yavanna86
09.02.06, 12:51
ludzie,znacie jakieś fajne knajpki z parkietem i nie przeznaczone dla dresów i
różowych panienek?coś,gdzie by leciała muzyka taneczna szeroko pojęta,z
przechyłem w stronę rock'n'rolli,i z brakiem prymitywnych dance'ów i techniawek?
bo mi przychodzi do głowy tylko jazzgod,od czasu jak zamknęli ptaszarnię
wszędzie pełno pubów do siedzenia - mam chyba z 5 ulubionych
a jak człowiek chce się wyszaleć,to nie ma gdzie :(
robiłam sobie nadzieje n/t Pomarańczy-młodsza siostra Miles'a,no i mają
świetne wnętrze...ale co przechodzę,to pełno odpicowanych panien,adekwatnych
kolesi i prymitywny łomot. a brać studencka nie ma gdzie zabalować..przecież
chyba jesteśmy jakąś siłą ekonomiczną,nie?:) i luka w rynku jest że ho
ho.popyt przekracza podaż, co najmniej pięciokrotnie!