xyz-xyz
23.11.04, 08:32
A tak ćwiczył Millera, że będąc Ministrem SWiA miał coś Leo wspólnego z J&S.
Taki był Antek nieprejednany, że minster MIller musiał coś wiedzieć i wie. Co
teraz panie Macierewicz???
Tajemnica Macierewicza
Antoni Macierewicz miał swój udział w tym, że Grigorij Jankilewicz, jeden z
założycieli firmy J & S, otrzymał w 1992 r. gładko, bezproblemowo i w szybkim
tempie obywatelstwo polskie.
Udział Macierewicza w tej sprawie sprowadzał się do tego, że jako ówczesny
minister spraw wewnętrznych odpowiadał za urzędników, którzy pozytywnie
zaopiniowali wniosek Jankilewicza o nadanie obywatelstwa. Dziś były minister
należy do tych członków komisji śledczej, którzy w sposób najbardziej srogi i
bezkompromisowy rozliczają wszystkich, którzy tylko otarli się o biznes
paliwowy.
Jedną z tajemnic sprawy badanej przez komisję śledczą posła Józefa Gruszki
jest to, jakim cudem nikomu nieznana, zarejestrowana na Cyprze firma J & S
mogła być przez kilka lat dominującym dostawcą rosyjskiej ropy dla
największej spółki paliwowej w Polsce – PKN Orlen. Inną tajemnicą jest to,
jak w ogóle udało się odnieść taki sukces na rynku paliw założycielom J & S,
dwóm pochodzącym z Ukrainy muzykom – Grigorijowi Jankilewiczowi i
Wiaczesławowi Smołokowskiemu (obecnie używają polskich imion Grzegorz i
Sławomir). Obu w zakorzenieniu się w polskim biznesie na pewno pomogło
uzyskanie obywatelstwa naszego kraju.
Panowie z J & S mieszkają w Polsce od połowy lat 80. Jankilewicz złożył
wniosek o nabycie obywatelstwa polskiego 10 września 1991 r. i nabył je 31
stycznia 1992 r. postanowieniem prezydenta Lecha Wałęsy. Wcześniej był
mieszkającym w Polsce bezpaństwowcem z kartą stałego pobytu. Smołokowski, też
bezpaństwowiec, skorzystał z innego trybu – 8 lutego 1993 r. złożył wniosek
do wojewody warszawskiego o uznanie za obywatela polskiego, co też wojewoda
uczynił 10 maja. W tym przypadku do pozytywnego załatwienia sprawy
wystarczała opinia komendanta stołecznego policji, który nie wniósł uwag do
wniosku Smołokowskiego.
Bardziej gruntownie prześwietlany był natomiast wniosek Jankilewicza. Zanim
trafił do Kancelarii Prezydenta, opiniowały go ówczesny Urząd Ochrony Państwa
i Komenda Główna Policji. Obie instytucje nie miały wtedy żadnych zastrzeżeń.
Szefem kontrwywiadu UOP był wówczas Konstanty Miodowicz, obecny polityk
Platformy Obywatelskiej i członek komisji śledczej. Opinie policji i UOP
trafiły do MSW, skąd dopiero przekazano je do prezydenta. Gdy we wrześniu
1992 r. Grigorij Jankilewicz zaczął starać się o polskie obywatelstwo, MSW
kierował jeszcze Henryk Majewski.
Od grudnia 1992 r. pieczę nad resortem przejął Antoni Macierewicz. Odpowiadał
za resort również wtedy, gdy MSW wysłało wniosek Jankilewicza, poparty
pozytywnymi opiniami, do Kancelarii Prezydenta. – O ile wiem, było to w
styczniu 1993 r. – poinformował nas Jan Węgrzyn, dyrektor generalny Urzędu
ds. Repatriantów i Cudzoziemców, obecnie opiniującego wnioski o nadanie
obywatelstwa. Na początku lat 90. wnioskami w imieniu ministra zajmował się
Departament Społeczno-Administracyjny MSW. Sprawę Jankilewicza pilotowali
ówczesny szef departamentu, nieżyjący już Jerzy Garlej oraz wiceszef Piotr
Stachańczyk, obecny prezes Urzędu ds. Repatriantów i Cudzoziemców. –
Ministrer spraw wewnętrznych dawał pełnomocnictwa dyrektorom do podejmowania
w jego imieniu decyzji. W imieniu ministra Macierewicza mógł takie decyzje
opiniować pan Stachańczyk – powiedział nam Jan Węgrzyn. Z panem
Stachańczykiem, który mógłby szczegółowo poinformować nas o postępowaniu z
wnioskiem Grigorija Jankilewicza, nie udało się nam porozmawiać.
Opinia MSW, firmowana przez ministra Macierewicza, miała jedynie charakter
pomocniczy. Nawet gdyby była negatywna, prezydent Wałęsa mógłby jej nie
uwzględnić i przyznać obywatelstwo. Jednak uważamy, że Macierewicz powinien
wytłumaczyć się z decyzji swoich urzędników. Nie mogliśmy zapytać go o tę
sprawę, gdyż przebywa aktualnie w Urugwaju (do środy) na zjeździe organizacji
polonijnych. Reprezentuje tam Sejm RP, na co otrzymał zgodę marszałka Józefa
OIeksego.
W 1993 r. dwaj byli muzycy, już z polskimi paszportami w kieszeni, założyli J
& S Service and Investment Ltd zarejestrowaną na Cyprze, z siedzibą w
Larnace. Tak zaczęła się ich usłana sukcesami droga w biznesie.
Jakub Rzekanowski