Dodaj do ulubionych

Studia w Anglii

12.10.10, 08:53
Universities in England should be able to charge unlimited fees... charges up to £12,000 a year for a degree course. Ciekawe czy to przejdzie.
Obserwuj wątek
    • Gość: mmm Re: Studia w Anglii IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.10.10, 11:20
      Jesli przejdzie, to w ciągu kilku/kilkunastu lat skutecznie wykasuje UK z mapy krajów o dużym potencjale gospodarzcym i naukowym (jeśli UK jeszcze tam jest) i zmusi do jeszcze szerszego otwarcia granic dla wykształconych obcokrajowców (którzy wtedy juz niekoniecznie beda chcieli tam pracować)
        • Gość: mmm Re: Studia w Anglii IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.10.10, 12:30
          Dlatego, że w ten sposób studia w UK będą najdroższe na świecie, a najzdolniejsi niekoniecznie rodzą się w najbogatszych rodzinach... A i najbogatsi pewnie sobie przemyslą czy nie lepsza bedzie opcja studiowania za granicą.

          >Bo zamiast studiowac subsydiowane przez podatnikow 'independent studies' na University of Gloucester delikwenci pojda po szkole do pracy?

          Chyba masz na mysli do łopaty?
          • carnivore69 Re: Studia w Anglii 12.10.10, 13:14
            Skad smiale zalozenie, ze owe £12,000 beda placili wszyscy? Jesli bedzie to stawka wyjsciowa, a do tego bedzie odpowiedni system stypendialny, to nie musi byc gorzej. US jakos przedzie, mimo, ze czesne w co lepszych instytucjach tamze nie jest nizsze.

            > Chyba masz na mysli do łopaty?

            A teraz wytlumasz dlaczego lopata spowalnia wzrost gospodarczy, a subsydiowane 'independent studies' dla piatego decyla osiemnastolatkow nie.

            Pzdr.
            • Gość: mmm Re: Studia w Anglii IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.10.10, 13:42
              > Jesli bedzie to stawka wyjsciowa, a do tego bedzie odpowiedni system stypendialny, to nie musi byc gorzej.

              Tylko ktoś ten "odpowiedni" system stypendialny musi najpierw wymyślić. Jak na razie absolwenci z niezamożnych rodzin toną w długach nawet przy dzisiejszych czesnych.

              Problem w tym, że firmy operujące w skali globalnej rekrutują absolwentów szkół srednich tylko i wyłacznie na stanowiska pomocnicze i nisko płatne typu przynieś- zanieś-pozamiataj (taka korporacyjna forma "łopaty"), z których trudno jest się wybić wyżej. Na wszystkie inne wymagany jest dyplom wyższej uczelni, studiowany kierunek ma znaczenie tylko w określonych branżach. W większości nie ma to znaczenia. Gdy gdzieś zaczyna brakować wykształconej kadry lub rosną koszty jej pozyskania firma przenosi swoje operacje tam gdzie pozyskanie pracownika jest łatwiejsze i tańsze. Albo pozostaje import i zapełnienie luki migrantami, nawet jeśli trzeba będzie ich trochę douczyć angielskiego. Naprawdę dziwie się, że UK swiadomie chce stworzyć taką dziurę "wykształceniową" na rynku pracy.
              • carnivore69 Re: Studia w Anglii 12.10.10, 14:48
                > Tylko ktoś ten "odpowiedni" system stypendialny musi najpierw wymyślić. Jak na
                > razie absolwenci z niezamożnych rodzin toną w długach nawet przy dzisiejszych c
                > zesnych.

                Cos tam chlopcy jednak kombinuja, wiec sugerowanie, ze jest to wzrost czesnego nieskoordynowany z innymi dzialaniami jest troche nie fair:

                "But they would not have to start repaying it until their earnings reached £21,000 per year, up from the current level of £15,000. [...] young people from families earning less than £25,000 will receive an additional grant of £3,250."

                Oczywiscie w ew. praniu wyjdzie jak ow nowy system dziala.

                Co do "lopaty" - dla dobrych kandydatow studia beda wciaz oplacalne. Dla kiepskich - pewnie mniej, niemniej i oni nie zostana na lodzie. Utknniecie na "kasie w supermarkecie" nie bedzie juz sie wiazalo z koniecznoscia splaty pozyczki.

                Na koniec - oczywiscie, ze korzysc z ukonczenia studiow przez mlodego czlowieka jest dla srednio rzecz biorac wiekasza dla spoleczenstwa jako calosci niz dla samego delikwenta, stad system dofinansowania studiow. Niemniej istnieje punkt, powyzej ktorego kolejny grosz wydany na dofinansowanei studiow przynosi spoleczenstwu mniej niz jeden grosz. I wcale nie jest oczywiste, ze UK sie w takim miejscu obecnie nie znajduje.

                Pzdr.
      • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 12.10.10, 16:09
        mmm napisał(a): jesli przejdzie, to w ciągu kilku/kilkunastu lat skutecznie wykasuje UK z mapy krajów o dużym potencjale gospodarzcym i naukowym (jeśli UK jeszcze tam jest) i zmusi do jeszcze szerszego otwarcia granic dla wykształconych obcokrajowców (którzy wtedy juz niekoniecznie beda chcieli tam pracować)

        W USA placi sie ile sobie szkoly zycza i jakos nie wykasowalo to USA z krajow o potencjale tego i owego...
        ...powyzsza moja wypowiedz nie oznacza ze projekt przeszedl
    • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 12.10.10, 13:02
      Ja mysle, ze przejdzie, moze w lagodniejszej nieco formie i na przestrzeni kilku lat. Powazne uczelnie i powazne kierunki przetrwaja a wykrusza sie wszelkie 'new universities' oferujace nikomu praktycznie niepotrzebne kursy. Za konkretne studia prowadzace do konkretnej kariery warto bedzie sie zadluzyc. A te pozostala, nawet przy dzisiejszych oplatach, stanowia strate czasu i funduszy.
        • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 12.10.10, 13:45
          hm, sorry jesli obrazilam studentke tak powaznych kierunkow 'uniwersyteckich' jak np Golf Course Management, Media Studies, Underwater Basket Weaving, lub temu podobnych, na rozlicznych 'uczelniach' rozsianych po kraju, o kryteriach przyjecia rzedu 3 Es w ALevels.
          A opluwanie monitora to tez sie pewnie gdzies studiuje do perfekcji???? Za £12K rocznie to dopiero bedzie bargain!
          • xiv Re: Studia w Anglii 12.10.10, 18:25

            :) [a propos plucia]

            W UK mozna na przyklad zrobic doktorat z gier komputerowych. Mile? Na pewno. Przydatne? Tak sobie.

            Jest tego cala masa.

            Z drugiej strony - studiowanie to nie tylko nauka przydatnych rzeczy. To powinna byc nauka samodzielnego myslenia.
    • ozlem Re: Studia w Anglii 12.10.10, 14:01
      £12k/rok zapoczatkuje napewniej ere brytyjskiej turystyki edukacyjnej i bedzie okazja do poszerzenia oferty zagranicznych uczelni. Aha, nie mam na mysli USA czy innych krajow anglojezycznych, ale znienawidzona UE, gdzie Brytyjczycy sa uprawnieni do tych samych stawek co rodzimi studenci. Czyli od 0(np. Skandynawia) do jakis 15% tego co musieliby zaplacic studiujac w UK. Nawet Brytyjczycy umieja liczyc.
      • Gość: Mango Re: Studia w Anglii IP: *.chello.pl 12.10.10, 14:26
        > £12k/rok zapoczatkuje napewniej ere brytyjskiej turystyki edukacyjnej i be
        > dzie okazja do poszerzenia oferty zagranicznych uczelni. Aha, nie mam na mysli
        > USA czy innych krajow anglojezycznych

        Czemu nie? Łatwiej będzie im studiować w Szkocji, niż w Skandynawii.
        • ozlem Re: Studia w Anglii 12.10.10, 15:17
          Niekoniecznie. Zagraniczne uniwersytety zdrenuja UK z tych co sie wykaza czym lepszym, reszcie zapewnia specjalne kursy wyrownujace. Oczywiscie platne, ale nadal sie bedzie kalkulowac. Tak czy inaczej UK bedzie stratna. Zreszta sie dziwie, ze brytyjski rzad/podatnik skoro ksztalcenie uniwersyteckie go juz teraz za duzo kosztuje nie wpadl jeszcze na pomysl outsourcingu edukacji mlodego pokolenia do krajow, ktore sobie pod tym wzgledem radza lepiej. W dodatku jakby to zrobil w masowej skali to moglby wynegocjowac spore rabaty..
              • ozlem Re: Studia w Anglii 12.10.10, 15:29
                Etam. Dzis jest, jutro/za rok/za 10 lat (niepotrzebne skreslic) juz nie. Edukacja to towar jak kazdy inny. Ma oczywiscie swoja specyfike, ale podlega prawom rynku i na pewno absurdalna cena jej nie pomaga.
                • carnivore69 Re: Studia w Anglii 12.10.10, 15:34
                  Jasne. Tyle, ze zagraniczni od dawna juz placa, a krajowi niekoniecznie znajda lepszy substytut. Wiec proponowana reforma wcale nie musi oznaczac strzelenia sobie samoboja (poki co to studenci krajowi sa beneficjentami systemu, a nie odwrotnie).

                  Oczywiscie, ze za 10 lat moze krajobraz wygladac zupelnie inaczej, biorac chociazby pod uwage zmiany w Europie kontynentalnej (coraz wieksza liczbe programow oferowania po angielsku i zmiana struktury na bachelor/master). Ale maly ma to zwiazek z dyskutowana reforma.

                  Pzdr.
                • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 12.10.10, 15:40
                  Macie troche racji, czesc potencjalnych studentow moze wybrac kontynentalne uczelnie. Ale te najbardziej prestizowe brytyjskie instytucje (powiedzmy te z Russell Group) na pewno nie ucierpia - w tym kraju liczy sie nie tylko dyplom ale rowniez skad pochodzi. Czesto nawet pracodawcy wola kandydata kto ma 2:1 z Edinburgh czy Bristol, nie wspominajac o Oxbridge, niz kogos z First ale z Canterbury, Metropolitan, Derby czy Plymouth, dla przykladu.
                  Moim zdaniem, wszystko sie ulozy. Studenci o prawdziwym potencjale akademickim zostana; pozostali albo zrezygnuja ze studiow ale znajda tansze.
    • ozlem Re: Studia w Anglii 12.10.10, 16:47
      tu jest jeszcze ciekawszy link szacujacy koszt przecietnego licencjatu na uczelniach londynskich na £90K a 5-letnich studiow medycznych na £120k:
      www.thisislondon.co.uk/standard/article-23886822-students-should-pay-thousands-more-in-university-fees.do
      Nikt mi nie wmowi, ze nie jest to cena zaporowa dla wiekszosci "working families" z wiecej niz jednym dzieckiem.
      • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 12.10.10, 17:06
        Z doswiadczenia mojej rodziny, podobnie myslalam, kiedy pierwszy raz wprowadzono tuition fees, ale kiedy kilka lat pozniej pierwsza corka wybierala sie na studia, ochlonelismy z oburzenia. Dostala student loan na pokrycie fees a reszte fundowalismy my. Po dwoch latach pracy pozyczke splacila i korzysta z przywilejow jakie dalo jej wyzsze wyksztalcenie; pare lat pozniej tuition fees poszly w gore i ten sam schemat powtorzyl sie z druga corka. Wiem, ze kwoty o ktorych teraz jest mowa sa znacznie wyzsze, ale ludzie sie przyzwyczaja a studenci dalej beda studiowac medycyne, weterynarie, ekonomie, finanse prawo czy kierunki inzynieryjne bo naklad finansowy zwroci sie, i to raczej z nawiazka, choc potrwa to pewnie troche dluzej.
        • qvintesencja Re: Studia w Anglii 14.10.10, 08:39
          Gość portalu: steph13 napisał(a):

          > Z doswiadczenia mojej rodziny, podobnie myslalam, kiedy pierwszy raz wprowadzon
          > o tuition fees, ale kiedy kilka lat pozniej pierwsza corka wybierala sie na st
          > udia, ochlonelismy z oburzenia. Dostala student loan na pokrycie fees a reszte
          > fundowalismy my. Po dwoch latach pracy pozyczke splacila i korzysta z przywile
          > jow jakie dalo jej wyzsze wyksztalcenie; pare lat pozniej tuition fees poszly w
          > gore i ten sam schemat powtorzyl sie z druga corka. Wiem, ze kwoty o ktorych
          > teraz jest mowa sa znacznie wyzsze, ale ludzie sie przyzwyczaja a studenci da
          > lej beda studiowac medycyne, weterynarie, ekonomie, finanse prawo czy kierunki
          > inzynieryjne bo naklad finansowy zwroci sie, i to raczej z nawiazka, choc pot
          > rwa to pewnie troche dluzej.

          No pewnie, ludzie sie do wszystkiego przyzwyczaja:). Jednak obciazenie duzymi dlugami to garb
          ktory sie dzwiga przez zycie i prawie nie zauwaza jak sa dobre czasy ale mozna pojsc na dno w zlych czasach. Przypomina sie tu przypadek nie kogo innego jak Mdm&Messr. M.B. Obama. Niezamozni absolwenci najlepszej uczelni w USA skonczyli splacanie dlugow ze studiow dobrze po 40-sce. I akurat zdazyli w dobrych czasach a jak sie zle zaczely to awansowali:).

          Natomiast z punktu widzenia calej ekonomii brytyjski plan to jeszcze jeden szatanski pomysl na wycisniecie kasy z reszty swiata. W Chinach, Indiach itp. drobny fragment populacji czyli marne
          20 czy 50mln ludzi ma juz teraz kase i hopla na ksztalcenie potomstwa zagranica wiec chetnie zainwestuja pelne koszty byle ich przyjeto. Wkrotce takich ludzi bedzie o setki milionow wiecej. A czesc z tych pelnych oplat bedzie mozna przeznaczyc na wsparcie finansowe miejscowych.
          • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 14.10.10, 13:41
            Jezeli prawda jest, ze nowe tuition fees tutejszych studentow zastapia raczej niz uzupelnia dotacje panstwowe jakie uczelnie obecnie otrzymuja, to rzeczywiscie uniwersytety beda zmuszone nadbudowac fundusze przyjmujac mase studentow zagranicznych spoza EU. Przechodzac ostatnio kolo renomowanej LSE w Londynie, zdziwiona bylam jak malo bialych twarzy bylo wsrod masy studentow. A te pomniejsze istytucje juz od lat bazuja na foreign students jako ze brytyjski dyplom liczy sie nadal w wielu krajach.
            W opinii roznych komentatorow, nowy system spowoduje, ze wiele drugo i trzeciorzednych uczelni zamknie sie poprostu bo brytyjscy studenci nie beda placic tak wysokich sum za mizerny poziom akademicki. W sumie ciesze sie, ze ksztalcenie dzieci mam juz za soba.
            • ozlem Re: Studia w Anglii 14.10.10, 15:20
              > W opinii roznych komentatorow, nowy system spowoduje, ze wiele drugo i trzecio
              > rzednych uczelni zamknie sie poprostu bo brytyjscy studenci nie beda placic tak
              > wysokich sum za mizerny poziom akademicki.

              Albo bedzie konkurowac cena i nawet sie rozrosnie... Nie oszukujmy sie, wyksztalcenie juz dawno sie zdewaluowalo i nawet w UK nie ma juz wielu sensownych entry positions dla absolwentow szkol srednich. Pracodawcy przyzwyczaili sie do podazy ludzi po studiach, wiec dla wielu dyplom nawet trzeciorzednej uczelni bedzie lepszy niz brak dyplomu w ogole.
                • ozlem Re: Studia w Anglii 14.10.10, 15:37
                  Twierdzisz, ze w edukacji sie nie da konkurowac cenowo i jednoczesnie zwiekszyc pozycji na rynku? We wszystkich znanych mi blizej branzach sie da - kwestia zalozen.
                  • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 14.10.10, 15:54
                    > Twierdzisz, ze w edukacji sie nie da konkurowac cenowo i jednoczesnie zwiekszyc
                    > pozycji na rynku? We wszystkich znanych mi blizej branzach sie da - kwestia za
                    > lozen.
                    Zwyczajnie nie widze jak. Trzeciorzedne uczelnie juz teraz maja slabych wykladowcow, kiepski research i marne wyposazenie. Kiedy odpadna im dotacje panstwowe (bo taki jest prospekt), to w jaki sposob beda mogly utrzymac nawet ten obecnie mizerny poziom akademicki (ie oplacic dobrej klasy kadre, inwestowac w laboratoria itp), utzymujac sie na rynku nie tylko w oparciu o nizsze wymagania od potencjalnych studentow, ale rowniez w klimacie zanizonych tuition fees? Ktory, powaznej klasy akademik bedzie chcial pracowac na takiej uczelni za grosze, bez srodkow na badania i rozwoj? Poziom spadnie, chetnych zabraknie i uczelnia sie zamknie. Tak ja to widze chociaz naturalnie moge sie mylic.
                    • ozlem Re: Studia w Anglii 14.10.10, 16:28
                      Beda sie rozwijaly na takich samych zasadach jak niepubliczne uczelnie w Polsce w czasach, kiedy mogly tylko pomarzyc o jakimkolwiek dofinansowaniu swojej dzialnosci lub choc samych studentow (w postaci stypendiow, akademikow, itp). I sie rozwijaly mimo konkurecji ze strony darmowych panstwowych uczelni z ustabilizowana renoma na rynku. W dodatku mam wrazenie, ze dzieki temu, ze renomowane brytyjskie uniwersytety juz obwiescily, ze bardzo chetnie podniosa fee do niebotycznych rozmiarow bo i tak znajda chetnych (jak nie w kraju to za granica), to duza czesc zdolnych mlodych ludzi z powodow ekonomicznych wyladuje na uczelniach podrzednych stopniowo podnoszac ich poziom. A to juz tylko krok do wychowania sobie wlasnej, niezlej jakosci kadry i zainicjowania ciekawej dzialnosci naukowej, nawiazania wspolpracy z innymi uczelniami w podobnej sytuacji, etc, etc.

                      Aczkolwiek rowniez potwierdzam, ze moge sie mylic, bo zeby to osiagnac trzeba posiadac wizje, ambicje i spora doze "out-of-the-box thinking". A z tymi przymiotami w UK generalnie jest krucho, oj krucho...
                      • ozlem Re: Studia w Anglii 14.10.10, 16:56
                        Aha, bardzo mi spodobala jedna z wypowiedzi na forum Guardiana, mysle ze dosc dobrze podumowuje sytuacje wiec pozwole sobie zacytowac:

                        midlandbob
                        13 October 2010 8:52AM

                        Our media's coverage is that of the headline price of tuition fees as the only cost to the potential student. Don't forget that on top of that is the Student Loan to actually keep yourself alive, kicking and learning through 3 or 4 years.

                        However, lets fast forward a bit:

                        year one (or whenever these increased fees kick in) - universities find that their potential intake are voting with their feet and there aren't quite so many students wanting to attend their establishments; fewer students, teaching staff redundancies, reduced reputation...

                        1 - 5 years - increased number of foreign students paying top whack to attend our universities; fewer home bred students attending...

                        5 - 10 years - aforementioned foreign students going back home to increase the economic value of our competitors; fewer graduates back home in blighty to increase our country's economic product; not enough doctors, graduate nurses, teachers, engineers, architects indeed any profession/job where a degree is a basic requirement - reduced economic viability, reduced tax intake...

                        10 - 15 years - a PhD history student comes up with a doctorate on the effect of the Browne report...
                      • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 14.10.10, 17:00
                        >zeby to osiagnac trzeba posiadac wizje, ambicje i spora doze "out-of-the-box thinking". A z >tymi przymiotami w UK generalnie jest krucho, oj krucho...

                        Naprawde tak myslisz? Ja na pewno nie posadzam tego kraju o brak ambicji, wizji czy umiejetnosci myslenia out of box. Historycznie biorac to jak na mala w koncu wyspe radza sobie raczej dobrze. Nie wszystkie narody w Europie mialy dosyc tych przymiotow aby zarzadzac rozleglym Empire??? Wracajac do meritum, jesli czesc uczelni upadnie i zostana tylko powazne instytucje, to na dluzsza mete wszystkim to wyjdzie na dobre.

    • qvintesencja Re: Studia w Anglii 18.10.10, 09:04
      xiv napisał:

      > Z drugiej strony - studiowanie to nie tylko nauka przydatnych rzeczy. To powinn
      > a byc nauka samodzielnego myslenia.

      Praktycznie jednak powinna byc to nauka samodzielnego myslenia o przydatnych rzeczach:) O czym przekonuja sie polscy magistrowie politologii czy europeistyki zasuwajacy na zmywakach.

      Inna sprawa ze UK jest najbardziej klasowym czy warstwowym spoleczenstwem, ma najnizszy wskaznik intergeneracyjnej mobilnosci dochodowej czyli trudno jest przeskoczyc ponad poziom dochodow rodzicow co jest miara rownosci szans w spoleczenstwie.
      • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 18.10.10, 12:34
        qvintesencja napisał:

        > xiv napisał:
        >
        > > Z drugiej strony - studiowanie to nie tylko nauka przydatnych rzeczy. To
        > powinna byc nauka samodzielnego myslenia.

        xiv ma racje i na tym wlasnie polega tutejsza edukacja

        > Praktycznie jednak powinna byc to nauka samodzielnego myslenia o przydatnych rz
        > eczach:) O czym przekonuja sie polscy magistrowie politologii czy europeistyki
        > zasuwajacy na zmywakach.


        Zapewniam cie, ze tutejsi absolwenci politologii nie pracuja na zmywakach, pewnie dlatego wlasnie, ze nauczono ich myslec samodzielnie i stosowac te umiejetnosc do wielu dziedzin a nie tylko tej, z ktorej dyplom zdobyli. Stad znajduja zatrudnienie w zawodach nie majacych nic wspolnego z ich studiami. Studiujesz to, co ciebie interesuje w wieku 18 lat, ale w trakcie studiow zdobywasz nie tylko konkretna wiedze z jednej dziedziny lecz duzo bardziej rozlegle skills, ktore pozwalaja do latwej adaptacji na rynku pracy dla graduates.
        >
        > Inna sprawa ze UK jest najbardziej klasowym czy warstwowym spoleczenstwem, ma n
        > ajnizszy wskaznik intergeneracyjnej mobilnosci dochodowej
        > czyli trudno jest przeskoczyc ponad poziom dochodow rodzicow co jest miara row
        > nosci szans w spoleczenstwie

        W jakims stopniu ale nie jest to zupelna prawda. Dobra edukacja daje powazna szanse do przeskoczenia zarobkow rodzicow, nawet w wypadku osob pochodzacych z tradycyjnej working class. Problem w tym, ze czasami rodzice musza dysponowac zdrowym income aby zapewnic jakosc tej przed-uniwersyteckiej fazy w edukacji dziecka.
        • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 18.10.10, 13:05
          Zapewniam cie, ze tutejsi absolwenci politologii nie pracuja na zmywakach, pewnie dlatego wlasnie, ze nauczono ich myslec samodzielnie i stosowac te umiejetnosc do wielu dziedzin a nie tylko tej, z ktorej dyplom zdobyli.
          Chyba mowa o ich sytuacji w Polsce, no to wtedy wiadomo, ze inteligentny humanista gdziestam sie w koncu zaczepi. W UK jest takich z Polski wielu. Sama rozmawialam w necie z jednym politologiem co ryby patroszyl w UK gdzies na polnocy. Zreszta co tam politologia, znam nawet niedawno upieczona pania inzynier z 1 rokiem doswiadczenia zawodowego jaka warzywa skrobie zawodowo.
        • ozlem Re: Studia w Anglii 18.10.10, 13:11
          > Zapewniam cie, ze tutejsi absolwenci politologii nie pracuja na zmywakach, pewn
          > ie dlatego wlasnie, ze nauczono ich myslec samodzielnie i stosowac te umiejetn
          > osc do wielu dziedzin a nie tylko tej, z ktorej dyplom zdobyli. Stad znajduja z
          > atrudnienie w zawodach nie majacych nic wspolnego z ich studiami.

          Haha. Ale w sumie sie zgadzam. Na zmywakach robia imigranci. Dla Brytyjczykow sa kasy w Tesco.
          • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 18.10.10, 13:24
            hm, teraz sa specyficzne czasy i nie jeden absolwent laduje w menial jobs ale nie jest to normalna sytuacja i wiekszosc znajdzie lepsze zatrudnienie z czasem. Ci co mieli glowe na karku i robili internships latem po 2gim roku studiow, w sporej mierze siedza na cieplych posadach. Ci, ktorzy czekali z szukaniem pracy do post-graduation, czesto doznaja rozczarowania bo graduate intake na ten rok jest juz full.
      • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 18.10.10, 13:01
        Inna sprawa ze UK jest najbardziej klasowym czy warstwowym spoleczenstwem,

        Chyba w Europie, a to tez niezbyt pewne bo naprawde we Wloszech widac to wyrazniej. Bo takiej klasowosci jak w USA ( jedni na bruku, inni w palacach), w krajach Ameryki poludniowej czy w Indiach to ja w zyciu nie widzialam.
        • jaleo Re: Studia w Anglii 18.10.10, 13:32

          princesswhitewolf napisała:

          > [i]Inna sprawa ze UK jest najbardziej klasowym czy warstwowym spoleczenstwem,[/
          > i]
          >
          > Chyba w Europie, a to tez niezbyt pewne bo naprawde we Wloszech widac to wyrazn
          > iej. Bo takiej klasowosci jak w USA ( jedni na bruku, inni w palacach), w kraja
          > ch Ameryki poludniowej czy w Indiach to ja w zyciu nie widzialam.

          Tylko ze rozwarstwienie majatkowe a klasowosc (szczegolnie w brytyjskim rozumieniu) to troche inne zagadnienia.

          Na temat brytyjskiej klasowosci moznaby dlugo rozprawiac, ale krotko powiedziawszy, glowna przyczyna stosunkowo slabej mobilnosci miedzy klasami nie sa jakies zewnetrzne ograniczenia typu dyskryminacja w edukacji czy zatrudnieniu, ale pewna, uswiecona przez wieki, mentalnosc, charakterystyczna dla tutejszego spoleczenstwa ("everybody knows their station in life"). Stad np u nisko wyksztalconych rodzicow niewielke ambicje na wyksztalcenie wlasnych dzieci. Bo nie oszukujmy sie, zdolne dziecko z biednej rodziny, ale z ambitnymi rodzicami, moze sobie w tym kraju poradzic bardzo dobrze.



          • qvintesencja Re: Studia w Anglii 18.10.10, 13:48
            jaleo napisała:

            > > Inna sprawa ze UK jest najbardziej klasowym czy warstwowym spoleczenst
            > wem,

            > > Chyba w Europie, a to tez niezbyt pewne bo naprawde we Wloszech widac to
            > wyrazniej. Bo takiej klasowosci jak w USA ( jedni na bruku, inni w palacach), w
            > krajach Ameryki poludniowej czy w Indiach to ja w zyciu nie widzialam.

            Statystyka jest nieublagana, UK jest najbardziej warstwowa, oczywiscie wsrod krajow rozwinietych. Takie Indie to inna bajka.

            > Tylko ze rozwarstwienie majatkowe a klasowosc (szczegolnie w brytyjskim rozumie
            > niu) to troche inne zagadnienia.
            > Na temat brytyjskiej klasowosci moznaby dlugo rozprawiac, ale krotko powiedziaw
            > szy, glowna przyczyna stosunkowo slabej mobilnosci miedzy klasami nie sa jakies
            > zewnetrzne ograniczenia typu dyskryminacja w edukacji czy zatrudnieniu, ale pe
            > wna, uswiecona przez wieki, mentalnosc, charakterystyczna dla tutejszego spolec
            > zenstwa ("everybody knows their station in life"). Stad np u nisko wyksztalco
            > nych rodzicow niewielke ambicje na wyksztalcenie wlasnych dzieci. Bo nie oszuk
            > ujmy sie, zdolne dziecko z biednej rodziny, ale z ambitnymi rodzicami, moze sobie
            > w tym kraju poradzic bardzo dobrze.

            No jasne. Ale jednak ta mentalnosc przycina ludziom piorka. Z drugiej strony warstwy wyzsze
            maja juz te swoje ustalone szlaki wiec jest latwiej a symbolem tego sa Etony i takie tam. W koncu na topie sa kumple albo ziomale z Etonow:).
            • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 18.10.10, 15:01
              nie jaleo ale ja to napisalam.
              Widzisz ja nie opieram sie na statystykach ale na tym co widze golym okiem. Nie bardzo wierze w ta statystyke i jestem pewna ze jest naciagana

              W USA widzialam cale dzielnice pelne ludzi mieszkajacych w kartonach i kradzionych wozkach z supermarketow. Obok sa za wysokimi murami wille z wlasnym jachtem, 10 luks samochodami.

              W Ameryce poludniowej np Rio de Janeiro ludzie mieszkaja w lepiankach a niedaleko od nich milionerzy posiadacze plantacji w swoich wielkich posiadlosciach.


              W UK dominuje klasa srednia. Nie ma praktycznie prawie ludzi zyjacych w kartonach. O jakim rozwarstwieniu mowa??? Jak niby ma sie to objawiac w kraju gdzie jest MINIMALNA PLACA??? ( w wielu krajach tego nie ma) Naprawde to pojecie rzekomego wielkiego rozwarstwienia pochodzi chyba z czasow XIX wiecznego kapitalizmu w UK. Jesli sie zwroci uwage jakie sa zarobki najczesciej powtarzalne w jakim przedziale to widac ze okolo 50% spoleczenstwa ma dosc podobny styl zycia. Jest to typowe dla krajow gdzie powyzej pewnej stopy procentowej dochod ma ok 40(UK)- 50% podatku. Trzebaby zarabiac hoho BOG-WIe-Ile aby styl zycia wielce sie zaczal roznic. Zwyklych ludzi to nie dotyczy.
          • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 18.10.10, 15:09
            jaleo napisała:

            Na temat brytyjskiej klasowosci moznaby dlugo rozprawiac, ale krotko powiedziaw
            > szy, glowna przyczyna stosunkowo slabej mobilnosci miedzy klasami nie sa jakies
            > zewnetrzne ograniczenia typu dyskryminacja w edukacji czy zatrudnieniu, ale pe
            > wna, uswiecona przez wieki, mentalnosc, charakterystyczna dla tutejszego spolec
            > zenstwa ("everybody knows their station in life"). Stad np u nisko wyksztalco
            > nych rodzicow niewielke ambicje na wyksztalcenie wlasnych dzieci. Bo nie oszuk
            > ujmy sie, zdolne dziecko z biednej rodziny, ale z ambitnymi rodzicami, moze sob
            > ie w tym kraju poradzic bardzo dobrze.


            Czyli mowa o czyms innym niz rozwarstwienie majatkowe? Przeciez klasowosc odnosi sie do majatku wlasnie przede wszystkim.

            Poza tym, przyznam, ze nie zauwazylam jakichs wielkich roznic pod tym wzgledem z innymi krajami. Wsrod prostych Amerykanow tez nie ma pedu do edukacji, wsrod prostych Wlochow tym bardziej. Dostep do szkolnictwa dla ubozszych ludzi jak narazie jest duzo latwiejszy w UK niz w USA, gdzie wszyscy placa wysoka cene za edukacje.
            To co jedynie odroznia Brytyjczykow od Polakow to przywiazanie do tradycji rodu. W Polsce komunizm prawie wytrzepil wszelakie pojecie "dobrego rodu" i jego tradycji. Ale juz we Francji czy USA to jak najbardziej istnieje.... Sa po prostu spoleczenstwa dla jakich tradycja jest istotna i sa takie dla jakich jest to mniej wazne.
            Moja przyjaciolka Szwedka mowi, ze Anglia to przestarzaly kraj-bo? - pytam ja. Na co ona bo w porownaniu ze Szwecja nie wszycy maja Digital TV jeszcze, stare budynki sa ciagle odnawiane zamiast budowac nowoczesne itd itp. Otoz nie dla wszystkich Brytyjczykow pogon za technologia i nowoczesnoscia jest czyms tak pasjonujacym i wartym zachodu. Wielu nadal nie kupi electric blanket tylko beda uzywac hot bottle water, a zamiast termosu kupia cosy teapot cover bo lubia to co znaja... I w tym zakresie uwazam ze myli sie klasowosc z ...przywiazaniem do tradycji, rowniez tradycji rodu. I za to ich kochamy:)
            • princesswhitewolf Re: Klasowosc dzielnic 18.10.10, 15:14
              Dodam jeszcze, ze tak w przeciwienstwie do Polski gdzie meliniarz mieszka w tym samym bloku gdzie lekarz i kierowca( spadek komunistycznego braku prywaty- powoli sie zmienia), w UK owszem istnieja lepsze i gorsze dzielnice. No ale takie same rozwarstwienie dzielnic istnieje WSZEDZIE w Europie zachodniej. Wszedzie: we Francji, Wloszech, USA etc.

              Mnie to osobiscie cieszy bo nie chce mieszkac kolo meliniarzy. W Polsce bylo to nie do unikniecia.
            • jaleo Re: Studia w Anglii 18.10.10, 15:37
              princesswhitewolf napisała:

              > >
              > Czyli mowa o czyms innym niz rozwarstwienie majatkowe? Przeciez klasowosc odnos
              > i sie do majatku wlasnie przede wszystkim.
              >

              Wlasnie w tradycyjnym brytyjskim rozumieniu podzial klasowy to nie jest podzial majatkowy - tak nie jest od mniej wiecej lat 20-tych ubieglego wieku, czyli konca tzw zlotego wieku arystokracji i wzrostu znaczenia klasy sredniej. Ten podzial klasowy najlpiej mozna chyba okreslic jako "swiadomosc przynaleznosci do klasy", co z dochodem czy majatkiem nie ma nic wspolengo. I tak np Alan Sugar jest working class (i pewnie by sie obrazil, gdyby go ktokolwiek probowal przekonac inaczej), miliarder Richard Branson jest middle class, podobnie jak zyjacy (podobno) na £100 tygodniowo Lembit Opik :-)

              W sondazach pt. "do jakiej klasy spolecznej siebie zaliczasz" w UK od lat procent ludzi identyfikujacych sie z working class sie nie zmienil od drugiej wojny swiatowej (a nawet minimalnie wzrosl), mimo sporo wyzszego sredniego "disposable income".

              Owszem, miedzynarodowy socjologiczny podzial na klasy "majatkowo/zawodowe" tez jest tu stosowany, na potrzeby marketingu na przyklad, ale UK jest jednym z tych nielicznych krajow europejskich gdzie istnieje rowniez tradycyjna klasowosc, o ktorej mowie wyzej.
              • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 18.10.10, 20:41
                Ja tam uwazam, ze ciezko mowic o jakiejs klasowosci w kraju gdzie ogromny procent to obcokrajowcy i ich potomkowie....
                Przyznam, ze nie za bardzo doswiadczylam w UK jakiejs klasowosci. Juz bardziej we Francji gdzie mielismy stolowke dla managerow osobno od reszty pracownikow ( Okropne!)

                A co do wspolpracy wewnarz jednej klasy to uwazam ze w USA jest to znacznie bardziej widoczne: tam sa cale klany old-boys-network gdzie jeden drugiego kryje
                • jaleo Re: Studia w Anglii 18.10.10, 21:08
                  princesswhitewolf napisała:

                  > Przyznam, ze nie za bardzo doswiadczylam w UK jakiejs klasowosci. Juz bardziej
                  > we Francji gdzie mielismy stolowke dla managerow osobno od reszty pracownikow (
                  > Okropne!)

                  Klasowosc w UK nie polega na tym, ze jedna klasa inna pogardza, co wiecej, klasy nie sa raczej stawiane w pozycji - ta jest lepsza, a ta gorsza. Wielu ludzi np. z duma identyfikuje sie z working class, nawet wykonujac zawody tradycyjnie przypisane middle class, bo nie operuje to w swiadomosci jako klasa "lepsza" lub "gorsza", po prostu inna.

                  Obcokrajowcow nie jest znowu tak wiele w UK, w porowaniu z Niemcami, Francja, Hiszpania czy krajami Beneluxu.
                  • jaleo Re: Studia w Anglii 18.10.10, 21:18
                    PS. co do tej "ogromnej" ilosci obcokrajowcow w UK - wyjedz gdzies poza Londyn, Birmingham i Bradford, i ukaze Ci sie zupelnie inny kraj. Obszary wioskowe, rolnicze w UK sa niemalze homogienicznie brytyjskie. Szkocja poza wiekszymi miastami jest jednonarodowa, oprocz Polakow pracujacych w hotelach :-) W Northumberland, gdzie ja mieszkam, w szkolach sa wylacznie brytyjskie dzieci - moj syn dopiero w szkole sredniej chodzil do klasy z uczniem nie-Brytyjczykiem, pewnie dlatego, ze jest to jedna z najwiekszych szkol w hrabstwie. Cale podszycie tutejszego codziennego zycia, lokalne zwyczaje, festyny, stowarzyszenia, zawody sportowe, przedstawienia, fundraising, wszystko, co podtrzymuje sens lokalnej spolecznosci - toczy sie niemalze wylacznie wsrod rdzennej ludnosci.

                    Londyn to nie jest UK.
                  • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 18.10.10, 21:18
                    no ja nie wiem czy tak malo... W duzych miastach sa cale dzielnice pelne obcokrajowcow.
                    W Londynie w zasadzie tylko pd zachod jest najbardziej "bialy". Moze w statystykach nie liczy sie juz dzieci emigrantow i dlatego wyglada na to ze jest ich nie tak wiele jak w innych krajach.

                    Przyznam, ze przyjechalam do UK w 1996r wiec dosc dobrze znam UK ale niespecjalnie ktokolwiek z moich przyjaciol tubylcow deklaruje swa przynaleznosc do jakiejkolwiek klasy spolecznej tudziez ludzie z jakimi pracowalam i pracuje
          • steph13 Re: Studia w Anglii 18.10.10, 15:23
            Zgadzam sie z jaleo. To w duzej mierze kwestia mentalnosci, ambicji i perspektywy na zycie calej rodziny. Sama znam przypadki dwoch rodzin. W jednej, wieloletnim marzeniem fizycznie pracujacych rodzicow bylo aby corka, kiedy dorosnie zostala fryzjerka; dziewczyny marzeniem bylo dorownac standartem zycia kolezankom z klasy, uparla sie, zdobyla stypendia, pozyczki itp i skonczyla prawo. W drugim znanym mi przypadku, tym razem single parent family, matka pracujaca w supermaket upierala sie z glebi council house aby corka skonczyla edukacje na GCSEs i przyszla pracowac do Tesco, snujac przed nia wspaniale perspektywy awansu itd. Szkola poparla dziewczyne, zostala zrobic ALevels i w ubieglym roku zaczela studiowac architekture. Cala rodzina do tej pory nie widzi sensu tego przedsiewziecia, i przy kazdej okazji powtarzaja jej: 'why go to univeristy, we haven't been and we are doing all right'.
            Mysle, ze takich przypadkow jest wiele wiecej, gdzie rodzice upieraja sie ze znaja swoje miejsce w hierarchi spolecznej a dzieci chca sie piac wyzej. I nic nie stoi na przeszkodzie.
              • jaleo Re: Studia w Anglii 18.10.10, 15:40
                ozlem napisała:

                > >I nic nie stoi na przeszkodzie
                >
                > Naprawde nic? W sumie caly watek sie od tego zaczal

                Ale przeciez te planowane wyzsze oplaty za studia nie sa oplatami "z gory", tylko dzialaja na zasadzie pozyczki, ktora absolwent bedzie splacal dopiero, kiedy jego zarobki przekrocza £21K. I tu ten z bogatej, i ten z biednej rodziny bedzie tak samo splacal, bo w odroznieniu do Polski, rodzice tutaj tak znowu bardzo nie pomagaja finansowo doroslym dzieciom, nie ma takiej spolecznej tradycji.
                • ozlem Re: Studia w Anglii 18.10.10, 15:53
                  Ale to nie o to chodzi. Ja nie mam najmniejszej watpliwosci, ze bogaci sobie poradza nawet z duzo wyzszym czesnym. I to bez pozyczki. Odnioslam sie do przykladow wyrywania sie mlodej zdolnej ale biednej mlodziezy z srodowisk, ktore nie widza potrzeby zdobywania wyksztalcenia czy realizowania swoich marzen.
              • steph13 Re: Studia w Anglii 18.10.10, 15:48
                ozlem napisała:

                > >I nic nie stoi na przeszkodzie
                > Naprawde nic? W sumie caly watek sie od tego zaczal

                ozlem, tak naprawde, naprawde? Chyba nie.
                Jesli ktos jest 'hell bent' zeby stworzyc sobie dobre perspektywy na przyszlosc, posiada ambicje, 'drive', wiare w siebie i konkretne zamilowania, to pomimo przerazajacej wizji wielkiego zadluzenia i negatywnej presji bezposredniego toczenia, 'come hell or high water' na studia pojdzie. Co nie znaczy, ze w kazdym indywidualnym przypadku brak studiow=nedzna przyszlosc. Niestety nie kazdy moze pojsc w slady Lord Sugar (brrr1) czy Richard Branson.
                • ozlem Re: Studia w Anglii 18.10.10, 16:07
                  Mowisz o wyjatkowych jednostkach. A takich w kazdym spoleczenstwie jest znikomy ulamek procenta, w dodatku niekoniecznie rodzi sie ubogich rodzinach. Myslisz, ze kilkakrotne zwiekszenie oplat za studia zwiekszy ich liczbe? Tak to dziala?
                  • steph13 Re: Studia w Anglii 18.10.10, 16:24
                    ozlem napisała:

                    > Mowisz o wyjatkowych jednostkach. A takich w kazdym spoleczenstwie jest znikomy
                    > ulamek procenta, w dodatku niekoniecznie rodzi sie ubogich rodzinach. Myslisz,
                    > ze kilkakrotne zwiekszenie oplat za studia zwiekszy ich liczbe? Tak to dziala?

                    Nie, tak to pewnie NIE dziala. Zwiekszyc, moze, nie zwiekszy, ale czy drastycznie zmniejszy to zobaczymy w praktyce. Moge byc w bledzie, ale mysle ze nowe obciazenie finansowe zmniejszy ped na uczelnie i kierunki malo uznawane przez pracodawcow. Trzeba bedzie rozwazyc od nowa czy trzy 'best years of one's life' warte sa powaznego zadluzenia. Bardzo indywidualna kalkulacja.
        • qvintesencja Re: Studia w Anglii 18.10.10, 18:00
          princesswhitewolf napisała:

          > Inna sprawa ze UK jest najbardziej klasowym czy warstwowym spoleczenstwem,
          > Chyba w Europie, a to tez niezbyt pewne bo naprawde we Wloszech widac to wyrazn
          > iej. Bo takiej klasowosci jak w USA ( jedni na bruku, inni w palacach), w kraja
          > ch Ameryki poludniowej czy w Indiach to ja w zyciu nie widzialam.

          Jeszcze raz: tu jest mowa tylko o krajach rozwinietych. Poza tym nie mowi sie klasowosci, ktora w sensie kasy i standartu zycia jest ogromna w USA tylko o mobilnosci intergeneracyjnej czyli przyslowiowego skoku od pucybuta w jednym pokoleniu do potomstwa milionera. Statystyki sa nieublagane: mobilnosc jest najnizsza w UK, USA jest za.

          Wielu powoluje sie na to ze jak 'dziecko z niskiej kasy jest bardzo zdolne i bardzo ambitne to da se rade'. To nie ulega zadnej watpliwosci, nie zyjemy w czasach gdy sie nalezalo do okreslonego stanu, nawet rojalem mozna zostac w UK jak sie dobrze odpowiednio chajtnie:). Problem jest w tym ze potomstwo rodzin kasiastych nie spada w dol drabiny bo kasa i ziomale powoduja ze przy minimalnym wysilku utrzymuja sie na szczeblach.
          • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 18.10.10, 20:46
            rozumiem teraz qvintesencja o co ci chodzi.
            Mysle, ze bardzo waska jest grupa ludzi w UK jacy nie spadaja w dzisiejszych czasach w dol drabiny. Tak waska jak w kazdym kraju. W dobie recesji to wlasnie finanscisci dostali po pupie najbardziej

            a tym nie mowi sie k
            > lasowosci, ktora w sensie kasy i standartu zycia jest ogromna w USA tylko o
            > mobilnosci intergeneracyjnej
            czyli przyslowiowego skoku od pucybuta w jedny
            > m pokoleniu do potomstwa milionera. Statystyki sa nieublagane: mobilnosc jest n
            > ajnizsza w UK, USA jest za.


            mobilnosc w USA pochodzi z czasow ogromnego wzrostu gospodarczego. Lata 80te, 90te.
            Niestety od 2000 r sa to juz legendy i marzenia wielu ludzi o "wyrwaniu sie stad i staniu sie kims":)))
            • qvintesencja Re: Studia w Anglii 19.10.10, 08:02
              princesswhitewolf napisała:

              > rozumiem teraz qvintesencja o co ci chodzi.
              > Mysle, ze bardzo waska jest grupa ludzi w UK jacy nie spadaja w dzisiejszych cz
              > asach w dol drabiny. Tak waska jak w kazdym kraju. W dobie recesji to wlasnie f
              > inanscisci dostali po pupie najbardziej

              Oczywiscie ze czasy sie zmienily. Jednak nie widac by jacys finansisci zajmowali miejsca przy zmywakach a zmywakowcy przenosili sie do klimatyzowanych gabinetow w szklanych biurowcach.
              > mobilnosc w USA pochodzi z czasow ogromnego wzrostu gospodarczego. Lata 80te, 9
              > 0te.
              > Niestety od 2000 r sa to juz legendy i marzenia wielu ludzi o "wyrwaniu sie sta
              > d i staniu sie kims":)))

              To sie zgadza. Dynamiczny rozwoj rzecz jasna sprzyja mobilnosci i na odwrot. Wydaje sie jednak ze relatywnie niska mobilnosc w UK ma w sobie cos z tego bagazu tradycji co symbolizuja royale, hereditary peers, eatony i oxbridge i co jak juz ktos podkreslil przejawia sie w poczuciu
              wiadomo-gdzie-jestem-na-drabinie i akceptacji tego. Podkreslmy ze mowa jest o relatywnie niskiej mobilnosci w stosunku do innych krajow a nie o braku mobilnosci.
              • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 19.10.10, 11:45
                > Oczywiscie ze czasy sie zmienily. Jednak nie widac by jacys finansisci zajmowal
                > i miejsca przy zmywakach a zmywakowcy przenosili sie do klimatyzowanych gabinet
                > ow w szklanych biurowcach.


                Oczywiscie ze nie. Troche sie calosc przesunela w dol po prostu wraz z recesja, gdzie zabraklo intratnej pracy finansistom i musieli zaakceptowac nizsze pensje niz setki tysiecy rocznie( biedactwa!), a i dla najnizszej czesci spoleczenstwa zatrudnionego nie jest tak latwo o prace na zmywaku jak kiedys.
        • steph13 Re: Studia w Anglii 12.11.10, 12:00
          Jezeli londynskie wydarzenia tego tygodnia przedstawily prawdziwe oblicze dzisiejszego studenta to jestem za 100% platnoscia za studia. W imie czego podatnicy maja sponsorowac yobbery?
          • qvintesencja Re: Studia w Anglii 12.11.10, 12:33
            steph13 napisała:

            > Jezeli londynskie wydarzenia tego tygodnia przedstawily prawdziwe oblicze dzisi
            > ejszego studenta to jestem za 100% platnoscia za studia. W imie czego podatni
            > cy maja sponsorowac yobbery?
            Heh, nikt nie lubi jak mu rachunek rosnie kilka razy wiec niektorym odpalilo. A i wykladowcy poparli: Lecturers at Goldsmiths College said: "The real violence in this situation relates not to a smashed window but to the destructive impact of the cuts."

          • ozlem Re: Studia w Anglii 12.11.10, 12:35
            Pewnie. Zamiast yobbery za jakieś 5 lat brytyjski podatnik bedzie sponosorował wysoko płatne stanowiska dla wykształconych absolwentów-imigrantów bo młodzi Brytyjczycy będą się specjalizowac w przewracaniu hamburgerów w McDonalds....

                • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 12.11.10, 13:44
                  Tego nie wiem off hand. Wiem, ze uczelnie moich corek co roku przysylaja wiele informacji dotyczacych absolwentow, miedzy innymi miejsce i charakter zatrudnienia, zarobki itp, ale polegaja chyba w duzej mierze na informacji dostarczonej przez bylych studentow. W Good University Guide mozna chyba znalesc takie info dotyczace poszczegolnych uczelni.
                  • ozlem Re: Studia w Anglii 12.11.10, 13:57
                    Znaczy się, tak naprawdę to nikt nie wie czy absolwenci Goldsmith College i innych takich, ktore uważasz za "inferior" stanowią dla podatnika wydatek, który się nie zwrócił, czy też może jednak kasa wyłożona na ich edukacje zwróciła się w zapłaconych przez nich podatkach już w ciągu paru lat po studiach?
                    • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 12.11.10, 14:18
                      ozlem napisała:

                      > Znaczy się, tak naprawdę to nikt nie wie czy absolwenci Goldsmith College i inn
                      > ych takich, ktore uważasz za "inferior" stanowią dla podatnika wydatek, który s
                      > ię nie zwrócił, czy też może jednak kasa wyłożona na ich edukacje zwróciła się
                      > w zapłaconych przez nich podatkach już w ciągu paru lat po studiach?

                      W podatkach na przestrzeni calego working life to naklady na pewno sie zwroca, nawet jesli absolwent bedzie zarabial bardzo nedznie - pod warunkiem, ze znajdzie zatrudnienie oczywiscie. Ale mizerna egzystencja nie jest raczej celem kogos, kto rozwaza studia uniwersyteckie?
                      • ozlem Re: Studia w Anglii 12.11.10, 14:31
                        Znaczy się uważasz że jak po maturze zamiast na studia pojdą smażyc hamgurgery to nie będzie to mizerna egzystencja?

                        Tak czy owak, podniesienie czesnego w UK to fantastyczny news dla (im)migrantów z wyższym wykształceniem (często bezpłatnym) bo im się otwiera wielki rynek pracy. I to dobrze płatny rynek pracy, nie jakieś tam zmywaki.
                        • jaleo Re: Studia w Anglii 12.11.10, 14:53
                          ozlem napisała:

                          > Znaczy się uważasz że jak po maturze zamiast na studia pojdą smażyc hamgurgery
                          > to nie będzie to mizerna egzystencja?
                          >

                          No pewnie, bo bez studiow to tylko hamburgery mozna smazyc :-D

                          Posiadanie studiow wyzszych juz od dosc dawna w tym kraju nie koreluje specjalnie z wysokoscia dochodow, a na pewno nie w takim stopniu jak posiadanie formalnych kwalifikacji zawodowych.
                          • ozlem Re: Studia w Anglii 12.11.10, 15:10
                            > No pewnie, bo bez studiow to tylko hamburgery mozna smazyc :-D

                            Pewnie, że nie. Sa jeszcze zmywaki w knajpach, kasy w tesco, akwizycja i wypas owiec w highlandach.

                            > Posiadanie studiow wyzszych juz od dosc dawna w tym kraju nie koreluje specjaln
                            > ie z wysokoscia dochodow, a na pewno nie w takim stopniu jak posiadanie formaln
                            > ych kwalifikacji zawodowych.

                            Ale co masz na myśli pod "formalne kwalifikacje zawodowe"? Kwalifikacje zawodowe zdobywa się też na wyższych uczelniach. Jakoś trudno mi jest wyobrazic sobie np. nauczycieli, lekarzy, architektów, weterynarzy czy prawników po A levels
                            • jaleo Re: Studia w Anglii 12.11.10, 15:38
                              ozlem napisała:

                              > > No pewnie, bo bez studiow to tylko hamburgery mozna smazyc :-D
                              >
                              > Pewnie, że nie. Sa jeszcze zmywaki w knajpach, kasy w tesco, akwizycja i wypas
                              > owiec w highlandach.

                              Oj malo Ty jeszcze widziales w zyciu i niewielu ludzi w zyciu spotkales. Jak troche dluzej pozyjesz w tym kraju i poszerzysz horyzonty, to sie przekonasz, ze wielu dobrze zarabiajacych i swietnie dajacych sobie w zyciu rade ludzi nie ma dyplomu uniwersyteckiego. BTW nie pisze o sobie, bo ja akurat konczylam studia, ale znam wieku ludzi w mojej branzy (ksiegowosc), ktorzy mieli inna (powiedzialabym nawet ciekawsza) droge do zawodu i tez sa chartered accountants, bynajmniej nie smaza hamburgerow :-D

                              > Ale co masz na myśli pod "formalne kwalifikacje zawodowe"? Kwalifikacje zawodow
                              > e zdobywa się też na wyższych uczelniach. Jakoś trudno mi jest wyobrazic sobie
                              > np. nauczycieli, lekarzy, architektów, weterynarzy czy prawników po A levels

                              "Kwalifikacje zawodowe" poczawszy od hydraulilkow, elektrykow (te dwa zawody przebijaja na glowe w dochodach przecietnego absolwenta uniwerku), kierowcow ciezarowek, poprzez surveyors, social workers, ksiegowych i innych "chartered" zawodow itd itd

                              Nauczyciele zarabiaja w UK bardzo malo (w porowaniu do wlozonego wysilku i edukacji), przecietnie mniej wiecej polowe tego, co np. elektryk z szerokimi uprawnieniami czy taki nawet tree surgeon czy higenista dentystyczny. Tu nie jest tak, jak w PL, ze bez magistra to nawet sekretarka nie mozna zostac.
                              • jaleo Re: Studia w Anglii 12.11.10, 15:39
                                jaleo napisała:

                                > ozlem napisała:
                                >
                                > > > No pewnie, bo bez studiow to tylko hamburgery mozna smazyc :-D
                                > >
                                > > Pewnie, że nie. Sa jeszcze zmywaki w knajpach, kasy w tesco, akwizycja i
                                > wypas
                                > > owiec w highlandach.
                                >

                                Zapomnialam jeszcze dodac, jak dluzej pozyjesz to spotkasz tez wielu ludzi wykonujacych w/w prace z dyplomem uniwersyteckim w kieszeni, z musu lub z wyboru (i nie mowie tu o Polakach, tylko o tubylcach).
                              • ozlem Re: Studia w Anglii 12.11.10, 15:54
                                >
                                > Oj malo Ty jeszcze widziales w zyciu i niewielu ludzi w zyciu spotkales. Jak t
                                > roche dluzej pozyjesz w tym kraju i poszerzysz horyzonty, to sie przekonasz, ze
                                > wielu dobrze zarabiajacych i swietnie dajacych sobie w zyciu rade ludzi nie ma
                                > dyplomu uniwersyteckiego.

                                To mnie raczej ominie, bo wkrótce szczęśliwie wypadam z tego kraju do jeszcze lepszej roboty ale juz w PL. Powiem tylko, ze w mojej obecnej firmie średnie wykształcenie maja jedynie recepcjonistki i asystentka w HR. Finanse/księgowośc jak najbardziej po studiach, choc rzeczywiscie po licencjatach, nie magisterskich. Reszta działów - w mniejszości licencjaty, mnóstwo magistrów i równie dużo PhD. Nie wiem jaki kataklizm absolwencki musiałby się wydarzyć w UK, żeby firma (miedzynarodoa korporacja) na stanowiska specjalistyczne zdecydowała się zatrudnic ludzi bez wyższego wykształcenia. Predzej ściagnie wiecej ludzi z zagranicy.

                                Jesli chodzi o nauczcieli, lekarzy itp itp. to nie chodziło mi o zarobki, bo sie z Toba zgadzam, ze ukonczenie studiów nie gwarantuje automatycznie wysokich zarobków. Chodziło mi raczej jaki poziom będą prezentowac nauczyciele po A-levels? Kiedys z ciekawości przestudiowałam zadania na A-levels z matematyki, biologi i chemi na poziomie zaawansowanym i powiem, ze jest to śmiech na sali a nie wykształcenie.
                                • jaleo Re: Studia w Anglii 12.11.10, 22:03
                                  ozlem napisała:

                                  Powiem tylko, ze w mojej obecnej firmie średnie wyk
                                  > ształcenie maja jedynie recepcjonistki i asystentka w HR. Finanse/księgowośc ja
                                  > k najbardziej po studiach, choc rzeczywiscie po licencjatach, nie magisterskich
                                  > . Reszta działów - w mniejszości licencjaty, mnóstwo magistrów i równie dużo P
                                  > hD. Nie wiem jaki kataklizm absolwencki musiałby się wydarzyć w UK, żeby firma
                                  > (miedzynarodoa korporacja) na stanowiska specjalistyczne zdecydowała się zatrud
                                  > nic ludzi bez wyższego wykształcenia. Predzej ściagnie wiecej ludzi z zagranicy

                                  A w firmie hydraulicznej 90% ludzi to nie absolwenci, wiec co to w ogole za argument.
                                  • ozlem Re: Studia w Anglii 13.11.10, 03:37
                                    > A w firmie hydraulicznej 90% ludzi to nie absolwenci, wiec co to w ogole za argument.

                                    Taki sam jak Twoj o branzy księgowej. W lokalnej firmie hydraulicznej rzeczywiscie brytyjscy pracodawcy mogą sobie zatrudniać kogo chcą. W brytyjskich szkolach moga sobie uczyc gó...arze po maturze skoro społecześnstwo się na to zgadza. Moja branza na całym świecie nie przyjmuje ludzi bez wyzszego wyksztalcenia z małym wyjatkiem na stanowiska z rodzaju "przynieś, zanieś, pozamiataj". Skoro brytyjski rząd uparł się, żeby zmiejszyc konkurencyjnośc swoich obywateli przez ograniczenie im dostępu do edukacji, to tough, ale w globalnej wiosce korporacyjnej ich miejsce zostanie szybko wypełnione przez inne nacje. UK nie jest samotną białą wyspą, izolowana od tego co się dzieje w świecie. Szczerze współczuję młodym Brytyjczykom krótkowzroczności rządzących, ale w końcu sami ich wybrali.
                                  • Gość: mmm Re: Studia w Anglii IP: *.warszawa.vectranet.pl 13.11.10, 06:57
                                    jaleo napisała:
                                    > A w firmie hydraulicznej 90% ludzi to nie absolwenci, wiec co to w ogole za arg
                                    > ument

                                    Jeszcze nie tak dawno, bo kilkanaście lat temu, nie tylko w firmie hydraulicznej, ale wielu wielu innych, 90% ludzi miało wykształcenie podstawowe lub niepełne podstawowe załatane skończeniem jakiejś zawodówki. I też firmy funkcjonowały. Ba! Nawet się rozwijały! Czy to oznacza, że średnie wykształcenie też jest zbędne? Podatnik mógłby zaoszczędzić jeszcze więcej.

                                    Jako człowiek wykształcony nie wyobrażam sobie pracy dla szefa nieuka i buraka. Międzynarodowe firmy to doskonale rozumieją. Tez się cieszę że z czasem w korporacjach zwolnią się tez stanowiska kierownicze, obecnie zajmowane przez brytyczyków.
                                    • jaleo Re: Studia w Anglii 13.11.10, 11:01
                                      Gość portalu: mmm napisał(a):

                                      > Jako człowiek wykształcony nie wyobrażam sobie pracy dla szefa nieuka i buraka.

                                      Sugerujesz, ze czlowiek bez studiow to jest nieuk i burak?
                                      • Gość: mmm Re: Studia w Anglii IP: *.warszawa.vectranet.pl 13.11.10, 11:58
                                        Zauważ, że mówię o szefach, właścicielach firm, itp a nie ogólnie o wszystkich ludziach bez wyższego wykształcenia. W sytuacji kiedy komuś bez autorytetu (wykształcenia, dorobku naukowego czy innych osiągnięć itp) da się władzę w postaci zarządzania pracownikami, to wyłazą z niego kompleksy wszelkiego rodzaju. Ja (i wielu innych) w takich sytuacjach głosuję nogami, także firmy miedzynarodowe nigdy nie powierzą stanowisk kierowniczych ludziom bez wykształcenia bo tracić bedą utalentowanych ludzi niżej. Coby brytyjski rzad nie wmawiał sobie i swoim obywatelom, to CV człowieka bez studiów zostanie wyrzucone do kosza przez praktykantki na recepcji firmy. Osobiście się cieszę, że konkurencja będzie mniejsza.
                        • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 12.11.10, 14:53
                          ozlem napisała:

                          > Znaczy się uważasz że jak po maturze zamiast na studia pojdą smażyc hamgurgery
                          > to nie będzie to mizerna egzystencja?

                          Bedzie mizerna ale innym kosztem, bez zadluzenia i zludzen.
                          >
                          > Tak czy owak, podniesienie czesnego w UK to fantastyczny news dla (im)migrantów
                          > z wyższym wykształceniem (często bezpłatnym) bo im się otwiera wielki rynek pr
                          > acy. I to dobrze płatny rynek pracy, nie jakieś tam zmywaki

                          Ten 'dobry rynek pracy' zawsze bedzie mial chetnych, dobrze wyksztalconych i w jezyku plynnych tubylcow - nie mam watpliwosci, ze rzetelne uczelnie przetrwaja i beda tak samo oblezone przez aplikantow jak sa teraz. Perspektywa zatrudnienia w dobrze platnych sektorach zniweluje strach przed zadluzeniem w wyniku tuition fees. W koncu jeszcze 10 lat temu samo pojecie 'tuition fees' budzilo oburzenie , gniew i prognoze, ze studia przestana byc atrakcyjne. Fees zostaly, oplaty rosly .... rownolegle z liczba aplikantow na studia. Zdaje sobie sprawe, ze sumy o ktorych teraz mowa sa duzo powazniejsze, ale ludzie sie przyzwyczaja.
                          • ozlem Re: Studia w Anglii 12.11.10, 15:22
                            Osobiście jestem w skłonna założyc się o sporą kase, ze wysokie czesne skutecznie odstraszy sporą częśc kandydatów, którzy tak jak sama mówisz będą woleli mieć mizerną egzystencje ale przynajmniej bez długów niz przysłowiowego kanarka na dachu. To skutecznie zmiejszy % pracowników z wyższym wykształceniem, a ze nie wszystkie opustoszałe stanowiska da się obsadzic gó...arzami po maturze więc na ich miejsce siłą rzeczy wejdą nie-tubylcy. Moze nie tak płynni w języku jak tubylcy, ale za to biegli merytorycznie.

                            >nie mam watpliwosci, ze rzetelne uczelnie przetrwaja i beda tak samo oblezone przez aplikantow jak sa teraz.

                            Pewnie tak, zwłaszcza ze często gesto sa oblegane przez cudzoziemców...Choc i Ci mogą którymś momencie dojść do wniosku, że przy takich czesnych bardziej im się będzie opłacało studiowac na uczelniach amerykańskich.
                            • carnivore69 Re: Studia w Anglii 12.11.10, 15:39
                              Jesli z punktu widzenia gospodarki optymalne jest wyksztalcenie X absolwentow/rok, a doplaty do studiow (= czesne nizsze niz koszty) powodowaly, ze ksztalcilo sie 2*X, zmnieszenie doplat (= zwiekszenie czesnego) wyjdzie gospodarce na zdrowie.

                              Pzdr.
          • jaleo Re: Studia w Anglii 12.11.10, 13:59
            steph13 napisała:

            > Jezeli londynskie wydarzenia tego tygodnia przedstawily prawdziwe oblicze dzisi
            > ejszego studenta to jestem za 100% platnoscia za studia. W imie czego podatni
            > cy maja sponsorowac yobbery?

            Kilka lat temu w podobnych zamieszkach okazalo sie ze prowodyrem byl Ottis Ferry, syn Briana Ferry i jemu podobna, jak to sie w Polsce mowi, "zlota mlodziez", dla ktorych zaplacenie nawet 20K za rok studiow to pestka. Wcale bym sie nie zdziwila, gdyby sie okazalo, ze podobnie bylo i tym razem.
            • Gość: steph13 Re: Studia w Anglii IP: *.haye.cable.virginmedia.com 12.11.10, 14:10
              jaleo napisała:

              > > Jezeli londynskie wydarzenia tego tygodnia przedstawily prawdziwe oblicze
              > dzisiejszego studenta to jestem za 100% platnoscia za studia. W imie czego p
              > odatnicy maja sponsorowac yobbery?
              >
              > Kilka lat temu w podobnych zamieszkach okazalo sie ze prowodyrem byl Ottis Ferr
              > y, syn Briana Ferry i jemu podobna, jak to sie w Polsce mowi, "zlota mlodziez",
              > dla ktorych zaplacenie nawet 20K za rok studiow to pestka. Wcale bym sie nie
              > zdziwila, gdyby sie okazalo, ze podobnie bylo i tym razem.

              Bardzo prawdopodone, chociaz wsrod 50 tysiecy studentow byli pewnie mlodzi ludzie o roznym pochodzeniu. Osobiscie nie uwazam, ze wyksztalcenie wyzsze jest God given right i jesli trzeba za nie placic to kazdy musi sobie zrobic osobista kalkulacje za i przeciw. Dla jednych koszt i zadluzenie beda oplacalne na dluzsza mete, dla innych nie. Zamoznosc rodzicow jest mniej istotna jesli dlug splaca sie pozniej a nie up front.
              Ale zgadzam sie, ze w rodzinach gdzie rodzice placa £20k rocznie lub wiecej za prywatna szkole srednia przez 7 lat , £9K tuition fees to bargain.
              • princesswhitewolf Re: Studia w Anglii 13.11.10, 12:10
                no i czy cale te 50tys bylo na pewno brytyjczykami? Z mojego doswiadczenia wynika ze edukacja w UK i w US to towar eksportowy i masy zamoznych hindusow, chinczykow, dzieciakow rosyjskiej oligarchii itd przyjezdzaja do UK i za grube pieniadze studiuja...
          • Gość: mmm Re: Studia w Anglii IP: *.warszawa.vectranet.pl 13.11.10, 07:08
            steph13 napisała:

            > Jezeli londynskie wydarzenia tego tygodnia przedstawily prawdziwe oblicze dzisi
            > ejszego studenta to jestem za 100% platnoscia za studia. W imie czego podatni
            > cy maja sponsorowac yobbery?

            No, skoro podatnicy nie chcą płacić za resocjalizację yobbery na uniwersytetach, to bedą się musieli przyzwyczaić do yobbery na ulicach.
        • steph13 Re: no i przeszło 10.12.10, 10:57
          Takie 'zadymy' pozbywaja tylko tych tzw 'studentow' poparcia. Ogladajac wczorajsze sceny w Londynie, pomyslalam sobie, ze moze studenci powinni ponosic 100% kosztu swoich studiow.
          • ozlem Re: no i przeszło 10.12.10, 11:04
            Oj, obawiam sie ze "pokojowej" zadymy nikt by nawet nie zauwazyl.. Slyszalam w radio sonde uliczna i bylam zaskoczona, ze tak wielu Brytyjczykow popiera podwyzki czesnego na zasadzie "ja nie poszlem do uni i zarabiam 16k rocznie wiec dlaczego inni mieliby miec lepiej ode mnie". Takiej zawisci i krotkowzrocznej mentalnosci spodziewalabym sie raczej po Polakach, a to na 100% Polacy nie byli...
            • qvintesencja To nie tak 10.12.10, 12:32
              ozlem napisała:

              > Oj, obawiam sie ze "pokojowej" zadymy nikt by nawet nie zauwazyl.. Slyszalam w
              > radio sonde uliczna i bylam zaskoczona, ze tak wielu Brytyjczykow popiera podwy
              > zki czesnego na zasadzie "ja nie poszlem do uni i zarabiam 16k rocznie wiec dla
              > czego inni mieliby miec lepiej ode mnie". Takiej zawisci i krotkowzrocznej ment
              > alnosci spodziewalabym sie raczej po Polakach, a to na 100% Polacy nie byli...

              Taaa, za to na 100% wylazi ci bezrefleksyjna sloma z gumiakow mentalnych wiec musisz se charknac "Polakami" na zdrowie.

              A rzeczywistosc jest taka ze ludzie wszedzie sa tacy sami i reaguja odpowiednio do warunkow. W czasach zycia na kredytowej bani w UK wszyscy byli usmiechnieci i milutcy wiec nabralas sie ze oni inaczej nie potrafia. A teraz jak bania pierdykla i szykuja sie cienizna kasowa to sa zadymy i podszczuwajki 'a co im byc lepiej' no bo ludzie tacy sa naprawde.

              Na zasadzie gumiakowego myslenia mozna by wiec ci odrzygnac "w Polsce takie burdy, chamstwo i zawisc sa nie do pojecia" hehe. Ale to by bylo bez sensu bo wszedzie ludzie sa tacy sami wiec jakby w Polsce wprowadzili czesne za studia dzienne to studenci protestowaliby tak samo a ludzie z ulicy bredzili tez tak samo. Za to teraz drakonskich podwyzek w Polsce nie ma wiec ludzie se ku uciesze ogladajom na telewizorach co to za dzicz na tej wyspie:).
            • steph13 Re: no i przeszło 10.12.10, 13:09
              ozlem napisała:

              > Oj, obawiam sie ze "pokojowej" zadymy nikt by nawet nie zauwazyl..

              Zadyma zauwazona, no i co, jaki efekt? Powinnin teraz pogonic protestujacych d o sprzatania miasta po zadymie, w pelnym widoku kamer telewizyjnych.

              Slyszalam w radio sonde uliczna i bylam zaskoczona, ze tak wielu Brytyjczykow popiera podwy
              > zki czesnego na zasadzie "ja nie poszlem do uni i zarabiam 16k rocznie wiec dla
              > czego inni mieliby miec lepiej ode mnie".

              Dlaczego twierdzisz, ze to zawisc? Zadna zawisc tylko zdrowy system gdzie zwyczajnie kazdy placi za to czego dla siebie chce. Dlaczego ci, ktorzy nigdy nie doswiadczyli zycia na uniwersytecie maja placic wiecznie za tych, ktorzy pragna takiego doswiadczenia i wyplywajacych z niego korzysci, lacznie z materialnymi? W koncu na studiach najwiecej korzysta ... student.

              Takiej zawisci i krotkowzrocznej ment> alnosci spodziewalabym sie raczej po Polakach, a to na 100% Polacy nie byli...


              Niepotrzebnie obrazasz Polakow, watpie czy przeprowadzilas wsrod nich gleboka sonde na ten temat. W komunizmie wszystko bylo 'za darmo' ale jakos system nie przyjal sie nigdzie dobrowolnie? Pojecie 'za darmo' jest puste, bo za wszystko placi 'ktos'.
              • ozlem Re: no i przeszło 10.12.10, 13:26
                > Dlaczego twierdzisz, ze to zawisc? Zadna zawisc tylko zdrowy system gdzie zwyc
                > zajnie kazdy placi za to czego dla siebie chce. Dlaczego ci, ktorzy nigdy nie d
                > oswiadczyli zycia na uniwersytecie maja placic wiecznie za tych, ktorzy pragna
                > takiego doswiadczenia i wyplywajacych z niego korzysci, lacznie z materialnymi?
                > W koncu na studiach najwiecej korzysta ... student.

                Z perspektywy realiów brytyjskich - bezpłatnej służby zdrowia dla wszystkich łacznie z niepracującymi imigrantami oraz powszechnego rozdawnictwa w formie wszelkiej maści benefitów - zabieranie studentom nie jest zdrowym systemem. Tym bardziej, ze i tak ktos (niech zgadne, podatnik?) za te kredyty sudenckie bedzie mysial zaplacic, bo sporej czesci z nich nigdy nie da sie odzyskac. Zreszta juz kiedys chyba rzad ratowal finasowo student loan companies? No i wybacz, owszem z dobrego wyksztalcenia najbardziej korzysta sam zainteresowany, ale posrednio tez i spoleczenstwo. Ciekawa jestem ile beda kosztowac usługi lekarzy, architektów czy prawników jak na rynku zacznie brakowac wykształconej kadry a ta co będzie to bedzie chciala sobie odbic koszty studiow. No ale skoro przecietny brytyjski podatnik z sondy ulicznej woli swoja kase zamiast na studentow wydawac na utrzymywanie wielopokoleniowych nierobow to co mnie w sumie do tego?
                • Gość: mmm Re: no i przeszło IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.12.10, 08:39
                  Ja to w sumie dziwię się jednemu - dlaczego nie wprowadzono tak prostego rozwiązania jak limit miejsc na poszczególnych kierunkach gdzie najlepsi mogliby studiować bezpłatnie lub za opłata na dotychczasowym poziomie. Reszta, co nie zmiesciłaby się w limitach a uznalaby ze studiowanie i tak im sie w przyszłości opłaci, płaciłaby te 9 czy ponad 9 tys funtów.
                  • qvintesencja Re: no i przeszło 11.12.10, 17:37
                    Gość portalu: mmm napisał(a):

                    > Ja to w sumie dziwię się jednemu - dlaczego nie wprowadzono tak prostego rozwią
                    > zania jak limit miejsc na poszczególnych kierunkach gdzie najlepsi mogliby stud
                    > iować bezpłatnie lub za opłata na dotychczasowym poziomie. Reszta, co nie zmies
                    > ciłaby się w limitach a uznalaby ze studiowanie i tak im sie w przyszłości opła
                    > ci, płaciłaby te 9 czy ponad 9 tys funtów.

                    To byloby niezgodne z zasada sprawiedliwosci spolecznej:). Wlasciwie byloby to nieco podobne do polskiego systemu w ktorym bezplatne sa studia dzienne w uczelniach panstwowych. Wyglada to paranoidalnie, dlaczego dziennym panstwowym funduje sie za darmo a inni placa?
                    • Gość: mmm Re: no i przeszło IP: *.warszawa.vectranet.pl 11.12.10, 18:20
                      No niby tak, ale historycznie były tylko studia dzienne na panstwowych uczelniach. I były też limity przyjęc, egzaminy i dostawali się na nie najlepsi (czyli odpowiednik tego co się teraz podkresla w UK "academically able"). Dla tych co nie zmieścili się w limitach opłacanych przez podatnika stworzono szanse dalszej edukacji, ale juz płatne. Dzis się to faktycznie trochę po przekręcało, bo uczelnie prywatne bywają juz nawet lepsze od państwowych a i maturzyści niekoniecznie stawiają na studia dzienne jako "first choice" i od razu wybierają zaoczne wiec i finansowanie z kieszeni podatnika powinno się trochę zmienić, zeby było sprawiedliwie. Ale w UK wprowadzenie limitów byłoby banalnie proste bo takiego zróżnicowania tam nie ma. Ile tam jest prywatnych uczelni? Jedna chyba, bądź dwie na cały kraj. A studiów zaocznych (w znaczeniu weekendowych) chyba nie ma wcale? Wszyscy studiuja dziennie (albo wieczorem ale tylko w dni robocze). Dlaczego bezpłatna edukacja dla najlepszych miałaby być w sprzeczności z zasadami sprawiedliwości społecznej?
                      • qvintesencja Re: no i przeszło 11.12.10, 18:45
                        Gość portalu: mmm napisał(a):

                        > No niby tak, ale historycznie były tylko studia dzienne na panstwowych uczelnia
                        > ch. I były też limity przyjęc, egzaminy i dostawali się na nie najlepsi (czyli
                        > odpowiednik tego co się teraz podkresla w UK "academically able").

                        Oczywiscie wiadomo skad wzial sie polski system - z czasow komuny.
                        Ale obecnie jest to zdgenerowany dinozaur. Tym bardziej ze uczelnie panstwowe na szeroka skale prowadza studia platne. Czasem roznica miedzy bezplatnymi "dziennymi" i platnymi "wieczorowymi" jest bardzo cienka.

                        > Dla czego bezpłatna edukacja dla najlepszych miałaby być w >sprzeczności z zasadami sprawiedliwości społecznej?

                        No nie zauwazyles usmiechu:). Sprawiedliwosc spoleczna to taki demagogiczny zlep na ktory latwo lapia sie ludzie. Politycy lubia to uzywac nie mowiac o demagogach ktorzy z niego zyja. Stad wlasnie polskie bezplaten studia w czasach komuny i to ze jest niemozliwe wprowadzenie oplat za studia. W UK bezplatne studia "dla najlepszych" spotkalyby sie z krytyka no bo jak zdefiniowac najlepszego? Na podstawie egazminu wstepnego ktory jest jednorazowym epizodem?
    • qvintesencja Czesne srednio £8,678.36 za rok 20.04.11, 08:01
      Prawie 75% uniwersytetow ustalilo maksymalne czesne w wysokosci £9000/rok od przyszlego roku. Tanie wyjatki to np. University of Coventry ktory will charge £4,500 for part-time degrees that are taught in the workplace. Ale z listy wysokosci oplat wynika ze dla takich ktore sie cenia jak np. University College Falmouth czesne £9000 to sprawa honoru. W tej sytuacji ciekawe bedzie ilu ludzi z Polski zdecyduje sie na studia w UK po nowych cenach.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka