chickenshorts
22.10.09, 08:45
www.nature.com/nature/journal/v455/n7216/full/4551038a.html
Bycie człowiekiem: Religia: Skazani, żeby wierzy // autor eseju:
Pascal Boyer
Jako że mnóstwo rysów kognitywnych predysponuje nas do wiary, ateizm
będzie zawsze trudniej sprzedać niż religię, wyjaśnia Pascal Boyer.
Czy religia jest produktem naszej ewolucji? Samo pytanie sprawia,
że wiele osób, czy to religijnie usposobionych czy też przeciwnie,
po prostu kuli się w sobie, choć dla innych powodów. Niektórzy
ludzie wierzący lękają się, iż zrozumienie procesów leżących u
podstaw wiary może tę wiarę podważyć. Inni obawiają się, że to coś,
co zostanie uznane za element naszego dziedzictwa ewolucyjnego,
będzie interpretowane jako dobre, prawdziwe, konieczne czy
nieuniknione. Jeszcze inni, w tym wielu naukowców, odrzuci całą
sprawę, postrzegając religię jako infantylny, niebezpieczny nonsens.
Takie reakcje utrudniają próby ustalenia dlaczego i zrozumienia na
jakich zasadach religijne myślenie pozostaje tak wszechobecne, nawet
dominujące, w ludzkich społeczeństwach – zrozumienie, które jest
szczególnie istotne w obecnym klimacie religijnego fundamentalizmu.
Pytając czy religia nie jest aby jednym z efektów posiadania
takiego typu mózgu, w jaki zostaliśmy wyposażeni, możemy rzucić
nieco światła na problem: jakie to rodzaje religii ‘przychodzą
naturalnie’ do ludzkich umysłów. Możemy badać wspólne założenia,
na jakich budowane są religie, jakkolwiek odmienne, i sprawdzić
związki między religią a konfliktem etnicznym. I wreszcie możemy
zaryzykować domysły na temat realnych szans dla ateizmu.
Kognitywne i ewolucyjne studia badawcze religii zaczęły osiągać
dojrzałość w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Nie próbują już
identyfikować genu czy grupy genów odpowiedzialnych za myślenie
religijne; ani nie wymyślają ewolucyjnych scenariuszy, jak mogło
dojść do tych religii jakie znamy. Robią dużo lepsze rzeczy.
Proponują nowe hipotezy i przedstawiają sprawdzalne przewidywania.
Pytają, co takiego w ludzkim charakterze czyni religię możliwą, co
sprawia, że odnosi ona takie sukcesy. Religijne myślenie i
zachowanie mogą być uznane za element naturalnych ludzkich
możliwości i zdolności, jak muzyka, systemy polityczne, więzy
rodzinne czy związki i sojusze etniczne. Wyniki badań i odkrycia
psychologii kognitywnej, neurologii, antropologii kultury i
archeologii obiecują zmiany w naszych poglądach na temat religii.
Oparte na założeniu
Jednym z takich ważnych odkryć (wnioskiem z zebranych danych) jest
to, że ludzie są świadomi jedynie części swoich religijnych pojęć i
wyobrażeń. Oczywiście – są oni w stanie opisać ich wierzenia, jak to
na przykład, że istnieje wszechmocny Bóg, który stworzył świat, czy
to, że w lesie ukrywają się duchy. Psychologia kognitywna jednak
demonstruje, że takim wyraźnie przystępnym wierzeniom zawsze
towarzyszy chmara milczących założeń powszechnie niedostępnych
inspekcji świadomości.
Dla przykładu, eksperymenty ujawniają, że większość ludzi, bez
względu na to jakie by nie były ich specyficzne wierzenia, żywi
wysoce antropomorficzne oczekiwania wobec bogów. Kiedy słyszą
opowieść, w której bóg zajmuje się wieloma problemami jednocześnie,
koncepcja taka wydaje się im bardzo prawdopodobna, jako że bogowie
zwykle opisywani są jako istoty o nieograniczonej mocy kognitywnej.
Powracając jednak do tej samej opowieści chwilę później, większość
ludzi uważa, że bóg zajął się najpierw jednym problem, a potem
skoncentrował się na następnym. Ludzie oczekują również, że umysły
ich bogów funkcjonują bardzo podobnie do ludzkich umysłów,
demonstrując te same procesy percepcji, pamięci, wnioskowania i
motywacji. Takie oczekiwania są nieświadome i najczęściej w
sprzeczności z ‘konkretami’ ich wiary.
Badania pokazują, że w przeciwieństwie do świadomych wierzeń, bardzo
zróżnicowanych w zależności od tradycji religijnej do której należą,
te ‘ciche’, nienazwane założenia i przypuszczenia są bardzo podobne
w różnych kulturach i religiach. Możliwe że podobieństwa biorą się
ze szczególnych cech ludzkiej pamięci. Przeprowadzone eksperymenty
sugerują, że najbardziej pamięta się opowieści, zawierające
mieszankę nieprawdopodobnych wyczynów fizycznych (w których postaci
przechodzą przez ściany lub w jednym momencie przenoszą się z
jednego miejsca do innego odległego) i prawdziwych cech ludzkiej
psychologii (percepcji, przemyśleń, zamiarów). Być może kulturowy
sukces bogów i duchów bierze się z tych skłonności (słabości?)
naszej pamięci.
Gatunek ludzki ma również słabość do utrzymywania kontaktów z już
wspomnianymi, a także innymi, nie-materialnymi… ‘agentami’, i to
już we wczesnym dzieciństwie. W odróżnieniu od innych zwierząt
społecznych, ludzie są naprawdę świetni w nawiązywaniu i
utrzymywaniu relacji z różnymi osobnikami poza ich fizyczną
obecnością; hierarchie społeczne i koalicje, na przykład, łączą w
swych szeregach czasowo nieobecnych członków. Więcej nawet – od
czasu dzieciństwa, człowiek tworzy trwałe, niezmienne i ważne
relacje społeczne z charakterami fikcyjnymi, wymyślonymi
przyjaciółmi, zmarłymi krewnymi, nigdy nie widzianymi bohaterami i
wy-marzonymi kumplami. Doprawdy – niezwykłe umiejętności
socjalizacyjne wśród ludzi, w porównaniu z innymi naczelnymi, mogą
być doskonalone przez ciągłą praktykę z wyobrażonymi czy nieobecnymi
partnerami.
Przy takich zdolnościach do nawiązywania łączności z
niematerialnymi, bezcielesnymi agentami, to już tylko kroczek do
tworzenia pojęć duchów, konceptualizacji zmarłych przodków i bogów,
którzy są i niewidzialni i niedotykalni, a jednak towarzysko
zaangażowani. To również może tłumaczyć dlaczego w zdecydowanej
większości kultur, przynajmniej niektóre ponadludzkie charaktery, w
jakie ludzie wierzą, przejawiają moralne troski. Ci przedstawiciele
zaświatów charakteryzują się zdolnością pełnego wglądu jedynie w
moralnie znaczące działania. Eksperymenty pokazują, że dużo bardziej
normalne wydaje się myślenie: ‘bóg (bogowie) wie, że ukradłem te
pieniądze’, niż: ‘bóg wie, że na śniadanie jadłem owsiankę’.
Dodatkowo, neurofizjologia zachowań nałogowych, trudnych do
zaprzestania u ludzi i innych zwierząt zaczyna kierować światło na
rytuały religijne. Zachowania te to stereotypowe, często powtarzane
czynności, partycypujący czują przymus wykonywania, mimo że
większość z nich nie przynosi żadnych wyraźnych ani widocznych
rezultatów, jak uderzanie się w piersi po trzykroć przy jednoczesnym
powtarzaniu stałej formułki. Ceremonialne, zrytualizowane
zachowania można zaobserwować wśród pacjentów z zaburzeniami
natręctw, a także w rutynowych czynnościach u małych dzieci. W takim
kontekście, rytuały mają zwykle związek z myśleniem o brudzie,
skażeniu i oczyszczeniu, niebezpieczeństwie i protekcji, obowiązku
używania pewnych kolorów czy cyfr, czy też potrzebie budowania
bezpiecznego i zorganizowanego otoczenia i środowiska.
Wiadomym jest obecnie, że ludzkie mózgi wyposażone są w zestawy
układów ostrzegania i zapobiegania, przeznaczeniem których jest
zapobieganie potencjalnemu niebezpieczeństwu, napaści czy zakażeniu.
Te układy powodują konkretne zachowania, takie jak mycie, pranie i
sprawdzanie najbliższego otoczenia. Gdy taki system wpadnie
w ‘nadnatężenie’ (ang. overdrive), produkuje patologię, nerwicowe
natręctwa. Religijne oświadczenia i orędzia o czystości, skażeniu,
ukrytych niebezpieczeństwach ze strony czyhającego szatana, mogą
także aktywować te ośrodki w mózgu i sprawić, że rytualne
zabezpieczenia (oczyszczanie, sprawdzanie, ustalanie granicy
świętego miejsca) stają się intuicyjnie pociągające.
CDN