anka.panorzewska 24.04.11, 22:45 Bełkot od tysięcy lat trwa, jakby ludziom było mało, czy ma wylądowac kosmita i oficjalnie ogłosić że boga nie ma, dopiero wtedy się z tym zgodzicie? www.nie.com.pl/grafika/inne/chrapaleswnocy_172011.jpg Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kotekali Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 24.04.11, 22:50 albo chociaz , zeby Bog wreszcie sie zlitowal i pokazal....chociaz kosmita wydaje sie duzo bardziej rzeczywisty :) Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 25.04.11, 09:17 Słowo ludzkiej mowy, którego sens, jest NIEMATERIALNY, a którego to sensu nośnikiem, jest materialna fala akustyczna, jest MINIMALNYM, POSTRZEGALNYM DOWODEM NASZEGO WSPÓŁISTNIENIA. Skoro według ciebie, Istot Boskich nie ma, to podaj dowód zależności od ciebie, wartości słowa, wypowiadanego z twoich ust. Wartości słowa, dowodzi jego sens. Zatem proszę, abyś podała dowód zależności od ciebie sensu słowa, który to sens, może mieć wartość sprawiedliwą-zgodną z Nauką Ojca(Boga), albo może mieć wartość niesprawiedliwą-sprzeczną z Nauką Ojca(Boga). Trzeciej opcji, nie ma. Musisz wybrać, jedną z tych dwóch. Jeżeli posłużysz się sensem sprawiedliwym, to w ten sposób, dowiedziesz swojego POSŁUSZEŃSTWA Nauce Wszechmogącego Ojca, którą to Naukę, oznajmił nam tylko Syn(Bóg). A jeżeli posłużysz się sensem niesprawiedliwym, to w ten sposób, sama się nim ukarzesz, przy okazji karząc innych. Posłuszeństwo i kara, nie mogą być rozpatrywane, jako dowody zależności wartości sensu słowa wypowiadanego z ust, od człowieka. Innych opcji nie ma. Pozostaje, m.in, udzielić odpowiedzi: Dzięki KOMU mówimy? W świadectwach Nauki Ojca(Boga) czytamy: "Bo wy nie jesteście, którzy mówicie, ale Duch, Który mówi wewnątrz was." Niematerialność sensu słowa, i brak dowodu zależności sensu słowa, są FAKTAMI, które potwierdzają powyższą wiadomość podaną w Nauce Jedynego Ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 02.03.12, 19:03 Co za bełkot!!! Tego, chyba, żaden ksiądz z ambony nie odważyłby się powiedzieć.... Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 To po co wałkujesz ? :) 25.04.11, 09:40 anka.panorzewska napisała: > Bełkot od tysięcy lat trwa, Jaki bełkot ? Ateistyczny ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
pocoo Re: To TY wałkujesz ? :) 25.04.11, 09:57 chasyd_666 napisał: > Jaki bełkot ? Ateistyczny ? :) Nie kochanie(Jezus kazał miłować nawet ciebie),religijny.Każdy po swojemu,każdy tylko prawdę i się kręci.A może by tak zmieszać te wszystkie prawdziwe religie? Ciekawy byłby koktajl. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: To TY wałkujesz ? :) 25.04.11, 20:24 pocoo napisała: > Nie kochanie Sądzisz, że anka nie potrafi odpowiedzieć ? :) >religijny. A co jest bełkotem ? Odpowiedz Link Zgłoś
rkcb A co jest bełkotem ? 25.04.11, 22:36 Stwierdzenie: "Bóg istnieje" Jest bełkotem - chyba, że potrafisz przedstawić dowód na istnienie boga. Dodajmy - dowód spełniający wymagania metodologi naukowej, najlepiej poparty powtarzalnym eksperymentem... Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: A co jest bełkotem ? 26.04.11, 10:57 rkcb napisał: > Stwierdzenie: > "Bóg istnieje" > Jest bełkotem To już prędzej bełkotem jest to co piszesz... "Bóg istnieje" jest stwierdzeniem sensownym, racjonalnym, logicznym. > chyba, że potrafisz przedstawić dowód na istnienie boga. > Dodajmy - dowód spełniający wymagania metodologi naukowej, najlepiej poparty po > wtarzalnym eksperymentem... Jak wyobrażasz sobie taki ekseryment ? Nauka nie jest w stanie udowodnić światopoglądu. Także ateizmu. Czy ateizm jest bełkotem ? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
rkcb Re: A co jest bełkotem ? 30.04.11, 22:22 > "Bóg istnieje" jest stwierdzeniem sensownym, racjonalnym, logicznym. Chyba kpisz. Gdzie sens, jeżeli boga nie ma, gdzie logika, jeżeli bóg jest alogiczny, gdzie racjonalizm, jeżeli do przyjęcia istnienia boga jest potrzebna wiara, a nie dowód. > Jak wyobrażasz sobie taki eksperyment ? To rzeczywiście problem - ale to problem tych, którzy postulują istnienie boga - nie mój. Jak ktoś postulował istnienie elektronu, DNA, ewolucji, hormonów, czy innych milionów rzeczy, których istnienie nauka jest w stanie udowodnić, to planował taki eksperyment, żeby potwierdzić swoje twierdzenia. Jak postulujesz istnienie boga, świętych obcowania, czy cudów to twoim zadaniem jest obmyślenie takiego eksperymentu aby te twierdzenia udowodnić. Jak nie jesteś w stanie zaplanować i wykonać takiego eksperymentu lub nie znasz wyników eksperymentu przeprowadzonego przez kogoś innego, to twierdzenie o istnieniu boga, świętych i cudów należy odesłać tam gdzie jest ich miejsce - pomiędzy bajki. > Nauka nie jest w stanie udowodnić światopoglądu. Także ateizmu. Czy ateizm jest > bełkotem ? :)) Nie mieszajmy faktów ze światopoglądem - wiarę w boga, jednego lub wielu - można nazwać światopoglądem. Ale ateizm jest stanem oczywistym i naturalnym - jak nie ma na istnienie czegoś dowodu to to coś nieistniejące. Tak jak większość ludzi jest akrasnalistami, agremilinami czy amagami - nie wierzy w istnienie krasnoludków, gremlinów i magów. To, że urojenia religijne zainfekowały powszechnie naszą kulturę nie dowodzi w żaden sposób prawdziwości twierdzeń religijnych. Tak jak wiara w płaskość ziemi nie uczyniła jej płaską, czy wiara w istnienie czarownic nie spowodowała, że istnieją. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: A co jest bełkotem ? 04.05.11, 13:52 > > "Bóg istnieje" jest stwierdzeniem sensownym, racjonalnym, logicznym. > Chyba kpisz. Gdzie sens, jeżeli boga nie ma, Jest sens, bo hipoteza Boga wyjaśnia rzeczy , których nie potrafi wyjaśnić nauka. gdzie logika, jeżeli bóg jest alog > iczny, Oczywiście jest alogiczny (wobec ludzkiej logiki), ale hipoteza Boga jest logiczna, podobnie jak hipotezy naukowe. > gdzie racjonalizm, jeżeli do przyjęcia istnienia boga jest potrzebna wia > ra, a nie dowód Wiara jest podstawą każdego swiatopoglądu - także ateizmu. Wiele naukowych hipotez nie ma dowodu - czy są nieracjonalne ?... :) > > Jak wyobrażasz sobie taki eksperyment ? > To rzeczywiście problem Bóg jest pozafizycznym Absolutem, więc o jakim eksperymencie piszesz ?... >Ale ateizm jest stanem oczywistym i naturalnym Bzdura ! - jak n > ie ma na istnienie czegoś dowodu to to coś nieistniejące Błąd logiczny Odpowiedz Link Zgłoś
rkcb Re: A co jest bełkotem ? 04.05.11, 21:49 > Jest sens, bo hipoteza Boga wyjaśnia rzeczy , których nie potrafi wyjaśnić nauka. Hipoteza boga nie wyjaśnia niczego - jest zapchajdziurą. Bóg nie jest odpowiedzią na żadne pytanie naukowe. > Oczywiście jest alogiczny (wobec ludzkiej logiki), ale hipoteza B > oga jest logiczna, > podobnie jak hipotezy naukowe Jest nieudowadnialna tym samym nie jest naukowa. > Wiara jest podstawą każdego swiatopoglądu - także ateizmu. Podstawą ateizmu jest niewiara. Twierdzenie, że ateizm jest wiarą jest równie prawdziwe jak twierdzenie, że niezbierania znaczków to hobby. > Wiele naukowych hipotez nie ma dowodu - czy są nieracjonalne ?... :) I dlatego są tylko hipotezami :) > Bóg jest pozafizycznym Absolutem, więc o jakim eksperymencie piszesz ?... Jeżeli jest pozafizczny i nie wpływa na los świata, to tak jakby go nie było. Jeżeli wpływa, na naszą rzeczywistość to powinno się dać to udowodnić - jak? - nie mój problem. > >Ale ateizm jest stanem oczywistym i naturalnym > > Bzdura ! Jakieś uzasadnienie? > >- jak nie ma na istnienie czegoś dowodu to to coś nieistniejące > > Błąd logiczny Taa.. Jak powszechnie wiadomo istnieją krasnoludki, czarownice, elfy, Latający Potwór Spaghetti, Niewidzialny Różowy Jednorożec - przecież na istnienie tych wszystkich bytów nie ma dowodu, co według ciebie jest najlepszym dowodem na ich istnienie - bo inaczej jest to "błąd logiczny". No cóż - prawdopodobnie używamy innej logiki. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: A co jest bełkotem ? 06.05.11, 09:55 >Bóg nie jest odpowiedz > ią na żadne pytanie naukowe. Przeciwnie : skąd wziął się świat ,świadomość, "zasada antropiczna"... > Jest nieudowadnialna tym samym nie jest naukowa. A ateizm ? :) Tutejszy idiota kappa twierdzi, że filozofia nie jest nauką - Ty też tak uważasz ?... :) > Podstawą ateizmu jest niewiara Nawet nie wiesz co jest podstawą twojego światopoglądu... :) "Boga nie ma" - to wiara. > > Wiele naukowych hipotez nie ma dowodu - czy są nieracjonalne ?... :) > > I dlatego są tylko hipotezami :) > Czy są nieracjonalne ? :) > Jeżeli wpływa, na naszą rzeczywistość to powinno się dać to udowodnić - jak? - > nie mój problem. > Twój- bo Ty postulujesz jakiś eksperyment do badania Absolutu :) > Jakieś uzasadnienie? Dziecko nie rodzi się z wiarą "Boga nie ma". Nikt tej tezy nie udowodnił - spróbuj to zrobić :) > No cóż - prawdopodobnie używamy innej logiki. Zapewne tak. Wg Ciebie 1000 lat temu nie istniały elektrony, geny, wirusy, galaktyki, 'promieniowanie tła', a nawet Ameryka ! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: A co jest bełkotem ? 02.03.12, 19:18 Zapędziłeś się w ślepy zaułek... wedle nauk (kościelnych), wiara jest łaską bożą (spływającą od boga) i człek, który takiej łaski dostąpił (albo uważa, że dostąpił, albo mu się wydaje, że dostąpił), wierzy w tego boga Człowiek, który mówi nie wierzę w żadnego boga, pomimo jednobrzmiących słów, nie wyznaje żadnej wiary... Nawet, jeśli wypowie to w ten sposób: mocno wierzę, że żadnego boga nie ma :D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
6burakow Re: A co jest bełkotem ? 03.03.12, 14:28 rkcb napisał: > Taa.. Jak powszechnie wiadomo istnieją krasnoludki, czarownice, elfy, Latający > Potwór Spaghetti, Niewidzialny Różowy Jednorożec Moze jednorozca nie ma ale faktyczne czarownice na pewno sa. Zapytaj chasyda. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 04.05.11, 21:20 Jeśli mamy odpowiedzieć sensownie na pytanie: Czy Bóg istnieje, to najpierw musimy zdefiniować pojęcia. W tym wypadku pojęcie Boga oraz pojęcie istnienia. Nie możemy nic powiedzieć o czymś, czego nie możemy zdefiniować. Np: Czy istnieje Krambula? Zaraz nasuwa się pytanie "Co to jest Krambula. Jeśli nie zdefiniujemy tego słowa, to nie możemy powiedzieć czy to coś istnieje czy nie. A więc zdefiniuj Boga:) Wtedy będzie można powiedzieć cokolwiek o nim. Podobnie trzeba zdefiniować co to znaczy "istnieje". To nie żart. Każdy myśli, ze pojęcie istnienia jest oczywiste, ale to tylko wtedy, gdy się nad tym nie zastanawiamy. Są różne rodzaje istnienia. Przy definiowaniu Boga jak i istnienia pojawiają się bardzo ciekawe efekty myślowe:). Ale nie wiem czy jeszcze kogoś ten temat interesuje na tym forum. Jak ktoś odpowie na mój wpis to mogę ciągnąć. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa pociągnij 04.05.11, 23:05 >Ale nie wiem czy jeszcze kogoś ten temat interesuje > na tym forum. Jak ktoś odpowie na mój wpis to mogę ciągnąć. Pozdrowienia. Pytałem tu kiedyś o definicję boga, może Ty ją znasz? Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: pociągnij 06.05.11, 09:59 ka_p_pa napisał: > Pytałem tu kiedyś o definicję boga, I dostałeś odpowiedź - zapomniałeś ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: pociągnij 06.05.11, 10:09 Dam moją odpowiedź, ale po południu, teraz nie mam czasu. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: pociągnij 06.05.11, 15:51 chasyd_666 napisał: > ka_p_pa napisał: > > > Pytałem tu kiedyś o definicję boga, > > I dostałeś odpowiedź - zapomniałeś ? :) A bąkał coś jeden o światłości, inny o miłości, a jeszcze inny o absolucie i wił się, by tej odpowiedzi nie udzielić. I nie udzieliłeś, robaczku:) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: pociągnij 06.05.11, 19:02 Zdefiniować Boga można np. przez atrybuty jakie nadają mu określone religie. najbardziej podstawowy atrybut, to to, że stworzył świat. Nie da się wykluczyć takiej możliwości, że świat został stworzony, ale nie wiadomo czy zrobił to ktoś jeden czy nie:). Np. naukowcy poważnie zastanawiają się czy nie jesteśmy wirtualną symulacja na jakimś super komputerze w bardzo rozwiniętej cywilizacji i jak można by to ewentualnie rozpoznać. Są tacy, którzy twierdzą, że efekty kwantowe obserwowane przez fizyków są mocnym argumentem, że tak jest. Kto wtedy by był stwórcą? Ten, który złożył ten komputer, ten lub ci , którzy napisali program czy ten który ostatni nacisnął „ENTER”? Zachodzi oczywiście pytanie kto stworzył naszych stwórców lub stwórcę? Jeśli jednak Boga rozumiemy bardziej mistycznie niż genialnego programistę, to można zawsze powiedzieć, że jest wieczny, ale wtedy przecież istnieje prostsze wyjaśnienie. Skoro Bóg może być wieczny, to czemu świat nie może? Itd. Jednak religie przypisują Bogu także dalsze atrybuty: wszechmogący, doskonały, absolut, doskonała miłość, sędzia karzący i nagradzający nas, podobno potrafi się gniewać itd. Im więcej cech boskich weźmiemy pod uwagę, tym większa kaszana się robi czyli sprzeczności. Panuje powszechne przekonanie, że świat nie jest doskonałym miejscem do życia a już na pewno my nie jesteśmy doskonali. Gdybyśmy byli doskonali, to sami bylibyśmy Bogami. A to przez wiele religii uznane by było za bluźnierstwo. Jednak zachodzi pytanie: Czy doskonała istota jaką jest Bóg może tworzyć coś niedoskonałego?:) Niedoskonałość dzieła świadczy o niedoskonałości stwórcy nieprawdaż? Dalej: Jak doskonała miłość może stworzyć piekło czyli świat w który istoty cierpią na wieki. Sensem istnienia istot w piekle jest już tylko cierpienie. Więc one istnieją już tylko dla satysfakcji Boga w zadawaniu bólu. Kara ma sens tylko gdy jest metodą dydaktyczną. Jeśli karzę mojego syna klapsem lub nieoglądaniem dobranocki, to dlatego, żeby więcej czegoś nie robił i się poprawił. Jeśli jednak gdy mnie syn nie słucha, to ja go zabiję lub np. obetnę mu ręce lub zamuruję na wieczność w ścianie, to czy taka kara ma sens? Przecież on już nie może się poprawić. Podobnie jak Bóg może mieć do nas pretensje, że ulegamy namiętnościom skoro sam nas w nie wyposażył? Skoro jest wszechmocny, to nic nie dzieje się bez jego udziału itd. itd. Teza, że istnieje Bóg jako istota z tymi wszystkimi jego atrybutami rodzi tyle sprzeczności, że lepiej ją odrzucić. Chciałbym jednak podkreślić, że religia jest dla mnie sensem istnienia. Nie wiem po co miałbym jeszcze istnieć. Także nasze istnienie po śmierci uważam za wysoce prawdopodobne. Chcę tylko odkryć jej prawdziwy sens, który moim zdaniem został tu w Europie zagubiony. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: pociągnij 08.05.11, 14:57 irowiec napisał: > Zdefiniować Boga można np. przez atrybuty jakie nadają mu określone religie. Podałem ogólną definicję Boga. Różne religie dodają coś do niej Są tacy, którzy twierdzą, że efekty kwantow > e obserwowane przez fizyków są mocnym argumentem, że tak jest. Fizyka kwantowa potwierdza, że świat fizyczny "istnieje" tylko jako przejaw bytu pozafizycznego i pozamaterialnego. Czy doskonała istota jaką jest Bó > g może tworzyć coś niedoskonałego?:) Niedoskonałość dzieła świadczy o niedoskon > ałości stwórcy nieprawdaż? Skąd wiesz co jest doskonałe ? Może świat jest doskonały w swej niedoskonałości ? :) Dalej: Jak doskonała miłość może stworzyć piekło czy > li świat w który istoty cierpią na wieki. Sensem istnienia istot w piekle jest > już tylko cierpienie. Te istoty świadomie wyrzekły się Boga > Teza, że istnieje Bóg jako istota z tymi wszystkimi jego atrybutami rodzi ty > le sprzeczności, że lepiej ją odrzucić. To są sprzeczności dla ludzkiego umysłu, nie dla Boskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: pociągnij 08.05.11, 16:47 chasyd_666 napisał: > Fizyka kwantowa potwierdza, że świat fizyczny "istnieje" tylko jako przejaw by > tu pozafizycznego i pozamaterialnego. > To jest tylko jedna z możliwości, ten byt pozamaterialny może być efektem np tego, że istnieje więcej wymiarów rzeczywistości niż tylko trzy. To co znika w świecie trzech wymiarów, może dalej istniej w pozostałych wymiarach. > Czy doskonała istota jaką jest Bó > > g może tworzyć coś niedoskonałego?:) Niedoskonałość dzieła świadczy o nie > doskon > > ałości stwórcy nieprawdaż? > > Skąd wiesz co jest doskonałe ? Może świat jest doskonały w swej niedoskonałości > ? :) > Jest tak jak mówisz:) Można choćby prześledzić jaki jest ideał doskonałej piękności w różnych kulturach. Samo pojęcie doskonałości jest czystą abstrakcją > Te istoty świadomie wyrzekły się Boga > Jeśli Bóg jest wartością absolutną, to nie można się go wyrzec. Wartość absolutna to taka, do której dążą wszyscy. Jeśli jest choćby jedna istota, która nie dąży do Boga, to tym samym zaprzecza jego istnieniu jako absolutu. > > To są sprzeczności dla ludzkiego umysłu, nie dla Boskiego. Mamy tylko nasz umysł. Jeśli założysz, że muszę przyjąć jakieś twierdzenia porzucając umysł, który posiadam tym samym wprowadzasz w mój umysł trojana, przez który możesz mi włożyć do głowy każda bzdurę. Stara kapłańska sztuczka:) - na drzewo!! Co więcej, mój umysł nie może być oddzielony od umysłu Boga, bo tym samym zaprzeczyłby jego wszechobecności i statusowi wartości absolutnej. Nasze konwencjonalne Ja, o którym już pisałem jest oczywiście ograniczone, ale nasz umysł musi być tożsamy z absolutem, choć droga do zjednoczenia jest długa. Generalnie widzę, że nasze poglądy są bardzo zbliżone, co mnie bardzo cieszy. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Bełkot 08.05.11, 20:00 > > Fizyka kwantowa potwierdza, że świat fizyczny "istnieje" tylko jako przejaw by > tu pozafizycznego i pozamaterialnego. Bla, bla, bla. :)))) możesz rozwinąć ten bełkot? Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 10.05.11, 22:00 ka_p_pa napisał: > Bla, bla, bla. :)))) > możesz rozwinąć ten bełkot? Jeszcze nic nie wiesz,a już wiesz ,że bełkot :) Udowodnij, że to bełkot albo wystawiłeś pomnik własnej głupocie :) Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 10.05.11, 22:56 Udowadnia się tezę, nie antytezę, nieuku. Piardąłeś coś, czego w najmniejszym stopniu nie rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 10.05.11, 23:41 To emocje kierują naszym rozumem. Rozum nigdy się od nich nie uwolni, zresztą nie ma takiej potrzeby. Rozum bez uczuć jest jak najnowszej generacji komputer, tylko, że wyłączony z prądu. To one nadają kierunek i myślenia i dają energię, aby rozum mógł podążać w zadanym kierunku. One też nie pozwolą zrozumieć mu tego, co z nimi nie współgra. Dlatego tak ważny jest stan emocjonalny jeśli chce się coś zrozumieć. Jeśli szyjesz na maszynie i lubisz maszyny, to w przypadku awarii z zainteresowaniem i cierpliwością zanalizujesz problem. Zobaczysz czy coś się haczy, czy może naciąg za mały i w końcu maszyna posłusznie ruszy. Jeśli jednak nie lubisz maszyn, to zaczniesz się wściekać, szarpać, może nawet uderzysz z niecierpliwością. Jest wtedy duża szansa, że uszkodzisz maszynę i zostanie Ci już tylko igła i naparstek. Podobnie jest z każdą rzeczą i z całym światem, a już na pewno z Bogiem czy Absolutem. Chcesz zrozumieć, musisz kochać. Nie zrozumiesz człowieka jeśli go nie kochasz, a tym samym nie zrozumiesz Boga. Dlatego Jezus mówił: Miłuj bliźniego jak siebie samego. mówił o przebaczaniu, a Budda umieścił w swoim dekalogu: "Mów zawsze uprzejmie" i "Nie używaj szorstkiej mowy". Przykro mi czytać jak dwoje ludzi szukając Boga obrzuca się wyzwiskami. Sam fakt, że was ten temat interesuje jest już wspaniały. Wasze zaangażowanie emocjonalne świadczy o waszej determinacji w dążeniu do prawdy. Jednak całe moje doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że gniew tylko niszczy i blokuje rozumienie. Trzeba widzieć Boga w drugim człowieku, mówią o tym wszystkie religie. Emocje bez rozumu też nie są wiele warte, są jak dzieci, które baraszkują na jedni nieświadome zagrożeń. Dopiero połączenie rozumu i uczuć w jedną funkcjonalną całość może rozwiązać nasze problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 10.05.11, 23:55 >Wasze zaangażowanie emoc > jonalne świadczy o waszej determinacji w dążeniu do prawdy Nic podobnego. To nie emocje, to jedyny język jaki rozumie wielonickowy troll podpisujący się tu chasyd666. A wracając do meritum - może Ty potrafisz udowodnić tezę, że Fizyka kwantowa potwierdza, że świat fizyczny "istnieje" tylko jako przejaw bytu pozafizycznego i pozamaterialnego. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 11.05.11, 07:03 Takie twierdzenie może udowodnić bądź odrzucić tylko fizyk kwantowy. Ja nim nie jestem. Słyszałem tylko, że pewne zachowania cząstek elementarnych świadczą, że "gdzieś pod spodem" jest coś czego nie rozumiemy. Fizycy czasami mają wrażenie, że jeśli tylko o jakiejś cząstce długo myślą, to zaraz ją znajdują. Także istnienie cząstek splątanych sugeruje, że jest coś więcej niż tylko to, co możemy obecnie obserwować. Jednak co to jest, to nie wiem. Niektórzy twierdzą, że kwantowanie świata i zasada nieoznaczoności może świadczyć, że jesteśmy symulacja komputerową na jakimś superkomputerze. Budda twierdził, że świat jest iluzją. Mówił też, że w każdym atomie istnieją niezliczone wszechświaty. Ja osobiście zasadniczo jestem Buddystą, chociaż nie typowym. Przyjmuję, ze świat jest moją iluzją, co wiele wyjaśnia. Jednak jaką podstawę ma ta iluzja, co ją uruchomiło, tego nie wiem. Budda kiedyś stanął na skraju lasu i powiedział coś w tym rodzaju: "Widzicie ten las?" Mnisi odpowiedzieli, że widzą. "Ten las to jest to co wiem". Następnie podniósł garść liści i powiedział: "A to jest to co wam mówię." Dalej tłumaczył, że mówi tylko to co są w stanie pojąć i to co może im się przydać, co może ich wyzwolić z kręgu narodzin i śmierci itd., że wie o wiele więcej, ale to do niczego im się nie przyda, nie wyzwoli ich z kręgu cierpienia. Dlatego najważniejsze są nauki prowadzące do stanu jaki on uzyskał. Jeśli mnisi sami staną się Buddami, to i tak sami to wszystko zrozumieją, a jeśli On zacznie im teraz to wszystko tłumaczyć, to wprowadzi ich umysły w pomieszanie. Dlatego tak dużą uwagę przywiązuję do rzeczywistej pracy z własnymi emocjami, nawykami i namiętnościami. Same spekulacje intelektualne nie prowadzą do rozwiązania naszych problemów. Budda mówił, że nasze myśli są jak żołnierze, a generałami tej armii są emocje. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 11.05.11, 16:24 irowiec napisał: > Takie twierdzenie może udowodnić bądź odrzucić tylko fizyk kwantowy. Ja nim nie > jestem. Słyszałem tylko, że pewne zachowania cząstek elementarnych świadczą, ż > e "gdzieś pod spodem" jest coś czego nie rozumiemy. I taka odpowiedź wyczerpuje moją ciekawość jak fizyka kwantowa dowodzi istnienia świata metafizycznego:) Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 11.05.11, 21:14 ka_p_pa napisał: > Udowadnia się tezę, nie antytezę, nieuku. Matole, twoja teza to twierdzenie, że to bełkot > Piardąłeś coś, czego w najmniejszym s > topniu nie rozumiesz. Dobrze opisałeś siebie :) Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 11.05.11, 21:25 Nieuku, to nie jest teza, ale ocena twojej tezy:)))))))))))))) Tezy, której sam nie rozumiesz i nie potrafisz uzasadnić. Taki masz zwyczaj. Wypowiadasz się w sprawach o których nie masz pojęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 12.05.11, 21:57 ka_p_pa napisał: > Nieuku, to nie jest teza, ale ocena twojej tezy:)))))))))))))) Nieuku, za twoją oceną powinna stać inna teza (sprzeczna z moją) , ale widać ty tylko pierdąłeś bezrozumnie :) Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 12.05.11, 22:11 chasyd_666 napisał: > ka_p_pa napisał: > > > Nieuku, to nie jest teza, ale ocena twojej tezy:)))))))))))))) > > Nieuku, za twoją oceną powinna stać inna teza (sprzeczna z moją) , ale widać ty > tylko pierdąłeś bezrozumnie :) Bzdura, głąbie:) Ja z tobą nie polemizuję, ale z ciebie kpię. P.S. A swojej tezy nie potrafisz uzasadnić. O dowodzie nawet nie wspomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 13.05.11, 21:55 ka_p_pa napisał: > Bzdura, głąbie:) Ja z tobą nie polemizuję, ale z ciebie kpię Otóż to,głąbie : bezrozumna kpina ,czyli objaw głupoty... > P.S. A swojej tezy nie potrafisz uzasadnić. O dowodzie nawet nie wspomnę. Jeśli udowodnisz albo odszczekasz, że to był bełkot, a potem grzecznie poprosisz o uzasadnienie - to je dostaniesz... Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 13.05.11, 22:31 teraz to już chyba jasne skąd się biorą wojny religijne :( Odpowiedz Link Zgłoś
mg2005 Re: Bełkot 15.05.11, 23:14 irowiec napisał: > teraz to już chyba jasne skąd się biorą wojny religijne :( Raczej wojny anty-religijne, toczone przez ateistycznych fanatyków. Wojny religijne były w rzeczywistości wojnami politycznymi. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-xxl Re: Bełkot 15.05.11, 23:44 mg2005 napisał: > irowiec napisał: > > > teraz to już chyba jasne skąd się biorą wojny religijne :( > > Raczej wojny anty-religijne, toczone przez ateistycznych fanatyków. Takich jak ty !! > Wojny religijne były w rzeczywistości wojnami politycznymi. Wspierane przez kler wszelkiej maści Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 16.05.11, 08:36 To tylko emocje ludzkie, takie jak wasze. żaden nie chce nie oddać ciosu. Mój cios musi być ostatni, a niech ten drugi się powstrzyma pierwszy. Jeśli pojęcie Boga może mieć jakiś sens, to nie to będzie szeroko rozumiana miłość. A miłość wymaga przebaczenia i nie oddania ciosu. Dyskusja o Bogu poprzez wymianę ciosów jest czym tak absurdalnym jak dyskusja dwóch pijaków przy kieliszku o tym jaki byłby wspaniały świat gdyby ludzie tyle nie pili. Tak jak pijak musi zrozumieć, że jego największym wrogiem jest ukochany przez niego alkohol, tak My musimy zrozumieć, że nie można zrozumieć Boga nie okazując sobie szacunku przy wymianie poglądów. Emocje sterują naszym rozumieniem, po to są. Ona nadają kierunek myśleniu. Jeśli w rozmowie pojawia się agresja, to Bóg jest niewidzialny dla dyskutujących. Religia oprócz wymiaru politycznego i społecznego, co mnie zupełnie nie interesuje, ma też wymiar wewnętrzny. Jest receptą na trwałe szczęście. Instytucje religijne zawsze wszystko wypaczają, są zawsze antyreligijne. Religia to program na Twoje własne istnienie napisany po to, abyś był trwale szczęśliwy. Jednak kapłani nie chcą, abyś był trwale szczęśliwy, bo wtedy byś ich nie potrzebował. Dlatego prawdziwi święci, którzy przeżywali jedność z Bogiem mieli zawsze duże kłopoty z oficjalną religią. Dopiero po śmierci zostawali uznani, bo po śmierci już są niegroźni. Można dowolnie sterować ich legendą i odpowiednio interpretować to co powiedzieli, nie mogą się już bronić. Boga można poznać przez wewnętrzne osobiste doświadczenie i tylko tak. Dyskusje mogą jedynie nadać kierunek poszukiwań tego doświadczenia. Jeśli jednak są agresywne, to są bezcelowe. Czytałem ostatnio zwierzenia jednej kobiety, która jako dziecko była gwałcona przez ojca, a potem on spokojnie szedł do kościoła. To coś takiego - jedno drugiemu zaprzecza. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Bełkot 16.05.11, 09:57 irowiec m.in. pisnął: "Boga można poznać przez wewnętrzne osobiste doświadczenie i tylko tak." ***W Nauce Ojca, Którą oznajmił tylko Syn Ojca, masz zrozumiale podane: Dowodami istnienia Istot Boskich, są oczywiste dowody zależności NASZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA, od Tych Istot. Wręcz namacalne. To, co ty sobie przeżywasz wewnętrznie, wisi każdemu , jak kilo kitu u sufitu, chociażby z tego powodu, że nikt o tym nie wie, co ty też sobie tam przeżywasz. A pisać o tym doświadczaniu Boga, to ty sobie możesz, co ci się tylko spodoba. A każdy może rzec: Irowiec, ty niczego w tym wnętrzu swoim, nie doświadczasz. Słynna maksyma:" Myślem, wienc jezdem." - to bezsensowna lipa na wyrost. Nie do udowodnienia. "Mówię, więc jestem", ma sens. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 16.05.11, 10:33 nehsa napisał: Dowodami istnienia Istot Boskich, są oczywiste dowody zależności NASZEGO CZŁ > OWIECZEŃSTWA, od Tych Istot. Wręcz namacalne. To nie jest żaden dowód, że nazwiesz coś oczywistym i namacalnym. To jest tylko Twoje wyznanie wiary. >To, co ty sobie przeżywasz wewnętrznie, wisi każdemu , jak kilo kitu u sufitu, Owszem, ale mnie nie wisi, bo szczęście to moje własne odczuwanie. A szczęście jest celem wszystkich, nawet Twoim. To subiektywne nieweryfikowalne uczucie jest celem wszystkich istot. To właśnie ten paradoks. że to co najważniejsze nie można sprawdzić jakimiś przyrządami i nie jest weryfikowalne obiektywnie. Z tego właśnie żyją wszyscy kapłani. Jednak to ,że nikt nie czuje bezpośrednio twojego smutku czy szczęścia, to wcale nie znaczy, że go nie ma. Gdy jednak widzisz szczęśliwego prawdziwie człowieka, to masz ochotę także takim być. Na tym polega właśnie tzw charyzma świętego. Dlatego to nie do końca innym wisi co ja czuję:). Ja jeszcze taki nie jestem, ale widziałem takich i dlatego chcę taki być i kiedyś będę. Taki jest sens religii. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Bełkot 17.05.11, 08:02 irowiec m.in. napisał: "To nie jest żaden dowód, że nazwiesz coś oczywistym i namacalnym. To jest tylko > Twoje wyznanie wiary." ***Jak ja piszę, że dowodami istnienia Istot Boskich są oczywiste, racjonalne, namacalne dowody zależności naszego bycia ludźmi, od Istot Boskich, to te dowody PODAJĘ. I nikt na tych forach, tych dowodów, nie zdyskwalifikował. Jak ty piszesz o "SZCZENŚCIU TWOJEM", to cholera wie, o czym ty piszesz. Prawdopodobnie o następczym stanie świadomości, zadowolenia z .......? Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 17.05.11, 08:26 nehsa napisał: ***Jak ja piszę, że dowodami istnienia Istot Boskich są oczywiste, racjonalne, > namacalne dowody zależności naszego bycia ludźmi, od Istot Boskich, to te do > wody PODAJĘ. Tego rzeczywiście nie można zdyskwalifikować, bo to nie są dowody :), ale mniejsza z tym. > Jak ty piszesz o "SZCZENŚCIU TWOJEM", to cholera wie, o czym ty piszesz. > Prawdopodobnie o następczym stanie świadomości, zadowolenia z .......? To kwestia wewnętrznego wglądu. Ludzie normalnie interesują się tym co na zewnątrz: przedmiotami, innymi ludźmi, pieniędzmi, ładnymi widokami itp. Raczej niepopularne jest obserwowanie samego siebie, patrzenie we własne wnętrze. Zamknij oczy i spróbuj sobie wyobrazić np jasny punkt, albo obraz przedmiotu czy twarzy. Można przez jakiś czas utrzymać takie wyobrażenie. prędzej czy później pojawią się jednak inne myśli i wyobrażenia, które rozwieją ten obraz. Jeśli będziesz wyobrażał sobie coś przyjemnego np ukochaną osobę, może to być nawet Jezus, to pojawi się też uczucie towarzyszące tej osobie. W tym wypadku będzie ono przyjemne. Jeśli wyobrazisz sobie kogoś, kogo nie cierpisz, to pojawi się gniew. Będzie to nieprzyjemne uczucie. Spróbuj poeksperymentować:) Sztuka bycia szczęśliwym, to sztuka pozostawania w pozytywnych stanach uczuć. Przekonasz się wtedy jak bardzo gniew jest niszczący, jak nas unieszczęśliwia. Dlatego właśnie lepiej jest kochać niż nienawidzić. Jeśli popróbujesz dowiesz się np skąd się wzięły przykazania boskie, zasady religii itd. Wszystko jest w twoim wnętrzu. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 17.05.11, 10:08 irowiec napisał: > To tylko emocje ludzkie, takie jak wasze. żaden nie chce nie oddać ciosu. Mój c > ios musi być ostatni, a niech ten drugi się powstrzyma pierwszy Jeśli prześledzisz dyskusję, to zauważysz, że to kappa zadał "cios". Ja tylko chcę,żeby go uzasadnił. Kappa się wykręca, bo jest na to za głupi. Łatwo napisać "bełkot" - trudniej uzasadnić... Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 17.05.11, 12:24 Myślę, że kappa nie jest głupi, podobnie jak Ty nie jesteś głupi. Myślę, że nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo nasze myślenie jest zależne od emocji. Każdy z was ma swoje racje, tylko Ty nie widzisz u niego racji, bo jesteś na niego wkurzony, a on nie widzi Twoich z tego samego powodu. Nie możesz zrozumieć drugiego człowieka jeśli nie odpuścisz sobie negatywnych emocji. Jednym z największych źródeł negatywnych emocji jest pojęcie "sprawiedliwości". To iście szatański wymysł. W tym przypadku Ty nie odpuścisz, bo to on zaczął. Innym źródłem jest przekonanie, że mam rację i dlatego on mi ją musi przyznać. Problem polega na tym, że druga osoba myśli podobnie. Gniew powoduje, że utwardzamy się w swoich przekonaniach i nie przyjmujemy tych z zewnątrz. Stajemy się twierdzą obronną, stoimy za murami i strzelamy do podchodzących "wrogów". Podstawą naszego gniewu jest nasza duma, nasze "Ja", to jego bronimy. Dlatego tak ważne jest puszczenie "Ja". Powiedzenie: Ja nie jestem ważny, dobro drugiego jest ważne. Reasumując: To, abyś nie obrażał kappy jest ważniejsze niż to czy masz rację. To żebyśmy zostali przyjaciółmi jest ważniejsze niż to, kto wygra dyskusję i czym jest Bóg. Jeśli Bóg prowadzi do niezgody jest Szatanem. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Bełkot 17.05.11, 13:39 irowiec! Ja, przeczytałem sobie dwa razy twoje posty, i doszedłem do wniosku, że ty jesteś katolikiem, kandydatem na sierotę, bo obumiera ci rozum. Z twoich lojalnych wobec religii odpowiedzi wynika, że jesteś księdzem, lub zakonnikiem. To twoje zmartwienie. W moim, kolejnym czynie społecznym, wobec ciebie, uprzejmie ci przypominam postfreudowski psychoanalityku, i sympatyku faceta z Bud(d)y, że "Ten, Który stworzył człowieka, jako niewiastę, i jako mężczyznę stworzył ich." A według ciebie, lepiej by zrobił, gdyby stworzył jednego hermafrodytę i wyposażył go w "lustro samouwielbienia". Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 17.05.11, 18:38 Jeśli chodzi o mój status społeczny, to nie trafiłeś:) Jestem osobą świecką, która całe życie usiłowała pojąć o co chodzi w zjawisku religii, co jest po śmierci i jak warto żyć. A teraz pragnę skonfrontować to do czego doszedłem z innymi poszukującymi, poznać poglądy innych i jakość tego do czego doszedłem. Dlatego z góry dziękuję za wszelkie uwagi. > A według ciebie, lepiej by zrobił, gdyby stworzył jednego hermafrodytę i wyposażył go w "lustro samouwielbienia". To zobacz ile wysiłku wkładam na forum, aby przede wszystkim ustalić prawidłowe, pełne szacunku relacje z rozmówcami, a sam wiesz, że nie jest łatwo:) Czy to świadczy o samouwielbieniu? Jednak własne dobre samopoczucie jest bardzo ważne. Na dalekim wschodzie już dawno ludzie doszli do wniosku, że człowiek zachowuje się źle, gdy czuje się źle. Zachowuje się dobrze gdy czuje się dobrze. To złe samopoczucie powoduje, ze koncentrujemy się na sobie. Wtedy nie mamy miejsca w głowie dla innych, bo przecież nasze problemy są tak bolesne więc trzeba przede wszystkim je rozwiązać. Koncentrujemy się na naszym Ja wtedy gdy mamy z nim problemy. Pomyśl czy często myślisz o swoim pępku? Raczej nie, a to dlatego, że wszystko jest z nim w porządku. Jednak gdyby twój pępek chorował, byłby tam jakiś bolesny czyrak czy coś, to przecież myślałbyś o nim codziennie. On nie dałby o sobie zapomnieć. Tak samo jest z naszym "Ja", jeśli wszystko z nim w porządku, to zapominamy o nim. A o czym możesz jeszcze myśleć gdy zapomnisz o swoim "Ja" - zostają tylko inni. Właśnie z bardzo dobrego własnego samopoczucia, a najlepiej z poczucia trwałego szczęścia wyrasta prawdziwa, nieuwarunkowania, bezinteresowna miłość. Można to ująć inaczej: Chcesz uszczęśliwiać innych - w porządku. Tylko skąd wiesz jak uszczęśliwić drugiego człowieka jeśli nie potrafisz uszczęśliwić samego siebie? Jak możesz dać szczęście jeśli go sam nie masz? Możesz najwyżej dać pieniądze, ale to szczęście nietrwałe i nie wiadomo na co inni te pieniądze zużyją. Może kupią sobie narkotyki, bo innego szczęścia nie znają. Trwałe szczęście to trudna sprawa w odróżnieniu od chwilowego. Wymaga dużo wiedzy, zrozumienia i codziennych wysiłków. Ale tylko takie jest cenne. upić się może każdy głupi. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Bełkot 17.05.11, 20:51 REASUMUJĄC: Nie doszedłeś do niczego prawdziwie sensownego. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 17.05.11, 21:36 nehsa napisał: > REASUMUJĄC: Nie doszedłeś do niczego prawdziwie sensownego. OK - niech tak będzie, Życzę Ci szczęścia Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Bełkot 18.05.11, 08:10 irowiec napisał: "> nehsa napisał: > > > REASUMUJĄC: Nie doszedłeś do niczego prawdziwie sensownego. > > OK - niech tak będzie, Życzę Ci szczęścia" ***Po pierwsze, primo: Tak jest. A po drugie, primo: Pisze się, "szczenście", bo wyraz pochodzi od słowa, "szczeniak". Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 20.05.11, 09:36 irowiec napisał: > Myślę, że kappa nie jest głupi, Bo zarzuca komuś "bełkot" i nie potrafi tego uzasadnić ?... Każdy > z was ma swoje racje, Jakie "racje" przedstawił kappa ? tylko Ty nie widzisz u niego racji, bo jesteś na niego wk > urzony, Nie - traktuję go z pobłażaniem - jak każdego głupka... Kilka razy prosiłem go, żeby przedstawił swoje "racje"... > W tym przypadku Ty nie odpuścisz, bo to on zaczął. Co mam odpuścić ? Proszenie kappy o argument (rację) ?... :) > To, abyś nie obrażał kappy jest ważniejsze W którym miejscu go obraziłem ?... > Pozdrowienia I ja pozdrawiam. Zgadzam się z ogólnym przesłaniem tego co piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 20.05.11, 20:30 O ile się zorientowałem, to kappa ma do Ciebie pretensje o następujące zdanie: Fizyka kwantowa potwierdza, że świat fizyczny "istnieje" tylko jako przejaw bytu poza fizycznego i pozamaterialnego. Problem polega na tym, że my tylko kibicujemy fizykom, dlatego nie można formułować tak jednoznacznych twierdzeń. Nauka buduje coraz to nowsze i mamy nadzieje, że bliższe prawdzie teorie, ale zawsze to są teorie, taka jest podstawowa zasada metodologii nauki. Dlatego nie mówi się prawdy Einsteina tylko mówi się teoria względności szczegółowa bądź ogólna Einsteina. Mówi się teoria kwantów, teoria wielkiego wybuchu, teoria ewolucji itd. Żaden naukowiec nie powie inaczej. Swego czasu lubiłem chodzić na zebrania różnych nurtów religijnych i chrześcijańskich i hinduskich i buddyjskich. Bardzo często na różnych wykładach różnych guru, nauczycieli czy kapłanów powoływano się na najnowsze osiągnięcia nauki a w szczególności fizyki. I często dany prelegent pokazywał jak to współczesna fizyka udowadnia właśnie jego koncepcję funkcjonowania wszechświata. Oni znali już ostateczne wnioski w przeciwieństwie do samych fizyków:). Fizycy po prostu ciężko pracują, myślą i budują coraz to nowsze i droższe urządzenia do rozbijania materii na najdrobniejsze cząstki i wyciągają wnioski. Potem formułują hipotezy, potem teorie, a potem cała reszta usiłuje tą teorię obalić lub potwierdzić. Nigdy jednak żaden naukowiec nie powie że coś zostało raz na zawsze udowodnione, bo w tym momencie przestałby być naukowcem. My do końca nie wiemy czym jest materia więc jak możemy mówić o czymś pozamaterialnym, a już na pewno żaden fizyk nie wypowiada się o "bytach poza fizycznych" :) Kappa zareagował emocjonalnie i potem rzeczywiście już niczego nie udowadniał. Ja religię uważam za najcenniejszą rzecz na tym świecie, uważam jednak, że sens religii można poznać przez porównywanie ze sobą różnych religii wszystkie je szanując, zakładając, że każda z nich niesie jakąś cząstkę prawdy. Trzeba te cząstki tylko poskładać. Religie nie różnią się tylko rodzajami wierzeń i obyczajów. Niektóre są oparte na wierzeniach, a niektóre na rozumie, a niektóre na wewnętrznym doświadczeniu, a niektóre na wszystkim po trochu w różnych proporcjach. Niektóre mają charakter głównie ceremonialny, a niektóre polityczny. W śród tych religii żyją poszczególni ludzie, którzy do danej religii podchodzą bardzo różnie, tak że żadna religia nie jest monolitem, a w różnych okresach bywa z nią różnie. Tak, że wszystko płynie:). My musimy znaleźć receptę na swoją religię i ją stosować Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re:I na tym polega nieszczęście. 20.05.11, 21:10 Nauka Wszechmogącego Ojca, Którą oznajmił ludzkości tylko Syn Ojca, to quantum wiedzy niezbędnej, której przestrzeganie wyklucza, jakiekolwiek międzyludzkie podziały, czyli, jest to wiedza uniwersalna, zatem ponad religijna i ponad polityczna, której pochodną i sprzymierzeńcem, jest racjonalna nauka, a nie religia. Wszystka, zawarta w Niej wiedza, to pouczenie o odpowiedzialności człowieka, i precyzyjna, a jednocześnie lakoniczna instrukcja, co ma człowiek robić dla drugiego człowieka i innych ludzi, aby tej odpowiedzialności uniknąć. A co dla Istot Boskich? Zgodnie ze słowami Syna Ojca, które brzmią:"Chwały od ludzi nie przyjmuję.", człowiek Istocie Boskiej, Drugiemu Bogowi, Którym jest Syn Ojca, ŚWIATŁOŚĆ, nie może dać, przekazać, ofiarować - NICZEGO. Minimum czci, stanowi świadomość zależności bycia człowiekiem od STWÓRCY, czyli od Syna Ojca, Sprawcy wszystkich spraw Ojca. Natomiast wobec PIERWSZEJ ISTOTY BOSKIEJ, PIERWSZEGO BOGA, dowodem człowieczej pokory i bojaźni, jest PROŚBA. A wzorcem tej prośby, modlitewka "OJCZE NASZ". Nauka Wszechmogącego Ojca, kategorycznie zabrania, jakiegokolwiek t.zw. budownictwa sakralnego, czyli świątyń, kościołów, itp. atrybutów bałwochwalstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 20.05.11, 22:12 irowiec napisał: > O ile się zorientowałem, to kappa ma do Ciebie pretensje o następujące zdanie: > Fizyka kwantowa potwierdza, że świat fizyczny "istnieje" tylko jako przejaw byt > u poza fizycznego i pozamaterialnego. > Problem polega na tym, że my tylko kibicujemy fizykom, dlatego nie można f > ormułować tak jednoznacznych twierdzeń. Nauka buduje coraz to nowsze i mamy nad > zieje, że bliższe prawdzie teorie, ale zawsze to są teorie, taka jest podstawow > a zasada metodologii nauki. Nie widzę tu sprzeczności : twierdzę, że współczesna fizyka potwierdza to co napisałem. My do końca nie wiemy czym je > st materia więc jak możemy mówić o czymś pozamaterialnym, a już na pewno żaden > fizyk nie wypowiada się o "bytach poza fizycznych" :) Materią są byty zdeterminowane , byty fizyczne są poznawalne naszymi zmysłami . Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 20.05.11, 22:27 chasyd_666 napisał: > Materią są byty zdeterminowane , byty fizyczne są poznawalne naszymi zmysłami . Czy możesz bliżej wyjaśnić co to są byty zdeterminowane i czym się różnią od bytów fizycznych? Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Bełkot 20.05.11, 22:53 irowiec napisał: > chasyd_666 napisał: > >Materią są byty zdeterminowane , byty fizyczne są poznawalne naszymi > >zmysłami . > Czy możesz bliżej wyjaśnić co to są byty zdeterminowane i czym się różnią od bytów fizycznych? wielebne cwaniaki, wiercy od setek lat probuja sie podpinac pod filozofie, pod terminy naukowe ( ma brzmiec mondrze ). Gdy tych terminow uzywaja w swych celach religijnych, wiary ( do ich uzasadnienia ) wychodzi z tego sraczka , belkot , odowodniono to juz w epoce oswiecenia . ale skad prosty wierca ( katolik ) moze o tym wiedziec jak jest manipulowany przez cwaniakow w wierze ... Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 21.05.11, 06:32 karbat napisał: > > wielebne cwaniaki, wiercy od setek lat probuja sie podpinac pod filozofie, pod > terminy naukowe ( ma brzmiec mondrze ). Jest w tym dużo racji, ale właśnie dlatego rozmawiamy. Podobne błędy popełniają też ateiści. Wszystkim nam stanie się jasno w głowach jeśli nadamy terminom odpowiednie znaczenia. Największą krzywdą jaką nam robią źle sprecyzowane słowa jest to, że się potem o nie całe wieki kłócimy Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 21.05.11, 10:08 > wielebne cwaniaki, wiercy od setek lat probuja sie podpinac pod filozofie, pod > terminy naukowe Wskaż dokument religijny, który zajmował się definicją bytów materialnych i fizycznych :) Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 21.05.11, 10:20 irowiec napisał: > Czy możesz bliżej wyjaśnić co to są byty zdeterminowane i czym się różnią od by > tów fizycznych? Funkcjonowanie materii jest zdeterminowane prawami dającymi sie opisać matematycznie. Materia może istnieć także poza naszym światem fizycznym. Tzw 'ciemna materia' , stanowiąca 90% naszego Wszechświata , nie należy do naszego świata fizycznego (jest niepoznawalna naukowo !) :)) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 21.05.11, 15:28 chasyd_666 napisał: > Materia może istnieć także poza naszym światem fizycznym. Tzw 'ciemna materia' > , stanowiąca 90% naszego Wszechświata , nie należy do naszego świata fiz > ycznego (jest niepoznawalna naukowo !) :)) Ciemna materia jak i ciemna energia obecnie jest dla nas kompletną zagadką, ale fizycy doszli do wniosku o istnieniu tych bytów na podstawie zachowania się materii. Nie możemy stwierdzić, że jest niepoznawalna naukowo, myślę, że w końcu ją poznamy. Nie wiemy nawet czy jest bytem, czy jakimś prawem natury, ktorego nie znamy. Ciemna materia jest obecnie hipotezą, która ma wyjaśnić deficyt masy w galaktykach. Twierdzę, że nikt z nas nie może mówić, że jest niepoznawalna. Naukowiec, to człowiek, który nie wstydzi sie powiedzieć "nie wiem", ale potem dodaje: "Bedę to próbowal zbadać". Religie wiary zawsze próbują przebywać tam, gdzie jeszcze jest jakaś niezbadana tajemnica, to ich nisza ekologiczna. Tylko, że historia uczy, że potem naukowcy przesuwają granice tego co poznawalne a religie na początku zfrustrowane i obrażone w końcu muszą się pogodzić z faktami. Zbiera się wtedy wielka grupa tłustych kapłanów i ogłasza, że w gruncie rzeczy ich pisma święte wcale temu nie przeczą Proponuję nie popelniac takich blędów. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Bełkot 21.05.11, 16:46 irowiec napisał: > Naukowiec, to człowiek, który nie wstydzi sie powiedzieć "nie wiem", ale potem dodaje: > "Bedę to próbowal zbadać". Religie wiary zawsze próbują przebywać tam, gdzie je > szcze jest jakaś niezbadana tajemnica, to ich nisza ekologiczna. Tylko, że hist > oria uczy, że potem naukowcy przesuwają granice tego co poznawalne a religie na > początku zfrustrowane i obrażone w końcu muszą się pogodzić z faktami. a maja jakies inne wyjscie ... bogi wielebnych , wiercow od setek lat pomniejszaja zakres swego dzialania , ich moc , mozliwosci maleja .... >Zbiera się wtedy wielka grupa tłustych kapłanów i ogłasza, że w gruncie rzeczy ich pis > ma święte wcale temu nie przeczą.Proponuję nie popelniac takich blędów. ciekawe ,ze to funkcjonuje od setek lat ... przyklady mozna mnozyc w dziesiatki .. Z pelnym podziwem mozna patrzyc jak wielebni robia ze swych bogow, z biegiem czasu , durni ... (dzis nawet potwierdzaja teorie ewolucji , zastrzegaja sobie jedynie, ze bog uzbroil czlowieka w dusze .. jeszcze tak niedawno , za to stwierdzenie , wielebnych by spalono , zrobiono z nich ognisko ) . jak ukryc dzis boga ... by go nie dosiegla, logika, rozum , elementarna inteligencja , doswiadczenie ( relacja ,- bog - trzesienie ziemi ,- potop ) ... maja nie lada problem wielebni w wierze . Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 21.05.11, 17:06 karbat napisał: > jak ukryc dzis boga ... by go nie dosiegla, logika, rozum , elementarna inteli > gencja , doswiadczenie ( relacja ,- bog - trzesienie ziemi ,- potop ) ... maja > nie lada problem > wielebni w wierze . Słusznie napisaleś, że kaplani chcą ukryć Boga:) Chcą, żebyśmy w niego wierzyli, a tak naprawdę im wierzyli, ale żebyśmy Boga nie poznali. Bo gdy go poznamy, to nie będziemy potrzebowali kaplanów:) Dlatego my musimy poznać Boga i pokazać go światu. Religia to tak naprawdę recepta na szczęście. Religia potrafi uszczęśliwić człowieka i wtedy on jest przekonany, że spotkał Boga. Znam takich ludzi. My musimy zrozumieć jak to działa i wyjaśnić naukowo ten mechanizm. Także cuda istnieją w moim przekonaniu na prawdę. Sam troszkę widziałem. To także można wyjaśnić, nie koniecznie na gruncie obecnej fizyki naukowej, ale można. Może kiedyś także fizycy dojdą do "cudownych mechanizmów", ale na razie musimy poczekać. Dużo wyjaśnia założenie , że postrzegany przez nas świat jest iluzją sterowaną naszymi wlasnymi myślami, przekonaniami i emocjami. Dlatego właśnie warto odzyskać kontrolę nad własnym umysłem, co większość religii postuluje. Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Bełkot 21.05.11, 18:01 irowiec napisał: > Słusznie napisaleś, że kaplani chcą ukryć Boga:) Chcą, żebyśmy w niego wierz > yli, a tak naprawdę im wierzyli, ale żebyśmy Boga nie poznali. Bo gdy go poznam > y, to nie będziemy potrzebowali kaplanów:) tez prawda , wprawdzie mialem co innego na mysli ... .dochodzimy do podobnego winiosku . 1.bog sie sam chowa, 2.tzw. kaplani go ukrywaja ....bo ... jedno wielkie G. o nim wiedza . 3..wielebni go ukrywaja , musza go ukrywac , by boga w najblizszym czasie znow nie zblazniono - odebranie bogu kolejnych kompetencji . > Dlatego my musimy poznać Boga i pokazać go światu. smiszny postulat , kpiny z ludzkiej inteligencji .... musimy poznac boga ... a co robila ludzkosc przez ostatnie tysiace lat , poznawala boga i go jeszcze nie poznala .. wiesz czemu ... bo sie go nie da poznac ... ;o . >Religia to tak naprawdę recepta na szczęście. Religia potrafi uszczęśliwić człowieka i wtedy >on jest przekonany, że spotkał Boga. Znam takich ludzi. -Kolejny co zna prawde ... religijjna ? , religia recepta na szczescie ... , szczesliwi ci co wierza , a nie wiedza .... . -Z przypadkow , wyciagasz uogolnienia , co jest niedopusczalne .... >My musimy zrozumieć jak to działa i wyjaśnić naukowo ten mechanizm. >Także cuda istnieją w moim przekonaniu na prawdę. Sam troszkę widziałem. cuda istnieja naprawde , jestes wyzanwca cudakow i ich cudow ... to co widziales to nie zadne cuda lecz zjawiaska niewytlumaczalne dla ciebie i NIC wiecej . - czy to czego nie rozumiesz jest cudem .... . - czyli to co dla ciebie dzis jest cudem ... jutro nim nie jest .... jest CUDEM ... > Dużo wyjaśnia założenie , że postrzegany przez nas świat jest iluzją sterowaną naszymi >wlasnymi myślami, przekonaniami i emocjami. ba nawet zmyslami , wzrok , sluch itd >Dlatego właśnie warto odzyskać kontrolę nad własnym umysłem, co większość religii >postuluje. irowcu , ww , mam prawo stwierdzic , ze sie troche zagalopowales ??? dosadnie okreslajac , nazwajac to bredzeniem .... >>Dlatego właśnie warto odzyskać kontrolę nad własnym umysłem, co większość religii >postuluje kontroluj swoj umysl, skup sie na dogmatach ... szukaj w nich swojego szczescia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 21.05.11, 18:43 karbat napisał: irowiec napisal > > Dlatego my musimy poznać Boga i pokazać go światu. > > smiszny postulat , kpiny z ludzkiej inteligencji .... musimy poznac boga ... a > co robila ludzkosc przez ostatnie tysiace lat , poznawala boga i go jeszcze nie > poznala .. wiesz czemu ... bo sie go nie da poznac ... ;o . > I tu wlaśnie sie rożnimy. Ty jesteś przekonany, że religia nie zawiera niczego oprócz manipulacji. Może bym się zgodził gdyby chodziło tylko o Chrześcijaństwo. Ta religia zostala opracowana przez cesarza rzymskiego, aby scalić i wzmocnić swoje państwo. Pomysł wypalił i okazal się silniejszy niż samo cesarstwo. Jednak i on wykorzystał mechanizmy sprawdzone w wielu poprzednich religiach, ktore potem wytępił. Jeśli rozumiesz Boga jako istotę, która nami rządi z za chmur, to owszem zgadzam się z Tobą. Jednak mialem szczęście poznać także inne religie, które nie są oparte na wierze tylko na rozumie i wewnętrznym doświadczeniu i tam Boga rozumie sie zupełnie inaczej > -Kolejny co zna prawde ... religijjna ? , religia recepta na szczescie ... , sz > czesliwi ci > co wierza , a nie wiedza .... . > -Z przypadkow , wyciagasz uogolnienia , co jest niedopusczalne .... > Bo Ty tylko znasz religię wiary, więc Cię rozumiem, poczytaj o innych nurtach duchowości Indii, Tybetu, Chin, Japonii,także Indian amerykańskich. Dopiero wtedy Ci się oczy otworzą. > cuda istnieja naprawde , jestes wyzanwca cudakow i ich cudow ... > Zadnen naukowiec nie odrzuca czegoś z zasady. Kiedy pierwszy raz zobaczylem pewne efekty, to przez około roku mój umysl rozdwoił się. To co widzialem nie potrafiłem powiązać z tym co wiedziałem dotychczas. Minęło parę lat znim to mi się jakos poukładało. Ty tego procesu nie przeszedleś więc znowu Cię rozumiem. Kiedyś zareagowalbym tak samo. > to co widziales to nie zadne cuda lecz zjawiaska niewytlumaczalne dla ciebie i > NIC wiecej . Nic więcej:) Widzisz coś co burzy Twoje wyobrażenie o świecie, a Ty mówisz: Nic więcej:) > - czyli to co dla ciebie dzis jest cudem ... jutro nim nie jest .... jest CUDE > M ... I tego wlaśnie chcę, żeby pojęcie cudu zniknęło, ale na razie nie ma żadnej alternatywy. > Dużo wyjaśnia założenie , że postrzegany przez nas świat jest iluzją ster > owaną naszymi >wlasnymi myślami, przekonaniami i emocjami. > > ba nawet zmyslami , wzrok , sluch itd W tym zalożeniu zmysły tylko pośredniczą w interakcji ze światem, więc nie dopisuj ich. > >Dlatego właśnie warto odzyskać kontrolę nad własnym umysłem, co większość > religii >postuluje. > > irowcu , ww , mam prawo stwierdzic , ze sie troche zagalopowales ??? > dosadnie okreslajac , nazwajac to bredzeniem .... Myslę, że nie masz takiego prawa, ale ja się nie obrażam. A czy Ty teraz nie przedstawiasz się jako ktoś, kto wie wszystko bez zastanowienia? Nie potrzebuje konfrontować swoich poglądow, bo wie co jest słuszne, a co nie z marszu? > >>Dlatego właśnie warto odzyskać kontrolę nad własnym umysłem, co więks > zość religii >postuluje > > kontroluj swoj umysl, skup sie na dogmatach ... szukaj w nich swojego szczescia > ;) Znowu to samo. Ty znasz tylko religię opartą na dogmatach i już wszystko wiesz. No to skupiaj sie na zaspokajaniu swoich pragnień jak zdecydowana większość ludzi i po jakimś czasie zapytaj sie siebie czy jesteś szczęśliwy. Może sie zdarzyć, że zanim przekonasz się jak niskuteczna jest taka taktyka na dłuższą metę, zdąrzysz umrzeć i wtedy wszyscy będą mysleli, że umierasz szczęśliwy, jeśli nie umrzesz za wcześnie. Przy odpowiedzniej dozie bezmyślności to może się udać:) Na prawdę sądzisz, że wśród wszystkich wielkich myslicieli, joginów i szamanów i przywódców duchowych nie było uczciwego czlowieka? Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Bełkot 22.05.11, 07:29 irowiec napisał: > Jednak mialem szczęście poznać także inne religie, które nie są oparte >na wierze tylko na rozumie i wewnętrznym doświadczeniu i tam Boga >rozumie sie zupełnie inaczej wiara oparta na rozumie (wiedzy, logice)... nie nazywaj fantazji, wyobrazen, rozumem i nie mieszaj wiedzy z ... wiara .sa to dziedziny sprzeczne jak ogien z woda . > Bo Ty tylko znasz religię wiary, więc Cię rozumiem, poczytaj o innych nurtach >duchowości Indii, Tybetu, Chin, Japonii,także Indian amerykańskich. Dopiero wtedy Ci się >oczy otworzą. mam sie do tego odniesc powaznie ... powaznie ... duchowosc Indii , masz na mysli swiete krowy .. Chiny , Tybet ... w jakiego boga tam wierza ... podaj ich imiona Indianie , Manitu , kraina wielkich lowow ...naprawde nie musisz mnie rozweselac .. >Kiedy pierwszy raz zobaczylem pewne efekty,to przez około roku mój umysl rozdwoił się. o qrwa ... w zasadzie nie dziwie sie , religianci tak maja ... nierzadko > I tego wlaśnie chcę, żeby pojęcie cudu zniknęło, ale na razie nie ma żadnej alt > ernatywy. nie nazywaj zjawisk , tego co nie rozumiesz - cudem i ... juz masz rozwiazanie . >Dlatego właśnie warto odzyskać kontrolę nad własnym umysłem, >co większość religii postuluje. irowcu , ww , mam prawo stwierdzic , ze sie troche zagalopowales ??? dosadnie okreslajac , nazwajac to bredzeniem .... kontroluj swoj umysl, skup sie na dogmatach ... szukaj w nich swojego szczescia;) > Znowu to samo. Ty znasz tylko religię opartą na dogmatach i już wszystko wiesz. wszystkie religie sa oparte na dogmatach i wierzeniach i niczym wiecej .. > No to skupiaj sie na zaspokajaniu swoich pragnień jak zdecydowana większość lu > dzi i po jakimś czasie zapytaj sie siebie czy jesteś szczęśliwy. Może sie zdarz > yć, że zanim przekonasz się jak niskuteczna jest taka taktyka na dłuższą metę, > zdąrzysz umrzeć i wtedy wszyscy będą mysleli, że umierasz szczęśliwy, jeśli nie > umrzesz za wcześnie. Przy odpowiedzniej dozie bezmyślności to może się udać:) przeczytaj ten akapit jeszcze raz i napisz o co ci chodzi ... aby nie napisac dosadniej , napisze ... groch z kapusta ... Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 22.05.11, 09:18 No coż w takim razie jesteś głęgoko wierzącym materialistą. Twoje wypowiedzi świadczą ,ze nie znasz innych religii, ale już wiesz o co w nich chodzi. Religie zawierają w sobie glęboką psychologię, więdzę na temat wnętrza ludzkiego, zbieraną od tysięcy lat. Jak ułożyć sobie życie, jak postrzegać innych ludzi dla obopólnego dobra, jak reagować na nieszczęścia, choroby i w końcu wlasną śmierć. Bez tego jest się próżnym człowiekiem, nawet jeśli się zna teorię wielkiego wybuchu i potrafi się robić pieniądze. To, że ta wiedza jest wykorzystywana do manipulicji ludźmi, to co innego. A czy współczesna psychologia nie jest głównie do tego wykorzystywana? A czy to znaczy, że psychologia nie ma nic pożytecznego do powiedzenia? Z punktu widzenia materialnego świata jesteśmy układami cybernetycznymi z wlasnym komputerem pokladowym w postaci mózgu. Weidząc o tym czy nie warto poznać najbardziej skuteczne sposoby zaprogramowania samego siebie, aby osiągnać swoje cele? A celem jest nasze szczęście. A szczęście to TYLKO stan umysłu. Ty wierzysz tylko w jedzenie i dobra materialne. Wolno Tobie, ale wg mnie to nie logiczne. Karbat napisał: wiara oparta na rozumie (wiedzy, logice)... nie nazywaj fantazji, wyobrazen, ro > zumem Przekręcasz moje słowa. Wiara to nie religia, a Ty udajesz że to to samo. > i nie mieszaj wiedzy z ... wiara .sa to dziedziny sprzeczne jak ogien z woda Tu sie zgadzam:) > duchowosc Indii , masz na mysli swiete krowy .. > Chiny , Tybet ... w jakiego boga tam wierza ... podaj ich imiona > Indianie , Manitu , kraina wielkich lowow ...naprawde nie musisz mnie rozwesela > c .. Teraz Ja Tobie mogę powiedziać, że wybiórczo wybierając fakty chcesz ośmieszyć calą kulturę tych narodów, a to nie jest tak, że Ty jesteś bardzo mądry, a wszyscy inni są głupi. Po prostu czytaj, albo się nie wypowiadaj. > wszystkie religie sa oparte na dogmatach i wierzeniach i niczym wiecej .. To dowod Twojej całkowitej niewiedzy o religiach. przeczytaj ten akapit jeszcze raz i napisz o co ci chodzi ... > aby nie napisac dosadniej , napisze ... groch z kapusta ... No to Ty go przeczytaj conajmniej z 10razy. to może coś do Ciebie dotrze. Może ignorować także filozofów i mędrców tego śiwata, którzy nie żyli tylko dla pieniędzy, możesz ignorować fakty sugerujące dość wyrażnie, że nie całkiem znikamy po śmierci. Twoja wiara tego wymaga:). Jak chcesz. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Bełkot 22.05.11, 09:53 irowiec napisał: >Religie zawierają w sobie glęboką psychologię, więdzę na temat wnętrza ludzkiego, >zbieraną od tysięcy lat. Jak ułożyć sobie życie, jak postrzegać innych ludzi dla obo > pólnego dobra, jak reagować na nieszczęścia, choroby i w końcu wlasną śmierć. jak reagowac na chorobe , smierc do tego sa potrzebne religie ... pitolisz za przeproszeniem jakby ci zabki szly . > A szczęście to TYLKO stan umysłu. po co ci do tego stanu umyslu - szczescia ... potrzebna religia udowodnij uniewrsalny zwiazek pomiedzy szczesciem a religia . > Przekręcasz moje słowa. Wiara to nie religia, a Ty udajesz że to to samo. wiara wynika Z religii , bez religii nie wiedzialbys w co wierzyc . w co wierzyc ... to musi ci byc najpierw przez religie wbite do glowki . > > i nie mieszaj wiedzy z ... wiara .sa to dziedziny sprzeczne jak ogien z woda > Tu sie zgadzam:) swoje dywagacje opierasz na wierze , a nie na wiedzy , mozesz sobie wierzyc w co chcesz . > > duchowosc Indii , masz na mysli swiete krowy .. > > Chiny , Tybet ... w jakiego boga tam wierza ... podaj ich imiona > > Indianie , Manitu , kraina wielkich lowow ...naprawde nie musisz mnie rozweselac .. > Teraz Ja Tobie mogę powiedziać, że wybiórczo wybierając fakty chcesz ośmieszyć > calą kulturę tych narodów, a to nie jest tak, że Ty jesteś bardzo mądry, a wszy > scy inni są głupi. > Po prostu czytaj, albo się nie wypowiadaj. cos sie nie zgadza ... przytaczam fakty , znawco religii ... podaj w jakich bogow wierzy buddysci , zwoleniicy Koncucjusza - Tybet , Chiny . dlaczego tego nie robisz ?!. > > wszystkie religie sa oparte na dogmatach i wierzeniach i niczym wiecej .. > To dowod Twojej całkowitej niewiedzy o religiach. udowodnij , ze jest inaczej > Może ignorować także filozofów i mędrców tego śiwata, którzy nie żyli tylko dl > a pieniędzy, możesz ignorować fakty sugerujące dość wyrażnie, że nie całkiem zn > ikamy po śmierci. Twoja wiara tego wymaga:). wspolczesna filozofia nie potwierdza zadnego istnienia bogow, niematerialnych bytow , zycia posmiertnego . Mowie Filozofia przez duze F . nie mylic z filozofami - wiercami , chcacymi podpiac swe dywagacje pod filozofie . Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 22.05.11, 20:00 karbat napisał: > jak reagowac na chorobe , smierc do tego sa potrzebne religie ... Religia nie jest dla wszystkich, tak jak wszyscy nie interesują sie filozofią czy fizyką. Ja jednak bardzo dużo się nauczyłem. > pitolisz za przeproszeniem jakby ci zabki szly . > Bardzo merytoryczny argument - po prostu jesteś wściekły i nie kontrolujesz ani słów ani myśli. Np joga hinduska mogłaby Ci bardzo pomóc > > A szczęście to TYLKO stan umysłu. > > po co ci do tego stanu umyslu - szczescia ... potrzebna religia > udowodnij uniewrsalny zwiazek pomiedzy szczesciem a religia . Szczęście i to trwałe szczęście to właśnie jest tzw królestwo niebieskie albo nirwana albo Valhalla > Nikt nie chciałby iść do nieba gdyby mówiono, ze tam zimno i straszno:) > wiara wynika Z religii , bez religii nie wiedzialbys w co wierzyc . > w co wierzyc ... to musi ci byc najpierw przez religie wbite do glowki . Jestem wrogiem wiary i moich religijnych rozważań nie opieram na wierze, ale na wlasnych i nie tylko wlasnych doświadczeniach i próbach rozumienia ich. Podkreślam Ty nie znasz innych religi i dlatego nie możesz tego pojąć, nie wniknąleś w problem. > > > duchowosc Indii , masz na mysli swiete krowy .. > > > Chiny , Tybet ... w jakiego boga tam wierza ... podaj ich imiona > > > Indianie , Manitu , kraina wielkich lowow ...naprawde nie musisz mn > ie > rozweselac .. > > cos sie nie zgadza ... przytaczam fakty , > znawco religii ... podaj w jakich bogow wierzy buddysci , > zwoleniicy Koncucjusza - Tybet , Chiny . dlaczego tego nie robisz ?!. > Buddyści nie wierzą w żadnych Bogów, jest to podejście nieteistyczne. Buddyści nie zaprzeczają istnieniu Bogów, ale się nimi nie interesują. Ćwiczą wlasny umysł, aby reagował miłością i szczęściem na aktualne przeżycia nie wykluczając walki, ale bez gniewu. W Tybecie jest wiele obrazów różnych Bóstw, jednak trzeba wniknąć glębiej aby dowiedzieć się, że to są spersonifikowane właściwości naszego własnego umysłu. Jest to jakby psychologia obrazkowa. Trudno tu więcej powiedzieć, bo musiałbym napisać obszerną książkę na ten temat. Chcesz to poszukaj literatury i czytaj. Konfucjusz, to był filozof zastanawiąjący się głownie jak urządzić idealne państwo. To żniej ludzie zrobili z tego rodzaj kultu. Poczytaj > > > wszystkie religie sa oparte na dogmatach i wierzeniach i niczym wie > cej .. > > > To dowod Twojej całkowitej niewiedzy o religiach. > > udowodnij , ze jest inaczej Są dwa rodzaje religii: objawione i naturalne. Objawione owszem są oparte na dogmatach, ale religie naturalne są oparte na wnikliwej obserwacji samego siebie i świata. Te są oparte na doświadczeniu i zrozumieniu. Znowu odsyłam do literatury. > wspolczesna filozofia nie potwierdza zadnego istnienia bogow, > niematerialnych bytow , zycia posmiertnego . To prawda, nie można twierdzenia takiego ani udowodnić ani obalić dlatego uważa się pytanie o Boga za tzw: psudoproblem (Tak to ująl Karol Marks) Mowie Filozofia przez duze F . > nie mylic z filozofami - wiercami , chcacymi podpiac swe dywagacje pod filozofi > e . A Ty masz Glejt od kogo, aby oceniać kto jest filozofem przez duże czy male F?:) Jest wiele opwieści i książek na temat spotkań z duchami. Sam zebralem tego od znajomych kilkanaście, zdarzają się najczęściej po śmierci kogoś bliskiego. Oglądaj też programy na Discovery: Łowcy duchów. Możesz oczywiście iść totalnie w zaparte i mówić, że to wszystko fikcja, klamstwa i urojenia, ale coś mi się wydaje, że to nie naukowa postawa. Twoja wiedza jest niestety znikoma, ale nie ganię, ja też kiedyś byłem taki - zbuntowany i wszystkowiedzący wytykacz. Śmiejesz się ze świętych krów, ale nie wiesz skąd się to wzięlo. W dawnych czasach krowa była podstawą wyzywienia calej rodziny. Jadła bezwartościową dla nas trawę i rośliny pastewne i przerabiała to na pożywne mleko dające się przerobić na ser, masło śmietanę itd. Odchody po wysuszeniu są dosokonałym opałem, a także posiadają właściwości bakteriobójcze i są nawozem. Dlatego Hindusi zawsze kochali swoje krowy. I gdy już krowa była stara i niepożyteczna nie mieli sumienia jej zabić i zjeść. To tak jakby zabić członka rodziny gdy już nie może pracować. Dlatego puszczali je wolno. Możesz się z tego śmiać, ale czy my zjadamy swoje psy i koty gdy już są stare? A przecież krowa jest bardziej pożyteczna. Ten zwyczaj się wziął z miłości i wdzięczności do tych zwierząt a nie z głupoty. Zanim coś wykpisz szukaj najpierw rzetelnych informacji. Jak już pisałem w poprzednich postach, że podchodząc emocjonalnie z gniewem niczego nie zrozumiesz. Najpierw spuść z tonu. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Bełkot 24.05.11, 01:15 irowiec napisał: > karbat napisał: > > jak reagowac na chorobe , smierc do tego sa potrzebne religie ... > Religia nie jest dla wszystkich, tak jak wszyscy nie interesują sie filozofią c > zy fizyką.Ja jednak bardzo dużo się nauczyłem. filozofie odpowiedz na pytanie , a nie tego czego sie nauczyles . > > pitolisz za przeproszeniem jakby ci zabki szly . > Bardzo merytoryczny argument - po prostu jesteś wściekły i nie kontrolujesz ani > słów ani myśli. Np joga hinduska mogłaby Ci bardzo pomóc manipulujesz , wycinajac text , do ktorego sie odnosilo to moje stwierdzenie . nie jestes szczery , jestes burakiem . > > po co ci do tego stanu umyslu - szczescia ... potrzebna religia > > udowodnij uniewrsalny zwiazek pomiedzy szczesciem a religia . > Szczęście i to trwałe szczęście to właśnie jest tzw królestwo niebieskie albo > nirwana albo Valhalla idz i sie powies, szybciej osiagniesz to szczescie .- krolewstwo niebieskie, nirwane. > > wiara wynika Z religii , bez religii nie wiedzialbys w co wierzyc . > > w co wierzyc ... to musi ci byc najpierw przez religie wbite do glowki . > Jestem wrogiem wiary i moich religijnych rozważań nie opieram na wierze, ale na > wlasnych i nie tylko wlasnych doświadczeniach i próbach rozumienia ich. Podkre > ślam Ty nie znasz innych religi i dlatego nie możesz tego pojąć, nie wniknąleś > w problem. to co ty przezywasz , twoje wlasne doswiadczenia subiektywne , to jeszcze nie oznacza , ze tak musi byc ! , wariaci tez maja swoje przezycia . > > Buddyści nie wierzą w żadnych Bogów, jest to podejście nieteistyczne. Bu > ddyści nie zaprzeczają istnieniu Bogów, ale się nimi nie interesują. Ćwiczą wla > sny umysł, aby reagował miłością i szczęściem na aktualne przeżycia nie wyklucz > ając walki, ale bez gniewu. > Konfucjusz, to był filozof zastanawiąjący się głownie jak urządzić idealne > państwo. To żniej ludzie zrobili z tego rodzaj kultu. Poczytaj misiu , tam gdzie nie ma bogow tam nie ma religii , zaskakujesz .... ! > > > wszystkie religie sa oparte na dogmatach i wierzeniach i niczym wiecej > > To dowod Twojej całkowitej niewiedzy o religiach. > > udowodnij , ze jest inaczej > Są dwa rodzaje religii: objawione i naturalne. Objawione owszem są oparte na do > gmatach, ale religie naturalne są oparte na wnikliwej obserwacji samego siebie > i świata. Te są oparte na doświadczeniu i zrozumieniu. religie oparte na doswiadczeniu, na weryfikowalnym, powtrzalnym doswiadczeniu ... ? czyli na nauce ... hehehehe... stwierdze krotko ....bredzisz ! . belkczesz . > A Ty masz Glejt od kogo, aby oceniać kto jest filozofem przez duże czy male F?: filozofia nie potwierdza istnienia bogow . amen . > Jest wiele opwieści i książek na temat spotkań z duchami. Sam zebralem te > go od znajomych kilkanaście, zdarzają się najczęściej po śmierci kogoś bliskieg > o. Oglądaj też programy na Discovery: Łowcy duchów. jestes ciemniakiem na tropie duchow . nawet programow discovery nie rozumiesz . Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 25.05.11, 09:42 Rozumiem Twoje emocje. Swoimi wypowiedziami burzę Twój obraz świata w którym religie, to nic więcej tylko wiara w Boga. Jednak ponieważ się nakręcasz i obrywam coraz więcej epitetów, to może na razie spasujmy, bo jak powiedziałem w innych postach w gniewie nie możliwe jest zrozumienie czegoś takiego jak religia. Katolicyzm zrobił olbrzymie krzywdy ludziom, bo właśnie sprowadził religię do wiary: "Uwierz, a będziesz zbawiony", co jest sprzeczne nawet z intencjami samego Jezusa, który powiedział w przypowieści o siewcy: "Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny”. A więc jest to przypowieść o mocy zrozumienia. My obecnie nawet nie wiemy co tak naprawdę powiedział Jezus, a co mu zostało przypisane. Mam tylko nadzieję, że tą akurat przypowieść powiedział na prawdę On. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Bełkot 25.05.11, 11:07 Irowiec! Zmuszasz mnie do "czynów społecznych". Ta przypowieść w podobieństwie, jak wszystkie, została także zakłamana. Ty, nie wiesz jak, o czym świadczy bzdura którą powtarzasz. Ty, tej przypowieści nie rozumiesz w ząb. IROWIEC! Świadectwa Nauki Ojca, Boga Wszechmogącego, kategorycznie informują: Jezus, jest śmieciem wyobraźni Judasza, co w pokorze potwierdzają kłamstwa, dodane do świadectw Nauki Ojca, przez ówczesnych, żydowskich "nauczonych w piśmie". TY, jesteś jednym z naiwnych wyznawców prymitywnych, a plugawych bredni, dlatego też nie możesz swoimi wypowiedziami burzyć rzeczywistego, a wiec mojego obrazu świata. Ale masz wyraźnie zapędy edukacyjne, i przyznaję nauczycielski talent, bez porównania większy, niż ja. Z tym, że ja, wiem co mówię, a Ty ambitny Rodaku, mówisz, co wiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 22.05.11, 20:39 Nie możemy stwierdzić, że jest niepoznawalna naukowo, myślę, że w końcu ją pozn > amy. Nie wiemy nawet czy jest bytem, czy jakimś prawem natury, ktorego nie znam > y. Ciemna materia jest obecnie hipotezą, która ma wyjaśnić deficyt masy w galak > tykach. Twierdzę, że nikt z nas nie może mówić, że jest niepoznawalna Mówimy o współczesnej nauce (bo innej nie znamy !) - a wg niej cm jest niepoznawalna, bo oddziałuje z naszym światem ("naszą" materią) tylko grawitacyjnie. Religie wiary zawsze próbują przebywać tam, gdzie je > szcze jest jakaś niezbadana tajemnica, Podasz przykłady ? Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Bełkot 24.05.11, 00:53 chasyd_666 napisał: >> Twierdzę, że nikt z nas nie może mówić, że jest niepoznawalna > Mówimy o współczesnej nauce (bo innej nie znamy !) - a wg niej cm jest > niepoznawalna, bo oddziałuje z naszym światem ("naszą" materią) tylko grawitacy > jnie. znamy jej odzialywanie, nie znamy jej "charakteru" , nie mozna twierdzic , ze jej jego nie poznamy . Dla wiercow to jest oczywiscie sila boska , dzialanie bogow starozytnych zydow . > Religie wiary zawsze próbują przebywać tam, gdzie je > > szcze jest jakaś niezbadana tajemnica, > Podasz przykłady ? niezbadane sa wyroki boskie , lub to jest wola nieba z nia sie zgadzac treba , nie wspmne o .... wielkich tajemnicach katolickich . Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 24.05.11, 10:50 karbat napisał: > > znamy jej odzialywanie, nie znamy jej "charakteru" , nie mozna twierdzic , > ze jej jego nie poznamy I ja tego nie twierdzę , ale wszystko na to wskazuje - bo jak chcesz ją poznać ?... Wg współczesnej nauki jest niepoznawalna - reszta to twoje fantazje... . Dla wiercow to jest oczywiscie sila boska , dzialanie > bogow starozytnych zydow . Dla których "wierców" ? Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 24.05.11, 19:29 chasyd_666 napisał: > Mówimy o współczesnej nauce (bo innej nie znamy !) - a wg niej cm jest > niepoznawalna, bo oddziałuje z naszym światem ("naszą" materią) tylko grawitacy > jnie. Lepiej jest więc mówić ,że obecnie wiemy tylko tyle, że oddziałuje grawitacyjnie. Termin "niepoznawalna" sugeruje, że nigdy się o niej niczego nie dowiemy. > Religie wiary zawsze próbują przebywać tam, gdzie je > > szcze jest jakaś niezbadana tajemnica, > > Podasz przykłady ? Przykłady są ogólnie znane. Wielu uczonych przeszłości miało poważne problemy z kościołem. Np. Giordano Bruno, za jego teorię wielu światów na innych planetach wokół innych gwiazd( skutecznie wyeliminowany za pomocą stosu ognia), Galileusz , który musiał się ukorzyć, aby przetrwać. Kościół przez praktycznie całe średniowiecze był głównym hamulcowym postępu wiedzy. Teoria ewolucji została uznana bodajże dopiero za czasu naszego papieża, ale teraz dat nie jestem pewien i nie chce mi się tego sprawdzać. Kościół zawsze bronił sfery niewiedzy w społeczeństwie. Do dzisiaj to robi. Wiadomo, że współczesne badania nad biblią i jej historią podważają wiele wierzeń narzucanych przez kościół swoim wiernym. Sama postać Jezusa w świetle badań jawi się inaczej niż chce tego kościół. Fałszuje też własną historię. Ja już ten rozdział badania fałszerstw kościelnych mam za sobą i nie chcę do tego w zasadzie wracać. Chcesz to czytaj. To właśnie kościół jest odpowiedzialny za upadek moralny społeczeństw Europy, bo zamiast rzetelnie badać swoją historię i innych religii i dociekać co tak na prawdę chciał powiedzieć nam Jezus i inni wielcy nauczyciele, broni tradycyjnych wierzeń i swoich własnych interesów wbrew intencjom samego Jezusa. Ludzie to widzą i czują i przez to zaczynają powątpiewać we wszelkie wartości, których kościół się mieni obrońcą. Gdy prosty człowiek jest nieuczciwy, to oczywiście stanowi to zły przykład szczególnie gdy jest nieukarany. Jednak gdy kapłan jest nieuczciwy, to spustoszenie jakie tym czyni jest setki razy większe, bo ludzie przestają wtedy wierzyć w sens bycia dobrym człowiekiem. Skoro ten który głosi dobro nie wierzy w to co głosi, to czemu ja mam w to wierzyć? Głową każdego narodu nie jest rząd, ale jego kapłani, warto to rozumieć. Może właśnie dlatego nasze obecne społeczeństwo zachowuje się jakby nie miało głowy:) Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 25.05.11, 05:55 irowiec m.in., napisał: "Ja już ten rozdział badania fałszerstw kościelnych mam za sobą i nie chcę do tego w zasadzie wracać." ***irowiec! Nie odmawiam CI posiadania rozlicznych talentów, wiedzy i kultury przekazu, ale o tak zwanych kościelnych kłamstwach, czyli kapłańskich kłamstwach wszystkich chrześcijańskich, bałwochwalczych sekt, począwszy od kłamstw kapłanów sekty Judasza, której ostoją są księża, to Ty nie masz pojęcia, do czego też, Ty sam się przyznajesz. Nauka Jedynego Ojca, zawiera wiedzę KOMPLETNĄ, a skoro Ty poszukujesz wzorców etycznych u Buddy, to jesteś jeszcze na rozdrożu, i nie wiesz w którą stronę się udać. -------- Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 25.05.11, 13:00 nehsa napisał: > Nauka Jedynego Ojca, zawiera wiedzę KOMPLETNĄ, a skoro Ty poszukujesz wzorców e > tycznych u Buddy, to jesteś jeszcze na rozdrożu, i nie wiesz w którą stronę się > udać. > >W sumie cieszę się że odpisałeś, bo pomimo Twojego autorytarnego stylu bycia polubiłem Cię. Cenie w zasadzie wszystkich, którzy szczerze się interesuję problematyką religii szczególnie jeśli interesują się na "Tak", a nie na "Nie". Buddyzm uważam za najcenniejszy klejnot religijny wśród tych, które poznałem. I tu najwięcej się nauczyłem. Dzięki niemu zrozumiałem także inne religie oraz potrzebę istnienia wielu religii i nurtów duchowych. Nie ma takiej, która pasuje do wszystkich ludzi. Jak to powiedział jeden z tybetańskich Lamów: "Religia jest jak lekarstwo, różni ludzie chorują na różne choroby i dlatego potrzebują różnych lekarstw." Cieszę się, że znalazłeś swoją i czyni Cię ona lepszym człowiekiem. Skłaniam się do przekonania, że ponosimy odpowiedzialność za swoje uczynki po śmierci na zasadzie: Co dasz innym to potem otrzymasz. A to w imię jakiej koncepcji religijnej to robisz to już drugorzędna sprawa. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 25.05.11, 15:13 irowiec m.in., napisał: "....Dzięki niemu(nehsy dopisek:buddyzmowi) zrozumiałem także inne religie oraz potrzebę istnienia wielu religii i nurtów duchowych. Nie ma takiej, która pasuje do wszystkich ludzi." ***Iruś! Współcześni ludzie, świat chorują z powodu niedowartościowania Nauki Ojca, co wykrzykuja FAKTY, a nie ja. Skoro, nie mamy WOLI, co jest faktem. I skoro samo karzemy się, za KAŻDE NIEPOSŁUSZEŃSTWO POWINNOŚCI SOLIDARNOŚCI, CO JEST RÓWNIEŻ FAKTEM, to na jakiej podstawie twierdzisz, że Nauka Ojca, nie jest uniwersalna, czyli nie pasuje do wszystkich ludzi? Wystarczy za kontrargument, przykład bezkarności naszego nieposłuszeństwa solidarności. Którego nie podasz, o czym z góry uprzedzam. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 25.05.11, 20:23 Buddyzm nauczył mnie jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy: Właściwym stanem umysłu jest niepewność. Ludzie dążą do pewności, do wiary. Nawet mówi się o budowaniu wiary. A to tylko może być budowanie bezmyślności. Kiedy człowiek jest pewny, to już nie analizuje, po co miałby to robić, skoro już wie. Powoduje to więdnięcie naszych zdolności umysłowych. Ważniejsze jest jednak to, że pewność jest z założenia nieuczciwa. Pewność oznacza twierdzenie, że nigdy już nikt nie dojdzie do innego wniosku, nawet za tysiąc lat nie pojawią się fakty, które zmienią to twierdzenie. Taka pewność oczywiście daje moc działania, nie wahasz się, tylko czy zawsze słusznie? Z tą pewnością inkwizycja tępiła wszystkich, którzy myśleli inaczej. Z tą pewnością misjonarze niszczyli przeróżne kultury stworzone przez człowieka, które były często na wyższym poziomie rozwoju duchowego niż chrześcijaństwo. Pewność sprowadza wszystko do schematu nie daje możliwości korekcji ani modyfikacji. Nie daje szans na rozwój. Jest taka opowieść buddyjska: pewien nauczyciel zadał pytanie o tematyce religijnej uczniowi, a ten odpowiedział poprawnie. Nauczyciel pochwalił go, a uczeń bardzo się cieszył. Na drugi dzień ten sam nauczyciel znowu podszedł do tego samego ucznia i zadał mu to samo pytanie. Uczeń zdziwiony odparł, że przecież już odpowiedział na to pytanie, ale znowu podał tą samą odpowiedź. Wtedy nauczyciel z niezadowoleniem zaprzeczył. Uczeń buntował się że przecież wczoraj ta odpowiedź się mu podobała. Nauczyciel oparł: Tak, wczoraj była dobra, ale dzisiaj już nie! Jeśli mamy rozmawiać, to musimy wziąć pod uwagę, że możemy się mylić i że nasz oponent może mieć racje. Jeśli będziemy całkowicie pewni swoich poglądów, rozmowa nie ma sensu. Możemy się najwyżej wymieniać inwektywami czego nikomu z nas nie życzę. Przeczytałem Twoją naukę Ojca, nie wszystko rozumiem. Widzę jednak, że jesteś inteligentnym człowiekiem i bardzo wnikliwie potrafisz analizować tekst. Podstawową różnica między nami wydaje się być to, że Ty wychodzisz w swoich rozważaniach z tzw świętych pism. W tym wypadku z biblii i zakładasz, że tam jest umiejscowiona prawda o Bogu Ojcu i jego Synu i o wszystkich najważniejszych rzeczach dotyczących nas. Ja natomiast w swoich rozważaniach wychodzę z obserwacji rzeczywistości i siebie i patrzę które teksy i religie najbardziej pasują do tego co widzę. Czyli Ty wolisz religię objawioną, a ja religię naturalną. To wspaniałe, że na świecie są i takie i takie, bo inaczej jeden z nas byłby bez religii, a życie bez religii wydaje mi się bez sensu. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 25.05.11, 21:32 irowiec m.in., napisał: "Podstawową różnica między nami wydaje się być to, że Ty wychodzisz w swoi > ch rozważaniach z tzw świętych pism. W tym wypadku z biblii i zakładasz, że tam > jest umiejscowiona prawda o Bogu Ojcu i jego Synu i o wszystkich najważniejszy > ch rzeczach dotyczących nas. > Ja natomiast w swoich rozważaniach wychodzę z obserwacji rzeczywistości i > siebie i patrzę które teksy i religie najbardziej pasują do tego co widzę. > Czyli Ty wolisz religię objawioną, a ja religię naturalną." ***Twoje wnioski zadziwiają mnie, ponieważ jest dokładnie odwrotnie. Ja, konfrontuję przeczytane treści świadectw Nauki Ojca, które są obecne w Czterech Ewangeliach, z rzeczywistością, i logiką, które są sprawdzianami wiarygodności tych świadectw, i dlatego koryguję te treści na moją, nehsy odpowiedzialność w taki sposób, aby były one zgodne z rzeczywistością i logiką. Zatem ingeruje zasadnie w treść ewangelicznych zapisów w celu ich odkłamania. Ty natomiast, o czym informujesz w swoich postach, obserwujesz rzeczywistość, i dla odzwierciedlenia uzyskanych przez Ciebie wyników obserwacji, dobierasz teksty z różnych religii, które w twoim mniemaniu, potwierdzają wyniki Twoich obserwacji. Zatem ja, jestem pragmatykiem twardo stąpającym po ziemi, i o żadnym stanie niepewności mojego umysłu, nie może być mowy, bo rzeczywistość i logika wykluczają ten stan. Natomiast TY, tworzysz sobie, nową, eklektyczną religijną namiastkę, która NIE ZNAJDUJE potwierdzenia ani w obiektywnie istniejącej rzeczywistości, ani w logice. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 26.05.11, 08:08 No cóż spodziewałem się, że stan niepewności Ci się nie spodoba:), jednak warto chociażby wiedzieć, że coś takiego istnieje:) Jeśli mówisz, że o stanie niepewności nie może być mowy, to oznacza, że jesteś nieomylny i wszechwiedzący, a to oznacza że jesteś Bogiem, lub Jego Synem, a jedyne co ja mogę robić to Bić przed Tobą pokłony! A więc skłaniam się przed Tobą o wielki Nasha, prorokuj i pouczaj mnie nędznego bezrozumnego robaczka! P.S. I tak Cię lubię Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 26.05.11, 08:15 Oj przepraszam, przekręciłem nick, miało być: A więc skłaniam się przed Tobą o wielki Nehsa, prorokuj i pouczaj mnie nędznego bezrozumnego robaczka! Proszę, aby kara za przekręcenie nie była zbyt wielka. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 26.05.11, 09:55 Irowiec! Słowa Nauki Ojca, są wieczne, co oznacza, że zawsze działo się tak, dzieje się tak, i będzie się dziać tak, jak mówił Syn Ojca, ŚWIATŁOŚĆ. Zatem, jak człowiek rozumie Naukę Ojca, to musi być pewien swego, m.in., że: 1./ Człowiek, jest istota nieśmiertelną. Brak dowodu na śmierć człowieka, jest oczywisty.Takim dowodem byłby dowód na zaprzestanie myślenia, albo potwierdzający fakt myślenia. 2./ Ludzie czyniący DOBRO, zmartwychwstaną. 3./ Ludzie czyniący ZŁO, a nie Grzech, zostaną ukarani. Nauka Ojca, nie toleruje funkcjonowania żadnej religii, i żadnego kapłaństwa, i żadnych duperelnych guru-szuru-buru. Dlatego ja, pokornie dziękuję JEDYNEMU OJCU za to, czego się dowiedziałem, i bez szemrania wracam na swoje, chama miejsce, póki jeszcze mogę być na tej ziemi, o czym pisałem nie raz. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 26.05.11, 12:53 Ja natomiast uważam, że każdy z nas może się mylić i także Ty możesz się mylić w swojej interpretacji rzeczywistości. Dla mnie Biblia nie jest świętym tekstem, dla mnie w ogóle nie ma świętych tekstów choć wszystkie je szanuję. Być może gdybym uznał, że w Biblii musi być zawarta prawda o nas i tylko tam, to doszedłbym do podobnych wniosków co ty. Jednak nie uważam, że Biblia w jakikolwiek sposób jest wyróżniona. Tam także wszystko może być pomieszane, a słowa które Ty bierzesz za podstawę swoich rozważań mogły być wzięte z kapelusza przez jakiegoś kapłana, bo tak mu akurat było wygodnie. TO JEST TYLKO TEKST PISANY PRZEZ CZŁOWIEKA. O ile wiem Bóg nigdy niczego nie napisał osobiście, może dlatego, że nie ma rąk, Zawsze się kimś wysługiwał, a my teraz możemy się tylko domyślać, kto pisał od Boga a kto od siebie. Cały czas nie pojmuję Boga jako osobę. Myślę, że w ostateczności wszyscy Nim jesteśmy, ale równie dobrze można powiedzieć, że go nie ma. Dla mnie to bez różnicy. Jest nasz umysł, który aby być trwale szczęśliwym musi postępować w określony sposób. Właśnie dlatego, że wszyscy Nim jesteśmy musimy się kochać, bo krzywdząc drugiego, krzywdzisz siebie, bo wszyscy jesteśmy jednym. Interesują mnie teksty, które pisali ludzie potrafiący głęboko spojrzeć w siebie, bo oni właśnie widzieli tą jedność i nazwali Ją Bogiem. Do tej jedności można dojść przez poszukiwania, próby rozumienia czytanie i patrzenie w siebie, co na wschodzie zwane jest medytacją. I cały czas możemy się mylić. Ty uważasz , że autorzy Biblii wiedzieli wszystko i dlatego to co tam napisane jest ostateczne. Chcesz to w to wierz, ale ja nie muszę. Wiara i pewność jest o wiele bardziej wygodna i mało wysiłkowa intelektualnie, dlatego tak popularna. Jednak historia uczy, że co jakiś czas nasze najświętsze przekonania, że jest tak a nie inaczej rozpadają się jak domek z kart pod wpływem tych, którzy wątpią i dzięki temu popychają naszą wiedzę na przód. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 26.05.11, 17:13 Irowiec! Chłopie, co Ty, "odmnie" chcesz? 1./ Na tych forach, również i do Ciebie nieustanie piszę: Nauka Ojca, jest zawarta tylko w tych słowach, które mówił Syna Ojca, dlatego w Biblii stanowi mini cząsteczkę treści, a w Czterech Ewangeliach, zaledwie skromniutką cząstkę. A Ty generalizujesz, i piszesz: Ty uważasz , że autorzy Biblii wiedzieli wszystko i dlatego to co tam napisane> jest ostateczne. Chłopie, przetrzyj oczy. 2./ Napisałeś: " ....O ile wiem Bóg nigdy niczego nie napisał osobiście, może dlatego, że nie ma rąk, Zawsze się kimś wysługiwał, a my teraz możemy się tylko domyślać, kto> pisał od Boga a kto od siebie."... ***Ustosunkowywałem się, i to nieraz, i do tej wątpliwości, ale powtórzę: A po co niby Syn(Bóg) miał pisać? Przecież słowa Nauki Ojca są wieczne, czyli, że zawsze działo się, dzieje się, i będzie się dziać tak, jak mówił Syn(Bóg) Nauczyciel Światłość. Zatem chcesz człowieku poznać Naukę Ojca(Boga), to uważnie obserwuj rzeczywistość, która dzieje się na twoich oczach, i stawiaj roztropne pytania, które uświadomią ci, że od ciebie marny człeku, nie zależy na tym świecie NIC, że nie masz wolnej woli, że jesteś żywym, zbudowanym z białka komputerem, że masz indywidualny program, i, że TEN, KTO cię człeku stworzył, jest Jednym z Bogów, KTÓREMU ty nędzna człowiecza kreaturo, nie jesteś w stanie niczego zarzucić. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 27.05.11, 08:18 nehsa napisał: > 1./ Na tych forach, również i do Ciebie nieustanie piszę: Nauka Ojca, je > st zawarta tylko w tych słowach, które mówił Syna Ojca, dlatego w Biblii stanowi mini cząsteczkę treści, a w Czterech Ewangeliach, zaledwie skromniutką cząstkę. Mam propozycję: Spisz te wersety, które pochodzą Tylko od Syna Ojca, bo się gubię co mi wolno cytować a co nie > ***Ustosunkowywałem się, i to nieraz, i do tej wątpliwości, ale powtórzę: > A po co niby Syn(Bóg) miał pisać? Bo gdyby napisał np jakimś cudownym sposobem to nikt by nie miał wątpliwości, że to od niego :). Najlepiej napis wiecznie wiszący w powietrzu święcący w nocy, to byłby czad!! > Przecież słowa Nauki Ojca są wieczne, czyli, że zawsze działo się, dzieje się, > i będzie się dziać tak, jak mówił Syn(Bóg) Nauczyciel Światłość. Skoro tak, to ja wolę analizować sposób działania świata i swojego umysłu i na podstawie tego wnioskować, które teksty pasują do tego najlepiej - czyli pochodzą od kogoś, kto miał wgląd w sposób działania rzeczywistości a tym samym łączność z Bogiem. Wg mnie biblia wypada kiepsko. > Zatem chcesz człowieku poznać Naukę Ojca(Boga), to uważnie obserwuj rzeczywisto > ść, która dzieje się na twoich oczach, i stawiaj roztropne pytania, które uświa > domią ci, że od ciebie marny człeku, nie zależy na tym świecie NIC, że nie m > asz wolnej woli, że jesteś żywym, zbudowanym z białka komputerem, że masz indyw > idualny program, i, że TEN, KTO cię człeku stworzył, jest Jednym z Bogów, KTÓRE > MU ty nędzna człowiecza kreaturo, nie jesteś w stanie niczego zarzucić. > > Skoro tak, to nie muszę się kontrolować, mogę robić co chce mogę kraść zabijać gwałcić bo nic nie zależy ode mnie. Skoro kogoś zabiłem, to Bóg tak chciał i kropka. Nie może też być żadnej konsekwencji moich czynów, bo nie odpowiadam za siebie, jestem zaprogramowany. Czy tego chcesz? Zastanów się co mówisz! Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 27.05.11, 09:46 1./ Na swój użytek spisałem, ale wiem, że nikt nie ma monopolu na rozumienie Nauki Ojca, dlatego się z nimi nie wychylam. 2./ Przecież masz tą "świecącą, widoczną rzeczywistość przed oczami". I każdy z nas, może te rzeczywistość obserwować, i stawiać pytania, czy to, co się dzieje zależy od nas, a jeżeli zależy, to co i w jakim zakresie, a jeżeli nie zależy, to co i w jakim zakresie. Dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności NASZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA, od ISTOT BOSKICH. Racjonalna, ludzka wiedza, jest niezbędna do tych analiz, dlatego ja, człek nadzwyczaj skromnej wiedzy, nawet się nie przymierzam do bycia, jakąkolwiek wyrocznią. 3./ Irowiec! Poza ostatnim akapitem, treść, odnosi się do WSZYSTKICH. A nie tylko do Ciebie. Uprzejmie Ci przypominam, że w naszej świadomości posiadamy nieograniczoną zdolność różnicowania, zatem, i jakości skutków naszego postępowania, i to my, a nie Bogowie, dokonujemy wyboru postępowania, i zatrudniamy do wykonawstwa nasze ciało-narzędzie. Twój wniosek, odbieram, jako wyraz przekory. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 27.05.11, 19:58 nehsa napisał: > 1./ Na swój użytek spisałem, ale wiem, że nikt nie ma monopolu na rozumienie Nauki Ojca, dlatego się z nimi nie wychylam. > Popieram, a więc jednak niepewny stan umysłu jest bardziej właściwy:) > 2./ Przecież masz tą "świecącą, widoczną rzeczywistość przed oczami". I > każdy z nas, może te rzeczywistość obserwować, i stawiać pytania, No i właśnie tak robię: obserwuję i stawiam pytania i wyszło mi, że rdzeń nauk buddyjskich bardziej odpowiada rzeczywistości niż rdzenie innych religii( ceremonie i zwyczaje związane z kulturą danego terenu mnie nie interesują.) > Dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności NASZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA, od ISTOT BOSKICH. Dowodami są dowody:) sam przyznasz, że nic tu nie zostało udowodnione > Uprzejmie Ci przypominam, że w naszej świadomości posiadamy nieograniczoną zdolność różnicowania, zatem, i jakości skutków naszego postępowania, i to my, a > nie Bogowie, dokonujemy wyboru postępowania, i zatrudniamy do wykonawstwa > nasze ciało-narzędzie. Skoro jednak dokonujemy wyboru, to nie mów: "że od ciebie marny człeku, nie zależy na tym świecie NIC, że nie masz wolnej woli, że jesteś żywym, zbudowanym z białka komputerem"(cytat z Ciebie) Wiesz jednak warto dyskutować na te tematy. Właśnie przyszło mi do głowy, że fakt posiadania przez nas zakresu wolnej woli(bo całkowitej jeszcze nie posiadamy) jest dowodem na to , że to my jesteśmy w swojej najgłębszej naturze tożsami z Bogiem czy Absolutem jakkolwiek go nazwiemy. Jeśli jesteśmy jego malutką cząstką, to posiadamy w rzeczywistości wszystkie jego atrybuty, a tylko on może mieć wolną wolę. Jeśli On może wszystko, to tym samym nas determinuje jeśli jesteśmy tylko Jego stworzeniem. Wtedy nie może być wolnej woli, ani zdolności etycznego rozróżnienia. Jeśli jednak jesteśmy Jego cząstką i w głębi jesteśmy nieoddzielni od Niego, to mamy zakres wolnej woli. To matematyka nieskończoności:) Ile to jest nieskończoność podzielona powiedzmy przez 7 miliardów?(to liczba ludności na świecie) Oczywiście też nieskończoność. Jeśli jesteśmy niezwykle małą cząstką nieskończoności, to i tak równamy się nieskończoności. Wydaje się to jedyny sposób na rozwiązanie dylematu: czy jesteśmy zdeterminowani czy nie? Może Ty masz jednak lepszy na to sposób? > Twój wniosek, odbieram, jako wyraz przekory. Na prawdę SZACUN! To odpowiedź z klasą!! Normalnie co raz bardziej Cie lubię:). Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 27.05.11, 22:11 Irowiec! Tu masz rację, ale. Ja napisałem: Dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności NASZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA, od ISTOT BOSKICH. " A mogłem napisać: 1./ "Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakty zależności NASZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA, od ISTOT BOSKICH. " albo 2./ "Faktami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności NASZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA, od ISTOT BOSKICH. " A co do reszty treści twojego postu. Proces myślenia, jest niepostrzegalny. Zatem wszystkie nasze zapewnienia, co my też w tym procesie nie czynimy, są czczą gadaniną, samochwalstwem. No to, jak można opowiadać bajki, że w procesie myślenia funkcjonuje nasza wola? W procesie myślenia, wykorzystujemy PRACĘ CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI, czyli Cząstkę Samego Stwórcy, czego racjonalnymi dowodami są: a./ niematerialność sensu słowa z ust człowieka b./ brak dowodu zależności od nas tego sensu, który emitujemy w udźwiękowionej postaci, jako słowo z ust, jako mowę. O czym już pisałem. Od nas zależy emisja sensu, a nie sens. Podejrzewam, że TY masz swoje prywatne wyobrażenie Stwórcy, czyli Syna Ojca, i jestem prawie pewien, że błędne. ------- Nauka_Boga Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 28.05.11, 10:55 nehsa napisał: > A mogłem napisać: > 1./ "Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakty zależności NASZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA, od ISTOT BOSKICH. " > albo > 2./ "Faktami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności NASZEGO CZŁOWIECZEŃSTWA, od ISTOT BOSKICH. " Nehsa! Proszę Cię, napisałeś w skrócie: Dowodami istnienia są fakty zależności, a faktami istnienia są dowody zależności. Ja bardzo chcę zrozumieć Twój tok myślenia, ale tu dalej nic nie zostało udowodnione. Być może Twoja myśl jest słuszna, ale przedstaw ją tak, żeby mój biologiczny komputer pokładowy się nie zawieszał. > Proces myślenia, jest niepostrzegalny. Zatem wszystkie nasze zapewnienia, co my > też w tym procesie nie czynimy, są czczą gadaniną, samochwalstwem. Gdyby proces myślenia był niepostrzegalny, to nawet nie moglibyśmy go nazwać. Jest nie weryfikowalny zewnętrznie i tu się z Tobą zgadzam, ale jednak każdy z nas wie czy myśli i o czym myśli, choć na zewnątrz tego nie widać. Jeśli mam przed sobą zadanie matematyczne i po jakimś czasie zostaje przeze mnie rozwiązane, to jednak jest to jakiś pośredni, zewnętrzny dowód mojego myślenia. > W procesie myślenia, wykorzystujemy PRACĘ CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI, czyli Cząstkę Sam > ego Stwórcy, Wbrew pozorom tu nasze stanowiska się zbliżają. Jeśli Ty mówisz o cząstce światłości, to ja mówię o tym, że w głębi jesteśmy tożsami z absolutem. A nasza praca jaką mamy tu wykonać, to zjednoczyć się z nim całkowicie. To ze sobą współgra:) > b./ brak dowodu zależności od nas tego sensu, który emitujemy w udźwiękowionej postaci, jako słowo z ust, jako mowę. O czym już pisałem. Gdyby sens słowa jako fali dźwiękowej nie był zależny od nas, to na świecie istniałby tylko jeden język i nie mógłby ewoluować( w kocu jest tylko jeden Bóg Ojciec). Wiele języków powstało już po słynnej wierzy Babel. Dziecko nie zna na początku żadnych słów, a uczy się ich przez słyszenie, a później powtarzanie tego co mówią rodzice i inni współplemieńcy. Jeśli widzi przedmiot a inni odnośnie tego przedmiotu powtarzają określone słowo, to dziecko kojarzy, że sensem tego słowa jest ten przedmiot. Nie widzę tu potrzeby ingerencji istot boskich. Jeśli jednak uznamy, że tym pierwiastkiem boskim w nas jest świadomość, to znowu nasze poglądy się zbliżają. Trzeba jednak dodać, że sens słów potrafią rozróżniać także zwierzęta, więc nie są pozbawione pierwiastka bożego jak tego chce kościół. > > Podejrzewam, że TY masz swoje prywatne wyobrażenie Stwórcy, czyli Syna Ojca, i > jestem prawie pewien, że błędne. > Podejrzewam ,że nasze najgłębsze odczucia co do Absolutu nie są wcale odległe, trzeba jednak jeszcze trochę porozmawiać:) Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 28.05.11, 14:06 Dowodami istnienia Istot Boskich, są oczywiste fakty, świadczące o zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich. Zatem, dowodem", jest, "fakt, i vice versa. My, postrzegamy fakt myślenia przez siebie samych, a ponieważ to postrzeganie jest powszechne, to zgadzamy się, że taki proces zachodzi. Co m.in., jest tymi dowodami człowieczeństwa? 0./ Oczywistym dowodem stworzenia ludzi przez Stwórcę, jest oczywisty fakt zredukowania rodzajowi Homo sapiens, rui-chcicy, czyli potrzeby rozmnażania się. 1./ Absolutna niezależność od człowieka procesu myślenia, czego postrzegalnym dowodem, jest fakt absolutnej niezależności sensu zawartego w słowie naszej mowy z ust, jak i oczywisty fakt niematerialności sensu zawartego w słowie z naszych ust. 2./ FAKT NOSICIELSTWA, przez każdego człowieka precyzyjnie określonej POWINNOŚCI=ZOBOWIĄZANIA do SOLIDARNOŚCI, czyli obowiązku wzajemnie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy. Co potwierdzają dowody=fakty. a./ Fakt, że każdy czyn człowieka jest współpracą, a nie pracą. b./ Fakt, że każdy czyn człowieka może być, albo dowodem POSŁUSZEŃSTWA, albo, jeżeli nim nie jest, to jest dowodem KARY za nieposłuszeństwo solidarności, którą człowiek-ludzie, wymierzają sobie sami. Gdyby ludzie, nie mieli takiego obowiązku, to; postępowanie gorszej jakości od wymaganego, nie byłoby karą, za postępowanie gorszej jakości od wymaganego, karę wymierzałby nam ktoś inny, wreszcie, postępowaniem gorszej jakości, niż wymagane od nas, nie samo karalibyśmy się. Jeżeli podejmiemy decyzję, posłużenia się sprawiedliwym, bo życzliwym wobec bliźniego sensem słowa, wówczas ten sens, będzie dowodem naszego POSŁUSZEŃSTWA solidarności, a będąc posłuszeństwem, będzie dowodem, świadczącym o zależności uzyskania tego życzliwego sensu, od PRACY NIEMATERIALNEJ CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI-Ducha. A, jeżeli podejmiemy decyzję, posłużenia się niesprawiedliwym, bo nieżyczliwym sensem słowa, to wówczas ten sens, będzie dowodem naszego NIEPOSŁUSZEŃSTWA solidarności, czyli tym samym, dowodem samo karania się, karą. W Nauce Ojca, zrozumiale, wprost w ludzkie oczy i uszy, zostało oznajmione przez Syna Ojca, Jego Imię, Które brzmi, ŚWIATŁOŚĆ. Odpowiedz Link Zgłoś
aniol_samiec Re: Przyczyny bełkotu. 28.05.11, 14:15 nehsa powiedziało: " 0./ Oczywistym dowodem stworzenia ludzi przez Stwórcę, jest oczywisty fakt zredukowania rodzajowi Homo sapiens, rui-chcicy, czyli potrzeby rozmnażania się. " Mów może za siebie eunuchu. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter Re: Przyczyny bełkotu. 02.03.12, 20:12 jedzcie.i.pijcie napisał: > boga nie ma, mity są Muzeum odwiedziłeś :)) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 28.05.11, 17:14 Wiesz najważniejsze, ze chcemy być dobrym człowiekiem. Tak to jest, że gdy zanurzymy się w zbyt szczegółowe rozważania na temat definicji poszczególnych słów, łatwo jest stracić ogólny sens zjawiska religii. Sposób w jaki Ty konstruujesz definicje słów jest dla mnie niepojęty, jednak pojęcie Światłości jako Syna Bożego mi się podoba. Jeśli mówisz, ze Światłość=rozum, to już nawet jestem szczęśliwy. Myślę, ze nadużywasz słowa "oczywisty". Jeśli coś na prawdę udowodnisz, to już nie potrzeba pisać, że to oczywiste. To słowo właściwie nic nie oznacza, tylko jest emocjonalnym naciskiem na czytającego, aby wstydził się nawet myśleć o kwestionowaniu danego wywodu. Przypomina mi to trochę oczywistą oczywistość pana Jarka:). Jak nie potrafił czegoś udowodnić, to mówił, ze to jest oczywista oczywistość. Ale z tym zredukowaniem chcicy to przesadziłeś:) Homo sapiens jest najbardziej seksualnym stworzeniem na tej Ziemi. To właśnie seksualność nas w sensie ewolucyjnym w dużej mierze stworzyła. W śród naczelnych a w szczególności u człowieka seksualność dawno już przestała pełnić funkcje prokreacyjne. Współczesne kobiety jako jedyne wśród naczelnych mają wydatne piersi nie tylko w okresie laktacji. Kobieta jest cała jakby po to, aby być atrakcyjną dla mężczyzny nie tylko w okresie rui, ale zawsze. Jest to mechanizm scalający związek kobiety i mężczyzny. I kobieta i mężczyzna kopulują nie tylko po to ,aby mieć dzieci, ale jest to ich obopólną nagrodą za bycie razem. Życie erotyczne człowieka jest najbogatsze wśród mieszkańców Ziemi. Dziesiątki pozycji, gra wstępna długotrwałe pieszczoty, z resztą sam wiesz. Kobiety lubią się stroić, mężczyźni chodzą na siłownie i chcą świetnie wyglądać. Niektórzy mówią, że świat się wokół dupy kręci i dużo w tym racji. Przykro mi, ale trafiłeś jak kulą w płot, padłeś ofiarą pruderyjnych kapłanów, którzy nie rozumieją, ze tępiąc seksualność, tępią człowieczeństwo. Dużo by o tym pisać, to następna wielka krzywda wyrządzona światu przez kościół Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 28.05.11, 18:28 Irowiec! Imieniem Wszechmogącego Ojca, jest WOLNOŚĆ, Które to Imię, wynika z charakteru PRACY OJCA, i treści Jego Nauki. WOLNOŚĆ, jest mocą=zdolnością Wszechmogącego Ojca, do absolutnej SAMOOFIARY. Imię Syna Ojca, ŚWIATŁOŚĆ, zostało ludziom oznajmione przez Syna Ojca wprost, "Ja ŚWIATŁOŚĆ przyszedłem na świat...", ale wystarczyło zakłamać Je, błędną pisownią, a w innych wersetach kłamliwymi narracjami, aby gawiedź Imię Pana i Nauczyciela odrzuciła. ŚWIATŁOŚĆ, to moc=zdolność najefektywniejszego wykorzystania miłości, której jedynym depozytariuszem jest Wszechmogący Ojciec. Obecni w Czterech Ewangeliach, jeden i drugi Jezus, są śmieciami wyobraźni Judasza, a jak się upierasz, że nie, to przynajmniej powiadom, który tym śmieciem nie jest. Dalej nie widzisz różnicy, oczywistej, pomiędzy pracą, a współpracą. Ludzie nie pracują. Ale ten fakt ludzka nauka olewa. Prawda, jest określeniem odnoszącym się do wartości pracy. Ale ludzka nauka ten fakt również olewa. Ale prawie każdy ch... definiuje se wszystko, na swój ch... strój. Tak, nadużywam przymiotnika, OCZYWISTY, w celu zwrócenia uwagi na fakty, nieomal powszechnie niedostrzegane. Np. na fakt, że ludzie nie pracują. Np. na fakt, że minimalnym, postrzegalnym faktem, dowodem, przejawem międzyludzkiej współpracy, jest słowo naszej mowy z ust, którego sens jest zawsze, albo dowodem naszego POSŁUSZEŃSTWA, ALBO DOWODEM SAMOKARANIA SIĘ NIM. Zatem ten sens, a nie nasza mowa-emisja, jest dowodem niezależności tego sensu, od nas. ITD,itp. Irowiec! Skoro uważasz, że rodzaj ludzki jest podporządkowany potrzebie rozmnażania się, to oznacza, że nie rozumiesz, czym jest potrzeba. Dyrdymałów, jakie wypisałeś o seksualności człowieka, którego zrównałeś z bydłem, nie chce mi się komentować. Ale skoro uważasz, że człowiek ma potrzebę rozmnażania się, to podaj dowód podporządkowania ludzi takiej potrzebie. A poza tym byłbym Ci wdzięczny, gdybyś mi nie imputował, czego to ofiarą nie padłem. A w celu zaoszczędzenia czasu, proponuję: Jeżeli masz pytania, stawiaj je w lakonicznej formie. Jeżeli masz zdanie krytyczne, wygłaszaj je bez ogródek. Za krytykę, będę Ci szczerze zobowiązany. Cieplutko pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 28.05.11, 21:01 W swojej Nauce Ojca wyraźnie napisałeś, cytuję: ŚWIATŁOŚĆ=(ROZUM), czyli wiedzący, jak czynić zgodnie z wolą Ojca, i posiadający moc, aby to uczynić. Gdy powołałem się na ten zapis, to znowu zmieniasz definicję, aby się ze mną przekomarzać i piszesz: ŚWIATŁOŚĆ, to moc=zdolność najefektywniejszego wykorzystania miłości, której jedynym depozytariuszem[/u] jest Wszechmogący Ojciec.[/b] No to jak mamy efektywnie rozmawiać, gdy Ty zmieniasz definicje jak chcesz w danej chwili. Mi nie chodzi o polemikę dla polemiki, tylko o dochodzenie do prawdy, wspólnych ustaleń i szlifowanie poglądów. A może jednak trochę pokory by się przydało jeśli nie atakujesz już tylko mnie, ale i cały świat w słowach: " Dalej nie widzisz różnicy, oczywistej, pomiędzy pracą, a współpracą. > Ludzie nie pracują. Ale ten fakt ludzka nauka olewa." Człowiek ma wybór, może dążyć do jedności z Bogiem, albo olać to i dążyć do choćby regularnego upijania się, albo zająć się hodowlą chomików, no trudno tak już jest. Ty masz własną definicję słowa pracy i współpracy, wolno Ci, ale nie narzucaj jej innym, tym bardziej nie miej pretensji do nich za to ,że nie znają Twojej definicji. Bardzo mi przykro, ale jednak jesteś ofiarą kapłanów skoro piszesz: Dyrdymałów, jakie wypisałeś o seksualności człowieka, którego zrównałeś z bydłem, nie chce mi się komentować. To nie są moje dyrdymały tylko najnowsze ustalenia naukowców co do ewolucji gatunku ludzkiego i przeobrażania się istoty zwierzęcej w ludzką. Sam fakt, że piszesz o zrównaniu z bydłem świadczy, że seks dla Ciebie jest czymś brudnym, pejoratywnym. A tym czasem seks potrafi być piękny i twórczy. Nie zrozumiałeś moich słów skoro napisałeś: Skoro uważasz, że rodzaj ludzki jest podporządkowany potrzebie rozmnażania się, > to oznacza, że nie rozumiesz, czym jest potrzeba. Cały czas tłumaczyłem, że seks u człowieka zmienił swoja funkcję z pierwotnej podporządkowanej rozmarzaniu się na wtórną, społeczną i rodzinną i proces ten jest najbardziej posunięty u człowieka. I znowu to nie ja wymyśliłem, wszystkiego nie jestem w stanie badać, ale staram się czytać to co istotne i ciekawe. Ja uwielbiam przebywać wśród kobiet nawet jeśli wiem, że na pewno nie dojdzie do niczego bliższego. Sama ich obecność wprowadza radość i zwyżkę energii w mężczyźnie. Antoni Czechow napisał kiedyś: Kobiety bez towarzystwa mężczyzn więdną, a mężczyźni bez kobiet głupieją. I ja się pod tym podpisuję, więc Nehsa do dzieła:) Spotkałem też takich nauczycieli, którzy twierdzą, że mężczyzna nie może zrozumieć rzeczywistości bez kobiety, bo wtedy jest niepełny. To co kapłani nawyczyniali z seksualnością człowieka zakrawa na zbrodnie przeciw ludzkości. Sam fakt także w Twojej nauce, że mówisz: Wszechmogący Ojciec i Syn Ojca. Podobnie jest w całej biblii (w końcu na biblii się opierasz), wszystkie najważniejsze postacie to faceci, to zakrawa na jakiś wielki klub pederastów. Kobiety są ewentualnie tylko po to, aby kogoś urodzić i zaraz zniknąć. A co było w średniowieczu? Kobieta narzędziem szatana, kobieta grzeszy przez sam swój wygląd i jedyne co może robić to się całe życie zasłaniać i nie rozbierać. Piszesz: Ale skoro uważasz, że człowiek ma potrzebę rozmnażania się, to podaj dowód podporządkowania ludzi takiej potrzebie. Gdybyśmy nie mieli takiej potrzeby, to byśmy nie istnieli. Nie muszę Ci przypominać chyba, że ludzkość istnieje już około milion lat, a przeciętna długość życia to około 50 lat. Widocznie bardzo chcieliśmy się rozmnażać skoro tu jesteśmy. Cały czas jednak podkreślam, seksualność człowieka dawno już nie sprowadza się do rozmnażania, co opisałem wyżej. Pierwotny popęd przerodził się w pojęcie miłości do wszystkich członków stada bez potrzeby współżycia fizycznego. To że szukamy ostatecznej miłości czyli Boga jest też tego przekształcenia. To właśnie jest ta wyjątkowa transformacja ludzka, wiele razy czytałem wypowiedzi typu: Ktoś kto nigdy nie kochał, nie może zrozumieć Boga. Ta wzniosła miłość wyrasta genealogicznie z tej płaskiej, fizycznej. Wiem, że kapłanów aż skręca jeśli takie rzeczy słyszą lub czytają. A niech ich skręca!! Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Niewiasta=samica? Mężczyzna=samiec? 29.05.11, 09:22 Irowiec! (napisałeś) "W swojej Nauce Ojca wyraźnie napisałeś, cytuję: ŚWIATŁOŚĆ=(ROZUM), czyli wiedzący, jak czynić zgodnie z wolą Ojca, i posiadający moc, aby to uczynić. Gdy powołałem się na ten zapis, to znowu zmieniasz definicję, aby się ze mną przekomarzać i piszesz: ŚWIATŁOŚĆ, to moc=zdolność najefektywniejszego wykorzystania miłości, której jedynym depozytariuszem jest Wszechmogący Ojciec. ***Ale bądź łaskaw zauważyć, że również pisałem: Miłość jest WOLĄ Ojca. Zatem w moim przekonaniu, wszystko jest o.k.. ***I znowu będę powtarzał przymiotnik, "OCZYWISTY". IROWIEC! Pamiętaj z łaski swojej, że ja jestem prymitywnym pragmatykiem, i myślem sobie tak. Czym różni się PRACA, od współpracy? Ano tym, że Ci, co PRACUJĄ, to ani ze Sobą nie współpracują, ani z nikim innym nie współpracują. A skoro Oni, ze Sobą nie współpracują, i z nikim innym nie współpracują, to Oni nie są współodpowiedzialni za skutki Swojej PRACY, ani wobec Siebie, ani wobec kogokolwiek innego. Zatem Dwie Istoty Boskie, są autonomiczne, i nie ma mowy, o jakiejś "trójcy", czy "dwójcy" świętych. Po prostu myślem, jak prymityw, ale dochodzę do racjonalnych wniosków. A skoro dowiaduję się, i uzyskuję potwierdzenie(niezależność i niematerialność sensu słowa z ust), że Ojciec i Syn Ojca, są Istotami niematerialnymi-Duchami, to oczywistym jest wniosek, że Ich PRACA, polega na Ich SAMOOFIERZE, bo nie mają niczego innego do posłużenia się w Ich PRACY, poza Sobą Samymi. FAKT SAMOOFIARY, wyklucza jakąkolwiek korzyść, i jakąkolwiek odpowiedzialność. Uzyskana wiedza, skonfrontowana z rzeczywistością wymusza wniosek, że ludzie NIE PRACUJĄ, tylko współpracują, czego dowodzi fakt, oczywistej współodpowiedzialności za skutki współpracy, tym samym, współzalezności każdego człowieka wobec wszystkich ludzi, i odwrotnie, oraz wnioskofakt, że ludzie nie są zdolni do samoofiary, ponieważ ich ofiary i współofiary, są zawsze nagradzane. Oba, wymienione w Czterech Ewangeliach Jezusy, współpracowały, dlatego też żaden z nich, nie był Synem Ojca. Są to postaci fikcyjne, użyte w Czterech Ewangeliach, do "zawłaszczenia dziedzictwa" Syna Ojca, ŚWIATŁOŚCI. Irowiec! Potrzeba, to niezależna od człowieka konieczność, której niezaspokojenie, skutkuje śmiercią człowieka. Nie słyszałem, aby ktoś zmarł wskutek pozbawienia go możliwości kopulowania, ale słyszałem o licznych przypadkach śmierci wskutek kopulowania. Człowiek, nie ma żadnych potrzeb, ponieważ w przeciwieństwie do wszystkich istot żywych, został wyposażony w OBOWIĄZEK. Dlatego człowiek, jest ponad naturą. Natomiast ciało człowieka, ma trzy potrzeby, czyli odżywianie, wydalanie, i wypoczynek. Stymulatorem współżycia płci człowieka, jest uczucie, a nie popęd seksualny, jak chcą ci wszyscy, w tym i ty, którzy gardzą ludźmi-W TYM PŁCIĄ NIEWIEŚCIĄ, i którzy w ten sposób, zrównują niewiastę z samicą, a mężczyznę z samcem, czyli zrównują ludzi z bydłem. IROWIEC! Miłość, jest bezpłciowa. A Imię Ojca, brzmi: WOLNOŚĆ! A nie miłość. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Niewiasta=samica? Mężczyzna=samiec? 29.05.11, 12:46 nehsa napisał: > ***Ale bądź łaskaw zauważyć, że również pisałem: Miłość jest WOLĄ Ojca. > Zatem w moim przekonaniu, wszystko jest o.k.. OK rozumiem, twoje definicje są gumowe:) > ***I znowu będę powtarzał przymiotnik, "OCZYWISTY". Twoje "OCZYWISTY' ma za zadanie powiedzieć czytającemu: " I Ty tego nie rozumiesz?" To psychomanipulacja stawiające Ciebie w pozycji odgórnej. > IROWIEC! > Pamiętaj z łaski swojej, że ja jestem prymitywnym pragmatykiem, i myślem sobie > tak. Prymitywni pragmatycy twierdzili kiedyś, ze Ziemia jest płaska. > Czym różni się PRACA, od współpracy? > Ano tym, że Ci, co PRACUJĄ, to ani ze Sobą nie współpracują, ani z nikim > innym nie współpracują. Nie rozumiem. Ja pracuję, ale bez współpracy z innymi moja praca nie miała by sensu. Moja praca polega na współpracy > Po prostu myślem, jak prymityw, ale dochodzę do racjonalnych wniosków. Jeżeli chcesz dochodzić do rzetelnych wniosków nie możesz myśleć jak prymityw. Jest nauka zwana metodologią, która uczy jak wyciągać wnioski a jak nie, jak stawiać hipotezy i jak prawidłowo je udowadniać, jakie błędy można popełnić przy wyciąganiu wniosków itd. Warto ją poznać. > A skoro dowiaduję się, i uzyskuję potwierdzenie(niezależność i niematerialno > ść sensu słowa z ust), że Ojciec i Syn Ojca, są Istotami niematerialnymi > -Duchami, to oczywistym jest wniosek, że Ich PRACA, polega na Ich SAMOOF > IERZE, bo nie mają niczego innego do posłużenia się w Ich PRACY, poza Sobą Samy > mi. Tłumaczyłem Ci już, że sens słowa nadajemy my przez własne skojarzenia z doświadczeniem i gdyby sens słowa nadawały istoty boskie, to nie możliwe by było istnienie wielu języków, a języka nie musielibyśmy się mozolnie uczyć, ale istota boska by nas nawiedziła i już wszystkie słowa byłyby zrozumiałe. Nie musielibyśmy teraz bawić się w definiowanie słów. Nie ignoruj tego. > Irowiec! > Potrzeba, to niezależna od człowieka konieczność, której niezaspokojenie, sk > utkuje śmiercią człowieka. To znowu jest TYLKO TWOJA definicja. Mamy także potrzeby wyższe np potrzebę bycia kochanym, A jednak bycie nie kochanym nie skutkuje śmiercią, tylko zaburza rozwój i funkcjonowanie człowieka. Mamy potrzebę uznania społecznego, potrzebę znaczenia, potrzeby kulturalne, potrzebę uczenia się itd. Istnieje cały dział nauki w postaci Psychologii Potrzeb. Nie ignoruj tego, po prostu czytaj. > Człowiek, nie ma żadnych potrzeb, ponieważ w przeciwieństwie do wszystki > ch istot żywych, został wyposażony w OBOWIĄZEK. Dlatego człowiek, jest p > onad naturą. Człowiek nie tylko pochodzi od zwierzęcia, ale w dużej mierze nim jest. Można powiedzieć, humorystycznie, że jesteśmy nagą małpą, której główną bronią nie są pazury czy kły, ale intelekt i ręce zdolne do trzymania narzędzi. Człowiek nie jest ponad naturą, a obecne zagrożenie wyniszczenia życia na Ziemi wzięło się właśnie stąd, że mu się tak wydawało. Są bardzo dobrze opracowane przez naukę mechanizmy ewolucji, które doprowadziły do naszego powstania i dalej są doprecyzowane. > > Stymulatorem współżycia płci człowieka, jest uczucie, a nie popęd seksua > lny, jak chcą ci wszyscy, w tym i ty, którzy gardzą ludźmi-W TYM PŁCIĄ N > IEWIEŚCIĄ, i którzy w ten sposób, zrównują niewiastę z samicą, a mężczyznę > z samcem, czyli zrównują ludzi z bydłem. >Jest tak jak piszesz tylko, że to uczucie ma swoją filogenezę, co opisywałem poprzednio. > IROWIEC! > Miłość, jest bezpłciowa. A Imię Ojca, brzmi: WOLNOŚĆ! A nie miłość. To prawda, że ostateczne uczucie miłości bezinteresownej jest bezpłciowe, co już opisywałem, że seksualność człowieka ewoluowała od uczucia będącego tylko popędem do najbardziej wzniosłych form miłości niczym nieuwarunkowanych. Tu znowu można by wiele pisać, bo jest jeszcze inny mechanizm o którym nie zająknęliśmy Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Niewiasta=samica? Mężczyzna=samiec? 29.05.11, 15:03 Irowiec! Zamiast prezentować mi Twoja ocenę, uzasadnij ją. Jak gumowe, to dlaczego? Przecież, jak piszę, że coś jest, oczywiste, to podaje, co za tą oczywistością przemawia. Zrozumiale CI napisałem: Pracę, od współpracy różnią Brak jakiejkolwiek korzyści z tytułu pracy, i brak jakiejkolwiek współodpowiedzialności. Zatem, nie opowiadaj na siłę pierdoł, że TY pracujesz. Dotychczas, obchodziłem się bez dorobku metodologii, i nie zamierzam korzystać z jej dorobku. Irowiec m.in., napisałeś: "Tłumaczyłem Ci już, że sens słowa nadajemy my przez własne skojarzenia z doświa > dczeniem i gdyby sens słowa nadawały istoty boskie, to nie możliwe by było istn > ienie wielu języków, a języka nie musielibyśmy się mozolnie uczyć, ale istota b > oska by nas nawiedziła i już wszystkie słowa byłyby zrozumiałe. Nie musielibyśm > y teraz bawić się w definiowanie słów. Nie ignoruj tego." ***TY, sympatyczny człowieku, niczego mi nie wytłumaczyłeś. Co najwyżej bezzasadnie skrytykowałeś. A jak chodzi o nadawanie sensu słowom, to doświadczenie, jest tylko jedną z przyczyn nadawania tego sensu. Nigdzie, nie napisałem, że sens naszym słowom nadają Istoty Boskie. Natomiast wielokrotnie pisałem, i podałem tego dowody, że sens słowa konstruowany przez nas w trakcie procesu myślenia, jest zależny od pracy NIEMATERIALNEJ CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI, ofiarowanej nam przez Samego Stwórcę. A ponieważ ta, NIEMATERIALNA CZĄSTKA ŚWIATŁOŚCI=Ducha, może mieć indywidualnie różną wartość, to jedni z nas, są mądrzejsi, a drudzy są głupsi. A trafiają się także idioci. Pisałem o tym, że odpowiedzialność człowieka za powierzony mu "niematerialny kapitał założycielski człowieczeństwa" jest tym większa, im tych talentów otrzyma człowiek więcej. Twoich wniosków, o jednojęzycznym społeczeństwie, i skutkach nawiedzeń nas przez Istoty Boskie, nie komentuje, skąd Ci się te pomysły biorą, nie wiem. Irowiec! Podałem Ci definicje POTRZEBY, której cechą jest niezbędność, a zatem konieczność zaspokojenia. Twoje odpowiedzi krytyczne, zerują na fakcie, że to jest moja definicja. No to podaj bardziej trafną. Zamiast tego, spodziewanego przeze mnie Twojego wysiłku, opowiadasz przemówienia o, "potrzebach wyższych", i sypiesz przykładami, które nijak, nie są niezbędne, a zatem potrzebami nie są. Irowiec! Nauka Wszechmogącego Ojca, wymaga racjonalnego wnioskowania, zatem logiki i racjonalnej wiedzy, i w żaden sposób nie zaprzecza faktowi ewolucji. Wszystko, co dotychczas napisałeś w tej wymianie naszych opinii, i poglądów, to pozbawione konkretów streszczenia Twoich przekonań, które nie znajdują odbicia w rzeczywistości - faktach. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Niewiasta=samica? Mężczyzna=samiec? 30.05.11, 16:04 nehsa napisał: > Jak gumowe, to dlaczego? Dlaczego gumowe: Bo w Nauce Ojca napisałeś ŚWIATŁOŚĆ=rozum, gdy mi się spodobało, to zmieniłeś i napisałeś ŚWIATŁOŚĆ=moc, zdolność, a teraz jeszcze napisałeś ŚWIATŁOŚĆ= duch. Domyślam się ,że w twojej głowie wszystko się zgadza, bo dla Ciebie ŚWIATŁOŚĆ, to wszystko co najlepsze i możesz sobie tam włożyć co chcesz. To może od razu napisz ŚWIATŁOŚĆ=wszystko co dobre i spokój, a nie po trochu dawkujesz poszczególne atrybuty Światłości w zależności od kontekstu. Po to ludzie używają osobno takich słów jak rozum, duch i moc, bo co innego znaczą. > Zrozumiale CI napisałem: Pracę, od współpracy różnią > Brak jakiejkolwiek korzyści z tytułu pracy, i brak jakiejkolwiek współodpowiedz > ialności. > Zatem, nie opowiadaj na siłę pierdoł, że TY pracujesz. Ale to jest TYLKO TWOJA definicja pracy. Ja chodzę do pracy i płacą mi za pracę i tej wersji się będę trzymał, bo chcę mówić językiem zrozumiałym dla ogółu ludzi a nie tylko dla Ciebie. > Dotychczas, obchodziłem się bez dorobku metodologii, i nie zamierzam korzystać > z jej dorobku. Odrzucając metodologie, odrzucasz naukę. Metodologia jest podstawą każdej nauki i jej największym osiągnięciem. Bez niej nasze myślenie jest magiczne a nie logiczne. Chyba zauważasz, że mało kto rozumie to co piszesz, sugeruję, że właśnie dlatego, że twój sposób wyciągania wniosków odbiega od powszechnie przyjętych. > ***TY, sympatyczny człowieku, niczego mi nie wytłumaczyłeś. Co najwyżej bezzas > adnie skrytykowałeś. > A jak chodzi o nadawanie sensu słowom, to doświadczenie, jest tylko jedną z > przyczyn nadawania tego sensu. > Nigdzie, nie napisałem, że sens naszym słowom nadają Istoty Boskie. > Natomiast wielokrotnie pisałem, i podałem tego dowody, że sens słowa konstruowa > ny przez nas w trakcie procesu myślenia, jest zależny od pracy NIEMATERIALNE > J CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI, ofiarowanej nam przez Samego Stwórcę. Jeśli ta Twoja ŚWIATŁOŚĆ jest także świadomością to by się zgadzało:) > A ponieważ ta, NIEMATERIALNA CZĄSTKA ŚWIATŁOŚCI=Ducha, może mieć indywidualn > ie różną wartość, to jedni z nas, są mądrzejsi, a drudzy są głupsi. A trafiają > się także idioci. Tu znowu używasz pojęcia ŚWIATŁOŚCI jako rozumu- intelektu:) pisząc jednocześnie, że jest duchem. Określenie typu mądry, głupi i idiota odnoszą się do poziomu intelektu > Pisałem o tym, że odpowiedzialność człowieka za powierzony mu "niematerialny > kapitał założycielski człowieczeństwa" jest tym większa, im tych talentów otrz > yma człowiek więcej. To twierdzenie mi się podoba:) > Podałem Ci definicje POTRZEBY, której cechą jest niezbędność, a zatem koniec > zność zaspokojenia. Tylko znowu to jest TWOJA definicja, która nie koresponduje z ogólnie przyjętą. Chcesz być zrozumiały dla innych, to bierz pod uwagę ogólnie przyjęte definicje słów inaczej tego inteligentnego człowieka jakim jesteś, będą brali za Świra. Potrzeba to nie tylko to co niezbędne do przeżycia. Potrzeby całkowicie niezbędne nazywa się letalnymi i to są te które wymieniasz. > Nauka Wszechmogącego Ojca, wymaga racjonalnego wnioskowania, zatem logiki i rac > jonalnej wiedzy, i w żaden sposób nie zaprzecza faktowi ewolucji. Cieszę się, ze nie zaprzecza ewolucji, bo ważne jest zrozumieć naszą zwierzęcą stronę psychiki. Jeśli jednak podkreślasz, ze wymaga racjonalnego wnioskowania, to na Miłość Boską zainteresuj się metodologią i zasadami wyciągania wniosków. > Wszystko, co dotychczas napisałeś w tej wymianie naszych opinii, i poglądów, to > pozbawione konkretów streszczenia Twoich przekonań, które nie znajdują > odbicia w rzeczywistości - faktach. > >Tak to już jest, że każdy człowiek to jakby inna planeta we własny indywidualny sposób interpretujący rzeczywistość. Dlatego nie ma jednego słusznego podejścia do zjawiska religii, ale ciekawie jest poznawać podejścia innych. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Niewiasta=samica? Mężczyzna=samiec? 30.05.11, 19:17 Irowiec! Dlatego odpisuje na Twoje posty, że uważam Cię za myślącego człowieka, który potrafi racjonalnie wnioskować, czyli jest inteligentny. Wymieniamy nasze poglądy w necie. Dlatego wiele tych, moich, to esencjonalne skróty. Ojciec, nie może być MIŁOŚCIĄ, bo Ojciec i tylko Ojciec, ma WOLĘ. "Na początku było słowo, a ono słowo, było u Ojca." Mowa o naszym początku, początku "Homo sapiens", a więc, "ono słowo", odnosi się do WOLI OJCA. A skoro Syn Ojca powtarza, "Ja, jestem ŻYCIEM", to WOLĄ OJCA jest miłość, dlatego napisałem to, "słowo", z małej litery. "A Synem było TO SŁOWO, To było na początku." Tak brzmiał tekst, który wiarygodnie przekazali w piśmie, tylko obrani przez Nauczyciela(Boga) Uczniowie. I dalej: "Wszystkie rzeczy przez NIE się stały, a bez NIEGO nic się nie stało, co się stało." W Niem było życie, a życie było ŚWIATŁOŚCIĄ." Syn Ojca, jest Sprawcą wszystkich spraw Swego Ojca. Zatem Ojciec, jest ośmielając się na tą analogię - Bogiem USTAWODAWCĄ, a Syna Ojca, Bogiem WYKONAWCĄ. Wieczna miłość Ojca, stanowi o wiecznym życiu Syna Ojca, i oczywiście o ty, że Syn Ojca jest Bogiem. Gdyby Ojciec miłował bezpośrednio i nas, bylibyśmy również Bogami. Irowiec napisałeś: Odrzucając metodologie, odrzucasz naukę. Metodologia jest podstawą każdej nauki > i jej największym osiągnięciem. Bez niej nasze myślenie jest magiczne a nie lo > giczne. Chyba zauważasz, że mało kto rozumie to co piszesz, sugeruję, że właśni > e dlatego, że twój sposób wyciągania wniosków odbiega od powszechnie przyjętych. *** Szanowny Rodaku! Ja, podałem oczywistą różnicę pomiędzy PRACĄ, a współpracą, której czcigodni metodolodzy nie widzą, i ty uważasz, że oni są mędrcami, a ja, że jestem idiotą. Na moje szczęście, o czym Cię informowałem, ja ze świętością nie mam nic wspólnego - wręcz przeciwnie, dlatego z idiotami daje sobie radę. ŚWIATŁOŚĆ, ŻYCIE, to Syn Ojca, Sprawca wszystkich rzeczy, i nasz Stwórca. Wszechświat=świat, ewoluował, człekokształtne ssaki były formą somatyczną, którą Stwórca wykorzystał do uczłowieczenia. Ludzka nauka, na co już zwracałem uwagę, izoluje rozum, od emocji, powtarzając bzdurę np. o racjonalno-emocjonalnej wartości słowa. A przecież jest oczywistym, że im bardziej miłujemy, tym racjonalniej wobec miłowanych postępujemy. Dlatego też słowo, ma wartość emocjonalno-akustyczną. Odpowiedz Link Zgłoś
aniol_samiec Re: Przyczyny bełkotu. 29.05.11, 09:39 Irowiec, "Dyskusja" z EWIDENTNYM, CIĘŻKIM ŚWIREM pt. nehsa ma w sobie coś z próby wykonania załogowego lotu na księżyc przy pomocy hulajnogi. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 29.05.11, 11:25 Zawsze warto rozmawiać bo: 1. Ćwiczysz precyzowanie i formułowanie własnych myśli 2. Poznajesz sposób widzenia świata drugiego człowieka, to jakby odkrywanie innej planety, samo w sobie jest ciekawe 3. Zawsze możesz się czegoś dowiedzieć 4. Ćwiczysz cierpliwość, a to cecha konieczna dla buddysty 5. Formułując własne myśli wpadasz na dalsze wnioski, na które byś inaczej nie wpadł 6. Okazujesz drugiemu człowiekowi miłość, nie odrzucasz go, to także konieczne 7. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
karbat Re: Przyczyny bełkotu. 26.05.11, 17:39 sa nastepujace ; (tak powstaje ) irowiec napisał: > To, że istnieje życie po śmierci wiem nawet z własnych doświadczeń, >ale takie szczegóły, są na razie poza moim zasięgiem:) wiesz z wlasnych doswiadczen , ze istnieje zycie po smierci ... wiesz ....tylko ze szczegolami masz problemy .... Ci co " porzadnie " umarli, - NIE wiedza co jest po smierci , nie moga mowic o wlasnych doswiadczeniach , nie moga wnikac w szczegoly . Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 27.05.11, 08:06 Karbat! Tylko dlatego nie mogą, że "zepsuło im się na amen narzędzie=ciało", które to narzędzie, upierdliwie utożsamiacie wszyscy z CZŁOWIEKIEM. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 27.05.11, 08:28 karbat napisał: > irowiec napisał: > > To, że istnieje życie po śmierci wiem nawet z własnych doświadczeń, > >ale takie szczegóły, są na razie poza moim zasięgiem:) > > wiesz z wlasnych doswiadczen , ze istnieje zycie po smierci ... > wiesz ....tylko ze szczegolami masz problemy .... Wyjąłeś moje zdanie z kontekstu, przez to rzeczywiście wygląda śmiesznie.:) > Ci co " porzadnie " umarli, - NIE wiedza co jest po smierci , > nie moga mowic o wlasnych doswiadczeniach , nie moga wnikac w szczegoly . > Ci co porządnie umarli czasem ukazują się żywym. Jest obszerna literatura na ten temat. Możesz oczywiście wszystko negować, ale moim zdaniem tego jest za dużo, aby nie zastanowić się nad tym. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 27.05.11, 09:49 irowiec m.in., napisał: "Ci co porządnie umarli czasem ukazują się żywym. Jest obszerna literatura na te > n temat. Możesz oczywiście wszystko negować, ale moim zdaniem tego jest za dużo > , aby nie zastanowić się nad tym." ***To je wykluczone. Niematerialne, nie może być widoczne. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 27.05.11, 20:58 Może być widoczne, bo jesteśmy w stanie widzieć nie tylko zmysłami, ale i samym tylko umysłem. Są obszerne opisy tego zjawiska w Indiach i Tybecie. Podobnie po śmierci umysł może widzieć wszystko samym tylko sobą. W Tybecie są nawet odpowiednie praktyki medytacyjne ćwiczące tą właściwość powiązane z wielomiesięcznym przebywaniem w ciemności. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Przyczyny bełkotu. 27.05.11, 22:20 Irowiec napisał: "> Może być widoczne, bo jesteśmy w stanie widzieć nie tylko zmysłami, ale i samym > tylko umysłem. Są obszerne opisy tego zjawiska w Indiach i Tybecie. Podobnie p > o śmierci umysł może widzieć wszystko samym tylko sobą. W Tybecie są nawet odpo > wiednie praktyki medytacyjne ćwiczące tą właściwość powiązane z wielomiesięczny > m przebywaniem w ciemności." ***Wybacz, ale ja jestem prymitywnym pragmatykiem, i rozróżniam, jak dotychczas możliwości wzroku, od wyobraźni. A co do osiągnięć tybetańskich lamów. Gdyby byli, chociaż na tyle blisko Nauki Ojca, jak żydzi, czy chrześcijanie, to Tybet byłby wolny. Są wyznawcami, jeszcze bardziej bałwochwalczej nauki. ----- Nauka_Boga Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Przyczyny bełkotu. 28.05.11, 13:07 nehsa napisał: > ***Wybacz, ale ja jestem prymitywnym pragmatykiem, i rozróżniam, jak dotychczas > możliwości wzroku, od wyobraźni. No to muszę Ci powiedzieć, że lamowie mają "niezwykła wyobraźnie". Potrafią widzieć co się dzieje wiele kilometrów od nich, albo czego sam doświadczyłem: co się dzieje z tyłu, gdzie przecież nie mają oczu. > A co do osiągnięć tybetańskich lamów. Gdyby byli, chociaż na tyle blisko Nauki > Ojca, jak żydzi, czy chrześcijanie, to Tybet byłby wolny. Są wyznawcami, jeszcze bardziej bałwochwalczej nauki. Tak mówisz jakby w dekalogu podstawowym przykazaniem było: "Będziesz swoje państwo mieć". Jest tam natomiast przykazanie:"Nie zabijaj". Tybetańczycy praktycznie nie posiadali armii, bo uważali, ze ćwiczenie ludzi w zabijaniu jest niegodne Buddysty. Dlatego kto chciał, mógł Tybet zająć i stało się. To raczej my jesteśmy bałwochwalcami, bo uważamy, że Bóg nam może pomagać w bitwach. Jezus uczył: Zabrali Ci koszulę, oddaj im i płaszcz. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 26.05.11, 22:04 irowiec napisał: > Lepiej jest więc mówić ,że obecnie wiemy tylko tyle, że oddziałuje grawitacyjni > e. Termin "niepoznawalna" sugeruje, że nigdy się o niej niczego nie dowiemy. Powtarzam: możemy mówić tylko o współczesnej nauce, a wg niej jest niepoznawalna Tak jak np. mówimy, że grawistacja jest proporcjonalna do masy obiektu, > Wielu uczonych przeszłości miało poważne problemy z > kościołem. > Np. Giordano Bruno, za jego teorię wielu światów na innych planetach wokół inny > ch gwiazd Nie teorię ,ale gnostyckie fantazje... Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 27.05.11, 08:47 chasyd_666 napisał: > > Wielu uczonych przeszłości miało poważne problemy z > > kościołem. > > Np. Giordano Bruno, za jego teorię wielu światów na innych planetach wokół innych gwiazd > > Nie teorię ,ale gnostyckie fantazje... Tylko, że te gnostyckie fantazje okazały się bliższe prawdzie. Poza tym kościół tłumaczy, że Bruno został spalony nie za poglądy astronomiczne, ale za arogancje i butę, którą demonstrował kłócąc się między innymi o interpretację pisma świętego. Co za obłuda! Zamordowali inteligentnego, myślącego człowieka przerastającego ich wszystkich. Nie wiadomo jakich odkryć by dokonał gdyby nie przerwano jego życia. Ile odkryć by powstało gdybyśmy popierali bystrych ludzi, a nie grozili im śmiercią za myślenie?! Kościół całe wieki hamował naukę. W średniowieczu zapomniano większą część odkryć starożytności, którą ponownie odkryto w epoce odrodzenia. Wszystko przez ograniczonych umysłowo klechów. Ja i większość tu dyskutujących także zostalibyśmy spaleni!!! Jak możesz bronić tych świątobliwych troglodytów!! Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Fakt. 27.05.11, 09:58 Nie kościół, tylko KAPŁANI, czyli księża, którzy głoszą najbardziej plugawą, bałwochwalczą naukę Judasza, są przekleństwem NASZEGO NARODU. A ponieważ, ta tępa i pyszałkowata gawiedź, jest aktywnie wspierana przez rządzących, zdegenerowanych obłudników, to zmierzamy do moralnej, politycznej, ekonomicznej przepaści. ---- Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 27.05.11, 20:10 > Tylko, że te gnostyckie fantazje okazały się bliższe prawdzie Skąd wiesz ?... Wierzysz w ufoludki ? :) Tak czy siak były to antynaukowe fantazje :) Poza tym kościół > tłumaczy, że Bruno został spalony nie za poglądy astronomiczne, ale za aroganc > je i butę, którą demonstrował kłócąc się między innymi o interpretację pisma św > iętego. Wtedy palono heretyków, bo herezje prowadziły do rozruchów społecznych , anarchii i wojen >Co za obłuda! Jaka 'obłuda' ?... człowieka przerasta > jącego ich wszystkich. Skąd wiesz ? To był fantasta... > Nie wiadomo jakich odkryć by dokonał A jakich dokonał ?... > Kościół całe wieki hamował naukę. Kościół całe wieki stymulował naukę W średniowiec > zu zapomniano większą część odkryć starożytności, Przeciwnie - zachowano je dzięki Kościołowi > Wszystko przez ograniczonych umysłowo klechów. Jak na buddystę , za dużo w Tobie apodyktycznej pychy... Jak możesz bronić tych świątobliwyc > h troglodytów!! j.w. Gdzie bronię ? Piszę o faktach Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 27.05.11, 20:26 Świrze, mam wrażenie, że nawet buddystę zniecierpliwiłeś:))))) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 27.05.11, 21:17 No fakt:) trochę mnie wkurzył. Przypomniały mi się młodzieńcze lata buntu. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 27.05.11, 22:50 irowiec napisał: > No fakt:) trochę mnie wkurzył. Przypomniały mi się młodzieńcze lata buntu. Jeszcze go nie znasz:))) Typ całkowicie nieinteraktywny, nie odnosi się do argumentów, operuje sloganami, a skonstruowania przez niego wypowiedzi z więcej niż trzech zdań, jak tu jestem dwa lata, nie pamiętam. Wynika to z absolutnej próżni intelektualnej i obawy przed jednoznaczną wypowiedzią. Teraz czeka Cię seria niby pytań- powtórzy jakiś fragment Twojej wypowiedzi, dołoży znak zapytania i uśmieszek. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 28.05.11, 13:09 Ale interesuje się tym czym powinien czyli absolutem, to już coś:) Odpowiedz Link Zgłoś
aniol_samiec Re: Bełkot 28.05.11, 14:02 > Ale interesuje się tym czym powinien czyli absolutem, to już coś:) Jasne... Zaś "Kuba Rozpruwacz" interesował się wnętrzem człowieka... :o) Odpowiedz Link Zgłoś
aniol_samiec Re: Bełkot 27.05.11, 23:02 Siemasz irowiec. Z wielkim zainteresowaniem prześledziłem Twoją dyskusję z maniakiem religijnym pt. nehsa. Muszę ci przy okazji pogratulować anielskiej (nomen -omen) cierpliwości. Czy jest ona wynikiem praktyki zazen ? Mam kumpla buddystę zen i z rozmów z nim wiem, że buddyzm, a zwłaszcza zen nie jest religią tylko "instrukcją obsługi umysłu". Przez to bardzo mi się podoba... Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 28.05.11, 13:15 Praktykowałem przez wiele lat tybetańską Wadżrajanę. Obecnie po prostu patrzę w umysł i nie wiem jaki to styl. Umysł jest najciekawszą rzeczą na tym świecie i chcę go poznać do głębi. Być może to jest to, co Tybetańczycy nazywają medytacją wglądu. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
aniol_samiec Re: Bełkot 28.05.11, 14:12 Aha, Wadżrajana... czytałem kiedyś ksiażkę Olego Nydahla. "109 odpowiedzi jogina"... chyba taki tytuł... Pamiętam, że bardzo podobały mi się poglądy Olego nt. chrześcijaństwa. Było tam parę zdań o tym. Dzięki za wyjaśnienie. Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 27.05.11, 21:13 chasyd_666 napisał: Wtedy palono heretyków, bo herezje prowadziły do rozruchów społecznych , anarchii i wojen. A więc to dobrze, że kościół kłamał i hamował rozwój świata! Ręce opadają. I słusznie, że prowadziły do rozruchów przeciwko reżimowi kłamstwa i upadlania ludzi. Trzeba było być uczciwym i postępować wg miłości bliźniego, to nie trzeba by było nikogo uciszać. Komuniści też nazywali opozycjonistów wichrzycielami i burzycielami ładu społecznego. > Przeciwnie - zachowano je dzięki Kościołowi Kościół przechwycił całą ówczesną naukę przedtem dużą jej cześć niszcząc. Zawłaszczył sobie prawo do wykształcenia. Chciałeś się uczyć, musiałeś zostać co najmniej mnichem. Bo wiedział, że informacja to władza. Gdyby nauka pozostała wolna, kościół niczego nie musiałby zachowywać. Gdyby dzisiaj były takie czasy zostałbyś spalony za sam swój nick. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 28.05.11, 15:08 irowiec,nie odpowiedziałes na moje pytania z poprzedniego postu... irowiec napisał: > kościół kłamał i hamował rozwój świata! W jaki sposób ? I sł > usznie, że prowadziły do rozruchów przeciwko reżimowi kłamstwa i upadlania ludz > i. O jakim 'reżimie' piszesz ? trzeba było być uczciwym i postępować wg miłości bliźniego, to nie trzeba by > było nikogo uciszać. I godzić się na anarchię w państwie ? > Kościół przechwycił całą ówczesną naukę przedtem dużą jej cześć niszcząc. Np co ?... Zawła > szczył sobie prawo do wykształcenia. W jakim sensie "zawłaszczył" ? Gdyby nauka pozostała woln > a, kościół niczego nie musiałby zachowywać. Nikt nie bronił Gotom, Hunom i Wandalom rozwijać nauki :)) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 28.05.11, 16:34 Przykro mi, ale zadajesz pytania jakbyś nie żył na planecie Ziemi. Co ja ma Ci teraz streścić całą historię cywilizacji Śródziemnomorskiej? Powołał tzw świętą inkwizycję, a Ty się pytasz w jaki sposób kościół hamował rozwój świata? Piszesz, że kościół nie mógł się zgodzić na anarchię w państwie, a przecież Jezus mówił: Moje królestwo nie jest z tego świata. Sam został stracony przez ówczesnych kapłanów będących przy władzy. Kapłani nie mają nic do władzy a tym samym do porządku państwowego. To nie ich działka!! Oni nie bronili państwa przed uzurpatorami, tylko Siebie przed poszukiwaczami prawdy. Czy wiesz, że zdecydowana większość ofiar inkwizycji była chrześcijanami? W sumie ofiar było około 60 milionów. Chcesz powiedzieć, że inkwizycja uratowała świat przed 60 milionami anarchistów? Proces inkwizycyjny nie opierał się na dowodach, ale na torturach. Wystarczyło pomówienie sąsiada, albo krewnego, który chciał przejąć majątek. Można było usunąć niepotrzebną już kochankę pomawiając ją o czary, a na torturach Ty także przyznałbyś się do wszystkiego!! To był system zbrodniczy, szatański, podły. Przykro mi, ale jeśli chcesz dalej tego bronić, to będę Cię ignorował. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 01.06.11, 22:00 irowiec napisał: Co ja ma Ci > teraz streścić całą historię cywilizacji Śródziemnomorskiej? Rzuciłeś poważne oskarżenia na Kościół (piszemy z dużej litery !) i nie chcesz (nie umiesz ?) w żaden sposób ich uzasadnić. Masz poważne luki w wiedzy historycznej, które wypełniasz fobią antykościelną - postawa sprzeczna z zasadami buddyzmu, o którym tyle piszesz... > Powołał tzw świętą inkwizycję, a Ty się pytasz w jaki sposób kościół hamował ro > zwój świata? Jak nauki heretyków przyczyniły sie do rozwoju świata ? Do rozwoju przyczynili się ludzie ocaleni od stosu przez Św.Inkwizycję, która oskarżenia badała bardzo wnikliwie i bezstronnie , a za fałszywe oskarżenia surowo karała ! Dlatego stosy płonęły głównie w krajach protestanckich... > > Piszesz, że kościół nie mógł się zgodzić na anarchię w państwie, Nie Kościół a królowie - i trudno im się dziwić. > Oni nie bronili państwa przed uzurpatorami, tylko Siebie przed poszukiwacza > mi prawdy. Jakie "prawdy" głosili heretycy ? Czy wiesz, że zdecydowana większość ofiar inkwizycji była chrześcija > nami? Inkwizycji podlegali wyłącznie katolicy oraz przestępcy kryminalni > W sumie ofiar było około 60 milionów. Skąd wziąłeś tę absurdalną liczbę ??!... W ciągu kilkuset lat Inkwizycja skazała na stos kilka tysięcy osób (dla porównania : "oświecona" Rewolucja Francuska w ciagu kilku lat zamordowała pół miliona osób - w tym dużą ilość dzieci...) > Proces inkwizycyjny nie opierał s > ię na dowodach, ale na torturach. Bredzisz. Tak było w ówczesnych sądach świeckich. Znów twoja ignorancja + fobia... Sąd Inkwizycji był wielkim postępem (np wprowadził obrońcę z urzędu), a tortury były nieporównanie łagodniejsze niż w sądach świeckich. Wystarczyło pomówienie sąsiada, albo krewnego > , który chciał przejąć majątek. Można było usunąć niepotrzebną już kochankę pom > awiając ją o czary, a na torturach Ty także przyznałbyś się do wszystkiego!! To > był system zbrodniczy, szatański, podły. Tak było w sądach świeckich. Znów twoja ignorancja... Przykro mi, ale jeśli chcesz dalej te > go bronić, to będę Cię ignorował. Wystarczy, że uzupełnisz swoją wiedzę i pozbędziesz się fobii ... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 01.06.11, 22:10 chasyd_666 napisał: > irowiec napisał: > > Co ja ma Ci > > teraz streścić całą historię cywilizacji Śródziemnomorskiej? > > Rzuciłeś poważne oskarżenia na Kościół (piszemy z dużej litery !) Jak już się bierzesz za poprawianie, to bądź przygotowany. Nie z dużej litery, ale dużą literą. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 28.05.11, 15:10 irowiec napisał: > chasyd_666 napisał: > > Wtedy palono heretyków, bo herezje prowadziły do rozruchów społecznych , anarch > ii i wojen. > > A więc to dobrze, że kościół kłamał i hamował rozwój świata! Ręce opadają. I sł > usznie, że prowadziły do rozruchów przeciwko reżimowi kłamstwa i upadlania ludz > i. Trzeba było być uczciwym i postępować wg miłości bliźniego, to nie trzeba by > było nikogo uciszać. Komuniści też nazywali opozycjonistów wichrzycielami i bu > rzycielami ładu społecznego. > > Przeciwnie - zachowano je dzięki Kościołowi > Kościół przechwycił całą ówczesną naukę przedtem dużą jej cześć niszcząc. Zawła > szczył sobie prawo do wykształcenia. Chciałeś się uczyć, musiałeś zostać co naj > mniej mnichem. Bo wiedział, że informacja to władza. Gdyby nauka pozostała woln > a, kościół niczego nie musiałby zachowywać. > Gdyby dzisiaj były takie czasy zostałbyś spalony za sam swój nick. Pozdro > wienia Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 28.05.11, 15:22 Irowiec,nie odpowiedziałeś na moje pytania z poprzedniego postu... irowiec napisał: > kościół kłamał i hamował rozwój świata! W jaki sposób ? I sł > usznie, że prowadziły do rozruchów przeciwko reżimowi kłamstwa i upadlania ludz > i. O jakim "reżimie" piszesz ? Trzeba było być uczciwym i postępować wg miłości bliźniego, to nie trzeba by > było nikogo uciszać. I królowie powinni godzić się na anarchię w państwie ?... > Kościół przechwycił całą ówczesną naukę przedtem dużą jej cześć niszcząc. Np co ?... Zawła > szczył sobie prawo do wykształcenia. Jak "zawłaszczył " ? . Gdyby nauka pozostała woln > a, kościół niczego nie musiałby zachowywać. Nikt nie bronił Gotom,Hunom i Wandalom rozwijać "wolnej nauki" :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kotekali Re: Bełkot 28.05.11, 17:30 infantylizm twoich pytan poraza chasydzie ... Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 20.05.11, 22:24 irowiec napisał: > Myślę, że kappa nie jest głupi, podobnie jak Ty nie jesteś głupi. Myślę, że nie > zdajecie sobie sprawy jak bardzo nasze myślenie jest zależne od emocji. Każdy > z was ma swoje racje, tylko Ty nie widzisz u niego racji, bo jesteś na niego wk > urzony, a on nie widzi Twoich z tego samego powodu Jesteś zbyt wyrozumiały. Chasyd to całkowity nieuk, który nigdy, powtarzam, nigdy nie uzasadnił jakiejkolwiek swojej tezy, bo on tylko bezmyślnie powtarza tezy cudze. Człowiek bez wykształcenia biorący się za tematy, o których nie ma zielonego pojęcia. Nie przeczytał żadnego podręcznika z fizyki, a będzie nauczał o fizyce kwantowe, bo gdzieś na jakiejś frondzie wyczytał "mądre" zdanie. I będzie te zdanie bezmyślnie powtarzał, nie wychodząc poza ogólniki i banały. Nie przeczytał ani jednej książki z biologii, a będzie negował ewolucję itd. Jego można jedynie wyśmiewać. To pustak i kołtun. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Bełkot 20.05.11, 22:42 ka_p_pa napisał: > Jesteś zbyt wyrozumiały. Jednym z wniosków moich dociekań jest być nieskończenie wyrozumiałym, więc jeśli masz wrażenie że jestem zbyt wyrozumiały jak na ogólne standardy to jest to radosna wiadomość dla mnie. Nie wiem co przeczytał Chasyd, ale po niektórych odpowiedziach jakie udzielił stanowczo zaprzeczam, że jest bezmyślny, choć w wielu kwestiach myśli inaczej niż ja. Ja nie zakładam jednak, że muszę mieć rację co nie oznacza, że łatwo mu ze mną nie pójdzie:) Chcę jednak rozmawiać, łączy nas wszystkich najwspanialszy cel na świecie jakim jest sens religii i dlatego bardzo was cenię. Większość ludzi nie jest w stanie na ten temat powiedzieć ani jednego sensownego słowa, a każdemu z nas raz po raz się jednak zdarza:) Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 21.05.11, 10:23 ka_p_pa napisał: >Chasyd to całkowity nieuk, > To pustak i kołtun. Nieuku, pustaku i kołtunie - wciąż nie uporałeś się ze swoim bełkotem :)) forum.gazeta.pl/forum/w,721,124614818,125236342,Re_Belkot.html Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 21.05.11, 10:32 Śmiało, rozwiń skrzydła! Popuść wodze fantazji! Raz, w drodze wyjątku. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 24.05.11, 10:46 ka_p_pa napisał: > Śmiało, rozwiń skrzydła! Popuść wodze fantazji! Raz, w drodze wyjątku. Ty pierwszy :) forum.gazeta.pl/forum/w,721,124614818,125236342,Re_Belkot.html?t=1306226702382 Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 13.05.11, 22:37 chasyd_666 napisał: > ka_p_pa napisał: > > > Bzdura, głąbie:) Ja z tobą nie polemizuję, ale z ciebie kpię > > Otóż to,głąbie : bezrozumna kpina ,czyli objaw głupoty... > > > P.S. A swojej tezy nie potrafisz uzasadnić. O dowodzie nawet nie wspomnę. > > Jeśli udowodnisz albo odszczekasz, że to był bełkot, a potem grzecznie poprosis > z o uzasadnienie - to je dostaniesz... :DDDDDDDDDDD jeszcze się nie zdarzyło, byś cokolwiek uzasadnił. Jesteś typowym religianckim ignorantem, bez wykształcenia, powtarzającym bezmyślnie zasłyszane frazesy. Nie uzasadnisz swojej tezy, bo nie potrafisz:))) Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 15.05.11, 23:20 ka_p_pa napisał: > :DDDDDDDDDDD > jeszcze się nie zdarzyło, byś cokolwiek uzasadnił. Jesteś typowym religianckim > ignorantem, bez wykształcenia, powtarzającym bezmyślnie zasłyszane frazesy. Nie > uzasadnisz swojej tezy, bo nie potrafisz:))) Znów błysnąłeś swoją głupotą,która napędza twoją arogancję,która napędza twoją głupotę... itd. itd. ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: Bełkot 15.05.11, 23:23 Miligram, spręż się kiedyś, raz, w drodze wyjątku. Spróbuj uzasadnić swoją tezę:) Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Bełkot 16.05.11, 10:33 ka_p_pa napisał: > Spróbuj uzasadnić swoją tezę:) chasyd_666 napisał: > Jeśli udowodnisz albo odszczekasz, że to był bełkot, a potem grzecznie poprosis > z o uzasadnienie - to je dostaniesz... Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus Re: pociągnij 02.03.12, 19:30 Byłoby to, co napisałeś, doskonałe - cudowne wręcz, gdyby nie ostatnie dwa zdania.... Żyję w ateizmie od wielu już lat i jest mi bardzo dobrze - żadne istnienie po śmierci mnie nie interesuje bo wiem, że go nie ma (człowiek po śmierci gnije i włącza sie w łańcuch alimentacyjny, albo się go spala)... a szukanie sensu życia, to ... to taka id Odpowiedz Link Zgłoś
sclavus uciekło... :) 02.03.12, 19:34 to taka idée fixe, cóś w rodzaju usprawiedliwienia nieróbstwa dla tych, którzy stracili wenę, których opuściły wszystkie muzy... Prostaczkowie, po prostu boją się śmierci bo im wmówiono, że zmartwychwstaną, ... albo nie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: A co jest bełkotem ? 06.05.11, 09:58 > A więc zdefi > niuj Boga Absolut, który stworzył nasz świat i ma nad nim kontrolę. Podobnie trzeba zdef > iniować co to znaczy "istnieje". Istnienie jest pojęciem podstawowym - nie ma definicji. Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: A co jest bełkotem ? 06.05.11, 15:53 chasyd_666 napisał: > > A więc zdefi > > niuj Boga > > Absolut, który stworzył nasz świat i ma nad nim kontrolę. A teraz zdefiniuj "wasz świat", absolut i kontrolę, bo naszego świata nikt nie kontroluje:) Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: A co jest bełkotem ? 06.05.11, 17:12 ka_p_pa napisał: > > A teraz zdefiniuj "wasz świat", absolut i kontrolę Znów masz za daleko do słownika ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
ka_p_pa Re: A co jest bełkotem ? 06.05.11, 17:17 chasyd_666 napisał: > ka_p_pa napisał: > > > > A teraz zdefiniuj "wasz świat", absolut i kontrolę > > Znów masz za daleko do słownika ? :) Mam daleko, pomóż, jak na chrześcijanina przystało:) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 06.05.11, 20:55 > Istnienie jest pojęciem podstawowym - nie ma definicji. I właśnie o to chodzi, że nie zastanawiamy się co to znaczy, że coś istnieje, a powinniśmy. Są różne rodzaje istnienia. "1 kg mąki" może istnieć, także może istnieć "porządek". Jednak to są rożne rodzaje istnienia. Mogę powiedzieć, że istnieje stół, a tu go nie ma. Jeśli jednak nie ma stołu, to mogę powiedzieć: "nachyl się - będziesz moim stołem" i przez chwilę jesteś stołem:). Jeśli mam czteronożny stół i obetnę mu nogi o 5 cm, to ktoś wchodzący do pokoju powie: O ten stół jest trochę niski. Jeśli obetnę dalsze 5 cm, to powie: ten stół jest wyraźnie niski. Jeśli znowu trochę obetnę, to osoba wchodząca może powiedzieć: "Usiądźmy przy tej ławie". I co się wtedy stało? Stół zniknął!! Wydaje się to trywialne, w rzeczywistości jest to bardzo ważne i ma dalekie konsekwencje. Co to znaczy, że coś istnieje?!?! Ktoś powie Bóg istnieje i potrafię to udowodnić. Znasz takich wielu. Ja mogę powiedzieć Boga nie ma i zaraz to udowodnię. A jeśli tamten człowiek nie da się przekonać, to co jeszcze mogę zrobić? Obrazić go, pobić? On może zrobić to samo ze mną. Możemy się nawzajem zdyskredytować, nazwać głupkami, jednak co to zmienia? W buddyzmie mówi się ,że rzeczy ani istnieją ani nie istnieją. Podam Ci teraz definicję istnienia: Istnieć znaczy, że coś pojawiło mi się w głowie:). Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 06.05.11, 22:02 Ja, jestem prostaczkiem-nieboraczkiem, ale po przeczytaniu na tych forach setek, a nawet tysięcy postów, sam napisałem ich w ciągu dwóch lat, ponad cztery tysiące, dochodzę do wniosku, że nie potraficie skoncentrować dyskusji na istotnych kwestiach, dlatego prawie żaden z waszych wątków, nie kończy konstruktywna, a chociażby tylko, sensowna konkluzja. Poza tym, przerażeniem napawa mnie fakt, kiedy ludzie, co wynika z treści ich postów, wykształceni, często znakomicie piszący, wyciągają z Biblii wnioski, które ze zdrowym rozsądkiem, nie maja nic wspólnego. Piekło? Co to jest? Przecież w Biblii, bez trudu, można dostrzedz niepoliczalną ilość sprzeczności, i niepoliczalną ilość bredni, które nie zasługują swa głupotą, na miano kłamstwa. A tysiące ćwierćinteligentów, bezustannie onanizuje się tymi tekstami, podobnie jak ty, który spośród tych biblijnych treści, nie potrafisz człowieku w żaden sposób oddzielić "ziarna od plew", chociaż masz podane, jak to czynić. I odnośnie definicji Istot Boskich, Których jest DWIE - bo zgodnie z Nauką Ojca(Boga), musi Ich być DWIE, co potwierdza logika. Dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności naszego człowieczeństwa, od TYCH ISTOT. Podawałem te dowody wielokrotnie, i nie było tu takiego INTELEKTUALISTY, który by te dowody=fakty ruszył. O czym wspominam, bo jakaś tam sierota podskakuje. A do rozgryzienia: Istotą Boską, jest TEN, od KTÓREGO PRACY, jest zależny proces myślenia, której to zależności, dowodzi zależność sensu słowa wypowiadanego z ust. A co do tej definicji, istnienia. Istoty Boskie - istnieją, bo pracują. A wszyscy ludzie, zawsze współpracują, a więc i współistnieją. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 06.05.11, 23:07 Istotą Boską, jest TEN, od KTÓREGO PRACY, jest zależny proces myślenia, której to zależności, dowodzi zależność sensu słowa wypowiadanego z ust. Nie chcę Cię martwić, ale podałeś tylko dowód istnienia umysłu, który nadaje sens słowom i nie tylko. Mamy jeszcze emocje, które nadają cele i kierunek naszych działań, a także poprze to i sens. Są one zawarte w umyśle. Cały czas żadna istota boska nie jest potrzebna, do wyjaśnienia tego. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 07.05.11, 14:10 irowiec napisał: "> Istotą Boską, jest TEN, od KTÓREGO PRACY, jest zależny proces myślenia, której > to zależności, dowodzi zależność sensu słowa wypowiadanego z ust. > > Nie chcę Cię martwić, ale podałeś tylko dowód istnienia umysłu, który nadaje se > ns słowom i nie tylko. Mamy jeszcze emocje, które nadają cele i kierunek naszy > ch działań, a także poprze to i sens. Są one zawarte w umyśle. Cały czas żadna > istota boska nie jest potrzebna, do wyjaśnienia tego." **Ja, juz tłumaczyłem, podobnej klasy jak ty, intelektualiście, że tak zwana wartość racjonalno-emocjonalna słowa, to przykład pleonazmu. Masła maślanego. Bo im bardziej MIŁUJEMY, tym RACJONALNIEJ postępujemy. Zatem, "racjonalne", jest pochodnym emocjonalnego. A słowo, ma jedynie wartość emocjonalno-akustyczną. Dla przypomnienia, plotłeś, coś o abstrakcyjności niematerialnego sensu. Teraz pieprzysz synuniu, o emocjach zawartych w umyśle, w którym masz sporo wolnej przestrzeni. I to jest twój, poważny powód do zmartwienia. Szczerze ci współczuje. Ale trochę cierpliwości, i można nadrobić zaległy materiał. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 07.05.11, 16:59 nehsa napisał: Bo im bardziej MIŁUJEMY, tym RACJONALNIEJ postępujemy. > > Jednak dalsza część Twoich wypowiedzi dowodzi, że nie jesteś racjonalny. Ponieważ Twoje słowa próbują mnie ugodzić i poniżyć. Mówisz ,że ja "plotę", że to "masło maślane", "Pieprzysz synuniu", że w umyśle mam sporo wolnej przestrzeni (to akurat się zgadza bo przestrzeń jest mądrością. W zapchanym umyśle nie sposób powiązać faktów tak jak na małym stoliku nie sposób ułożyć dużego obrazu puzzle, po to właśnie ludzie idą na odosobnienia:) Słowem nie kochasz mnie, bo to nie jest język miłości. Gdybym komuś chciał pokazać, że go kocham, nie używałbym takich słów. Oznacza to też, że skoro Bóg jest miłością, to Ty go nie znasz. Ale nie przejmuj się zbytnio, miłość to na prawdę rzadka rzecz, a ja cały czas jestem otwarty na to, aby się z Tobą zakolegować. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: A co jest bełkotem ? 08.05.11, 14:16 > Istnienie jest pojęciem podstawowym - nie ma definicji. > I właśnie o to chodzi, że nie zastanawiamy się co to znaczy, że coś istnieje, a > powinniśmy. Masz definicję istnienia ? Są różne rodzaje istnienia. "1 kg mąki" może istnieć, także może i > stnieć "porządek". Istnieją byty, "istnieją" przejawy bytów. Ogół ludzi myli 1 z 2. ... Nasz świat fizyczny nie istnieje, jest tylko przejawem bytu poza-fizycznego i duchowego. >"Usiądźmy przy tej ławie". I co się wtedy stało? Stół zniknął!! Stół,ława itd istnieją tylko w naszym umyśle, jako abstrakcyjne pojęcia. Ogół ludzi bierze je za rzeczywistość... Potem mówią, że świadomość jest wytworem mózgu, a jest dokładnie odwrotnie ! Mózg to tylko abstrakt wytworzony przez naszą świadomość... Podam Ci teraz definicję istnienia: Istnieć znaczy, > że coś pojawiło mi się w głowie:). Sporo w tym racji - patrz wyżej... Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 08.05.11, 15:47 Jest tak jak mówisz:) Taką samą naturę mają takie pojęcia jak Bóg, Wszechświat czy Ja. Ludzie Tworzą w swoim umyśle pojęcie Boga a potem oddają mu cześć jakby to było coś zewnętrznego. Tworzą pojęcie Ja a potem usiłują je zaspokajać i uszczęśliwiać zapominając, że to tylko abstrakcja w ich własnych umysłach. Ich umysł syntetyzuje pojęcie wszechświata, a potem myśli, że w nim mieszka. Cieszę się, że spotkałem kogoś, kto rozumie tą paranoję. Podkreślam jednak, że nie oznacza to dla mnie brak wartości. Jesteśmy jak programiści komputera. Tak jak go zaprogramujemy, tak będzie działał, a przecież chcemy tu się dobrze bawić i być szczęśliwi, a to oznacza, że musimy być etyczni. Miłość dla mnie jest najwyższą logiką tego świata, nastawienie na pomaganie innym jest najlepszą taktyką prowadząca do pełnego znaczenia i interesujących wrażeń życia. Później jest także materiałem, z którego jest zbudowana nasza przyszłości po śmierci. i wcale nie trzeba tego robić w imię określonej religii choć można. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 08.05.11, 22:22 To jest mój ostatni post w odpowiedzi. Mam w dupie nauki, wszystkich religii ,para religii, ruchów starych i nowych, wszystkie armię, sekty, i inne religijne insekty. Posiadana wiedza, pozwoliła ci na takie, a nie inne poszufladkowanie problematyki odnoszącej się do CELU życia człowieka, i sensu życia człowieka. Ale ty, w moim głębokim przekonaniu, nie odróżniasz celu, od sensu. I na zakończenie mojego postu: M.in. piszesz: 1./ "Taką samą naturę mają takie pojęcia jak Bóg, Wszechświat, czy Ja. " ***To bzdura, a ty nie wyjaśniasz, czym jest ta "NATURA POJĘCIA". 2./ " Miłość dla mnie jest najwyższą logiką tego świata, nastawienie na pomaganie innym jest najlepszą taktyką prowadząca do pełnego znaczenia i interesujących wrażeń życia." ***"Najwyższa logika tego świata" - ja pierdziu! A ty nie wyjaśniasz, czym jest ta najwyższa logika. Bo przecież, "pomaganie innym", o czym wtrącasz, to nie miłość. Piszesz sobie to, co ci ślina na język przynosi, czego ja nie potępiam, ba! Nawet nie krytykuje. Wolno ci, a jak ci z tymi, twoimi przekonaniami wygodnie, to tak trzymaj. Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 09.05.11, 09:48 nehsa napisał: > Mam w dupie nauki, wszystkich religii ,para religii, ruchów starych i no > wych, wszystkie armię, sekty, i inne religijne insekty. >irowiec: No cóż, Twoja tylna część ciała musi być zaiste bardzo wielka:) > Ale ty, w moim głębokim przekonaniu, nie odróżniasz celu, od sensu. irowiec: Czepiasz się szczegółów:) > > I na zakończenie mojego postu: > ***To bzdura, a ty nie wyjaśniasz, czym jest ta "NATURA POJĘCIA". > irowiec: Cały czas wyjaśniam, że naturą pojęć jest iluzja pojawiająca się w naszym własnym umyśle. > ***"Najwyższa logika tego świata" - ja pierdziu! A ty nie wyjaśniasz, czym jest > ta najwyższa logika. Bo przecież, "pomaganie innym", o czym wtrącasz, to ni > e miłość. > irowiec: Przecież nie napisałem, że pomaganie innym i miłość jest tym samym, to sobie sama dopowiedziałaś:) > Piszesz sobie to, co ci ślina na język przynosi, czego ja nie potępiam, ba! Naw > et nie krytykuje. irowiec: Właśnie, że krytykujesz:) > Wolno ci, a jak ci z tymi, twoimi przekonaniami wygodnie, to tak trzymaj. Pa! > irowiec: Czyli schodzisz z ringu bo nie wyrabiasz:) Boisz się nokautu? Nie można napisać wszystkiego od razu w jednym zdaniu, dlatego nie mogę definiować każdego słowa które używam, każde zdanie byłoby tak rozbudowane, że nie wiem kiedy by się skończyło. Rozmowa wymaga dobrej woli z obu stron, jeśli jakieś pojęcie budzi Twoje wątpliwości, to zawsze możesz poprosić o doprecyzowanie. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 09.05.11, 15:41 Człowieku! Tak do ciebie, jak i do miliarda i dwustu milionów chrześcijan, nie dociera FAKT, realnej, wręcz namacalnej zależności, bycia człowiekiem od Istot Boskich. A do ciebie na przykład, nie może dotrzeć fakt, że wykluczone jest jednobóstwo, czyli istnienie JEDNEGO BOGA. "Dlategoć im w podobieństwach mówię, iż widząc nie widzą, i słysząc nie słyszą, ani rozumieją." "I pełni się w nich proroctwo Izajaszowe, które mówi: Słuchem słuchać będziecie, ale nie zrozumiecie; i widząc widzieć będziecie, ale nie ujrzycie." "I przez wiele takich podobieństw mówił do nich słowo, tak jako słuchać mogli." Wy, w tym ty, jesteście głupsi od żydowskich nauczonych w piśmie, czyli umiejących pisać, którzy żyli przed ponad dwoma tysiącami lat, dlatego moje forum, "NAUKA OJCA(Boga)", jest zamkniętym. I dlatego, nie tyle opuszczam, co olewam boisko(ring), na którym trwa nieustanne młócenie przez głupoli ziemniaczanej naci w nadziei, że zacznie sypać ziarnem. Ps. Gdzie ci napisałem, że jestem kobietą? Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 09.05.11, 18:33 Gdybyś znał Boga Ojca, to byłbyś szczęśliwy i spełniony. Człowiek szczęśliwy i spełniony nie rzuca obelg na innych, więc Go nie znasz. Dlatego właśnie nie jesteś wiarygodny. Chcesz to sobie pisz na zamkniętym forum, gdzie możesz mówić tylko do siebie, ewentualnie dla wybranych przez siebie, co na jedno wychodzi. Otocz się pochlebcami i żyj szczęśliwie, jednak prawdziwe życie jest tutaj, gdzie odbywa się wieczna konfrontacja i szlifowanie poglądów. Tu czasami można nie mieć racji, wiem - to boli, ale ma boleć. Prawdziwe wartości często rodzą się w bólu . Moim zdaniem to jedyna droga do prawdy. Rzeczywiście podejrzewałem, że jesteś kobietą gdyż twój nick: "nesha" kończy się na "a" co w języku polskim sugeruje płeć żeńską. Drobiazg, przepraszam i życzę szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 09.05.11, 22:28 irowiec m.in. napisał: "> Gdybyś znał Boga Ojca, to byłbyś szczęśliwy i spełniony." ***Chłopie! Ty nie wiesz, co piszesz. To o czym z tobą dyskutować. W kolejnym czynie społecznym: Prawda, jest wyrazem-określeniem, odnoszącym się do wartości PRACY, a więc do Istot Boskich. Bo przecież ludzie, nie pracują, chociaż tak se ględzą. PRAWDA, odnosi się do wartości pracy stanowiącej o życiu. Czyli odnosi się do MIŁOŚCI, którą nie jest Ojciec(Bóg), jak ty sądzisz. Bo miłość, jest wolą Ojca. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 09.05.11, 23:24 nehsa napisał: > Prawda, jest wyrazem-określeniem, odnoszącym się do wartości PRACY, a więc do I > stot Boskich. Bo przecież ludzie, nie pracują, chociaż tak se ględzą. > irowiec: problem polega na tym, że Ty wprowadzasz własne definicje słów, które nie przystają do powszechnego rozumienia ich znaczenia. Stąd trudno się z Tobą dogadać. > Czyli odnosi się do MIŁOŚCI, którą nie jest Ojciec(Bóg), jak ty sądzisz. Bo mił > ość, jest wolą Ojca. > irowiec: No dobra, no to wypełniaj tą wolę Ojca, chciałbym poczuć, że mnie kochasz:) Ze swej strony dodam: wcale nie uważam, że Bóg jest miłością, tylko odwrotnie: To miłość jest Bogiem:) To ważne, bo jeśli powiesz, że jest Bóg, którego wolą jest miłość, to mamy wojny na świecie. Ludzie się będą kłócić który to Bóg jest tak wspaniały czy tej religii czy tamtej i jaką formę zewnętrzną ma ta miłość przyjąć. Jeśli jednak powiemy, że to miłość jest Bogiem, to na świecie zapanuje pokój. Bo miłość to miłość, mamy się lubić i już i nie mamy napadać na siebie czy nawracać. Bądź miły dla drugiego człowieka. Oczywiście miłość to określony stan umysłu, którego wszyscy chcemy, bo jest niezwykle przyjemny, jednak to bardzo rzadka sprawa. Na co dzień po prostu udajemy że się kochamy, ale to jest dobre. Jeżeli staramy się udawać jak najlepiej, to ona w końcu się zapala. Spróbuję wyprzedzić Twój zarzut (najwyżej się nie uda:) Miłość nie jest absolutem choć jest najwspanialszym uczuciem w jakim możemy przebywać, jest jego atrybutem i tylko ona do niego prowadzi. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-xxl Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 08:48 chasyd_666 napisał: > > A więc zdefi > > niuj Boga > > Absolut, który stworzył nasz świat i ma nad nim kontrolę. Ale jajaaaaaaaaaaaaaaaaa :)) kontrolę ale nad czym ??? Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 12:31 kolter-xxl napisał: "> chasyd_666 napisał: > > > > A więc zdefiniuj Boga > > > > Absolut, który stworzył nasz świat i ma nad nim kontrolę. > > Ale jajaaaaaaaaaaaaaaaaa :)) kontrolę ale nad czym ???" ***NAD WSZYSTKIMI I WSZYSTKIM! Dowodami istnienia Istot Boskich, są oczywiste dowody zależności naszego bycia ludźmi od Istot Boskich. Kołtuś, przecież ty nie masz nawet woli. A jak jest inaczej to podaj definicje woli, abyśmy się nie spierali o nie wiadomo co, i dowód, że ty masz tę wolę. Z góry wiadomo, że nie podasz, ani jednego, ani drugiego. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 12:54 A ja mam wolę:) Wolą jest moja zdolność do podejmowania decyzji, która droga postępowania jest dla mnie najlepsza, ze względu na cele, które generują moje uczucia. Oczywiście moja wola nie jest całkiem wolna. jest we mnie wiele nieuświadomionych mechanizmów, którym podlegam. Po to właśnie są praktyki duchowe, aby się od tych mechanizmów wyzwalać i aby być coraz bardziej wolnym. Moją najwyższą wolą jest pragnienie trwałego szczęścia. Dowodem na to jest całe moje życie i nie tylko moje polegające na szukaniu sposobu jak to zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 13:12 IROWIEC! Weź ty się wykąp w zimnej wodzie, i obudź. Jak twierdzisz, że masz wolę, to aby to twoje twierdzenie nie było gołosłowne, podaj dowód tej swojej woli. To, co ty nazywasz WOLĄ, jest zaledwie zdolnością wyboru jakości postępowania, który to wybór, przebiega w procesie myślenia, absolutnie od ciebie niezależnym. A o tym, że ty woli nie masz(tak jak i reszta naszej, ludzkiej gawiedzi), świadczy FAKT, że słowo z ust człowieka(minimum dowodzące naszej współpracy), jest albo dowodem naszego POSŁUSZEŃSTWA Nauce Ojca, z której korzyści czerpiemy, tylko my. Albo jest dowodem SAMOKARANIA SIĘ, KARĄ, za nasze nieposłuszeństwo. Zatem WOLI, wolnej i nieprzymuszonej, to my nie mamy. A jak grzeszymy, lub czynimy zło, to robimy to z własnego wyboru, który se mylimy z WOLĄ. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 17:58 Już nie mogę się doczekać kiedy się wykąpię w zimnej wodzie w jeziorze, na razie chodzę na basen:) Dowód mojej woli właśnie podałem, tylko Ty go nie uznajesz, bo nadajesz słowom własne definicje i traktujesz je jako jedynie słuszne. Ta twoja zaledwie zdolność jest właśnie wolą. Ale Ty chcesz koniecznie wcisnąć gdzieś te swoje boskie istoty, wiec chcesz jeszcze więcej. Ty mówisz z pozycji nie szukającego, ale wiedzącego i już, jak byłbyś jakimś boskim posłannikiem czy coś. Bardzo dużo patrzę w swój umysł i widzę tam myśli i przestrzeń między nimi, czuję też emocje ,które napędzają myśli zgodne z ich naturą, są tam wyobrażenia i świadomy proces przetwarzania danych zwany myśleniem. Widzę jak syntetyzuje pojęcia takie jak przedmiot, świat i także pojęcie Boga. Do niektórych się przywiązuje i traktuje bardzo poważnie, tak jak Ty do swoich istot boskich. Widzę schematy wg których mój umysł lubi postępować i staram się zrozumieć schematy innych. To wszystko tam jest. Nie widzę tam Bogów popychających moje myśli. Gdyby Bogowie nadawali sens myśli ludzkich, to nie byłoby możliwe, że ludzie różnie interpretują te same słowa, chyba, że jest wielu różnych Bogów, którzy kłócą się między sobą. Szczerze, to trochę tak właśnie zachowują się nasze emocje, one wypaczają sens tego co widzimy, myślę, że każdy tego doświadczył. Jeśli działamy pod wpływem negatywnych emocji, to czynimy negatywności czyli zadajemy cierpienie i zbieramy negatywne konsekwencje: sami cierpimy, bo gniew jest cierpieniem, dlatego tak bardzo lubimy go wyrzucać z siebie. Jeśli działamy z miłością, to czynimy dobro czyli stwarzamy przyczyny szczęścia innych, oni nas lubią i odpłacają się tym samym i jest fajnie. Po śmierci te wrażenia stają się naszym następnym światem w którym żyjemy. Gniew jest przyczyną piekła, miłość przyczyną nieba. To są zmaterializowane nasze własne uczynki. Tych światów jest jeszcze więcej, bo ludzkich nagromadzeń jest o wiele więcej. Wszystko działa jak szwajcarski zegarek i tyle. Nie traktuj tzw świętych tekstów, jako wyroczni, którą trzeba brać dosłownie tylko jako materiał do własnych przemyśleń. To tylko materiał dydaktyczny, abyś coś zrozumiał. Dlatego warto czytać wiele różnorodnych tekstów różnych religii i porównywać i wyciągać wnioski. Dobro i zło to także tylko nasz własny koncert życzeń. To czego chcemy nazywamy dobrem, to czego nie chcemy nazywamy złem. W różnych kulturach jest to różnie i także zmienia się z czasem. Jeszcze niedawno seks dla kościoła był zły, a stosunek był tylko do płodzenia dzieci( byłem na takich naukach przedmałżeńskich:), a dziś jakiś ksiądz czy mnich napisał podręcznik erotyczny dla małżeństw i sek już jest aja. W średniowieczu uważano, że kobieta jest z natury grzeszna i jest służebnicą Szatana, bo wzbudza pożądanie u niczego winnych biednych mężczyzn:) Trzymaj się tego co widać i co można sprawdzić, bo jak zaczniemy mnożyć byty w nieskończoność, to nie dojdziemy do niczego. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 18:25 jA, n swoim forum podałem, że Nauka Ojca, zawiera wiedzę niezbędną, dlatego wymusza logikę, i racjonalność myślenia. Dlatego wyklucza jednobóstwo. Dlatego miłość nie może być Bogiem, a Bóg nie może być miłością. I nawet tam podałem przykład. Ale ty masz zacięcie prelegenta, kaznodziei. A ja, po prostu jestem pragmatykiem prymitywnym. Dlatego to, co piszę, pomimo ogromnych kłopotów, jakiem mam z niedoborem wiedzy ogólnej, ma sens. W przeciwieństwie do np. twoich pogawędek. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 18:48 nehsa napisał: Nauka Ojca, zawiera wiedzę niezbędną, dlatego wym > usza logikę, i racjonalność myślenia. irowiec: Kiedyś także myślałem , że sens życia jak i Boga można poznać poprzez zimną logikę. Dziś wiem, że to niemożliwe. Dlatego właśnie wielcy nauczyciele tego świata jak Jezus czy Budda Tyle mówili o miłości, a mniej o zimnej logice:) A ja, po prostu jestem pragmatykiem prymitywnym. irowiec: Wystarczy, że docenisz wagę uczuć i będziesz miły i uczynny dla ludzi, a zdziwisz się jak szybko zrozumiesz rzeczy, które wydawały się bardzo trudne, prześcigniesz wielu filozofów zapatrzonych w stare, pożółkłe księgi i tak jak ja otrzymasz dar wymowy i staniesz się wziętym kaznodzieją:). Logika jest wspaniała, ale bez uczuć jest bezwartościowa. Ja kiedyś nie umiałem się wysłowić, a jak coś powiedziałem, to nikt mnie nie rozumiał:). Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 06:59 irowiec, ty narazie, nie zrozumiałeś jeszcze, że wykluczone jest istnienie jednego Boga. A skoro nie zrozumiałeś tego FAKTU, to sam sobie odpowiedz na pytanie: Kogo miłował ten twój, jeden, wieczny Bóg, wcześniej, niż był świat? A potem kłapaj, i doradzaj myślicielu z łaski jednego Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 07:06 irowiec! Ty, nie rozumiesz ani Nauki Ojca, ani prawidłowo nie postrzegasz rzeczywistości, dlatego opowiadasz te swoje bzdety o posiadaniu wolnej woli. No to ją zdefiniuj, tę twoją wolną wolę, to przynajmniej się dowiem, czego ja nie posiadam. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 08:35 Raz już ją zdefiniowałem, ale Ty tej definicji nie przyjąłeś. Jeśli nie istnieje możliwość podejmowania decyzji(a tak rozumiem moją wolę), to znaczy, że wszyscy jesteśmy całkowicie zdeterminowani. A jeśli tak, to nie można mieć do złodzieja pretensji, że ukradł; do mordercy, że zabił; ja mogę gwałcić kobiety na ulicy, bo nie mogę się powstrzymać itd. Nie ma sensu, też czegokolwiek się uczyć, pracować nad swoim charakterem, a także praktykować jakąkolwiek religię, bo i tak jest już wszystko przesądzone. Rozwój duchowy właśnie polega na tym, że uzyskujemy coraz większą wolność od determinacji. Prosty człowiek, nie myślący jest bardzo zdeterminowany przez swoje schematy myślenia i instynkty. Człowiek upośledzony umysłowo jeszcze bardziej. Jeszcze bardziej zdeterminowane są zwierzęta, ale im lepszy mają mózg tym więcej mogą się nauczyć. W pełni rozwinięty człowiek potrafi powstrzymywać swoje instynkty, potrafi zrezygnować ze swojego szczęścia na rzecz innych. bo ma wybór. Ja też mam teraz wybór czy odpisując będę bardziej zwracał uwagę na przekazywane treści czy na chęć dokopania adwersarzowi i odgryzieniu się mu za jego zaczepki:). Mam wybór i to jest zakres mojej wolnej woli Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 10:15 irowiec! Po pierwsze, woli nie zdefiniowałeś, a to z tej prostej przyczyny, że jej nie posiadamy. Skoro kłapiesz coś o WOLI, to bądź uprzejmy podać precyzyjnie jej definicję. A następnie podać dowód, że dzieje się podług twojej-irowca woli. Uparcie, jak prawie wszyscy na tych forach, lekceważysz FAKTY. Od dwóch lat na tych forach, a od 2004 roku, również na innych, tłumaczę: Każdy człowiek, z Mocy Stworzenia go przez Stwórcę człowiekiem, jest zobowiązany do wzajemnie życzliwej, międzyludzkiej współpracy, czyli do SOLIDARNOŚCI. I z tego zobowiązania, każdy z nas, jest na bieżąco rozliczany. A oczywistym dowodem TEGO ZOBOWIĄZANIA, są fakty: Jak nasze postępowanie, jest zgodne z naszym obowiązkiem, czyli sprawiedliwe, to jesteśmy nagradzani POKOJEM. Jak nasze postępowanie, jest nieżyczliwe, niesprawiedliwe, to jesteśmy za nie natychmiast, w tym samym momencie, karani, a karę stanowi to nasze niesprawiedliwe postępowanie. Omówiłem to wyczerpująco, na przykładzie słowa z ust człowieka, czyli na przykładzie postrzegalnego minimum współpracy. Dlatego reasumując: Przetrzyj sobie chłopie ślepia, i przestań pieprzyć o miłości bezużytecznej, i wolnej woli, której nie posiadasz, i którą mylisz ze zdolnością różnicowania każdego postępowania, a w efekcie, ze zdolnością wyboru jakości postępowania. Wszyscy, jesteśmy z woli Wszechmogącego Ojca, a ze sprawstwa Syna Ojca, zdeterminowani, jak ty to wyrażasz, do czynienia minimum sprawiedliwości, czyli do SOLIDARNOŚCI, CO JEST ZROZUMIALE W NAUCE OJCA OZNAJMIONE. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 10:38 Jeśli nie posiadam woli, to nie mogę być ani karany ani nagradzany, bo nie ma za co. To tak jakbym zbudował samochodzik z napędem bez możliwości sterowania i potem miał do niego pretensje, ze jedzie ciągle prosto. I na koniec za nieposłuszeństwo rozwaliłbym go młotkiem. Jeśliby stworzył nas Bóg wszechmogący razem z naszymi cechami charakteru, nie obdarzył nas żadnym zakresem wolnej woli, a potem nas karał za zachowanie, to sam wystawiłby sobie kiepską ocenę z własnej inteligencji. Piszesz, że ja lekceważę fakty. No to powiedz mi czy Twój Bóg czy Bogowie cieszy się i nagradza Ciebie za następujące słowa: "kłapiesz coś o WOLI", "Przetrzyj sobie chłopie ślepia". "przestań pieprzyć". Mógłbym z wcześniejszych Twoich wypowiedzi skopiować bardziej przykre wypowiedzi. To są właśnie fakty. Kiedyś Bóg powiedział:" Ten lud czci mnie wargami". Łatwo jest opowiadać o Bogu, kłócić się o jego naturę, a przy okazji używać kaleczących słów i poniżać innych. Jak Ty to godzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 11:44 irowiec! Ja, dziesiątki razy powtarzałem już, że Nauką Ojca, Pierwszego Boga, Istoty Wszechmogącej zainteresowałem się nie dlatego, że byłem taki pobożny i sprawiedliwy, tylko dlatego, że byłem taki szubrawiec, i chciałem wiedzieć, czy z tą karą po śmierci, to podpucha, czy też jest ona nieuchronna. A przecież znasz przysłowie: "Czym skorupka za młodu nasiąknie....".To co, mam się nagle ubrać w szaty świętego męża, i mdleć, jak usłyszę wiązkę qrwów. Albo zgrywać, jak kreatura ojciec Pio. Piszesz:"Jeśli nie posiadam woli, to nie mogę być ani karany ani nagradzany, bo nie ma z > a co." A co, nie wystarczy ci ta zdolność różnicowania, do wyboru racjonalnego, a tym samym sprawiedliwego postępowania??? Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 12:15 nehsa napisał: > A co, nie wystarczy ci ta zdolność różnicowania, do wyboru racjonalnego, > a tym samym sprawiedliwego postępowania??? > A więc jednak mówisz coś o wyborze racjonalnym:) - Więc mam wybór - więc mam wolę. Zdolność różnicowania nie byłaby potrzebna gdybyśmy nie mieli jakiegokolwiek zakresu wolnej woli. Rozumiem twoją definicję współpracy z Bogiem i jestem za. Przekonałem się, że najważniejsza jest zmiana postępowania. Jeśli do tego to prowadzi, to najważniejsze. Zmiana postępowania pociąga za sobą zmianę odczuwania i na koniec rozumienia rzeczywistości. Dopóki postępujemy tak, aby ludzie i zwierzęta byli wokół nas szczęśliwsi, to wszystko w porządku. Pewnie różnimy się w tym jak uzasadniamy potrzebę szlachetnego postępowania, ale to już szczegóły. To bardzo częste, że duchowością są zainteresowani ludzie, którzy przedtem nabroili. Ze mną nie było inaczej. Najpierw musiałem się przekonać jak głupie jest i do czego prowadzi moje postępowanie i ówczesny stan psychiki, aby zapragnąć zmiany i poszukać jakiejś drogi do tego. No cóż: Witaj w klubie:) Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 15:03 1./Żaden Bóg z nami nie współpracuje. 2./Wybieramy se, DZIĘKI PRACY DUCHA=CZĄSTCE ŚWIATŁOŚCI w procesie myślowym. A to, jeszcze, nie jest WOLA. Ino wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 15:05 Ja nie jestem stowarzyszony, nigdy nie byłem, nie cierpię klubów. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 19:40 To tylko takie powiedzenie z tym klubem, że coś mamy ze sobą wspólnego:) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 19:42 To ja już nie wiem jak Ty definiujesz wolę Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 08:12 No to trochę pokłapię:) Miłość ta ostateczna, to nie jest relacja między dwojgiem, to stan umysłu. Stan miłości jest trwałym najwyższym szczęściem, nie potrzebuje obiektu. Jeśli się obiekt pojawia, to automatycznie jest kochany. Jeśli go nie ma, to stan miłości trwa dalej, bo jest wieczny. Wieczny jest dlatego, że jest najwyższą radością, a kto by chciał porzuca taki stan? Byłaby to głupota:). Nie jest tak, że bez obiektu nudzisz się i cierpisz, dopiero, gdy się pojawi np jakaś spódniczka, to miłość i szczęście się zapala(tak działa miłości światowa). Gdyby tak było , to stan nie były trwały a więc nie warty zachodu. Wieczność polega na niezależności od niczego. Ja nie wypowiadam się ilu jest Bogów. Budda mówił, że istot boskich jest mniej więcej tyle ile gwiazd na niebie widzianych gołym okiem. Mówił też, że istot w piekle jest najwięcej - mniej więcej tyle ile atomów we wszechświecie. Mówił też, że istoty boskie nie są wszystkie równe, są trzy podstawowe ich klasy itd. Ja nie jestem w stanie tego sprawdzić, a nic nie biorę na wiarę, choć niczego nie wykluczam, jeśli trzyma się kupy. To, że istnieje życie po śmierci wiem nawet z własnych doświadczeń, ale takie szczegóły, są na razie poza moim zasięgiem:) Istotne jest też jak zdefiniujemy pojęcie Boga. Ja się nim posługuję, bo tutaj wszyscy się nim posługują, ale dla mnie nie ma Bóg większego znaczenia. Jestem przekonany, że umysł każdego z nas w swojej najgłębszej naturze jest tożsamy z absolutem jakkolwiek ten absolut nazwiemy. Nie może być inaczej, bo absolut jest tożsamy ze wszystkim - inaczej nie byłby absolutem:) Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 09:43 IROWIEC! jA, jezdem prymitywnym pragmatykiem. "Dwojga ludzi świadectwo, prawdziwym jest", mówią słowa Nauki Ojca, a ty ich nie rozumiesz. Natomiast nauka ludzka, twierdzi, i to racjonalnie, że jeden świadek, to żaden świadek. Twoja opowiastka o miłości, jako stanie świadomości, czyli wartości bezużytecznej, nie zasługuje na komentarz. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 15.05.11, 10:13 To czy coś jest użyteczne czy nie, decydują nasze uczucia. Lubimy się głaskać, bo to przyjemne, budzi takie uczucia. Kury np. nie lubią głaskania, nie przytulają się do nas, a psy i koty owszem. Lubimy jeść, jest to przyjemne, dlatego jemy. Chcemy żyć i boimy się śmierci, bo taki mamy instynkt. Dlatego to co pomaga nam żyć uważamy za pożyteczne. Największym naszym pragnieniem jest uczucie szczęścia. Jeśli więc to uczucie jest w nas, czujemy się całkowicie spełnieni. Jeśli zaś Ty uważasz, że stan szczęścia jest bezużyteczny, a co za tym idzie stan miłości jest bezużyteczny, to nie ma to nic wspólnego z logiką. To właśnie jest najwyższa użyteczność. Po to właśnie ludzie chcą iść do nieba a nie do piekła, aby ten stan szczęścia przeżywać. Dlatego właśnie nie uzasadniasz twojej krytyki tylko mówisz, ze to nie zasługuje na komentarz, bo nie znajdujesz komentarza. Dlatego właśnie starasz się mnie obrazić, aby całą dyskusję sprowadzić do pyskówki. Niepotrzebnie cytujesz słowa jakiejś starej księgi. Księgi nie robią na mnie wrażenia, to pisali kapłani, aby sterować tłumem. Liczy się tylko nasza droga do szczęścia poparta rozumem i własnym doświadczeniem. Ale rozumiem, że Ty nie chcesz być szczęśliwym, bo to uczucie bezwartościowe. Właśnie z wewnętrznego szczęścia wypływa prawdziwa bezinteresowna miłość, która jest największą użytecznością w ogóle. Ale skoro interesuje Cię bardziej świat gniewu, to twój wybór. Z tego materiału, który wybierzesz będzie zbudowana Twoja przyszłość. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: A co jest bełkotem ? 12.05.11, 01:23 Chciałem dopowiedzieć: nie zaprzeczam istnieniu istot boskich. Jeśli świat jest iluzją, którą sterują nasze własne emocje i myśli, to czemu nie! Mogą też wpływać na nasz świat i komuś pomagać a komuś nie. To wszystko możliwe. Mogą być też różne poziomy tych istot, co więcej każdy z nas może kiedyś taką istotą zostać. Znaczy to tyle co pójść do nieba. Jednak dopóki nie będę miał bezpośrednich kontaktów z nimi, to nie mogę mówić ,że na pewno tak jest oraz podawać ich liczbę, bo to jest nieuczciwe. Możemy najwyżej w pokorze i szacunku wymieniać swoje poglądy, aby się od siebie uczyć i przybliżać do prawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-xxl Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 13:40 nehsa napisał: > ***NAD WSZYSTKIMI I WSZYSTKIM! > Dowodami istnienia Istot Boskich, są oczywiste dowody zależności naszego bycia > ludźmi od Istot Boskich. > Kołtuś, przecież ty nie masz nawet woli. A jak jest inaczej to podaj definicje > woli, abyśmy się nie spierali o nie wiadomo co, i dowód, że ty masz tę wolę. > Z góry wiadomo, że nie podasz, ani jednego, ani drugiego. Dziadek wyjątkowo ostatnio przeczytałem 2-3 twoje posty i nic nie ma się u ciebie ku lepszemu ! Więc wybacz ze nie będę wdawał się z tobą w jakiekolwiek dyskusje . Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 14:57 Kołtuś! W odpowiedzi kopiuje z mojego postu: "Z góry wiadomo, że nie podasz, ani jednego, ani drugiego". Pa! Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-xxl Re: A co jest bełkotem ? 11.05.11, 20:48 nehsa napisał: > Kołtuś! > W odpowiedzi kopiuje z mojego postu: > "Z góry wiadomo, że nie podasz, ani jednego, ani drugiego". > Pa! Nesha Dziadziuniu od jak dawna nie komentuje i nie uczestniczę w twoich wątkach ? z rok ?? Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-xxl Re: A co jest bełkotem ? 09.05.11, 23:48 chasyd_666 napisał: > To już prędzej bełkotem jest to co piszesz... > "Bóg istnieje" jest stwierdzeniem sensownym, racjonalnym, logicznym. Racjonalnie i logicznie umiesz pokazać boga ?? Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Masz dowód. Nie ostatni. Zaprzecz!!! 26.04.11, 14:05 Słowo ludzkiej mowy, którego sens, jest NIEMATERIALNY, a którego to sensu nośnikiem, jest materialna fala akustyczna, jest MINIMALNYM, POSTRZEGALNYM DOWODEM NASZEGO WSPÓŁISTNIENIA. Skoro według ciebie, Istot Boskich nie ma, to podaj dowód zależności od ciebie, wartości słowa, wypowiadanego z twoich ust. Wartości słowa, dowodzi jego sens. Zatem proszę, abyś podała dowód zależności od ciebie sensu słowa, który to sens, może mieć wartość sprawiedliwą-zgodną z Nauką Ojca(Boga), albo może mieć wartość niesprawiedliwą-sprzeczną z Nauką Ojca(Boga). Trzeciej opcji, nie ma. Musisz wybrać, jedną z tych dwóch. Jeżeli posłużysz się sensem sprawiedliwym, to w ten sposób, dowiedziesz swojego POSŁUSZEŃSTWA Nauce Wszechmogącego Ojca, którą to Naukę, oznajmił nam tylko Syn(Bóg). A jeżeli posłużysz się sensem niesprawiedliwym, to w ten sposób, sama się nim ukarzesz, przy okazji karząc innych. Posłuszeństwo i kara, nie mogą być rozpatrywane, jako dowody zależności wartości sensu słowa wypowiadanego z ust, od człowieka. Innych opcji nie ma. Pozostaje, m.in, udzielić odpowiedzi: Dzięki KOMU mówimy? W świadectwach Nauki Ojca(Boga) czytamy: "Bo wy nie jesteście, którzy mówicie, ale Duch, Który mówi wewnątrz was." Niematerialność sensu słowa, i brak dowodu zależności sensu słowa, są FAKTAMI, które potwierdzają powyższą wiadomość, podaną w Nauce Jedynego Ojca(Boga). Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Masz dowód. Nie ostatni. Zaprzecz!!! 05.05.11, 09:00 Niematerialność sensu słowa dowodzi jedynie to, że mamy umysł zdolny do tworzenia pojęć abstrakcyjnych. Jest dużo takich pojęć: sprawiedliwość, szlachetność, dobro, zło, piękno, porządek... . Materialność odznacza się tym, że można ją jakoś zmierzyć określonym przyrządem, a te pojęcia nie można zmierzyć. Sens słowa jest nadawany przez nasze umysły w toku doświadczenia i analizowania rzeczywistości. Jeśli nie ma umysłu, nie ma też sensu żadne słowo czy wzór narysowany na kartce. Jeśli Bogiem nazywasz nasz własny umysł, to się zgadza. Jeśli uważasz, że to coś więcej, to masz problem:) Odpowiedz Link Zgłoś
kolter Re: To TY wałkujesz ? :) 02.03.12, 20:08 pocoo napisała: > chasyd_666 napisał: > > > Jaki bełkot ? Ateistyczny ? :) > > Nie kochanie(Jezus kazał miłować nawet ciebie), Nie , Jezus tylko raz się pomylił wybierając Judasza. Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 26.04.11, 11:29 E tam, "Czwarty wymiar" był o tym. Przylecieli, oświadczyli, że wszystkie objawienia to od początku oni i nikt nie uwierzył. Odpowiedz Link Zgłoś
stanczyk-5 Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 04.05.11, 14:20 z tego co wiem,od ok.8tysiecy lat do konca czasu :( Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 04.05.11, 21:07 Ten temat był jest i będzie wałkowany miliardy razy i każde pokolenie będzie to robiło od nowa. Tak było od tysięcy lat. Bo to jest jeden z najważniejszych tematów dla każdego z nas. Każdy z nas musi od nowa sobie na to odpowiedzieć sam pomimo, że inni już wałkowali to od tysięcy lat. Jest tak dlatego, że tylko nasze własne wałkowanie ma dla nas znaczenie. Tak jak to, że ktoś umie liczyć i zna wynik jakiegoś zadania nie powoduje, że ja także umiem liczyć skoro podpatrzyłem wynik od niego. Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 05.05.11, 14:52 Nie wiem, ile razy jeszcze będę musiał powtarzać: Nie ma jednego boga, czy też Boga. Tłumaczyłem, dlaczego? Nie chce mi się powtarzać. Na w miarę głupie żądanie, aby ktokolwiek z ludzi zdefiniował, Boga - odpowiadam: Bogiem, jest niematerialna istota, Która PRACUJE. Jest oczywistym FAKTEM, że żadne człowiek, NIE PRACUJE, bo wszyscy i każdy z osobna - ZAWSZE WSPÓŁPRACUJEMY. Różnicę pomiędzy PRACĄ, a współpracą, wyjaśniłem. Dowodami istnienia Istot Boskich, są oczywiste dowody zależności naszej współpracy, od Tych Istot, a minimalnym, postrzegalnym dowodem tej, naszej współpracy, jest sens słowa wypowiadany z ust człowieka, którego to sensu, dowody zależności od Istot Boskich, przedłożyłem. Nawet się zająknąłeś, nad nimi, a o niematerialności sensu wypisałeś abstrakcyjne banialuki. Odpowiedz Link Zgłoś
kulek1717 Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 06.05.11, 21:22 Ten temat można wałkować dziesiatki tysiecy lat i i tak się nie skonczy to poprostu ciekawosc Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 07.05.11, 16:32 Fakt wałkowania tego tematu, jest dowodem intelektualnej jakości wałkujących, którzy czytają świadectwa Nauki Ojca, patrzą na rzeczywistość, która jest sprawdzianem wiarygodności tych świadectw, a następnie jadą do Czestochwy, i zapierd...a na kolanach do Królwy Polski, zafsze dziewicy, co to urodzila im Boga. Szkoda głową tłuc w mur z hukiem, kto był był, będzie tępym tłukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 07.05.11, 17:44 Problem polega na tym, że wielu znalazło inne rozwiązanie niż Ty. Oczywiście możesz trzymać się kurczowo własnego rozwiązania twierdząc, że wszyscy inni są głupi, tylko, że w ten sposób upodabniasz się do tych od których się odcinasz. Każda religia ma różne poziomy funkcjonowania. To co opisujesz to tylko takie "Religio-polo" i techniki manipulacji tłumami. Jednak czy samemu Jezusowi o to chodziło? Czy Buddzie chodziło o to, aby ktoś kiedyś wybudował mu pomnik o wysokości parudziesięciu metrów? Moim zdaniem warto sięgnąć głębiej, bo można tam znaleźć coś bardzo cennego. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 07.05.11, 17:35 Problem nie polega na tym czy on jest czy nie, tylko na tym co rozumiemy przez pojęcie Boga. Jeśli zdefiniujemy go tak jak to robią religie wiary, to pewnie go nie ma choć nie da się tego wykluczyć do końca. Tym bardziej, że różne religie nie są zgodne co do tej definicji i walczą zażarcie. Ludzie jednak chcą być szczęśliwi i chcą,a by to szczęście było trwałe a tego nie jest w stanie zapewnić nam żadna materialistyczna ideologia, a religia jednak tak:) I o to właśnie chodzi: Jak to się dzieje i co to oznacza? Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 07.05.11, 22:03 irowiec! Jeżeli chcesz czegoś się ode mnie dowiedzieć, to stawiaj sensowne pytania, bo to, co ty dziecko wypisujesz, nie nadaje się nawet do komentowania. A która to religia, podaje definicje Boga? A która to religia uszczęśliwia człowieka? Skoro współcześnie, każda religia monoteistyczna, jest religią bałwochwalczą. Jeżeli coś na tych forach piszę, to nie ośmielam się pleść "trzypotrzy", bo: po pierwsze, "Z ust twoich sadzę cię...", powiedział Nauczyciel(Bóg) Światłość, i racjonalne, mało - oczywiste dowody=fakty, potwierdzają Jego słowa. Tak się dzieje. A po drugie, nie chcę się ośmieszać, i staram się mieć zawsze w odwodzie sensowne argumenty w obronie mojego zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 08.05.11, 10:47 Każda religia czy chce czy nie chce podaje definicję Boga. Np taką definicją jest modlitwa wyznania wiary: Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi itd. Definicja jak w pysk. Oczywiście potem się do tego nie przyznają i mówią, że Boga nie można zrozumieć, bo On ma taaaki wielki rozum, a my tyciuteńki. Chodzi o to abyśmy nie myśleli, nie roztrząsali ich słów. Ich słowa są pełne sprzeczności, ale jeśli narzuci się ludziom, że nasze umysły nie są w stanie pojąć tego co oni mówią, to potem już mogą pleść bzdury i nikt tego nie weryfikuje. A kluczem do zrozumienia religii jest właśnie zrozumienie i nawet doświadczenie Boga. Przy czym trzeba dużo wiedzieć, aby nie wziąć pomniejsze doświadczenia, których jest bez liku za Boga. Kapłani jednak nie cierpią, gdy ktoś próbuje zrozumieć a jeszcze gorzej doświadczyć Boga i dlatego wymyślili, że takie próby to bluźnierstwo. Nie cierpią tego, ponieważ sami nic nie doświadczają, a taki człowiek byłby zagrożeniem dla ich pozycji i sielskiego życia. Wszystkie mądrości religijne pochodzą z głębokiego wnikliwego wejrzenia w siebie. Można powiedzieć poetycko, że Bóg przemawia do nas poprzez nasze własne serca. I właśnie z podkreśleniem słowa "SERCA". Rozum też jest ważny, bo jest głównym opiekunem i strażnikiem właśnie naszego serca. Wszystkie Twoje intelektualne wysiłki w tym temacie pójdą na marne, jeśli dalej będziesz obrażać i dyskredytować ludzi. W ten sposób nigdy nie poznasz Go nawet gdybyś znała na pamięć wszystkie święte księgi tego świata i do tego wszystkie dzieła filozoficzne. Sam kiedyś popełniałem ten błąd więc na swój sposób jesteś mi bliska. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 08.05.11, 11:46 Masz rację, że religie obecnie są bałwochwalcze, jednak czy takie było pierwotne zamierzenie Jezusa czy Buddy? Oni mówili jednak coś o wiecznym szczęściu, nirwanie czy królestwie niebieskim. Nikt by nie poszedł za żadną religią, gdyby nie obiecywała coś dobrego. Słowo Bóg pochodzi od słowa "błogość". Po angielsku God a dobry=good. Słowo błogosławieństwo = sławić+ błogość. Kiedyś mówiło się zapewne mam błogo w sercu, a potem ktoś to spersonifikował i zaczął mówić mam Boga w sercu. Prości ludzie wolą konkrety. Mieć Boga w sercu znaczy tyle co być szczęśliwym i dobrym. Bo człowiek szczęśliwy jest dobry automatycznie jeśli to szczęście pochodzi z jego wnętrza, a nie z zaspokajanych potrzeb i zachcianek. To jest wymiar religii zupełnie zapomniany w Europie. My, których to jeszcze obchodzi musimy to odtworzyć, bo jeśli nie to wszystko zamieni się w pieniądz, a to droga do nikąd. Człowiek potrafi się przyzwyczaić do największego bogactwa i na końcu zacząć się nudzić i być nieszczęśliwym. P.S. Ja nie boję się ośmieszać, chcesz to się śmiej:) Odpowiedz Link Zgłoś
nehsa Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 08.05.11, 12:23 Wszystko to, co piszesz, jest świadectwem twojej niewiary w istnienie Istot Boskich, Których zgodnie z Nauka Ojca, jest DWIE, i nie może być, ani mniej, ani więcej. Jest zatem Ojciec(Bóg), i jest Syn(Bóg), a wyraz, "Bóg", jest wyrazem pomocniczym, o czym już pisałem, ponieważ ten wyraz, nie wskazuje precyzyjnie Istot Boskich. Precyzyjnie, Istoty Boskie są wskazuje słowo: OJCIEC, miano kategorycznie zastrzeżone. I Syn Ojca, bo skoro jest tylko jeden Ojciec, to jest także tylko jeden Syn Ojca. Ale w skretyniałej Polsce, mianem Ojca, Boga Wszechmogącego, szubrawcy i półgłówki, nazywają człekopodobne kanalie, które gwałcą i mordują swoje dzieci. A nawet mianem, Ojca, nazywają samce różnych organizmów żywych, np. byka, ogiera, czy knura. Chociaż tyle zdołałem ci przekazać, aby usprawiedliwić moją pogardę ludzką hołotą. Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 08.05.11, 13:15 Masz rację, że to co piszę jest świadectwem mojej niewiary, bo wiara to fałszywy klejnot. Wiara zakłada, że w tym momencie wiesz już wszystko i nic nigdy się nie zmieni. Nawet za sto czy tysiąc czy milion lat żaden człowiek, ani jakakolwiek inna istota nie będzie wiedziała więcej ani co innego. Czy Ty wiesz co ludzie odkryją za milion lat? Wiara jest absurdem i w samej istocie nieuczciwą postawą. Dlatego nie wierzę ludziom wierzącym:). Kiedyś ludzie wierzyli, że Ziemia jest płaska, a ona cały czas była okrągła. Teorie ewolucji uznał kościół dopiero za czasów Jana Pawła II. Dziś kiedy wiemy, że prawdopodobnie w każdej sekundzie powstają coraz to nowe wszechświaty, traktowanie pisma tzw. świętego jako wyroczni jest niedorzeczne. Wszystko trzeba sprawdzać a szczególnie wszystko co "święte", bo kapłani wsadzili tam wiele swoich pomysłów tylko dlatego, aby zablokować nasze myślenie i wprowadzić w nas jakieś wierzenia dzięki którym mogą tu żyć jak pączki w maśle. Zupełnie tak samo jak dziś Hakerzy próbują opanować nasze komputery. Naszą jedyną obroną jest rozum. Tylko on jest w stanie wyeliminować z naszego umysłu te kapłańskie wirusy i trojany. Nie zaprzeczam istnienia istot boskich, ale nie zgadzam się z ich statusem nadawanym przez panującą u nas religię. Ty nie wiesz ilu ich jest, nie potrafisz ich policzyć. Możesz tylko wierzyć, a dla mnie to stanowczo za mało. Cały czas podkreślam jeszcze, że jeśli drugiego człowieka potrafisz nazwać szubrawcem, kretynem czy półgłówkiem, to z żadnym Bogiem nie masz nic wspólnego. To ile czasu spędzasz w jakiejś świątyni czy na studiowaniu pisma świętego nie ma znaczenia, to tylko narzędzia. Jezus powiedział, że nazwanie kogoś głupcem już sprowadza na niego ogień piekielny. Mówił też: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Czy siebie samą też tak nazwiesz? Kiedyś pewien ksiądz powiedział, że Boga poznaje się na kolanach - to na prawdę jest już lepsze. Jest w Tobie tyle gniewu i nienawiści. Ja Cię rozumiem. Wiele lat życia zmarnowałem na buncie przeciw światu i klerowi. Zapewniam Cie, że nie ma czegoś takiego jak "słuszny gniew". Gniew jest zawsze trujący i oddzielający Cię od tego co boskie nawet jeśli się gniewasz na tych, którzy wypaczają słowa boskie. Rozwiązanie tej zagadki leży ostatecznie w sferze uczuć. Rozum jest jednak bardzo potrzebny, aby doprowadzić do odpowiedniego stanu nasze uczucia, aby rozwiązanie się pojawiło. Rozum bez uczuć jest nic nie warty. To uczucia nadają cel i sens naszemu myśleniu i to one pozwalają jemu lub nie, coś zrozumieć. Jeśli jesteś w stanie miłości możesz zrozumieć Boga, jeśli jesteś w stanie złości, pogardy lub choćby drobnej niechęci, niczego nie zrozumiesz. Możesz się bawić tylko w wybitnego teologa. Odpowiedz Link Zgłoś
chasyd_666 Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 08.05.11, 14:20 > Wiara zakłada, że w tym momencie wiesz już wszystko i nic nigdy się > nie zmieni. Nie całkiem. Wiara może się zmienić pod wpływem nowych faktów lub przeżyć. Każdy światopogląd jest wiarą. Nawet ateiści często porzucają swoją wiarę :) Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 08.05.11, 16:20 Tak i dlatego nie warto wierzyć. Najpierw bronisz jakiegoś poglądu jako świętego, a potem jest Ci głupio się wycofać wobec nowych faktów i idziesz w fanatyzm bez względu na fakty. Wielu się tak przejechało i stało się Ciemnogrodem na własne życzenie. Zmiana poglądów wymaga pokory, rezygnacji ze zbudowanej uprzednio dumy, a to bolesne:) niewielu na to stać. Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
kulek1717 Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 08.05.11, 16:30 kwejk.pl/obrazek/2661/kwejk.html a to mi się spodobało ;] zobaczcie sobie ];-> Odpowiedz Link Zgłoś
kolter-xxl Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 09.05.11, 23:47 chasyd_666 napisał: > Nawet ateiści często porzucają swoją wiarę :) No nie mów ze księża się nawracają ?? Odpowiedz Link Zgłoś
voxave Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 16.05.11, 06:40 Chasyd--na starośc ze strachu--ale nie wszyscy sa tak strachliwi... Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 16.05.11, 08:43 To akurat jest zdrowy strach i bardzo go polecam Odpowiedz Link Zgłoś
voxave Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 11.05.11, 00:00 Anka--temat mozna wałkować a nawet trzeba do u.s.r.anej śmierci bo ona nikogo nie ominie ..... Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 11.05.11, 07:05 Lamowie mówią, że droga jest celem :) Odpowiedz Link Zgłoś
voxave Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 02.03.12, 14:44 Pół roku temu niezla byla ze mnie pyskatka :))) Odpowiedz Link Zgłoś
fros-tka Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 28.05.11, 21:37 Myślę, że trzeba wałkować ten temat tyle, ile tak na prawdę trzeba. Temat beatyfikacji JP II jest bardzo ważny i uważam, że powinien być nagłaśniany bezustannie Odpowiedz Link Zgłoś
irowiec Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 28.05.11, 21:53 Dlaczego uważasz, że temat beatyfikacji JP II jest taki ważny? Odpowiedz Link Zgłoś
kotekali Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 29.05.11, 10:02 to proste, ma z tego korzysci :) moze jest katechetka? i utrzymanie obecnego rezimu do pelna micha na kazdy dzien :) Odpowiedz Link Zgłoś
123bazyli Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 03.06.11, 20:59 Wierzysz w kosmitów zatem; cóż, dla każdego coś miłego, niektórzy zadają sobie pytanie "co jest po śmierci" i zaglądają np. na stronę poznajdate.com/izoxaq.html 123bazyli Odpowiedz Link Zgłoś
123bazyli Re: Ile razy można wałkować temat o bogu? 03.06.11, 21:21 Zwłaszcza sprawdź co jest po śmierci Odpowiedz Link Zgłoś