Dodaj do ulubionych

No i co byscie wtedy zrobili???

24.04.02, 10:46
Wczoraj siedzialem dluzej w pracy. Koncze projekt bo pod koniec tygodnia
porzcam Nadrenie dla Niderlandow. Gdzies tak po 20.00 wyszedlem z mojego pokoju
i odnioslem dokumenty. I wtedy to sie stalo. Moja karta przestala dzialac. Nie
moge sie dostac na moje pietro a w biurze moja kurtka, portfel, wszystkie karty
i klucze do mieszkania!
Najgorsze jest to ze budynek to taki supernowoczesny, "bezobslugowy" biurowiec.
W srodku nikogusienko. Przypomnialem sobie ze moze jeszcze zlapie sprzataczke -
ona ma klucz. Lece po pietrach - jej nie ma. Wybiegam do hallu - nikogo. To ja
do windy - windy o tej porze nie dzialaja (po schodach mozna tylko zejsc w dol)
bez drugiej karty, ktora jest zamknieta u mnie w pokoju. Wyszedlem na parking
bo mialem nadzieje ze moze jeszcze nie odjechala - nie ma nikogo. Do budynku
juz nie wejde bo potrzebuje drugiej karty (tej ktora zostala w pokoju).
I tak sobie stoje na parkingu...
Obserwuj wątek
    • jottka Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 10:53
      He he, na razie opis to jak początek "Gridirona". No i co było dalej?
      Posłużyłeś się ludzką inteligencją w walce z maszyną? W dobrym horrorze to
      podstawa ;)))
    • milseog Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 10:53
      w takiej matrixowej sytuacji usiadlbym spokojnie na tylku, zapalil fajeczke a
      zaraz potem zaczalbym kombinowac jak tu ten system rozp... :)
      a zreszta, po co ja to pisze jak ty pewnie bez karty nr trzy nie mozesz nawet
      tego przeczytac?:)))))
      ps. a gdzie jedziesz w holandii?
      pozdr
      • mike102 Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:06
        milseog napisał(a):

        > w takiej matrixowej sytuacji usiadlbym spokojnie na tylku, zapalil fajeczke a
        > zaraz potem zaczalbym kombinowac jak tu ten system rozp... :)

        tak mniej wiecej postapilem

        > a zreszta, po co ja to pisze jak ty pewnie bez karty nr trzy nie mozesz nawet
        > tego przeczytac?:)))))
        > ps. a gdzie jedziesz w holandii?

        Amsterdam


    • franekkk Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 10:54

      ee to ja w lepszej firmie pracuje:
      1. blizej szczecina
      2. schody sa dwukierunkowe (o co chodzi?)
      3. tuz po wyborach trzeba bylo jeszcze troche dorobic przed wymiana
      zaordynowana przez nowego ministra i ktos zadecydowal (zupelnie obiektywnie i
      bezinteresownie) ze pewna firma zrobi strefy kody dostepu bramy karty itp
      komputery szmery bajery po prostu
      cale szczescie:( sa juz nowi koledzy wiec anulowano
      i w ten sposob zostaly pieczatki na plasteline i ochroniarze
      nota bene w niedziele mialem problem z zabraniem potrzebnych przywatnych rzeczy
      z pokoju no ale to zawsze ludzka wymiana zdan

      i co dalej
      • jottka Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 10:56
        Chwileczkę, ja tu widzę gorszy horror niż ten majkowy. Chodzisz do firmy w
        niedzielę?!! Lizus ;)))
        • franekkk Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:00

          nie chodze tylko jestem bardziej roztrzepany niz obs z majkiem (brzmi jak
          jakies fajne danie:)) razem wzieci ze sie tylko meskimi przykladami posluze;)
          a tej rzeczy bardzo potrzebowalem i chyba nie powiem co to bylo
        • pakuz Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:01
          nie pozostalo nie innego niz nawiedzic twoja hiszpanska sympatie
          opowiedziec wszystko,odpowiednio ubarwiajac dla dodania dramatyzmu sytuacji
          wzbudzic litosc i odruchy opiekuncze
          a caly ten bajer tylko po to ,zeby zostac na noc :))
          • mike102 Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:04
            pakuz napisał(a):

            > nie pozostalo nie innego niz nawiedzic twoja hiszpanska sympatie
            > opowiedziec wszystko,odpowiednio ubarwiajac dla dodania dramatyzmu sytuacji
            > wzbudzic litosc i odruchy opiekuncze
            > a caly ten bajer tylko po to ,zeby zostac na noc :))

            :-)))))))))))
            No wlasnie to byloby rozwiazanie - zreszta ona ma 2 komplet kluczy do mojej
            chalupy tyle ze ona wlasnie byla nieuchwytna (oczywiscie telefon tez mialem w
            biurze, "za dwoma kartami")
          • franekkk Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:05
            pakuz napisał:

            > nie pozostalo nie innego niz nawiedzic twoja hiszpanska sympatie
            > opowiedziec wszystko,odpowiednio ubarwiajac dla dodania dramatyzmu sytuacji
            > wzbudzic litosc i odruchy opiekuncze
            > a caly ten bajer tylko po to ,zeby zostac na noc :))

            i tak codziennie
            a co
          • jottka Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:05
            Słuchaj, pakuz, że ja się wypowiem jako kobieta - to nie mógł do niej
            zwyczajnie zadzwonić? ;)))
            • mike102 Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:07
              jottka napisał(a):

              > Słuchaj, pakuz, że ja się wypowiem jako kobieta - to nie mógł do niej
              > zwyczajnie zadzwonić? ;)))

              no wlasnie nie moglem - ani pieniedzy, ani karty ani telefonu
              ze soba mialem tylko: adidasy, jeansy, bluza, bezuzyteczna karta.
              • jottka Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:12
                A nie nie - mnie szło o to, że pakuz sugerował specjalne sprokurowanie
                Dramatycznej Sytuacji w celu przeniknięcia do mieszkania wybranki ;))

                Tyle że wtedy normalna kobieta proponuje uprzejmie rozkładane łóżeczko w drugim
                pokoju, więc uznałam koncepcję za zbyt skomplikowaną, a efekty mizerna. No to
                lepiej się zwyczajnie umówić ;)))
                • franekkk Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:13

                  czy moglabys przyblizyc swoja definicje nienormalnej kobiety:)?
                  • jottka Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:20
                    franekkk napisał(a):

                    >
                    > czy moglabys przyblizyc swoja definicje nienormalnej kobiety:)?


                    No więc, proszę franka, nienormalna kobieta to taka, która natychmiast wierzy we
                    wszystko, co jej różni tacy opowiadają ;))) Po czym domagają się głaskania po
                    główce i wszelkich pocieszeń, bo im przecież o zgrozo szóstka uciekła... ;)))
                    • franekkk Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:25
                      :)
                      sluchaj jottka a pozwolisz ze spytam i zazadam odp
                      :)
                      a TY to jestes normalna czy n inaczej
                      :)
                    • pakuz Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:27
                      jottka napisał(a):

                      > franekkk napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > czy moglabys przyblizyc swoja definicje nienormalnej kobiety:)?
                      >
                      >
                      > No więc, proszę franka, nienormalna kobieta to taka, która natychmiast wierzy w
                      > e
                      > wszystko, co jej różni tacy opowiadają ;))) Po czym domagają się głaskania po
                      > główce i wszelkich pocieszeń, bo im przecież o zgrozo szóstka uciekła... ;)))

                      ty Jottka to myslisz ,ze wszystkie zaraz takie podejrzliwe ?
                      a kobiety za granica ,to wierza jak cos im sie mowi (bylem marynarzem to wiem)
                      to nasz polski syndrom ,ze jak ktos cos - to napewno klamie
                      wiecej wiary - to sie moglo udac :))
                • pakuz Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:14
                  jottka napisał(a):

                  > A nie nie - mnie szło o to, że pakuz sugerował specjalne sprokurowanie
                  > Dramatycznej Sytuacji w celu przeniknięcia do mieszkania wybranki ;))
                  >
                  > Tyle że wtedy normalna kobieta proponuje uprzejmie rozkładane łóżeczko w drugim
                  >
                  > pokoju, więc uznałam koncepcję za zbyt skomplikowaną, a efekty mizerna. No to
                  > lepiej się zwyczajnie umówić ;)))
                  jasne ,ze lepiej
                  tylko czasami , kiedy tradycyjne metody nie skutkuja , trzeba improwizowac
                  to jak wrzucenie pilki "na afere" pod pole bramkowe , ryzykowne - ale moze sie uda
              • franekkk Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:12

                mike!! przeciez to takie proste:

                wsiadasz w 6 albo A i zaraz jestes w domu:))
                • milseog Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:19
                  mike, wszystkie te systemy z kartami to straszna lipa. zaloze sie, ze wszystko
                  mozna bylo jakims spinaczem, karta telefoniczna albo innym bajerem otworzyc. z
                  zalem musze stwierdzic, ze nie zachowales sie jak prawdziwy polak. polak by
                  potrafil. :(
                  ps. a amsterdamu zazdroszcze. bylem na swieta i chcialem isc na ajax, ale
                  akurat grali na wyjezdzie. wybierasz sie?
                  i nie czytaj tych bredni o tych niby "konskich zalotach" :))) idz za glosem
                  serca i jak lubisz "na karte" to tak rob.:)))))))))

                  aha, a jak to sie skonczylo? z nieba spadla ci mastercard, ktora otwiera
                  wszystkie drzwi?jak to bylo?
      • mike102 Schody 24.04.02, 11:25
        > 2. schody sa dwukierunkowe (o co chodzi?)

        Sa to takie schody jak np. w Pazimie - na pietrach drzwi sie otwieraja tylko w
        jedna strone i po schodach mozesz zejsc na dol i wyjsc na parterze. nie mozesz
        sobie np. przejsc z pietra 20 na 21. tylko z 20 na 0.
    • rabarbarian Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:26
      ...otwiera wszystkie drzwi a i jeszcze placisz nia za korki, koszulke
      i dwa bilety na mecz ukochanej druzyny:) Żeowani rulezz:))))))))))
      • milseog Re: No i co byscie wtedy zrobili??? 24.04.02, 11:47
        jo rabarbar, bo sam wiesz jak to jest: obiecac mu i dotrzymac slowa - bezcenne.
        a tak na marginesie: na estadio estaya panuje spokoj. czytalem o tym bo
        rozpisywala sie o tym prasa: baskijska, katalonska, hiszpanska, portugalska a
        nawet slynna la gazetta dello sport :))))
        ps. zeowanni oczywiscie rulez!
    • mike102 ...straszny niemiecki ciec... 24.04.02, 11:34
      mike102 napisał(a):

      > I tak sobie stoje na parkingu...

      ... a tu widze jakis facio z drabina idzie. Konserwator. To ja do niego czy moze
      mnie wpuscic do biura. A on ze skad ma wiedzec czy ja pracuje w tej firmie, czy
      wogole mam prawo tam wchodzic itd. itp. To ja mu na to ze tam lezy moj portfel i
      dokumenty i w nich sa moje zdjecia. Nie ma mowy - ordnung muss sein. OK. To ja mu
      mowie ze pojdziemy do sasiedniego biurowca - i tam jest drugi ciec, ktory ma mnie
      zapisanego na liscie uprawnionych do wchodzenia (tamten budynek nie jest tak
      nowoczesny). Idziemy. Podaje nazwisko - jestem na liscie. OK. Tylko skad madre
      niemieckie ciecie maja wiedziec ze ja to ja...
      • Gość: Gradus Re: ...straszny niemiecki ciec... IP: *.eemagine.com 24.04.02, 11:38
        Trzeba bylo im kazac wejsc na forum.... :)
        • milseog Re: ...straszny niemiecki ciec... 24.04.02, 11:50
          koniec mike, jaki byl koniec tej jakze przykrej dla ciebie sytuacji?:)))
    • mike102 ..no i zakonczenie 24.04.02, 11:52
      W drugim budynku zauwazylem znajomam jugoslowianska sprzataczke. Dwa slowa i juz
      mialem moje rzeczy. KONIEC :-)))
      • pakuz Re: ..no i zakonczenie 24.04.02, 11:56
        mike102 napisał(a):

        > W drugim budynku zauwazylem znajomam jugoslowianska sprzataczke. Dwa slowa i ju
        > z
        > mialem moje rzeczy. KONIEC :-)))

        KONIEC ??????
        Mike , zadnego Matrixa? zadnej ulanskiej fantazji?
        trzeba bylo cos zmyslic, tak sie dobrze zapowiadalo
        • milseog co? i to już? :(( 24.04.02, 12:00
          a ja myslalem, ze zachowasz sie cwaniacko-kozacko a ty do baby w łachę
          uderzyles? :))) dobrze, ze jugoslowianka bo jakby to byla niemra to
          skrzyknelaby kolesi i mogliby cie rozstrzelac za nielegalna probe wtargniecia
          do budynku.:))))
        • jottka Re: ..no nie 24.04.02, 12:01
          No, jesteśmy rozczarowani. Powinieneś był wejść do budki telefonicznej i
          natychmiast znaleźć się w swoim mieszkaniu ;))) Musisz jeszcze popracować nad
          rozwiązaniem sytuacji, bo na razie to może amsterdam, ale zupełnie nie
          hollywood ;)))
          • milseog nie znasz się! 24.04.02, 12:05
            chyba w amsterdamie nie bylas!:) hollywoodu to przy tym domek dla lalek.
            a ty mike, nie mialbys tych przygod gdybys zamiast pisac na forum pracowal.
            wtedy moglbys wyjsc o normalnej porze.:)
            pozdr
    • mike102 ...zakonczenie jeszcze raz :-))) 24.04.02, 12:19
      Stoje z niemieckimi cieciami i dliberujemy. Ciecie kiwaja glowami - moze i by mi
      chcieli pomoc ale nie moga. No to ja do tego ciecia z drugiego budynku ze mu
      udowdnie ze jestem pracownikiem - poszlismy do jednego z biur, wyciagam karte (te
      jedyna ktora mi zostala), przeciagam w czytniku i... modle sie zeby zadzialala.
      Dziala! Wyswietlaja sie informacje. OK. Ciec mowi mi ze moze mi wydac awaryjny
      klucz i druga karte (ta zebym sobie wszedl do biurowca i pojechal winda). YES!
      Chyba sie udalo. Ide. Budynek sie otwiera, winda jedzie. Ide do mojego skrzydla i
      oczywiscie klucz... nie pasuje. Firma dopiero co wynajela te powierzchnie,
      wymienila zamki ale nowego klucza awaryjnego sasiedniemu cieciowi nie dala.
      Zalamka. Juz sobie zaczynam ogladac kanapke w palarni. Z powrotem grzeje do
      sasiedniego ciecia. Gosciu innych kluczy nie ma. Mysle moze pojde przekimac do
      jakichs znajomych. Przeciez nawet na hotel nie mam! I wtedy widze znajoma
      sprzateczke i jej meze (pomaga jej w robocie) wielkiego jak gora Jugola! Wlasnie
      skonczyli robote - ja do nich jak sie ma sytuacja (mieszanina slowiansko-
      niemiecka). A oni - Ne problem, szef, ne problem! :-))) I sie smieja. 2 minuty i
      juz jestem u siebie w biurze, mam wszystkie rzeczy.
      Wychodze, z przezwyczajenia przeciagam karta i... ta cholera znowu dziala (ale
      tylko przy czytniku wyjsciowym, wejsc nadal nie mozna)!!!
      KONIEC

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka