Gość: Gregor
IP: *.utp.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
08.12.05, 12:23
Bo ksiądz był wściekły...
Rodzice przyszli ochrzcić synka - spotkała ich bardzo przykra niespodzianka.
- Co wy mi tu w kościele burdel robicie - takie słowa mieli usłyszeć rodzice
2,5-miesięcznego Mateusza, którzy zgodnie z wyznaczonym terminem przyszli
ochrzcić dziecko w ubiegłą niedzielę - 4 grudnia. - Ksiądz był bardzo
niezadowolony, rzucił na ziemię plik kartek z potwierdzeniem spowiedzi, cała
ceremonia trwała zaledwie 5 minut, wszystko odbyło się w przykrej atmosferze -
wspomina pani Magdalena Krywiel z Gryfic.
To nasz pierwszy chrzest
Termin ceremonii ustalała babcia Mateusza. Dzień chrztu został wyznaczony na
4 grudnia. Rodzice oraz chrzestni mieli zgłosić się w kościele o godzinie
12.30. W piątek, na dwa dni przed uroczystością odbyła się spowiedź święta.
Nic nie zapowiadało niedzielnych wypadków.
- W dzień chrztu postanowiliśmy przyjechać do kościoła nieco wcześniej. Była
12.15, weszłyśmy z matką chrzestną Mateuszka do kościoła. Usiadłyśmy w jednej
z ławek. Skończyła się właśnie suma. Ludzie już wychodzili, kiedy prowadzący
nabożeństwo proboszcz parafii zwrócił się do nas mówiąc „Co to ma być, co wy
chcecie?” - wspomina pani Magda.
Kiedy wyjaśnili, że przyszli ochrzcić dziecko zgodnie z wyznaczonym terminem,
usłyszeli, że w tę niedzielę dzieci się nie chrzci, i żeby nie robili mu
burdelu w kościele.
Ojciec chłopca razem z chrzestnym poszli do zakrystii zanieść kartki do
spowiedzi i poszukać księdza, który poprowadzi ceremonię. - Kazali nam szukać
księdza. Poszliśmy do zakrystii. Nikt nic nie wiedział, nie wiadomo było kto
będzie chrzcił naszego syna. Zaczęto dzwonić po jakiegoś ks. Marka, ale nie
udało się z nim skontaktować. Mąż usłyszał od siostry „wy czuby” robicie
zamieszanie - dodaje nasza Czytelniczka.
Pięć minut ceremonii
W końcu okazało się, że chrztu udzieli jednak ksiądz proboszcz Jerzy Sosna.
- Kazał nam bliżej podejść do chrzcielnicy. Był bardzo niezadowolony.
Trzymałam synka na rękach. Nagle ksiądz złapał i pociągnął za kocyk, żebym
była bliżej. Gdybym syna trzymała jedną ręką, to po prostu mogłabym go
wypuścić. Kartki od spowiedzi, które mu daliśmy zmiął i rzucił na ziemię. To
był szok. Wokół stała cała rodzina, nie wierzyliśmy własnym oczom.
Tłumaczyliśmy, że to on sam wyznaczył nam ten termin! - mówi pani Magda.
Ceremonia trwała jakieś pięć minut. Kiedy było już po wszystkim rodzice
dziecka usłyszeli tylko, że być może ktoś zapomniał wpisać chrzest do
terminarza i stąd to zamieszanie.
Złożą skargę?
Rodzice 2,5-miesięcznego Mateuszka zamierzają złożyć skargę do Kurii
Biskupiej. - Jesteśmy praktykującymi katolikami i chcieliśmy po prostu
ochrzcić naszego syna. Gdyby nie to, że na uroczystość przyjechała cała
rodzina i wszystko było już przygotowane to po prostu odłożylibyśmy to.
Zachowanie księdza było skandaliczne.
Chrzestnym małego był 16-latek. W tym roku przyjął sakrament bierzmowania.
To, co zobaczył skutecznie może go zniechęcić do Kościoła. Ksiądz potraktował
nas, jak natrętów. A przecież wszystko był ustalone, była próba 25 listopada,
każdy z nas wyspowiadał się - mówią rodzice Mateusza.
Co na to ksiądz
- Faktycznie było zamieszanie w związku z tym chrztem. To była pierwsza
niedziela miesiąca, wtedy nigdy nie chrzcimy dzieci. Przyznaję, że uszło to
mojej uwadze, kiedy ustalany był termin. Chrzest nie został wpisany do
terminarza, to było przeoczenie.
Ksiądz, który prowadził sumę wyszedł gdzieś wcześniej. Kiedy przyszła rodzina
z dzieckiem prowadziłem spotkanie z Matkami Różańcowymi. Z tego powodu
musiałem je skrócić. Dlatego byłem zdenerwowany, nad czym szczerze ubolewam.
Przyznaję, że padło trochę gorzkich słów, ale nie tak ostre, jak rodzice
chłopca twierdzą. Jest mi bardzo przykro z powodu tych nieporozumień -
powiedział w rozmowie z reporterem „Głosu”, proboszcz parafii Wniebowzięcia
Najświętszej Marii Panny w Gryficach.
Poprostu debil, jak tacy idioci mogą być duchownymi ?