Dodaj do ulubionych

Najgorszy sklep w Toruniu

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 13:02

--Leader Price na Rubinkowie I przy kościele (wg mnie).
Czasami tam kupuję. Fatalna obsługa przy kasach. Tylko dwie czynne w porze,
gdy ludzie tłumnie po mszy robią zakupy:)
Powierzchnia przy kasie (do pakowania) bardzo mała, kasjerki w pospiechu
rzucają zakupione towary, jeden klient zabiera drugiemu. Koszmar.
Tak jest za kazdym razem. Własnie przydarzyło mi sie, ze ktoś inny wyszedł z
częścią moich zakupów, stąd moja uwaga, może się zawstydzą:))
Komentarze klientów 'na miejscu' nie skutkują.

pozdrwiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Kamil Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: 80.48.189.* 04.01.04, 14:13
      Chyba byliśmy na tej samej mszy i o tej samej porze w tym samym sklepie...
      Lady zwłaszcza te, gdzie odbiera się towar są zbyt małe, kolejki duże,
      obsługa...
      To prawda, to wszystko prawda, to święta prawda...
      • Gość: cygne Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 14:24


        ...a w siatce nie masz czegoś za dużo?
        Uwierzę jak powiesz jaki ksiądz miał kazanie:)))
        • Gość: Kamil Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: 80.48.189.* 04.01.04, 14:34
          Byłem, byłem. Przyznam się ze wstydem, że nie znam nazwiska tego księdza (ten ,
          który tak niewyraźnie mówi kazania). Przyznam się również ze wstydem, że nie
          kradnę...
          • Gość: cygne Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.04, 15:05

            no coś Ty, kto mówi o kradzieży, myślałam naprawde o pomyłce, a w ogóle to w
            stosunku do Ciebie przecież zartowałam:))
            Nie, ten co niewyraźnie (ks. Boguś) to przechodził koło mnie i dałam mu..zł,-
            A kazanie mówił ten co tylko troche sepleni, (ks.Marcin),
            śpiewały dzieci i..wszystko jasne.:))
            • Gość: Kamil Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: 80.48.189.* 04.01.04, 15:43
              Jednak dobrze zaglądać do forum - zawsze można się czegoś dowiedzieć.
              Pozdrowienia...
    • Gość: mateo Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.torun.mm.pl 05.01.04, 01:24
      Najgorszy sklep???
      na królowej Jadwigi - sklep elegant. Chciałem obejrzeć garnitury, w środku 3
      miłe ładne Panie zajęte rozmową... nie chciałem się narzucać i po kilku
      minutach wyszedłem
      może gdyby pracowały na prowizji...
      Żadnego zainteresowania ani mną ani moją żoną ani dwojgiem innych klientów,
      zero reakcji
      jedna za ladą a dwie wypięte tyłkami w stronę sklepu
      gdybym przyszedł oglądać tyłeczki byłbym zadowolony... ale chciałem kupić
      garnitur
      to mój tym - jest jeszcze wiele innych, ale tam obsłużono (a właściwie nie
      obsłużono) mnie ostatnio - na pewno dpiszę jeszcze coś do listy za czas jakiś

      mateo
      • Gość: b3ut Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.torun.mm.pl 05.01.04, 02:08
        Sklep wranglera i lee w Filmarze. Panie ostro wk..wione, że im przeszkodziłem w
        nic_nierobieniu i spytałem o asortyment...
    • Gość: Venom Kamil i Cygne! Tępe katole... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:37
      Chodźcie do innych sklepów jak Wam nie pasuje.
    • Gość: Venom Najgorszy kościół w Toruniu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:40
      To ten bunkier naprzeciwko Liderszajsa! Księża strasznie fałszują, zimno i
      jeszcze jeden sepleni tak, że można jedynie domyslać się o co mu chodzi.
      Żenada! A tyle kasy dostają...
    • Gość: Jazon Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 12:56
      Ja tam najbardziej nie lubię Polo Marketu koło stołówki akademickiej na
      Gagarina. Mały sklep-ledwo mozna koszykiem wykręcać, na dodatek z jakiegos
      dziwnego powodu zawsze kiedy tam jestem (na szczęście ostatnio coraz rzadziej)
      stoję w kolejce na pół sklepu, a paniom przy kasie co chwila brakuje albo
      drobnych, albo ceny artykułu albo czegokolwiek innego co umozliwiłoby im płynne
      obsłuzenie klienta. Całe szczęście że bardzo spokojny ze mnie człowiek:)
      • Gość: cygne Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:02

        Jesli mowa o Polo Markecie, to mam wrazenie ze w Bress Polu na Rub.II
        każdy klient traktowany jest jak potencjalny złodziej. Panie tam pracujące,
        jeszcze ze chyba ze starej generacji peesesów, przeszywajacym wzrokiem
        obsrwują, patrza na ręce, "wykukują" zza regałów, nawet ci ci nie maja zamiaru
        niczego wziąć chyba czuja się głupio.
        • Gość: Jazon Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:10
          Może po szkoleniu z marketingu są:)? Ale jakoś nigdy nie zauważyłem, a bywam
          czasem w Bresse-Polu. Ale wole Jowisz po drugiej stronie ulicy- asortyment
          szerszy i więcej przestrzeni. Chociaż raz kiedyś jedna pani przy kasie
          zakwestionowała mój wiek przy kupnie alkoholu- wściekłem się wtedy, bo raczej
          nie wyglądam na gimnazjalistę. Za 20 lat to sie może uciesze że tak młodo
          wyglądam, ale wtedy... :)
          • Gość: cygne Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 13:17

            Ja zauważyłam, bo bywam tam codziennie:) Może kiedys widziałam to b.wyraźnie i
            juz jestem uprzedzona. Moze to sie bierze stad ze pod sklepem wysiaduja
            trunkowi panowie (i panie niestety) i czesto do tego sklepu wchodzą. To może
            dla nich ta prewencja:))
            Poza tym to lubię tam robic zakupy, jest taniej niz w Jowiszu.
            • Gość: 21 Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.lysomice.sdi.tpnet.pl 05.01.04, 19:30
              Ludzie, nie narzekajcie tylko cieszcie się, żeście jeszcze uchwycili to co mija bezpowrotnie. Już niedługo będzie tak, że nie wejdziesz jeszcze do środka a już zaczną cię molestować i machać przed nosem wszystkim byle byś tylko kupił. Ani sekundy na pomyślenie. Pełne bombardowanie trikami tak, że w końcu będziesz musiał kupić.
              • Gość: cygne Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.04, 20:21

                Eee nie wierzę, przeciez nikt siłą pieniędzy z portfela nie wyjmie?
                Czy to znaczy, że w Łysomnicach już tak jest?:)))
                Będe omijała, dzięki za uprzedzenie:)




                P.S.Żartowałam:)
                To ten '21' co nadawał zdaje się z Kanady?


                -----
                W wolności najcenniejsza jest jej świadomość.
                T.Kotarbiński
                • sdb Re: Najgorszy sklep w Toruniu 05.01.04, 22:27
                  w wielu z torunskich sklepow, kioskow, pubow i restauracji obsluga czyli osoby
                  majace najblizszy kontakt z klientem, dokonujace sprzedazy towaru czy uslug
                  maja malo profesjonalne podejscie do klienta. w tych czasach, zwlaszcza kiedy
                  wszystko jest trudno sprzedac, ekspedientki, kelnerzy i im podobni powinni
                  doslownie za klientem latać a tu niespodzianka. czesto spotykam sie albo ze
                  zniecierpliwieniem albo z brakiem zainteresowania ze strony obslugi, rzadziej z
                  upierdliwoscia. niewiele jest miejsc w ktorych jestem uprzejmie, starannie
                  obsluzony obojetnie czy przyszedlem wydac 150 czy 1,5zl. natlok takich
                  spostrzezen w ostatnim czasie powoduje ze zaczynam zwracac uwage "jak oni maja
                  pracowac". Przestalem milczec gdy kasjerka mowi ze nie moze mi wydac bo nie ma
                  drobnych- to jej interes zeby cos sprzedac, ja moge kupic sobie dany artykul
                  gdzie indziej. Czasem chwile zaczekam i cos jednak znajdzie ale czesto zdarza
                  sie ze bezradnie rozklada taka sierotka rece- wtedy nie ukrywam zawodu. Jak ma
                  kwitnac handel skoro ludzie zajmujacy sie nim urywaja sie z choinki i mysla ze
                  sprzedawanie to zapakowanie towaru i wziecie pieniedzy.
                • Gość: 21 do Pani Łabędzicy IP: *.lysomice.sdi.tpnet.pl 06.01.04, 14:22
                  W Łysomicach to inna historia, jak to na wsi, wszyscy się znają jak łyse konie. Ma to też swoje dobre strony. Zawsze uważałem że im mniej ludzi tym łatwiej się z nimi dogadać. Ale to oczywiście tylko jedna strona medalu.
                  Póki co - jeszcze nie ma co tu specjalnie jeździć na zakupy. Ja jeżdżę do Torunia chyba że potrzebuję dobrego chleba, to lepszy dostanę w wiosce.
                  Zgadza się - to ten sam 21 co nadawał z sympatico.ca
                  Pozdrawiam, 21
    • Gość: Wiech najlepsza metoda IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 05.01.04, 22:37

      Miast marudzic, po prostu bojkotować!
      Skoro sklep jest dziadowski, nie ma sensu go dorabiac, niech sobie upadnie
      (albo przynajmniej na mnie nie zarobi).
      Dobry przykład: była sobie na Legionów Rema1000, jako, że kiepska, to
      pagibnuła, a w miejscu jej urósl b.fajny i cywilizowany 'Piotr i Paweł'.
      Polecam! Jak dla mnie, to tak własnie powinien wygladać sklep
      średniobszarowych - czysto, schludnie, całkiem przyzwoity asortyment,
      cywilizowana i niezmobingowana (przynajmniej nie widac) obsługa..
      Do tego masz swiadomość, że nie dorabiasz jakiejś żaby, która kpi sobie w
      najlepsze z pracownikow, klientów i dostawców.. Nic, jeno brać (tym bardziej,
      ze mają nawet pysznego "Leffe'ka")
      ;)

      Po to jest konkurencja, żebysmy mogli wybierać - przecież nie ma obowiązku
      bywać w nieciekawych sklepach (nieświadomych wpadek nie liczę).


      • cygne Re: najlepsza metoda 05.01.04, 22:43
        Gość portalu: Wiech napisał(a):

        )> Po to jest konkurencja, żebysmy mogli wybierać - przecież nie ma obowiązku
        > bywać w nieciekawych sklepach (nieświadomych wpadek nie liczę).

        No więc własnie dobrze jest wymienić doświadczenia, żeby inni mogli
        uniknąć nieświadomych wpadek:))
        Obowiązku wprawdzie nie ma, ale z braku czasu itd. robimy zakupy często w tych
        nielubianych sklepach.

        pozdr,
        • Gość: Wiech Re: najlepsza metoda IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 05.01.04, 22:57

          szkoda tylko, że 'dobrych' uwag raczej sie nie wymienia.

          W nawiazaniu do posta Sdb - ja taki gatunek określam mianem 'sklepowa'. Stoi
          takie cięlątko, patrzy, albo i nie patrzy, umawia sie akurat z kolezanko na
          dyskoteke, albo dłubie w uchu, Claudie se poczyta, a klienta ma głeboko
          gdzieś.
          Nie mylić tego czasem z profesjonalnym sprzedawcą, który potrafi sprawić, że
          nawet kilkusetzłotowy wydatek to przyjemność. No bo nie da się ukryć, że dobry
          sprzedawca to też element produktu, wartość dodana taka..

          Z moich typów jeszcze:
          in plus: Bartosz - jedyny postspołemowski sklep, w którym dobrze mi sie robi
          zakupy
          in minus: Minimal - kilka niefajnych sytuacji, np. kiedyś plastikowe
          dziewczatka ze stoiska mięsnego najpierw nie były zainteresowane obecnoscia
          mnie, czyli klienta (ruch był mizerny, a one akurat debatowały, w czym pójść
          do 'Baraniego'), a potem raczyły obsłużyć (jak 'bezczelnie' w końcu zakłócilem
          rozmowę), ale z jakimś gównianym komentarzem pod nosem, że im się przeszkadza,
          itp.
          in minus zdecydowanie: U Sołtysa - chmastwo, arogancja, 'tumiwisizm' kelnerów
          totalny. Miejsce bardzo wdzieczne, jedzenie też niczego sobie, ale z powodu
          żenującej obsługi po prostu bojkotuję i omijam łukiem..
          • Gość: J23 Re: najlepsza metoda - omijać IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.04, 00:49
            Sklep blaszak (Polo Market? często tam nie bywam, więc nie pamiętam) na
            Słowackiego naprzeciwko targowiska przy Mickiewicza. Idąc do znajomych kupiłem
            sporą partię cukierków typu "Vodka". Przy próbie degustacji okazało się, że 2/3
            cukierków było przekłutych od spodu i wyssanych.
            Pomijając juz ewidentny kant (pani sprzedawczyni musiała o tym wiedzieć, bo w
            ogóle nie bardzo chciała mi sprzedać te cukierki) od tamtego czasu kiedy
            przypomne sobie ten sklep, czuję obrzydzenie.
            • cygne Re: najlepsza metoda - omijać 06.01.04, 13:11
              Gość portalu: J23 napisał(a):

              > Sklep blaszak (Polo Market? często tam nie bywam, więc nie pamiętam) na
              > Słowackiego naprzeciwko targowiska przy Mickiewicza. Idąc do znajomych
              kupiłem
              > sporą partię cukierków typu "Vodka". Przy próbie degustacji okazało się, że
              2/3
              > cukierków było przekłutych od spodu i wyssanych.
              > Pomijając juz ewidentny kant (pani sprzedawczyni musiała o tym wiedzieć, bo w
              > ogóle nie bardzo chciała mi sprzedać te cukierki) od tamtego czasu kiedy
              > przypomne sobie ten sklep, czuję obrzydzenie.

              :)) To chyba strzykawką tylko da się?
              Ciekawa to kalkulacja wódka na wagę w cenie cukierków,
              pewnie sklep więcej stracił bo cukierki były lżejsze:))
              Nastepnym razem trzeba po prostu kupic wódkę w butelce, a nie w cukierkach:)
              • Gość: Anna Re: najlepsza metoda - omijać IP: 158.75.8.* 08.01.04, 09:36
                Ja tez kupowalam cukierki Vodka w tym właśnie sklepie (Polo-Market), ale
                wszystkie byly całe z pełna zawartością, wię ty miałe po prostu pecha.
            • Gość: trygław Re: najlepsza metoda - omijać IP: *.smk.gda.pl 09.01.04, 08:05
              U SOŁTYSA - tak... wstyd mi było, byłem tam ze znanymi fotografami Tomkiem
              Sikorą i Andrzejem Świetlikiem, i wstydu sie NAJADŁEM za tychże kelnerów.
              Potwierdzam, jedzenie ok, ale...
          • axe Re: najlepsza metoda 06.01.04, 18:55
            A propos mruczenia pod nosem - widziałem kiedyś taką sytuację w Miko (w
            Filmarze) - klient zwrócił uwagę że moze wreszcie by go ktoś "na mięsnym
            obsłużył" - sytuacja była jak ta opisana powyżej - panie sobie pogaduszki
            uprawiały a gdy zwrócono im uwagę to coś mruczały pod nosem. Klient się
            zdenerwował, wydarł się na pół sklepu że się chce natychmiast widzieć z
            kierownikiem, kierownik (czy kierowniczka) przyszedł i klient wtedy się jeszcze
            bardziej wydarł, że on sobie nie życzy takiego traktowania, że nikt pracować
            nie musi, on tu wydaje pieniądze i wymaga minimum przyzwoitości i kultury - no
            i od tego czasu pani "mruczącej" już w tym sklepie nie widziałem. Może
            przypadek beznadziejny - pani się nic nie nauczyła - ale jeśli za późno na
            wychowanie kogoś to można chociaż usunąć trwale z widoku :)
            pzdr,
            axe
    • Gość: kalina Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.torun.mm.pl 06.01.04, 13:35
      mój typ to zdecydowanie perfumeria na rogu franciszkańskiej i chełmińskiej.
      jesli nie masz futra z norek możesz liczyć najwyżej na dzień dobry, ale tylko
      wtedy gdy sam głosno najpierw się przywitasz. Przed świętami chciałam zrobić
      zakupy (miałam kasę - bo dobra woda toaletowa kosztuje), ale pani za ladą nie
      była zainteresowana sprzedażą. Na każde pytanie odpowiadała - nie ma - poczułam
      się jak w starych dobrych czasach - a perfumy kupiłam na starym rynku w
      perfumerii urok - polecam. Nawet jak nie ma perfumów których szukasz
      zaproponują coś innego.

      pozdrawiam
      • Gość: calineczka Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.ARMnet.Torun.org.PL 06.01.04, 16:16
        Typuje sklep z ciuchami "Imitz" na torunskiej Starowce. Kiedys dostalam w
        prezencie bluzke, ktora byla na mnie za duza. Poszlam do sklepu, by wymienic ja
        na mniejsza, ale okazalo sie, ze takiej nie ma, wiec chcialam ja oddac. Panie
        oczywiscie oswiadczyly, ze nie przyjmuja zwrotow, co sie w innych sklepach
        praktykuje. W tym wypadku zaproponowalam, ze wymienie ja na cos innego w
        podobnej cenie. Jedna z pan rowniez sie nie zgodzila, malo tego, zarzucila mi,
        ze bluzke nosilam (!), mimo ze nie miala zadnych sladow uzytkowania oraz miala
        nieoderwana metke! Myslalam, ze ta metka ja przekona, lecz sprzedawczyni
        oswiadczyla, ze pewnie kupilam takie urzadzenie do przyczepiania metek i ja
        przymocowalam z powrotem! To juz byl szczyt wszystkiego! Od tamtej pory omijam
        ten sklep szerokim lukiem.
        • Gość: cygne " Zaraz wracam" :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.04, 20:31

          Karteczka z takim napisem, wydrukowanym elegancko wisiała dziś na drzwiach
          sklepu komp.w Minimalu.
          Zrobiłam zakupy, jakies pół godz. wychodziłam, a karteczka wisiala nadal..
          zaraz wracam, tylko ile jest to zaraz i od której liczone? :)
    • Gość: Torontoman Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: 193.158.51.* 07.01.04, 16:04
      moze masz racje z tym leader pricem.. W Geancie szalu niema, ale narzekac tez
      nie mozna , jezeli chodzi o obsluge :D chyba,ze na kasjerki ktore sa czasami
      takimi pasztetami.:) ale wrotkary daja rade :D
      • Gość: kobieta co wy tu piszecie? IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 07.01.04, 17:02
        Wszyscy narzekacie na eksedientki. Nie macie pojęcia co to znaczy zapieprzać
        jak wół przez 12 godzin na dobę za 550 zł na miesiąc. Zapewniam, że po 2
        tygodniach, takiej pracy nawet we wigilię i niedziele odechciałoby się
        wam "firmowego uśmiechu"! Ja wytrzymałam 4 miesiące. Mam wyższe wykształcenie i
        jedyną prace jaką znalazłam to był butik w jednym z supermarketów. Nie macie
        pojęcia jak klienci traktują sprzedawczynie, wyładowują na nich wszystkie swoje
        frustracje i żądają aby lizała ich po stopach bo zjawił się "pan"... Ja od
        tamtej pory, nie oczekuję, że ekspedientki mają być miłe. Wiem jak ciężko
        pracują (zwłaszcza te w sklepach spożywczych) i nawet gdy kasjerka w Lider
        Praice pomyliła moje zakupy z poprzednią klientką - ugryzłam się w język i nie
        komentowałam tego (chociażby dlatego, że była niedziela a kasjerka miała
        obrączkę więc pewnie i dzieci, które na nią czekały)... Błagam nie oczekujcie
        od sprzedaców entuzjazmu, wiele z tych osób skończyło wyzsze szkoły i z braku
        laku przyjęły taką pracę - może dlatego aby utrzymać dzieci - tak jak ja.

        Więcej zrozumienia!!!!!!
        • Gość: b3ut Re: co wy tu piszecie? IP: *.torun.mm.pl 07.01.04, 22:16
          Najlepszy komentarz "Jak się nie podoba to zmień pracę". Za to dostajesz kasę
          żebyś była miła i uczciwa. Mruczeć, marudzić to możesz za darmo... Możesz co
          najwyżej powiedzieć z obowiązkowym uśmiechem że nie należy to do twoich
          obowiązków or sth
          • Gość: kobieta Re: co wy tu piszecie? IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 08.01.04, 11:15
            b3ut - czytaj uważnie - ja zmieniłam pracę... ale setki innych kobiet nie mają
            tyle szczęścia.
            A dla twojej informacji - w żadnej umowie o pracę z ekspedientami nie ma
            paragrafu mówiącego, że muszą się uśmiechać. Nikt nie płaci ekspedientom
            za "firmowy uśmiech" czy za "bycie miłą"... Chyba branże ci się pomyliły. Od
            umilania życia są ku... a nie sprzedawczynie. Zyczę ci abyś spędził/ła chociaż
            tydzień jako "wycieraczka dla cudzych frustracji" czyli ekspedientka...
            • Gość: Wiech Re: co wy tu piszecie? IP: 217.97.134.* 08.01.04, 11:29

              Buraki zdarzaja sie po obudwu stronach lady, to fakt.

              Jest tez prosta zasada, która w większości przyapdków się sprawdza, ze
              nieuprzejmość rodzi nieuprzejmość, a uprzejmość zobowiązuje do takiej samej
              postawy. Jeżeli ktoś 'podchodzi' do mnie z usmiechem, to na ogól odwzajemniam
              się tym samym..
            • Gość: b3ut Re: co wy tu piszecie? IP: *.torun.mm.pl 08.01.04, 13:21
              O ile wiem pracownik w sklepie ma zachęcać do zakupów a nie zniechęcać... Jeśli
              uważasz to że pracodawca wymaga miłej aparycji i umiejętności zachowania się w
              stosunku do potencjalnego klienta za coś dziwnego, to dobrze że zakończyłaś
              karierę w tej branży. A jeśli chodzi o moją pracę na stanowisku "wycieraczka
              dla cudzych frustracji" to nie bój się, mimo wszystkich moich wad mam horyzonty
              nie schodzące poniżej pewnego poziomu...
              • Gość: kobieta Re: co wy tu piszecie? IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 08.01.04, 14:39
                b3ut nie robiłam kariery jako "wycieraczka
                > dla cudzych frustracji" tylko zarabiałam w ten sposób na dzieci. Jeśli nie
                rozróżniasz słów zarabianie i kariera - współczuję twoim pracodawcom...

                Co do horyzontów... mam wyższe wykształcenie, znam 2 języki, jestem atrakcyjną
                kobietą ... mimo to musiałam 4 miesiące TAK zarabiać na rodzinę... także nie
                chwal dnia przed zachodem słońca. Jeśli myślisz, że nigdy nie spadniesz poniżej
                jakiegoś poziomu - TO OZNACZA, ŻE WŁAŚNIE SPADASZ... :((((
                • Gość: b3ut Re: co wy tu piszecie? IP: *.torun.mm.pl 08.01.04, 16:51
                  Sama użyłaś tego określenia. Przepraszam za moja poprzednią wypowiedz, nie byla
                  do końca przemyślana. Chciałem tylko napisać, że jak ktoś podejmuje się pracy to
                  powinien wykonywać ją dobrze... A jak uważa że za mało mu za nią płacą to niech
                  jej nie wykonuje, a nie rewanżuje się na innych
        • Gość: Wiech Re: co wy tu piszecie? IP: 217.97.134.* 08.01.04, 09:05

          Na ogół odróżniam osobę zmęczoną od olewającej.

          Nie czepiam się babek 'na kasie' w markecie, bo te zaprawdę mają przesrane i po
          przerzuceniu kilku ton ciężko zdobyć się na uśmiech.
          Kiedy jednak ktoś w arogancki sposób okazuje, że ma mnie gdzies, to już
          zupełnie inna historia..
          • Gość: Torontoman Niewazne,ze watek nawiazuje do sklepow... IP: 193.158.51.* 08.01.04, 12:34
            ... pytamy o najgorsze sklepy a nie o uprzejmosc kasjerek...
            Jedna z najgorszych firm jaka znam to
            Darro - sa zajebiscie nie slowni.
            Na stacji CPN przy poznanskiej - probowali mnie okrasc na 10 zl.
            W Geancie - o dziwo - nie mialem klopotow z reklamacja czajnika
            bezprzewodowego - wymienili na momencie.
            W Divers`ie w Carrefourze obsluga jest najwidoczniej znudzona pomoca klientom -
            olewka , nie zadko mozna slyszec o nowych podbojach wysokiej blondynki ktora
            wlasnie tam pracuje.
            W McDonaldsach - glownie w McDrive - zanim odjedziecie z pod okienka -
            sprawdzcie czy macie wszystko to co zamowiliscie i czy dania nie sa zimne.
            Obsluga w PDT na dole przy artykulach sportowych chyba dochodzi do wniosku,ze
            klient przeszkadza, kiedy to oni przescigaja sie w opowiadaniu kolejnej
            szalonej historii z poprzedniego wieczoru.

            • Gość: cygne Re: Niewazne,ze watek nawiazuje do sklepow... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 13:51
              Gość portalu: Torontoman napisał(a):

              > ... pytamy o najgorsze sklepy a nie o uprzejmosc kasjerek...

              Oczywiście.
              Stwierdzenie, że powinniśmy być pobłażliwi, bo praca w skiepie jest ciężka to
              chyba nieporozumienie. Wiadomo, że pracodawcy wykorzystują ekspedientki,
              ale dlaczego również ich ofiarami maja być klienci. Może przy nagłaśnianiu
              sprawy, coś się zmieni na korzyść.
              Niedostateczna obsługa przy kasach to przecież nie wina obecnych kasjerek tylko
              wina kierow., że nie potrafi odpowiednio zorganizować pracy w swoim sklepie.

              pozdr,
              pozdr.
              • Gość: Glina wiesz o molestowaniu i nic nie robisz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 13:54
                Wiadomo, że pracodawcy wykorzystują ekspedientki... no to ładnie :-)
                • Gość: wiesiek Re: wiesz o molestowaniu i nic nie robisz? IP: 193.158.51.* 08.01.04, 15:06
                  fakt,ze czasami sa fajne paniusie.. ale czasami.. - nie :P
            • Gość: sasiad Re: Niewazne,ze watek nawiazuje do sklepow... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 09.01.04, 02:47
              po swietach jest okazja na refleksje :)
              moim zdaniem wszystkie sklepy w toruniu sa do dupy. moja siostra wciskala mi
              kiedys ze w bydgoszczy zyja inni ludzie, ja zbywalem ja ironicznie ale ostatnio
              mialem okazje sie przekonac. dokonywalem nie taniego zakupu w jednym ze sklepow
              pewnej firmy co to sie jubilerka trudni. w bydgoszczy ofkors. wyszedlem z moja
              mama (a z nia trudno wytrzymac w sklepie bo jest obiektywnie rzecz biorac
              upierdliwa i sprzedawca z gory musi byc wyposazony w anielska cierpliwosc) z
              owego sklepu obsluzony jak nigdy i nigdzie w zyciu. dowiedzialem sie chyba
              wszystkiego o zegarkach, dzieki mojej mamie na pamiec bo co jakis czas mialem
              re z racji ponownego zapytania, pan byl mily do bolu, pozartowal, posmial sie,
              nadskakiwal, brak mi slow po prostu. niestety po zakupie musielismy odwiedzic
              jeden ze sklepow owej sieci w toruniu i na starcie przywital nas sprzedawca z
              mina typy "wypierdalaj" i absolutnie wszystko bylo nie do zalatwienia i nie do
              przeskoczenia. dzieki bogu i przemilemu panu z bydzi do ktorego udalo nam sie
              dodzwonic dostal zjeb z centrali i musial. w innych sklepach nie jest lepiej. w
              bydgoszczy w kazdym slyszalem "przepraszam, czy moge panu w czyms pomoc?" i
              naprawde durnialem, bo co ma powiedziec czlowiek ktory od malego musi sobie
              radzic w torunskich sklepach sam?
              • sdb Re: Niewazne,ze watek nawiazuje do sklepow... 09.01.04, 18:13
                swietnie ujete, mnie strasznie drazni to ze chodzac po sklepach z ciuchami na
                Szerokiej czy w Carrefourze musze sobe po prostu radzic sam mimo ze kazdy z
                nich ma przynajmniej 2 a czasem i 5 osob obslugi :[
                • Gość: pracownicy Currefo k... ludzie! czego wy żądacie!!!!!!!!!!! IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 10.01.04, 12:10
                  Chyba żartujesz? a ile ty masz lat? skąd sprzedawca ma znać twój gust? może ma
                  jeszcze na ciebie zakładać rzeczy w przymierzalni??? k... ludzie! czego wy
                  żądacie!!!!!!!!!!!
                  • Gość: 07(Janek Błąd) Re: k... ludzie! czego wy żądacie!!!!!!!!!!! IP: *.petrus.com.pl / 80.48.189.* 10.01.04, 12:54
                    Dobrej roboty! To dużo, czy mało?
                    • Gość: brAT Re: k... ludzie! czego wy żądacie!!!!!!!!!!! IP: *.torun.mm.pl 10.01.04, 17:28
                      witam
                      co do kasjerek w hiper- ,super- i innych tam marketach nie ma co dyskutowac,
                      wiadomo - ciezka robota, moze zly dzien, choc mozna byc zmeczonym ale wzglednie
                      milym. nie mowie tu o prawieniu klientowi komplementow, bo nie o to codzi, ale
                      jak czasem widze te naburmuszone, obrazone na caly swiat paniuse ze musza
                      pracowac to...coz. pozdrawiam za to pania kasjerke z polo-marketu przy
                      gagarina. fakt - beznadziejnty sklep, zalatuje peerelem, wieczne kolejki,
                      ciasno a na miesnym sprzedawczynie wiecznie naburmuszone. ale jest taka starsza
                      kasjerka, w okularach, i, mozecie mi wierzyc lub nie - wiecznie usmiechnieta,
                      powie dzien dobry i dowidzenia , zapraszam ponownie itd ale ogolnie przemila.
                      wniosek - wszystko zalezy od usposobienia, charakteru czlowieka i nastawienia
                      do pracy.
                      a co do ciezkiej pracy panienek w butikach - coz, rzeczywiscie plotkowanie 12
                      godzin dziennie o kreacjach do baraniego czy ostatnim wieczorze moze byc
                      meczace. tym bardziej wlasnie ze jak sie balowalo dzien wczesniej do 4 rano to
                      nei ma sie co dziwic ze panienki maja klientow gdzies. \
                      niestety - zaczalem stosowac ostatnio metode pana z filmaru o ktorym ktos
                      wczesniej pisal - nie podoba sie to nie, ale jak slysze komentarze na moj temat
                      od jakies durnej siksy za lada - rozmawiam z kierownikiem i robie awanture.
                      sorki - pracowalem w uslugach, mialem kontakty z klientami na codzien i nikogo
                      to nie obchodzilo ze mam zly dzien, niewyspalem sie albo mam za malo kasy za to
                      co robie. klient to klient! wiadomo sa rozni,tak jak rozni sa ludzie ale trzeba
                      nauczyc sie z nimi sobie radzic.
                      i pamietajcie panie i panowie w sklepach - place wiec wymagam! i mam gdzies
                      wasze smutki tak jak moj szef ma gdzies moje!!!!\
                      pozdrawiam
                  • sdb Re: k... ludzie! czego wy żądacie!!!!!!!!!!! 10.01.04, 18:34
                    Gość portalu: pracownicy Currefo napisał(a):

                    > Chyba żartujesz? a ile ty masz lat? skąd sprzedawca ma znać twój gust? może
                    ma
                    > jeszcze na ciebie zakładać rzeczy w przymierzalni??? k... ludzie! czego wy
                    > żądacie!!!!!!!!!!!

                    O wlasnie- o lepszy przyklad "sklepowego" trudniej. to klient ma podejsc do
                    ekspedienta i poprosic o laskawe przedstawienie towaru ktorym jest
                    zainteresowany i moze jeszcze isc po niego do magazynu potem jeszcze nabic na
                    kasie i wychodzac zyczyc mu milego dnia. ja przychodze wydac pieniadze a
                    ekspedient powinien zadbac o to zebym zrobil to z przyjemnoscia. poza tym on
                    czesc z tych pieniedzy dostanie na swoje zakupy. w butikach zauwazylem jeszcze
                    jedna strasznie drazniaca mnie rzecz- towary sa wyeksponowane bez zadnego
                    porzadku. spodni zazwyczaj kilka par wisi ciasno upchanych na wieszaczku a
                    reszta jest poukladana na regalach i nigdy nie wiem gdzie sa ciuchy damskie a
                    gdzie meskie. bylem wczoraj w jednym z butikow w Bielawach- spytalem pania
                    gdzie sa meskie dzinsy. otoz meskie dzinsy wisza w 5 roznych pktach tego sklepu
                    i zeby je obejrzec wszystkie musialem jeszcze raz pytac bo w koncu sie
                    pogubilem.
                    • Gość: ekspedientka Polscy klienci IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 12.01.04, 12:37
                      to klient musi wysłać sygnał, że chce aby mu w czymś pomóc - bo może przyszedł
                      tylko sobie "poogladać". Tak mnie uczono na szkoleniu w Anglii. Podchodzenie do
                      klienta z obrzydlistwem "W czym mogę pomóc?" jest szczytem braku kultury.

                      A co do "panienek" w butikach, które plotkują 12 godzin... Pracuję w butiku i
                      nie mam czasu na zjedzenie drugiego sniadania nie mówiąc o plotkach. Nie jestem
                      panienką" mam ponad 30 lat i dłuuuugi staż w zawodzie. I wiem, że nigdzie nie
                      ma gorszych klientów niż w Polsce. Traktują sprzedawców jak służących i
                      oczekują postawy "Możesz na mnie napluć bo jestem tylko sprzedawcą". KOszmar!
                      Wszyscy czepiający się sprzedawców powinni zastanowić się nad swoją
                      roszczeniową postawą. Tak jak ktoś wcześniej napisał "czego wy żądacie???"
                      • Gość: handlowiec A mnie uczyli troszkę inaczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.04, 12:47
                        również w UK, w Londynie. Z klientem należy się przywitać, zasygnalizować mu
                        swoją gotowość do udzielenia ewentualnej pomocy. Dlatego nie koniecznie "czym
                        mogę pomóc" ale uśmiech i "dzień dobry" oraz powtarzanie, względnie
                        utrzymywanie kontaktu wzrokowego jest wskazane.
                        • Gość: ekspedientka Re: A mnie uczyli troszkę inaczej IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 12.01.04, 15:39
                          Widać nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi... przeczytaj ze zrozumieniem!
                      • Gość: miłka Gdzie Pani pracuje - chętnie ominę ten sklep IP: *.torun.mm.pl 12.01.04, 18:32
                        Droga Pani - nigdy nie pluję na sprzedawców, ale ostentacyjne olewanie mnie w
                        sklepach jest takim splunięciem w moją twarz. Może także nie zrozumiałam
                        wypowiedzi, ale czego Pani ode mnie, jako potencjalnej klientki, oczekuje: że
                        to na mnie będzie Pani pluła? Jakieś dziwne kursy Pani przeszła. W mojej pracy
                        spotykam się z ludźmi i wiem doskonale, że świadczę im usługi, więc ... ich
                        obchodzi, czy właśnie jajeczkuję albo moje dziecko ma biegunkę. Ja mam być miła
                        i uśmiechnięta. Proszę dać namiar, gdzie Pani pracuje, żebym nie musiała znosić
                        fochów, kiedy po ciężkim dniu pracy robię zakupy.
                        • Gość: ekspedientka Re: Gdzie Pani pracuje - chętnie ominę ten sklep IP: *.tvk.torun.pl / 158.75.203.* 12.01.04, 23:08
                          Na szczęście nie muszę już być opluwana, przez takie gąski jak ty. Teraz jestem
                          kierownikiem i nie widuję klientów, ale swoje pracownice wybieram bardzo
                          starannie - rzygają na takich jak ty już w progu .....
                          • Gość: Phi! CH C W D! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 00:26
                            amen!
                          • Gość: mariam Re: Gdzie Pani pracuje - chętnie ominę ten sklep IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 14:06
                            Mam nadzieje ze dlugo kierownikowac nie bedziesz.Proponuje podstawiac miseczki
                            rzygajacym pracownicom.Tak sie sklada ze robilam zakupy w londynie i w paryzu i
                            spotkalam sie tam z mila obsługa, kompetentną i nie nachalną.Podejrzewam ze
                            swoje szkolenie przeszlas w jakiejs malej budce a tam często obsługują hindusi
                            i murzyni nawiasem mowiąc bardzo uprzejmi, ja przynajmniej na takich
                            trafiłam.Obowiązkiem sprzedawcy jest miło i kompetentnie obsłużyc
                            klienta,choćby nie wiem jak upierdliwego.Przychodze do sklepu po towar a
                            sprzedawca ma mnie w kulturalny sposób zachęcic do jego kupna udzielic
                            rzetelnej informacji.To prawda ze zarobki nie są wysokie ale mało też zarabiaja
                            ludzie w innych zawodach a potrafią porządnie obsłuzyć klienta.Stare
                            powiedzenie klient nasz pan obowiązuje tym bardziej ze teraz mamy wiekszą
                            konkurencję.A w toruniu ,mam wrażenie że nikt sie z klientem nie liczy.Poza
                            moze carrefurem gdzie robie zakupy czesto i panie kasjerki sa naprawde bardzo
                            uprzejme i miłe.
                      • Gość: magda Re: Polscy klienci IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 13.01.04, 07:44
                        Tak jak klienci dzielą się na kulturalnych i chaskich tak i sprzedawcy -
                        wszystkich można tak podzielić i tylko od nas zalezy do której grupy swoim
                        zachowaniem się przydzielimy. Osobiście nie lubię jak od wejścia jestem pytana -
                        czym mogę służyć??? - lubię sama się rozejrzeć a gdy czegoś szukam to pytam.
    • Gość: renia Re: Najgorszy sklep w Toruniu IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 13.01.04, 12:22
      Bardzo uprzejmie, zostaliśmy obsłużeni w biurze handlowym zajmującym sie
      sprzedażą okien. Sprzedaje tam bardzo miła i uprzejma Pani, naewt zaproponowała
      kawę, Spędzilismy u niej trochę czasu, odpowiadała na pytania jasno i
      rżetelnie. Kupując taki produkt jak okna nabiegaliśmy się trochę i nigdzie nie
      zostaliśmy tak potraktowani jak tam. Jest to biuro na rubinkowie III
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka