Dodaj do ulubionych

Z cyklu : "Polacy w Europie"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.05, 22:58
Nasi w Europie. Cytacik z GW Katowickiej
Kiedy dzwonią z Niemiec, Hanna Becker, dyrektorka siemianowickiego Urzędu
Pracy z obawą podnosi słuchawkę. Gdy dowiaduje się, że tym razem nikt z jej
podopiecznych nie narozrabiał, oddycha z ulgą. Niektórzy bezrobotni, którzy
wyjeżdżają na staże zawodowe, upijają się, awanturują i kradną
Czym śląscy robotnicy zapracowali sobie na taką opinię? Jeden z nich np. po
dokonaniu kradzieży uciekał przed ochroną sklepu i spadł z wysokości. Nic mu
się nie stało, ale postanowił to wykorzystać. Oskarżył sklep o odszkodowanie.
Oczywiście nic nie uzyskał.
Inni chcieli ukraść monety z aparatu telefonicznego i kompletnie go
zdemolowali. Podobnie było z automatem z papierosami.
"Sprytem" błysnęła grupa, która szybko się zorientowała, gdzie można
najdrożej sprzedać szklane opakowania i najtaniej kupić piwo. Zorganizowała
sieć zbieraczy i od tej pory nie trzeźwiała. - Jest nam po prostu wstyd -
mówi Becker.
Bezrobotni wyjeżdżali w ramach programu "Leonardo da Vinci", który w całości
finansowany jest z unijnych pieniędzy. Siemianowicki Urząd Pracy przystąpił
do niego trzy lata temu, przyłączyły się inne pośredniaki z naszego regionu.
Ze szkoleń skorzystać mógł każdy, kto nie ukończył 30. roku życia i jest
zarejestrowany jako bezrobotny. Wzięło w nich udział ponad 250 chętnych z
Siemianowic, Chorzowa, Bytomia, Zabrza i Świętochłowic. Uczyli się zawodu
gastronoma, hotelarza, cieśli budowlanego, opiekuna społecznego, barmana i
rzeźnika.
- Większość podeszła do tego odpowiedzialnie i wykorzystała szansę - mówi
Becker. - Byli chwaleni za pracowitość, wyrabiali dwukrotnie większą normę
niż Niemcy. Pracują teraz w zawodach, których wyuczyli się podczas tego
programu. Niektórzy założyli własną działalność gospodarczą, inni rozpoczęli
studia - dodaje.
Niestety, były też czarne owce. To właśnie one wyrobiły wszystkim niechlubną
opinię.
Stażyści dostawali po 185 euro kieszonkowego. Tylko przy pierwszych
projektach wypłacono całość na początku kursu. Gdy okazało się, że bezrobotni
wydają je głównie na alkohol, pieniądze zaczęto wypłacać w małych ratach.
Próbowano się też zabezpieczyć, wprowadzając do umowy kolejne zapisy -
wymogiem stała się niekaralność. W przypadku wcześniejszego powrotu z własnej
winy bezrobotni muszą zwrócić koszt szkolenia. Jego wysokość może osiągnąć
nawet 1600 euro. Niewiele pomogło.
Bezrobotni, którzy dostali rowery, popsuli je albo rozłożyli na drobne
części. Jeden z nich wypożyczył aparat fotograficzny. Mimo że musiał
dyscyplinarnie wcześniej wrócić do kraju, sprzętu nie oddał. Teraz nie
odbiera telefonu i nie ma z nim kontaktu.
- Jeżeli są jakieś poważne problemy, o których informuje nas niemiecki
partner, podejmujemy szybką decyzję: proszę karnie wydalić! - mówi Becker. W
sumie do kraju odesłano sześciu uczestników stażu, choć zagrożonych taką
decyzją było znacznie więcej osób.
W niedzielę do Niemiec wyjechała kolejna grupa 30 młodych bezrobotnych ze
Śląska. Tym razem byli to kandydaci na rzeźników i opiekunki społeczne. -
Słyszałem, co się tam wyrabia, podobno Niemcy nas już nie chcą - mówił jeden
z wyjeżdżających. - Już tutaj na kurs języka niemieckiego niektórzy
przychodzili pijani - dodaje.
To był szósty projekt siemianowickiego urzędu i ostatni. Mają już dość
świecenia oczami za swoich podopiecznych. - Będziemy oczywiście dalej
uczestniczyć w programie "Leonardo da Vinci", ale w inny sposób, złożyliśmy
już nowe projekty - zapewnia Becker.

Obserwuj wątek
    • fifrock Re: Z cyklu : "Polacy w Europie" 17.04.05, 09:47
      u nas w regionmie tez sie to zdarza.
    • Gość: Jill Re: Z cyklu : "Polacy w Europie" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.05, 09:49
      A z mediów donoszą, że jesteśmy odmienieni moralnie, inni niż kiedyś.
      Jak to w końcu jest ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka