Gość: monika
IP: 195.188.41.*
13.12.06, 12:43
Pracuje w Tesco od 8 miesiecy, i coraz czesciej watpie w sens tego
wszystkiego. Owszem, udalo mi sie odlozyc TROCHE kasy (1500 GBP), troche
pozwiedzac, podszkolic jezyk, ale meczy mnie ta monotonia w pracy no i to, ze
jest na codzien po prostu ciezko. W dni kiedy pracuje wlasciwie nie mam na
nic sily i ochoty, bo trzeba odespac swoje, zajac sie troche domem itd. Jak
mam wolne to owszem, mozna gdzies wyjsc czy wyjechac, ale tez nie zawsze, bo
albo biore overtime albo jest brzydka pogoda i nie chce sie czlowiekowi
nigdzie ruszac.
Mieszkam w niewielkim miasteczku w ktorym nic sie nie dzieje, nie ma niemal
zadnej komunikacji, wiec wszedzie trzeba zasuwac sporo na piechote. Wyjscie
do kina (jedno w miescie) to wyprawa na pol dnia. Net tylko w bibliotece, bo
w wynajmowanym przez nas mieszkaniu mozna zalozyc tylko przez BT a pozostali
mieszkancy nie chca sie zlozyc. I tak dalej i tak dalej...
W Polsce nie mialam super, wynajmowalismy mieszkanie pod Warszawa i
dojezdzalam codziennie do pracy ok. 3h. Zarabialam 1400 zl na reke, moj
chlopak 1200. Nie bylo lekko ale mam wrazenie, ze zylismy normalniej niz tu.
Bylo moze troche mniej kasy, ale jakos czesciej spotykalismy sie ze znajomymi
czy chodzilismy do kina, na basen itd.
No i jeszcze kwestia wyksztalcenia i umiejetnosci. W Polsce po studiach mgr
(administracja) pracowalam jako recepcjonistka, narzekalam, ze praca
oglupiajaca na dluzsza mete, nierozwojowa itd. Teraz, kiedy musze zapiep... z
kejdzami po brudnym magazynie tesknie za moja czysta i 'nierozwojowa' praca
na recepcji, za odbieranem telefonow, stukaniem w klawiaure i kserowaniem
stert papierow. Przynajmniej mialam do czynienia z ludzmi na poziomie i nie
zarzadzali mna ludzie po prostu glupsi ode mnie. Nie sadzilam, ze bedzie mi
to przeszkadzac, ale jak slysze od moich menadzerow pytania typu 'Gzie
dokladnie lezy Polska' lub'A czy Polska jest w UE' to mi rece opadaja.
Tesknie za Polska i tamtym zyciem. Z drugiej strony wiem, ze w kraju dlugo
jeszcze nie bede mogla pozwolic sobie na zycie bez finansowego stresu. No i
moj chlopak, z ktorym tu jestem, tez nie chce wracac.
Ma ktos podobne odczucia?