kaffelek
24.03.06, 18:21
Wszystkich, którzy dodali mi otuchy, i wiary w siebie pozdrawiam serdecznie.
Jestem od czterech tygodni w Irlandii i pracuje, a nawet dzisiaj dostalem
niewielka co prawda, ale podwyzke. wg uznania Irisha, nawet jeszcze sie nie
dopominajac. Mialem to zrobic po uplywie miesiaca, bo na tyle ustalilismy
okres probny.
I teraz, z pozycji <rezydenta> na wyspie moge powiedziec: to prawda, nie ma
sie co pchac tutaj bez znajomosci jezyka i dobrego fachu...
Niestety, czasy te minely, (jesli kiedykolwiek byly...)
Ja mialem duzo szczescia i w ostatniej chwili jechalem do konkretnego celu. A
mialem jechac w ciemno... nie byloby za wesolo...
I tutaj podziekowania dla Disperse. Gdyby nie jego pomoc byjalbym sie cala
noc po Dublinie czekajac na autobus odjezdzajacy dopiero w niedziele...
I jeszcze takie malutkie spostrzezenie...
Nie myslcie, ze Ajrisze lykaja wszystko...
Tydzien po mnie przyjechal gosciu, ktory mial z nami pracowac.
CV wyslal jako murarz... w jego opowiadaniach zwatpilem w swoja fachowosc...
Pracowal tylko dwa tygodnie... i <never no work...>
To tak dla planujacych wyjazd.
Jeszcze raz pozdrawiam zyczliwych mi ludzi, dzieki ktorym tu jestem i jak na
razie nie zaluje.
Gorzej tylko z netem. To takie zadupie, ze jest tylko jedna kawiarenka, droga
jak cholera, i czynna do 19-stej. Cale szczescie, ze dzisiaj padalo i moj
szef zwolnil nas wczesniej do domu. Ale na czesty i dluzszy dostep do netu
nie mam co liczyc...
pozdrawiam i zycze szczescia wszystkim