Dodaj do ulubionych

Zakazane strony

02.08.06, 14:42
Uprowadzenie
Poniedziałek, 29 lipca 1996 roku. Nie był to zwykły dzień dla rodziny
Streyle, mieszkającej w mieście Canistota w Południowej Dakocie. Tego dnia
ich synek Nathan obchodził swoje drugie urodziny i wszyscy oczekiwali na
wieczorne przejęcie z tej okazji.

Piper Streyle miała 26 lat. Przygotowywała swoje dzieci, Nathana i 3-letnią
Shainę by zabrać je do opiekunki zanim pójdzie do pracy. Piper pracowała w
Southeastern Children's Center w Sioux Falls. Jej mąż Vance, 29 lat, wyszedł
trzy godziny wcześniej do pracy.

Około godziny 9:30 ktoś wszedł do ich przyczepy. Piper, Shaina i Nathan nadal
byli w środku. W pewnym momencie, na oczach dzieci, wywiązała się walka
między mężczyzną a Piper. Mężczyzna uprowadził kobietę, dzieci natomiast
zostawił w spokoju.
Po południu Vance dzwonił do domu jednak nikt nie podnosił słuchawki. Patty
Sinclair, która pracowała razem z Piper, zadzwoniła do państwa Streyle około
godziny 15. Kobieta nie pojawiła się w pracy. Patty była zaskoczona, gdy
słuchawkę podniosła przerażona Shaina.

Patty spytała dziewczynkę czy jest w domu ktoś dorosły. Shaina powiedziała,
że w domu jest tylko ona i jej brat. Patty przeraziła się, gdy dziewczynka
powiedziała, że jej rodzice prawdopodobnie nie żyją. Dziewczynka odłożyła
słuchawkę. Patty zadzwoniła ponownie. Shaina, szlochając, powiedziała, że nie
chciała żeby rodzice umarli. Potem Shaina powiedziała, że jej mama wyszła z
mężczyzną, który jeździł czarnym samochodem.

Patty nie rozłączała się przez ponad 45 minut, starała się uspokoić
roztrzęsioną dziewczynkę. Gdy rozmawiała z Shainą, kazała komuś z pracy
skontaktować się z biurem szeryfa. Szeryf Gene Taylor przyjechał do domu
państwa Streyle kilka minut po godzinie 17.

Szeryf zauważył, że drzwi przyczepy były otwarte. Wszedł do środka i zobaczył
ślady walki. Na podłodze, razem z innymi rzeczami leżała zawartość torebki
Piper.

Taylor poszedł na tył przyczepy, do sypialni. Znalazł tam Shainę. Dziewczynka
była nietknięta, ale płakała. Jej młodszy brat również był cały i zdrowy, był
w szoku. Nigdzie nie było śladu Piper. Taylor pomyślał, że dzieci po prostu
pozostawiono na jakiś czas bez opieki.

Taylor i Jim Stevenson, stanowy oficer śledczy, wypytywali Shainę co
wydarzyło się tego dnia. Mała dziewczynka powiedziała, że mamusia
umrze. "Podły człowiek" wszedł do ich przyczepy, posprzeczał się z mamą i
strzelał z pistoletu. Piper, obawiając się, że mężczyzna może skrzywdzić
dzieci kazała im uciec i się schować. Intruz porwał ją i wsadził do czarnego
samochodu. Mała dziewczynka powiedziała także, że mężczyzna wychodząc zabrał
prezent urodzinowy Nathana, niebieski namiot.

Godzinę po przybyciu szeryfa wrócił Vance. Shaina od razu pobiegła do taty,
rzuciła się w jego ramiona i zaczęła płakać. Vance pytał córkę co się stało,
ale mała była tak zestresowana tym wszystkim, że ciężko było się z nią
porozumieć. Powiedziała tylko, że przyszedł mężczyzna, zabrał namiot Nathana
i że mama już nie wróciła.

Vance przeraził się, gdy usłyszał od szeryfa co tak naprawdę się stało. Jego
żona została porwana. Wszystko co mógł zrobić to zająć się dziećmi i mieć
nadzieję, że szeryf znajdzie jego żonę żywą.

Trzy dni po uprowadzeniu Piper, Vance przypomniał sobie pewną rzecz.
Powiadomił o tym policję. Okazało się, że na to właśnie wszyscy czekali. Ta
informacja doprowadziła do zidentyfikowania jednego z najbardziej
sadystycznych seksualnych morderców w Południowej Dakocie.
Świadkowie
29 lipca Vance przypomniał sobie, że kilka dni przed zniknięciem jego żony
odwiedził ich pewien mężczyzna. Vance opowiedział o tym policjantom.
Mężczyzna przyszedł do nich 26 lipca około 7:30 rano. Był to łysiejący młody
mężczyzna, nazywał się Rob Anderson. Chciał zaprosić ich dzieci na biblijny
obóz dla dzieci, który organizował każdego roku właśnie w lipcu.


Rob Anderson
Vance pamiętał, że Rob wydawał się zaskoczony gdy go zobaczył, prawdopodobnie
nie spodziewał się w domu mężczyzny. Po chwili zaskoczenia, Anderson
spokojnie opowiedział o obozie. Vance skierował go do Piper. Kobieta
powiedziała, że obóz już się kończy, ale zapewniła, że zapisze dzieci w
przyszłym roku. Anderson zgodził się na to i przed wyjściem zapisał na kartce
swoje nazwisko i numer telefonu.

Policjanci natychmiast zaczęli sprawdzać nowe informacje. Głównym podejrzanym
stał się 26-letni Robert Leroy Anderson. Robert był konserwatorem w firmie
John Morrell & Co. zajmującej się pakowaniem mięsa. Był dwukrotnie żonaty,
miał czworo dzieci.

Kilku świadków, których przesłuchiwała policja zeznało, że widzieli czarną
ciężarówkę przed przyczepą państwa Streyle w czasie gdy zaginęła Piper.
Człowiek pracujący na autostradzie zeznał, że widział czarny samochód marki
Ford Bronco chyba trzy razy tamtego dnia. Było to około 9:45, drugi raz
godzinę później i po raz ostatni około godziny 12:30.

Kilku sąsiadów również zeznało, że widziało czarnego Bronco w pobliżu
przyczepy państwa Streyle około 11:45. Sąsiedzi zeznali, że Shaina i Nathan
stali na poboczu drogi, wyglądali na zdenerwowanych. Sąsiedzi widzieli
samochód również godzinę później. Wtedy stał dokładnie naprzeciwko przyczepy.
Sąsiedzi widzieli jak mężczyzna w czarnej bejsbolówce i jeansach wychodzi z
przyczepy.

30 lipca oficerowie śledczy skontaktowali się z Andersonem i poprosili, by
przyjechał na komisariat w celu przesłuchania. Przesłuchanie trwało osiem
godzin, było nagrywane na wideo. Anderson oczywiście przyznał, że cztery dni
wcześniej był w domu państwa Streyle. Powiedział również, że był u nich także
29 lipca, mimo że policjanci go o to nie pytali. Chciał prosić ich by
pozwolili mu postrzelać z łuku na terenie ich posiadłości, ale drzwi
przyczepy był zamknięte. Anderson zeznał, że nic nie wie o uprowadzeniu Piper.

Gdy detektywi przesłuchiwali Roberta inni policjanci uzyskali nakaz
przeszukania jego domu i samochodu, niebieskiego Bronco. Podczas
przeszukiwania znaleźli najbardziej obciążające dowody. Niestety, nie było
wśród nich niczego co prowadziłoby do rozwiązania zagadkowego zniknięcia
Piper. Tej kobiety nigdy nie odnaleziono.
Decydujące dowody
W samochodzie Andersona detektywi znaleźli rachunki za taśmę izolacyjną,
czarną farbę Tempura, pędzle, wiadro. Większość z tych rzeczy kupiono kilka
dni przed zniknięciem Piper. Detektywi przypuszczali, że farba została użyta
do przemalowania samochodu Andersona. Ich podejrzenia okazały się słuszne.

Wezwano ekspertów by dokładniej zbadali farbę na samochodzie. Pobrano próbki
i przebadano je w laboratorium. Okazało się, że samochód został pomalowany
farbą, którą Anderson kupił 29 lipca. Był to taki rodzaj farby który łatwo
się nakłada i równie łatwo zmywa.

Znalazł się świadek, który zeznał, że widział jak Anderson myje samochód.
Było to w dniu, w którym zniknęła Piper. Był to dowód na to, że Robert zmył
farbę by pozbyć się jakichkolwiek podejrzeń. Niestety, nie wykonał tej pracy
wystarczająco dokładnie.

Wewnątrz samochodu detektywi znaleźli więcej dowodów obciążających Roberta.
Znaleźli drewnianą platformę, w której wywiercone były otwory. Wyglądało na
to, że urządzenie to służyło do krępowania ludzi. Nadgarstki i kostki stóp
mogły być włożone w metalowe obręcze umieszczone w desce. Platforma idealnie
pasowała do wymiarów ciężarówki.

Na platformie znaleziono włosy, które po zbadaniu, genetycznie odpowiadały
włosom Piper. Ponadto, w ciężarówce znaleziono brudną szuflę, paski do
przenoszenia mebli, tytoń, skrzynkę z narzędziami... wszystko to należało do
państwa Streyle. W samochodzie była również sierść ich psa. Robert Anderson
miał drugą, ciemniejszą stronę natury.

W domu Roberta w Sioux Falls detektywi znaleźli parę jeansów. Jeansy leżały w
koszu z brudnymi ubraniami. Spodnie były poplamione krwią. Pobrano próbki tej
krwi. Po zbadaniu okazało się, że nie jest to krew
Obserwuj wątek
    • zona.pijaka Re: Zakazane strony 02.08.06, 14:44
      cd..

      Andersona ani nikogo z jego rodziny. Prawdopodobnie była to krew Piper. Na
      jeansach znaleziono również plamy nasienia. Niestety nie udało się pobrać
      próbek o takiej jakości by stwierdzić, że jest to nasienie Roberta.

      Detektywi znaleźli również komplet kluczyków do kajdanków. Anderson gwałtownie
      zaprzeczał, by posiadał kajdanki. Po przesłuchaniu został zwolniony. Policjanci
      mieli za mało dowodów łączących go z porwaniem Piper.

      Tego samego dnia wezwano Vance'a i Shainę. Pokazano im sześć zdjęć
      przedstawiających podejrzanych. Jedno zdjęcie pochodziło ze starego prawa jazdy
      Andersona, miał długie włosy i wąsy. Shaina i Vance nie rozpoznali mężczyzny,
      który był w ich domu.

      Dwa dni później znów wezwano ich na posterunek. Znów pokazano im zdjęcia. Tym
      razem również było wśród nich zdjęcie Andersona. Miał krótkie włosy i był
      ogolony. Vance i Shaina prawie natychmiast wskazali to zdjęcie. To ten
      mężczyzna był u nich w domu 26 lipca. Shaina powiedziała również, że ten
      człowiek porwał jej mamę.

      Pozytywna identyfikacja była tym, na co czekali detektywi. 2 sierpnia 1996 roku
      Robert Leroy Anderson został aresztowany. Postawiono mu zarzut uprowadzenia. Z
      powodu braku ciała nie można było go oskarżyć o morderstwo.

      We wrześniu rozpoczęto ogromne poszukiwania Piper oraz dowodów, które
      pozwoliłyby oskarżyć Andersona o dokonanie morderstwa. Detektywi chcieli mieć
      pewność, że Robert dostanie najwyższy wymiar kary za swoją zbrodnię. Setki osób
      przeszukiwały zalesione tereny wokół rzeki Big Sioux River, w pobliżu miasta
      Baltic w Południowej Dakocie.

      Podczas tych poszukiwań znaleziono kilka ciekawych rzeczy. Jedną z nich był
      fragment koszulki z logiem "Code Zero". Taką samą koszulkę miała na sobie Piper
      w dniu, w którym zaginęła. 29 lipca pewien mężczyzna znalazł fragment innej
      koszulki. Czarno-biała pasiasta koszulka leżała przy drodze niedaleko miasta
      Baltic. Na początku mężczyzna myślał, że jest to koszulka jakiegoś sędziego.
      Wrzucił ją do bagażnika samochodu. Gdy później dowiedział się o poszukiwaniach,
      oddał ją policjantom.

      W miejscu gdzie znaleziono fragment koszulki znaleziono również zwiniętą taśmę
      izolacyjną. Na taśmie były ludzkie włosy. Po ich zbadaniu okazało się, że są to
      włosy Piper. Taśma natomiast pochodziła z jednej z rolek, które znaleziono w
      samochodzie Andersona.

      Wkrótce znaleziono więcej dowodów. W pobliżu rzeki znaleziono kilka kawałków
      sznura i łańcucha, klucz oczkowy, wibrator i do połowy wypaloną świecę.
      Prawdopodobnie narzędzia te służyły do torturowania Piper. Dowody te również
      wskazywały na to, że Robert był sadystą seksualnym.

      W maju 1997 roku Robert Leroy Anderson był sądzony i został uznany winnym
      uprowadzenia Piper. Został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności.
      Wyrok odsiadywał w Więzieniu Stanowym w Południowej Dakocie. Jednak nie była to
      jedyna zbrodnia o jaką został oskarżony.
      Sadysta... seksualny sadysta
      Sprawą Roberta zainteresowali się Hazelwood i Michaud. Według nich było sporo
      dowodów na to, że Anderson był sadystą seksualnym, którego podniecało zadawanie
      fizycznego i psychicznego cierpienia i bezradność swojej ofiary. Taka opinia
      bazowała na czterech punktach:

      1 - Anderson wykazywał "oczywiste zainteresowanie seksualną niewolą, oznaką
      seksualnego sadysty" o czym świadczyły narzędzia służące do zniewalania,
      sztuczne prącie, częściowo spalona świeca, kajdanki, taśma izolacyjna itp.
      2 - Dowody znalezione przez oficerów śledczych, które "wyraźnie wskazywały
      fizyczne tortury." Prawdopodobnie po tym jak Piper została uprowadzona,
      Anderson wywiózł ją do lasu wokół miasta Baltic. Tam założył jej metalowe
      obręcze na ręce i nogi, usta zakneblował taśmą. Zdarł z niej koszulkę.
      Torturował ją używając świecy i sztucznego prącia. Później ją zgwałcił.
      Następnie zamordował tę kobietę i pozbył się ciała.
      3 - Anderson powiedział policjantom i swoim znajomym, że lubi seks analny. Taka
      forma współżycia nie odpowiadała jego żonie. Badania prowadzone przez
      Hazelwooda i Michauda dowodzą, że "sadyści seksualni preferują właśnie taką
      formę współżycia." Hazelwood i Michaud przypuszczali, że Anderson używał
      sztucznego prącia by odgrywać swoje fantazje.
      4 - Obaj panowie sugerują, że sadyści seksualni "planują swoje zbrodnie
      znacznie bardziej szczegółowo niż inni przestępcy."

      Jeden ze starych przyjaciół Andersona, Jamie Hammer, dostarczył oficerom
      śledczym wiele informacji świadczących o sadystycznym i agresywnym zachowaniu
      Roberta. Dowiedzieli się, że Piper nie byłą jedyną ofiarą sadysty. Robert
      Anderson prawdopodobnie polowałby na kobiety dopóki nie zostałby złapany.

      Hammer zeznał, że już w szkole średniej Anderson wykazywał obsesję na punkcie
      torturowania i mordowania kobiet. Jamie zainteresował się tym tematem i często
      z Robertem rozmawiali i planowali zbrodnię doskonałą. Po pewnym czasie
      dopracowali każdy szczegół więc nadeszła pora by odegrać te fantazje.

      Mężczyźni zaplanowali że razem uprowadzą jakąś kobietę. Panowie kupili
      kolczatkę i położyli ją na drodze. Czekali na ofiarę która złapie gumę. Chcieli
      zaatakować niczego nie podejrzewającą kobietę. Hammer nie wiedział o tym, że
      Robert ma już kogoś konkretnego na myśli. Ofiarą miała być 26 letnia Amy
      Anderson (zbieżność nazwisk przypadkowa).

      W listopadzie 1994 roku Amy przejechała przez kolczatkę. Wracała od
      przyjaciela, była w pobliżu miasteczka Tea w Południowej Dakocie. Przebiła
      oponę i zatrzymała się na poboczu. Otworzyła bagażnik by wyjąć koło zapasowe.
      Wtedy pojawił się Robert. Złapał Amy i zaczął ciągnąć ją w stronę lasu. Na
      szczęście Amy udało się wyrwać z uścisku. Biegiem wróciła na drogę, zatrzymała
      przejeżdżający samochód i wsiadła do środka.

      Oczywiście rozpoczęto śledztwo, ale sprawa stanęła w miejscu. Dopiero gdy
      Anderson został oskarżony o uprowadzenie pani Streyle wróciła sprawa nieudanego
      porwania Amy Anderson. Amy zidentyfikowała Roberta ale nigdy nie doszło do
      procesu ponieważ Robert został już skazany za porwanie Piper.

      Inny przyjaciel Roberta również zdecydował się zeznawać. Glen Marcus Walker
      również zamieszany był w sprawę nieudanego porwania Amy. Kilka lat później
      przyznał się do winy. Ale nie było to jedyne przestępstwo jakiego dokonał
      wspólnie z Andersonem. Detektywi odkryli, że kilka miesięcy przed próba
      porwania Amy, Walker i Anderson dokonali znacznie okropniejszej zbrodni.
      Morderstwo Larisy Dumansky
      W 1991 roku Larisa (29 lat) i Bill Dumansky przybyli do Południowej Dakoty z
      Ukrainy. Chcieli zacząć nowe życie w Stanach Zjednoczonych. Oboje znaleźli
      pracę w firmie John Morrell & Co. Później Bill znalazł inną pracę, ale Larisa
      została w firmie, pracowała przeważnie na nocną zmianę. To właśnie tam poznała
      i zaprzyjaźniła się z konserwatorem, Robertem Leroyem Andersonem.


      Glen Walker
      Robert rozmawiał o swojej fascynacji brutalnym morderstwem ze swoim
      przyjacielem Glenem Walkerem. Glen podzielał tę fascynację. Obaj chcieli
      dowiedzieć się jak to jest gdy uprowadza i zabija się kobietę. Razem opracowali
      złożony plan porwania Larisy. Anderson śledził ją od kilku miesięcy.

      Mężczyźni znów rozłożyli kolczatkę na drodze. Chcieli zaatakować kobietę gdy
      zatrzyma się z powodu przebitej opony. Początkowo jednak nic nie układało się
      według planu. Larisa wiele razy łapała gumę. Nigdy nie zatrzymywała się w
      odosobnionym miejscu. Mężczyźni musieli wymyślić coś innego.

      26 sierpnia 1991 roku, na parkingu przy pracy Robert podszedł do Larisy. W ręku
      trzymał nóż i kazał Larisie wsiąść do jego samochodu. Robert i Glen zawieźli
      kobietę nad jezioro Vermillion. Gdy dotarli nad jezioro, Walker obserwował jak
      Anderson wyciąga kobietę z samochodu i kilkakrotnie ją gwałci. Larisa błagała o
      życie, jednak Robert kompletnie te błagania ignorował.

      Podczas zeznań, które Walker składał kilka lat po tym wydarzeniu, mężczyzna
      powiedział że Anderson udusił Lar
      • zona.pijaka Re: Zakazane strony - Anderson Robert 02.08.06, 14:46
        Larisę używając taśmy i później spalił jej zwłoki. W dniu śmierci Larisa była w
        6 tygodniu ciąży.

        Gdy tylko Anderson został skazany za uprowadzenie Piper, Walker przyznał się,
        że był wspólnikiem Roberta przy uprowadzeniu Larisy. Powiedział, że razem z
        Robertem dokładnie zaplanowali to porwanie, jednak twierdził że nie miał nic
        wspólnego z gwałtem i morderstwem. Powiedział też, że pokaże miejsce w którym
        Robert spalił ciało Larisy.

        20 maja 1997 roku Walker zaprowadził policjantów na "grób" Larisy. Gdy wykopano
        jej zwłoki okazało się że nie są one kompletne. Eksperci sądowi wykopali 57
        części ciała Larisy, wśród których były między innymi ząb, żebro, kości z
        prawego i lewego przegubu, kilka palców, prawa noga, kilka paznokci, szczęka,
        fragmenty kości szyi. Niedaleko "grobu" znaleziono parę rękawic roboczych,
        kilka kul, buty Larisy, fragment jej paska, biżuterię i fragmenty jej ubrania.

        Wszyscy zastanawiali się dlaczego zwłoki były niekompletne. Nie było żadnych
        śladów by kręciły się tu jakieś zwierzęta, miejsce było trudno dostępne. Kilka
        miesięcy później policja wiedziała znacznie więcej.
        Przyznanie się
        W sierpniu 1997 roku Jeremy Brunner, współwięzień Andersona poprosił o kontakt
        z biurem prokuratora generalnego. Miał informacje o zbrodniach dokonanych przez
        Roberta. Jeremy zeznał, że Anderson chełpił się i przechwalał tym, że
        zamordował Piper i Larisę. Obaj panowie dzielili celę przez tydzień. W tym
        czasie Jeremy poznał dokładne szczegóły obu morderstw.

        Anderson przyznał się Brunnerowi że jest seryjnym mordercą. Zbiera trofea które
        trzyma w domu swojej babci. Robert podał nawet dokładne miejsce w których leżą
        różne rzeczy. Gdy policjanci przeszukali dom babci Andersona wszystko się
        zgadzało z jego wskazówkami. W schowku znajdowały się miedzy innymi pierścionek
        i naszyjniki należące do Piper i Larisy oraz pistolet Roberta.

        Anderson spodziewał się, że Walker opowie policji o morderstwach. Podejrzewał
        też, że Glen wskaże miejsce gdzie leży ciało Larisy. Anderson, na wypadek gdyby
        policja znalazła ciało Larisy, postanowił usunąć jej zęby i zabrać czaszkę.
        Dzięki temu policjanci nie zidentyfikowaliby zwłok i nic nie łączyłoby go z tym
        morderstwem. Hazelwood i Michaud sugerowali, że Anderson wyrzucił głowę i zęby
        przez okno samochodu, gdy wracał z miejsca morderstwa. Zeznania Brunnera
        wyjaśniają, dlaczego policjanci znaleźli niekompletne zwłoki Larisy.

        Brunner twierdził, że Robert wiele opowiadał o porwaniu Piper. Anderson
        zgwałcił i udusił tę kobietę. Jej ciało wrzucił do rzeki Big Sioux River.
        Robert powiedział także, że wrócił do przyczepy państwa Streyle ponieważ
        zostawił tam zegarek. Zabrał również namiot. Dlatego świadkowie zeznali, że
        kilkakrotnie widzieli go w pobliży przyczepy.

        Podczas innej rozmowy Robert poprosił Brunnera by ten zamordował Walkera.
        Anderson mu nie ufał i podejrzewał, że powie o wszystkim policji. Gdy Brunner
        zgodził się na to, Anderson dał mu dwie mapy. Na jednej zaznaczył dom Walkera,
        na drugiej dom swojej babci, gdzie w schowku był pistolet.

        Mimo że Brunner zgodził się zabić Walkera gdy wyjdzie z więzienia, to jednak
        wcale nie miał zamiaru tego robić. Zamiast tego dobił targu z policją. W zamian
        za zeznania będzie miał krótszy wyrok. Dzięki zeznaniom Brunnera, Walkera i
        Hammera, Robert Leroy Anderson po raz drugi stanął przed sądem.

        4 września 1997 Anderson został oskarżony o zamordowanie Larisy Dumansky.
        Oskarżono go również o zgwałcenie i zamordowanie Piper Streyle. Proces miał
        rozpocząć się w marcu 1999 roku.
        Śmierć dla mordercy
        Proces rozpoczął się zgodnie z planem, w pierwszym tygodniu marca 1999 roku.
        Roberta reprezentowali John A. Schlimgen i Mike Butler. Głównym oskarżycielem
        był Larry Long, sędzią Tim Dallas Tucker. Cały proces trwał około miesiąca.

        Podczas procesu przedstawiono zapis zeznań Shainy Streyle. Dziewczynka
        osobiście nie zeznawała. Zeznawali natomiast świadkowie, przyjaciele Andersona
        oraz Jeremy Brunner. Dowody przeciwko Andersonowi były miażdżące. Obrona nie
        miała żadnych szans.

        6 kwietnia 1999 roku ława przysięgłych wydała werdykt. Anderson został uznany
        winnym popełnienia czterech przestępstw: gwałt i morderstwo Piper Streyle oraz
        uprowadzenie i morderstwo Larisy Dumansky. Trzy dni później ta sama ława
        przysięgłych skazała Roberta Leroya Andersona na śmierć.

        Glen Walker sądzony był w marcu 2000 roku. Przyznał się do próby uprowadzenia
        Amy Anderson, do planowania porwania, pomocy w porwaniu i morderstwie Larisy
        Dumansky. Został skazany na 30 lat pozbawienia wolności.

        W styczniu 2002 roku Anderson odwołał się do Sądu Najwyższego Południowej
        Dakoty. Jego prawnicy przedstawili listę 18 punktów w apelacji. W kilku z nich
        prawnicy przedstawili tajną umowę między oskarżycielami a Jeremym Hammerem,
        mającą na celu uzyskanie jego zeznań. Prawnicy zwrócili także uwagę, że
        Anderson nie był osobno sądzony za porwanie i morderstwo Larisy Dumansky. Nie
        mógł również wygłosić mowy końcowej przed ogłoszeniem wyroku.

        Sąd Najwyższy obradował w tej sprawie w marcu 2002 roku. Decyzja miała być
        ogłoszona w maju 2003 roku, jednak Anderson już jej nie poznał.

        30 marca 2003 roku Robert Leroy Anderson popełnił samobójstwo. Robert powiesił
        się gdy przebywał w izolatce. Przeniesiono go tam z celi śmierci, ponieważ
        znaleziono przy nim żyletkę. Prawdopodobnie przy jej pomocy chciał popełnić
        samobójstwo.

        Około trzy miesiące wcześniej samobójstwo popełnił również jego ojciec.
        Strzelił sobie w głowę. Wiadomość o samobójstwie ojca mogła sprowokować Roberta
        do odebrania sobie życia.

        Sąd Najwyższy Południowej Dakoty odrzucił apelację Andersona. Być może Robert
        popełnił samobójstwo, ponieważ przewidywał, że jego apelacja zostanie odrzucona.
    • 0rhplus Poj...ło Cię to słońce kolego do cna. n/t 02.08.06, 15:41

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka