Dodaj do ulubionych

Mam pytanie czemu listonosz w Polsce zarabia mniej

13.12.07, 04:36
skoro znaczki są droższe w Polsce niż w UK:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=810&w=73253114

Dyskusja może mało interesująca, ale zapraszam :)
Obserwuj wątek
    • qvintesencja Witek to proste 13.12.07, 08:38
      wrodarczyk.witold napisał:

      > skoro znaczki są droższe w Polsce niż w UK:
      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=810&w=73253114
      > Dyskusja może mało interesująca, ale
      zapraszam :)

      Listy lekkie sa jeszcze w Polsce objete
      monopolem Poczty Polskiej. Nie ma konkurencji
      wiec i ceny sa wysokie. Za jakis czas to sie
      zmieni bo Unia wymaga demonopolizacji obiegu
      pocztowego.

      Dlaczego listonosze zarabiaja mniej w Polsce?
      Jest kilka przyczyn dlaczego place sa nizsze
      w Polsce.

      1.Dlatego ze cena rynkowa za prace jest
      nizsza. Wyobaz sobie ze to ty jestes
      pracodawca. Bedziesz szukal jak najtanszych
      ludzi do pracy, nie? Bo im twoj towar bedzie
      drozszy a pracownicy tansi tym wiecej
      zostanie dla ciebie. W Polsce mozna bylo
      latwo znalezc tanich ludzi bo byl nadmiar
      sily roboczej. Teraz otwarty rynek unijny
      pomaga i place w Polsce musza rosnac. W UK
      bylo na odwrot: brak sily roboczej powodowal
      silne naciski na wzrost plac i pomogli to
      rozwiazac tansi pracownicy z nowych krajow
      Unii.

      2. Dlatego ze w UK jest wiekszy doplyw kasy:
      jest wielu ludzi ktorzy maja duzo kasy,
      placa wyzsze podatki, kupuja drozszy towar a
      pracodawcy moga wiecej placic. Na przyklad
      Londyn jest najwiekszym centrum finansowym
      na swiecie, UK ma ogromne zloza ropy i gazu.
      W ekonomii jest wiecej kasy wiec ludziom
      jest z czego placic wiecej.

      3. Nalezy pamietac ze mowimy o placach
      zrownanych pod wzgledem lacznej sily
      nabywczej. Roznice kosztow utrzymania miedzy
      Polska a UK ocenia sie na 1:2 (czyli jeden
      funciak = mniej wiecej 3 zety). Tam gdzie
      koszty utrzymania sa wyzsze, wyzsze sa tez
      place co widac dobrze na przykladach Londynu
      czy Warszawy.
      • Gość: deos Re: Witek to proste IP: 80.168.115.* 13.12.07, 09:55
        >Roznice kosztow utrzymania miedzy
        > Polska a UK ocenia sie na 1:2 (czyli jeden
        > funciak = mniej wiecej 3 zety)

        Dobrze, ze chociaz z matmy jestes dobry.
      • Gość: sbs Re: Witek to proste IP: *.static.dsl.as9105.com 13.12.07, 10:23
        A co z niesmiertelnym argumentem ze wydajnosc pracy jest nizsza wiec i placa
        jest nizsza? Ten argument jest powtarzany do znudzenia i zaden gienius-ekonom
        nie zastanawia sie nad tym co plecie.
        • wrodarczyk.witold Re: Witek to proste 13.12.07, 12:32
          Wydajność pracy jest oczywiście niższa w Polsce. Nie wynika to
          jednak z tego, że listonosze w Polsce się "obijają". Problem
          wydajności leży w ogranizacji pracy, bezsensownych procedurach itd.
          Pani w okienku pocztowym przy liście poleconym wklepuje do komputera
          jakieś informacje (nie wiem co), następnie wyjmuje zeszyt, wpisuje
          numer przesyłki, potem jeszcze coś nakleja..., sprawdza czy adres
          się zgadza z pokwitowaniem, potem gdzieś idzie... Gdyby to była
          zrywka samokopiująca odczytywana kodem kreskowym, sprawa trwałaby
          kilkakrotnie krócej. I tak jest na każdym kroku. Ludzie w Polsce
          pracują mniej wydajnie, co nie znaczy, że nie pracują ciężej.

          Część argumentu u niższej wydajności (czyli nieefektywności)
          powtarzanego istotnie przez ekonomistów i "ekonomistów" jest o tyle
          myląca, że bierze się pod uwagę wartość wytworzonego produktu na
          godzinę pracy. W przypadku np. jabłek, które są w UK klika razy
          droższe, wydajność zbieracza jest w tym sensie oczywiście większa.
          Metoda porównywania danych ma więc istotne znaczenie. Niemniej -
          znaczki w Polsce są droższe, więc nie można mówić, że jest to efekt
          cenowy. Po prostu poczta pracuje niewydajnie.

          Odpisałem też:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=73253121&a=73255185
          • Gość: sbs Re: Witek to proste IP: *.static.dsl.as9105.com 13.12.07, 14:01
            1. mylisz pania z okienka z panem roznoszacym listy. Mozna dac mase przykladow
            roznych zawodow gdzie wydajnosc jest taka sama w roznych krajach. Np. fryzjer,
            lekarz, nauczyciel

            2. wartosc wytworzonego produktu ma sie dosyc luzno do samego produktu. O
            wartosci decyduje to ile ktos jest gotow za niego zaplacic. Lub inaczej liczac
            wartosc wytworzonego produktu NIGDY nie rowna sie cenie jaka sie za ten produkt
            placi. Z roznych wzgledow.
      • kaffelek Re: Witek to proste 13.12.07, 10:27
        Przede wszystkim witam po moim długim "niebycie" na Forum wszystkich, a zwłaszcza tych, których już poznałem wcześniej.
        Rzeczywiście, pytanie z pozoru banalne i ograniczone (sorry, Witold) do jednej grupy zawodowej, ale problem obszerny.
        Bo np. dlaczego obsługa lotnisk w Polsce, mam oczywiście na myśli "szarych" pracowników zarabia kilkakrotnie mniej, niż pracownicy na tych samych stanowiskach w Dublinie, czy Londynie, przy najwyższych w Europie opłatach lotniskowych jakie zdziera się w Polsce?
        Przykłady można by mnożyć.
        Wyrazy uznania dla Qvintesencji za opracowanie socjologiczno-ekonomiczne odpowiedzi, ale ja spłycę odpowiedź do jednego zdania:


        bez względu na to, co się w Polsce zmienia, (na dobre czy na złe) nie zmienia się od czasów pańszczyźnianych polska przywara: PAZERNOŚĆ TYCH CO NA GÓRZE.
        Upsss, zmienia się- staje się coraz bardziej drapieżna.

        • wrodarczyk.witold Re: Witek to proste 13.12.07, 12:38
          Istotnie, problem nie dotyczy tylko poczty.

          Nie uważam, że ujęcie czegoś prosto z mostu jest spłyceniem :).

          Niemniej - w przypadku poczty, pazerność nie jest pazernością
          kapitalisty, ale państwa i urzędnika. Dodałbym jeszcze
          nieodpowiedzialność, pseudoprofesjonalizm, brak nadzoru, zwykły brak
          kompetencji - i jak podejrzewam - korupcja przy zakupach i
          inwestycjach (choć oczywiście dowodu na to nie mam).

          Odpisałem też:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=73253121&a=73255185
        • qvintesencja Kafelek daj na luz 13.12.07, 13:02
          kaffelek napisał:

          > Wyrazy uznania dla Qvintesencji za
          opracowanie socjologiczno-ekonomiczne odpowi
          > edzi, ale ja spłycę odpowiedź do jednego
          zdania:
          > bez względu na to, co się w Polsce
          zmienia, (na dobre czy na złe) nie zmienia s
          > ię od czasów pańszczyźnianych polska
          przywara: PAZERNOŚĆ TYCH CO NA GÓRZE.
          > Upsss, zmienia się- staje się coraz
          bardziej drapieżna.

          Kafelek ty moherowe bajeczki snujesz.

          "Pazernosc" tych co na gorze jest wszedzie
          taka sama wiec nie plec bajek o polskiej
          przywarze.

          Zawsze i wszedzie pracodawcy i pracobiorcy
          chca miec jak najwiecej kasy a o tym ile
          kasy maja decyduje cena sily roboczej na
          rynku. Jezeli sa ludzie po nizszej cenie to
          nikt nie bedzie idiota i placil im wiecej
          niz trzeba.

          Wlasnie z tego powodu kupa ludzi z Polski ma
          robote w UK bo sa tansi od miejscowych.
          Pracodawcy w UK tak samo jak w Polsce placa
          ludziom minimalna kase za ktora moga ich
          miec bo sami chca miec jak najwiecej kasy.
          • kaffelek Re: Kafelek daj na luz 13.12.07, 16:59
            Ja do Ciebie z kwiatami, a ty mnie doniczką

            > Kafelek ty moherowe bajeczki snujesz.

            Te "mohery" ciut mnie dotknęły.

            > "Pazernosc" tych co na gorze jest wszedzie
            > taka sama wiec nie plec bajek o polskiej
            > przywarze.

            Tutaj jednak się mylisz. Nie wszędzie taka sama. Owszem, na tym polega prowadzenie gospodarki czy choćby drobnego interesiku by przynosił zyski, jednak sposób w jaki to się robi w RP jest prymitywny i niecywilizowany. Aby się nachapać jak najniższym kosztem, nie dbając o pracownika, partnera, czy (co jest powszechnym zjawiskiem)- przestrzeganie zasad moralnych i przepisów prawa.

            > Zawsze i wszedzie pracodawcy i pracobiorcy
            > chca miec jak najwiecej kasy a o tym ile
            > kasy maja decyduje cena sily roboczej na
            > rynku. Jezeli sa ludzie po nizszej cenie to
            > nikt nie bedzie idiota i placil im wiecej
            > niz trzeba.

            I owszem, jednak w cywilizowanych krajach ustalane minimalne wynagrodzenie pozwala na coś więcej niż wegetację, ludzie o minimalnych dochodach mają ustawowo przyznane różne ulgi i zniżki. I nawet będący na zasiłku dla bezrobotnych mogą żyć przede wszystkim - GODNIE, nie grzebać w śmietnikach by dorobić sobie na sprzedaży butelek czy złomu.

            > Wlasnie z tego powodu kupa ludzi z Polski ma
            > robote w UK bo sa tansi od miejscowych.

            A to już inny temat i inna POLSKA PRZYWARA - aby załapać robotę i zarobić kilka juro, bo w przeliczniku na złotówki i tak się opłaca mimo zniżkujacego kursu euro.

            > Pracodawcy w UK tak samo jak w Polsce placa
            > ludziom minimalna kase za ktora moga ich
            > miec bo sami chca miec jak najwiecej kasy.

            Jak napisałem powyżej, normalne prawa prowadzenia biznesu, jednak w UK, czy IRL pracodawcy wystarczy 10-15% zysku na pracowniku, a nie 70-80% jak w RP.
            Nie wspomnę tutaj o mniejszych kosztach uzyskania przychodu, który w RP jest bardzo wysoki i w zasadzie zwalany na pracowników.

            Tak się składa, że nie mogę zabierać głosu jako pracownik - pracuję na własny rachunek, jednak zanim do tego doszedłem pracowałem w IRL w dwóch miejscach. W pierwszym przypadku rzeczywiście: pracowałem na minimalnej stawce przez trzy miesiące. I z tego minimum mogłem jeszcze zaoszczędzić! Czy zaoszczędziłbym z minimalnego wynagrodzenia w RP?
            Ale ponieważ się ceniłem - poszukałem sobie innej pracy gdzie, (możesz wierzyć lub nie), ale na pytanie ile chcę zarabiać odpowiedziałem 120 euro/dzień i takie wynagrodzenie otrzymywałem do czasu aż przeszedłem na własny rachunek.
            I tutaj spotyka mnie wiele satysfakcji, jak choćby fakt, że nie tak dawno zadzwonił do mnie contractor z propozycją pracy dla niego oferując mi wyższą stawkę niż stawkę którą płacił irlandzkim pracownikom.
            Dlaczego o tym wspominam? bo mam dowód na to, że tam, na wyspach docenia się pracownika, podczas gdy w RP nadal pokutuje zasada: wycisnąć ile się da.
            I tak było od dawien dawna. I będę upierał się przy tym, że są to jednak zależności kulturowe.

            ...i proszę, nie nakładaj mi teraz mohera na głowę.

            pozdrawiam
            • qvintesencja Kafelek pomysl 13.12.07, 18:53
              kaffelek napisał:

              > Ja do Ciebie z kwiatami, a ty mnie doniczką

              A gdzie tam, kafelkiem najwyzej i to malym.

              > > Kafelek ty moherowe bajeczki snujesz.
              > Te "mohery" ciut mnie dotknęły.
              > > "Pazernosc" tych co na gorze jest wszedzie
              > > taka sama wiec nie plec bajek o polskiej
              > > przywarze.
              > Tutaj jednak się mylisz. Nie wszędzie taka
              sama. Owszem, na tym polega prowadze
              > nie gospodarki czy choćby drobnego interesiku
              by przynosił zyski, jednak sposób
              > w jaki to się robi w RP jest prymitywny i
              niecywilizowany. Aby się nachapać jak najniższym
              >kosztem, nie dbając o pracownika, partnera, czy
              (co jest powszechn
              > ym zjawiskiem)- przestrzeganie zasad moralnych
              i przepisów prawa.

              Niestety poglady masz welniane. Takie zjawiska
              sa charakterystyczne dla wszystkich rynkow w
              ktorych jest nadmiar sily roboczej. Absurd
              twojego rozumowania widac najlepiej na
              przykladzie firm z krajow najwyzej rozwinietych
              ktore u siebie sa bardzo milutkie a gdzie indziej
              nie.

              > I owszem, jednak w cywilizowanych krajach
              ustalane minimalne wynagrodzenie pozw
              > ala na coś więcej niż wegetację, ludzie o
              minimalnych dochodach mają ustawowo p
              > rzyznane różne ulgi i zniżki. I nawet będący
              na zasiłku dla bezrobotnych mogą ż
              > yć przede wszystkim - GODNIE, nie grzebać w
              śmietnikach by dorobić sobie na spr
              > zedaży butelek czy złomu.

              Haha, to juz sa zupelne asburdy. Myslac o
              krajach "cywilizowanych" masz na mysli kraje
              najwyzej rozwiniete. W tych krajach placa
              minimalna i tak jest ustalona na poziomie
              minimalnie uzasadnionym ekonomicznie - mozna by
              tez zapytac dlaczego jest tak niska. Tobie sie
              wydaje ze place mozna "ustalic". Jesli tak to
              dlaczego nie ustalic ich na poziomie 2x wyzszym?
              Niestety place biora sie stad ze najpierw
              pracodawca musi wypracowac kase i pokryc swoje
              koszty.


              > > Wlasnie z tego powodu kupa ludzi z Polski ma
              > > robote w UK bo sa tansi od miejscowych.
              > A to już inny temat i inna POLSKA PRZYWARA -
              aby załapać robotę i zarobić kilka
              > juro, bo w przeliczniku na złotówki i tak się
              opłaca mimo zniżkujacego kursu e
              > uro.

              Znowu jakies bajki pleciesz. Nie jest to zadna
              przywara tylko racjonalne zachowanie ekonomiczne.
              Kazdy chce miec maksimum zysku przy minimum
              wysilku.

              > Jak napisałem powyżej, normalne prawa
              prowadzenia biznesu, jednak w UK, czy IRL
              > pracodawcy wystarczy 10-15% zysku na
              pracowniku, a nie 70-80% jak w RP.

              Zalamac sie mozna slyszac takie poglady. Kazdy
              pracodawca zawsze i wszedzie chce miec jak
              najwiekszy zysk. Pracodawcy z UK czy IRL nie
              placa ludziom z dobrego serca tylko tyle ile
              musza zeby im nie uciekli. W Polsce panowal
              ogromny nadmiar sily roboczej a poza tym rynek
              pracy byl malo rozwiniety bo niestety za malo
              jest chetnych na to by byc pracodawca. To
              umozliwia wysokie zyski. Ale jezeli zycie
              pracodawcy jest tak slodkie to dlaczego samemu
              nie zostac pracodawcom i dawac swoim pracownikom
              kupe kasy z dobrego serca?

              > Nie wspomnę tutaj o mniejszych kosztach
              uzyskania przychodu, który w RP jest ba
              > rdzo wysoki i w zasadzie zwalany na
              pracowników.

              Koszty sa mniejsze ale swiadczenia sa mniejsze.
              Czyli emerytury, oplaty za sluzbe zdrowia,
              studia, darmocha dla rolnikow.

              > minimalnej stawce przez trzy mie
              > siące. I z tego minimum mogłem jeszcze
              zaoszczędzić! Czy zaoszczędziłbym z mini
              > malnego wynagrodzenia w RP?


              To jest absurdalnie bzdurne porownanie. Poziom
              rozwoju ekonomii i rynku pracy w PL i IRL sa
              zupelnie inne. Jeszcze 20 lat temu z IRL masowo
              ludzie wyjezdzali bo nie dalo sie wyzyc.
              Podobnie place w PL w stosunku do Chin czy Indii
              sa super. A wynika to tylko z tego jaki jest
              rynek pracy.

              > Ale ponieważ się ceniłem - poszukałem sobie
              innej pracy gdzie, (możesz wierzyć
              > lub nie), ale na pytanie ile chcę zarabiać
              odpowiedziałem 120 euro/dzień i tak
              > ie wynagrodzenie otrzymywałem do czasu aż
              przeszedłem na własny rachunek.

              A co w tym dziwnego? Skoro na rynku znalazles
              nabywce na swoja prace to wszystko jest normalne.
              Mozna nawet zapytac dlaczego tylko 120 e/d? Co
              by bylo gdybys zawolal 150e?

              > I tutaj spotyka mnie wiele satysfakcji, jak
              choćby fakt, że nie tak dawno zadzw
              > onił do mnie contractor z propozycją pracy dla
              niego oferując mi wyższą stawkę
              > niż stawkę którą płacił irlandzkim pracownikom.
              > Dlaczego o tym wspominam? bo mam dowód na to,
              że tam, na wyspach docenia się pr
              > acownika, podczas gdy w RP nadal pokutuje
              zasada: wycisnąć ile się da.
              > I tak było od dawien dawna. I będę upierał się
              przy tym, że są to jednak zależn
              > ości kulturowe.

              Kosmiczna bzdura. Twoj kontraktor ocenil twoja
              wartosc dlatego ze ma kontrakt na robote z ktorej
              moze wycisnac jeszcze wiecej kasy. Wynika to z
              tego ze rynek pracy w IRL jest taki ze nie jest
              latwo znalezc dobra sile robocza. W Polsce jest
              przeciez podobnie w niektorych przypadkach gdy
              na przyklad jakis multimilioner chce bardzo
              szybko postawic dom.

              > ...i proszę, nie nakładaj mi teraz mohera na
              głowę.

              No to przemysl jak dziala kapitalizm i przestan
              gadac o polskich przywarach. A moze nie jestes
              zdolny do myslenia wiec przekonasz sie kiedys
              jak sie skonczy bum w IRL i nie bedziesz dear
              coworker tylko fooking bastard sucking lots of
              muny.
              • Gość: Ralph Re: Kafelek pomysl IP: *.bb.sky.com 13.12.07, 20:23
                qvintesencja napisał:
                > Niestety poglady masz welniane. Takie zjawiska
                > sa charakterystyczne dla wszystkich rynkow w
                > ktorych jest nadmiar sily roboczej.

                Nie nadmiar siły roboczej, tylko niewydolność sądów i brak możliwości
                egzekwowania prawa. Polscy pracodawcy od razu by zrobili się grzeczni, gdyby co
                drugi pracownik założył im sprawę w sądzie, albo zaprosił urzędników na
                kontrolę, po której pracodawca musiałby zapłacić ogromną karę. Przepisów jednak
                praktycznie nikt w Polsce nie egzekwuje, więc postępowanie pracodawców reguluje
                jedynie nadmiar chętnych do pracy.
                • qvintesencja Naiwna wiara Ralf 14.12.07, 07:31
                  Gość portalu: Ralph napisał(a):

                  > Nie nadmiar siły roboczej, tylko
                  niewydolność sądów i brak możliwości
                  > egzekwowania prawa. Polscy pracodawcy od
                  razu by zrobili się grzeczni, gdyby co
                  > drugi pracownik założył im sprawę w
                  sądzie, albo zaprosił urzędników na
                  > kontrolę, po której pracodawca musiałby
                  zapłacić ogromną karę. Przepisów jedna
                  > k
                  > praktycznie nikt w Polsce nie egzekwuje,
                  więc postępowanie pracodawców reguluje
                  > jedynie nadmiar chętnych do pracy.

                  To jest naiwna wiara ze przepisy i
                  biurokracja wszystko by zalatwily gdyby
                  tylko dzialaly. Jest to oczywiscie niemozliwe
                  i nierealne. Jedynym realnym rozwiazaniem
                  jest rozwoj rynku pracy ktory doprowadza ze
                  pozycja pracobiorcow sie poprawia. Wtedy
                  jezeli jakis pracodawaca jest nieOK to
                  pracownicy mu prostu uciekaja do innego.

                  Zreszta konkurencja rynku unijnego juz
                  czesciowo do tego doprowadzila.
                  • Gość: Ralph Ralph, a nie Ralf IP: *.bb.sky.com 14.12.07, 19:01
                    Przeczysz sama sobie. Pozwól że zacytuję Twoje słowa:

                    > Oprocz rynku musi byc jeszcze silny nadzor nad przestrzeganiem
                    > prawa i surowe kary bo inaczej w pogoni za zyskiem firmy
                    > zaniedbuja bezpieczenstwo.

                    Zresztą czego można się spodziewać po osobie, która nie potrafi przepisać imienia :P
              • kaffelek Re: Jeszcze jestem, więc chyba myślę 13.12.07, 23:23
                I to jest własnie kwintesencja polactwa: uporczywe trzymanie się
                własnych racji i przy stałym twierdzeniu że śnieg jest niebieski
                można samemu w to uwierzyć, nie mówiąc o tym, że adwersarzowi można
                wmówić dziecko w brzuch.
                Czy Ty n a p r a w d ę nie dostrzegasz tego, że polski biznes jest
                chory na krótkowzroczność.

                >>"Takie zjawiska
                sa charakterystyczne dla wszystkich rynkow w
                ktorych jest nadmiar sily roboczej.">>

                Jeslibyś napisała:"wszystkich rynków w których dokonała się
                transformacja z systemu socjalistycznego na kapitalistyczny - przyznałbym
                Ci rację.
                Po rabunkowej gospodarce socjalistycznej dóbr naturalnych i narodowych
                przyszła pora na rabunkową gospodarkę siły roboczej w kapitalizmie. Bo jak
                sama stwierdziłaś: jest jej nadmiar.
                I to już zaczyna się mścić brakiem pracowników wykwalifikowanych, ale polscy
                decydenci zamiast postarać się polepszyć warunki pracy, płacy i życia tym
                którzy jeszcze pozostali w tym (K)raju kombinuje jakby sprowadzić do Polski
                chińczyków. Ich są miliardy, nie trzeba się martwić że zabraknie...

                >>Niestety place biora sie stad ze najpierw
                pracodawca musi wypracowac kase i pokryc swoje
                koszty.>>

                Sprostowanie: płace biorą się stąd, co wypracuje PRACOWNIK brutto, czyli jego
                wynagrodzenie netto (pracownika) plus podatki, plus ubezpieczenia, plus koszty
                związane z uzyskiem, czyli narzędzia, odzież ochronna, i oczywiście zysk dla
                pracodawcy. Jeśli o czymś zapomniałem - dopiszcie.

                Oczywiście, koszty takie trzeba ponosić wszędzie, czy to w Polsce, czy w innych
                krajach Europy, ale w Polsce dochodzą dodatkowe obciązenia dla pracownika w
                postaci nieudolnej organizacji pracy, nieuzasadnionych kosztów pośrednich,
                utrzymywania zbyt licznej kadry kierowniczej, przyznawania sobie wysokich
                nagród finansowych przez personel najwyższego szczebla, wysokich kosztów
                reprezentacyjnych....

                Tutaj ukłony dla Witolda: pewnie to co napisałem powyżej jest najbardziej
                konkretną odpowiedzią na pytanie zawarte w wątku głównym, dlaczego płace
                listonoszy nie są podnoszone.


                >>Znowu jakies bajki pleciesz. Nie jest to zadna
                przywara tylko racjonalne zachowanie ekonomiczne.
                Kazdy chce miec maksimum zysku przy minimum
                wysilku.>>

                Przy minimalnym wysiłku?! hahaha.. harują jak woły za mniej niż najniższa
                stawka w UK lub IRL. Ale jak wspomniałem, jest to odrębny temat na postawę
                Polaków, którzy sami sobie podkopują dołki i sami takim postępowaniem
                prowokują do tego by płacić im coraz mniej. Oni po prostu o to się
                proszą.

                >>Kazdy
                pracodawca zawsze i wszedzie chce miec jak
                najwiekszy zysk. Pracodawcy z UK czy IRL nie
                placa ludziom z dobrego serca tylko tyle ile
                musza zeby im nie uciekli.>>

                O! I tutaj Cię mam! Czyli że w Polsce jest coś nie tak w relacji pracodawca-
                pracownik, skoro ludzie z Polski uciekają???

                >>W Polsce panowal
                ogromny nadmiar sily roboczej a poza tym rynek
                pracy byl malo rozwiniety bo niestety za malo
                jest chetnych na to by byc pracodawca. To
                umozliwia wysokie zyski. Ale jezeli zycie
                pracodawcy jest tak slodkie to dlaczego samemu
                nie zostac pracodawcom i dawac swoim pracownikom
                kupe kasy z dobrego serca?>>

                Bardzo to zagmatwałaś, więc odpuszczę tutaj mój komentarz, bo cokolwiek bym
                nie napisał zaprzeczę sam sobie.

                >>Jeszcze 20 lat temu z IRL masowo
                ludzie wyjezdzali bo nie dalo sie wyzyc.>>

                Ja słyszałem, że nawet umierali z głodu! Za to teraz jedyny powód dla którego
                yjeżdżają teraz to pogoda. lepiej im pasuje Australia lub Nowa Zelandia.
                Ale wystarczyło im 20 lat by dojść do obecnego poziomu życia, o jakim w
                Polsce może pomarzyć 80% społeczeństwa. Zresztą obecna emigracja Polaków
                świadczy za siebie. Ile lat będzie potrzebować Polska??? Bo od transformacji
                mija już 17???

                >>No to przemysl jak dziala kapitalizm i przestan
                gadac o polskich przywarach. A moze nie jestes
                zdolny do myslenia wiec przekonasz sie kiedys
                jak sie skonczy bum w IRL i nie bedziesz dear
                coworker tylko fooking bastard sucking lots of
                muny>>

                Liczę się z tym, że ten boom z czasem minie, ale podziwiam Irlandczyków za
                to, że potrafią wykorzystać każdego centa z otrzymanych funduszy europejskich
                bo większość inwestycji jes finansowana z tego źródła i jednocześnie nie
                mogę zrozumieć dlaczego w Polsce są problemy z wykorzystaniem unijnych
                pieniędzy tworząc bariery prawne nie do przebycia dla inwestorów, ale nie
                będę już twierdził, że to polska przywara, bo widzę, że Cię to drażni.
                A kopa w dupę od ajriszy się nie obawiam. Nie mają polskiej mentalności.

                pozdrawiam
                • qvintesencja Niestety kafelek 14.12.07, 08:06
                  kaffelek napisał:

                  > I to jest własnie kwintesencja polactwa:

                  Niestety kafelek ale okazuje sie ze twoje
                  poglady to hardcore moher i dlatego uzywasz
                  takich bzdurnych sformulowan.

                  >uporczywe trzymanie się
                  > własnych racji i przy stałym twierdzeniu
                  że śnieg jest niebieski
                  > można samemu w to uwierzyć, nie mówiąc o
                  tym, że adwersarzowi można
                  > wmówić dziecko w brzuch.
                  > Czy Ty n a p r a w d ę nie dostrzegasz
                  tego, że polski biznes jest
                  > chory na krótkowzroczność.

                  Polski biznes jak i kazdy inny biznes
                  dostosowuje sie do warunkow. Jezeli mozna
                  gdzies szybko zbic duza kase to biznes robi
                  to. Dlatego dziala sie na krotka mete. Teraz
                  warunki sie zmieniaja, rynek sie rozwija i
                  biznes zaczyna dzialac inaczej.


                  > Jeslibyś napisała:"wszystkich rynków w
                  których dokonała się
                  > transformacja z systemu socjalistycznego
                  na kapitalistyczny - przyznałbym
                  > Ci rację.
                  > Po rabunkowej gospodarce socjalistycznej
                  dóbr naturalnych i narodowych
                  > przyszła pora na rabunkową gospodarkę siły
                  roboczej w kapitalizmie. Bo jak
                  > sama stwierdziłaś: jest jej nadmiar.

                  Przesadzasz z ta rabunkowoscia. Ale
                  oczywiscie jak jest nadmiar sily roboczej to
                  pracodawcy dociskaja pracobiorcow.

                  > I to już zaczyna się mścić brakiem
                  pracowników wykwalifikowanych, ale polscy
                  > decydenci zamiast postarać się polepszyć
                  warunki pracy, płacy i życia tym
                  > którzy jeszcze pozostali w tym (K)raju
                  kombinuje jakby sprowadzić do Polski
                  > chińczyków. Ich są miliardy, nie trzeba
                  się martwić że zabraknie...

                  Co za bdzura. Jacy decydenci decyduja?
                  Polski rynek pracy zostal wystawiony na
                  konkurencje i sa juz ogromne efekty z tego.
                  Natomiast pracodawcy oczywiscie chca sa
                  sobie skombinowac tansza sile robocza jesli
                  sie da. Przeciez NIKT nie chce byc idiota i
                  placci ludziom wiecej niz trzeba. A jak
                  myslisz dlaczego UK i IRL otwarly od razu
                  rynki pracy po wejsciu do Unii? Dlatego ze
                  pracodawcy chcieli miec dostep do tanszej i
                  bardziej zdyscyplinowanej sily roboczej.

                  Ty patrzysz moherowo: Jak brytolscy czy
                  irolscy pracodawcy wymusili otwarcie rynku
                  dla ludzi z Polskí zeby sobie obnizyc to bylo
                  fajnie bo TY na tym skorzystales. A jak
                  polscy pracodawcy chca miec tansza sile
                  robocza to jest be bo oni maja placic
                  ludziom wiecej.


                  > Sprostowanie: płace biorą się stąd, co
                  wypracuje PRACOWNIK brutto, czyli jego
                  > wynagrodzenie netto (pracownika) plus
                  podatki, plus ubezpieczenia, plus koszty
                  > związane z uzyskiem, czyli narzędzia,
                  odzież ochronna, i oczywiście zysk dla
                  > pracodawcy. Jeśli o czymś zapomniałem -
                  dopiszcie.

                  Uff, to jest juz zupelna welna. Pieniadz
                  wypracowuje pracodawca i z tego placi
                  pracownikowi. Pracownik robi dla pracodawcy,
                  czy to nie jest jasne? Pracownik moze
                  przejsc na samozatrudnienie i wtedy sam
                  wypracowuje pieniadz.


                  > krajach Europy, ale w Polsce dochodzą
                  dodatkowe obciązenia dla pracownika w
                  > postaci nieudolnej organizacji pracy,
                  nieuzasadnionych kosztów pośrednich,
                  > utrzymywania zbyt licznej kadry
                  kierowniczej, przyznawania sobie wysokich
                  > nagród finansowych przez personel
                  najwyższego szczebla, wysokich kosztów
                  > reprezentacyjnych....

                  Takie rzeczy sa mozliwe tylko w przypadku
                  niewystarczajcej konkurencji na rynku.
                  Jezeli pracodawcy maja mozliwosc osiagania
                  nadzwyczajnych zyskow bo jest nadmiar sily
                  roboczej to znaczy ze rynek pracy jest
                  nierozwiniety. Sytuacja w Polsce bardzo sie
                  pod tym wzgledem poprawia wskutek
                  konkurencji z rynku unijnego i dalej sie
                  bedzie poprawiala.

                  > Przy minimalnym wysiłku?! hahaha.. harują
                  jak woły za mniej niż najniższa
                  > stawka w UK lub IRL.

                  Mowa byla o pracodawcach. W warunkach
                  zamknietego rynku pracy i duzego nadmiaru
                  sily roboczej pracodawcy ,mieli lekko bo
                  cena pracy byla bardzo niska a za brama
                  czekal tlum chetnych. Teraz to sie szybko
                  zmienia.

                  > Ale jak wspomniałem, jest to odrębny temat
                  na postawę
                  > Polaków, którzy sami sobie podkopują dołki
                  i sami takim postępowaniem
                  > prowokują do tego by płacić im coraz
                  mniej. Oni po prostu o to się
                  > proszą.

                  Pleciesz wierutne bzdury. Takie zachowania
                  sa normalne w warunkach nadmiaru sily
                  roboczej ktora zaczyna konkurowac o miejsca
                  pracy.

                  > >>Kazdy
                  > pracodawca zawsze i wszedzie chce miec jak
                  > najwiekszy zysk. Pracodawcy z UK czy IRL
                  nie
                  > placa ludziom z dobrego serca tylko tyle
                  ile
                  > musza zeby im nie uciekli.>>
                  > O! I tutaj Cię mam! Czyli że w Polsce jest
                  coś nie tak w relacji pracodawca-
                  > pracownik, skoro ludzie z Polski
                  uciekają???

                  Po pierwsze tak samo jest wszedzie:
                  pracownicy zawsze uciekaja na lepsze warunki.
                  Po drugie ludzie z Polski wyjezdzaja z
                  powodu niedorozwoju rynku pracy i
                  konkurencji z innych rynkow. Relacje miedzy
                  pracodawcami i pracownikami w Polsce byly
                  zle wskutek ogromnego nadmiaru sily roboczej.
                  Jest to normalny mechanizm obowiazujacy
                  wszedzie. Jezeli w IRL zdarzy sie recesja,
                  zaczna wywalac i wzrosnie bezrobocie (czego
                  nikt wam nie zyczy) to nagle zobaczysz ze
                  zamiast pracownicy zamiast 'lovely
                  coworkers' stana sie 'fookin' bastards'.

                  > Bardzo to zagmatwałaś, więc odpuszczę
                  >tutaj mój komentarz, bo cokolwiek bym
                  > nie napisał zaprzeczę sam sobie.

                  Reprezentujesz typowe welniane myslenie w
                  ktorym ludzie najezdzaja na pracodawcow. Jak
                  pracodawcy maja raj to niech kazdy zostanie
                  pracodawca.

                  > > Ja słyszałem, że nawet umierali z głodu!
                  Za to teraz jedyny powód dla którego
                  > yjeżdżają teraz to pogoda. lepiej im
                  pasuje Australia lub Nowa Zelandia.
                  > Ale wystarczyło im 20 lat by dojść do
                  obecnego poziomu życia, o jakim w
                  > Polsce może pomarzyć 80% społeczeństwa.
                  Zresztą obecna emigracja Polaków
                  > świadczy za siebie. Ile lat będzie
                  potrzebować Polska??? Bo od transformacji
                  > mija już 17???

                  Niestety jeszcze raz objawiasz moher. Jest
                  totalnym idiotyzmem liczenie od upadku
                  komuny.Polska jest w Unii dopiero 3 lata.
                  Irlandia weszla w roku 1976 i zajelo im 15
                  lat zeby sie rozkrecilo. Natomiast to co
                  bylo w Irlandii powtarza sie i w Polsce:
                  pierwszym krokiem do poprawy sytuacji jest
                  uzdrowienie rynkow, szczegolnie
                  zlikwidowanie nadmiaru sily roboczej. I to
                  sie wlasnie w Polsce dzieje, jest to
                  zupelnie normalne. W efekcie musi nastapic
                  poprawa konkurencyjnosci calej ekonomii a to
                  sie obajwi i tym ze wyjazdy przestana byc
                  szczegolnie oplacalne.


                  > Liczę się z tym, że ten boom z czasem
                  minie, ale podziwiam Irlandczyków za
                  > to, że potrafią wykorzystać każdego centa
                  z otrzymanych funduszy europejskich
                  > bo większość inwestycji jes finansowana z
                  tego źródła i jednocześnie nie
                  > mogę zrozumieć dlaczego w Polsce są
                  problemy z wykorzystaniem unijnych
                  > pieniędzy tworząc bariery prawne nie do
                  przebycia dla inwestorów, ale nie
                  > będę już twierdził, że to polska przywara,
                  bo widzę, że Cię to drażni.

                  Nie znasz historii i dlatego pleciesz bajki.
                  Irlandia wykorzystuje lepiej kase z Unii bo
                  po prostu robi to juz bardzo dlugo. W Polsce
                  wykorzystanie jest o wiele lepsze niz kiedys
                  na poczatku bylo to w Irlandii.

                  > A kopa w dupę od ajriszy się nie obawiam.
                  >Nie mają polskiej mentalności.

                  Hahah, to poczytaj z historii co sie dzialo
                  gdy w Irlandii bylo wysokie bezrobocie.
                  Mozesz byc pewny ze gdyby bezrobocie w IRL
                  skoczylo powyzej 10% to byloby bardzo
                  nieciekawie.
                  • kaffelek Re: Niestety qvintesencjo 16.12.07, 18:46
                    Nie będę odpowiadał szczegółowo na Twój post, bo uważam ze szkoda czasu i jest to zwykłe bicie piany. Oczywiście, teoretycznie masz rację, rachunek ekonomiczny jest bezwzględny i firma nie
                    może dokładać do swego istnienia, a przynosić zyski, ale nie osłabiaj mnie taką wypowiedzią:

                    >>Uff, to jest juz zupelna welna. Pieniadz
                    wypracowuje pracodawca i z tego placi
                    pracownikowi. Pracownik robi dla pracodawcy,
                    czy to nie jest jasne? Pracownik moze
                    przejsc na samozatrudnienie i wtedy sam
                    wypracowuje pieniadz.>>

                    Pracodawca, choćby miał najintratniejsze kontrakty czy zamówienia może sobie palec w...
                    nos wsadzić i pogrzebać jeśli nie będzie miał ludzi do wykonania okreslonego zamówienia.
                    On uzgadnia cenę, koordynuje, i to on płaci pracownikom.
                    I jeszcze raz powtarzam: to pracownik wypracowuje pieniądz (jak to Ładnie określiłaś),
                    bez względu na to czy roznosi listy, szyje odzież, czy kopie doły.
                    To za jego, pracownika, pracę pracodawca rozlicza się ze zleceniodawcą naliczając do
                    "gołej" stawki pracownika narzuty o których pisałem poprzednio, czyli koszty pośrednie
                    plus zysk dla firmy. W efekcie ma się to tak, że do "gołej" stawki pracownika "dochodzi"
                    65-70% narzutów.
                    Być może inne kalkulacje dotyczą handlu, gdzie jak wiadomo pracodawca Utrzymuje się z
                    marży handlowej, ale takze i tutaj przychód pieniądza do kasy firmy oparty jest na
                    pracy pracowników: sprzedawców, magazynierów, kierowców.
                    Nawet własciel firmy transportowej posiadający samochody wartości kilkuset tysięcy,
                    czy nawet milionów złotych nie zarobi złotówki jesli nie zatrudni kierowców. Zalezność
                    jest chyba oczywista?
                    To pracownik wypracowuje zyski!!!
                    Także Poczta Polska gdyby nie "wysłygiwała" się listonoszami, nie mogłaby nie tylko podnosić opłat za tego rodzaju usługi, ale nie otrzymałaby z tego ani grosika. I nie byłoby kasy do podziału na zasadzie: wszystkim równo, dla nas większość, dla was g...o.

                    I łatwiej byłoby przejść każdemu pracownikowi na samozatrudnienie, niż pracodawcy samemu wziąć się za robotę.

                    Oczywiście, zasady te dotyczą większych firm, a nie sklepiku pani Zosi, która zatrudnia
                    panią Kasię. Tutaj rzeczywiście trudno twierdzić, że to pani Kasia utrzymuje pracodawcę
                    choć w przypadku braku pani Kasi sklepik byłby otwarty w mniejszej ilości godzin, co
                    dla pracodawcy, czyli pani Krysi byłoby stratą.

                    A tak na marginesie: do polskich przywar dorzucam jeszcze bezzasadną agresję,
                    impertynencję i nawet w przypadku wiedzy na jakiś temat - prymitywizm w dyskusji.
                • wrodarczyk.witold wracając do wątku... 15.12.07, 00:22
                  Do przyczyn takich jak
                  "dodatkowe obciązenia dla pracownika w postaci nieudolnej
                  organizacji pracy, nieuzasadnionych kosztów pośrednich, utrzymywania
                  zbyt licznej kadry kierowniczej, przyznawania sobie wysokich nagród
                  finansowych przez personel najwyższego szczebla, wysokich kosztów
                  reprezentacyjnych"

                  warto wspomnieć o częściowo ujętych w "kosztach pośrednich", takich
                  czynnikach narzuty na pracy w postaci wysokich podatków i ZUS;
                  pisaliśmy kiedyś o tym:
                  www.jobland.pl/aktualnosci/akt.php?id=352
                  (obecnie składki są trochę niższe niż w opisane tam, ale problem nie
                  zniknął).
                  Ponosząc te same koszty, pracodawca brytyjski wypłaca pracownikowi o
                  około połowę więcej netto. Rozmawiałem niedawno z firmą z UK, która
                  chciała otworzyć w Polsce oddział. Kiedy otrzymali informację o
                  narzutach na wynagrodzenia myśleli, że nastąpiła pomyłka... po
                  potwierdzeniu wysokości podatków i ZUS zrezygnowali z otwierania
                  biznesu w Polsce. Z innej opinii przedsiębiorcy prowadzącego
                  interesy w wielu krajach, w żadnym kraju nie zatrudnia tylu osób w
                  księgowości, co w Polsce.

                  Wracając do wspomnianej poczty, skoro ceny usług są powiedzmy 20%
                  wyższe w Polsce niż w UK, to gdyby ceny usług pocztowych w Polsce
                  zostały obniżone do poziomu brytyjskiego, poczta byłaby
                  (najprawdopodobniej) deficytowa. Tak więc, w tym przypadku nie jest
                  to wyłącznie rozpasany monopol wykorzystujący swoją pozycję, ani
                  też "kapitalista" wykorzystujący sytuację na rynku pracy, by płacić
                  jak najmniej. Firma ta działa po prostu wysoce nieefektywnie, a na
                  obniżenie cen i/lub podniesienie pensji ich istotnie nie stać.
                  Dodatkowo firma ta działa w kraju o bardzo niekorzystnych warunkach
                  do prowadzenia biznesu: systemie prawnym i infrastrukturze (kiepska
                  sieć dróg ma również wpływ na koszty i sprawność działania poczty)
                  • qvintesencja Witek przedmuchujesz 15.12.07, 21:39
                    wrodarczyk.witold napisał:

                    > około połowę więcej netto. Rozmawiałem
                    niedawno z firmą z UK, która
                    > chciała otworzyć w Polsce oddział. Kiedy
                    otrzymali informację o
                    > narzutach na wynagrodzenia myśleli, że
                    nastąpiła pomyłka... po
                    > potwierdzeniu wysokości podatków i ZUS
                    zrezygnowali z otwierania
                    > biznesu w Polsce. Z innej opinii
                    przedsiębiorcy prowadzącego
                    > interesy w wielu krajach, w żadnym kraju nie
                    zatrudnia tylu osób w
                    > księgowości, co w Polsce.

                    Przedmuchujesz sprawe. W tym roku masa firm
                    zagranicznych otworzyla sie w Polsce bo koszty
                    pracy z narzutami sa o wiele nizsze.


                    > Wracając do wspomnianej poczty, skoro ceny
                    usług są powiedzmy 20%
                    > wyższe w Polsce niż w UK, to gdyby ceny usług
                    pocztowych w Polsce
                    > zostały obniżone do poziomu brytyjskiego,
                    poczta byłaby
                    > (najprawdopodobniej) deficytowa. Tak więc, w
                    tym przypadku nie jest
                    > to wyłącznie rozpasany monopol wykorzystujący
                    swoją pozycję, ani
                    > też "kapitalista" wykorzystujący sytuację na
                    rynku pracy, by płacić
                    > jak najmniej. Firma ta działa po prostu wysoce
                    nieefektywnie, a na
                    > obniżenie cen i/lub podniesienie pensji ich
                    istotnie nie stać.
                    > Dodatkowo firma ta działa w kraju o bardzo
                    niekorzystnych warunkach
                    > do prowadzenia biznesu: systemie prawnym i
                    infrastrukturze (kiepska
                    > sieć dróg ma również wpływ na koszty i
                    sprawność działania poczty)

                    Akurat przyczepiles sie do poczty a to nie jest
                    dobry przyklad bo jeszcze tymczasem jest monopol.
                    Ten monopol nie jest tylko w Polsce i jest
                    przejsciowy:

                    Dotychczas rynek usług pocztowych w największym
                    stopniu otworzyły: Wielka Brytania, Niemcy,
                    Holandia, Szwecja i Finlandia; buntują się
                    natomiast: Polska, Belgia, Francja, Hiszpania,
                    Cypr, Grecja, Włochy, Węgry, Luksemburg i Malta.
                    Kraje sprzeciwiające się liberalizacji usług
                    pocztowych swoje stanowisko tłumaczą utratą
                    środków a tym samym niemożnością
                    prowadzenia "misji" na terenach wiejskich czy
                    nie rentownych.
      • wrodarczyk.witold Nie do końca tak-ale odpowiedzi nasuwają się same 13.12.07, 12:21
        Dyskusja okazała się bardziej interesująca niż myślałem...

        Kilka komentarzy ode mnie:

        1. Monopol poczty - istotnie, monopol poczty jest jedną z przyczyn
        jej niewydolności. Generalnie jednak monopol ma wpływ na wspomnianą
        różnicę w cenie znaczków, a nie na płace.
        Przypominam, że:

        - znaczek 2nd class do 100g kosztuje w UK 24p, a w Polsce znaczek na
        list zwykły - 1,35zł czyli ponad 35% więcej... Znaczek do za list do
        100g kosztuje 1,55 zł czyli jest to już o ponad połowę więcej...

        - 1st class vs priorytet: 34p za list do 100g, w Polsce 2,10zł za
        list do 50g, 2,30 za list do 100g - znowu znacznie drożej.

        Listy polecone już nie dają takiej różnicy, polecony do 50g z
        potwierdzeniem odbioru kosztuje 5,45 zł (za list do 100g 20 gr
        więcej), podczas gdy Recorded Signed for TM kosztuje 94p za list do
        100g (104p za 1st class, polski piorytet 6.20 - 6,40zł ).

        Podstawowe usługi pocztowe są nieporównywalnie droższe w Polsce i
        oczywiście tu głównym powodem jest monopol. Na pracę Poczta Polska
        nie ma jednak monopolu. Nie znam bieżących sprawozdań finansowych
        Poczty Polskiej, ale zdajesię przynosi ona zysk. Ciekawe, ile
        wynosiłby ten zysk, gdyby ceny listów obniżyć do poziomu
        brytyjskiego. Tylko zgaduję, że byłaby to strata.

        Listonosze domagają się podwyżek, poczta broni się, że jej nie
        stać... Gdzie więc pieniądze giną? Powodów jest, jak sądzę, kilka.

        i) Fatalna, bezsensowna organizacja pracy przekładająca się na
        obniżoną wydajność.

        ii) Nieprzemyślane inwestycje, z tych widocznych gołym okiem,
        inwestycja w pseudonowoczesność - numerki wydawane przez maszyny
        jako sposób na kolejki - oraz inwestycje w spółki niekoniecznie
        związane z pocztą. Dotego mnóstwo rzeczy których nie widzimy...
        Niestety zabawy państwowych "biznesmenów" w inwestycje kończą się
        często fatalnie.

        iii) Przykład: Placówka poczty w Arkadii w Warszawie. Elegancko,
        stal, marmur (numerków na szczęście nie ma), spora powierzchnia (w
        jednym z najdroższych centrów handlowych), dwie panie i kolejka na
        pół godziny (czyli ok 12 osób). Widać spore pieniądze włożone w
        wystrój, czynsz też pewnie niemały. Na poczcie, poza znaczkami,
        można kupić również wiele innych rzeczy - notesy, zabawki,
        kalendarze, pocztówki z designem jeszcze z lat osiemdziesątych...
        ogólnie mówiąc, tandeta tej klasy, która już dawno przestała się
        sprzedawać na bazarach najdalszej prowincji, leży na półkach
        sklepowych w "sklepie" sąsiadującym z luksusowymi butikami.
        Oczywiście pewnie ktoś będzie udowadniał że towar się świetnie
        sprzedaję - ja jednak, aby kupić kartki raczej udam sie do Empik-u
        po drugiej stronie pasażu. Kto to zamówił, zakupił i czemu? Wiem,
        tandeta też się musi gdzieś sprzedawać, ale czemu na poczcie, a nie
        na odpuście? Zamiast wykorzystywać sieć dystrybucji do sprzedaży
        zyskownych i dobrych produktów... kolejny przykład typowiego
        państwowego zarządzania.

        Oczywiście argument o niższej cenie rynkowej pracy (ogólnie) jest
        jak najbardziej słuszny, ale tłumaczenia, że poczta nie może
        pozwolić sobie na podwyżki dla listonoszy są mniej więcej na
        poziomie, "nie miej do mnie pretensji, że nie oddałem ci pieniędzy,
        bo je przepiłem".

        2. Większy rynek - z pewnością listy w UK są wysyłane częściej, gdyż
        takie są przyzwyczajenia. Czemu poczta nie promuje swoich usług, tak
        by ludzie więcej pisali listów i wysyłali kartki okolicznościowe?
        Pamiętam taką kampanię kilka lat temu, ale to wszystko. Niemniej
        cena jednostkowa jest wyższa, a produkt nie jest jednak niszowy -
        jest to powszechna usługa. Za taką samą masę przesyłek, poczta w UK
        dostaje mniej pieniędzy - czyli argument nie do końca trafny
        (niemniej oczywiście słuszny w wielu innych dziedzinach, gdzie
        poziom cen w Polsce jest dużo niższy).

        3. Parytet siły nabywczej - oczywiście koszty życia są w Polsce
        niższe. Choć warto pamiętać, że jest różnica, między kimś, kto
        zarabia 2000 zł i wydaje na życie 1500 zł (zostaje mu 500) a kimś,
        kto zarabia 1000 funtów i wydaje na życie 600 funtów (zostaje mu 400
        funtów). Ceny artykułów nie będących już podstawowymi "kosztami
        życia" są podobne - samochód, telewizor... Znaczki są droższe w
        Polsce :) - a porównując ceny parytetem siły nabywczej ile razy
        znaczek polski jest droższy..?

        Z racjonalnych argumentów - zła infrastruktura drogowa - transport
        jest w Polsce utrudniony. Być może też poczta ma narzucone jakieś
        zadania państwowe (nie wiem tego, nie sprawdzałem), które powodują
        ponoszenie strat - ale jest to w takim razie kolejny podatek w
        znaczku.

        To, że pocztę można zorganizować lepiej, potwierdza wejście
        konnkurenta, który oferuje tańsze i lepsze usługi, a by ominąć
        monopol, dociążą listy blaszkami, aby miały masę powyżej 50g. Poczta
        Polska zarzuca tej firmie "nieuczciwą konkurencję". Pytanie tylko po
        czyjej stronie jest uczciwość.

        Jobland.pl - praca za granicą
        Szukasz informacji lub ofert pracy za granicą? }}} Skorzystaj z wyszukiwarki {{{
        }}} Tanie bilety lotnicze {{{
        • qvintesencja Witek ty nie pojmujesz 13.12.07, 13:23
          wrodarczyk.witold napisał:

          > 1. Monopol poczty - istotnie, monopol
          poczty jest jedną z przyczyn
          > jej niewydolności. Generalnie jednak
          monopol ma wpływ na wspomnianą
          > różnicę w cenie znaczków, a nie na płace.

          No jasne ze nie. Na płace ma wplyw cena
          rynkowa sily roboczej.

          > Listonosze domagają się podwyżek, poczta
          broni się, że jej nie
          > stać... Gdzie więc pieniądze giną?
          > Oczywiście argument o niższej cenie
          rynkowej pracy (ogólnie) jest
          > jak najbardziej słuszny, ale tłumaczenia,
          że poczta nie może
          > pozwolić sobie na podwyżki dla listonoszy
          są mniej więcej na
          > poziomie, "nie miej do mnie pretensji, że
          nie oddałem ci pieniędzy,
          > bo je przepiłem".

          Witek ty nie pojmujesz ekonomii. Jezeli sa
          ludzie na rynku za nizsza cene to kto bedzie
          im placil wiecej? I po co? Dlatego
          pracodawca placi wiecej tylko wtedy gdy nie
          ma ludzi albo ludzie mu uciekaja bo to
          znaczy ze nie jest konkurencyjny na rynku.

          > 2. Większy rynek - z pewnością listy w UK
          są wysyłane częściej, gdyż

          Wydajnosc pracy, organizacja i cala reszta
          sa tylko pochodnymi sytuacji na rynku pracy.
          Jezeli pracodawca nie moze znalezc taniej
          sily roboczej to musi zatrudnic drozsza ale
          to mu wejdzie na koszty wiec musi zrobic tak
          by drozsza sila robocza wiecej wypracowala.

          Mowiac obrazowo musi wtedy zamiast zatrudnic
          pieciu listonoszy dymajacych na piechote
          jednego w samochodzie. Ale na samochod musi
          wziac kredyt i go splacac wiec dopoki nie
          jest do tego zmuszony robi tanimi ludzmi.


          > 3. Parytet siły nabywczej - oczywiście
          koszty życia są w Polsce
          > niższe. Choć warto pamiętać, że jest
          różnica, między kimś, kto
          > zarabia 2000 zł i wydaje na życie 1500 zł
          (zostaje mu 500) a kimś,
          > kto zarabia 1000 funtów i wydaje na życie
          600 funtów (zostaje mu 400
          > funtów). Ceny artykułów nie będących już
          podstawowymi "kosztami
          > życia" są podobne - samochód, telewizor...

          Tak, ale mimo wszystko laczne koszty zycia w
          Polsce sa nizsze i przelicznik funciora jest
          1:3 a nie 1:5.

          > Znaczki są droższe w
          > Polsce :) - a porównując ceny parytetem
          siły nabywczej ile razy
          > znaczek polski jest droższy..?

          To sa porownania do niczego. Bo wiele innych
          cen jest wyzszych.


          > To, że pocztę można zorganizować lepiej,
          potwierdza wejście
          > konnkurenta, który oferuje tańsze i lepsze
          usługi, a by ominąć
          > monopol, dociążą listy blaszkami, aby
          miały masę powyżej 50g. Poczta
          > Polska zarzuca tej firmie "nieuczciwą
          konkurencję". Pytanie tylko po
          > czyjej stronie jest uczciwość.

          Kazdy monopolista chce zachowac swoj monopol
          bo daje on latwa kase. Monopol poczty w
          Polsce niedlugo sie skonczy bo wymaga tego
          Unia.

          Twoje rozumowanie jest jednak ograniczone.
          Bo wydaje ci sie ze jak poczta bylaby super
          zorganizowana to placilaby wiecej ludziom.
          To jest pomylenie, kazdy pracodawca placi
          ludziom ich cene rynkowa bo musí dbac o
          swoje zyski i rentownosc. Place moga sie
          zwiekszac tylko wtedy gdy na rynku nie ma
          zbyt duzo sily roboczej. Bo wtedy pracownicy
          uciekaja tam gdzie lepiej placa i pracodawca
          zostane lodzie bo nie ma kim robic.
          • wrodarczyk.witold Re: Witek ty nie pojmujesz 13.12.07, 15:18
            Nie będę się wgłębiał już w szczegółowe dyskuje na temat
            funkcjonowania gospodarki rynkowej.

            Niektóre usługi poczty w UK są droższe - niemniej fakt jest taki, że
            podstawowa usługa w Polsce jest droższa. Listy rejestrowane special
            delivery w UK są dużo droższe, ale zawierają gwarancję dostarczenia
            (np. następnego dnia do 9:00) oraz zwrot pieniędzy i odszkodowania w
            razie opóźnienia, zagubienia lub zniszczenia.

            Jestem prawie pewien, że poczta, gdyby świadczyła usługi po cenach
            takich jak w UK, byłaby deficytowa. Nie mam bieżących danych, ale
            zysk netto swego czasu był poniżej 10% obrotów. Gdyby więc ceny
            obniżyć o dwadzieścia parę procent (do poziomu brytyjskiego) - firma
            zaczęłaby tracić pieniądze.

            Stąd oczywiście kurczowe trzymanie się monopolu - po uwolnieniu
            rynku Poczta Polska będzie miała ogromne trudności z dostosowaniem
            się do konkurencji (ceny) oraz zmian na rynku pracy (płace). Może
            się okazać, że będzie znowu potrzebowała pomocy państwa (choć nie
            wiem, czy bedzie to zgodne z zasadami UE).

            Podobnych firm w Polsce jest więcej: LOT, PKP itd. Mimo
            podejmowanych działań i z pewnością wielu korzystnych posunięć,
            góruje jednak niekompetencja, brak koncepcji i nieudolne zarządzanie
            przez państwowych "managerów" z nadania politycznego.

            Listonosz jest tu jedynie na końcu łańcucha błędów, podobnie jak
            zresztą kolejarz. Zarobki są niskie, a z drugiej strony konsumenci
            narzekają na wysokie ceny i niską jakość usług (od razu uprzedzam -
            znam ceny pociągów w UK i wiem że są dużo wyższe). Na szczęście
            zetknięcie z rzeczywistością i stopniowe ograniczanie monopoli
            wymusi zmiany, pytanie tylko kiedy.
            • Gość: sbs Re: Witek ty nie pojmujesz IP: *.static.dsl.as9105.com 13.12.07, 15:24
              Hmm ze LOT jest deficytowa firma? no nie wiem.

              Wiem ze np gornictwo jest.
              • wrodarczyk.witold deficyt i zysk ... 13.12.07, 16:22

              • wrodarczyk.witold Deficyt i zysk - teraz z tekstem. 13.12.07, 16:30
                LOT w 2006 roku przyniósł zysk. Wyniknął on jednak ze sprzedania
                majątku, odziedziczonego jeszcze po przedsiębiorstwie państwowym i
                skarbie państwa.

                Cytuję:
                "W 2006 roku PLL LOT uzyskały 539,8 mln zł zysku netto. Dobry wynik
                spółka osiągnęła dzięki sprzedaży aktywów, głównie udziałów w spółce
                LIM. Przychody z działalności podstawowej w ubiegłym roku wyniosły
                2.761,4 mln zł (spadek o 0,4%), a koszty działalności podstawowej -
                2.792,3 mln zł (wzrost o 4,2%)"
                - czyli podstawowa działalność jest cału czas deficytowa i przynosi
                stratę rzędu 30 mln.

                Ponadto straty grupy lot są "upychane" np. w Centralwings (moim
                zdaniem jedna z najgorszych linii lotniczych jakie znam). Nowy
                Przewoźnik (CentralWings) jest deficytowy i jedynie dlatego, że jest
                spółką zależną nie jest widoczny w wynikach LOT. Ci, którzy zetknęli
                się bliżej z LOT i Centralwings, mogą powiedzieć więcej o stylu
                zarządzania i profesjonalizmie tej firmy).

                Nie wspominam o "romansie" ze Swissair i aferą, w którą zamieszany
                był również zarząd LOT.

                O górnictwie sie już nie będę wypowiadać, nie chodzi zresztą o to,
                czy w tej czy innej państwowej firmie jest lepiej czy gorzej. Ogólny
                obraz nie jest za wesoły...
            • qvintesencja Re: Witek ty nie pojmujesz 13.12.07, 19:04
              wrodarczyk.witold napisał:

              >Na szczęście
              > zetknięcie z rzeczywistością i stopniowe
              ograniczanie monopoli
              > wymusi zmiany, pytanie tylko kiedy.

              Przytaczasz przyklady panstwowych monopoli z
              Polski jako ilustracje zlego stanu ekonomii.
              Te monopole juz odliczaja czas. A co do firm
              z udzialem wlasnosci panstwa to prawo unijne
              zabrania ich dofinansowania z kasy panstwa. Wiec
              to wszystko w ciagu kilku lat sie wyprostuje.

              Trzeba jednak pamietac ze nie zawsze rynek sam
              wszystko wyprostuje bo czasem rynek jest
              ograniczony. Najlepszym przykladem jest
              prywatyzacja kolei w UK. Oprocz rynku musi byc
              jeszcze silny nadzor nad przestrzeganiem prawa i
              surowe kary bo inaczej w pogoni za zyskiem firmy
              zaniedbuja bezpieczenstwo.
              • Gość: artur Re: Witek ty nie pojmujesz IP: *.vic.bigpond.net.au 14.12.07, 09:22
                ja przeszedlem sie na moje pierwsze angielskie zakupy to sie
                zdziwielem ze ceny wiekszosci artykulow podstawowych byly minimalnie
                wyzsze od takich samych w Polsce, a niektore nawet nizsze, wiec skad
                placa nawet minimalna jest w UK wyzsza od minimalnej w Polsce za te
                sama prace?
                np. butelka oleju roslinnego 0,5 funta w UK, w RP 3 pln;


                jakis ekonomista potrafi to wyjasnic?
                • Gość: ff Re: Witek ty nie pojmujesz IP: *.as15444.net 14.12.07, 12:51
                  sprowadza sie to glownie do realnych obrotow sklepow

                  nalezaloby tez porownac ceny w hurtowniach
                • qvintesencja Artur no problem 14.12.07, 13:08
                  Gość portalu: artur napisał(a):

                  > ja przeszedlem sie na moje pierwsze angielskie
                  zakupy to sie
                  > zdziwielem ze ceny wiekszosci artykulow podstawowych
                  byly minimalnie
                  > wyzsze od takich samych w Polsce, a niektore nawet
                  nizsze, wiec skad
                  > placa nawet minimalna jest w UK wyzsza od minimalnej
                  w Polsce za te
                  > sama prace?
                  > np. butelka oleju roslinnego 0,5 funta w UK, w RP 3
                  pln;
                  > jakis ekonomista potrafi to wyjasnic?

                  Zakladamy ze porownujesz identyczne artykuly.

                  1. W UK nie ma podatku VAT na zywnosc.
                  2. Cena zalezy od klasy sklepu: ten sam produkt o
                  Harrodsa moze kosztowac znacznie wiecej niz w Lidlu.
                  3. W cenach produktow duza role odgrywa wielkosc rynku
                  zbytu. Im wiekszy rynek tym wieksze zamowienia
                  sklada siec sklepow i dostaje nizsza cene.
                  4. Cena jest wyzsza tam gdzie rynek jest mniej
                  konkurencyjny (w Polsce jest duzo roznych sieci wiec
                  to nie powinno byc decydujace).

                  Koszty sily roboczej w Polsce sa o wiele nizsze niz w
                  UK ale obecnie w handlu te koszty nie sa glownym
                  czynnikiem ceny, szczegolnie jesli jest wysoki zbyt na
                  pracownika.
    • listonosz997 Re: Mam pytanie czemu listonosz w Polsce zarabia 15.12.07, 22:15
      Napewno należało by sie przyjżec strukturze zażądzania poczta w UK tam napewno nie ma tylu nie potrzebnych stanowisk.
      i bardzo interesowało by mnie porównanie zarobków naszych dyrektorów z dyrektorami w UK ta różnica moim zdaniem juz nie była by taka ogromna jak różnice zarobków listonoszy w tych krajach .
      • qvintesencja Nie tak listonosz 16.12.07, 20:06
        listonosz997 napisał:

        > Napewno należało by sie przyjżec strukturze
        zażądzania poczta w UK tam napewno
        > nie ma tylu nie potrzebnych stanowisk.

        Moze tak jest ale to jest pikus,

        > i bardzo interesowało by mnie porównanie
        zarobków naszych dyrektorów z dyrektor
        > ami w UK ta różnica moim zdaniem juz nie była
        by taka ogromna jak różnice zarob
        > ków listonoszy w tych krajach .

        Moze tak jest ale to nie ma znaczenia.

        Poczta w Polsce ma monopol na listy wiec nie ma
        potrzeby dbac o sprzedaz, zyski i wydajnosc
        pracownikow. To sie zmieni jak monopol bedzie
        likwidowany. No i jak nie bedzie mozna znalezc
        chetnych do pracy listonoszy.
    • qvintesencja Witek ruch na poczcie sie zaczyna 18.12.07, 19:32
      "Projekt nowelizacji ustawy zakłada, że Poczta
      Polska zostanie objęta przepisami prawa
      upadłościowego i naprawczego. Oznacza to, że
      będzie można ogłosić jej upadłość" - podało
      Centrum Informacyjne Rządu (CIR) w komunikacie
      we wtorek.

      CIR podał także w komunikacie, że obecnie, w
      przypadku generowania strat, poczta może uzyskać
      pomoc państwa ze środków budżetowych na
      restrukturyzację, co budziło zastrzeżenia
      Komisji Europejskiej, która uznała, że takie
      prawo umożliwia przedsiębiorstwu korzystanie z
      nieograniczonej pomocy Skarbu Państwa.

      Poprzedni rząd, który zakładał prywatyzację
      Poczty Polskiej najpóźniej w 2011 roku, przyjął
      pod koniec marca projekt ustawy o
      komercjalizacji państwowego przedsiębiorstwa
      Poczta Polska.

      biznes.onet.pl/0,1660603,wiadomosci.html
      • zadyma1 Norweska poczta okradła Polaków 24.12.07, 13:54
        Norweska poczta zawiesza wysyłanie listów wartościowych do Polski.
        Prokuratura i policja prowadzą dochodzenie w sprawie okradania przez
        nieuczciwych pracowników poczty listów, które norweska Polonia
        wysyłała do krewnych w kraju.

        ----------------------
        Śledztwo wykazało, że przesyłki znikały zarówno w rozmaitych
        ogniwach poczty, jak i poza nią. Poczta zmuszona będzie wypłacić
        odszkodowania milionowej wartości za skradzione listy. Jak podaje
        Dagens Naringsliv w ciągu ostatnich 2 lat wyrzucono z pracy ponad 50
        pracowników poczty przyłapanych na kradzieży. Wiele osób uprzednio
        karanych zgłaszało się do pracy na poczcie, która nie sprawdzała ich
        przeszłości. W ciągu ostatniego roku zaginęło także ponad 200 nowych
        paszportów, które w Norwegii często wysyła się zwykłym listem.
        Kradzieży paszportów dokonywano najprawdopodobniej na zlecenie
        gangów przestępczych działających w Oslo.

        www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-48536.html

        • Gość: ink Re: Norweska poczta okradła Polaków IP: *.range86-140.btcentralplus.com 24.12.07, 16:11
          A ja pracowalam jako listonosz w UK i mialam 8 funtow na
          godzine ,praca ciezka zwlaszcza gdy sa trudne warunki atmosferyczne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka