Strachu się najadłam...

25.05.07, 13:36
że tez ludzie z pełną świadomością decydują się na dzieci, wiedząc ile stresów
to za sobą niesie ;-)

Wojtuś nam wczoraj strasznego stracha narobił, bo rano po karmieniu ulało mu
sie mleczko z krwią. Mam poranione sutki i mięliśmy nadzieję, że to moja krew
a nie jego. Obdzwoniliśmy wszystkich znajomych i nieznajomych lekarzy. Nie
wyglądał na chorego ale pojechałam na wszelki wypadek do GP. Powiedział, że
jak sie coś takiego powtórzy to mamy jechać do szpitala od razu. Na szczęście
więcej już nie ulewał ani z krwią ani bez krwi. Karmie go teraz piersią ale
przez kapturek i wszystko jest ok. Mam nadzieję.
Byłam wczoraj też u pielęgniarki i okazało się, że przez tydzień Wojtuś
przybrał 300g!!! Całkiem nieźle. Nic dziwnego, że mam sutki poranione.
Okaz zdrowia ale i tak się przeraziliśmy widokiem krwi w ulanym mleczku. Brrr!
Dobrze, że wczorajszy dzień się skończył. Czułam się jak rozjechana przez
walec. Ten stres mnie tak wykończył, że zmęczona byłam jak zaraz po porodzie.

Nikomu nie życzę takich przeżyć. Na szczęście dzieci to też dużo radości.
Miłego dnia, pozdrawiam,
Iwona
    • suesslein Re: Strachu się najadłam... 25.05.07, 13:54
      Oj Iwona,

      znam to z wlasnego podworka, rozumiem Twoj/Wasz szok!
      Mam nadzieje, ze zaopatrzyals sie juz w tube Lasinoh- moim skromnym zdaniem
      najlepszy srodek na poturbowane sutki.

      Powodzenia i zdecydownie mniej takich niespodzianek.

      pozdrawiam
      • imszulc Re: Strachu się najadłam... 25.05.07, 17:59
        pół tubki już tego zużyłam, teraz to jeszcze kapturki poszły w ruch
        za tydzień powinno już być całkiem dobrze, już jest znaczna poprawa
        • dzoaann Re: Strachu się najadłam... 26.05.07, 11:23
          to powodzenia i wytrwałości życzę:)Mam nadzieje,że takich strachów będziecie
          mieli jak najmniej:)
Pełna wersja