Dodaj do ulubionych

"dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź.

11.11.12, 11:38
Taki tytuł ma mój e-book. Podaje w nim fakty, które dowodzą tak życia każdego człowieka, jak i nieśmiertelności każdego człowieka.
Podaje w nim również fakty, które demaskują Jezusa, jako postać fikcyjną.
Podaje także definicje wszystkich fundamentalnych wartości. Nie tylko.
I troskliwie dbam o uzasadnienie wszystkich wniosków, które dyskwalifikują wiarygodność Biblii i Czterech Ewangelii.

Treść mojej książki przekonuje, że Nauka Ojca Wszystkich Ludzi, dlatego została przez Nauczyciela(Boga) określona, "NAUKĄ", że zawiera wiedzę nieskończenie racjonalną, a ponieważ ma charakter uniwersalny, to jest człowiekowi, ludziom niezbędna.

Nie chce mi się ustosunkowywać, do gołosłownych opinii forumowych bladzi, typu "pojepanego w dyszlu", czy powinowatego Judasza, "jacusia_x", dlatego o tej, mojej niechęci uprzejmie informuję w tym wątku.

Ja na forach GW, nie jestem osobą anonimową.
Do publicznej wiadomości podałem swoje dane personalne. I moją książkę sygnuje własnym imieniem i nazwiskiem.
Zatem, jak ktoś z krytyków poda na forum, czy forach dowód mojego braku zrozumienia Nauki Ojca Wszystkich Ludzi, czyli dowód mojego tępactwa, i posłuży się tylko swoim nickiem, pozostanę mu wdzięczny do grobowej deski.

Natomiast, jak jakaś forumowa qórfa, zechce sobie wycierać swoją mordę we mnie bezzasadnie, i przy tym będzie swój pysk ukrywać za swoim nickiem, to jej wpis, pozostawię bez odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • wariant_b Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 11.11.12, 16:11
      Szczerze mówiąc opinie osób żyjących w tej kwestii uważam za niemiarodajne.
      • nehsa Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 11.11.12, 18:49
        wariant_b napisał:

        > Szczerze mówiąc opinie osób żyjących w tej kwestii uważam za niemiarodajne.

        ***Ależ, masz 100 % rację. Dlatego ja, podaję FAKTY, a nie moją opinię.
        • wariant_b Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 11.11.12, 19:41
          nehsa napisał:
          > ***Ależ, masz 100 % rację. Dlatego ja, podaję FAKTY, a nie moją opinię.

          Wybacz, ale FAKTY nie są ci jeszcze znane.
          • nehsa Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 11.11.12, 22:46
            wariant_b napisał:

            > nehsa napisał:
            > > ***Ależ, masz 100 % rację. Dlatego ja, podaję FAKTY, a nie moją opinię.
            >
            > Wybacz, ale FAKTY nie są ci jeszcze znane.

            ***Ja, podałem tylko trzy FAKTY, które są niezaprzeczalnymi dowodami nieśmiertelności człowieka. Skoro takie jest twoje zdanie, bądź konsekwentny, i wykaż, że to nie są fakty.
            • nehsa Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 12.11.12, 09:01
              Wariancie_b!
              Ja, podałem w e-booku FAKTY dowodzące NIEŚMIERTELNOŚCI CZŁOWIEKA.
              Ty, stwierdziłeś, że to nie są fakty.
              Na moją prośbę: Co je dezawuuje, nie odpowiadasz.
              Uprzejmie Cię informuję, że jednak to są FAKTY, i nikt ich nie zdezawuuje.
              • wariant_b Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 12.11.12, 09:44
                nehsa napisał:
                > Na moją prośbę: Co je dezawuuje...

                Brak doświadczalnego potwierdzenia i powtarzalności rezultatów.

                Jak przepis na biszkopt.
                Nie wystarczy, że przepis jest, musi jeszcze wyjść z niego ciasto.
                I to każdemu, kto skorzysta z przepisu, a nie tylko autorowi bez świadków.
                • nehsa Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 12.11.12, 14:23
                  wariant_b napisał:

                  > nehsa napisał:
                  > > Na moją prośbę: Co je dezawuuje...
                  >
                  > Brak doświadczalnego potwierdzenia i powtarzalności rezultatów.
                  >
                  > Jak przepis na biszkopt.
                  > Nie wystarczy, że przepis jest, musi jeszcze wyjść z niego ciasto.
                  > I to każdemu, kto skorzysta z przepisu, a nie tylko autorowi bez świadków.

                  ***W mojej książce-e-booku podałem trzy fakty, których niezależność od człowieka, świadczy o NIEŚMIERTELNOŚCI CZŁOWIEKA, czyli o wykorzystywaniu przez nas PRACY CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI=ROZUMU=DUCHA:
                  proces myślenia
                  proces porozumiewania się, mówienia
                  zobowiązanie do solidarności, czyli obowiązujące nas prawo.

                  Wszystkie, wyżej wymienione FAKTY=PRZYMIOTY CZŁOWIECZEŃSTWA, są powszechnie postrzegalne, i, są NIEMATERIALNE dokładnie w 100 %.
                  Jak nimi istota żywa dysponuje, TO JEST NIEŚMIERTELNA.

                  Piszesz: "Nie wystarczy, że przepis jest, musi jeszcze wyjść z niego ciasto."

                  Nie słyszałem, aby ludzka nauka, w jakikolwiek sposób, stwierdziła śmierć któregokolwiek z niematerialnych procesów uzależniających nasze człowieczeństwo, nasze bycie człowiekiem, od niematerialnej CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI=ducha człowieka.
                  • bookworm Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 12.11.12, 15:31
                    , czyli o wykorzystywaniu przez
                    > nas PRACY CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI=ROZUMU=DUCHA:
                    > proces myślenia
                    > proces porozumiewania się, mówienia
                    > są NIEMATERIALNE dokładnie w 100 %
                    > Jak nimi istota żywa dysponuje, TO JEST NIEŚMIERTELNA.

                    Przecież to dokumentna bzdura.
                    Myślenie jest materialne - to nie duszek sobie gdzies tam idee snuje tylko miliony synaps poprzez reakcje chemiczne tworzące miliardy miliardów połączeń w Twoim mózgu to wszystko tworzą - to że rozumiesz lub nie dostrzegasz procesu to nie znaczy że jest niewidzialny

                    Mowa jest materialna. To poruszane cząsteczki powietrza które poprzez drganie przenoszą fale akustyczne powodują dżwięki. A jak powstają? Poprzez mechanizm płuca > struny głosowe, którego opis na necie możesz sobie wyszukać. Skąd płuca wiedzą jak dmuchać - patrz punkt wyżej - mózg.

                    Nie są niematerialne nawet w 1%.

                    Idąc tokiem Twojej logiki - pierdzenie to zło w czystej postaci - nie widać go, a śmierdzi - niematerialne zło = dzieło szatana (w niektórych przypadkach czuć siarką)

                    >Jak nimi istota żywa dysponuje, TO JEST NIEŚMIERTELNA.
                    i znowu ten CAPS, bo jak capsowane to prawdziwe ponad wszelkie prawdy i udowadaniać nie trzeba? Trzeba. Skąd ta teoria, że jak żywa istota dysponuje przymiotami niematerialnymi to jest nieśmiertelna? Z Conana? Coelhego? z podręcznika D&D?

                    Mieszasz w głowach jakimiś duchami-światłościami i bzdurnymi zabobonami straszysz, a do tego próbujesz wplatać jakieś prawa oparte na idei NIESMIERTELNOŚCI CZŁOWIEKA i BOGA OJCA i SYNA. Udajesz, że to jakaś teologia i niektórzy idą z Tobą na tą chorą z góry skazaną na porażkę wojenkę (no bo jak wygrać z szaleństwem).

                    Powiem Ci jedną sentencję jako podsumowanie Twoich teorii, a co Ty z tym zrobisz to już Twoja sprawa: ZAŻYWASZ -> PRZEGRYWASZ
                    • nehsa Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 12.11.12, 19:43
                      bookworm!
                      Z książki kopiuję"
                      "10./ Jaki warunek musiałby zostać spełniony, aby móc orzec o zależności sensu słowa,
                      od dźwięku słowa?
                      Wówczas moglibyśmy orzec, o zależności sensu słowa, od dźwięku słowa, gdyby
                      słowa naszej mowy były jednoznaczne, gdyby słowo miało tylko jedno znaczenie."


                      Proste, jak konstrukcja cepa. Na stronie 78 i sąsiadujących możesz doczytać resztę.
                      • bookworm Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 12.11.12, 22:04
                        > [i]"10./ Jaki warunek musiałby zostać spełniony, aby móc orzec o zależności sen
                        > su słowa,
                        > od dźwięku słowa?
                        > Wówczas moglibyśmy orzec, o zależności sensu słowa, od dźwięku słowa, gdyby
                        > słowa naszej mowy były jednoznaczne, gdyby słowo miało tylko jedno znaczenie."[
                        > /i]
                        > Proste, jak konstrukcja cepa. Na stronie 78 i sąsiadujących możesz doczytać res
                        > ztę.

                        Jezu, widzisz i nie grzmisz (w sensie nie pier.olniesz i nie zajeb.esz z lajtin'bolta)

                        A co to ma kurde do rzeczy?
                        Ja mówię, że mieszasz idee z mechanicznymi czynnościami. Mówienie w sensie klepanie dziobem w sposób artykułowany i mniej lub bardziej zrozumiały jest mechanizmem - przenoszeniem fal dźwiękowych i odbieraniem ich przez aparat słuchowy.
                        Dźwięk jest w tym przypadku tylko symbolicznym przedstawieniem słowa - analogowym dźwiękowym jego zapisem.

                        Ja nie twierdzę, że sam dźwięk jest jednoznaczny ale nie o tym była w ogóle mowa. Zresztą znaczenie jako idea jest czystą teorią językową - rozumiem, że Platona się naczytałeś czy jakiś neoplatonistów i postanowiłeś spisać to na 120 stronach. Tylko że to są filozoficzne teorie. Słowa i ich znaczenia są uwarunkowane kulturowo. Nie ma uniwersalnej idei dobra, zła. Mów co chcesz - nie ma. Chyba, że w twojej religii którą wygłosił BÓG OJCIEC i SYN.

                        W ogóle jak możesz uważać, że mówienie lub myślenie jest niematerialne (do tej pory nie wiem czy chodzi Ci o proces, czy o znaczenie słowa - ale wówczas znaczenie słowa jest przymiotem każdego przedmiotu, zwierzęcia, rośliny, zjawiska - czy to znaczy że wszystko jest nieśmiertelne - chyba, wracając do tego Platona, chodziło Ci o to że idee (które to pojęcie rozciągasz na znaczenie/sens) są nieśmiertelne - ale wtedy na jakiej podstawie uważasz że niematerialność idei implikuje nieśmiertelność przedmiotu (człowieka) którego ta idea dotyczy.

                        Zresztą nadajemy na innych falach. W sensie ja o niebie, ty o chlebie, w sensie zamiast mi odpowiedzieć zachowujesz się jak sfinks i dorzucasz jakieś rebusy (a)logiczne, w sensie pie...sz (jedno i dwuznacznie) jak poparzony.
                        • nehsa Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 13.11.12, 00:22
                          bookworm!
                          Z nieskończenie racjonalnej Nauki NASZEGO JEDYNEGO OJCA wynika, że niemowa, też mówi.
                          "Myślenie, polega na wyborze przez nas decyzji o jakości międzyludzkiej współpracy,
                          którego to wyboru, dokonujemy w następstwie zdolności różnicowania WSZYSTKIEGO, tak
                          rzeczywistego, jak i abstrakcyjnego, i kondensowania wyników tej analizy w wyobrażanych
                          sobie przez nas nośnikach energii materii, które wykorzystujemy, jako nośniki sensu naszych
                          decyzji.
                          Np.w dźwięku-energii fali akustycznej wówczas, kiedy sens naszej decyzji,
                          zawieramy w słowie naszej mowy z ust."

                          "Mowa, jest umiejętnością nieograniczonego porozumiewania się za pośrednictwem
                          niematerialnego sensu, którym to sensem, możemy obarczyć każdy rodzaj energii materii,
                          począwszy od energii fali akustycznej emitowanej przez nasz aparat mowy z ust."

                          Definicję DOBRA podałem, i wyjaśniłem, dlaczego jest trafna.
                          A ponieważ podałem wartość minimalnie sprawiedliwego postępowania, oraz wytłumaczyłem, na czym polega grzech, który nie jest złem, to bez trudu można uzyskać definicję zła.

                          Ja, zastanawiam się, jak można zakładać, na jakiej podstawie, materialność procesu myślenia, albo procesu porozumiewania się, w tym mowy z ust.
                          I w książce, wyczerpująco tłumaczę, dlaczego sens mowy jest niematerialny.

                          Myślałem, że popełniłem jakiś idiotyzm wymagający korekty, ale skoro go nie eksponujesz.
                          A co do Platona, i z innej epoki Plotyna, owszem słyszałem, i tylko tyle.
                    • luna67 Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 20.11.12, 21:30
                      www.youtube.com/watch?v=Shvi4wX_-UU
                      bookworm.............., jestes smutny....;-) w twoim materialnym swiecie:.)))))))))))))
                      • bookworm Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 20.11.12, 22:22
                        > bookworm.............., jestes smutny....;-) w twoim materialnym swiecie:.)))))
                        > ))))))))

                        Wręcz przeciwnie. Jestem całkiem szczęśliwy.
                        Smutny tylko bywam.

                        --
                        Podobno czas leczy wszystkie rany - tylko ludzie żyją zbyt krótko, żeby to potwierdzić
                        • luna67 Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 20.11.12, 23:44
                          > Wręcz przeciwnie. Jestem całkiem szczęśliwy.
                          > Smutny tylko bywam."

                          No tak, tak jak myslalam; szczesliwe sa tylko chwile:-), gele?
    • sclavus ... to sobie to czytaj... 11.11.12, 17:52
      wieczór, we dnie, nawet w nocy... ale doopy nie zawracaj....
      Forum, nie jest miejscem na reklamę!!!
      ... nawet tak oszołomią :D:D:D:D:D:D
      PeeS - niezmiernie rzadko daję sześć mordek (ROTFLów) - masz prezent!!!
      • karbat Re: ... to sobie to czytaj... 11.11.12, 18:19
        nehsa napisal 11.11.12 11:35
        I troskliwie dbam o uzasadnienie wszystkich wniosków, które dyskwalifikują wiarygodność Biblii i Czterech Ewangelii.

        nehsa 11.11.12, 14:26
        W wiarygodnych świadectwach Nauki Wszechmogącego Ojca, zwanego przez wprowadzonych w błąd ludzi, Bogiem", które w Biblii stanowią mini cząsteczkę treści, między innymi czytamy:
        "Aby wszyscy czcili Syna, tak jako czczą Ojca;
        kto nie czci Syna, nie czci i Ojca, Który Go posłał."Ew.św.Jana 5/23

        o godzinie 11-tej nehsiu biblie i cztery ewangelie, -podwaza ich wiarygodnosc, je demaskuje
        o godzinie 14- tej tego samego dnia .... jako prawde ewangelie Jasia ... cytuje .

        pisze ew. Jasia , gdyz NIKT nie wie jak mial na imie autor, jak sie nazywal,
        autor tego textu .
        przykro mi ... , ale zaden katolik u papiezem wlacznie nie zna imienia autora tego textu .

        wg katolickiej "prawdy "autoprami ewangelii sa : Marek, Lukasz, Jan, Mateusz. -
        dlaczego kk wprowadza katolikow w blad, klamie .... nie mam pojecia .
        prawdziwych imion autorow tzw. ewangelii nie znamy, niestety .
        • nehsa Re: ... to sobie to czytaj... 11.11.12, 18:47
          karbatik!
          Od lat nieustannie powtarzam, że testem wiarygodności świadectw pisanych Nauki Ojca, są"
          RZECZYWISTOŚĆ i FAKTY, dlatego Nauczyciel(Drugi Bóg) nie musiał swoich słów spisywać.
          I dlatego ja, i każdy inny człowiek, nie może zakłamać świadectw Nauki Ojca.
          Ale w tych świadectwach można tolerować i akceptować kłamstwa, i przekonywać naiwnych, że jest to objawione "słowo Boże".
          Ale ja, tak nie robię.

          A odnośnie ewangelistów, nieustannie powtarzam, że Cztery Ewangelie zostały im PRZYPISANE. Bo tak jest. Dlatego być może ich imiona są sfałszowane, żaden ewenement.
          A ponadto, cały czas podkreślam, że ja nie mam monopolu na znajomość Nauki Ojca.
          A, że nadziewam się na kołtuństwo - dla mnie to nie nowość.
          Pozdrawiam!
      • nehsa Re: ... to sobie to czytaj... 11.11.12, 18:37
        sclavus napisał:

        > wieczór, we dnie, nawet w nocy... ale doopy nie zawracaj....
        > Forum, nie jest miejscem na reklamę!!!
        > ... nawet tak oszołomią :D:D:D:D:D:D
        > PeeS - niezmiernie rzadko daję sześć mordek (ROTFLów) - masz prezent!!

        ***scalvi!
        Po to napisałem tę książkę, abyś ty, i inni przeczytali m.in., w rozdziale II "Sprawdziany wiarygodności świadectw pisanych Nauki Ojca Wszystkich Ludzi", i nie zawracali doopy na tym forum.
        I po to, abyś ty, i inni skończyli z nieustannym bełkotem o Jezusie, bo go nie było na planecie ziemia.
        I po to, aby tobie i innym uświadomić, że każdy człowiek, jest NIEZAPRZECZALNIE istotą nieśmiertelną. Bo tak mówią FAKTY.
        Gdybym zarabiał moją książką, wówczas mógłbyś mi zasadnie zarzucać reklamę.
        Ciebie, po prostu zżera nienawiść.
        • bookworm Re: ... to sobie to czytaj... 11.11.12, 22:57
          zalinkuj książkę. poczytamy.
          • nehsa Re: ... to sobie to czytaj... 12.11.12, 08:55
            jak się to robi nie wiem. Udało m i się umieścić ją na Wydaje.pl.
            Treść, zgodna z tytułem.
            • bookworm Re: ... to sobie to czytaj... 12.11.12, 14:15
              Przyznam szczerze, że zacząłem czytać i zwątpiłem.

              Ta lektura jest bardzo ciężka w odbiorze, nie dlatego że jest trudna - jest bardzo źle i nieczytelnie napisana (jakby Pismo Święte, do którego sie odwołujesz nie było wystarczająco enigmatyczne).
              Jest w niej sporo błędów logicznych, a czasami mam wrażenie, że przyklaskujesz sobie i autorytarnie zatwierdzasz prawdziwość podawanych dodowów, co z punktu widzenia wiarygodności klasyfikuje ją na poziomie sensjacji Dana Browna.
              Odwołujesz się do użytych w tłumaczeniu słów i robisz jakąś analizę ich pragmatyki - zupełnie pomijając fakt, że ich obecność w takiej formie może być wynikiem tłumaczenia - musiałbyś tak naprawdę cofnąć się do tekstu źródłowego. Dodatkwoo piszesz: Korzystam z Biblii Gdańskiej, bo jest spośród innych, najmniej zakłamana - lecz bardziej wygląda na to że to tłumaczenie bardziej pasuje do Twoich teorii.
              Stworzyłeś swoją religię lub interpretację religii (jakiś odłam chrześcijaństwa) i cały czas używasz wymyślonych przez siebie postualtów jako faktów, które faktami nie są.
              Dlatego tak irytuje wytłuszczane capsowanie niektórych sentencji, które podajesz na forum, tak jakby zostały objawione całej ludzkości przez samego boga, a które są jedynie wytworem Twojej wyobraźni i nie do końca dobrze pojętej logiki.
              Przyznam, że na początku myślałem, że to jakiś wstęp do gry RPG i bardzo rozczarowałem się że jednak nie - traktujesz to bardzo poważnie co jest tym groźniejesze, że jesteś osobą publiczną i zdawać by się mogło inteligentną. Co więcej w tą fikcję zdajesz się wierzyć i mógłbyś bronić jej z fanatycznym oddaniem, co w połączeniu z piastowaniem stanowiska publicznego mogłoby być groźne.
              Ten fanatyzm kojarzy mi się z czasami licealnego buntu, kiedy do głowy przychodzą różne zabawne filozofie i alternatywne pomysły na systemy społeczne/religijne (seks-komuna z flagą marihuany / zakuci w zbroję rycerze serca chrystusowego / wampiry ateiści anarchiści) ale z końcem okresu dojrzewania i wejściem w fazę dorosłości to przechodzi. U Ciebie mam wrażenie nie przeszło.
              • nehsa Re: ... to sobie to czytaj... 12.11.12, 19:50
                bookworm napisał:
                " Przyznam szczerze, że zacząłem czytać i zwątpiłem. ... itd"

                ***Mam do Ciebie uprzejmą prośbę. Bardzo uprzejmą. Wykaż na konkretnym przykładzie, moją alogiczność.
        • jotkajot49 się nie da... 12.11.12, 18:33
          Nie spodziewając się żadnych rewelacji zdecydowałem się zajrzeć na reklamowaną stronę.
          Ale Dwójca, bądź co bądź wszystkowiedząca, znając widocznie mój niepodważalny sceptycyzm
          uznała, że moja wizyta jest tam zbędna i sprokurowała komunikat:

          "To połączenie jest niezaufane
          Program Firefox został poproszony o nawiązanie bezpiecznego połączenia z serwerem wydaje.pl,
          ale nie można potwierdzić bezpieczeństwa tego połączenia.
          Zwykle podczas nawiązywania bezpiecznych połączeń witryny dostarczają zaufanych
          informacji o tożsamości, dowodząc w ten sposób, że użytkownik łączy się z właściwym serwerem.
          W przypadku tej strony tożsamość nie może być jednak zweryfikowana."
          • nehsa Re: się nie da... 12.11.12, 19:55
            Jotkajot49!
            Uwierz mi, że starałem się nie popełniać błędów, a co dopiero kłamać.
            Szkoda, że tracę możliwość skonfrontowania moich wniosków z Twoimi krytycznymi uwagami, a może się przełamiesz. A na marginesie: wykluczona jest Dwójca. Jest Dwóch Bogów.
            Dwójcy niet!
          • nehsa Re: się nie da??? 12.11.12, 19:58
            Odpowiedziałem na wszystkie posty. A odpowiedzi jak ni ma, tak ni ma.
            • olek13 Re: się nie da??? 12.11.12, 20:05
              nehsa,
              nie czekaj na odpowiedź, bo na tym forum nikt się nie nabierze na "dyskusje" z bredzącym grafomanem.
    • olek13 Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 12.11.12, 20:02
      O - nehsa się ocknął...
      Przypominam: używasz słów niezgodnie z ich znaczeniem. Prawdopodobnie nie rozumiesz, co znaczy pojęcie fakt. Efekt jest taki, że żałośnie bredzisz.
      Pociesz się, że nie Ty jeden.
      • nehsa Re: "dlatego jesteśmy nieśmiertelni!" odpowiedź. 12.11.12, 21:13
        olek!
        Ty, jesteś facet, który się już nie ocknie. Ględziłeś, ględzisz, i będziesz ględził.
        Straciłem na wysłuchiwanie twoich zarzutów masę czasu.
        Fakt, jest błędnie zdefiniowany. Ale nie chce mi się z tobą gadać.
        Pisałem ci, nigdy nie posłużyłeś się argumentem. Spadaj!
        • olek13 Argumenty to są dla ludzi myślących 12.11.12, 22:11
          nehsa,
          ględzenie to tutaj Twoja domena. Ja się ograniczam do pokpiwań Twoich z bredni. Takie mam hobby: obśmiewanie bzdury.
          Co do argumentów - nie ma dyskusji z bredzącym w malignie.
          Ale po co się wysilam na tłumaczenie..?
          • wariant_b Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 12.11.12, 23:01
            olek13 napisał:
            > nehsa,
            > ględzenie to tutaj Twoja domena. Ja się ograniczam do pokpiwań Twoich z bredni.

            A ja, choć konstrukcja umysłowa również wyklucza mnie jako potencjalny target,
            cieszę się z nehsą, że udało mu się zrealizować projekt e-booka.
            • nehsa Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 13.11.12, 00:27
              Wariancie!
              Dzięki. A co do olka13. To facet, który jak sięgam pamięcią, jest na tych forach antykoncepcyjnym przedmiotem.
              • wariant_b Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 13.11.12, 10:18
                nehsa napisał:
                > Wariancie!
                > Dzięki. A co do olka13...

                A co do olka13, to w poglądach i ocenach jest mi daleko bliższy, niż ty.

                Niemniej cieszy mnie, że udało ci się usystematyzować własne poglądy
                w formie e-booka, ponieważ zapewne sprawia ci to satysfakcję, a mnie
                w niczym nie szkodzi, więc nie ma powodów, bym negował twój wysiłek.
                • nehsa Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 15.11.12, 09:16
                  wariant_b napisał:

                  > nehsa napisał:
                  > > Wariancie!
                  > > Dzięki. A co do olka13...
                  >
                  > A co do olka13, to w poglądach i ocenach jest mi daleko bliższy, niż ty.

                  ***Niemniej niż OLEK13 Szanowny WARIANCIE!
                  Podaj, proszę uprzejmie, przykład poglądu, albo oceny OLKA1
                  To znaczy odnoszących się konkretnie do kogoś, czegoś.
                  Tylko nie ocen w tym stylu:
                  "jesteś gupi, bo nie znasz definicji faktu, bo nie rozumiesz, bo... ja OLEK tak mówię"

                  Jestem ciekaw nieustannie poglądów tej znakomitości, i ocen, co to ON też oceniał?
                  • wariant_b Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 15.11.12, 09:53
                    nehsa napisał:
                    > Podaj, proszę uprzejmie...

                    Nehso, więcej wiary w siebie i kreatywności.

                    Udało się z e-bookiem, więc i z wyszukiwarką forum też się uda.
                    Na początek w polu szukaj wpisujesz "olek13" a listę rozwijaną ustawiasz
                    na "autor", choć pozostawienie "w treści" też da satysfakcjonujący efekt.
                    Znaki cudzysłowu i pogrubienia pomijasz, to wstawiłem je tylko z powodów formalnych.
                    • nehsa Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 15.11.12, 11:00
                      wariant_b napisał:

                      > nehsa napisał:
                      > > Podaj, proszę uprzejmie...
                      >
                      > Nehso, więcej wiary w siebie i kreatywności.
                      >
                      > Udało się z e-bookiem, więc i z wyszukiwarką forum też się uda.
                      > Na początek w polu szukaj wpisujesz "olek13" a listę rozwijaną ustawiasz
                      > na "autor", choć pozostawienie "w treści" też da satysfakcjonując
                      > y efekt.
                      > Znaki cudzysłowu i pogrubienia pomijasz, to wstawiłem je tylko z powodów formal
                      > nych.

                      ***Zgodnie z instrukcją, za która dziękuję, po raz pierwszy odkąd mam dostęp do kompa, poszukiwałem czegoś od kogoś: CZEGOŚ OD OLKA13, to znaczy na temat jego poglądów, światopoglądów, itp.
                      Niestety, nie znalazłem.

                      A na postawione pytanie: Co człowieku tracisz, rezygnując z kontaktu z OLKIM13?

                      Rzetelna odpowiedź brzmi: Rezygnując z kontaktu z OLKIEM13, tracisz kontakt intelektualnym kastratem. Ale nie wykluczam, że przyszłość dopiero przed nim.
                      • wariant_b Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 15.11.12, 14:06
                        nehsa napisał:
                        Rzetelna odpowiedź brzmi: Rezygnując z kontaktu z OLKIEM13, tracisz kontakt
                        intelektualnym kastratem.


                        Jeśli jest to PRAWDĄ, to myślę, że powinno się znaleźć w kolejnym wydaniu e-booka.
                        PRAWDY nie należy ukrywać, ale należy się nią dzielić ze wszystkimi, bo tego wymaga
                        POWINNOŚĆ SOLIDARNOŚCI wynikająca z ZALEŻNOŚCI człowieka od DWÓCH ISTOT... itd.
                        • nehsa Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 15.11.12, 16:13
                          W mojej książce, podałem racjonalną, trafną definicje prawdy.
                          Prawda, jest to słowo, którego sens odnosi się do wartości pracy, a więc Istot Boskich, bo ludzie, co jest aksjomatem, nie pracują, tylko współpracują.
                          Prawda, jest wartością pracy, która stanowi o życiu, czyli jest to słowo odnoszące się do miłości ISTOT BOSKICH.

                          Ludziska, wymyślili se około dwustu definicji prawdy. Każdy ch... na swój strój.
                          • olek13 Bzdety "racjonalne" 15.11.12, 18:42
                            nehsa,
                            Ty nie rozumiesz, czym jest racjonalizm. Gdybyś rozumiał, nie bredziłbyś o racjonalnych definicjach, dotyczących bzdetnych boskich istot. Gdybyś się choć odrobinę wysilił, dowiedziałbyś się, że wszelkie bogi, bożki i inne demony nie mają racjonalnego uzasadnienia, bowiem są tylko bytami postulowanymi (czytaj: wymyślonymi) i nie ma żadnego dobrego argumentu na poparcie tych hipotez poza argumentami wiary. A wierzyć, to można sobie we wszystko.
                            Więc ponawiam swój apel: wykaż resztkę przyzwoitości i szacunku dla inteligencji ludzi, których narażasz na spotkanie ze swymi grafomańskimi wypocinami.
                            • nehsa Re: Bzdety "racjonalne" 15.11.12, 20:19
                              olek-forumowy śmieciu!
                              Po raz kolejny intelektualny kastracie plujesz, ale nie potrafisz wzorcu intelektualnej tępoty przedłożyć żadnego kontrargumentu. To taki twój urok, ambitnego tępaka.

                              Przypominam ci uprzejmie!
                              Na dziesiątki moich próśb, NIGDY NIE ODPOWIEDZIAŁEŚ KONTRARGUMENTEM, bo cię na to po prostu nie stać.
                              Zatem nie odwołuj się do czyjejkolwiek inteligencji prostaku, tylko usilnie poszukuj jej jakichkolwiek śladów u siebie.
                              A jak znajdziesz intelektualny kastracie, chociażby jej ślad, to wówczas nim się pochwal.

                              Gdybyś zachował chociaż odrobinę przyzwoitości, to byś bez trudu wykazał w mojej książce słabe punkty. Ale tego nie jesteś w stanie zrobić, wiec po raz kolejny półidioto, prawisz durne, ateistyczne kazanie, co dowodzi twojego zidiocenia, ale ja cię określam mianem, tylko półidioty.
                              • olek13 Re: Bzdety "racjonalne" 15.11.12, 21:10
                                nehsa,
                                by na jakieś argumenty odpowiedzieć, trzeba je najpierw otrzymać. Kilkakrotnie (no może dwu - trzykrotnie) podejmowałem próbę uzyskania od Ciebie czegoś, co by od biedy mogło być argumentem, ale zawsze, gdy dochodziło co do czego, zaczynał się bełkot. Można sobie to wszystko poczytać na tym forum (o ile to kogoś interesuje). To tak tytułem odświeżenia pamięci.
                                Możesz się rzucać, sypać inwektywami, tylko że od tego Twój bełkot ani trochę nie zbliży się do czegoś, co od biedy można by uznać za logiczny wywód. Prawdopodobnie jesteś tak zakręcony w głupocie, którą sobie uroiłeś, że nawet tego nie jesteś w stanie dostrzec. Ale ja na to nic nie poradzę.
                                • nehsa Re: Bzdety "racjonalne" 16.11.12, 10:41
                                  olku 13 intelektualny kastracie!
                                  W odpowiedzi na twoje uporczywie kretyńskie posty, uprzejmie cię informuję:
                                  Prostactwo w wymianie postów, zaproponowałeś ty, a nie ja.
                                  Ale wypada mi przy nim pozostać.
                                  Masz do dyspozycji moją książkę. Jeśli jesteś taki "dobry" jak uważasz, a ja jestem taki głupi, to nic nie stoi na przeszkodzie zacytować głupka nehse i skontrować argumentem.

                                  niemoto - nickiem:olek13!
                                  Nigdy, nie przedłożyłeś racjonalnego kontrargumentu, i zawsze odrzucałeś moje propozycje abyś po prostu napisał na forum oświadczenie o treści:
                                  Według mnie, OLKA13, sens mowy jest materialny.
                                  Według mnie, OLKA13, człowiek nie ma powinności = obowiązku solidarności.
                                  Według mnie OLKA13, myślenie jest procesem materialnym.
                                  Według mnie, OLKA13, człowiek ma wolną i nieprzymuszoną wolę.
                                  Według mnie OLKA13, każdy człowiek pracuje i nie ma różnicy, pomiędzy PRACĄ, a współpracą.
                                  I długo by wymieniać proponowane ci przeze mnie matole ZAPRZECZENIA
                                  - WOBEC BRAKU
                                  twoich kontrargumentów. A proponowałem ci te zaprzeczenia dlatego, aby sprawdzić, czy postrzegasz fakty. W odpowiedzi słyszałem od ciebie, że nie wiem, co to jest fakt.

                                  Piszesz do mnie swoje głupawe posty, bo ci się nie podoba moja argumentacja.

                                  A nie możesz z siebie wydusić intelektualny eunuchu, DLACZEGO CI SIĘ NIE PODOBA?

                                  Ja, to nawet ciebie lubię. I nie mam do cię żadnych "anse", ino zabierasz mi czas, prezentując tylko i " wyłącznie tylko swój UPÓR, w którym za diabła nie można doszukać się SENSU.
                                  • olek13 Re: Bzdety "racjonalne" 16.11.12, 16:39
                                    Déjà vu?
                                    Oj nehsa, co z tego, że znowu Ci odpowiem, jeśli jedynym efektem będzie słowotok nonsensownych skojarzeń z Twojej strony?

                                    Sens mowy materialny? Nonsensem trąci już tak sformułowane stwierdzenie, bowiem (za sjp.pwn.pl):

                                    sens «właściwe, zgodne z prawidłowym myśleniem lub z rozsądkiem znaczenie czegoś»

                                    mowa I
                                    1. «wypowiadanie słów w celu porozumienia się z innymi ludźmi»
                                    (inne znaczenia pomijam, bo zdają się być mniej adekwatne)

                                    No i co z powyższego ma wynikać - tzn, co miał na myśli nehsa, gdy sobie napisał o "niematerialnym sensie mowy"? Można zgadywać, ale jaki ma to sens?
                                    Napisz po polsku o co Ci chodzi, a nie uporczywie się trzymasz bełkotliwej nowomowy własnego pomysłu. Potrafisz?

                                    Powinności człowieka - to sprawa uznawanej moralności i przekonań. Nie ma żadnych w tym względzie absolutnych prawd. Jeśli sobie wierzysz w coś, to wiedz, że tak sobie wierzysz i nic więcej z tego dla innych nie wynika. A jeśli masz dowody, fakty, to je przedstaw i nie nudź.

                                    Myślenie to czynność mózgu i jako taka jest tyle niematerialna co i materialna, zależnie od tematu. Jeśli zaś twierdzisz, że może się "samo myśleć", bez oparcia na funkcjach mózgu, udowodnij to i nie nudź.

                                    Wolna wola to tyleż nośny postulat, co dyskusyjny. Tyle, że filozoficzny spór odbywa się na płaszczyźnie determinizm vs libertarianizm. Nie wiem, który postulat jest słuszniejszy, w każdym razie uznanie racji deterministycznych znosi odpowiedzialność. Uznanie zaś racji libertarian zasadza się głównie na przypadkowości. Odpowiada Ci taka alternatywa?

                                    Praca/współpraca tralalala - nie widzę w tym żadnego sensu.

                                    Jakie zatem w tym widzisz argumenty? Ja nie widzę niczego, do czego warto się odnieść.
                                    Oczekujesz odpowiedzi - sformułuj jasno wyraźną myśl, by nie trzeba było zgadywać, co Ci się we łbie kołacze. Tak jak nie widzę sensu dyskusji z zawianym gościem leżącym w rowie, podobnie i z Tobą nie ma jak gadać.
                                    Tyle w temacie.
                                    • nehsa Re: rada dla olka 13-go 16.11.12, 18:32
                                      olek!
                                      Ja, uważam cię za człowieka o wybujałej ambicji prezentowania się na forum, jako intelektualista z wyższej półki.
                                      Ale jakość twojej argumentacji ŁOLKU13, sygnalizuje, że ty masz pecha, za wysoko srasz, niż dupe masz.
                                      Z takimi wnioskami, to tylko na forum "Racjonalista".
                                      Wszystkiego najlepszego OLUŚ13! PA!
                                      • olek13 Re: rada dla olka 13-go 16.11.12, 18:49
                                        O tyle miło, że nie zalałeś mnie potokiem swoich pseudomądrości.
                                        Zarzucasz mi coś, co jest mi obce. Może we mnie widzisz swoje własne odbicie?
                                        • nehsa Re: rada dla olka 13-go 16.11.12, 18:55
                                          chichichichichi!!!
                                          olek13, wal chłopie na "Racjonalistę". Racjnalistę kabalistę " Made in Poland.".
                          • wariant_b Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 15.11.12, 21:00
                            nehsa napisał:
                            > Prawda, jest wartością pracy, która stanowi o życiu, czyli jest to słowo
                            > odnoszące się do miłości ISTOT BOSKICH.


                            A co to jest nieprawda i jakie słowa nie odnoszą się do miłości ISTOT BOSKICH?

                            • nehsa Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 15.11.12, 21:27
                              wariant_b napisał:

                              > nehsa napisał:
                              > > Prawda, jest wartością pracy, która stanowi o życiu, czyli jest to sło
                              > wo
                              > > odnoszące się do miłości ISTOT BOSKICH.
                              >
                              > A co to jest nieprawda i jakie słowa nie odnoszą się do miłości ISTOT BOSKICH?

                              ***Prawda, to słowo, którego sens został w Nauce Ojca precyzyjnie określony.
                              Jego sensem, jest miłość Istot Boskich, czyli miłość Ojca do Jedynego Syna, i miłość Syna Ojca do każdego człowieka. Miłość Istot Boskich owocuje ŻYCIEM.
                              Wyczerpująco tę kwestię omawiam w mojej książce.

                              Zatem, precyzyjnie odpowiadam na pytanie: Co jest nieprawdą?
                              Wszystko, co nie jest dowodem miłości Istot Boskich, jest nieprawdą.

                              A na pytanie: jakie słowa nie odnoszą się do miłości ISTOT BOSKICH?

                              Dowodem miłości Istot Boskich, jest SAMOOFIARA ISTOT BOSKICH, no bo skoro są duchami, istotami niematerialnymi, to ICH narzędziem pracy są ONI SAMI.
                              Zatem wszystkie inne słowa, nie odnoszą się do miłości Istot Boskich.
                              • wariant_b Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 16.11.12, 15:30
                                nehsa napisał:
                                > Wszystko, co nie jest dowodem miłości Istot Boskich, jest nieprawdą.

                                Czy klęski żywiołowe - powodzie, susze, trzęsienia ziemi, tsunami, wybuchy
                                wulkanów są nieprawdą, czy dowodem miłości Istot Boskich?
                                A nieszczęścia, śmierć, cierpienie - dlaczego nie mogą być prawdziwe?
                                A co fałszywego jest w miłości do innej osoby czy dziecka?

                                > Dowodem miłości Istot Boskich, jest SAMOOFIARA ISTOT BOSKICH,

                                Czy samoofiara ma jakieś granice, czy jest niewyczerpalna, a zatem
                                Istoty Boskie mogą się samoofiarowywać w nieskończoność nic na tej
                                samoofierze nie tracąc? Czy państwo dodrukowując kolejne zera
                                na banknotach daje ludziom coś więcej, niż mieli dotychczas?
                                • nehsa Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 16.11.12, 18:21
                                  wariancie!
                                  Ja, podałem trafną, racjonalną definicję PRAWDY.
                                  Ale poza tą definicja prawdy ludziska sobie uzdajali jeszcze sto kilkadziesiąt definicji prawdy.
                                  Podobnie, jak sobie ubzdurali, że są także, "OJCAMI".
                                  "klęski żywiołowe - powodzie, susze, trzęsienia ziemi, tsunami, wybuchy
                                  > wulkanów" - są faktami.

                                  W mojej książce wyjaśniam, że przymiotnik, "prawdziwe", jest pochodny prawdzie, i odnosi się do poświęcenia, ofiary, współofiary.
                                  Ale ludziska bywa, że mówią np: prawdziwie se pierdnął nasi tata.
                                  Alibo: prawdziwie go sklął.

                                  A co do Samoofiary, sposobu pracy Istot Boskich.
                                  Wolność, jest Imieniem Wszechmogącego Ojca, i podałem w książce Jego definicje.
                                  Wolność jest nieograniczonością Samoofiary.

                                  Skutkiem wiecznej Samoofiary Ojca, wiekuistym Drugim Bogiem jest Syn Ojca, Który uosabia ŻYCIE, Które utożsamia Światłość=Boski Rozum, czyniąc Syna Ojca zdolnym do Samoofiary każdej wartości, w tym własnego ŻYCIA.
                                  Ale, co wyjaśniłem także w książce, jest istotna różnica, pomiędzy wartością Samoofiary Ojca, a wartością Samoofiary Syna Ojca.

                                  Samoofiara Ojca, skutkuje byciem Bogiem przez Syna Ojca.
                                  A samoofiara Syna Ojca, skutkuje byciem nieśmiertelną istotą, człowiekiem.

                                  Co do pomysłów rządzących na strzenśliwą przyszłość społeczesjstwa. Zawsze z zera rodzi się zero, i jakiego byś działania się nimi nie podjął, wynik jest stuprocentowo przewidywalny, będzie zero.
                                  • wariant_b Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 16.11.12, 20:01
                                    nehsa napisał:
                                    Zawsze z zera rodzi się zero, i jakiego byś działania się nimi nie podjął,
                                    wynik jest stuprocentowo przewidywalny, będzie zero.


                                    Masz absolutną rację. Inni też tak uważają.
                                    A zatem nie dziw się ocenom, z którymi się spotykasz.
                                    • nehsa Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 16.11.12, 20:34
                                      wariant!
                                      Wcześniej, czy później, ale obłuda zawsze wyjdzie na wierzch.
                                      Ty, i plejada innych, nie potraficie kontrargumentować, ale opluć zawsze.

                                      wariant forumowa szmata!
                                      W odpowiedzi na propozycje sponsoringu i zdynamizowania sprzedaży odpowiedziałem:

                                      (początek "cytata" dla wariata) "I odnośnie sponsoringu, i ewentualnego zdynamizowania rozpowszechniania.
                                      Moja książka, zawiera nieskończenie racjonalne treści zaczerpnięte z Nauki Wszechmogącego Boga. Wartość jej treści testowałem przez kilka lat na internetowych forach, i na dzień dzisiejszy, gdybym dysponował taką wiedzą, jak wszyscy papieże i katoliccy teolodzy, to gęby bym nie śmiał otworzyć.
                                      A to, czy ona dotrze do stu osób, czy do dziesięciu, jest ode mnie zależne w minimalnym, nieomal niedostrzegalnym stopniu, natomiast prawie absolutnie zależne od ODBIORCÓW, czyli Szanownych Rodaczek i Rodaków.
                                      Jak im ktoś tą oczywistą wiedzę zasponsoruje, to proszę bardzo, ja nie zgłoszę żadnych roszczeń z tytułu praw autorskich. A jak im nie zasponsoruje, to będą mieli pecha, polskiego pecha, i po raz kolejny z buta dostaną w tępy, polski dziób." (koniec cytata dla wariata)

                                      Ty se zeszmaciołku bzdurzysz w pustym łbie, że oto ja nie wiem, co jesteście warci, o czym świadczy nasza, polska codzienność. Tematyka wątków, i postów.
                                      Chcecie być niewolnikami i sługusami, i fagasami od brudnych roboty zawsze do wynajęcia,
                                      TO NIMI JESTEŚCIE i BĘDZIECIE.
                                      W każdym bądź razie, brzydzę się tobą, i gdybyś zdychał, to kropli wody w godzinę śmierci bym ci nie podał.
                                      • wariant_b Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 16.11.12, 21:09
                                        nehsa napisał:
                                        > natomiast prawie absolutnie zależne od ODBIORCÓW, czyli Szanownych
                                        > Rodaczek i Rodaków.

                                        Trudno będzie ci uzyskać akceptację u osób, które twoje Istoty Boskie
                                        obdarzyły darem sceptycyzmu i dla których PRAWDA i FAŁSZ to jedynie
                                        dwa symbole arytmetyki Boole'a, natomiast operacje na nich są dokładnie
                                        określone i żadnego innego rezultatu niż tenże określony, dać nie mogą.

                                        Natomiast jeśli potrzebujesz pomocy, na przykład w rozszerzenia grona
                                        odbiorców na nacje inne od Rodaków lub pomocy przy publikowaniu książki
                                        w formie pisanej wyartykułuj to w sposób możliwy do przyjęcia.

                                        Choć raczej na twoim miejscu szukałbym akceptacji i wsparcia wśród
                                        tych, którym dany jest dar wiary, bo może uwierzą, skoro zrozumieć
                                        nie można.

                                        > W każdym bądź razie, brzydzę się tobą, i gdybyś zdychał, to kropli wody
                                        > w godzinę śmierci bym ci nie podał.

                                        Uczuć twoich nie odwzajemniam i nie zamierzam.
                                      • olek13 Re: Argumenty to są dla ludzi myślących 16.11.12, 21:13
                                        No to mamy jednego sprawiedliwego i resztę hien, czyhających na jego cnotę.
                                        Paranoja się rozwija.
                                        • nehsa Re: Gdzie te argumenty ? 16.11.12, 21:25
                                          Skoro argumentów brak, ucałujcie mnie we wspak.
                                          • wariant_b Re: Gdzie te argumenty ? 16.11.12, 22:11
                                            nehsa napisał:
                                            > Skoro argumentów brak, ucałujcie mnie we wspak.

                                            A to już zdecydowanie lepsze.
                                            Może się marnujesz próbując szczęścia w teologii?
                                            • bookworm Re: Gdzie te argumenty ? 17.11.12, 08:38
                                              Nehsa jesteś przerażający.

                                              Tym bardziej, że wiara w to Twoje dzieło, w które tylko Ty wierzysz potrafi doprowadzić Cię do takiej nienawiści. Wiesz jak w społeczeństwie nazywa się ludzi, którzy wymyślają sobie religię, boga ojca i istoty boskie (i ich "racjonalizm", w które tylko oni wierzą?
                                              • nehsa Re: Gdzie te argumenty ? 17.11.12, 09:18
                                                bookworm napisał:

                                                > Nehsa jesteś przerażający.
                                                >
                                                > Tym bardziej, że wiara w to Twoje dzieło, w które tylko Ty wierzysz potrafi dop
                                                > rowadzić Cię do takiej nienawiści. Wiesz jak w społeczeństwie nazywa się ludzi,
                                                > którzy wymyślają sobie religię, boga ojca i istoty boskie (i ich "racjonalizm"
                                                > , w które tylko oni wierzą?

                                                ***O człowieczeństwie, świadczy minimalnie sprawiedliwe postępowanie, czyli solidarność.
                                                Jak mam do czynienia z człekopodobnym bydlakiem, to z grzeczności dostosowuje się do poziomu tego bydlaka.
                                                • nehsa Re: Gdzie te argumenty ? 17.11.12, 09:28
                                                  olku13 vel wariancie_b, obłudniku i matole!
                                                  Piszesz w swoim poście z 16 listopada z godziny 16.39.
                                                  "Oj nehsa, co z tego, że znowu Ci odpowiem, jeśli jedynym efektem będzie słowotok nonsensownych skojarzeń z Twojej strony?"
                                                  i kwestionujejsz obudnie:
                                                  "Sens mowy materialny? Nonsensem trąci już tak sformułowane stwierdzenie, bowiem (za sjp.pwn.pl):"

                                                  ***Ja, półidioto od lat twierdzę, że sens ludzkiej mowy jest niematerialny, i podaje tej niematerialności dowody, na stronach 75-83 mojej książki, i od lat w internecie.
                                                  A których to dowodów, PWN jeszcze nie nie dostrzegł, i ty też.
                                                  według mnie:
                                                  "Mowa, jest umiejętnością nieograniczonego porozumiewania się za pośrednictwem
                                                  niematerialnego sensu, którym to sensem, możemy obarczyć każdy rodzaj energii materii,
                                                  począwszy od energii fali akustycznej emitowanej przez nasz aparat mowy z ust."


                                                  według ciebie, to znaczy tego, co ci udostępnili ci z PWN-u:
                                                  "mowa I
                                                  1. «wypowiadanie słów w celu porozumienia się z innymi ludźmi»
                                                  (inne znaczenia pomijam, bo zdają się być mniej adekwatne)
                                                  "

                                                  ***Czyli według ciebie matole, człowiek rozumny, niemowa, nie mówi, A ja twierdzę, że niemowa mówi.

                                                  Piszesz dalej:
                                                  "Powinności człowieka - to sprawa uznawanej moralności i przekonań. Nie ma żadnych w tym względzie absolutnych prawd."

                                                  ***Piszesz tak, bo jesteś arcy matoł i tępy bufon. Ja, w rozdziale XV mojej książki wyczerpująco wytłumaczyłem fakt nosicielstwa przez każdego człowieka powinności-obowiązku minimalnie sprawiedliwej współpracy. Gdybym nie miał racji, to taki nadęty buc, jak ty, mógłby przedłożyć dowód zależności od człowieka słowa z ust. Ale ty kretynie, nawet nie rozumiesz tego, czym ten dowód zależności miałby być. Ja i to, wytłumaczyłem w książce we wspomnianym rozdziale XIV w pierwszych odpowiedziach.

                                                  i dalej piszesz:
                                                  "Wolna wola to tyleż nośny postulat, co dyskusyjny. Tyle, że filozoficzny spór odbywa się na płaszczyźnie determinizm vs libertarianizm."

                                                  ***W dupie mam determinizm i libertarianizm razem wzięte. Ani ich przedstawiciele, ani ty tumanie, nie potraficie postawić prostego pytania i odpowiedzieć na nie zgodnie z rzeczywistością i logiką. Człowiek nie ma woli, czego dowody są oczywiste, a o czym piszę w mojej książce str 74-75 pytania nr 2 i 3. Ale ty matole, pewnie nie zrozumiesz.

                                                  i dalej piszesz:
                                                  "Praca/współpraca tralalala - nie widzę w tym żadnego sensu."

                                                  ***Co świadczy o tym, że jesteś skończonym matołem.
                                                  W mojej książce, w rozdziale III w odpowiedziach na pytania 1 i 2 i 3 tłumaczę różnicę pomiędzy PRACĄ a współpracą.

                                                  Każdy twój post, posługujący się dwoma nickami obłudniku, jest naszpikowany inwektywami, a ja, jak wiesz, nie lubię pozostawać dłużnym.
                                                  W moim przekonaniu, jesteś forumową bladzią, zdolną do każdej podłości, do której szkoda się odzywać.
                                                  A twoja argumentacja, służy przede wszystkim opluwaniu mojej osoby, zatem jest wielce prawdopodobnym, że jesteś "zadaniowanym religijnym sługusem".
                                                  • olek13 Re: Gdzie te argumenty ? 17.11.12, 11:14
                                                    nehsa,
                                                    jak już wcześniej pisałem, Twoje rojenia na mój temat, to już tylko Twoja sprawa (ew jeszcze Twojego psychiatry), więc nie będę się do nich odnosił.
                                                    Używanie słów i pojęć, niezgodnie z ich znaczeniem, to domena ludzi, bawiących się językiem: poetów, literatów, a i tak ma to urok wyłącznie w przypadku twórców nieprzeciętnych. W Twoim wydaniu przeinaczanie jest już tylko bełkotem, mającym zapewne na celu ukryć całą mieliznę pseudowywodów. Po to ludzie stworzyli słowniki, by w razie wątpliwości móc sprawdzić, czy użyli odpowiedniego słowa w odpowiednim kontekście. Dlatego też niemowa nie może mówić, bo nie ma takiej możliwości. Co najwyżej może pisać, rysować, gestami przekazywać informacje. A Ty, jeśli chcesz coś przekazać, uczyć to w sposób zrozumiały.
                                                    Skądinąd wiadomo, że tego nie zrobisz, bo nie masz nic mądrego do przekazania, więc będziesz się tylko puszył i strzelał fochy. Twój problem.
                                                    Jak normalny człowiek coś wymyśli, dokona odkrycia, to stara się odnieść to do dotychczas dostępnej wiedzy. Choćby po to, by zweryfikować, czy to, co wymyślił, nie zostało już wymyślone wcześniej, albo czy - co gorsza - już wcześniej nie dowiedziono, że taki pomysł jest nonsensem. Ty oczywiście z krzykiem i tupaniem oświadczasz, że masz w dupie to, co przed Tobą filozofia ustaliła. No cóż - jeszcze dużo musisz się nauczyć.
                                                    Twoich wypocin czytał nie będę, wystarcza mi ich próbka, jaką tu przedstawiasz. Nie ma sensu zatem, byś mnie odsyłał do swoich Bredni Zebranych, tym bardziej, że pewnie nie czytał ich nikt poza Tobą, a co widać w zainteresowaniu na tym forum. Ludzie wariatów omijają.
                                                  • nehsa Re: Gdzie te argumenty ? 17.11.12, 13:50
                                                    do forumowej bladzi olka13 vel warianta_b!
                                                    Z twojego postu, cytuję:
                                                    Jak normalny człowiek coś wymyśli, dokona odkrycia, to stara się odnieść to do
                                                    > dotychczas dostępnej wiedzy.


                                                    Posłuchaj intelektualny kastracie z wykształceniem wyższym.
                                                    Jeżeli ja, zwracam w mojej książce uwagę, na przykład na:
                                                    różnicę pomiędzy PRACĄ a współpracą, której nie zauważa ludzka nauka, ani ty kretynie, to jak masz pretensję do bycia autorytetem, i jak chcesz bronić autorytetu nauki,
                                                    wskaż brak takich różnic. Ale nie potrafisz tępaku tego zrobić.
                                                    Jak ja podaję dowody, że materialna energia ruchu fali akustycznej nie tworzy z sensem mowy struktur wspólnych, to jak masz pretensję do bycia autorytetem, i bronić autorytetu nauki, przedłóż argumenty, że nie mam racji. Ale tępaku nie masz na to szans.

                                                    I długo by wymieniać przykłady.

                                                    Ja, na tych forach nie jestem anonimowy. Ty jesteś anonimowym bydłopodobnym stworem.
                                                    Taką forumową bladzią, która nie czyta mojej książki, nie przedkłada kontrargumentów, tylko od miesięcy bezpodstawnie mnie opluwa.

                                                    O mowie człowieka matole, świadczy zdolność porozumiewania się, a nie sposób porozumiewania się. Mową jest porozumiewanie się.

                                                    To, że taki matoł, jak ty, i pokrewni tobie intelektem kretyni, zakwalifikowali, jako mowę, tylko sposób porozumiewania się za pomocą dźwięku z ust, jest nieuprawnione.
                                                    To, że taki matoł, jak ty, i pokrewni tobie klasa intelektu kretyni, definiują prawdę w taki sposób, jaki im przyjdzie do pustych łbów, nie jest jeszcze dowodem, że oni i w ślad za nimi i ty matole, macie rację.

                                                    Ja, podałem definicję prawdy. I nikt jej nie skoryguję, bo jest trafna.

                                                    Dlatego ci uprzejmie doradzam. Spadaj szujo, matole i forumowa bladzio, o nicku olek13 vel wariant_b.
                                                  • wariant_b Re: Gdzie te argumenty ? 17.11.12, 14:49
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Spadaj szujo, matole i forumowa bladzio, o nicku olek13 vel wariant_b.

                                                    W imię Ojca i Syna.
                                                    Amen.

                                                  • olek13 Re: Gdzie te argumenty ? 17.11.12, 15:15
                                                    No brawo!
                                                    Czyli wiesz, że mowa, czynność mówienia, służy przekazowi informacji i umożliwia ją budowa ludzkiej krtani i ucha oraz własności fizyczne środowiska - powietrza. Duży postęp!
                                                    Co do samego słowa "mowa", to jego znaczenie jest efektem pewnego społecznego konsensusu, wypracowanego w drodze lingwistycznych przemian i pierwsze znaczenie tego słowa dotyczy właśnie przekazu akustycznego między ludźmi. Może to Ci się nie podobać, możesz sobie wymyślać inne znaczenia, ale pamiętaj, że od samego nazywania np. odchody nie staną się jedzeniem.
                                                    Pozostaje tylko się zastanowić, po co tak się buntujesz? Jakiś nieuzdrowiony problem z dzieciństwa?
                                                  • nehsa Re: Gdzie te argumenty ? 17.11.12, 15:43
                                                    olek13 napisał:

                                                    > No brawo!
                                                    > Czyli wiesz, że mowa, czynność mówienia, służy przekazowi informacji i umożliwi
                                                    > a ją budowa ludzkiej krtani i ucha oraz własności fizyczne środowiska - powietr
                                                    > za.
                                                    Duży postęp!...

                                                    ***Nie przypisuj mi swoich zahamowań.
                                                    "Mowa, jest umiejętnością nieograniczonego porozumiewania się za pośrednictwem
                                                    niematerialnego sensu, którym to sensem, możemy obarczyć każdy rodzaj energii materii, począwszy od energii fali akustycznej emitowanej przez nasz aparat mowy z ust."
                                                  • bookworm Re: Gdzie te argumenty ? 19.11.12, 09:59
                                                    > ***Nie przypisuj mi swoich zahamowań.
                                                    > "Mowa, jest umiejętnością nieograniczonego porozumiewania się za pośrednictwem
                                                    > niematerialnego sensu, którym to sensem, możemy obarczyć każdy rodzaj energi
                                                    > i materii
                                                    , począwszy od energii fali akustycznej emitowanej przez nasz apar
                                                    > at mowy z ust."

                                                    Czy według Ciebie sens jest cechą energii/materii czy to my (ludzie) obarczamy sensem?
                                                  • nehsa Re: Gdzie te argumenty ? 19.11.12, 11:46
                                                    Niematerialny sens, ponieważ jest niematerialny, nie tworzy z żadną energią materii struktur wspólnych, zatem nie może być ich częścią, elementem.
                                                  • bookworm Re: Gdzie te argumenty ? 19.11.12, 15:00
                                                    Czy sens rozumiesz jako znaczenie, czy masz jakąś inną definicję sensu.

                                                    Czyli istnieje sens jako byt niematerialny bez żadnego powiązania z materią-energią? Istnieje zatem sens sam w sobie oderwany zupełnie od rzeczywistości, który z rzeczywistością nie ma nic wspólnego i nie wchodzi z nią w interakcje. Czyli, że mógłby istnieć sens (jako znaczenie) czegoś co w ogóle nie istnieje.

                                                    To po co w ogóle mówić/pisać/kruszyć kopie o coś co nie istnieje i nie ma wspólnych struktur i w zwiazku z tym nie wchodzi w interackje i nie ma wpływu na świat rzeczywisty? I na jakiej podstawie świadczy to o naszej nieśmiertelności?
                                                  • nehsa Re: Gdzie te argumenty ? 19.11.12, 18:00
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Czy sens rozumiesz jako znaczenie, czy masz jakąś inną definicję sensu."

                                                    ***Z mojego e-booka str 78 cytuję:
                                                    "6./ Jak zgodnie z Nauką Ojca, i rzeczywistością, zdefiniować myślenie?
                                                    Myślenie, polega na wyborze przez nas decyzji o jakości międzyludzkiej współpracy,
                                                    którego to wyboru, dokonujemy w następstwie zdolności różnicowania WSZYSTKIEGO, tak
                                                    rzeczywistego, jak i abstrakcyjnego, i kondensowania wyników tej analizy w wyobrażanych
                                                    sobie przez nas nośnikach energii materii, które wykorzystujemy, jako nośniki sensu naszych
                                                    decyzji."


                                                    Zatem sens zawiera decyzję, a jak go wyeksponujemy do wiadomości bliźnich, to jest także świadectwem jakości tej decyzji.

                                                    i dalej bookworm napisał:
                                                    'Czyli istnieje sens jako byt niematerialny bez żadnego powiązania z materią-energią?"

                                                    ***Tak.

                                                    i dalej bookworm napisał:
                                                    " Istnieje zatem sens sam w sobie oderwany zupełnie od rzeczywistości, któr
                                                    > y z rzeczywistością nie ma nic wspólnego i nie wchodzi z nią w interakcje."

                                                    ***Tak.

                                                    i dalej bookworm napisał:
                                                    "Czyli, że mógłby istnieć sens (jako znaczenie) czegoś co w ogóle nie istnieje."

                                                    ***To jest oczywiste, o czym świadczą np., bajki, ale także kłamstwa.

                                                    i dalej bookworm napisał:
                                                    "To po co w ogóle mówić/pisać/kruszyć kopie o coś co nie istnieje i nie ma wspól
                                                    > nych struktur i w zwiazku z tym nie wchodzi w interackje i nie ma wpływu na świ
                                                    > at rzeczywisty? I na jakiej podstawie świadczy to o naszej nieśmiertelności?"

                                                    ***Z mojej, przytoczonej wyżej definicji myślenia kopiuję:
                                                    "...dokonujemy w następstwie zdolności różnicowania WSZYSTKIEGO, tak
                                                    rzeczywistego, jak i abstrakcyjnego, i kondensowania wyników tej analizy w wyobrażanych
                                                    sobie przez nas nośnikach energii materii, które wykorzystujemy, jako nośniki sensu naszych decyzji."


                                                    To nie materia rządzi, to rządzi "NIEMATERIA DUCHA." Proste, jak konstrukcja cepa.
                                                    I jest to jeden z dowodów NIEŚMIERTELNOŚCI KAŻDEGO CZŁOWIEKA.

                                                    A kiedy mi ten dowód obalą?
                                                    Jak będą infiltrować proces myślenia, czyli NIGDY.
                                                  • bookworm Re: Gdzie te argumenty ? 19.11.12, 21:30
                                                    > ***Z mojej, przytoczonej wyżej definicji myślenia kopiuję:
                                                    > "...dokonujemy w następstwie zdolności różnicowania WSZYSTKIEGO, tak
                                                    > rzeczywistego, jak i abstrakcyjnego, i kondensowania wyników tej analizy w wyob
                                                    > rażanych
                                                    > sobie przez nas nośnikach energii materii, które wykorzystujemy, jako nośnik
                                                    > i sensu naszych decyzji."


                                                    Wydawało mi się pisałeś że człowiek nie ma woli. Czym jest w takim razie decyzja jeśli ie przejawem naszej woli?

                                                    > " Istnieje zatem sens sam w sobie oderwany zupełnie od rzeczywistości, któr
                                                    > > y z rzeczywistością nie ma nic wspólnego i nie wchodzi z nią w interakcje
                                                    > ***Tak.

                                                    Czyli uważasz że istnieje pozaludzkie znaczenie rzeczy - czyli gdyby ludzie nie istnieli to znaczenie i tak by istniało. To jak to się ma do nieśmiertelności czegokolwiek w tym człowieka skoro znaczenie/sens doskonale sobie radzi bez naszej obecności.

                                                    Moim zdaniem informacja/znaczenie/sens żyje tak długo jak długo żyje nośnik informacji > jeśli zniknie nośnik (czy będzie to zapis czy kości, ślady geologiczne, dym) zniknie również sens i znaczenie przypisane do materii - jeśli hipotetycznie nastąpiłby kataklizm globalny - taki który wyczyściłby do cna powierzchnię Ziemi to nikt kto później by badał Ziemię nie zdawałby sobie sprawy, że kiedyś istniało tu jakieś rozwinięte życie. Razem z nośnikiem informacji jakim jesteśmy my i nasza cywilizacja zniknęłoby całe nasze znaczenie.

                                                    Ty jednak postulujesz, że znaczenie by przetrwało.

                                                    W jakiej formie? I kto byłby świadom tego znaczenia. To trochę jak dywagowanie o zaświatach. Można sobie wymyślać poziomy piekła, istoty które tam żyją, lecz pozostają one jedynie w sferze całkowicie nieinteraktywnej z naszym światem. W sensie wymyślić możemy wszystko i wierzyć również możemy we wszystko. Tylko jaki jest tego sens. Chyba tylko taki, żeby powkur.ać ludzi swoimi prawami i dogmatami (których zweryfikować nie można, podobnie jak nie można zaprzeczyć istnienia bogów).

                                                    Jedno jest pewne, panie Nehsa, gdy Pan umrze, i admin wyczyści serwer, po całej Pana ideologii nie będzie ani śladu. Zniknie mem tej ideologii, a wraz z nią mrzonka o nieśmiertelności.
                                                  • nehsa Re: Gdzie te argumenty ? 19.11.12, 22:09
                                                    bookworm napisał:
                                                    " Wydawało mi się pisałeś że człowiek nie ma woli. Czym jest w takim razie decyzj
                                                    > a jeśli ie przejawem naszej woli?"

                                                    ***Tłumaczę to w książce na str 74/75.
                                                    Nie posiadamy PRAWA WYBORU jakości naszego postępowania=współpracy, tylko jesteśmy obdarzeni zdolnością wyboru postępowania=współpracy. A skoro, tylko zdolnością, to nie posiadamy woli.

                                                    i dalej bookworm napisał:
                                                    "Czyli uważasz że istnieje pozaludzkie znaczenie rzeczy - czyli gdyby ludzie nie
                                                    > istnieli to znaczenie i tak by istniało. To jak to się ma do nieśmiertelności
                                                    > czegokolwiek w tym człowieka skoro znaczenie/sens doskonale sobie radzi bez nas
                                                    > zej obecności."

                                                    ***Sens, znaczenie kreujemy w procesie myślenia, dzięki wykorzystywaniu PRACY CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI=ROZUMU=DUCHA. My, czyli MY CZĄSTKA ŚWIATŁOŚCI=ROZUM=DUCH kreujemy sens, znaczenie. Bez nas, nasze ciało, nasze narzędzie, nie byłoby człowiekiem.
                                                    Niczego byśmy nie kreowali, żadnego sensu, żadnego znaczenia, bylibyśmy cząstką NATURY, a nie jej dysponentami, czyli odpowiedzialnymi za nią.

                                                    W dalszej treści postu imputujesz mi: "Czyli uważasz że istnieje pozaludzkie znaczenie rzeczy..." . Jest to niezgodne z tym, co piszę, dlatego nie odnoszę się do tego.

                                                    bookworm!
                                                    Żaden admin i żaden serwer niczego po mojej śmierci nie wyczyści.
                                                    Ja, nie wciskam nikomu na siłę kitu. Nie nakłaniam nikogo do zapisywania się gdziekolwiek, ale cały czas przekonuję, zacznijcie ludzie myśleć, szlifujcie swoją intelektualną wrażliwość, dla której bazą jest wiedza ogólna, której wielu z was szczerze zazdroszczę.

                                                    Skoro człowiek nie może przedłożyć dowodu zależności od siebie, nawet sensu słowa ze swoich ust, to trzeba być nieuleczalnie jebniętym, aby pieprzyć trzy po trzy na przykład na forum "RACJONALISTA" o nieistnieniu Istot Boskich, i trzeba być kwalifikowanym kretynem, aby opowiadać, że początkiem WSZYSTKIEGO było NIC.
                                                  • privus Niewolnictwo intelektualne? 19.11.12, 22:21
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Nie posiadamy PRAWA WYBORU jakości naszego postępowania=współpracy, tylko jeste
                                                    > śmy obdarzeni zdolnością wyboru postępowania=współpracy. A skoro, tylko zdolnoś
                                                    > cią, to nie posiadamy woli.

                                                    A więc nie posiadamy także zdolności samodzielnego myślenia?
                                                    Mów za siebie nehsa :)
                                                  • nehsa Re: Niewolnictwo intelektualne? 20.11.12, 06:51
                                                    PRIVUS!
                                                    SAMOOFIARA ISTOT BOSKICH, jest absolutnie bezinteresowna, dlatego w Nauce Jedynego Ojca mamy zrozumiale podane: "Z ust twoich sądzę cię."
                                                    Myśl sobie, co chcesz, ale pamiętaj, że każdy twój czyn, począwszy od słowa z ust, jest monitorowany, i osądzany, czego niezaprzeczalnym dowodem jest FAKT, że sens słowa z ust musi posiadać i posiada wartość sprawiedliwą, bądź niesprawiedliwą.

                                                    Masz kłopoty z takim prostym wnioskowaniem?
                                                  • privus Jak to bezinteresowne? 20.11.12, 13:49
                                                    To wszechwiedzący i wszechmocny Bóg skazał swego pierworodnego syna na męczeństwo i śmierć bez żadnego swojego interesu? Kim trzeba być, by za własne błędy karać swego syna? Najpierw przecież świadomie stworzył Adama i Ewę doskonale wiedząc, co będą w przyszłości robili i oni i ich dzieci. Później wypędza ich z raju - za co? W końcu dekalogu nikt ich nie nauczał chociaż by z tego względu, że jeszcze jego nie było. Następnie obraża się na całą stworzoną przez siebie ludzkość i w konsekwencji skazuje swego syna na śmierć za swoje błędy w tworzeniu tego świata. Czy nie sprawia to na Tobie wrażenia sadyzmu?
                                                    Poza tym, gdzie ty masz te nauki "Jedynego Ojca", skoro do nikogo nie pisał. Nikt tych nauk nie spisywał ani też nikt ich nie słyszał? Jeżeli jeszcze ten Bóg chce w przyszłości sądzić, to dlaczego wiedząc przecież o wszystkim nie reaguje i nie koryguje na bieżąco wiele dziejących się krzywd nawet ze strony swojego kościoła?? Czy aż tak lubi przyglądać się cierpieniu innych?

                                                    Jak widzisz, kilka prostych pytań rozwiewa w pył całą tą Twoją głoszoną filozofię. Nie gorączkuj się więc i nie pouczaj, Najpierw sam sobie odpowiedz na te pytania dając pierwszeństwo logice a nie swojej radosnej para symbiotycznej twórczości.
                                                  • nehsa Re: Jak to bezinteresowne? 20.11.12, 20:25
                                                    przywus!
                                                    Jak se chcesz pogadać, na tematy biblijnych bredni, to możesz z katolikiem, albo z żydem.
                                                    A jak chcesz ze mną na temat tego, co ja piszę, to podaj, gdzie w mojej książce o tych wydarzeniach, które cię tak zajmują.
                                                  • privus Re: Jak to bezinteresowne? 21.11.12, 08:27
                                                    Noo... Jeżeli tworzysz nową religię na bazie tej samej Biblii, ale pozbawionej biblijnych bredni, to całkowicie zmienia postać rzeczy. Mam nadzieję, że przecedziłeś Biblię przez właściwe sito odsiewając ziarna od plew. Czy możesz mi zdradzić wieszczu tajemnicę, jakich reguł myślowych użyłeś do tej chirurgicznej operacji?
                                                  • bookworm Re: Jak to bezinteresowne? 21.11.12, 11:30
                                                    > Noo... Jeżeli tworzysz nową religię na bazie tej samej Biblii, ale pozbawionej
                                                    > biblijnych bredni, to całkowicie zmienia postać rzeczy. Mam nadzieję, że przece
                                                    > dziłeś Biblię przez właściwe sito odsiewając ziarna od plew. Czy możesz mi zdra
                                                    > dzić wieszczu tajemnicę, jakich reguł myślowych użyłeś do tej chirurgicznej ope
                                                    > racji?

                                                    Przepis to: kwestia "odpowiedniego" tłumaczenia (w żadnym razie tekst źródłowy - zresztą nie wiadomo który, tyle ich było...), plus "właściwa" interpretacja.
                                                  • olek13 Re: Niewolnictwo intelektualne? 21.11.12, 16:47
                                                    privus,
                                                    nie wiem, czy zwróciłeś na to uwagę, ale brednia jest piętrowa. Bo jeśli ludzie nie myślą samodzielnie, to jak można żądać od ludzi konkretnych zachowań i karać za brak tychże? Jeśli zamiast człowieka myśli w nim bozia, to jak bozia może za swoje własne myśli człowieka karać? I właściwie kogo karze? Bezmyślną marionetkę ludzką czy samą siebie - bozię?
                                                    Kompletna schizofrenia.
                                                  • nehsa Re: Niewolnictwo intelektualne? 21.11.12, 20:46
                                                    olek13 napisał:

                                                    > privus,
                                                    > nie wiem, czy zwróciłeś na to uwagę, ale brednia jest piętrowa. Bo jeśli ludzie
                                                    > nie myślą samodzielnie
                                                    , to jak można żądać od ludzi konkretnych zachowań i kar
                                                    > ać za brak tychże? Jeśli zamiast człowieka myśli w nim bozia, to jak bozia może
                                                    > za swoje własne myśli człowieka karać? I właściwie kogo karze? Bezmyślną mario
                                                    > netkę ludzką czy samą siebie - bozię?
                                                    > Kompletna schizofrenia.

                                                    *** Napisałeś, jak pomyślałeś. Ale skoro przypisujesz tę myśl mnie, to podaj mój tekst, z którego wynika, że ludzie nie myślą samodzielnie.
                                                    Jeśli nie podasz takiego tekstu, to znaczy, że jesteś idiotą, o czym też konsekwentnie cię powiadamiam.
                                                  • olek13 Re: Niewolnictwo intelektualne? 21.11.12, 21:48
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Jeśli nie podasz takiego tekstu, to znaczy, że jesteś idiotą,
                                                    > o czym też konsekwentnie cię powiadamiam.

                                                    nehsa - czy do Ciebie pisałem?
                                                  • nehsa Re: Niewolnictwo intelektualne? 21.11.12, 21:57
                                                    OLEK!
                                                    Jak nie do mnie, to za moją "bezzsadną, wurunkową groźbę " przepraszam.
    • edico Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 19.11.12, 16:58
      W końcu nieśmiertelność nie może być egzegezą dla samej egzegezy i czemuś bardziej istotnemu powinna służyć oprócz samej teologicznej "wartości" egzegezy. Pierwsze rozmnożenie, w czasie którego nakarmiono 5000 mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci, zostało jako jedyny z cudów, oprócz zmartwychwstania, opisane we wszystkich czterech Ewangeliach kanonicznych. W Afryce czy w Indiach giną z głodu miliony w obecności czy pod patronatem katolickich misjonariuszy. I w zamian za śmierć głodową serwujesz im duchotomiczne dywagacje o nieśmiertelności? Czy przy okazji tych badań ustaliłeś w koińcu, na co poszły w końcu pieniądze zbierane przez abp Damiana Zimonia realizowane pod hasłem ratowania głodujących murzynów?
      • nehsa Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 19.11.12, 18:05
        edi!
        Jaki byłby Cel naszego życia, gdybyśmy nie byli nieśmiertelni???
        • olek13 Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 19.11.12, 21:04
          A kto powiedział, że życie ma jakiś cel?
          Musi mieć cel, bo nehsa tego chce? A jakiś dowodzik, że życie ma cel, można prosić?
          • edico Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 19.11.12, 21:42
            nehsa ma swój cel. Chce dowieść, że jego dywagacje mają jakiś sens oprócz zaganiania ludzi do kościoła oprócz składania barana w ofierze :
          • nehsa Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 20.11.12, 06:56
            Dowodzik jest prosty, jak konstrukcja cepa.
            Gdyby naszym CELEM nie była WOLNOŚĆ, to nasze myślenie i nasze mówienie byłyby ograniczone. Ale są nieograniczone.
            • edico Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 20.11.12, 11:31
              Wolność? A w jakim wydaniu?
              • nehsa Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 20.11.12, 20:12
                Jest tylko jedna trafna definicja WOLNOŚCI, czyli Imienia Wszechmogącego Ojca Wszystkich Istot.
                Znajduje się na stronie 29, w odpowiedzi na pytanie nr 14.
        • edico Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 19.11.12, 21:38
          A jaki cel miało życie dinozaurów? Jeżeli wierzyć przekazom biblijnym, to Bóg ich stworzył? Po co, skoro poza życiem na ziemi nie znalazł dla nich miejsca? Jaki sens ma wiara w izraelskiego Boga, skoro w swojej krainie szczęśliwości znalazł miejsce tylko dla izraelitów jako narodu wybranego? Piotrowe interpretacje wcale w tym miejscu mnie nie interesują. Tym bardziej, że była to kość niezgody między Piotrem a resztą apostołów. Co z tą religią zrobił później Paweł, to jest już zupełnie inna bajka.
          • nehsa Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 20.11.12, 07:02
            Ewolucja, to rzecz=prawo, któremu jest podporządkowana materia ożywiona.
            "Wszystkie rzeczy przez NIE się stały, a bez NIEGO nic sie nie stało, co się stało"

            "Rzeczy"=prawa materii są przyczyną świata, a przyczyną stworzenia NAS, jest Samoofiara wobec NAS NASZEGO STWÓRCY.
            • edico Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 20.11.12, 11:28
              I tu strzeliłeś sobie w stopę. Skoro religia podlega ewolucji, to jaki sens ma jakakolwiek interpretacja poglądów panujących w okresie kamienia łupanego?

              Twoje dywagacje już dawno zostały zostały rozstrzygnięte w w Bhagawagidzie:

              "Nieistnienie nie może zostać powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być".

              Najdobitniej tę ideę wyraził Lao-tsy w dziele Tao te Ching przeszło 2600 lat temu:

              Tao, które da się wyrazić
              nie jest wiecznym Tao.
              Imie, które można nadać
              nie jest wiecznym imieniem.
              Niebyt (wu) zwany jst początkiem
              nieba i ziemi.
              Byt (ju) zwany jest matką
              dziesięciu tysięcy rzeczy.

              Ograniczając swoją lekturę do elementarza, trudno będzie Ci awansować do następnej klasy :)
              W tym konkretnym wypadku przypominasz swoim postępowaniem Świadków Jehowy usilnie interpretujących kilka wersetów wykutych na pamięć. Chociaż w zakresie znajomości Biblii zdecydowanie biją na głowę katolików, którzy w zdecydowanej mierze znają Biblię jedynie z podniesienia i trochę kazań z ambony. Pod tym względem - o ile jesteś katolikiem - jesteś jednym z niewielu chlubnych wyjątków pragnącym poszerzyć swą wiedzę religijną. Ale nie martw się. Wytrwała, rzetelna, uczciwa i logicznie wykonywana praca stanowi podwaliny postępu całej ludzkości.
              • nehsa Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 20.11.12, 20:08
                edico napisał:
                " I tu strzeliłeś sobie w stopę. Skoro religia podlega ewolucji,"

                ***Podaj cytat, gdzie ja to napisałem.

                i dalej wykwękałeś:
                " Twoje dywagacje już dawno zostały zostały rozstrzygnięte w w Bhagawagidzie:"

                ***Podaj, co z moich "dywagacji" rozstrzygnęła ta lektura.

                A co do twoich rad. Martw się o siebie. To, tylko moja rada.
                • edico Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 20.11.12, 22:34
                  I znowu błędnie wnioskujesz. Nie martwię się o Ciebie, ale bawię się Twoim naiwnym teologizowaniem zapominając o tym, co sam przed chwilą w ramach wzniosłej interpretacji napisałeś :)
                  • nehsa Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 21.11.12, 06:53
                    edico!
                    Ja, się nie bawię, tylko martwię rozmiarami Twojej naiwności.
                    Benek XVI wypocił kolejny suplement do swojej summy teologicznej "Jezus z Nazaretu".
                    I katolicka dzicz otwiera gęby z podziwu, facet zna osiem języków, i pisze takie wspaniałości, że ja nie chciałbym ich widzieć nawet na papierze toaletowym, który używam.

                    Twoja ateistyczna naiwność, ale nie tylko Twoja, jest porównywalna z tą katolicką.
                    Nikt z Was nie wystękał i nie wystęka, jakiegokolwiek kontrargumentu, który by dyskwalifikował moje wnioski. Powtarzam NIKT.

                    Cześć! Idę tyrać.
                    • nehsa Re: Czyli odkryłeś tajemnicę wywoływania duchów? 21.11.12, 08:18
                      edico!
                      W jednym z poprzednich postów m.in. napisałeś:
                      "Nieistnienie nie może zostać powołane do bytu, a istnienie nie może przestać być".

                      Nieistnienie? Co ten biedak miał na myśli? Tego na pewno nie wiem.
                      Z tego naiwnego tekstu wynika, że se myślał o fakcie nieistnieniu kogoś i czegoś materialnego, nieobecnego, i niemożliwości powołania do bytu tych nieobecnych, nieistniejących, przez samego siebie. Ale taka hipoteza nie trzyma się kupy.
                      Bo gdyby myślał o nieistniejących - "kogoś, czegoś", to by doprecyzował swoją myśl.

                      Druga część zdania Tao brzmi: "a istnienie nie może przestać być."
                      Z tego sformułowania wynika, głębia niewiedzy starożytnego myśliciela, który wykłapał myśl, bo mu akurat przyszła do głowy.
                      A czy ten Tao miał na myśli, może niezależność nieistnienia i istnienia, od człowieka?
                      NIE! No to pieprzy, jak potłuczony w deszcz.



                      Najdobitniej tę ideę wyraził Lao-tsy w dziele Tao te Ching przeszło 2600 lat temu:

                      Tao, które da się wyrazić
                      nie jest wiecznym Tao.
                      Imie, które można nadać
                      nie jest wiecznym imieniem.
                      Niebyt (wu) zwany jst początkiem
                      nieba i ziemi.
                      Byt (ju) zwany jest matką
                      dziesięciu tysięcy rzeczy.
                      • edico Nieśmiertelność fanatyzmu i głupoty religijnej 21.11.12, 15:26
                        Trudno się dziwić, że nie jesteś w stanie zrozumieć tego, co jest Ci zupełnie obce. Nie mam zamiaru ani nawet nie śmiem pouczać tak zaangażowanego teologa w sprawach, w których nie jedni połamali sobie zęby kończąc swoje dywagacje niezbyt chwalebnym sukcesem. Jest to problem, nad którym posiadając tak niebywałe zdolności interpretacji tego, czego żadna religia nie była w stanie zinterpretować, może chociaż kiedyś na moment zatrzymasz się nad tym, co się nazywa kulturą społeczeństw we współczesnym i cywilizowanym tego słowa rozumieniu. Nie neguję wcale Twoich osiągnięć teologicznych czy dydaktycznych tak, jak nie neguję sensu rozważań na temat, ile diabłów może się zmieścić na czubku szpilki. Nie jest to mój problem i niech tym zajmują się bardziej "dowartościowani" duchowo.

                        Nie wolno jednak zapominać, że wszystkie społeczeństwa musiały rozpraiać się (z pozytywnym bądź też negatywnym skutkiem) z tą odmiennością kultury żydowskiej przyniesionej przez chrześcijaństwo.A jest to generalnie rzecz ujmująć pytanie o sprawdzian społeczeństwa w kontekście historii. Nie sama znajomość wycyzelowanych kilku wydarzeń lub pojęć, ale wiedza na temat sposobów reakcji, zmian mentalności, struktur władzy i społecznych formach organizacji umożliwia podjęcie poróby odpowiedzi na pytanie dotycząceznaczenia i formy uprawiania katolicyzmu ijego koegzystencji z przedstawicielami innych kultur. Nawet pobieżna analiza tego problemu każdej religii (bez żadnych wyjątków) roszczącej sobie prawo wyłączności jeden z najtrudniejszych problemów w historii ludzkości. Nie ma tu żadnego znaczenia wyizolowania i uwypuklanie jednego wybranego historycznego lub socjologicznego zagadnienia tej czy innej religii. Odpowiedzina tak postawione pytania nie przyniesie również wyizolowane ujęcie historii jakiejś wspólnoty ludzkiej zawartej pod nazwą "narodu". Tym bardziej, że w naszych polskich warunkach bezczelnie wciska się fałszywie pojmowany rym A. Mickiewicza "Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem – Polska jest Polską, a Polak Polakiem" zapominając o tym, że ten krzyż przyniesiony został do Polski na mieczach ekspansji religijnej. Zadaje to kłam wszelkim dywagacjom na temat wolności w tej religii. Zresztą taką samą wolność niósł za sobą hitlerowski faszyzm jak i leninowski komunizm. Łączenie wiary z patriotyzmem jest co najmniej niepoprawne metodologicznie. Polak katolik? Niekoniecznie, ale w większości chyba tak. A czy niekatolik może być patriotą? Oczywiście i było wiele takich przypadków. I nie chodzi tu o to, że krzyż jest symbolem religijnym, ale jest także pewnym zjawiskiem kulturowym. A co na tym tle się dzieje od lat? Pomijam już fakt dewastacji świątyń słowiańskich czy też zawłaszczania świąt słowian na święta katolickie. Historyczną datą powstania Polski jest Chrzest w 966 roku, czyli data włączenia tego kraju jako prowincji do Katolickiej Republiki Światowej przez papieża. A przed tą datą, to na tych terenach była pustynia skalista czy piaszczysta? To samo dzieje się nadal jeszcze dzisiaj dzisiaj i nie tylko na terenach Polski. Pomijam również fakt, że ani Ty pierwszy ani ostatni chcesz uzdrowićtą religię zapominając o tym, że wielu takich jak nie spłonęło na ofiarnym stosie, to przynajmniej byli wyklinani lub wycinani w pień, jak to miało miejsce w wypadku Katarów, gdzie polowano na nich przez 150 lat do wycięcia ostatniego Katara. A Ty w okowach tej samej religii ćwiczysz nowe ujęcie znanej od dawna formuły nieśmiertelności chyba we wszystkich religiach tak, jakby nie było poważniejszych problemów z religiantami tu na ziemi a nie w zaświatach. Nie głoszę swoich poglądów przy pomocy miecza czy innych form nacisków, nie zabijam, nie gwałcę i nie robię wielu innych rzeczy uznanych w każdym cywilizowanym społeczeństwie za niepożądane i serdecznie mi wisszą dobrze wyhodowanym kalafiorem wszelkie mity o krainach wiecznych łowów, niebach, piekłach, czy też czyśćcach - z których (tych ostatnich jako pozbawionych logiki) po niewczasie wycofuje się sam Watykan. A co do papieży, to daj sobie siana. Skoro potrafili być nie tylko korsarzami, to dlaczego jakiś kolejny nie mógł być członkiem faszystowskiej Hitlerjugend? A co z ustaszami chorwackimi nazywanymi bałkańskimi krzyżowcami Piusa XII?

                        Wyświęcony ostatnio religijny opiekun Ustaszów Arcybiskup Alojzy Stepinać zajmuje w tej sprawie jednoznaczne stanowisko: "Chorwaci i Serbowie to są dwa różne światy. Biegun południowy i biegun północny, nigdy nie będą mogli żyć w jednym państwie chyba, że dzięki cudowi bożemu. Schizma wschodnia jest największym przekleństwem Europy, jeszcze większym niż protestantyzm. Nie ma w niej prawdy, moralności, zasad, sprawiedliwości i uczciwości". (Arcybiskup Alojzy Stepinać, nota z dnia 28 marca 1941 r.).

                        Inni waqtykańczycy będący na służbie Piusa XII wcale nie pozostawali w tyle:

                        - "Nie jest już grzechem zabicie siedmioletniego dziecka jeżeli naruszy ono rozporządzenia ustaszy. Chociaż noszę szaty kapłańskie, często przychodzi mi chwytać za karabin maszynowy". (katolicki duchowny Dionis Juricev);

                        - "Nie sposób wyobrazić sobie ekspedycji karnej ustaszy bez udziału księdza najczęściej franciszkanina, który im przewodzi i ich podjudza". (Carlo Falconi ”The Silence of Pius XII”);

                        - "Bóg, który kieruje losem narodów i rządzi sercami królów obdarował nas Ante Paveliciem i wezwał przywódcę naszych przyjaciół i sojuszników, Adolfa Hitlera by użył swoich zwycięskich wojsk, rozproszył naszych ciemiężycieli i umożliwił nam utworzenie Niezależnego Państwa Chorwackiego. Chwała niech będzie Bogu! Okażmy wdzięczność Adolfowi Hitlerowi i bezgraniczną wierność naszemu wodzowi - Ante Pavelicovi". (Katolicka gazeta ”Nova Hrvatska”, 14 kwietnia 1941 r.);

                        - "Każdy Serb, który odmówi przejścia na katolicyzm, powinien być skazany na śmierć". (Ksiądz Dioniz Jurij, osobisty spowiednik Ante Pavelicia);

                        - "Prawosławnego duchownego i byłego posła, Branko Dobrosavljevicia zmuszono do odmówienia modlitwy za zmarłych podczas gdy na jego oczach ćwiartowano mu syna. Następnie popa poddano torturom. Żołnierze wyrwali mu włosy z głowy i brody, wyłupili oczy po czym żywcem obdarli ze skóry". (John Cornwell ”Papież Hitlera. Tajemnicza historia Piusa XII”;
                        - ...

                        Wszelkie skierowane dywagacje sugerujące dawno zamierzchłą przeszłości kieruję do wydarzeń w Ruandzie w okresie papiestwa Jana Pawła II i owoców katolickiego misjonarstwa o. prałata ks. Athanase Seromba.
                        • nehsa Re: Nieśmiertelność fanatyzmu i głupoty religijne 21.11.12, 20:40
                          edico m.in. napisał:
                          Szkoda mojego czasu, na ustosunkowywanie się do twojej ironii, i twoich wniosków.
                          Masz to, co chcesz, a, jak ci z tym wygodnie, to ja nie zazdroszczę.

                          Ale m.in.napisałeś:
                          " A Ty w okowach tej samej religii ćwiczysz nowe ujęcie znanej od dawna formuły nieśmiertelności chyba we wszystkich religiach tak, jakby nie było poważniejszych problemów z religiantami tu na ziemi a nie w zaświatach."

                          edico!
                          Mnie, nie interesuje religia, i ja mam z religią tyle wspólnego, co było i jest ode mnie niezależne.
                          W mojej książce, nie bawię się w kaznodzieję, i nie bawię się w teologa.
                          1./ Podaje w niej fakty, które są dowodami stworzenia każdego człowieka przez Stwórcę, czyli Drugiego Boga, Którym jest Światłość Syn Ojca.
                          I te podane przeze mnie fakty, których nikt inny dotychczas nie podał, są dowodami nieśmiertelności każdego człowieka.

                          2./ W oparciu o wiarygodne świadectwa Nauki Jedynego Ojca, demaskuję obecne w Czterech Ewangeliach plugawe kłamstwa, które skutkują upodleniem człowieka - wyznawcy religii chrześcijańskich, czyli dokonuje restauracji świadectw pisanych Nauki Jedynego Ojca, które zakłamali kapłani religii.

                          3./ I nikt nie zarzuci mi kłamstwa. Nie macie Szanowni Rodacy na to szans. Ty też.

                          A to, czy ktoś chce czytać moją, udostępnioną za darmo książkę, czy nie, to tylko Wasza sprawa. Ja, nie mam ciągot misjonarskich, kaznodziejskich, tyłologicznych, nie chce wygłaszać prelekcji i pogadanek, witać się i dziękować, rozdawać autografów itd, itp.
                          Zrobiłem w skromnym zakresie to, do mnie należało.
                          I na tym koniec. Ale czekam na złodziei mojego dorobku.

                          I na wasze załgane cuchnące smrodem wazeliny dziękczynienia tym, którzy ukradną mój dorobek. W tym i twoje przyklęki.

                          A w ogóle, piszesz, któryś tam post, i coś zdołałeś zakwestionować z moich wniosków?
                          Nie zauważyłem, a jestem pewien, że nic.
                          • privus Re: Nieśmiertelność fanatyzmu i głupoty religijne 28.11.12, 00:42
                            Piszesz w dyskusji: "Mnie, nie interesuje religia, i ja mam z religią tyle wspólnego, co było i jest ode mnie niezależne."

                            Dobre :))
                            No to przejdźmy spokojnie do rzeczy i po kolei. Po pierwsze, z czym w takim razie masz coś wspólnego, skoro punktem wyjścia Twoich dywagacji jest religia? Skąd te swoje fakty wywodzisz, jak właśnie nie z religii? Zaprzeczasz sam sobie, chociaż tego nie dostrzegasz.

                            By nie być gołosłownym, twierdzisz, że "troskliwie dbam o uzasadnienie wszystkich wniosków, które dyskwalifikują wiarygodność Biblii i Czterech Ewangelii", a jednocześnie w ramach tych wiarygodnych świadectw sięgasz do cytatów z ew.Jana (5:23). Czyżbyś w oparciu o kompilacje twórczości Straussa z przygodami Robin Hooda chciał stworzyć nowy scenariusz Jeziora Łabędziego pod jakieś nowe trędy występujące w Balecie Moskiewskim?
                            Po pierwsze, Biblia jest fatalnie i intencyjnie tłumaczona, co przekreśla ją jako wiarygodne źródło a tym bardziej jako materiał dowodowy dla racjonalnych rozważań. Po drugie, jakimś niebytem dowodzisz jakiegoś kolejnego niebytu, który ma swe źródło w bycie. To tak, jakbyś przekładał plasterek masła dwoma plasterkami margaryny. Odnoszę wrażenie, że odrabiasz na forum licealne wypracowanie zadane na wolny temat, bez dbałości o spójność i logikę własnych meandrów myślowych. Proponuję ten problem zacząć rozstrzygać w oparciu dosyć dobrze wyjaśnione pojęcia w ściądze.
                            • nehsa Re: Nieśmiertelność fanatyzmu i głupoty religijne 28.11.12, 09:15
                              Privus!
                              Przytaczasz rzekomo cytat z mojego posta. Podaj linka do tego tekstu. Bo ja, aż tak się nie pomyliłem.

                              I dalej m.in. piszesz:
                              "Po pierwsze, z czym w takim raz>ie masz coś wspólnego, skoro punktem wyjścia Twoich dywagacji jest religia?"

                              ***Bezzasadnie już w pytaniu zarzucasz mi dywagacje, chociaż nie jesteś w stanie poprzeć tego zarzutu.
                              Skoro nieskończenie racjonalna Nauka Ojca Wszystkich Ludzi jest ponad religijnym i ponad politycznym wzorcem międzyludzkiej współpracy, czego dowodzą FAKTY, to po jaką cholerę i komu religia?
                              I co ja moja interpretacja świadectw Nauki Ojca, ma wspólnego z religią?

                              A Ty, jeszcze dodatkowo wciskasz na chama kit, i piszesz:
                              Zaprzeczasz sam sobie, c> hociaż tego nie dostrzegasz.

                              ***Chłopie, ogarnij się, chociaż nieco.
                              Czy Ty i Wy, nie jesteście w stanie zrozumieć skutków najprostszego odejmowania.
                              W Nauce Ojca mamy oznajmione, że Jej świadectwa pisane zostaną zakłamane.
                              I każdy, kto chociaż umie czytać, bez najmniejszego trudu dostrzega w Czterech Ewangeliach niepoliczalną ilość wzajemnie wykluczających się treści, które swą obecnością świadczą, o kłamstwach w Czterech Ewangeliach.
                              Czy zatem można utożsamiać Cztery Ewangelie z Nauką Ojca, oznajmioną przez Syna Ojca?
                              W żadnym wypadku. Nie wolno tego czynić, a czynią tak kapłani i wyznawcy religii, którzy w ten sposób przypisują Ojcu i Synowi Ojca kłamstwa, a w efekcie niesprawiedliwość.

                              Zatem, aby uzyskać dostęp do wiarygodnej wersji pisanej świadectw Nauki Jedynego Ojca, należy zdemaskować dodane do tej wiarygodnej wersji kłamstwa, co też czynię w moim e-booku.

                              Z tego, co mi zarzucasz wynika, że jak przywołuję ewangelijny tekst, a to, już ma dowodzić, że korzystam z religijnych zasobów, i głoszę nową religię.

                              Privus!
                              Przywoływanie przeze mnie ewangelijnych, czy biblijnych tekstów, dowodzi tylko tego, gdzie należy poszukiwać wiarygodnych świadectw Nauki Wszechmogącego Ojca.
                              Ale ani Biblia, ani Cztery Ewangelie, nie są wiarygodnymi świadectwami Nauki Jedynego Ojca, co jest oczywistą oczywistością.

                              A wogóle, co Ty kwestionujesz? Co dezawuujesz? Co podważasz?

                              Ludzie są ISTOTAMI NIEŚMIERTELNYMI, a podane przeze mnie dowody, są nie do zaprzeczenia.
                              ---
                            • nehsa Re: Nieśmiertelność fanatyzmu i głupoty religijne 28.11.12, 10:49
                              Privus!
                              Odesłałeś mnie do "SciąGi.pl", no i bardzo Ci dziękuję.
                              To teraz, podaj przykład mojej nieracjonalności, czy braku empirii w moim e-booku.
                              TY wogóle nie zauważasz, co ja piszę?
                              Setki razy, nieustannie podkreślam, że z Nauką Wszechmogącego Ojca musi być zgodna ludzka nauka. I setki razy artykułuję, że racjonalnymi dowodami istnienia Istot Boskich są fakty, świadczące o zależności naszego człowieczeństwa=bycia człowiekiem od Istot Boskich.
                              I te fakty wskazuję.
                              • privus Nieśmiertelność głupoty i fanatyzmu religijnego 28.11.12, 17:05
                                Zdecyduj się w końcu na coś. Albo posiłkujesz się w swoich dywagacjach Nauką Wszechmogącego Ojca albo racjonalną ludzką nauką. Jedno do drugiego ni jak nie przystaje, chociaż byś kotka zagłaskał na śmierć.
                                Jeżeli człowieczeństwo zależy od istot boskich, to co te istoty boskie robiły podczas wypraw krzyżowych, II wojny światowej czy ostatnio ludobójstwa w Ruandzie? Co te istoty boskie robiły, gdy ksiądz topił kochankę? Nic i to zupełnie nic. Jeżeli u podstaw takiego człowieczeństwa tkwią istoty boskie, to je sobie po prostu zmień na bardziej etyczne racjonalnie, bo już na podstawie tych faktów dajesz siedzenia na hulajnodze. Chcesz jakiegoś zrozumienia dla tych fanaberii, chociaż najbardziej boscy zastępcy Bogów na tej ziemi traktują te wszystkie pouczania jak powiedzmy lekceważoną i nikomu nieprzydatną serwatkę?
                                Chociaż chciałbym w miarę pozytywnie zrozumieć Twoje intencje, to na gruncie religii czy jakiej bądź teologii tego się w żadnym wypadku nie da zrobić. Co najwyżej można rozważać na gruncie etyki Sokratesa czy jego uczni, ale w żadnym wypadku na gruncie przerabiania jej na jakieś religijne systemy moralnościowe czy myślowe. Może jeszcze o tym nie wiesz, ale złodzieje też mają wypracowany swój własny system moralności tak, jak i religie. Krzyżowcy brukali ulice miast potokami krwi w imię obiecanej im przez papieża Urbana nieśmiertelności i zbawienia wiecznego. Pius XII ukrywał przed Trybunałem Norymberskim zbrodniarzy hitlerowskich a Jan Paweł II arcybiskupa Alojzego Wiktora Stepinac'a wciągnął na ołtarze robiąc z niego wzór cnót katolickich i wszelkich wartości religijnych. Czy Wyszyński wciągany jest na ołtarze też za swój podziw dla Hitlera wyrażany w redagowanym przez niego Ateneum Kapłańskim? Przecież wszyscy z tych "wielkich" moralistów służyli obłudzie i własnym fantazjom religijnym zupełnie nie przystającym do tego, co powszechnie rozumie się pod pojęciem etyki nie zabarwianej fanaberiami religijnymi. Czy nie jesteś w stanie pojąć i zrozumieć, że tkwisz w tym samym kręgu utopii realizowanej na własny użytek, tak jak to robiło i robi wielu innych?

                                Domagasz się faktów? Po co, skoro wielu innych wskazało Ci jak nie żartem to półserio a czasami nawet kąśliwie ze względu na natręctwo nie przyjmujące do wiadomości niczego więcej poza swoją herbatką warzona na swój strój i użytek? Z własnej głupoty wpędzasz się w kanał między wszelkiej maści teistów, a tych, którzy mają na ten temat odmienne zdanie. Oprócz Ockhama, wielu innych filozofów już w średniowieczu odnosiło się mniej lub bardziej sceptycznie do oficjalnej teologii, ponieważ jednak chroniło ją coś, co Voltaire nazwał "logiką miecza". Popatrz na zadymiony Episkopat, który wspólnie z Radiem Maryja i Solidarnością szemrając Bogiem, grzechem śmiertelnym czy wiecznym zbawieniem udając wielką miłość wyrywają sobie w tej grze wszelkie atuty wprost z miski nawet bez łyżki czy widelca. Cóż to jest, jak nie ordynarne zawłaszczanie pod przykrywką nie zawsze gładkich słówek wszelkich kęsów na swoją korzyść?

                                Daj więc spokój ze swoimi pouczaniami czy pretensjami braku zrozumienia własnego daremnego wysiłku i swoją raczej wątpliwą znajomość zapisów biblijnych oprzyj raczej o znajomość materiału. Tu masz wskazane wyraźnie miejsce, gdzie się znajduje dzisiejszy realny katolicyzm (upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/24/ChristianityBranches-strip2.svg/800px-ChristianityBranches-strip2.svg.png) będący od samego zarania główną przyczyną rozkładu chrześcijaństwa (patrz czerwona linia, która rozpada się co najmniej na sześć kolejnych schizm). Niedawno zmarły chociaż dawno zapomniany i o mało nie wykluczony z kościoła ks. prof. Józef Tischner już dawno twierdził, że tomistyczna koncepcja Boga sprowokowała reakcję w postaci filozofii "śmierci Boga". Jest odrzucana ze względu na sposób ujęcia problemu istnienia i granic prawa naturalnego. A podtrzymywanie tej wizji jest niczym innym, jak wierutną głupotą sięgającą do czarnego wstecznictwa. To samo dotyczy tzw. "sposobu obecności myśli chrześcijańskiej w łonie dzisiejszej i jutrzejszej kultury". Podobne poglądy można spotkać już u pierwszych krytyków chrześcijaństwa z okresu jego maluczkich kroczków. Opanuj się, bo czasy "mzimu" już dawno minęły. Weź si.e lepiej za naukę, a katechetyczne dywagacje zostaw sobie na później.
                                Nie mylcie zwykłych odruchów serca poczciwych i na ogół dobrych ludzi z cyniczna polityką ich władz.
                                • nehsa Re: Nieśmiertelność głupoty i fanatyzmu religijne 28.11.12, 21:03
                                  privus m.in., napisał:
                                  " Zdecyduj się w końcu na coś. Albo posiłkujesz się w swoich dywagacjach Nauką Ws
                                  > zechmogącego Ojca albo racjonalną ludzką nauką. Jedno do drugiego ni jak nie pr
                                  > zystaje, chociaż byś kotka zagłaskał na śmierć."

                                  ***Privus!
                                  Nauka Wszechmogącego Ojca, a dlatego Wszechmogącego, że od Ojca zależy wszelkie ŻYCIE, jest NA WSKROŚ ŚWIECKA.

                                  Zabrania nawet publicznych modłów, nie mówiąc o budownictwie sakralnym i innych przejawach bałwochwalstwa. Każdy człowiek, jeśli chce, pragnie kontaktu z Ojcem Wszystkich Ludzi, jeśli chce Ojca prosić o wsparcie, musi to czynić w samotności, w odosobnieniu, w warunkach pełnej intymności.

                                  Jaka jest różnica pomiędzy słowami-treściami Nauki Ojca, a słowami-treściami ludzkiej nauki?

                                  Słowa mówione przez Drugiego Boga, czyli Syna Ojca mają moc sprawczą, i dlatego zawsze dzieje się dokładnie tak, jak mówił Nauczyciel( Drugi Bóg).
                                  Natomiast słowa ludzkie, nie mają żadnej mocy sprawczej, dlatego, co najwyżej powiadamiają, dlaczego tak się działo, dzieje.

                                  Dlatego rozumienie Nauki Ojca, jest bezcenne, bo dzięki temu rozumieniu, i wnikliwej analizie teraźniejszości, można trafnie przewidywać rozwój wydarzeń w kraju i na świecie.
                                  I ten wynik przewidywań, jest wysoce prawdopodobny. Bo Nauka Ojca, skoro słowa mówione przez Syna-Boga Ojca-Boga maja moc sprawczą, odpowiada także na pytanie:
                                  Jak będzie się działo?

                                  Dlatego, Nauka Jedynego Ojca jest bezcennym skarbem dla wszelkich wywiadowczych służb i centrów analitycznych.

                                  TY, podobnie jak bookworm, nie sięgnąłeś do mojego e-booka, a tam na stronie 61 ulokowałem Rozdział XI. Znaczenie znajomości Imienia Pańskiego.
                                  I wyczerpująco wyjaśniam na czym polega sądzenie nas w życiu doczesnym przez Stwórcę.

                                  Privus!
                                  Ty wogóle nie raczysz zauważyć, że tym świecie hegemonem jest zawsze to społeczeństwo, ten naród, ten system, który jest bardziej sprawiedliwy od pozostałych.
                                  "bardziej sprawiedliwy", nie oznacza, że sprawiedliwy.

                                  I zauważ, że ani Ty, ani nikt inny, nie unicestwia w żaden sposób treści mojego skromnego e-booka "...dlatego jesteśmy nieśmiertelni!"

                                  Bo podane przeze mnie dowody nieśmiertelności każdego człowieka, są nie do podważenia.

                                  Ps.
                                  Mnie kompletnie nie obchodzi ani żadna religia, ani żaden z jej ideologów. Ja z tych "źródeł" nie korzystam.
        • privus Co za jaja wypisujesz nehsa???!!! :) 21.11.12, 17:41
          nehsa napisał:

          > Jaki byłby Cel naszego życia, gdybyśmy nie byli nieśmiertelni???

          Jeżeli celem Twojego życia jest śmierć, to palnij się porządnie główką w jakąś solidną ścianę i nie dmuchaj komuś w spodnie :))

          Ktoś kiedyś nauczył Cię składania literek, ale chyba na tym cała edukacja się zakończyła :))
          • nehsa Re: Co za jaja wypisujesz? 21.11.12, 20:49
            privus napisał:

            > nehsa napisał:
            >
            > > Jaki byłby Cel naszego życia, gdybyśmy nie byli nieśmiertelni???
            >
            > Jeżeli celem Twojego życia jest śmierć, to palnij się porządnie główką w jakąś
            > solidną ścianę i nie dmuchaj komuś w spodnie :))
            >
            > Ktoś kiedyś nauczył Cię składania literek, ale chyba na tym cała edukacja się z
            > akończyła :))
            >

            *** Podaj mój tekst z którego wynika twój wniosek.
            • privus Re: Co za jaja wypisujesz? 22.11.12, 03:52
              Jeżeli nie walisz głupa, to przeczytaj własne posty. Tam znajdziesz odpowiedź. Trudno bowiem dyskutować z kimś, który przewraca całą teologię a nie wie, co sam pisze. Coś musisz wybrać. Na dzień dzisiejszy jeszcze nie ma takiej dyscypliny olimpijskiej, w której można by było rywalizować w traktorowym tangu przy jednoczesnym uprawianiu jazdy figurowej na lodzie. Możesz być tym pierwszym :)
              • nehsa Re: Co za jaja wypisujesz? 22.11.12, 08:22
                privus napisał:

                > Jeżeli nie walisz głupa, to przeczytaj własne posty. Tam znajdziesz odpowiedź.
                > Trudno bowiem dyskutować z kimś, który przewraca całą teologię a nie wie, co sa
                > m pisze. Coś musisz wybrać. Na dzień dzisiejszy jeszcze nie ma takiej dyscyplin
                > y olimpijskiej, w której można by było rywalizować w traktorowym tangu przy jed
                > noczesnym uprawianiu jazdy figurowej na lodzie. Możesz być tym pierwszym :)

                ***Nie wygodniej ci zacytować. Przytocz, i wskaż błąd, a ja przyłożę się do odpowiedzi.
                I będę Ci szczerze wdzięczny.
                • nehsa Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 11:07
                  Spotykam się z krytyką, no i dobrze. Ale jest to nieustannie krytyka pozbawiona konkretów.
                  I nie mogę się ich doprosić. Napisz człowieku, co ci się nie podoba w tym, co piszę.
                  Podaj błąd mojego rozumowania, alogiczność, itp.
                  • olek13 Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 11:14
                    nehsa,
                    Ja pisałem Ci niezliczoną ilość razy: pisz po polsku, zrozumiale. W odpowiedzi dostaję nieustanny bełkot. Bełkot jako konkret? Pasjonujące...
                    • nehsa Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 12:35
                      olek13 napisał:

                      > nehsa,
                      > Ja pisałem Ci niezliczoną ilość razy: pisz po polsku, zrozumiale. W odpowiedzi
                      > dostaję nieustanny bełkot. Bełkot jako konkret? Pasjonujące..

                      **olek!
                      W odpowiedzi proszę, podaj przykład.
                      ----
                      "...dlatego jesteśmy nieśmiertelni!"e-book wydaje.pl
                      • olek13 Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 19:05
                        nehsa napisał:

                        > **olek!
                        > W odpowiedzi proszę, podaj przykład.

                        Proszę uprzejmie:

                        "Prawda, jest to słowo, którego sens odnosi się do wartości pracy, a więc Istot Boskich, bo ludzie, co jest aksjomatem, nie pracują, tylko współpracują."

                        "Prawda, jest wartością pracy, która stanowi o życiu, czyli jest to słowo odnoszące się do miłości ISTOT BOSKICH."

                        To w tym wątku. Prawie wszystko, co wypisujesz jako swoje "nauki", jest bełkotem. Nie chcesz formułować wypowiedzi w zrozumiałym, polskim języku. Zastanów się, dlaczego tak jest.
                        • nehsa Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 19:19
                          oluś!
                          I gdzie widzisz kiepie, kiepowaty ten mój błąd? GDZIE?

                          Wystękaj.
                          • olek13 Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 19:23
                            Twój zasadniczy błąd polega na tym, że urojenia wziąłeś za prawdy objawione i bełkoczesz na lewo i prawo.
                            Nie masz nic do przekazania, bo bełkot nie niesie treści.
                            • karbat Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 20:11
                              nehsa napisał:
                              > Nawet ten niedorobiony Oluś13 w końcu dostrzegł, że sens ludzkiej mowy
                              >jest w 100 % niematerialny. Ale ty, jak widzę dalej nie możesz.

                              dziadku jaki jest twoj cel obrazania innych, co chcesz poprzez to osiagnac .
                              robisz to zgodnie z naukami twojego syna ojca - swiatlosci ...fotona ....

                              to co wypisujesz to ..... gowno, shit, scheisse, sens tych slow jest niematerialny (umowny)
                              to dowod nehsy, nie do obalenia na to, ze .... nehsa jest niesmiertelny .
                              ba , kazdy czlowiek jest niesmiertelny, - ma niesmiertelna dusze .... tragedia . litosci .

                              napisales ksiazke o swoich rojeniach, ubolewasz, ze nikt ci jej nie chce wydac.
                              nie zalamuj sie, cierpliwosci, probuj dalej. osobiscie polecam ci wyd. Tworki.
                            • nehsa Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 21:11
                              oluś!
                              Aby zaoszczędzić wszystkim czasu powtórzę:
                              1./ Prawda, to słowo,którego sensem jest OCENA WARTOŚCI PRACY.
                              Ale, co jest faktem, ludzie nie PRACUJĄ, tylko współpracują, dlatego ta ocena odnosi się do PRACY ISTOT BOSKICH.

                              2./ ISTOTY BOSKIE, skoro pracują, to muszą być fakty, które o tej pracy świadczą.
                              I podałem te fakty w mojej książce.
                              Ale tu, jako że nie poszukuję nachalnie czytelników mojej książki, podaję:
                              PRACA ISTOT BOSKICH ZAWSZE OWOCUJE ŻYCIEM, NIEMATERIALNYM, WIEKUISTYM ŻYCIEM.

                              3./ Dlatego definicja PRAWDY musi brzmieć:
                              Prawda, jest słowem zawierającym ocenę wartości PRACY, która stanowi o ŻYCIU.
                              Zatem odnosi się do MIŁOŚCI, której JEDYNYM DEPOZYTARIUSZEM JEST OJCIEC, BO JEST ONA JEGO WOLĄ. I ten fakt, też wytłumaczyłem w książce.

                              A czy ludzie darzą się miłością? Nie. I ten fakt, też wytłumaczyłem w książce.

                              olek13!
                              TY, jesteś taki matoł, który jest przywiązany, jak łańcuchowy kundel, do pseudonaukowego bełkotu, pseudo speców, którzy zapodali takim matołom jak ty, znaczenie powszechnie używanych przez ludzi pojęć.
                              Takich, jak PRACA, MIŁOŚĆ, PRAWDA. I taki matoł, jak ty, nigdy tych pojęć nie zweryfikuje, bo jest matołem pozbawionym samodzielności, odwagi myślenia, weryfikowania ustaleń tak zwanych autoryjtetuf.
                              I tacy kretyni, jak ty, zamęczają ludzi powoływaniem się na pseudo intelektualnych buców, którzy wykłapali im, często pozbawione sensu pseudo uczone regułki-pierdółki.
                              I w niewolnczym "łolkowo-karbacim" przyklęku, będą przed tymi mondrościami ałtoryjtetuf trwać do usranej swojej śmierci.Amen.
                              • olek13 Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 21:29
                                nehsa,
                                gdy zaczynasz sypać inwektywami, dziwnie łatwo przychodzi Ci prosty i zrozumiały język. Jak widać potrafisz się wypowiadać zrozumiale. Ta umiejętność natychmiast zanika, gdy zaczynasz snuć swoje brednie. Wniosek: celowo bredzisz w niezrozumiały sposób. Ale po co to robisz, to już tylko można się domyślać. Przemyśl to.
                                W nawiązaniu do zrozumiałej części Twojego posta: żaden, jak to nazwałeś "pseudo spec" ani "psudointelektualny buc" nie prawi o Prawdzie i Miłości, bo takie patetyczne gadanie to domena samozwańczych proroków, do rzędu których i Ty pretendujesz. Zaś "praca" to termin fizyczny oraz ekonomiczny, któremu Ty usiłujesz narzucić jakieś inne znaczenie. Wysil się i wymyśl sobie określenie, bardziej adekwatne do Twoich bredni.

                                Jak widać po tym forum, jakoś nie znajdujesz czytelników dla swoich grafomańskich "dzieł". Pocieszające jest, że owe płody urojeń znikną szybko i bezboleśnie, gdy tylko zabraknie Twojej osoby. Zasmucające zaś jest, że tacy bezrefleksyjni grafomani marnują energię na tak jałowe zajęcia. Ale i z tego jest pewien pożytek: inni ludzie mają okazję naocznie się przekonać, do czego prowadzi zachłyśnięcie się urojeniami.
                                • jacek_x Re: Co za jaja wypisujesz? 25.11.12, 21:38
                                  Odpowiedz Nehsa Olkowi swoimi wlasnymi slowami. Nie zamieszczaj juz cytatow ze swojej ksiazki.
                                  Zobaczysz jak mu mina zrzednie :-)
                                  • nehsa Re: olek13, niedorobieńcu! 25.11.12, 23:14
                                    niemoto nickiem olek13!
                                    Ty, i tobie podobni niedorobieńcy nie postrzegają różnic, które są nawet oczywiste.
                                    Dlatego ty, nie dostrzegasz różnicy pomiędzy PRACĄ, a współpracą, o której stanowi brak współodpowiedzialności za PRACĘ.

                                    TY, łolek13 jesteś matoł, dlatego tej różnicy nie dostrzegasz. Ale skoro masz aż taki deficyt spostrzegawczości, to o czym z tobą kutasino mam dyskutować? I po co?
                                    Już cię informowałem, i to nie raz, żebyś nawet archiwizował we łbie brytyjską encyklopedie, "to ty ŁOLEK13 z ty monki żadnego chleba nie zrobisz" , boś po prostu kiep, i masz kiepi łeb.

                                    I dla ukojenia twojego ego. Nie szukam wydawców. Czytaj matole "Dzieciństwo Jezusa" Benka XVI. To akurat dla ciebie dzieło.
                                    • nehsa Re: olek13, niedorobieńcu! 26.11.12, 09:48
                                      olek13 m.in., wydalił:
                                      "W nawiązaniu do zrozumiałej części Twojego posta: żaden, jak to nazwałeś "pseudo spec" ani "psudointelektualny buc" nie prawi o Prawdzie i Miłości, bo takie patetyczne gadanie to domena samozwańczych proroków, do rzędu których i Ty pretendujesz. Zaś "praca" to termin fizyczny oraz ekonomiczny, któremu Ty usiłujesz narzucić jakieś inne znaczenie. Wysil się i wymyśl sobie określenie, bardziej adekwatne do Twoich bredni."

                                      ***Według ciebie oluś, podanie przeze mnie racjonalnych definicji PRAWDY i MIŁOŚCI, to patateczna gadanina samozwańczego proroka.
                                      Gdyby tak było, to edico, privus, bookworm, olek13, karbat, billy.the kid., o wariant_b, i inni obróciliby podane przeze mnie definicje w proszek.
                                      Ale niestety nie da się tego zrobić. Nie może nikt z Was tego zrobić.

                                      Ty, "tak samo, jak fizycy i ekonomiści , dostrzegasz PRACĘ, ale w waszych głowach się nie mieści, że PRACA jest terminem, który odnosi się tylko do działania Istot Boskich.
                                      Bo wszystko i wszyscy zawsze współpracujemy. Według twojego upośledzonego postrzegania świata: PRACA to termin fizyczny. Ty olek13 jesteś "fizyczny intelektualista".

                                      Naukowa kołtuneria poprzypisywała słowom PRAWDA i MIŁOŚĆ znaczenie, podług swojego kołtuńskiego rozumienia, dlatego taki lojalny wobec naukowych kołtunów upośledzeniec, jak ty zarzuca mi patetyzm.

                                      Do ciebie nie może dotrzeć fakt, że MIŁOŚĆ, to poświęcenie SAMEGO SIEBIE w IMIĘ ŻYCIA innych. Do której zdolni są tylko Bogowie, a ludzie mogą tylko ją naśladować.
                                      Tłumaczę to również w mojej książce.

                                      A ponieważ Istoty Boskie, nie posiadają poza SOBĄ SAMYMI żadnych narzędzi PRACY, to my, ludzie, którzy nimi jesteśmy wskutek SAMOOFIARY STWÓRCY, musimy być i jesteśmy istotami niematerialnymi i nieśmiertelnymi.

                                      I żaden palant, typu olek13 nie podskoczy do tego, co piszę, bez względu na to, jak piszę.
                                      • bookworm Re: olek13, niedorobieńcu! 26.11.12, 12:01
                                        > I żaden palant, typu olek13 nie podskoczy do tego, co piszę, bez względu na to
                                        > , jak piszę.

                                        I nikt nikt Cię nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne...

                                        Twórco bogów-ojców i synów protonów (jak to ktoś ładnie zauważył). Twoje wiekopomne (lub do końca Twojego życia i zapomne) dzieło byłoby świetne jako wprowadzenie do jakieś uniwersum gier przygodowych - troche odjechane ale to nawet w takich grach pożądane, ale rościsz sobie prawo żeby to była jakaś teologia rzeczywistości - podajesz jakieś tezy, które są nieweryfikowalne urządzając jakąś logiczną ekwilibrystykę:
                                        >PRACA jest terminem, który odnosi się tylko do działania Istot Boskich.

                                        Po pierwsze - nie istnieją istoty boskie, istnienie istot boskich wymaga wiary (Twojej) w ich istnienie, bo ich obecność nie jest weryfikowalna. Lub jak wolisz.

                                        PODEJMĘ PAŁECZKĘ i odlecę tak jak Ty - a co mi tam jak zabawa to zabawa:

                                        W świecie niematerialnym, którego nie widać, który nie ma interakcji pomiędzy naszym światem, w którym żyją nieśmiertelne byty, trwa odwiedczna (lub bardziej poetycko od zarania / poprzez odległe eony dziejów) walka pomiędzy bogiem ojcem i jego synem światłem a Strasznym Szatynem - ich walka dotyczy znaczenia słowa Praca (można, o czym wspomnę na końcu, pomylić z W=F x s) i Prawda. Straszny Szatyn - pan ciemności, szyderstwa i kłamstwa (który podobnie do boga ojca, nazywanego szyderczo protonem, mógl ingerowac pośrednio w nasz świat) stworzył swojego sługę tzw. speca od wszystkiego - Johna "Uda się" ale ludzie zapisywali jego imię J.Udasie, a w końcu skróciło się to do Judas/Judasz (stare zapiski przed skróceniem nie zachowały się - o co pieczołowicie zadbał John) - ten za namową Strasznego Szatyna postanowił stworzyć mit o narodzie wybranym Żydów ("żyd" to w ogóle w zaświatach boga ojca straszna obelga - w połączeniu z gejem lub czarnym daje strasznie ujemne modyfiktory do mocy boga-ojca) i Żydzie Mojżeszu i w ogóle dopisał do każdej co ważniejszej persony w świętej księdze protonitów Biblii (wyjaśniam dodatkowo, że protonici do dzisiaj nie wiedzą, że nie są chrześcijanami tylko protonitami), że była Żydem - Adam - Żyd, Noe- Żyd, Abraham - Żyd, itd. itp.
                                        Jego ciosem ostatecznym ciosem było napisanie, że Jezus - mesjasz chrześcijan jest Żydem - tego było za wiele - od razu pojawili się ludzie, którzy podali to albo jako kłamstwo (no bo Jezus był od Boga, a tylko w połowie Żyd, po matce), lub zanegowali w ogóle jego - Jezusa-Żyda - istnienie.
                                        Straszny Szatyn również przeszedł ortograficzną dość przypadkową metamorfozę - zaczęto nazywać go Szatanem i tak już mu to zostało.
                                        Tak to wszystko sobie (Szatan i John) poukładali i narobili fermentu, żeby ludzie zamiast żyć, cieszyć się życiem i poznawać świat, kłócili się o to kto jest żydem, a kto nie, czy homoseksualizm jest grzechem, chorobą czy tylko określeniem ludzi odczuwających pociąg do osób tej samej płci, czy bóg jest jeden, dwóch, trzech, czy wielu, a może w ogóle go nie ma, i inne podobne.
                                        Praca w sensie (W = F x s) wykonywana przez ludzi w celu szczęsliwego tolerancyjnego życia zwiększa moc boga protona, natomiast każda praca (nawet ruch palcem na klawiaturze) wykonywana w celu kłócenia się i przekonywania do swoich (durnych) racji zwiększa moc Szatyna/Szatana. U kresu dziejów moce te ze sobą będą walczyć i ta silniejsza oczywiście wygra i będzie Game Over.

                                        NIKT moich wierutnych bredni nie jest w stanie zweryfikować ani zfalsyfikować, bo są NIEWERYFIKOWALNE, jako, że odwołują się do FAKTÓW (haha), których zweryfikować nie można jako kłamliwe lub prawdziwe (i wówczas należy w myśl nehsorii - zwanej również teorią Nehsy - przyjąć je za prawdziwe).
                                        No Nehsa DAWAJ - udowodnij, że to co napisałem jest nieprawdą lub kłamstwem.
                                        • nehsa Re: olek13, niedorobieńcu! 26.11.12, 21:43
                                          Bookworm!
                                          Nauka Ojca, jest najprostszą spośród wszystkich.
                                          Jest zawarta tylko w tych słowach, które mówił Syn Ojca.
                                          Aby uzyskać dostęp do Jej wiarygodnych świadectw, należy się posłużyć oznajmionymi nam sprawdzianami wiarygodności tychże świadectw.

                                          I przykład:
                                          W Nauce Ojca, Syn Ojca podał: "Ojciec Mój aż dotąd pracuje, i Ja pracuję."
                                          Zatem ograniczył ilość pracujących, do DWÓCH ISTOT BOSKICH.
                                          Aby sprawdzić, czy jest to wiadomość wiarygodna, postawiłem pytanie:
                                          Czy my, ludzie pracujemy?
                                          Uzyskałem odpowiedź: NIE! BO ZAWSZE WSPÓŁPRACUJEMY.

                                          No to postawiłem pytanie:
                                          Czym się różni PRACA, od współpracy?
                                          I uzyskałem odpowiedź: Skoro my, ludzie współpracujemy, to zawsze za tą współpracę jesteśmy współodpowiedzialni. Fakt współpracy, wyklucza naszą obojętność na to, co czynią bliźni.

                                          Istoty Boskie, nie współpracują, i nie są współodpowiedzialne ze efekty Swojej pracy.
                                          Istoty Boskie, są niematerialne, czyli są duchami, dlatego postawiłem pytanie:
                                          Na czym polega praca Istot Boskich?
                                          I uzyskałem logiczną, racjonalną odpowiedź:
                                          Praca Istot Boskich polega na SAMOOFIERZE.

                                          I postawiłem kolejne pytanie:
                                          Czego dowodem jest Samoofiara?
                                          I uzyskałem odpowiedź: Samoofiara jest dowodem miłości Istot Boskich, która skutkuje niematerialnym, nieśmiertelnym życiem.

                                          A skoro nasze człowieczeństwo jest zależne od ISTOT BOSKICH, to musimy i jesteśmy istotami nieśmiertelnymi.

                                          Wszystkie powyższe odpowiedzi, wynikają z przymusu logicznego, czyli, że innych racjonalnych odpowiedzi nie ma.
                                          • bookworm Re: olek13, niedorobieńcu! 26.11.12, 22:25
                                            > Nauka Ojca, jest najprostszą spośród wszystkich.
                                            > Jest zawarta tylko w tych słowach, które mówił Syn Ojca.
                                            > Aby uzyskać dostęp do Jej wiarygodnych świadectw, należy się posłużyć oznajmion
                                            > ymi nam sprawdzianami wiarygodności tychże świadectw.
                                            Skąd masz zapis tych słów? Aaa to Biblia? Przecież Ci napisałem że Judasz na rozkaz Szatyna ją sfałszował...to wszystko żeby nas skłócić - żebyś szukał tam jakiś prawd, które nie istnieją.

                                            Ale dobra niech Ci będzie tylko w takim razie o co chodziło tu:
                                            Prz 31,13 "O len sie stara i wełne, pracuje starannie rekami." - to pewnie fałsz, i Ty jako jedyny umiesz odróżnić mocą protona, fałsz od kłamstwa.
                                            Wj 2,11 "W tym czasie Mojzesz dorósł, poszedł odwiedzic swych rodaków i zobaczył
                                            jak ciezko pracuja." - o cholera Ci też pracują... coś tu nie gra? a może rodakami Mojżesza był Bóg ojciec i syn proton... hmm... założę się, że Ty wiesz, że to kłamstwo, ba, Ty nawet wiesz, które zdania w Biblii są prawdzie, a które fałszywe (oczywiście racjonalnie, a nie które wygodnie pasują do reszty teorii).

                                            > Czym się różni PRACA, od współpracy?

                                            > I uzyskałem odpowiedź: Skoro my, ludzie współpracujemy, to zawsze za tą współpr
                                            > acę jesteśmy współodpowiedzialni.
                                            O to ciekawe? No to ja spróbuję. Skoro my ludzie jesteśmy za współpracę współodpowiedzilani, to znaczy, że ktoś kto nie ponosi współodpowiedzilności za współpracę nie współpracuje - czyli są tacy którzy nie współpracują, skoro ludzie współpracują, a są tacy którzy nie współpracują, to oni nie są ludźmi. Hmm. Tu pewnie dochodzimy do Szatyna i J.Udasie z mojej teologii.

                                            Ja sobie myślę że Ty też jesteś od Szatyna. Wyjaśniłeś pokrętnie coś o tej współpracy ale dalej nie odpowiedziałeś czym różni się praca od współpracy. Sprytnie to jakoś milczeniem pominąłeś. Bardzo sprytnie John...

                                            > Istoty Boskie, nie współpracują, i nie są współodpowiedzialne ze efekty Swojej
                                            > pracy.
                                            > Istoty Boskie, są niematerialne, czyli są duchami, dlatego postawiłem pytanie:
                                            > Na czym polega praca Istot Boskich?
                                            > I uzyskałem logiczną, racjonalną odpowiedź:
                                            > Praca Istot Boskich polega na SAMOOFIERZE.

                                            Ja też spróbuję. Istoty boskie są niematerialne i są duchami. Na czym polega ich praca. I uzyskałem racjonalną odpowiedź. Na gromadzeniu mocy do ostatecznej walki protonitów i szatynitów. No tak ludzie/narody przecież też pracują/wspólpracują na swoją potęgę - dla umacniania państwa, regionu, posiadłości. Racjonalnie istoty boskie zachowują się podobnie tylko w hiperwymiarze.

                                            > I postawiłem kolejne pytanie:
                                            > Czego dowodem jest Samoofiara?
                                            > I uzyskałem odpowiedź: Samoofiara jest dowodem miłości Istot Boskich, która sku
                                            > tkuje niematerialnym, nieśmiertelnym życiem.

                                            Ja też , ja też. Samoofiara jest aktem desperacji. Wygnanie z raju bez efektu. Potop nie przyniósł efektu. Sodoma i Gomora też nie przyniosła efektu. Nawet niewola Egipska była klapą ale to dlatego że bóg zmiękł i pomógł swoim dać drapaka. Jak nie dało się siłą to trzeba na liltość. Tu oczywiście wszystko byłoby piękne gdyby nie wtrącił się John i nie dopisał że Jezus był Żydem.

                                            > A skoro nasze człowieczeństwo jest zależne od ISTOT BOSKICH, to musimy i jesteś
                                            > my istotami nieśmiertelnymi.
                                            Łał to wywnioskowałeś z samoofiary. Dobry jesteś. Czekaj jak Ty do tego doszedłeś? Ja próbowałem i nie byłem w stanie znaleźć żadnej logicznej ścieżki, która by mnie tam zaprowadziła. To pewnie ten patos w tabletkach, który zażywasz Cię tam doprowadził, a miało być tylko racjonalnie bez wspomagaczy.
                                            Ale uważaj, słyszałem, że efekty uboczne nadużywania patosu, to marmurowy stolec...

                                            Chciałem poważniej ale się nie da. To Twoja wina.
                                            • nehsa Re: olek13, niedorobieńcu! 27.11.12, 07:38
                                              Bookworm!
                                              W rozdziale II mojej książki znajduje się odpowiedź na pytanie, w jaki sposób uzyskać dostęp do wiarygodnych świadectw Nauki Naszego Ojca.
                                              Pod wieczór odpowiem na Twój post, bo muszę iść dorobić do emerytury.
                                              Nara!
                                            • nehsa Re: Bookworm, myślenie w cenie. 27.11.12, 15:22
                                              Zgodnie z obietnicą, po powrocie z roboty odpowiadam.

                                              Bookworm napisał":
                                              "Skąd masz zapis tych słów?...."

                                              **Z prostego "działania". Cztery Ewangelie - (minus) kłamstwa = Wiarygodne Świadectwa Nauki Ojca.
                                              Ponieważ znam Twoja dociekliwość, to przewiduję że zapytasz, skąd wiem, co jest kłamstwem. No to odpowiadam, że w Nauce Naszego Ojca zostały nam oznajmione sprawdziany wiarygodności Jej świadectw pisanych, czyli Czterech Ewangelii, i każdych innych.

                                              i dalej Bookworm napisał:
                                              "Ale dobra niech Ci będzie tylko w takim razie o co chodziło tu:
                                              Prz 31,13 "O len sie stara i wełne, pracuje starannie rekami." - to pewnie fałsz, i Ty jako jedyny umiesz odróżnić mocą protona, fałsz od kłamstwa.
                                              Wj 2,11 "W tym czasie Mojzesz dorósł, poszedł odwiedzic swych rodaków i zobaczył
                                              jak ciezko pracuja." - o cholera Ci też pracują... coś tu nie gra? a może rodakami Mojżesza był Bóg ojciec i syn proton... hmm... założę się, że Ty wiesz, że to kłamstwo, ba, Ty nawet wiesz, które zdania w Biblii są prawdzie, a które fałszywe (oczywiście racjonalnie, a nie które wygodnie pasują do reszty teorii).
                                              "

                                              ***Bookworm, jak zastosujesz wobec biblijnych treści podane w Nauce Naszego Ojca sprawdziany ich wiarygodności, to i Ty odróżnisz "ziarna pszenicy", od "kąkolu".

                                              i dalej Bookworm "wywnioskował", że ho, ho:
                                              "O to ciekawe? No to ja spróbuję. Skoro my ludzie jesteśmy za współpracę współodpowiedzilani, to znaczy, że ktoś kto nie ponosi współodpowiedzilności za współpracę nie współpracuje - czyli są tacy którzy nie współpracują, skoro ludzie współpracują, a są tacy którzy nie współpracują, to oni nie są ludźmi. Hmm. Tu pewnie dochodzimy do Szatyna i J.Udasie z mojej teologii."

                                              **Bookworm!
                                              Słowa Nauki Naszego Ojca są wieczne, czyli zawsze aktualne.
                                              Teoretycznie, możesz sobie założyć, że na planecie Ziemia, żyje tylko dwoje osób.
                                              I wówczas przeprowadź analizę skutków współpracy. Jest to łatwiejsze.
                                              Ludzie zawsze współpracują, dlatego zawsze ponoszą współodpowiedzialność za to, co robią. W moim e-booku rozdział XV.
                                              Nie ma takich ludzi, którzy nie ponosiliby współodpowiedzialności za skutki współpracy.

                                              i dalej Bookworm se napisał":
                                              "Ja sobie myślę że Ty też jesteś od Szatyna. Wyjaśniłeś pokrętnie coś o tej współpracy ale dalej nie odpowiedziałeś czym różni się praca od współpracy. Sprytnie to jakoś milczeniem pominąłeś. Bardzo sprytnie John..."

                                              **W moim e-booku na stronie 21-ej:
                                              1./ Jaki fakt, dotyczący Istot Boskich, umyka uwadze ludzkiej nauki?
                                              na stronie 22 -ej:
                                              2./ Na czym polega praca Istot Boskich?
                                              na stronie 22-ej:
                                              3./Co różni PRACĘ Istot Boskich, od współpracy istot ludzkich?
                                              Zatem o co Ci chodzi.

                                              i dalej Bookworm wywnioskował, że ho, ho, klękajcie narody:
                                              "Ja też spróbuję. Istoty boskie są niematerialne i są duchami. Na czym polega ich praca. I uzyskałem racjonalną odpowiedź. Na gromadzeniu mocy do ostatecznej walki protonitów i szatynitów. No tak ludzie/narody przecież też pracują/wspólpracują na swoją potęgę - dla umacniania państwa, regionu, posiadłości. Racjonalnie istoty boskie zachowują się podobnie tylko w hiperwymiarze."

                                              ***I tu się różnimy w hiperwymiarze:
                                              Skoro Istoty Boskie są niematerialne, czyli są duchami, i pracują, to oczywistym jest wniosek, i nie ma innego, że Dwóch Bogów, jest BOSKIMI "NARZĘDZIAMI PRACY".
                                              Wniosek tak prosty, jak konstrukcja cepa.

                                              i dalej Bookworm wywnioskował znowu, że nic tylko pełzać przed tym umysłem:
                                              "Ja też , ja też. Samoofiara jest aktem desperacji. Wygnanie z raju bez efektu. Potop nie przyniósł efektu. Sodoma i Gomora też nie przyniosła efektu. Nawet niewola Egipska była klapą ale to dlatego że bóg zmiękł i pomógł swoim dać drapaka. Jak nie dało się siłą to trzeba na liltość. Tu oczywiście wszystko byłoby piękne gdyby nie wtrącił się John i nie dopisał że Jezus był Żydem."

                                              ***Nauka Wszechmogącego Ojca, nie zna Raju, i wygnania z Raju, i nie zna żadnego Potopu, i nie zna ani Sodomy, ani Gomory, i nie ma w Niej ani słowa o czyjejś Egipskiej niewoli.

                                              i dalej Bookworm wywnioszczył:
                                              > A skoro nasze człowieczeństwo jest zależne od ISTOT BOSKICH, to musimy i jesteś
                                              > my istotami nieśmiertelnymi.
                                              "Łał to wywnioskowałeś z samoofiary. Dobry jesteś. Czekaj jak Ty do tego doszedłeś? Ja próbowałem i nie byłem w stanie znaleźć żadnej logicznej ścieżki, która by mnie tam zaprowadziła. To pewnie ten patos w tabletkach, który zażywasz Cię tam doprowadził, a miało być tylko racjonalnie bez wspomagaczy.
                                              Ale uważaj, słyszałem, że efekty uboczne nadużywania patosu, to marmurowy stolec...
                                              Chciałem poważniej ale się nie da. To Twoja wina."


                                              ***Bookworm!
                                              A to takie proste.
                                              Ja, w talii moich dowodów NIEŚMIERTELNOŚCI każdego człowieka, mam trzy atu.
                                              Zależność od Istot Boskich procesu myślenia człowieka.
                                              Zależność od Istot Boskich procesu mówienia przez człowieka.
                                              Zależność od Istot Boskich zobowiązania każdego człowieka do sprawiedliwej
                                              współpracy.


                                              Praca Istot Boskich, ZAWSZE skutkuje ŻYCIEM, KTÓREGO PRZYCZYNĄ JEST MIŁOŚĆ, KTÓREJ DOWODEM, JEST SAMOOFIARA ISTOT BOSKICH.

                                              A skoro nasze człowieczeństwo, jest zależne od ISTOT BOSKICH, to nieskończenie łatwiej Ci Bookworm będzie włożyć nawet sobie parasol do dupy, rozłożyć go i wyciągnąć, niż zaprzeczyć NIEŚMIERTELNOŚCI CZŁOWIEKA, o czym ja, nehsa piszę w moim e-booku.
                                              • bookworm Re: Bookworm, myślenie w cenie. 27.11.12, 22:14
                                                Zanim się poddam, bo zapasy z fantazją wypadły z zakresu moich zainteresowań podam kilka kwestii, które są dla mnie przekreśleniem całego Twojego wywodu.

                                                Po pierwsze, myślę, że najlepszym sprawdzianem memicznym Twojej ideologii będzie ilość jej zwolenników w stosunku do populacji (będzie można określić jaki ma zasięg i moc - czy to mem Ziemski, Kontynentalny, Krajowy, Regionalny, Rodzinny, Indywidualny)

                                                Niech zgadnę indywidualny...?

                                                Ok czyli bez braku nosiciela zginie wraz z Tobą (smutne, acz prawdziwe)

                                                Po drugie podajesz Boga Ojca którego wywodzisz z Biblii - Ewangelii, w której są sprawdziany wiarygodności, ale które same (Ewangelie) są sfałszowane (popraw mnie jeśli coś w twoim dziele źle zrozumiałem). Jako jedyny człowiek na świecie jesteś w stanie odróżnić fałszywość od prawdziwości - jako jedyny wiesz jakie to sprawdziany i rozumiesz jak je stosować i kiedy i w jaki sposób odpowiadać na pytanie (oczywiście Tylko Ty znałeś pytania) - po prostu prorokiem swojej religii jesteś.

                                                Najważniejszy sprawdzian to ten w którym mówisz o całkowitej racjonalności, a zaraz potem o Bogu Ojcu i Bogu Synu.
                                                Domyślasz się zapewne, że moim zdaniem sprawdzian ten oblałeś.

                                                Piszesz o odróżniania pszenicy od kąkolu ale Ty i Tylko Ty potrafisz wskazać kąkol. Używając swojego "racjonalizmu".

                                                Piszesz o niematerialności procesu myślenia, podczas dy naukowo udowodniono jego materialność. To trzeba usunąć albo zmienić w Twojej książce, tylko nie wiem czy wówczas wciąż będziesz nieśmiertelny.

                                                Pismo święte traktujesz dosłownie (właściwie tłumaczenie traktujesz dosłownie) upatrując się pewnych prawd i fałszów, które oczywiście znajdziesz - ale podobnie jest z każdą religią i świętą księgą - znaleźć tam można rzeczy rozsądne i jakieś dogmatyczne bzdury.

                                                Całą Tą Twoją teorię trzeba zacząć od pytania - po co Ci do niej (skoro jest racjonalna) Bóg ojciec, i skoro nazywasz go Bogiem, to dlaczego tak się wzbraniasz przed nazywaniem tego religią? I w ogóle dlaczego uważasz, że Bóg to ojciec, a nie Matka? Wszak to kobieta daje życie, więc dlaczego nie ona była pierwsza tylko bóg samiec? Dlaczego w ogóle "upłciowiasz" Istoty Boskie - ona mają płeć? Po co im ona? I dlaczego syn a nie córka, a właściwie po co mu w ogóle płeć?

                                                I ta praca i samoofiara? Dlaczego skoro już uznałeś na podstawie sfałszowanej księgi że istoty boskie pracują to dlaczego ich pracą jest samoofiara. Jest tyle innych możliwości? Dlaczego właśnie ta?

                                                Współpraca i współodpowiedzialność
                                                Chciałeś napisać, że wszystko co robimy ma wpływ na życie innych? To po co tyle słów? Na akord piszesz?
                                                Wystarczyło:
                                                "Wszystko co robimy w swoim życiu ma wpływ na życie innych"

                                                Cała kwestia istnienia Boga i Samoofiary nie są weryfikowalne w sposób racjonalny, jeśli nie jest się Tobą, i nie używa się Twojej "racjonalności".

                                                Na Twoim miejscu i tak bym się nie przejmował Tym co ja i inni piszą. Wszak jesteś nieśmiertelny. Ludzie od zarania dziejów boją się śmierci i końca. Wymyślają sobie Bogów, Raje, nieśmiertelne dusze, więc niczym się nie różnisz od tej grupy poza innym "racjonalnym" wyjaśnieniem swojej nieśmiertelności.

                                                Używasz za dużo słów do opisania rzeczy prostych. Powołujesz się na źródła, z których wyławiasz kilka słów pasujących do Twojej teorii a resztę falsyfikujesz. Chcesz napisać, że czyny każdego z nas nie pozostają bez wpływu (nawet jeśli to wpływ mikroznikomy) na życie innych ludzi, co jest oczywiste, ale Ty żeby dojść do takich wniosków wprowadzasz bożków i światy niematerialne - tak jakby ich obecność była w ogóle do czegoś potrzebna. Chcesz podać jakieś prawdy o życiu społecznym. Ok. Tylko po co Ci do tego Istoty Boskie? Ciężko się oderwać od przyzwyczajeń religijnych?

                                                Nie będę podejmował już Tego wątku, jest męczący. Straciłem bezpowrotnie kupę życia przedzierając się przez meandry Twojej książki.
                                                • nehsa Re: Bookworm, myślenie w cenie. 27.11.12, 23:55
                                                  Bookworm!
                                                  Po raz drugi zapewniasz: "po> dam kilka kwestii, które są dla mnie przekreśleniem całego Twojego wywodu."

                                                  I każda z podanych przez Ciebie "kwestii", która ma rzekomo przekreślić wartość mojego e-booku, to pospolita lipa, świadectwo Twojego chciejstwa.

                                                  A oto i kwestie Twoje "przekreślające" mój dorobek:
                                                  1./ cytuję: " Po pierwsze, myślę..."

                                                  ***Myśl spokojnie dalej. To Twoja kwestia.

                                                  2./ cytuję: "Po drugie podajesz Boga Ojca którego wywodzisz z Biblii - Ewangelii,...

                                                  ***Bookworm!
                                                  Wyraz, "BÓG", jest wyrazem pomocniczym, a zastrzeżonym wobec Pierwszego Boga Jego mianem, jest słowo: OJCIEC.
                                                  Ja, nie wywodzę niczego z Biblii, i z Czterech Ewangelii, tylko wszystko wywodzę z Wiarygodnych Świadectw Nauki Jedynego Ojca, które są mini cząstką biblijnych treści.
                                                  Uprzejmie Ci przypominam, że w modlitwie "OJCZE NASZ" wyraz , Bóg, nie występuje.

                                                  3./ cytuję: "Najważniejszy sprawdzian to ten w którym mówisz o całkowitej racjonalności, a z> araz potem o Bogu Ojcu i Bogu Synu.
                                                  > Domyślasz się zapewne, że moim zdaniem sprawdzian ten oblałeś."


                                                  ***Bookworm!
                                                  Z mocy wiecznych słów Nauki Wszechmogącego Ojca, a w ślad za nimi także logiki, wykluczone jest jedynobóstwo. I to wykluczenie, jest racjonalnie zasadne.
                                                  Ja, w moim e-booku tłumaczę ten fakt w rozdziale I-ym.
                                                  Ale TY tego nie rozumiesz. No i ja nie mam na to wpływu.
                                                  Wówczas, i tylko wówczas mógłbyś mi zarzucić oblanie tego sprawdzianu, gdybyś był łaskaw przedłożyć dowód zależności od człowieka=Ciebie, chociażby słowa z ust.
                                                  Ale nie przedłożysz. O czym Cię z góry uprzejmie powiadamiam.
                                                  W moim pogardzanym przez Ciebie e-booku wyczerpująco ten problem wyjaśniam.

                                                  i dalej Bookworm zapodajesz:
                                                  Piszesz o niematerialności procesu myślenia, podczas dy naukowo udowodniono jeg
                                                  > o materialność. To trzeba usunąć albo zmienić w Twojej książce, tylko nie wiem
                                                  > czy wówczas wciąż będziesz nieśmiertelny.


                                                  ***Bookworm!
                                                  Szanuj dorobek racjonalnej wiedzy, i nie opowiadaj prostackich pierdoł.

                                                  i jeszcze piszesz coś takiego:
                                                  "I ta praca i samoofiara? Dlaczego skoro już uznałeś na podstawie sfałszowanej k
                                                  > sięgi że istoty boskie pracują to dlaczego ich pracą jest samoofiara. Jest tyle
                                                  > innych możliwości? Dlaczego właśnie ta?"


                                                  ***Bookworm!
                                                  No to podaj tę, inną możliwość.

                                                  I na zakończenie.Bookworm!
                                                  Nauka Jedynego Ojca, Którą oznajmił tylko Syn Ojca, jest jedyną, nieskończenie racjonalną, ponad religijną i ponad polityczną wiedzą, Która została oznajmiona ludziom w naszym ogólnoludzkim interesie, dla naszego dobra, a nie w interesie Istot Boskich.
                                                  Czego ludzka gawiedź za chińskiego bożka nie może pojąć.
                                                  • bookworm Re: Bookworm, myślenie w cenie. 28.11.12, 13:41
                                                    "Wiarygodnych Świadectw Nauki Jedynego Ojca" (WŚNJO) - nie znam, nie czytałem, słyszałem że niektórzy (niektóry) za takie uważają Ewangelie - ale te są tak napiszpikowane fałszerstwami że tylko jeden człowiek na świecie jest w stanie określić, co jest w nich prawdą, a co fałszem.

                                                    To brzmi bardzo Wiarygodnie.

                                                    Ewentualnie podaj gdzie jeszcze oprócz Ewangelii/Biblii (które sa pofałszowane) znajdują się WŚNJO - no bo rozumiem, że to nie jest tak, że jedyne źródła to sfałszowane Ewangelie, które trzeba weryfikować - jak na racjonalnego boga-ojca wszsytko mocno pokomplikował zamiast racjonalnie ułatwić?

                                                    >zależności od człowieka=Ciebie, chociażby słowa z ust
                                                    Czy zatem nie ma zależności pomiędzy chceniem wypicia soku, zjedzenia czekolady i jedzeniem jej? Albo chęci obejrzenia serialu albo nakręcenia serialu albo zagrania w serialu i samą czynnością? Kto tym steruje jesli nie my sami? Kto każe nam mówić jesli nie my sami? Kto każe ludziom zabijać, kraść, gwałcić jeśli nie my sami - nie jest to przejawem ich woli?


                                                    > ***Bookworm!
                                                    > Szanuj dorobek racjonalnej wiedzy, i nie opowiadaj prostackich pierdoł.
                                                    Szanuję Ty również spróbuj - proces myślenia jest materialny - to wymiana impulsów pomiędzy synapsami w Twoim mózgu - to jest ten proces, który jest materialny - chyba pomyliłeś niematerialne (to pewnie też nie jest tak do końca niematerialne) znaczenie zapisu z materialnym zapisem.

                                                    > ***Bookworm!
                                                    > No to podaj tę, inną możliwość.
                                                    Musiałbym wejść w Twoją grę i przyznać że Istoty Boskie istnieją tylko zajmują się samoofiarą lub czymś innym (tamto wcześniejsze stwierdzenie było hipotetyczne - pokazujące, że dostosowujesz wnioski do tezy)
                                                    Istoty boskie nie istnieją więc niczym się nie zajmują.

                                                    No i dość istotne pytanie na które raczyłeś nie odpowiedzieć. Dlaczego "Ojca"? Ja rozumiem że wywodzisz się z kultury Patriarchalnej i pewne wzorce: jak bóg to ojciec / jak potomek lub druga osoba boska to syn.

                                                    Po co wkładasz w to płeć. Po co bogu płeć? Według twojej religii syn powstał jako materializacja (na marginesie: czyli jednak te istoty boskie mogą interaktować z naszym światem - poprzez zmaterializowanie się - szkoda ze są tak ograniczone że tylko raz to potrafią zrobić - może zużywa się przy tym za dużo "prądu", kto wie?). ale skoro tak juz się stało że ten syn jest zmaterializowany - to dlaczego nie jako kobieta, albo postać bezpłciowa.

                                                    No i wracam do pytania pierwszego, dlaczego ojciec - po co mu płeć, ani to do rozmnażania nie potrzebne (materializują się) - jedyne racjonalne wytłumaczenie to patriarchalny i/lub mizoginiczny/maskulinizacyjny kontekst kulturowy.

                                                    > Nauka Jedynego Ojca, Którą oznajmił tylko Syn Ojca, jest jedyną, nieskończenie
                                                    > racjonalną, ponad religijną i ponad polityczną wiedzą, Która została oznajmiona
                                                    > ludziom w naszym ogólnoludzkim interesie, dla naszego dobra, a nie w interesie
                                                    > Istot Boskich.
                                                    Nie jest ponad religijną, bo sama jest religią, której nie chesz nazywać religią (tylko nazywasz nauką - ale nie dziwię Ci się - teologia też chce się nazywać nauką), z istotatmi boskimi, których nie chcesz nazywać bogami.
                                                    Oznajmiona została nie ludziom tylko Tobie - Ty próbujesz to przekazać dalej i trafiasz na mur ignorancji, niedowiarstwa, niezrozumienia, który my nazywamy nauką powszechną, logiką i rozsądkiem.

                                                    I JESZCZE RAZ PYTAM:
                                                    Po co Ci w ogóle do Twoich wywodów ten Bóg Ojciec, po co Ci w ogóle istoty boskie? (zamiast przekaz uwiarygadniać, czynią go niewiarygodnym)

                                                    no i masz a obiecłaem sobie nie odpisywać - po prostu nie potrafię się oprzeć pokusie
                                                  • nehsa Re: Bookworm, myślenie w cenie. 28.11.12, 17:31
                                                    bookworm napisał:
                                                    > "Wiarygodnych Świadectw Nauki Jedynego Ojca" (WŚNJO) - nie znam, nie czytałem,
                                                    > słyszałem że niektórzy (niektóry) za takie uważają Ewangelie - ale te są tak na
                                                    > piszpikowane fałszerstwami że tylko jeden człowiek na świecie jest w stanie okr
                                                    > eślić, co jest w nich prawdą, a co fałszem."


                                                    ***A tym człowiekiem, jak dotychczas, jestem ja. A ponieważ potrafię to zrobić, to dlatego mam dostęp do WŚNJO.

                                                    i dalej Bookworm napisał:
                                                    " Ewentualnie podaj gdzie jeszcze oprócz Ewangelii/Biblii (które sa pofałszowane)
                                                    > znajdują się WŚNJO - no bo rozumiem, że to nie jest tak, że jedyne źródła to s
                                                    > fałszowane Ewangelie, które trzeba weryfikować - jak na racjonalnego boga-ojca
                                                    > wszsytko mocno pokomplikował zamiast racjonalnie ułatwić?"


                                                    ***Skoro SYN-Bóg OJCA-Boga przyszedł na świat, aby dać świadectwo PRAWDZIE, czyli udowodnić ludziom, że w następstwie Jego Samoofiary są istotami nieśmiertelnymi, i oznajmił nam Naukę Ojca, to Ta Nauka musi być KOMPLETNA.
                                                    I piszę o tym w moim e-booku.

                                                    i dalej Bookworm napisał:
                                                    "Czy zatem nie ma zależności pomiędzy chceniem wypicia soku, zjedzenia czekolady
                                                    > i jedzeniem jej? Albo chęci obejrzenia serialu albo nakręcenia serialu albo za
                                                    > grania w serialu i samą czynnością? Kto tym steruje jesli nie my sami? Kto każe
                                                    > nam mówić jesli nie my sami? Kto każe ludziom zabijać, kraść, gwałcić jeśli ni
                                                    > e my sami - nie jest to przejawem ich woli?"


                                                    ***Szanowny Bookwormie!
                                                    W podanym poniżej rozdziale mojego e-booka znajduje się odpowiedź na interesujący Cię problem. Ofiarowana nam Cząstka Samego Stwórcy, czyli Cząstka Światłości=Rozumu, pokornie nam SŁUŻY, i dlatego nas SĄDZI. Wyczerpująco to w mojej książce-e-booku wyjaśniłem
                                                    XIV. Dowody istnienia Bogów, dowodami nieśmiertelności człowieka.
                                                    Myślenie, mówienie.


                                                    i dalej Bookworm napisał:
                                                    " Szanuję Ty również spróbuj - proces myślenia jest materialny - to wymiana impul
                                                    > sów pomiędzy synapsami w Twoim mózgu - to jest ten proces, który jest materialn
                                                    > y - chyba pomyliłeś niematerialne (to pewnie też nie jest tak do końca niemater
                                                    > ialne) znaczenie zapisu z materialnym zapisem."


                                                    ***Ja, jestem prowincjonalnym prostaczkiem-nieboraczkiem, ale dzięki Naszemu Stwórcy, pomimo upływu lat, potrafię samodzielnie myśleć i wnioskować.
                                                    Dlatego, uprzejmie Cię informuję, że skoro sens naszej mowy, sens słów naszej mowy jest niezaprzeczalnie NIEMATERIALNY, i skoro materialna energia ruchu fali akustycznej nie tworzy z tym niematerialnym sensem struktur wspólnych, co jest faktem, to opowiastki o materialnym myśleniu, są ordynarną hucpą przeznaczoną dla upośledzonych umysłowo, albo dla ludzi pogardzanych, którym serwuje się z zimną krwią bezczelne kłamstwo.

                                                    i dalej Bookworm napisał:
                                                    " Musiałbym wejść w Twoją grę i przyznać że Istoty Boskie istnieją tylko zajmują
                                                    > się samoofiarą lub czymś innym (tamto wcześniejsze stwierdzenie było hipotetycz
                                                    > ne - pokazujące, że dostosowujesz wnioski do tezy)


                                                    *** No widzisz KOCIE BOOKWORM, jak Cię upolowałem.
                                                    I nie pozostało Ci nic, tylko apodyktycznie rzec:
                                                    Istoty boskie nie istnieją więc niczym się nie zajmują.
                                                    Pogadać to se każdy może. Chociażbyś w każdym zdaniu powtarzał tą wiadomość, to dopóki nie przedłożysz dowodu zależności od Ciebie słowa z Twoich ust, to każdym swym zdaniem będziesz potwierdzał ICH, BOSKIE ISTNIENIE.

                                                    i dalej Bookworm zadał pytanie?
                                                    " No i dość istotne pytanie na które raczyłeś nie odpowiedzieć. Dlaczego "Ojca"?
                                                    > Ja rozumiem że wywodzisz się z kultury Patriarchalnej i pewne wzorce: jak bóg t
                                                    > o ojciec / jak potomek lub druga osoba boska to syn.
                                                    > Po co wkładasz w to płeć. Po co bogu płeć?"


                                                    ***Nie chce Ci czytać mojego e-booka - Twoja brocha. Ale ogranicz ilość naiwnych pytań, proszę. Dwie Istoty Boskie, są duchami, zatem są bezpłciowymi. Bogowie się nie rozmnażają, to po jaką cholerę im płeć.
                                                    Miłość, to nieskończenie racjonalny sposób pracy, który polega na SAMOOFIERZE, na bezinteresownym poświęceniu wartości, której jest się wyłącznym dysponentem. Zatem miłość jest bezpłciowa.

                                                    Słowo-miano, OJCIEC, odnosi się do Istoty Boskiej, Której miłość uzależnia ŻYCIE, czyli istnienie WSZYSTKICH ISTOT, dlatego Syn Ojca, Drugi Bóg, Wykonawca woli Ojca, która to wolą jest miłość, mówi:
                                                    "Jako Mnie umiłował Ojciec, tak i ja umiłowałem was;
                                                    trwajcież w miłości Mojej."


                                                    I miano, OJCIEC, zostało kategorycznie zastrzeżone. Ale ludzie to miano po prostu ukradli.
                                                    Dlatego Ty opowiadasz bzdety o płci.

                                                    Przyczyny występowania w Nauce Ojca miana: OJCIEC, i miana SYN OJCA, oraz ich zadanie, obszernie wyjaśniłem w rozdziale I-ym mojego e-booka.

                                                    Bookworm!
                                                    Moja książka, mój e-book ma pojemność 489 kb w pdf-ie, i jest bardzo przejrzysta.
                                                    Dla sprawnie czytającego człowieka, to, do dwudziestu minut czasu.
                                                    ---
                                                  • bookworm Re: Bookworm, myślenie w cenie. 29.11.12, 09:24
                                                    Po pierwsze - obiecuję - to już ostatni raz. Zostawiam Cię z Twoja teologią i nie będę więcej do tego wracał.

                                                    Wpisujesz się w kanon ludzi, którzy roszczą sobie wyłączne prawo do oznajmniania i odszyfrowywania prawdy. Twojej prawdy (nawet jesli zaprzeczysz to nie zmienisz tego faktu)

                                                    Jesteś jedynym człowiekiem który ma dostęp do WŚNJO w którym postawiłeś kilka ciekawych tez i kilka (ir)racjonalnych i dorobiłeś do tego całą konstrukcję opartą na prawach gramatycznych wybranego tłumaczenia Biblii. Jak wspomniałem wpisujesz się w kanon osób, które mają rację, i które widza prawdę, a jesli ktokolwiek przedstawia fakty zaprzeczające Twoim tezom, to nazywasz je kłamstwem dla upośledzonych.

                                                    Kiedyś też tak robiono - gdy jakiś naukowiec wystepował z teorią obalającą porządek Biblijny albo go pacyfikowano - Galileusz, albo palono - Giordano Bruno. Na szczęście Twoja religia jest zupełnie nieznacząca i nie masz takich narzędzi, bo wówczas mogłoby się skończyć czymś gorszym niż inwektywami i nazywaniem kłamstwem wszsytkiego co nie pasuje do Twojej tezy.

                                                    > opowiastki o materialnym myśleniu, są ordynarną hucpą prze
                                                    > znaczoną dla upośledzonych umysłowo, albo dla ludzi pogardzanych, którym serwuj
                                                    > e się z zimną krwią bezczelne kłamstwo.


                                                    Nie będę z Tobą dyskutował, bo w swoim świecie masz rację (jesli bym pisał o tym, że "wszystko co robimy ma wpływ na życie innych", to też byłaby to prawda, tylko po co pisac takie banały i ubierać to w jakąś religijną OjcoBoskoIstotową ideologię,), generalnie dużo rzeczy które tam opisałeś to truizmy tylko ubrane w bardziej enigmatyczne słowa, ubarwione o nadprzyrodzone światy.
                                                    Z tym nie da się dyskutować. Tak jak nie można zabronić katolikowi wierzyć w boga i diabła, ani przekonać go do niewierzenia (sam musi do tego dojść, lub pozostać w swojej wierze). To jego wiara, a z wiarą, która wyrywa się z dyskursu naukowego, racjonalnego i logicznego nie można dyskutować narzędziami wspomnianego dyskursu.
                                                    W najlepszym przypadku zostaniemy zwyzywani a nasze argumenty zostaną nazwane fałszywymi - bo stoją w sprzeczności z ichnimi tezami, pismami, świadectwami, Bibliami, wiarygodnymi świadectwami, dogmatami, czy racjonalnymi naukami (czy jak tam sobie to ktoś nazwie), w najgorszym stos, wyprawa krzyżowa lub bomba w centrum miasta.

                                                    Pomyslałem, że Chcę Ci to napisać, jako przejaw mojej woli do ostatniego monologu (celowo nazywam to monologiem, bo dalszej dyskusji świadomie nie podejmę). Chciałbym móc jednocześnie mówić na głos to co piszę i myślę i badać zmiany w impulsach mózgu ale nie stać mnie na taką aparaturę. Byłoby to może dodowdem, a może i tak byś to uznał za fałszywkę, albo manipulację, co tylko utwierdziłoby mnie w przekonaniu, że dalsza dyskusja jest bezcelowa.

                                                    Nie mogę Ci wielu rzeczy udowodnić, bo nie dysponuję odpowiednią technologią. Natomiast Ty zachowujesz się jak średniowieczny kleryk, któremu trzeba udowodnić, że Ziemia jest okrągła (że myśl jest efektem impulsów pomiędzy komórkami mózgu) - bo przecież gołym okiem widać, że jest płaska - ponieważ można było wówczas (w średniowieczu) przedstawić jedynie wyniki w postaci obliczeń (nie dla wszsytkich zrozumiałe - a dla innych ociearające się o sztańskie czary) - to dla kleryka jest żaden dowód - fałszywka - bo przecież on wie, że prawda to jest to, co jest w jego pismach, świadectwach.
                                                    Nawet teraz w XXi wieku są ludzie, którzy wierzą, że Ziemia jest płaska, a zdjęcia z orbity i satelitarne naszego globu to fałszywki - słowem każdy argument, który nie pasuje do ichniej tezy można zanegować lub nazwać fałszywką - pod tym kątem niczym się od nich nie różnisz.

                                                    Ponieważ cierpisz na wyłączność do posiadania prawdy i jednocześnie wszystko co jest z nią sprzeczne lub mogłoby ją podważyć, nazywasz kłamstwem (vide P. Maciarewicz, Kaczyński i inni tego typu prawdo-wyłącznościowcy - z góry przepraszam Cię za obraźliwe porównania - to tylko przykłady pewnych cech światopoglądowych) to dalsza dyskusja jakkolwiek zajmująca jest dla mnie bezcelowa.

                                                    Tym samym chciałem Ci podziękować za czas jaki mi poświęciłeś na tym forum, w tym wątku -liczę na wyrozumiałość za mój przyszły brak odpowiedzi i nie angażowanie się w dyskusję (co prawdopodobnie odczujesz jako niewielką stratę).
                                                  • nehsa Re: Bookworm, myślenie w cenie. 29.11.12, 12:53
                                                    Bookworm!
                                                    Siedemnaście lat, to kawałek czasu. Tyle lat zgłębiałem Naukę Jedynego Ojca, aby móc zaprezentować bliźnim moje wnioski, w moim przekonaniu godne ich uwagi.

                                                    Zastanawiam się, dlaczego Ty nie dostrzegasz NIEMOŻLIWOŚCI, którą ja podnoszę kilka racy w moim e-booku "...dlatego jesteśmy nieśmiertelni!"

                                                    Człowieku!
                                                    Nauka Ojca, Którą oznajmił ludzkości Syn Ojca jest NIEZAKŁAMYWALNA.
                                                    Żaden nehsa, i żaden Benedykt XVI i żaden Karol Wojtyła, nie mogą pisać, co im ślina na język przyniesie, bo SPRAWDZIANEM WIARYGODNOŚCI ICH PISANINY, jest rzeczywistość, i logika.

                                                    Bookworm!
                                                    Skoro sens naszej mowy, nie tworzy struktur wspólnych z materią fali akustycznej, bo jest niematerialny, czego dowody podałem w moim e-booku, i nie tylko w nim, to proces myślenia, który ten sens niematerialny wygenerował, nie może przebiegać w materialnym środowisku.

                                                    Ja, cenię sobie krytykę, ale musi ona być zasadna.
                                                    Problematyka, która mnie zajmuje, jest zbyt poważna, abym ośmielił się przywiązywać wagę do tak zwanego "mojego zdania".
                                                    Dlatego ja nie ośmielam się kłamać, staram się wystrzegać błędów.

                                                    Krytyka konstruktywna, jest mi pomocą w tych staraniach. Dlatego z żalem przyjmuję Twoje postanowienie.
                                                    A swoją drogą to się zastanawiam, jakie są faktyczne przyczyny tego Twojego postanowienia? Ja, uważam bez cienia złośliwości, że po prostu brak Ci kontrargumentów.


                                                    Nawet nie zauważasz, że ja nie wyganiam nikogo z jego religii, nie nakłaniam nikogo do wstępowania do jakiejś nowej religii, a jedynie zachęcam do zainteresowania się nieskończenie racjonalną, uniwersalną Nauką Jedynego Ojca, bo JEJ słowa będą Sędzią każdego z nas.
                                                    "Kto Mną gardzi a nie przyjmuje słów Moich, ma, ktoby go sądził:
                                                    słowa, którem Ja mówił, one go osądzą w on Ostateczny Dzień."
                                                  • nehsa Re: Bookworm, myślenie w cenie. 29.11.12, 21:12
                                                    W założonym przeze mnie wątku, pomimo moich zachęt, nie doczekałem się ŻADNYCH KONTRARGUMENTÓW, które w jakikolwiek sposób dyskwalifikowałyby podane w moim e-booku dowody nieśmiertelności człowieka.

                                                    I se myślę tak: Popatrz nehsa, ten twój wątek, którym staram się tak samo, jak i moją książką zachęcić każdego do poznania Nauki OJCA WSZYSTKICH LUDZI, nie doczekał się bodajże jednego kliknięcia sygnalizującego, że jest ciekawy.

                                                    Z czego i kolejny wniosek: Ludzi interesuje teraźniejszość.
                                                    "Mieć, a nie być. Nieśmiertelność wsadź se w rzyć."
                                    • privus Dorobiony na rękawiczce się odezwał ? :) 28.11.12, 17:13
                                      Kaczyński też tak twierdził, że dla niego jego oczywista oczywistość nie budzi żadnych wątpliwości :o))

                                      A teraz wytłumacz mi nieśmiertelny intelektualisto w swej nieśmiertelności życia i wiedzy, co to jest ta "monka"? Jakiś nowy epizod biblijny wydedukowany w oparciu o " Nauka Ojca Wszystkich Ludzi" :)
                                      • nehsa Re: Dorobiony na rękawiczce się odezwał ? :) 28.11.12, 21:11
                                        privus napisał:

                                        > Kaczyński też tak twierdził, że dla niego jego oczywista oczywistość nie budzi
                                        > żadnych wątpliwości :o))
                                        >
                                        > A teraz wytłumacz mi nieśmiertelny intelektualisto w swej nieśmiertelności życi
                                        > a i wiedzy, co to jest ta "monka"? Jakiś nowy epizod biblijny wydedukowa
                                        > ny w oparciu o " Nauka Ojca Wszystkich Ludzi" :)

                                        **Bądź tak łaskaw i podaj link do "ty monki"
                                        • nehsa Re: Dorobiony na rękawiczce się odezwał ? :) 06.12.12, 20:44
                                          Nie mogę zrozumieć w jaki sposób program porządkuje tak zwane "drzewka" postów.
                                          Także i w tym wątku.
                                          • nehsa Re: Dorobiony na rękawiczce się odezwał ? :) 11.12.12, 11:54
                                            Szanowni Rodaczki i Rodacy!
                                            Czy faktycznie nikt z Was, nie zaprzeczy eksponowanym przeze mnie dowodom=faktom, świadczącym o NIEŚMIERTELNOŚCI KAŻDEGO Z NAS?

                                            Jeśli nikt z Was, nie zdoła tego uczynić, to zmienia się cała filozofia naszego ziemskiego żywota.

                                            "Duchci jest, który ożywia" - czyli niematerialna Cząstka Światłości=Rozumu, ofiarowana nam przez Stwórcę, stanowi o naszym byciu człowiekiem w naszym doczesnym życiu, w życiu naszego śmiertelnego ciała.
                                            I w moim e-booku podałem fakty, które dowodzą funkcjonowania tej niematerialnej, nieśmiertelnej Cząstki Światłości = Rozumu = Ducha.

                                            Piszę ten post z myślą, że może ktoś z Was ma jakąś uzasadnioną wątpliwość do podanych przeze mnie wniosków.
                                            • nehsa Re: Świadectwa nieśmiertelności. Cz.I. 12.12.12, 11:30
                                              Zbliżają się Święta.
                                              Dla każdej Polki i dla każdego Polaka, jest w nich, poza wszystkimi innymi treściami, zawarta pamięć o cieple domowego ogniska, którego płomień emanuje z palących się polan miłości POLSKIEJ RODZINY.
                                              Z mojego e-booka przytaczam treści, które świadczą o nieśmiertelności każdego człowieka, a tym samym, o nieśmiertelnej odpowiedzialności za wszystkich naszych współbliźnich, a przede wszystkim za Naszych Najbliższych, czyli Rodzinę.

                                              Na stronie 77-ej mojego e-booka m.in., napisałem:
                                              "Treść wersetu odnosi się do procesu myślenia, który jest od nas :
                                              I./ absolutnie niezależny,
                                              II./ jest wcześniejszy, niż proces mówienia,
                                              III./ jest nieograniczony,
                                              IV./ jest niepostrzegalny dla nikogo, poza nami,
                                              V./ jest nierejestrowalny w żaden sposób,
                                              VI./ jest bezkarny,
                                              VII./ jest jedynym procesem, którego przebieg, nie jest dowodem współpracy
                                              z ciałem człowieka,
                                              VIII./ jest niematerialny."


                                              "który jest od nas", czyli od naszego ciała absolutnie niezależny, i człowiek żyje.

                                              I na stronie 78-ej uzupełniam:
                                              "7./ Co, poza jego niepostrzegalnością dla nauki, jest dowodem niematerialności procesu
                                              myślenia ?
                                              Dowodem niematerialności procesu myślenia, jest poza wyżej wymienionymi
                                              zauważalnymi cechami procesu myślenia(I-VIII), niematerialność sensu zawartego w
                                              słowie z naszych ust, czyli niematerialność procesu mówienia, niematerialność mowy."


                                              I na stronie 79-ej e-booka dodaje:
                                              "Nawet tak samo brzmiące słowo, może mieć w różnych językach różne znaczenie,
                                              różny sens. Ale także, to samo słowo, może mieć różny, a nawet przeciwstawny sens,
                                              i to w tym samym języku.
                                              Zatem racjonalnym jest wniosek, że wartość dźwięku, czyli wartość materialnej
                                              energii fali akustycznej, nie determinuje wartości sensu słowa, który jest absolutnie
                                              niezależny od wartości dźwięku, czyli od materialnej energii ruchu fali akustycznej."


                                              Dlatego w odpowiedzi na pytanie nr 9, na tej samej stronie wnioskuję:
                                              "Dlatego racjonalnymi są wnioski:
                                              A./ dowodem niematerialności procesu myślenia, jest niematerialność procesu mówienia.
                                              B./ materialna energia ruchu fali akustycznej, nie tworzy z niematerialnym sensem słowa
                                              z ust, którego jest nosicielem, żadnych struktur wspólnych."


                                              Bo, i tu znowu cytat z tej samej strony:
                                              "O wartości niematerialnego sensu słowa, decyduje wartość CELU, jaki chcemy
                                              osiągnąć posługując się tym słowem, a nie dźwięk, a nie wartość akustyczna tego słowa."


                                              "Bo wy nie jesteście którzy mówicie, ale Duch, który mówi w was."

                                              Koniec Cz.I.
                                              • nehsa Re: Świadectwa nieśmiertelności. Cz.II. 12.12.12, 12:15
                                                Na stronie 85-ej mojego e-booka o kolejnym fakcie świadczącym o niematerialności bytu człowieka, a tym samym o naszej nieśmiertelności, napisałem:

                                                "2./ Jak zgodnie z Nauką Ojca zdefiniować obowiązek?
                                                Obowiązek, jest to stosowny do indywidualnych możliwości podołania mu, zależny od
                                                Stwórcy każdego człowieka, wymóg minimalnie sprawiedliwej, czyli życzliwej, a zatem
                                                solidarnej współpracy ze wszystkimi ludźmi, w imię pokoju."


                                                A na stronie 86-ej dodałem treść:
                                                "4./ Czy solidarność, jest z mocy Dzieła Stworzenia Człowieka obowiązującym prawem?
                                                Tak. Powinność wzajemnie życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy,
                                                czyli solidarności, jest obowiązującym prawem, którego egzekutorami jesteśmy my sami."


                                                I na stronie 88-ej e-booka:
                                                "7./ Jakie warunki musiałyby zostać spełnione, aby móc zaprzeczyć zobowiązaniu nas
                                                przez Stwórcę do solidarnej współpracy?
                                                Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku
                                                solidarności, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość;
                                                nie bylibyśmy karani,
                                                karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami,
                                                wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.

                                                Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami precyzyjnie
                                                określonego w Nauce Ojca obowiązku, to za nasze nieposłuszeństwo, naszymi czynami,
                                                karę wymierzamy sobie, my sami.
                                                Jednocześnie niesprawiedliwość, będąca zarazem karą, "powiadamia" nas, nieraz
                                                bardzo dotkliwie, o jakości obowiązującego nas postępowania. Zatem fakt samokarania
                                                się, spełnia funkcję edukacyjną.


                                                I, na stronie 89-ej zakończyłem zasadnym wnioskiem:
                                                Fakt zobowiązania każdego człowieka przez Syna Ojca, Światłość do solidarności,
                                                jest kolejnym dowodem, świadczącym o zależności naszego człowieczeństwa od Samoofiary
                                                Stwórcy, a tym samym, jest kolejnym dowodem naszej nieśmiertelności.


                                                Ponieważ Bogowie, Ojciec, i Syn Ojca, nie posiadają w zasobach Swojej Boskiej Mocy ani śmierci, ani żadnego zła, a owocem Ich Pracy jest zawsze Życie, to przekazywane w moim e-booku treści, zasługują na uwagę, bo polegają na prawdzie, której trafną definicję również w e-booku podałem.

                                                Spokojnych, pełnych ciepła Rodziny Świąt
                                                życzy nehsa.
                                                • jacek_x Re: Świadectwa nieśmiertelności. Cz.II. 16.12.12, 19:58
                                                  A teraz Nehsa w Wigilie (24 XII Anno Domini 2012) pomaszeruje do swiatyni, gdzie ksiadz albo ministrant przeczyta fragment Swietej Ksiegi o narodzeniu sie w Betlejem falszywego bozka Jezusa, ktory byl tylko wytworem wyobrazni Judasza אִישׁ־קְרִיּוֹת Iskarioty :-)
                                                  • nehsa Re: Świadectwa nieśmiertelności. Cz.II. 16.12.12, 20:13
                                                    Cześć Jacuś!
                                                    Ostatni raz w kościele w celach bałwochwalczych, byłem w ubiegłym wieku.
    • privus Edico wystarczająco podsumował ten kogel mogel 16.12.12, 20:52
      który nazywasz Nauką Ojca Wszystkich Ludzi.
      • nehsa Re: Edico wystarczająco podsumował ten kogel moge 16.12.12, 21:36
        privus napisał:

        > który nazywasz Nauką Ojca Wszystkich Ludzi.

        ***Privus!
        No popatrz taki szajs, i nikt z Was, nie potrafi wskazać szczegółu- konkretu, który dyskwalifikuje.
        Zatem, alboście tacy tępi, albo tacy obłudni. Ja bym wolał, abyście byli obłudni, bo głupota mnie przeraża.
        • privus Re: Edico wystarczająco podsumował ten kogel moge 16.12.12, 22:20
          Niestety, tego po Tobie wcale nie widać i brniesz w tę swoją głupotę idąc dalej w zaparte. Mogę zgodzić się tylko z jednym stwierdzeniem, że ten typ tak ma już od "małego"
          • nehsa Re: Edico wystarczająco podsumował ten kogel moge 16.12.12, 22:37
            Privus!
            Tu, na tych forach poniewierają się intelektualiści Twojej klasy, i klasy edico, sclavusa, olka13, i innych biednych ludzi, którzy w życiu z nabożeństwem patrzą nawet na Biblię, chociaż się zaklinają na forach, że są ateistami.
            Kwestionujecie ogólnikowo to, co piszę, ale nikt z Was nie potrafi przedłożyć nawet jednego sensownego kontrargumentu, na dowód, że kłamię, bredzę, bełkoce, itp.

            I zapewniam Cię kolejna forumowa perło intelektu, że nikt z Was takiego kontrargumentu nie przedłoży. A, że jesteście podławi, to mnie opluwacie, bo to potraficie robić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka