Dodaj do ulubionych

Witsztok, Waluszko i co dalej?

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 12:13
tez poczytałem listę cżłonków uwaga Torun. Dyskusji o Uwaga Toruń jest wiele,
ale spójrzmy o co idzie cały zamęt. Są w nim ludzie godni podziwu i ci, przez
których jest awantura. Bo przeciez gdyby nie kilka niepewnych postaci, to
nikt by się nie burzył, co do przejęcia Domu Muz.

Po pierwsze - skretarzem UT jest Monika Weychert - Waluszko. Ona ma teraz
proces sądowy z Domem Muz,więc bezstronnna nie jest. Proces się właśnie
rozpoczła i dziwnym trafem za Waluszko zeznaje dwójka starszych ludzi, którzy
jeszcze rok temu podpisali apel o jej wywalenie! Zmiana zdania czy wpływ
jakichś obietnic?

Druga Wittstock - członek zarządu UT - nigdy nie została wywalona z DM! Jest
od pół roku na zwolnieniu i je przedłuża stale. A mediach mówi, że ją
zwolnili. Kłamie? czy jej działanosć że pracuje, i jednoczsnie walczy z DM
nie jest złamaniaem zumowy o prace?

Galeria Ruż krzyczy, że nie bierze udziału w konflikcie. A kto występował w
gazetach popierajac "zwolnione" instruktorki i prosząc o wyrzucenie Biczyk?
Zajrzyjcie do Wyborówki zprzed roku.

W UT jest Sławek Wierzcholski Nocnej Zmiany Bluesa - p. Grabowski był przez
lata... managerem Nocnej Zmiany Blusa. Zbieżność?

W UT jest suyn i żona szefa UT - Chmielewskiego.

Czemu tak szacowne i warościowe osoby jak Grzecho Kopcewicz, Sławek
Maciejewski, pani Niezgoda, Roman Rok czy Wiesław Smużny dały się wkręcić w
sprawe pachnąca sądem? czy wiedzą, ze forsy z miasta starczy tylko na
realizację zaproponowanych przez panie W-W, pana Chmielwskiego i galerię Ruż
projektów?

ja tam popieram istnienie UT, ale niech robi to co obiecuje własnym sumptem,
bez pożądania budynku w dobrym miejscu Starówki. niech kurna udowodni, że
umie, to mu się da co zechce.
Obserwuj wątek
    • Gość: do goscia Obok Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 13:13
      Szanowny Panie lub Szanowna Pani. Sugerujesz, że chodzi o budzące wątpliwości
      nazwiska. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że w tak małym mieście jak Toruń
      i ludzi obracających się w środowisku kultury zawsze będą nazwiska. Bo prawie
      każdy jest czyimś znajomym, współpracownikiem, ciotką, ojcem, mężem czy
      szwagrem. Dlatego tak do końca nie można traktować takich domysłów poważnie,
      bowiem zawsze komuś będzie z kimś po drodze lub nie (a ludzie kultury są na tym
      polu szczególnie wrażliwi).
      Wymieniłeś (wymieniłaś) kilka nazwisk. Tak naprawdę każdą osobę z grona o
      którym piszesz (mam na myśli Uwaga Toruń) można z kimś lub czymś skojarzyć.
      Muszę dodać, że wczesną wiosną byłem na spotkaniu, do udziału w którym zachętą
      było hasło: "nowe władze, nowy klimat, więc spróbujmy coś zmienić na lepsze".
      To było w siedzibie Wydziału Sztuk Pięknych UMK, w Pałacu Dąmbskich. Przyszło
      tam co najmniej kilkadziesiąt osób. Klimat spotkania był przyjazny, inicjatorzy
      przedsięwzięcia UT opowiedzieli o swoich działaniach. Do tego została puszczona
      lista, na którą wpisywali się wszyscy obecni. W liście chodziło o zgromadzenie
      nazwisk, które chcą sympatyzować z przedstawianą na spotkaniu inicjatywą i
      całym projektem Uwaga Toruń. Niektórzy wpisali się i być może więcej na żadnym
      spotkaniu się nie pojawili. Dlatego apeluję o rozwagę w różnych domysłach,
      który mogą stać się atakiem personalnym. W Pałacu Dąmbskich naprawdę trudno
      było mówić o jakichś układach. Myślę nawet, że połowa osób z UT nie wie nawet
      kto to dokładnie jest Weychert-Waluszko czy Wittstock.
      Pozdrawiam z szacunkiem
    • Gość: McButelka Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.pec.torun.pl 08.10.03, 13:17
      Zabiorę jeszcze raz głos (chociaż niechętnie), ponieważ "Obok" wywołał mnie do
      tablicy z nazwiska.
      Zależy mi na promocji toruńskiej muzyki i to jest jedyny powód, dla którego
      przystąpiłem do stowarzyszenia. Nie ma innych powodów. Osobiste porachunki
      mnie nie interesują.
      Należę też do stoważyszenia "Societas Toruniensis". Też właśnie z tych
      powodów. Urząd Miasta ma swoje koncepcje reformowania placówek kultury w
      Toruniu. UT przedstawił swoje pomysły i propozycje. Wybuchła kanonada oskarżeń
      bez podawania rzeczowych argumentów. Wiem dlaczego podniósł się wrzask -
      chodzi o przestraszenie radnych i urzędników. Nie mam zamiaru uczestniczyć w
      awanturze rozhisteryzowanych instruktorów kulturalnych. Atak przeprowadza się
      wtedy, gdy nie ma innych argumentów.
      Proszę mi wyjaśnić - czy w Domu Muz istnieje sprzyjająca atmosfera dla
      zespołów młodzieżowych grających muzykę rockową i pokrewną? Ile pieniędzy w
      ciągu ostatnich 10-u lat wydano w tej instytucji na ten cel? Ile zespołów
      muzycznych ma obecnie próby w salach Domu Muz? Ile było koncertów młodych
      toruńskich grup? W jaki sposób pomaga się początkującym muzykom?
      Właśnie to chciałbym robić w ramach stowarzyszenia. Czy to źle?
      • Gość: Klaster Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 21:51
        Szanowny McButelka,

        Czy możesz napisać,co to za stowarzyszenie "Societas Toruniensis"?Chciałbym,
        żeby młodzi, zdolni muzycy mieli co robić w Toruniu. Nie wiem niestety, co to
        za stowarzyszenie? Bardzo proszę o napisanie kilku słów, o ile zechcesz.O Domu
        Muz innym razem.Pozdrawiam.
      • Gość: diskopolo Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 23:33

        Szanowny emsibutelko , znamy się od wielu lat ,a ostanio nawet u Ciebie byłem w
        piwnicy z jeszcze jednym gościem co jakby się tu dowiedzieli który ,to byś
        dopiero miał przechlapane na tym świętojebliwym forum. Powiem tak :
        - nie mam pojęcia co to za całe Achtung Toruń ,ale na naszej wiosze tak to
        bywa ,że zawsze w końcu się zapłaci cudze rachunki
        - swoją konsekwentną działalnością od lat ( sam wiem ile dopłaciłeś to tego
        interesu ) w swojego rodzaju niszy kulturowej zbudowałeś sobie niezły "brand" (
        butelka )
        - nie dawaj tej marki bele komu
        - rób swoje
        - to czego brakuje tym wszystkim stowarzyszeniom to właśnie - konsekwencji
        - czym większa banda - tym mniej sprawna i tym większe są później rachunki
        - i nie musisz żebrać o mieszkanie we Wrocku by Cię ktoś docenił w Toruniu
        - nie daj się
        - trzymam kciuki
        - toruńskie szmatławce i tak zauważą cokolwiek dopiero wtedy jak zgwałcisz
        nieletnią albo zrobisz fikołka w programie "Chwila Prawdy" , prawda
        - pamiętaj ! kraść mogą tylko "nasi" dlatego z daleka od dotacji - zabierają
        niezależność
        - jakoś nie wyobrażam sobie "zależnego - mcbutelki"

        redaktor naczelny
        • Gość: McButelka Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: 158.75.46.* 09.10.03, 08:48
          Diskopolo: Generalnie rzecz biorąc - masz racje. Historia pokazuje, że
          przeważnie takie akcje mają smutny koniec... Dlatego może znalazłem się w
          komisji rewizyjnej. Zauważ też, że będąc w stowarzyszeniu nie staję się tak do
          końca zależny - to nie partia polityczna ani małżeństwo do końca życia.
          Zobaczymy jak będzie i wtedy wyciągniemy wnioski. Niezależny jestem nadal i
          pewnie zostanę do końca - wyobrażasz sobie dotację do płyty Butelki??? Ja nie.
          • Gość: diskopolo Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 23:26
            Niezależny jestem nadal i
            > pewnie zostanę do końca - wyobrażasz sobie dotację do płyty Butelki??? Ja nie.

            Jakoś nie wyobrażam sobie.
            pozdrawiam diskopolo
            PS. Chyba ,że jakiś sponsoring ze strony " Modern Drunkard "
      • Gość: Regi Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 11:44
        Podaję Tobie rękę jeśli chodzi o wszelkie działania dla dobra miasta i kultury.
        Obawiam się, że część uczciwych i zaangażowanych osób ze stowarzyszenia padło
        ofiarą spisku. Kto wie, czy - jak zauważyłeś - nie maczały w tym rączek właśnie
        rozhisteryzowane instruktorki? Zwróć uwagę, że ktoś ma interes w
        likwidacji "DM" i przejęciu jego budynków. Dla mnie sprawa staje się coraz
        jaśniejsza. Kilka osób pod przykrywką szczytnych haseł i za zasłoną złóżoną z
        pasjonatów, chce najwyraźniej. Ja się Ciebie pytam, komu na przykład może
        zależeć na wygaśnięciu praw posiadanych przez "DM"? Komu może zależeć na
        świetnym budynku przy Podmurnej? Dlatego walka koncentruje się wokół tej budy.
        Swoją drogą, jest do dośćsłaby punkt dla "Krzewienia rocka". Zupełnie nie ten
        klimat. Punk czy metal brzmią tam (sam słyszałem) jak "Sto lat" na pogrzebie.
        Jeszcze jedno na koniec. Słyszałeś o albumie "Sztuka gotycka w Toruniu"? To
        książka ważna dla miasta i elegancka. Jak sądzisz, jej autorzy i wydawcy
        dostali dofinansowanie od władz? Dlatego śmierdzi mi aplauz z jakim przyjęto
        plan stworzenia przez panią Chmielewską "ekskluzywnej" serii wydawniczej. Czy
        ona coś na tym polu zrobiła? Zdajesz sobie sprawę jaki to korupcjogenny i
        kumoterski pomysł? Dlatego zaangażowałem się w całą sprawę. Śmierdzi mi
        działanie kilku osób i jestem przekonany, że robią to tylko i wyłącznie dla
        swojego prywatnego interesu, a rocka mają w nosie.
        Zupełnie na zakończenie. Ja też boleję nad tym, że toruński rock zdechł.
        Chciałbym żeby powróciły czasy "Nowej Fali". Pozdrawiam.

        • Gość: McButelka Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.pec.torun.pl 09.10.03, 12:01
          A rock symfoniczny i gotycki? Co ty z tą walką... UT nie walczy o żaden
          budynek - to są histeryczne krzyki tych, co w tych budynkach zastygli...
          • Gość: Lacki Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: 212.160.232.* 09.10.03, 12:36
            McButelka, ja nie jestem z tych budynkow i nie zastygłem, ale powiem ci jeno,
            jak wybuchała ta afera w mediach to sobie przypomniałem, że jakieś dwie
            ogromnocyce baby, kilka miesiecy temu, zupełnie uchlane w jednej z toruńskich
            knajp zarykiwały się przy stoliku, że "ta baba ma przejebane" [chyba szło o
            szfową mdku na Podmurnej], że "Dom Muz już jest nasz". I jakimś chłopaczkom
            obiecywały że dostaną całe piętro w Domu byle tylko byli z nimi to nic złego im
            się tym miescie nie stanie. Czy to nie brzmi korupcjogennie? tym bardziej, że
            to było jeszcze na wiosnę wczesną. Zresztą akurat jestem taki fiut, że
            zajrzałem w internet i okazało sie, że prowadzone przez nich warsztaty filmowe
            mają kradzioną nazwę [X muza to nazwa DKF-u bodajże w Krakowie, patrz
            www.ars.pl] zaś nazwa Uwaga Toruń, nalezy do toruńskiego szczepu harcerskiego!
            Kurde jeżeli nawwet na takim poziomie jakieś smrody się snują, to chyba
            wmanewrowano ciebie i innych w niezłe bagienko. Nie życzę, pozdrawiam, bo wiem
            również ile zrobiłeś dla muzyki w Toruniu! Acha! Żal mi tez ludzi z Galerii
            Rusz, bo oni sa zajebisci, pierwsza liga w sztuce nowoczesnej i niestety
            łatwowierni jak to artysci.

            ---
            Schodami do nieba... Led Zeppelin
            • Gość: McButelka Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.pec.torun.pl 09.10.03, 12:49
              Wychodzi na to, że jestem łatwowiernym, ślepym idiotą, który uwierzył grupie
              szarlatanów i jak ciele na rzeź za nią podążył... W sumie i tak mam dobrą
              opinię w tym mieście.
              Lacki i Regi: wytłumaczcie mi o co tu chodzi - dlaczego tak nienawidzicie tych
              dziewczyn - przecież z tych wszystkich wypowiedzi wynika jasno : te panie
              są "be" - pragnąłbym dowiedzieć się w końcu - dlaczego? Tylko że interesują
              mnie argumenty rzeczowe, a nie plotki.
              • Gość: Regi Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 16:31
                McButelka, z całym dla Ciebie szacunkiem, to nie jest nienawiść do tych pań. Ja
                tylko staram się pokazać, że one wmieszały się w paskudną aferę (lub też same
                ją rozpętały). Zwróć uwagę, że "DM" podobał im się dopóki w nim pracowały. Tu
                małe sprostowanie, zdaje się - a łatwo to sprawdzić, że jedna z nich wciąż
                w "DM" pracuje (wyobrażasz sobie co za schizofrenia)!!! "DM" to instytucja,
                która robi dużo w tym mieście. Wystarczy przejrzeć programy i popytać
                uczestników imprez (setki ludzi, którzy różne rzeczy znajdują tam dla siebie).
                Ja też to wiem, bo - jak wielokrotnie zaznaczałem - jestem z "DM" związany.
                Diabli mnie więc wzięły, gdy dowiedziałem się, że władze chcą - ot tak - tę
                instytucję zlikwidować, a panie proponują robić to samo pod innym szyldem za
                znacznie większą kasę. Uprzedzam przy okazji pewną wątpliwość, owszem jedna z
                nich zaadaptowała na potrzeby toruńskie ciekawe pomysły realizowana gdzie
                indziej. Zrobiła to jednak będąc pracownikiem "DM" i za takie działania jej
                płacono!!! To był jej obowiązek!!! Odeszła i "DM" przestał się podobać, chociaż
                robi się tam dalej te same rzeczy (oczywiście nie tylko te). Nic nowego jednak
                panie nie zaproponowały. To są fakty, plotek nie będę podawał, choć miałbym
                sporo do powiedzenia. Poza tym mam im za złe, że rozpętały tą głupią wojnę i
                również to, że w kampanii przeciw "DM" posługują się - delikatnie mówiąc -
                wypaczaniem prawdy. Na koniec mała refleksja. Zaczynać reformę w kulturze od
                likwidacji jednej z lepszych (jestem co do tego głęboko przekonany) placówek to
                chyba jednak nie jest dobra droga. Nie byłoby korzystniej dokładnie sprawdzić
                efekty pracy wszystkich jednostek, począwszy od wydziału kultury? I dopiero
                potem wyciągać wnioski. Nie lepiej współpracować? To mnie też strasznie u pań
                wkurzyło, że starają się przeciwstawić sobie środowiska, potencjalnie zdolne do
                owocnego współdziałania.
    • Gość: Z boku Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 12:55
      A czy wiecie, że o miejsce na robienie własnych przedsięwzięć kulturalnych
      zabiegają i Societas Toruniensis, i Kabaret Poniedziałek, i jeszcze jacyś
      ludzie z UMK też działający w stowarzyszeniu. I co, to też korupcja? Skończcie
      z tą klasyfikacją: Podmurna dla UT. Bo może Podmurna dla UT, Soc. Tor.,
      Kabaretu Poniedziałek i jeszcze wielu innych? A różni ludzie różne rzeczy mogą
      wykrzykiwać w knajpach, tylko, że to musi mieć jeszcze jakieś przełożenie na
      górze. A te panie przełożenia nie mają (natomiast co innego stowarzyszenie,
      które z racji przedstawianych pomysłów i liczby zgromadzonych osób musi być "na
      górze" poważnie traktowane).

      • Gość: Azazel Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.tvk.torun.pl / 80.51.243.* 09.10.03, 15:17
        A co jest z pomieszczeniami koło Baja, o których miesiąc temu Chmieleswski
        mówił, że tam sie ulokuje Stowarzyszenie? A propos tych dwóch dziewczyn -
        faktycznie warto by było więcej na ich temat bo widzę, ze są tu głownymi
        rozrabiaczmi bałaganu. Lacki, Regi, przyłączam się do McButelki z pytaniem.
        • Gość: Waluszko Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 18:15
          Nazywam się Monika Weychert - Waluszko i nie jestem anonimowym uczestnikiem tej
          dyskusji. Wiele osób dzwoni do mnie i uprzejmie donosi, że „mówi się” z imienia
          i nazwiska o mnie na forum. I abym jakieś gorące protesta dawała. Przeczytałam
          i wcale mi się przykro nie zrobiło. Można się bez końca pochylać nad kondycją
          ludzką i się martwić. Ale czy ja muszę przeprowadzać terapię cudzej nienawiści?
          Chyba nie.
          Jeśli ktoś ma jakiś zarzut proszę o imię, nazwisko, telefon. Mogę się tłumaczyć
          lub podać do sądu. Osoby piszące mają mój telefon brakowało im jedynie odwagi
          cywilnej... Teraz tylko kilka stwierdzeń.

          Istotnie mam duży biust i pełne czerwone usta. Reszta to fałsz. Nie zwykłam się
          zachowywać w opisany sposób. Z zasady nie komentowałam do dziś swego zwolnienia
          publicznie.

          Pracowałam w „Domu Muz”. Solidnie i z sukcesami. W Urzędzie Kultury są dostępne
          programy- proszę porównać pracę "DM" przed moim zatrudnieniem i po. Proszę o
          rzetelność. Nota bene wtedy nie mówiono o tej placówce dobrze- była słynna z
          rzezi pracowników i prawie nic się tam nie działo. Zwłaszcza przy Podmurnej.
          Zostałam zwolniona. Moim zdaniem niesprawiedliwie. Dlatego podałam sprawę do
          sądu. Nie odważę się (w przeciwieństwie do osoby, która tu napisała o tym)
          podawać wyroku w tej sprawie przed sędzią(. Po rozstrzygnięciu sprawy w sądzie
          pracy chętnie opowiem o tym co mnie spotkało w „Domu Muz”. Bardzo chętnie.

          Zostałam zwolniona, moja rodzina straciła utrzymanie, teraz podejmowane są
          próby dyskredytowania mojego nazwiska (szemrane osoby???(. Co jeszcze mam
          zrobić aby zadowolić mich przyjaciół z „DM” - samobójstwo popełnić? To nie w
          moim stylu. Odpoczęłam. Znalazłam więcej czasu dla syna. Dostałam kilka
          propozycji i kilka rzeczy zrobiłam sama. Na przykład będę redaktorem polskiego
          tłumaczenia książki pewnego amerykańskiego prozatora. Czytam jego rzeczy.
          Poddaję analizie pewien antyczny motyw. Piszę bajki dla dzieci. Wraz z kolegami
          pracowałam nad projektem UWAGA TORUŃ. Został on złożony w Urzędzie Kultury,
          Ministerstwie, wielu fundacjach. Wszędzie zostanie rozpatrzony pozytywnie lub
          negatywnie. W Toruniu też. I tyle. Teraz moja prywatność ma ważyć na losach
          projektu w który wiele pracy włożyło wiele osób. Przykro mi i przepraszam
          osoby, których nazwiska zostały wymienione.

          Hanna Wittstock odważnie stanęła w mojej obronie- choć ryzykowała utratę pracy.
          Jest dobrym przyjacielem i wspaniałą twórczą osobą, z którą dobrze mi się
          pracuje (w pracy się poznałyśmy).

          To prawda, że Galeria Rusz stanęła w mojej obronie, ale też inne osoby, których
          lista opublikowana została w Undergruncie nr 9 wraz z listem protestacyjnym.
          Gruszki robią róóóóóóóóóóóżne rzeczy w całej Polsce, bo są twórczymi ludźmi.
          Doskonale i od początku znali moją pracę, bo ich zaprosiłam do współpracy. Nie
          są dziećmi we mgle: jeśli mnie popierają to widać uznali, że warto...

          Butelka w Muzycznym Kramie mówił o dwu koncertach, które robiłyśmy z koleżanką
          w „DM”. Teraz się poznajemy choć mieliśmy wspólnych kolegów - jak to w Toruniu.
          Szanuję go za bezkompromisową postawę i otwartą przyłbicę.

          Iwonę Chmielewską też znam (strach, rany boskie strach) od wielu lat robi dobrą
          książkę, reprezentuje nasz kraj na światowych targach, wygrywa nagrody za
          ilustracje (poza Toruniem).

          Zanim zaczniecie kogoś opluwać poznajcie go. Łatwo operować schematami. Nie
          wszyscy mają złe intencje. Ale polskie piekiełko jest przysłowiowe.

          Z Forum związałam się nie w ramach odwetu tylko zostałam do niego zaproszona
          jako animator kultury rok przed moim zwolnieniem z pracy. Byłam na wszystkich
          spotkaniach. Zgłosiłam w ramach stowarzyszenia swoje uwagi programowe i własne
          projekty. Projekty dotyczą tego co lubię i tego czym się zajmowałam. Były też
          inne, które poczekają na swoją kolej- jeszcze rok, dwa...

          Nie jestem sekretarzem lecz członkiem zarządu i rzecznikiem prasowym. Ta
          informacja jest dostępna na tym forum dyskusyjnym i już się zmieniła...

          Nie pozostaję w stosunkach prywatnych z urzędnikami mającymi coś do powiedzenia
          w tej sprawie.

          Owszem projekty były wynikiem kompromisu między moim umysłem a realiami domu
          kultury. Uwaga Toruń nie jest moim pomysłem. X muza to określenie używane
          conajmniej od stu lat- fakt. A u mnie to była x! muza (wymawiana przez iks(.
          Dom Muz wykorzystuje i realizuje moje pomysły. Jest to możliwe wobec prawa. Nie
          dotyczy to galerii- w tym wypadku jest to złamanie konwencji. Poza tym powinno
          opisywać się nazwiskiem projekty mimo, że już nie pracuję w „DM”. Ponieważ poza
          autorskim prawem wtórnym i finansowym jest jeszcze pierwotne prawo autorskie.
          Jeśli „DM” nadal opiera się w swych działaniach na rzeczach przeze mnie
          wypracowanych to wypada o tym powiedzieć. Nie mam tu nic do ukrycia - oto moje
          życie:

          Monika Weychert - Waluszko
          lat trzydzieści

          Wykształcenie:
          Filologia polska UMK, Kulturoznawstwo UAM, Zarządzanie jednostkami kultury UAM,

          Projekt artystyczny:
          Wystawa „Dom Muz” 2002: galeria- przedmiot (instalacja)

          Praktyka zawodowa:
          W czasach studiów - praca modelki, kwiaciarki, ogrodnika, dziennikarki („Gazeta
          Pomorska”), wychowawczyni kolonijnej.
          Po ukończeniu studiów: prowadzenie firmy turystycznej, praca w szkole
          podstawowej.
          Od pięciu lat pełnoetatowa matka.
          Od roku współpracuje z Ogólnopolskim Konkursem Inwencji Plastycznej w
          Wydawnictwach Reklamowych IDEA. Od kilku miesięcy dyrektor Konkursu.

          Była zatrudniona od 1999 roku w „Domu Muz”.
          W ramach tej pracy realizacje:

          w budynku przy ulicy Okólnej 169:
          „Hyde Park” (projekt własny), Młodzieżowe Forum Kulturowe, Rok z Muzami
          (projekt własny) i Spotkania z kulturą ludową;

          w budynku przy ulicy Podmurnej 1/3:
          „Galeria Domu Muz” (projekt własny) kuratorka wystaw Galerii do kwietnia 2003
          oraz kuratorka kilku wystaw fotograficznych Galerii 1/3, X! MUZA (projekt
          własny) oraz Off (Na początku 2002 roku Monika Weychert - Waluszko przedstawiła
          Pani Dyrektor Zofii Biczyk pomysł zrealizowania Ogólnopolskiego Festiwalu
          Filmowego OFF. Projekt ten był wynikiem zapotrzebowania widzów uczęszczających
          na pokazy filmowe w ramach cyklu X! Muza. A formuła narodziła się w rozmowach z
          Markiem Nowakiem z Łodzi. Projekt został zrealizowany a 80% finansów na projekt
          zdobyła pomysłodawczyni), „Moja podróż do...” (projekt własny), Konkurs „NIE”
          na opowiadanie o negatywnych skutkach uzależnień (projekt własny);
          opieka merytoryczna nad cyklami: dni kultur (pierwsze listopad 2001 - Dni
          bałkańskie, Dni kultury arabskiej, Dni bohemisty), Intelektualniej, Czwartki
          Literackie, Przypomnienie Generacji, Spotkania z Asocjacją Komiksu, oraz
          licznymi imprezami i konkursami nie powiązanymi w cykle na przykład:
          koncertami, wieczorami autorskimi, spotkaniami z tłumaczami i literatami itp.

          Mam jeszcze numer buta itp., ale mam nadzieję, że niezależnym odbiorcom tego
          forum tyle informacji wystarczy. Pa


          • Gość: Tatar Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 22:51
            Moniko! Chciałbym odpowiedzieć na kilka kwestii zawartych w Twoim odważnym
            liście. Robię to, zapewne mi nie uwierzysz, z przykrością i rodzajem niesmaku.
            Mimo zerwania stosunków, zgodnie z naszą umową, nie zabierałem do niedawna
            głosu w Twojej sprawie. Być może nawet doszło do Ciebie, że jeśli już coś
            mówiłem to zawsze pozytywnie. Dlaczego to się zmieniło wyjaśnić mogę tylko po
            części (reszta to sprawa prywatna - przypomnij sobie jednak pewną niedawną
            reakcję Osoby, Którą Nadal Szanuję). To co mogę wyjaśnić ma związek z
            zaskakującą koincydencją faktów. Tego samego dnia ogłoszone są: decyzja o
            likwidacji "Domu Muz" i plany pewnego stowarzyszenia co do przejęcia budynków
            po ś.p. Ale dziwnym trafem Ty oraz Twoja - tu się nie mogę powstrzymać od
            złośliwości - super twórcza przyjaciółka - wiedziałyście o tym już trochę
            wcześniej (są na to świadkowie i nie wiem, czy zdołasz dotrzeć do wszystkich,
            by ich o tym "zapomnieć"). Dziwne, prawda? Poza tym jestem głęboko przekonany,
            że działam na korzyść miasta, z którym czuję się bardzo związany, mimo obcego
            pochodzenia. To tylko motywacja. Przejdźmy teraz do Twojej ekspozycji. Niestety
            Moniko. W wielu wypadkach posługujesz się - nazwijmy to delikatnie -
            nieścisłościami. Jestem oczywiście jak najdalszy od kwestionowania Twej pracy,
            zaangażowania i zapału. Jednak nie Ty wszystko wymyśliłaś i prowadziłaś. Zważ,
            że galeria działała przed Twoim przyjściem. Pamiętam to. Przypomnij też sobie,
            kogo wystawiałaś. To byli wyłącznie znajomi, dalsi lub bliżsi, ale zawsze
            ludzie z wąskiego kręgu znajomych. Nie udało się Tobie - niestety - wyjść poza
            tę formułę. Nie poruszam tu kwestii jakości niektórych produkcji, to kwestia
            gustu. Ale przed jedną uwagą nie mogę się powstrzymać. Wspominasz o Twojej
            wystawie, wcale nie najgorszej pośród prezentowanych. Miałaś wielkie szczęście,
            że nie zostałaś oskarżona o bezprawne wykorzystanie prac innych autorów.
            Domyślasz się, jaki czynnik mógł wtedy obronić Twój interes? Listę realizacji
            podajesz zaiste imponującą, ale czy przypadkiem nie zapomniałaś, że
            uczestniczyłaś w Czwartkach Literackich, gdy prowadził je jeszcze J.R. Poza
            tym, o ile się nie mylę właśnie w Poznaniu na Zamku (nie tylko zresztą tam)
            robią Off Cinema. Nie chcę przecież napisać, że należy się Tobie chwała zmiany
            nazwy realizowanej gdzie indziej imprezy, Ty zrobiłaś niewątpliwie więcej,
            zaadaptowałaś ją do potrzeb toruńskich. Nie chcę Ciebie pognębiać i nie
            zabawiłem sie w poszukiwania, ale czy przypadkiem nie jest podobnie z
            Intelektualniej? Zresztą to nie ma specjalnego znaczenia. Znależć jakąś nową
            formułę na tym polu, na którym się poruszasz jest wyjątkowo trudno. Zabrniemy w
            absurd, jeśli będziemy chcieli szukać Tych, Którzy Pierwsi. Jednak wróćmy do
            rzeczy. Bronisz pani Chmielewskiej, a powiedz, czy udało sie jej wypromować
            jakąś książkę ważną dla Torunia? Ona chce - tak wynika z programu - by miasto
            na jej ręce scedowało prawo do decydowania o wydawaniu istotnych dla miasta
            tytułów. Nie wierzę takiemu rozwiązaniu, podobnie jak diskopolo. I tu podaję
            przykład "Sztuki gotyckiej w Toruniu", eleganckiego i wartościowego albumu
            zrobionego przez pasjonatów za prywatne pieniądze. Niech pani Chmielewska
            wymyśli choć w przybliżeniu coś tak istotnego i jeszcze to zrealizuje jako
            członek stowarzyszenia. Wtedy - pewnie mi znów nie uwierzysz - wpłacę na wasze
            konto jakieś pieniądze. Przy okazji. Twoja przyjaciółka, jak to z nią jest,
            zrezygnowała z pracy w "DM" - jak to otrąbiła w mediach - czy może lojalnie
            pracuje? Może Moniko nic o tym nie wiesz? Kończę już tą smutną epistołę. I
            pytam Ciebie, chcesz mówić o stosunkach panujących w "DM", gdy skończy się
            proces? Sądzisz, że tylko Ty masz coś do powiedzenia? A pamiętasz pewną wizytę
            u nas w domu? Wtedy - niestety - skłamałaś tak, że zacząłem tracić do Ciebie
            zaufanie. Teraz utraciłem go prawie w całości.
            P.S. Mam nadzieję, że w to uwierzysz. Ja się nie posuwam do obelg wobec Ciebie.
            Poza tym bardzo mi żal, że stało się, to co się stało. Żal mi też Twojego
            potencjału, bo nadal uważam Ciebie za osobą bardzo, bardzo inteligentną. I
            jeszcze jedno, jeśli zechcesz, ujawnię swoje nazwisko, choć to złamanie
            konwencji forum i sporo osób wie, kto to Tatar.
            Jeszcze do Wszystkich: Jak widzicie, ten list to klasyczna prywata, bardzo
            bolesna prywata ze względu na Monikę i Kogoś Przeze mnie Poważanego.
            Przypominam jednak, w tej dyskusji w rzeczywistości nie chodzi o dowalanie
            sobie, lecz o to czy jest sens likwidować ważną i potrzebną - między innymi
            dzięki pracy Moniki - placówkę kulturalną. List pana Chmielewskiego pomijam
            litościwym milczeniem.

            • Gość: Iwona Chmielewska Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 01:53
              Dalsza część opowieści o mafii Chmielewskich:
              Nazywam się Iwona Chmielewska i jestem ilustratorką kilkudzieięciu książek dla
              dzieci i dorosłych, oraz autorką ośmiu książek autorskich (tekst plus
              ilustracje).
              - Współpracuję z wydawnictwami warszawskimi (Arkady, Murator, Muchomor),
              poznańskim (Arka), krakowskim (Znak), toruńskimi (Algo, Graffiti) oraz z
              Nongang Publishing Company Seul - Korea.
              - Jako jedyna autorka i ilustratorka z Torunia byłam zaproszona do udziału w
              prestiżowej Wystawie Polskich Ilustratorów na Targach Książki - Frankfurt 2000.
              - Jako jedyna autorka i ilustratorka z Torunia byłam zaproszona do udziału w
              wystawie 50-ciu najlepszych polskich ilustratorów na Targach Książki Dziecięcej
              w Bolonii w kwietniu 2003.
              - Jako jedyna autorka i ilustratorka z Torunia umieszczona jestem w Almanachu
              Polskich Ilustratorów Książek, obok 54 ilustratorów (m.in. Olgi Siemaszko,
              Józefa Wilkonia, Bohdana Butenki, Janusza Stannego i innych znakomitości
              polskiej szkoły ilustracji.)
              - Jako jedyna autorka i ilustratorka z Torunia dostałam się do trzech kolejnych
              edycji konkursu na projekty nowych książek dla dzieci i młodzieży "Pro Bolonia"
              w Warszawie. Jestem jedną z trzech głównych laureatek I-szej edycji tego
              konkursu (samo zakwalifikowanie się do tego konkursu jest wyczynem...).
              - Jako jedyna autorka i ilustratorka z Torunia biorę udział w Międzynarodowych
              Festiwalach "Sztuka Książki" w Warszawie, gdzie również samo zakwalifikowanie
              się do wystawy w Bibliotece Narodowej jest zaszczytem. W tegorocznej edycji
              tego Festiwalu (120 artystów biorących udział) otrzymałam nagrodę Instytutu
              Sztuki Polskiej Akademii Nauk.
              - Jako jedyna artystka z Polski otrzymałam propozycję wydania swoich dwóch
              książek autorskich w Korei. Książki ukażą się w Seulu w ciągu najbliższego
              miesiąca - chętnie się nimi pochwalę. Mam też następne propozycje.
              - Ostatnia z zilustrowanych przeze mnie książek "dorosłych" (Wiersze wybrane
              Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej) jest wytypowana do Konkursu na
              Najpiękniejszą Książkę Roku w Warszawie.
              Poza tym należę do - cytuję: "mafii, bandy, grupy cwaniaczków, pseudoartystów
              którzy nic nie robią, nic nie znaczą i czyhają tylko na cudzą kasę, do tego
              korupcjogennego, kumoterskiego, śmierdzącego bagienka", będąc - o zgrozo - żoną
              bossa.
              W ramach programu "Uwaga Toruń" złożyłam kilka projektów - m.in.
              projekt "Książka z Torunia" (co nie znaczy, że o Toruniu), który ma promować
              znakomitych toruńskich autorów, ilustratorów (również studentów) oraz
              wydawnictwa toruńskie. Certyfikat "Książka z Torunia" byłby najwyższym znakiem
              jakości rozpoznawalnym w całej Polsce. Innym projektem jest powołanie w Toruniu
              konkursu na wartościową i artystyczną książkę dla dzieci i młodzieży (mimo, iż
              zaproponowano mi stworzenie takiego konkursu w Poznaniu w Centrum
              Kultury "Zamek").
              Marzę o tym by polskie dzieci, tak jak francuskie, niemieckie czy czeskie,
              miały dostęp do mądrych, wartościowych i pięknych książek, a nie do tandetnych,
              źle tłumaczonych, paskudnych jakie w 90% zalegają w księgarniach.
              Nie chcę, abyśmy byli pośmiewiskiem Europy, krajem gdzie cenne książki nie
              ukazują się ze względu na zalew komercji. Czy Toruń nie mógłby być pierwszym w
              Polsce miastem, w którym realizowany będzie program wydawania ambitnych książek
              dla dzieci? Na zachodzie takie projekty wspierane są programami rządowymi i
              lokalnymi.
              Napisałam to wszystko z wielki zażenowaniem, bo nie lubię się chwalić
              publicznie swoimi osiągnięciami, dlatego mało kto w Toruniu o nich wie...


              • Gość: Regi Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 15:31
                Godna pochwały jest pani troska o dobro toruńskich i polskich dzieci. Wspaniałe
                i godne sukcesy. Ale: 1) co to ma do partyzanckiej likwidacji "Domu Muz"?;
                czyżby ta instytucja przeszkodziła pani w realizacji jakichkolwiek planów?; 2)
                co pani zrobiła w ciągu roku w ramach stowarzyszenia? Przy takich niesamowitych
                kontaktach nie powinna mieć pani kłopotów ze zgromadzeniem sponsorów, chcących
                wesprzeć zgłoszone inicjatywy.
                Widzicie internauci coś niepokojacego w podanym zestawieniu? Patrz też listy
                Sióstr Stereo. Ja widzę, szczególnie gdy sobie to zestawiam z dzisiejszym
                wystąpieniem naszego największego gospodarza.
            • Gość: Wittstock Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.03, 12:39
              i tak w sprawie mojej i mojego nazwiska przywołanego przez anonimowego
              internautę...

              kolejno:

              pisownia...
              Podaję prawidłową pisownie mojego nazwiska: Wittstock.

              sformuowania...
              Pozwolę sobie zestawić kilka sformułowań:

              czytam na forum „Gazety Wyborczej”:
              że mówię, że zostałam, zacytuję: „wyrzucona z pracy”, i że kłamie tymi słowy

              ja mówię:
              „po zwolnieniu Moniki Weychert - Waluszko nie podjęłam dalszej współpracy z p.
              Zofią B.” (czyli odwołanym dnia 30.09. 2003 dyrektorem „Domu Muz”) - i
              faktycznie nie podjęłam żadnych nowych fizycznych lub artystycznych działań po
              9 kwietnia 2003r. wespół z panią Zofią B.

              piszą w prasie:
              „kiedy Waluszko dostała wypowiedzenie, z pracy w „Domu Muz” zrezygnowała jej
              najbliższa współpracowniczka” /”Gazeta Pomorska” 19.04.2003r./
              „w tej sytuacji nie widzi szans na współpracę z dyrektorką „Domu
              Muz” /„Nowosci”9.05.2003r./

              Cóż szczegół, sformuowanie... tekst otwarty - interpretacja wolna dla tego co
              chce, i jak chce, takie jego prawo!

              sytucje...
              I faktycznie, kiedy to wezwana do gabinetu Zofii B. (czyli odwołanym dnia
              30.09. 2003 dyrektorem „Domu Muz”) w trzy minuty po wręczeniu wypowiedzenia
              Monice Weychert - Waluszko(dnia 9.04.2003) , na słowa: „Ty jesteś inna, możemy
              się dogadać”, wiedziałam i powiedziałam jedno: „Nie widzę możliwości dalszej
              współpracy”. Znaczyło to nic innego, jak utrata pracy na stanowisku instruktora
              w „Domu Muz”. Wszystko to działo się w przeddzień mojego urlopu związanego ze
              świętami wielkanocnymi. Święta święta i po świętach... a wtedy nic już nie było
              tak, jak by się wydawało pewne wcześniej... Wróciłam do pracy, tylko po to,
              żeby młodzi recenzencji teatralni startujący w konkursie dostali zasłużone
              nagrody w terminie, który im obiecano wcześniej. A ja by odebrać magiczne pismo
              urzędowe z pieczątkami i podpisami rozwiązujące mój stosunek pracy. Ale nie
              dostałam wypowiedzenia stosunku pracy. Recenzenci nagrody dostali.

              motywacje powrotu ...
              Jak wracać i po co wracać? Proste. Wrócić tylko po to, by nie zawieść. Nie
              zawieść młodych ludzi, których interesuje teatr... i chcą o tym pisać i to
              pisać całkiem nieźle! I jak ich nie nagrodzić! Motywować! Wiem, że to sprawa
              niszowa. Ale ważna!!!!! Przyszłość tych młodych recenzentów obchodzi mnie i
              jeszcze kilka osób spoza Domu Muz! (nazwisk nie wymienię, ale zainteresowani
              wiedzą i bardzo im dziękuję, za wsparcie w tym trudnym momencie)

              ostatni dzień...
              Mój ostatni dzień pracy przed krótkim, niepełnym urlopem to finał Konkursu na
              Recenzję Teatralnę 2003 ...
              czytam finalistów... przychodzą... dostają nagrody.... żeby tylko chcieli dalej
              pisać o teatrze, później może nawet profesjonalnie... na koniec dostaję
              herbacianą różę od finalisty...

              retrospekcja...
              Jedenaście lat wcześniej, to ja odbieram w „Domu Muz” kolejne wyróżnienie w
              konkursie na Recenzję Teatralną (jeszcze nie wiem, że po latach marazmu będę
              wskrzeszać w „Domu Muz” ideę tego konkursu wśród młodych licealistów)... potem
              dostaję się do Akademii Teatralnej w Warszawie im. A. Zelwerowicza... po pięciu
              latach studiów - absolutorium i wracam do Torunia...

              aktualnie...
              Aktualnie piszę pracę magisterską o Teatralniej Scenie Studenckiej w Toruniu...

              konsekwencje...
              Raz dane słowo... niemożność współpracy! Pani Zofia B. nie daje mi
              wypowiedzenia umowy o pracę, więc proszę o dalszy urlop - nie dostaję... czuję
              złą atmosferę... nie czuje się najlepiej... „Przecież teraz cię nie zwolnię”.
              (Mówi do mnie Zofia B. po listach protestacyjnych artystów w mediach.)...
              naprawdę nie czuję się najlepiej...

              niebycie...
              Przez te prawie cztery lata w „Domu Muz” (to długo i nie długo jednocześnie)
              nawet będąc na urlopie byłam w pracy... (zdarzył się taki październik w 2001),
              będąc chorą wiedziałam, że nie mogę chorować... (nie ma osób nie zastąpionych,
              ale po tych spędzonych latach w „Domu Muz” wiem, że nikogo w instytucji nie
              obchodzi czyjś indywidualny projekt)... nie biorąc zwolnień nie zawsze byłam
              zdrowa... a kiedy zaczęłam się leczyć od maja 2003 nie spodobało się to mojemu
              pracodawcy (pani Zofii B.)... i ciekawe dlaczego udziela informacji osobom
              spoza instytucji o szczegółach mojego zwolniania lekarskiego... (piszący
              internauta zastrzegał się, że z instytucją związany nie jest)

              fakty...
              Oficjalnie jestem pracownikiem „Domu Muz” od 02.11.1999r. ., któremu
              oficjalnie nie postawiono żadnych zarzutów...
              Na urlopie od 6.10.2003r.
              Na forum „Gazety Wyborczej”, czytam:
              że kłamię... (już skomentowałam)
              że mam dwie piersi rozmiaru niemałego ... - precyzuję 80 C, niestety są
              większe rozmiary... to fakt.
              Może lepiej byłoby postawić mi zarzut taki, że mam dwoje uszu i oczu...... bo
              używam, a to czasem niewygodne jest i cały czas może być...

              zabawa...
              A teraz... od przedszkola znana mi jest zabawa w ojca Wergiliusza, który
              nawoływał: „Róbcie dzieci to co ja!” (Jak również „Rolnik sam w dolinie” ten z
              kolei, na szczęście dobierał sobie sam współpracowników.) Ta pierwsza zabawa
              nagle przywołana przez anonimowych internautów: „Też bym projekt napisał”.
              23 maja 2003 po raz pierwszy w mediach ukazała się wzmianka o projekcie „Uwaga
              Toruń”. Pisano wtedy w „Nowościach”: „Artyści chcą bliżej współpracować z
              miastem”. I nikt nie krzyczał, że wszyscy co za tym stoją to „szemrane”
              osoby...
              Był maj, że Tuwima zacytuję... „cóż wiosna idzie, kapelusze słomkowe idą”,
              kogo obchodzi kultura w mieście... pare osób się znajdzie, ale krzykacze
              milczą... cóż lato „kapelusze słomkowe idą, interesik idzie, wszystko w
              porządeczku”...
              A ta jesień trochę gorzej nastraja...

              żarty...
              A tak przy końcu ciśnie się mi taki żart: do obsadzenia stanowisko
              artystycznego aranżera balkonu moich sąsiadów... ale mam specyficzne poczucie
              humoru, więc nie wszystkich to śmieszy (i dobrze! bo mogą nie wiedzieć, o który
              balkon na przykład chodzi ).... Ale pozostaje wolność słowa (wcześniejsze
              wypowiedzi na tymże forum tymże świadectwem)... i obiecywać mogę co mi się
              podoba i kiedy mi się podoba... w żartach... nawet nieistniejące czekoladowe
              rzeki... lub też istniejący frak mojego pradziadka! Całkiem serio. Jeśli Ktoś
              zainteresowany, bo nie mam co z nim zrobić... póki co. Rozmiar: całkiem rosły
              mężczyzna z początków XX wieku!


              hania.wittstock@wp.pl

              p.s.1
              Nie będę pisać co robiłam przez prawie cztery lata w „Domu Muz” trochę tego
              było... O teatrach ogródkowych tylko wspomnę, ale wszyscy i tak już wiedzą, że
              to ja rzuciłam hasło trzy lata temu: Zróbmy to w Toruniu też! /Skoro tak po
              latach dzieje się w Warszawie i kilku innych miastach/ To całkiem miła forma
              teatralna latem! Tak trochę wyciągnięta z lamusa, ale broni się współczesnymi
              środkami wyrazu... I tak powstał przegląd „miedzymurze”... A teatry ogródkowe
              cały czas miłe memu sercu są i propagować ideę będę! I tyle ona w ostatnim
              czasie ma związek z „Domem Muz” co i ze mną, bo to ja wskazałam palcem
              mówiąc „Zróbmy to w Toruniu też!”. I jestem autorem tego przeglądu. I trochę
              zabawnie, jak używa się tej idei przeciwko mnie, kiedy dalej i szerzej próbuję
              ją propagować w mieście Toruniu.

              p.s.2
              Z dniem 01.10.2003r. Pan Prezydent Michał Zaleski odwołał panią Zofię Biczyk
              ze stanowiska dyrektora „Domu Muz” powołując na to stanowisko pełniącego
              obowiązki dyrektora pana Sebastiana Chojackiego. Pani Zofia B. przebywa na
              zwolnieniu lekarskim, ale to nie przeszkadza jej na przesiadywanie w swoim
              gabinecie w placówkach przy ul. Podmurnej i ul.Poznańskiej, za nic maj
              • Gość: Wittstock Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.03, 13:05
                p.s.2
                Z dniem 01.10.2003r. Pan Prezydent Michał Zaleski odwołał panią Zofię Biczyk
                ze stanowiska dyrektora „Domu Muz” powołując na to stanowisko pełniącego
                obowiązki dyrektora pana Sebastiana Chojackiego. Pani Zofia B. przebywa na
                zwolnieniu lekarskim, ale to nie przeszkadza jej na przesiadywanie w swoim
                gabinecie w placówkach przy ul. Podmurnej i ul.Poznańskiej, za nic mając
                decyzje swojego zwierzchnika Pana Prezydenta.
                A tak na marginesie, może ktoś z pracodawców napisze zapytanie do ZUS - u: Czy
                aby zgodnie z zaleceniami lekarza wykorzystuje swoje zwolnienie pani Zofia B.
                W czasie swojego urzędowania na stanowisku dyrektora Zofia B. dość często
                zadawała to pytanie urzędnikom ZUS-u, gdy ja przebywałam na zwolnieniu
                lekarskim (a nie przebywałam wcale na terenie zakładu pracy).
                • Gość: Regi Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 15:36
                  To mi się podoba. Lojalnośc wobec koleżanki. Prawne zobowiązania wobec zakładu
                  pracy - źródła pieniążków, się nie liczą. To bedzie filar zreformowanej
                  toruńskiej kultury. Zaraz, zaraz... przypominam sobie takie słówko, prywata,
                  czy jakoś tak.
            • Gość: Waluszko Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.03, 12:43
              Zgodnie z tym co ustaliliśmy nadal nie komentuję. Zwłaszcza rzeczy prywatnych,
              które mogłyby zaboleć. O jakiej reakcji mego męża mówisz nie wiem, ale znając
              go była powściągliwa i kulturalna. Może kiedyś zrozumiesz kto kiedy i jak
              kłamał. Nie wiem jakie bogi zabielmiły Ci oczy, że szlachetność bierzesz za
              oszustwo itp. I wierz mi moje milczenie to jest prawdziwa litościwość ( a teraz
              to już może i politowanie...). Co do kwestii plagiatów to mnie nie rozśmieszaj.
              Może ustalimy prawo autorskie konkursu recytatorskiego? W takich wypadkach
              liczy się formuła, która świadczy o odrębności wydarzenia od innych podobnych.
              Ja wiem na czym ona polega. Mało tego na pokazach x!muzy dokonałam pewnego
              przeglądu festiwali offowych. Uściślaj informacje proszę. W środowisku jest to
              szanowane: dostałam telefony z Łodzi, Gdańska itp., że jakaś panienka robi twój
              festiwal, ale my to nie pobrudzimy tym rąk... To są realia. Proszę Cię też
              wypisz listę wystaw i ustal kogo znałam przed pracą w "DM". Usiłujesz
              dyskredytować mnie, ale widzisz szacunek nie jest nadany. I załapać się na
              krzywe zwierciadło mogą tylko osoby, które nie wiedzą...
            • Gość: Waluszko Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.03, 16:46
              Jeszcze raz- być może ostatni odzywam się do Ciebie Tatarze(na tym forum).
              Z wielką prośbą o popracowaniu nad kwerendą przed autorytatywnymi wypowiedziami.
              Intelektualniej np. nie jest moim pomysłem jak i Czwartki - zaznaczyłam to
              (zerknij do mego pierwszego listu). Przed J.R. był np. profesor Górski. Jak
              napisałam sprawowałam opiekę merytoryczną tj. zapraszałam i ustalałam szczegóły
              z p. Huelle, p. Szewcem czy p. Liberą. Prowadził spotkania p. Ćwikliński i to
              on zaproponował powrót do tej świetnej tradycji. To są szczegóły. Ale jeśli je
              poruszasz to z wiedzą pełną, proszę.
              Wystawy były, ale autorski program złożyłam przed przyjęciem do pracy, w
              proposalu. To jest galeria autorska, o autorskim profilu. A wiesz co o tym mówi
              prawo autorskie? Proszę niech "DM" powróci do wystawiania konkursów dziecięcych
              i emerytów- amatorów. Ja tu się nie śmieję- na to też jest zapotrzebowanie
              społeczne. Były wystawy fotografii, ale były i równolegle z moją galerią
              (p.Przybysz)
              To, że ktoś został moim znajomym po wspólnej pracy to chyba dobrze o mnie
              świadczy... Ale przed: no... proszę jeśli wiesz coś o moim życiu. Oczywiście
              jest to miasto w którym się urodziłam i z wieloma osobami chodziłam po tych
              samych ulicach a już na tą samą imprezę to niekoniecznie..
              Znów brak znajomości prawa a'propos mojej wystawy: takie całkowite
              przekształcenie i wyzyskiwanie elementów cudzych prac, zwłaszcza w kontekście
              tematu prezentowanego jest w 100% legalne. Ty- historyk sztuki nie wiesz o tym?
              Patrz ustawa o prawach autorskich i pokrewnych. Dziś musiałbś za takie
              przewinienie posadzić połowę artystów.
              Zarzucasz mi kłamstwo. Ja z całą odpowiedzialnością mówię, że w niczym nie
              kłamałam. Miała być to forma pomocy w nieudolności pełnej. Może ktoś cię jednak
              wprowadził w błąd. No i komu zależało na zmienieniu kąta spojrzenia? mi? to nie
              mój błąd był... Straszne. Pomogłam wielu osobom w życiu, ale taka walutą to
              tylko... Miałam tu już napisane zdanie i poraz setny się wstrzymałam przed
              wykazaniem pewnych podłości. Boleśnie prywatnie. Choć nigdy nie chciałam na ten
              poziom dojść- on już zajęty został. Jeszcze się trzymam. Nie zmuszaj mnie do
              poziomu rozmowy, którego ja nie chcę tj. pozamerytorycznego.
              Ja chcę dobra dla kultury miasta- tak nie mam na to wyłącznego patentu. Nikt
              nie ma.
              A i istotnie wiedziałyśmy o zmianach w "DM". W gazetach o tym w styczniu
              pisali... parę miesięcy przed moim zwolnieniem. Chowanie głowy w piasek to nie
              moja właśnie natura. Poruszałam temat o którym wszyscy zgrabnie milczeli. Cóż.
              PS
              Właściwie to Ty próbujesz mi coś udowodnić. Ja się w odwrotną analizę nie
              bawię, bo wiesz, to mnie nie interesuje. Liczy się horyzont w kierunku którego
              idziemy a nie przeszłość. Ja nie mam zamiaru się wstydzić swojej dawnej pracy.
              Ktoś może sobie podważać jej wartość, ale fakty to tylko fakty. Przede mną
              wiele jeszcze życia. Może ciekawszego!!!!!!!!!!!
              Wiesz co jest w tym najsmutniejsze... że Ty być może gdzieś podświadomie wiesz
              jaka jest prawda. Przypomnij sobie "DM" w początkach mojej pracy. Przypomnij
              sobie ile osób tam przychodziło i jak ciężką walkę toczyłyśmy, z Hanią. Byłeś
              wtedy pod wrażeniem naszej pracy. Co się zmieniło, że teraz to jesteśmy be?
              Teraz to łatwo kupony odcinać. Przypomnij sobie "DM" i Centrum przed rzezią
              niewiniątek (p.Biczyk- autor)- wszyscy tam chodziliśmy... Tam się poznaliśmy..
              tak, tak- historia smutne kręgi zatacza. Ale widzisz,że po odejściu z "DM"
              osoby w kulturze Torunia ostały: to w WOAK, to w teatrze. Jeśli praca reszty
              instruktorów była tak owocna i zaznaczyli się jakoś w ludziach to na nich - tak
              jak na mnie deszcz propozycji spadnie. Od absurdalnych po fantastyczne... Ja
              cały czas wybieram opcję i odpoczywam. i jest cudownie (poza finansami). To
              może denerwować, że zamiast krzywdy to przysługa się zrobiła... Ale to nie ode
              mnie zależało- dopiero po odejściu dowiedziałam się dla ilu osób byłam ważna i
              co znaczyła dla nich moja praca. Dlatego teraz te zarzuty mnie nie bolą. W ilu
              oczach mnie możesz zdyskredytować a w ilu siebie ośmieszyć? Pomyśl o tym. To
              przyjacielska rada. Przecież jeśli gdzieś jestem w zarządzie to znów dlatego,
              że ludzie tak głosują... Mają szacunek i zaufanie. Jeśli ludzie protestują to
              tak czują. Pewnie, że tego się nie ma na zawsze, ale ja ludzi nie zawodzę.
              Staram się. No i tak poniosło mnie. Wstydzę się. "Ktoś przechodzi. Trąca
              łokciem, pluje w twarz, popatrz cywilizowany świat". Co mam robić godzić się ze
              znieważaniem nazwiska człowieka, którego podobno szanujesz? Moje prawo do
              obrony ma być unieważnione. Jestem dzielna i tak, że nie mówię o brudach. "O
              tem , po tem", że tak zacytuję...
              • Gość: Waluszko Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.03, 16:52
                Ups, o jeden list za daleko. Uznajmy,że prywatny on ci jest. teraz to już
                milczę.
              • Gość: Tatar Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 21:06
                Kurtyna Moniko opadła! Karty zostały rozdane już dawno i nie przy tym stoliku.
                Od początku wiadomo było zresztą kto jest przeznaczony do odstrzału. Dlatego
                śmieszną rzeczą jest mówić, że my wszyscy bronimy własnych tyłków. My walczymy
                o zasłużoną instytucję (tak, tak i Ty się do tego przyczyniłaś) i zasady. Małe
                pytanie na koniec. Jeśli jakimś cudem (a przecież cuda się zdarzają) nie
                zostanie zlikwidowany "Dom Muz" pod jakim pretekstem do niego wrócisz?
                Pozdrowienia dla Piotra. Ciekaw jestem dlaczego zrobił to co zrobił - mimo
                podobno trwającego rozejmu?
    • Gość: Regi Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 17:15
      McButelka i Z boku (oj, czy nie przypadkiem jednak "od środka") zapomniałem
      postawić na samym początku dwa drobne pytania. Czy Wy w ogóle znacie
      program "Domu Muz"? Wiecie co chcecie zlikwidować?
      Ja mam okazję przyglądać sie z bliska pracy tej instytucji. Jestem przekonany,
      że to będzie bardzo poważna strata dla miasta. Odsyłam do opinii i drukowanych
      programów.
      • Gość: Jacek Chmielewski Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: serwer:* / 192.168.2.* 09.10.03, 20:12
        "W UT jest suyn i żona szefa UT - Chmielewskiego." - cyt. za "Gość Obok" - Tak,
        to ja. ("Czy to nie brzmi korupcjogennie?" - cyt. za Lacki. Strasznie. Korupcja
        goni korupcję. A ponieważ zostałem wymieniony, obok żony Witolda
        Chmielewskiego, to może śladem Moniki Weychert-Waluszko opowiem skąd się w
        Stowarzyszeniu znalazłem i w ogóle o co mi chodzi. Od kilku lat pomagam ojcu i
        innym "podejrzanym" w korupcyjno - mafijnym procederze. Głównie jako fotograf.
        W tym celu przeszmuglowałem z Niemiec cyfrowy aparat. Działam w wymienionej
        Galerii Rusz "bo oni sa zajebisci, pierwsza liga w sztuce nowoczesnej".
        Pokazałem tam dwa fajne i lubiane bilbordy: "Szansa dla Polski"
        www.fennel.pl/jacek/pages/words007.htm i "Kosmos" (tamże).

        Jako fotograf miałem kilka wystaw własnych, znaczy indywidualnych. Dwie w
        Bydgoskim "Mózgu" (bo jestem wtyczką kurwy Bydgoszczy, ale ciiii...) i dwie w
        Toruniu, w tym także w... DM (jaaaa...), który za pieniądze podatników kupił
        ciastka na wernisaż (bez komantarza).

        Wziąłem także niedawno udział w wystawie "Toruńska Fotografia Artystyczna" w
        toruńskim Tumulcie. Dlaczego mnie do udziału zaproszono, wyjaśnia "Diskopolo" -
        "czym większa banda - tym mniej sprawna i tym większe są później rachunki."
        Zreszta moje zdjęcia tam wiszące były tak dobre że ktoś zaczął ostatnio wyrywać
        cegły ze ścian Zboru żeby się dostać do środka i zdjęcia ukraść.

        W ramach Stowarzyszenia zgłosiłem dwa projekty, w tym jeden fotograficzny, a
        drugim ratowanie Ławki Schillera w Parku. GW pomogła nagłośnić sprawę, i jestem
        wdzięczny.

        A teraz najgorsze... jako fotograf szpiegowałem ponad pół roku w Domu Muz i z
        aparatem w ręku dokumentowałem tamtejsze imprezy. Co gorsza, otrzymywałem za te
        usługi pieniądze podatników z kasy Domu Muz jako zatrudniony tam fotograf...

        Pozdrawiam wszystkich i przede wszystkim: Humoru, dystansu...
        • Gość: ścieg ubaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 23:38
          Oj "artyści", "artyści". Dawno tak się nie ubawiłem czytając to forum. Te wasze
          teksty to jakiś performance??? Do tego ta kulturalna i artystyczna egzaltacja.
          Naprawdę dobre :))) Poproszę więcej.
          • Gość: Trygław Re: Wittstock, Weychert i co dalej? IP: *.smk.gda.pl 10.10.03, 00:13
            Kulturpolitisk sett er det viktige mål og oppgaver Forum for Kultur &
            Næringsliv har satt seg som ambisjon å bidra til å fremme. Som Britt Schultz
            var inne på, er det barrierer mellom kulturlivet og næringslivet som må
            overvinnes for å oppnå et kreativt samspill mellom kultur- og næringsliv. Et
            kreativt samspill må bygges på den helt nødvendige forutsetning: gjensidig
            respekt og anerkjennelse.


            Og i noen grad er det snakk om å bygge bru mellom to ganske ulike verdener, for
            eksempel slik det kom til uttrykk i en dansk spørreundersøkelse hvor en
            kunstner svarte på forskjellen mellom kultur- og næringsliv: "Forskjellen er at
            kunsten i grunnen kommer av – og kun er opptatt av – nødvendigheter, mens
            næringslivet omvendt lever av å produsere unødvendigheter" .

            • Gość: www.ambient.prv.pl Re: Wittstock, Weychert i co dalej? IP: *.visp.energis.pl 10.10.03, 02:46
              "Sztuce najlepiej służy myśl negatywna.
              Niejasna i upokorzona,
              jest równie konieczna dla wielkiego dzieła,
              jak czerń konieczna jest dla bieli."

              [Albert Camus, Mit Syzyfa]

              Och, widzę, że dane mi było nawiedzić nie lada piekiełko. Iście, godne
              imaginacji Dantego... Kochani, wszystkich nas tykają traumy, jakieś przeszkody
              z rozkazu transcendentnego determinizmu. Tymczasem, by samemu sobie żółć
              podpalać, zionąć ogniem i pokrzykiwać? Ech, coś niesmacznie, i niegodnie. A już
              jak robią to artyści, wygląda to ni mniej, ni więcej, jak (co najmniej)
              wymachiwanie drewnianą laską staruszka, który grożąc "panie, a przed wojną...",
              za grosz nie ma pokory, jaką z racji choćby wieku swego i doświadczeń, nabyć
              powinien. A tu wciąż z niego wojownik! Zaiście, obrazek groteskowy.

              Jeśli dobrze zrozumiałem, wytworzyły się tutaj przynajmniej trzy główne wątki.
              Pierwszy, to szeroko rozumiane kompetencje dwóch Pań, drugi, to ewentualna
              zmiana właściciela Domu Muz, a trzeci maluje się tytułem "korupcja kolesi".

              Skromna ma osoba pozwoli wspomnieć jeszcze raz Camusa. "Człowiek jest bardziej
              człowiekiem przez swoje milczenie, niż przez to, co mówi. Wiele jest rzeczy, o
              których będę milczeć."

              Tak, nałóżmy litościwą kurtynę milczenia na fakty, których po prostu nie znamy.
              Jakże wiele tutaj pojawiło się sformułowań o szemranym kolorze li tylko w
              odcieniu plotki! Tak bardzo łatwo utworzyć legendy, a one egzystują potem
              własnym życiem. I poza destrukcyjną siłą, nie niosą innych wartości. Ja sam nie
              wiem wszystkiego, więc pozwolę sobie tylko na słów kilka w temacie. Stwierdzę
              fakty i (obiecuję!) pójdę sobie. A... o faktach się (podobno) nie dyskutuje,
              fakty się stwierdza.

              Prawdą jest to, iż p. Monika ma niespotykany dar organizacji. Mój pierwszy
              występ przed Toruńczykami mogę zawdzięczać właśnie Jej i Osobom blisko z nią
              związanym. Mam na myśli zorganizowany horrendalnym wysiłkiem czasowo-
              energetycznym jednodniowy cykl koncertów, przedstawień w ruinach zamku
              krzyżackiego. Ten intrygujący wieczór miał miejsce pod koniec lipca b.r. Wiem,
              że wówczas już nie pracowała w Domu Muz. Otrzymałem zaproszenie do współpracy
              umotywowane tylko tym, że "w okresie wakacyjnym nic się nie dzieje i trzeba
              zmienić tę złą tradycję". Kochani, nie było mowy o żadnych pieniądzach! I
              zresztą, "żadne za tym nie poszły" z jakiejkolwiek strony (czy... w
              jakimkolwiek kierunku). Można działać na polu artystycznym bez "zewnętrznych"
              pieniędzy. Ktoś tu wspomniał o wydanym albumie własnym sumptem, niejako
              przeciwstawiając poczynania "kręgu znajomych Moniki". Naprawdę uważacie, że
              ów "krąg" to "skok na kasę"?

              Sympatyzuję z *Uwaga Toruń*. Gdzieś tam, w peletonie, można odnaleźć moje
              nazwisko na liście. Lecz Drodzy Moi, jakże groteskowym obrazkiem wydają się
              posądzenia o układy "korupcyjne"! Do czasu "plenerów" na zamku, nie
              rozpoznałbym Pana Chmielewskiego na ulicy! Z producentem, związanym z projektem
              Butelki, w całym swym życiu zamieniłem pewnie z dwa słowa (i mogło to
              być "Dzień Dobry", onegdaj, w "Studiu Artus"...). Chyba dłużej widziałem go na
              teledyskach wyświetlanych dzięki zmysłowi organizacyjnemu wspominanych Pań.
              Monikę znam... gdzieś od roku. Większość nazwisk z listy *Uwaga Toruń* nie
              umiem przyporządkować do żadnej organoleptycznie, znanej z autopsji, postaci!
              Ja,... przysięgam, nawet ciasteczek nie podjadałem na wernisażach ;-). Kto mnie
              zna, z pewnoscią zaświadczy. One były za "publiczne pieniądze"? Rany, na co ja
              płacę podatki! Choć wiem, że pewien wystawiający się fotografik "paluszki
              słone" kupił na pewno za swoje drobniaki ;-).

              Jednocześnie nie przeszkadza nam (mi) to w działaniu. W działaniu na polach
              artystycznych. Dzisiaj można opublikować tekst w szanowanym periodyku, nigdy
              nie ściskając dłoni redaktora naczelnego tegoż. Można napisać muzykę do
              spektaklu, nie odwiedzając rychle teatru ów wystawiającego (!). I tak wiele
              projektów powstaje. I najczęściej... naprawdę za własne pieniądze. A wystawiać,
              pisać, grać, wierzcie mi, dzisiaj może każdy (choć pamiętajcie, iż każdy może
              mieć gęśle pióro, lecz nie wszyscy talent na miarę Szekspira ;-).
              Dziś "artystą" (cokolwiek to już znaczy) nie muszą być już tylko... "znajomi
              króliczka". Lecz mając jakąś naklejkę (choćby stowarzyszenia), łatwiej poruszać
              się w dzisiejszym, jakże pragmatycznym świecie. I wiem też, że stowarzyszenia
              artystyczne nie są żadną zamkniętą enklawą, niczym hermetyczne sekty religijne.
              Kto ma pretensje, niech może... przystąpi (?).

              Dlatego tak trudno mi zrozumieć, o co to całe "halo" z tak niesmacznymi
              konotacjami...

              "Sztuka, tylko sztuka.
              Mamy sztukę, by nie umrzeć od prawdy."
              [Friedrisch Nietzsche]
            • Gość: McButelka Re: Wittstock, Weychert i co dalej? IP: *.pec.torun.pl 10.10.03, 08:12
              OOO - nareszcie jakaś rozsądna wypowiedź...
            • Gość: sven Re: Wittstock, Weychert i co dalej? IP: 158.75.24.* 10.10.03, 10:30
              Dere "Uwaga Torun'ere" går rundt og fantastisk stolte av deres "flerkulturelle
              oppvekst" som skal gi dere en spesiell type eksepsjonell spesiell sosial
              kompetanse og erfaring. Men jeg spør dere: hvilken nytte har dere av det??
              Greit, dere kan snakke et eller annet orientalsk språk og har noen venner på
              andre siden av jordkloden, men hvilken praktisk "mafia" nytte har dere av det?

              I dagens kyniske pengesamfunn er kultur overflødig, og da er per defenisjon UT-
              kompetanse overflødig. Det er synd å si det: dere har alle blitt lurt!

              Dere er ikke en eksepsjonell elite "Forum", bare en gjeng med folk som har
              flyttet litt på dere, og det gjør jo alle nå for tiden. Dere er jo overhodet
              ikke en særgruppe "Dom MUZ", for flertallet av befolkningen har flyttet opptil
              flere ganger. Nå for tiden blir det heller De som ikke har flyttet mye og har
              klart å holde på kulturarven sin, som er Torun eksepsjonelle.

              Og hva med innvadrerungommen da? De er jo mye mer TCK enn noen av dere, men
              allikevel er det en overvekt av kriminelle "Dom MUZ" gjengmedlemmer med
              kleptomantendenser Biczyk'ser blant dem ikke særlig mye å skryte av?
              • Gość: Waluszko Re: Wittstock, Weychert i co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.03, 13:15
                Matko Szwedzi przestańcie, bo nas jeszcze o prowokowanie następnego potopu
                oskarżą. A tu jak zawsze tu Tatarzy pod gród podchodzą, tu Szwedzi a winny Bi
                Big Cyc... Zawsze sobie znaleźli kozła ofiarnego z obco brzmiącymi nazwiskami...
                pa Weychert
    • Gość: McButelka Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: 158.75.46.* 10.10.03, 15:42
      Myślę, że całe szczęście, że znalazło się stowarzyszenie, które deklaruje chęć
      działania, bo tak to by rzeczywiście te domy kultury podupadły... Miasto by im
      obcięło dotacje i by poszli na szyszki. Mam prośbę do obu stron - wyciszmy się
      ok? już i tak za dużo jadu zostało tu wstrzyknięte - w końcu Michnik się
      wkur... i wyłączy ten portal.
      • Gość: Regi Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 16:03
        OK! A ja właśnie włączyłem kompa, by napisać coś do pani Podwójne W, bo
        zauważyłem, że ją pominąłem. Oj było zjadliwe. Ale masz rację. Stop traceniu
        czasu!!! Nie masz zaś racji co do domów kultury. Jeśli je się polikwiduje ten i
        tak chamski kraj do cna schamieje. One mają do wykonania ważną funkcję
        społeczną - i wcale się nie nabijam.
        • Gość: deanerys Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.smk.gda.pl 10.10.03, 18:08
          Ludzie, a co wy sie tak zmian boicie? Mówię do tych co tak oponują przeciwko
          likwidacji DM. Chcecie ratować coś co już umarło? Po co? Gdybyście z zaufaniem
          podchodzili do przyszłości i do tego, co sami oferujecie w świecie kultury -
          byłoby inaczej. Wasze trzęsące się ze strachu portki są żenujące.
        • Gość: Trygław Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.smk.gda.pl 11.10.03, 15:53
          Tatar i Regi, załóżcie jakieś zajebiste stowarzyszenie, co?
    • Gość: PUK Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.mm.pl 11.10.03, 16:17
      Chciałbym wiedzieć, czy obie Panie mają WIZJĘ animowania kultury, czy tylko
      wizję dzielenia między swoich znajomych pieniędzy z miejskiej kasy.
      Nie ma nic złego w umożliwianiu swoim znajomym zarabiania pieniędzy, ale jeśli
      jedynym kryterium pozostanie tylko znajomość...
      Zresztą czy może być jeszcze gorzej???
      • Gość: Witold Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: 158.75.24.* 11.10.03, 17:44
        Dyskusje w Internecie mają tą znakomitą cechę, że pozwalają na publiczne
        ukazywanie anonimowych wypowiedzi. Dzięki temu ujawniają najbardziej skrywane
        pokłady ludzkich oczekiwań, osądów, pretensji, żali. A to jest także prawda -
        zupełnie inna od tej, którą wypowiadamy publicznie odkrywając własną twarz.

        Dziękuję wszystkim, którzy zabrali głos w tej dyskusji. Każdy głos był bardzo
        ważny! Ujawniał bowiem kolejne, płytko i głęboko ukryte prawdy, lęki, zaznane
        krzywdy, kompleksy, niespełnione nadzieje, ludzkie słabości (nawet kłopoty na
        tle seksualnym, które ma kilka osób nie mogących sobie poradzić ze starannie i
        umiejętnie eksponowanymi biustami „pań WW”). Dziękuję tym, którzy byli bardzo
        krytyczni, bezwzględni, niesprawiedliwi i nawet wulgarni w swoich wypowiedziach
        i którzy atakowali nasze Forum, bliskie mi osoby i mnie osobiście. Dzięki Wam
        bowiem wiemy, kim i jacy są nasi partnerzy i przeciwnicy. Dziękuję tym, którzy
        starali się być obiektywni, którzy rzeczowo i z klasą przeciwstawiali się
        twardym zarzutom, mając nawet odwagę ujawnić swoje nazwiska. Wiem, że nie było
        to łatwe.

        Dyskusja na Forum GW jasno potwierdziła potrzebę szerszej dyskusji i
        dokonywania zmian w kulturze toruńskiej (także w Domu Muz). Potwierdziła
        również potrzebę istnienia takich stowarzyszeń, jak nasze Toruńskie Forum
        Twórców i Animatorów Kultury oraz potrzebę rozwijania struktur pozarządowych w
        kulturze, różnicujących, uzupełniających i wzmacniających struktury samorządowe.

        Dyskusja na Forum, zainicjowana przez pracowników i obrońców Domu Muz,
        skierowana została głównie przeciwko naszemu stowarzyszeniu, jako sprawcy
        długiej listy nieszczęść i przerażających manipulacji, które już nastąpiły i
        mają nastąpić w najbliższym czasie w Toruniu, związanych przede wszystkim
        z „likwidacją” przez skorumpowane przez nas władze miasta znakomicie
        działającego Domu Muz. Cóż, najlepszą obroną jest ponoć atak. Nie muszę zresztą
        tutaj bronić dokonań członków i sympatyków programu Uwaga Toruń - ich dokonania
        bronią się same najlepiej.

        Otóż ja także jestem zdecydowanie przeciwny likwidacji Domu Muz! Także my
        wszyscy, związani z Forum, przeciwni jesteśmy likwidacji każdej formy
        funkcjonowania kultury w Toruniu! Uważamy bowiem, jest tego stanowczo zbyt mało
        jak na możliwości i potrzeby miasta. Także Domy Muz, jako miejsca
        funkcjonowania kultury, muszą koniecznie pozostać! Wiemy również dobrze, że ani
        radni, ani Prezydent Zaleski, ani Dyrektor Grabowski nigdy nie chcieli i nadal
        nie chcą tych domów likwidować! Tak określają to wyłącznie plotki. Budynki na
        Podgórzu i na Rudaku mają być nadal lokalnymi ośrodkami kulturotwórczymi i
        edukacyjnymi, działającymi przede wszystkim na potrzeby społeczności lokalnych
        i zgodnie z ich oczekiwaniami i - co ogromnie ważne - przez nie
        współtworzonymi. Jeżeli Wy, związani z DM, nadal chcecie być w tych
        strukturach, to zaproponujcie mieszkańcom zza Wisły ciekawe programy,
        wsłuchajcie się w ich propozycje, udowodnijcie Waszą dla nich niezbędność.
        Budynek przy ulicy Podmurnej ma także nadal być centrum kultury, tyle że
        wyspecjalizowanym w ofercie adresowanej do mieszkańców Torunia i Starówki oraz
        turystów, do bardzo licznej i wymagającej inteligencji toruńskiej (dorośli,
        studenci, uczniowie, dzieci) wypełniając niszę usytuowaną pomiędzy teatrami
        zawodowymi, Dworem Artusa a klubami studenckimi.

        Jako stowarzyszenie istniejemy dopiero od ponad miesiąca, dopiero teraz
        mogliśmy wybrać Zarząd. Spotykamy się natomiast i dyskutujemy już od czerwca
        2002 roku, od pamiętnego spotkania w kawiarni hotelu Kosmos (kiedy nawet nam
        się nie śniło o Starym Browarze czy o zmianach w Domu Muz). Staramy się
        zjednywać sobie sprzymierzeńców zarówno wśród twórców i animatorów kultury jak
        i wśród decydentów miejskich i wojewódzkich, wśród potencjalnych sponsorów.
        Wystąpiliśmy jednoznacznie w obronie Moniki, zwolnionej z DM wiosną ubiegłego
        roku, broniliśmy też czytelnego już zagrożenia dla Hani. Nie tylko z sympatii
        do nich (a są to osoby wyjątkowo sympatyczne) lecz w obronie każdego z nas i
        całego naszego środowiska; w solidarnym proteście przeciwko takim metodom
        zarządzania kulturą, dyskredytowania i eliminowania z pracy w kulturze
        świetnych fachowców. Przeciwko tolerowaniu takich procedur w przyjaznym nam
        dotąd Domu Muz - szkoda nam było utraty tego miejsca dla kultury niezależnej i
        pozainstytucjonalnej.
        Spotkaliśmy się wiosną ubiegłego roku z prezydentem Torunia (pisała o tym
        prasa). Przekonujemy do naszych pomysłów innych, konsultujemy je z osobami
        kompetentnymi i doświadczonymi, studiujemy dokumenty polskie i UE, składamy
        wnioski o dotacje do różnych fundacji i programów - także do Urzędu Miasta,
        nawiązujemy kontakty, szukamy partnerów. Działamy w sposób jawny i otwarty,
        zapraszamy na nasze spotkania zainteresowanych, o wszystkich ważniejszych
        wydarzeniach informujemy prasę i telewizję.

        Przeciwko podobnym zjawiskom, ale także przeciwko preferowaniu kultury masowej
        i oficjalnej, okazjonalnym błyskom „na pokaz” będziemy się nadal zdecydowanie
        przeciwstawiać - zarówno w stosunku do obecnych jak i każdych przyszłych władz
        miasta.
        Wspieramy natomiast i będziemy zdecydowanie wspierać wszelkie działania
        słuszne, potrzebne kulturze i jej twórcom, należne Toruniowi. Uważamy, że
        znakomitym pomysłem, bardzo odważnym i nowatorskim, jest inicjatywa Prezydenta
        Zaleskiego i Dyrektora Grabowskiego utworzenia w Starym Browarze nowoczesnego
        centrum kultury o nazwie Kombinat Artystyczny, w którym mają znaleźć godną
        siedzibę twórcy i animatorzy kultury pozainstytucjonalnej. Znajdą tam też swoje
        miejsce organizacje pozarządowe - stowarzyszenia i fundacje kultury, zespoły
        artystyczne. Zależy nam bardzo także na tym, aby uzyskać w Kombinacie tak
        bardzo nam wszystkim potrzebne warunki na realizację programów autorskich -
        zarówno naszych członków i sympatyków jak i zapraszanych gości. Robimy i
        zrobimy wszystko, by pomóc w realizacji tego znakomitego pomysłu, sytuującego
        Toruń w awangardzie zmian w strukturach kultury w Polsce. Będzie to bowiem
        pierwsze tego typu i na taka skalę miejsce w Polsce! Jest to szansa dla nas
        wszystkich. Myślę, że już niedługo będzie o tym głośno w Polsce i przyda to
        splendoru należnego naszemu miastu (tak potrzebnego, choćby po głośnej „ofercie
        mieszkaniowej” Wrocławia dla naszych toruńskich artystów).

        Zwolnienie z pracy Moniki i sposób w jaki to zrobiono oraz konsekwencje tego
        faktu potwierdziły erozję postępującą w DM. Spowodowały nie tylko zdecydowany
        nasz protest (Uwaga Toruń), ale baczniejsze przyjrzenie się tej strukturze
        przez środowisko kulturalne i władze miasta. Bowiem to dyrekcja DM i jego
        pracownicy sami wskazywali coraz wyraźniej, że dzieje się u nich coraz gorzej.
        Zwolennicy nie dokonywania żadnych zmian w Domu Muz wystawili sobie swoimi
        wypowiedziami na forum internetowym przygnebiajace świadectwo (wiele na to
        wskazuje, że są to przede wszystkim pracownicy DM i bliskie im osoby).
        Świadectwo braku kompetencji, nieznajomości kultury toruńskiej i jej twórców,
        traktowania kultury jako obszaru walki o wpływy, układy personalne, pieniądze i
        budynki, stosowania metod ośmieszania i pomówień swoich partnerów i
        przeciwników. Świadczy to także o zupełnym braku szacunku i lekceważeniu (nawet
        znieważaniu) swoich pracodawców: Prezydenta Torunia i Dyrektora Wydziału
        Kultury i Rekreacji. Obawiam się, że po tych wypowiedziach, jeżeli mieli oni
        jeszcze jakiekolwiek wątpliwości co do konieczności dokonania zmian, to już
        teraz ich mieć nie będą.

        Warto uważnie obserwować, jak obecnie funkcjonuje kultura w krajach UE: we
        Francji, Danii czy Niemczech. Warto czytać dokumenty tyczące funkcjonowania
        kultury obowiązujące w Polsce i UE, warto wsłuchiwać się w ostatnie wypowiedzi
        Ministra Kultury. Warto wiedzieć, jakie role pełnić t
        • Gość: Witold Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: 158.75.24.* 11.10.03, 18:00
          Warto uważnie obserwować, jak obecnie funkcjonuje kultura w krajach UE: we
          Francji, Danii czy Niemczech. Warto czytać dokumenty tyczące funkcjonowania
          kultury obowiązujące w Polsce i UE, warto wsłuchiwać się w ostatnie wypowiedzi
          Ministra Kultury. Warto wiedzieć, jakie role pełnić tam winni twórcy i
          animatorzy kultury, organizacje pozarządowe, samorządy lokalne i struktury
          państwowe. Niestety, nie ma tam już miejsca na struktury zachowawcze i mało
          efektywne. Niezależnie od tego czy są to muzea, szkoły artystyczne, galerie
          sztuki czy domy kultury. Pracownicy DM mieli bardzo wiele czasu i wiele
          możliwości by dokonać wewnętrznej reformy i zaproponować nowoczesną strukturę,
          potrafiącą realizować świetne projekty artystyczne, kulturotwórcze i
          edukacyjne, promujące kulturę i nasze miasto. Mogli nie tylko gospodarzyć
          naszymi, podatkowymi pieniędzmi. ale także zdobywać - dzięki swej świetnej
          renomie - fundusze z zewnątrz, z fundacji polskich i zagranicznych, z programów
          UE.

          My, jako TOFTiAK, podjęliśmy takie wyzwanie. Chcemy, w interesie członków i
          sympatyków Forum, dla dobra sztuki i kultury w Toruniu, dla dobra miasta i jego
          promocji, występować o jak najlepsze warunki dla realizacji naszych zamierzeń
          twórczych. Starać się o dotacje, stawać w szranki z innymi w konkursach i
          przetargach na realizację programów kulturotwórczych i edukacyjnych, starać się
          o pomieszczenia i budynki dla realizacji tych celów. Uważamy, że kultura
          profesjonalna, na wysokim poziomie artystycznym jest w Toruniu bardzo
          potrzebna. Tego rodzaju kultura wymaga także pieniędzy - i o nie starać się
          będziemy ze wszystkich możliwych źródeł. Nie chcemy jednak niczego za darmo
          dostawać i nie chcemy także niczego za darmo rozdawać. Mimo tego, że usilnie
          nas namawiacie abyśmy robili wszystko za swoje pieniądze i dawali to innym za
          darmo. (A Wy nie macie ochoty popracować w DM za darmo i pieniędzy podatników
          na Wasze etaty przeznaczyć na realizację działalności programowej?)

          Nic nie stoi na przeszkodzie, aby osoby pracujące w DM i ich współpracownicy,
          mając przed sobą jeszcze ponad pół roku czasu, przygotowali programy kultury:
          dla dzielnic, dla miasta, dla elit kulturalnych, dla turystów, dla studentów i
          uczniów szkół. By założyli jedno czy kilka stowarzyszeń lub fundacji, zachęcili
          do udziału w nich wybitnych toruńskich twórców i animatorów kultury. Macie
          przecież wśród Was doświadczonych instruktorów, poproście Waszą Dyrektorkę, aby
          Wam pomogła swoim wieloletnim doświadczeniem (jesteście przecież jej coś teraz
          winni). Występujcie o dotacje i granty, bierzcie razem z innym (także z nami)
          udział w konkursach, pokażcie swoją klasę. Zdobywajcie jak najwięcej pieniędzy
          dla kultury i także dla siebie - to Wasze prawo. Tam gdzie to konieczne,
          chętnie się z Wami zmierzymy a tam gdzie możliwe, chętnie będziemy z Wami
          współpracować. Dla naszego wspólnego dobra i dla dobra kultury toruńskiej.

          Pieniądze na kulturę z budżetu miasta nie są przez nikogo, raz na zawsze do
          nikogo przypisane. Takie samo prawo do korzystania z nich, z budynków mają
          wszyscy toruńscy twórcy i animatorzy kultury. Niech zatem korzystają najlepsi,
          najbardziej dynamiczni, oferujący najlepsze oferty i największe szanse na ich
          realizację. W sztuce i kulturze nie ma demokracji: zwyciężają najlepsze dzieła,
          najlepsi artyści i najlepsi menedżerowie. Może się to udać zarówno Wam, innym
          jak i nam. Reorganizacja DM daje Wam szansę i wykorzystajcie ją. Nie traćcie
          energii na plotki, wojny podjazdowe, obrzucanie błotem innych - weźcie się do
          roboty i brońcie siebie. Ale nie z pozycji tylko Wam, raz na zawsze należnych
          etatów, budynków i budżetowych pieniędzy. Pozwólcie także spróbować innym -
          przecież na tym chyba polega demokracja?

          Witold Chmielewski
        • Gość: Borikson Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 18:10
          Nareszcie... Dzieki... No i mysle, ze dojdzie do spotkania,do dyskusji z
          "twarza", bo jest o czym pomowic...Jezeli bedzie spotkanie proponuje
          podac jego termin i miejsce na forum GW...
        • Gość: Regi Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.03, 20:52
          No właśnie panie profesorze (otrąbiający zwycięstwo - dopiero teraz?). Warto
          wiedzieć, jak i co gdzie się dzieje.
          • Gość: McButelka Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 11.10.03, 23:42
            Ufff - z poziomu magla można jednak wspiąć się troszkę wyżej. To daje nadzieje
            na przyszłość.
            • Gość: Witold Re: Witsztok, Waluszko i co dalej? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.03, 11:22
              Jedno sprostowanie do mojego tekstu:
              Z Prezydentem Torunia spotkaliśmy się wiosną tego roku - a nie ubiegłego, jak
              mylnie napisałem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka