anamar
13.08.08, 11:49
nasz prezydent odwlekał jak mógł swój wylot,poleciał wreszcie jak się wojna
skończyła...jednak i tak wylądował nie w gruzji,lecz w azerbejdżanie,bo na
gruzję"pilot się nie zgodził".pilot rządowego samolotu.kaczor przyznaje,że na
pokładzie samolotu " to pilot jest najważniejszy".gdyby przyjać na moment to
głupawe wyjaśnienie za prawdę-zastanawiam się,co się stanie,jak kaczor będzie
jechał z wizytą,powiedzmy do australii a pilot się nie zgodzi i wyląduje np. w
wałczu?albo w wąchocku?