amsterdamer
25.08.03, 23:46
Czytajac reportaz Newsweeka o ogolnie zlej sytuacji Szczecina, przypomnial
mi sie inny wyciag z prasy.
Kiedys w "Kurierze" czytalem podobny artykul o fundamentalnej problematyce
naszego miasta. Nazywal sie jakos "Dlaczego to miasto zawsze przegrywa?",
czy "...zawsze przegrywalo?" Mowiono o historii Szczecina od poczatku
rewolucji przemyslowej. Mowiono o tym, ze (kiedys tez bezmyslne) wladze nie
chcialy sie pozbyc fortyfikacji miejskich (marianopodobna argumentacja:
zachowanie tradycji..bla, bla, bla), co przeszkadzalo w dalszym rozwoju
aglomeracji. Tematem artykulu byl takze fakt, ze nie bardzo udawala sie
Szczecinowi konkurencja z Hamburgiem, Berlinem, czy Gdanskiem (zdegustowane
firmy szczecinskie uciekaly wrecz do tych miast). Rowniez za Niemcow
Szczecin nigdy nie zostal wielkim metropolia z prawdziwego zdarzenia.
Opisywano dlaczego (nie wiem czy ktos zadawal sobie to pytanie) Szczecin ma
az trzy ratusze...
Myslac o tych faktach nasuwa mi sie pytanie. Czy Szczecin na pecha? Czy
teren pomiedzy Wzgorzami Warszewskimi, a Odra, to przeklete miejsce? Tak
samo jak kiedys, tak i dzis marnuje sie szanse, przez nieprzemyslane
rzadzenie. Teoretycznie mamy cudowna przyszlosc, wielkie mozliwosci, piekna
bujna historia, wyjatkowe polozenie.
Szczecin, to miasto niewykorzystanych szans, ale czy takie jest jego
przeznaczenie?