sszymek
12.09.02, 07:36
Wczoraj wszyscy oszaleli i cała dobę odwalali wiernopoddańcze hołdy Ameryce.
Tymczasem widziałem "Piniastę" Polańskiego. To co się stało w USA, to nic w
porównaniu z tym morzem okrucieństwa jakie przewaliło się przez Polskę w
czasie wojny. 11 września święcimy z amokiem na oczach. Wybuch II Wojny
[przypomnę: zamordowanych ok. 4-5 mln obywateli polskich, zniszczone 70%
potencjału kraju] przemilczeliśmy, bo nie wypada drażnić nowych kolegów z
Unii - Niemców. Nie wypada też czcić daty wybuchu Powstania Warszawskiego
[przypomnę: zamordowanych 200 tysiecy cywili, W-wa zniszczona w 90%].
Co się dzieje?...