Dodaj do ulubionych

Prof. Filar: Za luksus trzeba płacić

24.11.07, 14:11
Niech zakoduja, i jak kto chce to placi i wynajmuje dekoder. Ale nie zycze
sobie aby mi ktos wciskal jakies g... na sile i jeszcze kazal za nie placic bo
mam telewizor!

To chyba jasne? Nie chce, nie mam, nie place. Chce, mam place!
Obserwuj wątek
    • gaelic04 Filar ofiarą oikofobii 24.11.07, 20:40
      Prof.Filar od dłuższego czasu wyraznie potrzebuje silnej identyfikacji z
      salonem.Korzysta z każdej nadażającej się okazji aby zapracować na status
      magistra Podfilipskiego./polecam p.prof. zamiast ogłupiajacej lektury gw ;Józef
      Weyssenhoff<Zycie i myśli Zygmunta Podfilipskiego>/.
      Filar to taki klasyczny wykształciuch postpeerelowski!Władza ludowa go
      wykształciła/zapewne wierzy że nawet kształciła go za darmo!!!/,dała mu status
      inteligenta, przydział na M-ileś tam więć dzisiaj spłaca dług!Komu?Ano właśnie
      komu?pogrążając sie w lewicowo=lewackiej kontrkulturze.Prof.Filara można bez
      większego ryzyka wysłać do Sevres pod Paryżem jako miernik WYKSZTAłCIUCHA
      nieboszczki prl.Tacy Filaro podobni szeregowcy Gazety wyborczej czują wstręt do
      tego co rodzime, wstręt do wspólnoty i idą pod sztandarem poprawności . Dokąd?
      Właśnie dokąd idą hufce wierne nauki Adama M./Nie mylić z Mickiewiczem choć i on
      kolaborował niestety z policją
      caratu./
      • gaelic04 korekta jest <nadażającej>winno<nadarzającej> 24.11.07, 20:51
    • lechir Prof. Filar: Za luksus trzeba płacić 24.11.07, 21:06
      Szanowny Panie Profesorze!
      Proszę uprzejmie przyjąć pod rozwagę i popierać w Sejmie
      Najjaśnieszej opinię "felippee" z którą i ja, i setki tysięcy
      odbiorców TVP, zgadzają się całkowicie. Kto chce odbierać TV TRWAM,
      a nie ma dostępu do płatnej "kablówki", musi kupić specjalny
      sprzęt , czyli dekoder. TVP już dawno odeszła od dobrego teatru
      telewizyjnego i innych markowych programów! No to niech na siebie
      zarobi. PS. Tekst "gaelic04" - kretyński i pisany chyba w pijanym
      widzie!
      • gaelic04 lechir nie czytaj moich opinii-bo ci mogą szkodzić 24.11.07, 22:14
        skup sie raczej na Dodzie, big brather, poczytaj genialnych wypowiedzi posła PO
        Dzięcioła. .czytania moich opinii nie zalecam ani nie polecam. za trudne dla
        ciebie i mogą cię ukrzywdzić!szkoda mi twojej prostej główki!
        • a.sommerfeld Re: gealic 25.11.07, 15:00
          słyszałes kiedyś o plyciznach argumentum ad personam?
          • gaelic04 z płycizny Kepy Bazarowej podziwiam piękno Torunia 25.11.07, 16:41
          • gaelic04 polecam Ci pornoidyllę wg prof.Filara 26.11.07, 00:03
            Celem tego tekstu jest pokazanie, jakie rozwiązania preferuje jeden z
            najbardziej wpływowych - jeśli chodzi o konsultacje prawne w procesie
            legislacyjnym - prawnik karnista w Polsce. Także wpływowa osoba jeśli chodzi o
            media. Właśnie wypowiedzi takich prawników mają duży wpływ na atmosferę panującą
            w polskich sądach.

            Czy w zgodzie z polskim prawem wolno zgwałcić 15-letnie dziecko? Z pozoru nie,
            ale wolno na przykład rozpowszechniać sfilmowane z jego udziałem sceny gwałtu
            oralnego (tak Gloria Steinem - bardzo trafnie - nazwała najbardziej obsceniczne
            formy seksu oralnego; dostępne na kasetach także w prawie każdym warszawskim
            kiosku). Jedno dziecko i dziesięciu - nazwijmy ich tak - mężczyzn. A potem
            jeszcze to samo z odbytem dziecka. Czy tych dziesięciu pójdzie do więzienia?
            Nie. Znowelizowane w 1997 roku w postępowym duchu polskie prawo karne dopuszcza
            produkcję i rozpowszechnianie tego typu pornografii, nie nazywając jej pedofilią
            ani przemocą.

            Autorem większości ówczesnych zmian - wśród których znalazł się także
            nieskrępowany dostęp do podobnych treści osób od 15 roku życia - oraz
            konsekwentnym obrońcą granicy 15 lat dla ludzi, których wolno traktować w
            powyższy sposób, jest Marian Filar, profesor prawa karnego z UMK w Toruniu
            (obecnie poseł LiD). W 1999 roku pan Filar pisał z satysfakcją o ustawie z 1997
            roku: „Produkcja i proliferacja materiałów o treści erotycznej przestała więc
            być zakazana, a karze poddano tylko sposób ich rozpowszechniania. Na rok za
            kratki można było trafić jedynie za publiczne prezentowanie treści
            pornograficznych w sposób mogący narzucić ich odbiór osobie, która sobie tego
            nie życzy. Wyjątkiem była tzw. pornografia twarda, czyli przedstawiająca seks z
            udziałem dziecka poniżej 15 lat, ze zwierzęciem lub z użyciem przemocy”
            ("Wprost" z 9 maja 1999 roku).

            Można przecierać oczy ze zdumienia. Po pierwsze, dlaczego profesor Filar mówi o
            „dziecku poniżej 15 lat”, a nie po prostu o dziecku albo osobie poniżej 15 lat?
            Dlaczego używa słowa "dziecko"? Czyżby jednak - jak my wszyscy, zwykli obywatele
            - profesor z Torunia rozumiał, że istnieją dzieci nie tylko poniżej 15 lat, ale
            także 15-letnie i starsze, i dlatego specjalnie podkreśla, że chodzi o te
            poniżej lansowanej przez siebie granicy? Po drugie, jeżeli do żadnej kategorii
            pornografii nie wolno używać zwierząt, oznacza to, że zwierzę nie może zastąpić
            15-letniego dziecka w opisanych na wstępie scenach. Taką pornografię można
            tworzyć z 15-letnim człowiekiem, ze zwierzęciem - nie. Najpewniej nieświadomie
            profesor Filar bardziej chroni zwierzęta niż 15-letnie dzieci.

            „Można uznać, że łatwo odróżnić niedojrzałe seksualnie dziecko poniżej 15 lat.
            Jak jednak odróżnić pannicę, która ukończyła 17 lat i 11 miesięcy od tej, która
            przed godziną ukończyła właśnie 18 lat?” - pytał Marian Filar. A my zapytajmy:
            skoro tak łatwo odróżnić niedojrzałą osobę poniżej 15 lat, to czy nie należy się
            spodziewać, że także tuż za progiem 15 lat znakomita większość osób to dzieci? A
            czy w przedziale 15-18 lat nie ma wielu dzieci - osób seksualnie i emocjonalnie
            niedojrzałych? Oczywiście, że są. I seks z nimi jest w istocie pedofilią. Nawet,
            gdyby nastolatki-dzieci po piętnastce stanowiły mniejszość, prawo i
            odpowiedzialni moralnie prawnicy powinni działać na rzecz ochrony owej
            seksualnie „zapóźnionej” mniejszości (to zastrzeżenie - w którego treść
            oczywiście nie wierzę, bo znakomita większość z nastolatków to dzieci - jest
            niezbędne, zaraz bowiem ozwie się chór psychologów i intelektualistów, że
            bariera inicjacji „się obniżyła”; pewnie, że się obniżyła, skoro oni i media, z
            którymi są związani, robią wszystko, żeby jej obniżenie propagować).
            Oczekiwalibyśmy tego zwłaszcza od ludzi, którzy zęby zjedli na obronie
            ekscentrycznych i krzykliwych mniejszości seksualnych. Czy 15-, 16- czy
            17-latkom, które nie są jeszcze kobietami bądź mężczyznami, nie należy się
            więcej ochrony i miłosierdzia? A zresztą, co tu ma do rzeczy wiek? Czy można w
            opisany sposób poniżać kogokolwiek, w jakimkolwiek wieku?

            Tak powiedzieliby zapewne państwo i ja. Ale nie Marian Filar i jego epigoni.
            Profesor na wszelki wypadek woli zaryzykować, że dojdzie - w sensie moralnym,
            nie prawnym - do pedofilii niż zaproponować coś, co „nikomu we współczesnym
            świecie nie przychodzi na ogół do głowy” ("Wprost" z 12 marca 2000 roku) - czyli
            bardziej restrykcyjne prawo. Po co mają się z niego śmiać w Holandii i w
            postępowych mediach, do których jest zapraszany niemal codziennie?

            Większość osób dyskutujących o pornografii wyobraża sobie, że chodzi tu o akty
            przedstawiające kształtne cycuszki i pośladki, o dowcipne i pikantne
            wydawnictwa, które powszechnie nazywa się „świerszczykami”. Także Marian Filar
            notorycznie używa tego określenia. Jeśli jednak uważniej przyjrzeć się
            wypowiedziom tego uczonego, dochodzimy do zaskakujących konstatacji. Niewinnymi
            świerszczykami w jego rozumieniu - a także w duchu ustawy z 1997 roku - nie da
            się nazwać tylko wydawnictw ze zwierzętami, osobami poniżej 15 lat oraz scenami
            przemocy. Wszystko inne jest „soft” - dopuszczalną pornografią „miękką”.

            Dlatego oponenci profesora Filara zaproponowali - jak pisał z przekąsem -
            „organową” definicję pornografii. Ma nią być „ukazywanie organów podczas
            stosunku”. Żywo rozbawiło to Mariana Filara: „Jeśli pod pojęciem stosunku
            seksualnego rozumieć coitus, czyli wprowadzenie członka do pochwy, co robić, gdy
            partnerzy wykonują inne, często niezwykle sugestywne manipulacje seksualne
            (chociażby a la Lewinsky). A co gdy modelka >solo< zechce prezentować swe organy
            płciowe w pełnej krasie lub, co gorsza, użyje dodatkowo do tych manipulacji na
            przykład kija od szczotki?” ("Wprost" z 9 maja 1999 roku).

            A co wtedy, gdy sugestywne manipulacje a la Lewinsky (oralseks) z wieloma
            mężczyznami będzie na jakimś „eroticonie” prezentować publicznie i przed
            pornokamerami 15-letnia „pannica”? Czy pan Filar zastanowił się, jak się poczują
            i co mają wtedy robić jej rodzice? Nawet jeśli przyjadą tam z policją, nie będą
            w stanie wyrwać swojego dziecka z łap obleśnych zbirów, jeśli tylko oświadczy
            ono, że nikt go do niczego nie zmusza, a w ogóle to jest super. Pozostanie im
            płakać z poniżenia. Niech wtedy ci państwo przypomną sobie, kto w Polsce jest
            odpowiedzialny za kształt artykułów 200 i 202 kk (i kto, jeszcze przed wejściem
            Polski do UE, najsilniej zabiegał o przyjęcie przez polski parlament uregulowań
            - małpujących unijne prawo - w kwestii praw dziecka; nazwisko głównego
            „promotora” w wypowiedzi publicznej zmilczę, gdyż ten bardzo znany polityk już
            nie żyje).

            W 1999 roku Sejm i Senat RP opracowały i uchwaliły liczne poprawki uchylające
            bezlitosne rozwiązania z 1997 roku. M.in. podniesiono wiek osób uprawnionych do
            biernych i czynnych kontaktów z przemysłem pornograficznym do 18 lat. To
            zasmuciło i zirytowało pana Filara. „Niestety, idylla trwała krótko” - pisał.
            Zastąpiła ją „pełzająca talibizacja” (określenie zaczerpnął on od ówczesnego
            moralnego autorytetu „Gazety Wyborczej” Ernesta Skalskiego). A my powiemy:
            niestety, sytuacja, do powstania której przyczynił się walnie Marian Filar, trwa
            do dzisiaj. W ostatniej fazie procesu legislacyjnego prezydent Kwaśniewski
            storpedował bowiem nowelizację ustawy z 1997 roku, odmawiając podpisania noweli.
            I chciaż później akt prawny z 1997 roku był zmieniany, wiele absurdów w kodeksie
            karnym pozostało do dzisiaj. Włącznie z „15-letnimi” zapisami.

            W walce o postęp i tolerancję Marian Filar nie jest sam. Wystarczy wziąć do rąk
            „Gazetę Wyborczą” z 28 lutego 1997 roku. Na górze strony ogromna zajawka:
            „Skandalista Forman”. W środku przez kilka dni gigantyczna - na dwie kolumny -
            reklama fi
    • bluesblues Prof. Filar: Za luksus trzeba płacić 26.11.07, 12:35
      Panie profesorze, świetny tekst (którego głownym bohaterem jest Pan i pańskie
      poglądy na pewne sprawy)napisał Paweł Paliwoda na portalu bloggerskim www.salon24.pl
      Poniżej podaje link do postu:
      pawelpaliwoda.salon24.pl/48757,index.html
      Polecam go pańskiej refleksji....
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka