Dodaj do ulubionych

Dziedzictwo realnego socjalizmu...

24.01.07, 17:53
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3868466.html
i nie tylko; katolickie sobkostwo i odwrocenie sie od spraw doczesnych tez
odgrywa tu niebagatelna role.
Jezeli dwoch Polakow razem nie potrafi poprowadzic straganu na Turzynie, wiec
jak tu mowic o budowie silnego panstwa - najbardziej skomplikowanej struktury
spolecznej.
Obserwuj wątek
    • swantevit To my stoimy na strazy glupoty... 24.01.07, 19:08
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=539&w=55894815
      • absztyfikant Trzeba sie uczyc... 24.01.07, 19:10
        ...zamiast lamentowac.

        Fragmenty książki Jacka Dehnela pt. "Lala":

        "Sędzia Luksemburg był oczywiście Żydem wyjątkowym. Większość Żydów w
        Warszawie to była biedota z Nalewek, handlowali czym popadnie w setkach
        maciupich geszeftów, gnieździli się po suterenach, w odrapanych kamienicach,
        kłócili się na ulicach i przepychali chodnikami. Zawsze odkładałam sobie co
        miesiąc trochę pieniędzy i kiedy jechałam do domu na święta albo na wakacje,
        wybierałam się na zakupy. Jak oni się potrafili targować! Któż dzisiaj to
        potrafi? Nikt. Pamiętam, jak kiedyś przyszłam do sklepu, gdzie mieli taki
        piękny kapelusz... Czarny z bielą, niesłychanie elegancki, co z tego, jak
        kosztował chyba z pięćdziesiąt złotych. No, nic. Sprzedawca mówi: "Niech
        panienkha kochana smierzy, niech sze sobaczy, cutt-mjutt". Ja mówię, że nie
        mam pieniędzy, że mnie nie stać, a on: "Pieniące? Co snaczy pieniące?
        Pieniące to najmniejszy problem". Przymierzam, on się zachwyca, uśmiecha, on
        tańczy, on fruwa, on się raduje. Odkładam. On mi wkłada do ręki. Odkładam. On
        się znowu śmieje. "Proszę pana - mówię w końcu - mam tyle a tyle złotych, z
        czego tyle a tyle potrzebuję na bilet, tyle a tyle na jedzenie na drogę,
        zostaje piętnaście złotych. Po prostu mnie nie stać na ten kapelusz". A on
        pakuje i mówi: "Niech będże pietnaszcze. Panienkha powie, sze panienkha
        khupiła to u mnie, panienkha to wszystkim powie. Panienkha tak piękhnie
        wygląta w ten kapelusz, sze niech ona chodżi, niech ona sze pokazuje. A ja
        sobie odbije na jakiesz stharej, pszytkiej babie".
        • swantevit Re: Trzeba sie uczyc... 24.01.07, 19:16
          Nie moge nie przyznac ci racji.
          Wiedza, plus wiara w swoja wyjatkowosc, to recepta na sukces i Zydzi
          niewatpliwie ja posiedli.
        • 1.bazyl Re: Trzeba sie uczyc... 24.01.07, 19:19
          Absztyfikant, z przeproszeniem, ale w tym przypadku to Ty rzeczywiscie
          spamujesz - dawales juz kiedys ten fragment (owszem, bardzo zacny), a akurat do
          tego tematu to nie bardzo pasuje.

          Co do meritum - uwazam, ze nie jest to jedynie dziedzictwo realnego socjalizmu.
          Gdyby tak bylo, wyniki, we wszystklich krajach postkomunistycznych bylyby
          zblizone. Kwestie KK pomijam, bo po pierwsze w przypadku Swantevita to juz
          paranoiczna czarna mgla przed oczami, a po drugie to kosciol spelnial role
          wlasnie integrujaca Polakow, ktorzy zawsze lubowali sie w duzych religijnych
          zgromadzeniach z okacji przyjazdu papieza itd.

          Uwazam, ze czynnikiem odrozniajacym nas od reszty Europy bylo wprowadzenie
          stanu wojennego, ktory przyczynil sie do zniszczenia poczucia wiezi
          obywatelskich.
          • swantevit Bazyl 24.01.07, 21:01
            Uwazam, ze czynnikiem odrozniajacym nas od reszty Europy bylo wprowadzenie
            stanu wojennego, ktory przyczynil sie do zniszczenia poczucia wiezi
            obywatelskich
            ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
            Ty to masz szerokie horyzonty postrzegania procesow kulturowych. ..
            Znaczy sie w 1979 r polacy byli wzorem cnot obywatelskich, i tylko zly
            Jaruzelski wszystko zepsul?
            I zastanow sie co ty mowisz o integracji polakow wokol kosciola
            Myslalem ze masz wiecej niz 16 lat i matke katechetke..
          • absztyfikant Re: Trzeba sie uczyc... 24.01.07, 21:09
            "Jezeli dwoch Polakow razem nie potrafi poprowadzic straganu na Turzynie, wiec
            jak tu mowic o budowie silnego panstwa" - napisal Swarozyc.

            Skomentowalem to zabawnym passusem z uroczej ksiazki. Paniała? Jesli nie, to
            polecam spacer.
            • 1.bazyl Re: Trzeba sie uczyc... 24.01.07, 21:46
              Widze, ze sie bardzo chlopcy lubicie...

              Absztyfikant - tak, paniala. Mam madzieje, ze i Ty rowniez pewnego dnia
              pojmiesz, na czym spam i komentowanie polega...

              Swarozyc - nie, nie uwazam, ze przed wprowadzeniem stanu wojennego Polacy byli
              wzorem cnot obywatelskich. W czasie komuny obowiazek obywatelski zredukowany
              zostal do glosowania na wybrancow slusznej linii i czynow spolecznych, o czym
              pewnie sam dobrze pamietasz. Tylko ze to samo albo i wiekszym stopniu dzialo
              sie rowniez w innych krajach. Przypomnij sobie, jak wygladalo NRD, Bulgaria czy
              Rumunia. Jezeli jednak (zgodnie z przytoczonym przez Ciebie artykulem) to
              wlasnie w Polsce obecnie swiadomosc obywatelska istnieje w najnizszym stopniu,
              to znaczy, ze akurat dziedzictwo socjalizmu nie jest czynnikiem decydujacym -
              musi to byc cos innego. Moim zdaniem wlasnie stan wojenny.

              Jesli chodzi o role kosciola jako czynnika integrujacego Polakow - to szkoda na
              Ciebie kazdego mojego slowa, bo i tak nie przedrze sie przez gruba skorupe
              paranoi...

              A swoja droga, myslalam, ze jestes kims troche bardziej myslacym niz laborant
              przy zmywaku pluczacy probowki.
              • krzysztofsf Re: Trzeba sie uczyc... 24.01.07, 22:13
                >Jezeli jednak (zgodnie z przytoczonym przez Ciebie artykulem) to
                > wlasnie w Polsce obecnie swiadomosc obywatelska istnieje w najnizszym stopniu,
                > to znaczy, ze akurat dziedzictwo socjalizmu nie jest czynnikiem decydujacym -
                > musi to byc cos innego. Moim zdaniem wlasnie stan wojenny.

                Sadze, ze masz racje, Stan wojenny i zwiazana z nim emigracja wewnetrzna siedzi w glebi psychiki dzisiejszych 40-o i 50-o latkow. A mlodzi czuja z kolei bezsens zwiazany z bezrobociem i brakiem perspektyw i sa raczej nastawieni na emigracje niz zmiany w kraju i na gruncie lokalnym.

                Zreszta - ostatnie wybory w Szczecinie - albo komuch albo cwaniaczek - brak sensownych osob konsolidujacych dookola siebie popierajacych je obywateli.

                Do tego dochodzi blokada medialna inicjatyw i partii nie majacych poparcia, przez co ich przekaz nie ma szans dotrzec do szerszego grona odbiorcow i powoduje marginalizacje. Byly okresy ze (teraz nie wiem, nie sprawdzalem) np. na Onecie wystarczylo w komentarzu wpisac UPR i zamiast pubklikacji posta pojawialo sie okno komunikatu, ze niedopuszczone ze wzgledu na slowa niecenzuralne.
                • swantevit Krzysiu 24.01.07, 22:26
                  nie wiem dlaczego demonizujesz ten stan wojenny..(choc faktycznie byl on czym
                  strasznym)
                  Rownie dobrze ja moglbym go przywolac jako argument na poparcie mojej tezy; Byl
                  rowniez czynnikiem integrujacym wszystkich tych ktorzy nie zgadzali sie z
                  rzeczywistoscia stanu wojennego i w pierwszych dwoch latach nie byla to mala
                  grupa ludzi. Ale to zaden odkrywczy argument - zagrozenie zawsze integruje
                  ludzi.
                  Upadek panstwa obywatelskiego upadl w polsce wraz z reformacja.
                  • krzysztofsf Re: Krzysiu 24.01.07, 22:35
                    swantevit napisał:

                    > nie wiem dlaczego demonizujesz ten stan wojenny..(choc faktycznie byl on czym
                    > strasznym)

                    Nie demonizuje tylko stwierdzam fakt. Po otrzasnieciu sie z szoku (snieg, skoty, zomo, paly,godzina milicyjna, demonstracje i gaz na wiosne i latem) przyszedl ogolny tumiwisizm i zobojetnienie, nastawinie kibica a nie uczestnika.
                    Nie pisze o wylacznie mojej postawie a ogolnym nastawieniu.

                    > Upadek panstwa obywatelskiego upadl w polsce wraz z reformacja.

                    Nie zylem w czasach reformacji.
                    • Gość: sw Re: Krzysiu IP: *.telia.com 24.01.07, 22:48
                      dlaczego zawezasz problematyke upadku cnot obywatelskich tylko do st.woj i
                      osobistych doswiadczen?
                      Problematyka "emigracji wewnetrznej" pojawila sie zaraz po przejeciu wladzy
                      przez komunistow w 1944 r i trwa do dzis a i wczesniej brak postaw
                      obywatelskich byl wielokrotnie opisywany od 16 wieku poczawszy.
                      • krzysztofsf Re: Krzysiu 24.01.07, 22:57
                        Gość portalu: sw napisał(a):

                        > dlaczego zawezasz problematyke upadku cnot obywatelskich tylko do st.woj i
                        > osobistych doswiadczen?

                        K..a w prozni zylem.na bezludnej wyspie i z nikim w tym czasie nie utrzymywalem kontaktow

                        > Problematyka "emigracji wewnetrznej" pojawila sie zaraz po przejeciu wladzy
                        > przez komunistow w 1944 r i trwa do dzis

                        Pisze o pokoleniu (ktore normalnie jest najbardziej aktywne spolecznie) a nie o historii prl-u

                        >a i wczesniej brak postaw
                        > obywatelskich byl wielokrotnie opisywany od 16 wieku poczawszy.

                        A 20-o lecie miedzywojenne zniklo i odeszlo w niebyt.
    • krzysztofsf Re: Dziedzictwo realnego socjalizmu... 24.01.07, 22:04
      Male organizacje spoleczne nie maja u nas sily przebicia - dlatego nie sa popularne, bo zamieniaja sie w kolka wzajemnej adoracji, ignorowane przez czynniki panstwowe.

      Z kolei wieksze organizmy ignoruja szeregowych dzialaczy, sprowadzajac ich do roli milczacych platnikow skladek, nie majacych wplywu na polityke kierownictwa.

      Kompletnie nie maja znaczenia organizmy typu samorzad dzielnicowy, ktore powinny byc pierwsza linia z ktora efektywnie wspoldzialaja rozne inicjatywy lokalne.

      Naklada sie na to europejski styl zrzeszania, wynikly i z charakteru i z przepisow. Kiedys czytalem na czym polega roznica pomiedzy inicjatywa obywatelska w Europie i w USA, na przykladzie - "w miescie potrzeba nowego mostu".
      W europie, mieszkancy zawiazuja komitet w sprawie budowy nowego mostu. Komitet pisze petycje do wladz lokalnych i wyzszego szczebla, atakuje media, organizuje rozne akcje majace na celu zainteresowanie wladz problemem.

      W USA mieszkancy zawiazuja komitet w sprawie budowy nowego mostu. Komitet organizuje zbiorke funduszy a nastepnie zleca budowe mostu firmie wykonawczej.
      jesli zbiorka sie nie powiodla - oznacza to, ze spolecznosc lokalna nie jest zainteresowana.
      • 1.bazyl Re: Dziedzictwo realnego socjalizmu... 24.01.07, 22:28
        Masz bardzo duzo racji w tym co piszesz. Rozne samorzady i rady osiedlowe
        opanowane zostaly w wiekszosci przez jakichs lesnych dziadkow majacych maly
        kontakt z rzeczywistowcia. Wlasciwie jedynym miejscem, w ktorym ludzie sie
        oddolnie organizuja i probuja cos razem zrobic - sa wspolnoty mieszkaniowe.

        Jednak co do wplywu europejskiego sposobu zrzeszania, jak to okresliles, nie
        do konca sie z Toba zgodze. Faktycznie, powstaja komitety mieszkancow
        majace "cos" na celu, ale sa inaczej traktowane przez wladze - na Zachodzie sa
        zapraszane do rozmow i traktowane jako jeden z "aktorow = uczestnikow" zycia
        miasta, ich glos jest wysluchiwany. W Polsce z reguly, o ile nawet cos takiego
        powstanie, i nie jest to grupa pieniaczy protestujacych przeciwko inwestycji,
        bo nie beda mieli gdzie wyprowadzac psow po jej powstaniu, takie komitety
        traktowane sa przez wladze jako dopust bozy i przeszkoda w normalnej,
        urzedniczej rutynie dnia codziennego.

        Co do USA nie komentuje - bo nie wiem, jednak przypuszczam, ze wladze lokalne
        moga jednak odgrywac wieksza role.
      • Gość: Galoty Re: Dziedzictwo realnego socjalizmu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 23:01
        Poruszone przez Ciebie problemy Krzysztof są niezwykle wielkiej wagi w
        demokracji.
        Da się jednak zwiększyć wagę i wolę takich małych oragnizacji regulacjami
        prawnymi jednak tak naprawdę władza tego nie chce. Im mniej jest aktywnych
        takich organizacji tym władza ma spokojniej.
        • krzysztofsf Re: Dziedzictwo realnego socjalizmu... 24.01.07, 23:21
          Gość portalu: Galoty napisał(a):

          > Poruszone przez Ciebie problemy Krzysztof są niezwykle wielkiej wagi w
          > demokracji.
          > Da się jednak zwiększyć wagę i wolę takich małych oragnizacji regulacjami
          > prawnymi jednak tak naprawdę władza tego nie chce. Im mniej jest aktywnych
          > takich organizacji tym władza ma spokojniej.

          Wazny jest takze brak okregow jednomandatowych i ordynacja wyborcza uniemozliwiajaca organizacjom lokalnym przebicie sie do wladzy centralnej.

          Poskarz sie swojemu poslowi lub wysluchaj uzasadnienia, ze robi cos, by nie stracic glosow swoich wyborcow. Podobnie radni - wszystko listy a nie pojedyncze konkretne osoby. Niech jeszcze doloza wybieranie prezydentow z listy i bedzie komplet.
          • Gość: Galoty Re: Dziedzictwo realnego socjalizmu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 23:34
            >Wazny jest takze brak okregow jednomandatowych i ordynacja wyborcza
            >uniemozliwiajaca organizacjom lokalnym przebicie sie do wladzy
            >centralnej.
            Oczywiście, że tak.
            Wazne jest również , że media elektroniczne ale i prasa są zcentralizowane w
            znacznej swojej części. Dla przykładu w naszym Szczecinie tak naprawdę lokalny
            jest bodaj tylko Kurier Szczeciński
          • 1.bazyl Re: Dziedzictwo realnego socjalizmu... 24.01.07, 23:38
            I tu jest pies pogrzebany...

            Oprocz tego, ze w Polsce demokracja jest demokracja w duzej mierze tylko z
            nazwy, to rowniez decentralizacja polega na tym, ze samorzadom zostaly
            powierzone obowiazki i zadania do wykonania z bardzo ograniczonymi
            mozliwosciami pozyskiwania wlasnych srodkow na ich realizacje. Pieniadze
            przekazywane sa ze szczebla centralnego, ktory decyduje, na co maja byc wydane.

            Jezeli Polak nie moze zadecydowac w wyborach bezposrednich, kto ma go
            reprezentowac, a potem nie ma praktycznie rzecz biorac wplywu na to, na co sa
            wydawane pieniadze z jego podatkow na szczeblu lokalnym, to nie i czuje, ze
            cokolwiek od niego zalezy. Wiec po co sie wysilac, skoro i tak nie ma na nic
            wplywu...
            • absztyfikant Re: Dziedzictwo realnego socjalizmu... 25.01.07, 14:21
              Demokracja musi byc naoliwiana i dopiero po jakims czasie bedzie sie pieknie
              blysczec, a na to potrzeba kilkudziesieciu lat. Nie od razu Rzym zbudowano.
              Robmy swoje - jak spiewal Mlynarski.
    • Gość: czarna żaba Re: Dziedzictwo realnego socjalizmu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.07, 00:04
      Swarowi dziękujemy za katolacki altruizm i troskę o nasz kraj z perspektywy
      emigracyjnej renty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka