Gość: kösliner
IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.*
11.09.03, 11:21
W Szczecie o tym się nie mówi i tego nie pisze.
W dzisiejszym Głosie Koszalińskim:
"Limit na życie
Dramatyczna walka o życie czterdziestoparolatka, który zasłabł na środku
jeziora, pływając na desce surfingowej, zakończyła się szczęśliwie dlatego
tylko, że chory w krótkim czasie znalazł się w oddziale kardiologicznym
koszalińskiego szpitala. Trafił tu z ciężkim zawałem serca spowodowanym
zamknięciem tzw. tętnicy życia. Uratowały go wykonane natychmiast zabiegi
koronarografii i angioplastyki. Jaki los czeka następnych chorych, nie
wiadomo. Żeby przeżyć, lepiej być mieszkańcem Szczecina mówią wprost
koszalińscy lekarze. Limit na angioplastyki (wszczepianie stentów i baloników
rozszerzających tętnice) koszaliński oddział wyczerpał już w lipcu, limity na
koronarografie (badanie pozwalające zlokalizować niedrożność naczynia)
właśnie się kończą. Na ten rok Narodowy Fundusz Zdrowia zakontraktował tylko
1109 koronarografii i 246 angioplastyk, o wiele mniej niż wykonaliśmy w
zeszłym roku. A przecież oddział dodatkowo pełni w tym roku całodobowy ostry
dyżur angiokardiograficzny. Przy pomocy zabiegów inwazyjnych leczymy ostre
zespoły wieńcowe, między innymi świeże zawały serca mówi dr Elżbieta Zinka,
ordynator Oddziału Kardiologii. Co miesiąc wykonywanych jest w trybie pilnym
około 30 angioplastyk, w roku 360. Limit nie pozwala nawet na obsługę ostrego
dyżuru, już dawno go przekroczyliśmy alarmuje dr Zinka. Tymczasem chorzy
czekają. Kolejka na koronarografię liczy około 400 osób. To standardowe
badanie rozstrzygające o sposobie dalszego leczenia pacjentów z chorobą
wieńcową. Zabiegi angioplastyki ratują wielu chorych przed zawałem, innym
dają szansę przetrwania do operacji. Potrzeby szacuje się na 1800
koronarografii i około 600 angioplastyk rocznie. Koszalińska kardiologia jest
jedynym na Pomorzu Środkowym ośrodkiem peł-niącym ostry dyżur
angiokardiograficzny, gdzie trafiają pacjenci z ostrymi zespołami wieńcowymi
i świeżymi zawałami serca. O efektach leczenia decyduje czas, w jakim
uzyskają pomoc. Najważniejsza jest pierwsza godzina. Chory z Białogardu czy
Miastka w ciągu godziny do Szczecina lub Gdańska, gdzie mógłby uzyskać pomoc,
nie dojedzie zwraca uwagę Piotr Badower, zastępca ordynatora. Mamy
najnowocześniejszą pracownię w Zachodniopomorskiem, wykwalifikowany personel,
gotowi jesteśmy o każdej porze dnia i nocy ratować ludzi. Niestety, limity
nam to uniemożliwiają dodaje. Te limity urągają wszelkim zasadom etycznym. To
są limity na życie. Nas zmusza się do selekcjonowania chorych i wskazywania
kto ma przeżyć, a kto nie mówi E. Zinka. Tymczasem w szczecińskich ośrodkach
kardiologicznych lekarze nie muszą stawać przed takimi wyborami, bo limity
mają wyższe! Dr Michał Kurowski, konsultant wojewódzki w dziedzinie
kardiologii, przyznał, że kontrakty zawarte przez NFZ ze szczecińskimi
placówkami zapewniają jak się wyraził dość dobry dostęp pacjentów do
zabiegów. To jest ewidentna dyskryminacja chorych z Koszalina i okolic w
dostępie do zabiegów ratujących życie uważa dr Zinka."
Od siebie chciałbym dodać, że motywem tworzenia srodkowopomorskiego jest
NIE chęć zapewnienia sobie "stołków" lecz odpowiedź na głupotę i indolencję
szczecińskich urzędników instytucji wojewódzkich.
Mimo wszystko pozdrawiam.