          • cccykoria Re: to wyrzuć je do śmieci 25.11.08, 19:56
            liton napisał:

            > od kiedy to misiu jesteś moim pacjentem, hę? nie spoufalaj się
            dziecino

            Misiu?:D
            Czy tak zwracasz sie do wszystkich pacjentow plci meskiej?
            Przeciez to nie przystoi i nie wypada:)))
            • snajper55 Re: to wyrzuć je do śmieci 25.11.08, 21:35
              cccykoria napisała:

              > Misiu?:D
              > Czy tak zwracasz sie do wszystkich pacjentow plci meskiej?
              > Przeciez to nie przystoi i nie wypada:)))

              Dla wyjaśnienia co to są misie. ;)

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=35070940&a=35311733

              S.
    • nico72 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 01:39
      Klient? Obsłużony? Chyba u fryzjera.
      A odmówić leczenia zawsze możesz. Oczywiście wtedy tylko TY ponosisz
      odpowiedzialność za pogorszenie stanu zdrowia.
      • iza42 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 02:33
        Arek, zakomunikuj to lekarzowi, ktory Cie leczy zamiast sie
        rozpisywac na ten temat tutaj. Tu na forum nie jestes ani klientem
        ani pacjentem tylko zwyczajnym forumowiczem jak wszyscy.
        Ciekawe, ze domagasz sie kulturalne obslugi a ten Twoj post taki
        agresywny jest. Czysbys uwazal ze kultura obowiazuje tylko w jedna
        strone tzn od lekarza do klienta/pacjenta? Czy uwazasz, ze skoro
        placisz to masz pelne prawo byc aroganckim?
        • sybi.lla Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 08:38
          W instytucji zwanej"Polska",jeżeli sie wymaga kultury od kogos,albo sie pisze ze
          ta kultura byłaby mile widziana,to uwazanym sie jest za aroganta.Więcej jednak
          powinno sie wymagac od osób zwanych lekarzami,niż od pacjentów-chorych
          ludzi.Chory człowiek może nawet nasr... na srodku gabinetu i nie powinno to
          nikogo dziwić
          • marcinoit Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 12:31
            w sferze ogolnie pojetej kultury osobistej powinno sie wymagac
            tylesamo od osob zwanych lekarzami co od osob zwanych pacjentami. w
            sferze swiadczonych uslog powinno sie wymagac od doktora tyle za ile
            sie zaplacilo .
            coz nasranie przez pacjenta na srodku gabinetu niepomniernie by mnie
            zdziwilo. ( chyba ze to z powodu nietrzymania stolca)
            • sybi.lla Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 17:43
              Pan wybaczy, ale jednak wiecej bede wymagała od lekarza, niz od prostego
              człowieka z zabitej dechami wsi, którego edukacja skończyła sie na szkole
              podstawowej.Co nie znaczy że bede go mniej szanowała.
              • marcinoit Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 18:37
                > Pan wybaczy
                wybaczam :)
                • aron2004 [...] 19.11.08, 18:50
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • sybi.lla Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 20.11.08, 10:23
                  Dzieki za wielkie łaski Panie Boze -Doktorze
      • arek103 A u lekarza to z buta? 24.11.08, 01:48
        nico72 napisał:

        > Klient? Obsłużony? Chyba u fryzjera.

        A u lekarza to z buta?

        > A odmówić leczenia zawsze możesz. Oczywiście wtedy tylko TY ponosisz
        > odpowiedzialność za pogorszenie stanu zdrowia.

        Oczywiscie. Rowniez za jego niepogorszenie, a nawet polepszenie.
      • pamirk Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 25.11.08, 22:45
        A słyszałeś coś o firmach farmaceutycznych, nawiązujących kontakty z
        lekarzami?
        Często lekarz przepisuje te leki, zamiast dobrać bardziej
        odpowiedni.
        W takim przypadku należałoby na pewno zmienić lekarza, ale jak
        wiadomo, nie jest to takie łatwe.
    • snajper55 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 02:28
      arek103 napisał:

      > Jako klient chce tez miec wplyw na proces diagnostyczny i leczniczy, tak jak
      > kiedy jade z samochodem do warsztatu mam wplyw na to, co sie bedzie dzialo z
      samochodem.

      Jeśli za naprawę samochodu płaci ubezpieczyciel, a nie klient, to niewiele masz
      on do powiedzenia. I jeśli ubezpieczenie nie obejmuje wymiany zużytych opon, to
      klient nie ma wpływu na to, czy opony zostaną wymienione. No, chyba, że zapłaci
      ekstra z własnej kieszeni.

      S.
      • claratrueba Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 07:50
        Arek chyba faktycznie był mocno wkurzony kiedy ten post pisał, ale sporo racji
        ma. Osobiście nie korzystam z państwowej SZ, ale moje dziecko miało paskudny
        zwyczaj zachorować w święta państwowe i kościelne. Typowa wizyta w szpitalu: na
        moje "dzień dobry" brak odpowiedzi, potem badanie i bez słowa wypisywanie
        recepty. Gdyby nie "powiedz aaaa" czy "oddychaj głeboko" mogłabym przypuszczac,
        że lekarze niemowy. Matki nie trzeba poinformować co dziecku dolega, bo i tak
        nie pojmie? Wypisany antybiotyk (Bogu dzięki rozczytałam receptę)nie może byc
        podany mojemu dziecku- nie toleruje go. Mówię to, reakcja " a skąd pani wie?"
        "Bo juz go brał i wymiotował". "Dlaczego pani nie mówiła?" "Nie zapytał pan,a
        nie wiem co pan wypisywał" (miałam patrzeć przez ramię?) NIGDY nie zapytano mnie
        przed wypisaniem recepty, czy dziecko nie jest uczulone lub nadwrazliwe na jakis
        lek lub grupę leków. A jest, miał rumień guzowaty po sulfonamidach. Ja potrafię
        sprawdzic czy dany lek do tej grupy należy, ale mniej światła matka po prostu
        poda. Wspomniany "wpływ na sposób leczenia"- nie chodzi o kwestionowanie
        diagnozy i leków, ale o zwykłą informację. Czy naprawdę pacjent musi zapytać"a
        co mi jest właściwie?" żeby ją uzyskać? (Stary dowcip mi sie przypomniał: "co mi
        jest?", "Nie wiem dokładnie- sekcja wykaże") Lekarz nie informuje, że w ramach
        NFZ nie wykonam jakiegoś badania, ale odpłatnie tak- dlaczego? Nie informuje o
        możliwych skutkach ubocznych- to pół biedy- jest ulotka. Leczyłam syna w
        Hiszpanii (zapalenie ucha zewnętrznego)- zostałam skrupulatnie poinformowana:
        diagnoza, skutki uboczne, mozliwe powikłania, przebieg zdrowienia, dalsze
        zalecenia. Kosmiczna róznica. A i lekarz odpowiedział na przywitanie,
        przedstawił się (choć maił identyfikator)i dokładnie zapytał o uczulenia,
        problemy wcześniejsze po lekach, przebyte choroby, moją ogólna ocenę stanu
        zdrowia dziecka.
        • maga_luisa Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 08:08
          To jest jeden z powodów, dla których warto z dzieckiem chodzić do jednego
          lekarza, zamiast z powodu "infekcji" pędzić do szpitala.
          Lekarz dyżurny nie prowadzi przychodni niedzielnej. Nie to jest jego obowiązkiem.
          • sybi.lla Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 08:47
            Nie jest tez obowiązkiem Pani siedzącej na kasie w hipermarkecie, aby sie
            usmiechać i mówic dzień dobry do klienta który właśnie do tej kasy podchodzi.A
            jednak robi to.Miłe i profesjonalne traktowanie,ponad to co nalezy do jej
            obowiazku jest miarą kultury osobistej i takiego zwykłego "bycia człowiekiem".
            • snajper55 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 20:37
              sybi.lla napisała:

              > Nie jest tez obowiązkiem Pani siedzącej na kasie w hipermarkecie, aby sie
              > usmiechać i mówic dzień dobry do klienta który właśnie do tej kasy podchodzi.A
              > jednak robi to.

              Mylisz się. To JEST jej obowiązek. Kiedyś, za komuny, nie był to jej obowiązek i
              się nie uśmiechała. Mój znajomy zajmuje się dorywczo kontrolą pracowników
              sklepów i ze zdziwieniem pokazywał mi jakie zachowania pracownika sprawdza
              (uśmiech, kontakt wzrokowy z klientem, przywitanie, pożegnanie, itp).

              S.
              • arek103 A moze taki obowiazek wprowadzic wsrod lekarzy? 24.11.08, 01:55
                snajper55 napisał:

                > sybi.lla napisała:
                >
                > > Nie jest tez obowiązkiem Pani siedzącej na kasie w hipermarkecie, aby sie
                > > usmiechać i mówic dzień dobry do klienta który właśnie do tej kasy podcho
                > dzi.A
                > > jednak robi to.
                >
                > Mylisz się. To JEST jej obowiązek. Kiedyś, za komuny, nie był to jej obowiązek
                > i
                > się nie uśmiechała. Mój znajomy zajmuje się dorywczo kontrolą pracowników
                > sklepów i ze zdziwieniem pokazywał mi jakie zachowania pracownika sprawdza
                > (uśmiech, kontakt wzrokowy z klientem, przywitanie, pożegnanie, itp).
                >
                > S.

                A moze taki obowiazek wprowadzic wsrod lekarzy? Skoro sami nie rozumieja, ze tak
                wypada, to im to wprowadzic jako obowiazek! I kontrolowac, jak ktos sie nie
                usmiecha i jest niekulturalny wylot z pracy. W Wlk. Brytanii jakos ucza sie
                kultury od pierwszego dnia.
          • arek103 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 24.11.08, 01:53
            maga_luisa napisała:

            > To jest jeden z powodów, dla których warto z dzieckiem chodzić do jednego
            > lekarza, zamiast z powodu "infekcji" pędzić do szpitala.
            > Lekarz dyżurny nie prowadzi przychodni niedzielnej. Nie to jest jego obowiązkie
            > m.

            I dlatego wlasnie wolno mu sie zachowywac jak skonczonemu chamowi ;)
        • sybi.lla Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 08:40
          Jakoś lekarze którzy pracują w UE potrafili sie nauczyć kultury i szacunku dla
          pacjenta.
          • claratrueba do maga_luisa 19.11.08, 09:25
            Mago_luiso, serdecznie dziekuje Ci za ten wpis- mówi wiecej o stos. do pacjenta
            niż mój elaborat. Co zatem doradzisz matce, której dziecko nagle zaczyna źle
            wyglądać, a termometr wskazuje 39.9, jest sobotni wieczór, Boże Ciało,
            Wszystkich Świętych a pediatra, który dziecko prowadzi niemalże od pieluch
            wyjechał albo jest na imprezie i wprost mówi, że wypił? Na dwie zdrowaśki do
            pieca czy lewatywę- skoro szpital nie jest "niedzielną przychodnią"? Wezwać
            pogotowie to lepsze rozwiązanie niż dyżur w szpitalu? Wierz mi, zbyt bardzo
            kocham mojego syna by narażać go na izbę przyjęć w szpitalu z powodu kataru czy
            bólu gardła. Ale czekanie aż nasz pediatra wróci (fizycznie lub do normalnego
            stanu) kiedy kilkuletni maluch leci przez ręce przekracza moje skłonności do
            sportów ekstremalnych.
            • maga_luisa Re: do maga_luisa 19.11.08, 09:50
              Łatwo oceniasz i podsumowujesz.
              Dziecko jest zapisane do pediatry. Pediatra, czy też przychodnia, w której ten
              przyjmuje, ma obowiązek wywieszenia informacji, gdzie można uzyskać świąteczną i
              nocną pomoc lekarską. Nigdy nie jest to szpital.
              Od 9 lat pracuję jako lekarz "omnibus" sprawujący opiekę całodobową i bardzo
              dużo wysiłku wkładam w przekonanie matek, że nie jest dobrym rozwiązaniem
              wzywanie pogotowia albo wyprawa do szpitala z powodu gorączki. Po to jest opieka
              całodobowa.
              I temat - rzeka - czy dziecko, które zagorączkowało, rzeczywiście wymaga
              natychmiastowej konsultacji, która zwykle na zasadzie szybkiej interwencji i
              asekuracji kończy się podaniem antybiotyku. Czy nie lepiej tę gorączkę obniżyć i
              pojawić się u pediatry, który zna dziecko, dzień później. Sprawa do rozważenia.
              I żeby uprzedzić argumenty typu "sepsa" - widziałam w mojej praktyce bardzo
              wiele dzieci leczonych antybiotykami zupełnie niepotrzebnie, a żadnej
              dramatycznej sepsy z gorączką jako jedynym objawem.
              • claratrueba Re: do maga_luisa 19.11.08, 10:33
                W moim mieście pomoc, o której piszesz świadczy szpital. Naprawdę. Jeszcze
                pogotowie i Caritas dla bezdomnych. Zgoda, że my- matki często panikujemy bez
                powodu- po prostu to co dla Ciebie-lekarza jest oczywiste dla nas nie. Przyznam,
                że nigdy nie spotkałam się z takim jak Twoje podejściem- lepiej poczekać,
                kontrolując ew. obniżając temperaturę, ze strony lekarza badającego syna. Zawsze
                antybiotyk nawet po wyproszonej informacji o diagnozie- grypa. Nie podawałam,
                czekałam na naszego pediatrę. Piszesz, że "łatwo oceniam", może i tak, ale czy
                to oznacza, że nie mam racji?
                • maga_luisa Re: do maga_luisa 19.11.08, 10:42
                  Każdy ma swoje racje.
                  Oczywiście - lekarz powinien być uśmiechnięty i uprzejmy. Organizacja powinna
                  być lepsza. Pacjent powinien wiedzieć, dokąd w danej sytuacji się zgłosić.
                  Rozbija się to o tzw.czynniki obiektywne. Niedofinansowanie, niejasne rozłożenie
                  kompetencji (oddział sprawujący opiekę nocną dla POZ - nie do przyjęcia, myślę
                  że jest tu jakaś dezinformacja).
                  Temat na wiele długich dyskusji. Przykre tylko jest, że winą pacjent obarcza
                  zawsze albo prawie zawsze ostatnie ogniwo - lekarza.
                  • claratrueba Re: do maga_luisa 19.11.08, 11:21
                    Mago, dzwoniłam do przychodni, jest tak jak piszę od kiedy szpital przejął
                    samorząd. Obwiniam lekarzy o to wyłacznie, co jest ich nieprofesjonalizmem
                    (podałam przykłady- np.brak pytania o problemy z wczesniej podawanymi lekami) i
                    absolutnie nie wszystkich. Znasz moje wczesniejsze wypowiedzi na tym forum- nie
                    jestem Wam nieprzychylna. Ale to nie oznacza bezkrytyczna. Spotkałam się też z
                    zachowaniem po prostu chamskim, kiedy zostałam nazwana "histeryczką i wariatką"
                    w obecności mojego dziecka, kiedy uparłam się, żeby dostać skierowanie na
                    chirurgię lub przynajmniej leukocytozę ponieważ ból brzucha mojego syna (w
                    Wielką Niedzielę) wyglądał tak jak w mojej rodzinie objawia sie zapalenie
                    wyrostka, którego nierozpoznanie doprowadziło do śmierci 3 osób. Te wyjaśnienia
                    zostały kompletnie zignorowane, ja nazwana j.w., dziecko po moim zawiezieniu do
                    szpitala poszło na stół w ciągu 20 min. Sorry, ale tu organizacja i
                    niedofinansowanie nie ma nic do rzeczy.
                    • maga_luisa Re: do maga_luisa 19.11.08, 11:26
                      Rozumiem.
                      Zgadzamy się co do meritum. Współczuję takich nieprzyjemnych zajść, jak te przez
                      Ciebie opisywane, rzeczywiście jest to po prostu nieprofesjonalne i nierzetelne.
                    • pamirk Re: do maga_luisa 25.11.08, 23:05
                      Przez kilka miesięcy miałem ogromne bóle podbrzusza.
                      Lekarze (POZ i urolog) leczyli mnie na kamicę nerkową. Wykonano mi
                      urografię (kilka zdjęć Rtg.), która potwierdziła tę diagnozę.

                      Bolało, i to mocno, nadal.
                      Poczytałem książki.
                      Stwierdziłem jednoznacznie, że to jest przepuklina pachwinowa a bóle
                      wywołane były uwięźnięciem jelita.
                      Zgłosiłem sie do chirurga - wysłał mnie od razu na zabieg...

                      Mógłbym zrozumieć szczególne pretensje lekarzy do bycia docenianym
                      przez pacjentów, ale coś za coś...

                      Nieprzypadkowo chyba duza część społeczeństwa negatywnie ocenia nie
                      tylko służbę zdrowia, ale i lekarzy.

                      • kzet69 Re: do maga_luisa 26.11.08, 00:21
                        pamirk napisał:

                        > Przez kilka miesięcy miałem ogromne bóle podbrzusza.
                        > Poczytałem książki.
                        > Stwierdziłem jednoznacznie, że to jest przepuklina pachwinowa a
                        bóle
                        > wywołane były uwięźnięciem jelita.


                        o rany objawił nam sie forumowicz z zaswiatów!

                        pamirku uwięźnięcie jelita nieleczone konczy się zgonem w
                        nieprzeciętnych męczarniach w ciagu 96 godzin... no jak żeś fuksiarz
                        to niech ci będzie 120
                      • snajper55 Re: do maga_luisa 26.11.08, 00:54
                        pamirk napisał:

                        > Zgłosiłem sie do chirurga

                        Po co ? Przecież mógł Ci wątrobę wyciąć albo płuco. Nie było w księgarni książki
                        o zabiegach chirurgicznych ?

                        S.
                • marcinoit Re: do maga_luisa 19.11.08, 11:13
                  claratrueba nie przecze ze masz racje tyle ze twoje racje dotycza
                  tylko twojego przypadku. bardzo nie lubie generalizowania i
                  interpolowania swoich wlasnych doswiadczen na cal sluzbe zdrowia czy
                  wszystkich doktorow :) typu : lekarz ktory mnie przyjmowal byl
                  gburem ergo wszyscy lekarze to chamy.
                  podobnie twoj przyklad z Hiszpani nie oznacza ze w Hiszpani lekarze
                  sa grzeczniejsi i bardziej kompetentni ale jedynie to ze ty na
                  takiego wlasnie doktora trafilas :) ja spotkalem w Hiszpani doktora
                  ktory zachowywal sie zgola odmiennie a zmienil swoje postepowanie
                  dopiero w chwili kiedy sie okazalo ze ma doczynienia z lekarzem. czy
                  na podstawie naszych pojedynczych przezyc mozemy wypowiadac sie o
                  jakosci opieki zdrowotnej w Hiszpanii??
                  arek chcialby byc klijentem a nie pacjentem ale jakos zapomina ze
                  wysokie skladki ktore placi i tak sa niewspolmierne do uslog ktore
                  otrzymuje. czy w prostym ukladzie klijent -uslugodawca cos takiegi
                  bylo by mozliwe??? zeby bylo jasne nic nie usprawiedliwia zwyklego
                  chamstwa i niezyczliwosci. domaga sie udzialu w procesie
                  diagnostyczno leczniczym i slusznie ale czy chce rowniez przejac na
                  siebie czesc odpowiedzialnosci za skutki podejmowanych decyzji??
                  moim zdaniem pacjent powinien w miare swoich mozliwosci byc
                  partnerem lekarza ale to wymaga wzajemnego zaufania a z tym jak
                  wiemy jest krucho . chorzy czesto nie ufaja swoim lekarza a
                  doktorzy , co przykre, uwazaja ze chory jest niezdolny do
                  partycypowania w calym procesie.
                  • claratrueba Re: do maga_luisa 19.11.08, 11:33
                    Marcinie, masz rację. To jak o samolotach- pisze sie o tych, ktore spadły, choć
                    więcej lata. I sa pacjenci "niepartycypujący"- jem boczuś ale lekarz dupa nie
                    umie leczyc mojej cukrzycy, ciężarne odżywiające sie kawą i papierosami ale zły
                    ginekolog winien stanu noworodka itp. itp. Ale nie traktujcie tak wszystkich! I
                    nie wszyscy traktujecie, fakt. Żeby nie było wątpliwości- miałam do czynienia z
                    lekarzami o wysokiej kulturze i profesjonalizmie. Naprawdę wiele razy. Może
                    nawet częsciej niż z tymi "nieciekawymi". ale proporcje nie oznaczaja, że
                    problemu nie ma.
                    • marcinoit Re: do maga_luisa 19.11.08, 11:43
                      alez problem jest. lekarze to tylko ludzie ze wszystkimi przywarami
                      i zaletami tego gatunku :) moj sprzeciw budzi tylko obraz jaki
                      wylania sie z wiekszosci "wstrzasajacych" realacji pacjentow
                      obecnych na tym forum. wydawac by sie moglo ze spotkanie z doktorem
                      przezywaja tylko nieliczni zwlaszcza Ci ktorzy na szczescie nie
                      zastosowali sie do zalecen lapiducha :)
              • obs2 Re: do maga_luisa 19.11.08, 20:57
                > nocną pomoc lekarską. Nigdy nie jest to szpital.

                bywa. Są rejony kraju, gdzie tak jest. Też mnie to dziwi, bo ja piszę z Krakowa,
                gdzie i w Krakowie i w okolicach dyżurują przychodnie. Ale podobno są rejony
                gdzie jest to zupełnie nieznane i opieka jest pełniona przez izby przyjęć.

                > I temat - rzeka - czy dziecko, które zagorączkowało, rzeczywiście
                > wymaga natychmiastowej konsultacji,

                o tak, temat rzeka, ale to chyba nigdy się nie skończy. Problem odwieczny:
                problem matki debiutantki. Na pewno znacie ten długi humorystyczny wywód o
                zachowaniach matki przy pierwszym, drugim i trzecim dziecku. Dobre jest np. to z
                monetą. Gdy pierwsze dziecko połknie monetę, matka jedzie na ostry dyżur i żąda
                konsultacji profesora. Gdy drugie dziecko połknie monetę, matka spokojnie czeka
                aż dziecko zrobi kupę. Gdy trzecie dziecko połknie monetę, matka potrąca mu tą
                kwotę z kieszonkowego. Podobnie jest z gorączką. Histeria wokół gorączki będzie
                zawsze, dopóki będą istnieć matki z pierwszym dzieckiem. Czyli.... zawsze.

                > natychmiastowej konsultacji, która zwykle na zasadzie szybkiej
                > interwencji i asekuracji kończy się podaniem antybiotyku

                dokładnie, i nie tylko u dzieci. No bo co ma ów biedny lekarz opieki całodobowej
                zrobić ? Pacjent mu wypada z kontroli, objawy mogą się rozwinąć itd. Owszem może
                napisać w dokumentacji "zalecono kontrolę w POZ" itd. ale masz rację, to jest
                częste asekuracyjne postępowanie: któryś z "bezpiecznych" antybiotyków, ot,
                amoksycylina, a przy najmniejszym wywiadzie "uczuleniowym", niestety -
                azytromycyna (która na domiar złego jest "wygodna" więc pożądana przez pacjentów).
        • nico72 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 12:10
          A w drugą stronę. Jak idę do pacjenta przed operacją i się przedstawiam to
          naprawdę rzadko się zdarza że ktoś też witając się poda nazwisko. Możecie
          powiedzieć że się czepiam bo je znam ale tego chyba wymaga kultura. Z drugiej
          strony jak się twierdzi że pacjent może nas...ać na środku gabinetu to nie
          powinienem niczego wymagać od takiej osoby.
          • claratrueba Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 12:54
            Inne mamy oczekiwania dot. manier, profesjonalizmu, komunikatywności w stosunku
            do lekarzy niż np. glazurnika. Tak samo jak was raziłaby gburowatość np.
            prawnika a np. parkieciarza nie. "Noblesse oblige" - wykształcenie, pozycja
            społeczna też. Co do "ujadania na forum"- fakt: jednostronne, krzywdzace,
            czasemi po prostu głupie (mam tu swoich faworytów) ale znacie jakąs profesję czy
            cokolwiek na co Polacy nie narzekają? Gdyby było forum "prawnicy" to by sie
            działo dopiero.
            • cccykoria ReJest takie poweidzenie 19.11.08, 13:48
              Klient Nasz Pan
              Ale to zupelnie nie pasuje
              Pacjent Nasz Pan:D
              • p.atryk Jedno z glupszych... 19.11.08, 14:08
                ...hasel, jakich mozna uzyc do opisywania relacji "lekarz-pacjent".
                Dorownuje chyba powiedzeniu "lekarz jest bogiem".
          • sybi.lla Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 17:31
            Pacjent przed operacją boi sie własnego cienia,nie mówiąc juz o tym aby
            pamietać o ukłonie dla Pana doktora i o przedstawianiu sie.
            Jezeli chodzi o sran... w gabinecie to przenosnia, która miała pokazać to,ze
            chory człowiek ma jakby wiecej praw i pewne jego zachowania muszą byc
            usprawiedliwione.Wśród pacjentów mamy przekrój różnych warstw społecznych.I
            Panowie doktorzy muszą sie liczyc z tym, ze w państwowej słuzbie zdrowia
            najczesciej bedą miec kontakt z biednym i prostym pacjentem.Tych bogatych i
            wysoko postawionych stac na leczenie prywatne.
            • cccykoria Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 19:12
              Pacjent przed operacją boi sie własnego cienia,nie mówiąc juz o tym
              aby
              pamietać o ukłonie dla Pana doktora i o przedstawianiu sie.


              Poruszylas b. wrazliwy temat-wspomnienia wrocily
              Nieraz trzeba sie prosic -wrecz blagac o operacje,
              ale wsrod pacjentow sa dr i pielegniarki i ich
              rodziny ,wierz mi sami sie boja, pomimo ,ze operuja ich
              koledzy po fachu.Samo zycie
            • nico72 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 21:36
              sybi.lla napisała:

              > najczesciej bedą miec kontakt z biednym i prostym pacjentem.Tych bogatych i
              > wysoko postawionych stac na leczenie prywatne.

              Ci biedni i prości najgrzeczniej się zachowują.
          • yorik Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 03.12.08, 14:48
            motyw z Poradni:
            Ja: Pani Agnieszko, proszę wrócić jak już pani przestanie przeżuwać
            Pacj: To u pana gumy żuć nie wolno?

            y.
        • obs2 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 20:38
          > "Bo juz go brał i wymiotował"

          to jeszcze nie dowód że nie toleruje antybiotyku.

          > NIGDY nie zapytano mnie
          > przed wypisaniem recepty, czy dziecko nie jest uczulone

          nie wierzę. A drugą stroną zagadnienia jest sporadyczna, a jednak spotykana
          agresja (tak!) słowna pacjentów którą wywołuje to właśnie pytanie.

          "co mi jest?", "Nie wiem dokładnie- sekcja wykaże"

          oczywiście nie jest to wzorcowy przykład na komunikację lekarz-pacjent, ale
          filozoficznie ujmując, to czysta prawda ;-).

          > Leczyłam syna w Hiszpanii (zapalenie ucha zewnętrznego)- zostałam
          > skrupulatnie poinformowana: diagnoza, skutki uboczne, mozliwe
          > powikłania, przebieg zdrowienia, dalsze zalecenia. Kosmiczna
          > róznica. A i lekarz odpowiedział na przywitanie, przedstawił się
          > (choć maił identyfikator)i dokładnie zapytał o uczulenia,
          > problemy wcześniejsze po lekach, przebyte choroby, moją ogólna
          > ocenę stanu zdrowia dziecka.

          kosmiczna różnica względem czego? Ja tak robię i moi koledzy tak robią. W Polsce.
        • arek103 Lekarze to niestety w ogromnej wiekszosci chamy 24.11.08, 01:52
          claratrueba napisała:

          > Arek chyba faktycznie był mocno wkurzony kiedy ten post pisał, ale sporo racji
          > ma. Osobiście nie korzystam z państwowej SZ, ale moje dziecko miało paskudny
          > zwyczaj zachorować w święta państwowe i kościelne. Typowa wizyta w szpitalu: na
          > moje "dzień dobry" brak odpowiedzi, potem badanie i bez słowa wypisywanie
          > recepty. Gdyby nie "powiedz aaaa" czy "oddychaj głeboko" mogłabym przypuszczac,
          > że lekarze niemowy. Matki nie trzeba poinformować co dziecku
          > ...

          No wlasnie. Lekarze to niestety w ogromnej wiekszosci chamy. Zwlaszcza ci z
          przychodni. Na studiach ich sie nie uczy kulturalnego podejscia do pacjentow, bo
          przeciez pacjent to nie klient, mozna nim pomiatac jak scierka.
          • obs2 Re: Lekarze to niestety w ogromnej wiekszosci cha 24.11.08, 20:38
            > No wlasnie. Lekarze to niestety w ogromnej wiekszosci chamy

            bujaj się.
            • arek103 prosze bardzo, tu przyklad 24.11.08, 23:57
              obs2 napisał:

              > > No wlasnie. Lekarze to niestety w ogromnej wiekszosci chamy
              >
              > bujaj się.

              Kultura lekarzy:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=83879598
              • snajper55 Ludzie to chamy. 25.11.08, 00:03
                Oto przykład:

                "ty juz chyba na pejs upadles pozerska..klonujesz sie jak idiota,piszesz jak
                szambiarz i klniesz jak pijany menel.
                fuj co za prymityw.dolaczyles do tych szambereckich tlumokow i zasilasz ich
                szeregi w tej swojej beznadziejnej klapaninie o niczym. "
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=87621419&a=87645545

                S.
                • arek103 oraz administratorzy 25.11.08, 00:57
                  snajper55 napisał:

                  > Oto przykład:
                  >
                  > "ty juz chyba na pejs upadles pozerska..klonujesz sie jak idiota,piszesz jak
                  > szambiarz i klniesz jak pijany menel.
                  > fuj co za prymityw.dolaczyles do tych szambereckich tlumokow i zasilasz ich
                  > szeregi w tej swojej beznadziejnej klapaninie o niczym. "
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=87621419&a=87645545
                  >
                  > S.

                  Administratorzy tez, zwlaszcza kopiujacy i powielajacy takie watki...
    • turpin ubogi klient 19.11.08, 14:49
      Sporo w tym racji, co piszesz, za wyjątkiem jednego, tej 'wysokiej
      składki'. Tak naprawdę, w zestawieniu z kosztami współczesnej
      medycyny, a te są w RP 3.5 już praktycznie takie, jak w krajach
      zamożnych, płacisz grosze i za te grosze (kilkakrotnie mniej na
      głowę niż w 'starej' Unii) medycynę w Polsce się uprawia, czy też
      może raczej usiłuje się uprawiać.

      Zatem, Szanowny Kliencie, jaka zapłata, taki i serwis.
      • arek103 bogaty klient 24.11.08, 01:59
        turpin napisał:

        > Sporo w tym racji, co piszesz, za wyjątkiem jednego, tej 'wysokiej
        > składki'. Tak naprawdę, w zestawieniu z kosztami współczesnej
        > medycyny, a te są w RP 3.5 już praktycznie takie, jak w krajach
        > zamożnych, płacisz grosze i za te grosze (kilkakrotnie mniej na
        > głowę niż w 'starej' Unii) medycynę w Polsce się uprawia, czy też
        > może raczej usiłuje się uprawiać.
        >
        > Zatem, Szanowny Kliencie, jaka zapłata, taki i serwis.

        Wielu pacjentow placi ogromnie wysoka skladke, bo zarabia duzo.
        Czyli lekarzom wolno swiadczyc uslugi niskiej jakosci?
        • snajper55 Re: bogaty klient 24.11.08, 10:58
          arek103 napisał:

          > Wielu pacjentow placi ogromnie wysoka skladke, bo zarabia duzo.
          > Czyli lekarzom wolno swiadczyc uslugi niskiej jakosci?

          To niech ten pacjent wymaga od tego, komu tę wysoką składke płaci, czyli od ZUS.
          Pacjent lekarzowi pracującemu w publicznej opiece zdrowotnej nie płaci ani grosza.

          S.
          • turpin ZUS vs NFZ 25.11.08, 20:51
            Kiedys dawno temu za Oceanem wywalono mnie z uniwersyteckich zawodow sportowych,
            bo publicznie opieprzylem sedziego-amatora za nieznajomosc przepisow (dosc
            zreszta prostych, szermierka na szpady jest pod tym wzgledem prawie, jak vale
            tudo).

            Chlopina przyznal sie zreszta do ingorancji, tylko twierdzil, ze skoro mu nie
            placa, to jest ona jakby usprawiedliwiona.

            • snajper55 Składki zdrowotne płacone są ZUS. /nt 26.11.08, 01:02
              S.
              • arek103 Ale rozporzadza nimi NFZ 26.11.08, 18:38
                ZUS jest tylko posrednikiem w przekazywaniu skladek. Tez nie wiem po co.
                • snajper55 A co ja napisałem ? 26.11.08, 20:08
                  arek103 napisał:

                  > ZUS jest tylko posrednikiem w przekazywaniu skladek. Tez nie wiem po co.

                  Nie pisałem, że nimi rozporządza ZUS. Pisałem komu się składkę płaci. A płaci
                  się ZUS.

                  S.
                  • arek103 napisales to 27.11.08, 15:37
                    snajper55 napisał:

                    > arek103 napisał:
                    >
                    > > ZUS jest tylko posrednikiem w przekazywaniu skladek. Tez nie wiem po co.
                    >
                    > Nie pisałem, że nimi rozporządza ZUS. Pisałem komu się składkę płaci. A płaci
                    > się ZUS.
                    >
                    > S.

                    Napisales wlasnie to. Z tm, ze to jest zupelnie niewazne. Wazne, kto skladka
                    rozporzadza. Rownie dobrze moglbys napisac, ze w tamtym roku w zimie padal
                    snieg. Informacja prawdziwa, ale bezuzyteczna.
    • super-reset Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 17:27
      Pacjenci zapominają,że nie jesteśmy ich służącymi.Arogancki pacjent
      to nabytek polski , rozwinięty na przełomie XX i XXI wieku.Nie
      interesuje mnie wysokość twoich składek.Tak samo jak w salonie po
      zakupieniu Lexusa nikt ci nie będzie przez rok mył i woskował za
      darmo,chociaż zapłacisz za niego kupę kasy.Nikt ci nie broni odmówić
      leczenia, o diagnostyce, jej "szerokości" i szybkości decyduje TYLKO
      i WYŁACZNIE LEKARZ.O procesie diagnostycznym i leczniczym decyduje
      też TYLKO LEKARZ, jeśli ci nie odpowiada, możesz:
      -zmienić lekarza
      -wykonać diagnostykę oczekiwaną przez siebie, a niecelową z punktu
      widzania lekarza sam.Za własne pieniążki. Kiedy jedziesz z własnym
      samochodem do warsztatu,decydujesz o każdym elemencie-ale też
      płacisz za KAŻDY element.Auto Casco (jeśli je płacisz) nie pokrywa
      zużytych klocków hamulcowych, uszkodzonego wahacza czy też spalonej
      żarówki.Przykład z warsztatem jest doskonały wręcz do porównania z
      twoją "wysoką składką".
      Nie twierdzę,że jesteś nieświadomy.Twierdzę, że jesteś największym
      arogantem, jaki bywał na tym forum.Kto wie,może nawet masz coś
      wspólnego z medycyną .Warto, byś jednak wiedział,że przeczytanie
      tysiąca książek, artykułów medycznych z nikogo jeszcze lekarza nie
      uczyniło.Zastanawia mnie,skąd bierze się takie nieogranione pokłady
      pewności siebie.Zdradź receptę-na tym mógłbyś zbić majątek, bo na
      medycynie na pewno nie.
      Nie będziesz szanowany nie szanując drugiej strony.A masz z tym duży
      problem.
      Tak więc Arku-trochę więcej dystansu do siebie!
      • cccykoria Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 19:19
        super-reset napisała:
        Nikt ci nie broni odmówić
        > leczenia, o diagnostyce, jej "szerokości" i szybkości decyduje
        TYLKO
        > i WYŁACZNIE LEKARZ.O procesie diagnostycznym i leczniczym decyduje
        > też TYLKO LEKARZ, jeśli ci nie odpowiada, możesz:

        Tu moglabym z Toba polemizowac -oczywiscie ,ze decyduje dr
        ale co zrobic jak dr ,tego nie robi?
        • super-reset Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 19:45
          Ccyckoria-a jakie masz kompetencje, by ocenić, czy jest w ogóle taka
          potrzeba? Nie każdy problem, który zgłasza pacjent, wymaga
          natychmiastowej diagnostyki.
          Polski pacjent kocha diagnostykę, czy trzeba, czy nie
          trzeba.Dysproporcja pomiędzy oczekiwaniem pacjenta a rozsądkiem
          lekarza bywa znaczna.Jeśli lekarz podejmuje decyzję
          terapeutyczną,nie wymagającą diagnostyki, powinien (z reguły, choć
          nie zawsze) wyznaczyć termin wizyty kontrolnej.
          Wiesz, które objawy wymagają citowych badań?
          • cccykoria Re:Napewno nie mam kompetecji 19.11.08, 21:22
            ale tak z szybka przyklad
            Moja mama- ciagle anemie ,co jakis czas trzeba powtarzac
            wyniki -nieprawdaz?-kontrolowac
            Co dr robi -nie daje -nie dyskutuje robie prywatne-6 zeta
            to nie majatek ,a 20zeta to tez nie majatek- bo trzeba
            przyjsc i pobrac ,a jak sie jest osoba niepelnosprawna to
            inna bajka.
            Jest wynik-morfologia -6
            Co na to dr- takich osob nie przyjmuja do szpitala ,takie
            osoby(chodzi o starsze) wypuszczaja ze szpitala z taka
            morfologia
            Z kultura pytam -czy osoby starsze ,czy Pani dr uwaza ,ze
            ich miejsce na cmentarzu?
            Ile czlowiek bedzie sie tlumaczyl i prosil o laske?

            Chcesz jeszcze inne przyklady? -chetnie napisze -moge nawet
            napisac o tym ksiazke hehe























            9
            • extorris Re:Napewno nie mam kompetecji 19.11.08, 22:30
              > Moja mama- ciagle anemie ,co jakis czas trzeba powtarzac
              > wyniki -nieprawdaz?-kontrolowac

              nie
              jak bedziesz kontrolowac za czesto to spuscisz z matki cala krew

              > Jest wynik-morfologia -6

              nie rozumiem tego wyniku
              to chyba przyklad przewagi pacjentow nad lekarzami

              > Z kultura pytam -czy osoby starsze ,czy Pani dr uwaza ,ze
              > ich miejsce na cmentarzu?

              nie dostrzegam zadnego zwiazku tresci pytania z diagnostyka i leczeniam anemii
            • super-reset Re:Napewno nie mam kompetecji 19.11.08, 22:48
              Hemoglobina 6 nie wymaga powtarzania wyników, ani leczenia.W
              pierwszej kolejności wymaga diagnostyki.Szpitalnej.Nie znam wieku
              pacjentki, wywiadu rodzinnego,chorobowego,przyczyny
              niesprawności,itd.
              Bez rozpoznania leczenie nie ma sensu-ba, może być nawet szkodliwe
              (opoźnić rozpoznanie), a zatem kolejne badania morfologii nie mają
              sensu (chyba,że w grę wchodziłby np.bład w laboratorium)
              Jeśli była taka propozycja, a mama się nie zgodziła, to nie dziwię
              się zbytnio brakowi entuzjazmu rodzinnego do kolejnego badania-bo
              niby co ma ono zmienić?
              "W pierwszym Co na to dr- takich osob nie przyjmuja do
              szpitala ,takie
              > osoby(chodzi o starsze) wypuszczaja ze szpitala z taka
              > morfologia
              > Z kultura pytam -czy osoby starsze ,czy Pani dr uwaza ,ze
              > ich miejsce na cmentarzu?"
              Ten post sprowadza cię do poziomu szlachcica-miałam o tobie lepsze
              zdanie...


              • cccykoria Re super-reset 20.11.08, 09:37
                HGB-6g/dl -chyba sie juz rozumiemy .Sorry ,ze napisalam
                niezrozumialym " jezykiem"
                Wiek wtedy 78 lat
                Mowiac o cmentarzu ,uzylam nazwy ulicy -ale to do jednego
                sie sprowadza. Wjezdzajac na ambicje dostal skierowanie-malo
                tego dr powiedziala ,ze i tak nie przyjma ,"bo starszych
                ludzi juz nie lecza"
                Zapomniala ,ze tez ma chora matke ,ale jej mama -ma co
                najlepsze ,a moja -co "pies naplakal"

                Oczywiscie u mnie w miescie nie przyjeto

                Przyjeta na oddzial Polikliniki Policyjnej w innym miescie
                ktorej byla od X lat stala pacjentka z racji wczesniej
                wykonywanego zawodu.Teraz juz nie ma tego-wczesniej ,tylko
                takie osoby przyjmowano

                Jestem im bardzo wdzieczna

                "dostala krew"- sdawalam sobie sprawe ,ze to jest bardzo
                obciazliwe dla organizmu w tym wieku. -wykonano szereg badan-
                nie znaleziono przyczyny -dalsze leczenie itp u rodzinnego
                Leki na "przybranie krwi" itd
                Gdy przyszlam do dr ,bylo jej bardzo glupio -jak Pani to
                zalatwila,ze tak szybko itp

                Historia powtorzyla sie kilka razy -nie wspominajac o
                tym ,ze mama przy tak niskiej hemoglobinie upadla i
                zlamala sobie reke-zawroty glowy itp-zalecenie kontola
                morfologii itp u rodzinnego

                Jaka przyczyna -dalej " zagadka"- anemia sierpowata?

                Krotko -3 razy "dostawala krew " i wreszcie znaleziono -
                gastoskopia wykazala wrzody krwawiace ,skrzepy itp
                Leczenie dalsze dlugie i dzisiaj HGB-13 g/dl i mausia zyje.

                Gdy pokazalam karte informacyjna -dr nie spojrzala mi w
                oczy miala wzrok spuszczony i naprawde jej glupio bylo
                ,bo ostatnio ,wypisujac nastepne skierowanie powiedziala "i
                tak Pani nic nie zmieni ,tak juz bedzie ,osoby starsze tak
                maja itp"
                Nie zmienilam dr ,bo teraz nasze relacje sa juz zupelnie
                inne.



                Oplacalo sie upuszac krew -oplacalo sie rozmawiac z dr w
                innym troche jezyku

                Dziwi mnie jedna sprawa -mialas inne zdanie -a co
                spowodowalo ,ze je zmienias? Moze to ,ze powinnam dac
                mamie umrzec i nie walczyc?- bo inaczej nie mozna tego
                nazwac
                Dopoki starczy mi sil ,dopoki bede zyla -zawsze mama
                bedzie najwazniejsza osoba i oczywiscie rodzina na swiecie i
                zrobie wszystko co w mojej mocy -aby pomoc jej itp
                Ona bedac niepelnosprawna wychowala mnie ,przekazala mi
                wartosci ,dzieki ktorym jestem czlowiekiem i pomagam innym
                i bede to robic dalej -bezinteresownie ,czy komus to sie
                podoba ,czy nie,a do tego potrzeba nieraz cietego jezyka i
                wiedzy ,ktora caly czas zdobywam.
            • practicant 6 czego? 25.11.08, 21:24
              "morfologia 6"-a powiedz mi prosze,czego?Bo standardowo jest kolo
              10ciu wartosci,czesto duzo wiecej:)

              Anyway-wprawdzie w pierwszym odruchu chcialem tlumaczyc,czemu moze
              byc tak,a nie inaczej,ale doszedlem do wniosku,ze jednak nie ma to
              najmniejszego sensu.I tak nie zrozumiesz,bedziesz wiedziala
              lepiej.Tak,jak wiesz lepiej bawiac sie w badania na wlasna reke...
              Ps.20pln na pacjenta to owszem,majatek,z perspektywy bodajze
              7pln,ktore dostaje obecnie rodzinny na pacjenta...



              Arek-wypier...
              Dokladnie tyle mam Ci do powiedzenia-bo cham innego jezyka niz
              wlasny nie zrozumie.
              • cccykoria Re: 6 czego? 25.11.08, 22:21
                NICZEGO -practicant

                przeczytaj sobie dokladnie co napisalam ,a pozniej sie
                wypowiadaj -balwanie praktykujacy

                Dla mnie 20zl to nie jest zaden majatek ,wiec nie
                wypowiadaj sie o mnie w ten sposob.

                A co ma Arek wspolnego, przeciez ja to pisalam- skad Ty
                sie urwales? z choinki ?-nicku nieznany? hehe
                • practicant Re: 6 czego? 27.11.08, 23:01
                  > NICZEGO -practicant
                  >
                  > przeczytaj sobie dokladnie co napisalam ,a pozniej sie
                  > wypowiadaj -balwanie praktykujacy

                  ...w takim razie,skoro nie potrafisz tego podac-sama nie wiesz
                  nawet,jakie badania zrobilas.To jest dopiero piekne:)


                  > Dla mnie 20zl to nie jest zaden majatek ,wiec nie
                  • cccykoria Re: Tego -practcant 28.11.08, 09:02
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=87401180&a=87457540
                    Taaa dla Ciebie to piekneee,uwazasz ,ze musialabym studiowac
                    medycyne ,aby posiadac takaa "wiedze"?
                    Odp sobie sam i wyciagnij z tego wnioski ,ktore beda
                    dobra lekcja na przyszlosc.Zegnam
                    • practicant [...] 28.11.08, 14:29
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • arek103 To pacjent ma racje, pacjent wie gdzie go boli! 24.11.08, 02:11
        super-reset napisała:

        > Pacjenci zapominają,że nie jesteśmy ich służącymi.Arogancki pacjent

        Oczywiscie, ze lekarz jest sluzacym pacjenta. Aroganccy moga byc wylacznie
        lekarze. Pacjent ma prawo byc arogancki (moze ma zaburzenia psychiczne?),
        lekarzowi nie wolno byc aroganckim.

        > ... odmówić
        > leczenia, o diagnostyce, jej "szerokości" i szybkości decyduje TYLKO
        > i WYŁACZNIE LEKARZ.O procesie diagnostycznym i leczniczym decyduje
        > też TYLKO LEKARZ, jeśli ci nie odpowiada, możesz:

        Nie. Na proces diagnostyczny i leczniczy wydaje zgode PACJENT, proces ten musi
        byc ponadto dostosowany do podawanych przez pacjenta dolegliwosci. Pacjent ma
        podandto prawo do informacji, jesli wydaje sie pacjentowi, ze lekarz zle lub
        niewystarczajaco proponuje proces diagnostyczno-leczniczy ma obowiazek sie z
        tego pacjentowi wytlumaczyc.

        > -zmienić lekarza
        > -wykonać diagnostykę oczekiwaną przez siebie, a niecelową z punktu
        > widzania lekarza sam.

        To co jest niecelowe z punktu widzenia jednego lekarza jest celowe z punktu
        widzenia innego, lub moze byc celowe obiektywnie. Lekarze polscy sa przeciez
        niedouczeni - nie organizuja sobie funduszy na doksztalcanie sie.

        > Za własne pieniążki. Kiedy jedziesz z własnym
        > samochodem do warsztatu,decydujesz o każdym elemencie-ale też
        > płacisz za KAŻDY element.Auto Casco (jeśli je płacisz) nie pokrywa
        > zużytych klocków hamulcowych, uszkodzonego wahacza czy też spalonej
        > żarówki.Przykład z warsztatem jest doskonały wręcz do porównania z
        > twoją "wysoką składką".

        Ubezpieczenie zdrowotne nie jest jak ubezbieczenie auto-casco lecz jak
        auto-casco plus, ktore pokrywa tez zuzyte klocki hamulcowe. W Europie Zach.
        ubezpieczenie pokrywa nawet taksowke do i ze szpitala.

        > Nie twierdzę,że jesteś nieświadomy.Twierdzę, że jesteś największym
        > arogantem, jaki bywał na tym forum.Kto wie,może nawet masz coś
        > wspólnego z medycyną .Warto, byś jednak wiedział,że przeczytanie
        > tysiąca książek, artykułów medycznych z nikogo jeszcze lekarza nie
        > uczyniło.

        Ta uwaga tyczy sie glownie lekarzy. Skonczenie studiow lekarzem jeszcze nie
        czyni, trzeba jeszcze praktyki oraz odpowiedniego podejscia do pacjenta.

        > Zastanawia mnie,skąd bierze się takie nieogranione pokłady
        > pewności siebie.Zdradź receptę-na tym mógłbyś zbić majątek, bo na
        > medycynie na pewno nie.

        Skad wiesz ze nie?

        > Nie będziesz szanowany nie szanując drugiej strony.A masz z tym duży
        > problem.

        Jakiej drugiej strony? Jest tylko jedna strona - wszyscy sa pacjentami /
        klientami, lekarze bywaja nimi rowniez.

        > Tak więc Arku-trochę więcej dystansu do siebie!

        Pamietaj, ze to ostatecznie ZAWSZE pacjent ma racje, to pacjent wie gdzie go boli!
        • slav_ Re: To pacjent ma racje, pacjent wie gdzie go bol 24.11.08, 09:32
          (...)
          >Oczywiscie, ze lekarz jest sluzacym pacjenta.

          No i objawił nam se na forum kolejny pieniacz który przyszedł tu leczyć swoje
          frustracje i poczucie niskiej wartości.
          Z którym po prostu nie warto dyskutować.
          • arek103 Re: To pacjent ma racje, pacjent wie gdzie go bol 25.11.08, 01:02
            slav_ napisał:

            > (...)
            > >Oczywiscie, ze lekarz jest sluzacym pacjenta.
            >
            > No i objawił nam se na forum kolejny pieniacz który przyszedł tu leczyć swoje
            > frustracje i poczucie niskiej wartości.

            Mylisz sie.

            > Z którym po prostu nie warto dyskutować.

            To po co zabierasz glos jak nie masz nic do powiedzenia?
        • snajper55 Re: To pacjent ma racje, pacjent wie gdzie go bol 24.11.08, 11:03
          arek103 napisał:

          > Ubezpieczenie zdrowotne nie jest jak ubezbieczenie auto-casco lecz jak
          > auto-casco plus, ktore pokrywa tez zuzyte klocki hamulcowe. W Europie Zach.
          > ubezpieczenie pokrywa nawet taksowke do i ze szpitala.

          Proszę postulat pokrywania kosztów przejazdu taksówką do i ze szpitala zgłosić
          do ubezpieczyciela, czyli ZUS.

          S.
          • arek103 Re: To pacjent ma racje, pacjent wie gdzie go bol 25.11.08, 01:04
            snajper55 napisał:

            > arek103 napisał:
            >
            > > Ubezpieczenie zdrowotne nie jest jak ubezbieczenie auto-casco lecz jak
            > > auto-casco plus, ktore pokrywa tez zuzyte klocki hamulcowe. W Europie Zac
            > h.
            > > ubezpieczenie pokrywa nawet taksowke do i ze szpitala.
            >
            > Proszę postulat pokrywania kosztów przejazdu taksówką do i ze szpitala zgłosić
            > do ubezpieczyciela, czyli ZUS.
            >
            > S.

            Na pewno jest to tansze niz utrzymywanie karetek przewozowych i sprawdza sie
            doskonale w wielu krajach.
            • kzet69 Re: To pacjent ma racje, pacjent wie gdzie go bol 26.11.08, 00:27
              podaj przykłady krajów gdzie taksówki transportują chorych z
              niedowładem czterokonczynowym, w gipsie biodrowym albo z choroba
              zakaźną? Pomin Zimbabwe i Somaliland.
              • arek103 Taksowka 26.11.08, 19:10
                kzet69 napisał:

                > podaj przykłady krajów gdzie taksówki transportują chorych z
                > niedowładem czterokonczynowym, w gipsie biodrowym albo z choroba
                > zakaźną? Pomin Zimbabwe i Somaliland.

                99% pacjentow wypisywanych ze szpitali nie ma niedowładu czterokonczynowego ani
                gipsu biodrowego. Z choroba zakazna nie wypisuje sie pacjenta do domu dopoki nie
                jest wyleczony, chyba ze to choroba nierozprzestrzeniajaca sie latwo - wtedy i
                tak spokojnie pacjent moze jechac taksowka. Rowniez np. z reka w gipsie, stawem
                skokowym czy kolanowym w gipsie moze pacjent wracac taksowka. W naszych realiach
                bez sensu angazuje sie do takich dupereli karetke przewozowa albo kaze
                pacjentowi czekac az przyjedzie po niego rodzina (ktora zreszta moze nie miec
                samochodu!). Chore.
        • super-reset Re: To pacjent ma racje, pacjent wie gdzie go bol 26.11.08, 17:01
          O,nasz mega-doktor forumowy zna się też na psychiatrii.

          >Pacjent ma prawo byc arogancki (moze ma zaburzenia psychiczne?),

          Próbkę onkologii i anestezjologii już przerabialiśmy.
          Wymień proszę jednostki chorobowe, w których objawem osiowym jest
          arogancja.
          > Na proces diagnostyczny i leczniczy wydaje zgode PACJENT

          jasne, a kto napisał inaczej? Nie przypominam sobie?

          > podandto prawo do informacji, jesli wydaje sie pacjentowi, ze
          lekarz zle lub
          > niewystarczajaco proponuje proces diagnostyczno-leczniczy ma
          obowiazek sie z
          > tego pacjentowi wytlumaczyc.
          Zacytuj przepis, który każe uzasadniać pacjentowi odmowę wydumanych
          przez niego badań.

          > To co jest niecelowe z punktu widzenia jednego lekarza jest celowe
          z punktu
          > widzenia innego, lub moze byc celowe obiektywnie. Lekarze polscy
          sa przeciez
          > niedouczeni - nie organizuja sobie funduszy na doksztalcanie sie.

          Kolejny na poziomier szlachcica.Brawo! Argumentacja w stylu "jedna
          pani mówiła drugiej pani..."

          > Ubezpieczenie zdrowotne nie jest jak ubezbieczenie auto-casco lecz
          jak
          > auto-casco plus, ktore pokrywa tez zuzyte klocki hamulcowe

          Ile płacisz za swoje Auto-Casco plus?
          Bo za ubezpieczenie zdrowotne płacisz 8 procent od podatku.ZUS to
          nie ubezpieczenie zdrowotne, ale emerytalno-rentowe.Jak będziesz
          płacił tyle, co za auto,będziesz mógł nawet depilacji miejsc
          intymnych przez pielęgniarkę zażądać.

          > Pamietaj, ze to ostatecznie ZAWSZE pacjent ma racje, to pacjent
          wie gdzie go bo
          > li!
          Superdoktor tak mówi? I nie wie,że najgroźniejsze choroby nie bolą?

          Zdradź receptę-na tym mógłbyś zbić majątek, bo na
          > > medycynie na pewno nie.
          >
          > Skad wiesz ze nie?

          Proste-jesteś zwykłym, pospolitym zawistnikiem i chamem.Większość
          ludzi tego typu w medycynie nie odnosi znaczącego sukcesu
          finansowego.Na szczęście.

          • cccykoria Re: To prosze super-reset 27.11.08, 15:57
            Autor: super-reset
            O,nasz mega-doktor forumowy zna się też na psychiatrii.

            >Pacjent ma prawo byc arogancki (moze ma zaburzenia psychiczne?),

            Próbkę onkologii i anestezjologii już przerabialiśmy.
            Wymień proszę jednostki chorobowe, w których objawem osiowym jest
            arogancja.*
            Proste-jesteś zwykłym, pospolitym zawistnikiem i chamem.Większość
            ludzi tego typu w medycynie nie odnosi znaczącego sukcesu
            finansowego.Na szczęście.


            Ojojoj ,teraz Arek u Ciebie "na tapecie" ,jaka Ty wyuczona.
            A skad wiesz kim jest Arek ,lub ja?
            Kto Tobie daje prawa ,krytykowac i ublizac itp ?
            To co napisalam w watku o Kamilu ,ze to "patologia" ,to
            jest przegiecie z Twojej strony i to bardzo duze.Ciekawi
            mnie jak leczysz ludzi uposledzonych w stopniu glebszym
            itp ?-bo przeciez oni sami Tobie nie powiedza ,lub nie
            potrafia okreslic co im jest?

            Kto nastepny "rzuci kamieniem"?
            • super-reset Re: To prosze super-reset 28.11.08, 01:10
              Cccykoria, żabko, odpiszę ci z rozkoszą wręcz, tylko najpierw mi
              powiedz, jaki masz problem?
              Twój powyższy post składa się ze zlepka luźno powięzanych ze sobą
              treści.Masz problem z emocjami, ktoś już to pisał (chyba Slav).
              Co ma wspolnego mój stosunek do Arka z "wyuczeniem" (ciekawe słowo,
              to z netu może?).
              Krytykuję, jak wszyscy (ty też).Ubliżam? Nie, stwierdzam fakt.
              Kto mi dał prawo? Ja SAMA. Możesz nie czytać-nie ma obowiązku.

              > To co napisalam w watku o Kamilu ,ze to "patologia" ,to
              > jest przegiecie z Twojej strony i to bardzo duze
              To w końcu kto przegiął? Ty napisałaś , ja przegięłam?

              Ciekawi
              > mnie jak leczysz ludzi uposledzonych w stopniu glebszym
              > itp ?-bo przeciez oni sami Tobie nie powiedza ,lub nie
              > potrafia okreslic co im jest?

              Ta myśl w nawiązaniu do czego? Bo o upośledzonych nikt tu nie pisał.
              Skoro jest ci potrzebna ta wiedza-odpowiadam (choć nie widzę związku
              z dotychczasowymi postami)-zbieram wywiad od rodziny, badam
              dokładnie, w razie potrzeby zlecam badania dodatkowe.Zadowolona?

              >Kto nastepny "rzuci kamieniem"?

              W kogo i po co?

              Cccykoria-bez złośliwości-jeśli już piszesz posta, przemyśl
              najpierw, co chcesz napisać, ok?
              • cccykoria Re: Oki 28.11.08, 09:48
                > To co napisalam w watku o Kamilu ,ze to "patologia" ,to
                > jest przegiecie z Twojej strony i to bardzo duze
                To w końcu kto przegiął? Ty napisałaś , ja przegięłam?

                No popatrz jak szybko wyciagnelas wnioski ,zrobilam
                specjalnie "literowke" ,mialo byc - napisalas
                A Ty szybko wyciagnelas wnioski hehe- czekalam na to
                Ja zapytalam (nie chce mi sie szukac tego ),ale w
                sensie ,czy chlopiec ,ktory nie mowi rodzicom ,ze go
                pobito ,to patologia? Nie mialam na myasli zadnej
                podpuchy ,bo spotkalam sie juz z takimi okresleniami. Ty
                odp ,ze TAK i kto tu ma problemy z emocjami?
                Ja uwazam ,ze moglo wplynac duzo czynnikow na to ,ze nie
                powiedzial ,choc do konca nie wiemy jak to bylo.
                Nigdy nie wyciagam pochopnie wnioskow ,nie znajac kogos.
                To bylo Twoje - przegiecie

                Zrobilam to -Bo Panstwoo dr ,uwazaja Nas -
                pacjentow ,za "nizsza kategorie" ,wrecz szybko potraficie
                wyslac czlowieka do psychiatry itp,a nie na tym rzecz
                polega. Samo zycie
                A popatrz -mowia ,ze dr porad nie udziela sie przez internet.

                Zapytalam o uopsledzenie glebsze ,a to dlatego -jakby Kamil
                byl taka osoba ?(wiadomo ,ze nie jest,zeby nie bylo ,ze
                kogos pomowilam) ,tak z czystej ciekawosci jak leczycie
                takie dzieci ,jak postapiliscie by w tym przypadku?
                Nie oczekuje juz odp ,bo wszystko sprowadza sie do tego -
                Ja nie mam racji-a tak nie jest.

                Bo teraz wszystko sprowadza sie do tego -ze Kamil nie
                powiedzial i mamy taktyke obronna ,to nie jest wina dr

                Nie trzeba wiedzy ,aby wyciagnac wnioski ,dlaczego skoro
                jest to oddzial ratunkowy i usg itp -wykonywane sa
                calodobowo -dr tego nie zrobil ? ,a powinien i bede bazowac
                na tym

                Ja czekalam 2 dni na usg (od soboty do poniedzialku) ,bo
                u mnie w szpitalu w te dni nie robia,a mozna bylo
                pomyslec i przewiesc mnie do szpitala gdzie o wykonuja-ale
                po co?
                Dlatego bogatsza jestem o wiedze ,jaki to bol -a Panstwo
                macie wiedze ksiazkowa.

                Co bym nie napisala i tak bedzie zle ,nie przeraza mnie
                to w ogole i nie ubolewam na tym.Bogatsza jestem o nowe
                doswiadczenie.
                • extorris Re: Oki 28.11.08, 13:17
                  > Ja czekalam 2 dni na usg (od soboty do poniedzialku) ,bo
                  > u mnie w szpitalu w te dni nie robia,a mozna bylo
                  > pomyslec i przewiesc mnie do szpitala gdzie o wykonuja-ale
                  > po co?

                  bezposredni koszt USG na oddziale szpitalnym wynosi dla szpitala 0 zl (bo lekarz
                  wykonujacy badanie jest zatrudniony i dostaje stala pensje niezaleznie czy zrobi
                  jedno badanie wiecej czy mniej, aparat zostal kupiony i kosztuje tyle samo, czy
                  jest uzywany, czy nie, a zel, czy recznik papierowy to grosze)

                  wyslanie chorego karetka do innego szpitala to kilkadziesiat zlotych, moze i
                  kilkaset, a koszt zewnetrznego USG to kolejne kilkadziesiat zl

                  masz odpowiedz

                  ewentualne koszty dluzszego pobtyu w szpitalu sa mniejsze niz zewnetrzne USG:
                  posilki kosztuja po kilka-kilkanascie zl dziennie, a koszt zuzytej wody, pradu
                  czy papieru toaletowego jest pomijalnie maly
                  to czy twoje lozko bedzie puste, czy bedziesz na nim lezec nie generuje
                  dodatkowych kosztow dla szpitala

                  szybszy wypis mialby sens, gdyby szpital mial poblemy z wykonaniem kontraktu,
                  tak nigdy nie jest, zazwyczaj kilka lozek jest wolnych, szybkie tempo rotacji
                  pacjentow nie ma sensu ekonomicznego dla szpitala

                  NFZ nie placi bezposrednio innemu szpitalowi za badania, skierowanie gdzie
                  indziej na USG wymaga umowy miedzy szpitalami (ktorych sie nie zawiera, bo sa
                  nieoplacalne)

                  na prawde cykoria, pizesz bzdety az zeby bola a wydaje ci sie ze na kazdym kroku
                  jestes pokrzywdzona
                  • cccykoria Re: Extorris 28.11.08, 21:53
                    Nie wiem ,co napisac. Zawsze starasz mi sie tlumaczyc -jestem
                    wdzieczna
                    Rozumie ta sytuacje ,ktora opisales -nie wiedzialam wczesniej
                    o tym -oki
                    I nie mow ,ze znow zaczynam ,ale
                    dr ,ktory robil mi laparo
                    1 doskonale wiedzial ze cos nie tak- gdy zglosilam sie na
                    wizyte kont -zglaszalam bole- powiedzial ,ze tak ma byc
                    itp ,a dalej ,ze mam jesc ogorka surowego( zrobilam oczy ze
                    zdziwienia)

                    2 ten sam dr ,przyjmuje mnie na IP i nie laczy tego z
                    poprzedniejsza operacja- to nie nic wspolnego-polekowe
                    uszkodzenie watroby -a watroba sama sie regeneruje -oki
                    po podaniu spasmoliny i dolarganu wypuszcza mnie

                    3 przyjmuje ten sam dr(wracam w tym dniu ponownie do
                    szpitala) -zapewnia corke ponownie ze to nie ma nic
                    wspolnego z laparo-przyjmuje na oddzial chirur. ,dodajac ,ze
                    ja powinnam lezec na wewnetrznym.

                    Final wiesz jaki ,po cholewke meczylam sie tyle i tak
                    naprawde nie zdawalam sobie sprawy co mnie czeka.
                    Czy nie mogl powiedziec ,czy domyslec sie ,tylko isc "na
                    okretke"?
                    Nie musialo mnie przewozic PR ,dzieci mogly mnie zawiesc do
                    innego szpitala ,gdzie jest oddzial ratunkowy- i uwierz mi
                    nie meczylabym sie jeszcze te dwa dni

                    Wszystko to bo mialam cholerne zaufanie do dr-choc ja i
                    moja rodzina ,wiedzielismy ,ze cos nie tak,ale tak Nas dr
                    przekonal -ze uwierzylismy, ta jego filozofja.

                    Mam cala dokumen. medyczna i uwierz mi -oczom nie wierze,to
                    nie miesci sie w glowie co tam napisal- pozostawiam to
                    bez komentarza.




                    • extorris Re: Extorris 28.11.08, 23:54
                      jesli twoje powiklanie jest z rodzaju tych 1/1000 to w przecietnym szpitalu,
                      ktory robi 1 pecherzyk dziennie, odliczajac swieta, urlopy, wyczerpany kontrakt,
                      takie powiklanie zdarza sie 1x na 5 lat (200 zabiegow rocznie)

                      jeden chirurg rocznie zrobi moze 50 pecherzykow
                      w zwiaku z tym przez 35 lat pracy przy stole ma szanse na przecietnie 1,75
                      takiego powiklania jak twoje
                      albo moze go nie zrobic wcale, nie dlatego, ze jest taki dobry, ale dlatego, ze
                      ma szczescie

                      o urazie drog zolciowych wiedza wszyscy, ale malo kto to wystarczajaco czesto
                      widzial
                      do poradni po zabiegu zglasza sie bardzo wielu pacjentow z takimi
                      dolegliwosciami jak twoje, ktore przechodza same i nie maja znaczenia
                      klinicznego (bo po operacji generalnie brzuch boli)

                      rozpoznanie jest trudne
                      nie sadze, ze jest to jakies kluczenie i wykrety, tylko takie mogly byc
                      trudnosci z diagnoza
                      w innym szpitalu tym bardziej by cie nie zdiagnozowali od razu
                • super-reset Re: Oki 28.11.08, 16:08
                  Oj, cccykoria, cccykoria...
                  >zrobilam
                  > specjalnie "literowke"
                  W jakim celu? Rozumiem literówkę-zdarza się wszystkim-
                  ale "specjalnie"?
                  >czy chlopiec ,ktory nie mowi rodzicom ,ze go
                  > pobito ,to patologia?
                  TAK.Może ze strachu o reakcję rodziców nie chcieć się przyznać, kto
                  go pobił (zemsta prześladowcy, itd), ale zatajenie tak bolesnego
                  fizycznie i psychicznie przeżycia W OGÓLE świadczy o złych relacjach
                  z rodzicami.Braku zaufania, braku wsparcia psychicznego, strachu
                  przed rodzicielem .Czyli patologia.
                  >Nie mialam na myasli zadnej
                  > podpuchy ,bo spotkalam sie juz z takimi okresleniami. Ty
                  > odp ,ze TAK i kto tu ma problemy z emocjami?
                  Wyjaśnij mi proszę związek pomiędzy rzekomą "podpuchą" , na którą
                  twoim zdaniem się nabrałam, moimi poglądami na stosunki pomiędzy
                  rodzicami a dziećmi, a moimi emocjami? Wiesz, co to są emocje w
                  ogóle? Bo chyba nie bardzo...
                  Powtórzę niniejszym-dziecko ma mieć w rodzicu wsparcie w każdej
                  sytuacji, zwłaszcza psychicznie ciężkiej (prześladowanie w szkole,
                  wyśmiewanie, pobicie, wykorzystanie seksualne).Jeśli go brak, to
                  jest to patologia(a propos-czy dle ciebie słowo "patologia" oznacza
                  od razu margines społeczny?)
                  Ten pogląd , twoim zdaniem, świadczy o moich problemach z emocjami?

                  >Panstwoo dr ,uwazaja Nas -
                  > pacjentow ,za "nizsza kategorie" ,wrecz szybko potraficie
                  > wyslac czlowieka do psychiatry itp,a nie na tym rzecz
                  > polega.
                  Nie uważam cię za niższą kategorię.Uważam,że-jak wszyscy poza
                  lekarzami tutaj-nie masz żadnych kompetencji,żeby rozważać na temat,
                  co jest błędem medycznym,a co nie.To nie nazywa się "niższa
                  kategoria".To się nazywa "ignorancja"
                  Nie potrzebujesz leczyć się u psychiatry.Masz labilność emocjonalną,
                  ale to nie jest groźne i leczeniu nie podlega.Z tym się żyje i już.
                  I nie przekraczam tu granic etyki-nie trzeba być lekarzem, by to
                  stwierdzić-wystarczy poczytać twoje posty.Huśtawka emocji , w każdym
                  wątku.Skrajnych.

                  > Zapytalam o uopsledzenie glebsze ,a to dlatego -jakby Kamil
                  > byl taka osoba ?
                  Co by było, gdyby babcia miała wąsy? Co to ma do rzeczy?
                  Kamil nie miał wąsów .I nie był upośledzony.Zaczęłaś wątek, trzymaj
                  się go, bo ma to takie samo znaczenie, jak fakt, czy przyjechał do
                  szpitala mercedesem, czy maluchem.
                  Na resztę odpowiedział ci mój poprzednik, nie będę go dublować.
                  Moja rada-zastanów się trzy razy, zanim coś napiszesz.
                  Pisz składnie, jak się starasz, wychodzi ci.
                  Przykładem jest twoja wypowiedź odnośnie mamy "czy miejscem starych
                  ludzi powinien być już tylko cmentarz".Po tej wstawce
                  odpowiedziałam, że sięgnąłaś poziomu szlachcica-bo to ta liga
                  zdecydowanie(za taki tekst w moim gabinecie wyprosiłabym
                  cię).Obraziłaś się.Za co? Wiesz, czego ty chcesz w ogóle?

                  >Bogatsza jestem o nowe
                  > doswiadczenie.
                  Jakie?


                  • cccykoria Re: Oki super- reset 28.11.08, 22:49
                    Czas mnie goni ,a wiec w skrocie.
                    Nie zgadzam sie z tym ,co piszesz o mnie -ale masz
                    prawo do tego ,ktore szanuje.
                    Nie oczekuj odemnie ,ze bede ciagle wesola -chociaz lubie
                    zartowac
                    bo w kazdym watku ,jest inna sprawa .Nie zmieniam nigdy
                    zdania,jak wiem ze mam racje,ale w przeciwnym wypadku ,gdy
                    ktos mnie przekona -umie do tego sie przyznac ,ze tej
                    racji nie mam.Moze namieszalam ,ale wiesz chyba o co mi
                    chodzi
                    Pytasz o doswiadczenie - to to , co pisalam o bolu.
                    Sorry za ewentualne literowki ,ale sie spiesze.

                    Mam zupelne inne zdanie odnosnie dzieci ,ktore sie boja
                    przyznac,na to wplywa wiele czynnikow i nie da sie na to
                    odpowiedziec w jednym zdaniu.Milej nocy zycze
                    Nie czuje zadnego urazu do Ciebie ,ani zalu -moze to tak
                    wyglada ,ale tak nie jest
    • obs2 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 20:33
      > Lekarze zapominaja, ze my pacjenci stalismy sie klientami.

      nieprawda. Bardziej niż dynamiczny rozwój sektora prywatnego temu zaprzecza. Nie
      wiem jak jest w samodzielnych prywatnych gabinetach, ale w centrach medycznych
      są standardy ukierunkowane właśnie na pacjenta-klienta. Są szkolenia, są
      wymagania. To się dzieje na naszych oczach, jest oczywiste, jest faktem.

      > Placę wysokie skladki i wymagam

      o ile piszesz o obowiązkowym ubezpieczeniu zdrowotnym, to rację masz niestety
      tylko w teorii. Wysokość składki owszem się różni dla róznych osób (i wynika z
      zarobków), ale nie ma żadnego przełożenia na zakres usług ani na ich standard.
      Po prostu panuje tu zwykła socjalistyczna urawniłowka, gdzie pacjent dużo
      zarabiający płaci dużą składkę, a dostaje tego samego aroganckiego lekarza w
      przychodni z nieszczelnym oknem, odrapanym tynkiem i ogólną niemocą.

      > A wiec lekarze - troche szacunku do swoich klientow!!!

      i vice versa. Np. jeśli przynosicie mocz do badania, to nie stawiajcie go w
      gabinecie lekarskim na stoliku, przy którym odbywa się wasza z lekarzem rozmowa,
      dobrze? A robicie to nagminnie.
      Nie wchodźcie do gabinetu gdy badany jest inny pacjent, dobrze?
      Ja już nie wymagam takich ekstremów jak mówienie "dzień dobry", jak mycie się
      choćby dzień przed badaniem, jak dotrzymywanie czasu umówionej wizyty. Nie,
      jestem realistą, i podobne ekstremalnie salonowe zachowania - rozumiem że
      pozostaną w sferze abstrakcji i pobożnych życzeń. Ale zachowujcie przynajmniej
      ślad pozorów.


      • marcinoit Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 22:31
        obs2 urlop, zdecydowanie dlugi urlop :)
        • obs2 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 23:04
          czy sugerujesz, że gdy widzę pacjenta stawiającego mocz na stole w gabinecie, to
          jest to halucynacja i urlop na to pomoże?
          • marcinoit Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 19.11.08, 23:27

            > czy sugerujesz, że gdy widzę pacjenta stawiającego mocz na stole w
            gabinecie, t
            > o
            > jest to halucynacja i urlop na to pomoże?

            absolutnie nie!!! podobnie jak nawolywanie o kulture tu na forum .
            a urlop napewno poprawi Ci nastroj :) np. Kanary o tej porze sa
            niezatloczone i relatywnie tanie :)pakuj Zonke , Dzieciska i w
            droge.
            • arek103 Oczywiscie, ze na Kanary 24.11.08, 02:23
              marcinoit napisał:

              >
              > > czy sugerujesz, że gdy widzę pacjenta stawiającego mocz na stole w
              > gabinecie, t
              > > o
              > > jest to halucynacja i urlop na to pomoże?
              >
              > absolutnie nie!!! podobnie jak nawolywanie o kulture tu na forum .
              > a urlop napewno poprawi Ci nastroj :) np. Kanary o tej porze sa
              > niezatloczone i relatywnie tanie :)pakuj Zonke , Dzieciska i w
              > droge.

              Oczywiscie, ze na Kanary z zonka i dzieciskami, bo to nic nie kosztuje, a
              lekarze zarabiaja przeciez tak malutko, ze nie maja innego wyjscia, musza byc
              aroganccy wobec pacjentow.
              • kzet69 Re: Oczywiscie, ze na Kanary 26.11.08, 00:29
                arek poplynałeś na wstępniaku czy na anatomii?

                • arek103 Re: Oczywiscie, ze na Kanary 26.11.08, 19:58
                  kzet69 napisał:

                  > arek poplynałeś na wstępniaku czy na anatomii?

                  A czy ty kochasz Lenina i dlaczego tak?
      • arek103 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 24.11.08, 02:20
        obs2 napisał:

        > > Lekarze zapominaja, ze my pacjenci stalismy sie klientami.
        >
        > nieprawda. Bardziej niż dynamiczny rozwój sektora prywatnego temu zaprzecza. Ni
        > e
        > wiem jak jest w samodzielnych prywatnych gabinetach, ale w centrach medycznych
        > są standardy ukierunkowane właśnie na pacjenta-klienta. Są szkolenia, są
        > wymagania. To się dzieje na naszych oczach, jest oczywiste, jest faktem.

        To wspaniale. Szkoda tylko, ze jakosc tej prywatnej sluzby zdrowia nie za bardzo
        odpowiada cenie...

        > > Placę wysokie skladki i wymagam
        >
        > o ile piszesz o obowiązkowym ubezpieczeniu zdrowotnym, to rację masz niestety
        > tylko w teorii. Wysokość składki owszem się różni dla róznych osób (i wynika z
        > zarobków), ale nie ma żadnego przełożenia na zakres usług ani na ich standard.
        > Po prostu panuje tu zwykła socjalistyczna urawniłowka, gdzie pacjent dużo
        > zarabiający płaci dużą składkę, a dostaje tego samego aroganckiego lekarza w
        > przychodni z nieszczelnym oknem, odrapanym tynkiem i ogólną niemocą.

        Ale ja nie rozumiem dlaczego jakikolwiek lekarz w przychodni musi byc arogancki?
        Czy lekarze to jacys nienormalni ludzie, ktorzy nie potrafia nauczyc sie
        elementarnej kultury?

        > > A wiec lekarze - troche szacunku do swoich klientow!!!
        >
        > i vice versa. Np. jeśli przynosicie mocz do badania, to nie stawiajcie go w
        > gabinecie lekarskim na stoliku, przy którym odbywa się wasza z lekarzem rozmowa
        > ,
        > dobrze? A robicie to nagminnie.

        O, a co to za lekarz brzydzacy sie moczem? To moze zmien zawod na stylistke?
        Aroganccy moga byc wylacznie lekarze. Pacjent ma prawo byc arogancki (moze ma
        zaburzenia psychiczne?), lekarzowi nie wolno byc aroganckim.

        > Nie wchodźcie do gabinetu gdy badany jest inny pacjent, dobrze?

        To zamknijcie drzwi i wywiescie informacje 'Trwa badanie'.

        > Ja już nie wymagam takich ekstremów jak mówienie "dzień dobry", jak mycie się
        > choćby dzień przed badaniem, jak dotrzymywanie czasu umówionej wizyty.

        A moze pacjent nie jest w stanie sie umyc? Powtarzam - zmien zawod, medycyna to
        nie testowanie perfum.

        > Nie,
        > jestem realistą, i podobne ekstremalnie salonowe zachowania - rozumiem że
        > pozostaną w sferze abstrakcji i pobożnych życzeń. Ale zachowujcie przynajmniej
        > ślad pozorów.

        Bezczelnosc.
        • obs2 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 24.11.08, 20:37
          > To wspaniale. Szkoda tylko, ze jakosc tej prywatnej sluzby zdrowia
          > nie za bardzo odpowiada cenie...

          ależ odpowiada. Za oferowaną cenę jest nadmiar chętnych. Więc
          odpowiada. Rzeczy i usługi są tyle warte ile ktoś chce za to
          zapłacić. Za usługi prywatnej medycyny są chętni płacić tyle ile się
          oczekuje albo więcej, bo i tu narastają kolejki i to lawinowo.

          > Bezczelnosc.

          bujaj się.
          • arek103 Re: Jestem klientem, a nie pacjentem 26.11.08, 20:03
            obs2 napisał:

            > > To wspaniale. Szkoda tylko, ze jakosc tej prywatnej sluzby zdrowia
            > > nie za bardzo odpowiada cenie...
            >
            > ależ odpowiada. Za oferowaną cenę jest nadmiar chętnych.

            Nie kochany, cena jest wysoka, tylko odbiorca nie potrafi odpowiednio pieniedzy
            dystrybuowac. Placacy nie moze ponosic za to odpowiedzialnosci. Uslugodawca nie
            moze sprzedawac bubli bez wzgledu na cene.

            > Więc
            > odpowiada. Rzeczy i usługi są tyle warte ile ktoś chce za to
            > zapłacić. Za usługi prywatnej medycyny są chętni płacić tyle ile się
            > oczekuje albo więcej, bo i tu narastają kolejki i to lawinowo.

            Ale ta prywatna medycyna w Polsce bywa przeciez czesto jeszcze gorsza niz
            publiczna!

            > bujaj się.

            Bezczelnosc 2.
    • maretina klient zawsze placi 19.11.08, 21:03
      za darmo mozna jedynie po twarzy dostac! takie czasy!:P
      • arek103 klient nie placi jak nie kupuje 24.11.08, 02:24
        maretina napisała:

        > za darmo mozna jedynie po twarzy dostac! takie czasy!:P

        Klient nie placi jak nie kupuje, a pacjent placi nawet jak sie nie leczy. To
        taki superklient.
        • snajper55 Re: klient nie placi jak nie kupuje 24.11.08, 11:29
          arek103 napisał:

          > Klient nie placi jak nie kupuje, a pacjent placi nawet jak sie nie leczy. To
          > taki superklient.

          Na tym polega każde ubezpieczenie. Płaci się także wtedy, gdy się nie korzysta.
          A płacący nie jest żadnym superklientem, ani nawet klientem, tylko ubezpieczonym.

          S.
          • arek103 Re: klient nie placi jak nie kupuje 26.11.08, 20:06
            snajper55 napisał:

            > arek103 napisał:
            >
            > > Klient nie placi jak nie kupuje, a pacjent placi nawet jak sie nie leczy.
            > To
            > > taki superklient.
            >
            > Na tym polega każde ubezpieczenie. Płaci się także wtedy, gdy się nie korzysta.
            > A płacący nie jest żadnym superklientem, ani nawet klientem, tylko ubezpieczony
            > m.
            >
            > S.

            Masz racje. Jednak ubezpieczony jest jak najbardziej klientem towarzystwa
            ubezpieczeniowego.
            • snajper55 Re: klient nie placi jak nie kupuje 26.11.08, 20:10
              arek103 napisał:

              > Masz racje. Jednak ubezpieczony jest jak najbardziej klientem towarzystwa
              > ubezpieczeniowego.

              Czyli jesteś klientem NFZ, ale nie szpitala czy lekarza.

              S.
              • arek103 Jestem tak samo klientem NFZ jak lekarza. 27.11.08, 15:43
                snajper55 napisał:

                > arek103 napisał:
                >
                > > Masz racje. Jednak ubezpieczony jest jak najbardziej klientem towarzystwa
                > > ubezpieczeniowego.
                >
                > Czyli jesteś klientem NFZ, ale nie szpitala czy lekarza.
                >
                > S.

                Jestem tak samo klientem NFZ jak i lekarza oraz szpitala. Podobnie w
                towarzystwie ubezpieczeniowym jestem tak samo klientem wobec towarzystwa jak i
                wobec pani za biurkiem do ktorej przychodze w sprawie ubezpieczenia w tym
                towarzystwie. W Polsce juz nie ma komuny kochany.
            • extorris Re: klient nie placi jak nie kupuje 26.11.08, 20:19
              > Masz racje. Jednak ubezpieczony jest jak najbardziej klientem towarzystwa
              > ubezpieczeniowego.

              > Nie kochany, cena jest wysoka, tylko odbiorca nie potrafi
              > odpowiednio pieniedzy
              > dystrybuowac. Placacy nie moze ponosic za to odpowiedzialnosci.
              > Uslugodawca nie
              > moze sprzedawac bubli bez wzgledu na cene.

              jestes wiec klientem NFZ i to nfz swiadczy wobec ciebie uslugi ubezpieczeniowe
              uslugodawca moze sprzedawac buble jesli jest na nie popyt i/lub jesli klienci
              maja obowiazek kupowac buble


              a teraz zagadka:
              szpital w ktorym nie wykonuje sie USG i TK po godzinie 13, w pracowni rtg
              dyzuruje wylacznie technik, sala obserwacyjna przy izbie przyjec na 5 lozek,
              brak SOR, okolo 100 zgloszen na dobe z czego 40-50 chirurgicznych, z czego
              jakies 30-50% z powodu bolow brzucha
              jaki jest algorytm postepowania z chorym z bolami brzucha w takich warunkach i
              jakie sa wyniki leczenia?
              • arek103 Re: klient nie placi jak nie kupuje 27.11.08, 15:49
                extorris napisał:

                > > Masz racje. Jednak ubezpieczony jest jak najbardziej klientem towarzystwa
                > > ubezpieczeniowego.
                >
                > > Nie kochany, cena jest wysoka, tylko odbiorca nie potrafi
                > > odpowiednio pieniedzy
                > > dystrybuowac. Placacy nie moze ponosic za to odpowiedzialnosci.
                > > Uslugodawca nie
                > > moze sprzedawac bubli bez wzgledu na cene.
                >
                > jestes wiec klientem NFZ i to nfz swiadczy wobec ciebie uslugi ubezpieczeniowe
                > uslugodawca moze sprzedawac buble jesli jest na nie popyt i/lub jesli klienci
                > maja obowiazek kupowac buble

                Jestem tak samo klientem NFZ jak i lekarza oraz szpitala. Podobnie w
                towarzystwie ubezpieczeniowym jestem tak samo klientem wobec towarzystwa jak i
                wobec pani za biurkiem do ktorej przychodze w sprawie ubezpieczenia w tym
                towarzystwie. Klientem jest sie zarowno wobec glownej formy jak i jej
                pracownikow oraz podwykonawcow. W Polsce juz nie ma komuny kochany.

                > a teraz zagadka:
                > szpital w ktorym nie wykonuje sie USG i TK po godzinie 13, w pracowni rtg
                > dyzuruje wylacznie technik, sala obserwacyjna przy izbie przyjec na 5 lozek,
                > brak SOR, okolo 100 zgloszen na dobe z czego 40-50 chirurgicznych, z czego
                > jakies 30-50% z powodu bolow brzucha
                > jaki jest algorytm postepowania z chorym z bolami brzucha w takich warunkach i
                > jakie sa wyniki leczenia?

                Algorytm jest identyczny jak podalem w drugim poscie.
                • extorris Re: klient nie placi jak nie kupuje 27.11.08, 17:02
                  > Algorytm jest identyczny jak podalem w drugim poscie.

                  uwzgledniajacy wykonanie niemozliwych do wykonania badan oraz obserwacje chorego
                  na nieistniejacycm lozku
                  • arek103 Re: klient nie placi jak nie kupuje 27.11.08, 17:23
                    extorris napisał:

                    > > Algorytm jest identyczny jak podalem w drugim poscie.
                    >
                    > uwzgledniajacy wykonanie niemozliwych do wykonania badan oraz obserwacje choreg
                    > o
                    > na nieistniejacycm lozku

                    Nie ma niemozliwych do wykonania badan. Jesli szpital nie dysponuje sprzetem do
                    podstawowych badan pacjenta nalezy przeslac ze skierowaniem do najbizszego
                    szpitala lepiej wyposazonego. Chyba lepiej zrobic to niz czekac az pacjent
                    umrze, prawda? A lozka? - zawsze mozna dostawic na korytarzu.
                    Szpital bez usg i TK nie powinien miec w 21 w. racji bytu. Takie cos nie powinno
                    nazywac sie szpitalem, a jesli juz tak sie nazywa i przyjmuje ostrych pacjentow
                    to nalezy ich odsylac na badania do innych szpitali w razie potrzeby. W
                    omawianym przypadku potrzeba byla.
    • vlad Jestem klientem=jestem frajerem 20.11.08, 00:24
      naprawde chcesz być klientem?
      To wyrazy współczucia.
      Klientem jesteś w salonie samochodowym , u mechanika- OK, sprawny socjotechnik
      wmówi ci konieczność wymiany połowy pozdzespołów w aucie albo przy zakupie
      telewizora wypasione 50 cali z funkcjami , których nie bedziesz potrzebował.
      Chcesz tego? Jak płacisz na NFZ, to sorry , nie jesteś klientem a namolnym
      misiem. G... mnie obchodzi jaka płacisz składke zdrowotną. Obchodzi mnie ile
      zapłaci NFZ za przyjęcie- jak koszt diagnostyki dochodzi do połowy stawki za
      wizyte to żegnaj gienia.
      Jak jesteś pacjentem medicover czy inny luxmed- dostajesz to za co płacisz w
      abonamencie , za wiecej musisz zapłacić. Dostaniesz tą informację podaną na tacy
      jak paszport w "misiu".
      jak jesteś pacjentem "prywatnym" z nastawieniem na bycie klientem to nastaw się
      na wybulenie grubej kasy. Śmierć frajerom-niech płacą.

      Relacja pacjent-lekarz opiera się m.in. na zaufaniu, jeżeli nastawiasz sie na
      relację klient-provider to nie ma mowy o zaufaniu.

      świadomi pacjenci czerpiący wiedzę z netu - suuuuper, mozna mrozić "nadżerki",
      kasować za 4d "bo to pani szanowna badanie , które daje gwarancje , że dziecko
      będzie zdrowe".Rzygac się chce czasem jak przychodzi ktos tak "naumiany".
      Marginesem sa sytuacje, kiedy faktycznie pacjent ma dużą merytoryczna wiedzę
      dotyczącą swojego schorzenia i wierz mi , praca z takim pacjentem to przyjemność.
      • 1951b możesz zmienić lekarza............ 20.11.08, 02:29
        Super – Reset napisała:

        „Nikt ci nie broni odmówić leczenia, o diagnostyce, jej "szerokości" i szybkości
        decyduje TYLKO i WYŁACZNIE LEKARZ.O procesie diagnostycznym i leczniczym decyduje
        też TYLKO LEKARZ, jeśli ci nie odpowiada, możesz:
        -zmienić lekarza”

        Teoretycznie pacjent zawsze może zmienić lekarza, jeśli nie jest zadowolony z
        leczenia.
        Nie zawsze jest to jednak możliwe. Pacjent w stanie zagrożenia życia, do którego
        przyjeżdża lekarz PR - niestety nie ma takiej możliwości.

        Super – Reset napisała:

        ”Nie każdy problem, który zgłasza pacjent, wymaga
        natychmiastowej diagnostyki.”

        A jeżeli wymaga natychmiastowej diagnostyki a lekarz się upiera, że nie ma
        takiej potrzeby to, co wtedy?

        Super – Reset napisała:

        „Dysproporcja pomiędzy oczekiwaniem pacjenta a rozsądkiem
        lekarza bywa znaczna.”

        No tak, czasami dysproporcja pomiędzy oczekiwaniami pacjenta a „rozsądkiem”
        lekarza, rzeczywiście bywa znaczna.
      • arek103 tobie chyba tez przydalby sie urlop... 24.11.08, 02:31
        vlad napisał:

        > naprawde chcesz być klientem?
        > To wyrazy współczucia.
        > Klientem jesteś w salonie samochodowym , u mechanika- OK, sprawny socjotechnik
        > wmówi ci konieczność wymiany połowy pozdzespołów w aucie albo przy zakupie
        > telewizora wypasione 50 cali z funkcjami , których nie bedziesz potrzebował.

        Albo i nie wmowi. Lekarze tez wmawiaja pacjentom drogie leki firm, z ktorymi
        maja umowy o dzielo na 'ustawianie pacjentow'. robia to znacznie skuteczniej,
        niz mechanicy samochodowi.

        > Chcesz tego? Jak płacisz na NFZ, to sorry , nie jesteś klientem a namolnym
        > misiem. G... mnie obchodzi jaka płacisz składke zdrowotną. Obchodzi mnie ile
        > zapłaci NFZ za przyjęcie- jak koszt diagnostyki dochodzi do połowy stawki za
        > wizyte to żegnaj gienia.
        > Jak jesteś pacjentem medicover czy inny luxmed- dostajesz to za co płacisz w
        > abonamencie , za wiecej musisz zapłacić. Dostaniesz tą informację podaną na tac
        > y
        > jak paszport w "misiu".
        > jak jesteś pacjentem "prywatnym" z nastawieniem na bycie klientem to nastaw się
        > na wybulenie grubej kasy.

        I taka gruba kasa jest bulona.

        > Śmierć frajerom-niech płacą.
        >
        > Relacja pacjent-lekarz opiera się m.in. na zaufaniu, jeżeli nastawiasz sie na
        > relację klient-provider to nie ma mowy o zaufaniu.

        Jak najbardziej jest.

        > świadomi pacjenci czerpiący wiedzę z netu - suuuuper, mozna mrozić "nadżerki",
        > kasować za 4d "bo to pani szanowna badanie , które daje gwarancje , że dziecko
        > będzie zdrowe".Rzygac się chce czasem jak przychodzi ktos tak "naumiany".
        > Marginesem sa sytuacje, kiedy faktycznie pacjent ma dużą merytoryczna wiedzę
        > dotyczącą swojego schorzenia i wierz mi , praca z takim pacjentem to przyjemnoś
        > ć.

        To nie margines. Lekarze zazwyczaj reaguja odwrotnie, moze ty jestes wyjatkiem.
        Ponadto tobie chyba tez przydalby sie urlop...
        • marcinoit Re: tobie chyba tez przydalby sie urlop... 24.11.08, 11:14
          areczku a ty chyba byles na urlopie :)
          musisz byc wypoczety zeby tak po nocy plodzic te posty. ale chyba
          piszesz je na wpolspiacy bo sensu w nich doszukac sie trudno.
          idz ty chlopie spac , nie pomoze to na twoje rozdente ego ale moze
          choc przestaniesz pi..pc jak potluczony :)
          • extorris Re: tobie chyba tez przydalby sie urlop... 24.11.08, 18:45
            to jest jak dyskusja z kims, kto twierdzi, ze zna sie na geografii i oglasza, ze
            ziemia jest plaska

            a skad to wie? przeciez to takie oczywiste, przeciez sie zna!
            no trzeba byc idiota, zeby nie wiedziec, ze ziemia jest plaska
            i nawet jak przytaczasz jakies argumenty, ze widac z kosmosu, albo z samolotu,
            ze magellan itd, to ten cie zastrzeli, ze przeciez w kosmosie nie byles, szyba w
            oknie samolotu znieksztalca obraz, a magellan nie dozyl powrotu, wiec ziemi nie
            oplynal

            i nie pokonasz go w takiej dyskusji
          • arek103 Re: tobie chyba tez przydalby sie urlop... 27.11.08, 18:13
            marcinoit napisał:

            > areczku a ty chyba byles na urlopie :)
            > musisz byc wypoczety zeby tak po nocy plodzic te posty. ale chyba
            > piszesz je na wpolspiacy bo sensu w nich doszukac sie trudno.
            > idz ty chlopie spac , nie pomoze to na twoje rozdente ego ale moze
            > choc przestaniesz pi..pc jak potluczony :)

            Akurat pisze w bialy dzien z drugiej strony naszego pieknego globu... Poza tym
            cio to jmka do rzeczy? Naucz sie w koncu odpowiadac na temat albo nie zabieraj
            glosu. Off-topic jest sprzeczne z regulaminem.
            • marcinoit Re: tobie chyba tez przydalby sie urlop... 27.11.08, 18:43
              > Akurat pisze w bialy dzien z drugiej strony naszego pieknego
              globu... Poza tym
              > cio to jmka do rzeczy? Naucz sie w koncu odpowiadac na temat albo
              nie zabieraj
              > glosu. Off-topic jest sprzeczne z regulaminem.
              areczku tracisz nerwy ? :)
              nie warto sie tak osobiscie angazowac , zdrowia szkoda. :)
              poza tym "odpowiada sie" na pytania a na temat sie "wypowiada"
              z 2 srtony , mowisz?? to wiele wyjasnie . od tego chodzenia do gory
              nogami w glowie Ci sie troszke poprzestawialo :)
              • arek103 Re: tobie chyba tez przydalby sie urlop... 07.12.08, 23:10
                marcinoit napisał:

                > > Akurat pisze w bialy dzien z drugiej strony naszego pieknego
                > globu... Poza tym
                > > cio to jmka do rzeczy? Naucz sie w koncu odpowiadac na temat albo
                > nie zabieraj
                > > glosu. Off-topic jest sprzeczne z regulaminem.
                > areczku tracisz nerwy ? :)
                > nie warto sie tak osobiscie angazowac , zdrowia szkoda. :)
                > poza tym "odpowiada sie" na pytania a na temat sie "wypowiada"
                > z 2 srtony , mowisz?? to wiele wyjasnie . od tego chodzenia do gory
                > nogami w glowie Ci sie troszke poprzestawialo :)

                Szkoda ze nie masz do powiedzenia wiele wiecej poza obelgami. Przeczytaj sobie
                moze to:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=88234437&a=88236826
                • slav_ Re: tobie chyba tez przydalby sie urlop... 07.12.08, 23:40
                  Faktycznie, tam Cię też spuścili na drzewo.

                  Chyba brak Ci wyczucia.
                  • marcinoit Re: tobie chyba tez przydalby sie urlop... 07.12.08, 23:47
                    nie gadaj!! tam tez sie nie poznali na areczku. ehh jakie to smutne
                    i niesprawiedliwe
                    • loraphenus marcinie, no widzisz 08.12.08, 00:14
                      my brutale nie rozumiemy że zły dotyk boli przez całe życie a załupek to rzecz
                      straszna
                      • sithicus Re: marcinie, no widzisz 08.12.08, 18:58
                        Chłopaki przez Was właśnie oplułem monitor i klawiaturę.
                      • marcinoit Re: marcinie, no widzisz 08.12.08, 19:53
                        loraphenus napisał:

                        > my brutale nie rozumiemy że zły dotyk boli przez całe życie a załupek to rzecz
                        > straszna
                        lorafenusie sugerujesz ze areczek uprawia wirtualny onanizm???

                        • borderlineonline Re: marcinie, no widzisz 08.12.08, 22:35
                          już sam onanizm jest namiastką, a do tego wirtualny???????
                          katastrofa!
        • obs2 Re: tobie chyba tez przydalby sie urlop... 24.11.08, 20:40
          > Lekarze tez wmawiaja pacjentom drogie leki firm, z ktorymi
          > maja umowy o dzielo na 'ustawianie pacjentow'. robia to znacznie
          > skuteczniej, niz mechanicy samochodowi.

          miejskie legendy.
          Ani za pisanie drogich, ani tanich leków nic nie mam, zresztą tak
          jest prawidłowo. I nie ja jeden.

          • extorris Re: tobie chyba tez przydalby sie urlop... 24.11.08, 22:13
            arek odpisze ci zes frajer
          • arek103 Ustawianie pacjentow na lekach 27.11.08, 18:16
            obs2 napisał:

            > > Lekarze tez wmawiaja pacjentom drogie leki firm, z ktorymi
            > > maja umowy o dzielo na 'ustawianie pacjentow'. robia to znacznie
            > > skuteczniej, niz mechanicy samochodowi.
            >
            > miejskie legendy.
            > Ani za pisanie drogich, ani tanich leków nic nie mam, zresztą tak
            > jest prawidłowo. I nie ja jeden.

            Kochany, zadne legendy, akurat ja wiem doskonale co pisze, i prawdopodobnie wiem
            na ten temat wiecej od ciebie. Ty zreszta prawdopodobnie tez duzo wiesz.
            • obs2 Re: Ustawianie pacjentow na lekach 28.11.08, 15:16
              > Kochany, zadne legendy,

              tak, ale jakiś czas temu zmieniły się przepisy, i skończyły
              się "ankiety", prawda?

              > i prawdopodobnie wiem na ten temat wiecej od ciebie.

              na pewno, bo ja wiem jedno: ankiety były, a teraz proponowane są
              lekarzom sporadycznie (są nielegalne), lekarze na ogół odmawiają,
              więc o co to wielkie halo? Pomysły firm farmaceutycznych
              by "ankietę" zleciła firma zewnętrzna są żenujące i nie wiem kto się
              zniża do uczestnictwa w takim procederze, który jest nielegalny i
              nieetyczny. To jest tyle co ja wiem. Rozmawiamy o przeszłości, tak,
              owszem, można by "dużo" mówić, ale teraz?

              • arek103 Re: Ustawianie pacjentow na lekach 29.11.08, 15:02
                obs2 napisał:

                > > Kochany, zadne legendy,
                >
                > tak, ale jakiś czas temu zmieniły się przepisy, i skończyły
                > się "ankiety", prawda?
                >
                > > i prawdopodobnie wiem na ten temat wiecej od ciebie.
                >
                > na pewno, bo ja wiem jedno: ankiety były, a teraz proponowane są
                > lekarzom sporadycznie (są nielegalne), lekarze na ogół odmawiają,
                > więc o co to wielkie halo?

                Jakie ankiety??? Kto tu mowi o ankietach?

                > Pomysły firm farmaceutycznych
                > by "ankietę" zleciła firma zewnętrzna są żenujące i nie wiem kto
                się
                > zniża do uczestnictwa w takim procederze, który jest nielegalny i
                > nieetyczny. To jest tyle co ja wiem. Rozmawiamy o przeszłości,
                tak,
                > owszem, można by "dużo" mówić, ale teraz?

                Firmy nie interesuje ankieta, interesuje ja wylacznie sprzedaz lekow
                na danym terenie. Ja nie mowie o metodach z lat 90-tych.

    • dradam121 nie jestes klientem, jestes co najwyzej pacjentem 25.11.08, 04:55
      Gdybys bezposrednio placil lekarzowi wynegocjowana bezposrednio z nim kwote , to
      bylbys jego klientem.Gdybys zawieral z nim umowe o wykonanie opisanej uslugi -
      to bylbys jego klientem.

      A tak jestes co najwyzej klientem ZUS/NFZ.
      • arek103 Jestem klientem 26.11.08, 20:11
        dradam121 napisał:

        > Gdybys bezposrednio placil lekarzowi wynegocjowana bezposrednio z nim kwote , t
        > o
        > bylbys jego klientem.Gdybys zawieral z nim umowe o wykonanie opisanej uslugi -
        > to bylbys jego klientem.
        >
        > A tak jestes co najwyzej klientem ZUS/NFZ.

        Tak samo jak kupuje w sklepie - nie place bezposrednio ekspedientce, ona ma
        pensje ze sklepu, czy firmy zarzadzajacej siecia sklepow, a jednak jestem
        klientem. Klientem ZUS/NFZ jest lekarz.
        • extorris Re: Jestem klientem 26.11.08, 20:26
          masz zaburzenia toku myslenia

          1. ekspedientka jest pracownikiem sklepu, lekarz nie jest pracownikiem NFZ

          2. trzymajac sie jednak tej niezbyt szczesliwej analogii: skoro porownujesz
          sklep do NFZ a ekspedientke do lekarza to ty jestes klientem sklepu, nie
          ekspedientki (a wiec klientem NFZ)

          3. przy tej samej analogii piszesz, ze lekarz jest klientem NFZ, a wiec
          ekspedientka jest klientka sklepu?
          • arek103 Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! 27.11.08, 17:30
            extorris napisał:

            > masz zaburzenia toku myslenia

            Toku czy tresci?

            > 1. ekspedientka jest pracownikiem sklepu, lekarz nie jest pracownikiem NFZ

            Niewazne. Pacjent jest klientem zarowno wobec NFZ jak szpitala jak i lekarza.
            Jest sie klientem zarowno wobec glownej firmy jak i podwykonawcow czy
            zatrudnionych. Jak przychodze do firmy ubezpieczeniowej to jestem zarowno
            klientem tej firmy jak i klientem pani, ktora siedzi za biurkiem niezaleznie od
            tego czy ona jest zatrudniona w firmie jako pracownik, zleceniobiorca czy to
            moze jest agent. Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! Zrozumcie to w koncu!

            > 2. trzymajac sie jednak tej niezbyt szczesliwej analogii: skoro porownujesz
            > sklep do NFZ a ekspedientke do lekarza to ty jestes klientem sklepu, nie
            > ekspedientki (a wiec klientem NFZ)

            Jestem zarowno klientem sklepu jak i ekspedientki.

            > 3. przy tej samej analogii piszesz, ze lekarz jest klientem NFZ, a wiec
            > ekspedientka jest klientka sklepu?

            Wycofuje sie z tego, lekarz jest zleceniobiorca NFZu. Jest wiec tez moze w
            pewnym sensie klientem NFZu?
            • obs2 Re: Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! 27.11.08, 21:44
              > lekarz jest zleceniobiorca NFZu. Jest wiec tez moze w
              > pewnym sensie klientem NFZu?

              arek ma rację. Opierając się na mianownictwie dotyczącym
              współczesnej, jak to się czasem określa, kultury korporacyjnej,
              można powiedzieć, że lekarz jest "klientem wewnętrznym" NFZetu.
              Niestety wiem że lekarze nie mogą tego pojąć, przyzwyczajeni do
              socjalistyczno-feudalnych (jakkolwiek paradoskalnie pozornie ten
              zbitek brzmi) stosunków. Otóż dla recepcjonistki w przychodni
              pacjent to klient zewnętrzny, a lekarz który przyszedł po brakujące
              druki czy po karty pacjentów, to klient wewnętrzny. Nazewnictwo
              takie nie słuzy bynajmniej udziwnianiu. Otóż okreslając wszystkich
              mianem klientów (bo coś wszyscy załatwiaja i czegoś oczekują) system
              korporacyjny uzmysławia nam, że wymaga od nas podobnego
              profesjonalizmu. Pacjent jako klient zewnętrzny ma swoje
              oczekiwania, lekarz jako klient wewnętrzny swoje. Obaj oczekują
              profesjonalizmu. Nazwanie ich klientami, z rozróżnieniem
              na "wewnętrzność" i "zewnętrzność" wobec firmy, o ile podejdzie się
              do tego serio, ma szansę spowodować porawę jakości funkcjonowania
              firmy.
              To samo z NFZetem. Lekarz jest klientem wewnętrznym NFZetu.
              • arek103 Masz absolutna racje. I powiedz to innym lekarzom. 05.12.08, 20:10
                obs2 napisał:

                > > lekarz jest zleceniobiorca NFZu. Jest wiec tez moze w
                > > pewnym sensie klientem NFZu?
                >
                > arek ma rację. Opierając się na mianownictwie dotyczącym
                > współczesnej, jak to się czasem określa, kultury korporacyjnej,
                > można powiedzieć, że lekarz jest "klientem wewnętrznym" NFZetu.
                > Niestety wiem że lekarze nie mogą tego pojąć, przyzwyczajeni do
                > socjalistyczno-feudalnych (jakkolwiek paradoskalnie pozornie ten
                ...

                Masz absolutna racje. Powiedz to innym lekarzom.
            • extorris Re: Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! 28.11.08, 01:09
              > Toku czy tresci?
              toku
              znow wychodzi na jaw twoja amatorszczyzna


              nie jest istotne czyim jestes klientem, wazne jest to, ze nie zdajesz sobie
              sprawy z niebezpieczenstw sprowadzenia relacji z lekarzem do zasady "klient nasz
              pan"
              a skutki takiego stanu rzeczy mozna juz obserwowac: lekarze zajmuja sie medycyna
              tybetanska, homeopatia, pracuja w gabinetach hydrokolonoterapii, czy tez
              "wymrazaja" nadzerki

              podstawa relacji z lekarzem jest zaufanie, a nie stosunek uslugodawcy do klienta


              udalo ci sie napisac cos madrego w tym poscie:
              "Szpital bez usg i TK nie powinien miec w 21 w. racji bytu. Takie cos nie
              powinno nazywac sie szpitalem"
              oczywiscie pod warunkiem, ze dotyczy to szpitala bedacego elementem systemu
              ratownictwa, a wiec posiadajacego SOR

              reszta to bzdury
              po kolei: szpital nie moze zajmowac sie przyjmowaniem naglych zachorowan i
              rownoczesnie odsylaniem chorych gdzie indziej w celu wykonania podstawowych badan
              wyniki leczenia chorych odsylanych do innych szpitali w celu diagnostyki moga
              byc gorsze od wynikow leczenia z pominieciem tych badan, jesli dotyczy to
              chorych niestabilnych
              brak USG w czasie dyzuru to efekt oszczednosci: albo szpital powiatowy sie
              bilansuje, ale kosztem zastapienia SOR izba przyjec i obiecia kadry o polowe,
              albo przynosi straty
              odeslanie chorego do innej jednostki ma sens, gdy odbywa sie to sporadycznie,
              naczej koszty transportu moga przewyzszyc koszt zorganizowania diagnostyki na
              miejscu
              poza tym szpital przyjmujacy chorych do diagnostyki, a majac przy tym takie jak
              dotychczas finansowanie (placi sie za gotowosc, nie za ilosc zgloszen) zacznie
              przynosic straty
              szpitale otrzymuja srodki proporcjonalne do populacji, ktora obsluguja, w
              zwiazku z tym nie przyjmuja na ostro chorych spoza rejonu (mozna powiedziec, ze
              ubezpieczenie w NFZ nie pokrywa uslug z zakresu ratownictwa poza szpitalem
              rejonowym dla miejsca zdarzenia)
              te wszystkie, a takze wiele innych argumentow pokazuje, ze nie ma mozliwosci
              "systemowego" kierowania takich chorych, w takich sytuacjach do innych szpitali

              zatem brak USG w okresie dyzuru oznacza brak USG
              chorzy zatem sa diagnozowani i leczeni zgodnie z algorytmami stosowanymi gdy nie
              ma USG, czy TK, czyli np z nie tak dawnych czasow, gdy te metody diagnostyczne
              nie byly nauce znane

              taka organizacja pracy szpitala, systemu ratownictwa, ilosc pieniedzy to nie sa
              zagadnienia zwiazane z wykonywaniem zawodu przez konkretnego klinicyste, nie
              rodza wiec sytuacji bledu w sztuce

              potencjalny blad w sztuce mozna rozwazac tylko z uwzglednieniem realnych, a nie
              hipotetycznych mozliwosci diagnostycznych

              nalezy tez spojrzec na ten przypadek jako na pojedyncze, wyselekcjonowane
              zdarzenie, ktore w pewnych okolicznosciach moze zdarzyc sie nawet przy idealnej
              dostepnosci diagnostyki i przy idealnym przestrzeganiu standardow
              negatywny wynik lecznia nie przesadza o popelnieniu bledu, gdyz moze zdarzyc sie
              w sytuacji, gdzie bledu nie bylo

              gdybys mial minimum wiedzy i doswiadczenia, wiedzialbys, ze w przypadku pobicia
              najczesciej neguje sie nie sam uraz, ale jego mechanizm, ze ogladaniem brzucha
              nie diagnozuje sie zoltaczki i ze potencjalnie smiertelne pobicie bardzo czesto
              nie pozostawia zadnych widocznych sladow na powlokach, szczegolnie, gdy uraz
              dotyczy brzucha
              wiedzialbys tez, ze brak lozek w szpitalu nie oznacza tylko braku miejsc na
              sali, ale samych mebli i ze obserwacja potencjalnie niestabilnego chorego musi
              odbywac sie w miejscu, w ktorym jest on widoczny dla personelu (stad
              przeszklenia na salach obserwacyjnych, stanowiska pielegniarek, na niektorych
              SORach kamery), a nie na korytarzu, wiedzialbys tez, ze na izbach przyjec nie ma
              najczesciej korytarzy
              • arek103 Re: Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! 05.12.08, 20:29
                extorris napisał:

                > > Toku czy tresci?
                > toku
                > znow wychodzi na jaw twoja amatorszczyzna

                No wlasnie raczej twoja. Toku nie da sie ocenic na podstawie wypowiedzi na
                pismie. Sprzeczne z definicji :)

                > nie jest istotne czyim jestes klientem, wazne jest to, ze nie zdajesz sobie
                > sprawy z niebezpieczenstw sprowadzenia relacji z lekarzem do zasady "klient nas
                > z
                > pan"
                > a skutki takiego stanu rzeczy mozna juz obserwowac: lekarze zajmuja sie medycyn
                > a
                > tybetanska, homeopatia, pracuja w gabinetach hydrokolonoterapii, czy tez
                > "wymrazaja" nadzerki
                >
                > podstawa relacji z lekarzem jest zaufanie, a nie stosunek uslugodawcy do klient
                > a

                Podstawa wspolczesnej relacji z lekarzem jest relacja klient-uslugodawca. Patrz
                zreszta powyzszy post twojego kolegi:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=87401180&a=87804888
                > udalo ci sie napisac cos madrego w tym poscie:
                > "Szpital bez usg i TK nie powinien miec w 21 w. racji bytu. Takie cos nie
                > powinno nazywac sie szpitalem"
                > oczywiscie pod warunkiem, ze dotyczy to szpitala bedacego elementem systemu
                > ratownictwa, a wiec posiadajacego SOR
                >
                > reszta to bzdury

                Dotyczy to kazdego szpitala. Jak mozna miec interne czy chirurgie bez TK?
                Przeciez w takim szpitalu pacjenci beda zawsze niepotrzebnie umierac, bo ich sie
                nie jest w stanie zdiagnozowac! Moge jeszcze zrozumiec szpital bez MR, chociaz
                szpital z neurologia nie powinien byc bez MR w 21 w.

                > po kolei: szpital nie moze zajmowac sie przyjmowaniem naglych zachorowan i
                > rownoczesnie odsylaniem chorych gdzie indziej w celu wykonania podstawowych bad
                > an
                > wyniki leczenia chorych odsylanych do innych szpitali w celu diagnostyki moga
                > byc gorsze od wynikow leczenia z pominieciem tych badan, jesli dotyczy to
                > chorych niestabilnych

                Jakich nie odeslesz do szpitala z odpowiednimi mozliwosciami dioagnoztycznymi to
                umra, tak jak to dziecko:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=87438224
                > brak USG w czasie dyzuru to efekt oszczednosci: albo szpital powiatowy sie
                > bilansuje, ale kosztem zastapienia SOR izba przyjec i obiecia kadry o polowe,
                > albo przynosi straty
                > odeslanie chorego do innej jednostki ma sens, gdy odbywa sie to sporadycznie,
                > naczej koszty transportu moga przewyzszyc koszt zorganizowania diagnostyki na
                > miejscu
                > poza tym szpital przyjmujacy chorych do diagnostyki, a majac przy tym takie jak
                > dotychczas finansowanie (placi sie za gotowosc, nie za ilosc zgloszen) zacznie
                > przynosic straty
                > szpitale otrzymuja srodki proporcjonalne do populacji, ktora obsluguja, w
                > zwiazku z tym nie przyjmuja na ostro chorych spoza rejonu (mozna powiedziec, ze
                > ubezpieczenie w NFZ nie pokrywa uslug z zakresu ratownictwa poza szpitalem
                > rejonowym dla miejsca zdarzenia)
                > te wszystkie, a takze wiele innych argumentow pokazuje, ze nie ma mozliwosci
                > "systemowego" kierowania takich chorych, w takich sytuacjach do innych szpitali

                Niewazne wyjasnienia. Wazne, ze pacjenci niepotrzebnie umieraja, bo sie ich nie
                diagnozuje, tylko wysyla z zagrozeniem zycia do domu. Lekarz i szpital ponosi tu
                wylaczna odpowiedzialnosc.

                > zatem brak USG w okresie dyzuru oznacza brak USG
                > chorzy zatem sa diagnozowani i leczeni zgodnie z algorytmami stosowanymi gdy ni
                > e
                > ma USG, czy TK, czyli np z nie tak dawnych czasow, gdy te metody diagnostyczne
                > nie byly nauce znane

                To bardzo dawne czasy. TK jest wprowadzone do praktyki medycznej od lat 70-tych.
                Prawie 40 lat!!!

                > taka organizacja pracy szpitala, systemu ratownictwa, ilosc pieniedzy to nie sa
                > zagadnienia zwiazane z wykonywaniem zawodu przez konkretnego klinicyste, nie
                > rodza wiec sytuacji bledu w sztuce

                Odeslanie do domu pacjenta z zagrozeniem zycia (bo sie go niepoprawnie
                zdiagnozowalo) to nie jest blad w sztuce?

                > potencjalny blad w sztuce mozna rozwazac tylko z uwzglednieniem realnych, a nie
                > hipotetycznych mozliwosci diagnostycznych

                TK to realna mozliwosc diagnostyczna, nie hipotetyczna.

                > nalezy tez spojrzec na ten przypadek jako na pojedyncze, wyselekcjonowane
                > zdarzenie, ktore w pewnych okolicznosciach moze zdarzyc sie nawet przy idealnej
                > dostepnosci diagnostyki i przy idealnym przestrzeganiu standardow
                > negatywny wynik lecznia nie przesadza o popelnieniu bledu, gdyz moze zdarzyc si
                > e
                > w sytuacji, gdzie bledu nie bylo

                W tym przypadku nie wykonano jednak podstawowych badan. Malo tego - nawet nie
                pomyslano o prawdopodobnej przyczynie!

                > gdybys mial minimum wiedzy i doswiadczenia, wiedzialbys, ze w przypadku pobicia
                > najczesciej neguje sie nie sam uraz, ale jego mechanizm, ze ogladaniem brzucha
                > nie diagnozuje sie zoltaczki i ze potencjalnie smiertelne pobicie bardzo czesto
                > nie pozostawia zadnych widocznych sladow na powlokach, szczegolnie, gdy uraz
                > dotyczy brzucha
                > wiedzialbys tez, ze brak lozek w szpitalu nie oznacza tylko braku miejsc na
                > sali, ale samych mebli i ze obserwacja potencjalnie niestabilnego chorego musi
                > odbywac sie w miejscu, w ktorym jest on widoczny dla personelu (stad
                > przeszklenia na salach obserwacyjnych, stanowiska pielegniarek, na niektorych
                > SORach kamery), a nie na korytarzu, wiedzialbys tez, ze na izbach przyjec nie m
                > a
                > najczesciej korytarzy

                A ty gdybys byl sumiennym i rozsadnym lekarzem wiedzialbys, ze
                niezdiagnozowanego pacjenta, ktory wraca z nasilajacymi sie bolami brzucha nie
                wysyla sie do domu bez wyjasnienia przyczyn dolegliwosci. Wykonanie podstawowych
                badan krwi i zdjecia jamy brzusznej nie oznacza zdiagnozowania pacjenta i nie
                jest wystarczajace dla wyjasnienia przyczyny. To tez bys wiedzial.
                • extorris Re: Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! 05.12.08, 20:48
                  > No wlasnie raczej twoja. Toku nie da sie ocenic na podstawie
                  > wypowiedzi na pismie. Sprzeczne z definicji :)

                  mozna, mozna
                  (doczytac w podreczniku)

                  > Jak mozna miec interne czy chirurgie bez TK?

                  mozna - nie kazdy chory wymaga takiej diagnostyki - a jesli wymaga - wykonywana
                  jest w innym szpitalu (planowo, na podstawie umow miedzy szpitalami, za oplata
                  wg cennika)

                  > Niewazne wyjasnienia. Wazne, ze pacjenci niepotrzebnie umieraja,
                  > bo sie ich nie diagnozuje, tylko wysyla z zagrozeniem zycia do
                  >domu.

                  wyjasnienia sa wazne - wskazuja dlaczego umieraja

                  > To bardzo dawne czasy. TK jest wprowadzone do praktyki medycznej
                  > od lat 70-tych

                  miedzy wprowadzeniem, a upowszechnieniem, dostepnoscia i standardowym
                  wykorzystaniem w okreslonych sytuacjach jest wielka roznica

                  zreszta nie wystarczy miec TK, czy USG - ktos musi to obsluzyc
                  czy w szpitalu pelniacym dyzur jest wystarczajaco duzo radiologow do obsadzenia
                  TK 24/7?
                  czy dyzuruja lekarze umiejacy wykonac USG?
                  czy aparat jest dostepny na IP lub SORze, czy w pracowni zamykanej na klucz o
                  godzinie 13.00?
                  to, ze gdzies jest TK, czy USG, nie oznacza, ze mozna go uzyc

                  > W tym przypadku nie wykonano jednak podstawowych badan. Malo tego
                  > - nawet nie pomyslano o prawdopodobnej przyczynie!

                  sadze, ze pomyslano, tylko wykluczono na podstawie wywiadu oraz braku innych,
                  poza bolem objawow
                  • arek103 objawy poza bolem z pewnoscia byly 05.12.08, 23:54
                    extorris napisał:

                    > > No wlasnie raczej twoja. Toku nie da sie ocenic na podstawie
                    > > wypowiedzi na pismie. Sprzeczne z definicji :)
                    >
                    > mozna, mozna
                    > (doczytac w podreczniku)

                    No to mam przyspieszenie czy spowolnienie toku myslenia?... :)

                    > > Jak mozna miec interne czy chirurgie bez TK?
                    >
                    > mozna - nie kazdy chory wymaga takiej diagnostyki - a jesli wymaga - wykonywana
                    > jest w innym szpitalu (planowo, na podstawie umow miedzy szpitalami, za oplata
                    > wg cennika)

                    Tak, i chory z powiklaniami po chirurgii, wysoka goraczka i ropniami w brzuchu
                    jest transportowany karetka do innego szpitala na TK. Slodkie, i jakie
                    polskie... Nigdy bym nie polozyl nikogo z rodziny do takiej instytucji. No chyba
                    ze do wyciecia znamienia na skorze ;) ale nad operacja przepukliny bym sie juz
                    zastanawial.

                    > > Niewazne wyjasnienia. Wazne, ze pacjenci niepotrzebnie umieraja,
                    > > bo sie ich nie diagnozuje, tylko wysyla z zagrozeniem zycia do
                    > >domu.
                    >
                    > wyjasnienia sa wazne - wskazuja dlaczego umieraja

                    M.in. dlatego, ze sie ich nie diagnozuje wystarczajaco i leczy, albo odstepuje
                    od leczenia w ciemno.

                    > > To bardzo dawne czasy. TK jest wprowadzone do praktyki medycznej
                    > > od lat 70-tych
                    >
                    > miedzy wprowadzeniem, a upowszechnieniem, dostepnoscia i standardowym
                    > wykorzystaniem w okreslonych sytuacjach jest wielka roznica

                    Tak, jest. Nie ma powodow dla ktorych w Polsce TK nie mialoby byc powszechnie
                    dostepne. Uwazam, ze to wina wylacznie lekarzy, jesli tak nie jest.

                    > zreszta nie wystarczy miec TK, czy USG - ktos musi to obsluzyc
                    > czy w szpitalu pelniacym dyzur jest wystarczajaco duzo radiologow do obsadzenia
                    > TK 24/7?
                    > czy dyzuruja lekarze umiejacy wykonac USG?
                    > czy aparat jest dostepny na IP lub SORze, czy w pracowni zamykanej na klucz o
                    > godzinie 13.00?
                    > to, ze gdzies jest TK, czy USG, nie oznacza, ze mozna go uzyc

                    Oczywiscie, musza byc tez radiolodzy. Ew. umowa na teleradiologie z jakims innym
                    szpitalem czy radiologiem.

                    > > W tym przypadku nie wykonano jednak podstawowych badan. Malo tego
                    > > - nawet nie pomyslano o prawdopodobnej przyczynie!
                    >
                    > sadze, ze pomyslano, tylko wykluczono na podstawie wywiadu oraz braku innych,
                    > poza bolem objawow

                    Nie, objawy poza bolem z pewnoscia byly, tylko ich nie zechciano poszukac! Te
                    objawy bylyby najprawdopodobniej znakomicie widoczne w TK, a moze nawet w usg.
                    • extorris Re: objawy poza bolem z pewnoscia byly 06.12.08, 00:27
                      > No to mam przyspieszenie czy spowolnienie toku myslenia?...

                      rozkojarzenie
                      nie pojawilo sie w google?

                      > Tak, i chory z powiklaniami po chirurgii, wysoka goraczka i
                      > ropniami w brzuchu jest transportowany karetka do innego szpitala
                      > na TK

                      niestety tak
                      zreszta jesli pracownia TK miesci sie w w innym budynku niz oddzial chirurgii,
                      wszystko jedno czy budynek ten jest czescia tego samego szpitala, czy innego

                      > Tak, jest. Nie ma powodow dla ktorych w Polsce TK nie mialoby byc
                      > powszechnie dostepne

                      nie
                      jesli badanie jest wycenione ponizej realnych kosztow, nie bedzie zawsze
                      powszechnie dostepne
                      i nie z winy lekarzy

                      > Oczywiscie, musza byc tez radiolodzy. Ew. umowa na teleradiologie
                      > jakims innym szpitalem czy radiologiem.

                      nie, oprocz umowy, musisz miec dosc nowoczesny, cyfrowy sprzet i dostep do
                      internetu - rzadkosc w szpitalach w polsce (to niestety wyglada inaczej niz w
                      "wiedzy i zyciu")

                      > Nie, objawy poza bolem z pewnoscia byly, tylko ich nie zechciano
                      > poszukac! Te objawy bylyby najprawdopodobniej znakomicie widoczne
                      > w TK, a moze nawet w usg

                      blad w rozumowaniu
                      nawet jesli objawy czesto sa, nie mozna wykluczyc sytuacji, w ktorej izolowanym
                      objawem pobicia jest bol brzucha
                      moze zaistniec sytuacja w ktorej jedynym objawem pobicia bedzie wylacznie zgon
                      po uplywie kilkudziesieciu godzin
                      masz jedno zdarzenie opisane w prasie, jedno sposrod kilkuset, a moze kilku
                      tysiecy pobic jakie zdarzyly sie tego dnia
                      co sprawia, ze sadzisz, ze jest ono typowe?
                      • arek103 Re: objawy poza bolem z pewnoscia byly 06.12.08, 12:24
                        extorris napisał:

                        > > No to mam przyspieszenie czy spowolnienie toku myslenia?...
                        >
                        > rozkojarzenie
                        > nie pojawilo sie w google?

                        No ale rozkojarzenie z przyspieszeniem czy spowolnieniem toku myslenia?

                        > > Tak, i chory z powiklaniami po chirurgii, wysoka goraczka i
                        > > ropniami w brzuchu jest transportowany karetka do innego szpitala
                        > > na TK
                        >
                        > niestety tak
                        > zreszta jesli pracownia TK miesci sie w w innym budynku niz oddzial chirurgii,
                        > wszystko jedno czy budynek ten jest czescia tego samego szpitala, czy innego

                        Tym bardziej wiec to dziecko moglo byc spokojnie przetransportowane do osrodka z
                        TK. Skoro transportuje sie chorych szpitalnych to tym bardziej mozna bylo zlecic
                        badanie w innym osrodku u tego dziecka.

                        > > Tak, jest. Nie ma powodow dla ktorych w Polsce TK nie mialoby byc
                        > > powszechnie dostepne
                        >
                        > nie
                        > jesli badanie jest wycenione ponizej realnych kosztow, nie bedzie zawsze
                        > powszechnie dostepne
                        > i nie z winy lekarzy

                        Lekarze sie na to godza - na prace przy niezapenwionych podtsawowych warunkach i
                        narzedziach. Lekarz jest odpowiedzialny za podejmowanie takiej pracy.

                        > > Oczywiscie, musza byc tez radiolodzy. Ew. umowa na teleradiologie
                        > > jakims innym szpitalem czy radiologiem.
                        >
                        > nie, oprocz umowy, musisz miec dosc nowoczesny, cyfrowy sprzet i dostep do
                        > internetu - rzadkosc w szpitalach w polsce (to niestety wyglada inaczej niz w
                        > "wiedzy i zyciu")

                        To zaden nowoczesny sprzet obecnie. Kazde badanie TK jest cyfrowe. To tylko
                        kwestia przeslania plikow - proste jak drut. Dostep do internetu? Ani drogi ani
                        skomplikowany. Wylacznie lenistwo lekarzy powoduje, ze nie chce im sie
                        wprowadzic prostych rozwiazan zwiekszajacych bezpieczenstwo swoje i pacjenta.
                        Moze jak w koncu zaczna byc w Polsce normalne wyroki wobec lekarzy to sie cos
                        zmieni.

                        > > Nie, objawy poza bolem z pewnoscia byly, tylko ich nie zechciano
                        > > poszukac! Te objawy bylyby najprawdopodobniej znakomicie widoczne
                        > > w TK, a moze nawet w usg
                        >
                        > blad w rozumowaniu
                        > nawet jesli objawy czesto sa, nie mozna wykluczyc sytuacji, w ktorej izolowanym
                        > objawem pobicia jest bol brzucha
                        > moze zaistniec sytuacja w ktorej jedynym objawem pobicia bedzie wylacznie zgon
                        > po uplywie kilkudziesieciu godzin

                        Zgon to niejest objaw pobicia tylko jego skutek.

                        > masz jedno zdarzenie opisane w prasie, jedno sposrod kilkuset, a moze kilku
                        > tysiecy pobic jakie zdarzyly sie tego dnia
                        > co sprawia, ze sadzisz, ze jest ono typowe?

                        To zdarzenie jest znamienne i jest objawem czegos powszechnego w Polsce -
                        niedodiagnozowywania pacjentow i leczenia ich w ciemno. Winni sa temu wylacznie
                        lekarze. Polska ma najnizsza srednia zycia w UE. Tak bedzie zawsze dopoki ludzie
                        beda niepotrzebnie umierali na skutek niedodiagnozowania.
            • super-reset Re: Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! 28.11.08, 01:27
              Toku, doczytaj sobie (o lepkości myślenia na przykład, ale nie tylko)
              Zaburzenia treści to urojenia, omamy i idee nadwartościowe.
              • arek103 Re: Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! 05.12.08, 20:33
                super-reset napisała:

                > Toku, doczytaj sobie (o lepkości myślenia na przykład, ale nie tylko)

                Jak mozna oceniac tok myslenia wypowiedzi na pismie? :)

                > Zaburzenia treści to urojenia, omamy i idee nadwartościowe.

                Oczywiscie. Nie tylko wymienione powyzej zreszta.
                • super-reset Re: Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! 05.12.08, 23:33
                  O, o psychiatrii teraz sobie pogwarzymy:)
                  Doktorze Arku, czyżbyś co innego myślał, co innego pisał? Jest taka
                  możliwość, oczywiście-np przylecieli kosmici i wszczepili ci mini-
                  radyjko, które dyktuje ci , co masz mówić i przenosisz te treści w
                  postach.To się omam słuchowy nazywa.
                  A na marginesie-dowiem się w końcu, objawem osiowym jakiej choroby
                  jest arogancja?
                  • super-reset Re: Kochani, komuna sie juz skonczyla!!! 05.12.08, 23:40
                    >Oczywiscie, ze lekarz jest sluzacym pacjenta. Aroganccy moga byc
                    >wylacznie
                    >lekarze. Pacjent ma prawo byc arogancki (moze ma zaburzenia
                    >psychiczne?)
                  • arek103 Gdzie wyscie konczyli te studia??? 06.12.08, 00:03
                    super-reset napisała:

                    > O, o psychiatrii teraz sobie pogwarzymy:)
                    > Doktorze Arku, czyżbyś co innego myślał, co innego pisał? Jest taka
                    > możliwość, oczywiście-np przylecieli kosmici i wszczepili ci mini-
                    > radyjko, które dyktuje ci , co masz mówić i przenosisz te treści w
                    > postach.To się omam słuchowy nazywa.

                    Nie, to sie nie nazywa omam sluchowy. To co napisales to sie nazywa urojenia
                    owladniecia. Cholera czy ja wszystko musze wiedziec lepiej od was? Gdzie wyscie
                    konczyli te studia??? Ty nie wiesz nawet na czym polegaja omamy sluchowe! Po co
                    wiec w ogole poruszasz takie tematy?

                    > A na marginesie-dowiem się w końcu, objawem osiowym jakiej choroby
                    > jest arogancja?

                    Arogancja nie jest najczesciej objawem zadnej choroby.
                    • super-reset Re: Gdzie wyscie konczyli te studia??? 06.12.08, 00:56
                      Oj, to biedniejszy jesteś, niż myślałam. W urojeniach owładnięcia
                      myśli powstają i są narzucane przez obcą siłę wbrew woli chorego.
                      Poważniejsza sprawa!
                      Omamom słuchowym (powstającym bez innych czynników, uzewnątrznianym
                      przez pacjenta) towarzyszy poczucie realności-chory wierzy w to, co
                      mówi.A powtarza to, co usłyszał np. w programie radiowym,
                      dedykowanym specjalnie jemu.
                      Wniosek taki,że nie wierzysz w to, co mówisz...:)


                      • arek103 Re: Gdzie wyscie konczyli te studia??? 06.12.08, 12:06
                        super-reset napisała:

                        > Oj, to biedniejszy jesteś, niż myślałam. W urojeniach owładnięcia
                        > myśli powstają i są narzucane przez obcą siłę wbrew woli chorego.
                        > Poważniejsza sprawa!
                        > Omamom słuchowym (powstającym bez innych czynników, uzewnątrznianym
                        > przez pacjenta) towarzyszy poczucie realności-chory wierzy w to, co
                        > mówi.A powtarza to, co usłyszał np. w programie radiowym,
                        > dedykowanym specjalnie jemu.
                        > Wniosek taki,że nie wierzysz w to, co mówisz...:)

                        Kurna facet, wroc do swojej ksiazki z psychiatrii, rozdzial podstawy
                        psychopatologii. I daj tu juz spokoj. Nie mieszaj pojec w swojej glowce i nie
                        probuj mieszac innym. Toz to wlasnie to o czym sam pisales poprzednio - podales
                        przyklad urojen owladniecia i nazwales je urojeniami sluchowymi.
                        • super-reset Re: Gdzie wyscie konczyli te studia??? 06.12.08, 12:26
                          No i co, misiu, stać cię tylko na takie przedszkolne chwyty?
                          Doczytaj jeszcze, chętnie pogadam.
                          Z nerwów ci się zupełnie pomieszało...urojenia słuchowe? Co to jest?
                          Ja pisałam o omamach.Urojenia, dziubek, to zaburzenia treści
                          MYŚLENIA, więc nie mogą być SŁUCHOWE.
                          W pięknym stylu udowodniłeś swoją ignorancję.
                          I nie przeszkadza mi,że piszesz do mnie, jak do faceta.Dzieciom
                          wiele się wybacza:)
                          • loraphenus super-reset, proszę 06.12.08, 13:11
                            jak widzisz, areczek obwiniać już zaczyna lekarzy za brak połączeń internetowych
                            w szpitalach...

                            cóż, za to że TP S.A. zlokalizuje obiekt centralowy za bardzo oddalony od
                            szpitala by świadczyć szpitalowi podstawową i najbardziej okrojoną usługę ADSL
                            Neostrada - też lekarze są odpowiedzialni... Jak dach przecieknie bo dekarze w
                            stanie po spożyciu go zrobią - idąc tym tropem - odpowiedzialni są neurochirurdzy..

                            Niech sobie areczek popisze, im bardziej się pogrąża w herezjach i rojeniach na
                            forum - tym bardziej dzieciaczek zadowolony... Chce się Tobie super-resecie
                            dyskutować z tymże dzieciaczkiem arogantem i ignorantem zupełnym?

                            W końcu grafomania nie jest zakazana.. więc - niech areczek pisze.
                            • borderlineonline Re: super-reset, proszę 06.12.08, 18:27
                              loraphenus napisał:

                              > Niech sobie areczek popisze, im bardziej się pogrąża w herezjach i
                              rojeniach na
                              > forum - tym bardziej dzieciaczek zadowolony... Chce się Tobie
                              super-resecie
                              > dyskutować z tymże dzieciaczkiem arogantem i ignorantem zupełnym?
                              >
                              > W końcu grafomania nie jest zakazana.. więc - niech areczek pisze.

                              POPIERAM
                              • super-reset Re: super-reset, proszę 06.12.08, 18:59
                                Ok, panowie:)
                                Wytłumaczcie mi jednak, po co dyskutujecie ze szlachcicem i aronem?
                                Przecież to dwa automaty z salonu gier żywcem wzięte.Ile żetonów byś
                                nie wrzucił- ta sama melodia leci.
                                Arek przynajmniej czasem coś poczyta i pokombinuje.Ma co prawda
                                urojenia wielkościowe, ale na pewno nie jest nudny:) Taki dzieciak,
                                co czasem błyśnie jakimś tekstem przed rodzinką i wszyscy się
                                śmieją:).A ja lubię dzieci:)
                                • borderlineonline Re: super-reset, proszę 06.12.08, 19:11
                                  wiesz- czasem mam wrażenie, że posty arona to wygłupy-
                                  jak katarynka kwituje wszystko małą wydajnością polskich lekarzy.
                                  Trudno mi uwierzyć, że może to być rzeczywisty tok myślenia.
                                  A szlachcic- jakoś nie mam siły przebrnąć przez jego posty.
                                  Odpisywanie na posty areczka jest jak pozwalanie szczeniakowi
                                  szarpać się za rękaw- na początku może i ma znamiona zabawy, ale
                                  kiedy widzisz, że psiak traktuje Cię jak worek treningowy i
                                  tylko ćwiczy na Tobie zęby- zaczynasz ignorować takie zabawy
                                  zwierzaka.
                                  • super-reset Re: super-reset, proszę 06.12.08, 20:42
                                    Nie sądzę, by posty arona były wygłupami.Dużo rozmawiam w pracy z
                                    pacjentami i powiem ci, że wciąż mnie zaskakuje, jak wielu rodaków
                                    jest ograniczonych mentalnie w dużym stopniu.Wytłumaczenie prostych
                                    zasad leczenia i profilaktyki bywa czasem naprawdę katorżniczą
                                    pracą.Spotkałam już tylu w życiu takich, że wierzę,że to jego
                                    prawdziwe "ja":).Nie sądzę,żeby kogoś w miarę rozgarniętego bawiło
                                    przez długie miesiące udawanie kogoś głupszego, niż w
                                    rzeczywistości.No, chyba, że ma 14 lat-na tym etapie wielomiesiączna
                                    prowokacja może jeszcze cieszyć:).
                                    • borderlineonline Re: super-reset, proszę 06.12.08, 20:46
                                      ze smutkiem muszę przyznać ,że możesz mieć rację.
                                      • sithicus Re: super-reset, proszę 06.12.08, 22:02
                                        Aron ze szlachcicem produkują się na forum już od lat. Niestety...
                                  • marcinoit Re: super-reset, proszę 06.12.08, 23:51
                                    podoba mi sie odwolanie do zabawy z szczeniakiem :)
                                    tak sie sklada ze mam pieska ktory uwielbia ciagnac dla zabawy za rozne czesci mojej garderoby i faktycznie czasami to fajna zabawa. jesli jednak przesadzi wystarczy mu powiedziec ze czas zabawy sie skonczyl i w przeciwenstwie do areczka moj 3 miesieczny jamnik pojmuje o co chodzi.
                                    • borderlineonline Re: super-reset, proszę 06.12.08, 23:58
                                      Ja mam 4miesięcznego boksera, stąd moje skojarzenie- na bieżąco.
                                      Różnica taka, że uwielbiam tego psiaka za urok, słodycz i
                                      inteligencję.
                                      • marcinoit Re: super-reset, proszę 07.12.08, 00:04
                                        wybacz osobiste pytanie. czy tez kupiles psa dla siebie wmawiajac sobie ze dzieci bardzo chcialy?? :)
                                        • borderlineonline Re: super-reset, proszę 08.12.08, 22:34
                                          oj tak.
                                          Przekonałem sam siebie, ze tam gdzie dziecko musi być pies, ale ja od zawsze miałem psy.
                                          W styczniu pożegnałem poprzedniego boksera.
                                          Kiedy byłem mały- mnie i mojego bliźniaka znaleziono w psiej budzie, przypiętych do karmiącej suki.
                                          Jestem zatem jak Romulus :-)
                          • arek103 [...] 07.12.08, 18:15
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • arek103 Re: Gdzie wyscie konczyli te studia??? 10.12.08, 19:23
                            super-reset napisała:

                            > No i co, misiu, stać cię tylko na takie przedszkolne chwyty?
                            > Doczytaj jeszcze, chętnie pogadam.
                            > Z nerwów ci się zupełnie pomieszało...urojenia słuchowe? Co to jest?
                            > Ja pisałam o omamach.Urojenia, dziubek, to zaburzenia treści
                            > MYŚLENIA, więc nie mogą być SŁUCHOWE.

                            Oczywiscie, ze omamy sluchowe, a nie urojenia sluchowe, pomylilem sie! Problem w
                            tym, ze ty urojenia owladniecia nazywasz omamami sluchowymi.

                            > W pięknym stylu udowodniłeś swoją ignorancję.
                            > I nie przeszkadza mi,że piszesz do mnie, jak do faceta.Dzieciom
                            > wiele się wybacza:)

                            Slowo reset jest rodzjau meskiego.
        • super-reset Re: Jestem klientem 26.11.08, 20:30
          Zastanawiam się, czy twoja zawziętość w odpisywaniu na posty dorówna
          brakowi logiki?
          Panią w sklepie zatrudnia konkretny pan Iksiński.
          Nie płacisz bezpośrednio ekspedientce? Wzywasz kierownika-
          właściciela sklepu? I tak, jak żądasz badań na życzenie pacjenta,
          oznajmiasz mu "Mam 8 złotych, żądam za to chleba, mleka, masła i pół
          litra"?
          Lekarza nie zatrudnia ani ZUS, ani NFZ.
          To może zapytam metodą znanego nam myśliciela forumowego-widzisz
          różnicę?
          • arek103 Re: Jestem klientem 27.11.08, 17:44
            super-reset napisała:

            > Zastanawiam się, czy twoja zawziętość w odpisywaniu na posty dorówna
            > brakowi logiki?
            > Panią w sklepie zatrudnia konkretny pan Iksiński.
            > Nie płacisz bezpośrednio ekspedientce? Wzywasz kierownika-
            > właściciela sklepu? I tak, jak żądasz badań na życzenie pacjenta,
            > oznajmiasz mu "Mam 8 złotych, żądam za to chleba, mleka, masła i pół
            > litra"?

            Jest sie klientem zarowno w stosunku do sklepu/ sieci sklepow jak i w stosunku
            do ekspedientow w tych sklepach, niezaleznie czy oni sa zatrudnieni na podtsawie
            takiej czy innej umowy czy tez moze sa zleceniobiorcami czy franchising agentami.

            > Lekarza nie zatrudnia ani ZUS, ani NFZ.

            Nie szkodzi, lekarz jest podwykonawca / zleceniobiorca. Pacjent jest wobec niego
            klientem. Zrozum ty tez - komuna sie w Polsce skonczyla! Pacjent to czlowiek,
            nie smiec!

            > To może zapytam metodą znanego nam myśliciela forumowego-widzisz
            > różnicę?

            Ta roznica nie ma znaczenia.
            • aron2004 [...] 27.11.08, 19:00
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • obs2 ja jako klient 26.11.08, 14:45
      > wymagam, by byc obsluzonym grzecznie, sprawnie i fachowo

      a przepraszam, dlaczego tylko my, lekarze?

      tzn: rozumiem, że ważkość naszych decyzji i ich skutki obligują nas
      do większej niż przeciętna fachowości i rzetelności. Więc ja nie o
      tym. Ja o detalach z życia klienta. Niby proste sprawy, a przykłady
      tak a propos ziomowego sezonu i działań związanych z autem:

      - dlaczego pan handlujący akcesoriami samochodowymi nie jest
      fachowy? Dlaczego sprzedaje wycieraczkę z uniwersalnym zaczepem,
      który wcale nie jest uniwersalny i muszę dobierać sam biegając po
      sklepach (z dobrym skutkiem ale ze stratą czasu?) Przecież to nie ja
      się znam na wycieraczkach, a to w końcu ja jemu płacę, a nie on mi,
      prawda?

      - dlaczego w serwisie wymiany opon mają burdel i opóźnienie? Ano
      dlatego, że trzymali jedno auto na stanowisku wymiany GODZINĘ, bo
      facet chciał nowe opony, za które zapłacił, został powiadomiony że
      są, nawet były na nie papiery, tyle że opon nie było? W końcu je
      znaleźli, dociągnęli do 40 minut opóźnienia, mogli przynajmniej
      przecież opróżnic to stanowisko i załatwiać innych klientów. Dodam
      że rzecz się miała w jednym z najlepszych i najdroższych takich
      serwisów w Krakowie (jeżdżę tam bo pomimo wiecznego burdelu
      przynajmniej potrafią zmienić opony, co nie jest oczywiste w
      przypadku punktów zmiany opon - to zresztą jest kolejne pytanie:
      dlaczego punkty zmiany opon nie potrafią zmieniać opon? Do czasu
      znalezienia obecnej drogiej, pełnej bałaganu i chaosu, ale
      przynajmniej merytorycznie dobrej firmy, skuteczność poprawnej
      wymiany opon i wyważenia kół sięgała jedynie 50 % (!) a nie
      jeździłem do półlegalnych partyzanckich firm!

      Przykłady można mnożyć.
      A czemu o tym piszę? Bynajmniej nie tylko żeby sobie pomarudzić.
      Ja tak naprawdę rozumiem co się stało. Raz się mechanikowi uda
      wyważyć koło, raz nie. Raz się lekarzowi uda postawić dobrą
      diagnozę, albo nie spóźnić się do pracy, albo nie. Jeden i drugi to
      człowiek. Spróbujcie to rozumiec, bo my pułap nam stawianych wymagań
      rozumiemy.

      • arek103 Jesli nie fachowo to chociaz grzecznie 26.11.08, 20:19
        obs2 napisał:
        ...
        > Przykłady można mnożyć.
        > A czemu o tym piszę? Bynajmniej nie tylko żeby sobie pomarudzić.
        > Ja tak naprawdę rozumiem co się stało. Raz się mechanikowi uda
        > wyważyć koło, raz nie. Raz się lekarzowi uda postawić dobrą
        > diagnozę, albo nie spóźnić się do pracy, albo nie. Jeden i drugi to
        > człowiek. Spróbujcie to rozumiec, bo my pułap nam stawianych wymagań
        > rozumiemy.

        Ok, przyjmuje do wiadomosci. Fajnie by jednak bylo, by jesli juz nie fachowo, to
        bylo przynajmniej grzecznie... To chyba nie takie trudne prawda?...
        • practicant grzecznosc,tiaa... 29.11.08, 16:26
          Wiesz co,a moze najpierw sam sie wysilisz na grzecznosc wzgledem
          lekarza,do ktorego przychodzisz?Agresja rodzi agresje-to dziala w
          dwie strony.
          • cccykoria Re: grzecznosc,tiaa... 30.11.08, 12:08
            practicant napisał:

            > Wiesz co,a moze najpierw sam sie wysilisz na grzecznosc wzgledem
            > lekarza,do ktorego przychodzisz?Agresja rodzi agresje-to dziala w
            > dwie strony.

            Wiesz co mlody czlowieku , no zobacz, potrafisz rozmawiac w
            innym jezyku - to mnie cieszy.

            Oczywiscie ,ze "agresja rodzi agresje" -nic nowego nie
            wymysliles .
            - aleee moze bys mnie doksztalcil ,czy moja agresja jest:

            - wyuczona ,czy wrodzona?
            - w celu rozladowania napiecia?
            - dla potrzymania wysokiego statusu spolecznego?
            - agresja obronna?

            A moze tu chodzi o asertywnosc?





          • arek103 czyli nie dosc ze niefachowo to i niegrzecznie? 05.12.08, 19:59
            practicant napisał:

            > Wiesz co,a moze najpierw sam sie wysilisz na grzecznosc wzgledem
            > lekarza,do ktorego przychodzisz?Agresja rodzi agresje-to dziala w
            > dwie strony.

            Czyli nie dosc ze niefachowo to i niegrzecznie? W normalnych ukladach stracilbys
            prace nastepnego dnia.
      • sybi.lla Re: ja jako klient 07.12.08, 20:05
        Ladne jaja.Nie ma sie co spodziewać poprawy w słuzbie zdrowia.Porównywanie
        pacjentów do wycieraczek samochodowych i lekarzy do mechaników chyba wystarczy
        za cały komentarz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka