Dodaj do ulubionych

SLOWIŃCY czasu przeszlego...

03.05.04, 13:42
SŁOWIŃCY: NARODOWOŚĆ CZASU PRZESZŁEGO
Z kulturą pomorskich Słowińców zetknąłem się podczas pobytu we wsi Kluki,
leżącej na południowym brzegu Jeziora Łebsko. W czterech budynkach z drewna i
gliny w stylu pruskiego muru, tworzących skansen, prezentowane były eksponaty
obrazujące życie dawnych mieszkańców rybackiej osady. Na uwagę zasługiwała
oryginalna konstrukcja pieca, który jak twierdził przewodnik, Niemcy
nazywali "polskim". Ale dodał również, ze większość Słowińców wyjechała do
Republiki Federalnej Niemiec. Tam, w Hamburgu, powstało Zrzeszenie Słowińskie.

Rok 1945 i później
Kiedy w późnych latach 80. ekipa TVP usiłowała dotrzeć do członków zrzeszenia
nikt z przedstawicieli słowińskiej diaspory nie był zainteresowany rozmową.
Prawdziwa ironia losu, gdyż to właśnie ci polscy dziennikarze poświecili
wówczas Słowińcom z Kluk film dokumentalny, w którym po raz pierwszy
poruszono temat krzywd wyrządzonych mieszkańcom wsi po 1945 r.

Polscy osadnicy traktowali Słowińców wyjątkowo wrogo, próbując zająć (lub
zajmując) ich domostwa i zagrody. Niszczono rybackie lodzie, wiosła,
przecinano sieci. Do tych "sąsiedzkich" szykan dochodziły represje organów
bezpieczeństwa, a Kluki zostały "odcięte od świata”, czyli objęte blokada
milicyjnych patroli. Słowińcy, jak Mazurzy i Ślązacy, płacili za niedawna
przynależność do Trzeciej Rzeszy Niemieckiej. Władze w Warszawie, wbrew
oficjalnej doktrynie o ludności "autochtonicznej", długo zachowywały
obojętność wobec dramatycznego położenia niewielkiej słowiańskiej
społeczności niemieckiego Pomorza.

Młodsze pokolenia Słowińców, urodzone po wojnie, były polonizowane w szkołach
PRL-u lat 50., ponieważ używanie miejscowego dialektu "plattdeutsch", uważano
za przejaw germanizacji "autochtonów". Małżeństwa mieszane, słowińsko-
polskie, nie należały jednak do częstych, zarówno w Klukach, jak i sąsiednich
wsiach; w Smołdzinie tylko dwie kobiety pochodzenia słowińskiego wyszły za
mąż za Polaków na początku lat 50-tych. Jednak asymilacja postępowała
szybkimi krokami, zwłaszcza tam, gdzie przeważał "element napływowy" (Gardna,
Smołdzino, Izbica, Cecenowo). Nieco lepiej było w Klukach, w których (wg
danych z 1960 r.) na 133 mieszkańców żyło 87 Słowińców, 8 Kaszubów z terenów
Polski przedwojennej i 38 repatriantów ze wschodu.

Wiara przodków
Słowińcy należeli ongiś do wielkiej wspólnoty językowej Pomorzan, którą
tworzyli również zamieszkali w Prusach Zachodnich Kaszubi oraz sięgający od
Zatoki Szczecińskiej po Meklemburgię Wieleci. Swój kraj nazywali "Pomorsko",
a mówili "po kaszubsku" (nie słowińsku). Bo też pierwotnie Przedpomorze
(Vorpommern) i Pomorze Zachodnie nosiło nazwę Kaszubii ("Cassubia"), zaś
dopiero w XV/XVI wieku pojęcie Kaszub przylgnęło do północnych terenów
dzisiejszego Pomorza Wschodniego. Był to czas kolonizacji, kiedy krzyżackie
państwo pruskie ściągało osadników zarówno z krajów niemieckich, jak i
słowiańskich, m.in. Kaszubów z Pomorza.

Właściwy kraj Słowińców, czyli Pomorze Środkowe (Hinterpommern) było
chrystianizowane już w XIII wieku przez biskupa Ottona z Bambergu. Od czasu
śmierci ostatniego księcia pomorskiego, Bogusława XIV (1580-1637) panowali tu
Szwedzi. W 1648 r. (pokój westfalski) kraina została przejęta przez
Brandenburgię. Skutkiem reformacji w XVI stuleciu cała ludność Pomorza
przyjęła wiarę luterańską; w dialekcie słowińskim miejscowi pastorzy
odprawiali kazania. Jednak ekspansja języka niemieckiego powodowała,
zwłaszcza w XVIII/XIX wieku, kurczenie zasięgu dialektu słowińskiego na
terenie polskich parafii. Ostatnie kazania słowińskie i kaszubskie miały
miejsce w XIX wieku, m.in. w Smołdzinie (1832), Gardnie (1845), Łebie (1850)
Charbrowie (1871), Cecenowie (1876), Główczycach (1886). Na kartach ksiąg
religijnych przetrwał język, jakim posługiwali się w kościołach Słowińcy
(np. "Duchowne piesnie D. Marcina Luthera y ynszich naboznich męzow" Szymon
Krofeya z 1586 r.). Tekst modlitwy "Ojcze Nasz" zapisany po słowińsku w 1896
r. brzmiał następująco:

"Wojcze nasz, ktory jes Niebie, swianceno bondzie Imio twöji, przijdze
krolejstwö - stani se two wolo, chleb nasz dej nam dzis, wopuszczaj nam nasze
winie ako me wopuszczome nasze winowacy. Nie wodza nas na pokuszenie, la nas
wabawnij wote zlewo. Won twoj jest to krolejstwö esz na wieki wiczniej.
Omenka"

Ostatni Mohikanie
Mowa ludności słowińskiej i kaszubskiej zainteresował się jako pierwszy
rosyjski slawista Aleksander Hilferding, który w 1857 r. wydal w Petersburgu
książkę "Ostatki Slavjan na jużnom bieriegu Bałtijskago Morja." Z kolei
działacz i społecznik kaszubski Florian Ceynowa, głoszący odrębność etniczną
swoich krajan, opublikował słownik kaszubsko-słowiński ("Skorb kaszebsko-
słowjnskje mowe", 1866-68). Do szczególnie cennych należą prace językoznawcze
niemieckiego etnologa Friedricha Lorentza (1870-1937), publikowane w językach
niemieckim, polskim i rosyjskim (m.in. „Slowinzisches Texte”, Petersburg
1905). Wszyscy ci badacze języka i kultury słowińsko-kaszubskiej zwracali
uwagę na fakt zanikania tej narodowości. Hilferding zanotował wypowiedz
starszej wiekiem Słowinki z Gardny: "Mój chłop nie rozumeje nic po słowensku,
a ja roda gadają po słowinsku, a nie mom nikogo; moje dzece nie umieją nic po
słowinsku." Tak było już w latach 50-tych XIX wieku.

Około sto lat później, w 1959 r. zmarł w Klukach ostatni mieszkaniec umiejący
jeszcze płynnie mówić w dialekcie słowińskim. Mowa Słowińców stawała się
martwym językiem; ale w oparciu o nią i język niemiecki powstał wspaniały
dialekt "plattdeutsch", którego używali jeszcze starsi mieszkańcy Kluk w
latach 50-60. Mówili np. "Dai hat jhor kein rozumk mehr" (ten przecież już
nie ma rozumu), "Wat dracht dai ver store kurpe" (co ten nosi za stare
buty), "De morze rort" (morze szumi)itp. Jeszcze słychać było tradycyjne
pozdrowienie "dobricyn drachu", liczne przysłowia oraz dawne określenia
nazewnicze. Co ciekawe, prawie każda rodzina słowińska w Klukach miała swój
przydomek, np. Klick Lugowi, Klick Zeloni, Klick Domowi itd. Starego Klicka
nazywano w dialekcie "dai stori Klek", stara Klikowa "dai stora Kleka",
zachowując w ten sposób rodzajnik "plattdeutsch", ale przymiotnik i imię
własne w postaci fleksji słowiańskiej.

Słownik geograficzno-krajoznawczy Polski z 1983 r. podawał pod hasłem
Kluki: "Wieś zamieszkana jeszcze przez ok. 30 rodzin Słowińców". Obecnie nie
ma już w Klukach Słowińców; młodsi emigrowali do Niemiec, najstarsi zmarli.
Na naszych oczach zniknął naród i nie ma już komu powtarzać starego
przysłowia:

"Wo kommen die Kaschuben her?
Von Stolp, von Stolp, wie Sand am Meer"
["Skąd przychodzisz tu Kaszubie?
Od Słupska, od Słupska, jak piasek znad morza."]

www.zakorzenienie.most.org.pl/za14/index.htm
Obserwuj wątek
    • swarozyc z innej beczki 04.05.04, 10:44
      Język czeski zalicza się do języków zachodniosłowiańskich. W Republice
      Czeskiej posługuje się nim ponad 10 mln osób (plus około 2 mln za granicami
      kraju). Charakterystyczne „ptaszki” oraz oznaczanie samogłosek długich skośną
      kreską czeski alfabet zawdzięcza J. Husowi (XIV w.), ale na ukształtowanie
      się jednolitego zapisu mowy duży wpływ mieli też bracia czescy i
      przetłumaczona przez nich Biblia. Po klęsce pod Białą Górą (1620 r.) czeska
      kultura doznała uszczerbku, ponieważ na emigrację udali się przedstawiciele
      braci czeskich i kościoła protestanckiego. Nastąpił upadek znaczenia
      czeskiego języka i literatury. Po czesku mówiły jedynie warstwy niższe, a
      używanie tego języka w towarzystwie było wielkim nietaktem.

      Sytuacja zmieniła się pod koniec XVIII i na początku XIX w. Nastąpiło
      odrodzenie nie tylko języka i literatury, ale także świadomości narodowej.
      Wracający do swojej dawnej funkcji język czeski opierał się na dialektach
      środkowoczeskich oraz korzystał ze słownictwa polskiego, rosyjskiego i
      serbsko-chorwackiego.

      Warto wspomnieć przynajmniej dwa nazwiska osób najbardziej zasłużonych dla
      odnowy języka, czołowych postaci czeskiego odrodzenia narodowego. Josef
      Dobrovský (1753–1829), historyk, językoznawca i założyciel slawistyki na
      Uniwersytecie Karola, zapisał się w historii języka czeskiego fundamentalnymi
      dziełami Historia języka czeskiego i literatury oraz Gramatyka języka
      czeskiego. Josef Jungmann (1773–1847), językoznawca, poeta i tłumacz, a także
      twórca odrodzeniowego programu językowego i literackiego, swoimi
      tłumaczeniami i podręcznikami z teorii literatury oraz poetyki udowodnił, że
      język czeski może wyrazić najbardziej skomplikowane sprawy. Najważniejsze
      jego dzieła to Historia literatury czeskiej oraz pięciotomowy Słownik czesko-
      niemiecki (120 tys. haseł).

      Język czeski, mimo że jego rozwój przez stulecia szedł odrębnym torem,
      pozostał obok słowackiego najbliższym językiem dla polszczyzny. Około 27%
      słownictwa to wyrazy o identycznym lub podobnym brzmieniu, chociaż niektóre
      nabrały innego znaczenia (stąd czasami śmieszne polsko-czeskie
      nieporozumienia językowe). Wsłuchując się w czeską mowę, trzeba pamiętać, że
      akcent pada zawsze na pierwszą sylabę, a czytając – wiedzieć, że ř to
      odpowiednik naszego rz, š to sz, č to cz, ž to ż.

      Z Forum slowianskiego

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka