zed.1
25.05.13, 18:57
Kilka bledow w rozumowaniu sens:
1. Zmniejszenie predkosci w srodmiesciu o 10% to wcale nie jest drobnostka a powazna uciazliwosc. I to tylko wywolana jedna ulica. To pokazuje, ze mania duzych i rewolucyjnych zmian jest niezdrowa i niebezpieczna.
O ile zmiana parkowana to zmiana mala to zamykanie czy zmiana kierunkow ulicy to juz zmiana drastyczna i eksperyment na zywym ciele.
2. Mania planow i tego gdzie bedziemy za 20 lat pokazala jedynie, ze plany na 20 lat sa mrzonkami bo odstaja zupelnie od rzeczywistosci. A im wieksze plany i wieksze horyzonty tym mniej z nich wynika. Tak wiec co 10 lat sie zmienia te plany, kierunki, pomysly, a w rzeczywistosci nie robi sie nic, bo jest przeciez inny "plan" w dluzszym horyzoncie. Czyli zmiany sa "na pozniej".
Wg takich planow nie powstaja tramwaje, nie powstaja remonty ulic, nie zachodza zmiany. Bo wszystko tkwi w slepym punkcie.
Zgadzam sie z wiekszoscia tego co napisali o strefach pieszych, ale pomysl jednokierunkowej ulicy jest naiwny i nie powinien byc realizowany. Zmiana parkowania i remonty tej ulicy jest wystarczajace bez ponoszenia ofiar w postaci redukcji o 10% przejazdu przez miasto.
Szczecina nie trzeba naprawiac rewolucjami a malymi zmianami i szybkim poprawianiem sie gdy nie wyjdzie. Nie slepym trzymaniem sie wizji i planow.