Dodaj do ulubionych

pierwsze dni w pracy

06.09.06, 19:47
podzielcie sie swoimi wrazeniami,wyjezdzam za 3 tygodnie i juz mam
stresa,wiadomo ze poczatki sa trudne a tam dodatkowy stres dot komunikowania
sie,jak wspominacie pierwsze dni w pracy w anglii
Obserwuj wątek
    • korkix78 Akcent... 06.09.06, 20:14

      Generalnie wszystko bardzo milo wspominam, grzeczni i uprzejmi ludzie,
      wyrozumiali klienci (bylem barmanem) , bardzo spoko szef.
      Zajelo mi z 2 dni zanim oswoilem sie z angielskimi monetami (ksztalt, srednia,
      kolor) - z zewnatrz wygladalo to jakbym mial problemy z podstawowym liczeniem
      przy wydawaniu reszty :-/

      Generalnie slusznie spodziewalem sie, ze jak w USA sobie poradzilem, to i nie
      ma powodu dla ktorego w UK mialbym miec klopoty.
      No po stronie minusow byl akcent, szarego Angola nielatwo zrozumiec dla kogos,
      kto na Wyspach nie byl, i po 2 latach moge stwierdzic, ze jest po prostu
      definitywnie mniej przyjazny dla ucha w porownaniu do amerykanskiego i mimo
      przyzwyczajenia - zdecydowanie wole amerykanski (melodyjne rozciaganie wyrazow
      a nie sciaganie 'do srodka' polykajac poczatki i koncowki)

      A do jakiej pracy wyjezdzadsz, wiesz juz ?
      Powodzenia
      • martyna75 Re: Akcent... 06.09.06, 20:58
        nie wiem jeszcze co bede robic,dopoki nie podszkole jezyka wezme co sie trafi,z
        drugiej strony chcialabym miec taka prace w ktorej bede miala kontakt z ludzmi
        (angolami) zeby jak najszybciej opanowac jezyk,niestety nie potrafie plynnie
        mowic i to bedzie chyba najwiekszy problem
    • vierablu Re: pierwsze dni w pracy 06.09.06, 22:49
      Dla mnie najwiekszym problemem bylo zrozumienie Anglikow - nie chodzi tylko o
      akcent, ale rowniez o potoczne slownictwo, ktorego nie rozumialam w ogole.
      Nie wspominam tego milo - kolezanki przerzucaly sie zartami znad komputerow,
      wszyscy sie smiali a ja nie mialam najmniejszego pojecia, o co chodzi.
      Zaznaczam, ze w Polsce przez lata angielski byl podstawowym jezykiem uzywanym
      przeze mnie w pracy.
      • bylemwanglii Re: pierwsze dni w pracy 07.09.06, 10:00
        vierablu napisała:

        > rowniez o potoczne slownictwo, ktorego nie rozumialam w ogole.

        Taaaa... np. bloke, snog, quid itd. No ale to szybko się oswaja - tylko trzeba
        posiedzieć z angolami :)
        • Gość: disperse Re: pierwsze dni w pracy IP: 89.100.95.* 10.09.06, 02:31
          Nie wszystko zalpiesz : slangowe okreslenia czy zwroty - ok, ale niektore zarty
          bedzie Ci trudno zrozumiec ze wzgledu na gre slow i idiomy czy zwiazki
          frazeologiczne. Tego sie po porstu musisz nauczyc obcujac z danym dialektem, bo
          i w UK bedzie inny 'folklor jezykowy' i inny w Stanach...
          Poza tym smiejemy sie z innych zreczy - inna kultura i inne poczuce humoru.
    • Gość: MI5 Re: pierwsze dni w pracy IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 07.09.06, 00:59
      Bylo ok, jest ok.

      Podobnie jak w POlsce. Pierwsze dni w pracy sa wszedzie mile, kazdy chce sie
      pokazac z jak najlepszej strony, jest mily, uprzejmy, elokwentny, wersal jednym
      slowem. Roznica polega na tym, ze w Polsce ten wersal konczy sie szybciej niz tu
      w UK, ba, u mnie to sie jeszcze nie skonczyl, ale wynika to z faktu, ze jestem
      obcokrajowcem, gosciem, i caly czas chca sie pokazac z jak najlepszej strony i
      mi slodza, a ze poza tym wyspiarze sa goscinni, to nie ulega watpliwosci.
      Zobaczymy co bedzie potem, bo jak wiadomo po pewnym czasie ma sie dosc kazdych
      gosci ;)
    • Gość: E Re: pierwsze dni w pracy IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 10.09.06, 00:00
      To zalezy od pracy:
      1.w pierwszej nie pamietam, wiec chyba sie nic interesujacego, ani pamietnego
      nie dzialo.

      2.w drugiej pracy pierwszego dnia kierownik poswiecil mi chyba z 3 godzinki na
      wyjasnieniu zakresu obowiazkow, struktury dzialu i firmy, struktury
      informatycznej klienta, dla ktorego mialam pracowac. Potem kolega z zespolu
      pokazywal mi rozne rzeczy, ktore robil. Drugiego dnia dostalam dosc powazne
      zadanie do zrobienia i dalej juz potoczylo sie wszystko samo. Wszyscy byli mili
      i wlasciwie tak pozostalo przez caly czas wspolpracy. Teraz jestesmy w innych
      zespolach i miejscach, ale ciagle w kontakcie.

      3. w trzeciej (ciagle drugiej z punktu widzenia zatrudnienia), zero
      wprowadzenia, od razu zwalili na mnie najgorsze rzeczy, ktorych nikt nie chcial
      wczesniej zrobic. Przezylam pare frustrujacych dni. Dopiero czwartego dnia
      mialam spotkanie z osoba, ktora mi przekazywala obowiazki i ona mnie co nieco
      wtajemniczyla i dopiero wtedy poczulam sie lepiej. Ludzie oczywiscie mili itp.

      Jak dla mnie nie ma nic gorszego niz pozostawienie czlowieka samego sobie w
      pierwszych dniach pracy.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka