Gość: szyszq
IP: 85.28.178.*
14.09.15, 18:12
Witajcie, proszę o poradę w sprawie karmienia piersią i kiepskiej laktacji. Synek ma juz 6 tyg i od 2 tygodnia jego życia walczę o karmienie tylko piersią ale jak narazie mi się to nie udaje. Niby wszystko wiem co mam robić - jestem w kontakcie z doradcą laktacyjnym, ale efektów nie widzę lub są wciąż niewystarczające. Poród miałam przez cc. Nie edukowałam się głupia przed porodem co do laktacji, myślałam że to przyjdzie jakoś naturalnie i bezproblemowo. W szpitalu przystawiałam małego do piersi od 2 dnia, ale nie za często-nie wiedziałam jakie to ważne dla uruchomienia całego procesu. W 3 dobie podano mu butelkę w szpitalu bo dziecko płakało z głodu. Miałam mało pokarmu, żadnego nawału itp.
W pierwszym tygodniu dokarmiałam małego ok. 60 ml MM na dobę. Przybrał za dużo. Za namową pediatry odstawiłam MM. Kolejne 2 tygodnie był tylko na piersi i przybrał za mało tj. 200g. Pediatra zalecił z powrotem dokarmianie MM. Ale ja jeszcze przetrzymałam małego kolejny tydzień na piersi tylko, ale nie przybrał nic, ani 10 g. Zaczęłam zabawę z laktatorem na początku ręcznym wyciskając co najwyżej 15ml po karmieniu. Walczyłam z nim tydzień. Kupiłam Medelę mini electric i w systemie 7-5-3 skrupulatnie 5-6 razy na dobe odciagałam przez kolejny tydzień po każdym karmieniu nie pozwalając małemu ssać dłużej niż godzinę (znowu błąd, powinien chyba wisieć na początku ile by chciał). Piłam Femaltiker, herbatki, kompoty, wodę niegazowaną, chyba łącznie ze 4 l/dobę. Dokarmiałam małego moim ściagnietym mlekiem plus 1 raz MM jak mi zabrakło mojego. Wciąż miałam za mało mleka natomiast mały przybierał dobrze a nawet za dobrze. Od tygodnia mam wypożyczoną Medelę Lactinę. Przez 3 dni używałam z notesem w ręku, zapisując godziny karmień i ilosc ml. Dokarmiałam nadal swoim mlekiem z butelki i czasem MM, ale zawsze najpierw podając pierś. Mały się denerwował przy piersi wypluwjąc ją-typowe po wprowadzeniu butelki. Horror, stres,płacz, ogólna masakra. Nie mówiąc o tym ze czasem nie mogłam się zgrać z małym i z laktatorem i akurat zaraz po ścisagnięciu mleka mały się budził, a ja w piersi nie miałam dla niego już nic. W nocy tak samo, budziłam się na odciąganie i mały się budził zaraz po. W nocy mały spi do 4 godz. Próbowałam wybudzać, ale to było bezsensu bo mały zasypiał przy piersi. Czysciłam nosek, myłam buzkę ale to nic nie dawało. Zassał się i spał. Ja odciągałam więc a on się budził zaraz jak skończyłam domagając się mleka. Stusuję kapturek na pierś i dziecko już się tak nie denerwuje, przynajmniej dopóki coś leci. Teraz wyluzowałam i powiedziałam sobie że dość, nie będę się szarpać, na pewno nie za wszelką cenę, ale nadal mi zależy żeby mieć wystarczającą ilość mleka. Teraz mój dzień wygląda tak. W nocy karmie tylko piersią, odciagam raz po karmieniu. Dziecko budzi się po 4h od zaśnięcia, tj o 2:00-3:00 a potem po 3h. Rano nie odciągam już bo staram się przetrzymac małego na piersi i praktycznie do 14:00 wisi mi na piersi. Mały nie śpi do południa bo się nie najada. Troche przysypia na piersi. Po południu dostaje butelkę mojego mleka, tak z 50 ml. Idzie spać czasem na 3godz. Potem znowu piers i czasem troche MM bo juz swojego nie mam. A na wieczór on jest strasznie głodny i niespokojny, że ciężko jest mi go przerzymywać na piersi. Ogolnie MM daję max 80 ml na dobę, i swojego w butelce ok 50 ml bo wiecej nie mam. Łącznie mały wypija na dobę 500-600 g(ml) mleka (ważę po karmieniu). Ale w takim systemie mały bardzo mało śpi (nie to co po MM). Tak więc laktatora używam już max 3 razy na dobę, bo czesciej to bylo wyczrepujace i ciezko sie bylo zgrac z dzieckiem. Kupiłam sobie dodatkowo Piulatte plus, piję też Karmi. Już nie wiem co mam zrobić, co poprawić, czy jest to wogóle możliwe żebym mogła przejśc kiedykolwiek na samą pierś i karmić po 15 minut tak zeby sie najadał i wyjśc na spacer z dzieckim jak człowiek. Dodam że mam mały biust i moja mama tez nie miala mleka, nie wiem już czy ma to znaczenie. PROSZĘ POMÓŻCIE bo już tracę wiarę że mi się uda.