zona.pijaka
02.08.06, 14:42
Uprowadzenie
Poniedziałek, 29 lipca 1996 roku. Nie był to zwykły dzień dla rodziny
Streyle, mieszkającej w mieście Canistota w Południowej Dakocie. Tego dnia
ich synek Nathan obchodził swoje drugie urodziny i wszyscy oczekiwali na
wieczorne przejęcie z tej okazji.
Piper Streyle miała 26 lat. Przygotowywała swoje dzieci, Nathana i 3-letnią
Shainę by zabrać je do opiekunki zanim pójdzie do pracy. Piper pracowała w
Southeastern Children's Center w Sioux Falls. Jej mąż Vance, 29 lat, wyszedł
trzy godziny wcześniej do pracy.
Około godziny 9:30 ktoś wszedł do ich przyczepy. Piper, Shaina i Nathan nadal
byli w środku. W pewnym momencie, na oczach dzieci, wywiązała się walka
między mężczyzną a Piper. Mężczyzna uprowadził kobietę, dzieci natomiast
zostawił w spokoju.
Po południu Vance dzwonił do domu jednak nikt nie podnosił słuchawki. Patty
Sinclair, która pracowała razem z Piper, zadzwoniła do państwa Streyle około
godziny 15. Kobieta nie pojawiła się w pracy. Patty była zaskoczona, gdy
słuchawkę podniosła przerażona Shaina.
Patty spytała dziewczynkę czy jest w domu ktoś dorosły. Shaina powiedziała,
że w domu jest tylko ona i jej brat. Patty przeraziła się, gdy dziewczynka
powiedziała, że jej rodzice prawdopodobnie nie żyją. Dziewczynka odłożyła
słuchawkę. Patty zadzwoniła ponownie. Shaina, szlochając, powiedziała, że nie
chciała żeby rodzice umarli. Potem Shaina powiedziała, że jej mama wyszła z
mężczyzną, który jeździł czarnym samochodem.
Patty nie rozłączała się przez ponad 45 minut, starała się uspokoić
roztrzęsioną dziewczynkę. Gdy rozmawiała z Shainą, kazała komuś z pracy
skontaktować się z biurem szeryfa. Szeryf Gene Taylor przyjechał do domu
państwa Streyle kilka minut po godzinie 17.
Szeryf zauważył, że drzwi przyczepy były otwarte. Wszedł do środka i zobaczył
ślady walki. Na podłodze, razem z innymi rzeczami leżała zawartość torebki
Piper.
Taylor poszedł na tył przyczepy, do sypialni. Znalazł tam Shainę. Dziewczynka
była nietknięta, ale płakała. Jej młodszy brat również był cały i zdrowy, był
w szoku. Nigdzie nie było śladu Piper. Taylor pomyślał, że dzieci po prostu
pozostawiono na jakiś czas bez opieki.
Taylor i Jim Stevenson, stanowy oficer śledczy, wypytywali Shainę co
wydarzyło się tego dnia. Mała dziewczynka powiedziała, że mamusia
umrze. "Podły człowiek" wszedł do ich przyczepy, posprzeczał się z mamą i
strzelał z pistoletu. Piper, obawiając się, że mężczyzna może skrzywdzić
dzieci kazała im uciec i się schować. Intruz porwał ją i wsadził do czarnego
samochodu. Mała dziewczynka powiedziała także, że mężczyzna wychodząc zabrał
prezent urodzinowy Nathana, niebieski namiot.
Godzinę po przybyciu szeryfa wrócił Vance. Shaina od razu pobiegła do taty,
rzuciła się w jego ramiona i zaczęła płakać. Vance pytał córkę co się stało,
ale mała była tak zestresowana tym wszystkim, że ciężko było się z nią
porozumieć. Powiedziała tylko, że przyszedł mężczyzna, zabrał namiot Nathana
i że mama już nie wróciła.
Vance przeraził się, gdy usłyszał od szeryfa co tak naprawdę się stało. Jego
żona została porwana. Wszystko co mógł zrobić to zająć się dziećmi i mieć
nadzieję, że szeryf znajdzie jego żonę żywą.
Trzy dni po uprowadzeniu Piper, Vance przypomniał sobie pewną rzecz.
Powiadomił o tym policję. Okazało się, że na to właśnie wszyscy czekali. Ta
informacja doprowadziła do zidentyfikowania jednego z najbardziej
sadystycznych seksualnych morderców w Południowej Dakocie.
Świadkowie
29 lipca Vance przypomniał sobie, że kilka dni przed zniknięciem jego żony
odwiedził ich pewien mężczyzna. Vance opowiedział o tym policjantom.
Mężczyzna przyszedł do nich 26 lipca około 7:30 rano. Był to łysiejący młody
mężczyzna, nazywał się Rob Anderson. Chciał zaprosić ich dzieci na biblijny
obóz dla dzieci, który organizował każdego roku właśnie w lipcu.
Rob Anderson
Vance pamiętał, że Rob wydawał się zaskoczony gdy go zobaczył, prawdopodobnie
nie spodziewał się w domu mężczyzny. Po chwili zaskoczenia, Anderson
spokojnie opowiedział o obozie. Vance skierował go do Piper. Kobieta
powiedziała, że obóz już się kończy, ale zapewniła, że zapisze dzieci w
przyszłym roku. Anderson zgodził się na to i przed wyjściem zapisał na kartce
swoje nazwisko i numer telefonu.
Policjanci natychmiast zaczęli sprawdzać nowe informacje. Głównym podejrzanym
stał się 26-letni Robert Leroy Anderson. Robert był konserwatorem w firmie
John Morrell & Co. zajmującej się pakowaniem mięsa. Był dwukrotnie żonaty,
miał czworo dzieci.
Kilku świadków, których przesłuchiwała policja zeznało, że widzieli czarną
ciężarówkę przed przyczepą państwa Streyle w czasie gdy zaginęła Piper.
Człowiek pracujący na autostradzie zeznał, że widział czarny samochód marki
Ford Bronco chyba trzy razy tamtego dnia. Było to około 9:45, drugi raz
godzinę później i po raz ostatni około godziny 12:30.
Kilku sąsiadów również zeznało, że widziało czarnego Bronco w pobliżu
przyczepy państwa Streyle około 11:45. Sąsiedzi zeznali, że Shaina i Nathan
stali na poboczu drogi, wyglądali na zdenerwowanych. Sąsiedzi widzieli
samochód również godzinę później. Wtedy stał dokładnie naprzeciwko przyczepy.
Sąsiedzi widzieli jak mężczyzna w czarnej bejsbolówce i jeansach wychodzi z
przyczepy.
30 lipca oficerowie śledczy skontaktowali się z Andersonem i poprosili, by
przyjechał na komisariat w celu przesłuchania. Przesłuchanie trwało osiem
godzin, było nagrywane na wideo. Anderson oczywiście przyznał, że cztery dni
wcześniej był w domu państwa Streyle. Powiedział również, że był u nich także
29 lipca, mimo że policjanci go o to nie pytali. Chciał prosić ich by
pozwolili mu postrzelać z łuku na terenie ich posiadłości, ale drzwi
przyczepy był zamknięte. Anderson zeznał, że nic nie wie o uprowadzeniu Piper.
Gdy detektywi przesłuchiwali Roberta inni policjanci uzyskali nakaz
przeszukania jego domu i samochodu, niebieskiego Bronco. Podczas
przeszukiwania znaleźli najbardziej obciążające dowody. Niestety, nie było
wśród nich niczego co prowadziłoby do rozwiązania zagadkowego zniknięcia
Piper. Tej kobiety nigdy nie odnaleziono.
Decydujące dowody
W samochodzie Andersona detektywi znaleźli rachunki za taśmę izolacyjną,
czarną farbę Tempura, pędzle, wiadro. Większość z tych rzeczy kupiono kilka
dni przed zniknięciem Piper. Detektywi przypuszczali, że farba została użyta
do przemalowania samochodu Andersona. Ich podejrzenia okazały się słuszne.
Wezwano ekspertów by dokładniej zbadali farbę na samochodzie. Pobrano próbki
i przebadano je w laboratorium. Okazało się, że samochód został pomalowany
farbą, którą Anderson kupił 29 lipca. Był to taki rodzaj farby który łatwo
się nakłada i równie łatwo zmywa.
Znalazł się świadek, który zeznał, że widział jak Anderson myje samochód.
Było to w dniu, w którym zniknęła Piper. Był to dowód na to, że Robert zmył
farbę by pozbyć się jakichkolwiek podejrzeń. Niestety, nie wykonał tej pracy
wystarczająco dokładnie.
Wewnątrz samochodu detektywi znaleźli więcej dowodów obciążających Roberta.
Znaleźli drewnianą platformę, w której wywiercone były otwory. Wyglądało na
to, że urządzenie to służyło do krępowania ludzi. Nadgarstki i kostki stóp
mogły być włożone w metalowe obręcze umieszczone w desce. Platforma idealnie
pasowała do wymiarów ciężarówki.
Na platformie znaleziono włosy, które po zbadaniu, genetycznie odpowiadały
włosom Piper. Ponadto, w ciężarówce znaleziono brudną szuflę, paski do
przenoszenia mebli, tytoń, skrzynkę z narzędziami... wszystko to należało do
państwa Streyle. W samochodzie była również sierść ich psa. Robert Anderson
miał drugą, ciemniejszą stronę natury.
W domu Roberta w Sioux Falls detektywi znaleźli parę jeansów. Jeansy leżały w
koszu z brudnymi ubraniami. Spodnie były poplamione krwią. Pobrano próbki tej
krwi. Po zbadaniu okazało się, że nie jest to krew