Dodaj do ulubionych

bełkotliwy british english :)

10.05.06, 17:49
Znam angielski ( FCE ) ale kurde jak dzisiaj do mnie zadzwonili z UK,to z
trudem rozumiałam o czym mówią i czego chcą :))American English jest zupełnie
inny,a ten cholerny brytyjski akcent zniekształca słowa i naprawdę trudno coś
zrozumieć. Zgadzacie się ze mną ? Miał ktoś podobne doświadczenia ?
Obserwuj wątek
    • duende1 Re: bełkotliwy british english :) 10.05.06, 17:56
      ze british english jest inny od american english to sie zgodze.
      ale, ze "znieksztalca slowa" to sie bardzo usmialam. tzn, ze ty/ polacy
      wymawiaja poprawnie, a anglicy po angielsku znieksztalcaja...??

      LOL
      • Gość: arturo Re: bełkotliwy british english :) IP: *.dsl.pipex.com 13.05.06, 00:09
        absolutna zgoda, amerykanski jest uproszczona wersja angielskiego powstala jako
        efekt mieszanki etnicznej zamieszkujacej US. Nie ma w tym nic zlego, jest to
        zywy jezyk zmieniajacy sie w miare potrzeb. Brytyjski angielski ewoluuje
        rowniez ale odrebnym trybem, coraz bardziej akceptowane sa regionalne dialekty,
        z ktorymi nawet ja po 25 letnim pobycie w Anglii mam problemy.
        Natomiast amerykanki uwielbiaja czysty, "krolewski" angielski :-)
        • Gość: infidel Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.06, 09:27
          Aleś gościu rąbnął jak łysy grzywką o parapet.

          Generalnie większość osób na tym forum jest niedokształcona i nieosłuchana z
          dialektami języka angielskiego.
          Wszytskim zainteresowanym zapoznaniem się z fonetycznymi cechami dialektów
          angielskiego proponuję "The dialects of English" autorstwa J.C. Wells.

          W UK są osoby, które mówią z tzw. "received pronunciation" - wymowa
          charakterystyczna dla BBC i generalnie dla ludzi wykształconych.

          W UK możecie mieć trudności ze zrozumieniem Cockney, ludzi z Walii, Konwalii, a
          także ludzi z klasy robotniczej od Manchesteru na północ.

          Problem leży w nieumiejętności odróżnienia głównie samogłosek oraz samogłosek
          po których w pisowni występuje "r" przez osoby uczone przez polskich
          nauczycieli. Dla przykładu - językami ojczystymi mojego syna są angielski i
          polski i będąc teraz w polskim gimnazjum w zasadzie niczego się nie uczy,
          ponieważ nie ma od kogo. Rozmowy z nauczycielem odpadają, gdyż nauczyciel nie
          rozumie języka nastolatków, pisać także nie ma sensu, ponieważ nauczyciel nie
          znajduje błędów, a jeśli znajduje to tam gdzie jest poprawnie.

          Londyn jest dostępny dla każdgo - nic jechać i słuchcać, a w Polsce oglądać BBC
          prime z kultowym "Eastenders".

          Głupotą jest pisać o "American varieties of English" jeśli ktoś się uczył w
          Polsce. Polecam rozmowę z osobami mającymi "heavy southern accent";
          nie wspomnę o czarnoskórych amerykanach, lub innych którzy używają "pidgin
          English"

          W Polsce na 10 nauczycieli 9 nie potrafi wymówić słowa "castle" bez względu czy
          z brytyjskim czy amerykańskim akcentem. Od komentatorów sportowych
          słyszę "totenham" - więć się nie dziwcie, że nie rozumiecie kogoś kto wymania
          słowo prawidłowo "totnym". Lata świetlne, aby zrozumieć Cockney, który
          powie "to?nym" - ?=zatrzymanie powietrza w gardle podczas wydechu, więc nie
          słychać

          Na tyle wykładu.
          • Gość: christo Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.tn.glocalnet.net 14.05.06, 12:13
            Oczywiscie sa roznice w wymowie brytyjskiej i amerykanskiej, ale powiem
            szczerze, ze obie mozna latwo zrozumiec. Wiekszym problemem jest zrozumienie
            rodowitego australijczyka. Ludzie z "down under" maja dopiero ciezki akcent. A
            to ze ktos ma FCE wcale nie oznacza, ze zna angielski. Dopiero zycie weryfikuje
            nasza znajomosc jezyka obcego. Pozdrawiam
            • Gość: Chicago Fire Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.dsl.emhril.sbcglobal.net 14.05.06, 15:46
              Musze wam cos powiedziec. Prosze sie nie obrazac. Ja mieszkam w stanach ponad
              12 lat. Amerykanski angielski znam bardzo dobrze. Moja zona ma kuzyna w
              Australii ktory sie tam urodzil. Jego akcent jest oczywiscie inny ale rozmowa
              sie toczy jakby nigdy nic. Tak samo mam kilku kolegow w pracy ktorzy sa z wysp
              brytyjskich (Irlandia, Szkocja, Anglia) i Nowej Zelandii. Moj punkt tego jest
              taki: Jezeli ktos nie zna za bardzo angielskiego nie bedzie rozumial z innych
              krajow danego akcentu.
              • Gość: dm BRAWO- tak jak mowisz-Polskie egzaminy takie.. IP: *.dyn.sprint-hsd.net 14.05.06, 20:54
                jak FCE i ACE i inne tego typu to jest jedno wielkie G.... Jak nie znasz
                angielskiego to nie zrozumiesz nikogo,niewazne skad jest,usa,anglia itd.
                Tak poprostu wyglada nauka w polskich szkolach i szkolach jezykowych-JEDNE
                WIELKIE G.... tylko wyciaganiue kasy na egzaminy itd. Znam osobe ktora
                sie "uczyla" w Poslce angielskiego 6 lat,super slowka,gramatyka itd egzaminy
                pozdawane -pojechal do usa (gdzie NIBY angielski jest latwy) i siedzial i
                plakal bo nic nie rozumial-BO TAK WLASNIE UCZA!!!!!!!
                Nigdzie sie nie nauczysz jezyka jak w danym kraju -zadna szkola ani kurs Cie
                tego nie nauczya a tylko wyciagnie od Ciebie kase!!
                • Gość: nfhrt Re: BRAWO- tak jak mowisz-Polskie egzaminy takie. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.05.06, 15:41
                  Osobiście się nie zgodzę.
                  Żeczywiście szkoła niczego mnie nie nauczyła, ale po 2 latach kursu w szkole
                  językowej, gdzie lektorzy wcale nie mieli rewelacyjnej wymowy, bez problemu
                  dogadałam się z Brytyjczykami. Tak, mówili do mnie wyraźnie, ale bez przesady.
                  Kurs miał na celu nauczyć otwartośći na język, zlikwidować strach przed tzw.
                  otwieraniem gęby i tak się stało. Teraz jadę do WB i mam nadzieję, że tam
                  nauczę się na prawdę języka. Ale na start mam już jakąś umiejętność dzieki
                  głupiemu kursowi w głupiej szkole językowej.
                  • Gość: Arti Re: BRAWO- tak jak mowisz-Polskie egzaminy takie. IP: *.u.mcnet.pl 15.05.06, 15:59
                    Opowiem wam pewna anegdote. Uczylem sie wiele lat angielskiego, staralem sie
                    mowic poprawnie i uzywajac wiele czasow. Kiedy wyjechalem na studia do stanow,
                    oczywiscie nie mialem problemu ze mowieniem, rozumieniem. Pewnego dnia bedac
                    pewny swojego perfekcyjnego jezyka starsza pani zagadnela, skad jestem ? bo na
                    pewno nie pochodze z zadnego kraju anglojezycznego a juz na pewno nie ze stanow.
                    Zapytalem sie skad o tym wie ze nie jestem z kraju anglojezycznego, czy mowie
                    nie poprawnie, mam moze zly akcent. Opowiedziala wlasnie mowisz zbyt dobrze i
                    poprawnie w zyciu nie slyszalalam zeby ktos mowil w tylu czasach i tak poprawnie
                    gramatycznie. Odkiedy przestalem dbac o forme we wszystkich krajach
                    anglojezycznych kazdy mnie rozumie i ja rozumiem kazdego.
                    • Gość: japka2 Re: BRAWO- tak jak mowisz-Polskie egzaminy takie. IP: *.smstv.pl 15.05.06, 23:25
                      Gość portalu: Arti napisał(a):

                      > Opowiem wam pewna anegdote. Uczylem sie wiele lat angielskiego, staralem sie
                      > mowic poprawnie i uzywajac wiele czasow. Kiedy wyjechalem na studia do stanow,
                      > oczywiscie nie mialem problemu ze mowieniem, rozumieniem. Pewnego dnia bedac
                      > pewny swojego perfekcyjnego jezyka starsza pani zagadnela, skad jestem ? bo na
                      > pewno nie pochodze z zadnego kraju anglojezycznego a juz na pewno nie ze
                      stanow
                      > .
                      > Zapytalem sie skad o tym wie ze nie jestem z kraju anglojezycznego, czy mowie
                      > nie poprawnie, mam moze zly akcent. Opowiedziala wlasnie mowisz zbyt dobrze i
                      > poprawnie w zyciu nie slyszalalam zeby ktos mowil w tylu czasach i tak
                      poprawni
                      > e
                      > gramatycznie. Odkiedy przestalem dbac o forme we wszystkich krajach
                      > anglojezycznych kazdy mnie rozumie i ja rozumiem kazdego.

                      :) Odkąd przestałam jeżdżąc do Jukej używać perfectów życie stało się prostsze,
                      jak już to unikam operatorów, typu "where you been" i rzeczywiście wystarcza,

                      pozdr. :)))
                    • Gość: dm DOKladnie jest tak jak mowisz i to staralem.... IP: *.dyn.sprint-hsd.net 16.05.06, 17:44
                      sie napisac-ze polskie szkoly nie ucza "przezycia" za granica-tzn ,jezyka jakim
                      sie naprawde ludzie posluguja,zwrotow itd tylko jezyka literackiego,ucza jak
                      wryc gramatyka ktora sie tak naprawde nie przydaje a nie ucza tego co tak
                      naprawde za granica jest bezcenne.
                      Jasne podstawy gramatyki sa niezwykle wazne ale nie w taki sposob jak w polsce
                      sie tego wymaga-mam nadzieje ze sie to zmieni kiedys i zaczna nauczac
                      angielskiego funkcjolnalnego a nie szekspirowskiego

                      Pozdrawiam wszystkich
                      • jasiubleep Re: DOKladnie jest tak jak mowisz i to staralem.. 16.05.06, 18:21
                        Gramatyka sie bardzo przydaje, wbrew pozorom, bo to podstawa. A o jakich
                        ty 'szkolach' piszesz, ktore ucza jezyka szekspirowskiego?
                        • Gość: dm Re: DOKladnie jest tak jak mowisz i to staralem.. IP: *.dyn.sprint-hsd.net 17.05.06, 22:58
                          wszystkie szkoly tak ucza. Wszedzie na 1 miejscu jest gramatyka gramatyka i
                          jeszcze raz gramatyka i zasady a nie mowa i slowka-co ci po tym ze bedziesz
                          obryty z gramatyki(co reprezentuje 90% uczacych sie angielskiego) a nie
                          bedziesz potrafil mowic i nie znal slowek nic z ta wiedza nie zrobisz i nic nie
                          zalatwidsz a nawet jak bedziesz znal slowak ale nie znal gramatyki to
                          przezyjesz i dasz rade!!!!
                          A gramatyka cala w wiekszosci sie i tak nie przydaje bo wiekszosc czasow
                          wogole nie uzywasz-przydatne sa wlasnie jak czytasz szekspira:))))
                          No ale kjazdy robi co uwaza za stosowne a zycie i tak wszystkow weryfikuje
                          • Gość: kuba polsko - angielskie kiblowanie IP: *.sympatico.ca 18.05.06, 07:36
                            ...Me be happy ....I sink tyrtin years out of tyrdi wil do the mat....I'll be
                            happy .....I think that thirteen years out of thirty will do the math ......
                            ciekawa metoda nauczania angielskiego wynika czesto z treningu .....jezyka osob
                            wymawiajacych ten cudny angielski , rzetelna nauka z ksiazki i jej gramatyka
                            niczego nie wniesie uczacemu sie angielskiego dla komunikatywnego wspolzycia z
                            tym jezykiem..............praktyka....praktyka ....wczuwanie sie i nauka
                            z ....ust rodowitych anglo/saskich osob lub polnocno-amerykanskiego stylu
                            wymowy amerykanow(Yankie), czy tez kanadoli(Canucks)a moze i australijskiego
                            (Ossie) . Nigdy nie stosujmy nauczania angielskiego ......w polskim stylu ,
                            jest to najwiekszy blad i pozniejszy bol dla osob stosujacych ten styl.Takie
                            tylko moje nieco atracone trzy grosze......glowa do gory ....jezyk przekrecic ,
                            ale uszy otwarte...."read my lips" , to jest moje motto w nauczaniu tegoz
                            jezyka .
                            • Gość: wpis nr 500 Re: polsko - angielskie kiblowanie IP: *.server.ntli.net 22.05.06, 14:03
                              jakos te 499 bardzo mi sie z cena kojarzy :) 500 rulez!
                  • Gość: pasqda1 Re: BRAWO- tak jak mowisz-Polskie egzaminy takie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 17:13
                    A może by tak polski podszlifować najpierw? "Rzeczywiście", "naprawdę" itp.???
                  • Gość: dm Zycze Ci powodzenia i mamnadzieje ze Ci sie uda IP: *.dyn.sprint-hsd.net 16.05.06, 17:40
                    i nie bedziesz miec problemow z jezykiem.Szkola jezykowa i brytyjczycy
                    ktorzy "bez problemu
                    > dogadałam się z Brytyjczykami. Tak, mówili do mnie wyraźnie, ale bez
                    przesady". Troche w zyciu jest inaczej.Nie kazdy bedzie mowil do Ciebie jak to
                    kaleki z polski i bedzie mowil woooollnooo i poowooli,ale sam(a) sie z czasem
                    przekonasz i zweryfikujesz swoja wiedze na temat jezyka:))))))))

                    pozdrawiam
                  • Gość: Der Reisende Naucz się najpierw polskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.06, 11:41
                    "Naprawdę" pisze się razem, naucz się więc najpierw polskiego. OK?
                    • Gość: dm Re: Naucz się najpierw polskiego IP: *.dyn.sprint-hsd.net 18.05.06, 20:58
                      litrerowka zwykla gamoniu-kazdemu moze sie zdarzyc1
                  • Gość: Der Reisende "Żeczywiście" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.06, 11:44
                    Gość portalu: nfhrt napisał(a):

                    > Żeczywiście

                    No i jeszcze to "żeczywiście". Boże drogi, ale tępota.
                    Dalej nie chce mi się nawet czytać.
                    • Gość: dm Re: "Żeczywiście" IP: *.dyn.sprint-hsd.net 18.05.06, 20:58
                      pomylka Masz racje,sorek
                • estratos Re: BRAWO- tak jak mowisz-Polskie egzaminy takie. 15.05.06, 17:00
                  FCE, CAE, CPE to miedzynarodowe egzaminy, pisze sie je na calym swiecie w tym
                  samym czasie i wszedzie sa takie same: czy to w Polsce, UK, Hongkongu czy Niemczech.
                  • Gość: leann Re: BRAWO- tak jak mowisz-Polskie egzaminy takie. IP: *.dclient.hispeed.ch 15.05.06, 19:22
                    hej ja chcialam to napisac ;)
                • Gość: ab Do dm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.06, 10:10
                  "Re: BRAWO- tak jak mowisz-Polskie egzaminy takie.jak FCE i ACE i inne tego
                  typu to jest jedno wielkie G.... "

                  FCE, CAE to NIE sa polskie egzaminy - znawco jezykow:D

                  "> Nigdzie sie nie nauczysz jezyka jak w danym kraju -zadna szkola ani kurs Cie
                  > tego nie nauczya a tylko wyciagnie od Ciebie kase!!"

                  Niby truizm - ale zalezy jeszcze, JAK DLUGO w danym kraju bedziesz. Ja uczylam
                  sie angielskiego rzucona "na gleboka wode" - wyjazd bez znajomosci jezyka, 2-
                  letni pobyt w U.S. (w wieku 12 lat), ale dopiero po powrocie i poznaniu zasad
                  jezyka "od podszewki" moge powiedziec, ze angielski -w miare- umiem.

                  A znam tez kilka osob, ktore uczyly sie jezyka w Polsce - i bez problemu zdaly
                  CPE na A, a przy 1wszym pobycie w kraju anglojezycznym, czy prowadzac rozmowy
                  telefoniczne, nie maja ZADNYCH problemow z jezykiem. Kwestia predyspozycji.
                  • Gość: dm Re: Do dm IP: *.dyn.sprint-hsd.net 16.05.06, 17:37
                    Zgadza sie ale pisalem tutaj ogolnie-nie o poszczegolnych jednostkach.Wiadomo
                    sa ludzie mniej kumaci i bardziej kumaci,ale ogolnie nauczanie w poslce jest na
                    niskim poziomie i nastawione jest wylacznie na kase a nie na wyniki-kupujesz
                    ksiazke,ryjesz lekcje za lekcja ktore wygladaja ak samo,ryjesz gramtyke i
                    idziesz i zaliczasz egzamin...........proste.Szkoda tylko ze jak sie gdzies
                    jedzie to juz nie jest tak prosto bo nikt tam nie zwraca na gramtyke i zasady!!

                    Pozdrawiam
            • Gość: ab Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.06, 10:27
              and try New Zealanders :D Lepsze niz Australia:)

              Mialam okazje przebywac przez pol roku w towarzystwie ludzi z Australii, Nowej
              Zelandii, Stanow i Kanady i prawda jest taka, ze nasze rozumienie zalezy od
              osluchania sie. Na poczatku obywatelom US rowniez bylo trudno zrozumiec tych
              z "down under" (a chyba trudno im zarzucic, ze nie umieja angielskiego;), po
              dwoch miesiacach wszyscy rozumielismy sie o niebo lepiej.
              Czesciej w naszej TV, radio itp. angielski-amerykanski - dlatego latwiej nam
              zrozumiec.
              • Gość: Der Reisende Anglossi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.06, 12:03
                Gość portalu: ab napisał(a):

                Na poczatku obywatelom US rowniez bylo trudno zrozumiec tych
                > z "down under"

                Ludzie, nie gadajcie głupot. Wszyscy Anglosasi rozumieją się bez problemu,
                owszem ich wersje angielszczyzny różnią się między sobą, lecz nie są to
                różnice, które uniemożliwiają zrozumienie się.
                A już zupełnie bez sensu jest włączanie do tego towarzystwa Polaków. Większość
                naszych rodaków nie rozumie niestety żadnej angielszczyzny, gdy zaś zacznie
                rozumieć powiedzmy brytyjską, pojmie także kanadyjską, amerykańską,
                nowozelandzką itd.
            • Gość: Infidel Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.06, 22:39
              EEEE sorry - następne bzdury.

              Australijczyka da się wyczuć po jednym zdaniu, gdyż mają pewną
              charakterystyczną cechę wymowy np. słowa "late".
              Trzeba się urodzić i żyć w UK, by mówić bez "slight foreign accent".
              Po 35 latach udaje mi się to w 99%, ale syn znajdzie zawsze ten 1%.

              Discere
              • Gość: agangoro Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 18.05.06, 20:06
                No coz, uczylam sie w szkole jezykowej, w ktorej lektorami byli Anglicy. I co?
                I wstyd sie przyznac, ale po przyjezdzie do UK rozumiem niewiele. Potrafie
                porozumiec sie w waznych dla mnie sprawach, ale wiaze sie to z ogromnym stresem
                i wstydze sie przy tym okrutnie...Co ciekawe, jestem z wyksztalcenia muzykiem i
                wydawaloby sie, ze powinnam rozumiec, a tu klapa. Blagam, niechze mnie ktos
                pocieszy!
                Jestem w Anglii juz 3 miesiace, a nadal musze prosic o powtarzanie
                wszystkiego...
          • anna-dark He, he, he... 14.05.06, 12:21
            He, he, he...
          • pluszak007 Re: bełkotliwy british english: BZDURY 14.05.06, 14:06
            Hej Madrala,

            Widac ze uczyles sie kiedys angielskiego ale troszke nie dokladnie. Piszac ze
            problem lezy w odroznianiu samoglosek troche zanizyles poziom swojej wypowiedzi.
            Co wiecej doradzajac wyjazd do Londynu widac ze nigdy tam nie byles bo tam
            wiekszosc to emigranci mowiacy nie Brytyjskim Angielskim ale swoim wlasnym (tak
            jak zapewne i ty) Co do trudnosci w zrozumieniu i byciu zrozumianym to nie
            wymieniles najwazniejszego problemu jakim jest INTONACJA (melodia jezyka)i
            AKCENT (tak w zdaniu jak i poszczegolnych wyrazow bo te dwie kwestie znaczaco
            sie roznia) a nie zadne tam wymawianie samoglosek :). Nakoniec odniose sie do
            twojej nie za madrej rady by zapoznac sie z fonetycznymi cechami dialektow co
            wedlog mnie jest zupelna strata czasu z punktu widzenia Kowalskiego ktorego
            zupelnie to nie obchodzi. W Anglii po akcencie rozpoznaja mniej wiecej skad
            jestes, jakie jest twoje wyksztalcenie, do jakiej szkoly chodziles, kim sa twoi
            rodzice etc. Nie sadze jednak azeby brak takiej umiejetnosci u przyjezdnych
            swiadczyl o ich "niedouctwie". Wg mnie twoje pojecie w zakresie tej kwestii
            ogranicza sie do tego co juz sie nauczyles... wiec wybaczam ignorancje i bute
            ... jeszcze dluuuuga droga przed toba wiec pokorniej i z wyczuciem podchodz do
            tematu.


            Dobra koniec i kropka
            • Gość: nikaya Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.06, 19:01
              BRAVO!!!!
            • Gość: Mika Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.sohonet.co.uk 15.05.06, 10:57
              Proponuje przyjzec sie swojej znajomosci jezyka polskiego, zanim zaczniesz wypowiadac sie na temat
              jezykow obcych. NIEDOKLADNIE piszemy razem.
              pozdro
              • bonobo44 Re: bełkotliwy british english: BZDURY 15.05.06, 16:32
                Mika, a jak piszemy "spojzenie", "przyjzec sie"?
            • Gość: Kocur72 Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.medway.gov.uk / 193.112.229.* 15.05.06, 11:45
              Siedze w UK juz rok i troche angielskiego podlapalem,ale na samym poczatku
              musialem pracowac z anglikiem ktory nie dosc ze seplenil to jeszcze sie
              jakal.Jaka to byla jazda!
              Zgadzam sie ze najlepsza metoda nauki jezyka jest pobyt w konkretnym
              kraju.Uczac sie w Polsce czesto sie nie chce nie ma sie czasu itp.Tutaj po
              prostu musisz sie uczyc bo bez jezyka nic nie zalatwisz .A chodzac i
              zalatwiajac rozne sprawy znowu sie uczysz i tak w kolko
            • Gość: dm HEHEhehehehehehe IP: *.dyn.sprint-hsd.net 17.05.06, 22:54
              "W Anglii po akcencie rozpoznaja mniej wiecej skad
              jestes, jakie jest twoje wyksztalcenie, do jakiej szkoly chodziles, kim sa twoi
              rodzice etc."-hehehe widze wodze fantazji puscily,dawno sie tak nie
              usmialem.Moze jeszcze po akcencie potrafia powiedziec co jadlas na sniadanie i
              jaka bedzie Twoja przyszlosc????

              Wiecej rozumu zycze.
              • pluszak007 Re: HEHEhehehehehehe 22.05.06, 15:22
                Jak mam z toba dyskutowac z kims kto zupelnie nie orientuje sie w temacie? Moge
                ci tylko pokazac jezyk :P i podac kilka tytulow ktore mogly by cie
                zainteresowac. No a jak juz cos sie dowiesz to zasmieje ci sie szeroko w twarz o
                tak :D. No a tobie bedzie glupio :)
          • Gość: pupilek BZDURY.. czyzby? IP: 62.3.193.* 14.05.06, 16:38
            co do belkotliwosci anglików. Okaleczaja swój jezyk i to nie jest moje
            subiektywne wrazenie. Mieszkajac w domu angielskich przyjaciol bylem nieraz
            swiadkiem kiedy syn literowal matce wyrazy i odwrotnie, zeby sie poarozumiec.
            Poprawne nazwanie akcentow wystepujacych w Wielkiej Brytani i swiadomosc ich
            istnienia nie gwarantuja zrozumienia rozmowcy. I mowia o tym otwarcie Sami
            Brytyjczycy. Nie wiem skad u Ciebie takie bezceremonialne zbluzganie autora
            tematu. Twoje argumenty sa puste i zupelnie teoretyczne.
            Pozdr z wysp
            • Gość: kuba Re: BZDURY.. czyzby? IP: 69.156.112.* 15.05.06, 08:48
              pupilek.....:o) W takim samym kontekscie bedziesz wymierzal kuksance
              slazakowi , kaszubowi , lwowiakowi za ich jezyk polski ....jak czynisz to wobec
              anglikow z ktorymi przyszlo Ci zamieszkiwac....nie wiem jak dlugo ! Dla Ciebie
              ich belkotliwosc jest ich zywa rozmowa do ktorej chyba nie mozesz wniesc
              wlasnych watkow zrozumienia bo zapewne nie masz zadnego pozrozumienia z
              ich .....gawedziarzami , gdyz dla Ciebie bedzie to belkot , skromnie
              mowiac .Angielski ma to do siebie , ze czesto literowanie jest forma okreslenia
              znaczenia tegoz literowanego zwrotu....can U spell that please .....:o)
          • Gość: :-))))))))) Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.chello.pl 14.05.06, 19:31
            "W UK możecie mieć trudności ze zrozumieniem Cockney, ludzi z Walii, Konwalii,
            a
            także ludzi z klasy robotniczej od Manchesteru na północ."

            a co to są ludzie z kowalii? :-)))
          • Gość: kornisz Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.06, 20:14
            Nauka angielskiego w Polsce to podstawa. Niezbędne minimum do jakiejkolwiek
            komunikacji, nawet na wyższych poziomach. Wystarczy posłuchać korniszy albo
            dewończyków żeby zapomnieć o FCE czy innych certyfikatach. Nawiasem mówiąc
            dewończyk nie zrozumie kogoś z New Castle. Niezły odjazd tam mają z tymi
            regionalizmami. Ale co się dziwić. Wielka Brytania to kraj który przeszedł chyba
            największe zmiany językowe w historii Europy. Nasze dialekty regionalne (śląski
            czy kaszubski) to pikuś przy tym co tam zastaniemy:) Ale polecam. Nie można się
            nauczyć języka w inny sposób jak skok na głęboką wodę. Najgorsze jest jednak
            zawsze gadanie Polaków mających certyfikaty...
            • komentator15 Re: bełkotliwy british english: BZDURY 15.05.06, 18:06
              Gość portalu: kornisz napisał(a):
              Z tym sie zgadzam , no bo kazdy chce byc a i e i z pogarda patrzec na tych co
              slabo mowia, a polakow jeszcze jedna wada to taka, z emajac dyplom albo i nie
              majac dyplomu z angielskiego, krytykuja rodowitych anglikow, ze ci zle mowia:)))
              > Nauka angielskiego w Polsce to podstawa. Niezbędne minimum do jakiejkolwiek
              > komunikacji, nawet na wyższych poziomach. Wystarczy posłuchać korniszy albo
              > dewończyków żeby zapomnieć o FCE czy innych certyfikatach. Nawiasem mówiąc
              > dewończyk nie zrozumie kogoś z New Castle. Niezły odjazd tam mają z tymi
              > regionalizmami. Ale co się dziwić. Wielka Brytania to kraj który przeszedł
              chyb
              > a
              > największe zmiany językowe w historii Europy. Nasze dialekty regionalne
              (śląski
              > czy kaszubski) to pikuś przy tym co tam zastaniemy:) Ale polecam. Nie można
              się
              > nauczyć języka w inny sposób jak skok na głęboką wodę. Najgorsze jest jednak
              > zawsze gadanie Polaków mających certyfikaty...
            • Gość: ania from juesej Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: 38.195.34.* 15.05.06, 21:45
              Certyfikaty zawsze wydawaly mi sie troche naciagane. Jest to jakis sposob na
              udokumentowanie znajomosci jezyka, ale czasem rzeczywistosc, czyli rzeczona
              znajomosc nie pokrywa sie z certyfikatem. A juz najbardziej rozsmieszaja mnie
              pracodawcy, ktorzy zadaja takich to, a takich papierow, gdy szukaja ludzi do
              pracy. Rozmowa z potencjalnym pracodawca prowadzona w wymaganym jezyku powinna
              rozwiac wszelkie watpliwosci. Pracuje w Chicago dla firmy prawniczej - nikt
              nigdy mnie nie zapytal o TOEFL-a ani jakikolwiek inny certyfikat, wystarczylo
              nam spotkanie w cztery oczy.
              Co do akcentow, mysle, ze nawet przy bardzo dobrej znajomosci jezyka, niektore
              z nich sa wyjatkowo trudne do zrozumienia. Moj maz jest Amerykaninem
              (dyplom "magistra" z angielskiego), ale niekiedy i on nie ma pojecia o czym
              rozmawia grupka czarnoskorych Amerykanow w metrze, a przy ogladaniu niektorych
              brytyjskich filmow chetnie korzysta z napisow. Braku znajomosci angielskiego
              nikt mu nie zarzuci. Po prostu nie rozumie, choc to jego jezyk, a co dopiero my
              dla ktorych to nie jest jezyk ojczysty.
          • Gość: waldeck Aleś Ty przemądrzały IP: *.satfilm.net.pl 14.05.06, 21:43
            Nawet największy osioł, gdy posiedzi kilka lat za granicą przyswaja sobie
            poprawną wymowę. Dla osób mających do czynienia z angielskim sporadycznie,
            zrozumienie wielu potocznych wypowiedzi rzeczywiście stanowi problem, ale to
            nie jest kwestia ich głupoty. Więc się tak nie wymądrzaj.
          • Gość: A. Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: 82.139.11.* 14.05.06, 23:40
            Panie kolego. Wells napisał "Accents of English". Daruj sobie takie wykłady zresztą.
          • komentator15 Re: bełkotliwy british english: BZDURY 15.05.06, 18:03
            Jak ktos uczyl sie w Polsce jezyka, to najlepiej jak wyjedzie do Brytanii i tam
            nauczy sie mowic. Oczywiscie, z ekazdy mam problemy ze zrozumieniem, bo kazdy
            w tym kraju mowi innym akcentem i nie koniecznie gramatycznie. Wiec niech sie
            nie dziwia ludzie, ktorzy po kilku lekcjach angielskiego w polskiej szkole i na
            dokladke z polskim nauczycielem, maja trudnosci, zeby zrozumiec. Nawet urodzony
            Brytyjczyk nie gwarantuje dobrego angielskiego , bo zeby posiasc umiejetnosc
            rozumienia, po prostu trzeba tu mieszkac albo przynajmniej byc osluchany z
            jezykiem. Wiele osob mieszkajacycj w UK , nawet brytyjczykow ma problemy z
            rozumieniem innych , mieszkajacych w roznych czesciacjh Uk albo amerykanow,
            ktorzy uzywajac angielskich slow nie koniecznie mowia po angielku.
          • Gość: origatoo gozaimas Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.visp.energis.pl 15.05.06, 23:39
            nie ma zadnego problemu z brytyjskim angielskim ktos kto sie uczy podstaw
            kultury. Pidgin tez nie stanowi problemu. Nigdy nie spotkalem Brytyjczyka,
            ktorego bym nie rozumial poza jednym jedynym przypadkiem- sprzedawczyni gazet w
            Plymmouth, kiedy zachwalala towar. Niech mi ktos powie co znaczy Hea'uph!, a nie
            znaczy to ani Herald ani Heave-up ani Here's up ani zadne znane mi slowo. I
            prozsze nie powolywac takich przykladow jak Westercheshireroad.
          • Gość: jajaja Re: bełkotliwy british english: BZDURY IP: *.srem.net 17.05.06, 12:21
            słyszę "totenham" - więć się nie dziwcie, że nie rozumiecie kogoś kto wymania
            > słowo prawidłowo "totnym". Lata świetlne, aby zrozumieć Cockney, który
            > powie "to?nym" - ?=zatrzymanie powietrza w gardle podczas wydechu, więc nie
            > słychać

            a Ty mowisz totnym?
            jestem po filologii na UAM w Poznaniu, studiowalam w trybie dziennym i potrafie
            wymowic slowo catle . moi znajomi z roku tez. ale nie slyszalam ze totnym jest
            prawidlowa wymowa
      • Gość: mbishop vitalie, FCE nie oznacza, że znasz angielski... IP: *.akron.net.pl / *.akron.net.pl 13.05.06, 10:54
        Bo to nie egzamin (skądinąd bardzo prosty, na poziomie matury z moich czasów) to weryfikuje, tylko
        życie :)
        • Gość: nie znacie sie spoleczenstwo klasowe IP: *.cable.ubr03.wolv.blueyonder.co.uk 13.05.06, 11:11
          W UK spoleczenstwo jest klasowe, tzn. styl zycia, sposob mowienia, poglady sa
          zdeterminowane przez pochodzenie i wyksztalcenie. Ludzie, ktorzy pracuja w
          kuchniach i na budowach stykaja sie z innym angielskim, niz ci pracujacy w
          biurach. Wiem, poniewaz mam za soba oba doswiadczenia i w mojej pracy kpia ze
          zwrotow: innit, gimme, me mom...
          • Gość: bartos Re: spoleczenstwo klasowe IP: *.bulldogdsl.com 13.05.06, 16:05
            oait ? :)))))))
          • Gość: L Re: spoleczenstwo rasowe IP: *.chello.pl 13.05.06, 23:07
            Owszem, ja mialam problem ze zwrotem"nana", dla plebsu to grandmother, dla upper to - big
            yellow banana:))
          • Gość: kornisz Re: spoleczenstwo klasowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.06, 20:27
            Piszesz bzdury. To, że poznałeś kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt osób gdzie
            akurat pochodzenie determinowało akcent to nie oznacza od razu że język
            angielski tylko od tego zależy. To jest może trzeci lub czwarty powód dla
            którego tak a nie inaczej się wypowiadają. Poznałem budowlańców mówiących
            czystym brytyjskim akcentem i ludzi majacych łodzie warte kilkaset tysięcy
            funtów, których nie zrozumiesz. O akcencie decyduje głównie region, w którym się
            urodziłeś. Podobnie to wygląda na całym świecie. No i oczywiscie chęć do
            poprawnego wysławiania się.
            • Gość: origatoo gozaimas Re: spoleczenstwo klasowe IP: *.visp.energis.pl 16.05.06, 00:02
              To by sie zgadzalo. Mam doswiadczenia miedzynarodowe. Miedzynarodowy angielski
              nie rozni sie w wymowie pomiedzy profesorami z Europy, Rosji, Kanady, Anglii,
              Walii, Niemiec czy Austarlii lub Skandynawii.Znaczne różnice tkwią w budowie
              zdań, ale te odzwierciedlają właśnie kulturę (myślenie) poprzez konstrukcje
              pojęć i pochodzenie o wiele bardziejniż akcent, który jest drugorzędny wobec
              prawideł fonetyki. Oczywiście nikt nie potrafi tak pięknie formułować myśli po
              angielsku jak profesorowie British Research Establishment, ale jest to urok nie
              mający nic wspólnego z bełkotem. Zaręczam, że każdy uczeń angielskiego w Polsce
              rozpozna znane sobie sformułowania z ust takiego profesora. Wiem też że
              90-letni Stan Hugill - ostatni shantyman - Anglik znający wiele dialektów jest
              doskonale czytelny. Sądzić angielski po jego pochodnych to za mało. Rada dla
              tych, co chcą rozumieć i być zrozumiali - mówcie czysto, a zostaniecie
              zrozumieni. Reszte sami usłyszycie.
        • anna-dark No a gdzie się polscy nauczyciele uczą języka ??? 14.05.06, 12:26
          No a gdzie się polscy nauczyciele uczą języka ???
          Na pewno nie w paru krajach anglojęzycznych (czy nawet w paru regionach tego samego kraju) zanim zaczną uczyć w Polsce "angielskiego".
          Języka trzeba się uczyć "na miejscu" od native speakers - książki, gramatyka - to tylko wsparcie, bo najważniejszy jest język mówiony.
          • Gość: Primnproper Re: No a gdzie się polscy nauczyciele uczą języka IP: *.mynow.co.uk 14.05.06, 13:41
            Najwiekszym problemem w nauce angielskiego w Polsce, jest to, ze najwiecej czasu
            poswieca sie walkowaniu gramatyki i robieniu z tego najbardziej skomplikowanej
            rzeczy na swiecie. Dzieci w szkolach robia testy i cwiczenia, automatycznie,
            odruchowo, bo karze im sie tego wkuwac. Jezyk mowiony jest marginalizowany, bo
            nauczyciele sami sa wykutymi jezykoznawcami, a do pisany i mowiony poprawny
            angielski, jest u nich na poziomie akademickim, niejednokrotnie daleko
            odbiegajacym od normalnych standardow komunikacji pisemnej dla celow urzedowych
            i tak samo w potocznym jezyku. Efekt tego to ogromna sztucznosc w uzywaniu
            angielskiego, bo uczy sie go na papierze i troche ze sluchu wg regul i na pale.

            Angielski jest bardzo prosty w konstrukcji zdaniowej i gramatyce. Trudno sobie
            wyobrazic prostszy jezyk, natomiast leksyka jest tak ogromna, pelna niuansow i
            dla nas Polakow, zupelnie niezrozumialych odcieni znaczeniowych, ktorych moznaby
            sie uczyc ze 100 lat i jeszcze miec wpadki. Pod tym wzgledem angielski jest
            bardzo, bardzo trudny. Nie wspominajac o wymowie, ktora jest zadaniem zyciowym
            nawet dla takich ambitnych 'anglofilow' jak ja.
            • pluszak007 Re: No a gdzie się polscy nauczyciele uczą języka 14.05.06, 14:14
              zgadzam sie z przedmowczynia. Niektorzy twierdza tak jak Lewis np ze jezyk to
              tylko i wylacznie "lexical items" a gramatyka to taki wytwor naszej wyobrazni :)
            • Gość: leila Re: No a gdzie się polscy nauczyciele uczą języka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 17:47
              ok, fajnie by bylo uczyć języka mowionego, w klasie od 24 do 28 osób,zaczynasz
              móić, jakieś zabawy, a mili uczniowie jak najbardziej współpracują.Poszukując
              kosza..
            • Gość: Der Reisende Re: No a gdzie się polscy nauczyciele uczą języka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.06, 12:14
              Gość portalu: Primnproper napisał(a):

              > Najwiekszym problemem w nauce angielskiego w Polsce, jest to, ze najwiecej
              czas
              > u
              > poswieca sie walkowaniu gramatyki i robieniu z tego najbardziej skomplikowanej
              > rzeczy na swiecie.

              Dokładnie tak samo wygląda to z językiem niemieckim, który na dodatek sam w
              sobie jest znacznie bardziej trudniejszy od angielskiego.

        • Gość: ja Re: vitalie, FCE nie oznacza, że znasz angielski. IP: *.cable.ubr07.smal.blueyonder.co.uk 15.05.06, 00:05
          a prospos, w UK rodowici Anglicy nie wiedza moj drogi co to FCE:)))wiec daruj
          wyklady...
          pozdrowienia z Wysp i South Birmingham College:)
      • Gość: playerrecord zgadzam sie bylem ,,kolezanka to bredzi w malignie IP: *.kom / *.os1.kn.pl 13.05.06, 11:19

        gadasz o rzeczach kolezanko o ktorych nie masz zielonego pojecia.
        5 dni temu wrocilem z uk . sa rejony angli ,, ba nawet pewne dzielnice w
        ktorych ludzie uzywaja dosc interesujacego "dialektu" , wymowa pewnych slow
        jest zupelnie inna od tego co podaja slowniki , nie wspominajac o ulubionej
        tendencji do nie wymawiania koncowek wyrazow i tworzenia dosc karkolomynych
        skrotow. jesli ktos za chwile wyjedzie mi ze jak nie rouzmiem to penwie nie
        znam jezyka to powiem dwa slowa . poznalem goscia z wykształceniem akademickim
        i mowil on w zupelnie inny sposob ,poprawnie wyraznie ,, czyste bbc a im
        ktos ,no i rozmawialem otym z kolezanka z usa i ona rownierz czasami miala
        probllem z komunikacja
        pozdrawiam wszszystkich madrali co w uk nie byli a ze tam jasia fasole
        rozeznaja to od razu ze "ja juz wszystko wiem "
        • Gość: L Super IP: *.chello.pl 13.05.06, 23:00
          W koncu jakas zdrowa sytuacja. Od lat mieszkalam w UK i pokonalam bariere rozumienia i
          poslugiwania sie angielskim na codzien. W Polsce wciaz przegralabym na papierze z British
          Council papierkiem i snobami z Anglistyki. Prawda niestety jest taka, ze kursy nie naucza
          kontekstu i zrozumienia innej kultury, frazeologia zmienia sie szybciej niz moda;))
          • Gość: lexie Re: Super IP: *.dclient.hispeed.ch 14.05.06, 13:19
            oj china! try to get cockney rhyming slang ;)
            • Gość: L Re: Super IP: *.chello.pl 15.05.06, 09:40
              Udawanie rasowego Londynczyka jest malo naturalne ale znam na pamiec 'Black Books" if you
              know...
              • Gość: lexie Re: Super IP: *.dclient.hispeed.ch 15.05.06, 19:25
                emm... nie udaje "rasowego irlandczyka" bo raczej wszyscy mysla ze jestem z
                australii a jesli cokolwiek udaje to raczej szkocki bo jest poprostu uroczy ;)
                • Gość: L Re: Super IP: *.chello.pl 16.05.06, 12:15
                  Ja zazwyczaj rozpoznawana jestem z akcentu jako francuzka. Nie mam specjalnych zdolnosci
                  lingwistycznych i nie staram sie szpanowac, jednak nie mam takze problemow z komunikacja.
                  Uwielbiam za to brytyjska literature i zwlaszcza ironiczne poczucie humoru u Anglikow. Mysle,
                  ze poczatkujacy powinni wiecej sluchac a mniej mowic (dla wlasnego bezpieczenstwa:))
          • Gość: lexie Re: Super IP: *.dclient.hispeed.ch 14.05.06, 13:20
            sorry, to nie bylo do tylko do ciebie ale tak ogolnie
          • Gość: Ideria Re: Super IP: 82.139.11.* 14.05.06, 23:42
            Snoby z anglistyki? Co miałaś na myśli?
            • Gość: L Re: Super IP: *.chello.pl 15.05.06, 09:34
              moja kochana bratowa ;))
        • Gość: kl0x Re: zgadzam sie bylem ,,kolezanka to bredzi w mal IP: *.wroclaw.mm.pl 14.05.06, 13:29
          a to typowy polish bełkot
        • Gość: Chwalipienta Re: zgadzam sie bylem ,,kolezanka to bredzi w mal IP: *.cable.ubr01.newy.blueyonder.co.uk 14.05.06, 17:24
          Jas Fasola studiowal na moim wydziale:)
      • Gość: sanyu Re: bełkotliwy british english :) IP: *.elsnerow.waw.pl 13.05.06, 11:19
        chyba koleżance chodziło o to że nie jesteśmy przyzwyczajeni do angielskiej
        wymowy słów, dla nas rzeczywiście niewyrażnej..ja tez mam takie odczucia..
      • waclaw.jurny A kto nauczy papieża niemieckiego??? 13.05.06, 15:39
        Benek XVI mówi po niemiecku z wyraźnym bawarskim akcentem.
        To pewnie jakiś nieuk, bo Polak nawet po czwartym roku nauki dojcza potrafi
        mówić perfekt szkolny Hochdeutsch z wymową taką, jak u prezenterów RTL czy
        Deutsche Welle.
        Jeśli chodzi o znajomość języków obcych, to gorsi od Polaków są tylko tamci
        obcy :-)
        • Gość: jerzy A kto pozbawi Polakow akcentu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.06, 20:26
          Wymowa moze i w miare, ale ten akcent polski - tego malo kto potrafi sie
          pozbyc! A przeciez maja RTL i DW - moga ogladac za mlodu!
        • frant3 Re: A kto nauczy papieża niemieckiego??? 14.05.06, 09:17
          Naucz się łaciny, a zobaczymy jaki z Ciebie uk.

          --
          Frant - humor, satyra, krytka
          • waclaw.jurny Re: A kto nauczy papieża niemieckiego??? 14.05.06, 12:10
            frant3 napisał:

            > Naucz się łaciny, a zobaczymy jaki z Ciebie uk.

            Pergratum mihi feceris, si eum, quod molestia tua fiat, iuveris.
      • Gość: jjaf tak - w angli najgorzej zrozumiec anglików IP: *.devs.futuro.pl / *.devs.futuro.pl 13.05.06, 18:06
        byłem doswiadczylem wszystkich oprócz anglików rozumiałem bez problemu
        • Gość: krish Re: tak - w angli najgorzej zrozumiec anglików IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 12:37
          jasne


          a łana smok marihuana

          a masta plejda muzik rasta...
        • jeanie_mccake Hmmm... 15.05.06, 15:04
          Gość portalu: jjaf napisał(a):

          > byłem doswiadczylem wszystkich oprócz anglików rozumiałem bez problemu

          Ja mialam nieco inne doswiadczenie, ale niestety nie jestem z Polski wiec sie
          nie znam i nie bede sie odzywac...
      • jacksparrow1 Re: bełkotliwy british english :) 13.05.06, 19:34
        Mysle ze vitalie chodzilo o to ze przyzwyczajona jest do wymowy amerykanskiej,
        a z brytyjskim akcentem brzmi to troche dziwnie, nie ze zle wymawiaja, tylko
        dziwnie dla nas brzmi.Nie mowie ze jestem alfa i omega z angielskiego, ale
        mialam pewne problemy ze zrozumieniem Australijczyka.TAk jak ogladam Daily
        Planet na Discovery - prowadzi ja min Natasha i ma brytyjski akcent.Slucha mi
        sie jej trudniej niz kolesia prowadzacego ten program razem z nia.Pozdrowka
      • Gość: Jacenty02 Re: bełkotliwy british english :) IP: *.bulldogdsl.com 14.05.06, 11:26
        z czego się tak moja panno usmiałaś??
        Mieszkam w UK a dokładnie w essex (tj na wschód od lądnynu). Do granic londynu
        mam jakieś 6 może 7 mil. W chrabstwie essex używa się akcentu Cockney, z kolei 6
        mil w strone londynu jest east english akcent. I może wuda się tobie to śmieszne
        to na tym bardzo krótkim odcinku ludzie mają inny akcent, którego różnice każdy
        jest wychwycić, ale akcent to nie wszystko oni różnią się od siebie kulturą.
        Więc jeżeli nie masz o tym bladego pojęcia bo potym co napisałaś nie masz. Nie
        wypowieadaj się na forum internetowym.

        Dla przykładu padam tobie zwykłe proste zdanie:
        Hello mate. (mate to po angielsku kumpel, kumpelka)
        Polak powie -hello mejt
        Anglik z akcentem Cockney powie - hello majd
        szkot powie - helloo mojd

        słyszałem jeszcze - hello hojd ale nie powiem z kąd pochodzi ten akcent bo niewiem.

        A to zadanie domowe dla ciebie.
        jest takie miasto w szkocji które nazywa się edenburg. dowiedz się jak szkoci
        mówią na to miasto, a jak anglicy z Cockney.

        Pozdrawiam
        • jeanie_mccake Re: bełkotliwy british english :) 14.05.06, 15:57
          Gość portalu: Jacenty02 napisał(a):

          > Dla przykładu padam tobie zwykłe proste zdanie:
          > Hello mate. (mate to po angielsku kumpel, kumpelka)
          > Polak powie -hello mejt
          > Anglik z akcentem Cockney powie - hello majd
          > szkot powie - helloo mojd

          Bardzo dziwnych i nietypowych macie Szkotow tam w Esseksie...
      • ak813 english language = briShit 15.05.06, 06:50
      • Gość: Wienczaszek Re: bełkotliwy british english :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 07:39
        Byłam w UK ponad 2 lata. Z wykształcenia jestem filologiem języka angielskiego
        (nie jakiś tam kurs czy licencjat ale pełne 5 lat nauki na UJ ). Anglicy
        naprawdę w wielu przypadkach mówią bardzo fatalnie i niezrozumiale.
        • Gość: marta wez mlotek i sie walnij w glowe kobieto IP: *.dyn.sprint-hsd.net 18.05.06, 23:44
          "Anglicy naprawdę w wielu przypadkach mówią bardzo fatalnie i niezrozumiale" -
          i Tobie to oceniac????? Polce???? NIGDY nie bedziesz znala tak dobrze jezyk
          zeby krytykowac rodowitego anglika!!!! myslisz ze jak skonczylas jakas tam
          filologie to jestes lepszym znawca jezyka niz anglik????? - bo co bo wyrylas
          gramatyke na blaszke i egzaminy na 5 zaliczone???? a jak bys sie czula jak by
          ktos przyjechal np turek i krytykowal cie ze zle mowisz po polsku?????

          TAM SIE TAK POPOROSTU MOWI a to czego sie nauczylas znacznie odbiega od zycia
          codziennego moja droga.

          Zycze wiecej rozumu i pokory i samokrytyki bo filologia na UJ nie jest czyms
          wspanialym!!!!!!!
      • Gość: koksinelka Re: bełkotliwy british english :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.06, 11:23
        a może zadzwonili do Ciebie ze Szkocjii tam english british scotish jest
        rzeczywiście inny
    • Gość: blekloot Re: bełkotliwy british english :) IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 10.05.06, 18:03
      o Ty nie slyszaleś irlandzkiego angielskiego ;) byś sie dopiero zdziwił jak bardzo rózni sie od tego co uczyles sie w szkole
      totalnie inna wymowa, jak brytyjski jest znieksztalcony to irlandzki jest znieksztalconym brytyjskim, choc teraz mi sie wydaje latwiejszy niz brytyjski ale to kwestia przyzwyczajenia
      • anna-dark Jak ktoś mówi wyraźnie - to NO problem 10.05.06, 18:12
        Jak ktoś mówi wyraźnie - to NO problem
        • Gość: bart2b gdzie dwóch Polaków, tam trzy opinie IP: *.cable.ubr04.harb.blueyonder.co.uk 12.05.06, 21:59
          nic dodać nic ująć :)
      • Gość: mejnard Re: bełkotliwy british english :) IP: *.b-ras1.dbn.dublin.eircom.net 12.05.06, 18:39
        Tu sie calkowicie z toba zgadzam. brit-eng to w porownaniu z irl-eng pestka. mam
        w pracy i anglusa i pelno irysow i w porownaniu z nimi ten anglik to istny
        purysta jezykowy. mowi dokladnie tak jak nas uczono w szkole. ale z drugiej
        strony jestem sie w stanie zdodzic ze mozna nie zrozumiec brit-eng. wszystko
        zalezy tak naprawde od akcentu. w samym Londynie mowi sie conajmniej kilkoma
        roznymi dialektami nie wspominajac innych czesci wyspy. ale z drugiej strony nie
        rozumiem co moze miec wspolnego zdanie jakiegos egzaminu (nawet advanced a nie
        fce) faktyczna znajomoscia angielskiego. ja nigdy zadnego egzaminu nie zrobilem
        (szkoda czasu i kasy) ale mowie calkiem dobrze (mogloby byc lepiej wiadomo) i
        dogaduje sie bez problemow i z Amerykaninem, anglikiem, irlandczykiem czy
        australijczykiem. choc to przeciez zupelnie inne (choc te same) jezyki.
        pzdr. i uczcie sie ludzie jezykow a nie zdajcie egzaminy ;P
        • Gość: fluid Re: bełkotliwy british english :) IP: *.gdynia.mm.pl 12.05.06, 20:10
          i tu sie bardzo bardzo z z toba zgadzam .. kochani wsadzmy se te certyfikaty do
          szafy !! - mam tylko FCE a jak pojechalem do londka no to oczywiscie
          przekonalem sie ze moja znajomosc angielskiego jest daleka od - konkretnej i
          praktycznej. zaczalem sie starac - i mowie dzis wypadkowa londynskeigo akcentu
          z polskim moze nie tyle narzeczem ale nalecialoscia .. ;))) oprocz tego stalem
          sie fanem angielskich akcentow!! na czele stawiam szkocki i liverpoolski !! (
          za swoja absolutna oryginalnosc !! ) i szczerze mowiac jest to jeden z tych
          zajebistych argumentow ze w kazdej chwili jestem gotow by wrocic do londka -
          znalazlbym tam znowu super klimat i bardzo zroznicowane akcenty.. - amerykanski
          ( to jezyk w jakims stopniu pochodny od wlasnie akcentu irlandzkiego - w koncu
          oni zasiedlili ameryke pn jako pierwsi ) jest po prostu amerykanski czy to z
          kanady czy z texasu - dosc podobny bardzo jak stany dosc dlugie i szerokie
          a ... - w UK .. wystarczy roznica kilku wsi a juz roznice sa bardzo
          slyszalne... UWIELBIAM TO !!!! och wrocilbym tam nawet za dwie godziny ..
          • jo_123 Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 20:32
            >UWIELBIAM TO !!!! och wrocilbym tam nawet za dwie godziny...
            ja też:)
          • Gość: greg Re: bełkotliwy british english :) IP: 62.231.40.* 12.05.06, 23:10
            mowiac o liverpoolskim akcenmcie masz za pewne na mysli "skurs" to jest slang
            nie akcent. Jesli chodzi o stany to nie irlandzycy pierwsi zasiedli ten kraj
            tylko anglicy. Irlandczycy dojechali tam duzo puzniej. jezyk natomiast w usa ma
            bardzo wiele akcentow np. czlowiek z alabamy ma akcent "spiewajacy" odmienny od
            teksanskiego nieporownywalny do nowojorskiego, nie mowiac o kanadyjskim. nie
            wiem skad u ciebie ta "wiedza" o amerykanskim acencie.
            • ianek70 Re: bełkotliwy british english :) 14.05.06, 15:27
              Gość portalu: greg napisał(a):

              > mowiac o liverpoolskim akcenmcie masz za pewne na mysli "skurs" to jest slang
              > nie akcent.

              "Skurs" rzeczywiście nie jest akcentem, bo go wymyśliłeś.
              "Scouse" jest mowa Liverpoolczyków, czyli ich akcent, slang i różne
              regionalizmy.

              > jezyk natomiast w usa ma
              > bardzo wiele akcentow np. czlowiek z alabamy ma akcent "spiewajacy" odmienny
              od
              >
              > teksanskiego nieporownywalny do nowojorskiego, nie mowiac o kanadyjskim.

              Istnieją różne amerykańskie akcenty, ale dla większości Brytyjczyków czy
              Australijczyków Amerykanie i Kanadyjczycy brzmią identycznie. Tak samo jak
              przeciętni Szkot nie jest w stanie rozróżnić akcentu Birmingham od Coventry, a
              Polacy nie słyszą różnicy pomiędzy różnymi akcentami wschodnio-szkockimi.
          • Gość: Mac Re: bełkotliwy british english :) IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 12.05.06, 23:32
            a co myslisz o wschodnio londynskim cockney? wiele slow jest innych niz w
            prawdziwym angielskim chociazby slowko "diamond" ktore moze oznaczac "cacy"
            jak i w innym kontekscie "lodowke"
          • Gość: njujorker Widać, że nigdy w Stanach nie byłeś :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.06, 17:40
            Różnice w języku osób pochodzących z różnych części Stanów są bardzo duże. Nawet
            w obrębie jednego stanu można znaleźć spore różnice w akcencie czy wymowie.
            Masz rację jedynie w tym, że faktycznie granica państwowa między US a Kanadą nie
            jest granicą językową - Kanadyjczyk (przynajmniej ten ze wschodnich rejonów)
            będzie mówić bardziej podobnym językiem do Amerykanina z północnego wschodniego
            wybrzeża niż południowiec z Teksasu czy Luizjany.
            Za to wszyscy "Angole", których spotkałem mówili tak samo - ale na tej podstawie
            nie będę twierdził, że w UK jest jeden sposób mówienia, zwłaszcza że nigdy tam
            nie byłem - w przeciwieństwie do US.
            A i tak z angielskich dialektów najbardziej podoba mi się australijski :-)
            • Gość: elibre Re: Widać, że nigdy w Stanach nie byłeś :) IP: *.server.ntli.net 13.05.06, 22:02
              "Za to wszyscy "Angole", których spotkałem mówili tak samo "

              ???

              niewielu ich spotkales albo wszyscy blisko siebie mieszkali..
              Mnie bawi u Anglikow to, ze maja problemy z dogadaniem sie miedzy soba. Moi
              angielscy znajomi tak twierdza. Czy my w PL mamy problemy z dogadaniem sie z
              Polakami z innego rejonu? Nawet jesli slysze gorala w TV, ktorego namowili, zeby
              pare slow o pogodzie na lato powiedzial to i tak go zrozumiem. Pomijam Kaszuby
              bo to inny jezyk, czyli odpowiednik Walii w UK.
              • Gość: obserwator2 Re: Widać, że nigdy w Stanach nie byłeś :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 15:48
                Gość portalu: elibre napisał(a):
                > Nawet jesli slysze gorala w TV, ktorego namowili, zeby
                > pare slow o pogodzie na lato powiedzial to i tak go zrozumiem..

                Bo to wyreżyserowane. Pamietam szok w Bukowinie tatrzańskiej, gdy góral z
                ekspedientką zaczął rozmawiać. Nie rozumiałem NIC. Nie potrafiłem nawet
                zgadywać z grubsza o co chodzi!!
                Podobnie kiedyś z gospodarzem spod Pułtuska (u którego kupiłem działkę)
                pojechaliśmy szukać do kupienia starej chałupy na przenosiny. Jak zaczął ten
                mój rozmawiać z tym co miał chałupę do sprzedania, też nie kumałem.
                W rozmowie ze mną każdy z nich, ludzi prostych, z wykształceniem podstawowym,
                może nawet niepełnym, posługiwał się językiem polskim całkowicie zrozumiałym, z
                pewnymi tylko naleciałościami. Np. mówią "U nasz w Pułtusku".
              • Gość: dm Re: Widać, że nigdy w Stanach nie byłeś :) IP: *.dyn.sprint-hsd.net 16.05.06, 23:01
                ale tu masz racje w stanach ludzie sami sie nie rozumieja-dziesiatki razy
                widzialem jak jeden drugiemu musial tlumaczyc o co mu chodzo-za duzo podobnie
                brzmiacych slow i podobnych znaczen.
        • Gość: bart_canada Egzaminy sa potrzebne! IP: *.ed.shawcable.net 13.05.06, 04:39
          Oczywiscie FCE nie jest specjalnie zaawansowany, ale jest dobrym wstepem. Ja
          robilem najpierw FCE a potem CPE i bardzo mi sie obydwa przydaly w pracy
          zawodowej. Samo mowienie nie jest oczywiscie pochodna egzaminow, ale pisanie
          eseji i poprawna gramatyka tak. Skutek mojego CPE jest taki, ze pisze lepiej i
          mam zasobniejsze slownictwo niz pewnie z 70% native speakers, bez wkuwania na
          egzamin pisalbym pewnie wciaz jak pobity. Druga rzecz to studia, bez CPE, IELTS
          czy TOEFL nikogo na studia anglojezyczne nie przyjma (choc ten ostatni egzamin
          to parodia).
          • igor_zubrycki Re: Egzaminy sa potrzebne! 13.05.06, 06:57
            Zapewne za Native Speakerow uwazasz tez populacje Indii, czyli jakis miliard
            ludzi, z czego 450 milionow jest niepismienna. Wtedy istotnie lepiej piszesz
            niz oni.

            Rozumiem ze umiesz zlozyc pismo urzedowe, napisac list i takie tam, ale z duza
            pewnoscia moge powiedziec, ze czesto uzywasz nienaturalnego jezyka.

            W ogle zabawny txt ze lepiej umiesz od ludzi ktory ten jezyk tworza. Kto to
            ocenia?
            • Gość: bart_canada Re: Egzaminy sa potrzebne! IP: *.ed.shawcable.net 13.05.06, 07:31
              Moj drogi kolego, a skad wiesz jak ja pisze? I skad taka pewnosc, oceniasz po
              sobie? Tak sie dziwnie sklada, ze jestem naukowcem z ponad 50 indywidualnymi
              publikacjami w bardzo powaznych anglosaskich pismach naukowych. Ocenic moje
              teksty jest latwo widzac jakosc tekstow i gramatyki studentow, z ktorymi
              pracowalem przez jakies 8 lat. Jezeli ta elita intelektualna, stanowiaca jakies
              30% pisze w znakomitej wiekszosci gorzej ode mnie to chyba wnioski sa jasne,
              nie? Oczywiscie dla ciebie moje teksty bylyby raczej nienaturalne, rozumiesz,
              poziom raczej za wysoki.
          • Gość: magda hehehehehe IP: *.dyn.sprint-hsd.net 18.05.06, 20:55
            hehehe ale sie ubawilam-jak bys mial naprawde taki dorobek naukowy jak piszesz
            i pisal publikacje naukowe to nie sadze ze mialbys czas zeby siedziec i pisac
            po forach na temat jezyka angielskiego. Ale tak to jest polaczek wyjedzie za
            granice i wszystkie rozumy pozjada-pewnie poprawnie pisac po angielsku nie
            potrafisz!!!!

            Pozdrawiam Pana Profesora:)))
      • Gość: Balbriggan Re: bełkotliwy british english :) IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 12.05.06, 18:50
        jeśli angielski znasz z kaset i MTV to poprostu chyba musisz sie zapisac na
        konwersacje u jsakiegoś nativ speaker. Bo ty znasz Polish English i to jest
        zupelnie inny akcent itp. Trzeba sie dokształcać. Bo maga poszukać bardziej
        sprawnego lingwistycznie.A oto w kraju nie trudno skoro Irlandia to tak jak
        jedno z województwo.Masz kłopot to Dida jak wróci ze skoły to Moze pomóc ma 6
        lat ale ma dobry belkotliwy akcent i pronumciation jest bez zastrzeżeń
        • Gość: Stary qfwfq Re: bełkotliwy british english :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 19:53

          > jeśli angielski znasz z kaset i MTV to poprostu chyba musisz sie zapisac na
          > konwersacje u jsakiegoś nativ speaker. Bo ty znasz Polish English i to jest
          > zupelnie inny akcent

          no tak, na brytyjskim MTV wszyscy mowia i spiewają w Polish English... sporo
          idiotow jest w tym kraju niestety.
        • Gość: edzia Re: bełkotliwy british english :) IP: *.devs.futuro.pl 12.05.06, 21:35
          Nie wiem jak tam u Ciebie z pronunciation, ale spelling kuleje,both Polish and
          English.
      • Gość: jaaaaaaaa Re: bełkotliwy british english :) IP: 80.51.74.* 12.05.06, 21:07
        nooooooo, a szkocki jaki fajny :))) polecam
        • Gość: edzia Re: bełkotliwy british english :) IP: *.devs.futuro.pl 12.05.06, 21:38
          Szkocki, rewela, szczególnie ten z Glasgow. Cudne jest to, że tak prawie każde
          masteczko ma zauważalnie inny akcent. Na mnie jednak najwspanialej działa
          śliczny English z Londynu, o ile nie jest to język mało edukowanych mieszkańców
          council houses.
      • Gość: dos Re: bełkotliwy british english :) IP: *.centertel.pl 12.05.06, 22:56
        Być może Twój wynik FCE to D bądź coś poniżej. Twe słowa bowiem świadczą o tym,
        że niewiele wiesz na temat fonetyki języka angielskiego, albo dzwonili do Ciebie
        blue collar workers, a nie osoby posługujące się RP. Czy rozumiesz każdą osobę
        mówiącą do Ciebie po polsku? Poddaję pod rozwagę.
      • Gość: olo Re: bełkotliwy british english :) IP: *.man.bydgoszcz.pl 12.05.06, 22:58
        oj zgadzam się, irlandzka wersja to jak szczekanie psa, choc nie wszyscy mówią
        az tak źle, ale znam irlandczyka ze zrozumieniem którego jego rodacy mają
        wielkie klopoty, nie mówiąc już o innych narodowościach, całe szczescie pisze
        pięknie gramatycznie, bo oni prawie w ogóle nie zwracają uwagi, zupelnie co
        innego niż nas w szkołach uczą :)
      • Gość: Darek Re: bełkotliwy british english :) IP: *.gdynia.mm.pl 12.05.06, 23:11
        Mistrzostwo zdecydowanie nalezy sie dla angielskiego w wykonaniu Hindusów ;-)
        • Gość: tomeczek Re: bełkotliwy british english :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.06, 13:25
          Gość portalu: Darek napisał(a):

          > Mistrzostwo zdecydowanie nalezy sie dla angielskiego w wykonaniu Hindusów ;-)

          Sugeruję wicemistrzostwo.
          Mistrzostwo zdecydowanie w ręce Francuzów mówiących w języku Szekspira :)
      • Gość: kisiel Re: bełkotliwy british english :) IP: *.aep.bellsouth.net 13.05.06, 00:49
        To ja jeszcze proponuje redneckowski angielski z poludnia.
        • Gość: bartos Re: bełkotliwy british english :) IP: *.bulldogdsl.com 13.05.06, 16:11
          ludzie, to żeście jeszcze nie słyszeli jamajki, innit ??
          Me Wam mowić, to być true english Hiehiehie
      • kralik11 Re: bełkotliwy british english :) 13.05.06, 10:17
        Gość portalu: blekloot napisał(a):

        > o Ty nie slyszaleś irlandzkiego angielskiego ;) byś sie dopiero zdziwił jak
        bar
        > dzo rózni sie od tego co uczyles sie w szkole
        > totalnie inna wymowa, jak brytyjski jest znieksztalcony to irlandzki jest
        zniek
        > sztalconym brytyjskim, choc teraz mi sie wydaje latwiejszy niz brytyjski ale
        to
        > kwestia przyzwyczajenia

        Nie ma jezyka Brytyjskiego a Irlandzki akcent jest o wiele bardziej zrozumialy
        niz naprzyklad szkodzki :)
        • dlaczego.nie Re: bełkotliwy british english :) 13.05.06, 10:31
          > Nie ma jezyka Brytyjskiego a Irlandzki akcent jest o wiele bardziej zrozumialy
          > niz naprzyklad szkodzki :)

          A szkoda!
      • jacksparrow1 Re: bełkotliwy british english :) 13.05.06, 19:38
        A slyszales angielski w wykonaniu Chinczyka przekonanego ze on mowi
        perfekcyjnie po angielsku.To jest dopiero jazda
      • Gość: krokus77 Re: bełkotliwy british english :) IP: 83.167.229.* 15.05.06, 10:39
        heh,masz racje ,podpisuje sie pod tym.tylko ze jedz co Cork ,generalizujac tam
        bardzo gestykuluja czasem i smiesznie akcentuja, tzn robia z byle czego zaraz
        wielka drame ;) Iam COOrk man ;) pozdrowionka
    • chococake Re: bełkotliwy british english :) 10.05.06, 19:23
      chcialas sie pochwalic ze zadzwonili? no przyznaj sie ;)
      i chyba raczej nie znasz angielskiego, zweryfikuj poglady o swojej wielkosci,
      bedzie ci lepiej w zyciu.
      • Gość: Soup Nazi Re: bełkotliwy british english :) IP: *.sdsl.bell.ca 10.05.06, 19:25
        Chyba juz wiecej nie zadzwonia...
        • Gość: pawel Re: bełkotliwy british english :) IP: *.man.czest.pl 13.05.06, 18:42
          najważniejsze to się niezałamywa nasępnym razem będzie lepiej , a jeżeli ktoś
          chce się dogada to powie tak że wszystko zrozumiesz.
    • Gość: Ralph Re: bełkotliwy british english :) IP: *.server.ntli.net 10.05.06, 20:54
      Soup na pewno ma dużo racji, bo dzieczyna zna angielski na poziomie FCE, czyli
      praktycznie żadnym. Jednak wszystko zależy od tego na kogo się trafi. Czasem
      trafia się na ludzi tak bełkoczących, że trzeba się ciężko zastanawiać jaki to
      język, kiedyś trafiłem na infolinii na gościa mówiącego chyba po szwedzku,
      oddałem słuchawkę landlordowi, ale ten też niewiele pomógł. Akurat wczoraj
      kumpel (Anglik) opowiadał, że ma rodzinę w Szkocji i jak czasem ich odwiedza, to
      ma poważne problemy z dogadaniem się, on po prostu zupełnie nie rozumie co oni
      bełkoczą. Wiem, że Soup Nazi zrozumie każdy bełkot, ale rodowici Anglicy nie są
      tacy wspaniali jak on i czasem mają problemy...
      Mi się plącze po głowie pewne słowo określające to co się dzieje z British
      English. Zaraz... jak to było... zwyrodnienie? Podobna sytuacja jak z urodą
      Brytyjek.
      • jeanie_mccake Glupi Angole i naiwni Polacy :-) 12.05.06, 16:12
        Gość portalu: Ralph napisał(a):

        > Akurat wczoraj
        > kumpel (Anglik) opowiadał, że ma rodzinę w Szkocji i jak czasem ich odwiedza,
        t
        > o
        > ma poważne problemy z dogadaniem się, on po prostu zupełnie nie rozumie co oni
        > bełkoczą.

        Bo jest glupim angolem je..ym, pewnie taka imperialistyczna swinia z poludnia.
        Kiedy Szkot chce aby Anglik go zrozumial to Anglik go rozumie, chyba ze Szkot
        jego intelekt przecenial.
        Wiadomo przeciez ze jesli chodzi o jezyki to Angole zajmuja ostatnie miejsce w
        Europie, francuskiego nie znaja a ci z poludnia nawet Yorkshirczykow czy
        Geordiesow nie kumaja.
        • Gość: bart2b Re: Glupi Angole i naiwni Polacy :-) IP: *.cable.ubr04.harb.blueyonder.co.uk 12.05.06, 19:43
          Yorkshireczycy to to samo co Geordi :)
          • jeanie_mccake Re: Glupi Angole i naiwni Polacy :-) 12.05.06, 20:07
            Gość portalu: bart2b napisał(a):

            > Yorkshireczycy to to samo co Geordi :)

            Mieszkaja 200 mil od siebie, ale wszystko co na zachod od Zielonej Gory to to
            samo, nie?
            • Gość: bart2b Re: Glupi Angole i naiwni Polacy :-) IP: *.cable.ubr04.harb.blueyonder.co.uk 12.05.06, 20:17
              Baaardzo ciekawe co mówisz.
              Tak się składa że mojego kumpla ojciec pochodzi z Yorkshire i uważa się za Geordi.
              Ale co on tam może wiedzieć. On się tylko w tym kraju urodził i zyje od ponad 60
              lat :)
              I powiedz mi skąd Ci się to 200 mil wzięło?
              • jeanie_mccake Re: Glupi Angole i naiwni Polacy :-) 12.05.06, 20:30
                Gość portalu: bart2b napisał(a):

                > Baaardzo ciekawe co mówisz.
                > Tak się składa że mojego kumpla ojciec pochodzi z Yorkshire i uważa się za
                Geor
                > di.
                > Ale co on tam może wiedzieć. On się tylko w tym kraju urodził i zyje od ponad
                6
                > 0
                > lat :)

                A Ty od kiedy?

                > I powiedz mi skąd Ci się to 200 mil wzięło?

                200 mil to moze przesada, ale Geordie to Tyneside, czyli Newcastle, Sunderland,
                itd.
                Yorkshire to Sheffield, York, itd.
                Spojrz na mape.
                • Gość: bart2b Re: Glupi Angole i naiwni Polacy :-) IP: *.cable.ubr04.harb.blueyonder.co.uk 12.05.06, 20:35
                  Dzięki za wyjaśnienie :) Patrzyłem na mapę ale nie mogłem geordi landu
                  zlokalizować :/
                  Ale on poważnie mówi w Geordi, a pochodzi z okolic Leeds.
                  Pozdrawiam
            • jagsawek Boże!!!Widzisz i nie grzmisz 12.05.06, 20:20
              British english jest bełkotliwy, a amerykański nie. Pyatnie tylko co jest
              angielskim. Wydaje mi się, że mimo wszystko bedzie to wersja z kraju z którego
              pochodzi, więc british english bezwzględnie. A bełkotliwi to są Szkoci,
              szczrgólnie ci z Glasgow albo Aberdeen(ale już np w Inverness mówią bardzo
              ładnie,czyli na modłe brytyjską) gdzie rozwala cię pytanie Ken feta mean,aj.
              • jeanie_mccake Re: Boże!!!Widzisz i nie grzmisz 12.05.06, 20:25
                jagsawek napisał:

                > A bełkotliwi to są Szkoci,

                Belkotliwi sa ku.. Polacy.
                • Gość: Ralph Re: Boże!!!Widzisz i nie grzmisz IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 21:26
                  A zwłaszcza taka jedna...
                  • jeanie_mccake Re: Boże!!!Widzisz i nie grzmisz 14.05.06, 14:02
                    Gość portalu: Ralph napisał(a):

                    > A zwłaszcza taka jedna...

                    Taaa?
                    A to ktora?
                • jagsawek Re: Boże!!!Widzisz i nie grzmisz 13.05.06, 10:14
                  W więksszości Polacy nie mówią po angielsku, więc nie mogą być bełkotliwi. To
                  coś co przeważnie z siebie wyduszają brzmi trochę, jak obcokrajowcy mówiący po
                  chińsku. Z takim "ładnym" akcentowanym arr.
              • soup.nazi Re: Boże!!!Widzisz i nie grzmisz 16.05.06, 06:16
                jagsawek napisał:

                > British english jest bełkotliwy, a amerykański nie. Pyatnie tylko co jest
                > angielskim. Wydaje mi się, że mimo wszystko bedzie to wersja z kraju z
                którego
                > pochodzi, więc british english bezwzględnie.

                Nie, nie bezwzglednie. Dobrze powiedziales, ze ci sie wydaje, powiedz to
                Amerykanom, a nawet Kanadolom, dla ktorych nominalnie Ela jest glowa. Nasmieja
                sie i powiedza, ze too bad, ze sobie kopyrajtu biedni limeys nie zaklepali,
                hehehe. Ostatnio jeden taki o czysto brzmiacym angielskim nazwisku zameldowal
                na CBC, ze dla niego royals to tacy overblown welfare recipients, hehehe.
              • waclaw.jurny A dla purystów czystą formą angielszczyzny jest al 16.05.06, 13:36
                jagsawek napisał:

                > British english jest bełkotliwy, a amerykański nie. Pyatnie tylko co jest
                > angielskim. Wydaje mi się, że mimo wszystko bedzie to wersja z kraju z
                którego
                > pochodzi, więc british english bezwzględnie.

                Anglosasi to przecież przybysze z Jutlandii i Niemiec północnych, więc
                najczystsza forma języka angielskiego to Alt-Plat-Deutsch.
                Znajdź sobie chłopa ze Szlezwik-Holsztajna, co ma 1600 lat na karku, i naucz
                się od niego "prawdziwego języka" Angoli.
        • Gość: Ralph Re: Glupi Angole i naiwni Polacy :-) IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 19:58
          jeanie_mccake napisała:
          > Bo jest glupim angolem je..ym, pewnie taka imperialistyczna swinia z poludnia.

          Kurcze, to ja samych głupoli znam, bo to był nie pierwszy Anglik przyznający, że
          czasem zdarzają się Szkoci, których nie sposób zrozumieć.
          A zresztą po co strzępię klawiaturę i tak wiesz wszystko lepiej od samych
          Brytyjczyków...
          • jeanie_mccake Re: Glupi Angole i naiwni Polacy :-) 12.05.06, 20:22
            Jak w temacie.
            Jestem z Greenock i nie mam zadnych problemow z rozumieniem Anglikow (oprocz
            tych z Tyneside, ale to raczej kwestia akcentu bo jak pewnie wiesz gramatyka i
            slownictwo ich dialektu nie rozni sie zbyt wiele od wiekszosci srodkowo-
            szkockich). Nie zawsze rozumiem Aberdeenczykow, ale oni z nasza mowa nie maja
            wielkich klopotow.
            Jak juz pisalam, jezeli zechce zeby np Londynczyk czy Polak mnie rozumial, to
            zrozumie, a jak mowie po swojemu to niekoniecznie. Ale to wasz problem.

            Gość portalu: Ralph napisał(a):

            > Kurcze, to ja samych głupoli znam, bo to był nie pierwszy Anglik przyznający,
            ż
            > e
            > czasem zdarzają się Szkoci, których nie sposób zrozumieć.
            > A zresztą po co strzępię klawiaturę i tak wiesz wszystko lepiej od samych
            > Brytyjczyków...
            • Gość: Ralph Re: Glupi Angole i naiwni Polacy :-) IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 21:25
              jeanie_mccake napisała:

              > nie mam zadnych problemow z rozumieniem Anglikow (oprocz
              > tych z Tyneside
              > Nie zawsze rozumiem Aberdeenczykow

              > jezeli zechce zeby np Londynczyk czy Polak mnie rozumial, to
              > zrozumie, a jak mowie po swojemu to niekoniecznie. Ale to wasz problem.

              No i właśnie sama przyznałaś, że jednak nie wszyscy wszystkich rozumieją, ale za
              to nawyzywać od głupich to zdążyłaś. Sama tym siebie określiłaś.
              Życzę zdrowia.
              Z mojej strony EOT.
              • jeanie_mccake Re: Glupi Angole i madrzy Polacy :-) 13.05.06, 14:20
                Gość portalu: Ralph napisał(a):

                > No i właśnie sama przyznałaś, że jednak nie wszyscy wszystkich rozumieją

                Chyba oczywiste jest ze w takim duzym kraju jak Szkocja wystepuje mnostwo
                dialektow niekoniecznie wzajemnie zrozumialych.
                I to wlasnie dlatego potrzebna jest forma ponadregionalna, tzw standard co
                slychac w mediach i ktorego mozna uczyc cudzoziemcow, ale ktorego oczywiscie w
                normalnym kraju malo kto uzywa na co dzien.
                • Gość: Ralph Re: Glupi Angole i madrzy Polacy :-) IP: *.server.ntli.net 14.05.06, 00:08
                  jeanie_mccake napisała:
                  > Chyba oczywiste jest ze w takim duzym kraju jak Szkocja wystepuje mnostwo
                  > dialektow niekoniecznie wzajemnie zrozumialych.

                  Właśnie o tym cały czas piszę. Rozmawiałem np. z wyraźnie i po prostu
                  przepięknie mówiącym Irlandczykiem (był to pierwszy Irlandczyk którego spotkałem
                  i nie mogłem zrozumieć dlaczego ludzie się czepiają ich wymowy), ze Szkotami
                  mówiącymi całkowicie zrozumiale, a także z takimi, których zrozumieć w ogóle nie
                  szło. Mi właśnie chodzi o te dialekty, niektóre z nich są nie do przełknięcia
                  jeżeli nie spędzi się z takimi ludźmi kilku miesięcy.
                  Jak piszę o Anglikach mających problemy ze zrozumieniem lokalnych dialektów
                  Szkockich, to stwierdzasz że są głupi, a teraz potwierdzasz, że jest "mnóstwo
                  dialektów niekoniecznie wzajemnie zrozumialych". Zdecyduj się. Wyzywać od
                  głupich świń jest bardzo łatwo.
                  Kończę już wszelkie wypowiedzi w tym temacie. Zawsze się znajdzie jakiś Polak,
                  który zna angielski lepiej od Anglików.
      • Gość: magda Re: bełkotliwy british english :) IP: 194.205.246.* 12.05.06, 17:26
        a wiesz gdzie te wszystki infolinie maja tzw "bazy"? np w Indiach
        • Gość: Ralph Re: bełkotliwy british english :) IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 19:55
          Akurat ta infolinia była brytyjska, dzwoniłem na nią jeszcze wiele razy i zawsze
          rozmawiałem z rodowitymi Brytyjczykami.
          • waclaw.jurny Re: bełkotliwy british english :) 15.05.06, 15:08
            Gość portalu: Ralph napisał(a):

            > Akurat ta infolinia była brytyjska, dzwoniłem na nią jeszcze wiele razy i
            zawsz
            > e
            > rozmawiałem z rodowitymi Brytyjczykami.

            To napewno nie byli chłopcy spod Rzeszowa z FCE?
      • Gość: edzia Re: bełkotliwy british english :) IP: *.devs.futuro.pl 12.05.06, 21:42
        Hmm, Jestem brytofilka i uwielbiam angielski, ale właśnie w wydaniu brytyjskim.
        Dla mnie Amerykanie mówią w sposób, którego nie lubię. O szkockim akcencie
        naprawdę starsznie trudno powiedziec, że jest bełkotliwy. Zaś, co do rozumienia
        języka mówionego, normalne jest, że ludzie czasem mają np wady wymowy. Polski
        to mój język rodzinny, ale bywa, ze nie rozumiem gdy ktoś do mnie cos mówi.
        Cóż, zawsze mozna poprosic o powtórzenie.
    • Gość: Estratos Re: bełkotliwy british english :) IP: *.uni.opole.pl 10.05.06, 21:21
      Ja dzwonilem juz do okolo 100 Brytyjczykow i kazdego rozumialem. Przezylem szok
      dzwoniac do Szkocji. Ich angielski brzmial dla mnie jak bulgotanie, ale
      wystarczylo sie wsluchac i juz wiedzialem co mowia :-). Oczywiscie zdaje sobie
      sprawe, ze jak dzwoni osoba z Polski to oni staraja sie uzywac prostego
      slownictwa i mowic powoli i wyraznie.

      Nie ma sie co spodziewac, ze na miejscu wszyscy beda mowili z BBC Pronunciation :D

      Ja mam CAE i uwazam, ze angielskiego nie znam. Radze posluchac np. audycji BBC
      "Have your say", gdzie dzwonia normalni ludzie z krajow calego swiata. Swietnie
      mozna nauczyc sie rozumienia nawet najbardziej "dziwnych" odmian angielskiego, w
      dodatku przy kiepskich laczach.
    • l_koziar Re: bełkotliwy british english :) 11.05.06, 20:22
      czysty angielski jest w telewizji, a na ulicach (codzienny angielski) około 50%
      ludzi rzeczywiście bełkocze. Nie mówię świetnie po angielsku, ale nie mam
      najmniejszych problemów ze zrozumieniem telewizji - w codziennym życiu muszę
      często pytać po czterokroć o powtórzenie pytania, bo niektórzy Anglicy mówią
      okropnie. To jest po prostu na zasadzie: "Te Stachu ho no se floche wolniemy
      wiczorem... " ...
      • Gość: Soup Nazi Re: bełkotliwy british english :) IP: *.sdsl.bell.ca 11.05.06, 20:34
        l_koziar napisał:

        > czysty angielski jest w telewizji, a na ulicach (codzienny angielski) około 50%
        > ludzi rzeczywiście bełkocze. Nie mówię świetnie po angielsku, ale nie mam
        > najmniejszych problemów ze zrozumieniem telewizji - w codziennym życiu muszę
        > często pytać po czterokroć o powtórzenie pytania, bo niektórzy Anglicy mówią
        > okropnie. To jest po prostu na zasadzie: "Te Stachu ho no se floche wolniemy
        > wiczorem... " ...

        Boze, jaki jestem zmeczony... Nie, to jest na takiej samej zasadzie jak mowienie
        "awogle" zamiast "a w ogule" (prosze mnie nie lapac za .. litery - nie mam
        polskich ogonkow, awogle to jeich nie poczebuje), "poszlem" zamiast "poszedlem",
        "recami" zamiast "rekami/rekoma" etc. Awogle to jenzyk potoczny bardzo siem
        rozni od jenzyka czytankowego, a tobie jeszcze poczeba pare rokow zebys mukl
        innych ludzi osondzac. I mowienie "ja to siem wprafdzie na tym nie znam, ale
        mojem skromnem zdaniem to te Anglicy zle mowiom po angielsku" fcale nie zmienia
        sytuacji.
        • Gość: homiee Re: bełkotliwy british english :) IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 11.05.06, 23:09
          Nie napisal, ze zle mowia PO ANGIELSKU, tylko ze okropnie mowia, w ogole ;)
          Mowia, tak jak sie mowi potocznie, ale dla nas 'wyuczonych' na BBC i prywatnych
          lekcjach u tutora Marka brzmi to bardzo belkotliwie i obco.

          Dopiero po jakims czasie sie slyszy, ze to nie belkot, tylko normalny
          angielski, ktory mozna zrozumiec, i ktorego trzeba sie uczyc bedac juz tu na
          miejscu. Wtedy BBC wydaje sie byc czytanka dla dzieci albo reszty swiata.
          • jasiubleep Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 13:13
            To jakas kompletna bzdura, ze 'belkotliwy' (ciekawe, ze nikt nie zdefiniowal,
            co to znaczy) angielski jest normalny a Queen's English sztuczny i brzmi jak
            czytanka dla dzieci. W obecnej pracy nikt nie belkocze. Moja sekretarka, choc
            Essex girl mowi Queen's English nawet, gdy wisi na telefonie i gada ze swoim
            chlopcem, podobnie sprzataczka, elektryk, ktory od 6 tygodni audytuje
            instalacje i moj nowy szef.
            W zasadzie to NIKT tu nie belkocze, wymowa jest wyrazna choc z 'akcentem'
            (Ulster, Liverpool na przyklad).
            Belkot to rosyjski=polski akcent, ktorego nikt nie moze zrozumiec at first go.
            • Gość: Sekretarka Re: bełkotliwy british english :) IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 21:47
              Twoja sekretarka z Essex :)

              kurde to jednak tej polonii sie powodzi

              :)
              • jasiubleep Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 23:01
                Pewnie ze tak. Taka Chantalle. Wyglada jak z z BigBrother ale jeszez szczupla.
                • Gość: Nemi Re: bełkotliwy british english :) IP: *.range86-135.btcentralplus.com 13.05.06, 13:05
                  A Chantelle to taka Paris tylko biedniejsza ;-) Ale ani jedna ani druga za duzo
                  w glowce nie ma ;-)
        • Gość: janmiodek Do Soup Nazi IP: 212.180.161.* 12.05.06, 19:50
          Ośmieszasz się koleś... po polsku piszemy "w ogóle" a nie "w ogule" hahahahah
          • Gość: Kosa Re: Do Soup Nazi IP: *.chello.pl 13.05.06, 16:20
            Przecież napisał, że nie ma polskich ogonków.
            • Gość: janmiodek Re: Do Soup Nazi IP: 213.17.181.* 13.05.06, 16:46
              ale ó bez ogonka to o...
      • jeanie_mccake No, znowu o tym... 12.05.06, 13:24
        l_koziar napisał:

        > czysty angielski jest w telewizji, a na ulicach (codzienny angielski) około
        50%
        > ludzi rzeczywiście bełkocze. Nie mówię świetnie po angielsku, ale nie mam
        > najmniejszych problemów ze zrozumieniem telewizji - w codziennym życiu muszę
        > często pytać po czterokroć o powtórzenie pytania, bo niektórzy Anglicy mówią
        > okropnie. To jest po prostu na zasadzie: "Te Stachu ho no se floche wolniemy
        > wiczorem... " ...

        Dialekt najczesciej slyszany poprzez odbiornik telewizyjny jest tzw Standard
        British English, czyli ta sama sztuczna burzuazyjna poludniowo-angielska mowa
        jakiej sie uczycie w polskich szkolach i uczelniach.
        W normalnych krajach wszyscy mowia po swojemu a nie tak jak w TV czy
        podrecznikach, wiec w Anglii polnocnej, Szkocji czy Irlandii ludzie w dupie
        maja sposob w jaki sie gada w Barking czy Chipping Sodbury. Mowia tak samo
        elokwentnie i wyraznie jak inni, tylko nie znasz ich dialektow.
        To jest tak samo jakby ktos sie nauczyl perfect polskiego i narzekal ze nie
        rozumie polowy tego co mowia Slowacy, albo zdal egzamin z kaszubskiego i potem
        mial pretensje do Warszawiakow za to ze dziwnie mowia.
        • waclaw.jurny Re: No, znowu o tym... 12.05.06, 18:24
          jeanie_mccake napisała:


          > Dialekt najczesciej slyszany poprzez odbiornik telewizyjny jest tzw Standard
          > British English, czyli ta sama sztuczna burzuazyjna poludniowo-angielska mowa
          > jakiej sie uczycie w polskich szkolach i uczelniach.

          Właśnie, wszyscy Polacy powinni mówić tak, jak prezenterki TVP Polonia bo to
          ułatwi życie wszystkim niemieckim turystom i ukraińskim gastarbajterom.
          • Gość: rududu10 Re: No, znowu o tym... IP: *.w83-200.abo.wanadoo.fr 12.05.06, 20:49
            i czego to ja sie tutaj jeszcze nie dowiem? wychodzi na to, ze piekny oxfordzki angielski ktory mnie
            kiedys tak zachwycil to nalezy miedzy bajki wlozyc. to teraz trzeba, zeby z dobrym akcentem mowic, a
            nie jakims tam slowianskim belkotem, chodzic na kurs jezyka do East-Endu? ludzie, dlaczego Wy tak
            zawsze na sile do dolu rownacie? to ja juz czas chyba i o pieknym francuskim powinnam zapomniec i
            zaczac mowic jak mniejszosci z przedmiesci, tj. zywym jezykiem ullic, a nie jak zgnila burzulazja
            • Gość: LK Re: No, znowu o tym... IP: *.nycmny.east.verizon.net 14.05.06, 02:18
              Mieszkam w Stanach juz pare lat i zdarzylo mi sie raz przeklnac w sklepie
              swojsko po polsku. Para murzynow zwrocila mi uwage czysta polszczyzna, ze sie
              brzydko wyrazam. Okazalo sie, ze studiowali i mieszkali w Polsce przez X lat.
              Jedno im musze przyznac - mowili piekna polszczyzna jaka sam chcialbym wladac...
            • Gość: johny Re: No, znowu o tym... IP: 81.219.11.* 14.05.06, 21:06
              Byłem w Londynie 2 tyg moze mało, może dużo. Zwiedziłem prawie wszystko. Angielskiego sie uczyłem w szkole jak każdy. ALe ich mowa to zupełnie co innego niz nas uczą. Oni są nie do zrozumienia.
        • Gość: k Re: No, znowu o tym... IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 14.05.06, 19:31
          Jednak roznica jest taka, ze COckney i Standard English to dwa dialekty tego
          samego jezyka, podczas gdy slowacki i polski to dwa rozne jezyki.
          • jeanie_mccake Tak, ale... 15.05.06, 15:22
            Gość portalu: k napisał(a):

            > Jednak roznica jest taka, ze COckney i Standard English to dwa dialekty tego
            > samego jezyka, podczas gdy slowacki i polski to dwa rozne jezyki.

            Moze i tak, jednak ja znam jezyk polski na poziomie nie najwyzszym ale nie mam
            duzo klopotow z porozumieniem sie z ludzmi na Slowacji bo jezyk ich jest bardzo
            podobny.
            A tutaj mamy polskich magistrow co lepiej sie znaja na Standard English niz
            sami English a pretensje maja ze wiekszosci tych English w ogole nie rozumieja.
            Az strach pomyslec ze za Giertycha polska edukacja moze byc nawet gorsza...
    • jeanie_mccake Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 13:28
      vitalie napisała:

      > Znam angielski ( FCE ) ale kurde jak dzisiaj do mnie zadzwonili z UK,to z
      > trudem rozumiałam o czym mówią i czego chcą

      Bo egzamin FCE ma tyle wspolnego z normalnym jezykiem angielskim co ksiazki
      typu "Polish in Three Months" z polskim.
      • Gość: ulalalala Re: bełkotliwy british english :) IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 12.05.06, 14:28
        CAE juz bardziej, jak ktos ma CAE to znaczy ze zna angielski
        bo jak sie ma FCE to sie "zna" angielski

        CPP to juz profesor ale na co to komu
        • Gość: Soup Nazi Re: bełkotliwy british english :) IP: *.sdsl.bell.ca 12.05.06, 19:23
          Gość portalu: ulalalala napisał(a):

          > CAE juz bardziej, jak ktos ma CAE to znaczy ze zna angielski

          A ty kpisz czy o droge pytasz?
          • Gość: Est vistula English IP: *.uni.opole.pl 12.05.06, 21:29
            Ja zdalem CAE jak bylem jeszcze w liceum. Teraz studiuje filologie angielska i
            widze, ze angielskiego nie znam (zgodnie z zasada, ze im wiecej sie uczymy tym
            bardziej zdajemy sobie sprawe z tego jak wiele jeszcze nauki przed nami). Akcent
            i wymowe nabywa sie bedac pacholeciem a nie "starym" dwudziestolatkiem, wiec moj
            angielski zawsze bedzie more or less Vistula English ;-)
            • Gość: qwas Re: vistula English IP: *.hsd1.ct.comcast.net 13.05.06, 06:06
              swinta racja
            • jeanie_mccake I bardzo dobrze 13.05.06, 11:08
              Uwielbiam te seksowne wschodnie akcenty :-)
      • flawia_f Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 14:29
        Eee, przesadzasz. Ja pracuje w dosc elitarnym srodowisku, z bardzo dobrze
        wyksztalconymi Brytyjczykami, bedacymi krajowymi autorytetami w swoich
        dziedzinach i ich jezyk mowiony i pisany to dokladnie to co mialam na CPE, np.
        oni naprawde na codzien uzywaja wiekszosci wyrafinowanych konstrukcji
        gramatycznych, ktore kiedys wydawaly mi sie lekko 'wydumane'- i w ogole jest to
        piekny, klasyczny angielski z ktorym od poczatku nie mialam zadnych problemow,
        bo tego wlasnie sie uczylam.
        • Gość: Jaro Re: bełkotliwy british english :) IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 17:31
          It's a class issue. Upper middle class wlasnie sie po tym poznaje :)
        • jeanie_mccake bełkot ogolny 12.05.06, 19:26
          flawia_f napisała:

          > Eee, przesadzasz. Ja pracuje w dosc elitarnym srodowisku, z bardzo dobrze
          > wyksztalconymi Brytyjczykami, bedacymi krajowymi autorytetami
          [...]
          > oni naprawde na codzien uzywaja wiekszosci wyrafinowanych konstrukcji
          > gramatycznych, ktore kiedys wydawaly mi sie lekko 'wydumane'

          Pracujesz z posh ludzmi ktorzy w pracy mowia jak ksiazki? To gratuluje.
          Wszyscy znamy te "wyrafinowane konstrukcje gramatyczne" ale takich ktorzy ich
          uzywa na codzien to nie znam.
          Kazdy podrecznik do nauki poprawnej polszczyzny zaczyna sie od zwrotu "Gdzie
          sie znajduje moje pioro?" wiec dlaczego wiekszosc Polakow blednie
          belkocze "Gdzie jest moj dlugopis?"?
          • Gość: ironlord Re: bełkot ogolny IP: *.lodz.agora.pl 12.05.06, 19:44
            bo pióro i długopis to dwa inne przedmioty.
            • jeanie_mccake Re: bełkot ogolny 12.05.06, 19:56
              Gość portalu: ironlord napisał(a):

              > bo pióro i długopis to dwa inne przedmioty.

              A bzdury w podreczniku i mowa ludzka to dwie inne sprawy.
          • Gość: Hehe Re: bełkot ogolny IP: *.pools.arcor-ip.net 12.05.06, 20:24
            Zagladalas kiedykolwiek do podrecznika nauki j.polskiego dla obcokrajowcow?
            Nie, wiec nie pisz bzdur. Ty chyba nawet swoj szkolny podrecznik niezbyt uwaznie
            czytales. "znajdowac sie": wg. pwn «zajmować jakieś miejsce, mieścić się gdzieś,
            w czymś». Nie slyszalem tego nigdy w odnosieniu do piora badz podobnych
            przedmiotow. Raczej dotyczy to rzeczy nieprzenosnych. To tyle co do twej
            poprawnej polszczyzny.
            • jeanie_mccake [...] 12.05.06, 20:45
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Heh Re: kolejny znawca ds rzeczy o ktorych nic nie wi IP: *.pools.arcor-ip.net 12.05.06, 21:14
                W polskich szkolach nie ma j.polskiego??? Bo sie usmieje... A jezeli chodzilas
                do szkoly za granica (nie jasne to z twego postu) to nie wymagaj od siebie zbyt
                duzej znajomosci gramatyki polskiej.
                W takim razie rzuc tytulem, w jakich podrecznikach znajduja sie takie
                sformulowania. Mam do czynienia wlasnie z podrecznikami nauki polskiego i nie
                spotkalem sie z takimi sformulowaniami. Ale dobrze wiedziec, ktore podreczniki
                nalezy omijac lukiem.

                > pelne sa takich przestarzalych badz sztucznych konstruckji i slowek jak "pioro"
                Pioro jest sztuczne i przestarzale? O co tobie chodzi z tym pioem? Nie wiem jak
                w Polsce, ale skonczylem szkole w Niemczech i tam niemal polowa uczniow
                poslugiwala sie piorem. Na studiach piora uzywa ok. cwierc studentow. Czepiasz
                sie szczegolow.
                A co mama ma miec do dlugopisu? I o czyja mame ci chodzi?

                > W podrecznikach pisze "gdzie sie znajduje" w sensie "gdzie jest".
                Ale w odniesieniu do budynkow! I duzych nie przenosnych przedmiotow! W jezyku
                pisanym poprawne zapytanie to: Gdzie znajduje sie poczta?/ Sekretariat znajduje
                sie na 2 pietrze. Zwrotu "jest" w tym kontekscie uzywa sie tylko w jezyku
                potocznym. A tego podreczniki jezykowe raczej nie ucza.

                > Nie pisalam ze poprawna tylko ze tak wyglada w podrecznikach, tak samo jak
                > jezyk angielski w podrecznikach wyglada ciut inaczej niz w rzeczywistosci.
                Spokojnie, nie zarzucam tobie nic podobnego.
                • jeanie_mccake Re: kolejny znawca ds rzeczy o ktorych nic nie wi 13.05.06, 01:38
                  Gość portalu: Heh napisał(a):

                  > W polskich szkolach nie ma j.polskiego???

                  Chyba jest ale to malo wam pomaga, skoro weekendy marnujecie na forum dla
                  gastarbeiterow...
              • Gość: Lamia Re: kolejny znawca ds rzeczy o ktorych nic nie wi IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 12.05.06, 22:44
                Bardzo prosze nie uzywac slow powszechnie uwazanych za obelzywe, zdaje sie, ze
                kobiecie slowo "c*" nie tylko przez usta, ale i przez klawiature przejsc nie
                powinno. ZWLASZCZA native speaker.

                Grosik do dyskusji: ktokolwiek byl w Londynie wie, ilu mieszka tam imigrantow.
                Moj ulubiony dowcip ilustrujacy lingwistyczne lamglowki, niestety, nie bawi bez
                znajomosci backgroundu, no, ale sprobujmy...
                Ustny egzamin znajomości języka dla imigrantów w jakimś anglojęzycznym
                kraju. Jedno z pytań: "Ułożyć zdanie z wyrazami green, pink and
                yellow.
                Wchodzi Hindus:
                - I wouk up beacause da phone was makin "grrriiin, grrriiin", sou I
                "pink up" da phone and said "yellou
                • jeanie_mccake [...] 13.05.06, 01:46
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: jeanie_mccake Re: kolejny znawca ds rzeczy o ktorych nic nie wi IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 22:46
                Ales wulgarna, chyba jestes typowa imperialistyczna cunt z zadupia
              • marisol75 Re: kolejny znawca ds rzeczy o ktorych nic nie wi 12.05.06, 23:27
                jeanie_mccake napisała:

                ...
                >
                > Nie pisalam ze poprawna tylko ze tak wyglada w podrecznikach, tak samo jak
                > jezyk angielski w podrecznikach wyglada ciut inaczej niz w rzeczywistosci.
                > Stupid cunt.

                A ja Maryśka jestem! Miło mi. Mój chłop wrócił z Anglii i też mi woła mi stupid
                cunt. Widzisz, to już dwie jesteśmy :)
                • jeanie_mccake [...] 13.05.06, 01:55
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • marisol75 Un seul mot, chère Jeanie: L'ironie... 13.05.06, 02:01
                    • jeanie_mccake Re: Un seul mot, chère Jeanie: L'ironie... 13.05.06, 11:16
                      A ouais, je comprends, mais ca, c'etait pas "l'ironie", c'etait un "mensonge".
                      Ale widac po tym watku ze Polacy nie naleza do najlepszych linguistes swiata
                      wiec wybaczam.
    • Gość: magda Re: bełkotliwy british english :) IP: 194.205.246.* 12.05.06, 17:24
      "a ten cholerny brytyjski akcent zniekształca słowa i naprawdę trudno coś
      zrozumieć"
      brytyjski akcent znieksztalca slowa? piszesz jakby to brytyjczycy niepoprawnie
      mowili...tak mi sie wydaje ze jesli chodzi o znieksztalcanie to Amerykanie ten
      jezyk znieksztalcaja...bo raczej amerykanski (jak to okreslasz) wyksztalcil sie
      pozniej.
      • Gość: Funny Prick! Re: bełkotliwy british english :) IP: *.dialup.umass.edu 12.05.06, 22:46
        Oj dzioucha, dzioucha, że tak powiem, co ty wiesz o językach? Że amerykański
        angielski jest zniekształcony a brytyjski nie, to może powiedzieć tylko (w tym
        miejscu ciśnie mi się jedno słowo na usta), więc niech będzie
        delikatnie, "OSIOŁEK"! To, co napisałaś zabrzmiało jakby British English
        zatrzymał się w Anglii w czasie 400 lat temu i pozostał niezmienny, a w
        Ameryce od tego czasu zaczął się złośliwie mutować. Prawda jest bardziej
        prozaiczna. I w Anglii i w USA (wtedy tylko Brytyjskich Koloniach, nawet
        jeszcze nie trzynastu, znajdujacych się w Ameryce Północnej) 400 lat temu
        obowiązywał ten sam język (żekłbym, że inny niż dziś), ale od tamtego czasu się
        po prostu rozwijał trochę inaczej w Ameryce a trochę inaczej w GB. Każdy język
        ewoluuje i zmienia się w zależności od warunków do rozwoju. W Polsce język
        przed wojną też był troszkę inny niż dziś, nie wspominając o średniowieczu albo
        czasach pierwszych piastów, czyż nie? I pomyśleć, że w średniowieczu któryś tam
        z kolei Papież wprowadził swoją własną, uproszczoną wersję łaciny jako język
        urzędowy w Kościele żeby móc sie porozumiewać z pasterzami swojej trzódki z
        wszystkich kątów Europy. I świetnie się dogadywał ze wszystkimi sługami
        Kościoła, nawet pochodzącymi z największych wygwizdajewów swoich czasów!
        • Gość: magda Re: bełkotliwy british english :) IP: *.bulldogdsl.com 13.05.06, 20:51
          tego osiolka to mozesz sobie darowac Znawco j.ang funny dick ojjj.... sorry
          prick ;-)?
        • Gość: Lolek Re: bełkotliwy british english :) IP: *.171.65.2.crowley.pl 13.05.06, 22:06
          Kolo! Co sie z toba dzieje? Piszesz jak pastor. Niby tak: mutacja to zwyrodnienie, a nie ewolucja. I ze
          jezyk przez 400 lat sie prozaicznie rozwinal. No to pisz. Dlaczego mozesz czytac Szekspira (tylko nie
          pouczaj) i rozumiesz, a czytajac Paska masz problemy. Czy twoim zdaniem lacina obumarla dlatego, ze
          byla skostniala, czy raczej przez Papierza swietnie dogadujacego? Jak to wlasciwie bylo?
      • Gość: olek Re: bełkotliwy british english :) IP: *.hsd1.il.comcast.net 14.05.06, 04:21
        Anglicy nie kochaja Polakow, wiec po co ich w ogole probowac zrozumie?

        www.polishforums.com/General_Discussions_Please__if_your_planning_on_comming_to_england__STOP__4_478_0.html
    • martin_sutton Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 17:52
      vitalie napisała:

      > Znam angielski ( FCE ) ...

      Hehehe


      Emigracyjny Blog
      Nasza Historia Emigraci
      www.egiert.com
      • Gość: gigi Re: bełkotliwy british english :) IP: *.bremultibank.com.pl 12.05.06, 18:05
        Ale sie wymądrzacie ! Fce nic nie znaczy ? Ktoś to ma ten certyfikat naprawde
        NIE ZNA ANGIELSKIEGO ? Przesadzacie,naprawde przesadzacie. Ten certfikat
        potwierdza srednią znajomosc angielskiego,srednia do cholery,nie ZADNĄ !!!
        Więc niech was nie ponosi szyderstwo ludzie bo nie macie racji.
        • kierunek_zachod Zaliczenie FCE potwierdza tylko zdany egzamin 12.05.06, 22:44
          ... nic wiecej. Jak wiadomo, wszelkie tego typu egzaminy nalezy "umiec zdawac" -
          w tym konkretnym przypadku wystarczy opanowac okreslony material gramatyczny
          (jasno zdefiniowany) i leksykalny (wiadomo, jakie moga sie zdarzyc "scenki" i
          slownictwa z jakiego zakresu sie spodziewac).

          Ten papierek okresla wiec tylko tyle, ze opanowales material objety tym
          egzaminem - a nie ze DOBRZE znasz jezyk.

          Tak samo jak zdany egzamin na doradce podatkowego nie swiadczy, ze jestes
          DOBRYM doradca, a zdany egzamin dojrzalosci juz nawet o dojrzalosci (np.
          odpowiedzialnosci - vide sciaganie) nie swiadczy.

          Wiec nie gardlowac, tylko szybciutko BBC wlaczyc i uczycsieuczycsieuczycsie ...
    • waclaw.jurny Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 18:26
      vitalie napisała:

      > Znam angielski ( FCE ) ale kurde jak dzisiaj do mnie zadzwonili z UK,to z
      > trudem rozumiałam o czym mówią i czego chcą :))American English jest zupełnie
      > inny,a ten cholerny brytyjski akcent zniekształca słowa

      Który brytyjski akcent?
      Chyba, że dla Ciebie wszystkie brzmią tak samo...
    • m824 do Vitalie - masz rację :-) 12.05.06, 18:27
      masz rację. brytyjski angielski jest okropny. bardzo go nie lubię. polecam
      szkoły angielksiego American Academy of English i egzamin TOEFL a nie te
      wszystkie FCE itd.

      większa rzyjemność uczenia się, rozmawiania a przy tym wieksze korzyści - TOEFL
      uznawany jest w Stanach i Europie, a FCE itd tylko w Europie. pozdrawiam.

      • Gość: Soup Nazi Re: do Vitalie - masz rację :-) IP: *.sdsl.bell.ca 12.05.06, 18:35
        A ja kocham takie teksty powolujace sie na latwy amerykanski angielski i okropny
        brytyjski. I natychmiast wiem, ze ci co pisza to denaci w angielskim plci
        obojga. Ciekawe dlaczego nie narzekaja Amerykanie/Kanadyjczycy? Ciekawe dlaczego
        nie mam problemu ja, ze zrozumieniem limeys, od kilkunastu zamieszkaly na tym
        kontynencie?

        Temu, ze jestescie denatami w angielskim i nie chcecie sie do tego przyznac. A
        to z kolei dlatego, ze jestescie rasowymi Bulbonczykami. Zegnam uprzejmie
        aczkolwiek z litoscia.
        • Gość: lalka Re: do Vitalie - masz rację :-) IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.06, 19:11
          Hej, Nazi, moż ei znasz angielski ale coś ci się polski myli...
          Denat=nieboszczyk... Zapewne chodziło ci o dyletanta...
          • Gość: Soup Nazi Re: do Vitalie - masz rację :-) IP: *.sdsl.bell.ca 12.05.06, 19:18
            Gość portalu: lalka napisał(a):

            > Hej, Nazi, moż ei znasz angielski ale coś ci się polski myli...
            > Denat=nieboszczyk... Zapewne chodziło ci o dyletanta...

            Wyobraz sobie, ze znam roznice pomiedzy denatem i dyletantem w ich podstawowych
            znaczeniach. "Denat" oznacza w tym wypadku "as good as dead" (in English), czyli
            po polsku goscia zimnego w temacie.
            • Gość: ironlord Re: do Vitalie - masz rację :-) IP: *.lodz.agora.pl 12.05.06, 19:48
              Witać że pobyt w stanach zaminił Ci mózg w taką samą papkę jaką mają wszyscy
              amerykanie.
              • Gość: Soup Nazi Re: do Vitalie - masz rację :-) IP: *.sdsl.bell.ca 12.05.06, 19:54
                Gość portalu: ironlord napisał(a):

                > Witać że pobyt w stanach zaminił Ci mózg w taką samą papkę jaką mają wszyscy
                > amerykanie.

                To mialem duze szczescie, gdyz od lat mieszkam w Kanadzie, co zreszta widac
                wyraznie po mojej domenie, ale poniewaz masz papkowaty bulbonski mozg, wiec
                myslales, ze "ca" to California.
                • Gość: ironlord Re: do Vitalie - masz rację :-) IP: *.lodz.agora.pl 12.05.06, 20:55
                  Wszechwiedząca papka wiedziała lepiej co ja pomyślałem. Super jasnowidz,
                  bueee...
            • Gość: LK SoupNazi IP: *.nycmny.east.verizon.net 14.05.06, 02:47
              Przestan, bo sie osmieszasz....
              • Gość: Soup Nazi Re: SoupNazi IP: *.sdsl.bell.ca 16.05.06, 18:26
                A co cie tak rozsmieszylo, moze ser zostawiles na stole?
        • m824 do Soup Nazi 12.05.06, 21:30
          przeczytaj raz jeszcze mój post - ja nic o łatwości i trudnośc amerykańskiego i
          brytyjskiego nie pisałam i nie narzekałam. pisałam tylko o większej
          przyjemności uczenia się i rozmawiania.

          ja też nie mam problemu ze zrozumieniem jednych i drugich, choć zdecydowanie
          większa sympatią darzę Amerykanów.

          a charakter i ton Twoich wypowiedzi doskonale pasuje do twojego nicka - Nazi -
          taaaak... i wszystko jasne.
          • estratos Re: do Soup Nazi 12.05.06, 21:36
            amerykanski angielski jest obiektywnie trudniac trudniejszy. Wiecej miesni sie
            uzywa mowiac amerykanskim angielskim niz brytyjskim. Wiecej wysilku musisz
            wlozyc, a w brytyjskim angielskim wszystko jest plynne i melodyjne ;-)
            • Gość: MM Re: do Soup Nazi IP: *.216.41.6.conversent.net 12.05.06, 23:01
              Hmmm, to interesujace. Ja akurat zawsze mialem odwrotne wrazenie.

              Chodzi mi tu o wymowe amerykanska swobodna, uzywana na codzien, gdy nie staram
              sie skryc lekkiego obcego akcentu. Jesli chce nasladowac jakis akcent lokalny,
              np. poludnowy, wymaga to o wiele wiekszego wysilku miesni.

              A najlepszy i tak jest australijski ;o)))))
              • Gość: Est Re: do Soup Nazi IP: *.uni.opole.pl 12.05.06, 23:26
                no ja sie o tym ucze. Moj wykladowca od gramatyki opisowej tak twierdzi i ja mu
                wierze :-)

                Mysle, ze bardziej nam sie podoba amerykanski angielski, bo z nim jestesmy
                bardziej osluchani (tv, kino, muzyka) niz z brytyjskim. Brytyjczycy maja bardzo
                duzo weak forms i mowia cale grupy wyrazow jakby byly jednym wyrazem. To moze
                powodowac pewne trudnosci na poczatku.

                Dzwonilem do Szkocji i w pierwszej chwili doznalem szoku (takie bulgotanie :D),
                ale jak sie wsluchalem to rozumialem wszystko. Trzeba byc open-minded i nie bac
                sie odzywac :)
                • Gość: MM Re: do Soup Nazi IP: *.216.41.6.conversent.net 15.05.06, 15:49
                  > no ja sie o tym ucze. Moj wykladowca od gramatyki opisowej tak twierdzi i ja mu
                  > wierze :-)

                  Ja tez sie o tym uczylem. Dwadziescia lat temu z duzym hakiem. Na opisowce,
                  fonologii i innych zajeciach. I pierwotnie uczylem sie wlasnie brytyjskiego RP. :o)

                  > Dzwonilem do Szkocji i w pierwszej chwili doznalem szoku (takie bulgotanie :D),
                  > ale jak sie wsluchalem to rozumialem wszystko.

                  To dlatego, ze Szkot mowil po angielsku ze szkockim akcentem :o))) Gdy tam
                  pierwszy raz pojechalem i uslyszalem czysty szkocki w malej wiosce w Fife,
                  musialem poprosic o tlumacza na angielski. Ale do wszystkiego idzie sie
                  przyzwyczaic. :o))

                  > Trzeba byc open-minded i nie bac
                  > sie odzywac :)

                  Z tym sie jak najbardziej zgodze. Pozdrawiam.
      • apisto Historyjka na temat TOEFL'a 12.05.06, 20:01
        Przyjechalem do USA na wymiane studencka na poczatku lat 90-tych. Jednym z
        przedmiotow obowiazkowych mial byc angielski. Bylo nas 7 z Politechniki
        Wroclawskiej. Na pierwszych zajeciach prowadzaca zrobila nam test. Kiedy
        przyniosla wyniki wziela nas wszystkich na bok i zapytala jakie mielismy wyniki
        z TOEFL'a bo nasz poziom znajomosci jezyka jest duzo wiekszy niz reszty grupy.
        Wiekszosc to byli chinczycy ktorzy musieli zdac ten egzamin zeby przyjechac na
        studia do USA. Z reguly uzyskiwali bardzo dobre wyniki, bliskie maksimum. Kiedy
        sie okazalo ze nikt z nas o TOEFL nie slyszal byla zdziwiona i powiedziala ze
        nic sie na jej zajeciach nie nauczymy i zebysmy sobie wzieli indywidualne
        konwersacje zamiast normalnych lekcji. Wniosek jest taki, mozna zdac te
        egazaminy z wysoka ocena a i tak nie miec pojecia o jezyku. Dodam ze w/g mnie
        mialem dobre przygotowanie teoretyczne ale brakowalo mi osluchania z jezykiem.
        Pare tygodni zajmuje zeby sie przystosowac.
      • jasiubleep Re: do Vitalie - masz rację :-) 12.05.06, 23:04
        Hahahaha Czysta nieskalana brednia
    • jonex21 Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 18:38
      belkotliwa to jest twoja znajomosc inglisza. FCE moze zdac byle kto i ty do
      nich z pewnoscia sie zaliczasz. Jak widzisz zdanie FCE a rozunmienie inglisza
      to dwie rozne sprawy i nie szczyc sie tym egzaminem bo nie masz czym.
      • Gość: from_bradwell Re: bełkotliwy british english :) IP: *.enterpol.pl 12.05.06, 22:38
        Jesli tak byle kto moze zdac FCE to ciekawe dlaczego "az" 7% jest w stanie zdac
        na A i 13% na B.
        Jak slusznie zauwazyli inni forumowicze FCE nie poswiadcza bieglej znajomosci
        jezyka, ale nie nalezy go niedoceniac. I nie zgadzam sie , ze egzaminy jezykowe
        nic nie daja- daja standard i poprawnosc, a nie bylejakosc, niechlujstwo i
        niedouczenie w poslugiwaniu sie jezykiem. I zupelnie inna sprawa jest
        konfrontacja z jezykiem prawdziwym, z ktorym trzeba sie po prostu osluchac.
    • adamski_29 Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 18:42
      No nie oszukujmy się, jeśli masz tylko FCE to znaczy, że znasz angielski na
      poziomie średniozaawansowanym. To nie jest biegła znajomość angielskiego. Więc
      możesz mieć problemy ze zrozumieniem potocznego angielskiego.
      Moim zdaniem brytyjczycy mówią całkiem wyraźnie. Ja nie mam problemów ze
      zrozumieniem choć angielskiego uczyłem się głównie w Polsce. Natomiast zgodzę
      się, że ciężko jest zrozumieć w Anglii przybyszów z Afryki, Indii cz Pakistanu.
      • ianek70 Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 19:12
        adamski_29 napisał:

        > Natomiast zgodzę
        > się, że ciężko jest zrozumieć w Anglii przybyszów z Afryki, Indii cz
        Pakistanu.

        Czy Polski.
        • Gość: xyz Re: bełkotliwy british english :) IP: *.range86-143.btcentralplus.com 13.05.06, 11:10
          mieszkam w anglii juz 2 lata. Na poczatku mieszkalam przez 6 mies. na pln.
          blisko londynu. Angielski w tym rejonie jest czysty i zrozumialy. Aktualnie
          mieszkam na polnoc od Birmingham i tutaj jest istny burdel. Mam znajomych
          anglikow z Menczesteru i Liverpulu masakra akcent, ze Szkocji o boziu musza
          zwalniac albo po 2 piwach zaczynam ich rozumiec, ci z Leeds tez nie gadaja za
          czysto. Akcent z Birmingham tez mnie kladzie na lopatki. Zawsze zaczynam mowic
          przy nich posh english a wszyscy wiedza ze ten moj angielski to czasami lepszy
          od nich i mowiony i pisany. Najlepiej jest w pubach jak sie wejdzie, a to rejon
          typowo robotniczy siedza przy piwie kolesie i belkacza hej luv. Z bulkami tez
          burdel w jednym miescie roll w drugim cob a w trzecim batch.
          I zyj tutaj normalnie sama sie zaczynam lapac na tym ze czasami chce powiedziec
          luv albo ya znaczy sie you. No ale z drugiej strony to fajnie miec znajomych
          anglikow bo sa wsrod nich normalni ciekawi ludzie ktorzy tez ciezko pracuja.
          • jeanie_mccake To ich naucz! 13.05.06, 11:30
            Gość portalu: xyz napisał(a):

            > mieszkam w anglii juz 2 lata. Na poczatku mieszkalam przez 6 mies. na pln.
            > blisko londynu. Angielski w tym rejonie jest czysty i zrozumialy. Aktualnie
            > mieszkam na polnoc od Birmingham i tutaj jest istny burdel. Mam znajomych
            > anglikow z Menczesteru i Liverpulu masakra akcent, ze Szkocji o boziu musza
            > zwalniac albo po 2 piwach zaczynam ich rozumiec, ci z Leeds tez nie gadaja za
            > czysto. Akcent z Birmingham tez mnie kladzie na lopatki.

            Bylo juz kilkakrotnie o tym ze wasza szkolna angielszczyzna jest dialektem klas
            srednich z poludniowych Anglii, wiec nz trudnoscia rozumiecie ludzi urodzonych
            dalej niz 50 km od Londynu.

            > Zawsze zaczynam mowic
            > przy nich posh english a wszyscy wiedza ze ten moj angielski to czasami
            lepszy
            > od nich i mowiony i pisany.

            Bo sie uczyles z lepszych ksiazek niz oni, dlatego padaja na kolana i
            blagaja "naucz nas jak mowic posh bo bardzo chcielibysmy brzmiec jak
            sztywniacy".

            > Najlepiej jest w pubach

            Zgadza sie, bo tam jest piwo.

            > jak sie wejdzie, a to rejon
            > typowo robotniczy siedza przy piwie kolesie i belkacza hej luv.

            I co, powinno byc tak jak w Polsce gdzie wszyscy mowia "Tak prosze pana"
            i "przepraszam, prosze pana"?
      • Gość: Soup Nazi Re: bełkotliwy british english :) IP: *.sdsl.bell.ca 12.05.06, 19:21
        adamski_29 napisał:

        > No nie oszukujmy się, jeśli masz tylko FCE to znaczy, że znasz angielski na
        > poziomie średniozaawansowanym.

        Hehehe, masz troche lepszy kontakt z rzeczywistoscia niz on/ona, ale to tez nie
        znaczy, ze dobry.
    • Gość: Poliglotka Wręcz przeciwnie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 18:43
      A ja uważam wręcz przeciwnie. Anglicy mówią jak najbardziej poprawnie, ja
      uwielbiam ich akcent, mówią prawdziwym angielskim. Natomiast to amerykański
      angielski wszystko zniekształaca. Niedość, że te ich skróty i słowotwórstwo, to
      jeszcze ten fatalny akcent jakby mieli kluski w gębie:)To dopiero trudno
      zrozumieć...:)
      • Gość: Soup Nazi Re: Wręcz przeciwnie! IP: *.sdsl.bell.ca 12.05.06, 19:13
        Gość portalu: Poliglotka napisał(a):

        > A ja uważam wręcz przeciwnie. Anglicy mówią jak najbardziej poprawnie, ja
        > uwielbiam ich akcent, mówią prawdziwym angielskim. Natomiast to amerykański
        > angielski wszystko zniekształaca. Niedość, że te ich skróty i słowotwórstwo, to
        >
        > jeszcze ten fatalny akcent jakby mieli kluski w gębie:)To dopiero trudno
        > zrozumieć...:)

        To dlatego, ze jestes jeszcze wannabe denatem jesli chodzi o angielski i do tego
        nie majacym pojecia o tym o czym mowi, bo Ameryke widzialas tylko na obrazkach w
        czytance dla kolchoznikow bulbonskich.
        • Gość: ironlord Re: Wręcz przeciwnie! IP: *.lodz.agora.pl 12.05.06, 19:50
          i dobrze ze nie widzial, bo to kraj prostych tepaków :P
          • mark.parker Re: Wręcz przeciwnie! 13.05.06, 00:35
            Mieszkam od 30 lat w USa i jestem praktycznie rzecz biorąc dwujęzyczny, ale
            czysem miewam kłopoty ze zrozumieniem brytyjskiego angielskiego niższych warstw
            społecznych. Z angielskim wyżstzych warstw angielskich nie mam najmniejszych
            kłopotów :) Gwary Szkotów mówiących po angielsku całkiem nie rozumiem, tak kręcą
            mordą, że o australijskim angielskim już nie wspomnę :)
          • Gość: ghrom Re: Wręcz przeciwnie! IP: *.static.dsl.as9105.com 13.05.06, 09:00
            > i dobrze ze nie widzial, bo to kraj prostych tepaków :P

            ... powiedzial ironlord, ktory za granica byl tylko na koloniach w Czechoslowacji, wiec wie dokladnie jacy
            sa Amerykanie :P

            Porady dla emigrujacych do UK
        • Gość: Poliglotka Do: Soup Nazi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 20:47
          Aleś ty amerykancki! Znalazł się wyzanawca amerykanizmu...co pojechał do
          Ameryki bo w Polsce go nikt nie chciał...Słuchaj amerykancki szowinisto! Tak
          nieszczęśliwe się dla ciebie składa, że Ameryka wcale nie jest takim cudem jak
          ty to przedstawiasz i doskonale to wiem z autopsji:) Poza tym mam kontakt
          zarówno z Amerykanami, jak i Anglikami, a tym samym z "żywym językiem" więc
          wiem o czym mówię. No, ale co tu mówić do takiego pustaka...
        • Gość: Poliglotka2 Re: Wręcz przeciwnie! IP: *.w83-200.abo.wanadoo.fr 12.05.06, 21:28
          jejku a dlaczego Ty jestes zawsze, ale to zawsze taki nieuprzejmy? taki z Ciebie Bulbonczyk jak i z
          kazdego z nas. z tej samej gliny jestesmy ulepieni. chocbys spedzal 24 godziny na dobe na tym forum
          obrzucajac innch blotem, to swego pochodzenia nie zmienisz. jak to u nas w Bulbonii mowia: z Bulbonii
          powstales i w Bulbonie sie obrocisz.
          • Gość: Soup Nazi Re: Wręcz przeciwnie! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.05.06, 06:37
            Gość portalu: Poliglotka2 napisał(a):

            > jejku a dlaczego Ty jestes zawsze, ale to zawsze taki nieuprzejmy?

            Musze byc - nick zobowiazuje.

            taki z Ciebi
            > e Bulbonczyk jak i z
            > kazdego z nas. z tej samej gliny jestesmy ulepieni. chocbys spedzal 24
            godziny
            > na dobe na tym forum
            > obrzucajac innch blotem, to swego pochodzenia nie zmienisz.

            I tu sie bardzo mylisz. Urodzilem sie co prawda w Bulbonii, i nasiaknalem bulba
            nieznacznie do 25 roku zycia, kiedy to, posluchawszy mojego wewnetrznego
            antybulbonisty, buta dalem. Dawszy, debulbonizowalem sie bardzo energicznie
            przez ostatnich 20 lat.

            jak to u nas w Bulb
            > onii mowia: z Bulbonii
            > powstales i w Bulbonie sie obrocisz.

            Hehehe, after you pry my Canadian passport from my cold, stiff hands! A poza
            tym - nie wiesz, ze nie wszyscy Polacy sa Bulbonczykami? Sama sobie zadaj
            pytanie kim jestes.
            • Gość: Poliglotka2 Re: Wręcz przeciwnie! IP: *.w86-217.abo.wanadoo.fr 13.05.06, 12:55
              ok, posluchalam rady, zastanowilam sie (czasem mi sie to zdarza) i dochodze do wniosku ze ten glos
              ktory ja slysze w sobie to glos antybulbonistki (coz za ulga, a wiec to nie schizofrenia;-)). no coz,
              Bulbonia na pewno nasiaknelam, coraz wyrazniej zdaje sobie z tego sprawe, na szczescie oddalenie od
              kraju, rodziny i niektorych znajomych helps a lot.

              Soup Nazi good luck
            • Gość: Patriot Act Re: Wręcz przeciwnie! IP: 12.148.8.* 13.05.06, 13:41
              Canada suck !!!!!!

              polish-american
              • Gość: polack Re: Wręcz przeciwnie! IP: 12.148.8.* 13.05.06, 17:08
                Gość portalu: Patriot Act napisał(a):

                > Canada suck !!!!!!
                >
                > polish-american

                YEAH ! I wszyscy, ktorzy tam mieszkaja. A zwlaszcza przemadrzali nazisci.
                • soup.nazi Re: Wręcz przeciwnie! 16.05.06, 06:05
                  Dziwnym zbiegiem okolicznosci najbardziej drazni smierdzacych nielegali z
                  Jackowa, ktorzy liczyli na legalizacje w Kanadzie, skoro w Stanach sie nie
                  dalo, a Kanadyjczycy smiechem skwitowali ich aplikacje, bo komu w koncu
                  potrzebni sa pasterze wszy...

                  ... oraz roznych nieszczesnych wannabe z Bulbonii...hehehe
        • Gość: whocares??? Re: Wręcz przeciwnie! IP: *.hsd1.ct.comcast.net 13.05.06, 06:31
          U R as thick as 2 short planks
      • Gość: emigre gupia gupia gupia jestes IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 13.05.06, 12:09
        idiotko
    • Gość: marek Re: bełkotliwy british english :) IP: *.adsl.alicedsl.de 12.05.06, 18:44
      W przypadku FCE nie powiedzialbym ze znam angielski, to zaledwie intermediate
      (B2), nawet nie zaawansowany (advanced) a co dopiero profesjonalny! wiec
      polecalbym troche wiecej skromnosci w ocenie w ocenie wlasnych umiejetnosci.
      razdilbym autorowi tego forum krytyczniej podejsc do stwierdzenia "znam
      angielski" a wtedy uswiadomi sobie dlaczego ma problemy ze zrozumieniem
      angielskiego. aby moc powiedziec ze sie zna jezyk obcy nalezy naprawde wiele w
      tym celu najpierw uczynic. pozdrawiam i zycze powodzenia w zbobywaniu dalszych
      stopni w znajomosci jezyka!
      • Gość: Ignoranci!!!!! Re: bełkotliwy british english :) IP: 129.43.37.* 12.05.06, 18:59
        Jestem pelna podziwu, dla ludzi posiadajacych opinie tutaj opisywane.
        Jezyk angielski, niezaleznie czy to jest londynska wersja, szkocka, irlandzka
        hinduska, auatralijska, kanadyjska.......i tutaj moglabym wymieniac bardzo
        dlugo. Troche cierpliwosci dla innych ludzi!!!
        Bo ludzie w Polsce wszyscy wyslawiaja sie poprawna literacka polszczyzna,
        bez nalecialosci gwarowych i lokalnych!!!!!!???
        Gdzie wy zyjecie na Marsie?
        A ten angielski, ktorym sie poslugujecie to ta wersja bez akcentu
        z poprawna, bezbledna gramatyka??!!!
      • Gość: goldilock Re: bełkotliwy british english :) IP: *.freedom2surf.net 12.05.06, 19:36
        co wy tu piep...cie, mieszkam w Londynie z 14 lat i jestem kwalifikowanym
        tlumaczem, ale jak Geordie czy Mancunian chap cos powie to musze wytezac sluch
        nie wspominajac Glasgow czy dalej. UK bedac krajem waskim i dlugim sprzyja
        regionalizacji jezyka
        • Gość: goldilock Re: bełkotliwy british english :) IP: *.freedom2surf.net 12.05.06, 19:40
          prawda jest taka, ze anglicy z jednej czesci kraju maja sami powazne problemy
          ze zrozumieniem swoich regionalnych akcentow, ktore sa o wiele silniejsze niz w
          polsce
          • Gość: goldilock Re: bełkotliwy british english :) IP: *.freedom2surf.net 12.05.06, 20:48
            rada dla uczacych sie, nie przejmowac sie regionalnymi akcentami tylko uczyc
            sie received pronunciation (Qeen's or BBC English jak kto woli), tubylcy
            mowiacy lokalna wersja angielskiego sa swiadomi, ze moga byc nierozumiani i sa
            z reguly cierpliwy
        • Gość: Segun Re: bełkotliwy british english :) IP: *.aster.pl 15.05.06, 21:49
          Wcale nie belkotliwy, trzeba po prostu troche pobyć w U.K.Ja tam nie mam
          problemu. Też mam FCE, so called "oral English" zaliczylam bez problemu. Trzeba
          tylko praktyki.
    • Gość: Anna Re: bełkotliwy british english :) IP: *.in-addr.btopenworld.com 12.05.06, 18:48
      Moze i masz racje,ale ja obecnie mieszkam w Londynie i wystarczylo mi pare dni
      aby przyzwyczaic sie do brytyjskiego.Uwiez w siebie a moze pokochasz ten jezyk
      tak jak ja.
      • Gość: szwedka Re: bełkotliwy british english :) IP: *.ias.bredband.telia.com 12.05.06, 23:03
        Ten kto z Toba rozmawial po angielsku wcale nie musial byc rodowitym Anglikiem!
        Mial akcent z kraju z ktorego pochodzi, mogl to byc murzyn z Sierra Leone
        osiedlony w Londynie!
    • Gość: kryscam Re: bełkotliwy british english :) IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 19:04
      Przede wszystkim w Polsce jest gorsze nauczanie angielskiego niz np:w
      Rosji.Mlodzi rosjanie mowia swietnie.Trzeba duzo pracy wlozyc wieloletniej aby
      dojsc do perfekcji.Moja corka ma 26 lat a angielskiego uczyla sie od 18 lat.Tu
      w Angli dostala prace biurowa(chociaz jej ukonczone studia polonistyczne
      narazie sa zbyteczne)to jednak znajac dobrze jezyk moze sie doksztalcac w
      kazdej dziedzinie.Jak przyjechalam do Londynu nic nie rozumialam z potocznych
      rozmow.Telewizja ok!Ale pomalu ciagle sie wsluchujac zaczyna sie kumac.Teraz
      rozpoznaje amerykanski i to on wlasnie jest belkotem.Teraz mieszkam w Yorkhsire
      i tu dopiero jest mowa-trawa.Ci ludzie mowia ze ich jezyk jest prawdzwy
      angielski a ten londynski to wytwor.Ale spoko,w urzedach i sklepach wszyscy
      mowia wlasciwie.W momencie kiedy nie zrozumiesz popros o spelling do skutku.Oni
      nieraz sami siebie nie rozumieja.pozdr
      • Gość: Soup Nazi Re: bełkotliwy british english :) IP: *.sdsl.bell.ca 12.05.06, 19:33
        Gość portalu: kryscam napisał(a):

        > Przede wszystkim w Polsce jest gorsze nauczanie angielskiego niz np:w
        > Rosji.Mlodzi rosjanie mowia swietnie.

        A skad wiesz? Bo ja tu widzialem wielu rosyjskich imigrantow i wlasciwie wszyscy
        mowili jak nogi jesli chodzi o gramatyke i plynnosc, ze o akcencie i wymowie juz
        nie wspomne. Aha, tam nizej mowisz, ze sama stawiasz pierwsze kroki, wiec skad
        mozesz wiedziec jak mowia Rosjanie?

        Trzeba duzo pracy wlozyc wieloletniej aby
        > dojsc do perfekcji.Moja corka ma 26 lat a angielskiego uczyla sie od 18 lat.

        Ja zaczalem od pietnastu majac przez piec lat 6-7 godzin w tygodniu + homework.
        I nie uwazam tego za sukces. Byli tacy co zaczynali jeszcze wczesniej.

        Tu
        > w Angli dostala prace biurowa(chociaz jej ukonczone studia polonistyczne
        > narazie sa zbyteczne)

        I tak juz pozostanie. Studia polonistyczne to nie sa prawdziwe studia.

        to jednak znajac dobrze jezyk moze sie doksztalcac w
        > kazdej dziedzinie.

        Aby tylko sie nie skonczylo na potencjale i dobrych checiach. Swiat jest pelnych
        "zdolnych leniwych".

        Jak przyjechalam do Londynu nic nie rozumialam z potocznych
        > rozmow.Telewizja ok!Ale pomalu ciagle sie wsluchujac zaczyna sie kumac.Teraz
        > rozpoznaje amerykanski i to on wlasnie jest belkotem.

        Jak sie amerykanski zna z filmow pelnych czarnych braci to na pewno.

        • eeela Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 20:13
          > Jak sie amerykanski zna z filmow pelnych czarnych braci to na pewno.
          >

          A co z teksanskimi farmerami? ;-D
          • Gość: Soup Nazi Re: bełkotliwy british english :) IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.05.06, 05:46
            eeela napisała:

            > > Jak sie amerykanski zna z filmow pelnych czarnych braci to na pewno.
            > >
            >
            > A co z teksanskimi farmerami? ;-D

            To samo co z goralami z gor Ozark!
        • Gość: anafly Re: bełkotliwy british english :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.06, 13:22
          Śledząc tą dysputę, nabrałam do Twojej osoby szacunku. Wiesz o czym mówisz, ale
          nie mówisz co wiesz..
          Z Twoim doświadczeniem, proponowałabym raczej nie nagonkę na ludzi, którym
          wydaje się, że znaja język, a PORADĘ..

          Mieszkam w Polsce od urodzenia, jestem urzędnikiem państwowym;), nie zdawałam
          nigdy żadnego egzaminu, "znam" angielski na poziomie hmm myślę FCE, moja mocna
          strona jest gramatyka, słownictwo gorzej, bo nie dość że nie mam możliwości
          używania języka na codzień, nie robie nic w kierunku jego polepszenia, od
          skończenia nauki. Mąż chce żebyśmy wyjechali pod koniec roku do Angli lub
          Irlandii. Ryzyko dla mnie jest ogromne. Zostawie stałą pracę - nie mam powrotu.
          Mąż nie zna słowa po angielsku. To wielki dylemat. wiem, że sa ludzie, którzy
          nie znając w ogóle języka, wyjeżdzają - robia to, bo nie mają nic do stracenia,
          ja mam..
          Zmień swoje nastawienie i radź ludziom, a nie dołuj ich..
          pozdrawiam serdecznie
          • eeela Re: bełkotliwy british english :) 14.05.06, 14:24
            > Zmień swoje nastawienie i radź ludziom, a nie dołuj ich..
            > pozdrawiam serdecznie

            Ty go do takich rzeczy nie namawiaj, bo kawal dobrej lektury przepadnie!
    • tygrysio_misio Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 19:26
      bo ten americna english jest znieksztalcony przez emigrantow


      a ten british to jest to czego sie uczylas tyle czasu na FCE....
    • Gość: fan BBC Re: bełkotliwy british english :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.06, 19:26
      Może warto byłoby się trochę z tym "bełkotem" obsłuchać, zanim się coś na ten
      temat powie. Rozmowa przez telefon niewiele ma wspólnego z językiem
      wypreparowanym na potrzeby cambridge'owskich egzaminów. Przyzwyczaj się, że nie
      każdy spotkany przez Ciebie "bełkoczący" Anglik będzie miał akcent jak spiker
      BBC. Ciesz się poza tym, że nie dzwonili do Ciebie z Teksasu albo z Oklahomy, bo
      wtedy mógłbyś mieć znowu problemy ze zrozumieniem tamtejszej gwary i wyszłoby,
      że tamci też nie potrafią mówić w ich ojczystym języku. Polecam posłuchać
      anglojęzyznego radia (znajdziesz od groma rozgłośni w internecie), bardzo
      pomaga, choć do tzw. żywej mowy i tak nie przyzwyczai. Pozdrawiam i życzę
      cierpliwości w kontaktach z nie umiejącymi rozmawiać w ich własnym języku.
      • Gość: pk Re: bełkotliwy british english :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 19:38
        niestety nie potwierdzam - teksanski akcent nie wiele sie rozni od
        amerykanskiego, tudziez filmowego akcentu. wiem z doswiadczenia, pracowalem i
        mam przyjaciol - rodowitych oiler'sow. znam jezyk biegle. i stwierdzam jedno - w
        polsce powinni uczyc akcentu amerykanskiego. amerykanie w przeciwienstwie do
        brytyjczykow (z wylaczeniem bbc bo to jest received pronounciation - i nikt w uk
        praktycznie nei posluguje sie tym jezykiem, procz ludzi wyksztalconych) mowia
        bardzo ladnie. ludzie po skonczonej anglistyce w polsce nie potrafia sie dogadac
        z rodowitymi angolami, heh to jest fakt. wg mnie najfaniej mowia czarnoskorzy -
        ci to maja polot ;-)
      • tashunka Trudno wogóle określić, co to takiego British... 12.05.06, 19:39
        English. Czy chodzi wam o Queen's English, a może o Cockney, lub o jego
        ogólnolondyńską wersję Mockney. A może o Scouse albo Geordie, może o Yorkshire
        (polecam Bradley), może Brummie. Ciekawy jest też akcent z Hull, gdzie Polacy
        wymawiani są jako Pearls=Poles. A może szkocki ale który z Glasgow czy z
        Edinburgh (Edinbra), możliwe że chodzi wam o Aberdeen. Irlandzki? Pólnocno czy
        ten z Dublina?
        Do tego cała skala akcentów amerykańskich i podobnych kanadyjskich, z drugiej
        strony fair dinkum australijskich i kiwi nowozelandzkich. Ktoś zapomniał o RPA/
        I co Ty na to, koleś, mate, buddy, pal, cobber, fellow?
        • estratos Re: Trudno wogóle określić, co to takiego British 12.05.06, 21:46
          swietne ;-)

          Mnie sie bardzo podoba Cockney, zakochalem sie w nim kiedy zaczalem sluchac
          Katie Melua, pare lat temu.
        • Gość: Soup Nazi Re: Trudno wogóle określić, co to takiego British IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.05.06, 05:51
          tashunka napisał:

          > Do tego cała skala akcentów amerykańskich i podobnych kanadyjskich, z drugiej
          > strony fair dinkum australijskich i kiwi nowozelandzkich. Ktoś zapomniał o
          RPA/
          > I co Ty na to, koleś, mate, buddy, pal, cobber, fellow?

          Nie, no, tushonka, zayebales nam klina swoja elokfentom wyliczankom. Zamelduj
          jeszcze od kiedy te w/w wymienione wersje angielskiego sa brytyjskie.
      • Gość: Regina Re: bełkotliwy british english :) IP: *.akademiki.uni.torun.pl 12.05.06, 19:49
        Widzę, że na formu są sami eksperci od jezyka angielskiego? Kurcze ludzie skąd
        w was tyle agresji? Biedna ta autorka postu, ja akurat rozumiem o co chodzi,
        miałam okazję mieszkać przez jakiś czas zarówno w Wielkiej Brytanii (Sussex)
        jak i w USA i rzeczywiście w pierwszym kontakcie znacznie łatwiej było mi
        rozumieć Amerykanów niż Brytyjczyków, co nie znaczy jednak, że ci ostatni
        bełkoczą, i proszę nie wyzywać autorki od debili, bo ma tylko FCE, to średnia
        znajomość języka ( a nie zerowa jak twierdzą niektórzy) i dobry punkt wyjścia
        do dalszej nauki angielskiego. Pozdrawiam!
        • Gość: fcuk Re: bełkotliwy british english :) IP: 82.152.170.* 12.05.06, 20:24
          nareszcie odezwala sie madra osoba!
    • Gość: agap_22 a jaki jest australijski? IP: *.fbx.proxad.net 12.05.06, 19:34
      Myżle ze ma znaczenie z jaką odmianą języka czlowiek najpierw się zetknął. Ja
      angielski na średnim poziomie opanowałam w Stanach. I też mając kontakt z
      brytyjczykami na początku muszę się jakby przestawiać i przyzwyczajać. Ale to
      nie jest takie trudne. Najtrudniejsza jest, jak ktoś wcześniej napisał,
      brytyjska ulica...
      Jak brzmi amerykański każdy wie choćby z filmów, brytyjskiego można posłuchać z
      telewizji a powiedzcie proszę jak brzmi australijski? Do ktorego z tych admian
      jest bardziej podobny? Też jest ,jak, amerykański, jakby uproszczony w
      słownictwie i nie tak wyszukany? Bardzo jestem ciekawa. I gdzie go można
      posłuchać?
      • Gość: Mwaruwari Re: a jaki jest australijski? IP: *.autocom.pl 12.05.06, 19:36
        Rozmawiałem z kilkoma australijczykami w szkocji i był dla mnie w pełni
        zrozumiały jeśli chodzi o akcent.
        • Gość: grover Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 19:40
          "Znam angielski ( FCE )".
          Pocieszyć Cię? Nie znam angielskiego (CPE).
          • Gość: ****************** oj cos nie bardzo... IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 13.05.06, 02:14
            Gość portalu: grover napisał(a):

            > "Znam angielski ( FCE )".
            > Pocieszyć Cię? Nie znam angielskiego (CPE)

            a ja mam CAE i angieslki znam.
            Wszystko zalezy od czlowieka.
            Kolezanka nie ma ani FCE, ani CAE ani CPE a angielski zna lepiej niz wy wszyscy razem wzięci.


            certy to jedno a indywidualna nauka to drugie. W Polsce tez wystarczy jechac na Śląsk gdzie mówią polsko-niemiecko-cholera-wie-czym i g..wno zrozumiesz, a co dopiero obcokrajowiec uczący się polskiego


            ps. i zgadzam się, American English is way easier than British English
        • Gość: pk Re: a jaki jest australijski? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 19:40
          australijski akcent podobny jest do brytyjskiego ogolnie rzec biorac.
          • tashunka Re: a jaki jest australijski? 12.05.06, 23:38
            Australijski podobny do Brytyjskiego? Oczywiście śmiesz żartować!!!
        • Gość: edzia Re: a jaki jest australijski? IP: *.devs.futuro.pl 12.05.06, 21:49
          Australijski zwany jest flat English. /ei/ wymawiane jest jak /ai/ na przykład,
          czyli today brzmiałoby /tu'dai/ (nie moge uzyc odpowiedneigo znaku, który
          powinien sie pojawic w transkrypcji w pierwszej nieakcentowanej sylabie). No,
          ale tak mówi sie tez w niektórych regionach Anglii. Maja trochę tylko
          australijskiego słownictwa, ale to normalne, bo w końcu ta odmiana, mimio dośc
          ścisłych kontaktów z Koroną, rozwijała sie w dużym oddaleniu od Wyspy.
          Generalnie da się ich zrozumiec bez większego problemu, pod warunkiem, że zna
          się jeżyk móiony nieźle, ale FCE bez prawdziwej praktyki w anglojęzycznym kraju
          może byc w ogóle za niskim poziomem do rozumienia naturalnego, native English
          gdziekolwiek.
          • Gość: homiee Re: a jaki jest australijski? IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 13.05.06, 01:33
            W Essex tak mowia. Nice day to nais daI (a nie deI), mate to nie m@te, tylko
            ma:It, eight to nie eIt tylko a:It - troche smiesznie. A nawet anything else to
            a. els (s z kreska polska) - jak polskie siii. Bardzo miekki jezyki i akcent.
      • koala35 Re: a jaki jest australijski? 13.05.06, 04:10
        Najlepiej posluchac go w Australii.
    • apisto Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 19:40
      Hehe, ja mialem dokladnie podobne wyborazenia o amerykanskiej wersji
      angielskiego kiedy pierwszy raz wyladowalem w USA. W szkole (przez 5 lat) uczono
      mnie brytyjskiego a tu hamerykance mowia jakby mieli gebe pelna kartofli. Po
      paru miesiacach pobytu sie zsynchronizowalem i zaczalem ich rozumiec. Nie bylo
      wyjscia bo musialem chodzic na wyklady i zaliczac egzaminy :-) Kiedy drugi raz
      wyladowalem w stanach nie mialem juz problemu ze zrozumieniem. Teraz po paru
      latach pobytu mam wrazenie ze kiedy slysze brytyjczyka to jakby czlowiek mowil
      na zwolnionych obrotach, pieknie i wyraznie. Jedyna rada to wiecej praktyki,
      musisz sie osluchac z jezykiem. Ludzie mowia roznie, jeden ma dobra dykcje drugi
      nie. Maja wiecej doswiadczenia latwiej sie domyslec jesli sie nie doslyszy ;-)
      • Gość: do apisto Re: bełkotliwy british english :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 19:43
        to gdzie ty wyladowales ?? w kentucky?
        • apisto Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 19:47
          Michigan ale spotkalem paru ludzi z Kentucky. Wtedy byli dla mnie nie do
          zrozumienia ;-) W sumie i tak mialem szczescie ze wyladowalem w midwest tam
          mowia najbardziej standardowym amerykanskim, wlasnie taka wymowe maja
          prezenterzy w amerykanskiej TV.
    • Gość: NE17 Re: bełkotliwy british english :) IP: *.popl.cable.ntl.com 12.05.06, 19:47

      a ja ten "belkot" lubie, chcialbym tak gadac :-PP
    • Gość: usa Re: bełkotliwy british english :) IP: 12.40.117.* 12.05.06, 20:05
      pierwsza uwaga... masz certyfikat FCE a nie znasz angielski

      od posiadania papierka do prawdziwej znajomosci jezyka dluga i kreta droga...
      • Gość: ugh Re: bełkotliwy british english :) IP: *.dip0.t-ipconnect.de 12.05.06, 20:20
        A ja znam angielski, niemiecki, portugalski i w ogole jestem piekna i wspaniala.
        ktorys szuka zony?

        hehe

        ludzie wyluzujcie, dziewczyna sie zdziwila, myslala ze zna dobrze jezyk, ale ja
        Brytyjczyk zaskoczyl i slowa nie zrozumiala. Chciala sie podzielic na forum
        wrazeniami a wy od razu kubel zimnej wody na glowe. I to wg was motywuje do
        jakiegokolwiek dzialania???
      • mniklas5 Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 20:21
        wielu ludzi,sczegolnie studentow z Polski uwza ze dobrze mowi , ale niestety tak
        nie jest. Jestem srdenio uzdolniony jezykowo i mimo ze uczylem sie jezyka sporo
        lat w Polsce , nie rozumialem Amerykanow przez pierwsze miesiace, pozniej byly
        tu stdia, dobrze zdany TOEFL itd , ale w dalszym ciagu gdy robilem prezentacje
        przed moimi szefami w zakresie finansow mialem nie czysty akcent, wiec firma
        dala mi tutor (starsza pani absolwentka Harvard(literatura i fizyka). To bylo
        dopiero to co osiagnalem jezykowo, przed wszystkim poszerzenie slownictwa o
        wyzszy stopien, zauwazylem jezeli je uzywasz to twoj rozmowca zaczyna rowniez
        uzywac bogatszego slownictwa, Najczesciej lokalni jezykowo dostosowuja sie do
        sredniego pozimu jezykowego obcokrajowcow. Druga strona jezyka to melodia i ,
        intonacja oraz akcentowanie sylab, tu wiele problemow ma kazdy obcy,angielski ma
        intonacje opadajaca , nawet w pytaniach w odroznieniu od j. polskiego. duzo
        czytam poezji ( lubie Frosta) ale rowniez normalnej prozy i gazety , a to inny
        jezyk, Newsweek ma dosyc dobry jezyk, czesc terminow sa z tej gornej polki wiec
        dla bardziej wyksztalconego czytelnika. Bardzo dobra znajomosc jezyka to
        wspaniale uczucie , jakkolwiek w dalszy ciagu mam problem rozumienia niektorych
        tekstow pewnych filmow ktore ogladam
      • Gość: anka Re: bełkotliwy british english :) IP: *.57.jawnet.pl 12.05.06, 22:02
        a ja ostatnio nie dostałam pracy w pewnej firmie bo ... nie mam certyfikatu:).
        Zawsze uważałam, że od papierka ważniejsza jest praktyczna znajomość języka.
        Przez jakiś czas pracowałam za granicą, nie miałam żadnych problemów z
        kontaktami z nativami (a byli to i Brytyjczycy, i Amerykanie, i Irlandczycy, i
        Australijczycy) a tu nagle okazuje się, że nie znam angielskiego wystarczająco
        dobrze, aby kontaktować się z... Polakami. Naprawdę śmieszni są ci
        polscy "menagerowie".
    • Gość: Ralph Re: bełkotliwy british english :) IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 20:14
      Wytłumaczcie mi drodzy "eksperci" od języka dlaczego nigdy nie miałem żadnego
      problemu z dogadaniem się z Amerykanami i Kanadyjczykami, a ze zrozumieniem
      Brytyjczyków często było ciężko (piszę o czasach przed wyjazdem do UK).
      Wytłumaczcie też dlaczego zdecydowana większość Polaków narzeka na British
      English nie narzekając jednocześnie na American English? Uważacie że jeżeli
      ktoś słabo zna język, to nie może narzekać na wymowę osób angielskojęzycznych,
      ale dlaczego te narzekania dotyczą przeważnie brytyjskiego akcentu?

      American English jest po prostu dużo wyraźniejszy, łatwiejszy do zrozumienia dla
      obcokrajowca. Brytyjczycy siebie zawsze rozumieją (no, prawie zawsze...),
      Amerykanie siebie zawsze rozumieją, ale przybysz z innego kraju ma dużo większe
      problemy w UK niż USA czy Kanadzie. Jeżeli decydowałaby sama znajomość języka,
      to wszyscy równo jechaliby po wszystkich akcentach, a tak nie jest.
      Wymowa brytyjska jest po prostu trudniejsza do zrozumienia dla większości
      Polaków i tyle. Czy tak trudno się z tym faktem pogodzić?
      • Gość: fcuk Re: bełkotliwy british english :) IP: 82.152.170.* 12.05.06, 20:28
        zgadzam sie w 100% - przybij piatke!
      • jeanie_mccake Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 20:35
        Gość portalu: Ralph napisał(a):

        > Wytłumaczcie mi drodzy "eksperci" od języka dlaczego nigdy nie miałem żadnego
        > problemu z dogadaniem się z Amerykanami i Kanadyjczykami, a ze zrozumieniem
        > Brytyjczyków często było ciężko (piszę o czasach przed wyjazdem do UK).

        Bo glupi jestes.

        > Wytłumaczcie też dlaczego zdecydowana większość Polaków narzeka na British
        > English nie narzekając jednocześnie na American English?

        Bo glupi sa.

        > Uważacie że jeżeli
        > ktoś słabo zna język, to nie może narzekać na wymowę osób angielskojęzycznych,
        > ale dlaczego te narzekania dotyczą przeważnie brytyjskiego akcentu?

        Jak ktos slabo zna jezyk to jakim prawem belkocze ze ci co ten jezyk dobrze
        znaja mowia niewyraznie?
        Ja nie rozumiem wegierskiego, pewnie dlatego ze Wegrzy mowia niewyraznie, a nie
        dlatego ze jezyka nie znam.
        • Gość: fcuk Re: bełkotliwy british english :) IP: 82.152.170.* 12.05.06, 20:42
          jestes pomiotem naziego czy jak? od razu widac ze ci odjebalo
          • jeanie_mccake Re: bełkotliwy british english :) 14.05.06, 16:08
            Gość portalu: fcuk napisał(a):

            > jestes pomiotem naziego czy jak? od razu widac ze ci odjebalo

            Ale chamski z ciebie cham, chamie.
        • Gość: bart2b Re: bełkotliwy british english :) IP: *.cable.ubr04.harb.blueyonder.co.uk 12.05.06, 20:43
          co do tych Węgrów to się zgadzam :)
        • Gość: Ralph Re: bełkotliwy british english :) IP: *.server.ntli.net 12.05.06, 21:17
          jeanie_mccake napisała:

          > Bo glupi jestes.
          > Bo glupi sa.

          Witam panią Mondrą. No ciekawe, dlaczego narzekający są głupi w jedną stronę?
          Gdybyśmy byli zupełnie głupi, to 50% by narzekała na American English, a drugie
          50% na British English.

          > Jak ktos slabo zna jezyk to jakim prawem belkocze ze ci co ten jezyk dobrze
          > znaja mowia niewyraznie?

          Po pierwsze nie piszę że ci co dobrze znają, tylko rodowici Brytyjczycy, i to
          nie wszyscy tylko pewna ich część. A po drugie moja znajomość angielskiego
          wcale nie jest słaba (na pewno nie FCE ani CAE).

          > Ja nie rozumiem wegierskiego, pewnie dlatego ze Wegrzy mowia niewyraznie, a nie
          > dlatego ze jezyka nie znam.

          Piszę o angielskim, którego używam na co dzień. Węgierskiego nie znam, dlatego
          nie czuję się na siłach ocenić czy Węgrzy mówią zrozumiale dla obcokrajowców czy
          nie.
          Mogę za to wypowiedzieć się na temat niemieckiego, że nie robiło mi zbytniej
          różnicy czy miałem do czynienia z Niemcem, Austriakiem czy Szwajcarem.
          W przypadku Anglików, Szkotów i Amerykanów różnica jest jednak ogromna.
      • zywiolak Re: bełkotliwy british english :) 12.05.06, 23:37
        Couldn't agree more.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka