dolor
26.06.09, 01:03
Choć metoda nieco inna:
"Czeka nas przełom w leczeniu depresji. Popularne zastrzyki z botoksu nie
tylko wygładzają zmarszczki na czole, ale poprawiają też nastrój.(...)Zastrzyk
z tego preparatu paraliżuje musculus corrugator supercilii, czyli mięsień
marszczący brwi - i czoło niemal natychmiast staje się gładkie. Twarz osoby
poddanej takiemu zabiegowi przestaje zdradzać cierpienie, zniecierpliwienie
czy złość. A co z sercem? Też powinno się rozgrzać - taki wniosek wyciągnął
Eric Finzi, dermatolog z Chevy Chase w stanie Maryland. Wpadł on na pomysł, by
wstrzykiwać botoks w skórę czoła osób cierpiących na ciężką postać depresji.
Aż dziewięciu osobom na dziesięć ten zabieg pomógł! Skuteczność tej nietypowej
terapii była dwukrotnie wyższa niż leków antydepresyjnych - podaje autor badań
w artykule zamieszczonym w specjalistycznym czasopiśmie "Dermatologic Surgery".
Rzecz wydaje się niewiarygodna. Leczenie depresji za pomocą zastrzyków, które
uniemożliwiają marszczenie czoła, przypomina pomysł na leczenie przeziębienia
zakazem kichania. Jednak między naszą psychiką a ciałem zachodzi sprzężenie
zwrotne. Oznacza to, że nie tylko uczucia sterują mięśniami twarzy, lecz także
na odwrót. Dowód: chorzy cierpiący na zespół Mobiusa, czyli częściowe
porażenie twarzy, nie przeżywają uczuć równie głęboko jak ludzie zdrowi.
- Pomyślałem, że jeśli przerwie się sprzężenie zwrotne, uniemożliwiając
marszczenie czoła, to chory poczuje się lepiej - mówi Finzi. Jego pacjentki,
kobiety w wieku od 36 do 63 lat, zostały zbadane przez psychologa klinicznego,
Erikę Wasserman (współautorkę artykułu), która potwierdziła u nich
wcześniejszą diagnozę ciężkiej depresji. 7 na 10 kobiet miało za sobą leczenie
antydepresantami. Dwa miesiące po wstrzyknięciu botoksu zbadano je ponownie. U
wszystkich, z wyjątkiem jednej, depresja ustąpiła."
www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/zdrowie/botoks-na-chandre,35445,1