restyler
18.11.09, 08:51
Nawet bardzo inteligentni ateiści, będący wykształconymi erudytami, niezwykle
rzadko dostrzegają tę prawdę. Z tego powodu często, w mniej lub bardziej
zamaskowany sposób, przybierają postawę wyższości wobec wierzących: "Nie
wierzę w nieudowodnione mity i bajki. Jestem bardziej racjonalny od
wierzących". Jest to jeden z czynników bardzo utrudniających komunikację
pomiędzy wierzącymi i ateistami, czyniących ją frustrującą, prowadzący do
wzajemnego niezrozumienia, a w efekcie najczęściej do niechęci.
Wiara to przekonanie nie poparte dowodami. Ateista, to ktoś kto nie wierzy w
Boga. Jest to jednak dokładnie taka sama wiara, jak wiara wierzących. Uczciwy
ateista, ale także uczciwy wierzący np. w Boga, może powiedzieć tylko jedno:
nie wiem, nie rozumiem jaki jest cel i sens istnienia rzeczywistości, dlaczego
w ogóle istnieje. Cała reszta jest wiarą.
Ateizm może znajdować wsparcie w różnych systemach myślowych, np. mógłby
opierać się na założeniach cyników, czy na światopoglądzie nihilistycznym.
Dzisiaj najczęściej wsparciem tym jest światopogląd naukowy. Jest to jednak
poważny błąd logiczny, metodologiczny, świadczący w istocie o niezrozumieniu
nauki.
Nauka w oparciu o przyjęte założenia (paradygmat metody naukowej) bada pewien
obszar rzeczywistości. Kluczowe dla jej metod jest powtarzalne doświadczenie,
eksperyment. Założenia te powodują, że nauka pewnych pytań w ogóle nie zadaje,
nie pyta o Boga, o sens istnienia rzeczywistości, itp. Co więcej nie jest w
stanie odpowiedzieć na najważniejsze pytania, jak np. o to czym jest
samoświadomość. Ma w tym zakresie tylko pewne teorie. A to przecież
samoświadomość określa kim jesteśmy. Zrozumienie zjawiska świadomości byłoby
zapewne zrozumieniem istoty naszego bytu. Nauka jest dość skuteczna w tym co
robi, ale nawet w tym zakresie błądzi we mgle. Na przykład nie jest w stanie
uzgodnić dwóch podstawowych teorii nowoczesnej fizyki, z których każda
odrębnie jest podstawą dla funkcjonowania wielu wynalazków. Czy w oparciu o
bardzo niepełną wiedzę, o niewielkim fragmencie rzeczywistości, można
wnioskować co do całości? Nie. Byłoby to bardzo nienaukowe podejście. Można
snuć różne teorie, ale w żaden sposób nic o tej całości powiedzieć nie można.
Miało tę świadomość wielu genialnych, uznanych naukowców, którzy wierzyli w
Boga. Bo czy wybiorę ateizm, czy wybiorę wiarę w Boga, jest to tylko i
wyłącznie wiara.
Zrozumienie tego mogłoby bardzo usprawnić komunikację między ateistami i
"klasycznie" wierzącymi. Jeśli obie strony mówią nie wiem, ale wierzę w to i w
to, to mogą zobaczyć swoją równość. Mogą postrzec, że są w tym samym punkcie
poznawczym. To mogłoby być podstawą do wzajemnego szacunku i rozpocząć wspólne
poszukiwania, wspólne badanie rzeczywistości, owocną wymianę idei, zamiast
destrukcyjnych, miałkich sporów o to, kto ma rację. Nikt nie ma racji, bo nie
może mówić o żadnej racji ten kto nie wie.