blackexit
23.12.04, 10:41
nie jestem jakims nawiedzonym obronca zwierzat ale jak widze te ryby przed
chwila wyjete z zasyfialego baesniuku w ktrorym sa ich tysiace na wpol
konajace i teraz leza w zamknietej reklamowce na tasmie do kasy i jeszce
dychaja to normalnie bym tego dziada jednego z druggim zamknal tak samo. co to
za popieprzony polski pomysl zeby kupic konajacego karpia i maltertowac go
caly dzien potem mlotkiem w lep i cala rodzina sie cieszy. nie zmona zjesc
normalnie juz zabitego wczesniej? karpi nie jem wiec sie pytam.
pozdrawiam black