Gość: MYCHA
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.02.05, 23:41
Kilka dni temu na tym forum udawadniałam, praktycznie odosobniona w swoich
ocenach, że red. Wildstein ewidentnie naruszył prawa konstytucyjne wielu
tysięcy ludzi znajdujących na na opublikowanej już w mediach elektronicznych
liście IPN. Przytaczałam artykuł po artykule polskiej konstytucji wraz z
oceną jakie skutki niesie tym ludziom ich naruszenie przez działania red.
Wildsteina.
Dzisiaj przytaczam opinię Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie (jutro
powinna być w mediach).
Jak się okazuje moje opinie są całkowicie zbieżne z opiniami prof. Andrzeja
Zolla.
Mogę wyrazić tylko ubolewanie, że fakt ten jest tak słabo dostrzegany przez
osoby, które gloryfikują postępek dziennikarza "Rzeczpospolitej".
Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich, prof. Andrzej Zolla na temat
tzw.listy Wildsteina
(1lutego 2005)
„ Od kilku dni opinia publiczna bulwersowana jest sprawą wyniesionej z
IPN listy około 240 tys. osób, na której znajdują się obok siebie osoby
należące do zasadniczo odmiennych kategorii, a mianowicie obok
funkcjonariuszy i współpracowników SB, różnych zresztą kategorii, także
kandydaci na współpracowników oraz duża liczba osób pokrzywdzonych
Mimo iż lista ta nie była objęta klauzulą tajności, chociaż być może powinna
być zastrzeżona "do użytku służbowego", nie oznacza to, że przez jej
wyniesienie, a przede wszystkim rozpowszechnienie w bliżej nieokreślonym
kręgu osób, nie naruszono prawa.
Upublicznienie przez przedstawiciela "czwartej władzy" określonych materiałów
IPN musi budzić mój zasadniczy sprzeciw. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich nie
mogę milczeć wobec praktyk, które niosą zagrożenie dla różnych wartości
konstytucyjnych, które mogą prowadzić do krzywdy ludzkiej na poważną skalę.
W sprawie występuje bez wątpienia konflikt różnych wartości konstytucyjnych:
z jednej strony zasady jawności, z drugiej takich zasad, jak sprawiedliwość,
praworządność, ochrona danych osobowych, a przede wszystkim godność
człowieka, która jest zasadą zasad, źródłem wszelkich praw i wolności
człowieka i obywatela.
Nie mam żadnych wątpliwości, że w konkretnej sytuacji, skoro na jednej liście
znajdują się nazwiska funkcjonariuszy i współpracowników aparatu przemocy
totalitarnego państwa obok ofiar tego systemu, rozpowszechnianie i
upublicznianie takiej listy jest niedopuszczalne, gdyż zasada jawności musi
zejść w tym przypadku na drugi plan.
Jako Rzecznik nie mogę się zgodzić na rozgrzeszanie określonych praktyk
argumentem odwołującym się do ludowego porzekadła "gdzie drwa rąbią, tam
wióry lecą", i to z tej prostej przyczyny, że w sprawie mamy do czynienia nie
z drwami, lecz z ludźmi, których godności nie ma prawa naruszać żadna władza,
w tym także ta nosząca miano czwartej.
Zauważyć przy tym muszę, że chybiony jest moim zdaniem argument odwołujący
się do obywatelskiego prawa do informacji, gdyż obywatelom służy prawo do
rzetelnej informacji, zaś udostępnianie określonej listy rzetelnej informacji
oczywiście nie zapewnia.
Wreszcie pragnę stwierdzić, że nawet przy założeniu legalności wejścia w
posiadanie określonych informacji, ich rozpowszechnianie może być ocenione
jako nadużycie prawa.
Konstrukcja nadużycia prawa stworzona w XIX wieku przez orzecznictwo sądów
francuskich i przejęta przez polskiego ustawodawcę w drugiej połowie XX wieku
określa nadużycia prawa jako szczególną formę bezprawności, która skrywa się
pod pozorem legalizmu.
Nadużyciem jest działanie sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem
prawa lub zasadami współżycia, zaś przeznaczeniem bazy danych z komputera IPN
nie jest - jak sądzę - jej wykorzystanie przez polityków, politycznie
zaangażowanych dziennikarzy dla celów powszechnej lustracji, bez gwarancji
ochrony praw osób dotkniętych procederem.
Nie kwestionując w żadnym razie celów ustawy o IPN, muszę zauważyć, że ustawa
ta zawiera pewne przepisy wątpliwe konstytucyjnie, co skłoniło mnie w
ubiegłym roku do skierowania stosownego wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.
Sprawa kontrowersyjnego pod względem prawnym ujawnienia rejestru zasobów
osobowych IPN jest kolejnym dowodem pewnych słabości tego aktu. Pragnę jednak
stanowczo podkreślić, że bardzo wysoko oceniam dotychczasową trudną pracę IPN
i osobiście prof. Leona Kieresa, który pełniąc funkcję Prezesa, wykazał się
niezwykłymi zaletami swego intelektu i charakteru".