Gość: R.
IP: *.devs.futuro.pl
09.06.05, 10:19
Według ostatniego sondażu przeprowadzonego wśród biur podróży polskie miasta
są hitem sezonu. Na cel swojej podróży wybiera je coraz więcej Brytyjczyków.
Wycieczki są bardziej atrakcyjne ze względu m.in. na niską cenę i dużą liczbę
lotów. Żeby ułatwić turystom poruszanie się po Polsce, biura podróży i linie
lotnicze przygotowały dla zwiedzających ściągę, jak wymawiać polskie nazwy. I
tak Rzeszów to w brytyjskich ulotkach Jehshuff, Szczecin – Shchehcheen,
Wrocław – Vrotswahf a Bydgoszcz – Bydgoscht. – Nazwy polskich miast są trudne
do wymówienia, ale to jeden z uroków Polski – wyjaśnia dziennikarzom Sinead
Finn z linii lotniczych Ryanair, które otwierają wkrótce nowe połączenia do
naszego kraju.
Na trasie turystów z Wysp nie królują, jak można by się spodziewać, Warszawa
i Kraków. Według dziennika „The Daily Telegraph”, coraz więcej osób wybiera
mniejsze miasta. – Nigdy nie spodziewaliśmy się takiego boomu na Polskę. Co
raz więcej Brytyjczyków chce tu przyjechać – tłumaczy Finn. Od 30
października Ryanair uruchamia więc pięć nowych tras.
Skąd ta popularność polskich miast? Np. Gdańsk jest wybierany przez Anglików,
bo tu narodziła się Solidarność, Bydgoszcz ze względu na swoją starówkę,
Toruń jako miejsce urodzenia Kopernika, Wrocław za dobre restauracje, a
Szczecin, ponieważ miasto otaczają przepiękne lasy.
Co ciekawe, część polskich miast znalazła się też ostatnio w rankigach
wakacyjnych kurortów. Reporter brytyjskiego dziennika „The Guardian” był tak
zachwycony polskimi plażami, że nasz Sopot umieścił pomiędzy piaskami
amerykańskiej Kalifornii, greckich Salonik a włoską Sardynią. Napisał, że
piasek na polskich plażach jest nieporównywalny z innymi kurortami. A do
tego, według autora tekstu, plusem Polski są ciągle o wiele niższe ceny niż w
innych krajach odwiedzanych przez Brytyjczyków od lat.