xyz-xyz
20.10.05, 10:02
Dojne krowy Kaczyńskich
Dążący do IV Rzeczypospolitej bracia Kaczyńscy w dalszym ciągu nie rozliczyli
się ze swojej działalności w III RP. Ich pierwsza partia - Porozumienie
Centrum - przewijała się w latach 90. w bulwersujących opinię publiczną
aferach. Tak było przy sprawach Telegrafu, Fundacji Prasowej Solidarności,
Cargo-Modlin. Te przedsięwzięcia ęmiały zapewnić finansowy byt ludziom
Kaczyńskich.
Pierwszy skok na państwową kasę PC wykonało w 1991 r., kiedy Fundacja Prasowa
Solidarności należąca w całości do tej partii przejęła w wieczystą dzierżawę
należące do państwa nieruchomości przy Al. Jerozolimskich 125/127 przy
warszawskim pl. Zawiszy. Dziś w jednym z przejętych budynków mieści się lokal
obecnej partii Kaczyńskich Prawa i Sprawiedliwości. Odbywały się tam m.in.
wieczory wyborcze ugrupowania. Nieruchomości przekazał PC z naruszeniem prawa
działający w imieniu wojewody warszawskiego kierownik urzędu rejonowego
Stanisław Gutler, naciskany przez ministrów w Kancelarii Prezydenta Lecha
Wałęsy ęJarosława Kaczyńskiego i Sławomira Siwka (wówczas partyjnego kolegę
braci).
Wyrosły biurowce
Fundacja, której prezesował minister Siwek, wynajęła na 20 lat lokale
państwowemu wówczas Bankowi Przemysłowo-Handlowemu z Krakowa. Do dziś, według
rejestrów gruntów gminy Warszawa Ochota, Fundacja Prasowa Solidarności jest
właścicielem jednej z przekazych jej wtedy działek. Pozostałe przekazała w
dzierżawę spółce Srebrna, spółce Air Link oraz firmie Reform Company. Na tej
ostatniej działce stoi obecnie wielki biurowiec z siecią restauracji i sklepów
na dole i biurami na kilkudziesięciu piętrach. Prezes PiS Jarosław Kaczyński
jest do dziś szefem Rady Fundacji Prasowej Solidarności i członkiem jej kapituły.
Sprawą dzierżawy nieruchomości interesowała się prokuratura. W 1994 r. Sąd
Wojewódzki w Warszawie co prawda umorzył postępowanie, w którym jako oskarżony
występował kierownik Gutler. Jak stwierdził sąd w uzasadnieniu tej decyzji,
należało uwzględnić towarzyszące sprawie okoliczności „w postaci
zainteresowania osób zajmujących wysokie stanowiska państwowe". Uznał, że w
sprawie przekazania nieruchomości w dzierżawę „były naciski z Kancelarii
Prezudenta, głównie od Jarosława Kaczyńskiego". Kaczyński za bezprawne naciski
nie został oskarżony.
Modlin na celowniku
Prawdziwą kasę Porozumienie Centrum miało jednak zarobić na budowie lotniska
pod Warszawą w Modlinie. Wraz z trzema innymi podmiotami: Warszawską Fundacją
Rozwoju Regionalnego, Fundacją Kultury w Wojsku Art-Woj oraz Fundacją Pilotów
i Spadochroniarzy Gloria Victis Aeronautis, Fundacja Solidarności założyła
Towarzystwo Cargo Modlin. Jak mówił w grudniu 1991 r. ówczesny wojewoda
warszawski Bohdan Jastrzębski, Fundacja Prasowa Solidarności miała za zadanie
„gromadzić środki i wykorzystać polityczne możliwości działania". W imieniu
fundacji, będącej własnością PC, występowali szef kancelarii Wałęsy Jarosław
Kaczyński i minister w kancelarii Siwek. Przedsięwzięcie polegało na tym, że
wojsko nieodpłatnie przekazuje w ręce władz samorządowych teren lotniska, a
one wnoszą go do spółki z udziałem czterech fundacji. Nieoficjalnie wiadomo,
że 60 proc. udziałów z przyszłego przedsiębiorstwa miało zasilać fundację PC.
W imieniu fundacji pilotów Gloria Victis Aeronautis rozmowy z Kaczyńskim i
Siwkiem prowadził m.in. Andrzej Wydrych. Ten były pilot zasłynął ostatnio przy
tzw. sprawie Orlenu. Dziś prowadzi niewielką firmę brokerską w Nowym Dworze
Maz. Ubezpiecza wszystkie interesy spółki J & S Wiaczesława Smołokowskiego i
Grzegorza Jankielewicza, którzy zmonopolizowali dostawy ropy do Polski. W 1994
r. Wydrych, co przypomniał mu tygodnik „Wprost", był tymczasowo aresztowany w
sprawie podejrzenia o nielegalny handel alkoholem. Skład z gorzałą znaleziono
na lotnisku w Modlinie. Wydrych tłumaczył, że jego podejrzenie w sprawie
alkoholowej to robota tajnych służb, które nie chciały dopuścić do interesu,
budowy terminalu cargo w Modlinie.
Jarosław Kaczyński nie ukrywał, że Fundacja Solidarności miała być maszynką do
robienia pieniędzy dla PC. W wywiadzie dla „Gońca Pomorskiego"ęw sierpniu 1991
r. bez ogródek mówił: -ę Z udziałami wchodzi nasza fundacja, która w statucie
ma, najprościej mówiąc, zarabianie pieniędzy. Podkreślał, że „Cargo Modlin to
jeszcze większe horrendum niż Telegraf". (Przypomnijmy: za sprawę Telegrafu na
początku 2003 r. - ęczyli po 10 latach - sąd na 3,5 roku więzienia i 10 tys.
zł grzywny skazał Macieja Zalewskiego, niegdyś wiceprzewodniczącego PC i
ministra u Wałęsy; Zalewskiemu udowodniono żądanie łapówek od prezesów Art B).
Kaczyński przyznawał jednak, że projekt Cargo Modlin jest na razie czysto
„półkowy".
Kaczyńskim nie udało się zrealizować przejęcia Modlina dla własnych celów. W
1991 r. w kancelarii Wałęsy zaczęła się wojna między nimi a Mieczysławem
Wachowskim. W jej wyniku Lech Wałęsa zrezygnował z usług bliźniaków. Atmosferę
podgrzało to, że na folderach promujących całe przedsięwzięcie znalazł się
wizerunek Wałęsy, czym były prezydent miał być całkowicie zaskoczony.
Doświadczenia z gospodarczymi inicjatywami pierwszej partii braci Kaczyńskich
nie nastrajają optymistycznie w styuacji, gdy obecnie PiS ma zamiar
kontrolować państwowy majątek w ramach Ministerstwa Skarbu.
l Piotr Ożadowicz