switonemsi
26.05.08, 15:45
Byłem dzisiaj w Międzyzdrojach i droga nie byłaby taka ciężka, gdyby nie to,
że jest tam wiecznie jakiś remont i dziesiątki debili-kierowców (głównie
polskich), którzy za wszelką cenę muszą! mnie wyprzedzić. Nieważne czy jest
skrzyżowanie czy miasto czy remont. Oni muszą!
Powiedzcie mi czemu jest tak wielu debili, którzy niemal spychają mnie na
pobocze, żeby wyprzedzić. Jeszcze jakbym jechał wolno. A ja jadę 100-110 km/h
a i tak co chwilę ktoś mi siedzi "na ogonie" i mruga światłami, żebym wjechał
w rów, bo on jedzie! A potem mijam takiego gościa w Szczecinie... Po co ten
pośpiech?
Ja się dziwię, że nie ma jeszcze więcej wypadków na polskich drogach. Bo to
jakiś cud. Przy jeździe 130 km/h na dwupasmowej wyboistej drodze naprawdę cud,
że co chwila ktoś w krzakach albo w rowie nie ląduje.
I w mieście nie lepiej. Jadę 80 km/h (gdzie wolno 70 km/h). Mijają mnie jakbym
jechał na rowerze, z lewej, z prawej. Jakiś gamoń skodą superb, to o mało mnie
nie zahaczył, bo musiał mnie z prawej wyprzedzić!
Policja to nie musi mieć radaru, jakby zatrzymywali co drugiego kierowcę, to
jest prawdopodobieństwo bliskie 1, że trafią na kogoś, kto przepis jakiś złamał!