Dodaj do ulubionych

wybory prezydenckie 2010

23.04.10, 15:23

niektórzy niczego się nie nauczą. Onegdaj ks. Isakowicz-zaleski
napisał, że na Lecha Kaczyńskiego głosował, żałował tego i
zapowiedział, ze głosowac w przyszłości nie będzie. Los chciał, ze
słowa dotrzymał, natomiast podpisał się pod listem do Jarosława
kaczyńskiego z prośba o jego kandydowanie w wyborach prezydenckich.
Świat sie wali, obu panom juz dziekuję.

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7806946,Wybory_2010__Intelektualisci_apeluja__Jaroslawie_Kaczynski_.html
Obserwuj wątek
    • liberum_veto Isakowicz: słowa uznania dla kard. Dziwisza 23.04.10, 15:43
      A co w tym dziwnego? Ks. Isakowicz-Zaleski wyraził też słowa uznania
      dla kardynała Dziwisza za jego "niezwykle roztropną" decyzję o
      pochowaniu Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Isakowicz-Zaleski to twardy
      elektorat PiSowski...
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=2876
      Słowa uznania dla odwagi ks. kard. Stanisława Dziwisza 2010-04-16
      Wziąłęm udział w Milczący Marszu Poparcia, który w czwartek
      wieczorem przeszedł z pl. Matejki pod Krzyż Katyński pod Wawelem.
      Było bardzo wielu ludzi. Marsz odbywał się z ogromną godnością.
      Cisza i modlitwa. Pod sam krzyżem odmówiona została koronka do
      Miłosierdzia Bożego.
      W tym samym czasie polityczni "kibole" spod znaku pewnej gazety i
      pewnej partii darli się jak opętani w "spontanicznym" proteście pod
      kurią metropolitalną. Niektórzy mieli transparenty z
      napisami "Dziwisz do spowiedzi" oraz "Dziwisz do zakonu".
      Na prośbę organizatorów Milczącego Marszu poprowadziłem część
      modlitw. Powiedziałem także, że chociaż spierałem się z ks.kard.
      Stanisławem Dziwiszem w różnych sprawach, to wyrażam mu ogromne
      słowa uznania za jego decyzję o pochówku oraz za to, że pomimo
      presji nie uległ obłąkanej "poprawności politycznej". Mówiłem także
      o drodze krzyżowej Janusza Kurtyki, którego poniżano za życia, oraz
      o potrzebie pomocy dla rodzin ofiar katastrofy lotniczej.
    • liberum_veto Isakowicz: kardynał się zakałapućkał 24.04.10, 13:07
      Nie minął tydzień, a chwalony wcześniej kardynał Dziwisz "się
      zakałapućkał". Według księdza Isakowicza, chyba każdy PiSuar
      powinien być pochowany na Wawelu wink
      www.rp.pl/artykul/2,465214.html
      – Broniłem kardynała za zgodę na pochówek pary prezydenckiej na
      Wawelu. Teraz mam jednak wrażenie, że metropolita po tamtej nagonce,
      jak to się mówi na Kresach, się zakałapućkał – mówi “Rz” ks. Tadeusz
      Isakowicz-Zaleski.
      • lechowski51 Re: Isakowicz: kardynał się zakałapućkał 24.04.10, 23:53
        Teraz i ks.Isakowicz wyklety ja na puknietym forum piotrz.On bedzie teraz
        cytowal Bandere,wy Putina i bedziecie mieli zajecie.
        • liberum_veto Re: Isakowicz: kardynał się zakałapućkał 25.04.10, 08:04
          A Ty, biedaku, musisz to wszystko czytać i jeszcze komentować...
          Masz naprawdę przerąbane smile Kardynał Dziwisz zakałapućkał się, tylko
          że wcześniej, kładąc kurdupla Pecha Katyńskiego na Wawelu.
          revelstein.blox.pl/2010/04/1745.html
          W Sieradzu rondo Kaczora, w Kielcach jego ulica, gdzieś tam honorowe
          obywatelstwo, jakieś pomniki lada moment wykwitną… jednym słowem
          staje się i niebezpiecznie i nieco śmiesznie. Umęczony naród ma
          nowego bohatera. Niestety, takim obrotem sytuacji powinni być mocno
          zaniepokojeni głównie fani jego wysokości Jana Pawła II. Do tej pory
          bowiem pan Karol był absolutnym liderem i wzorem niedoścignionym,
          jeśli chodzi o inwestycje martyrologiczno sentymentalne. W Polsce
          wyrosło więcej jego pomników, niż grzybów w nie jednym lesie. Do
          tego skwery, ulice, parkingi i parki, karnie nazywane imieniem
          wielkiego rodaka. Interes szedł w najlepsze.
          Tymczasem, „bohaterska i męczeńska śmierć” pierwszego obywatela,
          może w nie dalekiej przyszłości zagrozić kultowi Wojtyły. Naród
          przerzuci się na inwestowanie w obeliski bliźniaka i ciepłym moczem
          zleje wydawało się raczej niedoścignionego lidera. I pomyśleć, że do
          tego powolnego strącania z piedestału bohatera z watykańskim
          paszportem, przyczynił się po części jego przyjaciel i sługa
          najwierniejszy pan kardynał Dziwisz. Taka oto wdzięczność. Przez
          dwadzieścia parę lat kardynał ogrzewał się ciepłem sławy Karola,
          jadł za friko resztki z papieskiej miski, spał w nogach, dostąpił
          zaszczytu mycia nocnika, i teraz w zamian za te przywileje, zdrady
          się dopuścił. Znalazł sobie nowego bohatera którego nawet na Wawel
          przemycił. Jak to wszystko się zmienia i jaka krótka jest ludzka
          pamięć.
          piątek, 23 kwietnia 2010, revelstein
          • lechowski51 Re: Isakowicz: kardynał się zakałapućkał 25.04.10, 09:29
            Dla odrutki;

            Towarzystwo ustaliło

            Subotnik Ziemkiewicza

            Nieodparcie przypomina się scena z dramatu Sławomira Mrożka „Ambasador”.
            Tytułowemu zachodniemu ambasadorowi w sowieckiej Rosji (z oczywistych względów
            sztuka tak tego nie nazywa, ale sugestie są jednoznaczne) gospodarze ofiarowują
            globus. Z tym, że na globusie tym nie ma zaznaczonych kontynentów. Dlaczego? Bo
            to jeszcze jest uzgadniane. Dopiero jak kształt kontynentów zostanie
            zatwierdzony przez odnośne władze, to się je na globusie umieści. Na oczywistą
            dla człowieka Zachodu uwagę, że istnienie kontynentów i ich kształt to część
            obiektywnej rzeczywistości, pada odpowiedź, równie oczywista dla człowieka
            sowieckiego, że bez uzgodnienia i zatwierdzenia przez odpowiednie władze nic nie
            jest rzeczywistością.

            Nieodparcie przypomina się ta scena podczas kolejnych konferencji prasowych
            polskiej prokuratury, z których jasno wynika, że nie otrzymamy dostępu do
            „czarnych skrzynek” polskiego samolotu ani do zeznań naziemnej obsługi
            smoleńskiego lotniska albo jeszcze długo, albo bardzo długo. Nasz „udział” w
            śledztwie okazuje się ograniczać do grzecznego czekania za drzwiami, aż
            prokuratorzy rosyjscy zechcą nam coś wyjaśnić, i do rzucania gromów na
            oszołomów, którzy podnosząc drażliwe kwestie narażają na szwank świeżo ogłoszone
            historyczne pojednanie z Rosją. Wiadomo, że historyczne pojednania, zwłaszcza na
            warunkach przeciwnika, to specjalność obecnego establishmentu. Dlatego domaganie
            się wglądu w materiały śledztwa, a zwłaszcza jego umiędzynarodowienia, już
            zostało ogłoszone „pluciem Rosjanom w twarz”.

            Co prawda, jak słyszę od ludzi serfujących po rosyjskim internecie, to właśnie
            sami Rosjanie „plują sobie w twarz” najintensywniej. To oni formułują zupełnie
            jednoznaczne oskarżenia; bardzo się chce, aby były one przesadne. No, ale
            Rosjanie swoje władze znają dobrze i dobrze wiedzą, na jakie zaufanie zasługują
            czekiści. Fakt, że się przeciw nim masowo nie buntują, nie oznacza wcale, że są
            w ocenie swego państwa ślepi i głupi.

            Oczywiście, nie każde nie poparte ustaleniami śledztw domniemania co do przyczyn
            tragedii są przez medialny establishment potępiane. Plucie w twarz Rosjanom −
            nie, ale plucie na tragicznie zmarłego prezydenta, to jak najbardziej. W ciągu
            kilku dni wyrósł nam najwybitniejszy ekspert od katastrof lotniczych, a raczej,
            najwybitniejszy ekspert w każdej dziedzinie okazał się znać także i na tym.
            Trudno się na czymś nie znać, jak się jest z nominacji Donalda Tuska mędrcem, i
            to europejskim. Samolot jeszcze dymił, gdy Lech Wałęsa orzekł autorytatywnie, że
            to Kaczyński zabił sam siebie i wszystkich innych, bo kazał pilotowi lądować. I
            od tego czasu powtórzył to nie policzę już nawet, ile razy, kompletnie głuchy na
            rzeczywistość, na brak jakichkolwiek przesłanek wskazujących na ingerencję śp.
            Prezydenta w decyzję pilota, powtarzając jako niezbity dowód swej tezy − jeszcze
            wczoraj słyszałem to na własne uszy − wielokrotnie już zdementowaną bzdurę o
            rzekomym czterokrotnym podchodzeniu do lądowania.

            Nie budzi to oczywiście sprzeciwu „autorytetów”, które dostały takiej histerii,
            gdy w programie Pospieszalskiego nie wykluczono możliwości zamachu i
            skrytykowano wiernopoddańczą bierność polskiego rządu wobec władz Rosji.
            Sugerować, że polski pilot popełnił błąd, bo był pod presją harmonogramu
            zaplanowanych uroczystości, znaczy iść w dobrą stronę. Sugerować, na przykład,
            że błąd popełnił rosyjski szef obiektu, nie zamykając lotniska, choć zgodnie z
            przepisami powinien, bo był pod presją harmonogramu zaplanowanych uroczystości,
            to skandal, hańba, plucie w twarz i nieodpowiedzialne, warcholskie próby
            zakłócenia pojednania. Ojciec Rydzyk ośmielił się nie czekając na wynik śledztwa
            zasugerować na antenie swego radia, że to zamach? Skandal, hańba i zniewaga
            pamięci Lecha Kaczyńskiego (?!). Wałęsa nie czekając na wynik śledztwa też już
            wie, jak to było i kto jest winien, i informuje o tym publikę słuchającą radia
            „Agory”? A, to „szacun”.

            Skądinąd, euromędrzec i symbol III RP powtarza uparcie wiele rzeczy − także i
            to, że w 1995 roku „nie przegrał wyborów, tylko liczenie głosów”, czyli,
            tłumacząc z wałęsowego na polski, że wybory te Kwaśniewski sfałszował. Jak
            widać, jedne jego opinie salon nagłaśnia, inne taktownie przemilcza. Wałęsa może
            bezkarnie bredzić do woli, albowiem ustalono, że Polacy potrzebują mitu, i on
            właśnie jest tym mitem. A jak Mit i Symbol, to prawda o TW „Bolek”, doskonale
            wszak od lat „autorytetom” znana, pod korzec, morda w kubeł, a rozum niech się
            idzie czochrać. Ustaliło tak z grubsza to samo towarzystwo, które na okoliczność
            tragedii smoleńskiej ustaliło, przeciwnie, że Polacy mitów nie potrzebują, wręcz
            trzeba ich przed mitami bronić. Już następnego dnia autorytety na łamach swojej
            gazety wzywały, aby nie dopuścić do zmitologizowania katastrofy, bo mity są złe.

            Mity są złe, prawda też jest zła − swoją drogą, w jaki sposób oni chcą nie
            dopuścić do „zmitologizowana” tragedii, jeśli pytanie o to, jak naprawdę było,
            czynią surowo pilnowanym tabu? Cement i tłuczone szkło zamiast mózgów, jak to
            już pozwoliłem sobie zdiagnozować.

            A co do mitów, oczywiście − złe są tylko „ich” mity, nie „nasze”. Mit
            uwznioślający Lecha Kaczyńskiego jest wrogi i szkodliwy, podobnie jak mit
            Millenium 1966 jako symbolicznego początku końca peerelu, albo jak mit Okrągłego
            Stołu jako miejsca, gdzie przywódcy opozycji zdradzili i pobratali się z
            komunistycznym okupantem. Natomiast zupełnie inaczej jest z mitami
            „bezkrwawego, wspólnego sukcesu Polaków z obu stron historycznego podziału”,
            wspomnianym mitem Wałęsy jako nieomylnego herosa, czy mitem listu Kuronia i
            Modzelewskiego jako centralnego wydarzenia w historii walki z komunizmem, aktu
            założycielskiego całej opozycji i w dalszej perspektywie III RP.

            Przy okazji, przepraszam, mała dygresja pro domo sua. Prawodawca ostatniego z
            wymienionych mitów, profesor Friszke, raczył wymienić mnie we wstępie do swej
            hagiografii Modzelewskiego i Kuronia jako przykład negatywny. Słowa mojego
            felietonu, podsumowujące sławny „list do Partii” jako bunt młodych, ideowych
            marksistów, krytykujących aparat partyjny za zbyt łagodną politykę wobec
            Kościoła Katolickiego, czyni przykładem historycznej ignorancji. Wielka szkoda,
            że nie zamieszcza owego listu w książce − ale kto ciekawy może dotrzeć do niego
            w wydaniu książkowym albo w internecie i przekonać się na własne oczy, że moje
            podsumowanie jest całkowicie uprawnione. Oczywiście, jest złośliwe i stronnicze,
            bo niechęć do katolickiego wstecznictwa, acz wyartykułowana wyraźnie, nie jest
            główną, ani nawet jedną z głównych osi krytyki PZPR za odchodzenie od
            pryncypiów. Ale jest w dokumencie, ogłaszanym aktem założycielskim
            antykomunistycznej opozycji, wyraźnie obecna, czego trudno nie uznać za chichot
            historii. A jeśli pan profesor nie rozumie, czym różni się felieton od
            opracowania naukowego, to zapraszam do słownika terminów literackich.

            Wracając do śledztwa w sprawie katastrofy, które podobno – musimy w to wierzyć
            na słowo − jest intensywnie prowadzone, jedno na pewno się naszym władzom udało.
            Udało im się przekonać społeczeństwo, że jeśli prawda będzie inna, niż z góry
            zadeklarowano, to i tak zostanie przed Polakami zatajona. Powie ktoś, że w USA
            do dziś zdecydowana większość obywateli nie wierzy, żeby Kennedy’ego zabił
            działający w pojedynkę Lee Oswald. Ale w Ameryce nieufność obywateli do rządu
            nie przekłada się na państwo. W Polsce, jako żywo, granie z obywatelami w durnia
            zawsze się dla warstw rządzących źle kończyło.
            • liberum_veto Re: Isakowicz: kardynał się zakałapućkał 25.04.10, 10:08
              Śledztwo potrwa wiele miesięcy, bo trzeba zbadać wszystkie hipotezy,
              a coraz ich więcej. Kto jest winien katastrofy i dlaczego jak zawsze
              Ruscy? I czy na pewno tylko Ruscy? wink
              revelstein.blox.pl/2010/04/1740.html
              Naród boleje i tarzają się w spazmach. Zrozpaczona
              forumowiczka „portalu nawiedzonego” pisze przeto: „..prawda jest
              taka, to nie był wypadek. To był, zaplanowany dużo wcześniej,
              bezlitosny zamach. Pytanie tylko, kto za tym stoi??? Czy tylko
              Rosja???”
              Jak to moja droga, nie wiesz kto za tym stoi? Prawdziwej Polce nie
              wypada wręcz popisywać się publicznie taką zadziwiającą niewiedzą.
              Toż to takie proste i logiczne, po wielokroć dogłębnie już
              wyjaśniane. Za tym strasznym zamachem stoją (w kolejności
              niekoniecznie alfabetycznej): Miedwiediew i Putin (szepcący do ucha
              Tuskowi: "Panie Premierze melduję wykonanie zadania") ---
              • fanka_online Re: Isakowicz: kardynał się zakałapućkał 27.04.10, 12:40
                Ksiądz Zaleski zaprasza na sadzenie dębów w Radwanowicach. I znów reklama dla
                ludzi, którzy w żaden sposób nie zasłużyli na wsparcie polityczne Kresowian.
    • alexandra74 Re: wybory prezydenckie 2010 27.04.10, 12:40

      wyborcza.pl/1,86116,7817641,Tusk_ma_krew_na_rekach.html

      tarararam...Solidarni 2010.

      Jaki kandydat, taka kampania.
    • liberum_veto komu Jarosław ew. zamelduje wykonanie zadania? 27.04.10, 12:52
      Jarosław, brat Lecha Katyńskiego ma ochotę zostać prezydentem. Rzec
      można, że nie chce, ale musi. Musi, bo „tragicznie przerwane życie
      prezydenta, śmierć elity patriotycznej Polski” oznacza jedno: trzeba
      dokończyć ich misję. Jaką misję, tego do końca nie wiadomo.
      Precyzyjniej rzec ujmując chodzi pewnie o raczej bladą i
      miałką „misję” jednej osoby. Mieszanie do tego pozostałych pasażerów
      tragicznego lotu, mimo że budzi sprzeciw, jest jednak w pełni
      zrozumiałe z punktu widzenia zasad marketingu. Tyle, że pamiętajmy
      cały czas o tym, iż jeśli ktoś miał tam jakąś szczególną misję i
      szczególne na tym punkcie wybujałe ego, to jedynie brat kandydata.

      Dla porządku, trzeba podkreślić jeszcze jedną sprawę. Otóż tak
      naprawdę i bez bawienia się w sentymenty należy powiedzieć, że
      ewentualna, jakakolwiek „misja” Lecha, w gruncie rzeczy była misją
      Jarosława. Bo to Jarosław wszystko układał i mieszał, zaś Lech co
      najwyżej był lepszym lub gorszym (w zależności od dnia i biorytmu)
      wykonawcą poleceń brata. Nazwijmy rzec po imieniu: tu nie chodzi o
      spadek po Lechu, tu chodzi o kontynuację (już jawną,
      niestety) „polityki obarczonej misją” Jarosława Kaczyńskiego. To on
      niepodzielnie rządził w tym związku i eks-prezydent bez jego zgody
      czy sugestii, nie decydował się nawet iść na obiad, czy nie daj boże
      pierdnąć (bez konsultacji mógł jedynie "małpkę" zaliczyć). I teraz
      rzecz w tym, by Jarosława nikt nie wydymał przez jakąś historię z
      samolotem.

      Kampania Pozostałości po Bliźniakach, zostanie więc sowicie podlana
      martyrologicznym sosem i nikt nie będzie miał skrupułów w
      wykorzystywaniu hardkorowych „plakatów w sepii”. Jak mówią klasycy
      (zresztą z PiS), durny naród wszystko kupi, zwłaszcza teraz, kiedy
      mocno zamulony jest „zadumą”, dużo groźniejszą od ptasiej czy kaczej
      grypy. Jedyny nie rozwiązany do tej pory problem, to ten, komu
      Jarosław ewentualnie zamelduje wykonanie zadania.
      wtorek, 27 kwietnia 2010, revelstein
      revelstein.blox.pl/2010/04/1750.html
      • fanka_online Re: komu Jarosław ew. zamelduje wykonanie zadania 27.04.10, 13:06
        "Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki"...ochroń nas przed dyktatorem!
        • liberum_veto Stańmy wszyscy przy królu! 27.04.10, 13:17
          On nie "dyktator", on KRÓL. Też zostanie pochowany na Wawelu.
          migalski.blog.onet.pl/Stanmy-wszyscy-przy-krolu,2,ID405321307,n
          Stańmy wszyscy przy królu!
          Ta decyzja była oczywistą i oczekiwaną. Po śmierci Lecha
          Kaczyńskiego jego brat był nie tylko najlepszym naszym kandydatem,
          ale także kandydatem naturalnym. Mógł do tego najcięższego zadania
          wydelegować kogoś innego, kogoś młodszego, nie poranionego tak
          smoleńską tragedią. Ale to byłaby łatwizna, wybór zastępczy, wyraz
          słabości…
          Jarosław Kaczyński zdecydował się kontynuować dzieło brata. Bo któż
          inny mógłby to zrobić lepiej? Jeśli w boju ginie król, to kto inny,
          jeśli nie jego brat powinien dalej nieść sztandar? Kto inny lepiej
          nadaje się do tego, by walczyć o te idee i sprawy, za które
          poprzednik oddał życie? Kto mocniej i godniej trzymać będzie
          drzewiec z proporcem zmarłego? Dlatego stańmy przy królu wszyscy,
          którym bliskie były ideały jego zmarłego brata!
          Marek Migalski
          • fanka_online Re: Stańmy wszyscy przy królu! 27.04.10, 13:30
            Królik, króliczek....brzydkie kaczątko, które śni, że jest łabędziemwink
            • liberum_veto Re: Stańmy wszyscy przy królu! 28.04.10, 07:31
              Król Kaczor II z bajki "O dwóch takich co ukradli Wawel (Wałęsie)" wink
              revelstein.blox.pl/2010/04/1739.html
              Pojawiają się tu i ówdzie pomruki, a nawet coraz bardziej wyraźne
              spekulacje, że to Jarosław Kaczyński będzie kandydatem PiS na
              prezydenta. Tylko on bowiem godnie może kontynuować „rozpoczęte
              dzieło” brata Lecha. Na razie co prawda trudno jest precyzyjnie
              określić cóż to za „rozpoczęte dzieło” i gdzie szukać jego śladów,
              ale dajmy sobie na to czas. Znajdziemy „dzieło” tak jak znaleźliśmy
              czarne skrzynki.
              Pomysł uczynienia Jarosława prezydentem ma spore prawdopodobieństwo
              zmaterializowania się. Jeśli dajmy na to jakiś niby-Dziwisz powie,
              że to Jarek powinien być prezydentem, by godnie kontynuować „dzieło
              bohatersko poległego” brata, no to karny naród, przez cały
              czas „pogrążony w zadumie” i rodzinie współczujący, pewnie to
              uczyni, tak samo jak i uczynił Wawel powszechnie dostępnym
              cmentarzem. Poza tym jak się jest w „zadumie”, to raczej nie
              podejmuje się racjonalnych decyzji i wyborów, lecz ze spuszczoną
              głową powoli, podąża się bezrozumnie za stadem. Głupi, wydawałoby
              się jeszcze kilka dni temu pomysł, zyskuje znamiona spełnienia się.
              Pomysł uczynienia Jarosława prezydentem jest też jednak na swój
              sposób atrakcyjny. Zachowana zostanie po pierwsze pewna ciągłość
              widowiska. Oto wydawać nam się będzie, że cały czas jesteśmy na tym
              samym spektaklu kabaretu, z dłuższą jedynie przerwą na papierosa i
              szybką setę przy bufecie. Potem wrócimy na salę i przedstawienie
              toczyć będzie się dalej. Te same gesty, fobie i ta sama wojna o
              miejsce w jedynym pozostałym już samolocie.
              Po drugie, nie ukrywam też, iż z dużym zainteresowaniem obserwował
              będę, któż to ach któż to, stanie się „pierwszą damą”. Złośliwców tu
              zaglądających pragnę uprzedzić, iż z racji dogorywającej, ale
              jednak „zadumy”, nie rozbawiają mnie teksty o ewentualnych
              kandydatkach lub kandydatach. Jesteśmy narodem ponoć dość
              tolerancyjnym, więc drobiazgi i spleśniałe konwenanse, nie powinny
              decydować o trzeźwej ocenie tego czy innego następcy tronu. Niechaj
              sobie Jarosław bierze ślub z kim chce. My żądamy jedynie „pierwszej
              damy”.
              Reasumując więc, deklaruję, że pomysł ten nawet bardzo mi się podoba
              i jestem „za”, tak samo jak byłem „za” by Lech Kaczyński ponownie
              kandydował a nawet wygrał. Przeraża mnie bowiem perspektywa
              spokojnej, bezkonfliktowej i nudnej tym samym jak flaki,
              prezydentury Komorowskiego czy jakiegoś Olechowskiego. Pięć lat
              (prawie) obcowania z Lechem, czegoś mnie nauczyło i do czegoś
              przyzwyczaiło, a z przyzwyczajeniami (i nałogami) jak wiadomo bardzo
              trudno jest zerwać.
              poniedziałek, 19 kwietnia 2010, revelstein
              • fanka_online Re: Stańmy wszyscy przy królu! 28.04.10, 16:44
                liberum_veto napisał: > Pomysł uczynienia Jarosława prezydentem jest też jednak
                na swój sposób atrakcyjny. Zachowana zostanie po pierwsze pewna ciągłość widowiska.

                Nie ma nic atrakcyjnego w wizji dyktatury, a wspomnianej powyżej "ciągłości
                widowiska" też raczej nie przewiduję, ponieważ bliźnięta niemal identyczne
                fizycznie, w tym przypadku różniły się diametralnie pod względem mentalności.
                Krótko mówiąc, słabości i niedomagania Lecha, u Jarosława urastają do granic
                dewiacji ze skrajnym egocentryzmem na czele, a jego skłonności do tyranizowania
                otoczenia przerażają nawet apolitycznych stoików.
                Nie wiem, czy zapowiada to come back faszyzmu, czy też innej formy kultu
                jednostki, ale z całą pewnością nie posłuży nikomu w tym kraju.
                Obawiam się więc, że Lech, ciapek na stołku, bierne narzędzie w ręku despoty,
                byłby wówczas wspominany jako dobry papcio, który bywał zabawny, ale nie
                niebezpieczny.
                • liberum_veto Wrócą polowania na czarownice? 28.04.10, 19:18
                  Na szczęście władza prezydenta jest w Polsce b. ograniczona.
                  Dyktatura na pewno nam nie grozi. Kaczyński nie zostanie polskim
                  Łukaszenką czy Stalinem, choć bardzo by tego pragnął smile
                  www.pardon.pl/artykul/11434/wroca_polowania_na_czarownice_zachod_boi_sie_kaczynskiego
                  Okres rządów Jarosława Kaczyńskiego do dziś jest wspominany przez
                  zachodnie elity jako wyjątkowo czarny okres w Polsce po 1989 roku.
                  Media w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Francji mieszały wtedy
                  fakty z własnymi domysłami i opiniami, tworząc iście wybuchowy
                  materiał, godzący nie tylko w premiera i PiS, ale także w Polskę.
                  Dzień po ogłoszeniu przez Jarosława Kaczyńskiego zamiaru
                  kandydowania na prezydenta to piekiełko wraca. Opinie zachodnich
                  mediów na ten temat streszcza Onet.
                  I tak "Sueddeutsche Zeitung" uważa, że:
                  [Jarosław Kaczyński chce - MW] wykorzystać wstrząs narodowy po
                  katastrofie samolotu oraz podczas ponaddwutygodniowych uroczystości
                  żałobnych, by uratować najwyższy urząd w państwie dla obozu narodowo-
                  konserwatywnego.
                  Gazeta jest jednak przekonana, że wielkich szans nie ma, bo choć
                  dziś Polacy mu współczują, to za osiem tygodni może być już zupełnie
                  inaczej. Zwłaszcza że przecież naród pamięta:
                  Jego krótki czas na urzędzie premiera charakteryzowały głośnie ataki
                  na politycznych przeciwników w kraju i sąsiadów za granicą. Jest
                  kojarzony z konfliktem i konfrontacją.
                  Podobnie nasze nastroje ocenia berliński "Der Tagesspiegel":
                  Coraz więcej Polaków wątpi, czy jest właściwe robienie ze Smoleńska
                  nowego Katynia i zbijanie politycznego kapitału na śmierci Lecha
                  Kaczyńskiego.
                  Zdaniem francuskiego "Le Figaro" Kaczyński może liczyć na
                  współczucie Polaków, ale wygrać raczej nie wygra:
                  Pozostaje on dla wielu Polaków mózgiem tandemu, znanego ze swojego
                  zażartego suwerenizmu i patriotyzmu ocierającego się o
                  eurosceptycyzm.
                  Gazeta przypomina radykalizm Kaczyńskiego i politykę czystek, szybko
                  przemienioną w polowanie na czarownice, aby mieć w ręku wszystkie
                  środki władzy, a także wypomina mu przyjaźń z Radiem Maryja oraz
                  sojusz z populistami i ultrakatolikami. I wyraża swoją obawę o
                  Polskę, bo nie wiadomo, co się może stać, kiedy w rodzinie
                  Kaczyńskich zabrakło elementu umiarkowanego, tj. Lecha.
                  Ostro politykę obu braci ocenia również brytyjski "The Times":
                  Niemal identyczny bliźniak przywiązany jest do tej samej polityki co
                  jego brat: przekonania o historycznej misji Polski jako regionalnej
                  potęgi w Europie Środkowej, społecznego konserwatyzmu i jednocześnie
                  sympatii dla stawianych przez związki zawodowe żądań zwiększenia
                  roli państwa w gospodarce.
                  Na szczęście jednak:
                  Nawet zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego dają mu niewielkie szanse na
                  zwycięstwo w wyborach prezydenckich. To, że jednak kandyduje ma
                  egzystencjalne znaczenie dla narodowo-konserwatywnego obozu,
                  zjednoczonego przez niego oraz jego partię Prawo i Sprawiedliwość.
                  Tego, że Jarosław nie wygra, pewni są niemal wszyscy. Cóż, pewnie
                  analizują te same sondaże co my. Tylko że oni nie wiedzą, ile w
                  Polsce są warte sondaże.
                  • fanka_online Re: Wrócą polowania na czarownice? 28.04.10, 21:38
                    Wiesz, co jest najgorsze? Że alternatywa, w postaci marionetkowego
                    Komorowskiego, też marnie ( chociaż nie tak przerażającowink wygląda.
                    • alexandra74 Komorowski:/ 29.04.10, 12:13

                      otóż tosad
                • lechowski51 Re: Stańmy wszyscy przy królu! 29.04.10, 17:12
                  Moze wez fanke w reke slownik j.polskiego i znajdz tam pojecie faszyzmu....a
                  najlepiej poczytaj cos na ten temat,bo gdy Polka mowi o innych Polakach jako
                  faszystach,to obrazasz pamiec tysiecy pomordowanych rodakow z rak faszystowskich
                  oprawcow.
                  • fanka_online Re: Stańmy wszyscy przy królu! 29.04.10, 17:39
                    Daj spokój Lechowski, i nie wprowadzaj tutaj najgorszych zwyczajów rodem z FP,
                    z deprecjonowaniem adwersarzy włącznie, bo taki styl "dyskusji" mi nie odpowiada.
                    Nic mi do Twoich sympatii politycznych, chociaż ich nie podzielam, ale nie
                    obrażam niczyjej pamięci tylko wyrażam obawę przed każdą formą przemocy
                    psychicznej, dyktatury i totalitaryzmu, którego JK jest uosobieniem.
                    Pozdrawiamsmile
                  • liberum_veto faszyzm - polecam Encyklopedię PWN 29.04.10, 17:56
                    lechowski51 napisał:
                    > Moze wez fanke w reke slownik j.polskiego i znajdz tam pojecie a
                    > faszyzmu....

                    Ano, weź lechowski jakiś słownik, a jeszcze lepiej encyklopedię PWN,
                    a doznasz może olśnienia, znajdując tam odniesienia także i do
                    Polski. Faszyzm jest terminem pochodzącym z języka włoskiego, ale
                    ideologia ta rozpleniła się w różnych krajach, m.in. w Niemczech pod
                    postacią nazizmu czy na Ukrainie (integralny nacjonalizm)
                    encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3900060
                    • lechowski51 Re: faszyzm - polecam Encyklopedię PWN 29.04.10, 19:48
                      To moze wymienisz lub fanka "polskich faszystow"?.Nie wiecie ze takiego jezyka
                      uzywali ubeccy oprawcy wobec rotmistrza Pileckiego i innych polskich patriotow
                      zakatowanych przez komunistycznych oprawcow?!
                      • fanka_online Re: faszyzm - polecam Encyklopedię PWN 29.04.10, 19:57
                        Tak, a Ciebie, Pysia i mnie wyklinano całkiem niedawno od kryptoukraińców,
                        szpiegów KGB i katodebili....metoda ta sama i obliczona na wiadomy efekt.
                      • liberum_veto polski Związek Faszystów 29.04.10, 19:59
                        Był w Polsce nawet Związek Faszystów. Dokształć się Panie Kolego smile
                        pl.wikipedia.org/wiki/Związek_Faszystów
                      • liberum_veto Historia faszyzmu w Polsce 30.04.10, 19:15
                        lechowski51 napisał:
                        > To moze wymienisz lub fanka "polskich faszystow"?.

                        W ramach edukacji na temat historii Polski, panie lechowski smile
                        metapedia.konserwatyzm.pl/wiki/Historia_faszyzmu_w_Polsce
                        Znajdziesz tu całe zatrzęsienie przeróżnych organizacji
                        faszystowskich w międzywojennej Polsce. Nawet nie przypuszczałem, że
                        mogło być ich aż tak dużo. W latch 20-tych modne było wzorowanie się
                        na faszystach włoskich (Związek Lechitów/Faszystów), potem wzorcem
                        stali się już hitlerowcy (Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza
                        to praktycznie kalka nazwy NSDAP).
      • alexandra74 Re: komu Jarosław ew. zamelduje wykonanie zadania 27.04.10, 13:31

        oj, uprzedziłeś mnie z tym powyżej, a juz miałam skopiowane i gotowe
        do wklejenia big_grin
        • liberum_veto Re: komu Jarosław ew. zamelduje wykonanie zadania 27.04.10, 14:01
          To są REWELACYJNE komentarze smile Migalskiego też już skomentował
          revelstein.blox.pl/2010/04/1749.html
          Marek Migalski pisze: „Jeśli w boju ginie król, to kto inny, jeśli
          nie jego brat powinien dalej nieść sztandar? Stańmy wszyscy przy
          królu!” I co tu komentować? Schorzeń nie komentuję, bo się na tym
          nie znam. Rzec jedynie można, że jaka partia taki członek.
          (wedle słownika: członek – osoba lub jednostka prawna należąca do
          jakiejś grupy, część ciała u człowieka lub zwierząt, także członek
          męski czyli penis, czyli swojsko chuj po prostu).
          poniedziałek, 26 kwietnia 2010, revelstein
          • alexandra74 :) 28.04.10, 08:57

            revelstein.blox.pl/2010/04/1751.html
            Sytuacja z Wisły napawa optymizmem. Oznacza po prostu, że nie rządzi
            jeszcze amnezja i nie wszyscy już zgłupieli. Otóż w tejże Wiśle paru
            nawiedzonych i pogrążonych w rutynowej „zadumie” obywateli,
            chybcikiem chciało ulicy zmarłego (zdaje się na własne życzenie)
            prezydenta Lecha Katyńskiego. Dowództwo nad grupa od głupich
            pomyslów objął – bo jakże by inaczej – miejscowy katabas o nazwisku
            Załoga. Wedle załogi dowodzonej przez Zalogę, zaszczytu
            przemianowania miała dostąpić ulica Wyzwolenia, a Katyński vel
            Kaczyński miał zostać uznany w Wiśle santo subito przez aklamację.
            Zrobił się jednak raban, bo nie wszyscy obywatele zacnego miasta
            podzielali ciepłe uczucia w stosunku do poległego na polu chwały
            prezydenta. Nie można ciaptakowi i nieudacznikowi wystawiać nie
            zasłużonych pomników i narażać się tym samym na śmieszność i kpiny
            innych. Ludność miejscowa nawet się zorganizowała i w mig zebrała
            tysiące podpisów pod protestem w przeciwko głupiemu pomysłowi. W
            stosunku do paru osób forsujących patrona Katyńskiego, zbyt wielka
            była to siła. Sprawa więc umarła, a załoga od Załogi wycofała się z
            pomysłu.

            Z całej tej sytuacji wypływa pare pozytywnych wniosków. Że
            zdecydowana większość ludzi nie straciła mimo wszystko pionu i nie
            dała się zwariować. Że terror oszołomów i bojówek Patriotycznej
            Zadumy nie musi i nie powinien wygrywać z trzeźwym spojrzeniem na
            rzeczywistość i ze zdrowym rozsądkiem. Że wcale nie musimy wybierać
            drugiego Kaczyńskiego, a zwłaszcza nie musimy go wybierać z powodu
            tego, że cierpi po stracie brata. I tego się trzymajmy i niechaj
            chociaż taki Pośpieszalski pocałuje nas w dupę.
    • liberum_veto Jarosław Kaczyński jak czarna wołga 29.04.10, 13:59
      Kapitałem symbolicznym prawicy nie będzie głos wykluczonych z
      transformacji tylko martyrologiczna opowieść, rodem z
      filmu "Solidarni 2010" Jana Pospieszalskiego i Ewy Stankiewicz,
      wiersza Jarosława Marka Rymkiewicza czy pamfletów Roberta Mazurka i
      Zdzisława Krasnodębskiego. Ich upiorny pseudomesjanizm łączy kilka
      wątków: "układu" (liberalne media, odpowiedzialne symbolicznie za
      śmierć Lecha Kaczyńskiego), rosyjskiego spisku (zamach i zatarcie
      śladów przez "KGB"), wreszcie "zdrowej tkanki narodu", która pod
      Pałacem Prezydenckim "policzyła się", podniosła głowę przeciw elitom
      i podniesie ją na zawsze, gdy ich kandydat wygra wybory. Nawet
      NSZZ "Solidarność", jak 20 lat temu, mówi częściej o "prawych
      Polakach" niż prawach pracowniczych.

      Dla PO taka retoryka jest szalenie wygodna. Wystarczy wyciszyć
      Niesiołowskiego i otrzymamy jej wizerunek jako rozsądnych
      pragmatyków naprzeciw martyrologicznej histerii PiS. PO nie musi nic
      zmieniać, nie musi się "otwierać" na żadne nowe postulaty - i tak
      wyjdzie na bardziej cywilizowaną, rozsądną i oświeconą. Wygra czy
      przegra wybory - Jarosław Kaczyński będzie stanowić dla PO świetne
      alibi. Jako "hamulec reform" (gdy wygra, co mało prawdopodobne) albo
      mroczne widmo czyhające za rogiem - gdy przegra niezbyt wielką
      ilością głosów.

      Kluczowym problemem nadchodzącej kampanii będzie postawa lewicy
      (także partyjnej) i liberalnych intelektualistów. Niestety -
      większość podejmuje rękawicę rzuconą przez PiS i szykuje się do
      kolejnego "ostatniego boju" przeciw czarnej reakcji - Tomasz Nałęcz
      mówi o potwornej nawałnicy PiS-owskiej ofensywy, a Włodzimierz
      Cimoszewicz twierdzi, że Kaczyński byłby w stanie "podpalić Polskę".
      A zatem - pozostaje nam front ludowy wokół Komorowskiego, ostatniej
      rubieży przed naporem IV RP.

      Polskim intelektualistom, którzy zwą się często inteligencją
      liberalną grozi, że na powrót wejdą w swe ulubione koleiny -
      narzucone właśnie przez Jarosława Kaczyńskiego. Konflikt oświecenia
      z ciemnogrodem, sił modernizacji z zaściankiem, Polski otwartej,
      jagiellońskiej z Polską "prawdziwych Polaków". Nie czas żałować róż,
      gdy płoną lasy - liczy się tylko powstrzymanie PiS. Inaczej niż u
      Marksa i Hegla, historia może powtórzyć się dwa razy jako farsa -
      farsa pseudozaangażowania. Jak w roku 2007, gdy zamiast pomyśleć nad
      realną alternatywą dla konserwatywnego populizmu, zamiast przemyśleć
      przyczyny sukcesów Kaczyńskich, zamiast dostrzec społeczne źródła
      podatności wyborców na histeryczny nacjonalizm i masochistyczną
      martyrologię - liberalna inteligencja patetycznie
      mobilizowała "rozsądny" elektorat do głosowania na PO. Dziś pewnie
      uczyni to samo - a po zwycięstwie Komorowskiego przypominać wciąż
      będzie, że Platforma to (prawie) samo dobro, bo zza rogu już
      wyglądają Kaczyński z Rydzykiem.

      Bardziej niż powrót IV RP zagraża Polsce błędne koło - konflikt
      wolnorynkowego spektaklu a' la Palikot z wawelsko-smoleńską polityką
      śmierci. Nie ma tu miejsca na realną debatę o naszym miejscu w
      Europie, o stosunkach z Rosją, o państwie opiekuńczym, prawach
      kobiet, o innej, niż konserwatywna, modernizacji. Jeśli Platformę
      jawnie wesprą dziś środowiska, które uważają się za "zaangażowane" -
      dawni dysydenci, intelektualiści, autorytety - z kołowrotu PO-PiS
      nie wyjdziemy przez lata a widmo kaczyzmu nie przestanie krążyć.
      Starsi bracia w inteligenckiej wierze, apeluję, nie idźcie tą drogą!
      Michał Sutowski (Krytyka Polityczna) dla Wirtualnej Polski
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jaroslaw-Kaczynski-jak-czarna-wolga,wid,12214660,felieton.html?ticaid=1a135
    • liberum_veto Jarek po trupach do celu... 30.04.10, 12:19
      każdy chce leżeć na Wawelu.
      www.youtube.com/watch?v=SxPqMGyT1nE
      • liberum_veto Jarek po trupach do celu... 01.05.10, 07:57
        Pod patronatem łżeczpospolitej wraca w Polsce polityczna cenzura.
        Coca Cola już dała się zastraszyć...
        www.pardon.pl/artykul/11445/wojewodzki_rapuje_o_zalobie_coca-cola_sie_wycofala
        Rada Etyki Mediów żyje dla takich chwil.
        Sami bylismy ciekawi jak teraz będzie wyglądać satyra
        polityczna. "Rozmowy w tłoku" zaczęły się śmiać z celebrytów, "Szkło
        kontaktowe" na dwa tygodnie zamieniło się w konfesjonał i nadawało
        poważne rozmowy. Na dwa tygodnie wyciszyła się też (leciały tylko
        niepolityczne powtórki) obrazoburcza audycja Kuby Wojewódzkiego i
        Michała Figurskiego w Esce Rock. Ale to już przeszłość, bo jak
        informuje "Rzeczpopolita" wczoraj panowie zarapowali coś takiego:

        Nie wierzył nikt, choć wielu wątpiło wielu
        A Jarek na to po trupach do celu, po trupach do celu
        (...)
        Jarek, Jarek, przyjaciół ma wielu
        Każdy chce leżeć na Wawelu.

        Rada Etyki Mediów się zagotowała, Figurski, który niegdyś niemal
        łkał gdy za rzekomą zniewagę prezydenta Kaczyńskiego groziło mu
        więzienie, dziś jest bardziej hardy: piosenka to według niego
        sprzeciw wobec żałobnej kampanii Jarosława Kaczyńskiego. "Rzepa" nie
        rozumie "wulgarnego klipu".
        • liberum_veto Jarek po trupach do celu... 02.05.10, 07:38
          łRzeczpospolita zrobiła nieświadomie świetną reklamę Wojewódzkiemu.
          Hit "Po trupach do celu" bije rekordy popularności w internecie
          www.pardon.pl/artykul/11452/szef_wojewodzkiego_zszokowany_ze_sie_go_czepiamy
          Nagranie zaczęło wracać do internetu. Wróciło też na stronę radia,
          bo nie widzą w nim nic złego. Ot, normalna satyra polityczna. Jak
          donoszą Wirtualne Media, dyrektor programowy Eski Marcin Bisiorek
          jest wręcz zszokowany "burzą medialną", która rozpętała się po tym,
          jak "Rzeczpospolita" poinformowała świat o istnieniu piosenki
          Wojewódzkiego i Figurskiego.
          A oto, co mówi "zszokowany" dyrektor programowy:
          Obaj dziennikarze w swoim programie "Poranny WF" przy innych
          okazjach wielokrotnie w sposób satyryczny przedstawiali różne osoby
          z każdej strony polskiego świata politycznego i nikt nigdy się o to
          nie obrażał. Tym bardziej nie rozumiem zarzutów, jakie pojawiły się
          w czwartek.
          • fanka_online Re: Jarek po trupach do celu... 02.05.10, 08:01
            Błędne koło obrażania się na satyryków to ewenement w skali światowej i rodzime
            odkrycie epoki Kaczyńskich.
            Jeszcze w czasach Wałęsy istniały kabarety polityczne, których rola jest
            ogromna, gdyż są swoistym wentylem bezpieczeństwa i z punktu widzenia
            socjologii, służą władzy, pomagając społeczeństwu odreagować frustracje i
            niezadowolenie, czasem popularyzują postaci polityków i ich "oswajają" .
            Epoka Jarka i Ziobry to nieustanna walka z mediami, również tymi nieszkodliwymi,
            ponieważ słaba władza i swojej słabości świadoma, nie zaakceptuje żadnej formy
            krytyki.
            • liberum_veto Re: Jarek po trupach do celu... 02.05.10, 15:43
              Sprawa trafiła już do prokuratury. Życie przerosło kabaret...
              PS. Za znieważenie hymnu to chyba trzeba pociągnąć do
              odpowiedzialności samego Jarka "z ziemi polskiej do Wolski" smile
              www.fronda.pl/news/czytaj/sprawa_wojewodzkiego_i_figurskiego_trafila_do_prokuratury
              Sprawa Wojewódzkiego i Figurskiego trafiła do prokuratury
              niedziela, 2 maja 2010 13:21
              Zawiadomienie do prokuratury przeciwko dziennikarzom radia „Eska
              Rock” za znieważanie polskiego hymnu złożył publicysta Roman Mańka. -
              Niezależnie od poglądów politycznych, sympatii partyjnych są
              (powinny być) dla wszystkich Polaków wartości wspólne, których nikt
              nie powinien deptać – tłumaczy.
              • liberum_veto Re: Jarek po trupach do celu... 08.05.10, 09:02
                revelstein.blox.pl/2010/05/1760-szybka-lekcja-patriotyzmu.html
                [szybka lekcja patriotyzmu]
                Hymn w wersji zaproponowanej przez Panów Wojewódzkiego &
                Figurskiego, w piosence „Po trupach do celu”, wzbudził nieufność,
                niezadowolenie oraz protesty z powodu nieudolnego wykonania. Wedle
                niektórych recenzentów otarł się nawet o profanację. Jednym słowem
                nie wzbudził spodziewanej aprobaty. Żeby więc uciąć niepotrzebne
                dyskusje, i czym prędzej zneutralizować niesmak, oraz żeby młodzieży
                dać przykład jak należy śpiewać Mazurka Dąbrowskiego, dziś
                przywołujemy jego najlepszą, żeby nie powiedzieć, wzorcową wersję,
                wykonaną przez najlepszego syna narodu polskiego (oczywiście
                umęczonego narodu). Słuchajta i uczta się.
                poniedziałek, 03 maja 2010, revelstein
                www.youtube.com/watch?v=kaF684qbQmI
    • pultorakh Moim zdanie, kampania prezydencka a forum 08.05.10, 20:40
      to dwie różne rzeczy.
      W zasadzie u żadnego kandydata na pewno nie ma planu co do wizji stosunków z
      Białorusią i Ukrainą, naszymi najbliższymi i głównymi sąsiadami na wschodzie.
      Myślę, że większość kandydatów skupi się na stosunkach z pseudo-sąsiadem tzn.
      Rosją, a niesłusznie bo Rosja to kraj daleki tak jak Francja, żaden sąsiad.
      Mimo, że mam 2-3 kandydatów na których z pewnością oddam swój głos, choć nie są
      to faworyci, nie sądzę aby którykolwiek z nich i w ogóle którykolwiek z
      kandydatów miał taką samą wizję stosunków między PL, a BY i UA jak ja.
      Nikt z kandydatów nie ma jaj, aby pojechać do Mińska i jak chłop z chłopem
      pogadać z Łukaszenką na wszystkie tematy i po prostu załatwić wszystko co
      trzeba, łącznie z tzw. Związkiem Polaków.
      Żaden z kandydatów nie jakiejkolwiek wizji stosunków z Ukrainą, nie wiem czy
      lepiej paktować z Rosją czy z Ukrainą, która potrzebuje wsparcia z naszej strony
      w tym decydującym dla niej momencie.
      Żaden z kandydatów nie ma racjonalnej wizji stosunków z Rosją oraz Litwą,
      większość z nich postuluje albo postawę kapitulancką lub postawę "na jeża".
      • liberum_veto kampania prezydencka 09.05.10, 07:00
        Sprawy programowe ani tym bardziej polityka wschodnia nie będą
        odgrywały większej roli w tej pseudo-kampanii wyborczej...
        revelstein.blox.pl/2010/05/1766.html
        Pewnie zaraz rozpocznie się coś co nazywać będziemy kampanią
        wyborczą. Nie przekonują mnie jednak apele o to, by kandydaci czym
        prędzej ujawnili swoje programy i podjęli dyskusję o wizjach Polski.
        Nie interesuje mnie to, bo niby dlaczego miałoby mnie interesować?
        Co mnie może obchodzić program dla Polski kandydata X czy Y, skoro
        urząd prezydencki, charakteryzuje się tym w gruncie rzeczy, że
        niczym się nie charakteryzuje. Miał sporo racji Tusk bodaj mówiąc,
        że prezydentura to nic innego jak efektowny żyrandol nad głową i
        miękki dywan pod butami. I to jest po pierwsze.
        Po drugie zaś, no cóż nowego a tym bardziej odkrywczego w sferze
        wizji prezydentury może mi teraz powiedzieć pan Komorowski, czy nie
        daj boże Kaczyński? A czy ja tych gości nie znam? Czy po wielokroć
        nie słyszałem już co mówią, o czym mówią i jakie mają poglądy.
        Czasami wydaje mi się że chcąc nie chcąc znam ich lepiej niż swoją
        własną żonę. Czy wizja prezydentury pana Komorowskiego będzie się
        czymś zasadniczym różniła od wizji prezydentury PO, czy będzie to w
        jakiś zasadniczy sposób odbiegało od programu PO? No, nie uwierzę w
        taką przemianę. A pan Kaczyński, osamotniony bliźniak po Katyńskim…
        Czyż go nie znam na wylot? Czyż nie śni mi się po nocach jego
        bełkot, będący jednocześnie bełkotem PiS? Cóż Kaczyński może
        zaproponować coś jakościowo i mentalnie innego, niż jego nieszczęsne
        odbicie Katyński? O innych kandydatach nawet nie wspominam, bo w
        ogóle mnie nie interesuje kim są i o czym myślą. Mam ich w dupie.
        Jestem więc gorącym zwolennikiem braku jakiejkolwiek kampanii.
        Żadnych debat, jeżdżenia po kraju, zawracania dupy i bezsensownego
        marnotrawienia pieniędzy. Niechaj wybory ograniczą się tylko do dnia
        20 czerwca i ewentualnie 4 lipca. To aż nadto by dokonać wyboru. W
        sytuacji jaka jest, wybory prezydenckie w Polsce są po części
        konkursem piękności (zawsze były), oraz testem na kondycję
        psychiczną głównych kandydatów. I jeśli pójdę do urny, to tylko po
        to, by skutecznie przyczynić się do wyeliminowania wariata. Reszta
        mnie nie interesuje.
        sobota, 08 maja 2010, revelstein
        • pultorakh Brak kampanii to prosta droga do dyktatury. 09.05.10, 11:34
          Gdyby kampanii nie było doszłoby zapewne do wielkiego sukcesu kandydata "obozu
          władzy", co skutkowałoby powolnym staczaniem się Polski w kierunku systemu
          miękkiego autorytaryzmu jaki można spotkać w Rosji lub czegoś na kształt
          dyktatury Berlusconiego we Włoszech.
          Moim zdaniem powinno się zakazać publikowanie sondaży w tej kampanii aż do
          czasów samych wyborów, niestety ale ludzie głosują tak jak im każą ośrodki
          badania opinii publicznej. Ja nigdy nie głosowałem na liderów sondaży, tylko
          raczej na partie i kandydatów niszowych i uważam że każdy powinien tak robić.
          Liczy się człowiek, a nie słupki czy propaganda sukcesu jaką partia władzy od
          2-3 lat nas karmi.
          I tak uważam, że te wybory niewiele dadzą bo najważniejsze wybory w Polsce mamy
          na jesieni. To od tych, których wybierzemy do samorządu lokalnego zależeć będzie
          najbardziej jak nam się żyje, a nie od jakichś gadających małp w telewizji
          wyrzucających pomyje i brudy, żeby zaistnieć.
          • liberum_veto Bartoszewski przeciwko pedofilii i nekrofilii 09.05.10, 16:12
            Z tą dyktaturą to przesada. Polska przetrwała już gorsze czasy
            dwugłowej dyktatury kaczystowskiej smile)) Wspominam to co prawda z
            wielkim obrzydzeniem. W Polsce urząd prezydenta nie daje wielkiej
            władzy, Tusk trafnie to sprowadził do pałacu, żyrandoli i innych
            zaszczytów o charakterze czysto protokolarnym. Prezydent może
            głównie przeszkadzać rządowi, nadużywając weta. Taki system utrudnia
            sprawne zarządzanie krajem. Nie grozi jednak żadną dyktaturą, co
            najwyżej pewnym paraliżem władzy. Ja osobiście jestem zwolennikiem
            systemu parlamentarno-gabinetowego na wzór Niemiec. Rola prezydenta
            sprowadza się tam do funkcji czysto ceremonialnych. I to jest
            rozwiązanie praktyczne i zdrowe. My zaś zafundowaliśmy sobie drogi i
            konfliktogenny system mieszany, z dwoma konkurencyjnymi ośrodkami
            władzy. Nie służy to dobrze Polsce, a nieraz naraża nasz kraj na
            śmieszność (te żenujące spory o krzesło czy samolot, które poniekąd
            przyczyniły się także i do katastrofy smoleńskiej).
            wyborcza.pl/1,75248,7851338,Bartoszewski__Uzylem__nekrofilii__jako_metafory__a.html
            Adam Leszczyński: W wywiadzie dla austriackiego dziennika "Der
            Standard" powiedział pan: "Jeśli Jarosław Kaczyński - a w ostatnich
            dniach już to się rozpoczęło - będzie wykorzystywał wielką stratę,
            jakiej doznał, jako argumentu wyborczego, wówczas będę musiał
            powiedzieć: jestem zarówno przeciwko pedofilii, jak i nekrofilii
            każdego rodzaju".
            Prof. Władysław Bartoszewski: - Podtrzymuję w pełni pogląd, że nie
            należy w kampanii wyborczej odwoływać się do tragicznej katastrofy i
            posługiwać się dziećmi ofiar tej katastrofy, które dotąd nie miały
            nic wspólnego z polityką. Obawiam się, że słowa, których użyłem jako
            przenośni, mogą zostać niefortunnie zrozumiane! Określenia te należy
            rozumieć tylko jako metafory, a nie jako etykietki!
            W normalnej rodzinie zgon jest nieszczęściem. I takim nieszczęściem
            jest śmierć dziewięćdziesięciu kilku członków rodzin normalnych
            Polaków. Myśl o nich i ich rodzinach mnie nie opuszcza. Nie
            wyobrażam sobie jednak, żeby niektóre z tych rodzin - wśród nich są
            rodziny moich bliższych znajomych - manipulowały dla osobistych
            korzyści zgonem swoich bliskich. Jeżeli występują takie zjawiska, i
            o to na świecie mnie pytają, mówię: odrzucam to jako rodzaj
            perwersji.
            • pultorakh Re: Bartoszewski przeciwko pedofilii i nekrofilii 09.05.10, 17:47
              Tu nie chodzi o pozycję prezydenta, ale o to że PO prędzej czy później będzie
              chciało zająć taką pozycję w polskiej polityce jaką ma Jedna Rosja w FR. Przed
              katastrofą poparcie dla PO było WIĘKSZE niż dla partii Putina, a ludzie mówią,
              że nie ma innej alternatywy. Wypisz wymaluj to samo mówią Rosjanie, którzy
              niejako z "musu" popierają Putina i jego zaplecze polityczne.
              • fanka_online Re: Bartoszewski przeciwko pedofilii i nekrofilii 09.05.10, 19:27
                Z prof Bartoszewskim trudno się nie zgodzić, ale wizja jednowładztwa "z braku
                alternatywy" też nieszczególnie mi się uśmiecha.
                • liberum_veto konkurs piękności 12.05.10, 07:08
                  Nie ma nic gorszego od "jednowładztwa". Przecież powszechnie
                  wiadomo, że od stuleci Polska nierządem stoi, a szlachcic na
                  zagrodzie równy wojewodzie. Jakie szczęście, że mamy jeszcze Jarka,
                  ostatnią nadzieję białych w walce z "jedynowładztwem" wink
                  revelstein.blox.pl/2010/05/1769.html
                  Pozostałość po Bliźniakach, czyli Jarosław również Aleksander
                  Kaczyński, bardziej znany jako brat Lecha Katyńskiego, ma swój
                  plakat wyborczy. Na plakacie jak wół stoi rzeczony Jarosław, oraz po
                  oczach łaskocze zgrabnie ułożone hasełko „Polska jest
                  najważniejsza”. Co do istoty hasełka się nie wypowiadam, bo różne
                  rzeczy dla różnych mogą być najważniejsze. Dla Jarosława może i
                  Polska, dla innych już nie koniecznie. Sam gustuję w poglądzie, że
                  ważne jest przede wszystkim moje szczęście i dobrobyt, zaś kraj w
                  którym będę to konsumował ma znaczenie co najwyżej drugorzędne (w
                  granicach rozsądku rzecz jasna). Zmierzam więc do tego, że jeśli
                  zastanawiałbym się nad kandydaturą takiego nieszczęśnika jak
                  Kaczyński, to na pewno ów nieszczęśnik nie ująłby mnie tak
                  infantylnym hasłem.
                  Plakat potwierdza również moją wcześniejszą tezę (notatka 1766), że
                  wybory prezydenckie w istocie rzeczy są konkursem piękności. Oto
                  bowiem z plakatu zerka na mnie wyszpachlowana tonami pudru lala,
                  przy czym słowo „lala” jest najdelikatniejszym z możliwych tu do
                  użycia. W gruncie rzeczy zastanawiam się, czy to aby Kaczyński, czy
                  może jakiś uni-seksualny gościu spod latarni na rogu Poznańskiej i
                  Hożej. Tyle, że ja chcę wybrać w tym wypadku prezydenta, nie
                  zaś „damę” do towarzystwa. Zastanawiam się też nad tym, jaki to
                  idiota (albo idiotka) zaprowadziła go do fryzjera, który obciął go
                  tak jak go obciął. Fryzjer pewnie też był z Poznańskiej, bo tam
                  można znaleźć jeszcze zakład, w którym na wpół trzeźwy rzemiecha
                  tnie pod garnek wszystkich jak leci za marne 12 zeta. Tu rączka mu
                  się omsknęła nieco i wychlastał prezesowi cały prawy boczek,
                  pozbawiając seksownego baczka. Trudno, tak się stało, bo jaki
                  kandydat taki i plakat.
                  wtorek, 11 maja 2010, revelstein
                  • fanka_online Re: konkurs piękności 12.05.10, 19:10
                    Jarek z kotkiem, ciamciaramciowaty Bronek no i lepperiady odcinek nr 125....aha,
                    jest jeszcze małomówny Waldek, który dziś przemówił, obwieszczając, że będzie
                    prąd dla biednych! Elektryczna kiełbaska wyborcza! Cóż za innowacja!
                    Cóż to będą za WYBORY!
                    • liberum_veto Re: konkurs piękności 12.05.10, 19:22
                      No, żeby w prawie 40-milionowym narodzie nie znalazł się choć jeden
                      dobry kandydat na prezydenta?! NIESŁYCHANE!!!
                      Chciałem głosować na Olechowskiego, ale skoro podpisał się (wraz z
                      Michnikiem) na liście poparcia dla Jarka "po trupach do celu", to
                      jest już u mnie definitywnie skreślony.
                      Pozostaje już chyba tylko Pawlak...
                      Albo Jarek K., bo i najpiękniejszy, i najmądrzejszy. Geniusz smile
                      Co prawda podejrzany w sprawie katastrofy smoleńskiej... wink
                      • fanka_online Re: konkurs piękności 12.05.10, 19:25
                        Ech, facet ma taki mały feler.....źle mu z oczu patrzysad

                        P.S. Będziesz głosował na Waldiego?! Myślisz, że załapiesz się na ten tani prąd?!
                        • liberum_veto Re: konkurs piękności 12.05.10, 19:27
                          Rozważam jeszcze opcję skreślenia wszystkich kandydatów smile
                          • lechowski51 Re: konkurs piękności 14.05.10, 13:27
                            Z Twoimi pogladami bylbys szczesliwy w Rosji albo na Bialorusi.Tam rzadza
                            herosi ktorych moglbys podziwiac.
                            • liberum_veto Re: konkurs piękności 16.05.10, 23:39
                              Tobie byłoby dobrze na Białorusi, jako twardemu elektoratowi
                              Jarka "po trupach do celu" - to taka polska kopia Łukaszenki...
                              Marna podróba Stalina...
                              revelstein.blox.pl/2010/05/1772.html
                              Słynny Jarosław Kaczyński, niewidoczny do tej pory niczym te 3
                              miliony mieszkań, kandydat na prezydenta po prezydencie tysiąclecia,
                              publicznie zaszczekał, czyli dał głos. Tym razem w rolę magnetofonu
                              wcielił się kolega Janke, luzując na moment redaktora
                              Pospieszalskiego i wyprzedzając kolegę Wildsteina. Ale kit z
                              kolegami, liczy się ostatecznie Kaczyński. A ten chce wzmacniać,
                              umacniać, budować i jednoczyć.
                              „Trzeba – mówi kandydat - połączyć nowoczesność z tradycją. Polska
                              musi być państwem nowoczesnym, bo nie ma miejsca dla innej Polski we
                              współczesnej Europie. Jednocześnie musi to być… ble, ble,
                              ble….Konieczny jest ….. ble, ble ble…. Powinniśmy zmierzać … ble,
                              ble, ble… Powinniśmy dążyć do … ble, ble, ble …. A jednocześnie
                              pamiętamy o naszej …. ble, ble, ble ….Jestem przekonany, że można to
                              skutecznie pogodzić… ble, ble, ble, ble”
                              Czy słyszał ktoś większe frazesy? A te pierdoły wypowiada całkiem
                              poważnie facio, który załatwił koalicjanta (fakt, że też chuja)
                              stosując policyjną prowokację, facet który beż żenady wykorzystywał
                              policję i prokuraturę do prześladowania przeciwników politycznych,
                              który palił kukłę prezydenta, który rządził dzieląc, napuszczał
                              jednych na drugich, który i teraz chce dzielić wykorzystując do tego
                              nie tylko trumnę swego braciszka. Który doskonale wie, że gdyby nie
                              ta trumna, to pewnie obaj byliby skończeni. I tenże gość chce mnie
                              nabrać tanimi tekstami napisanymi na kolanie przez jakichś
                              tandeciarzy. Niech się wali on i jego polityczni przyjaciele!
                              piątek, 14 maja 2010, revelstein
    • liberum_veto Kaczyński - kuzyn Jaruzelskiego :))) 12.05.10, 21:44
      To się probiło smile Za onet.pl:
      Matka Wojciecha Jaruzelskiego Wanda z Zarembów Jaruzelska, to
      siostra Zofii z Zarembów Szadkowskiej, której teściowa, Janina z
      Korczaków Szadkowska to siostra zamordowanego w Katyniu Mariana
      Korczaka, którego Lech Kaczyński mianował pośmiertnie w 2007 r. na
      stopień pułkownika. Żona płk Korczaka, Zofia Korybut-Daszkiewiczówna
      była siostrą stryjeczną Heleny z Korybut-Daszkiewiczów Odrowąż-
      Pieniążkowej, której synem jest profesor Janusz Odrowąż-Pieniążek,
      dyrektor Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza (mieszczącego się w
      Warszawie przy Rynku Starego Miasta). Siostra Ludwika Pieniążka,
      Maria, wyszła za Henryka Święcickiego, którego szwagierka, Kazimiera
      z Jasiewiczów Święcicka, miała siostrzenicę, długoletniego
      pracownika Instytutu Badań Literackich, p. Jadwigę z Jasiewiczów
      Kaczyńską – matkę p. Jarosława Kaczyńskiego i jego ś.p. brata,
      prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego.
    • liberum_veto Tragiczny wybór: między dżumą a cholerą 17.05.10, 18:05
      czyli pomiędzy dwoma kuzynami gen. Jaruzelskiego smile
      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Fatalny-start-kampanii-Komorowskiego,wid,12273966,wiadomosc.html
      Bronisław Komorowski rozpoczął swoją kampanię w fatalnym stylu. W
      tak fatalnym, że nie mam już argumentów wobec tych, którzy nazywają
      go "gajowym", bo w niedzielę, na spotkaniu swojego honorowego
      komitetu dowiódł, że nim rzeczywiście jest - pisze Magdalena Środa.
      Mamy więc w Polsce tragiczny wybór, między niebezpiecznym mścicielem
      Jarosławem Kaczyńskim (póki co w przebraniu niemej owieczki), a
      nieprzemakalnym na krytykę, rubasznym obrońcą starego
      patriarchalnego porządku, który nic w Polsce nie zmieni. Będziemy -
      jak zawsze - wspominać powstania, budować pomniki, zabijać
      zwierzęta, szczycić się rodziną, dawać ile się da na Kościół,
      chodzić na mecze i celebrować politykę rozumianą jako "ważne zadanie
      dla ważnych mężczyzn”, którzy wspominają, zabijają, szczycą się,
      celebrują i kibicują.
      Połączenie nowoczesności z tradycją, które obiecują obydwaj
      kandydaci sprowadza się do budowania nowoczesnych stadionów i
      wspierania tradycyjnego kościoła. I chyba do niczego poza tym.
      Atutem Komorowskiego, bodaj jedynym, jest jego pokojowo -
      gawędziarski stosunek do świata. To znaczy do Polski, bo świata ani
      ten, ani inny kandydat na prezydenta zdaje się nie znać, ani poznać
      nie zamierza. Atutem Kaczyńskiego, jest to, że ma inteligentniejszy
      sztab wyborczy oraz kota. Dla bardzo kiepskiego sztabu wyborczego
      Komorowskiego nie jest rzeczą zrozumiałą, że w zindywidualizowanym
      społeczeństwie troska nad kotem jest niekiedy ważniejsza niż
      dominacja nad rodziną. A promocja parytetów byłaby lepszym chwytem
      wyborczym, niż promocja stereotypów, którą pan Bronisław celebrował,
      dziękując premierowi za hojny prezent (w postaci piłkarskiego
      szalika). Hojnością taką - według słów, które wysłuchałam z
      niedowierzaniem - na pewno nie mogliby się poszczycić mieszkańcy
      Poznania, Krakowa oraz Szkocji, bo - jak wiadomo - są oni chytrzy.
      Bogu dziękować, że było tak mało czasu, bo kandydat na prezydenta
      wszystkich Polaków, mógłby jeszcze dorzucić, że kobiety są
      histeryczne (i mają mniejsze mózgi), Cyganie kradną, Litwini są
      podstępni, Żydzi zawiązują spiski, a prawdziwi mężczyźni polują. Tym
      razem zostało nam to darowane, a co będzie później?
      Osobiście mam większe zaufanie do ludzi, którzy kochają zwierzęta,
      niż do tych, którzy je zabijają, manifestując się dumą z posiadania
      rodziny lub obrony "życia poczętego”. Mam też większe zaufanie dla
      ludzi, którzy są tolerancyjni i rozumieją, że język potrafi kaleczyć
      równie dotkliwie, jak broń. Mam większe zaufanie do tych, którzy
      widzą pojednanie w działaniu a nie w chwytach marketingowych,
      którymi od czasów "pochówku na Wawelu”, zajmuje się - z sukcesem -
      sztab Kaczyńskiego. Mam większe zaufanie do tych, którzy są bardziej
      wrażliwi na równość niż na tradycyjny ład. Mam również większe
      zaufanie do tych, którzy role prezydenta wiążą z widzeniem
      przyszłości niż kosztownym celebrowaniem przeszłości. Na kogo więc
      głosować?
      prof. Magdalena Środa specjalnie dla Wirtualnej Polski
    • liberum_veto "miękki Jaruś" - ściema i marny teatrzyk 01.06.10, 07:16
      Łagodny język, odejście od koncepcji IV RP, ograniczona obecność w
      mediach - to wszystko ma niby przekonać wyborców do kandydatury
      Jarosława Kaczyńskiego. Pytanie jednak, czy w ogóle kogokolwiek może
      to przekonać. Bo taki Jarosław Kaczyński jakiego widzimy, to dla
      twardego i spisiałego elektoratu żaden Jarosław, żaden kandydat. To
      lump, wykręcona szmata, muminek i bezpłciowiec. Sądzę więc, że taki
      rozmydlony Jaruś zostanie przez ten elektorat zignorowany. Bo ten
      elektorat, chce widzieć Kaczyńskiego chama, buca, narodowego
      oszołoma, niepoprawnego rewolucjonistę socjalistę, co to bogatym
      będzie zabierał (złodzieje) a biednym dawał, bo to jest właśnie
      sprawiedliwe i taka Polska jest sprawiedliwa.
      Jeśli zaś „miękki Jaruś” ma być zwrotem w kierunku tych nie
      przekonanych, ma być ręką wyciągniętą po nowych wyborców, to też
      raczej zapowiada się klapa. Bo pokażcie mi rozgarniętego człowieka,
      mającego choć odrobinę oleju w głowie, będącego do tej pory w
      wyborczej kropce, który da się nabrać na takie tanie przedstawienia.
      Przecież na pierwszy rzut oka widać, że to ściema i marny teatrzyk.
      Nie ma tu żadnego wywieszania "białej flagi", to tylko najzwyklejszy
      w świecie podstęp.
      Po sondażach widać, że kończy się współczucie, zaczyna się życie. Ci
      którzy na początku chcieli gościa pogłaskać po główce, czujący
      litość do sieroty po bracie, teraz dojrzeli i doszli do wniosku, że
      chuj zawsze zostanie chujem, bez względu na okoliczności. Więc co
      się ma utopić niechaj się topi, a co ma wisieć czym prędzej niechaj
      zawiśnie.
      poniedziałek, 31 maja 2010, revelstein
      revelstein.blox.pl/2010/05/1794.html
      • lechowski51 Re: "miękki Jaruś" - ściema i marny teatrzyk 01.06.10, 11:24
        Jak widze w tym pokoju bez klamek zostales sam.Nawet piotrus na swoim puknietym
        forum jest odwiedzany przez swoich banderowskich kumpli a ty biedaku toczysz
        antykaczorska krucjate w samotnosci.Bede wpadal tu od czasu do czasu abys nie
        zeswirowal zupelnie wraz swoim ravelsteinem.
        • liberum_veto Re: "miękki Jaruś" - ściema i marny teatrzyk 01.06.10, 13:48
          He, he, cieszę się, że nie masz żadnych innych zmartwień niż lista
          obecności na forum BPU. Nie jest tak źle, wczoraj pojawiły się tu
          dwie całkiem nowe osoby: "the-only.jakinf" oraz "kiemlicz88" (witam
          i pozdrawiam!). Czasem wpadnie też osobnik nazywany na forum
          Przemyśl pieszczotliwie Klechosiem albo "hitlerkiem z Mielca" smile
          revelstein.blox.pl/2010/05/1790.html
          Trwa kampania wyborcza Jarosława Kaczyńskiego, bardziej znanego jako
          brat Lecha Katyńskiego, który bohatersko poległ za Polskę w
          brzozowym lesie pod Smoleńskiem. Istotnym elementem owej kampanii są
          wiece, przebiegające zawsze wedle tego samego scenariusza. Do z
          pietyzmem przez sztabowców wybranej dziury, przyjeżdża wymalowany i
          wypudrowany kandydat Jarosław. Rozdaje uśmiechy, autografy, ściska
          się z miejscowym sołtysem, oraz nadgryza bochenek podsuwanego mu na
          tę okoliczność chleba. Chlebek z reguły trzyma jakaś miejscowa
          piękność, co niestety jest raczej błędnym założeniem. Wiadomo
          bowiem, że kandydat za pięknościami nie przepada (proponował bym na
          tym skończyć już ten wątek). Potem pan kandydat albo coś ględzi,
          albo luzacko przechadza się po łące machając łapką do miejscowego
          elektoratu. Zazwyczaj jest też tak, że otoczenie pana kandydata (w
          postaci różnych Bielanów, sztabowców i przydupasów), jest znacznie
          liczniejsze od miejscowego elektoratu. Ten zaś przychodzi na łąkę
          nie dlatego, że jest politycznie zaangażowany, lecz z czysto
          ludzkiej ciekawości. Jest im obojętne, czy to przyjechał cyrk, czy
          może inne przedstawienie. Ważne, że coś się dzieje, może dadzą
          flaszkę albo kufel piwa gratis, no i małpy można zobaczyć
          wypuszczone luzem z klatki. Ostatecznie „Wolska jest najważniejsza”.
          czwartek, 27 maja 2010, revelstein
          • lechowski51 Re: "miękki Jaruś" - ściema i marny teatrzyk 02.06.10, 09:39
            No widzisz!.Zaszczyca Cie w Twoim pokoju bez klamek duch Hitlera,tym razem
            ponoc z Mielca.Zamiast siedziec w tej stechliznie w samotnosci,zagladnij od
            czasu do czasu na forum Przemysl a spotkasz tam takich samych psycholi,tylko ze
            tamci zamiast znecac sie na kaczorami slawia Bandere,Szuchewycza i UPA.
            Zamiast bic w samotnosci piane mozesz porozmawiac z bylym sbekiem mykola
            mowiacym ze Pilsudski byl takim samym bandyta jak Bandera a wojaki z UPA tak
            samo dzielnie walczyli jak bandyciz AK.Hitlerek z Mielca co prawda troche im
            przeszkadza w szerzeniu banderowskiej ideologii,no ale to nie ma dla Ciebie
            znaczenia.
            • liberum_veto Re: "miękki Jaruś" - ściema i marny teatrzyk 02.06.10, 13:59
              Daj spokój lechowski. Sądząc po stylisytyce twoich wypowiedzi, nie
              odstajesz od tych "psycholi", a nawet ich przewyższasz poziomem
              chamstwa, agresji i nienawiści. Nie wprowadzaj tutaj standardów
              dyskusji z waszego przemyskiego "domu bez klamek" smile
              Mnie z tym nie po drodze, dlatego wypadasz z mojego forum.
              forum.gazeta.pl/forum/w,48782,110469458,110756381,Re_Stanmy_wszyscy_przy_krolu_.html
              Autor: fanka_online 29.04.10, 17:39
              Daj spokój Lechowski, i nie wprowadzaj tutaj najgorszych zwyczajów
              rodem z FP, z deprecjonowaniem adwersarzy włącznie, bo taki
              styl "dyskusji" mi nie odpowiada. Nic mi do Twoich sympatii
              politycznych, chociaż ich nie podzielam, ale nie obrażam niczyjej
              pamięci tylko wyrażam obawę przed każdą formą przemocy psychicznej,
              dyktatury i totalitaryzmu, którego JK jest uosobieniem.
              Pozdrawiamsmile
    • liberum_veto Czy chcecie mieć za prezydentową kota? 10.06.10, 06:57
      Jeden z moich niezawodnych gości, wabiący się Menel De Lux
      (pozdrawiam), przysłał mi link pod którym zamieszczona była ciekawa
      informacja. Otóż pewien listonosz z Possendorf, małej miejscowości w
      Niemczech przy granicy z Czechami, postanowił wziąć ślub ze swoją
      kotką Cecylią. Zwierzę mieszka w jego domu od 10 lat. – „To takie
      miłe stworzenie. Lubi pieszczoty, tuli się do mnie, śpi ze mną w
      łóżku" - zwierzył się dziennikowi „Bild". Ponieważ jednak prawo
      niemieckie zakazuje związku ze zwierzęciem, więc listonosz wynajął
      za 300 euro aktorkę do odegrania roli urzędnika stanu cywilnego. Ta
      przyznała się dziennikowi, że myślała początkowo, iż to żart. Ale
      spełniła życzenie.
      Ta z pozoru niewinna i nieco zakręcona wiadomość, jest jednak na
      swój sposób istotna. Menel De Lux sugeruje, że oto mamy pewien
      precedens. Jeśli teraz w takiej Polsce podejdzie się do tego
      poważnie i z należytą dbałością, to „problem z pierwszą damą pisowcy
      mają z głowy”. Tyle, że byłoby to zbyt proste i oczywiste. Z jednej
      strony wydawać się może, że jaki król taka i królowa, ale czy
      podwładni znieśli by tego typu prowokację? Sądzę, że raczej ciężko.
      Pomijam poza tym fakt, że nic na razie nie wskazuje na to, żebyśmy
      potrzebowali pisowskiej pierwszej damy. A nawet jeśli tak się
      zdarzy, jak nie chcemy żeby się zdarzyło, to zaręczam, że nie
      pierwszej damy będziemy szukali. W każdym razie kontynuując wątek,
      pamiętać należy drodzy parafianie, że jeśli nie chcecie mieć za
      prezydentową kota, to głosujcie na Komorowskiego.
      poniedziałek, 07 czerwca 2010, revelstein
      revelstein.blox.pl/2010/06/1801.html
    • liberum_veto Droga polityczna Jarosława K. 15.06.10, 08:29
      12 czerwca 2010
      Droga polityczna Jarosława K.
      1. Karierę polityczną zawdzięczał Lechowi Wałęsie, jednak po
      wygraniu przez Lecha Wałęsę wyborów prezydenckich w 1990 roku była
      zdrada – wkrótce oskarży Lecha Wałęsę o agenturalność (czerwiec
      1991). Zaistniał w polityce jako symbol nielojalności. Całe 20 lat w
      polityce „pali kukłę Wałęsy”.
      2. Po jesiennych wyborach do Sejmu (X.1991 – pierwsze wolne)
      przeforsował kandydaturę Jana Olszewskiego na premiera, a następnie
      po głosowaniu nad tą kandydaturą zerwał powołaną w tym celu
      prawicową koalicję, która miała wspierać rząd, wykluczając m.in. z
      koalicji KPN, czym spowodował słabość tego mniejszościowego rządu –
      przetrwał 6 miesięcy.
      3. Nakazał głosować Porozumieniu Centrum przeciwko ustawie o
      restytucji niepodległości (pierwszej ustawie zgłoszonej w Sejmie I
      kadencji) – zawierającej określenie stosunku do prawa PRL-u,
      rozwiązanie dekomunizacyjne i lustracyjne! Tym samym do dzisiaj
      dzięki jego obstrukcji obowiązujące są dekrety PKWN z 1944 roku!
      4. W 1993 roku pomimo istnienia ordynacji wyborczej dającej koalicji
      partii prawicowych pełnię władzy - rozbił tą koalicję i spowodował,
      że 46% wyborców głosującej na partie prawicowe w tych wyborach nie
      miało swoich przedstawicieli w Sejmie, a władzę przejął SLD, który
      miał niewielkie poparcie.
      5. W 1997 roku nie zgodził się wejść do AWS i mimo próśb
      Solidarności wraz z Janem Olszewskim startował z innego komitetu
      wyborczego, rozłamując zjednoczony front centroprawicy – spowodowało
      to, że AWS nie miał większości i musiał zawrzeć koalicję z UW.
      6. W latach 1997-2001 krytykował rządy AWS wspomagając tym wzrost
      poparcia dla lidera esldowskiej opozycji Leszka Millera, de facto
      zapewniając mu sukces w wyborach w 2001.
      7. W 2001 roku to jego brat Lech Kaczyński stworzył PiS i został
      jego pierwszym Przewodniczącym. Jarosław Kaczyński czekał czy ten
      projekt polityczny warto poprzeć czy też nie.
      8. W 2001 roku i w 2005 roku uniemożliwił powstanie wielkiej
      koalicji propaństwowej PO i PiS-u.
      9. W 2005 roku oszukał wyborców oświadczając, że nigdy bracia
      bliźniacy nie powinni pełnić jednocześnie funkcji prezydenta i
      premiera (stąd kandydatura Kazimierza Marcinkiewicza). Mimo tych
      słów objął funkcję premiera.
      10. W latach 2005-2007 zdradził swoich najbliższych współpracowników
      Marka Jurka, Ludwika Dorna, Kazimierza Michała Ujazdowskiego,
      Bronisława Wildsteina - w zamian pozyskuje Nelly Rokitę. Renaty
      Beger pozyskać się nie udaje.
      11. W 2010 roku zdradza ostatecznie samego siebie wyrzekając się
      programu Polski solidarnej i idei IV RP.
      12. Jeżeli mieszka na Saskiej Kępie przy ul. Egipskiej – to także
      zdradził Żoliborz.
      Janusz Palikot
      palikot.blog.onet.pl/Droga-polityczna-Jaroslawa-K,2,ID407971805,n
    • alexandra74 Re: wybory prezydenckie 2010 18.06.10, 09:18

      Wałęsa zagłosowałby na Kaczyńskiego? "Musiałbym dostać pomylenia
      zmysłów"
      Gdyby była rewolucja to Jarosław Kaczyński może by się przydał
      gdzieś tam na flance. Teraz trzeba ludzi kompromisu, bo takie są
      czasy - stwierdził Lech Wałęsa i skrytykował działania mediów ojca
      Tadeusza Rydzyka w czasie kampanii wyborczej.
      Były prezydent, który był gościem Moniki Olejnik w Radiu Zet z całą
      stanowczością deklarował, że nigdy by nie zagłosował na prezesa
      PiS. - Musiałbym chyba dostać pomylenia zmysłów - mówił.

      Jego zdaniem przyszły prezydent powinien być osobą odpowiedzialną,
      zdolną do kompromisu, dialogu oraz przewidywalny i obliczalny. A
      taki Kaczyński według Lecha Wałęsy nie jest. - Prezydent musi
      załatwiać, mieć osiągnięcia, a nie tylko szabelką machać - zauważał.

      Były prezydent przyznał jednak, że sytuacja, w które Platforma
      Obywatelska będzie miała pełnię władzy nie bardzo mu się podoba. -
      Ale spróbujmy. Przeróbmy to - postulował.

      "Prokuratura powinna zająć się Radiem Maryja"

      Lech Wałęsa skrytykował też działania Radia Maryja w czasie kampanii
      wyborczej. Postawił nawet wniosek: rozgłośnią powinna zająć się
      prokuratura. - Przecież tam jest oskarżanie rządu, premiera o
      zdrady, o nieprawdopodobne rzeczy. Nie można własnego rządu
      demokratycznie wybranego w takim świetle stawiać wobec całego
      świata. To chorzy ludzie, paranoicy. Prokuratorzy, weźcie się za
      to! - apelował Wałęsa.

      Zastrzegał, że nie chodzi mu o religijny aspekt radia Tadeusza
      Rydzyka, ale angażowanie się rozgłośni w politykę. - Małpy z
      brzytwą. [Ojciec Rydzyk] jeśli chodzi o politykę to szatan - rzucał
      na antenie Radia Zet były prezydent.
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8030518,Walesa_zaglosowalby_na_Kaczynskiego___Musialbym_dostac.html
      • alexandra74 Re: wybory prezydenckie 2010 18.06.10, 09:19
        naprawdę - zaczynam juz lubić tego facetasmile
        • liberum_veto "Wyrzuciłem Kaczyńskich za milionowe przekręty" 18.06.10, 14:01
          Wypowiedzi godne noblisty:
          "Kaczyńscy to ludzie mali, zakompleksieni, jednojajowi"
          "Kaczyńscy to łajniaki"
          news.money.pl/artykul/walesa;wyrzucilem;kaczynskich;za;milionowe;przekrety,107,0,272491.html
          "W dalszym ciągu przyczepiają się do III RP, więc zwracam uwagę
          Kaczyńskim, że ja ich wyrzuciłem z dwóch powodów. Jeden powód, ten
          ogólnie znany: kiepsko pracowali, robili różne nieprzyjemne rzeczy.
          Ale drugi powód był - przekręty" - twierdzi Lech Wałęsa.
          Podkreślił, że nie chce o tym więcej mówić z "różnych powodów" i
          podawać żadnych szczegółów.
          "Ale przypominam Kaczyńskim, że wymusiłem na nich, by jeden z
          przekrętów - milionowy - zwrócili pieniądze - i na to powinien być
          dowód i świadkowie. Duży przekręt zrobili Kaczyńscy, a ja na nich
          wymusiłem zwrot milionów we właściwe miejsce. Nic więcej nie powiem.
          To jest tylko na pogrożenie Kaczyńskim: uważajcie, bo byliście w
          przekrętach pierwsi" - podkreśla prezydent.
    • liberum_veto Uwaga! To nie jest agitacja wyborcza 20.06.10, 11:19
      Myślę, że nie ma się co dziś napinać. Nie ma co się unosić honorem,
      utyskiwać i wybrzydzać. Żeby mieć święty spokój przez następne lata,
      trzeba iść i zagłosować „za” albo „przeciw”. Ja od lat jeśli
      glosuję, to głosuję „przeciw” i jakoś do tej pory korona nie spadła
      mi z głowy. I nie rzecz w tym, że nie ma kandydata którego bym
      chętnie poparł. Rzecz w tym raczej, że głosując na takiego „mojego”
      kandydata, de facto poparłbym tego, którego za chiny nie chciałbym
      widzieć na jakimkolwiek urzędzie. Rzecz w tym więc, że chcąc nie
      chcąc muszę popierać tego, który jest w stanie wyeliminować z
      dalszej walki politycznego żulika. W takiej sytuacji jest potężna
      rzesza wyborców. Również dziś. W każdym razie namawiam wszystkich
      gorąco do owego głosowania przeciw, jeśli nie ma innego wyjścia.
      Nawet taki wasz głos bardzo się liczy. A teraz czas na wyborcze
      częstochowskie rymy. [Uwaga, to nie jest agitacja wyborcza! Jeśli
      ktoś sądzi inaczej, to znaczy że ma kaca po wczorajszej/dzisiejszej
      imprezie]
      Hasła na mury: Przebrała się miarka, nie głosuję na Jarka
      Wkurwia mnie ta pisia stonka, głosuję na Bronka
      niedziela, 20 czerwca 2010, revelstein
      revelstein.blox.pl/2010/06/1816.html
    • pultorakh Siergiej Markow za Komorowskim - pocałunek śmierci 21.06.10, 11:16
      Okazuje się że przedstawiciele reżimu putinowsko-fsbowskiego w Rosji, w tym jej
      czołowy przedstawiciel medialny, poseł Jednej Rosji i politolog Siergiej Markow
      (każdy kto zna jego poglądy wie to że niesowita gnida i szuja)poparł Komorowskiego.
      No cóż, w ten sposób wielu mądrych Polaków, którzy nie chcieli głosować 4 lipca
      na żadnego z kandydatów, a nawet jeśli już to wybrali by "mniejsze zło" w
      postaci kukły Tuskaszenki, teraz są zmuszeni poprzeć Kaczyńskiego.
      ODDAJĄC GŁOS NA KOMOROWSKIEGO KAŻDY DAJE CAŁUJE MARKOWOWI, PUTINOWI I CAŁEMU ZŁU
      JAKIE W ROSYJSKIEJ WŁADZY SIEDZI.
      • liberum_veto mizdrzenie się do Napieralskiego... 22.06.10, 14:15
        Nie wiem czy wynik Kaczyńskiego jest dobry, czy zastanawiająco
        dobry. Jeśli coś jest zastanawiające, to wyjątkowa naiwność Polaków
        w połączeniu z krótką pamięcią. Wystarczyło parę tanich i prostych
        sztuczek aby motłoch dał się znów nabrać. „Przecież ten Kaczyński to
        wcale nie taki zły człowiek. On nie taki straszny”. A on was drogi
        narodzie konsekwentnie robi w jajo, konsekwentnie, czasem z
        zacisnietymi kłami trzyma się napisanej przez sztabowców roli, udaje
        owieczkę, gra, choć ręka świeżbi a pistolet już przeładowany.
        Te wszystkie czułe słówka, to mizdrzenie się do Napieralskiego, te
        wreszcie wyprasowane koszule i wyczyszczone buty, te nowe sznurówki
        w tych butach, to tylko cwany pisi marketing. Żelazna konsekwencja,
        może z wyjątkiem jednej czy dwóch sytuacji, kiedy nerwy mu puściły i
        przez krótki moment, wręcz przez mgnienie, był sobą. Ale niech tylko
        osiągnie swój cel, niech tylko zasiądzie rozwalony w pałacowym
        fotelu, wtedy to wizerunek cudownego człowieka pójdzie w kąt.
        Jarosław Kaczyński znów stanie się złośliwym i wrednym chujem, takim
        samym jakim był przedwczoraj, wczoraj, od zawsze i jakim będzie do
        końca. Może nawet tragicznego końca.
        wtorek, 22 czerwca 2010, revelstein
        revelstein.blox.pl/2010/06/1819.html
    • liberum_veto Dwóch kandydatów, dwie polityki wschodnie? 23.06.10, 07:03
      A więc – jak się można było spodziewać – do wyboru mamy już tylko
      dwóch kandydatów na prezydenta. Czy również dwie polityki wschodnie?
      Na to wygląda.
      Bronisław Komorowski reprezentuje „siłę spokoju”, tak typową dla
      polityki zagranicznej lat 90., którą uosabiali ministrowie spraw
      zagranicznych: Krzysztof Skubiszewski i Władysław Bartoszewski. To
      jakby opcja realistyczna. Przyświeca jej przekonanie, że jesteśmy
      państwem na dorobku („panną ani ładną ani posażną”wink, więc musimy się
      liczyć z mocarstwami, z tymi wszystkimi, którzy są silniejsi i
      bardziej znaczący od nas, z uwarunkowaniami, które mogą się nam nie
      podobać, ale mamy na nie znikomy wpływ albo nie mamy żadnego.
      Dlatego najważniejszym naszym partnerem na Wschodzie – czy nam się
      to podoba czy nie – powinna być Rosja. Bez Rosji nie można układać
      stosunków z dawnymi republikami sowieckimi.
      Z kolei w przypadku Jarosława Kaczyńskiego – jak wynika z rozmaitych
      opinii na jego temat – historia powtarza się jako farsa. Jako farsa
      powtarza się piłsudczykowska realizacja idei jagiellońskiej. Farsą
      okazało się wspieranie pomarańczowej rewolucji, a następnie
      prezydentury Wiktora Juszczenki, w przypadku kraju politycznie
      niestabilnego i podzielonego, rządzonego dziś przez Wiktora
      Janukowycza, polityka postrzeganego jako ten, który dokonuje
      geopolitycznego zwrotu w kierunku Rosji. Rzeczywistość rozminęła się
      więc z prometejskimi koncepcjami tworzenia sojuszu Polski z Ukrainą
      i Gruzją przeciw rosyjskim zapędom neoimperialnym.
      Ale czy taką politykę prowadził Jarosław Kaczyński? Jeśli będziemy
      utożsamiać jego linię z linią jego zmarłego brata, to w dużym
      stopniu tak. Ale przecież były między nimi różnice. Polityka
      wschodnia Lecha Kaczyńskiego rzeczywiście miała w sobie coś z
      romantycznego upominania się o interesy państw położonych między
      Polską a Rosją. Tymczasem przyjrzyjmy się drodze politycznej
      Jarosława Kaczyńskiego. Oprócz palenia kukieł Lecha Wałęsy czy
      nawoływania do „rewolucji moralnej”, często kierował się on w swoich
      działaniach właśnie realizmem. Tak było, kiedy strona
      solidarnościowa negocjowała z SD i ZSL poparcie dla koncepcji rządu,
      na czele którego stanął Tadeusz Mazowiecki. A potem to konieczność
      zdobycia większości parlamentarnej – bo przecież nie pobudki ideowe –
      kierowała prezesem PiS, gdy zawierał koalicję z Samoobroną.
      Wreszcie będąc premierem, Jarosław Kaczyński – wbrew temu, co można
      było wywnioskować z mediów – nie zachowywał się jak błędny rycerz
      eurosceptycyzmu, tylko jak polityk stawiający na aktywną rolę Polski
      w Unii Europejskiej, zwłaszcza w kwestiach dotyczących
      bezpieczeństwa energetycznego.
      Druga tura wyborów to spór dwóch polityk wschodnich. Ale nie
      rozsądku z wariactwem. Bo być może z dwóch strategii bardziej
      realistyczna jest paradoksalnie ta nierozważna i romantyczna.
      Oczywiście nierozważna i romantyczna tylko z pozoru.
      Filip Memches
      www.kresy.pl/idee?zobacz/dwoch-kandydatow-dwie-polityki-wschodnie-
      • pultorakh Polska nie ma, nie miała i nie będzie miała 23.06.10, 07:36
        polityki wschodniej, podobnej do tej jaką maja chociażby Niemcy czy Francja
        (tutaj chodzi o politykę południową). Po prostu w Polsce nie występuje coś
        takiego JAK RACJA STANU, TA RACJA ZMIENIA SIĘ OD TEGO KTO RZĄDZI.
        Nie wiem kim jest ten autor, ale w całkowicie się z nim nie zgodze.Oto przyczyny.
        1. Główny kraj na Wschodzie to FR - prawda jest taka, że Rosja ma nas dalej w
        czterech literach niż Ameryka, widać to po koncepcji nowej polityki zagranicznej
        FR, w dokumencie tym, który przedstawił rosyjski Newsweek NIE MA SŁOWA O POLSCE.
        Polityka Komorowskiego więc oznaczałaby polityką na kolanach wobec Moskwy,
        ślinienie się i poddaństwo podobne do tego jakie miał w przypadku SLD i Stanów
        Zjednoczonych.
        Polska polityka wobec Rosji powinna być WYŁACZNIE SPOŁECZNO-EKONOMICZNA, ŻADNYCH
        TARGÓW I POPIERANIA HUNTY PUTINOWSKO-FSBOWSKIEJ.
        Rosja jest tak słaba i zacofana ekonomicznie, że nie ma wyjścia I MUSI MIEĆ
        DOBRE STOSUNKI SPOŁECZENO-EKONOMICZNE Z POLSKĄ.
        2. Koncepcja Kaczyńskich nie była oparta o antyrosyjskość, to, że Juszczenka
        prowadził politykę antyrosyjską to bzdura i wymysł putinowskiej propagandy.
        Prawda jest taka, że poza koncepcją integracji z NATO i przekłamanej wersji
        Hołodomoru stosunek Juszczenki do Rosji NICZYM NIE RÓŻNI SIĘ OD STOSUNKU
        JANUKOWYCZA.
        Janukowycz to nie Rosjanin, tylko Ukrainiec polskiego pochodzenia mówiący po
        rosyjsku, nie jest też żadnym agentem rosyjskim, ba nie jest nawet prorosyjski,
        jest pragmatyczny po prostu.
        Każdy kraj byłego WNP ma prawo prowadzić taką politykę jaką chce, to, że Rosja
        chce utrzymać cały WNP pod swoim panowaniem jest wiadome i to było widać
        (Gruzja-wojna, Kirgizja-zamach stanu, Białoruś-wojny gazowe i przejmowanie
        kontroli nad gospodarką, itd.).
        Polska powinna prowadzić politykę sojuszu i popierania ZARÓWNO UKRAINY I GRUZJI
        JAK TEŻ TAKICH PAŃSTW JAK BIAŁORUŚ (cichy sojusz z Łukaszenką), Mołdawia,
        Armenia, Uzbekistan (bardzo niechętny Rosji)Azerbejdżan (również, poza tym jest
        to dyktatura taka jak Białoruś, a mimo to nasi politycy ją wspierają).
        Nie wierzę jednak aby polityka Komorowskiego była polityką pierwszą, prawda jest
        taka, że lizusostwo wobec Rosji jest tylko czasowe i skierowane pod publiczkę
        (TO DOBRZE), szkoda tylko, że w tym samym czasie olano Ukrainę, po zmianie
        władzy, takie kraje jak Mołdawia, Białoruś czy państwa kaukaskie.
        Innymi słowy ANI KOMOROWSKI ANI TYM BARDZIEJ KACZYŃSKI NIE BĘDĄ PROWADZIĆ
        PRAGMATYCZNEJ I PROPOLSKIEJ POLITYKI WSCHODNIEJ, nie mają po prostu na to jaj.
    • liberum_veto Clinton i Owsiak: asy Komorowskiego 23.06.10, 14:42
      Waszyngton też już ma serdecznie dosyć kaczyzmu wink
      wybory.gazeta.pl/wybory/1,106728,8051090,Clinton_wesprze_Komorowskiego_.html
      Sekretarz Stanu USA przybędzie do Krakowa na dzień przed drugą turą
      głosowania na konferencję z okazji 10-lecia Wspólnoty Demokracji,
      zrzeszającej szefów dyplomacji ponad 100 krajów. I pokaże się w
      towarzystwie Bronisława Komorowskiego.
      Na konferencję przybędzie ponad setka politycznych VIP-ów. -
      Obecność Clinton jest potwierdzona. Przyleci 2 lipca wieczorem,
      zostanie do 4 lipca rano - mówi "DGP" rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
      Tego samego dnia Jurek Owsiak wypuści na ulice młodzież z
      serduszkami, która w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
      będzie zbierała pieniądze dla powodzian.
    • liberum_veto Kaczyński: "Gierek to był jednak patriota" 02.07.10, 18:38
      Jarosław "Che" Kaczyński radykalizuje się w swojej lewicowości.
      Mizdrzenie się do postkomunistów, pardon, lewicy oczywiście to w
      przypadku szefa partii, która chciała lustrować, dekomunizować i
      likwidować SLD, pomysł dość dziwny. Przyznali to nawet prawicowi
      publicyści - nie kryjąc smutku i rozczarowania, ale jednak.
      Po tym jak Napieralski oświadczył, że nikogo nie będzie popierał w
      II turze, takie zachowanie stało się nie tylko dziwne, ale i
      zwyczajnie niepotrzebne. Jarosław Kaczyński chyba jednak uważa
      inaczej. I wychwala już nie tylko SLD-owski beton w rodzaju
      Oleksego, ale także przywódców Polski Ludowej.
      Zaczął delikatnie, od Edwarda Gierka, który to był według niego
      komunistycznym, ale jednak patriotą i na dodatek chciał silnej
      Polski. Same plusy.
      A jeśli Adam Gierek, syn Edwarda, dziś europoseł lewicy, namówi
      mieszkańców Zagłębia, żeby zagłosowali na prezesa PiS, to pewnie
      tych plusów okaże się być jeszcze więcej.
      Szkoda, że Wojciech Jaruzelski już wybrał Komorowskiego - bo w tym
      przypadku szczególnie ciekawie byłoby popatrzeć na zaloty
      Kaczyńskiego.
      www.pardon.pl/artykul/11894/gierek_to_byl_komunistyczny_ale_jednak_patriota
      • liberum_veto Kaczyński pokochał już nawet Gierka 03.07.10, 14:42
        Jarosław Kaczyński, ulubiony kandydat coraz większej a nawet
        zaskakująco dużej grupy matołów, dla potrzeb kampanii pokochał już
        nawet Edwarda Gierka. Dla niego Gierek to wielki polski patriota,
        uczciwy polityk i człowiek wielkiego formatu. Gierek to także
        polityk, który nie tylko tolerował opozycję, ale wręcz jej sprzyjał,
        a może nawet ją hołubił. Nigdy też w życiu nie wsadził z tego powodu
        kogokolwiek do cipy. Jeśli ktoś tak twierdzi, to łże niczym bura
        suka.
        W związku z tym, ekscesy ówczesnej bezpieki, to bajka i wymysł
        zawistnych historyków, a opowieści pałowanych i kopanych wtedy
        opozycjonistów, to niesmaczna próba dyskredytacji wielkiego
        polskiego przywódcy. Tym bardziej więc dziś wierzymy, a nawet wiemy
        na sto procent, że Radom to była rozróba zawodowych zadymiarzy i tak
        zwanego elementu; Przemyk to narkoman, który zaćpany na amen spadł
        nieszczęśliwie ze schodów w komisariacie; a Pyjas to narąbany w
        trupa menel, który został napadnięty i pobity w bramie przez takich
        samych jak on pijaczków. Brawo Panie Kaczyński.
        Niestety Pan Kaczyński nie zdążył już sprzedać za parę groszy
        własnej matki, bo brakło mu czasu i kampania się skończyła. Z dużą
        łatwością zrobił już z niej powstańca warszawskiego, więc pewnie
        równie łatwo i bez problemów, lada dzień zrobiłby z niej zasłużonego
        pracownika Służby Bezpieczeństwa, który bronił ukochanego kraju
        przed wrogim elementem nasyłanym nam tu przez różne CIA czy Mosady.
        Braciszek już jest dla niego twardą monetą, to i mamusię spienięży
        wcześniej czy później.
        sobota, 03 lipca 2010, revelstein
        revelstein.blox.pl/2010/07/1833.html

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka