Dodaj do ulubionych

Zmartwychwstanie - niewygodna prawda.

31.03.13, 18:07
Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa do dziś budzi niechęć, irytację i sprzeciw tych, którzy nie chcą przyznać, że życie jest tylko chwilą (niewielką) na tym świecie. Hedoniści, ateiści, relatywiści i inni słudzy diabła, którzy wierzą temu "ojcu kłamstwa" świadomie, bądź na zasadzie "pożytecznych idiotów" zmierzają w otchłań piekła i gotowi są zrobić wszystko aby tam pociągnąć innych. My, chrześcijanie przeciwstawiamy się złu, kłamstwu i rozpaczy, wierząc Chrystusowi, który powiedział: Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. (J 11,25)
Obserwuj wątek
    • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 18:09
      enrque111 napisał:

      > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa do dziś budzi niechęć, irytację i
      > sprzeciw tych, którzy nie chcą przyznać, że życie jest tylko chwilą (niewielką
      > ) na tym świecie. Hedoniści, ateiści, relatywiści i inni słudzy diabła, którzy
      > wierzą temu "ojcu kłamstwa" świadomie, bądź na zasadzie "pożytecznych idiotów"
      > zmierzają w otchłań piekła i gotowi są zrobić wszystko aby tam pociągnąć innych
      > . My, chrześcijanie przeciwstawiamy się złu, kłamstwu i rozpaczy, wierząc Chrys
      > tusowi, który powiedział: [b]Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie.[/
      > b] (J 11,25)

      Eniu niemoto jak ty zawsze celnie potrafisz ując swój kler , opisujesz go celnie i jasno nie zostawiasz wątpliwości ze o nim mowa :))Masz racje to bydło watykańskie wieki temu napluło na Jezusa i pamięć po nim :))
    • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 18:42
      enrque111 napisał:

      zmierzają w otchłań piekła i gotowi są zrobić wszystko aby tam pociągnąć innych.

      Skąd Ty masz taką informację? Gdyby miało się okazać, że gdzieś zmierzam, to życzyłbym sobie, aby to nie było miejsce tłoczne i w żadnym wypadku nie może tam być nawiedzonych ćwoków, bydlaków w sutannach i sfaszolonych patriotów. Nie tylko nie zamierzam pociągać innych, ale większość byłbym nawet gotów zniechęcać do naśladowania mnie.
      • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 18:44
        Wy wszyscy święci idźcie w pizdu do tego Waszego nieba, a nasze drogi niech się rozejdą. Na wieki wieków.
        • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 18:53
          piwi77.0 napisał:

          > Wy wszyscy święci idźcie w pizdu do tego Waszego nieba, a nasze drogi niech się
          > rozejdą. Na wieki wieków.

          :) Masz to zapewnione - tylko ostrzegam, że będzie bolało :)
          • k_a_p_p_a Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 18:56
            Idź więc w pisdu do domu ojca i nie zawracaj dupy
          • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 19:04
            enrque111 napisał:

            :) Masz to zapewnione - tylko ostrzegam, że będzie bolało :)

            Bolało to będzie, jak Wy, zmarnowani na tej Waszej nieustającej modlitwie w lodowatym niebie, będziecie zerkać na nas popijających chłodne trunki w cieplejszym klimacie. Może Wasz Pan da Wam się napić w przerwie między zdrowaśkami, własnej krwi, ale o dobrym winie to będziecie mogli sobie tylko pomarzyć.
            • billy.the.kid Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 19:07
              ... historyczny fakt...
              hieniuś ma misję.
              • karbat Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 10:39
                enrque111 napisał:

                > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa (... )

                po pierwsze okresl pojecie fakt historczny , lub zapoznaj sie z nim .
                -Jezus zmartwychstal ... to w koncu po co dal sie ... niby zabic ... na smierc ... ?

                Maria wieczna dziewica ... przodkowie enrque111 w wierze
                sprawdzali jej dziewictwo, a ... henia przy tym nie bylo .
            • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 19:12
              piwi77.0 napisał:

              > enrque111 napisał:
              >
              > :) Masz to zapewnione - tylko ostrzegam, że będzie bolało :)
              >
              > Bolało to będzie, jak Wy, zmarnowani na tej Waszej nieustającej modlitwie w lod
              > owatym niebie, będziecie zerkać na nas popijających chłodne trunki w cieplejszy
              > m klimacie. Może Wasz Pan da Wam się napić w przerwie między zdrowaśkami, własn
              > ej krwi, ale o dobrym winie to będziecie mogli sobie tylko pomarzyć.

              :) zabawne i dziecinne są twoje wyobrażenia, zakładam, że pochodzą z czasów gdy przygotowywałeś się jeszcze do I komunii, słuchając nauk dla dzieci o "bozi" i "odmawianiu zdrowasiek" :)
              Infantylizm, głupota i naiwna łatwowierność to cechy przeciętnego ateisty.
              • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 19:16
                Jasne, zawsze można wszystko zwalić na infantylizm i głupotę ateusza, ale czy zwróćiłeś łaskawie uwagę na to, że Wasz Pan zabiera Was tam, o czym nigdy nie zająknął się nawet słowem, jak tam jest? Jak sądzisz, dlaczego?
                • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 19:51
                  piwi77.0 napisał:

                  > Jasne, zawsze można wszystko zwalić na infantylizm i głupotę ateusza, ale czy z
                  > wróćiłeś łaskawie uwagę na to, że Wasz Pan zabiera Was tam, o czym nigdy nie za
                  > jąknął się nawet słowem, jak tam jest? Jak sądzisz, dlaczego?

                  Oczywiście, jako osobnik niedouczony masz prawo nie wiedzieć, że w Piśmie Świętym wyraźnie stoi: "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują" (1 Kor 2, 9)
                  W więc nie sposób jest wyrazić słowami oraz znanymi ludziom pojęciami to, co jak jest "tam". Tylko naiwni bałwochwalcy, jak np. muzułmanie podają głupawe wyobrażenia "raju" i chociażby tylko z tego powodu można uznać ich za "fałszywych proroków".
                  • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 20:01
                    Tak sądziłem, że przytoczysz ten właśnie fragment. Ma on jednak dwie wady. Nie zawiera ani jednego konkretu, ani też nie pochodzi z ust Waszego Pana. On sam nagadał się sporo, ale jak to właściwie ma być w owym niebie, w którym macie przecież spędzić całą wieczność, nie powiedział nic. A przecież on byłby jedyną wiarygodną osobą, mogącą coś wiedzieć na ten temat, bo cała reszta nawiedzonych jeżeli o niebie coś wspominała, to o czymś, gdzie nigdy osobiście nie była.
                    • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 20:15
                      piwi77.0 napisał:

                      > Tak sądziłem, że przytoczysz ten właśnie fragment. Ma on jednak dwie wady. Nie
                      > zawiera ani jednego konkretu, ani też nie pochodzi z ust Waszego Pana. On sam n
                      > agadał się sporo, ale jak to właściwie ma być w owym niebie, w którym macie prz
                      > ecież spędzić całą wieczność, nie powiedział nic. A przecież on byłby jedyną wi
                      > arygodną osobą, mogącą coś wiedzieć na ten temat, bo cała reszta nawiedzonych j
                      > eżeli o niebie coś wspominała, to o czymś, gdzie nigdy osobiście nie była.

                      Naucz się czytać ze zrozumieniem (wiem, że dla niektórych to trudne, ale jednak możliwe) - napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastanie u Boga, więc napisałem, że nie sposób wyrazić tego słowami, ludzki umysł jest zbyt ograniczony aby to pojąć (brak punktu odniesienia). Pismo Święte pochodzi od Boga i całe jest natchnione, Jezus zaś również dla zrozumienia Jego słów posługiwał się przypowieściami.
                      Twoje zarzuty sa bardzo zabawne i charakterystyczne dla osobników (głównie ateuszy) posiadających jakieś umysłowe blokady do pojmowania spraw bardziej abstrakcyjnych, niż "wypitka i zakąska" :)
                      • billy.the.kid Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 20:27
                        hieniuś, nie pie...
                        • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:08
                          billy.the.kid napisał:

                          > hieniuś, nie pie...

                          Nie ma takiej opcji eniu po to tylko i wyłącznie tu jest :))
                      • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:05
                        enrque111 napisał:

                        napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastanie u Boga

                        Jak to, ten sam człowiek dzisiaj nie pojmie, a kiedyś w przyszłości pojmie? Czary mary staną się z człowiekiem, zmysły mu się cudownie wymienią? Nie, po prostu Wasz Pan ustami swojego pachołka Was spławia, żebyście się tym, co z Wami kiedyś ma nastąpić, wcale nie interesowali. Innymi słowy macie zainwestować na pałę, nie wnikając, jak to działa, macie zadowolić się fantastycznymi ogólnikami i robić co każe. Coś jak klienci Amber Gold, też im obiecano, czego ci nie rozumieli, byleby dali swój kapitał. No ale ci stracili jedynie swoje pieniądze, rzecz do odzyskania, Wy się znacznie gorzej na tym przejedziecie. I będzie jak już napisałeś, będzie bolało, nawet bardzo.
                        • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:18
                          piwi77.0 napisał:

                          > enrque111 napisał:
                          >
                          > napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastanie u Boga
                          >

                          >
                          > Jak to, ten sam człowiek dzisiaj nie pojmie, a kiedyś w przyszłości pojmie? Cza
                          > ry mary staną się z człowiekiem, zmysły mu się cudownie wymienią?

                          Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni".

                          Nie, po prost
                          > u Wasz Pan ustami swojego pachołka Was spławia, żebyście się tym, co z Wami kie
                          > dyś ma nastąpić, wcale nie interesowali. Innymi słowy macie zainwestować na
                          > pałę
                          , nie wnikając, jak to działa, macie zadowolić się fantastycznymi ogóln
                          > ikami i robić co każe. Coś jak klienci Amber Gold, też im obiecano, czego ci ni
                          > e rozumieli, byleby dali swój kapitał. No ale ci stracili jedynie swoje pieniąd
                          > ze, rzecz do odzyskania, Wy się znacznie gorzej na tym przejedziecie. I będzie
                          > jak już napisałeś, będzie bolało, nawet bardzo.

                          :) To wszystko jest bardzo zabawne, co wypisujesz i tylko potwierdza moją tezę o twoim infantylizmie oraz braku wiedzy ogólnej :)
                          • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:27
                            enrque111 napisał:

                            Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni".

                            Matołku parafialny to pisał jeleń który 2 tys lat temu naiwnie wierzył w paruzję Jezusa, jak widać nie poszedł do nieba bo mu łeb obcięli Rzymianie i jak miał się Jezuskowi tak pokazać ??No i Jezusa też do tej pory na wielkim obłoku nie było :))

                            :) To wszystko jest bardzo zabawne, co wypisujesz i tylko potwierdza moją tezę
                            > o twoim infantylizmie oraz braku wiedzy ogólnej :)

                            Eniu gdybyś ty miał choć 3% zrozumienia biblii a do tego trochę wiary już dawno kopnął byś w dupę swojego plebana :))
                          • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:31
                            enrque111 napisał:

                            Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni".

                            Będziecie odmienieni? Słyszy się jak reklama jakiegoś cudownego specyfiku na odchudzanie. Ale jesteście naiwni. Wasz Pan musi Was nisko cenić, że Wam taki tani kit sprzedaje, a Wy to łykacie.
                            • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:35
                              piwi77.0 napisał:

                              > enrque111 napisał:
                              >
                              > Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy o
                              > dmienieni".

                              >
                              > Będziecie odmienieni? Słyszy się jak reklama jakiegoś cudownego specyfiku na od
                              > chudzanie. Ale jesteście naiwni. Wasz Pan musi Was nisko cenić, że Wam taki tan
                              > i kit sprzedaje, a Wy to łykacie.

                              W tam Eniu wkleja tekst neofity który naiwnie liczy na to ze tak się stanie.Neofita ten jednak po jakimś czasie już w to za bardzo nie wierzył,bo zaczął łazić po Azji otwierając coraz to nowe zbory chrześcijan przygotowując ich na dłuższy tu pobyt na tym padole łez
                            • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:38
                              piwi77.0 napisał:

                              > enrque111 napisał:
                              >
                              > Tak, napisane jest bowiem: "nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy o
                              > dmienieni".

                              >
                              > Będziecie odmienieni? Słyszy się jak reklama jakiegoś cudownego specyfiku na od
                              > chudzanie. Ale jesteście naiwni. Wasz Pan musi Was nisko cenić, że Wam taki tan
                              > i kit sprzedaje, a Wy to łykacie.

                              Nie musisz tego "łykać", ale zapamiętaj, że ostrzegałem cię przed późniejszym bólem z powodu ignorancji, głupoty i zaprzaństwa :)
                              • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:44
                                Będę pamiętał, że mnie ostrzegałeś i że czyniłeś to w dobrej wierze.
                                • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:45
                                  Jednak nie oczekuj, że teraz coś obiecam.
                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 22:06
                                    piwi77.0 napisał:

                                    > Jednak nie oczekuj, że teraz coś obiecam.

                                    Nie oczekuję lecz zachęcam do myślenia i zgłębiania wiedzy.
                                    • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 22:23
                                      enrque111 napisał:

                                      > piwi77.0 napisał:
                                      >
                                      > > Jednak nie oczekuj, że teraz coś obiecam.
                                      >
                                      > Nie oczekuję lecz zachęcam do myślenia i zgłębiania wiedzy

                                      No właśnie eniu

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,721,143589833,143592879,Re_Zmartwychwstanie_niewygodna_prawda_.html?wv.x=2
                                    • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 12:26
                                      enrque111 napisał:

                                      > piwi77.0 napisał:
                                      >
                                      > > Jednak nie oczekuj, że teraz coś obiecam.
                                      >
                                      > Nie oczekuję lecz zachęcam do myślenia i zgłębiania wiedzy.

                                      Dogmat NIE JEST WIEDZĄ. :) Myślenie wyklucza dogmatyzm.
                                      • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 14:46
                                        grgkh napisał: 12:26

                                        > enrque111 napisał:
                                        >
                                        > > piwi77.0 napisał:
                                        > >
                                        > > > Jednak nie oczekuj, że teraz coś obiecam.
                                        > >
                                        > > Nie oczekuję lecz zachęcam do myślenia i zgłębiania wiedzy.
                                        >
                                        > Dogmat NIE JEST WIEDZĄ. :) Myślenie wyklucza dogmatyzm.

                                        Dogmaty wywodzą się z wiedzy i wiary, podobnie jak twoje (oparte jednak bardziej na wierze niż wiedzy) dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)
                                        • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 16:16
                                          Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki, ani z wiarą, ani z wiedzą nie mają nic wspólnego.
                                          • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 16:17
                                            No może z wiarą tak, bo na nią wpływają.
                                            • karbat Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 16:49
                                              piwi77.0 01.04.13, 16:16
                                              *Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki, ani z wiarą, ani z wiedzą nie mają nic wspólnego.
                                              *Odpowiedz No może z wiarą tak, bo na nią wpływają.

                                              moim zdaniem . Dogmaty - ktos ma jakies swoje przekonania , w cos wierzy i tu ...
                                              zaczyna sie czysta polityka, czyli kwestia argumentow, kto ma mocniejsze
                                              ( nierzadko wiecej kasy , lepsze, wiecej wojska, mocniejszych mecenasow itp )

                                              w kosciele katolickim ta polityka jest nazywana .... dzialania, wplyw ducha sfientego .
                                          • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 17:22
                                            piwi77.0 napisał:

                                            > Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki, ani z wiarą, ani z wiedzą nie mają ni
                                            > c wspólnego.

                                            Skoro tak twierdzisz, to nie pozostaje mi nic innego, niż ci uwierzyć - dogmaty o powstaniu Wszechświata w wyniku samopału i człowieka z ameby zapewne są spowodowane politycznymi racjami i z wiedzą nie mają nic wspólnego - przekonałeś mnie :)
                                            • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 01:15
                                              enrque111 napisał:

                                              > piwi77.0 napisał:
                                              >
                                              > > Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki, ani z wiarą, ani z wiedzą nie m
                                              > ają ni
                                              > > c wspólnego.
                                              >
                                              > Skoro tak twierdzisz, to nie pozostaje mi nic innego, niż ci uwierzyć - dogmaty
                                              > o powstaniu Wszechświata w wyniku samopału i człowieka z ameby zapewne są spow
                                              > odowane politycznymi racjami i z wiedzą nie mają nic wspólnego - przekonałeś mn
                                              > ie :)

                                              Wszystko poprzekręcane. Dogmat o powstaniu świata w wyniku kreacji przez boga i dogmat o stworzeniu Ewy z żebra Adama (dlaczego ma inny kod genetyczny?) z wiedzą nie mają nic wspólnego. To religijny bełkot. Przekonałeś mnie.
                                              • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:40
                                                grgkh napisał:

                                                > enrque111 napisał:
                                                >
                                                > > piwi77.0 napisał:
                                                > >
                                                > > > Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki, ani z wiarą, ani z wiedzą nie mają
                                                > > > nic wspólnego.
                                                > >
                                                > > Skoro tak twierdzisz, to nie pozostaje mi nic innego, niż ci uwierzyć - dogmaty
                                                > > o powstaniu Wszechświata w wyniku samopału i człowieka z ameby zapewne są spow
                                                > > odowane politycznymi racjami i z wiedzą nie mają nic wspólnego - przekonałeś mnie :)
                                                >
                                                > Wszystko poprzekręcane. Dogmat o powstaniu świata w wyniku kreacji przez boga i
                                                > dogmat o stworzeniu Ewy z żebra Adama (dlaczego ma inny kod genetyczny?) z wie
                                                > dzą nie mają nic wspólnego. To religijny bełkot. Przekonałeś mnie.

                                                Cieszy mnie, że w końcu przekonujesz się do tego, że z tym bogiem to jakaś ściema :))
                                                • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:47
                                                  enrque111 napisał:

                                                  > grgkh napisał:

                                                  > > enrque111 napisał:

                                                  > > > piwi77.0 napisał:

                                                  > > > > Dogmaty wywodzą się z wyłącznie polityki,
                                                  > > > > ani z wiarą, ani z wiedzą nie mają
                                                  > > > > nic wspólnego.
                                                  > > >
                                                  > > > Skoro tak twierdzisz, to nie pozostaje mi nic innego,
                                                  > > > niż ci uwierzyć - dogmaty o powstaniu Wszechświata
                                                  > > > w wyniku samopału i człowieka z ameby zapewne są
                                                  > > > spowodowane politycznymi racjami i z wiedzą nie mają
                                                  > > > nic wspólnego - przekonałeś mnie :)
                                                  > >
                                                  > > Wszystko poprzekręcane.
                                                  > > Dogmat o powstaniu świata w wyniku kreacji przez boga i
                                                  > > dogmat o stworzeniu Ewy z żebra Adama
                                                  > > (dlaczego ma inny kod genetyczny?)
                                                  > > z wiedzą nie mają nic wspólnego.
                                                  >
                                                  > Cieszy mnie, że w końcu przekonujesz się do tego,
                                                  > że z tym bogiem to jakaś ściema :))

                                                  Wspólnie przekonujemy tu czytelników, że religie to ściema.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:05
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Cieszy mnie, że w końcu przekonujesz się do tego,
                                                    > > że z tym bogiem to jakaś ściema :))
                                                    >
                                                    > Wspólnie przekonujemy tu czytelników, że religie to ściema.

                                                    :) Zdecyduj się - bogowie, czy religie ? - przecież są religie, które nie mają żadnych bogów :)
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:34
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Cieszy mnie, że w końcu przekonujesz się do tego,
                                                    > > > że z tym bogiem to jakaś ściema :))
                                                    > >
                                                    > > Wspólnie przekonujemy tu czytelników, że religie to ściema.
                                                    >
                                                    > :) Zdecyduj się - bogowie, czy religie ? - przecież są religie,
                                                    > które nie mają żadnych bogów :)

                                                    Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).


                                                    Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm. Podważam sens istnienia wszystkich religii. A napisałem to ze względu na ciebie, raz twierdzisz, że wierzysz w boga, a zaraz potem że nie - wygodniej jest mówić o religiach.

                                                    Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 12:22
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > :) Zdecyduj się - bogowie, czy religie ? - przecież są religie,
                                                    > > które nie mają żadnych bogów :)
                                                    >
                                                    >
                                                    > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy r
                                                    > óżnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeń
                                                    > stwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktry
                                                    > na, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społecz
                                                    > no-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indy
                                                    > widualnej (m.in. mistyka).


                                                    Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?

                                                    > Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm.

                                                    Zatem ateizm również jest szkodliwą religią, skoro ma swoje dogmaty np. brak Boga, ewolucja gatunków, wszechświatowy samopał itd. :)))

                                                    > Podważam sens istnie
                                                    > nia wszystkich religii. A napisałem to ze względu na ciebie, raz twierdzisz, że
                                                    > wierzysz w boga, a zaraz potem że nie - wygodniej jest mówić o religiach.

                                                    A sobie podważaj, wielu znacznie mądrzejszych i inteligentniejszych od ciebie próbowało je podważać, a żadnemu się nie udało :)

                                                    > Wróć do tematu - wierzysz w boga?

                                                    Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 17:49
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > :) Zdecyduj się - bogowie, czy religie ? - przecież są religie,
                                                    > > > które nie mają żadnych bogów :)
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    >
                                                    > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?

                                                    Nie wiem, kto ją układał. TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.

                                                    > > Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm.
                                                    >
                                                    > Zatem ateizm również jest szkodliwą religią, skoro ma swoje dogmaty np. brak Bo
                                                    > ga, ewolucja gatunków, wszechświatowy samopał itd. :)))

                                                    Ateistami są noworodki. Ateizm to brak teizmu. Ja jestem właśnie takim "noworodkowo" zdefiniowanym ateistą - ignoruję ateizm.

                                                    Brak idei nie może być ani pożyteczny, ani szkodliwy.

                                                    > > Podważam sens istnienia wszystkich religii.
                                                    > > A napisałem to ze względu na ciebie,
                                                    > > raz twierdzisz, że wierzysz w boga, a zaraz potem
                                                    > > że nie - wygodniej jest mówić o religiach.
                                                    >
                                                    > A sobie podważaj, wielu znacznie mądrzejszych i inteligentniejszych od ciebie p
                                                    > róbowało je podważać, a żadnemu się nie udało :)

                                                    I wyszło na moje. :)

                                                    > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    >
                                                    > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.

                                                    W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 18:39
                                                    grgkh napisał:

                                                    > > >
                                                    > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relacj
                                                    > ę pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określon
                                                    > ym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktryna
                                                    > lnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sf
                                                    > erze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duc
                                                    > howości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > >
                                                    > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?
                                                    >
                                                    > Nie wiem, kto ją układał. TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.

                                                    :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie to pojęcie jakieś ogłupione stado ludzi, którzy za swoje uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłyszane w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)

                                                    > > > Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm.
                                                    > >
                                                    > > Zatem ateizm również jest szkodliwą religią, skoro ma swoje dogmaty np. brak Bo
                                                    > > ga, ewolucja gatunków, wszechświatowy samopał itd. :)))
                                                    >
                                                    > Ateistami są noworodki. Ateizm to brak teizmu. Ja jestem właśnie takim "noworod
                                                    > kowo" zdefiniowanym ateistą - ignoruję ateizm.

                                                    Noworodki nie są ateistami, ponieważ ateizm jest wiarą, a tej jeszcze tak małe dzieci nie posiadają, podobnie jak wiedzy, a więc są również głupi, bo musisz przyznać, że człowiek, który nic nie wie jest głupi, czyż nie ?

                                                    > Brak idei nie może być ani pożyteczny, ani szkodliwy.

                                                    :) Chyba nie chcesz tu wmawiać, że ateiści są bezideowi ???

                                                    > > > Podważam sens istnienia wszystkich religii.
                                                    > > > A napisałem to ze względu na ciebie,
                                                    > > > raz twierdzisz, że wierzysz w boga, a zaraz potem
                                                    > > > że nie - wygodniej jest mówić o religiach.
                                                    > >
                                                    > > A sobie podważaj, wielu znacznie mądrzejszych i inteligentniejszych od ciebie
                                                    > > próbowało je podważać, a żadnemu się nie udało :)
                                                    >
                                                    > I wyszło na moje. :)

                                                    Co wyszło na twoje ? - że są ateiści mądrzejsi od ciebie - przecież mówiłem ci o tym po wielekroć :)))))

                                                    > > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    > >
                                                    > > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                    >
                                                    > W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?

                                                    Nie ma boga, który miałby na imię "Bóg" :)
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 19:36
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > > >
                                                    > > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający
                                                    > relacj
                                                    > > ę pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a ok
                                                    > reślon
                                                    > > ym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze do
                                                    > ktryna
                                                    > > lnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały)
                                                    > , w sf
                                                    > > erze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sfer
                                                    > ze duc
                                                    > > howości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > > >
                                                    > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem, kto ją układał. TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.
                                                    >
                                                    > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie to pojęcie jakieś ogłupi
                                                    > one stado ludzi, którzy za swoje uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłys
                                                    > zane w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)

                                                    O, właśnie do takiej Twojej odpowiedzi dążyłem. Naprowadzałem Cię na nią i juz jest.

                                                    Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika. Co Cię obchodzą inni ludzie.

                                                    Sama kwintesencja religijnego ogłupienia - czysty dogmat i zero refleksji.

                                                    Tak, przyjacielu, religii NIC NIE OBCHODZI. To chłam i bełkot. Z religią nie ma sensu rozmawiać, bo jej i wierzących w te bzdety nic nie obchodzi.

                                                    > > > > Jeden pies - religie są szkodliwe ze względu na dogmatyzm.
                                                    > > >
                                                    > > > Zatem ateizm również jest szkodliwą religią,
                                                    > > > skoro ma swoje dogmaty np. brak Boga,
                                                    > > > ewolucja gatunków, wszechświatowy samopał itd. :)))
                                                    > >
                                                    > > Ateistami są noworodki. Ateizm to brak teizmu.
                                                    > > Ja jestem właśnie takim "noworodkowo"
                                                    > > zdefiniowanym ateistą - ignoruję ateizm.
                                                    >
                                                    > Noworodki nie są ateistami, ponieważ ateizm jest wiarą,

                                                    Noworodki ignorują teizm i inne idee. I ja tę idę też ignoruję (nie uznaję jej za prawdziwą i swoją, nie istnieje pod tym względem dla mnie).

                                                    Może nas jakoś inaczej nazwiesz? No wiesz, tych ignorujących... Daj głos, propozycję...

                                                    > a tej jeszcze tak małe
                                                    > dzieci nie posiadają, podobnie jak wiedzy, a więc są również głupi, bo musisz p
                                                    > rzyznać, że człowiek, który nic nie wie jest głupi, czyż nie ?

                                                    A znasz kogoś takiego? Oprócz noworodków... Ateiści nie są takimi, którzy NICZEGO nie wiedzą. Wystarczy, że ignorują wszystkie teizmy naraz. To mnie łączy z noworodkami.

                                                    Proponują nas łącznie nazywać jednak ateistami.

                                                    > > Brak idei nie może być ani pożyteczny, ani szkodliwy.
                                                    >
                                                    > :) Chyba nie chcesz tu wmawiać, że ateiści są bezideowi ???

                                                    Chodzi o tę jedną ideę, teistyczną. Zapomniałeś? Oj, krótką masz pamięć. :)

                                                    I na przyszłość to ja sam będę mówił, co komu chcę wmówić, dobrze? Nie wyręczaj mnie, bo nie potrafisz.

                                                    > > > > Podważam sens istnienia wszystkich religii.
                                                    > > > > A napisałem to ze względu na ciebie,
                                                    > > > > raz twierdzisz, że wierzysz w boga, a zaraz potem
                                                    > > > > że nie - wygodniej jest mówić o religiach.
                                                    > > >
                                                    > > > A sobie podważaj, wielu znacznie mądrzejszych i
                                                    > > > inteligentniejszych od ciebie
                                                    > > > próbowało je podważać, a żadnemu się nie udało :)
                                                    > >
                                                    > > I wyszło na moje. :)
                                                    >
                                                    > Co wyszło na twoje ? - że są ateiści mądrzejsi od ciebie - przecież mówiłem ci
                                                    > o tym po wielekroć :)))))

                                                    Podważyłem, a Ty nie podważyłeś mojego podważenia.

                                                    > > > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    > > >
                                                    > > > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                    > >
                                                    > > W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?
                                                    >
                                                    > Nie ma boga, który miałby na imię "Bóg" :)

                                                    :)

                                                    Jesteś przykładem ateisty, który jest jednocześnie teistą i się tym kuriozalnym myśleniem publicznie przechwala. Zaiste, religia to potężne narzędzie do indoktrynacji. :)
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 21:56
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określ
                                                    > ający
                                                    > > relacj
                                                    > > > ę pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską
                                                    > , a ok
                                                    > > reślon
                                                    > > > ym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymia
                                                    > rze do
                                                    > > ktryna
                                                    > > > lnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy ry
                                                    > tuały)
                                                    > > , w sf
                                                    > > > erze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i
                                                    > w sfer
                                                    > > ze duc
                                                    > > > howości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > > > >
                                                    > > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?
                                                    > > >
                                                    > > > Nie wiem, kto ją układał. TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.
                                                    > >
                                                    > > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie to pojęcie jakieś ogłupi
                                                    > > one stado ludzi, którzy za swoje uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłys
                                                    > > zane w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)
                                                    >
                                                    > O, właśnie do takiej Twojej odpowiedzi dążyłem. Naprowadzałem Cię na nią i juz jest.

                                                    :) Polecam się na przyszłość :)

                                                    > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika. Co Cię obchodzą inni ludzie.

                                                    Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! .... ale czego można się spodziewać po ateiście ...

                                                    > Sama kwintesencja religijnego ogłupienia - czysty dogmat i zero refleksji.

                                                    Jaki dogmat masz na myśli (o ile jest to właściwe słowo dla procesów zachodzących w twoim mózgu, lub tym co po nim pozostało) ?
                                                    O jakiej refleksji prawisz ?

                                                    > Tak, przyjacielu, religii NIC NIE OBCHODZI. To chłam i bełkot. Z religią nie ma
                                                    > sensu rozmawiać, bo jej i wierzących w te bzdety nic nie obchodzi.

                                                    :) Pocieszne i infantylne te twoje refleksje, ale cóż nie każdego Bóg obdarzył mądrością :(

                                                    > > Noworodki nie są ateistami, ponieważ ateizm jest wiarą,
                                                    >
                                                    > Noworodki ignorują teizm i inne idee. I ja tę idę też ignoruję (nie uznaję jej
                                                    > za prawdziwą i swoją, nie istnieje pod tym względem dla mnie).

                                                    Bardzo zabawne stwierdzenie, że "noworodki coś ignorują" :) ..... aby coś ignorować to trzeba mieć świadomość tego - opowiedz coś o świadomości ateistycznej noworodków - baw mnie ?

                                                    > Może nas jakoś inaczej nazwiesz? No wiesz, tych ignorujących... Daj głos, propozycję...

                                                    "Noworodki" - dobra nazwa ???

                                                    > > a tej jeszcze tak małe
                                                    > > dzieci nie posiadają, podobnie jak wiedzy, a więc są również głupi, bo musisz p
                                                    > > rzyznać, że człowiek, który nic nie wie jest głupi, czyż nie ?
                                                    >
                                                    > A znasz kogoś takiego? Oprócz noworodków... Ateiści nie są takimi, którzy NICZE
                                                    > GO nie wiedzą. Wystarczy, że ignorują wszystkie teizmy naraz. To mnie łączy z n
                                                    > oworodkami.

                                                    :) Opowiedz coś o ignorancji noworodków - bardzom ciekaw uciesznych opowieści ???

                                                    > Proponują nas łącznie nazywać jednak ateistami.

                                                    Kto tak proponuje ? ..... chyba ktoś chory na umyśle :)

                                                    > > > Brak idei nie może być ani pożyteczny, ani szkodliwy.
                                                    > >
                                                    > > :) Chyba nie chcesz tu wmawiać, że ateiści są bezideowi ???
                                                    >
                                                    > Chodzi o tę jedną ideę, teistyczną. Zapomniałeś? Oj, krótką masz pamięć. :)

                                                    Aha, czyli wmawiasz, że ateiści wybierają idee bezideowo ? ....... tak po prostu, tylko tą jedną "ignorują" ?

                                                    > I na przyszłość to ja sam będę mówił, co komu chcę wmówić, dobrze? Nie wyręczaj
                                                    > mnie, bo nie potrafisz.

                                                    Zapewne o własnych fobiach wiesz znacznie więcej ode mnie, ale wybacz nie posłucham cię, ponieważ mam taką przypadłość, że wyciągam wnioski z tego co inni mówią :)

                                                    > > > I wyszło na moje. :)
                                                    > >
                                                    > > Co wyszło na twoje ? - że są ateiści mądrzejsi od ciebie - przecież mówiłem ci
                                                    > > o tym po wielekroć :)))))
                                                    >
                                                    > Podważyłem, a Ty nie podważyłeś mojego podważenia.

                                                    :) Nie musiałem "podważać twojego podważenia", ponieważ niczego nie podważyłeś, ośmieszając się owym "podważaniem" po raz kolejny :)

                                                    > > > > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    > > > >
                                                    > > > > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                    > > >
                                                    > > > W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?
                                                    > >
                                                    > > Nie ma boga, który miałby na imię "Bóg" :)
                                                    >
                                                    > Jesteś przykładem ateisty, który jest jednocześnie teistą i się tym kuriozalnym
                                                    > myśleniem publicznie przechwala. Zaiste, religia to potężne narzędzie do indoktrynacji. :)

                                                    Wcześniej niemowlęta, teraz dla ciebie już nawet katolicy są ateistami, zaiste zaczynasz mnie przekonywać, że jesteś człowiekiem głęboko wierzącym :))))
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 23:06
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > grgkh napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > > > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?

                                                    > > > > Nie wiem, kto ją układał.
                                                    > > > > TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.

                                                    > > > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie
                                                    > > > to pojęcie jakieś ogłupione stado ludzi, którzy za swoje
                                                    > > > uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłyszane
                                                    > > > w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)
                                                    > >
                                                    > > O, właśnie do takiej Twojej odpowiedzi dążyłem.
                                                    > > Naprowadzałem Cię na nią i juz jest.
                                                    >
                                                    > :) Polecam się na przyszłość :)

                                                    Napisałeś:
                                                    1) że nie wiesz, kto tę definicję ułożył, a potem
                                                    2) że wiesz?
                                                    Przecież to sprzeczne.

                                                    Uzasadnij, że ci ludzie są tacy, jakimi ich opisujesz. Brak uzasadnienia to będzie kolejny dowód na to, że kłamałeś.

                                                    Heniu, dlaczego ci ludzie tacy są i SKĄD wiesz, że tak jest?

                                                    > > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika. Co Cię obchodzą inni l
                                                    > udzie.
                                                    >
                                                    > Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! .... ale czego można się spodziewać
                                                    > po ateiście ...

                                                    Definicje - nie wiedziałeś (powyżej jest dowód)
                                                    Logika - dwie sprzeczne wypowiedzi.
                                                    Ludzie - obmówiłeś ich, choć tego nie uzasadniasz.

                                                    Wszystko to prawda. A Ty jesteś kłamcą.

                                                    > > Sama kwintesencja religijnego ogłupienia -
                                                    > > czysty dogmat i zero refleksji.
                                                    >
                                                    > Jaki dogmat masz na myśli
                                                    > (o ile jest to właściwe słowo dla procesów zachodzących
                                                    > w twoim mózgu, lub tym co po nim pozostało) ?
                                                    > O jakiej refleksji prawisz ?

                                                    Dogmat? Przecież w religii wszystko jest dogmatem, bo na nic nie ma normalnego, logicznego, powtarzalnego dowodu.

                                                    A refleksji u Ciebie nigdy nie zauważyłem. Właśnie pytałem czy wiesz coś o niej u siebie. Widzę, że jest Ci całkowicie obca. OK, zapamiętam to.

                                                    A moim mózgiem się nie martw, resztkowy, ale jakoś muszę z tym żyć. :) Lepszy taki niż pustka i echo między uszami, jak u... nie obiecałem sobie, nie powiem u kogo.

                                                    > :) Pocieszne i infantylne te twoje refleksje,
                                                    > ale cóż nie każdego Bóg obdarzył mądrością :(

                                                    Jeśli ktoś czeka na obdarowanie przez boga, to potem ma takie efekty jak Ty. Najpierw bóg musi istnieć, a dopiero potem mógłby obdarować. Jak widać na przykładzie - nie istnieje i jest to dowód tego nieistnienia. :)

                                                    > > > Noworodki nie są ateistami, ponieważ ateizm jest wiarą,
                                                    > >
                                                    > > Noworodki ignorują teizm i inne idee. I ja tę idę też ignoruję (nie uznaj
                                                    > ę jej
                                                    > > za prawdziwą i swoją, nie istnieje pod tym względem dla mnie).
                                                    >
                                                    > Bardzo zabawne stwierdzenie, że "noworodki coś ignorują" :) ..... aby coś ignor
                                                    > ować to trzeba mieć świadomość tego - opowiedz coś o świadomości ateistycznej n
                                                    > oworodków - baw mnie ?

                                                    Nie trzeba być świadomym, żeby ignorować. Wygląda to na Twoją ignorancję w sprawie ignorowania. Kolejna absurdalna teza. Też ją zapamiętuję jako szczyt Twojej elokwencji.

                                                    > > Może nas jakoś inaczej nazwiesz? No wiesz, tych ignorujących... Daj głos,
                                                    > propozycję...
                                                    >
                                                    > "Noworodki" - dobra nazwa ???

                                                    Nie bardzo, bo przecież nie spełniam warunków tej definicji. Kolejny przykład Twojego rozkojarzenia - nie rozróżniasz dorosłego od noworodka. Wypocznij, zanim znów mi odpowiesz.

                                                    > > Proponuję nas łącznie nazywać jednak ateistami.
                                                    >
                                                    > Kto tak proponuje ? ..... chyba ktoś chory na umyśle :)

                                                    Ja proponuję. Literówka - poprawiłem ją (ą na ę).

                                                    > Aha, czyli wmawiasz, że ateiści wybierają idee bezideowo ?
                                                    > ....... tak po prostu, tylko tą jedną "ignorują" ?

                                                    Ateista nic nie musi wybierać. Ignoruje o jednego boga więcej niż Ty. Ty innych bogów CZYNNIE nie ignorujesz.

                                                    > > > > > > Wróć do tematu - wierzysz w boga?
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Powtórzę po raz enty – nie wierzę w żadnego boga.
                                                    > > > >
                                                    > > > > W żadnego? Nawet tego, który dziwacznie ma na imię "Bóg"?
                                                    > > >
                                                    > > > Nie ma boga, który miałby na imię "Bóg" :)
                                                    > >
                                                    > > Jesteś przykładem ateisty, który jest jednocześnie
                                                    > > teistą i się tym kuriozalnym myśleniem publicznie
                                                    > > przechwala. Zaiste, religia to potężne narzędzie do
                                                    > > indoktrynacji. :)
                                                    >
                                                    > Wcześniej niemowlęta, teraz dla ciebie już nawet katolicy są ateistami, zaiste
                                                    > zaczynasz mnie przekonywać, że jesteś człowiekiem głęboko wierzącym :))))

                                                    Pytałem Cię, jak to jest, że jednocześnie wierzysz i nie wierzysz?
                                                    Czy jesteś teistą, czy ateistą, czy oboma naraz?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 23:29
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > enrque111 napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > grgkh napisał:
                                                    > > > >
                                                    > > > > > > >
                                                    > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy r
                                                    > óżnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społecze
                                                    > ństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktr
                                                    > yna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społec
                                                    > zno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości ind
                                                    > ywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    >
                                                    > > > > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?
                                                    >
                                                    > > > > > Nie wiem, kto ją układał.
                                                    > > > > > TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.
                                                    >
                                                    > > > > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie
                                                    > > > > to pojęcie jakieś ogłupione stado ludzi, którzy za swoje
                                                    > > > > uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłyszane
                                                    > > > > w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)
                                                    > > >
                                                    > > > O, właśnie do takiej Twojej odpowiedzi dążyłem.
                                                    > > > Naprowadzałem Cię na nią i juz jest.
                                                    > >
                                                    > > :) Polecam się na przyszłość :)
                                                    >
                                                    > Napisałeś:
                                                    > 1) że nie wiesz, kto tę definicję ułożył, a potem
                                                    > 2) że wiesz?
                                                    > Przecież to sprzeczne.

                                                    W którym miejscu napisałem, że wiem kto tę definicję ułożył, kłamco ???

                                                    > Uzasadnij, że ci ludzie są tacy, jakimi ich opisujesz. Brak uzasadnienia to będ
                                                    > zie kolejny dowód na to, że kłamałeś.

                                                    To proste - przecież to ty wklejasz definicje i cytaty napisane przez innych :))))

                                                    > Heniu, dlaczego ci ludzie tacy są i SKĄD wiesz, że tak jest?

                                                    Przecież już jakiś czas z tobą polemizuję, więc znam twój sposób postępowania.

                                                    > > > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika. Co Cię obchodzą inni ludzie.
                                                    > >
                                                    > > Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! .... ale czego można się spodziewać
                                                    > > po ateiście ...
                                                    >
                                                    > Definicje - nie wiedziałeś (powyżej jest dowód)

                                                    Kłamiesz, powyżej napisałem, że nie obchodzi mnie rozumowanie ogłupionych ludzi, nie mających własnego zdania, a nie definicje.

                                                    > Logika - dwie sprzeczne wypowiedzi.

                                                    Które moje wypowiedzi uważasz za sprzeczne ?

                                                    > Ludzie - obmówiłeś ich, choć tego nie uzasadniasz.

                                                    Nie ludzie, lecz rozumowanie a raczej jego brak.

                                                    > Wszystko to prawda. A Ty jesteś kłamcą.

                                                    W czym minąłem się z prawdą ???

                                                    > > > Sama kwintesencja religijnego ogłupienia -
                                                    > > > czysty dogmat i zero refleksji.
                                                    > >
                                                    > > Jaki dogmat masz na myśli
                                                    > > (o ile jest to właściwe słowo dla procesów zachodzących
                                                    > > w twoim mózgu, lub tym co po nim pozostało) ?
                                                    > > O jakiej refleksji prawisz ?
                                                    >
                                                    > Dogmat? Przecież w religii wszystko jest dogmatem, bo na nic nie ma normalnego,
                                                    > logicznego, powtarzalnego dowodu.

                                                    Religia nie jest nauką. Nauka również nie ma "powtarzalnego dowodu" na sprawiedliwość, piękno, dobro, miłość itd. Nauka i religia uzupełniają się, lecz nie są tym samym.

                                                    > A refleksji u Ciebie nigdy nie zauważyłem. Właśnie pytałem czy wiesz coś o niej
                                                    > u siebie. Widzę, że jest Ci całkowicie obca. OK, zapamiętam to.

                                                    Pamięć, niestety masz słabą :(

                                                    > A moim mózgiem się nie martw, resztkowy, ale jakoś muszę z tym żyć. :) Lepszy t
                                                    > aki niż pustka i echo między uszami, jak u... nie obiecałem sobie, nie powiem u kogo.

                                                    Czyżbyś uważał, że przyjaciel nie powinien martwić się stanem zdrowia przyjaciela ? :))))

                                                    > > :) Pocieszne i infantylne te twoje refleksje,
                                                    > > ale cóż nie każdego Bóg obdarzył mądrością :(
                                                    >
                                                    > Jeśli ktoś czeka na obdarowanie przez boga, to potem ma takie efekty jak Ty. Na
                                                    > jpierw bóg musi istnieć, a dopiero potem mógłby obdarować. Jak widać na przykła
                                                    > dzie - nie istnieje i jest to dowód tego nieistnienia. :)

                                                    Przecież ja nigdy nie twierdziłem, że jakiś bóg istnieje, więc mi tego nie wmawiaj.

                                                    > > Bardzo zabawne stwierdzenie, że "noworodki coś ignorują" :) ..... aby coś ignor
                                                    > > ować to trzeba mieć świadomość tego - opowiedz coś o świadomości ateistycznej n
                                                    > > oworodków - baw mnie ?
                                                    >
                                                    > Nie trzeba być świadomym, żeby ignorować. Wygląda to na Twoją ignorancję w spra
                                                    > wie ignorowania. Kolejna absurdalna teza. Też ją zapamiętuję jako szczyt Twojej
                                                    > elokwencji.

                                                    Ależ, aby ignorować coś, to trzeba być tego świadomym, że to cię nie interesuje - zajrzyj do swojej "biblii" :)

                                                    > > > Może nas jakoś inaczej nazwiesz? No wiesz, tych ignorujących... Daj głos, propozycję...
                                                    > >
                                                    > > "Noworodki" - dobra nazwa ???
                                                    >
                                                    > Nie bardzo, bo przecież nie spełniam warunków tej definicji. Kolejny przykład T
                                                    > wojego rozkojarzenia - nie rozróżniasz dorosłego od noworodka. Wypocznij, zanim
                                                    > znów mi odpowiesz.

                                                    To przecież ty sam przywołałeś te niewinne dzieci :)

                                                    > > > Proponuję nas łącznie nazywać jednak ateistami.
                                                    > >
                                                    > > Kto tak proponuje ? ..... chyba ktoś chory na umyśle :)
                                                    >
                                                    > Ja proponuję. Literówka - poprawiłem ją (ą na ę).

                                                    Aha, ty proponujesz - no to nazywaj.

                                                    > > Aha, czyli wmawiasz, że ateiści wybierają idee bezideowo ?
                                                    > > ....... tak po prostu, tylko tą jedną "ignorują" ?
                                                    >
                                                    > Ateista nic nie musi wybierać. Ignoruje o jednego boga więcej niż Ty. Ty innych
                                                    > bogów CZYNNIE nie ignorujesz.

                                                    Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                    > > Wcześniej niemowlęta, teraz dla ciebie już nawet katolicy są ateistami, zaiste
                                                    > > zaczynasz mnie przekonywać, że jesteś człowiekiem głęboko wierzącym :))))
                                                    >
                                                    > Pytałem Cię, jak to jest, że jednocześnie wierzysz i nie wierzysz?
                                                    > Czy jesteś teistą, czy ateistą, czy oboma naraz?

                                                    Jak każdy w jedne rzeczy wierzę, a w inne nie.
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 00:42
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > grgkh napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > enrque111 napisał:
                                                    > > > >
                                                    > > > > > grgkh napisał:
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > > > > Religia – system wierzeń i praktyk, określający relację pomiędzy różnie pojmowaną sferą sacrum (świętością) i sferą boską, a określonym społeczeństwem, grupą lub jednostką. Manifestuje się ona w wymiarze doktrynalnym (doktryna, wiara), w czynnościach religijnych (np. kult czy rytuały), w sferze społeczno-organizacyjnej (wspólnota religijna, np. Kościół) i w sferze duchowości indywidualnej (m.in. mistyka).

                                                    > > > > > > > Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?

                                                    > > > > > > Nie wiem, kto ją układał.
                                                    > > > > > > TAK WŁAŚNIE TO ROZUMIE BARDZO WIELE LUDZI.

                                                    > > > > > :) Aha, nie wiesz ..... cóż mnie obchodzi, jak rozumie
                                                    > > > > > to pojęcie jakieś ogłupione stado ludzi, którzy za swoje
                                                    > > > > > uznają zdanie wyczytane z wikipedii, czy usłyszane
                                                    > > > > > w telewizorze, bo własnego nie posiadają :)

                                                    > > Napisałeś:
                                                    > > 1) że nie wiesz, kto tę definicję ułożył, a potem
                                                    > > 2) że wiesz?
                                                    > > Przecież to sprzeczne.
                                                    >
                                                    > W którym miejscu napisałem, że wiem kto tę definicję ułożył, kłamco ???

                                                    Wyraźnie widzę to powyżej, pytanie: "Czyja to definicja, przez kogo ułożona ?" Jeśli pytasz, KTO to ułożył i CZYJE to jest, to znaczy, że nie wiesz. Pytasz, bo nie wiesz. Po to się zadaje pytania, żeby się dowiedzieć. U Ciebie to jest jakoś na odwrót i znów alogicznie? Pytasz wtedy, gdy wiesz? Jesteś dziwnym człowiekiem.

                                                    > > Uzasadnij, że ci ludzie są tacy, jakimi ich opisujesz.
                                                    > > Brak uzasadnienia to będzie kolejny dowód
                                                    > > na to, że kłamałeś.

                                                    > To proste - przecież to ty wklejasz definicje i cytaty napisane przez innych :)

                                                    Wklejam, by uwiarygodnić wiedzę, którą Ci przekazuję, a której ty nie posiadałeś dotąd. To moja misja - edukacja mojego przyjaciela.

                                                    > > Heniu, dlaczego ci ludzie tacy są i SKĄD wiesz, że tak jest?

                                                    > Przecież już jakiś czas z tobą polemizuję, więc znam twój sposób postępowania.

                                                    > > > > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika.
                                                    > > > > Co Cię obchodzą inni ludzie.

                                                    > > > Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! ....
                                                    > > > ale czego można się spodziewać po ateiście ...

                                                    Po takim jak ja ateiście - samych dobrych rzeczy. :) Po takim jak Ty teiście, samych uczynków chrześcijańskich. Definiujesz "chrześcijaństwo" każdym swoim zdaniem.

                                                    > > Definicje - nie wiedziałeś (powyżej jest dowód)
                                                    >
                                                    > Kłamiesz, powyżej napisałem, że nie obchodzi mnie rozumowanie
                                                    > ogłupionych ludzi, nie mających własnego zdania, a nie definicje.

                                                    Pytałeś o definicję na górze tego posta, czy nie pytałeś? Spójrz do góry. O, tam...

                                                    > > Logika - dwie sprzeczne wypowiedzi.
                                                    >
                                                    > Które moje wypowiedzi uważasz za sprzeczne ?

                                                    Raz mówisz, że wierzysz, a potem, że nie wierzysz. To sprzeczność. Albo huśtawka poglądowa, z tym że to objaw chorobowy, poważniejsza sprawa.

                                                    > > Ludzie - obmówiłeś ich, choć tego nie uzasadniasz.
                                                    >
                                                    > Nie ludzie, lecz rozumowanie a raczej jego brak.

                                                    No to uzasadnij, że należy tych ludzi takimi epitetami nazywać. Udowodnij to.

                                                    > > Wszystko to prawda. A Ty jesteś kłamcą.
                                                    >
                                                    > W czym minąłem się z prawdą ???

                                                    Ciągle się z nią mijasz. Zaryzykowałbym tezę, że nigdy się z nią nie spotykasz, ale mogłoby to być ociupinkę niesprawiedliwe.

                                                    > > > > Sama kwintesencja religijnego ogłupienia -
                                                    > > > > czysty dogmat i zero refleksji.

                                                    > > > Jaki dogmat masz na myśli
                                                    > > > (o ile jest to właściwe słowo dla procesów zachodzących
                                                    > > > w twoim mózgu, lub tym co po nim pozostało) ?
                                                    > > > O jakiej refleksji prawisz ?
                                                    > >
                                                    > > Dogmat? Przecież w religii wszystko jest dogmatem,
                                                    > > bo na nic nie ma normalnego,
                                                    > > logicznego, powtarzalnego dowodu.
                                                    >
                                                    > Religia nie jest nauką.

                                                    No to nie wolno jej mówić niczego na temat świata, bo świat opisuje nauka. Religia nie może być konkurencją dla nauki, prawda? Bo są rozłączne.

                                                    > Nauka również nie ma "powtarzalnego dowodu" na
                                                    > sprawiedliwość, piękno, dobro, miłość itd.

                                                    Abstrakcji się nie dowodzi, heniutku. Kto Cię wpuścił w maliny tą sugestią? Nie rób tego więcej. Obiecasz. Koniecznie obiecaj mi to. Dopilnuje tego. Właśnie tego z tą sprawiedliwością itp.

                                                    > Nauka i religia uzupełniają się, lecz nie są tym samym.

                                                    Nie uzupełniają się.
                                                    Działają na różnych obszarach.
                                                    Jedna jest logiczna, a druga chaotyczna.

                                                    > > > :) Pocieszne i infantylne te twoje refleksje,
                                                    > > > ale cóż nie każdego Bóg obdarzył mądrością :(

                                                    > > Jeśli ktoś czeka na obdarowanie przez boga,
                                                    > > to potem ma takie efekty jak Ty. Najpierw bóg musi istnieć,
                                                    > > a dopiero potem mógłby obdarować.
                                                    > > Jak widać na przykładzie - nie istnieje i jest
                                                    > > to dowód tego nieistnienia. :)
                                                    >
                                                    > Przecież ja nigdy nie twierdziłem, że jakiś bóg istnieje,
                                                    > więc mi tego nie wmawiaj.

                                                    Toteż i nie zostałeś obdarowany. Nieistniejący nie mógłby tego zrobić, prawda? Piękny dowód, przyjacielu.

                                                    > > Nie trzeba być świadomym, żeby ignorować.
                                                    > > Wygląda to na Twoją ignorancję w sprawie ignorowania.

                                                    > Ależ, aby ignorować coś, to trzeba być tego świadomym,
                                                    > że to cię nie interesuje - zajrzyj do swojej "biblii" :)

                                                    Zaglądam: ignorować (język polski) czasownik przechodni (1.1) pomijać, nie zwracać uwagi No i nie ma tu tego, co sugerujesz.

                                                    > > > > Proponuję nas łącznie nazywać jednak ateistami.
                                                    > > >
                                                    > > > Kto tak proponuje ? ..... chyba ktoś chory na umyśle :)
                                                    > >
                                                    > > Ja proponuję. Literówka - poprawiłem ją (ą na ę).
                                                    >
                                                    > Aha, ty proponujesz - no to nazywaj.

                                                    Nie muszę, było nazwane już dawno temu.

                                                    > > > Aha, czyli wmawiasz, że ateiści wybierają idee bezideowo ?
                                                    > > > ....... tak po prostu, tylko tą jedną "ignorują" ?
                                                    > >
                                                    > > Ateista nic nie musi wybierać. Ignoruje o jednego
                                                    > > boga więcej niż Ty. Ty innych
                                                    > > bogów CZYNNIE nie ignorujesz.
                                                    >
                                                    > Nie wiem o jakim bogu (...)

                                                    Wykręt.

                                                    > > Pytałem Cię, jak to jest, że jednocześnie wierzysz i nie wierzysz?
                                                    > > Czy jesteś teistą, czy ateistą, czy oboma naraz?
                                                    >
                                                    > Jak każdy w jedne rzeczy wierzę, a w inne nie.

                                                    Wykręt. :) Czy jesteś teistą, czy ateistą, czy oboma naraz?
                                                    I już proszę bez wykrętów.
                                                  • karbat Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 04:20
                                                    grgkh, najwazniejsze to wiedziec z kim , z jakimi przyjaciolmi sie ma do czynienia.

                                                    zadajasz sie klamca , malym oszustem , plagiatorem enrque111 .
                                                    robi ci frajde pisanie z wierca/ niewierca, klepiacym w kolo ta swoje mantry
                                                    na pozimie kleryka z nizszej klasy seminarium ....

                                                    nie odnosisz wrazenia , ze piszesz z wiecej niz jedna osoba pod enrque111 . p. styl .

                                                    enrque111 nie pisze w swoich wpisach wszystkich textow samodzielnie .
                                                    to az bije po oczach. kopiuje texty podajac je za swoje . nie zaznacza cytatu.
                                                    nie podaje linku. normalnie oszukuje . ciekawe jaka religia go tego nauczyla .

                                                    wpis enrque111 . przyklad, ze potrafi kopiowac - podajac to za swoja wypowiedz :

                                                    piratbooks.ru/read.php?id=225930

                                                    czym sie zajmuje , kim jest osoba zmuszona korzystac z rosyjskiej bezplatnej biblioteki . plagiator - enrque111. moim przyjacielem to on raczej nie bedzie.
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 11:27
                                                    karbat napisał:

                                                    > grgkh, najwazniejsze to wiedziec z kim , z jakimi przyjaciolmi sie ma do czynie
                                                    > nia.

                                                    Spokojnie Karbat.
                                                    Grgkh nawet chasyda nazywa przyjacielem.Czy uznaje ich za przyjaciól? Szczerze wątpię.
                                                    Ja też czasami z tych pólgłówków robię sobie cyrk.Ale tylko czasami,"od swięta".
                                                    Ciebie natomiast,trochę się boję.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 15:28
                                                    karbat napisał:

                                                    > grgkh, najwazniejsze to wiedziec z kim , z jakimi przyjaciolmi sie ma do czynienia.
                                                    >
                                                    > zadajasz sie klamca , malym oszustem , plagiatorem enrque111 .
                                                    > robi ci frajde pisanie z wierca/ niewierca, klepiacym w kolo ta swoje mantry
                                                    > na pozimie kleryka z nizszej klasy seminarium ....
                                                    >
                                                    > nie odnosisz wrazenia , ze piszesz z wiecej niz jedna osoba pod enrque111 . p.styl .

                                                    Schlebiasz mi biedny krawacie, aż zaczynam się rumienić :)
                                                    Bóg zapłać za dobre słowo, ale niestety nie jestem klerykiem żadnego seminarium i nigdy nie byłem (cóż - grzechy młodości), Bóg zapłać również za tak wysokie mniemanie o moim pisarstwie, że widzisz mnie jako „legion” :)))

                                                    > enrque111 nie pisze w swoich wpisach wszystkich textow samodzielnie .
                                                    > to az bije po oczach. kopiuje texty podajac je za swoje . nie zaznacza cytatu.
                                                    > nie podaje linku. normalnie oszukuje . ciekawe jaka religia go tego nauczyla .

                                                    Może podasz teksty, które rzekomo „kopiuję” ? - będę ci wdzięczny (zmówię za ciebie zdrowaśkę) :))

                                                    > wpis enrque111 . przyklad, ze potrafi kopiowac - podajac to za swoja wypowiedz:
                                                    >
                                                    > piratbooks.ru/read.php?id=225930

                                                    Jakie zdanie biedny krawacie stamtąd skopiowałem ???
                                                    Ale dziękuję ci za ten link – nawet tak nędzna istota, jak ty potrafi czasem być pomocna, bardzo ciekawa stronka i z pewnością mi się kiedyś przyda (sam nie mam czasu aby dotrzeć do wszystkich interesujących stron) :)

                                                    > czym sie zajmuje , kim jest osoba zmuszona korzystac z rosyjskiej bezplatnej bi
                                                    > blioteki . plagiator - enrque111. moim przyjacielem to on raczej nie bedzie.

                                                    Nie liczę biedaku na twoją przyjaźń, choć moją masz zapewnioną :))))
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 15:18
                                                    grgkh napisał:

                                                    > > > enrque111 napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > grgkh napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > Napisałeś:
                                                    > > > 1) że nie wiesz, kto tę definicję ułożył, a potem
                                                    > > > 2) że wiesz?
                                                    > > > Przecież to sprzeczne.
                                                    > >
                                                    > > W którym miejscu napisałem, że wiem kto tę definicję ułożył, kłamco ???
                                                    >
                                                    > Wyraźnie widzę to powyżej, pytanie: "Czyja to definicja, przez kogo ułożona
                                                    > ?"
                                                    Jeśli pytasz, KTO to ułożył i CZYJE to jest, to znaczy, że nie wiesz. Py
                                                    > tasz, bo nie wiesz. Po to się zadaje pytania, żeby się dowiedzieć. U Ciebie to
                                                    > jest jakoś na odwrót i znów alogicznie? Pytasz wtedy, gdy wiesz? Jesteś dziwnym
                                                    > człowiekiem.

                                                    Co ty bredzisz ? Przecież w swoim punkcie 2) wmawiasz mi, że wiem kto ułożył tę definicję, a w punkcie 1) piszesz, że nie wiem, by podsumować, że to jest sprzeczność – tak, jest, ale twoja, ponieważ ja nigdzie nie napisałem, że wiem, a zatem logicznie zapytałem ciebie, kto napisał definicję, którą zamieściłeś – teraz zaś strugasz wariata :))))
                                                    Łżesz, mataczysz i wywijasz dziecinne numery – możesz to robić z ateistycznymi mikrocefalami z tego forum ale nie ze mną :)

                                                    > > > Uzasadnij, że ci ludzie są tacy, jakimi ich opisujesz.
                                                    > > > Brak uzasadnienia to będzie kolejny dowód
                                                    > > > na to, że kłamałeś.
                                                    >
                                                    > > To proste - przecież to ty wklejasz definicje i cytaty napisane przez innych :)
                                                    >
                                                    > Wklejam, by uwiarygodnić wiedzę, którą Ci przekazuję, a której ty nie posiadałeś
                                                    > dotąd. To moja misja - edukacja mojego przyjaciela.

                                                    Ale problem w tym, że nie jest to żadna wiedza naukowa, tylko czyjeś (anonimowe) wyobrażenie. Edukować się powinieneś najpierw sam, aby móc wychodzić z tym do innych – teraz jedynie się ośmieszasz, ale co mi tam ….. też mi to pasuje :)

                                                    > > > > > Co Cię obchodzą definicje. Co Cie obchodzi logika.
                                                    > > > > > Co Cię obchodzą inni ludzie.
                                                    >
                                                    > > > > Nigdy tak nie powiedziałem więc nie kłam ! ....
                                                    > > > > ale czego można się spodziewać po ateiście ...
                                                    >
                                                    > Po takim jak ja ateiście - samych dobrych rzeczy. :) Po takim jak Ty teiście, s
                                                    > amych uczynków chrześcijańskich. Definiujesz "chrześcijaństwo" każdym swoim zda
                                                    > niem.

                                                    :) Twoje wyobrażenia nie mają w tym wypadku najmniejszego znaczenia.

                                                    > > > Definicje - nie wiedziałeś (powyżej jest dowód)
                                                    > >
                                                    > > Kłamiesz, powyżej napisałem, że nie obchodzi mnie rozumowanie
                                                    > > ogłupionych ludzi, nie mających własnego zdania, a nie definicje.
                                                    >
                                                    > Pytałeś o definicję na górze tego posta, czy nie pytałeś? Spójrz do góry. O, tam...

                                                    To ty łgarzu pisałeś o definicji, a nie ja – w którym miejscu napisałem, że „definicje mnie nie obchodzą” ? – zacytuj !

                                                    > > > Logika - dwie sprzeczne wypowiedzi.
                                                    > >
                                                    > > Które moje wypowiedzi uważasz za sprzeczne ?
                                                    >
                                                    > Raz mówisz, że wierzysz, a potem, że nie wierzysz. To sprzeczność. Albo huśtawk
                                                    > a poglądowa, z tym że to objaw chorobowy, poważniejsza sprawa.

                                                    Tobie trzeba jak dziecku. Raz piszę, że wierzę w coś, lub kogoś, a innym razem piszę, że w coś lub kogoś nie wierzę, co nie znaczy, że piszę w każdym z tych przypadków o tym samym. Mogę wierzyć np. w „anioła stróża” a nie wierzyć w „ewolucję gatunków”, a więc muszę w pierwszym przypadku napisać, że wierzę, a w drugim, że nie.
                                                    Jeśli zaś wmawiasz mi, że napisałem o tym samym, raz, że wierzę, a drugi, że nie wierzę, to udowodnij to, zacytuj, podaj link do tych wypowiedzi ???
                                                    Jeśli tego nie uczynisz, to jesteś notorycznym kłamcą, co wciąż udowadniam :)

                                                    > > > Ludzie - obmówiłeś ich, choć tego nie uzasadniasz.
                                                    > >
                                                    > > Nie ludzie, lecz rozumowanie a raczej jego brak.
                                                    >
                                                    > No to uzasadnij, że należy tych ludzi takimi epitetami nazywać. Udowodnij to.

                                                    Proszę cię bardzo – mędrek, który jest autorem tej definicji myli np. doktrynę z wiarą (utożsamiając je) oraz wypisuje coś o „sferze boskiej”, która nie występuje we wszystkich religiach, nie podaje etymologii, ani genezy, a przede wszystkim nie uwzględnia religii jako formy świadomości społecznej. Ludzie, którzy zabierają się za wypisywanie definicji, powinni problem zgłębić kompleksowo, a nie bezmyślnie kompilować przypadkowo znalezione opisy religii. Dlatego właśnie napisałem, że tacy ludzie charakteryzują się brakiem logicznego rozumowania i są ogłupieni.

                                                    > > > Wszystko to prawda. A Ty jesteś kłamcą.
                                                    > >
                                                    > > W czym minąłem się z prawdą ???
                                                    >
                                                    > Ciągle się z nią mijasz. Zaryzykowałbym tezę, że nigdy się z nią nie spotykasz,
                                                    > ale mogłoby to być ociupinkę niesprawiedliwe.

                                                    Czekam na dowody, a nie pustą gadaninę :)

                                                    > > Religia nie jest nauką.
                                                    >
                                                    > No to nie wolno jej mówić niczego na temat świata, bo świat opisuje nauka. Reli
                                                    > gia nie może być konkurencją dla nauki, prawda? Bo są rozłączne.

                                                    A dlaczego nie wolno, kto zabrania ??? Najpierw była religia i ona właśnie opisywała świat, zanim jeszcze ktokolwiek zabrał się za naukę. Później również nauka funkcjonowała jako część religii. Zacznij lepiej się uczyć, zamiast wypisywać ucieszne dyrdymały.

                                                    > > Nauka również nie ma "powtarzalnego dowodu" na
                                                    > > sprawiedliwość, piękno, dobro, miłość itd.
                                                    >
                                                    > Abstrakcji się nie dowodzi, heniutku. Kto Cię wpuścił w maliny tą sugestią? Nie
                                                    > rób tego więcej. Obiecasz. Koniecznie obiecaj mi to. Dopilnuje tego. Właśnie t
                                                    > ego z tą sprawiedliwością itp.

                                                    Abstrakcja jest w naszym życiu, funkcjonuje jako bardzo ważny jego element i nawet różne teorie naukowe bez niej nie potrafią się obyć, więc nie wypisuj głupot. Czy np. informacja jest abstrakcją, czy nie jest ?

                                                    > > Nauka i religia uzupełniają się, lecz nie są tym samym.
                                                    >
                                                    > Nie uzupełniają się.
                                                    > Działają na różnych obszarach.
                                                    > Jedna jest logiczna, a druga chaotyczna.

                                                    Mało wiesz albo nic nie rozumiesz. Podawałem ci już religijne dogmaty ateistów, które uważane są przez nich za „naukowe” (wielki samopał, ewolucja itd.) Religia stymulowała zawsze naukę, a nauka wyjaśniała teologiczne stwierdzenia.

                                                    > > > Jeśli ktoś czeka na obdarowanie przez boga,
                                                    > > > to potem ma takie efekty jak Ty. Najpierw bóg musi istnieć,
                                                    > > > a dopiero potem mógłby obdarować.
                                                    > > > Jak widać na przykładzie - nie istnieje i jest
                                                    > > > to dowód tego nieistnienia. :)
                                                    > >
                                                    > > Przecież ja nigdy nie twierdziłem, że jakiś bóg istnieje,
                                                    > > więc mi tego nie wmawiaj.
                                                    >
                                                    > Toteż i nie zostałeś obdarowany. Nieistniejący nie mógłby tego zrobić, prawda?
                                                    > Piękny dowód, przyjacielu.

                                                    Dowód na co ?

                                                    > > > Nie trzeba być świadomym, żeby ignorować.
                                                    > > > Wygląda to na Twoją ignorancję w sprawie ignorowania.
                                                    >
                                                    > > Ależ, aby ignorować coś, to trzeba być tego świadomym,
                                                    > > że to cię nie interesuje - zajrzyj do swojej "biblii" :)
                                                    >
                                                    > Zaglądam: ignorować (j
                                                    > ęzyk polski) czasownik przechodni (1.1) pomijać, nie zwracać uwagi
                                                    No i n
                                                    > ie ma tu tego, co sugerujesz.

                                                    Znowu chełpisz się własną głupotą :)
                                                    Aby nie zwracać uwagi trzeba tą uwagę posiadać, aby pominąć coś to trzeba wiedzieć, że nie jest to warte uwagi. Zwykle jest to wynikiem wiedzy lub jej braku. Będąc w lesie zbieram tylko te grzyby, które znam – pomijam, ignoruję te (być może bardziej wartościowe i smaczne), których nie znam oraz takie, o których wiem (jestem świadomy), że są trujące.

                                                    > &#
                                        • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 21:12
                                          enrque111 napisał:


                                          > Dogmaty wywodzą się z wiedzy i wiary, podobnie jak twoje (oparte jednak bardzie
                                          > j na wierze niż wiedzy) dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)

                                          Akurat te wasze dogmaty wzięły się z waszych sprzecznych z biblią tradycji
                                        • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 00:41
                                          enrque111 napisał:

                                          > grgkh napisał: 12:26
                                          >
                                          > > enrque111 napisał:
                                          > >
                                          > > > piwi77.0 napisał:
                                          > > >
                                          > > > > Jednak nie oczekuj, że teraz coś obiecam.
                                          > > >
                                          > > > Nie oczekuję lecz zachęcam do myślenia i zgłębiania wiedzy.
                                          > >
                                          > > Dogmat NIE JEST WIEDZĄ. :) Myślenie wyklucza dogmatyzm.
                                          >
                                          > Dogmaty wywodzą się z wiedzy i wiary,

                                          Dogmat nie wywodzi się z wiedzy. Dogmat jest ustalany według własnego widzimisię.

                                          > podobnie jak twoje (oparte jednak bardzie
                                          > j na wierze niż wiedzy)

                                          O "moim" nie mówimy i nie będziemy mówili. Mówimy o Twoim założeniu, które jest fałszywe.

                                          Dogmat, że bóg istnieje nie ma dowodu prawdziwości. I to jest fałsz.

                                          > dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)

                                          A co Cię obchodzi powstanie świata, życia lub człowieka? Mówimy o dogmacie religijnym, którego prawdziwości nie udowodniłeś.
                                          • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:09
                                            grgkh napisał:

                                            > Dogmat nie wywodzi się z wiedzy. Dogmat jest ustalany według własnego widzimisię.

                                            Cieszę się, że tak myślisz o dogmacie „wielkiego wybuchu”, czy „ewolucji gatunków” :)

                                            > > podobnie jak twoje (oparte jednak bardziej na wierze niż wiedzy)
                                            >
                                            > O "moim" nie mówimy i nie będziemy mówili. Mówimy o Twoim założeniu, które jest
                                            > fałszywe.

                                            Nikt jeszcze nie dowiódł, że to co powiedziałem jest fałszywe, natomiast ja wielokrotnie dowiodłem, że to co ty bredzisz w swoich tekstach jest schizofrenicznym bajaniem :)

                                            > Dogmat, że bóg istnieje nie ma dowodu prawdziwości. I to jest fałsz.

                                            Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”, wręcz przeciwnie, zawsze cię przekonywałem, że żadnych bogów nie ma, a ci którzy to głoszą mówią tak o demonach.

                                            > > dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)
                                            >
                                            > A co Cię obchodzi powstanie świata, życia lub człowieka? Mówimy o dogmacie reli
                                            > gijnym, którego prawdziwości nie udowodniłeś.

                                            O jakim dogmacie ? Powstanie świata, życia i człowieka obchodzi nas obu – ty uznajesz za dogmat to, że Wszechświat powstał w wyniku samopału, życie samoistnie wykluło się z martwego atomu, a człowiek wykształcił się z ameby :))))
                                            • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:00
                                              enrque111 napisał:

                                              > grgkh napisał:
                                              >
                                              > > Dogmat nie wywodzi się z wiedzy. Dogmat jest ustalany według własnego wid
                                              > zimisię.
                                              >
                                              > Cieszę się, że tak myślisz o dogmacie „wielkiego wybuchu”, czy R
                                              > 22;ewolucji gatunków” :)

                                              WW nie jest dogmatem. WW to naukowy opis pewnego stanu w historii Wszechświata. Jeśli uda się go podważyć, to nauka go odrzuci. Zrób to, będziesz sławny.

                                              > > > podobnie jak twoje (oparte jednak bardziej na wierze niż wiedzy)
                                              > >
                                              > > O "moim" nie mówimy i nie będziemy mówili. Mówimy o Twoim założeniu, któr
                                              > e jest
                                              > > fałszywe.
                                              >
                                              > Nikt jeszcze nie dowiódł, że to co powiedziałem jest fałszywe, natomiast ja wie
                                              > lokrotnie dowiodłem, że to co ty bredzisz w swoich tekstach jest schizofreniczn
                                              > ym bajaniem :)

                                              Hipoteza istnienia boga jest uznawana za prawdziwą, choć nie ma na to dowodu. I właśnie w tej chwili dowiodłem, że to, co powiedziałeś jest fałszywe.

                                              > > Dogmat, że bóg istnieje nie ma dowodu prawdziwości. I to jest fałsz.
                                              >
                                              > Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”,

                                              Paranoja w Twoim wydaniu? :)

                                              > > > dotyczące powstania Wszechświata, życia i człowieka :)
                                              > >
                                              > > A co Cię obchodzi powstanie świata, życia lub człowieka?
                                              > > Mówimy o dogmacie religijnym, którego
                                              > > prawdziwości nie udowodniłeś.
                                              >
                                              > O jakim dogmacie ? Powstanie świata, życia i człowieka obchodzi nas obu –
                                              > ty uznajesz za dogmat to, że Wszechświat powstał w wyniku samopału, życie samo
                                              > istnie wykluło się z martwego atomu, a człowiek wykształcił się z ameby :))))
                                              >

                                              Najpierw musisz potwierdzić, że Twój bóg istnieje. Dopiero potem będzie Ci wolno budować na prawdziwości tej hipotezy następne hipotezy.
                                              • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:26
                                                grgkh napisał:

                                                > WW nie jest dogmatem. WW to naukowy opis pewnego stanu w historii Wszechświata.
                                                > Jeśli uda się go podważyć, to nauka go odrzuci. Zrób to, będziesz sławny.

                                                Jest dogmatem, ponieważ nie ma żadnego dowodu, że był to "samopał", a czy ów "opis" jest naukowy, czy pseudonaukowy, to tylko semantyka.

                                                > Hipoteza istnienia boga jest uznawana za prawdziwą, choć nie ma na to dowodu. I
                                                > właśnie w tej chwili dowiodłem, że to, co powiedziałeś jest fałszywe.

                                                Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa "hipotezy istnienia boga", jeśli jest inaczej, to udowodnij to, podaj nazwiska naukowców, którzy to czynią - jakoś nie doczekałem się jeszcze tego od ciebie :)

                                                > > Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”,
                                                >
                                                > Paranoja w Twoim wydaniu? :)

                                                To przecież ty dowodzisz, że masz jakąś paranoję na temat "boga" - ja próbuję (na razie bezskutecznie) wybić ci ją z chorego łba :))))

                                                > > ty uznajesz za dogmat to, że Wszechświat powstał w wyniku samopału, życie samo
                                                > > istnie wykluło się z martwego atomu, a człowiek wykształcił się z ameby :))))
                                                > >
                                                >
                                                > Najpierw musisz potwierdzić, że Twój bóg istnieje. Dopiero potem będzie Ci woln
                                                > o budować na prawdziwości tej hipotezy następne hipotezy.

                                                Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.
                                                • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:53
                                                  enrque111 napisał:

                                                  Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa "hipotezy istnienia boga", jeś
                                                  > li jest inaczej, to udowodnij to, podaj nazwiska naukowców, którzy to czynią -
                                                  > jakoś nie doczekałem się jeszcze tego od ciebie :)

                                                  Nikt ? to oddawać chamy te miliony jakie poszły na KUL i waszych teologów . Teologia ,mówi to ci coś nieuku parafialny ??

                                                  Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na my
                                                  > śli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                  Eniu jak już jesteś po tej pracy w pieczarkarni gdzieś w Holandii to zamiast czytać pismo zapewne pijesz te tanie wina z kartonu , a szkoda czas mógłbyś poświecić panu i jego księdze , w której mowa o bogach choćby w dekalogu !!

                                                  A Bóg powiedział wszystkie te słowa, mówiąc: "Jam jest Jehowa, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewolników. Nie wolno ci mieć żadnych innych bogów na przekór mojemu obliczu.
                                                • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:02
                                                  enrque111 napisał:

                                                  > grgkh napisał:
                                                  >
                                                  > > WW nie jest dogmatem.
                                                  > > WW to naukowy opis pewnego stanu w historii
                                                  > > Wszechświata.
                                                  > > Jeśli uda się go podważyć, to nauka go odrzuci. Zrób to, będziesz sławny.
                                                  >
                                                  > Jest dogmatem, ponieważ nie ma żadnego dowodu, że był to "samopał", a czy ów "o
                                                  > pis" jest naukowy, czy pseudonaukowy, to tylko semantyka.

                                                  WW nie SPOWODOWAŁ powstania wszechświata - to opis stanu fizycznego jednego z etapów jego historii oparty na modelu matematycznych jednej z teorii opisującej go. To czysta matematyka.

                                                  Świat powstał bez przyczyny, a jego działanie opiera się na matematycznym modelu. Teorie, które proponuje nauka są tylko PROPOZYCJAMI. Nauka nie posługuje się dogmatami czyli prawdami absolutnymi.

                                                  > > Hipoteza istnienia boga jest uznawana za prawdziwą,
                                                  > > choć nie ma na to dowodu. I właśnie w tej chwili dowiodłem,
                                                  > > że to, co powiedziałeś jest fałszywe.
                                                  >
                                                  > Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa
                                                  > "hipotezy istnienia boga",

                                                  I tak właśnie w tej chwili określiłeś przymiotnikiem sam siebie - jesteś nierozsądny.

                                                  Ja nie rozważam takiej hipotezy,
                                                  a Ty ją rozważasz i przyjąłeś bez dowodu za prawdziwą.

                                                  > jeśli jest inaczej, to udowodnij to, podaj nazwiska naukowców, którzy to czynią -
                                                  > jakoś nie doczekałem się jeszcze tego od ciebie :)

                                                  Hipoteza istnienia boga jest Twoja i jeśli chcesz ja traktować jako prawdę, powinieneś udowodnić to. Brak dowodu to dowód na coś innego - że jesteś "nierozsądny".

                                                  > > > Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”,
                                                  > >
                                                  > > Paranoja w Twoim wydaniu? :)
                                                  >
                                                  > To przecież ty dowodzisz, że masz jakąś paranoję
                                                  > na temat "boga" - ja próbuję (na razie bezskutecznie)
                                                  > wybić ci ją z chorego łba :))))

                                                  Spokojnie, heniu... :) Wykonujemy na tym forum pewne zadanie - wspólnie czytelnikom "wybijamy z głowy" wiarę w jednego z bogów.


                                                  > > > ty uznajesz za dogmat to, że Wszechświat powstał
                                                  > > > w wyniku samopału, życie samoistnie wykluło się
                                                  > > > z martwego atomu, a człowiek wykształcił się z ameby :))))

                                                  > > Najpierw musisz potwierdzić, że Twój bóg istnieje.
                                                  > > Dopiero potem będzie Ci wolno budować na prawdziwości
                                                  > > tej hipotezy następne hipotezy.

                                                  > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,

                                                  Jak zwykle niewiele wiesz i wciąż to podkreślasz. Zabawne.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:22
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > WW nie jest dogmatem.
                                                    > > > WW to naukowy opis pewnego stanu w historii
                                                    > > > Wszechświata.
                                                    > > > Jeśli uda się go podważyć, to nauka go odrzuci. Zrób to, będziesz s
                                                    > ławny.
                                                    > >
                                                    > > Jest dogmatem, ponieważ nie ma żadnego dowodu, że był to "samopał", a czy ów
                                                    > > "opis" jest naukowy, czy pseudonaukowy, to tylko semantyka.
                                                    >
                                                    > WW nie SPOWODOWAŁ powstania wszechświata - to opis stanu fizycznego jednego z e
                                                    > tapów jego historii oparty na modelu matematycznych jednej z teorii opisującej
                                                    > go. To czysta matematyka.

                                                    Matematyka, podobnie jak fizyka jest narzędziem (logicznym), które samo, z niczego nie powstało - są to narzędzia dane nam przez Boga, abyśmy mogli poznawać rzeczywistość materialną, w której się poruszamy. Czyżbyś twierdził, że prawa matematyki i fizyki samoistnie wyłoniły się z chaosu ?

                                                    > Świat powstał bez przyczyny, a jego działanie opiera się na matematycznym model
                                                    > u. Teorie, które proponuje nauka są tylko PROPOZYCJAMI. Nauka nie posługuje się
                                                    > dogmatami czyli prawdami absolutnymi.

                                                    Ponieważ nie do tego służy nauka. Tak, jak np. szkło powiększające nie mówi kto je skonstruował, kiedy i w jakim celu.
                                                    Nic nie powstaje bez przyczyny - wszystko ma swoją przyczynę, możemy jej chwilowo nie znać, ale ona jest.

                                                    > > Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa
                                                    > > "hipotezy istnienia boga",
                                                    >
                                                    > I tak właśnie w tej chwili określiłeś przymiotnikiem sam siebie - jesteś nieroz
                                                    > sądny.

                                                    Dlaczego ?

                                                    > Ja nie rozważam takiej hipotezy,
                                                    > a Ty ją rozważasz i przyjąłeś bez dowodu za prawdziwą.

                                                    Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???

                                                    > > jeśli jest inaczej, to udowodnij to, podaj nazwiska naukowców, którzy to
                                                    > czynią -
                                                    > > jakoś nie doczekałem się jeszcze tego od ciebie :)
                                                    >
                                                    > Hipoteza istnienia boga jest Twoja i jeśli chcesz ja traktować jako prawdę, pow
                                                    > inieneś udowodnić to. Brak dowodu to dowód na coś innego - że jesteś "nierozsądny".

                                                    Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało tego - zawsze cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)

                                                    > > > > Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje”
                                                    > ,
                                                    > > >
                                                    > > > Paranoja w Twoim wydaniu? :)
                                                    > >
                                                    > > To przecież ty dowodzisz, że masz jakąś paranoję
                                                    > > na temat "boga" - ja próbuję (na razie bezskutecznie)
                                                    > > wybić ci ją z chorego łba :))))
                                                    >
                                                    > Spokojnie, heniu... :) Wykonujemy na tym forum pewne zadanie - wspólnie czyteln
                                                    > ikom "wybijamy z głowy" wiarę w jednego z bogów.

                                                    Jestem jak zwykle bardzo spokojny - nie ma żadnych bogów.

                                                    > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,
                                                    >
                                                    > Jak zwykle niewiele wiesz i wciąż to podkreślasz. Zabawne.

                                                    :) Trudno żebym znał twoje paranoje :)
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:34
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???

                                                    > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)

                                                    Czy uważasz, że Bóg nie istnieje? Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawdziwą?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 12:17
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???
                                                    >
                                                    > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    >
                                                    > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje? Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawd
                                                    > ziwą?

                                                    Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje. Nie ma „hipotezy istnienia Boga”, ponieważ żaden z naukowców takiej nie stawia próbując jej dowieść (hipoteza jest przypuszczeniem naukowym). Twierdzenie, że Bóg istnieje wynika z rozumu i logiki, popartej faktami. Chyba nie podejrzewasz swojej matki o kłamstwo, gdy mówi np., że wróciła z pracy – wierzysz jej na podstawie logiki i faktów: nie jest na urlopie, nie jest na zwolnieniu, mamy dzień powszedni, codziennie chodzi do pracy, pieniądze wpływają na jej konto, czasami przychodzą do niej koleżanki z pracy itd...
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 17:43
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnien
                                                    > ia boga" ???
                                                    > >
                                                    > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało t
                                                    > ego - zawsze
                                                    > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > >
                                                    > > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje? Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za
                                                    > prawd
                                                    > > ziwą?
                                                    >
                                                    > Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje.

                                                    Że istnieje bóg o imieniu Bóg?

                                                    Bóg lub bóstwo – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 18:26
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > bookworm napisał:
                                                    > >
                                                    > > > enrque111 napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę i
                                                    > stnien
                                                    > > ia boga" ???
                                                    > > >
                                                    > > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy,
                                                    > mało t
                                                    > > ego - zawsze
                                                    > > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > > >
                                                    > > > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje? Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawdziwą?
                                                    > >
                                                    > > Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje.
                                                    >
                                                    > Że istnieje bóg o imieniu Bóg?

                                                    Nie ma żadnego boga oprócz Boga.

                                                    > Bóg lub bóstwo – istota nadpr
                                                    > zyrodzona, której istnienie postuluje większość religii


                                                    :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 19:18
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > bookworm napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > enrque111 napisał:
                                                    > > > >
                                                    > > > > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek
                                                    > > > > > rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???
                                                    > > > >
                                                    > > > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem
                                                    > > > > > takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > > > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > > > >
                                                    > > > > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje?
                                                    > > > > Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawdziwą?

                                                    Nie zmieniaj - cwaniaczku :) - litery małej na dużą. Aaa, nakryłem Cię na prymitywnej manipulacji. :D

                                                    Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku, mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".

                                                    > > > Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje.
                                                    > >
                                                    > > Że istnieje bóg o imieniu Bóg?
                                                    >
                                                    > Nie ma żadnego boga oprócz Boga.

                                                    To Bóg nie jest bogiem?

                                                    Paranoja, gdzieś Ty zabrnął, przyjacielu miły?

                                                    > > Bóg lub bóstwo – istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii
                                                    >
                                                    > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?

                                                    Już raz na to odpowiedziałem. Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :);)

                                                    No to wtopa...
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 21:41
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > > > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem
                                                    > > > > > > takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > > > > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Czy uważasz, że Bóg nie istnieje?
                                                    > > > > > Czy uznajesz hipotezę istnienia Boga za prawdziwą?
                                                    >
                                                    > Nie zmieniaj - cwaniaczku :) - litery małej na dużą. Aaa, nakryłem Cię na prymi
                                                    > tywnej manipulacji. :D

                                                    O jakiej "manipulacji" prawisz ?

                                                    > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku, mój przyjacielu miły. Powyżej był "
                                                    > bóg" a nie "Bóg".

                                                    :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu" nie wspomniałem :)

                                                    > > > > Zawsze twierdziłem i twierdzę, że Bóg istnieje.
                                                    > > >
                                                    > > > Że istnieje bóg o imieniu Bóg?
                                                    > >
                                                    > > Nie ma żadnego boga oprócz Boga.
                                                    >
                                                    > To Bóg nie jest bogiem?

                                                    Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie jest.

                                                    > Paranoja, gdzieś Ty zabrnął, przyjacielu miły?

                                                    Na niniejsze forum, matecznik ateistycznych nieudaczników, ignorantów, nieuków i prymitywnych antyklerykałów :)

                                                    > > > Bóg lub bóstwo –
                                                    > istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii

                                                    > >
                                                    > > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?
                                                    >
                                                    > Już raz na to odpowiedziałem. Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :);)

                                                    Skoro już ją wcześniej zamieściłeś, to jaki jest cel ponownego jej przytaczania ? .... jednak masz amnezję, nic dziwnego, że zapominasz o różnych rzeczach.

                                                    > No to wtopa...

                                                    Szczerze ci współczuję :)
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 22:40
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:

                                                    > > Nie zmieniaj - cwaniaczku :) - litery małej na dużą.
                                                    > > Aaa, nakryłem Cię na prymitywnej manipulacji. :D
                                                    >
                                                    > O jakiej "manipulacji" prawisz ?
                                                    >
                                                    > > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku,
                                                    > > mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".
                                                    >
                                                    > :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu" nie wspomniałem :)

                                                    Zniekształcasz tekst mojego cytatu. Manipulujesz. Zapamiętałem sobie to.

                                                    > Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie jest.

                                                    No to Twój bóg też jest demonem, a Ty jesteś satanistą. :)

                                                    > > > > Bóg lub bóstwo - istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii
                                                    > > >
                                                    > > > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?
                                                    > >
                                                    > > Już raz na to odpowiedziałem. Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :);)
                                                    >
                                                    > Skoro już ją wcześniej zamieściłeś, to jaki jest cel ponownego jej przytaczania
                                                    > ? .... jednak masz amnezję, nic dziwnego, że zapominasz o różnych rzeczach.

                                                    Bo drugi raz pytasz. Nie pamiętałeś. Jesteś przemęczony. Odpocznij, heniutku.

                                                    > > No to wtopa...
                                                    >
                                                    > Szczerze ci współczuję :)

                                                    Szczerze mi współczujesz takiego przyjaciela. :)
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 23:07
                                                    grgkh napisał:

                                                    > > > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku,
                                                    > > > mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".
                                                    > >
                                                    > > :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu" nie wspomniałem :)
                                                    >
                                                    > Zniekształcasz tekst mojego cytatu. Manipulujesz. Zapamiętałem sobie to.

                                                    Z pamięcią masz podobne kłopoty jak z logiką.

                                                    > > Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie jest.
                                                    >
                                                    > No to Twój bóg też jest demonem, a Ty jesteś satanistą. :)

                                                    Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                    > > > > > Bóg lub bós
                                                    > two - istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii

                                                    > > > >
                                                    > > > > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?
                                                    > > >
                                                    > > > Już raz na to odpowiedziałem. Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :)
                                                    > >
                                                    > > Skoro już ją wcześniej zamieściłeś, to jaki jest cel ponownego jej przytaczania
                                                    > > ? .... jednak masz amnezję, nic dziwnego, że zapominasz o różnych rzeczach.
                                                    >
                                                    > Bo drugi raz pytasz. Nie pamiętałeś. Jesteś przemęczony. Odpocznij, heniutku.

                                                    Skoro już drugi raz wklejasz ten sam link, więc sądziłem, że już doszedłeś kto ta definicję ułożył, a tu nic - bardziej się staraj.

                                                    > > > No to wtopa...
                                                    > >
                                                    > > Szczerze ci współczuję :)
                                                    >
                                                    > Szczerze mi współczujesz takiego przyjaciela. :)

                                                    Nie znam twoich przyjaciół.
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 00:12
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > > > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku,
                                                    > > > > mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".
                                                    > > >
                                                    > > > :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu"
                                                    > > > nie wspomniałem :)
                                                    > >
                                                    > > Zniekształcasz tekst mojego cytatu. Manipulujesz. Zapamiętałem sobie to.
                                                    >
                                                    > Z pamięcią masz podobne kłopoty jak z logiką.

                                                    Zmieniłeś treść mojego cytatu - nie pisałem słowa bóg dużą literą.

                                                    > > > Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie jest.
                                                    > >
                                                    > > No to Twój bóg też jest demonem, a Ty jesteś satanistą. :)
                                                    >
                                                    > Nie wiem o jakim bogu z (...)

                                                    Mało wiesz, ale dużo gadasz. to bez sensu.

                                                    > > > > > > Bóg lub bóstwo - istota nadprzyrodzona, której istnienie postuluje większość religii

                                                    > > > > > :) czyja to definicja i kto ją ułożył ?

                                                    > > > > Już raz na to odpowiedziałem.
                                                    > > > > Odpowiedź jest w poprzednim poscie. :)

                                                    > > > Skoro już ją wcześniej zamieściłeś, to jaki jest cel
                                                    > > > ponownego jej przytaczania? .... jednak masz amnezję,
                                                    > > > nic dziwnego, że zapominasz o różnych rzeczach.

                                                    > > Bo drugi raz pytasz.

                                                    > Skoro już drugi raz wklejasz ten sam link, więc sądziłem, że już doszedłeś kto
                                                    > ta definicję ułożył, a tu nic - bardziej się staraj.

                                                    A na przyszłość, jak drugi raz napiszesz to samo, to mam nie reagować?
                                                    To po co to powtarzasz? Jesteś alogiczny.

                                                    > Nie znam twoich przyjaciół.

                                                    Chyba bym się nie odważył im osobiście Ciebie przedstawiać. Wystarczy forum.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 15:02
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > > > Ja używam ogólnej definicji boga, heniutku,
                                                    > > > > > mój przyjacielu miły. Powyżej był "bóg" a nie "Bóg".
                                                    > > > >
                                                    > > > > :) I masz już wyjaśnienie, dlaczego o żadnym "bogu"
                                                    > > > > nie wspomniałem :)
                                                    > > >
                                                    > > > Zniekształcasz tekst mojego cytatu. Manipulujesz. Zapamiętałem sobie to.
                                                    > >
                                                    > > Z pamięcią masz podobne kłopoty jak z logiką.
                                                    >
                                                    > Zmieniłeś treść mojego cytatu - nie pisałem słowa bóg dużą literą.

                                                    Toteż ja o żadnym bogu nie wspominałem, to ty wciąż do niego wracasz, jak bezdomny do śmietnika.

                                                    > > > > Nie, ponieważ "wszyscy bogowie to demony", a Bóg demonem nie
                                                    > jest.
                                                    > > >
                                                    > > > No to Twój bóg też jest demonem, a Ty jesteś satanistą. :)
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem o jakim bogu z (...)
                                                    >
                                                    > Mało wiesz, ale dużo gadasz. to bez sensu.

                                                    Ja nic nie gadam o żadnym bogu, więc mi nie wmawiaj własnych fobii.

                                                    > > Skoro już drugi raz wklejasz ten sam link, więc sądziłem, że już doszedłeś kto
                                                    > > ta definicję ułożył, a tu nic - bardziej się staraj.
                                                    >
                                                    > A na przyszłość, jak drugi raz napiszesz to samo, to mam nie reagować?
                                                    > To po co to powtarzasz? Jesteś alogiczny.

                                                    Nie przypisuj mi swoich przywar, to przecież ty wciąż wypisujesz to samo i zadajesz wciąż te same pytania, na które wielokrotnie dawałem proste i jednoznaczne odpowiedzi, czyżbyś miał jednak jakieś psychiczne dolegliwości ?

                                                    > > Nie znam twoich przyjaciół.
                                                    >
                                                    > Chyba bym się nie odważył im osobiście Ciebie przedstawiać. Wystarczy forum.

                                                    :) Ateiści z natury są tchórzliwi :)
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 07:50
                                                    enrque111 napisał:


                                                    > Nie ma żadnego boga oprócz Boga.

                                                    Święta racja.

                                                    Allahu Akbar-Bóg jest Największy.
                                                    Allahu al-ahad-Bóg jest jeden.
                                                    Allahu Mahabbah-Bóg jest Miłością.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 09:58
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Nie ma żadnego boga oprócz Boga.
                                                    >
                                                    > Święta racja.
                                                    >
                                                    > Allahu Akbar-Bóg jest Największy.
                                                    > Allahu al-ahad-Bóg jest jeden.
                                                    > Allahu Mahabbah-Bóg jest Miłością

                                                    Świetne. Dokładnie to leci tak:
                                                    la ilaha illa allaha - Nie ma żadnego boga oprócz Boga

                                                    Enrique zmienia front?
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 10:21
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Świetne. Dokładnie to leci tak:
                                                    > la ilaha illa allaha - Nie ma żadnego boga oprócz Boga
                                                    >
                                                    > Enrique zmienia front?
                                                    >
                                                    Nawet bidoczek nie zdawał sobie sprawy z tego,że strzela sobie w d.upę bo ma z tyłu front.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 16:01
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Nie ma żadnego boga oprócz Boga.
                                                    >
                                                    > Święta racja.
                                                    >
                                                    > Allahu Akbar-Bóg jest Największy.
                                                    > Allahu al-ahad-Bóg jest jeden.
                                                    > Allahu Mahabbah-Bóg jest Miłością.

                                                    Już tyle czasu przesiadujesz na tym forum, że musiałaś albo zgłupieć, albo nie mieć przez to czasu na naukę, a uwierz mi – nauka to bardzo przydatna rzecz.
                                                    Dla muzułmanów bogiem jest Allah – oni Boga nie uznają i odnoszą się do Niego alergicznie.
                                                    factsaboutislam.jimdo.com/co-to-jest-islam/podstawowe-fundamenty-islamu/1-szahada-wyznanie-wiary/
                                                    Allah zaś jest nobilitowanym bożkiem (demonem), który wcześniej przez Arabów czczony był jako jedna z faz księżyca. Wiele starożytnych ludów Bliskiego Wschodu czciło boga księżyca Sin, a w arabskich inskrypcjach określany był jako al.-Ilah (nie imię, tylko tytuł jednej z faz księżycowych). Stąd półksiężyc jest do dziś symbolem islamu.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 17:38
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Dla muzułmanów bogiem jest Allah...

                                                    A kto jest bogiem dla ciebie?

                                                    Skoro nie jesteś Muzułmaninem, to nie wypowiadaj się w ich imieniu.
                                                    Lepiej już wyłóż nam podstawy swojej religii, bo ciężko ją na podstawie
                                                    twoich wypowiedzi ustalić. Przyznaj się, do jakiej sekty należysz.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 18:25
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > > Dla muzułmanów bogiem jest Allah...
                                                    >
                                                    > A kto jest bogiem dla ciebie?

                                                    Wszyscy bogowie to demony - ucz się wariat, zamiast przesiadywać przed komputerem i zaśmiecać sieć głupawymi wtrętami :)

                                                    > Skoro nie jesteś Muzułmaninem, to nie wypowiadaj się w ich imieniu.

                                                    Każdy, nawet taka nędzna kreatura jak ty ma prawo wypowiadania się na każdy temat.
                                                    A, tak przy okazji - dlaczego "muzułmanie" piszesz z dużej litery, czy tak samo czynisz wobec wyznawców innych wyznań, czy to jedynie wobec wiernych bożka-Allaha, tak w imię "duchowego solidaryzmu" w głupocie i zbrodni ?

                                                    > Lepiej już wyłóż nam podstawy swojej religii, bo ciężko ją na podstawie
                                                    > twoich wypowiedzi ustalić. Przyznaj się, do jakiej sekty należysz.

                                                    Najpierw wyjaśnij, co rozumiesz pod pojęciem sekty, abym mógł udzielić ci właściwej, zrozumiałej dla twojego poziomu umysłowego odpowiedzi ? :)))))
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 20:39
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Wszyscy bogowie to demony

                                                    Skoro twój Bóg to Demon, to deklarujesz się jako satanista?

                                                    > Każdy, nawet taka nędzna kreatura jak ty ma prawo wypowiadania się
                                                    > na każdy temat.

                                                    I również ma prawo nie wypowiadanie się w sprawach, których nie zna,
                                                    nie rozumie lub go nie dotyczą.

                                                    > Najpierw wyjaśnij, co rozumiesz pod pojęciem sekty

                                                    Pozwolę sobie zacytować za wiki:

                                                    Zdaniem apologetów Kościoła katolickiego, powstałe na bazie chrześcijaństwa
                                                    sekty, charakteryzują się następującymi cechami:
                                                    - odrzucanie ekumenicznego dialogu
                                                    - uzupełnianie Biblii o różne dodatkowe objawienia lub też interpretacja
                                                    całości Biblii na podstawie jakiejś jej części
                                                    - redukowanie możliwości zbawienia wyłącznie do członków danej sekty
                                                    - brak ciągłości w historii chrześcijaństwa
                                                    - odrzucanie wiary w Trójcę Świętą i Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela
                                                    - orientacja eschatologiczna, znamionująca prawie wszystkie sekty


                                                    Wydaje się, że pasuje jak na miarę uszyte.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 20:52
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Wszyscy bogowie to demony
                                                    >
                                                    > Skoro twój Bóg to Demon, to deklarujesz się jako satanista?

                                                    Twój i mój (nasz) Bóg nie jest bogiem - bogami są demony.

                                                    > > Każdy, nawet taka nędzna kreatura jak ty ma prawo wypowiadania się
                                                    > > na każdy temat.
                                                    >
                                                    > I również ma prawo nie wypowiadanie się w sprawach, których nie zna,
                                                    > nie rozumie lub go nie dotyczą.

                                                    Więc się nie wypowiadaj.

                                                    > > Najpierw wyjaśnij, co rozumiesz pod pojęciem sekty
                                                    >
                                                    > Pozwolę sobie zacytować za wiki:
                                                    >
                                                    > Zdaniem apologetów Kościoła katolickiego, powstałe na bazie chrześcijaństwa
                                                    > sekty, charakteryzują się następującymi cechami:
                                                    > - odrzucanie ekumenicznego dialogu
                                                    > - uzupełnianie Biblii o różne dodatkowe objawienia lub też interpretacja
                                                    > całości Biblii na podstawie jakiejś jej części
                                                    > - redukowanie możliwości zbawienia wyłącznie do członków danej sekty
                                                    > - brak ciągłości w historii chrześcijaństwa
                                                    > - odrzucanie wiary w Trójcę Świętą i Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela
                                                    > - orientacja eschatologiczna, znamionująca prawie wszystkie sekty

                                                    >
                                                    > Wydaje się, że pasuje jak na miarę uszyte.

                                                    A zatem wg tej definicji nie może być sektą Kościół katolicki :)
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 21:12
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Twój i mój (nasz) Bóg nie jest bogiem...

                                                    To po co go nazywasz "Bóg", skoro bogiem nie jest. Mów mu po imieniu.
                                                    I nie wmawiaj innym, że twój bóg jest ich bogiem, bo to zniechęca do boga.
                                                    Bóg jest tyle wart, co jego wyznawcy, a marni wyznawcy...

                                                    > A zatem wg tej definicji nie może być sektą Kościół katolicki :)

                                                    To ty jesteś Katolikiem?
                                                    Nawet nie podejrzewałem cię o to, bo znam wielu porządnych katolików.
                                                    Myślałem, że jakaś egzotyczna, ukrywające się sekta.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 18:30
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Twój i mój (nasz) Bóg nie jest bogiem...
                                                    >
                                                    > To po co go nazywasz "Bóg", skoro bogiem nie jest. Mów mu po imieniu.

                                                    A jakie jest Jego imię ? - Bóg jest tylko jeden, bogów (demonów) mnóstwo.

                                                    > I nie wmawiaj innym, że twój bóg jest ich bogiem, bo to zniechęca do boga.
                                                    > Bóg jest tyle wart, co jego wyznawcy, a marni wyznawcy...

                                                    Nie mam żadnego boga, więc nie wiem o czym bredzisz…… ale czego można oczekiwać od osobnika, który wybrał sobie ksywkę adekwatną do posiadanego rozumu :)))

                                                    > > A zatem wg tej definicji nie może być sektą Kościół katolicki :)
                                                    >
                                                    > To ty jesteś Katolikiem?
                                                    > Nawet nie podejrzewałem cię o to, bo znam wielu porządnych katolików.
                                                    > Myślałem, że jakaś egzotyczna, ukrywające się sekta.

                                                    To miłe, że znasz znasz wielu porządnych katolików, mnie jeszcze nie znasz, a zaręczam ci, że również jestem porządny.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 09:52
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > A jakie jest Jego imię ? - Bóg jest tylko jeden, bogów (demonów) mnóstwo.

                                                    Ostatnio oficjalnie Adonai, ale powszechnie używa się Jahwe, Jehowa albo Allah.
                                                    A w tekstach bywało JHWH, żeby było trudniej wypowiedzieć.
                                                    Nie ma Imienia, ale ma dużo imion, a wszystkie są prawdziwe.

                                                    A ciebie nie interesuje identyfikacja boga w którego wierzysz?
                                                    Jest ci obojętne który, byle jedyny i nie ten sam co u Żydów i Mahometan?

                                                    > To miłe, że znasz znasz wielu porządnych katolików, mnie jeszcze
                                                    > nie znasz, a zaręczam ci, że również jestem porządny.

                                                    Czego można oczekiwać od osobnika, który zachowuje się jak cham?
                                                    Tego, że jest porządnym katolikiem - i to jest oczywista oczywistość.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:51
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > > A jakie jest Jego imię ? - Bóg jest tylko jeden, bogów (demonów) mnóstwo.
                                                    >
                                                    > Ostatnio oficjalnie Adonai, ale powszechnie używa się Jahwe, Jehowa albo Allah.
                                                    > A w tekstach bywało JHWH, żeby było trudniej wypowiedzieć.
                                                    > Nie ma Imienia, ale ma dużo imion, a wszystkie są prawdziwe.

                                                    Widzisz biedny wariacie, gdybyś się pilnie uczył, zamiast przesiadywać przed klawiaturą, to takich bredni byś nie wypisywał, mieszając prawdę z bajkami – słyszałeś, że dzwony gdzieś dzwonią, ale nie wiesz skąd :)
                                                    „Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi „oficjalnie” imię: Adonai, Jehowa albo Allah ?
                                                    Czy Adonai i Allah to jest ten sam Bóg ?

                                                    > A ciebie nie interesuje identyfikacja boga w którego wierzysz?

                                                    Nie wierzę w żadnego boga – wszystkie istoty, które bierzesz za bogów są demonami.

                                                    > Jest ci obojętne który, byle jedyny i nie ten sam co u Żydów i Mahometan?

                                                    To nie dla mnie jest obojętne, ale dla ciebie, ponieważ nic nie rozumiesz i wszystko ci się miesza w tym skołatanym łbie.
                                                    Czy żydzi i muzułmanie wierzą w Trójcę ? albo, czy Allah jest bogiem żydów ?

                                                    > > To miłe, że znasz znasz wielu porządnych katolików, mnie jeszcze
                                                    > > nie znasz, a zaręczam ci, że również jestem porządny.
                                                    >
                                                    > Czego można oczekiwać od osobnika, który zachowuje się jak cham?
                                                    > Tego, że jest porządnym katolikiem - i to jest oczywista oczywistość.

                                                    Spójrz w lustro a z pewnością zobaczysz chama :)
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:59
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Widzisz biedny wariacie, gdybyś się pilnie uczył, zamiast przesiadywać przed kl
                                                    > awiaturą, to takich bredni byś nie wypisywał, mieszając prawdę z bajkami –
                                                    > ; słyszałeś, że dzwony gdzieś dzwonią, ale nie wiesz skąd :)
                                                    > „Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi „oficjalnie”
                                                    >
                                                    imię: Adonai, Jehowa albo Allah ?
                                                    > Czy Adonai i Allah to jest ten sam Bóg ?

                                                    Eniu gdybyś ty nie był nieukiem to wiedziałbyś ze Allah czy Adonai to nazwa tego samego bóstwa ludzi pustyni , różnica polega tylko w okresie kiedy go tak czy inaczej nazwano .
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 20:43
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > „Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi [i]„oficjalnie”

                                                    Od 2008 roku, kiedy to Benedykt XVI zdecydował, że nie będzie już Jahwe
                                                    w nowych Pismach Świętych. Choć szczerze mówiąc, kiedy Jan Paweł II
                                                    uznał szynkę za tradycyjną potrawę wigilijną byłem bardziej zszokowany.

                                                    > Nie wierzę w żadnego boga – wszystkie istoty, które bierzesz za bogów
                                                    > są demonami.

                                                    Wytłumacz nam proszę, jak ateista może coś brać za boga albo demona.
                                                    Do tego potrzeba wiary zamiast rozumu. Jeśli coś jest, to ma określone
                                                    cechy, które można stwierdzić i badać. Jeśli czegoś nie ma - to nie ma.

                                                    > Czy Adonai i Allah to jest ten sam Bóg ?

                                                    Dokładnie ten samiuśki Jahwe ukradziony Żydom i wmuszony innym ludom.
                                                    Tylko kapłani są inni i detale są różne - przy czym katolicki jest stosunkowo
                                                    najbardziej odległy oryginału i wymieszany z różnymi kultami pogańskimi.
                                                    Jezus z pewnością lepiej czułby się w synagodze lub meczecie niż w kościele
                                                    widząc jakiegoś złotego cielca na krzyżu i handel zbawieniem wiecznym.

                                                    > Czy żydzi i muzułmanie wierzą w Trójcę ?

                                                    Nie - bo nie ma o niej mowy w Piśmie Świętym. Została sztucznie dorobiona.
                                                    Podobnie jak Maryja Zawsze Dziewica i Wszyscy Święci.

                                                    > Spójrz w lustro a z pewnością zobaczysz chama :)

                                                    Nie mam lustra, więc opisz mi jak taki cham wygląda.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 21:27
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > „Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi „oficjalnie
                                                    >
                                                    > Od 2008 roku, kiedy to Benedykt XVI zdecydował, że nie będzie już Jahwe
                                                    > w nowych Pismach Świętych. Choć szczerze mówiąc, kiedy Jan Paweł II
                                                    > uznał szynkę za tradycyjną potrawę wigilijną byłem bardziej zszokowany.

                                                    :) Skoro wybrałeś sobie ksywkę „wariat”, to nic dziwnego, że strugasz wariata :)
                                                    Moje pytanie brzmiało dokładnie i precyzyjnie: [b]”„Ostatnio”, czyli od kiedy brzmi „oficjalnie” imię: Adonai, Jehowa albo Allah ? ……. a ty, jak przystało na wariata bredzisz nie na temat. Moje pytanie było reakcją na twoje poprzednie stwierdzenie, że imię Boga brzmi: ” Ostatnio oficjalnie Adonai, ale powszechnie używa się Jahwe, Jehowa albo Allah.
                                                    Teraz zaś, głupawo zmieniasz front i twierdzisz, że imienia Jahwe jednak się nie używa :)
                                                    Odpowiadaj na pytania, a nie na swoje fantasmagorie.

                                                    > > Nie wierzę w żadnego boga – wszystkie istoty, które bierzesz za bogów
                                                    > > są demonami.
                                                    >
                                                    > Wytłumacz nam proszę, jak ateista może coś brać za boga albo demona.
                                                    > Do tego potrzeba wiary zamiast rozumu. Jeśli coś jest, to ma określone
                                                    > cechy, które można stwierdzić i badać. Jeśli czegoś nie ma - to nie ma.

                                                    Nie wyobrażam sobie, aby ateista rozprawiał z zapamiętaniem o jakichś bogach, domagał się ich opisywania, dowodów istnienia, wertował święte księgi, czy przekonywał o nieistnieniu Boga. Tylko bardzo zagubiona, nieszczęsna istota rozpaczliwie rozprawia o sprawach ontologicznych i teologicznych, wyłuszczając swoje wątpliwości i rozterki w tych dziedzinach. Wy nie jesteście ateistami, ponieważ tacy nie istnieją – każdy ma jakiegoś boga, w którego wierzy. „Czysty” ateizm jest prawie niespotykany, byłby z resztą bezsensowny. Swój światopogląd nawet najżarliwsi ateiści opierają na twierdzeniach, których nie sposób udowodnić empirycznie, zweryfikować poprzez obserwacje. A zatem ateizm jest podobnie jak teizm filozoficznym zbiorem twierdzeń, nie poddających się weryfikacji.

                                                    > > Czy Adonai i Allah to jest ten sam Bóg ?
                                                    >
                                                    > Dokładnie ten samiuśki Jahwe ukradziony Żydom i wmuszony innym ludom.
                                                    > Tylko kapłani są inni i detale są różne - przy czym katolicki jest stosunkowo
                                                    > najbardziej odległy oryginału i wymieszany z różnymi kultami pogańskimi.
                                                    > Jezus z pewnością lepiej czułby się w synagodze lub meczecie niż w kościele
                                                    > widząc jakiegoś złotego cielca na krzyżu i handel zbawieniem wiecznym.

                                                    Bardzo zabawna i infantylna teoria, ale cóż można się spodziewać po nieuku ?

                                                    > > Czy żydzi i muzułmanie wierzą w Trójcę ?
                                                    >
                                                    > Nie - bo nie ma o niej mowy w Piśmie Świętym. Została sztucznie dorobiona.
                                                    > Podobnie jak Maryja Zawsze Dziewica i Wszyscy Święci.

                                                    Czyli nie czytałeś Pisma Świętego.

                                                    > > Spójrz w lustro a z pewnością zobaczysz chama :)
                                                    >
                                                    > Nie mam lustra, więc opisz mi jak taki cham wygląda.

                                                    Zerknij do miski z wodą :)
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 21:47
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > > > Czy żydzi i muzułmanie wierzą w Trójcę ?
                                                    > >
                                                    > > Nie - bo nie ma o niej mowy w Piśmie Świętym. Została sztucznie dorobiona
                                                    > .
                                                    > > Podobnie jak Maryja Zawsze Dziewica i Wszyscy Święci.
                                                    >
                                                    > Czyli nie czytałeś Pisma Świętego.

                                                    Eniu ja chętnie zapoznam się dzięki tobie z wersetami dotyczącymi trójcy czy wiecznego dziewictwa Marii :))No i o tym świętych co muz w niebie są też chętnie poczytam :))
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 22:19
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Teraz zaś, głupawo zmieniasz front i twierdzisz, że imienia Jahwe jednak się nie używa :)
                                                    > Odpowiadaj na pytania, a nie na swoje fantasmagorie.

                                                    Jahwe jeszcze się używa, ale na przyszłość ma się używać imienia Adonai
                                                    tłumacząc kolejny raz Pismo Święte i dziękując bogu za Wigilijną szynkę.
                                                    Reklamacje proszę kierować do Watykanu, a nie do mnie.

                                                    > Wy nie jesteście ateistami, ponieważ tacy nie istnieją – każdy ma jakiegoś boga,
                                                    > w którego wierzy.

                                                    Nie ma żadnego boga, są tylko demony.

                                                    > A zatem ateizm jest podobnie jak teizm filozoficznym zbiorem twierdzeń,
                                                    > nie poddających się weryfikacji.

                                                    A skądże - bóg, jak wszystko inne jest weryfikowalny, dlatego jeśli istnieje,
                                                    to nie jest bogiem. Nawet jeśli użyjemy tej nazwy jest czymś innym.
                                                    Tak jak istniejący Krasnoludek nie jest Krasnoludkiem z bajki dla dzieci.
                                                    Nie można mu przypisać czego dusza zapragnie, bo ktoś to zweryfikuje.

                                                    > Bardzo zabawna i infantylna teoria...

                                                    Proszę więc w rewanżu o ponurą i głęboką teorię.
                                                    Tak głęboką, żeby dno każdy widział.

                                                    > Czyli nie czytałeś Pisma Świętego.

                                                    Pytania w sprawie Pisma Świętego proszę kierować do koltera.
                                                    Czytałem, ale nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia i tylko ogólne
                                                    przesłanie pamiętam: bój się boga.

                                                    > Zerknij do miski z wodą :)

                                                    Tak, wiem, że papież Franciszek umył stopy kobiecie. To musiało zaboleć.
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 22:33
                                                    wariant_b napisał:

                                                    Pytania w sprawie Pisma Świętego proszę kierować do koltera.
                                                    > Czytałem, ale nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia i tylko ogólne
                                                    > przesłanie pamiętam: bój się boga.

                                                    To od razu ci mówię ze słowa tam o trójcy ,wiecznej cnocie Marii czy o wszystkich świętych .
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 18:40
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Już tyle czasu przesiadujesz na tym forum, że musiałaś albo zgłupieć, albo nie
                                                    > mieć przez to czasu na naukę,

                                                    A zwisa mi nauka.Wolę wagary.

                                                    > (nie imię, tylko tytuł jednej z faz księżycowych). Stąd półksi
                                                    > ężyc jest do dziś symbolem islamu.
                                                    Oni to się chociaż półksiężyca trzymają a twój bóg powstał z niczego i jest niewidzialny.
                                                    Gdyby inni olewali ciebie tak jak ja to moze zmieniłbyś forum.
                                                    Dla mnie nie jesteś partnerem do jakiejkolwiek,nawet najgłupszej wymiany zdań.Jedyne pocieszenie to takie ,że wybierasz się do nieba.Oby cię tam przyjęli skoro naśladujesz swojego boga.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 19:45
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napsał:
                                                    >
                                                    > > Już tyle czasu przesiadujesz na tym forum, że musiałaś albo zgłupieć, alb
                                                    > o nie
                                                    > > mieć przez to czasu na naukę,
                                                    >
                                                    > A zwisa mi nauka.Wolę wagary.

                                                    :) To da się wyczuć po poziomie twoich wpisów, ale jako kobiecie można ci to wybaczyć – nie musisz być mądra :)

                                                    > > (nie imię, tylko tytuł jednej z faz księżycowych). Stąd półksi
                                                    > > ężyc jest do dziś symbolem islamu.
                                                    >
                                                    > Oni to się chociaż półksiężyca trzymają a twój bóg powstał z niczego i jest ni
                                                    > ewidzialny.

                                                    Nie znam żadnego boga.

                                                    > Gdyby inni olewali ciebie tak jak ja to moze zmieniłbyś forum.

                                                    Jak każda kobieta jesteś również w tym niekonsekwentna :))))

                                                    > Dla mnie nie jesteś partnerem do jakiejkolwiek,nawet najgłupszej wymiany zdań.

                                                    :) Toteż nigdy nie traktowałem ciebie jako partnera do merytorycznej dyskusji, a „głupia wymiana zdań” jest twoim żywiołem – innej nie potrafisz prowadzić :)

                                                    > Jedyne pocieszenie to takie ,że wybierasz się do nieba.Oby cię tam przyjęli skor
                                                    > o naśladujesz swojego boga.

                                                    Nie mam żadnego boga, ale do nieba chętnie bym poszedł …. jeśli Bóg pozwoli.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 20:49
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > :) To da się wyczuć po poziomie twoich wpisów, ale jako kobiecie można
                                                    > ci to wybaczyć – nie musisz być mądra :)

                                                    Wydaje mi się, że lepiej byłoby, gdyby w sprawie kobiet wypowiadały się
                                                    osoby same obdarzone jakąś płcią.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 20:54
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > > :) To da się wyczuć po poziomie twoich wpisów, ale jako kobiecie można
                                                    > > ci to wybaczyć – nie musisz być mądra :)
                                                    >
                                                    > Wydaje mi się, że lepiej byłoby, gdyby w sprawie kobiet wypowiadały się
                                                    > osoby same obdarzone jakąś płcią.

                                                    Masz niewątpliwie rację, dlatego wszyscy będziemy wdzięczni, jeśli nie będziesz na ten temat się wypowiadał.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 21:18
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Masz niewątpliwie rację, dlatego wszyscy będziemy wdzięczni, jeśli nie będziesz
                                                    > na ten temat się wypowiadał.

                                                    Zmartwię cię, ale będę.
                                                    Temat pocoo mnie interesuje, poniekąd genetycznie.
                                                    Wiesz co mam na myśli?

                                                    A i jako intelekt pocoo potrafi być fascynująca.
                                                    A to wiesz?
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 22:35
                                                    wariant_b napisał:
                                                    > Temat pocoo mnie interesuje, poniekąd genetycznie.
                                                    > Wiesz co mam na myśli?
                                                    >
                                                    > A i jako intelekt pocoo potrafi być fascynująca.

                                                    Miły jesteś wariant.Dziękuję chociaż myślalam,że masz mnie już dosyć.Nie zaczepiałam Ciebie zatem.Tym bardziej mi miło.
                                                    Pozdrawiam cieplutko.
                                                  • pocoo Re: Dobra rada? 07.04.13, 22:46
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Masz niewątpliwie rację, dlatego wszyscy będziemy wdzięczni, jeśli nie będziesz
                                                    > na ten temat się wypowiadał.

                                                    Odwal się ode mnie koleś.
                                                    Masz szczęście.Spadaj na drzewo bo szczaw jest pod sniegiem.
                                                  • enrque111 Re: Dobra rada? 08.04.13, 18:34
                                                    pocoo napisała: 22:46

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Masz niewątpliwie rację, dlatego wszyscy będziemy wdzięczni, jeśli nie będziesz
                                                    > > na ten temat się wypowiadał.
                                                    >
                                                    > Odwal się ode mnie koleś.
                                                    > Masz szczęście.Spadaj na drzewo bo szczaw jest pod sniegiem.

                                                    :) Urocza jesteś jak się złościsz, tym bardziej gdy nie rozumiesz do kogo się mówi :)
                                                    Ale jak już ustaliliśmy - nie musisz wszystkiego rozumieć, zwłaszcza, że zbyt dobrze to ci nie wychodzi - zajmij się lepiej nakładaniem makijażu, wszak czas szybko upływa :)))))
                                                  • pocoo Re: Dobra rada? 09.04.13, 12:50
                                                    enrque111 napisał:


                                                    > ... zajmij się lepiej nakładaniem makijażu, wszak czas s
                                                    > zybko upływa :)))))

                                                    Jak zwykle strzelasz bogu w okno bo mnie nie znasz.
                                                    Wsadź sobie taką radę w co chcesz.Makijaż mnie może tylko oszpecić.
                                                    Odwal sie.
                                                  • enrque111 Re: Dobra rada? 09.04.13, 19:54
                                                    pocoo napisała: 12:50

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > ... zajmij się lepiej nakładaniem makijażu, wszak czas szybko upływa :)))))
                                                    >
                                                    > Jak zwykle strzelasz bogu w okno bo mnie nie znasz.
                                                    > Wsadź sobie taką radę w co chcesz.Makijaż mnie może tylko oszpecić.
                                                    > Odwal sie.

                                                    Taaak, niewątpliwie masz rację, wszak jest takie powiedzenie, że: nie pomoże puder, róż, kiedy baba stara już – no cóż, faktycznie pozostało ci już tylko nakładanie maseczek :)
                                                  • pocoo Re: Dobra rada? 09.04.13, 23:06
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Taaak, niewątpliwie masz rację, wszak jest takie powiedzenie, że: nie pomoże
                                                    > puder, róż, kiedy baba stara już
                                                    – no cóż, faktycznie pozostało ci j
                                                    > uż tylko nakładanie maseczek :)

                                                    Serdecznie ci dziękuję.Cóż ja bym zrobiła gdyby nie twoje cenne rady? Zestarzałabym się błyskawicznie .A tak,może jeszcze pokochasz mnie miłością do nieprzyjaciól,lub bliźniego ,a może zwyczajnie do człowieka.No co?Jezeli ja podaję ci chlebek to chyba nie rzucisz we mnie kamieniem.Ja wiem najlepiej kim jestem i jaka jestem dlatego te twoje inwektywy przelatują obok mnie.Chciałbyś mnie poznać osobiście? Na chwilę obecną kochaj mnie.
                                                  • enrque111 Re: Dobra rada? 10.04.13, 21:47
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Taaak, niewątpliwie masz rację, wszak jest takie powiedzenie, że: nie pomoże
                                                    > > puder, róż, kiedy baba stara już
                                                    – no cóż, faktycznie pozostało ci
                                                    > > już tylko nakładanie maseczek :)
                                                    >
                                                    > Serdecznie ci dziękuję.Cóż ja bym zrobiła gdyby nie twoje cenne rady? Zestarzał
                                                    > abym się błyskawicznie .A tak,może jeszcze pokochasz mnie miłością do nieprzyja
                                                    > ciól,lub bliźniego ,a może zwyczajnie do człowieka.No co?Jezeli ja podaję ci ch
                                                    > lebek to chyba nie rzucisz we mnie kamieniem.Ja wiem najlepiej kim jestem i jak
                                                    > a jestem dlatego te twoje inwektywy przelatują obok mnie.Chciałbyś mnie poznać
                                                    > osobiście? Na chwilę obecną kochaj mnie.

                                                    Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nędznych, głupich i zagubionych moralnie.
                                                  • kolter-xl Re: Dobra rada? 10.04.13, 22:05
                                                    enrque111 napisał:
                                                    Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nędznych, głupich >i zagubionych moralnie.

                                                    Aaaaaaaaaaaaa to juz wiem czemu taka sympatią darzysz Natanka :)))
                                                  • pocoo Re: Dobra rada? 11.04.13, 09:25
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nę
                                                    > dznych, głupich i zagubionych moralnie.

                                                    Dziękuję za miłość.Jak wszystkich to i mnie;bogatą,mądrą i "znalezioną" moralnie.
                                                    Miałam ochotę na rewanż ale nie mam czym tego zrobić,chyba że długim kijem aby nie dosięgnęło mnie twoje gów..no.
                                                    Opuszczam cie bez żalu bo z twoją miłością.Oddam ją na rogu jakiejś nędznej kreaturze.
                                                  • enrque111 Re: Dobra rada? 11.04.13, 20:14
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nę
                                                    > > dznych, głupich i zagubionych moralnie.
                                                    >
                                                    > Dziękuję za miłość.Jak wszystkich to i mnie;bogatą,mądrą i "znalezioną" moraln
                                                    > ie.
                                                    > Miałam ochotę na rewanż ale nie mam czym tego zrobić,chyba że długim kijem aby
                                                    > nie dosięgnęło mnie twoje gów..no.
                                                    > Opuszczam cie bez żalu bo z twoją miłością.Oddam ją na rogu jakiejś nędznej kr
                                                    > eaturze.

                                                    :) Nie wątpię, że robisz to nieustannie aż w końcu znudzisz się tej, czy innej nędznej kreaturze z powodu swego wieku i szpetoty ………. a czas szybko pomyka – otchłań coraz bliżej :)
                                                  • kolter-xl Re: Dobra rada? 11.04.13, 22:01
                                                    enrque111 napisał:


                                                    > :) Nie wątpię, że robisz to nieustannie aż w końcu znudzisz się tej, czy innej
                                                    > nędznej kreaturze z powodu swego wieku i szpetoty ………. a cza
                                                    > s szybko pomyka – otchłań coraz bliżej :)

                                                    Ciekawy jestem gnido parafialna jakiego ty masz w domu czorta ??
                                                  • wariant_b Re: Dobra rada? 11.04.13, 10:12
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Kocham wszystkich bliźnich tak, jak nakazał Chrystus, nawet tych najbardziej nędznych,
                                                    > głupich i zagubionych moralnie.

                                                    To nie miłość, to egoizm.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 23:59
                                                    Wpisy enrique są perełkami szowinizmu i mizoginizmu katolickiemu.

                                                    Niech pisze, byle dużo. Odwala kawał świetnej roboty na rzecz ateizmu, a w każdym razie ułatwia decyzję o odejściu od kościoła katolickiego.

                                                    I te pokrętne argumentowanie, że bóg i Bóg (pisanie z dużej litery) robi jakąś różnicę. Taka nowa taktyka obrony religijnego idiotyzmu. Oczywiście taktyka jak i sama religia jest manipulacją i oszustwem.

                                                    Jaka religia tacy przedstawiciele.

                                                    Dla mnie obojętne o czym pisze, byle dużo. Jego wpisy jak i sama postać obrońcy katolicyzmu dają odrobinę rozrywki wśród znajomych i pokazują jak forumowi katoliccy spin-doktorzy stosują techniki manipulacji w praktyce.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 02:01
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Wpisy enrique są perełkami szowinizmu i mizoginizmu katolickiemu.
                                                    > Niech pisze, byle dużo. Odwala kawał świetnej roboty na rzecz ateizmu, a w każd
                                                    > ym razie ułatwia decyzję o odejściu od kościoła katolickiego.

                                                    Piszesz bzdury. Nie słyszałam, żeby forum dyskusyjne mogło wpłynąć na zmianę poglądów i przekręcić kogoś o 180 stopni, a tym bardziej JEDNA TYLKO osoba. Niech byłoby ich nawet kilika... Na forum, owszem, można czasami pogłębić konkretną wiedzę lub "wiedzę", kiedy czegoś konkretnego szukasz (przez przekazanie linku, polecenie odpowiedniej książki, wymiany własnych doświadczeń itp.). Dla osób zainteresowanych konkretną dziedziną ważne są myśli i zdania innych, chociaż tego na religijnym forum nie zauważam.; tu chodzi bardziej o udowodnienie swoich racji.
                                                    Jeżeli swoją zmianę poglądów przypisujesz jednej osobie (pośród 7 mld. ludzi na świecie), należysz do najbardziej wpływowych ludzi na ziemskim globie. Ja osobiście nie przyznawałabym się do tego. Jeżeli <ernque> posiada MOC Ciebie zmienić, to znaczy, że jesteś mu poddany.
                                                    Kilkakrotnie już to wspomniałeś, że dzięki <ernque> stałeś się ateistą. Nasuwa mi się myśl, że na pewno nie zupełnie jesteś przekonany o swoim ateistycznym świecie, i - wrazie czego, jeżeli jednak jakaś Siła Wyższa istnieje, próbujesz na wszelki wypadek się zabezpieczyć, zwalając winę na innych. Niemniej jednak, jakkolwiek sobie układasz życie, co myślisz, co czujesz, jakie popełniasz błędy, winien zawsze jesteś TY sam, NIKT kto inny.

                                                    > I te pokrętne argumentowanie, że bóg i Bóg (pisanie z dużej litery) robi jakąś
                                                    > różnicę.

                                                    Jak już tu jestem, to pozwolę sobie odpowiedzieć i tu: Polecam Elementarz.

                                                    P.S. Znając Ciebie, od razu odpowiem na pytanie, które mi zadasz....Nie, nie bronię >ernque<, bo nie mam takiej potrzeby. On świetnie radzi sobie sam. Po drugie , wspólne między nami jest to, że wierzymy w Boga. Różnica między nami jest taka, że zdystansowałam się od KK; oczywiście nie z powodu forum, ani jednej osoby, tylko przez własne przekonania, które poprzedziły moje długoletnie rozważania i szukania. Obecnie zaliczam się do pierwotnych Chrześcijan.

                                                    Poniższe Twoje wpisy potwierdzają Twoją ateistyczną niepewność, stąd ta agresja.

                                                    > Taka nowa taktyka obrony religijnego idiotyzmu. Oczywiście taktyka jak
                                                    > i sama religia jest manipulacją i oszustwem.
                                                    >
                                                    > Jaka religia tacy przedstawiciele.
                                                    >
                                                    > Dla mnie obojętne o czym pisze, byle dużo. Jego wpisy jak i sama postać obrońcy
                                                    > katolicyzmu dają odrobinę rozrywki wśród znajomych i pokazują jak forumowi kat
                                                    > oliccy spin-doktorzy stosują techniki manipulacji w praktyce.

                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 08:58
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Wpisy enrique są perełkami szowinizmu i mizoginizmu katolickiemu.
                                                    > > Niech pisze, byle dużo. Odwala kawał świetnej roboty na rzecz ateizmu, a
                                                    > w każd
                                                    > > ym razie ułatwia decyzję o odejściu od kościoła katolickiego.
                                                    >
                                                    > Piszesz bzdury. Nie słyszałam, żeby forum dyskusyjne mogło wpłynąć na zmianę po
                                                    > glądów i przekręcić kogoś o 180 stopni, a tym bardziej JEDNA TYLKO osoba. Niec
                                                    > h byłoby ich nawet kilika...

                                                    Nigdy nie pisałem że to była jedna osoba.

                                                    > Na forum, owszem, można czasami pogłębić konkretną
                                                    > wiedzę lub "wiedzę", kiedy czegoś konkretnego szukasz (przez przekazanie link
                                                    > u, polecenie odpowiedniej książki, wymiany własnych doświadczeń itp.). Dla osób
                                                    > zainteresowanych konkretną dziedziną ważne są myśli i zdania innych, chociaż
                                                    > tego na religijnym forum nie zauważam.; tu chodzi bardziej o udowodnienie swoic
                                                    > h racji.

                                                    Dyskusja jest również po to żeby ustalić prawdę (lub jak to nazywasz - kto ma rację)

                                                    > Jeżeli swoją zmianę poglądów przypisujesz jednej osobie (pośród 7 mld. ludzi na
                                                    > świecie),

                                                    Nie przypisuj mi słów których nie napisałem. Już raz, i to chyba właśnie Tobie tłumaczyłem, że enrique jest jedną z osób (JEDNĄ z OSÓB) która miala wpływ na moje podejście do religii. Pisałem o tym, i wyjaśniałem Ci, a Ty wciaż swoje.

                                                    > należysz do najbardziej wpływowych ludzi na ziemskim globie.

                                                    Zapewne chodziło Ci o podatnych. Ale i tu się mylisz. Nie jestem najbardziej podatny, natomiast nie jestem umysłowym betonem zafiksowanym na jednej idei, którą zresztą przyjmujesz bez zadnego dowodu, bo tak Ci to w klepywano od maleńkiego do głowy. Uważam, że to dobrze mieć tylko wyuczony mechanizm sceptycyzmu, ale również pozwalać na rozwijanie się, na to by jakies idee, nowe fakty na Ciebie wpływały. To ważne aby nie okopywać się w murach ignorancji i manipulacjami lub dogmatami odrzucać każdą nową informację.
                                                    Jestem podatny, w sensie - rozwijam się i nie stawiam sobie ograniczeń w zdobywaniu wiedzy; dopuszczam również, że nowe informacje, które przejdą weryfikację jako udowodnione, wpłyną na moje późniejsze zachowania i moją osobowość.

                                                    > Ja osob
                                                    > iście nie przyznawałabym się do tego. Jeżeli <ernque> posiada MOC Cie
                                                    > bie zmienić, to znaczy, że jesteś mu poddany.

                                                    Erystyka, marino. Wmawiasz mi coś na podstawie fałszywie przypisanych mi słów.

                                                    > Kilkakrotnie już to wspomniałeś, że dzięki <ernque> stałeś się ateistą.

                                                    Marino. Znowu to samo. Nie wspominałem. Czytaj ze zrozumieniem. Enrique, jak pisałem był jedną z osób, które wpłynęły na moje postrzeganie katolicyzmu i teizmu.

                                                    > Nasuwa mi się myśl, że na pewno nie zupełnie jesteś przekonany o swoim ateisty
                                                    > cznym świecie, i - wrazie czego, jeżeli jednak jakaś Siła Wyższa istnieje, prób
                                                    > ujesz na wszelki wypadek się zabezpieczyć, zwalając winę na innych.

                                                    Jakie zabezpieczanie się? Jakie zwalanie winy? Siła Wyższa? To Twoje urojenia, nie moje. Jeżeli jakaś Siła Wyższa istnieje, to myślę, że z tremy sra po gaciach bojąc się pokazać i tłumaczyć co robiła przez tyle czasu - choć może się okaże, że siła wyższa to stary homofobiczny dziad, antysemita z pedofilskimi ciągotami - co wyjaśniałoby kwestie powołań kapłańskich.

                                                    Mi się natomiast nasuwa myśl, że zupełnie mnie nie znasz i snujesz sobie jakieś teorie oderwane od rzeczywistości - trudno się dziwić, taka jest właśnie istota wiary w boga.

                                                    > Niemniej j
                                                    > ednak, jakkolwiek sobie układasz życie, co myślisz, co czujesz, jakie popełnias
                                                    > z błędy, winien zawsze jesteś TY sam, NIKT kto inny.

                                                    Wiem o tym, ale gdybym był chrześciajninem albo katolikiem, winę bym zwalił na kuszenie diabła.

                                                    > > I te pokrętne argumentowanie, że bóg i Bóg (pisanie z dużej litery) robi
                                                    > jakąś
                                                    > > różnicę.
                                                    >
                                                    > Jak już tu jestem, to pozwolę sobie odpowiedzieć i tu: Polecam Elementarz.

                                                    To ja się nie dziwię, że masz taką religijną "szajbę" jeśli w Twoim elementarzu pisali o Bogu (taka uwaga ostu).
                                                    Może powinnaś go jeszcze raz przeczytać, i tym razem ze zrozumieniem? Z wielkiej litery piszemy nazwy własne (już mi enrique robił ten wykład - z przykładem pani Muchy, w którym ugrzązł i zniknął).
                                                    Zatem, powiedz, czyją nazwą własną jest Bóg?

                                                    > tylko przez własne przekonania, które poprzedziły moje długoletnie
                                                    > rozważania i szukania. Obecnie zaliczam się do pierwotnych Chrześcijan.

                                                    Zamiast rozważać przez długie lata bajki, pouczyłabyś się. Elementarz i artykuły w "gwiazdy mówią" to trochę za mało.

                                                    > Poniższe Twoje wpisy potwierdzają Twoją ateistyczną niepewność, stąd ta agresj
                                                    > a.

                                                    Nie, pani psycholog-amator. Błędna diagnoza. Na przyszłość daruj sobie takie diagnozy.
                                                    Moja ateistyczna pewność jest wynika z prostych faktów: 1. brak dowodów 2. przedstawiane argumenty są albo fałszywe, albo są manipulacją.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 11:19
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Nigdy nie pisałem że to była jedna osoba.

                                                    Pamięć też masz krótką, albo kłamiesz. Pozostawiam Tobie (ustalaj sam z sobą). W zasadzie tego nie czynię, ale czas pozwolił mi na pofatygowaie się i wyszukanie jednego ze zdań, które napisałeś:

                                                    bookworm napisał:
                                                    "..... Niepotrzebnie też zaglądałem na fora religii - gdyby nie Ty pewnie nigdy bym ateistą nie został, ale szukałem prawdy, nie mogąc znieść myśli, że jestem katolikiem i że za katolika uważasz się Ty...."
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,137090318,142394166,Re_Absurden_enruque_111_jest.html
                                                    > Dyskusja jest również po to żeby ustalić prawdę (lub jak to nazywasz - kto ma rację)

                                                    Ustalać prawdę możesz w sądzie. Na czym polegają prywatne dyskusje, też zapewne nie wiesz, ale możesz poczytać tu:
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja
                                                    > Nie przypisuj mi słów których nie napisałem. Już raz, i to chyba właśnie Tobie
                                                    > tłumaczyłem, że enrique jest jedną z osób (JEDNĄ z OSÓB) która miala wpływ na m
                                                    > oje podejście do religii. Pisałem o tym, i wyjaśniałem Ci, a Ty wciaż swoje.

                                                    Odpowiedź - patrz wyżej.

                                                    > > należysz do najbardziej wpływowych ludzi na ziemskim globie.

                                                    > Zapewne chodziło Ci o podatnych. Ale i tu się mylisz. Nie jestem najbardziej po
                                                    > datny,

                                                    Odpowiedź -patrz wyżej.

                                                    natomiast nie jestem umysłowym betonem zafiksowanym na jednej idei, któr
                                                    > ą zresztą przyjmujesz bez zadnego dowodu, bo tak Ci to w klepywano od maleńkieg
                                                    > o do głowy.

                                                    Podobne zdanie pisałeś kiedyś o sobie, jak Tobie wklepywano do głowy. Wyszukać link? Oj, nie chce już mi się....

                                                    Uważam, że to dobrze mieć tylko wyuczony mechanizm sceptycyzmu, ale
                                                    > również pozwalać na rozwijanie się, na to by jakies idee, nowe fakty na Ciebie
                                                    > wpływały. To ważne aby nie okopywać się w murach ignorancji i manipulacjami lu
                                                    > b dogmatami odrzucać każdą nową informację.

                                                    Tu się zgadzam.

                                                    > Jestem podatny, w sensie - rozwijam się i nie stawiam sobie ograniczeń w zdobyw
                                                    > aniu wiedzy; dopuszczam również, że nowe informacje, które przejdą weryfikację
                                                    > jako udowodnione, wpłyną na moje późniejsze zachowania i moją osobowość.

                                                    Nie wiem, na jakie weryfikacje czekasz.

                                                    > > Ja osobiście nie przyznawałabym się do tego. Jeżeli <ernque> posiada MOC Ciebie
                                                    > > zmienić, to znaczy, że jesteś mu poddany.

                                                    > Erystyka, marino. Wmawiasz mi coś na podstawie fałszywie przypisanych mi słów.

                                                    Odpowiedź - patrz wyżej(link).

                                                    > > Kilkakrotnie już to wspomniałeś, że dzięki <ernque> stałeś się ateistą.

                                                    > Marino. Znowu to samo. Nie wspominałem. Czytaj ze zrozumieniem. Enrique, jak pi
                                                    > sałem był jedną z osób, które wpłynęły na moje postrzeganie katolicyzmu i teizmu.

                                                    ...i odpowiedź znowu ta sama - patrz wyżej i czytaj ze zrozumieniem to, co sam napisałeś.

                                                    Polecam książkę pt. "Cwiczenie pamięci".
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 12:23
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Nigdy nie pisałem że to była jedna osoba.
                                                    >
                                                    > Pamięć też masz krótką, albo kłamiesz. Pozostawiam Tobie (ustalaj sam z sobą).
                                                    > W zasadzie tego nie czynię, ale czas pozwolił mi na pofatygowaie się i wyszuk
                                                    > anie jednego ze zdań, które napisałeś:

                                                    Ani jedno ani drugie. Poniżej link mojej wypowiedzi.

                                                    Wiesz, chasydzie, że nigdy Ci nie podziękowałem. To dzięki m.in. Tobie i eniowi odszedłem z kościoła katolickiego i stałem się ateistą.

                                                    I cała moja wypowiedź łacznie fragmentami, które pominęłaś.
                                                    Ja trafiłem na to forum kilka miesięcy temu jako katolik, a następnie wątpiący katolik.
                                                    Dzisiaj mogę powiedzieć o sobie przekonany i świadomy ateista (dzięki wydatnej pomocy enrique)
                                                    Jestem wdzięczny rodzicom za to, że nie naciskali na moją religijność - pozostawiali ją w sferze rytuałów i bajek o świętych mikołajach - skupili się na kwestiach moralnych i zachęcali do rozwijania i samodzielnego myślenia.


                                                    Manipulujesz. Wycinasz co Ci niewygodne i zostawiasz co Ci pasuje. Zupełnie jak z Twoją wiarą w chrześciajńskiego boga. Chyba od tej wairy masz problemy z myśleniem.

                                                    > Ustalać prawdę możesz w sądzie. Na czym polegają prywatne dyskusje, też zapewne
                                                    > nie wiesz, ale możesz poczytać tu:
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja

                                                    Z podanej definicji:
                                                    W wyniku dyskusji dochodzi do ścierania się różnych poglądów związanych z różnymi punktami widzenia osób prowadzących dyskusję. Określenie zbieżnego (wspólnego) stanowiska, o ile do tego dojdzie, może mieć formę kompromisu lub konsensu.

                                                    Patrzyłaś chociaż na tą definicję? Czytałaś ją? Ze zrozumieniem?

                                                    > Odpowiedź -patrz wyżej.

                                                    Manipulujesz. Nie wierzysz? Patrz wyżej.

                                                    > natomiast nie jestem umysłowym betonem zafiksowanym na jednej idei, któr
                                                    > > ą zresztą przyjmujesz bez zadnego dowodu, bo tak Ci to w klepywano od mal
                                                    > eńkieg
                                                    > > o do głowy.
                                                    >
                                                    > Podobne zdanie pisałeś kiedyś o sobie, jak Tobie wklepywano do głowy. Wyszukać
                                                    > link? Oj, nie chce już mi się....

                                                    Pisałem i czego to dowodzi? Że indoktrynacja zaczyna się od małego. U jednych jest skuteczna (Ty) u innych jest udaje się z niej wyzwolić (Ja).

                                                    >> (...) dopuszczam również, że nowe informacje, które przejdą weryfi
                                                    > kację
                                                    > > jako udowodnione, wpłyną na moje późniejsze zachowania i moją osobowość.
                                                    >
                                                    > Nie wiem, na jakie weryfikacje czekasz.

                                                    Na dowody, które potwierdzą, że nowe informacje sa wiarygodne, a nie są bajkami lub oszustwem.

                                                    >
                                                    > Polecam książkę pt. "Cwiczenie pamięci".

                                                    Juz Ci skopiowałem moją wypowiedź. Polecam książkę pt. Czytanie ze zrozumieniem
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 17:59
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Ani jedno ani drugie. Poniżej link mojej wypowiedzi.
                                                    >
                                                    > Wiesz, chasydzie, że nigdy Ci nie podziękowałem. To
                                                    > dzięki m.in. Tobie i eniowi odszedłem z kościoła katolickiego i stałem się atei
                                                    > stą.

                                                    > > I cała moja wypowiedź łacznie fragmentami, które pominęłaś.
                                                    > Ja trafiłem na to forum kilka miesięcy temu jako katolik, a następnie wątpią
                                                    > cy katolik.
                                                    > Dzisiaj mogę powiedzieć o sobie przekonany i świadomy ateista (dzięki wydatnej
                                                    > pomocy enrique)
                                                    > Jestem wdzięczny rodzicom za to, że nie naciskali na moją religijność - pozost
                                                    > awiali ją w sferze rytuałów i bajek o świętych mikołajach - skupili się na kwes
                                                    > tiach moralnych i zachęcali do rozwijania i samodzielnego myślenia.


                                                    Z tego wniosek, że do każdego piszesz coś innego, czyli ... kłamiesz, albo co forum zmieniasz zdanie. Moja dobra rada: mów zawsze prawdę, wtedy nie musisz zapamiętywać, co do kogo powiedziałeś. Z prawdą łatwiej się żyje, uwierz mi.

                                                    > Zupełnie jak z Twoją wiarą w chrześciajńskiego boga.
                                                    > Chyba od tej wairy masz problemy z myśleniem.

                                                    Tu wygląda mi już na jakąś obsesję bogów u Ciebie.

                                                    > Z podanej definicji:
                                                    > W wyniku dyskusji dochodzi do ścierania się różnych poglądów związanych z ró
                                                    > żnymi punktami widzenia osób prowadzących dyskusję. Określenie zbieżnego (wspól
                                                    > nego) stanowiska, o ile do tego dojdzie, może mieć formę kompromisu lub konsens
                                                    > u.


                                                    > Patrzyłaś chociaż na tą definicję? Czytałaś ją? Ze zrozumieniem?

                                                    Oczywiście, a Ty?

                                                    > Pisałem i czego to dowodzi? Że indoktrynacja zaczyna się od małego. U jednych j
                                                    > est skuteczna (Ty) u innych jest udaje się z niej wyzwolić (Ja).

                                                    Indoktrynacje mnie nie dotyczą. Ciebie?

                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 09:08
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    >
                                                    > Z tego wniosek, że do każdego piszesz coś innego, czyli ... kłamiesz, albo co f
                                                    > orum zmieniasz zdanie. Moja dobra rada: mów zawsze prawdę, wtedy nie musisz zap
                                                    > amiętywać, co do kogo powiedziałeś. Z prawdą łatwiej się żyje, uwierz mi.

                                                    Cały czas piszę to samo. Sens jest ten sam. Kłamstwo możesz przypisać jedynie sobie, bo raz jesteś mariną, a innym razem marianem. Ciężko Ci się zdecydować, czy pod kobiecym nickiem jest łatwiej dyskusje prowadzić? Podobno z prawdą żyje się łatwiej.

                                                    > > Patrzyłaś chociaż na tą definicję? Czytałaś ją? Ze zrozumieniem?
                                                    >
                                                    > Oczywiście, a Ty?

                                                    Nie tylko przeczytałem - zacytowałem Ci jej fragment. Nie zauważyłeś? Wynika z niego dokładnie to co powiedziałem wcześniej.

                                                    > Indoktrynacje mnie nie dotyczą. Ciebie?

                                                    Dotyczą, bo występują bez przerwy w debatach społecznych i politycznych. Bez przerwy jakiś polityk lub urzędnik powołuje się na boga - w lubelskim organizują na terenie szkoły drogę krzyżową. Decyzje o związkach partenerskich są podejmowane w oparciu o religijne przekonania.
                                                    A ty piszesz, że Ciebie nie dotyczą? Przecież wierzysz w Boga, który nie istnieje - nie masz na jego istnienie najmniejszego dowodu. Chyba, że chodziło ci o to, że już nie dotyczą - zrobiły swoje i indoktrynować dłużej nie trzeba.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 12:53
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Cały czas piszę to samo. Sens jest ten sam. Kłamstwo możesz przypisać jedynie s
                                                    > obie, bo raz jesteś mariną, a innym razem marianem. Ciężko Ci się zdecydować, c
                                                    > zy pod kobiecym nickiem jest łatwiej dyskusje prowadzić? Podobno z prawdą żyje
                                                    > się łatwiej.

                                                    Nie widziałam tu jeszcze nika "marian"; jeżeli taki na forum istnieje, to podaj mi do niego link. To samo zarzucił mi wcześniej <grgkh>, że jestem jakimś marianem, kiedy nie chciałam tak myśleć, jak on. Ty, jak zwykle, nie masz swojego zdania i powtarzasz to, co mówią inni....a może Ty i <grgkh> to ta sama osoba? Posty wasze są bardzo do siebie podobne. Nigdy nie widziałam, żebyście we dwóch ze sobą dyskutowali, wyłącznie tylko wspieracie się nawzajem.
                                                    Po drugie, skąd u Ciebie tak nagłe zainteresowanianie moją płcią?

                                                    > > Indoktrynacje mnie nie dotyczą. Ciebie?

                                                    > Dotyczą, bo występują bez przerwy w debatach społecznych i politycznych. Bez pr
                                                    > zerwy jakiś polityk lub urzędnik powołuje się na boga - w lubelskim organizują
                                                    > na terenie szkoły drogę krzyżową. Decyzje o związkach partenerskich są podejmow
                                                    > ane w oparciu o religijne przekonania.
                                                    > A ty piszesz, że Ciebie nie dotyczą? Przecież wierzysz w Boga, który nie istnie
                                                    > je - nie masz na jego istnienie najmniejszego dowodu. Chyba, że chodziło ci o t
                                                    > o, że już nie dotyczą - zrobiły swoje i indoktrynować dłużej nie trzeba.

                                                    Znów nie pamiętasz, o czym pisałeś - odświeżę Twoją pamięć: zarzucałeś mi, że w dzieciństwie byłam indoktrynowana, stąd ta odpowiedź. Wyjaśniając na "chłopski rozum", nie byłam indoktrynowana w dzieciństwie, więc tego rodzaju zarzut mnie nie dotyczy. Prościej już nie potrafię Ci wyjaśnić. Rozumiesz teraz?
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 15:33
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > mi do niego link. To samo zarzucił mi wcześniej <grgkh>, że jestem jak
                                                    > imś marianem, kiedy nie chciałam tak myśleć, jak on. Ty, jak zwykle, nie masz s
                                                    > wojego zdania i powtarzasz to, co mówią inni....a może Ty i <grgkh> to
                                                    > ta sama osoba?
                                                    > Posty wasze są bardzo do siebie podobne. Nigdy nie widziałam, ż
                                                    > ebyście we dwóch ze sobą dyskutowali, wyłącznie tylko wspieracie się nawzajem.
                                                    > Po drugie, skąd u Ciebie tak nagłe zainteresowanianie moją płcią?

                                                    Pudło nie jestem grgkh, a "marian" to taki żart wynikajacy z faktu że użyła(e)ś czasownika w męskiej formie osobowej.

                                                    > Znów nie pamiętasz, o czym pisałeś - odświeżę Twoją pamięć: zarzucałeś mi, że w
                                                    > dzieciństwie byłam indoktrynowana, stąd ta odpowiedź. Wyjaśniając na "chłopski
                                                    > rozum", nie byłam indoktrynowana w dzieciństwie, więc tego rodzaju zarzut mnie
                                                    > nie dotyczy. Prościej już nie potrafię Ci wyjaśnić. Rozumiesz teraz?

                                                    Rozumiem. Widzisz nikt nie rodzi się teistą. Wiedza o tym, że istnieją bogowie jest nam wtłaczana przez urzędników kościołów i wyznań zwykle w młodym wieku. Jeżeli ktoś po skończonej szkole średniej (już nie wspominając o studiach), kto nigdy nie miał wcześniej do czynienia z religiami i bogami, nagle odnajduje boga, to albo ma urojenia, albo mierny z fizyki.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 18:14
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Rozumiem. Widzisz nikt nie rodzi się teistą. Wiedza o tym, że istnieją bogowie
                                                    > jest nam wtłaczana przez urzędników kościołów i wyznań zwykle w młodym wieku. J
                                                    > eżeli ktoś po skończonej szkole średniej (już nie wspominając o studiach), kto
                                                    > nigdy nie miał wcześniej do czynienia z religiami i bogami, nagle odnajduje bog
                                                    > a, to albo ma urojenia, albo mierny z fizyki.

                                                    "Wiara w istnienie Boga albo Opatrzności nie jest ludzkim wynalazkiem, ale wrodzoną cechą.
                                                    Bóg jest to „Coś”, co dzięki swojej naturze niedostępne jest dla fizycznych zmysłów, lecz pomimo to ma dostęp do ludzkiej świadomości i łączy miliony ludzi żywą, niewzruszoną wiarą w swoje istnienie. Dlatego można powiedzieć, że Bóg oddziałuje na żywe istoty w całkiem inny sposób niż poprzez fizyczne zmysły.

                                                    Każda żywa istota ma wrodzoną skłonność, by wierzyć, by przeczuwać, że wszystko, co istnieje, jest żywe i że stwórcą każdego ruchu jest żywa istota.
                                                    Wiarę tę mają też zwierzęta, choć są tego nieświadome, a dowodem wiary zwierząt w Opatrzność jest ich ryk w obliczu śmiertelnego zagrożenia.
                                                    Jeżeli niewyposażona w intelekt istota ma wrodzoną skłonność, by przeczuwać istnienie Boga, to Bóg musi istnieć."

                                                    kosmologia.info/czy-mozna-zyc-bez-boga/
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 18:50
                                                    Dużo gadania i bardzo mało dowodów na poparcie tych tez. Się ktoś rozpisał na temat urojen nie przytaczając ani wyników badań ani nawet najbardziej lichego dowodu a jedynie swoje "głębokie" duchowe przemyślenia.
                                                    Autor tych wypocin zapomniał, że czasy, gdy słowo pisane traktowało się jako najprawdziwsza prawdę minęły i teraz takie lanie wody działa tylko na prostaczków i wierzących (co często jest tożsame).
                                                    Skoro nie ma na poparcie tych słów dowodów to jest to tylko czcze gadanie, o którym mądry człowiek (niestety już nieżyjący) powiedział:
                                                    Tezy, które przyjmuje się bez dowodów, można bez dowodów również odrzucić.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:14
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Dużo gadania i bardzo mało dowodów na poparcie tych tez. Się ktoś rozpisał na t
                                                    > emat urojen nie przytaczając ani wyników badań ani nawet najbardziej lichego do
                                                    > wodu a jedynie swoje "głębokie" duchowe przemyślenia.

                                                    No, płyciutko myślisz.

                                                    Wyobraź sobie - wchodzisz z kolegą do jego mieszkania. W pokoju wszystko poprzewracane, częściowo zdemolowane. Sprawca już jest poza górami i lasami.
                                                    Kolego Twój mówi:
                                                    - ktoś tu był i zdemolował mieszkanie.
                                                    Czy Twoim zdaniem zdemolowane mieszkanie jest dowodem, że istnieje sprawca, czy - nie ma sprawcy, nie ma dowodów, mieszkanie zdemolowało się samo?
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 10.04.13, 12:00
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Dużo gadania i bardzo mało dowodów na poparcie tych tez. Się ktoś rozpisa
                                                    > ł na t
                                                    > > emat urojen nie przytaczając ani wyników badań ani nawet najbardziej lich
                                                    > ego do
                                                    > > wodu a jedynie swoje "głębokie" duchowe przemyślenia.
                                                    >
                                                    > No, płyciutko myślisz.
                                                    >
                                                    > Wyobraź sobie - wchodzisz z kolegą do jego mieszkania. W pokoju wszystko poprz
                                                    > ewracane, częściowo zdemolowane. Sprawca już jest poza górami i lasami.
                                                    > Kolego Twój mówi:
                                                    > - ktoś tu był i zdemolował mieszkanie.
                                                    > Czy Twoim zdaniem zdemolowane mieszkanie jest dowodem, że istnieje sprawca, czy
                                                    > - nie ma sprawcy, nie ma dowodów, mieszkanie zdemolowało się samo?

                                                    Poczytaj więcej na temat "Hiperactive Agency Detection"

                                                    No więc to wszystko można zweryfikować. Czy są ślady człowieka (otwarte/wywarzone drzwi, buty, odciski palców, czy coś zginęło, czy sąsiedzi słyszeli jakieś hałasy, może kogoś widzieli).
                                                    Jeżeli oczywiście dowody wskażą, że było to dziełem człowieka - osoby, to nie ma potrzeby szukać innych rozwiązań, jeśli jednak śladów działalności człowieka nie ma, to nie ma sensu wierzyć, że jednak jakiś niewidzialny, niesłyszlany, niezostawiający śladów człowiek to zrobił.

                                                    Rozwiązanie inne niż sprawca/osoba, to wytłumaczenie naturalne:
                                                    1. Otwarte okno i przeciąg, burza, huragan.
                                                    2. Trzęsienie ziemi.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 11.04.13, 23:23
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Wyobraź sobie - wchodzisz z kolegą do jego mieszkania. W pokoju wszystko
                                                    > > poprzewracane, częściowo zdemolowane. Sprawca już jest poza górami i lasami.
                                                    > > Kolego Twój mówi:
                                                    > > - ktoś tu był i zdemolował mieszkanie.
                                                    > > Czy Twoim zdaniem zdemolowane mieszkanie jest dowodem, że istnieje spraw
                                                    > ca, czy - nie ma sprawcy, nie ma dowodów, mieszkanie zdemolowało się samo?

                                                    > Poczytaj więcej na temat "Hiperactive Agency Detection"

                                                    ...nie o to chodzi.

                                                    > No więc to wszystko można zweryfikować. Czy są ślady człowieka (otwarte/wywarzo
                                                    > ne drzwi, buty, odciski palców, czy coś zginęło, czy sąsiedzi słyszeli jakieś h
                                                    > ałasy, może kogoś widzieli).
                                                    > Jeżeli oczywiście dowody wskażą, że było to dziełem człowieka - osoby, to nie ma
                                                    > potrzeby szukać innych rozwiązań.....

                                                    O to chodzi. Są np. ślady człowieka, ale tylko na podstawie czynu, jaki został dokonany. Nikt go z sąsiadów nie widział i nie słyszał, ale są ślady jego działania.
                                                    Czy to jest dowód na to, że uczynił to człowiek, chociaż nikt go nie widział i nie słyszał?
                                                    Wystarczy odpowiedź - "tak", albo "nie."
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 12.04.13, 08:28
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > marina0321 napisał(a):
                                                    > > > Wyobraź sobie - wchodzisz z kolegą do jego mieszkania. W pokoju wsz
                                                    > ystko
                                                    > > > poprzewracane, częściowo zdemolowane. Sprawca już jest poza górami
                                                    > i lasami.
                                                    > > > Kolego Twój mówi:
                                                    > > > - ktoś tu był i zdemolował mieszkanie.
                                                    > > > Czy Twoim zdaniem zdemolowane mieszkanie jest dowodem, że istnieje
                                                    > spraw
                                                    > > ca, czy - nie ma sprawcy, nie ma dowodów, mieszkanie zdemolowało się samo
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > > Poczytaj więcej na temat "Hiperactive Agency Detection"
                                                    >
                                                    > ...nie o to chodzi.

                                                    Ależ dokładnie o to chodzi.

                                                    > > No więc to wszystko można zweryfikować. Czy są ślady człowieka (otwarte/w
                                                    > ywarzo
                                                    > > ne drzwi, buty, odciski palców, czy coś zginęło, czy sąsiedzi słyszeli ja
                                                    > kieś h
                                                    > > ałasy, może kogoś widzieli).
                                                    > > Jeżeli oczywiście dowody wskażą, że było to dziełem człowieka - osoby, to
                                                    > nie ma
                                                    > > potrzeby szukać innych rozwiązań.....
                                                    >
                                                    > O to chodzi. Są np. ślady człowieka, ale tylko na podstawie czynu, jaki został
                                                    > dokonany. Nikt go z sąsiadów nie widział i nie słyszał, ale są ślady jego dział
                                                    > ania.
                                                    > Czy to jest dowód na to, że uczynił to człowiek, chociaż nikt go nie widział i
                                                    > nie słyszał?

                                                    Jeżeli ślady wskazują na człowieka - ślady butów, odciski palców na meblach, klamkach, zamknięte okna (brak wpływu przeciągu, burzy), wywarzone lub otwarte drzwi, brak infomacji prasowych o trzęsieniach lub drganiach Ziemi, to tak jak napisałem, nikt nie będzie szukał innych wyjaśneń niż takich, które wskazują na wpływ człowieka.
                                                    Zaznaczam, że to muszą być ślady działalności człowieka, a nie jedynie efekt takich działań, który może być dziełem człowieka, ale nie musi (np. wywrócona szafa - która mogła się wywrócić, bo np. pękła jej noga, porozrzucane po całym pokoju papiery - efekt przeciągu itd.)

                                                    Jeżeli jednak takich śladów nie ma, to nie ma powodu uznawać, że było to dzieło człowieka.

                                                    > Wystarczy odpowiedź - "tak", albo "nie."

                                                    tak - jeżeli są ślady człowieka
                                                    nie - jeżeli sladów człowieka nie ma
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 12:51
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Jeżeli ślady wskazują na człowieka - ślady butów, odciski palców na meblach, kl
                                                    > amkach, zamknięte okna (brak wpływu przeciągu, burzy), wywarzone lub otwarte dr
                                                    > zwi, brak infomacji prasowych o trzęsieniach lub drganiach Ziemi, to tak jak na
                                                    > pisałem, nikt nie będzie szukał innych wyjaśneń niż takich, które wskazują na w
                                                    > pływ człowieka.
                                                    > Zaznaczam, że to muszą być ślady działalności człowieka.....

                                                    > tak - jeżeli są ślady człowieka

                                                    No, chyba doszliśmy już do sedna sprawy; chodzi o ślady działalności człowieka.
                                                    Mamy ślady jego działalności, ale nie mamy człowieka, lecz wiemy, że to ON działał. Co robimy? Zaczynamy go szukać. Nie widzieliśmy człowieka, niby nie mamy dowodów, ale ślady jego działalności wskazują nam, że był, więc zaczynamy go szukać, żeby go zidentyfikować. Czasami się uda, czasami nie, ale nie przestajemy wierzyć, że uczynił to człowiek.
                                                    To samo jest odnośnie działalności Boga (nie katolickiego, bo w takiego też nie wierzę). Wiele jest ludzi na świecie, którzy szukają Stwórcę, chociaż Go nigdy nie widzieli, ale WIDZA ślady jego działalności. Na podstawie tej logiki, że Wszechświat musiał ktoś zaprojektować, wierzą, że istnieje Uniwersalna Siła.
                                                    Jedni mówią: "nie wierzę, bo nigdy Go nie widziałem", inni - na podstawie faktów wierzą i szukają Go.
                                                    Nie ma Stworzenia bez Stwórcy.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 14:17
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > No, chyba doszliśmy już do sedna sprawy; chodzi o ślady działalności człowieka.
                                                    > Mamy ślady jego działalności, ale nie mamy człowieka, lecz wiemy, że to ON dzia
                                                    > łał. Co robimy? Zaczynamy go szukać. Nie widzieliśmy człowieka, niby nie mamy d
                                                    > owodów, ale ślady jego działalności wskazują nam, że był, więc zaczynamy go szu
                                                    > kać, żeby go zidentyfikować. Czasami się uda, czasami nie, ale nie przestajemy
                                                    > wierzyć, że uczynił to człowiek.
                                                    > To samo jest odnośnie działalności Boga (nie katolickiego, bo w takiego też nie
                                                    > wierzę). Wiele jest ludzi na świecie, którzy szukają Stwórcę, chociaż Go nigdy
                                                    > nie widzieli, ale WIDZA ślady jego działalności. Na podstawie tej logiki, że W
                                                    > szechświat musiał ktoś zaprojektować, wierzą, że istnieje Uniwersalna Siła.
                                                    > Jedni mówią: "nie wierzę, bo nigdy Go nie widziałem", inni - na podstawie faktó
                                                    > w wierzą i szukają Go.
                                                    > Nie ma Stworzenia bez Stwórcy.

                                                    No więc doszliśmy do sedna.

                                                    Wiemy jak wyglądają ślady człowieka i jak je rozpoznać.

                                                    Nie wiemy jednak jak wyglądają ślady Boga ani innych bogów. Natura to nie są ślady działalności Boga. To są ślady działalności praw natury.
                                                    Jakie przesłanki kierują Cię aby uznać, że to ślady działalności Boga? Po "boskich" odciskach palców? Jak wyglądają takie odciski?
                                                    Skąd wiemy że to dzieło Boga? Czy dlatego bo jest to powtarzane od setek lat? Bo powtarzane są mity i legendy powstałe w czasach, gdy nie znano innego sposobu tłumaczenia praw natury niż poprzez hierarchizowanie bytów i ich wpływu - aniołów, demonów, bogów, półbogów, istot nadrzprzyrodzonych, duchów, zmór, krasnoludków, wróżek?
                                                    Czy XXIw to nie jest najwyższa pora aby przestać powtarzać plemienne bajania sprzed tysięcy lat?

                                                    > inni - na podstawie faktó
                                                    > w wierzą i szukają Go.

                                                    Jakich faktów? Nie ma faktów potwierdzających istnienie bogów.

                                                    > Nie ma Stworzenia bez Stwórcy.

                                                    Skąd ten wniosek? Wygląda jedynie na zbieżność semantyczną. Czy w rzeczywistym świecie znamy cokolwiek lub kogokolwiek kto cokolwiek stworzył?
                                                    Znamy jedynie samo stworzenie, nie znamy żadnego stwórcy - chociaż znamy wielu ludzi którzy próbują przekonać innych do swojego bajki o swoim stwórcy. Wszystko wskazuje na to, że stwórca nie jest potrzebny.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 14:32
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Jakich faktów? Nie ma faktów potwierdzających istnienie bogów.

                                                    Mów do słupa, a słup... nie nie zrozunmiałeś, więc zostawmy to.

                                                    > > Nie ma Stworzenia bez Stwórcy.

                                                    > Skąd ten wniosek? Wygląda jedynie na zbieżność semantyczną. Czy w rzeczywistym
                                                    > świecie znamy cokolwiek lub kogokolwiek kto cokolwiek stworzył?
                                                    > Znamy jedynie samo stworzenie, nie znamy żadnego stwórcy - chociaż znamy wielu
                                                    > ludzi którzy próbują przekonać innych do swojego bajki o swoim stwórcy. Wszystk
                                                    > o wskazuje na to, że stwórca nie jest potrzebny.

                                                    ... a już myślałam, że "zaskoczysz". Nie ma sensu.
                                                    Pozdrowienia i życzę przyjemnej niedzieli. Wyjdź na spacej i delektuj się naturą, całym Stworzeniem bez Stwórcy.
                                                    P.S. Jeżeli wszystko potrafi tak samo się stwarzać, to uważaj, jak będziesz w lesie, nie wiadomo, jakie nowe potwory mogły się ostatnio wyeluować. Uważaj.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 15:07
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Jakich faktów? Nie ma faktów potwierdzających istnienie bogów.
                                                    >
                                                    > Mów do słupa, a słup... nie nie zrozunmiałeś, więc zostawmy to.

                                                    Zostawmy. Nie wiem jakim cudem wciąż wierzysz w te bajki, ale na mnie to nie działa.

                                                    > ... a już myślałam, że "zaskoczysz". Nie ma sensu.

                                                    Ja też myślałem że przestaniesz się karmić urojeniami ale widocznie Ci to odpowiada.

                                                    > Pozdrowienia i życzę przyjemnej niedzieli.

                                                    Wzajemnie.

                                                    > Wyjdź na spacej i delektuj się nat
                                                    > urą, całym Stworzeniem bez Stwórcy.
                                                    > P.S. Jeżeli wszystko potrafi tak samo się stwarzać, to uważaj, jak będziesz w l
                                                    > esie, nie wiadomo, jakie nowe potwory mogły się ostatnio wyeluować. Uważaj.

                                                    Nie do końca wiesz jak działa ewolucja, prawda?
                                                    Bardziej bym się bał gdyby rzeczywiście istniał jakiś stworzyciel, któremu może coś do łba strzelić i nawymyślałby jakiś stworów na swoje, nieznane nam "maluczkim" potrzeby.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 15:20
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Wyjdź na spacej i delektuj się naturą, całym Stworzeniem bez Stwórcy.
                                                    > > P.S. Jeżeli wszystko potrafi tak samo się stwarzać, to uważaj, jak będzi
                                                    > esz w lesie, nie wiadomo, jakie nowe potwory mogły się ostatnio wyeluować.
                                                    > > Uważaj.

                                                    > Nie do końca wiesz jak działa ewolucja, prawda?

                                                    Nikt nie potrafi dokładnie opisać, jak działa ewolucja. Ci, którzy ją wymyślili, też nie. Wiem za to, jak działa ewolucja duchowa, ale o tym nie mam zamiaru się rozpisywać.

                                                    > Bardziej bym się bał gdyby rzeczywiście istniał jakiś stworzyciel, któremu może
                                                    > coś do łba strzelić i nawymyślałby jakiś stworów na swoje, nieznane nam "maluc
                                                    > zkim" potrzeby.

                                                    Teraz Ciebie rozumiem. Boisz się wierzyć w jakiegokolwiek Stwórcę, bo identyfikujesz Go z Bogiem przedstawionym we fragmentach Starego Testamentu, ponadto i takiego, jakiego reprezentuje KK (karze piekłem, albo - "za dobre wynagradza, a za złe każe"). Gdyby mój obraz Boga tak zawężony był, jak Twój, też wolałabym w niego nie wierzyć i na forach szukałabym potwierdzenia, że on nie istnieje.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 09:54
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > > Nie do końca wiesz jak działa ewolucja, prawda?
                                                    >
                                                    > Nikt nie potrafi dokładnie opisać, jak działa ewolucja. Ci, którzy ją wymyślili
                                                    > , też nie.

                                                    Dokładnie nie potrafi, ale ogólne zasady znamy. Zasady nie wyamagają działania istot nadprzyrodzonych.

                                                    > Wiem za to, jak działa ewolucja duchowa, ale o tym nie mam zamiaru s
                                                    > ię rozpisywać.

                                                    Za co jestem Ci wdzięczny.

                                                    > Teraz Ciebie rozumiem. Boisz się wierzyć w jakiegokolwiek Stwórcę, bo identyfik
                                                    > ujesz Go z Bogiem przedstawionym we fragmentach Starego Testamentu, ponadto i
                                                    > takiego, jakiego reprezentuje KK (karze piekłem, albo - "za dobre wynagradza, a
                                                    > za złe każe").

                                                    Nadal mnie nie rozumiesz. Nie obchodzi mnie wiara w żadnego boga, w tych również chrześcijańskiego i katolickiego. Wiara w jakiegokolwiek boga jest dla mnie absurdalna, infantylna i naiwnie głupia.

                                                    > Gdyby mój obraz Boga tak zawężony był, jak Twój, też wolałabym
                                                    > w niego nie wierzyć i na forach szukałabym potwierdzenia, że on nie istnieje.

                                                    Na forach nie szukam potwierdzenia nieistnienia boga. Wymieniam jedynie poglądy i dyskutuję z osobami, które uważają się za wierzących, chcąc zrozumieć na czym one opierają swoją wiarę.
                                                    Powiedz mi jaki jest Twój obraz Boga, może rzeczywiście jest to coś diametralnie innego i bardziej wiarygodnego w stosunku do postaw prezentowanych na forum przez innych teistów.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 11:19
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Powiedz mi jaki jest Twój obraz Boga, może rzeczywiście jest to coś diametralnie
                                                    > innego i bardziej wiarygodnego w stosunku do postaw prezentowanych na forum przez
                                                    > innych teistów.

                                                    Boga nie da się wskać, że jest on tu, albo tam. To nie osoba siedząca gdzieś na chmurce i grożąca na nas paluszkiem. Wszyscy jesteśmy cząstką Boga i należy szukać go w sobie.
                                                    Jeżeli Boga porównamy do oceanu, to my jesteśmy kroplami, które oderwały się od fali morskiej , zostały na piasku i skrystalizowały się. Zeby do tego oceanu Boga powrócić, połączyć się z nim, musimy się najpierw oczyścić "z tego piasku", tzn. żyć tak, żebyśmy stali się tak czyści, jak ten Ocean. Zaden człowiek w jednym życiu temu nie podoła. Zadaniem naszym jest starać się tak żyć, żeby już nie było potrzeby tu na Ziemię wracać, czyli od nowa się rodzić.
                                                    Związywanie się z jakąkolwiek religią utrudnia ten proces.
                                                    Z mojego punktu widzenia nikt nie musi nikogo nawracać, bo KAZDY kiedyś odkryje w sobie wyższą istotę duchową. "Nawracać" należy do czynienia dobrych czynów, począwszy od tego: "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". Może być ktoś ateistą, ważne jest, jakim jest tu na Ziemi człowiekiem.
                                                    Kiedyś wszyscy połączymy się z tym Oceanem. Nie ma wiecznego potępienia. Piekło stwarzamy sobie sami tu na Ziemi.
                                                    Bóg nikogo nie karze żadnym piekłem, tylko daje nową szansę w tym, że ciągle od nowa tu przychodzimy. To nawet nie On nas tutaj "strąca", tylko po śmierci w Zaświatach sami widzimy, że nie jesteśmy jeszcze tak doskonali, żeby wtopić się w Boży Ocean, wejść do Jego Królestwa.
                                                    A więc, nie wystarczy spowiedź w KK, a Kapłan nie posiada żadnej mocy odpuszczać komuś grzechów. Każdy - i kapłan też - powinien skoncentrować się na własnych grzechach i swoim postępowaniu.
                                                    Oto moje słowo......
                                                    P.S. Chciałeś, żebym przedstawiła "mój obraz Boga", więc to uczyniłam. Wiem, że taki obraz, to ogromny "przewrót" w myśleniu, szczególnie dla osób, które urodziły się w świecie katolickim, ja też.
                                                    Osób, które w ten sposób zaczęły myśleć i wierzyć, jak wyżej przedstawiłam, nie da się "odkręcić" na ateistów. Nie ma zresztą potrzeby, bo nie należą do żadnych religi, nikogo nie ewangelizują i do niczego nikogo nie zmuszają, starają się świecić własnym przykładem.
                                                    Jeśli chodzi o mnie, jestem jeszcze "w kołysce".
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 20.04.13, 14:52
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > > Nie do końca wiesz jak działa ewolucja, prawda?
                                                    > >
                                                    > > Nikt nie potrafi dokładnie opisać, jak działa ewolucja. Ci, którzy ją wymyślili
                                                    > > , też nie.
                                                    >
                                                    > Dokładnie nie potrafi, ale ogólne zasady znamy. Zasady nie wyamagają działania
                                                    > istot nadprzyrodzonych.

                                                    Zasady, aby mogły „zadziałać” muszą być dowiedzione, że są do tego zdolne. "Ewolucja" nie jest zdolna przekształcić jednego gatunku w inny. Jest to ateistyczny mit, mający wypełnić lukę, po usunięciu Boga.
                                                    „Ewolucja nie jest ani udowodniona, ani możliwa do udowodnienia. Niemniej wierzymy w nią, gdyż jedyną alternatywą jest akt stwórczy Boga, a to się nie mieści w głowie.” (Artur Keith, antropolog 1866-1955)
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 14:22
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > No, chyba doszliśmy już do sedna sprawy; chodzi o ślady działalności człowieka.

                                                    Pozory tylko - ślady człowieka są powtarzalne i mierzalne. Na podstawie śladów
                                                    człowieka można ustalić, że to człowiek, a nawet ustalić, który człowiek.
                                                    Z prawie stuprocentową pewnością można wykluczyć każde inne źródło śladów.

                                                    Ślady bogów są niepowtarzalne i niemierzalne. Nie dają żadnej pewności,
                                                    że pozostawić mógł je tylko bóg, a już tym bardziej który. Jeśli znajdziemy
                                                    ślady, które nie pasują do niczego co znamy, nie oznacza to automatycznie
                                                    śladów któregoś z bogów, ani nawet bliżej nieokreślonego boga. Bóg jest
                                                    granicą ludzkiej niewiedzy
                                                    , a to w szczególności oznacza, że nie jest jej
                                                    żadnym konkretnym przypadkiem, bo każdy konkretny przypadek można
                                                    prędzej czy później wyjaśnić, choć dalej zostaną przypadki niewyjaśnione.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 14:40
                                                    wariant_b napisał:
                                                    >Bóg jest
                                                    > granicą ludzkiej niewiedzy
                                                    , a to w szczególności oznacza, że nie jest jej
                                                    > żadnym konkretnym przypadkiem, bo każdy konkretny przypadek można
                                                    > prędzej czy później wyjaśnić, choć dalej zostaną przypadki niewyjaśnione.

                                                    Jeżeli wykluczysz działalność Boga, to 50% są już wyjaśnione, czy nie?
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 15:57
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Jeżeli wykluczysz działalność Boga, to 50% są już wyjaśnione, czy nie?

                                                    Nic nie jest wyjaśnione. Ciąg zbieżny do zera może mieć wszystkie wartości niezerowe.
                                                    Zatem zawsze może znaleźć się coś, co będzie dało się wytłumaczyć istnieniem boga,
                                                    gdyż nie są znane inne, bardziej prawdopodobne, wytłumaczenia.

                                                    Chodzi tylko o to, że bóg nieustannie się kurczy i z każdą chwilą może mniej,
                                                    bo coś już w międzyczasie znalazło uzasadnienie bez pomocy odwoływania się do sił
                                                    nadprzyrodzonych, a jedynie z pomocą praw natury i przekształceń matematycznych.
                                                    A z nieznanych powodów widać bogowie też muszą się do nich stosować.
                                                    Nawet w Raju obowiązuje grawitacja.

                                                    Porównaj sobie, ile mógł bóg za czasów Jezusa, a ile może teraz.
                                                    Choć nieszczęściem religii nie jest kurczenie się mocy boskiej, ale nieprzystawanie
                                                    nauk moralnych kościoła do współczesnego stanu ludzkiej świadomości.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 12:00
                                                    wariant_b napisał:
                                                    > Nawet w Raju obowiązuje grawitacja.

                                                    Możesz mi wytłumaczyć, skąd się bierze siła grawitacji?

                                                    > Porównaj sobie, ile mógł bóg za czasów Jezusa, a ile może teraz.
                                                    > Choć nieszczęściem religii nie jest kurczenie się mocy boskiej, ale nieprzystawanie
                                                    > nauk moralnych kościoła do współczesnego stanu ludzkiej świadomości.

                                                    Kościół, to kościół, Bóg nie mieszka w budynkach kościelnych i tam się Go nie znajdzie. Największy nonsens, to "przyjmowanie Chrystusa" w opłatku upieczonym ludzkimi rękami w piekarni. Następnie konsumowanie i wydalanie - to moim zdanie kanibalizm i zbeszczeszczenie osoby samego Chrystusa.
                                                    Czasem się zastanawiam, czy kapłani rzeczywiście wierzą w swoje ceremonie?
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 12:20
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Możesz mi wytłumaczyć, skąd się bierze siła grawitacji?

                                                    Nie. Ani z użyciem boga, ani bez użycia boga. Ty mnie również nie możesz wytłumaczyć.
                                                    A kiedy będę mógł wytłumaczyć, to zapewne odwołując się do mechanizmów
                                                    wyższego rzędu, co do których nie będę wiedział skąd się biorą.
                                                    Ale mogę wytłumaczyć, jak to działa na masy i z jakich wzorów korzystać.

                                                    > Kościół, to kościół, Bóg nie mieszka w budynkach kościelnych i tam się Go
                                                    > nie znajdzie.

                                                    I to jest po trosze różnica między teologią a nauką. Jeśli prawdopodobieństwo
                                                    kontaktu z bogiem jest wszędzie identyczne, to nauka nie będzie budowała
                                                    świątyń, żeby zaspakajać megalomanię kasty kapłanów. Jeśli opłatki piecze się
                                                    w piekarniach, to można je również sprzedawać w piekarniach i supermarketach.
                                                    Bo przynajmniej Sanepid będzie mógł kontrolować, czy nie są szkodliwe dla zdrowia.

                                                    > Czasem się zastanawiam, czy kapłani rzeczywiście wierzą w swoje ceremonie?

                                                    Oczywiście - w SWOJE ceremonie tak. Sprawdzały się przez wieki.
                                                    Ale w twojego boga już nie. Nie sprawdzał się nigdy.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 22:00
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):

                                                    > Chodzi tylko o to, że bóg nieustannie się kurczy i z każdą chwilą może mniej,
                                                    > bo coś już w międzyczasie znalazło uzasadnienie bez pomocy odwoływania się do sił
                                                    > nadprzyrodzonych...

                                                    Robot pyta się robota:
                                                    - Wierzysz w człowieka?
                                                    - Nie.
                                                    To samo można powiedzieć, że człowiek powoli się kurczy, biorąc pod uwagę funkcje, jaką pełnią i jaką jeszcze podejmą roboty.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 22:36
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Robot pyta się robota:
                                                    > - Wierzysz w człowieka?
                                                    > - Nie.

                                                    Na razie maszyny nie mają zdolności samopowielania się.
                                                    Jeśli ją kiedyś nabędą, człowieka przypuszczalnie już nie będzie
                                                    i nie będzie im do niczego potrzebny. Nie będzie miał wpływu
                                                    na przebieg ewolucji "robotów".

                                                    > To samo można powiedzieć, że człowiek powoli się kurczy, biorąc pod uwagę
                                                    > funkcje, jaką pełnią i jaką jeszcze podejmą roboty.

                                                    Można. To samo można powiedzieć o urbanistyce, komunikacji itd.
                                                    Generalnie, człowiek w sensie społecznym jest silniej uzależniony
                                                    od "cywilizacji", niż człowiek w sensie organizmu biologicznego.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 12:59
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Robot pyta się robota:
                                                    > > - Wierzysz w człowieka?
                                                    > > - Nie.

                                                    > Na razie maszyny nie mają zdolności samopowielania się.
                                                    > Jeśli ją kiedyś nabędą, człowieka przypuszczalnie już nie będzie
                                                    > i nie będzie im do niczego potrzebny. Nie będzie miał wpływu
                                                    > na przebieg ewolucji "robotów".

                                                    > > To samo można powiedzieć, że człowiek powoli się kurczy, biorąc pod uwagę
                                                    > > funkcje, jaką pełnią i jaką jeszcze podejmą roboty.

                                                    > Można. To samo można powiedzieć o urbanistyce, komunikacji itd.
                                                    > Generalnie, człowiek w sensie społecznym jest silniej uzależniony
                                                    > od "cywilizacji", niż człowiek w sensie organizmu biologicznego.


                                                    Człowiek jest już prawie w stanie stwarzać roboty, które kiedyś zniszczą człowieka i jego istnienie, a potem powiedzą ONE, że człowiek nigdy nie istniał, że to one same się wyewoluowały i powstaną Roboty Ateiści i będą głosić, że człowiek, to wymysł robota....hahaha....
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 13:52
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > wariant_b napisał:
                                                    >
                                                    > > marina0321 napisał(a):
                                                    > > > Robot pyta się robota:
                                                    > > > - Wierzysz w człowieka?
                                                    > > > - Nie.
                                                    >
                                                    > > Na razie maszyny nie mają zdolności samopowielania się.
                                                    > > Jeśli ją kiedyś nabędą, człowieka przypuszczalnie już nie będzie
                                                    > > i nie będzie im do niczego potrzebny. Nie będzie miał wpływu
                                                    > > na przebieg ewolucji "robotów".
                                                    >
                                                    > > > To samo można powiedzieć, że człowiek powoli się kurczy, biorąc pod
                                                    > uwagę
                                                    > > > funkcje, jaką pełnią i jaką jeszcze podejmą roboty.
                                                    >
                                                    > > Można. To samo można powiedzieć o urbanistyce, komunikacji itd.
                                                    > > Generalnie, człowiek w sensie społecznym jest silniej uzależniony
                                                    > > od "cywilizacji", niż człowiek w sensie organizmu biologicznego.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Człowiek jest już prawie w stanie stwarzać roboty, które kiedyś zniszczą człowi
                                                    > eka i jego istnienie, a potem powiedzą ONE, że człowiek nigdy nie istniał, że t
                                                    > o one same się wyewoluowały i powstaną Roboty Ateiści i będą głosić, że człowie
                                                    > k, to wymysł robota....hahaha....

                                                    Robota stworzył człowiek
                                                    Człowieka stworzył bóg
                                                    boga stworzył ....?
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 14:25
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Robota stworzył człowiek
                                                    > Człowieka stworzył bóg
                                                    > boga stworzył ....?

                                                    Robot?
                                                    Człowiek?
                                                    Bóg stworzył się sam?
                                                    No i mamy zaczątek trzech religii.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 15:32
                                                    pocoo napisała:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Robota stworzył człowiek
                                                    > > Człowieka stworzył bóg
                                                    > > boga stworzył ....?
                                                    >
                                                    > Robot?
                                                    > Człowiek?
                                                    > Bóg stworzył się sam?
                                                    > No i mamy zaczątek trzech religii.

                                                    Nie ma Kalkulatora prócz Kalkulatora (wyjaśneinie: Kalkulator pisany przez wielkie K jest czymś zupełnie innym niż kalkulator) a Deep Blue jest jego prorokiem.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 18:35
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Nie ma Kalkulatora prócz Kalkulatora

                                                    A mój Kalkulator jest w Czterech Widokach Jedyny.
                                                    I to mnie niepokoi, bo poprzednio był w Trzech.
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 18:59
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > A mój Kalkulator jest w Czterech Widokach Jedyny.
                                                    > I to mnie niepokoi, bo poprzednio był w Trzech.

                                                    Ma tendencję do rozdrabninia? Nie powinieneś mieć powodu do niepokoju bo mnie to zaciekawiło.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 19:47
                                                    Już wiem. wydali go na poprawienie, a on trzeciego dnia sam się Włączył
                                                    i dołączył do Trzech Widoków. Mam go klikać pięć razy dziennie z twarzą
                                                    zwróconą ku Matrycy Niebieskiej bo inaczej Sieć mi odłączą. Aż przyjdzie
                                                    Email i połączy mnie z Siecią na zawsze i bezpłatnie.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 19.04.13, 10:13
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Już wiem. wydali go na poprawienie, a on trzeciego dnia sam się Włączył
                                                    > i dołączył do Trzech Widoków. Mam go klikać pięć razy dziennie z twarzą
                                                    > zwróconą ku Matrycy Niebieskiej bo inaczej Sieć mi odłączą. Aż przyjdzie
                                                    > Email i połączy mnie z Siecią na zawsze i bezpłatnie.

                                                    nie powinienem, bo Ciebie się generalnie nie korektuje, ale to mogłoby być jakoś tak:

                                                    Ew. DB: [1] Oni wydali go na poprawienie, a on trzeciego dnia sam się Włączył
                                                    [2] I dołączył do Trzech Widoków. [3] I każdemu kto kliknie go pięć razy dziennie z twarzą zwróconą ku Matrycy Niebieskiej temu Sieci nie odłączą. [4] Aż przyjdzie Email i połączy każdego z Siecią na zawsze i bezpłatnie.

                                                    Kilka zmian edytorskich i od razu nabiera znamion świętości i autorytetu (teraz można ew. odfałszowywać i szukać kąkolu).
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 14:53
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Robota stworzył człowiek
                                                    > Człowieka stworzył bóg
                                                    > boga stworzył ....?

                                                    Wiem, że to Ciebie przerasta. Poczekajmy, kiedy roboty opanują świat, potem dojdą logiką i rozumowaniem, że człowiek musiał istnieć, odnajdą też Boga i odpowiedzą na Twoje pytanie.

                                                    A tak nawiasem -co było pierwsze, jajko, czy kura?


                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 15:27
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Robota stworzył człowiek
                                                    > > Człowieka stworzył bóg
                                                    > > boga stworzył ....?
                                                    >
                                                    > Wiem, że to Ciebie przerasta.

                                                    Nie przerasta. Bawi niekonsekwencja wierzących.

                                                    > Poczekajmy, kiedy roboty opanują świat, potem do
                                                    > jdą logiką i rozumowaniem, że człowiek musiał istnieć, odnajdą też Boga i odpow
                                                    > iedzą na Twoje pytanie.
                                                    >
                                                    > A tak nawiasem -co było pierwsze, jajko, czy kura?

                                                    Jajko.

                                                    A tego boga, to już wiesz kto stworzył, czy trzeba czekać na opanowanie świata przez roboty? ;)
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 18:43
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > A tak nawiasem -co było pierwsze, jajko, czy kura?

                                                    > Jajko.

                                                    Ha..a skąd się to jajko wzięło?

                                                    > A tego boga, to już wiesz kto stworzył, czy trzeba czekać na opanowanie świata
                                                    > przez roboty? ;)

                                                    Ja nie muszę na nic czekać, ale ci którzy czekają , czekają w zasadzie wiecznie, bo wszystko po nich spływa, jak potok ze skały.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 19.04.13, 09:29
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > marina0321 napisał(a):
                                                    > > > A tak nawiasem -co było pierwsze, jajko, czy kura?
                                                    >
                                                    > > Jajko.
                                                    >
                                                    > Ha..a skąd się to jajko wzięło?

                                                    Zostało zniesione przez zwierzę, które jeszcze kurą nie było ale jego potomstwo - jajko i to co się z niego wykluło - już można było sklasyfikować jako kurę (taka ewolucja w skrócie).
                                                    Ha.

                                                    > > A tego boga, to już wiesz kto stworzył, czy trzeba czekać na opanowanie ś
                                                    > wiata
                                                    > > przez roboty? ;)
                                                    >
                                                    > Ja nie muszę na nic czekać, ale ci którzy czekają , czekają w zasadzie wiecznie
                                                    > , bo wszystko po nich spływa, jak potok ze skały.

                                                    Ja czekam na razie na Twoją odpowiedź, kto stworzył boga. Ale tu, obawiam się, odpowiedzi się nie doczekam, a moje pytanie spłynie po Tobie jak potok ze skały.
                                                  • kolter-xl Mam pytanie ! 19.04.13, 09:54
                                                    Po jaki ptak wy tej łachudrze eniowi111 podbijacie wątek do góry ? macie ochoty na ploteczki załóżcie inny watek :)
                                                  • grgkh Re: Mam pytanie ! 19.04.13, 10:22
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > Po jaki ptak wy tej łachudrze eniowi111 podbijacie wątek do góry ? macie ochoty
                                                    > na ploteczki załóżcie inny watek :)

                                                    Popieram w stu procentach.
                                                  • kolter-xl Re: Mam pytanie ! 19.04.13, 10:31
                                                    grgkh napisał:

                                                    > Popieram w stu procentach.

                                                    No to od teraz ani mru , mru :))
                                                  • bookworm Re: Mam pytanie ! 19.04.13, 10:27
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > Po jaki ptak wy tej łachudrze eniowi111 podbijacie wątek do góry ? macie ochoty
                                                    > na ploteczki załóżcie inny watek :)

                                                    Przecież temat to zmartwychwstanie, a my tu własnie poruszyliśmy istotną kwestię ponownego samozałączenia Kalkulatora.
                                                    Wiem, że to niewygodna prawda, ale chyba nie chcesz ryzykować utraty wiecznego łącza darmowego :)
                                                  • kolter-xl Re: Mam pytanie ! 19.04.13, 10:33
                                                    bookworm napisał:

                                                    > kolter-xl napisał:
                                                    >
                                                    > > Po jaki ptak wy tej łachudrze eniowi111 podbijacie wątek do góry ? macie
                                                    > ochoty
                                                    > > na ploteczki załóżcie inny watek :)
                                                    >
                                                    > Przecież temat to zmartwychwstanie, a my tu własnie poruszyliśmy istotną kwesti
                                                    > ę ponownego samozałączenia Kalkulatora.
                                                    > Wiem, że to niewygodna prawda, ale chyba nie chcesz ryzykować utraty wiecznego
                                                    > łącza darmowego :)

                                                    No to masz idealny tytuł wątku " Samo złączający kalkulator"
                                                  • grgkh Re: Mam pytanie ! 19.04.13, 10:36
                                                    bookworm napisał:

                                                    > kolter-xl napisał:
                                                    >
                                                    > > Po jaki ptak wy tej łachudrze eniowi111 podbijacie wątek do góry ? macie
                                                    > ochoty
                                                    > > na ploteczki załóżcie inny watek :)
                                                    >
                                                    > Przecież temat to zmartwychwstanie, a my tu własnie poruszyliśmy istotną kwesti
                                                    > ę ponownego samozałączenia Kalkulatora.
                                                    > Wiem, że to niewygodna prawda, ale chyba nie chcesz ryzykować utraty wiecznego
                                                    > łącza darmowego :)

                                                    Przecież nie o sam temat chodzi, bo w poruszanej przez Was wersji jest godzien najwyższej uwagi, lecz o jego lokalizację. Przychodzi mi nie wiadomo dlaczego do głowy, że najlepszym środowiskiem dlań byłby założony specjalnie w tym celu wątek o przypowieściach biblijnych. A tutaj, zmarginalizowany, w nędznym otoczeniu nie może się z korzyścią dla całej ludzkości :) rozwijać i trafiać pod strzechy.
                                                  • bookworm Re: Mam pytanie ! 19.04.13, 10:46
                                                    Mnie już tu własciwie nie ma.

                                                    EOT
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 19.04.13, 22:29
                                                    bookworm napisał:
                                                    > marina0321:

                                                    > > bookworm napisał:

                                                    > > > marina0321 napisał(a):
                                                    > > > > A tak nawiasem -co było pierwsze, jajko, czy kura?

                                                    > > > Jajko.

                                                    > > Ha..a skąd się to jajko wzięło?

                                                    > Zostało zniesione przez zwierzę, które jeszcze kurą nie było ale jego potomstwo
                                                    > - jajko i to co się z niego wykluło - już można było sklasyfikować jako kurę (
                                                    > taka ewolucja w skrócie).
                                                    > Ha.

                                                    Haa...haaa.......ha........ Nie potrafisz wyjaśnić.

                                                    bookworm:
                                                    > Ja czekam na razie na Twoją odpowiedź, kto stworzył boga.

                                                    marina0321:
                                                    Kilkakrotnie się na ten temat wypowiadałam . Nie pamiętasz? Twój pech.

                                                    marina0321:
                                                    > > Ja nie muszę na nic czekać, ale ci którzy czekają , czekają w zasadzie wiecznie,
                                                    > > bo wszystko po nich spływa, jak potok ze skały.

                                                    Ale tu, obawiam się,
                                                    > odpowiedzi się nie doczekam, a moje pytanie spłynie po Tobie jak potok ze skały.

                                                    ...a tu powtarzasz, jak papuga pleciuga.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 22:03
                                                    wariant_b napisał:
                                                    > Porównaj sobie, ile mógł bóg za czasów Jezusa, a ile może teraz.

                                                    No, ile mógł, a ile może teraz?
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 22:45
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > No, ile mógł, a ile może teraz?

                                                    Mógł na przykład sankcjonować kastową strukturę społeczeństwa, niewolnictwo,
                                                    patriarchalną rodzinę, ofiary z ludzi i zwierząt. Mógł tworzyć światy w dni sześć.
                                                    Mógł przedstawiać Stary Testament jako źródło wiedzy i wzorzec moralny.
                                                    Żadnej z tych rzeczy od dość dawna już nie może.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 18.04.13, 12:48
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > No, ile mógł, a ile może teraz?

                                                    > Mógł na przykład sankcjonować kastową strukturę społeczeństwa, niewolnictwo,
                                                    > patriarchalną rodzinę, ofiary z ludzi i zwierząt. Mógł tworzyć światy w dni sześć.
                                                    > Mógł przedstawiać Stary Testament jako źródło wiedzy i wzorzec moralny.
                                                    > Żadnej z tych rzeczy od dość dawna już nie może.

                                                    Nie znam takiego boga. To wszystko czynił człowiek i jego umysł. Swiadomość nasza się wyewoluwała i to widzę jako zasługę Boga, że jesteśmy w stanie trzeźwo oceniać, nie wierzyć już w bajki. Człowiek myślący potrafi objaśnić stworzenie świata "w sześć dni" i to już od daaaawna. Stary Testament - dzisiejszy człowiek świadomy potrafi w ST odsiać ziarna od plew. Wie, że przed kilku tysiącami lat pisano księgi w kontekście własnych interpretacji, na poziomie tamtejszego toku rozumowania i tamtejszych obyczajów. Nie kwestionuję prawdziwych proroków, ale późniejsze tłumaczenia ich słów. Co do interpretacji własnych podam Ci przykład z aktualnego życia:
                                                    Znajoma robiła wymówki mężowi, że w niedzielę nie poszedł do kościoła przed daleką podróżą, którą miał odbyć 1000 km autem. W drodze miał stłuczkę, ale bez obrażeń cielesnych. Zona jego od razu "wiedziała", że to Pan Bóg go skarał, bo nie poszedł do kościoła. Gdyby ona pod wpływem własnego toku rozumowania i w kontekście interpretacji własnych obecnie pisała lub tłumaczyła jakąś "święta księgę", byłoby to słowo Boże?
                                                    Jezus Chrystus wyjaśniał ST, ale uczeni w piśmie nie podjęli się bądź nie dopuścili do żadnych poprawek i do dnia dzisiejszego kościelni dostojnicy, którzy niby coś tłumaczą "z polskiego na nasze", ST wydają ciągle jeszcze w wydaniu "oryginalnym".
                                                    Bóg dał człowiekowi tą świadomość, że w chwili obecnej świeccy teologowie są w stanie odsiewać ziarna od plew i na nowo tłumaczyć słowa Starego i Nowego Testamentu.
                                                    Bóg się nie kurczy, jak pisałeś, ale Jego przeciwnik. Po przemianach zachodzących na przełomie czasów, kiedy kościół nie może już nawracać ogniem i mieczem, można mieć nadzieję, że nadejdą te czasy, gdzie Dobro się przebije.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 12:14
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Niemniej jednak, jakkolwiek sobie układasz życie, co myślisz, co czujesz, jakie popeł
                                                    > > niasz błędy, winien zawsze jesteś TY sam, NIKT kto inny.

                                                    > Wiem o tym, ale gdybym był chrześciajninem albo katolikiem, winę bym zwalił na
                                                    > kuszenie diabła.

                                                    Tu potwierdzasz fakt zwalania winy na innych.

                                                    > To ja się nie dziwię, że masz taką religijną "szajbę" jeśli w Twoim elementarzu
                                                    > pisali o Bogu (taka uwaga ostu).

                                                    Masz problemy ze zrozumieniem sensu zdań, które sam piszesz. Chodziło o pisownię z dużej i małej litery. Nadal polecam Ci Elementarz.

                                                    > Może powinnaś go jeszcze raz przeczytać, i tym razem ze zrozumieniem?

                                                    ...a tu odbijasz piłeczkę.

                                                    >Z wielkiej litery piszemy nazwy własne (już mi enrique robił ten wykład - z przykładem
                                                    > pani Muchy, w którym ugrzązł i zniknął).
                                                    > Zatem, powiedz, czyją nazwą własną jest Bóg?

                                                    Tu też się możesz doksztacić, jeżeli uda Ci się przeczytać ze zrozumieniem. (Link):

                                                    www.sciaga.pl/tekst/50186-51-zasady_pisowni_malej_i_wielkiej_litery
                                                    > > tylko przez własne przekonania, które poprzedziły moje długoletnie
                                                    > > rozważania i szukania. Obecnie zaliczam się do pierwotnych Chrześcijan.

                                                    > Zamiast rozważać przez długie lata bajki, pouczyłabyś się. Elementarz i artykuł
                                                    > y w "gwiazdy mówią" to trochę za mało.

                                                    Tu wmawiasz mi swoje własne farmazony, ale jak widzę, to i o gwiazdasz też nie masz za dużo pojęcia.

                                                    > > Poniższe Twoje wpisy potwierdzają Twoją ateistyczną niepewność, stąd ta a gresja.

                                                    > Nie, pani psycholog-amator. Błędna diagnoza. Na przyszłość daruj sobie takie diagnozy.
                                                    > Moja ateistyczna pewność jest wynika z prostych faktów: 1. brak dowodów 2. prze
                                                    > dstawiane argumenty są albo fałszywe, albo są manipulacją.

                                                    No, to jako "psycholog-amator", niech Ci będzie (chociaż to częściowo mój kierunek i nie amator, ale to nie jest tu ważne) nie mogę stwierdzić, czy z Twoją psychiką wszystko jest w porządku, bo brakują mi na to dowody - stwierdzam to na podstawie Twojej logiki rozumowania, nie mojej.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 12:51
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > marina0321 napisał(a):
                                                    > > > Niemniej jednak, jakkolwiek sobie układasz życie, co myślisz, co cz
                                                    > ujesz, jakie popeł
                                                    > > > niasz błędy, winien zawsze jesteś TY sam, NIKT kto inny.
                                                    >
                                                    > > Wiem o tym, ale gdybym był chrześciajninem albo katolikiem, winę bym zwal
                                                    > ił na
                                                    > > kuszenie diabła.
                                                    >
                                                    > Tu potwierdzasz fakt zwalania winy na innych.

                                                    Rozumiesz użycie trybu warunkowego "gdyby"? Polecałem Ci już książkę "Czytanie ze zrozumieniem"

                                                    > Tu też się możesz doksztacić, jeżeli uda Ci się przeczytać ze zrozumieniem. (Li
                                                    > nk):
                                                    >
                                                    > rel="nofollow">www.sciaga.pl/tekst/50186-51-zasady_pisowni_malej_i_wielkiej_litery

                                                    No więc czytałem (liczę, że Ty również). W dalszym ciągu uważam że odnosi sie to do nazw własnych lub przymiotników wchodzących w skład nazw własnych. ale nazwy własne odnoszą się do czegoś np. nazwy własne PLANET, MIAST, PAŃSTW, KONTYNENTÓW, MÓRZ, OSÓB itd. Do czego zatem odnosi sie nazwa Bóg?

                                                    > No, to jako "psycholog-amator", niech Ci będzie (chociaż to częściowo mój kieru
                                                    > nek i nie amator, ale to nie jest tu ważne) nie mogę stwierdzić, czy z Twoją p
                                                    > sychiką wszystko jest w porządku, bo brakują mi na to dowody - stwierdzam to na
                                                    > podstawie Twojej logiki rozumowania, nie mojej.

                                                    Znowu o mojej psychice? Brakuje Ci dowodów ale i tak stwierdzasz? Wierzący tak chyba już mają.

                                                    Pani psycholog, może jednak wyjaśnisz kogo tytułujesz Bogiem - wysłałaś mi zasady pisowni, to może się do nich odniesiesz?
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 18:20

                                                    bookworm napisał:
                                                    > Rozumiesz użycie trybu warunkowego "gdyby"? Polecałem Ci już książkę "Czytanie
                                                    > ze zrozumieniem"

                                                    Dzięki, tylko zanim komuś coś polecisz, zacznij najpierw rozumieć teksty, które sam piszesz.

                                                    marina0321:
                                                    > > Tu też się możesz doksztacić, jeżeli uda Ci się przeczytać ze zrozumienie
                                                    > m. (Link):
                                                    > > rel="nofollow">www.sciaga.pl/tekst/50186-51-zasady_pisowni_malej_i_wi
                                                    > elkiej_litery

                                                    bookworm
                                                    > No więc czytałem (liczę, że Ty również). W dalszym ciągu uważam że odnosi sie t
                                                    > o do nazw własnych lub przymiotników wchodzących w skład nazw własnych. ale naz
                                                    > wy własne odnoszą się do czegoś np. nazwy własne PLANET, MIAST, PAŃSTW, KONTYNE
                                                    > NTÓW, MÓRZ, OSÓB itd. Do czego zatem odnosi sie nazwa Bóg?

                                                    Jeżeli pisownia powyżej I klasy już Ciebie przerasta, do posłuchaj mojej rady i powtórz ten Elementarz. Słyszałeś coś o stopniowaniu trudności?

                                                    > > No, to jako "psycholog-amator", niech Ci będzie (chociaż to częściowo mój
                                                    > kierunek i nie amator, ale to nie jest tu ważne) nie mogę stwierdzić, czy z
                                                    > Twoją psychiką wszystko jest w porządku, bo brakują mi na to dowody -
                                                    > > stwierdzam to napodstawie Twojej logiki rozumowania, nie mojej.

                                                    > Znowu o mojej psychice? Brakuje Ci dowodów ale i tak stwierdzasz? Wierzący tak
                                                    > chyba już mają.

                                                    Znów nie zrozumiałeś prostego mojego zdania. Czy to obsesja na tle wierzących tak Cię zżera?

                                                    > Pani psycholog, może jednak wyjaśnisz kogo tytułujesz Bogiem - wysłałaś mi zasa
                                                    > dy pisowni, to może się do nich odniesiesz?

                                                    Jak już wyżej wspomniałam - wróć do Elementarza, a kiedy go opanujesz, łatwiej będzie Ci zrozumieć zasady pisowni powyżej I Klasy.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 09:17
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    >
                                                    > bookworm napisał:
                                                    > > Rozumiesz użycie trybu warunkowego "gdyby"? Polecałem Ci już książkę "Czy
                                                    > tanie
                                                    > > ze zrozumieniem"
                                                    >
                                                    > Dzięki, tylko zanim komuś coś polecisz, zacznij najpierw rozumieć teksty, które
                                                    > sam piszesz.

                                                    Marianie, znowu nie rozumiesz co napisałem? Mam wielkimi literami pisać, czy powoływać się na Boga i objawienia?

                                                    > marina0321:
                                                    > > > Tu też się możesz doksztacić, jeżeli uda Ci się przeczytać ze zrozu
                                                    > mienie
                                                    > > m. (Link):
                                                    > > > rel="nofollow">www.sciaga.pl/tekst/50186-51-zasady_pisowni_male
                                                    > j_i_wi
                                                    > > elkiej_litery

                                                    > Jeżeli pisownia powyżej I klasy już Ciebie przerasta, do posłuchaj mojej rady i
                                                    > powtórz ten Elementarz. Słyszałeś coś o stopniowaniu trudności?

                                                    Stopniowanie trudności elementarzu? Chętnie posłucham jak stopniowano ci trudność w elementarzu :) Wybrałem dla ciebie streszczenie z podanego przez Ciebie linka, ale tym razem żeby uniknąć niedomówień zacytuję go w całości:

                                                    I Wielką literą piszemy:
                                                    1. Imiona własne, ludzi i zwierząt np.: Barbara, Adam Mickiewicz, Maks.
                                                    2. Przydomki, pseudonimy i przezwiska ludzi np.: Bolesław Chrobry, Sokole Oko, Huba
                                                    3. Nazwy świąt, dni, okresów świątecznych np.: Narodowe Święto Niepodległości, Wigilia, Boże Narodzenie
                                                    4. Przymiotniki odpowiadające na pytanie czyj? Utworzone od imion własnych np.: Styl Sienkiewiczowski, Wiersz Różewiczowski
                                                    5. Nazwy gwiazd, planet i konstelacji np.: Saturn, Jowisz, Droga Mleczna, Wielka Niedźwiedzica, Ziemia, Słońce, Księżyc
                                                    6. Nazwy części świata, państw i ich mieszkańców np.: Ameryka, Amerykanin, Polska, Polak, Europa, Europejczyk.
                                                    7. Nazwy regionów, krain historycznych i ich mieszkańców np.: Pomorze, Pomorzanin, Wielkopolska, Wielkopolanin.
                                                    8. Nazwy mórz, oceanów, jezior i gór np.: Atlantyk, Kanał Augustowski, Sahara.
                                                    9. Przymiotniki wchodzące w skład nazw geograficznych np.: Ameryka Południowa, Morze Północne, Nowy Targ, Wielka Brytania.
                                                    10. Nazwy przedstawicieli ras, szczepów i plemion np.: Murzyn, Arab, Słowianin, Indianin.
                                                    11. Nazwy ulic, placów, parków, budowli i zabytków np.: Ulica Puławska, Wawel, Łazienki.
                                                    a) Wszystkie wyrazy w nazwach wielowyrazowych, jeżeli wchodzą ściśle w skład nazwy własnej np.: Zamek Królewski, Rynek Starego Miasta, Wały Chrobrego.
                                                    12. Nazwy urzędów, władz, instytucji, szkół, organizacji np.: Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Uniwersytet Jagielloński, Gimnazjum im. Gen K. Sosnkowskiego, Szkoła Podstawowa nr 1 w Nowym Tomyślu.
                                                    13. Wszystkie wyrazy w odmiennych tytułach czasopism (z wyjątkiem przyimków i spójników) np.: „ Gazeta Wyborcza”, „ Kobieta i styl”.


                                                    Wskaż do której z podanych przez Ciebie reguł kwalifikuje się Bóg.

                                                    > Znów nie zrozumiałeś prostego mojego zdania. Czy to obsesja na tle wierzących t
                                                    > ak Cię zżera?

                                                    Nie, zwyczajnie nie zrozumiałem Twojego prostego zdania. Widocznie błędy ortograficzne, które robisz uniemożliwiają mi jego zrozumienie.

                                                    > Jak już wyżej wspomniałam - wróć do Elementarza, a kiedy go opanujesz, łatwiej
                                                    > będzie Ci zrozumieć zasady pisowni powyżej I Klasy.

                                                    Zasady pisowni z podanego przez Ciebie linkach w całości zamieściłem powyżej. Proszę wskaż, która z tych zasad stosuje się do Boga.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 13:42
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Marianie, znowu nie rozumiesz co napisałem? Mam wielkimi literami pisać, czy po
                                                    > woływać się na Boga i objawienia?

                                                    Słuchaj, grgkh ( bo albo nim jesteś, albo jego sklonowanym "sobowtórem"). Gdybyś powoływał się na Boga i objawienia, na pewno łatwiej przychodziłoby Ci zrozumiemie innych i samego siebie.

                                                    > > marina0321:
                                                    > > Jeżeli pisownia powyżej I klasy już Ciebie przerasta, do posłuchaj mojej
                                                    > rady i powtórz ten Elementarz.
                                                    > > Słyszałeś coś o stopniowaniu trudności?

                                                    > Stopniowanie trudności elementarzu? Chętnie posłucham jak stopniowano ci trudno
                                                    > ść w elementarzu :) Wybrałem dla ciebie streszczenie z podanego przez Ciebie li
                                                    > nka, ale tym razem żeby uniknąć niedomówień zacytuję go w całości:

                                                    Przyzwyczaiłam się do tego, że muszę tłumaczyć Ci wszystko na tzw. "chłopski rozum". Stopniowanie trudności w powiązaniu z elementarzem, miałam na myśli, przejście z wiadomości uzyskanych w elementarzu do programu nauczania w następnych klasach. Chociaż, czy sam Elementarz też nie zawiera stopniowania trudności? Porównaj I stronę i ostatnią.(Nie mów, że znów nie zrozumiałeś, bo powoli tracę cierpliwość).

                                                    > [i]I Wielką literą piszemy:
                                                    > 1. Imiona własne, ludzi i zwierząt np.: Barbara, Adam Mickiewicz, Maks.
                                                    > 2. Przydomki, pseudonimy i przezwiska ludzi np.: Bolesław Chrobry, Sokole Oko,
                                                    > Huba
                                                    > 3. Nazwy świąt, dni, okresów świątecznych np.: Narodowe Święto Niepodległości,
                                                    > Wigilia, Boże Narodzenie
                                                    > 4. Przymiotniki odpowiadające na pytanie czyj? Utworzone od imion własnych np.:
                                                    > Styl Sienkiewiczowski, Wiersz Różewiczowski
                                                    > 5. Nazwy gwiazd, planet i konstelacji np.: Saturn, Jowisz, Droga Mleczna, Wielk
                                                    > a Niedźwiedzica, Ziemia, Słońce, Księżyc
                                                    > 6. Nazwy części świata, państw i ich mieszkańców np.: Ameryka, Amerykanin, Pols
                                                    > ka, Polak, Europa, Europejczyk.
                                                    > 7. Nazwy regionów, krain historycznych i ich mieszkańców np.: Pomorze, Pomorzan
                                                    > in, Wielkopolska, Wielkopolanin.
                                                    > 8. Nazwy mórz, oceanów, jezior i gór np.: Atlantyk, Kanał Augustowski, Sahara.
                                                    > 9. Przymiotniki wchodzące w skład nazw geograficznych np.: Ameryka Południowa,
                                                    > Morze Północne, Nowy Targ, Wielka Brytania.
                                                    > 10. Nazwy przedstawicieli ras, szczepów i plemion np.: Murzyn, Arab, Słowianin,
                                                    > Indianin.
                                                    > 11. Nazwy ulic, placów, parków, budowli i zabytków np.: Ulica Puławska, Wawel,
                                                    > Łazienki.
                                                    > a) Wszystkie wyrazy w nazwach wielowyrazowych, jeżeli wchodzą ściśle w skład na
                                                    > zwy własnej np.: Zamek Królewski, Rynek Starego Miasta, Wały Chrobrego.
                                                    > 12. Nazwy urzędów, władz, instytucji, szkół, organizacji np.: Sejm Rzeczypospol
                                                    > itej Polskiej, Uniwersytet Jagielloński, Gimnazjum im. Gen K. Sosnkowskiego, Sz
                                                    > koła Podstawowa nr 1 w Nowym Tomyślu.
                                                    > 13. Wszystkie wyrazy w odmiennych tytułach czasopism (z wyjątkiem przyimków i s
                                                    > pójników) np.: „ Gazeta Wyborcza”, „ Kobieta i styl”.[/

                                                    > Wskaż do której z podanych przez Ciebie reguł kwalifikuje się Bóg.

                                                    "Względy znaczeniowe nakazują pisanie od wielkiej litery nazw własnych, czyli wyrazów lub ich grup, które wskazują na indywidualny, niepowtarzalny obiekt."
                                                    ...a więc Bóg jak najbardziej.

                                                    "...imiona (w tym imiona identyfikujące rośliny i zwierzęta, postacie mitologiczne, baśniowe oraz upostaciowione pojęcia abstrakcyjne),...itd."
                                                    Z tego wniosek - nawet Bóg, jeżeli jest dla Ciebie pojęciem abstrakcyjnym, też należy pisać z Dużej Litery. Następny link:
                                                    www.wiking.edu.pl/article.php?subject=J%EAzyk%20Polski&id=607
                                                    Po przestudiowaniu powyższych danych (przedtem Elementarz, niestety) sam powinieneś znaleźć odpowiedź.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 15:05
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > rel="nofollow">www.wiking.edu.pl/article.php?subject=J%EAzyk%20Polski&id=607

                                                    > > Wskaż do której z podanych przez Ciebie reguł kwalifikuje się Bóg.
                                                    >
                                                    > "Względy znaczeniowe nakazują pisanie od wielkiej litery nazw własnych, czyli w
                                                    > yrazów lub ich grup, które wskazują na indywidualny, niepowtarzalny obiekt."
                                                    > ...a więc Bóg jak najbardziej.

                                                    Ojej, a dlaczego pominęłaś resztę tej definicji? Nie pasowała Ci do tezy? Taka maleńka manipulacja? Podobno z prawdą żyje się lepiej. Ktoś tak pisał, w każdym razie.

                                                    Względy znaczeniowe nakazują pisanie od wielkiej litery nazw własnych, czyli wyrazów lub ich grup, które wskazują na indywidualny, niepowtarzalny obiekt. Nazwa własna wskazuje na coś, nie określając cech charakterystycznych. Te cechy są określane przez nazwy pospolite.

                                                    Bóg zwany pospolicie jednym z bogów?
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 15:16
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > Ojej, a dlaczego pominęłaś resztę tej definicji? Nie pasowała Ci do tezy? Taka
                                                    > maleńka manipulacja? Podobno z prawdą żyje się lepiej. Ktoś tak pisał, w każdym
                                                    > razie.

                                                    > [i]Względy znaczeniowe nakazują pisanie od wielkiej litery nazw własnych, czyli
                                                    > wyrazów lub ich grup, które wskazują na indywidualny, niepowtarzalny obiekt. [
                                                    > b]Nazwa własna wskazuje na coś, nie określając cech charakterystycznych. Te cec
                                                    > hy są określane przez nazwy pospolite.[/b][/i]

                                                    > Bóg zwany pospolicie jednym z bogów?

                                                    Napisałam Ci przecież, jeżeli przestudiujesz następny link i ....nie chcę już ciągle powtarzać: "Elementarz", to sam będziesz w stanie wyciągnąć wnioski i wskazać odpowieni "punkt". Po ostatnim Twoim powyżej przytoczonym zdaniu wynika, że jeszcze duuuuuużo pracy przed Tobą. Jeżeli teraz Ci punkt tej definicji wskażę, i tak nic z tego nie wyniesiesz.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 13:48
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Nie, zwyczajnie nie zrozumiałem Twojego prostego zdania. Widocznie błędy ortogr
                                                    > aficzne, które robisz uniemożliwiają mi jego zrozumienie.

                                                    Wskaż mi te błędy ortograficznie, chętnie je skoryguję.
                                                    (W Twoim zdaniu po wyrazie "robisz" brakuje przecinek).
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 11:19
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Jak już tu jestem, to pozwolę sobie odpowiedzieć i tu: Polecam Elementarz.

                                                    W Elementarzu pisze: "Ala ma kota".
                                                    A przecież dla Ali nie jest to jakiś kot, ale jej Kot
                                                    - jeden jedyny, choć w Elementarzu nie nazwany z imienia.

                                                    A zatem czy nie powinno być: "Ala ma Kota"?
                                                    Nie - nie powinno. Bo jednak kotów jest mnóstwo.

                                                    I enrique ma boga, choć twierdzi, że to Bóg a nie żaden bóg.
                                                    Bo jest jego, a przez to na swój sposób szczególny, niczym Kot Ali.
                                                    Czy enrique ma kota - nie wiem. Ale sprawia wrażenie, jakby miał.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 11:36
                                                    wariant_b napisał:
                                                    > W Elementarzu pisze: "Ala ma kota".
                                                    > A przecież dla Ali nie jest to jakiś kot, ale jej Kot
                                                    > - jeden jedyny, choć w Elementarzu nie nazwany z imienia.
                                                    > A zatem czy nie powinno być: "Ala ma Kota"?
                                                    > Nie - nie powinno. Bo jednak kotów jest mnóstwo.
                                                    > I enrique ma boga, choć twierdzi, że to Bóg a nie żaden bóg.
                                                    > Bo jest jego, a przez to na swój sposób szczególny, niczym Kot Ali.
                                                    > Czy enrique ma kota - nie wiem. Ale sprawia wrażenie, jakby miał.

                                                    Z dużej litery piszemy też:
                                                    " Przydomki, pseudonimy i przezwiska ludzi np.: Bolesław Chrobry..."
                                                    z Twojej logiki wynika, że jeżeli Bolesław Chrobry napiszesz z dużej litery, będzie to tylko Twój Bolesław Chrobry. Więcej na ten temat możesz poczytać tu:

                                                    www.sciaga.pl/tekst/50186-51-zasady_pisowni_malej_i_wielkiej_litery
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 12:43
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Z dużej litery piszemy też:

                                                    Marina, litości - w tym linku nie ma nic o Bogu enrique ani o Kocie Dachowcu Ali.

                                                    Owszem, jest punkt:
                                                    10. Nazwy przedstawicieli ras, szczepów i plemion np.: Murzyn, Arab, Słowianin, Indianin
                                                    ale nie zawsze można rozciągać to na wszystkie gatunki istniejących i nieistniejących istot.
                                                    Jeśli enrique używa rzeczownika pospolitego jako własnego, to jego problem, nie mój.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 12:49
                                                    wariant_b napisał:
                                                    > Marina, litości - w tym linku nie ma nic o Bogu enrique ani o Kocie Dachowcu Ali.

                                                    > Owszem, jest punkt:
                                                    > 10. Nazwy przedstawicieli ras, szczepów i plemion np.: Murzyn, Arab, Słowian
                                                    > in, Indianin

                                                    > ale nie zawsze można rozciągać to na wszystkie gatunki istniejących i nieistnie
                                                    > jących istot.
                                                    > Jeśli enrique używa rzeczownika pospolitego jako własnego, to jego problem, nie
                                                    > mój.

                                                    Jeszcze coś zauważyłem - w tym linku nie ma nic o Tobie ani o mnie...
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 12:54
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > wariant_b napisał:
                                                    > > Marina, litości - w tym linku nie ma nic o Bogu enrique ani o Kocie Dacho
                                                    > wcu Ali.
                                                    >
                                                    > > Owszem, jest punkt:
                                                    > > 10. Nazwy przedstawicieli ras, szczepów i plemion np.: Murzyn, Arab, S
                                                    > łowian
                                                    > > in, Indianin

                                                    > > ale nie zawsze można rozciągać to na wszystkie gatunki istniejących i nie
                                                    > istnie
                                                    > > jących istot.
                                                    > > Jeśli enrique używa rzeczownika pospolitego jako własnego, to jego proble
                                                    > m, nie
                                                    > > mój.
                                                    >
                                                    > Jeszcze coś zauważyłem - w tym linku nie ma nic o Tobie ani o mnie...

                                                    jak to nie ma?
                                                    1. Imiona własne, ludzi i zwierząt np.: Barbara, Adam Mickiewicz, Maks.

                                                    Przy okazji. Musisz się bardziej pilnować z koniugacją, bo wygląda na to, że coś Ci między nogami wyrosło.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 13:18
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Przy okazji. Musisz się bardziej pilnować z koniugacją, bo wygląda na to,
                                                    > że coś Ci między nogami wyrosło.

                                                    Skoro wyrosło, to zapewne Wyrostek.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 13:49
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    > > Przy okazji. Musisz się bardziej pilnować z koniugacją, bo wygląda na to,
                                                    >
                                                    > > że coś Ci między nogami wyrosło.
                                                    >
                                                    > Skoro wyrosło, to zapewne Wyrostek.

                                                    :))
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 18:28
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Przy okazji. Musisz się bardziej pilnować z koniugacją, bo wygląda na to, że co
                                                    > ś Ci między nogami wyrosło.

                                                    O..lalaaa.... tu też Ciebie coś gniecie? Masz w tym miejscu jakieś problemy?
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 08:58
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    > > Przy okazji. Musisz się bardziej pilnować z koniugacją, bo wygląda na to,
                                                    > że co
                                                    > > ś Ci między nogami wyrosło.
                                                    >
                                                    > O..lalaaa.... tu też Ciebie coś gniecie? Masz w tym miejscu jakieś problemy?

                                                    Czasem mnie gniecie, jak mi się trafią za ciasne slipki, pewnie wiesz coś o tym, marianie?
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 14:03
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > bookworm napisał:
                                                    > > > Przy okazji. Musisz się bardziej pilnować z koniugacją, bo wygląda na to,
                                                    > > >że co ś Ci między nogami wyrosło.

                                                    > > O..lalaaa.... tu też Ciebie coś gniecie? Masz w tym miejscu jakieś problemy?


                                                    > Czasem mnie gniecie, jak mi się trafią za ciasne slipki, pewnie wiesz coś o tym
                                                    > , marianie?

                                                    Uwierz mi, z Twoimi pedalskimi przymiarkami trafiłeś pod fałszywy adres. Wiem, że marzysz o tym, żebym była mężczyzną, częściowo to nawet już sobie to wmówiłeś, nazywając mnie marianem. Zapewniam Cię, jestem nim tylko w Twojej głowie, nic poza tym.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 15:59
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > marina0321 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > bookworm napisał:
                                                    > > > > Przy okazji. Musisz się bardziej pilnować z koniugacją, bo wy
                                                    > gląda na to,
                                                    > > > >że co ś Ci między nogami wyrosło.
                                                    >
                                                    > > > O..lalaaa.... tu też Ciebie coś gniecie? Masz w tym miejscu jakieś
                                                    > problemy?
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Czasem mnie gniecie, jak mi się trafią za ciasne slipki, pewnie wiesz coś
                                                    > o tym
                                                    > > , marianie?
                                                    >
                                                    > Uwierz mi, z Twoimi pedalskimi przymiarkami trafiłeś pod fałszywy adres.

                                                    To żart forumowiczu, wynikajacy z prostego faktu - rzadko kiedy kobieta pisze "zauważyłem"

                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Jeszcze coś zauważyłem - w tym linku nie ma nic o Tobie ani o mnie...

                                                    > Wiem,
                                                    > że marzysz o tym, żebym była mężczyzną, częściowo to nawet już sobie to wmówiłe
                                                    > ś, nazywając mnie marianem.

                                                    Skąd wiesz jakie są moje marzenia? Miałaś objawienie? przeczucie szóstym zmysłem?

                                                    > Zapewniam Cię, jestem nim tylko w Twojej głowie, ni
                                                    > c poza tym.

                                                    W mojej głowie jesteś ameboidalną skrzydlatą hydrą, a Twoja płeć mi zwisa i powiewa.
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 16:09
                                                    bookworm napisał:

                                                    > To żart forumowiczu, wynikajacy z prostego faktu - rzadko kiedy kobieta pisze "
                                                    > zauważyłem"

                                                    Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda.
                                                    Autor: marina0321 08.04.13, 12:49

                                                    Jeszcze coś zauważyłem - w tym linku nie ma nic o Tobie ani o mnie...


                                                    To wszystko dlatego ze od kiedy Stalin baby na traktory kołchozowe powsadzał to im się we łbach miesza :))) Grodzki/a przykładem :))
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 16:24
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > To wszystko dlatego ze od kiedy Stalin baby na traktory kołchozowe powsadzał to
                                                    > im się we łbach miesza :)))

                                                    Czy Ty Kolterku,chciałeś mi coś podpowiedzieć?
                                                    Już ostrzę pazury aby Ciebie "pogłaskać".
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 18:57
                                                    pocoo napisała:

                                                    > Czy Ty Kolterku,chciałeś mi coś podpowiedzieć?

                                                    No ze tobie udało się złapać na inną posadę ;))

                                                    > Już ostrzę pazury aby Ciebie "pogłaskać".

                                                    E tam , ten drugi ci nie pozwoli :))
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:48
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > E tam , ten drugi ci nie pozwoli :))

                                                    Znasz mnie od początku.Czy ja kogokolwiek pytam o pozwolenie?
                                                    Kto mi co?
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:55
                                                    pocoo napisała:

                                                    > kolter-xl napisał:
                                                    >
                                                    > > E tam , ten drugi ci nie pozwoli :))
                                                    >
                                                    > Znasz mnie od początku.Czy ja kogokolwiek pytam o pozwolenie?
                                                    > Kto mi co?

                                                    Oj Niewiasto ten drugi to twój strach :))
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 20:37
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > Oj Niewiasto ten drugi to twój strach :))

                                                    Wkurza mnie to,że tak dobrze mnie znasz.
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 20:39
                                                    pocoo napisała:

                                                    > kolter-xl napisał:
                                                    >
                                                    > > Oj Niewiasto ten drugi to twój strach :))
                                                    >
                                                    > Wkurza mnie to,że tak dobrze mnie znasz.

                                                    Wiem ze się boisz ; tego ze napisze coś od czego będzie ci po prostu albo przykro albo po prostu głupio , nie tak ??
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 20:46
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > Wiem ze się boisz ; tego ze napisze coś od czego będzie ci po prostu albo przyk
                                                    > ro albo po prostu głupio , nie tak ??

                                                    Zgadza się.Upłynęło sporo czasu a ja w dalszym ciągu jestem ostrożna ponieważ mimo treningu nie uodporniłam się.
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 20:56
                                                    pocoo napisała:

                                                    > kolter-xl napisał:
                                                    >
                                                    > > Wiem ze się boisz ; tego ze napisze coś od czego będzie ci po prostu albo
                                                    > przyk
                                                    > > ro albo po prostu głupio , nie tak ??
                                                    >
                                                    > Zgadza się.Upłynęło sporo czasu a ja w dalszym ciągu jestem ostrożna ponieważ m
                                                    > imo treningu nie uodporniłam się.

                                                    E tam , ale widzę ze trening ci pomógł , skoro tak dobrze znosisz kalumnie tej szaty enia111
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 22:54
                                                    kolter-xl napisał:
                                                    > E tam , ale widzę ze trening ci pomógł , skoro tak dobrze znosisz kalumnie tej
                                                    > szaty enia111

                                                    Twoje słowa są dla mnie ważne ,a słowa enrque gow.no warte.
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 10.04.13, 12:18
                                                    pocoo napisała:

                                                    > Twoje słowa są dla mnie ważne ,a słowa enrque gow.no warte.

                                                    heh :)))
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 10.04.13, 12:26
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > heh :)))

                                                    Najbardziej nie znosilam "ta".
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 10.04.13, 12:41
                                                    pocoo napisała:

                                                    > kolter-xl napisał:
                                                    >
                                                    > > heh :)))
                                                    >
                                                    > Najbardziej nie znosilam "ta".

                                                    Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta,Ta, :) ;)
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 10.04.13, 14:20
                                                    kolter-xl napisał:
                                                    > Ta,Ta,Ta..................

                                                    Świetnym jesteś tekściarzem.Podaj jeszcze melodię i masz gwarantowany przebój (jeżeli ja to zaśpiewam).
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 18:31
                                                    bookworm napisał:
                                                    > To żart forumowiczu, wynikajacy z prostego faktu - rzadko kiedy kobieta pisze "
                                                    > zauważyłem"

                                                    ...to zobacz u <koltera>, ile razy już napisał w osobie żeńskiej - nigdy nie wpadłam na głupie podejrzenia, bo podczas stukania na klawiaturze często można "przeskoczyć."

                                                    marina0321:
                                                    > > Wiem, że marzysz o tym, żebym była mężczyzną, częściowo to nawet
                                                    > > już sobie to wmówiłeś, nazywając mnie marianem.

                                                    > Skąd wiesz jakie są moje marzenia? Miałaś objawienie? przeczucie szóstym zmysłem?

                                                    Wystarczy przeczytać Twój tekst i wysnuć wnioski, to wszystko.

                                                    marina0321:
                                                    > > Zapewniam Cię, jestem nim tylko w Twojej głowie, nic poza tym.

                                                    > W mojej głowie jesteś ameboidalną skrzydlatą hydrą, a Twoja płeć mi zwisa i powiewa.

                                                    To jest typowa reakcja po otrzymaniu kosza.


                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 18:42
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    > > W mojej głowie jesteś ameboidalną skrzydlatą hydrą, a Twoja płeć mi zwisa
                                                    > i powiewa.
                                                    >
                                                    > To jest typowa reakcja po otrzymaniu kosza.
                                                    >
                                                    Mogłam się spodziewać diabelskich różności ,ale nie takiej zaczepnej odpowiedzi bookwormowi.
                                                    Podziwiam Twoją odwagę.
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 18:58
                                                    pocoo napisała:
                                                    > Mogłam się spodziewać diabelskich różności ,ale nie takiej zaczepnej odpowiedzi
                                                    > bookwormowi.
                                                    > Podziwiam Twoją odwagę.

                                                    To on mnie pierwszy zaczepił.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,143589833,143768065,Re_Zmartwychwstanie_niewygodna_prawda_.html
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:05
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > To jest typowa reakcja po otrzymaniu kosza.

                                                    A że Wielkanoc niedawno była, to pewnie kosz z poświęconymi jajami.
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:17
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    >
                                                    > ...to zobacz u <koltera>, ile razy już napisał w osobie żeńskiej - nigdy nie wpadłam na głupie podejrzenia, bo podczas stukania na klawiaturze często
                                                    > można "przeskoczyć."

                                                    Ta,.. możliwe ze i tak było ,ale jakoś nie widzę na to dowodów ??
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:23
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > ...to zobacz u <koltera>, ile razy już napisał w osobie żeńskiej
                                                    > - nigdy nie wpadłam na głupie podejrzenia, bo podczas stukania na klawiaturze c
                                                    > zęsto
                                                    > > można "przeskoczyć."

                                                    > Ta,.. możliwe ze i tak było ,ale jakoś nie widzę na to dowodów ??

                                                    Nie notowałam linków, bo nie było to dla mnie istotne. Dowodów też nie potrzebowałam, bo nie szłam z tym do sądu.
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:36
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    Nie notowałam linków, bo nie było to dla mnie istotne. Dowodów też nie potrzebo
                                                    > wałam, bo nie szłam z tym do sądu.

                                                    Więc nie opowiadaj na mój temat bajek !!
                                                  • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:39
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > Nie notowałam linków, bo nie było to dla mnie istotne. Dowodów też nie potrzebo
                                                    > > wałam, bo nie szłam z tym do sądu.

                                                    > Więc nie opowiadaj na mój temat bajek !!

                                                    Nie wiem, czego się czepiasz; każdy z nas już się na klawiaturze przetypował, ja też. Chcesz powiedzieć, że jesteś nieomylny?
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:54
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Nie wiem, czego się czepiasz; każdy z nas już się na klawiaturze przetypował, j
                                                    > a też. Chcesz powiedzieć, że jesteś nieomylny?

                                                    Powiedziałem tylko tyle ze nie masz dowodów , to po co piszesz ??
                                                  • pocoo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 12:10
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > W Elementarzu pisze: "Ala ma kota".

                                                    To było zbyt dawno ,ale (o ile sobie przypominam) w Elementarzu Falskiego "Ala ma Asa".
                                                    Kota może też.Kto jej zabroni?

                                                    > Czy enrique ma kota - nie wiem. Ale sprawia wrażenie, jakby miał.

                                                    No i po przeczytaniu Twojej "rozprawki" diabli wzięli moją dzisiejszą maseczkę i wklepywanie kremów.Ot ,co.
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 13:02
                                                    pocoo napisała:
                                                    > To było zbyt dawno ,ale (o ile sobie przypominam) w Elementarzu Falskiego "Ala ma Asa".

                                                    Sama widzisz, że "Ala ma Asa" prowadzi do innych konkluzji niż zamierzałem.
                                                    Zaś sam Marian Falski miał związki z masonerią, której wpływu na wychowanie
                                                    Prawdziwie Polskich Dzieci zapewne enrique nie byłby w stanie strawić.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 18:45
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Wpisy enrique są perełkami szowinizmu i mizoginizmu katolickiemu.

                                                    Jak każdy ateista zbyt mądry nie jesteś. Naucz się najpierw co oznaczają słowa, które masz zamiar użyć i wklejaj je we właściwym miejscu. Ale jeśli już się bawimy, to zacytuj moje wypowiedzi, które potwierdzałyby ów „szowinizm i mizoginizm” ?
                                                    Czekam przebierając nogami, targany jednak obawą, że nie będziesz potrafił tego uczynić :))

                                                    > Niech pisze, byle dużo. Odwala kawał świetnej roboty na rzecz ateizmu, a w każd
                                                    > ym razie ułatwia decyzję o odejściu od kościoła katolickiego.

                                                    :) Po raz kolejny wprowadzasz mnie w zażenowanie swoimi pochlebstwami (nie jesteś przypadkiem pederastą ?) To miłe, że przypisujesz mi taką moc (niestety grzeszę często próżnością, a takie słowa tylko ją łechcą), że potrafię wpłynąć nawet na czyjeś życiowe decyzje o charakterze egzystencjalnym – no, no, no - nie wiedziałem o tym, ale dziękuję za miłe słowa :) ......... ciekawi mnie jednak bardziej, ile osób z mego powodu wybrało przeciwną opcję niż ty ? - zapewne skromność nie pozwoli im się publicznie tym chełpić.

                                                    > I te pokrętne argumentowanie, że bóg i Bóg (pisanie z dużej litery) robi jakąś
                                                    > różnicę. Taka nowa taktyka obrony religijnego idiotyzmu. Oczywiście taktyka jak
                                                    > i sama religia jest manipulacją i oszustwem.

                                                    Nie widzę tu najmniejszego oszustwa, ani manipulacji – jeśli coś takiego odczuwasz, to znaczy, że cierpisz na jakąś manię, fobię lub natręctwo, więc radzę udać się do odpowiedniego specjalisty :)

                                                    > Jaka religia tacy przedstawiciele.

                                                    W każdej religii, podobnie jak w niemal każdej większej grupie ludzi są różni jej przedstawiciele (nawet Polacy składają się z bohaterów i sprzedajnych szuj), ale czegóż można się spodziewać od ateistycznego nieuka, jeśli nie dziecinnych uogólnień ?

                                                    > Dla mnie obojętne o czym pisze, byle dużo. Jego wpisy jak i sama postać obrońcy
                                                    > katolicyzmu dają odrobinę rozrywki wśród znajomych i pokazują jak forumowi kat
                                                    > oliccy spin-doktorzy stosują techniki manipulacji w praktyce.

                                                    Masz takich znajomych na jakich zasługujesz – szczerze ci biedaku współczuję :(
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 08:54
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Wpisy enrique są perełkami szowinizmu i mizoginizmu katolickiemu.
                                                    >
                                                    > Jak każdy ateista zbyt mądry nie jesteś. Naucz się najpierw co oznaczają słowa,
                                                    > które masz zamiar użyć i wklejaj je we właściwym miejscu. Ale jeśli już się ba
                                                    > wimy, to zacytuj moje wypowiedzi, które potwierdzałyby ów „szowinizm i mi
                                                    > zoginizm” ?
                                                    > Czekam przebierając nogami, targany jednak obawą, że nie będziesz potrafił tego
                                                    > uczynić :))

                                                    Przebieraj czym chcesz:

                                                    enrque111 napisał:
                                                    :) To da się wyczuć po poziomie twoich wpisów, ale jako kobiecie można
                                                    ci to wybaczyć – nie musisz być mądra :)


                                                    (...)

                                                    Jak każda kobieta jesteś również w tym niekonsekwentna :))))

                                                    Już poprzebierałeś nóżkami?

                                                    > :) Po raz kolejny wprowadzasz mnie w zażenowanie swoimi pochlebstwami (nie jest
                                                    > eś przypadkiem pederastą ?)

                                                    Chciałbyś. Przyjemności obcowania z Tobą w zaciszu zakrystii zostawiam Twojemu organiście, i biskupowi.

                                                    > To miłe, że przypisujesz mi taką moc (niestety grze
                                                    > szę często próżnością, a takie słowa tylko ją łechcą), że potrafię wpłynąć nawe
                                                    > t na czyjeś życiowe decyzje o charakterze egzystencjalnym – no, no, no -
                                                    > nie wiedziałem o tym, ale dziękuję za miłe słowa :)

                                                    Potrafisz jedynie zniechęcić swoją postawą do jakiejkolwiek pozytywnej myśli o katolicyźmie. Po Twoich tekstach aż chcę się być antyklerykałem.

                                                    > ......... ciekawi mnie jedn
                                                    > ak bardziej, ile osób z mego powodu wybrało przeciwną opcję niż ty ? - zapewne
                                                    > skromność nie pozwoli im się publicznie tym chełpić.

                                                    Idiotów nie brakuje, więc pewnie kilku się znajdzie, ale z tego co wiem, poziom intelektualny wierców nie ma dla was znaczenia. Właściwie im głupsi tym lepiej - łatwiej ich kontrolować.

                                                    > Nie widzę tu najmniejszego oszustwa, ani manipulacji – jeśli coś takiego
                                                    > odczuwasz, to znaczy, że cierpisz na jakąś manię, fobię lub natręctwo, więc rad
                                                    > zę udać się do odpowiedniego specjalisty :)

                                                    Oszustwo polega na tym, że Bóg to nazwa własna (pisana z wielkiej litery) - a Ty udajesz że to coś innego niż bóg o imieniu Bóg. Oczywiście piszesz, że to nie jest żaden bóg o imieniu Bóg, ale czym właściwie jest ten twór którego nazywasz Bogiem już nie wyjaśnisz. Lubisz takie manipulacje. Zasada nie stawiać tez, a jedynie zaprzeczać - ze szkoleń dla apologetów.

                                                    > > Jaka religia tacy przedstawiciele.
                                                    >
                                                    > W każdej religii, podobnie jak w niemal każdej większej grupie ludzi są różni j
                                                    > ej przedstawiciele (nawet Polacy składają się z bohaterów i sprzedajnych szuj),
                                                    > ale czegóż można się spodziewać od ateistycznego nieuka, jeśli nie dziecinnych
                                                    > uogólnień ?

                                                    Wiem, że w każdej grupie są, bo bogu miłe jest powoływanie do stanu kapłańskiego szuj na swoje podobieństwo. Takich antysemitów, szowinistów ze skłonnościami pedofiliskimi. Bogu są mili tacy pasterze i chroni ich przez lewackimi łapskami.

                                                    > Masz takich znajomych na jakich zasługujesz – szczerze ci biedaku współcz
                                                    > uję :(

                                                    Też bym Ci współczuł relacji z Twoim biskupem i organistą, ale pewnie je lubisz, w każdym razie zachowujesz celibat - taka męska wersja demi-vierge.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 19:41
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > bookworm napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Wpisy enrique są perełkami szowinizmu i mizoginizmu katolickiemu.
                                                    > >
                                                    > > Jak każdy ateista zbyt mądry nie jesteś. Naucz się najpierw co oznaczają słowa,
                                                    > > które masz zamiar użyć i wklejaj je we właściwym miejscu. Ale jeśli już się ba
                                                    > > wimy, to zacytuj moje wypowiedzi, które potwierdzałyby ów „szowinizm
                                                    > > i mizoginizm” ? Czekam przebierając nogami, targany jednak obawą, że nie będziesz
                                                    > > potrafił tego uczynić :))
                                                    >
                                                    > Przebieraj czym chcesz:
                                                    >
                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > :) To da się wyczuć po poziomie twoich wpisów, ale jako kobiecie można
                                                    > ci to wybaczyć – nie musisz być mądra :)


                                                    Cóż tu widzisz zdrożnego ??? Bardzo tolerancyjny, wyrozumiały i szarmancki wobec niewiast jest autor tego wpisu. Czyżbyś chciał, aby nie wybaczać kobietom ich niestosownych słów ? Chciałbyś je za to karać ???

                                                    > Jak każda kobieta jesteś również w tym niekonsekwentna :))))

                                                    To fakt, kobiety są zwykle niekonsekwentne, tak jak mężczyźni są naiwni i łatwowierni …. :))) Czy za tę wypowiedź zarzucisz mi także mizoandryzm ?

                                                    > Już poprzebierałeś nóżkami?

                                                    :) Tylko się ośmieszyłeś i o to mi chodziło :)

                                                    > > :) Po raz kolejny wprowadzasz mnie w zażenowanie swoimi pochlebstwami (nie jest
                                                    > > eś przypadkiem pederastą ?)
                                                    >
                                                    > Chciałbyś. Przyjemności obcowania z Tobą w zaciszu zakrystii zostawiam Twojemu
                                                    > organiście, i biskupowi.

                                                    :) Nie musisz się tak krygować – ujawnij się, wszak to w waszym (postępacko-ateistycznym) środowisku powód do dumy i objaw niebywałego postępu :)

                                                    > > To miłe, że przypisujesz mi taką moc (niestety grze
                                                    > > szę często próżnością, a takie słowa tylko ją łechcą), że potrafię wpłynąć nawet
                                                    > > na czyjeś życiowe decyzje o charakterze egzystencjalnym – no, no, no -
                                                    > > nie wiedziałem o tym, ale dziękuję za miłe słowa :)
                                                    >
                                                    > Potrafisz jedynie zniechęcić swoją postawą do jakiejkolwiek pozytywnej myśli o
                                                    > katolicyźmie. Po Twoich tekstach aż chcę się być antyklerykałem.

                                                    :) Jeszcze raz ci dziękuję za tak wysokie mniemanie o możliwościach mojej, jakże skromnej postaci :)

                                                    > > ......... ciekawi mnie jednak
                                                    > > bardziej, ile osób z mego powodu wybrało przeciwną opcję niż ty ? - zapewne
                                                    > > skromność nie pozwoli im się publicznie tym chełpić.
                                                    >
                                                    > Idiotów nie brakuje, więc pewnie kilku się znajdzie, ale z tego co wiem, poziom
                                                    > intelektualny wierców nie ma dla was znaczenia. Właściwie im głupsi tym lepiej
                                                    > - łatwiej ich kontrolować.

                                                    Na szczęście ci głupi szybko odpadają, powiększając szeregi ateistów – stąd przecież utarło się od starożytności powiedzenie: głupi jak ateista, a mądrości ludowej należy ufać, czyż nie ?

                                                    > > Nie widzę tu najmniejszego oszustwa, ani manipulacji – jeśli coś takiego
                                                    > > odczuwasz, to znaczy, że cierpisz na jakąś manię, fobię lub natręctwo, więc rad
                                                    > > zę udać się do odpowiedniego specjalisty :)
                                                    >
                                                    > Oszustwo polega na tym, że Bóg to nazwa własna (pisana z wielkiej litery) - a T
                                                    > y udajesz że to coś innego niż bóg o imieniu Bóg. Oczywiście piszesz, że to nie
                                                    > jest żaden bóg o imieniu Bóg, ale czym właściwie jest ten twór którego nazywas
                                                    > z Bogiem już nie wyjaśnisz. Lubisz takie manipulacje. Zasada nie stawiać tez, a
                                                    > jedynie zaprzeczać - ze szkoleń dla apologetów.

                                                    To proste. Stwórcą może być tylko jedna osoba Bóg. Nie ma żadnych bogów – wszystkie istoty widzialne (materialne) i niewidzialne (niematerialne) są stworzeniami. Tak więc bogowie nie są Stwórcą – są demonami. Słowo „Bóg” nie jest również nazwą własną-imieniem, ponieważ Bóg ma wiele imion i tytułów, niektóre są znane jako: Jahwe, Elohim, Adonai (Pan), Ojciec.
                                                    Nie podniecaj się tak, bo pyszczysz jak wiejski głupek za stodołą – jakie tezy mam stawiać ?, jakie manipulacje lubię ?, czego nie wyjaśniłem ?, o jakich „szkoleniach dla apologetów” piszesz (chętnie się na takie zapiszę) ?

                                                    > > > Jaka religia tacy przedstawiciele.
                                                    > >
                                                    > > W każdej religii, podobnie jak w niemal każdej większej grupie ludzi są różni
                                                    > > jej przedstawiciele (nawet Polacy składają się z bohaterów i sprzedajnych szuj),
                                                    > > ale czegóż można się spodziewać od ateistycznego nieuka, jeśli nie dziecinnych
                                                    > > uogólnień ?
                                                    >
                                                    > Wiem, że w każdej grupie są, bo bogu miłe jest powoływanie do stanu kapłańskieg
                                                    > o szuj na swoje podobieństwo. Takich antysemitów, szowinistów ze skłonnościami
                                                    > pedofiliskimi. Bogu są mili tacy pasterze i chroni ich przez lewackimi łapskami.

                                                    Nie wiem o jakim bogu prawisz dziwaczne wtręty, ani o jakich strasznych i złowieszczych osobnikach piszesz (antysemitach, szowinistach ze skłonnościami pedofilskimi) ? Czyżbyś uważał, że żydzi są nosicielami tych strasznych cech (w tym antysemityzmu) ???

                                                    > > Masz takich znajomych na jakich zasługujesz – szczerze ci biedaku współczuję :(
                                                    >
                                                    > Też bym Ci współczuł relacji z Twoim biskupem i organistą, ale pewnie je lubisz
                                                    > , w każdym razie zachowujesz celibat - taka męska wersja demi-vierge.

                                                    To naprawdę przykre, że pozostał ci do tej pory uraz po jakimś „biskupie i organiście”, o których nie możesz zapomnieć i na zasadzie projekcji (syndromu przeniesienia) do dziś odczuwasz traumę, przypisując ją innym – współczuję ci i radzę udać się do specjalisty od chorób psychicznych, on ci pomoże od tego się uwolnić.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 10.04.13, 13:29
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Cóż tu widzisz zdrożnego ??? Bardzo tolerancyjny, wyrozumiały i szarmancki wobe
                                                    > c niewiast jest autor tego wpisu.

                                                    Szarmancki? Tak sie chyba nazywa chamów u Ciebie w parafii. Pozostali ludzie nazywają takich "szarmanckich" po prostu chamami.

                                                    > Czyżbyś chciał, aby nie wybaczać kobietom ich
                                                    > niestosownych słów ? Chciałbyś je za to karać ???

                                                    Co to za licha manipulacja? Nie wmawiaj mi swoich słów. Napisałeś:
                                                    jako kobiecie można ci to wybaczyć – nie musisz być mądra

                                                    Jeżeli myślisz, że moja uwaga dotyczyła słowa "wybaczyć", to jesteś ciężkim idiotą.

                                                    > :) Tylko się ośmieszyłeś i o to mi chodziło :)

                                                    To Ty się cały czas ośmieszasz i udowadniasz jakim chamem jesteś. Ludzie to widzą.

                                                    > > > :) Po raz kolejny wprowadzasz mnie w zażenowanie swoimi pochlebstwa
                                                    > mi (nie jest
                                                    > > > eś przypadkiem pederastą ?)

                                                    To są według Ciebie pochlebstwa? Nie jesteś przypadkiem kretynem?

                                                    >> Chciałbyś. Przyjemności obcowania z Tobą w zaciszu zakrystii zostawiam Twojemu
                                                    >> organiście, i biskupowi.

                                                    > :) Nie musisz się tak krygować – ujawnij się, wszak to w waszym (postępacko-ateistycznym) środowisku powód do dumy i objaw niebywałego postępu :)

                                                    Widzisz, już się nie musisz tak kryć. Ze strony ateistów szykany Ci nie grożą. Jak dla mnie to możesz nawet pulicznie za rękę ze swoim biskupem chodzić, a jak lubisz to nawet w ślimaka dać przy ludziach. Twoja dupa Twoja sprawa.

                                                    > :) Jeszcze raz ci dziękuję za tak wysokie mniemanie o możliwościach mojej, jakż
                                                    > e skromnej postaci :)

                                                    Proszę bardzo, ale nie schlebiaj sobie zbytnio. Mniemanie o Twojej nie tyle skromnej co żenującej postaci, mam aktualnie bardzo niskie.

                                                    > Na szczęście ci głupi szybko odpadają, powiększając szeregi ateistów – st
                                                    > ąd przecież utarło się od starożytności powiedzenie: głupi jak ateista,
                                                    > a mądrości ludowej należy ufać, czyż nie ?

                                                    O nie, enrique, głupi trawają w swojej wierze często aż do śmierci. Im głupsi lub bardziej zindoktrynowani zresztą tym bardziej wierzący.

                                                    > – st
                                                    > ąd przecież utarło się od starożytności powiedzenie: głupi jak ateista,
                                                    > a mądrości ludowej należy ufać, czyż nie ?

                                                    Od starożytności piszesz? Podaj proszę źródło które wskazuje na tak odelgłe pochodzenie,
                                                    bo ja, dla odmiany, znam takie powiedzenie:
                                                    Dla lu­du re­ligia jest prawdą, dla mędrców fałszer­stwem, a dla władców jest po pros­tu użyteczna. Seneka Młodszy.

                                                    Ale skoro uciekasz się do mądrości ludowych na poparcie swoich tez to chyba efekt braku argumentów i powoli osuwającego się pod nogami gruntu. Jak mówi mądrość ludowa: tonący brzytwy się chwyta.
                                                    a mądrości ludowej należy ufać, czyż nie ?

                                                    > To proste. Stwórcą może być tylko jedna osoba Bóg.

                                                    Czyli Bóg jest stwórcą. więc zapewne coś stworzył i masz na to jakies dowody nieco lepsze niż bajka zwana Pismem Świętym.

                                                    > Nie ma żadnych bogów –
                                                    > wszystkie istoty widzialne (materialne) i niewidzialne (niematerialne) są stwo
                                                    > rzeniami. Tak więc bogowie nie są Stwórcą – są demonami.

                                                    Żydzi twierdzą, że stwórcą jest Jahwe i mają tak samo wiarygodne dowody jak Twoja Biblia, muzułmanie z kolei twierdzą, że stwórcą jest Allah, ich Koran jest bardziej wiarygodny od Biblii i Talmudu, a Bóg chrześcijan jest fałszywym bogiem, a chrześciajnie są niewiernymi, i, zgadzniesz lub nie, mają tak samo wiarygodne jak Ty dowody na poparcie swoich prawd.

                                                    > Słowo „Bóg
                                                    > ” nie jest również nazwą własną-imieniem, ponieważ Bóg ma wiele imion i t
                                                    > ytułów, niektóre są znane jako: Jahwe, Elohim, Adonai (Pan), Ojciec.

                                                    Wiem że nie jest imieniem, to tylko bóg pisany dla odmiany wielką literą, żeby wyróżnić jak wielkie urojenia mają katolicy - nie jest to jakaś mała szajbka na temat boga, tylko zajebista psychoza z Bogiem w roli głównej.

                                                    > Nie podniecaj się tak, bo pyszczysz jak wiejski głupek za stodołą – jakie
                                                    > tezy mam stawiać ?, jakie manipulacje lubię ?, czego nie wyjaśniłem ?,

                                                    Nie udowodniłes tezy istnienia Boga, o którym z taką lubością prawisz. Nie wyjaśniłeś jakie masz dowody na istnienie Boga. Udajesz, że bóg pisany wielką literą to coś wiecej niż bóg pisany małą.

                                                    > o jakic
                                                    > h „szkoleniach dla apologetów” piszesz (chętnie się na takie
                                                    > zapiszę) ?

                                                    Jak nie byłeś na tych szkoleniach i sam z siebie te idiotyzmy wypisujesz, to Ty chyba naprawdę jesteś wiejskim głupkiem.
                                                    >
                                                    > Nie wiem o jakim bogu prawisz dziwaczne wtręty, ani o jakich strasznych i złowi
                                                    > eszczych osobnikach piszesz (antysemitach, szowinistach ze skłonnościami pedofi
                                                    > lskimi) ?

                                                    O księżach i biskupach kościoła katolickiego i katolickim Bogu piszę, który na swoich kapłanów powołuje pedofili, alkoholików i cudzołożników. Lubi takich to powołuje.

                                                    > Czyżbyś uważał, że żydzi są nosicielami tych strasznych cech (w tym a
                                                    > ntysemityzmu) ???

                                                    Znowu manipulacja i próba przypisania mi słów, których nie wypowiedziałem. Ciężki przypadek jesteś, lub alternatywnie przypadek ciężkiego idioty.

                                                    > To naprawdę przykre, że pozostał ci do tej pory uraz po jakimś „biskupie
                                                    > i organiście”, o których nie możesz zapomnieć i na zasadzie projekcji (sy
                                                    > ndromu przeniesienia) do dziś odczuwasz traumę, przypisując ją innym

                                                    Uraz do KK mi się utrwala za każdym razem jak czytam o kapłanach katolickich, co lubią gwałcić małe dzieci, i cudze żony oraz zapijać się na umór, na co dostają przyzwolenie od katolickiego Boga, który ich na to stanowisko powołał. Bóg chroni swoich pasterzy przez świeckimi próbami osądzenia, bo tak jak potrafił przyzwolić kiedyś na kazirodztwo, tak teraz pedofilia i cudzołożnictwo jego kapłanów są mu miłe i na wielu takich natchnienie ducha świętego zsyła.

                                                    >– ws
                                                    > półczuję ci i radzę udać się do specjalisty od chorób psychicznych, on ci pomoż
                                                    > e od tego się uwolnić.

                                                    Wsadź sobie swoje współczucie tam gdzie zapycha Cię twój biskup. Tych zwyrodnialców i oszustów trzeba ściagać i zamykać, a nie tak jak Ty mówić, że to tylko urojenie.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 10.04.13, 21:52
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Cóż tu widzisz zdrożnego ??? Bardzo tolerancyjny, wyrozumiały i szarmancki wobec
                                                    > > niewiast jest autor tego wpisu.
                                                    >
                                                    > Szarmancki? Tak sie chyba nazywa chamów u Ciebie w parafii. Pozostali ludzie na
                                                    > zywają takich "szarmanckich" po prostu chamami.

                                                    Nie wiem, których ludzi uważasz za „pozostałych”, ale domyślam się, że chodzi ci o twoją szemraną ferajnę ateistycznych degeneratów moralnych. Wszak pośród knajackiego pospólstwa to człowiek dystyngowany uważany jest za nieobytego chama :)

                                                    > > Czyżbyś chciał, aby nie wybaczać kobietom ich
                                                    > > niestosownych słów ? Chciałbyś je za to karać ???
                                                    >
                                                    > Co to za licha manipulacja? Nie wmawiaj mi swoich słów. Napisałeś:
                                                    > jako kobiecie można ci to wybaczyć – nie musisz być mądra
                                                    >
                                                    > Jeżeli myślisz, że moja uwaga dotyczyła słowa "wybaczyć", to jesteś ciężkim idiotą.

                                                    Właśnie ty się teraz takim jawisz, skoro nie potrafisz wyjaśnić z czym masz problem.
                                                    To, że wybaczam kobietom różne niemądre słowa świadczy jedynie o mojej wielkoduszności, tolerancji i koncyliacyjności, a ty zdajesz się być gburowatym, małostkowym, szukającym dziury w całym, totalniackim mizantropem :)

                                                    > > :) Tylko się ośmieszyłeś i o to mi chodziło :)
                                                    >
                                                    > To Ty się cały czas ośmieszasz i udowadniasz jakim chamem jesteś. Ludzie to widzą.

                                                    Niech widzą, przecież to właśnie ja szermuję prawdą i normalnością, a ty nienawiścią, małostkowością i prymitywną głupotą.

                                                    > > > > :) Po raz kolejny wprowadzasz mnie w zażenowanie swoimi pochlebstwami
                                                    > > > > (nie jesteś przypadkiem pederastą ?)
                                                    >
                                                    > To są według Ciebie pochlebstwa? Nie jesteś przypadkiem kretynem?

                                                    Przecież to ty smalisz do mnie cholewki, że aż czuję się tym zażenowany i zniesmaczony – wszak jestem normalnym i skromnym człowiekiem, stroniącym od dewiantów :)

                                                    > >> Chciałbyś. Przyjemności obcowania z Tobą w zaciszu zakrystii zostawiam Twojemu
                                                    > >> organiście, i biskupowi.
                                                    >
                                                    > > :) Nie musisz się tak krygować – ujawnij się, wszak to w waszym (po
                                                    > stępacko-ateistycznym) środowisku powód do dumy i objaw niebywałego postępu :)
                                                    >
                                                    > Widzisz, już się nie musisz tak kryć. Ze strony ateistów szykany Ci nie grożą.
                                                    > Jak dla mnie to możesz nawet pulicznie za rękę ze swoim biskupem chodzić, a jak
                                                    > lubisz to nawet w ślimaka dać przy ludziach. Twoja dupa Twoja sprawa.

                                                    :) Coś ci ten biskup nieźle namieszał (nie śmiem nawet domyślać się gdzie) – być może pochodzisz z tej samej parafii co kotlet, wszak on również ma uraz osobisty do księży, tylko ów biskup, o którym wciąż piszesz był wtedy jeszcze wikarym, kiedy puszczał kotleta kantem, gdy ten się zestarzał :)
                                                    Porozmawiaj ze swoim kamratem, na pewno się dogadacie :)))

                                                    > > :) Jeszcze raz ci dziękuję za tak wysokie mniemanie o możliwościach mojej, jakże
                                                    > > skromnej postaci :)
                                                    >
                                                    > Proszę bardzo, ale nie schlebiaj sobie zbytnio. Mniemanie o Twojej nie tyle skr
                                                    > omnej co żenującej postaci, mam aktualnie bardzo niskie.

                                                    :) To jeszcze bardziej mi schlebia – złe mniemanie osobnika zdegenerowanego moralnie, umacnia mnie w przekonaniu, że podążam właściwą drogą :)

                                                    > > Na szczęście ci głupi szybko odpadają, powiększając szeregi ateistów,
                                                    > > stąd przecież utarło się od starożytności powiedzenie: głupi jak ateista,
                                                    > > a mądrości ludowej należy ufać, czyż nie ?
                                                    >
                                                    > O nie, enrique, głupi trawają w swojej wierze często aż do śmierci. Im głupsi l
                                                    > ub bardziej zindoktrynowani zresztą tym bardziej wierzący.

                                                    Poniekąd masz rację, bo skąd by się wzięli ci wszyscy wierzący np. w „wielki samopał”, ewolucję gatunków, czy powstanie człowieka z ameby :)))

                                                    > > stąd przecież utarło się od starożytności powiedzenie: głupi jak ateista,
                                                    > > a mądrości ludowej należy ufać, czyż nie ?
                                                    >
                                                    > Od starożytności piszesz? Podaj proszę źródło które wskazuje na tak odelgłe poc
                                                    > hodzenie,

                                                    Proszę bardzo: Mówi głupi w swoim sercu: "Nie ma Boga" (Psalm 53).

                                                    > bo ja, dla odmiany, znam takie powiedzenie:
                                                    > Dla lu¬du re¬ligia jest prawdą, dla mędrców fałszer¬stwem, a dla władców jes
                                                    > t po pros¬tu użyteczna. Seneka Młodszy.


                                                    Niewątpliwie miał rację, wszak religia rzymska była bałwochwalstwem wykorzystywanym dla celów politycznych – cesarz mienił się bogiem, a chrześcijan mordowano właśnie dlatego, że nie chcieli tej religii uznać. Seneka był jednak osobą głęboko wierzącą i to w „jednego boga” (nie wiadomo jakiego), a jego mniemanie o podobieństwie człowieka do Boga jest wręcz biblijna - pisał m.in. ”Dobry człowiek różni się od boga tylko czasem trwania”.

                                                    > Ale skoro uciekasz się do mądrości ludowych na poparcie swoich tez to chyba efe
                                                    > kt braku argumentów i powoli osuwającego się pod nogami gruntu. Jak mówi mądroś
                                                    > ć ludowa: tonący brzytwy się chwyta.
                                                    > a mądrości ludowej należy ufać, czyż nie ?

                                                    Tak, z pewnością, czyżbyś miał odmienne zdanie ?

                                                    > > To proste. Stwórcą może być tylko jedna osoba Bóg.
                                                    >
                                                    > Czyli Bóg jest stwórcą. więc zapewne coś stworzył i masz na to jakies dowody ni
                                                    > eco lepsze niż bajka zwana Pismem Świętym.

                                                    Oczywiście, dowodów jest moc, cały Wszechświat, który nie sądzisz chyba, że powstał samoistnie – nic samoistnie nie powstaje, tym bardziej tak niesamowicie skomplikowana struktura Wszechświata. To właśnie jest koronny, materialny dowód stwórczej mocy Boga.

                                                    > > Nie ma żadnych bogów –
                                                    > > wszystkie istoty widzialne (materialne) i niewidzialne (niematerialne) są stwo
                                                    > > rzeniami. Tak więc bogowie nie są Stwórcą – są demonami.
                                                    >
                                                    > Żydzi twierdzą, że stwórcą jest Jahwe i mają tak samo wiarygodne dowody jak Two
                                                    > ja Biblia,

                                                    Zapewne, wszak korzystają w części z tych samych świętych ksiąg.

                                                    > muzułmanie z kolei twierdzą, że stwórcą jest Allah, ich Koran jest
                                                    > bardziej wiarygodny od Biblii i Talmudu, a Bóg chrześcijan jest fałszywym bogiem
                                                    > , a chrześciajnie są niewiernymi, i, zgadzniesz lub nie, mają tak samo wiarygod
                                                    > ne jak Ty dowody na poparcie swoich prawd.

                                                    Co twierdzą muzułmanie to już ich problem i dowód na fałszywość islamu – dlaczego zatem nie chcą konfrontacji swoich wymysłów koranicznych z Biblią ? Dlaczego od samego początku obawiali się debat teologicznych z chrześcijanami ? Dlaczego nie zezwalają na swobodne głoszenie innym religiom na własnym terytorium ? Dlaczego za porzucenie islamu grozi kara śmierci ?

                                                    > > Słowo „Bóg
                                                    > > ” nie jest również nazwą własną-imieniem, ponieważ Bóg ma wiele imion i
                                                    > > tytułów, niektóre są znane jako: Jahwe, Elohim, Adonai (Pan), Ojciec.
                                                    >
                                                    > Wiem że nie jest imieniem, to tylko bóg pisany dla odmiany wielką literą, żeby
                                                    > wyróżnić jak wielkie urojenia mają katolicy - nie jest to jakaś mała szajbka na
                                                    > temat boga, tylko zajebista psychoza z Bogiem w roli głównej.

                                                    Nie ma tu nic do rzeczy jakiekolwiek urojenie (chyba, że mamy na myśli urojenia ateistów). Stwórca jest tylko jeden i tylko On jest Bogiem, wszystkie pozostałe czczone przez ludzi istoty, faktycznie istniejące oraz wymyślone nazywane są bogami (z małej litery). Stwórca – Bóg nie ma swego odpowiednika ponieważ jest jedyny, unikalny i niepowtarzalny – podobnie używamy dużej litery, gdy piszemy „Wszechświat” – tak jest właśnie prawidłowo, ponieważ jest on jeden, jedyny, chociaż niektórzy, słabo wykształceni lub niechlujni językowo piszą „wszechświat” z małej litery.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 11.04.13, 00:17
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Nie wiem, których ludzi uważasz za „pozostałych”, ale domyślam się,
                                                    > że chodzi ci o twoją szemraną ferajnę ateistycznych degeneratów moralnych. Wsz
                                                    > ak pośród knajackiego pospólstwa to człowiek dystyngowany uważany jest za nieob
                                                    > ytego chama :)

                                                    Oj schlebiaj sobie. Przynajmniej Ty i twój biskup mówicie o tobie dystyngowany. Reszta ludzi uznaje cię za zwykłego chama i prostaka.

                                                    > > Jeżeli myślisz, że moja uwaga dotyczyła słowa "wybaczyć", to jesteś ciężk
                                                    > im idiotą.
                                                    >
                                                    > Właśnie ty się teraz takim jawisz, skoro nie potrafisz wyjaśnić z czym masz pro
                                                    > blem.
                                                    > To, że wybaczam kobietom różne niemądre słowa świadczy jedynie o mojej wielkodu
                                                    > szności, tolerancji i koncyliacyjności, a ty zdajesz się być gburowatym, małost
                                                    > kowym, szukającym dziury w całym, totalniackim mizantropem :)

                                                    A jednak jesteś idiotą, z przerostem ego, taki zadufany w sobie palant. Można być się jeszcze rozpisywać ale wystarczy napisać: enrque111.

                                                    > Niech widzą, przecież to właśnie ja szermuję prawdą i normalnością, a ty nienaw
                                                    > iścią, małostkowością i prymitywną głupotą.

                                                    Prawdy na oczy nie widziałeś, to czym szermujesz to chamstwo i prostactwo, jak przystało na dobrego katolika.

                                                    > Przecież to ty smalisz do mnie cholewki, że aż czuję się tym zażenowany i znies
                                                    > maczony – wszak jestem normalnym i skromnym człowiekiem, stroniącym od de
                                                    > wiantów :)

                                                    Masz jakieś kompleksy, które sobie rekompensujesz urojeniami na temat smalenia cholewek. To się leczy.

                                                    > :) Coś ci ten biskup nieźle namieszał (nie śmiem nawet domyślać się gdzie) R
                                                    > 11; być może pochodzisz z tej samej parafii co kotlet, wszak on również ma uraz
                                                    > osobisty do księży, tylko ów biskup, o którym wciąż piszesz był wtedy jeszcze
                                                    > wikarym, kiedy puszczał kotleta kantem, gdy ten się zestarzał :)
                                                    > Porozmawiaj ze swoim kamratem, na pewno się dogadacie :)))

                                                    Ty tam tylko uważaj na tego swojego, żeby Cię znowu tak nie zapiął jak ostatnio gdy zniknąłeś na kilka tygodni.

                                                    > Proszę bardzo: Mówi głupi w swoim sercu: "Nie ma Boga" (Psalm 53).

                                                    To ja dla odmiany coś bardziej aktualnego:
                                                    Każdy myślący człowiek jest ateistą. Autor: Ernest Hemingway

                                                    > > > To proste. Stwórcą może być tylko jedna osoba Bóg.
                                                    > >
                                                    > > Czyli Bóg jest stwórcą. więc zapewne coś stworzył i masz na to jakies dow
                                                    > ody ni
                                                    > > eco lepsze niż bajka zwana Pismem Świętym.
                                                    >
                                                    > Oczywiście, dowodów jest moc, cały Wszechświat, który nie sądzisz chyba, że pow
                                                    > stał samoistnie – nic samoistnie nie powstaje,

                                                    W takim razie jak powstał Bóg? Nic samoistnie nie powstaje.

                                                    > tym bardziej tak niesamowi
                                                    > cie skomplikowana struktura Wszechświata. To właśnie jest koronny, materialny d
                                                    > owód stwórczej mocy Boga.

                                                    To jest dowód na istnienie wszechświata nie na to że został stworzony przez kogokolwiek.

                                                    > Co twierdzą muzułmanie to już ich problem i dowód na fałszywość islamu –
                                                    > dlaczego zatem nie chcą konfrontacji swoich wymysłów koranicznych z Biblią ? Dl
                                                    > aczego od samego początku obawiali się debat teologicznych z chrześcijanami ? D
                                                    > laczego nie zezwalają na swobodne głoszenie innym religiom na własnym terytoriu
                                                    > m ? Dlaczego za porzucenie islamu grozi kara śmierci ?

                                                    Są tak samo radykalni jak katolicy 700 lat temu. Niczym się nie różnią w postępowaniu. Mają takie same dowody prawdziwości swoich tez jak katolicy - wiara w ich prawdziwość.

                                                    > > Wiem że nie jest imieniem, to tylko bóg pisany dla odmiany wielką literą,
                                                    > żeby
                                                    > > wyróżnić jak wielkie urojenia mają katolicy - nie jest to jakaś mała szaj
                                                    > bka na
                                                    > > temat boga, tylko zajebista psychoza z Bogiem w roli głównej.
                                                    >
                                                    > Nie ma tu nic do rzeczy jakiekolwiek urojenie (chyba, że mamy na myśli urojenia
                                                    > ateistów). Stwórca jest tylko jeden i tylko On jest Bogiem, wszystkie pozostał
                                                    > e czczone przez ludzi istoty, faktycznie istniejące oraz wymyślone nazywane są
                                                    > bogami (z małej litery).

                                                    Na razie tylko gadasz. Brakuje dowodów. Ja w twoje gadanie nie wierzę.

                                                    > Stwórca – Bóg nie ma swego odpowiednika ponieważ
                                                    > jest jedyny, unikalny i niepowtarzalny – podobnie używamy dużej litery,

                                                    Ty też jesteś jedyny, unikalny i niepowtarzalny, a piszesz się z małej litery, więc na pewno nie w tym rzecz.

                                                    > gdy piszemy „Wszechświat” – tak jest właśnie prawidłowo, poni
                                                    > eważ jest on jeden, jedyny, chociaż niektórzy, słabo wykształceni lub niechlujn
                                                    > i językowo piszą „wszechświat” z małej litery.

                                                    Wszechświat jest pisany zgodnie z zasadami pisowni. O tym czy jest jedyny nic nie wiemy. O Bogu wiemy, że jedyny nie jest. Jest tylko jednym z wielu bogów. Dla jednych tym prawdziwym dla drugich fałszywym, a dla innych zwyczajnie nie istnieje.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 11.04.13, 19:49
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie wiem, których ludzi uważasz za „pozostałych”, ale domyślam się, że
                                                    > > chodzi ci o twoją szemraną ferajnę ateistycznych degeneratów moralnych. Wszak
                                                    > > pośród knajackiego pospólstwa to człowiek dystyngowany uważany jest za nieob
                                                    > > ytego chama :)
                                                    >
                                                    > Oj schlebiaj sobie. Przynajmniej Ty i twój biskup mówicie o tobie dystyngowany.
                                                    > Reszta ludzi uznaje cię za zwykłego chama i prostaka.

                                                    Nie wiem co mój biskup o mnie mówi (o ile w ogóle o mnie słyszał), ale ty masz jakieś natrętne objawy „biskupofobii”, wciąż o nich wspominasz w różnych kontekstach, jakby cię prześladowali, albo dali ci kosza – uważaj przy otwieraniu lodówki !

                                                    > > > Jeżeli myślisz, że moja uwaga dotyczyła słowa "wybaczyć", to jesteś ciężkim idiotą.
                                                    > >
                                                    > > Właśnie ty się teraz takim jawisz, skoro nie potrafisz wyjaśnić z czym masz problem.
                                                    > > To, że wybaczam kobietom różne niemądre słowa świadczy jedynie o mojej wielkodu
                                                    > > szności, tolerancji i koncyliacyjności, a ty zdajesz się być gburowatym, małost
                                                    > > kowym, szukającym dziury w całym, totalniackim mizantropem :)
                                                    >
                                                    > A jednak jesteś idiotą, z przerostem ego, taki zadufany w sobie palant. Można b
                                                    > yć się jeszcze rozpisywać ale wystarczy napisać: enrque111.

                                                    Twoje słowa nic nie znaczą, a twoja opinia jeszcze mniej.

                                                    > > Niech widzą, przecież to właśnie ja szermuję prawdą i normalnością, a ty nienaw
                                                    > > iścią, małostkowością i prymitywną głupotą.
                                                    >
                                                    > Prawdy na oczy nie widziałeś, to czym szermujesz to chamstwo i prostactwo, jak
                                                    > przystało na dobrego katolika.

                                                    Skoro siedzisz po uszy w szambie, to nic dziwnego, że nie czujesz innych zapachów :)

                                                    > > Przecież to ty smalisz do mnie cholewki, że aż czuję się tym zażenowany i znies
                                                    > > maczony – wszak jestem normalnym i skromnym człowiekiem, stroniącym od de
                                                    > > wiantów :)
                                                    >
                                                    > Masz jakieś kompleksy, które sobie rekompensujesz urojeniami na temat smalenia
                                                    > cholewek. To się leczy.

                                                    :) Tak, tak – o właśnie ! ”To się leczy, czyż nie jest to hasło wykrzykiwane wciąż przez pederastów ? :))))

                                                    > > :) Coś ci ten biskup nieźle namieszał (nie śmiem nawet domyślać się gdzie)
                                                    > > - być może pochodzisz z tej samej parafii co kotlet, wszak on również ma uraz
                                                    > > osobisty do księży, tylko ów biskup, o którym wciąż piszesz był wtedy jeszcze
                                                    > > wikarym, kiedy puszczał kotleta kantem, gdy ten się zestarzał :)
                                                    > > Porozmawiaj ze swoim kamratem, na pewno się dogadacie :)))
                                                    >
                                                    > Ty tam tylko uważaj na tego swojego, żeby Cię znowu tak nie zapiął jak ostatnio
                                                    > gdy zniknąłeś na kilka tygodni.

                                                    Pojawiam się i znikam, już taka moja natura i fantazja, aby nie przebywać zbyt długo wśród zaczadzonego lewactwa i załganego prostactwa – od czasu do czasu należy zaczerpnąć świeżego powietrza :)

                                                    > > Proszę bardzo: Mówi głupi w swoim sercu: "Nie ma Boga" (Psalm 53).
                                                    >
                                                    > To ja dla odmiany coś bardziej aktualnego:
                                                    > Każdy myślący człowiek jest ateistą. Autor: Ernest Hemingway

                                                    Nie odwracaj kota ogonem – zadałeś pytanie: ”Podaj proszę źródło które wskazuje na tak odległe pochodzenie”, gdy napisałem, że „utarło się od starożytności powiedzenie: głupi jak ateista” – teraz sięgasz do maksymy lewackiego pomagiera bolszewickich XX-wiecznych hiszpańskich zwyrodnialców. Czyżbyś chciał abym również podał cytaty znanych osób z czasów współczesnych o znaczeniu Boga i religii ?

                                                    > > > > To proste. Stwórcą może być tylko jedna osoba Bóg.
                                                    > > >
                                                    > > > Czyli Bóg jest stwórcą. więc zapewne coś stworzył i masz na to jakies dowody ni
                                                    > > > eco lepsze niż bajka zwana Pismem Świętym.
                                                    > >
                                                    > > Oczywiście, dowodów jest moc, cały Wszechświat, który nie sądzisz chyba,że pow
                                                    > > stał samoistnie – nic samoistnie nie powstaje,
                                                    >
                                                    > W takim razie jak powstał Bóg? Nic samoistnie nie powstaje.

                                                    Bóg jest wieczny, nie jest istotą materialną i jest jedynym bytem nie dającym się ująć w ramy naszego pojmowania. Skoro jednak zadałeś to pytanie, to wnioskuję, że uważasz, że Wszechświat istniał zawsze i jest wieczny ? Czyżbyś zatem deifikował materię ? Ty, ateista ?

                                                    > > tym bardziej tak niesamowicie skomplikowana struktura Wszechświata.
                                                    > > To właśnie jest koronny, materialny dowód stwórczej mocy Boga.
                                                    >
                                                    > To jest dowód na istnienie wszechświata nie na to że został stworzony przez kogokolwiek.

                                                    Istnienie Wszechświata jest truizmem – wszyscy to widzą. Problem dla was (ateistów) pojawia się, gdy przychodzi wyjaśnić, skąd się on wziął ? :)
                                                    Czyżbyś mniemał, że istnieje jeszcze coś poza Wszechświatem (wciąż piszesz o nim z małej litery) ?

                                                    > > Co twierdzą muzułmanie to już ich problem i dowód na fałszywość islamu
                                                    > > dlaczego zatem nie chcą konfrontacji swoich wymysłów koranicznych z Biblią ?
                                                    > > Dlaczego od samego początku obawiali się debat teologicznych z chrześcijanami ?
                                                    > > Dlaczego nie zezwalają na swobodne głoszenie innym religiom na własnym terytorium ?
                                                    > > Dlaczego za porzucenie islamu grozi kara śmierci ?
                                                    >
                                                    > Są tak samo radykalni jak katolicy 700 lat temu. Niczym się nie różnią w postęp
                                                    > owaniu. Mają takie same dowody prawdziwości swoich tez jak katolicy - wiara w i
                                                    > ch prawdziwość.

                                                    Nic podobnego, nie kłam – katolicy nigdy nie unikali debat teologicznych, wręcz przeciwnie – domagali się ich. Katolicy nie nawracali na siłę (poza bardzo nielicznymi wypadkami władców, którzy postępowali wbrew nauce Kościoła). Chrześcijanie nigdy nie prowadzili wojen religijnych, poza okresem „wypraw krzyżowych”, które były wojną obronną.

                                                    > > > Wiem że nie jest imieniem, to tylko bóg pisany dla odmiany wielką literą, żeby
                                                    > > > wyróżnić jak wielkie urojenia mają katolicy - nie jest to jakaś mała szajbka na
                                                    > > > temat boga, tylko zajebista psychoza z Bogiem w roli głównej.
                                                    > >
                                                    > > Nie ma tu nic do rzeczy jakiekolwiek urojenie (chyba, że mamy na myśli urojenia
                                                    > > ateistów). Stwórca jest tylko jeden i tylko On jest Bogiem, wszystkie pozostał
                                                    > > e czczone przez ludzi istoty, faktycznie istniejące oraz wymyślone nazywane są
                                                    > > bogami (z małej litery).
                                                    >
                                                    > Na razie tylko gadasz. Brakuje dowodów. Ja w twoje gadanie nie wierzę.

                                                    Twoja sprawa w co wierzysz, a w co nie – każdy obecnie może wierzyć w piramidalne głupoty, jak np. „wielki samopał”, „ewolucję gatunków”, czy powstanie człowieka z ameby.

                                                    > > Stwórca – Bóg nie ma swego odpowiednika ponieważ
                                                    > > jest jedyny, unikalny i niepowtarzalny – podobnie używamy dużej litery,
                                                    >
                                                    > Ty też jesteś jedyny, unikalny i niepowtarzalny, a piszesz się z małej litery,
                                                    > więc na pewno nie w tym rzecz.

                                                    Nie jestem, ani ja, ani żaden inny człowiek czymś unikalnym – przede mną i po mnie będzie wielu innych ludzi – Bóg zaś nie ma drugiego odpowiednika.

                                                    > > gdy piszemy „Wszechświat” – tak jest właśnie prawidłowo, poni
                                                    > > eważ jest on jeden, jedyny, chociaż niektórzy, słabo wykształceni lub niechlujn
                                                    > > i językowo piszą „wszechświat” z małej litery.
                                                    >
                                                    > Wszechświat jest pisany zgodnie z zasadami pisowni. O tym czy jest jedyny nic n
                                                    > ie wiemy. O Bogu wiemy, że jedyny nie jest. Jest tylko jednym z wielu bogów. Dl
                                                    > a jednych tym prawdziwym dla drugich fałszywym, a dla innych zwyczajnie nie ist
                                                    > nieje.

                                                    Szkoda, że nie wiesz, czy Wszechświat j
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 12.04.13, 10:37
                                                    enrque111 napisał:

                                                    >
                                                    > Pojawiam się i znikam, już taka moja natura i fantazja, aby nie przebywać zbyt
                                                    > długo wśród zaczadzonego lewactwa i załganego prostactwa – od czasu do cz
                                                    > asu należy zaczerpnąć świeżego powietrza :)

                                                    No pojawiasz i znikasz, i wcale mnie dziwi że chesz zaczerpnąć świeżego powietrza skoro tak potrafisz skutecznie potrafisz powietrze zepsuć (może to zła dieta?).

                                                    > > > Proszę bardzo: Mówi głupi w swoim sercu: "Nie ma Boga" (Psal
                                                    > m 53).
                                                    > >
                                                    > > To ja dla odmiany coś bardziej aktualnego:
                                                    > > Każdy myślący człowiek jest ateistą. Autor: Ernest Hemingway
                                                    >
                                                    > Nie odwracaj kota ogonem – zadałeś pytanie: ”Podaj proszę źródło
                                                    > które wskazuje na tak odległe pochodzenie”
                                                    , gdy napisałem, że „
                                                    > ;utarło się od starożytności powiedzenie: głupi jak ateista” – tera
                                                    > z sięgasz do maksymy lewackiego pomagiera bolszewickich XX-wiecznych hiszpański
                                                    > ch zwyrodnialców. Czyżbyś chciał abym również podał cytaty znanych osób z czasó
                                                    > w współczesnych o znaczeniu Boga i religii ?

                                                    Czyli jak widzisz od starożytności ateiści i teiści nazywali się głupimi (jedni za wiarę, drudzy za brak wiary). Ateiści na swoją obronę mają dowodów na istnienie Boga (bogów). Teiści za to mają wiarę.

                                                    Ale wskazujesz na Stary Testament. Nie wiesz, że to pisali Żydzi i chodziło im o Boga żydowskiego? Niedobrze. Katolicki Bóg 0 : 1 żydowski Jahwe.

                                                    > > W takim razie jak powstał Bóg? Nic samoistnie nie powstaje.
                                                    >
                                                    > Bóg jest wieczny, nie jest istotą materialną i jest jedynym bytem nie dającym s
                                                    > ię ująć w ramy naszego pojmowania.

                                                    Jak większość urojeń, ale można podobnie jak urojenia go opisywać (czyli nadawać mu ramy naszego pojmowania). To chyba musi być dla Boga deprymujące - dawać się ograniczać i to swoim wyznawcom. Jeżeli ten Bóg istnieje, to na pewno teologom szykuje jakąś szczególną kaźnię w najgłębszych czeluściach piekła.

                                                    > Skoro jednak zadałeś to pytanie, to wnioskuj
                                                    > ę, że uważasz, że Wszechświat istniał zawsze i jest wieczny ?

                                                    Istniał od swojego początku. Co było przed początkiem nie wiem i nie udaję, że wiem. Bajki, mity, legendy i zmyślone, niepotwierdzone przez dowody odpowiedzi mnie nie interesują.

                                                    > Czyżbyś zatem dei
                                                    > fikował materię ? Ty, ateista ?

                                                    Nie miałem najmniejszego zamiaru. Chociaż tak materia jest wieczna - trwa bez przerwy i oddziaływuje ze sobą zgodnie z prawami, które bada nauka, od swojego początku aż do teraz. Jakie inne boskie cechy według Ciebie jej przypisuję? Wszechwiedzę? Wszechmoc? Mizoginię? Homofobię?

                                                    > > To jest dowód na istnienie wszechświata nie na to że został stworzony prz
                                                    > ez kogokolwiek.
                                                    >
                                                    > Istnienie Wszechświata jest truizmem – wszyscy to widzą. Problem dla was
                                                    > (ateistów) pojawia się, gdy przychodzi wyjaśnić, skąd się on wziął ? :)
                                                    > Czyżbyś mniemał, że istnieje jeszcze coś poza Wszechświatem (wciąż piszesz o ni
                                                    > m z małej litery) ?

                                                    Nie wiem czy istnieje coś poza wszechświatem. Nie mam dowodów na to, czy coś istnieje. Odpowiedzi skąd się wziął jak na razie nie mają pokrycia w dowodach - są zmyślonymi, infantylnymi bajkami dla dzieci, ludzi niewykształconych lub idiotów.

                                                    > Nic podobnego, nie kłam – katolicy nigdy nie unikali debat teologicznych,
                                                    > wręcz przeciwnie – domagali się ich.

                                                    Pomiędzy sobą, a jak ktoś miał odmienne zdanie, to tortury i stos albo ścięcie. Dość mocne argumenty by się z teologami nie spierać.

                                                    > Katolicy nie nawracali na siłę (poz
                                                    > a bardzo nielicznymi wypadkami władców, którzy postępowali wbrew nauce Kościoła
                                                    > ).

                                                    To dobre. Muszę ten wpis zapisać w ulubionych - liczysz na nagrodę "złotego pióra" tego forum?

                                                    > Chrześcijanie nigdy nie prowadzili wojen religijnych, poza okresem „wy
                                                    > praw krzyżowych”, które były wojną obronną.

                                                    Ok. Masz już "złote pióro" za poprzednie łgarstwo, ale za to należy Ci się chyba nagroda "łgarza roku". Oni was w tym seminarium naprawdę poważnie szkolą. Ty chociaż wiesz, że kłamiesz, czy cały czas myślisz, że prawdę piszesz?

                                                    > Twoja sprawa w co wierzysz, a w co nie – każdy obecnie może wierzyć w pir
                                                    > amidalne głupoty, jak np. „wielki samopał”, „ewolucję gatunkó
                                                    > w”, czy powstanie człowieka z ameby.

                                                    Albo w zapłodnienie kobiety przez ducha świętego, narodziny z dziewicy, zamianę wafelka w ciało gościa sprzed dwóch tysięcy lat i inne bzdury.

                                                    Ewolucja gatunków jest faktem, a Wielki Wybuch najbardziej prawdopodobnym opisem początku wszechświata. Człowiek nie powstał z ameby, ale miał wspólnego, bardzo odległego w czasie przodka. Znowu nie rozumiesz ewolucji, a jest tyle publikacji na ten temat. Czy w seminarium macie ograniczenie co wolno wam czytać?

                                                    > > Ty też jesteś jedyny, unikalny i niepowtarzalny, a piszesz się z małej li
                                                    > tery,
                                                    > > więc na pewno nie w tym rzecz.
                                                    >
                                                    > Nie jestem, ani ja, ani żaden inny człowiek czymś unikalnym – przede mną
                                                    > i po mnie będzie wielu innych ludzi – Bóg zaś nie ma drugiego odpowiednik
                                                    > a.

                                                    Każdy człowiek jest czymś unikalnym. Przed tobą i po tobie będzie wielu ludzi, ale będziesz tylko jeden ty, żaden inny człowiek nie będzie tobą.
                                                    Bóg jest, podobnie jak człowiek, jednym z wielu. Ten jeden konkretny Bóg jest tylko dobrze opisanym przez rzeszę teologów urojeniem.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 13.04.13, 15:20
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Napisałeś, że ”ateizm nie wypowiada się na temat kazirodztwa”, tak jakby był jakąś > > osobą, to właśnie ateiści wypowiadają się lub nie na konkretne tematy, a w tym wypa
                                                    > > dku opowiadają się za legalizacją kazirodztwa, tak jak przed 40 laty opowiadali
                                                    > > się za pederastią i wprowadzili ją na salony :)))
                                                    >
                                                    > Nie, ateiści, to osoby które odrzucają wiarę w istnienie bogów (dotyczy to równ
                                                    > ież Boga) - ignorują ich. Część z tych ludzi, którzy są ateistami mają również
                                                    > inne poglądy na temat seksu, spoełeczeństwa, kultury, nauki itd.
                                                    > To, że ludzie, którzy są m.in ateistami wypowiadają się na temat legalizacji ka
                                                    > zirodztwa, nie oznacza, że to jest opinia ateistów. Znowu lufa z logiki, albo z
                                                    > amierzona manipulacja. Czyli albo jesteś kłamcą albo wiejskim głupkiem (tym raz
                                                    > em również Ci nie pomogę i sam musisz wybrać)

                                                    Znowu łżesz, co jasno i klarownie wyłuszczył S. Michalkiewicz :)))))

                                                    > > Pojawiam się i znikam, już taka moja natura i fantazja, aby nie przebywać zbyt
                                                    > > długo wśród zaczadzonego lewactwa i załganego prostactwa – od czasu do
                                                    > > czasu należy zaczerpnąć świeżego powietrza :)
                                                    >
                                                    > No pojawiasz i znikasz, i wcale mnie dziwi że chesz zaczerpnąć świeżego powietr
                                                    > za skoro tak potrafisz skutecznie potrafisz powietrze zepsuć (może to zła dieta ?).

                                                    :) Dzięki Bogu nie narzekam na zdrowie i takoż się odżywiam, czego i tobie po chrześcijańsku życzę :)
                                                    Pojawiam się i znikam, gdyż potrzebny jestem na różnych frontach walki z ateistyczną ciemnotą i załganiem.

                                                    > > > > Proszę bardzo: Mówi głupi w swoim sercu: "Nie ma Boga"(Psalm 53).
                                                    > > >
                                                    > > > To ja dla odmiany coś bardziej aktualnego:
                                                    > > > Każdy myślący człowiek jest ateistą. Autor: Ernest Hemingway
                                                    > >
                                                    > > Nie odwracaj kota ogonem – zadałeś pytanie: ”Podaj proszę źródło
                                                    > > które wskazuje na tak odległe pochodzenie”
                                                    , gdy napisałem, że
                                                    > > „utarło się od starożytności powiedzenie: głupi jak ateista” ̵ teraz
                                                    > > sięgasz do maksymy lewackiego pomagiera bolszewickich XX-wiecznych hiszpańskich
                                                    > > zwyrodnialców. Czyżbyś chciał abym również podał cytaty znanych osób z czasów
                                                    > > współczesnych o znaczeniu Boga i religii ?
                                                    >
                                                    > Czyli jak widzisz od starożytności ateiści i teiści nazywali się głupimi (jedni
                                                    > za wiarę, drudzy za brak wiary). Ateiści na swoją obronę mają dowodów na istni
                                                    > enie Boga (bogów). Teiści za to mają wiarę.

                                                    :) Znowu kłamiesz, ponieważ nie dałeś ani jednego przykładu ze starożytności …. Chyba, że dla ciebie „starożytnością” jest wiek XX ? :)))))

                                                    > Ale wskazujesz na Stary Testament. Nie wiesz, że to pisali Żydzi i chodziło im
                                                    > o Boga żydowskiego? Niedobrze. Katolicki Bóg 0 : 1 żydowski Jahwe.

                                                    Bóg żydowski, podobnie jak Bóg arabski, wietnamski, czy nawet ateistyczny jest ten sam, ponieważ jest Bogiem wszystkich. Ucz się bukworek, zamiast powielać brednie wyklute we własnym łbie. Żydzi nie wiedzą, że Bóg Jahwe jest tym samym Bogiem, w którego wierzą katolicy ….. a może nie chcą w to uwierzyć z jakichś powodów, podobnie jak ateiści ?

                                                    > > > W takim razie jak powstał Bóg? Nic samoistnie nie powstaje.
                                                    > >
                                                    > > Bóg jest wieczny, nie jest istotą materialną i jest jedynym bytem nie dającym
                                                    > > się ująć w ramy naszego pojmowania.
                                                    >
                                                    > Jak większość urojeń, ale można podobnie jak urojenia go opisywać (czyli nadawa
                                                    > ć mu ramy naszego pojmowania). To chyba musi być dla Boga deprymujące - dawać s
                                                    > ię ograniczać i to swoim wyznawcom. Jeżeli ten Bóg istnieje, to na pewno teolog
                                                    > om szykuje jakąś szczególną kaźnię w najgłębszych czeluściach piekła.

                                                    Urojenia, to jak już doszliśmy do porozumienia, posiadasz właśnie ty. Jest to o tyle pewne, że nie wierzysz w Boga, który jest pewnikiem, a wierzysz np. w „wielki samopał”, który jest nielogiczną bajką :)

                                                    > > Skoro jednak zadałeś to pytanie, to wnioskuj
                                                    > > ę, że uważasz, że Wszechświat istniał zawsze i jest wieczny ?
                                                    >
                                                    > Istniał od swojego początku. Co było przed początkiem nie wiem i nie udaję, że
                                                    > wiem. Bajki, mity, legendy i zmyślone, niepotwierdzone przez dowody odpowiedzi
                                                    > mnie nie interesują.

                                                    Ty wielu rzeczy jeszcze nie wiesz i nigdy się o nich nie dowiesz, jest to o tyle prawdopodobne, że z powodu przesiadywania przed klawiaturą, wymyślania i powielania bredni, po prostu nie znajdziesz czasu na naukę. Ale, do rzeczy – czyli nie wierzysz w nic, co nie jest potwierdzone przez dowody naukowe, tak ?

                                                    > > Czyżbyś zatem deifikował materię ? Ty, ateista ?
                                                    >
                                                    > Nie miałem najmniejszego zamiaru. Chociaż tak materia jest wieczna - trwa bez p
                                                    > rzerwy i oddziaływuje ze sobą zgodnie z prawami, które bada nauka, od swojego p
                                                    > oczątku aż do teraz. Jakie inne boskie cechy według Ciebie jej przypisuję? Wsze
                                                    > chwiedzę? Wszechmoc? Mizoginię? Homofobię?

                                                    Co to znaczy: ”trwa od początku” ? Kto ustanowił owe „prawa”, które opisują materię ?

                                                    > > > To jest dowód na istnienie wszechświata nie na to że został stworzony przez
                                                    > > > kogokolwiek.
                                                    > >
                                                    > > Istnienie Wszechświata jest truizmem – wszyscy to widzą. Problem dla was
                                                    > > (ateistów) pojawia się, gdy przychodzi wyjaśnić, skąd się on wziął ? :)
                                                    > > Czyżbyś mniemał, że istnieje jeszcze coś poza Wszechświatem (wciąż piszesz o
                                                    > > nim z małej litery) ?
                                                    >
                                                    > Nie wiem czy istnieje coś poza wszechświatem. Nie mam dowodów na to, czy coś is
                                                    > tnieje. Odpowiedzi skąd się wziął jak na razie nie mają pokrycia w dowodach -
                                                    > są zmyślonymi, infantylnymi bajkami dla dzieci, ludzi niewykształconych lub idiotów.

                                                    Aha ……. nie wiesz czy istnieje coś poza wszechświatem, nie masz na to dowodów ?
                                                    Ale wiesz, że nie stworzył go Bóg i masz jakieś dowody na to, że Bóg nie istnieje ?
                                                    Opowiedz coś o tym – robi się ciekawie :)

                                                    > > Nic podobnego, nie kłam – katolicy nigdy nie unikali debat teologicznych,
                                                    > > wręcz przeciwnie – domagali się ich.
                                                    >
                                                    > Pomiędzy sobą, a jak ktoś miał odmienne zdanie, to tortury i stos albo ścięcie.
                                                    > Dość mocne argumenty by się z teologami nie spierać.

                                                    Znowu szermujesz kłamstwami, nie znając historii i nie posiadając na ten temat żadnej wiedzy. Już pierwsi chrześcijanie prowadzili debaty słowne i pisemne, za które byli prześladowani. Po zajęciu terenów chrześcijańskich przez muzułmanów bardzo częste stało się karanie chrześcijan za głoszenie swojej wiary poprzez obcinanie języka – zwyczaj ten utrwalił się do dzisiaj i nawet w Europie wyznawcy islamu próbują go kultywować:
                                                    natemat.pl/45143,radykalni-muzulmanie-w-niemczech-probowali-obciac-jezyk-studentowi-bo-nie-wyznaje-islamu
                                                    patres.pl/pierwsze-debaty-chrzescijanskie-justyn-apologeta/

                                                    > > Katolicy nie nawracali na siłę (poza bardzo nielicznymi
                                                    > > wypadkami władców, którzy postępowali wbrew nauce Kościoła).
                                                    >
                                                    > To dobre. Muszę ten wpis zapisać w ulubionych - liczysz na nagrodę "złotego pió
                                                    > ra" tego forum?

                                                    Czyżbyś czegoś nie zrozumiał ?

                                                    > > Chrześcijanie nigdy nie prowadzili wojen religijnych, poza okresem „wy
                                                    > > praw krzyżowych”, które były wojną obronną.
                                                    >
                                                    > Ok. Masz już "zł
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 11.04.13, 19:54
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Wszechświat jest pisany zgodnie z zasadami pisowni. O tym czy jest jedyny nic n
                                                    > ie wiemy. O Bogu wiemy, że jedyny nie jest. Jest tylko jednym z wielu bogów. Dl
                                                    > a jednych tym prawdziwym dla drugich fałszywym, a dla innych zwyczajnie nie ist
                                                    > nieje.

                                                    Szkoda, że nie wiesz, czy Wszechświat jest jedyny – jeśli nie jest, to znaczy, że nie jest Wszechświatem :)))))
                                                    Co zaś do Boga, to jest On jedyny, o czym mówi nie tylko Biblia, lecz również dowody w postaci zeznań świadków, udokumentowanych objawień oraz logicznej analizy rzeczywistości.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 12.04.13, 10:50
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Szkoda, że nie wiesz, czy Wszechświat jest jedyny – jeśli nie jest, to zn
                                                    > aczy, że nie jest Wszechświatem :)))))

                                                    Nie wiem. Istnieje hipoteza multiwersum i tego, że nasz wszechświat jest jednym z wielu wszechświatów. Wówczas rzeczownik wszechświat jest nazwą umowną i dotyczy tylko naszego wszechświata, czyli tego którego możemy poznać.

                                                    > Co zaś do Boga, to jest On jedyny, o czym mówi nie tylko Biblia, lecz również d
                                                    > owody w postaci zeznań świadków, udokumentowanych objawień oraz logicznej anali
                                                    > zy rzeczywistości.

                                                    Jedni nazywają ich świadkami, a inni konfabulantami, lub bardziej potocznie kłamcami. Udokumentowane objawienia powinny trafić do akt psychiatryków, a nie stanowić dowód na istnienie czegokolwiek.
                                                    Logiczna analiza rzeczywistości? To też jest dobre, ale brakuje już nagród. "Złote pióro", "łgarz roku" już masz. Może umówmy się, że dostaniesz zaocznie "złote pióro" rownież w przyszłym roku?
                                                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 12.04.13, 11:58
                                                    bookworm napisał:
                                                    >> Co zaś do Boga, to jest On jedyny, o czym mówi nie tylko Biblia...

                                                    Biblia mówi:
                                                    Teraz wyznaję, że Pan jest większy niż wszyscy inni bogowie

                                                    albo:
                                                    Bogowie drewniani, pozłoceni i posrebrzeni mogą być przyrównani do kamieni
                                                    wziętych z gór, a tych, którzy im cześć oddają, spotka hańba.


                                                    o czym warto pamiętać modląc się do tego drewnianego, pozłacanego i posrebrzanego.

                                                    >> dowody w postaci zeznań świadków, udokumentowanych objawień...

                                                    Czy ktoś udał się z bogiem, który mu się objawił, do notariusza, żeby spisać objawienia?
                                                    Albo poprosił o podanie na piśmie lub choćby sam spisał i poprosił o parafowanie?
                                                    Skądże - wszystko mamy jak w maglu: jedna baba drugiej babie...
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 13.04.13, 15:41
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Katolicy nie nawracali na siłę (poza bardzo nielicznymi
                                                    > > wypadkami władców, którzy postępowali wbrew nauce Kościoła).
                                                    >
                                                    > To dobre. Muszę ten wpis zapisać w ulubionych - liczysz na nagrodę "złotego pió
                                                    > ra" tego forum?

                                                    Czyżbyś czegoś nie zrozumiał ?

                                                    > > Chrześcijanie nigdy nie prowadzili wojen religijnych, poza okresem „wy
                                                    > > praw krzyżowych”, które były wojną obronną.
                                                    >
                                                    > Ok. Masz już "złote pióro" za poprzednie łgarstwo, ale za to należy Ci się chyb
                                                    > a nagroda "łgarza roku". Oni was w tym seminarium naprawdę poważnie szkolą. Ty
                                                    > chociaż wiesz, że kłamiesz, czy cały czas myślisz, że prawdę piszesz?

                                                    Dziękuję raz jeszcze za zaliczenie mnie w poczet seminarzystów, to miłe z twojej strony :)
                                                    Teraz zaś napisz w czym ja rzekomo skłamałem ?

                                                    > > Twoja sprawa w co wierzysz, a w co nie – każdy obecnie może wierzyćw pir
                                                    > > amidalne głupoty, jak np. „wielki samopał”, „ewolucję gatunków”,
                                                    > > czy powstanie człowieka z ameby.
                                                    >
                                                    > Albo w zapłodnienie kobiety przez ducha świętego, narodziny z dziewicy, zamianę
                                                    > wafelka w ciało gościa sprzed dwóch tysięcy lat i inne bzdury.

                                                    :) To przecież są elementy wiary, a nie „wiedzy naukowej”, jeśli zaś stawiasz je wszystkie na równi, to oznacza, że przyznajesz mi rację i podzielasz moje argumenty, które od długiego czasu głoszę formowej ateistycznej gawiedzi, że „wielki samopał”, „ewolucja gatunków” i powstanie człowieka z ameby jest bzdurą „naukową” – mogą być jedynie dogmatami wiary ateistów, którzy już nawet przez starożytnych uznawani byli za głupków :)))

                                                    > Ewolucja gatunków jest faktem, a Wielki Wybuch najbardziej prawdopodobnym opise
                                                    > m początku wszechświata. Człowiek nie powstał z ameby, ale miał wspólnego, bard
                                                    > zo odległego w czasie przodka. Znowu nie rozumiesz ewolucji, a jest tyle publik
                                                    > acji na ten temat. Czy w seminarium macie ograniczenie co wolno wam czytać?
                                                    >
                                                    > > > Ty też jesteś jedyny, unikalny i niepowtarzalny, a piszesz się z małej litery,
                                                    > > > więc na pewno nie w tym rzecz.
                                                    > >
                                                    > > Nie jestem, ani ja, ani żaden inny człowiek czymś unikalnym – przede mną
                                                    > > i po mnie będzie wielu innych ludzi – Bóg zaś nie ma drugiego odpowiednika.
                                                    >
                                                    > Każdy człowiek jest czymś unikalnym. Przed tobą i po tobie będzie wielu ludzi,
                                                    > ale będziesz tylko jeden ty, żaden inny człowiek nie będzie tobą.
                                                    > Bóg jest, podobnie jak człowiek, jednym z wielu. Ten jeden konkretny Bóg jest t
                                                    > ylko dobrze opisanym przez rzeszę teologów urojeniem.

                                                    Owszem, każdy człowiek różni się jakimś szczegółem i z tego powodu masz prawo nazywać go „unikalnym”. Bóg natomiast jest jeden, jedyny w swoim rodzaju, nie ma innych Bogów.

                                                    > > Szkoda, że nie wiesz, czy Wszechświat jest jedyny – jeśli nie jest,to zn
                                                    > > aczy, że nie jest Wszechświatem :)))))
                                                    >
                                                    > Nie wiem. Istnieje hipoteza multiwersum i tego, że nasz wszechświat jest jednym
                                                    > z wielu wszechświatów. Wówczas rzeczownik wszechświat jest nazwą umowną i doty
                                                    > czy tylko naszego wszechświata, czyli tego którego możemy poznać.

                                                    Nie mam zamiaru rozprawiać o jakichś hipotezach – niech je próbują dowodzić naukowcy, wszak od tego są. Słowo Wszechświat mówi wszystko, obejmuje całość bytu materialnego, gdy chcemy powiedzieć o jakimś fragmencie Wszechświata, mówimy „część”, „obszar”, „inne światy” itd. Skoro jednak zakładasz istnienie innych „wszechświatów”, to jesteś albo nieukiem, albo idiotą, który nic nie rozumie – zgadnij, którą opcję obstawiam ?

                                                    > > Co zaś do Boga, to jest On jedyny, o czym mówi nie tylko Biblia, lecz również
                                                    > > dowody w postaci zeznań świadków, udokumentowanych objawień oraz logicznej
                                                    > > analizy rzeczywistości.
                                                    >
                                                    > Jedni nazywają ich świadkami, a inni konfabulantami, lub bardziej potocznie kła
                                                    > mcami. Udokumentowane objawienia powinny trafić do akt psychiatryków, a nie sta
                                                    > nowić dowód na istnienie czegokolwiek.

                                                    Nikomu jeszcze nie udało się dowieść ich braku prawdomówności, wręcz przeciwnie – swoim życiem i śmiercią potwierdzili, że to co głosili było prawdą. Świadków zaś było tak wielu, a zeznania tak spójne, że trzeba być kretynem, żeby wątpić w ich prawdziwość.

                                                    > Logiczna analiza rzeczywistości? To też jest dobre, ale brakuje już nagród. "Zł
                                                    > ote pióro", "łgarz roku" już masz. Może umówmy się, że dostaniesz zaocznie "zło
                                                    > te pióro" rownież w przyszłym roku?

                                                    :) Nie bełkocz bezsilnie, tylko pytaj, jeśli czegoś nie rozumiesz :)
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 01:12
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Katolicy nie nawracali na siłę (poza bardzo nielicznymi
                                                    > > > wypadkami władców, którzy postępowali wbrew nauce Kościoła).
                                                    > >
                                                    > > To dobre. Muszę ten wpis zapisać w ulubionych - liczysz na nagrodę "złote
                                                    > go pió
                                                    > > ra" tego forum?
                                                    >
                                                    > Czyżbyś czegoś nie zrozumiał ?

                                                    Musisz pogadać z zzasadami - na forum pisał o nawracaniu Indian w Ameryce Południowej. Do nie siłowych nawracań to nie należało.

                                                    > > Nie wiem. Istnieje hipoteza multiwersum i tego, że nasz wszechświat jest
                                                    > jednym
                                                    > > z wielu wszechświatów. Wówczas rzeczownik wszechświat jest nazwą umowną i
                                                    > doty
                                                    > > czy tylko naszego wszechświata, czyli tego którego możemy poznać.
                                                    >
                                                    > Nie mam zamiaru rozprawiać o jakichś hipotezach – niech je próbują dowodz
                                                    > ić naukowcy, wszak od tego są. Słowo Wszechświat mówi wszystko, obejmuje
                                                    > całość bytu materialnego, gdy chcemy powiedzieć o jakimś fragmencie Wszechświa
                                                    > ta, mówimy „część”, „obszar”, „inne światy”
                                                    > itd. Skoro jednak zakładasz istnienie innych „wszechświatów”, to j
                                                    > esteś albo nieukiem, albo idiotą, który nic nie rozumie – zgadnij, którą
                                                    > opcję obstawiam ?

                                                    Czytałeś co napisałem? Jak nie zrozumiałeś to znaczy, że jesteś głupi.

                                                    > Nikomu jeszcze nie udało się dowieść ich braku prawdomówności, wręcz przeciwnie
                                                    > – swoim życiem i śmiercią potwierdzili, że to co głosili było prawdą.

                                                    Swoją śmiercią potwierdzili, że wierzyli w to co głosili, nie w prawdę tego co głosili. To że zmyślali zostało już wielokrotnie udowadniane. Chociażby brak w jakichkolwiek źródłach informacji o zmartwychwstaniu wielu ludzi, którzy chodzili pomiędzy ludźmi po śmierci Jezusa. Brak śladów, że w Nazarecie na przełomie I p.n.e-I n.e.. stała kiedykolwiek synagoga. Pierwsze zabudowania w Nazarecie pochodzą z IV w. n.e.

                                                    > Św
                                                    > iadków zaś było tak wielu, a zeznania tak spójne, że trzeba być kretynem, żeby
                                                    > wątpić w ich prawdziwość.

                                                    Jak wielu? Tak wielu jak tych, którzy wołali "hosanna" gdy Jezus wkraczał na osiołku do bram miasta i którzy później zupełnie zniknęli a w ich miejsce pojawili się Ci którzy wołali na "krzyż z nim"? Trzeba być kretynem, żeby w to wierzyć.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 16:53
                                                    bookworm napisał: 01:12

                                                    > > > enrque111 napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > Katolicy nie nawracali na siłę (poza bardzo nielicznymi
                                                    > > > > wypadkami władców, którzy postępowali wbrew nauce Kościoła).
                                                    > > >
                                                    > > > To dobre. Muszę ten wpis zapisać w ulubionych - liczysz na nagrodę "złotego
                                                    > > > pióra" tego forum?
                                                    > >
                                                    > > Czyżbyś czegoś nie zrozumiał ?
                                                    >
                                                    > Musisz pogadać z zzasadami - na forum pisał o nawracaniu Indian w Ameryce Połud
                                                    > niowej. Do nie siłowych nawracań to nie należało.

                                                    Na razie gadam z tobą. Czy masz jakieś dowody na to, że Kościół dokonywał „nawracań Indian” na siłę ?

                                                    > > > Nie wiem. Istnieje hipoteza multiwersum i tego, że nasz wszechświat jest jednym
                                                    > > > z wielu wszechświatów. Wówczas rzeczownik wszechświat jest nazwą umowną i
                                                    > > > dotyczy tylko naszego wszechświata, czyli tego którego możemy poznać.
                                                    > >
                                                    > > Nie mam zamiaru rozprawiać o jakichś hipotezach – niech je próbują dowodz
                                                    > > ić naukowcy, wszak od tego są. Słowo Wszechświat mówi wszystko, obejmuje
                                                    > > całość bytu materialnego, gdy chcemy powiedzieć o jakimś fragmencie Wszechświa
                                                    > > ta, mówimy „część”, „obszar”, „inne światy”
                                                    > > itd. Skoro jednak zakładasz istnienie innych „wszechświatów”, to jesteś
                                                    > > albo nieukiem, albo idiotą, który nic nie rozumie – zgadnij, którą opcję obstawiam ?
                                                    >
                                                    > Czytałeś co napisałem? Jak nie zrozumiałeś to znaczy, że jesteś głupi.

                                                    Wszystko zrozumiałem, a nawet wyciągnąłem prawidłowe wnioski. Z tego co napisałeś wynika, że jest wiele „wszechświatów”, co jest błędem logicznym, ponieważ etymologia słowa nie daje żadnego pola do manewrów – przedrostek [b]wszech[/i] oznacza pełnię, całość, wszystko. Tylko kompletny kretyn i nieuk może wmawiać, że np. poza wszystkimi oceanami są na Ziemi jeszcze jakieś oceany :)))))

                                                    > > Nikomu jeszcze nie udało się dowieść ich braku prawdomówności, wręcz przeciwnie
                                                    > > – swoim życiem i śmiercią potwierdzili, że to co głosili było prawdą.
                                                    >
                                                    > Swoją śmiercią potwierdzili, że wierzyli w to co głosili, nie w prawdę tego co
                                                    > głosili. To że zmyślali zostało już wielokrotnie udowadniane. Chociażby brak w
                                                    > jakichkolwiek źródłach informacji o zmartwychwstaniu wielu ludzi, którzy chodzi
                                                    > li pomiędzy ludźmi po śmierci Jezusa. Brak śladów, że w Nazarecie na przełomie
                                                    > I p.n.e-I n.e.. stała kiedykolwiek synagoga. Pierwsze zabudowania w Nazarecie p
                                                    > ochodzą z IV w. n.e.

                                                    Zapewniam cię, że brak jest jakichkolwiek informacji, na temat 90 proc. wydarzeń historycznych. Natomiast o tym, że po śmierci Jezusa wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało mówi nie tylko Ewangelista, ale i pisarze z początku I wieku, wyjaśniając, że chodzi tu o Patriarchów, którzy byli widziani przez wielu. Jakich ty chcesz jeszcze dowodów ? Nie znajdziesz tak mocnych nawet odnośnie opowieści Herodota, Flawiusza, a nawet Galla Anonima :)
                                                    Co do śladów „synagogi w Nazarecie”, to po 2 tys. lat byłoby bardzo dziwne gdyby pozostał jakiś ślad, tym bardziej, że była to mała mieścina, nic nie znacząca w ówczesnym świecie. Z wielu miejscowości, poza nazwą z Biblii nic nie pozostało, do dziś próbuje się odnaleźć np. Emaus, które znajdować się miało 60 stadiów (około 11 km) od Jerozolimy. Poza tym w wielu miejscowościach Palestyny budowle były konstruowane jako przedłużenie grot naturalnych, co można łatwo stwierdzić, udając się na wycieczkę do Ziemi Świętej :)

                                                    > > Świadków zaś było tak wielu, a zeznania tak spójne, że trzeba być kretynem, żeby
                                                    > > wątpić w ich prawdziwość.
                                                    >
                                                    > Jak wielu? Tak wielu jak tych, którzy wołali "hosanna" gdy Jezus wkraczał na os
                                                    > iołku do bram miasta i którzy później zupełnie zniknęli a w ich miejsce pojawil
                                                    > i się Ci którzy wołali na "krzyż z nim"? Trzeba być kretynem, żeby w to wierzyć

                                                    Właśnie tak, socjologowie dowiedli już dawno, że tłumem można bardzo łatwo manipulować, a i bez tego tłum bardzo szybko zmienia zdanie z euforycznego uwielbienia w niekontrolowaną nienawiść – możesz to nawet dziś obserwować na stadionach piłkarskich. Jezusa lud witał z radością i nadzieją, że jest Mesjaszem, który wyzwoli żydów spod panowania Rzymian, gdy zaś okazało się, że dał się spokojnie pojmać, pokornie ubiczować oraz skazać na śmierć – ten sam tłum poczuł się oszukany i wybuchnął nienawiścią. To są zachowania typowe i naukowo opisane, tylko trzeba się buk worku uczyć, a nie pyszczyć po próżnicy na forach internetowych.
                                                    Szkoda więc, że okazałeś się kretynem :(
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 17:15
                                                    enrque111 napisał:

                                                    Na razie gadam z tobą. Czy masz jakieś dowody na to, że Kościół dokonywał ̶
                                                    > 2;nawracań Indian” na siłę ?

                                                    Ja mam taki dowód , nazywa się on zbrodnicza historia sekty z watykanu ogniem i mieczem nawracająca pogan.

                                                    > Zapewniam cię, że brak jest jakichkolwiek informacji, na temat 90 proc. wydarzeń historycznych.

                                                    Akurat bajka o trzęsieniu ziemi w Palestynie w tamtym okresie nie jest wydarzeniem historycznym.

                                                    Natomiast o tym, że po śmierci Jezusa wiele ciał Świętych,
                                                    > którzy umarli, powstało
                                                    mówi nie tylko Ewangelista, ale i pisarze z początk
                                                    > u I wieku, wyjaśniając, że chodzi tu o Patriarchów, którzy byli widziani przez
                                                    > wielu. Jakich ty chcesz jeszcze dowodów ?

                                                    No ja chce zobaczyć jak te zoomie zapieprza przez miasto i nikt poza jakimś facetem opisuje to w 40-50 lat później :)))) Poza tym eniu niemoto znajdź dziś choć jednego poważnego teologa który ten kit uzna za prawdę :))

                                                    Np ks. prof. Józef Homerski, mówi ze to symbolika :))

                                                    imageshack.us/f/109/img033e.jpg/
                                                    Nie znajdziesz tak mocnych nawet odno
                                                    > śnie opowieści Herodota, Flawiusza, a nawet Galla Anonima :)

                                                    No tak , bo oni tak durni nie byli :))

                                                    > udając się na wycieczkę do Ziemi Świętej :)

                                                    To Rzym nie jest juz dla ciebie święty :))

                                                    Właśnie tak, socjologowie dowiedli już dawno, że tłumem można bardzo łatwo mani
                                                    > pulować, a i bez tego tłum bardzo szybko zmienia zdanie z euforycznego uwielbie
                                                    > nia w niekontrolowaną nienawiść – możesz to nawet dziś obserwować na stad
                                                    > ionach piłkarskich.

                                                    No wiemy jak łatwo manipulować tobie podobnymi baranami .

                                                    Jezusa lud witał z radością i nadzieją, że jest Mesjaszem,
                                                    > który wyzwoli żydów spod panowania Rzymian, gdy zaś okazało się, że dał się spo
                                                    > kojnie pojmać, pokornie ubiczować oraz skazać na śmierć – ten sam tłum po
                                                    > czuł się oszukany i wybuchnął nienawiścią.

                                                    No popatrz a tam napisali ze nie dla tego .
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 23:11
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > bookworm napisał: 01:12
                                                    >
                                                    > > > > enrque111 napisał:
                                                    > > > >
                                                    > > > > > Katolicy nie nawracali na siłę (poza bardzo nielicznymi
                                                    > > > > > wypadkami władców, którzy postępowali wbrew nauce Kości
                                                    > oła).
                                                    > > > >
                                                    > > > > To dobre. Muszę ten wpis zapisać w ulubionych - liczysz na na
                                                    > grodę "złotego
                                                    > > > > pióra" tego forum?
                                                    > > >
                                                    > > > Czyżbyś czegoś nie zrozumiał ?
                                                    > >
                                                    > > Musisz pogadać z zzasadami - na forum pisał o nawracaniu Indian w Ameryce
                                                    > Połud
                                                    > > niowej. Do nie siłowych nawracań to nie należało.
                                                    >
                                                    > Na razie gadam z tobą. Czy masz jakieś dowody na to, że Kościół dokonywał ̶
                                                    > 2;nawracań Indian” na siłę ?


                                                    Zachowało się z tego okresu wiele opisów i raportów sporządzonych przez bezpośrednich uczestników tych wydarzeń. Najbardziej znanym jest dominikanin Bartolome de Las Casas (1474-1566) W swoich pamiętnikach tak oto opisywał białych osadników tych ziem: chrześcijanie wdzierali się między ludzi, nie oszczędzali ani dzieci, ani starców, ani kobiet brzemiennych, ani tych w połogu. Rozpruwali im ciała i rozrywali wszystkich na kawałki, nie inaczej niż gdyby napadli na stado owiec. Oni szli w zawody, który z nich potrafi rozpłatać człowieka za pierwszym ciosem miecza. Który zdoła rozerwać głowę piką, albo wyrwać wnętrzności. Robili oni też szerokie szubienice, takie, że stopy prawie dotykały ziemi, na każdej z tych szubienic wieszali na cześć i chwałę Zbawiciela i dwunastu apostołów, po trzynastu Indian, potem podkładali drewno i rozniecali ogień paląc wszystkich żywcem. Szkolili też psy myśliwskie tak, by szybciej niż odmawia się „Ojcze nasz” rozrywali każdego napotkanego Indianina.


                                                    W sumie dzięki Twoim sugestiom wyszukuję coraz to nowsze źródła informacji o tej plugawej sekcie katolickiej i dzielę się nimi na forum, tak aby każdy mógł poznać ich prawdziwe oblicze.

                                                    > Wszystko zrozumiałem, a nawet wyciągnąłem prawidłowe wnioski. Z tego co napisał
                                                    > eś wynika, że jest wiele „wszechświatów”, co jest błędem logicznym,
                                                    > ponieważ etymologia słowa nie daje żadnego pola do manewrów – przedroste
                                                    > k [b]wszech[/i] oznacza pełnię, całość, wszystko. Tylko kompletny kretyn i nieu
                                                    > k może wmawiać, że np. poza wszystkimi oceanami są na Ziemi jeszcze jakieś ocea
                                                    > ny :)))))

                                                    Daje pole do manewrów. Jesteś ograniczonym intelektualnie idiotą. Zaprzeczaj do woli. Za długo tu piszesz by ktoś dał się nabrać, że jest inaczej.
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Wieloświat
                                                    > Zapewniam cię, że brak jest jakichkolwiek informacji, na temat 90 proc. wydarze
                                                    > ń historycznych. Natomiast o tym, że po śmierci Jezusa wiele ciał Świętych,
                                                    > którzy umarli, powstało
                                                    mówi nie tylko Ewangelista, ale i pisarze z początk
                                                    > u I wieku, wyjaśniając, że chodzi tu o Patriarchów, którzy byli widziani przez
                                                    > wielu.

                                                    Podaj źródła. Uważam że kłamiesz albo podajesz źródła uznane za sfałszowane, lub nie dotyczące tych wydarzeń.

                                                    > Jakich ty chcesz jeszcze dowodów ? Nie znajdziesz tak mocnych nawet odno
                                                    > śnie opowieści Herodota, Flawiusza, a nawet Galla Anonima :)

                                                    Opowieści Flawiusza i Galla Anonima nie zawierają takich bajek jak ewangelie.

                                                    > Co do śladów „synagogi w Nazarecie”, to po 2 tys. lat byłoby bardzo
                                                    > dziwne gdyby pozostał jakiś ślad, tym bardziej, że była to mała mieścina, nic
                                                    > nie znacząca w ówczesnym świecie.

                                                    Gadasz głupoty. Była tam synagoga - zostałyby chociaż zarysy fundamentów. Są mieściny starsze po których zostały zarysy mniejszych zabudowań. Cała historia z nauczaniem Jezusa w synagodze w Nazarecie to bajka zmyślona na potrzebę uwiarygodnienia postaci Jezusa. Bajka dla idiotów.

                                                    > Z wielu miejscowości, poza nazwą z Biblii nic
                                                    > nie pozostało, do dziś próbuje się odnaleźć np. Emaus, które znajdować się mia
                                                    > ło 60 stadiów (około 11 km) od Jerozolimy. Poza tym w wielu miejscowościach Pal
                                                    > estyny budowle były konstruowane jako przedłużenie grot naturalnych, co można ł
                                                    > atwo stwierdzić, udając się na wycieczkę do Ziemi Świętej :)

                                                    Synagoga widoczna ze wzgórza jako przedłużenie groty naturalnej? Ocipiałeś?

                                                    > Właśnie tak, socjologowie dowiedli już dawno, że tłumem można bardzo łatwo mani
                                                    > pulować, a i bez tego tłum bardzo szybko zmienia zdanie z euforycznego uwielbie
                                                    > nia w niekontrolowaną nienawiść – możesz to nawet dziś obserwować na stad
                                                    > ionach piłkarskich. Jezusa lud witał z radością i nadzieją, że jest Mesjaszem,
                                                    > który wyzwoli żydów spod panowania Rzymian, gdy zaś okazało się, że dał się spo
                                                    > kojnie pojmać, pokornie ubiczować oraz skazać na śmierć – ten sam tłum po
                                                    > czuł się oszukany i wybuchnął nienawiścią. To są zachowania typowe i naukowo op
                                                    > isane, tylko trzeba się buk worku uczyć, a nie pyszczyć po próżnicy na forach i
                                                    > nternetowych.

                                                    A gdzie Ci cudownie uleczeni? Przecież Jezus zapowiedział, że umrze i zmartwychwstanie. Historia z powitaniem i podżeganiem do ukrzyżowania to kolejna historia dla skretyniałego pospólstwa. W sam raz dla Ciebie.

                                                    > Szkoda więc, że okazałeś się kretynem :(

                                                    Jak gadasz do lustra to chociaż się uśmiechnij.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 21:57
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > > > Czyżbyś czegoś nie zrozumiał ?
                                                    > > >
                                                    > > > Musisz pogadać z zzasadami - na forum pisał o nawracaniu Indian w Ameryce
                                                    > > > Południowej. Do nie siłowych nawracań to nie należało.
                                                    > >
                                                    > > Na razie gadam z tobą. Czy masz jakieś dowody na to, że Kościół dokonywał
                                                    > > nawracań Indian” na siłę ?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Zachowało się z tego okresu wiele opisów i raportów sporządzonych przez bezpośr
                                                    > ednich uczestników tych wydarzeń. Najbardziej znanym jest dominikanin Bartolome
                                                    > de Las Casas (1474-1566) W swoich pamiętnikach tak oto opisywał białych osadni
                                                    > ków tych ziem: chrześcijanie wdzierali się między ludzi, nie oszczędzali ani dz
                                                    > ieci, ani starców, ani kobiet brzemiennych, ani tych w połogu. Rozpruwali im ci
                                                    > ała i rozrywali wszystkich na kawałki, nie inaczej niż gdyby napadli na stado o
                                                    > wiec. Oni szli w zawody, który z nich potrafi rozpłatać człowieka za pierwszym
                                                    > ciosem miecza. Który zdoła rozerwać głowę piką, albo wyrwać wnętrzności. Robili
                                                    > oni też szerokie szubienice, takie, że stopy prawie dotykały ziemi, na każdej
                                                    > z tych szubienic wieszali na cześć i chwałę Zbawiciela i dwunastu apostołów, po
                                                    > trzynastu Indian, potem podkładali drewno i rozniecali ogień paląc wszystkich
                                                    > żywcem. Szkolili też psy myśliwskie tak, by szybciej niż odmawia się „Ojc
                                                    > ze nasz” rozrywali każdego napotkanego Indianina.
                                                    >


                                                    Bardzo dobrze, że powołujesz się na ów autorytet Kościoła. Bartolome de Las Casas był nie tylko zakonnikiem dominikańskim, ale również biskupem katolickim i jest sztandarowym przykładem na to, że Kościół od samego początku podboju Ameryki przeciwstawiał się złemu i niezgodnemu z prawem traktowaniu tubylców. Ojciec Bartolome otrzymał funkcję „rzecznika praw Indian” od kardynała Cisnerosa – arcybiskupa Toledo. Opis, który przytaczasz był efektem jego działań, zmierzających do poinformowania władz o nadużyciach i zmuszenia chrześcijańskich konkwistadorów do przestrzegania prawa w koloniach.
                                                    Już w 1504 r. czyli w pierwszych latach kolonizacji Ameryki, królowa Izabela Kastylijska poleciła w wydanym przez siebie kodycylu; ”Bardzo gorąco proszę Króla, mego pana, oraz polecam oraz nakazuję księżniczce, mojej córce, oraz księciu, jej małżonkowi, aby tak postępowali i wypełniali, i to nade wszystko mieli na celu, a także dokładali wszelkiego starania, nie zezwalając, aby krajowcy oraz mieszkańcy wymienionych ziem, zdobytych i które mają być zdobywane, doznali jakiegokolwiek uszczerbku, ich osoby i dobra. Niech natomiast postępują w taki sposób, by traktować ich sprawiedliwie i po ludzku, a jeśli poniosą jakąkolwiek szkodę, niechaj im zostanie wynagrodzona”.
                                                    Kalwiński historyk, często cytowany przez wrogów Kościoła napisał, że „doniesienia dominikanina były niekiedy niesłuszne i prawie zawsze gwałtowne, ale zarówno monarchowie, jak i ministrowie przyjmowali go, wysłuchiwali, zwoływali komisje aby zbadać jego krytyki oraz propozycje, a nawet na podstawie jego wskazówek ogłosić zarządzenia Nowych Praw”.
                                                    Za swą działalność w roli rzecznika praw Indian Las Casas otrzymał tytuł biskupa i cieszył się w Kościele wielkimi względami, zaś jego informacje o niegodnym postępowaniu niektórych konkwistadorów, przyczyniły się do wprowadzenia nowych rozwiązań prawnych, które pozwoliły Indianom na swobodny rozwój i uniknięcie prześladowań, jakie np. spotkały tubylców kolonii brytyjskich, w których Kościół nie miał nic do powiedzenia.

                                                    > W sumie dzięki Twoim sugestiom wyszukuję coraz to nowsze źródła informacji o tej
                                                    > plugawej sekcie katolickiej i dzielę się nimi na forum, tak aby każdy mógł po
                                                    > znać ich prawdziwe oblicze.

                                                    Cóż z tego, że wyszukujesz, skoro okazują się to tylko tendencyjne, wyrwane z kontekstu i nadzwyczaj kłamliwe informacje – prawda zaś jest całkiem inna, niż ją przedstawiasz :)

                                                    > > Wszystko zrozumiałem, a nawet wyciągnąłem prawidłowe wnioski. Z tego co napisał
                                                    > > eś wynika, że jest wiele „wszechświatów”, co jest błędem logicznym,
                                                    > > ponieważ etymologia słowa nie daje żadnego pola do manewrów – przedrostek
                                                    > > k [b]wszech[/i] oznacza pełnię, całość, wszystko. Tylko kompletny kretyn i nieuk
                                                    > > może wmawiać, że np. poza wszystkimi oceanami są na Ziemi jeszcze jakieś oceany :)))))
                                                    >
                                                    > Daje pole do manewrów. Jesteś ograniczonym intelektualnie idiotą. Zaprzeczaj do
                                                    > woli. Za długo tu piszesz by ktoś dał się nabrać, że jest inaczej.
                                                    > pl.wikipedia.org/wiki/Wieloświat

                                                    :) I cóż ty tu przytoczyłeś ………. kolejną bajkę, która nie ma nawet tego minimum prawdopodobieństwa, jakie dopatrują się niektórzy w „wielkim samopale” :)))))
                                                    Wszechświat to są „wszystkie światy”, czyli obejmuje [b]WSZYSTKO[/i] co istnieje w kosmosie. To co próbują wymyśleć niektórzy, niedorobieni naukowcy, to są tylko ich zabawy :)

                                                    > > Zapewniam cię, że brak jest jakichkolwiek informacji, na temat 90 proc. wydarze
                                                    > > ń historycznych. Natomiast o tym, że po śmierci Jezusa wiele ciał Świętych,
                                                    > > którzy umarli, powstało
                                                    mówi nie tylko Ewangelista, ale i pisarze z początku
                                                    > > I wieku, wyjaśniając, że chodzi tu o Patriarchów, którzy byli widziani przez wielu.

                                                    > Podaj źródła. Uważam że kłamiesz albo podajesz źródła uznane za sfałszowane, lub
                                                    > nie dotyczące tych wydarzeń.

                                                    Ja nigdy nie kłamię (już mam taką przypadłość). Pochodzący z ok. 108 roku św. Ignacy w swoim ”Lście do Magnezjan” identyfikuje owych wskrzeszonych jako proroków Starego Testamentu, a sam fakt ich wskrzeszenia uznaje za wydarzenie realne.

                                                    > > Jakich ty chcesz jeszcze dowodów ? Nie znajdziesz tak mocnych nawet odno
                                                    > > śnie opowieści Herodota, Flawiusza, a nawet Galla Anonima :)
                                                    >
                                                    > Opowieści Flawiusza i Galla Anonima nie zawierają takich bajek jak ewangelie.

                                                    Ewangelie nie zawierają żadnych bajek, w przeciwieństwie do Flawiusza i Galla, którzy mają ich moc :)

                                                    > > Co do śladów „synagogi w Nazarecie”, to po 2 tys. lat byłoby bardzo
                                                    > > dziwne gdyby pozostał jakiś ślad, tym bardziej, że była to mała mieścina, nic
                                                    > > nie znacząca w ówczesnym świecie.
                                                    >
                                                    > Gadasz głupoty. Była tam synagoga - zostałyby chociaż zarysy fundamentów. Są mi
                                                    > eściny starsze po których zostały zarysy mniejszych zabudowań. Cała historia z
                                                    > nauczaniem Jezusa w synagodze w Nazarecie to bajka zmyślona na potrzebę uwiaryg
                                                    > odnienia postaci Jezusa. Bajka dla idiotów.

                                                    Są również mieściny, gdzie nie został „kamień na kamieniu”, a nawet wszelki ślad po nich zaginął, tym bardziej gdy uświadomimy sobie, że nie zachowały się nawet ruiny miast znacznie większych, jak choćby Akkad, które było stolicą potężnego państwa, czy o wiele bliższych naszym czasom miejscowości oraz budowli – ot, pierwszy z brzegu przykład potężnej katedry katolickiej z XIV wieku w mieście Seret na Bukowinie.

                                                    > > Z wielu miejscowości, poza nazwą z Biblii nic
                                                    > > nie pozostało, do dziś próbuje się odnaleźć np. Emaus, które znajdować się mia
                                                    > > ło 60 stadiów (około 11 km) od Jerozolimy. Poza tym w wielu miejscowościach Pal
                                                    > > estyny budowle były konstruowane jako przedłużenie grot naturalnych, co można
                                                    > > łatwo stwierdzić, udając się na wycieczkę do Ziemi Świętej :)
                                                    >
                                                    > Synagoga widoczna ze wzgórza jako przedłużenie groty naturalnej? Ocipiałeś?

                                                    A kto ci powiedział, że widoczna była z jakiegoś wzgórza ?
                                                    Poza tym (tak „a propo”) nie wiem, czy wiesz, że np. groty w
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 16.04.13, 10:51
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Bardzo dobrze, że powołujesz się na ów autorytet Kościoła. Bartolome de Las Cas
                                                    > as był nie tylko zakonnikiem dominikańskim, ale również biskupem katolickim i j
                                                    > est sztandarowym przykładem na to, że Kościół od samego początku podboju Ameryk
                                                    > i przeciwstawiał się złemu i niezgodnemu z prawem traktowaniu tubylców.

                                                    To był tylko fragment. Czytaj dalej:

                                                    Jak wiele trudu kosztowało nawracanie Indian na wiarę Chrystusa, opisał swych raportach kierowanych między1520 a 1522 rokiem do Karola V san Fernando Cortez, uważany przez Kościół za Ojca ewangelizacji Nowego Świata? Przywołując na pomoc świętego Jakuba – pisał w swoich sprawozdaniach wierny syn Kościoła – moi ludzie zaczęli atakować. W ciągu trzech godzin padło wtedy trzy tysiące Indian. Potem pognaliśmy wszystkich w stronę jeziora. Zginęło tam sześć tysięcy mężczyzn i kobiet. Ta krwawa orgia opisana w raporcie była tylko jedna z wielu! Na ich zakończenie Cortez zwykł spędzać w jedno miejsce tych, którzy cudem ocaleli i wygłaszać w imieniu Kościoła kazanie jesteśmy chrześcijanami i wierzymy tylko w jednego prawdziwego Boga, w Jezusa Chrystusa, który za nas cierpiał. Na miejscu waszych bożków znajdzie się teraz nasza pełna chwały święta Pani, matka Jezusa Chrystusa, który jest synem Boga. Spełnił się nakaz Chrystusa, gdzie po przez łaskę chrztu wszędzie przybywało dzieci Bożych, a dzieci szatana ubywało”. Taki rodzaj ewangelizacji trwał ponad sto lat. Od południowego Meksyku po krańce Argentyny. Jak ocenia znawca tematu, historyk Wladzir Ramanelli nawracanie mieszkańców Nowego Świata na wiarę chrześcijańską, obrządku Rzymskokatolickiego – moja uwaga, kosztowało życie ponad 150 milionów Indian, a teolog Cecilia Domevi przypomina, że dla pierwotnych mieszkańców tych ziem był szok kulturowy, z którego na dobrą sprawę nie wydobyli się do dziś? A należy pamiętać, że do milionów ofiar chrystianizacji kontynentu doszło jeszcze akceptowane przez Kościół niewolnictwo, które trwało oficjalnie w Ameryce Południowej do końca XIX wieku. Było one dochodowym biznesem, a przodowali w nim… jezuici i franciszkanie.

                                                    > > Daje pole do manewrów. Jesteś ograniczonym intelektualnie idiotą. Zaprzec
                                                    > zaj do
                                                    > > woli. Za długo tu piszesz by ktoś dał się nabrać, że jest inaczej.
                                                    > > pl.wikipedia.org/wiki/Wieloświat
                                                    >
                                                    > :) I cóż ty tu przytoczyłeś ………. kolejną bajkę, która nie ma
                                                    > nawet tego minimum prawdopodobieństwa, jakie dopatrują się niektórzy w „w
                                                    > ielkim samopale” :)))))
                                                    > Wszechświat to są „wszystkie światy”, czyli obejmuje [b]WSZYSTKO[/i
                                                    > ] co istnieje w kosmosie. To co próbują wymyśleć niektórzy, niedorobieni naukow
                                                    > cy, to są tylko ich zabawy :)

                                                    To jest tylko Twoja prostacka ocena, zero argumentów. Erystyka i bełkot.

                                                    >
                                                    > > Podaj źródła. Uważam że kłamiesz albo podajesz źródła uznane za sfałszowa
                                                    > ne, lub
                                                    > > nie dotyczące tych wydarzeń.
                                                    >
                                                    > Ja nigdy nie kłamię (już mam taką przypadłość). Pochodzący z ok. 108 roku św. I
                                                    > gnacy w swoim ”Lście do Magnezjan” identyfikuje owych wskrz
                                                    > eszonych jako proroków Starego Testamentu, a sam fakt ich wskrzeszenia uznaje z
                                                    > a wydarzenie realne.

                                                    Tak właśnie czułem, że to takie źródła. Spisane prawie 70 lat po śmierci Jezusa przez biskupa Antiochii i jednego z następców św. Piotra. Wiarygodność "po byku".
                                                    Ignacy jadąc na wyrok śmierci spisał listy do wyznawców, opisujące czasy których zwyczajnie nie mógł pamiętać - był wówczas 2-3 letnim dzieckiem. Ale 70 lat później identyfikuje wskrzeszonych jako proroków ST. Jak ciężkim trzeba być idiotą żeby uwierzyć w wiarygodność tego źródła?

                                                    >
                                                    > Są również mieściny, gdzie nie został „kamień na kamieniu”, a nawet
                                                    > wszelki ślad po nich zaginął, tym bardziej gdy uświadomimy sobie, że nie zacho
                                                    > wały się nawet ruiny miast znacznie większych, jak choćby Akkad, które było sto
                                                    > licą potężnego państwa, czy o wiele bliższych naszym czasom miejscowości oraz b
                                                    > udowli – ot, pierwszy z brzegu przykład potężnej katedry katolickiej z XI
                                                    > V wieku w mieście Seret na Bukowinie.

                                                    Nie wiadomo czy nie zachowały się ruiny miasta Akkad, bo do dziś nie wiadomo, gdzie to miasto się znajdowało.
                                                    Co do katedry w Siret, to podobnie jak z innymi katedrami, (tak jak to było w przypadku wcześniejszej katedry pod aktualną katedrą Jana Chrzciciela we Wrocławiu) można dośc łatwo wykonac badania echosondą w celu sprawdzenia położenia i zarysu fundamentów.
                                                    w przypadku Nazaretu jedyne co odnaleziono, to ślady studni, co oznaczało że Nazaret mógł byc wówczas jakaś oazą lub punktem podróżnym - co jest logiczne bo znajduje się na rzymskim szlaku do Jerozolimy, ale na pewno nie pełnił takiej roli jaką przypisują mu ewangelisci (zero świątyń).

                                                    > > Synagoga widoczna ze wzgórza jako przedłużenie groty naturalnej? Ocipiałe
                                                    > ś?
                                                    >
                                                    > A kto ci powiedział, że widoczna była z jakiegoś wzgórza ?

                                                    Podobno na jej miejscu wybudowano nowy kościół:
                                                    The Synagogue Church is a Melkite Greek Catholic Church at the traditional site of the synagogue where Jesus preached (Luke 4)
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Melkite_Greek_Catholic_Church
                                                    Który zgodnie z opinią osób odwiedzających Nazaeret jest bardzo dobrze widoczny ze wzgórza w Nazarecie (jest to jeden z punktów widokowych).
                                                    Pod jego fundamentami nie znaleziono niczego co byłoby starsze niż 7w.ne.

                                                    > Poza tym (tak „a propo”) nie wiem, czy wiesz, że np. groty w

                                                    Gdyby to była grota, to szansa na to, że nie został po niej ślad byłaby jeszcze mniejsza.

                                                    Co więcej franciszkanin B. Bagatti tytułowany jako "Director of Christian Archaeology", prowadził wykopaliska na terenie Nazaretu (chyba chciał potwierdzić wersję biblijną) i wyniki badań opisał w "Excavations in Nazareth"
                                                    Nie odkrył niczego co wskazywałoby na zabudowy w okresie 5 pn.e. - 7 n.e. nie znalazł śladów świątyni (synagogi) ani niczego co wskazywało by, że Nazaret był za czasów Jezusa czymś więcej niż wioską przy szlaku handlowym.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 20.04.13, 17:16
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Bardzo dobrze, że powołujesz się na ów autorytet Kościoła. Bartolome de Las Cas
                                                    > > as był nie tylko zakonnikiem dominikańskim, ale również biskupem katolickim i
                                                    > > jest sztandarowym przykładem na to, że Kościół od samego początku podboju Ameryk
                                                    > > i przeciwstawiał się złemu i niezgodnemu z prawem traktowaniu tubylców.
                                                    >
                                                    > To był tylko fragment. Czytaj dalej:

                                                    Chętnie, aczkolwiek polemizowałem już z podobnymi łgarstwami.

                                                    > Jak wiele trudu kosztowało nawracanie Indian na wiarę Chryst
                                                    > usa, opisał swych raportach kierowanych między1520 a 1522 rokiem do Karola V sa
                                                    > n Fernando Cortez, uważany przez Kościół za Ojca ewangelizacji Nowego Świata? P
                                                    > rzywołując na pomoc świętego Jakuba – pisał w swoich sprawozdaniach wiern
                                                    > y syn Kościoła – moi ludzie zaczęli atakować. W ciągu trzech godzin padło
                                                    > wtedy trzy tysiące Indian. Potem pognaliśmy wszystkich w stronę jeziora. Zginę
                                                    > ło tam sześć tysięcy mężczyzn i kobiet. Ta krwawa orgia opisana w raporcie była
                                                    > tylko jedna z wielu! Na ich zakończenie Cortez zwykł spędzać w jedno miejsce t
                                                    > ych, którzy cudem ocaleli i wygłaszać w imieniu Kościoła kazanie jesteśmy chrze
                                                    > ścijanami i wierzymy tylko w jednego prawdziwego Boga, w Jezusa Chrystusa, któr
                                                    > y za nas cierpiał. Na miejscu waszych bożków znajdzie się teraz nasza pełna chw
                                                    > ały święta Pani, matka Jezusa Chrystusa, który jest synem Boga. Spełnił się nak
                                                    > az Chrystusa, gdzie po przez łaskę chrztu wszędzie przybywało dzieci Bożych, a
                                                    > dzieci szatana ubywało”. Taki rodzaj ewangelizacji trwał ponad sto lat. O
                                                    > d południowego Meksyku po krańce Argentyny. Jak ocenia znawca tematu, historyk
                                                    > Wladzir Ramanelli nawracanie mieszkańców Nowego Świata na wiarę chrześcijańską,
                                                    > obrządku Rzymskokatolickiego – moja uwaga, kosztowało życie ponad 150 mi
                                                    > lionów Indian, a teolog Cecilia Domevi przypomina, że dla pierwotnych mieszkańc
                                                    > ów tych ziem był szok kulturowy, z którego na dobrą sprawę nie wydobyli się do
                                                    > dziś? A należy pamiętać, że do milionów ofiar chrystianizacji kontynentu doszło
                                                    > jeszcze akceptowane przez Kościół niewolnictwo, które trwało oficjalnie w Amer
                                                    > yce Południowej do końca XIX wieku. Było one dochodowym biznesem, a przodowali
                                                    > w nim… jezuici i franciszkanie.


                                                    Prawie nic z tego co przytoczyłeś w tym linku nie jest prawdą, poza tym, że faktycznie Ferdynand Cortez podbił państwo Azteków. Reszta jest kompilacją bajek i półprawd. Powołujesz się na jakiegoś zaślepionego nienawiścią do Kościoła heretyckiego propagandzistę, który pełnymi garściami czerpie brednie z wypocin niemieckiego fantasty, mieniącego się „historykiem” - Karlheinza Deschnera (demaskowałem jego kłamstwa na tym forum wielokrotnie). Ale jeśli chcesz w ten sposób się bawić, to proszę ……. na początek podaj jakikolwiek dowód, że:
                                                    1) Fernando Cortez uważany był przez Kościół za ”Ojca ewangelizacji Nowego Świata” ?
                                                    2) Cortez zwykł spędzać w jedno miejsce tych, którzy cudem ocaleli i wygłaszać w imieniu Kościoła kazanie – czy mówił po aztecku, a może Indianie znali hiszpański ?
                                                    3) Jak to się stało, że kilkuset żołnierzy poradziło sobie w przeciągu „kilku godzin” z wieloma tysiącami Indian ?
                                                    4) Jaki „cud” sprawił, że z wielu milionów Azteków ostałe resztki przed kilkudziesięcioma żołnierzami hiszpańskimi pokornie słuchało „kazań Corteza” ?

                                                    > > > Daje pole do manewrów. Jesteś ograniczonym intelektualnie idiotą. Zaprzeczaj do
                                                    > > > woli. Za długo tu piszesz by ktoś dał się nabrać, że jest inaczej.
                                                    > > > pl.wikipedia.org/wiki/Wieloświat
                                                    > >
                                                    > > :) I cóż ty tu przytoczyłeś ………. kolejną bajkę, która nie ma
                                                    > > nawet tego minimum prawdopodobieństwa, jakie dopatrują się niektórzy w wielkim
                                                    > > samopale” :))))) Wszechświat to są „wszystkie światy”, czyli obejmuje [b]WSZY
                                                    > > STKO[/i] co istnieje w kosmosie. To co próbują wymyśleć niektórzy, niedorobieni
                                                    > > naukowcy, to są tylko ich zabawy :)
                                                    >
                                                    > To jest tylko Twoja prostacka ocena, zero argumentów. Erystyka i bełkot.

                                                    Nie, to właśnie jest etymologia wszech oznacza WSZYSTKO.
                                                    Słowo „wieloświat” może jedynie oznaczać, że jest wiele światów, nawet nie koniecznie obejmuje wszystkie światy :)

                                                    > > > Podaj źródła. Uważam że kłamiesz albo podajesz źródła uznane za
                                                    > > > sfałszowane, lub nie dotyczące tych wydarzeń.
                                                    > >
                                                    > > Ja nigdy nie kłamię (już mam taką przypadłość). Pochodzący z ok. 108 roku św.
                                                    > > Ignacy w swoim ”Lście do Magnezjan” identyfikuje owych wskrz
                                                    > > eszonych jako proroków Starego Testamentu, a sam fakt ich wskrzeszenia uznaje z
                                                    > > a wydarzenie realne.
                                                    >
                                                    > Tak właśnie czułem, że to takie źródła. Spisane prawie 70 lat po śmierci Jezusa
                                                    > przez biskupa Antiochii i jednego z następców św. Piotra. Wiarygodność "po byku".
                                                    > Ignacy jadąc na wyrok śmierci spisał listy do wyznawców, opisujące czasy któryc
                                                    > h zwyczajnie nie mógł pamiętać - był wówczas 2-3 letnim dzieckiem. Ale 70 lat p
                                                    > óźniej identyfikuje wskrzeszonych jako proroków ST. Jak ciężkim trzeba być idio
                                                    > tą żeby uwierzyć w wiarygodność tego źródła?

                                                    :) Jak myślisz, Gall Anonim, na którego opisie pierwszych władców Polski opieramy nasze ojczyste dzieje – ile lat po ich śmierci tworzył swoją opowieść ? :)

                                                    > > Są również mieściny, gdzie nie został „kamień na kamieniu”, a nawet
                                                    > > wszelki ślad po nich zaginął, tym bardziej gdy uświadomimy sobie, że nie zacho
                                                    > > wały się nawet ruiny miast znacznie większych, jak choćby Akkad, które było sto
                                                    > > licą potężnego państwa, czy o wiele bliższych naszym czasom miejscowości oraz
                                                    > > budowli – ot, pierwszy z brzegu przykład potężnej katedry katolickiej z XIV
                                                    > > wieku w mieście Seret na Bukowinie.
                                                    >
                                                    > Nie wiadomo czy nie zachowały się ruiny miasta Akkad, bo do dziś nie wiadomo,
                                                    > gdzie to miasto się znajdowało.

                                                    Ahaaa ….. nie wiadomo ……. a skąd wiadomo, że w ogóle ono istniało ?

                                                    > Co do katedry w Siret, to podobnie jak z innymi katedrami, (tak jak to było w
                                                    > przypadku wcześniejszej katedry pod aktualną katedrą Jana Chrzciciela we Wrocła
                                                    > wiu) można dośc łatwo wykonac badania echosondą w celu sprawdzenia położenia i
                                                    > zarysu fundamentów.

                                                    Dlaczego więc jeszcze tego nie zrobiono ? :)

                                                    > w przypadku Nazaretu jedyne co odnaleziono, to ślady studni, co oznaczało że N
                                                    > azaret mógł byc wówczas jakaś oazą lub punktem podróżnym - co jest logiczne bo
                                                    > znajduje się na rzymskim szlaku do Jerozolimy, ale na pewno nie pełnił takiej r
                                                    > oli jaką przypisują mu ewangelisci (zero świątyń).

                                                    Już ci napisałem wcześniej, że Nazaret składał się z budowli, które były przedłużeniem naturalnych jaskiń, a żeby w danej miejscowości powstała synagoga wystarczyła obecność dziesięciu mężczyzn.

                                                    > > > Synagoga widoczna ze wzgórza jako przedłużenie groty naturalnej? Ocipiałeś?
                                                    > >
                                                    > > A kto ci powiedział, że widoczna była z jakiegoś wzgórza ?
                                                    >
                                                    > Podobno na jej miejscu wybudowano nowy kościół:
                                                    > The Synagogue Church is a Melkite Greek Catholic Church at the traditional site
                                                    > of the synagogue where Jesus preached (Luke 4)
                                                    >
                                                    rel="nofollow">en.wikipedia.org/wiki/Melkite_Greek_Catholic_Church
                                                    > Który zgodnie z opinią osób odwiedzających Nazaeret jest bardzo dobrze w
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 21:59
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Z wielu miejscowości, poza nazwą z Biblii nic
                                                    > > nie pozostało, do dziś próbuje się odnaleźć np. Emaus, które znajdować się mia
                                                    > > ło 60 stadiów (około 11 km) od Jerozolimy. Poza tym w wielu miejscowościach Pal
                                                    > > estyny budowle były konstruowane jako przedłużenie grot naturalnych, co można
                                                    > > łatwo stwierdzić, udając się na wycieczkę do Ziemi Świętej :)
                                                    >
                                                    > Synagoga widoczna ze wzgórza jako przedłużenie groty naturalnej? Ocipiałeś?

                                                    A kto ci powiedział, że widoczna była z jakiegoś wzgórza ?
                                                    Poza tym (tak „a propo”) nie wiem, czy wiesz, że np. groty w Qumran, gdzie znaleziono słynne rękopisy również widoczne są z okolicznych wzgórz ? :)

                                                    > > Właśnie tak, socjologowie dowiedli już dawno, że tłumem można bardzo łatwo mani
                                                    > > pulować, a i bez tego tłum bardzo szybko zmienia zdanie z euforycznego uwielbienia
                                                    > > w niekontrolowaną nienawiść – możesz to nawet dziś obserwować na stadionach
                                                    > > piłkarskich. Jezusa lud witał z radością i nadzieją, że jest Mesjaszem,
                                                    > > który wyzwoli żydów spod panowania Rzymian, gdy zaś okazało się, że dał się
                                                    > > spokojnie pojmać, pokornie ubiczować oraz skazać na śmierć – ten sam tłum po
                                                    > > czuł się oszukany i wybuchnął nienawiścią. To są zachowania typowe i naukowo
                                                    > > opisane, tylko trzeba się buk worku uczyć, a nie pyszczyć po próżnicy na forach
                                                    > > internetowych.
                                                    >
                                                    > A gdzie Ci cudownie uleczeni? Przecież Jezus zapowiedział, że umrze i zmartwych
                                                    > wstanie. Historia z powitaniem i podżeganiem do ukrzyżowania to kolejna historia
                                                    > dla skretyniałego pospólstwa. W sam raz dla Ciebie.

                                                    Skretyniali są właśnie ateiści, którzy nie chcą się uczyć i wypisują brednie. Socjologia już dawno wyjaśniła ten paradoks, który tak cię dziwi. Psychika tłumu – mówi ci to coś ?
                                                    Ucz się bukworek i bądź rozumny a nie debilny :)

                                                    > > Szkoda więc, że okazałeś się kretynem :(
                                                    >
                                                    > Jak gadasz do lustra to chociaż się uśmiechnij.

                                                    :) Czy ty tak robisz ?
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 16.04.13, 13:07
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    > >
                                                    > > A gdzie Ci cudownie uleczeni? Przecież Jezus zapowiedział, że umrze i zma
                                                    > rtwych
                                                    > > wstanie. Historia z powitaniem i podżeganiem do ukrzyżowania to kolejna h
                                                    > istoria
                                                    > > dla skretyniałego pospólstwa. W sam raz dla Ciebie.
                                                    >
                                                    > Skretyniali są właśnie ateiści, którzy nie chcą się uczyć i wypisują brednie. S
                                                    > ocjologia już dawno wyjaśniła ten paradoks, który tak cię dziwi. Psychika tłumu
                                                    > – mówi ci to coś ?

                                                    Uważasz że tak łatwo wierzącymi sterować? Pokaż mi - wystarczy link - jak socjologia wyjaśniła ten paradoks. Dopiero co witali Jezusa, ryczeli "Hosanna", a on ich uleczał, karmił i nauczał i niedługo potem jak jeden mąż, krzyczą "na krzyż z nim". Strasznie wątpliwej jakości jest ta wiara i trudno się dziwić, że zaczęto ja krzewić i wzmacniać grozą, mieczem i ogniem, skoro samymi podszeptami można było jej pozbawić.

                                                    > Ucz się bukworek i bądź rozumny a nie debilny :)

                                                    Żadnych rad Ci nie dam. I tak nie skorzystasz.

                                                    > > > Szkoda więc, że okazałeś się kretynem :(
                                                    > >
                                                    > > Jak gadasz do lustra to chociaż się uśmiechnij.
                                                    >
                                                    > :) Czy ty tak robisz ?

                                                    To jedne z tych wpisów, których nie kontynuuję. Będę je wycinał. Mam nadzieję, że się o to nie będziesz skarżył.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 20.04.13, 17:25
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > bookworm napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > Synagoga widoczna ze wzgórza jako przedłużenie groty naturalnej? Ocipiałeś?
                                                    > >
                                                    > > A kto ci powiedział, że widoczna była z jakiegoś wzgórza ?
                                                    >
                                                    > Podobno na jej miejscu wybudowano nowy kościół:
                                                    > The Synagogue Church is a Melkite Greek Catholic Church at the traditional site
                                                    > of the synagogue where Jesus preached (Luke 4)
                                                    >
                                                    rel="nofollow">en.wikipedia.org/wiki/Melkite_Greek_Catholic_Church
                                                    > Który zgodnie z opinią osób odwiedzających Nazaeret jest bardzo dobrze widoczny
                                                    > ze wzgórza w Nazarecie (jest to jeden z punktów widokowych).
                                                    > Pod jego fundamentami nie znaleziono niczego co byłoby starsze niż 7w.ne.

                                                    Nikt nie dowodził czegokolwiek – Melchici twierdzą, że właśnie tam była owa synagoga, równie dobrze mogła być kilkadziesiąt metrów obok. Każdy kościół jest widoczny ze wzgórza, nawet położony na dnie głębokiej doliny :)

                                                    > > Poza tym (tak „a propo”) nie wiem, czy wiesz, że np. groty w
                                                    >
                                                    > Gdyby to była grota, to szansa na to, że nie został po niej ślad byłaby jeszcze mniejsza.

                                                    Udaj się zatem do Nazaretu i policz ile jest tam grot :))))

                                                    > Co więcej franciszkanin B. Bagatti tytułowany jako "Director of Christian Archa
                                                    > eology", prowadził wykopaliska na terenie Nazaretu (chyba chciał potwierdzić we
                                                    > rsję biblijną) i wyniki badań opisał w "Excavations in Nazareth"
                                                    > Nie odkrył niczego co wskazywałoby na zabudowy w okresie 5 pn.e. - 7 n.e. nie z
                                                    > nalazł śladów świątyni (synagogi) ani niczego co wskazywało by, że Nazaret był
                                                    > za czasów Jezusa czymś więcej niż wioską przy szlaku handlowym.

                                                    :) Ponieważ właśnie takim był – niczym więcej niż wioską przy szlaku handlowym :)

                                                    > > > A gdzie Ci cudownie uleczeni? Przecież Jezus zapowiedział, że umrze i zmartwych
                                                    > > > wstanie. Historia z powitaniem i podżeganiem do ukrzyżowania to kolejna historia
                                                    > > > dla skretyniałego pospólstwa. W sam raz dla Ciebie.
                                                    > >
                                                    > > Skretyniali są właśnie ateiści, którzy nie chcą się uczyć i wypisują brednie.
                                                    > > Socjologia już dawno wyjaśniła ten paradoks, który tak cię dziwi. Psychika tłumu
                                                    > > – mówi ci to coś ?
                                                    >
                                                    > Uważasz że tak łatwo wierzącymi sterować? Pokaż mi - wystarczy link - jak socjo
                                                    > logia wyjaśniła ten paradoks. Dopiero co witali Jezusa, ryczeli "Hosanna", a on
                                                    > ich uleczał, karmił i nauczał i niedługo potem jak jeden mąż, krzyczą "na krzy
                                                    > ż z nim". Strasznie wątpliwej jakości jest ta wiara i trudno się dziwić, że zac
                                                    > zęto ja krzewić i wzmacniać grozą, mieczem i ogniem, skoro samymi podszeptami m
                                                    > ożna było jej pozbawić.

                                                    Jeszcze raz odsyłam do lektury opracowań dotyczących „psychiki tłumu”.

                                                    > > Ucz się bukworek i bądź rozumny a nie debilny :)
                                                    >
                                                    > Żadnych rad Ci nie dam. I tak nie skorzystasz.

                                                    Jestem otwarty na każde propozycje, aby tylko uwzględniały Prawdę.

                                                    > > > > Szkoda więc, że okazałeś się kretynem :(
                                                    > > >
                                                    > > > Jak gadasz do lustra to chociaż się uśmiechnij.
                                                    > >
                                                    > > :) Czy ty tak robisz ?
                                                    >
                                                    > To jedne z tych wpisów, których nie kontynuuję. Będę je wycinał. Mam nadzieję,
                                                    > że się o to nie będziesz skarżył.

                                                    Rozumiem – wstydzisz się, że ściągam ci publicznie kalesony ?
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 19:17
                                                    enrque111 napisał:
                                                    Owszem, każdy człowiek różni się jakimś szczegółem i z tego powodu masz prawo n
                                                    > azywać go „unikalnym”. Bóg natomiast jest jeden, jedyny w swoim rod
                                                    > zaju, nie ma innych Bogów.

                                                    No jak to ? Jezus tak samo wygląda jak jego tato, a duch święty to ich bliźniak trzeci czy jakiś tam :))

                                                    > itd. Skoro jednak zakładasz istnienie innych „wszechświatów”, to j
                                                    > esteś albo nieukiem, albo idiotą, który nic nie rozumie – zgadnij, którą
                                                    > opcję obstawiam ?

                                                    Eniu a kto tobie nieukowi dał prawo kwestionować ze nie ma innego gdzieś tam wszechświata ??

                                                    Nikomu jeszcze nie udało się dowieść ich braku prawdomówności, wręcz przeciwnie
                                                    > – swoim życiem i śmiercią potwierdzili, że to co głosili było prawdą.

                                                    No tak a durnie ten kit łykali :))

                                                    Świadków zaś było tak wielu, a zeznania tak spójne, że trzeba być kretynem, żeby
                                                    > wątpić w ich prawdziwość.

                                                    Świadków czego :)))
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 10.04.13, 21:55
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie podniecaj się tak, bo pyszczysz jak wiejski głupek za stodołą – jakie
                                                    > > tezy mam stawiać ?, jakie manipulacje lubię ?, czego nie wyjaśniłem ?,
                                                    >
                                                    > Nie udowodniłes tezy istnienia Boga, o którym z taką lubością prawisz. Nie wyja
                                                    > śniłeś jakie masz dowody na istnienie Boga. Udajesz, że bóg pisany wielką liter
                                                    > ą to coś wiecej niż bóg pisany małą.

                                                    Nigdy nie stawiałem „tezy istnienia Boga” więc nie zamierzałem jej dowodzić – po prostu wyciągam logiczne wnioski z tego co wiem, widzę i poznaję – na tym opieram swoją wiarę.
                                                    Tezę może stawiać sobie jakiś naukowiec, który chce przeprowadzić empiryczne dowodzenie czegoś.

                                                    > > o jakic
                                                    > > h „szkoleniach dla apologetów” piszesz (chętnie się na takie zapiszę) ?
                                                    >
                                                    > Jak nie byłeś na tych szkoleniach i sam z siebie te idiotyzmy wypisujesz, to Ty
                                                    > chyba naprawdę jesteś wiejskim głupkiem.

                                                    :) Twoja opinia jest dla mnie pyłkiem na bucie :)

                                                    > > Nie wiem o jakim bogu prawisz dziwaczne wtręty, ani o jakich strasznych i złowi
                                                    > > eszczych osobnikach piszesz (antysemitach, szowinistach ze skłonnościami pedofi
                                                    > > lskimi) ?
                                                    >
                                                    > O księżach i biskupach kościoła katolickiego i katolickim Bogu piszę, który na
                                                    > swoich kapłanów powołuje pedofili, alkoholików i cudzołożników. Lubi takich to
                                                    > powołuje.

                                                    Grzeszni są wszyscy ludzie – tak napisane jest w |Biblii i tak jest w każdym społeczeństwie. Napisz więc w jakiej społeczności nie ma pedofilów, alkoholików i cudzołożników ???

                                                    > > Czyżbyś uważał, że żydzi są nosicielami tych strasznych cech (w tym a
                                                    > > ntysemityzmu) ???
                                                    >
                                                    > Znowu manipulacja i próba przypisania mi słów, których nie wypowiedziałem. Cięż
                                                    > ki przypadek jesteś, lub alternatywnie przypadek ciężkiego idioty.

                                                    Skoro stosujesz jakieś uogólnienia, niedopowiedzenia i insynuacje, więc trudno jest pojąć co masz na myśli :)

                                                    > > To naprawdę przykre, że pozostał ci do tej pory uraz po jakimś „biskupie
                                                    > > i organiście”, o których nie możesz zapomnieć i na zasadzie projekcji (sy
                                                    > > ndromu przeniesienia) do dziś odczuwasz traumę, przypisując ją innym
                                                    >
                                                    > Uraz do KK mi się utrwala za każdym razem jak czytam o kapłanach katolickich, c
                                                    > co lubią gwałcić małe dzieci, i cudze żony oraz zapijać się na umór,

                                                    Podaj ile znasz takich przykładów i jaki jest to procent w ogólnej liczbie księży, oraz jak to się ma np. do społeczności nauczycielskiej lub lekarskiej ?

                                                    > na co dosta
                                                    > ją przyzwolenie od katolickiego Boga, który ich na to stanowisko powołał. Bóg c
                                                    > hroni swoich pasterzy przez świeckimi próbami osądzenia, bo tak jak potrafił pr
                                                    > zyzwolić kiedyś na kazirodztwo, tak teraz pedofilia i cudzołożnictwo jego kapł
                                                    > anów są mu miłe i na wielu takich natchnienie ducha świętego zsyła.

                                                    Czyżbyś nie szedł z duchem postępu i potępiał miłość siostry i brata ? A dlaczego ? czyżby dlatego, że Bóg tego zakazał ?

                                                    > > współczuję ci i radzę udać się do specjalisty od chorób psychicznych, on ci
                                                    > > pomoże od tego się uwolnić.
                                                    >
                                                    > Wsadź sobie swoje współczucie tam gdzie zapycha Cię twój biskup. Tych zwyrodnia
                                                    > lców i oszustów trzeba ściagać i zamykać, a nie tak jak Ty mówić, że to tylko u
                                                    > rojenie.

                                                    Dlaczego więc ich nie ścigasz – wiesz chyba, że popełniasz przestępstwo, jeśli nie zgłaszasz takich czynów odpowiednim władzom ? Ja nic nie mówiłem o żadnym urojeniu (o twoich łgarstwach i owszem), nie przypisuj mi kłamliwie czegoś, czego nie twierdziłem.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 11.04.13, 00:38
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Nigdy nie stawiałem „tezy istnienia Boga” więc nie zamierzałem jej
                                                    > dowodzić – po prostu wyciągam logiczne wnioski z tego co wiem, widzę i po
                                                    > znaję – na tym opieram swoją wiarę.
                                                    > Tezę może stawiać sobie jakiś naukowiec, który chce przeprowadzić empiryczne do
                                                    > wodzenie czegoś.

                                                    Tezy nie trzeba stawiać wprost. Wystarczy, że powiesz coś na temat Boga, np. że stworzył świat albo człowieka i jest to równoznaczne z tym że postulujesz istnienie Boga = stawiasz tezę że Bóg istnieje.

                                                    > :) Twoja opinia jest dla mnie pyłkiem na bucie :)

                                                    Ten pyłek to twój rozum. Uważaj jak stąpasz.

                                                    > Grzeszni są wszyscy ludzie – tak napisane jest w |Biblii i tak jest w każ
                                                    > dym społeczeństwie. Napisz więc w jakiej społeczności nie ma pedofilów, alkohol
                                                    > ików i cudzołożników ???

                                                    Pewnie, że w każdej są ale niewielu z takich "każdych" twierdzi, że zostali natchnieni duchem świętym i otrzymali powołanie od Boga.

                                                    > Skoro stosujesz jakieś uogólnienia, niedopowiedzenia i insynuacje, więc trudno
                                                    > jest pojąć co masz na myśli :)

                                                    Liczyłem na resztki inteligencji. Przeliczyłem się. Od tej pory będę do Ciebie pisał, jak do prymitywnego tępaka.

                                                    > Podaj ile znasz takich przykładów i jaki jest to procent w ogólnej liczbie księ
                                                    > ży, oraz jak to się ma np. do społeczności nauczycielskiej lub lekarskiej ?

                                                    Ilu nauczycieli i lekarzy powoływanych jest do służby na mocy natchnienia duchem świętym i powołaniem od Boga? A ilu księży?

                                                    > Czyżbyś nie szedł z duchem postępu i potępiał miłość siostry i brata ? A dlacze
                                                    > go ? czyżby dlatego, że Bóg tego zakazał ?

                                                    Czy pedofilię nazywasz miłością siostry i brata? Czego oni cię uczą w tym seminarium?

                                                    > Dlaczego więc ich nie ścigasz – wiesz chyba, że popełniasz przestępstwo,
                                                    > jeśli nie zgłaszasz takich czynów odpowiednim władzom ?

                                                    Zgłoszę jak tylko wytropię takiego katolickiego sukinkota.

                                                    Kapłani katoliccy się przestępstwa nie boją - dobrze się kryją za tajemnicą spowiedzi, wówczas ich Bóg pozwala im przemilczeć przestępstwo, ew. natchnie do przeniesienia na inną parafię. Bo to dobry Bóg, co swoim kapłanom katolickim wszystkie grzechy i przestępstwa wybacza. Twoje zboczenia również wybaczy.

                                                    : Ja nic nie mówiłem o ża
                                                    > dnym urojeniu (o twoich łgarstwach i owszem), nie przypisuj mi kłamliwie czegoś
                                                    > , czego nie twierdziłem.

                                                    Pisałeś - wystarczy, że przeczytasz swój wcześniejszy wpis. Oszust jesteś patologiczny, jak na dobrego katolika przystało.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 11.04.13, 20:07
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nigdy nie stawiałem „tezy istnienia Boga” więc nie zamierzałem jej
                                                    > > dowodzić – po prostu wyciągam logiczne wnioski z tego co wiem, widzę i po
                                                    > > znaję – na tym opieram swoją wiarę.
                                                    > > Tezę może stawiać sobie jakiś naukowiec, który chce przeprowadzić empiryczne do
                                                    > > wodzenie czegoś.
                                                    >
                                                    > Tezy nie trzeba stawiać wprost. Wystarczy, że powiesz coś na temat Boga, np. że
                                                    > stworzył świat albo człowieka i jest to równoznaczne z tym że postulujesz istn
                                                    > ienie Boga = stawiasz tezę że Bóg istnieje.

                                                    Teza jest twierdzeniem, wymagającym dowodu. Ja nie stawiam tezy – ja wierzę, że Bóg istnieje, tak jak wierzę, że jestem biologicznym synem swojej matki. Czy ty stawiasz tezę, że jesteś biologicznym synem swoich rodziców i biegniesz sprawdzić DNA, aby dowieść jej prawdziwości ???

                                                    > > :) Twoja opinia jest dla mnie pyłkiem na bucie :)
                                                    >
                                                    > Ten pyłek to twój rozum. Uważaj jak stąpasz.

                                                    Twoje wyobrażenia mnie nie obchodzą :)

                                                    > > Grzeszni są wszyscy ludzie – tak napisane jest w |Biblii i tak jest w każ
                                                    > > dym społeczeństwie. Napisz więc w jakiej społeczności nie ma pedofilów, alkohol
                                                    > > ików i cudzołożników ???
                                                    >
                                                    > Pewnie, że w każdej są ale niewielu z takich "każdych" twierdzi, że zostali nat
                                                    > chnieni duchem świętym i otrzymali powołanie od Boga.

                                                    A któż twierdzi, że „został natchniony Duchem Świętym” ??? Czy Kościół kiedykolwiek nauczał, że każdy kapłan jest „powołany od Boga” ??? Gdzie to wyczytałeś ?

                                                    > > Skoro stosujesz jakieś uogólnienia, niedopowiedzenia i insynuacje, więc trudno
                                                    > > jest pojąć co masz na myśli :)
                                                    >
                                                    > Liczyłem na resztki inteligencji. Przeliczyłem się. Od tej pory będę do Ciebie
                                                    > pisał, jak do prymitywnego tępaka.

                                                    :) Przecież ty nie potrafisz inaczej pisać :))))

                                                    > > Podaj ile znasz takich przykładów i jaki jest to procent w ogólnej liczbie księ
                                                    > > ży, oraz jak to się ma np. do społeczności nauczycielskiej lub lekarskiej ?
                                                    >
                                                    > Ilu nauczycieli i lekarzy powoływanych jest do służby na mocy natchnienia duchem
                                                    > świętym i powołaniem od Boga? A ilu księży?

                                                    :) No właśnie ! Zademonstruj badania statystyczne, które o tym mówią ? :)

                                                    > > Czyżbyś nie szedł z duchem postępu i potępiał miłość siostry i brata ? A dlacze
                                                    > > go ? czyżby dlatego, że Bóg tego zakazał ?
                                                    >
                                                    > Czy pedofilię nazywasz miłością siostry i brata? Czego oni cię uczą w tym seminarium?

                                                    Czy ty jesteś aż tak tępy, że nie odróżniasz pedofilii od kazirodztwa ? To już chyba ten biedny krawat i wariat razem wzięci są o niebo mądrzejsi od ciebie :)))

                                                    > > Dlaczego więc ich nie ścigasz – wiesz chyba, że popełniasz przestępstwo,
                                                    > > jeśli nie zgłaszasz takich czynów odpowiednim władzom ?
                                                    >
                                                    > Zgłoszę jak tylko wytropię takiego katolickiego sukinkota.

                                                    Ahaaa …… czyli nie znasz takich przypadków, a ja myślałem, że jednak coś wiesz, skoro z taką zajadłością pyszczysz :)

                                                    > Kapłani katoliccy się przestępstwa nie boją - dobrze się kryją za tajemnicą spo
                                                    > wiedzi, wówczas ich Bóg pozwala im przemilczeć przestępstwo, ew. natchnie do pr
                                                    > zeniesienia na inną parafię. Bo to dobry Bóg, co swoim kapłanom katolickim wszy
                                                    > stkie grzechy i przestępstwa wybacza. Twoje zboczenia również wybaczy.

                                                    A zatem znowu prymitywnie konfabulujesz ? Jeśli ”dobrze się kryją”, ty jeszcze żadnego „sukinkota” nie wytropiłeś, to znaczy, że łżesz z pianą na brudnym pysku :)

                                                    > : Ja nic nie mówiłem o ża
                                                    > > dnym urojeniu (o twoich łgarstwach i owszem), nie przypisuj mi kłamliwie czegoś
                                                    > > , czego nie twierdziłem.
                                                    >
                                                    > Pisałeś - wystarczy, że przeczytasz swój wcześniejszy wpis. Oszust jesteś patol
                                                    > ogiczny, jak na dobrego katolika przystało.

                                                    Gdyby tak było zakłamany gnomie, to triumfalnie byś to zacytował a nawet wzmocnił to linkiem do owej wypowiedzi :)))))
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 12.04.13, 11:21
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Teza jest twierdzeniem, wymagającym dowodu. Ja nie stawiam tezy – ja wier
                                                    > zę, że Bóg istnieje, tak jak wierzę, że jestem biologicznym synem swojej matki.
                                                    > Czy ty stawiasz tezę, że jesteś biologicznym synem swoich rodziców i biegniesz
                                                    > sprawdzić DNA, aby dowieść jej prawdziwości ???

                                                    Manipulacja. Ty wierzysz, że jesteś synem swojej matki ale możesz to sprawdzić. Robisz test DNA i już wiesz. Ja wiem, że jestem synem moich rodziców - widziałem zdjęcia ze szpitala i z mojego okresu niemowlęctwa. Nie miałem nigdy powodów podważać prawdziwości mojego pochodzenia, bo podobieństwo do mojego ojca jest uderzające, ale gdybym chciał zawsze mogę zrobić test DNA i będę miał pewność.

                                                    Wiara nie jest dowodem. Ludzie wierzą, że Allah jest prawdziwym bogiem, a Bóg katolicki jest bogiem fałszywym. Twoja wiara nie jest żadna miarą lepsza od ich wiary.

                                                    > A któż twierdzi, że „został natchniony Duchem Świętym” ??? Czy Kośc
                                                    > iół kiedykolwiek nauczał, że każdy kapłan jest „powołany od Boga” ?
                                                    > ?? Gdzie to wyczytałeś ?

                                                    tutaj:
                                                    www.przewodnik-katolicki.pl/?page=nr&nr=393&cat=85&art=20182
                                                    tutaj:
                                                    www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/powolanie_do_kaplanstwa.html
                                                    i tutaj:
                                                    www.teologia.pl/m_k/kkk1k02.htm
                                                    KKK 1556 By wypełnić swoje wzniosłe posłanie, "Apostołowie ubogaceni zostali przez Chrystusa specjalnym wylaniem Ducha Świętego zstępującego na nich, 862 sami zaś przekazali dar duchowy pomocnikom swoim przez włożenie na nich rąk; dar ten przekazany został aż do nas w sakrze biskupiej" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 21).

                                                    > > Liczyłem na resztki inteligencji. Przeliczyłem się. Od tej pory będę do C
                                                    > iebie
                                                    > > pisał, jak do prymitywnego tępaka.
                                                    >
                                                    > :) Przecież ty nie potrafisz inaczej pisać :))))

                                                    To ja już nie wiem jak mam do Ciebie pisać żebyś rozumiał. Piszę jak do prymitywnego tępaka i dalej nie rozumiesz...

                                                    > Czy ty jesteś aż tak tępy, że nie odróżniasz pedofilii od kazirodztwa ? To już
                                                    > chyba ten biedny krawat i wariat razem wzięci są o niebo mądrzejsi od ciebie :)
                                                    > ))

                                                    Seks pomiędzy bratem i siostrą może być zarówno pedofilią jak i kazirodztwem. O którą "miłość siostry i brata" i Ci chodziło?

                                                    > Ahaaa …… czyli nie znasz takich przypadków, a ja myślałem, że jedna
                                                    > k coś wiesz, skoro z taką zajadłością pyszczysz :)

                                                    Cały czas ich wyłapują. Jesli nie znam osobiście żadnego mordercy to znaczy że morderców nie ma? Nie to znaczy że nie znam osobiście żadnego mordercy. Znowu lufa z logiki.

                                                    > A zatem znowu prymitywnie konfabulujesz ? Jeśli ”dobrze się kryją̶
                                                    > 1;
                                                    , ty jeszcze żadnego „sukinkota” nie wytropiłeś, to znaczy, ż
                                                    > e łżesz z pianą na brudnym pysku :)

                                                    Ja nie wytropiłem ale innym się całkiem dobrze to udaje. To, że ja ich nie znalazłem nie znaczy że ich nie ma - są bo inni niż ja ich znajdują. Znowu lufa z logiki. Przypisujesz mi odpowiedzialność i konieczność osobistej znajomości wszystkich przypadków wytropienia pedofilii wśród kapłanów katolickich. Manipulujesz lub jesteś głupi (sam sobie wybierz).

                                                    > > : Ja nic nie mówiłem o ża
                                                    > > > dnym urojeniu (o twoich łgarstwach i owszem), nie przypisuj mi kłam
                                                    > liwie czegoś
                                                    > > > , czego nie twierdziłem.
                                                    > >
                                                    > > Pisałeś - wystarczy, że przeczytasz swój wcześniejszy wpis. Oszust jesteś
                                                    > patol
                                                    > > ogiczny, jak na dobrego katolika przystało.
                                                    >
                                                    > Gdyby tak było zakłamany gnomie, to triumfalnie byś to zacytował a nawet wzmocn
                                                    > ił to linkiem do owej wypowiedzi :)))))

                                                    Niech Ci będzie. Skoro nie chce Ci się szukać (a to tylko jeden wpis wcześniej) to proszę:

                                                    To naprawdę przykre, że pozostał ci do tej pory uraz po jakimś „biskupie i organiście”, o których nie możesz zapomnieć i na zasadzie projekcji (syndromu przeniesienia) do dziś odczuwasz traumę, przypisując ją innym – współczuję ci i radzę udać się do specjalisty od chorób psychicznych, on ci pomoże od tego się uwolnić.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 13.04.13, 16:16
                                                    bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > > Teza jest twierdzeniem, wymagającym dowodu. Ja nie stawiam tezy – ja wierzę
                                                    > > że Bóg istnieje, tak jak wierzę, że jestem biologicznym synem swojej matki.
                                                    > > Czy ty stawiasz tezę, że jesteś biologicznym synem swoich rodziców i biegniesz
                                                    > > sprawdzić DNA, aby dowieść jej prawdziwości ???
                                                    >
                                                    > Manipulacja. Ty wierzysz, że jesteś synem swojej matki ale możesz to sprawdzić.
                                                    > Robisz test DNA i już wiesz. Ja wiem, że jestem synem moich rodziców - widział
                                                    > em zdjęcia ze szpitala i z mojego okresu niemowlęctwa. Nie miałem nigdy powodów
                                                    > podważać prawdziwości mojego pochodzenia, bo podobieństwo do mojego ojca jest
                                                    > uderzające, ale gdybym chciał zawsze mogę zrobić test DNA i będę miał pewność.

                                                    Bardzo dobrze rozumujesz w tej chwili – nie kierujesz się „dowodami naukowymi”, lecz logiką. Pewne sprawy musimy brać na wiarę i to właśnie czynimy. Do udowodnienia innych służą zaś dowody prawno-historyczne. Na nich właśnie opiera się cała wiedza ludzkości – nie sposób bowiem dowieść „metodami naukowymi” np. istnienia Mieszka I, czy słów wypowiedzianych przez Cycerona w senacie rzymskim..

                                                    > Wiara nie jest dowodem. Ludzie wierzą, że Allah jest prawdziwym bogiem, a Bóg
                                                    > katolicki jest bogiem fałszywym. Twoja wiara nie jest żadna miarą lepsza od ich wiary.

                                                    Mylisz się. W tym wypadku liczą się dowody i fakty – te zaś świadczą zdecydowanie na rzecz chrześcijaństwa. Domyślam się jednak, że nie potrafisz odróżnić prawdy od kłamstwa, więc stąd te twoje idiotyzmy i dysonans poznawczy. Prawdziwą religię bardzo łatwo jest odróżnić od fałszywych – wystarczy prześledzić o czym mówią, czy to co głoszą się sprawdza, czy jest potwierdzane. Poprzez analizę faktów, konfrontację z prawdami absolutnymi, nauczaniem, odniesieniem do ludzi i świata, dowodami historycznymi i materialnymi oraz trwającą rzeczywistością nadnaturalną, można z łatwością wykazać, która religia jest prawdziwa.

                                                    > > A któż twierdzi, że „został natchniony Duchem Świętym” ??? Czy Kościół
                                                    > > kiedykolwiek nauczał, że każdy kapłan jest „powołany od Boga ??? Gdzie to
                                                    > > wyczytałeś ?
                                                    >
                                                    > tutaj:
                                                    >
                                                    rel="nofollow">www.przewodnik-katolicki.pl/?page=nr&nr=393&cat=85&art=20182
                                                    > tutaj:
                                                    >
                                                    rel="nofollow">www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/powolanie_do_kaplanstwa.html
                                                    > i tutaj:
                                                    > www.teologia.pl/m_k/kkk1k02.htm

                                                    Czytasz, linkujesz ale nic nie rozumiesz.
                                                    Dopiero w ostatnim linku podajesz dokument Kościoła reszta jest tylko rozważaniem prywatnych osób, których i tak nie zrozumiałeś.
                                                    ” Kto uważa, że rozpoznaje w sobie znaki powołania Bożego do posługi święceń, powinien pokornie poddać swoje pragnienie autorytetowi Kościoła, na którym spoczywa odpowiedzialność i prawo wybrania kogoś do przyjęcia sakramentu święceń.” (KKK 1578) A więc „powołanie” rozpoznawać powinien w sobie każdy indywidualnie przed wyborem stanu kapłańskiego, później na podstawie jego pracy i działalności dokładnie widać, czy faktycznie odczytał on w sobie takie powołanie, czy nie. Sam widzę, że nie wszyscy księża i biskupi prawidłowo to w sobie odczytali.

                                                    > KKK 1556 By wypełnić swoje wzniosłe posłanie, "Apostołowie ubogaceni zostali
                                                    > przez Chrystusa specjalnym wylaniem Ducha Świętego zstępującego na nich, 862 s
                                                    > ami zaś przekazali dar duchowy pomocnikom swoim przez włożenie na nich rąk; dar
                                                    > ten przekazany został aż do nas w sakrze biskupiej" (Sobór Watykański II, kons
                                                    > t. Lumen gentium, 21).


                                                    Nic dziwnego, że kompletnie nic nie rozumiesz co dotyczy wiary i Kościoła, skoro jesteś nieukiem religijnym. Mowa tu jest o przekazaniu darów duchowych, a konkretnie daru dokonywania „Przeistoczenia” oraz przekazywania go na innych. Nie oznacza to wcale, że ów dar powoduje osobistą świętość osoby nim obdarzonej. W czasie bierzmowania biskup również przekazuje „dar Ducha Świętego”, co nie znaczy, że obdarowany nim człowiek będzie potrafił z niego korzystać.

                                                    > > > Liczyłem na resztki inteligencji. Przeliczyłem się. Od tej pory będę do Ciebie
                                                    > > > pisał, jak do prymitywnego tępaka.
                                                    > >
                                                    > > :) Przecież ty nie potrafisz inaczej pisać :))))
                                                    >
                                                    > To ja już nie wiem jak mam do Ciebie pisać żebyś rozumiał. Piszę jak do prymity
                                                    > wnego tępaka i dalej nie rozumiesz...

                                                    Ja wszystko rozumiem, poza prymitywnym bełkotem osobnika poddanego ideologicznej obróbce lewackich macherów, specjalistów od bolszewickich durnot, ubranych we współczesne, modne i atrakcyjne dla ogłupionej gawiedzi słówka.

                                                    > > Czy ty jesteś aż tak tępy, że nie odróżniasz pedofilii od kazirodztwa ? To już
                                                    > > chyba ten biedny krawat i wariat razem wzięci są o niebo mądrzejsi od ciebie :)))
                                                    >
                                                    > Seks pomiędzy bratem i siostrą może być zarówno pedofilią jak i kazirodztwem. O
                                                    > którą "miłość siostry i brata" i Ci chodziło?

                                                    Tu już łączysz dwie dewiacje w jednym, gdy jeszcze dodasz sadyzm, to będziesz miał trzy. Zakładam, że jest to z twojej strony unik, aby nie odpowiedzieć na pytanie :))))

                                                    > > Ahaaa …… czyli nie znasz takich przypadków, a ja myślałem, że jednak
                                                    > > coś wiesz, skoro z taką zajadłością pyszczysz :)
                                                    >
                                                    > Cały czas ich wyłapują. Jesli nie znam osobiście żadnego mordercy to znaczy że
                                                    > morderców nie ma? Nie to znaczy że nie znam osobiście żadnego mordercy. Znowu
                                                    > lufa z logiki.

                                                    To przykre, że nie potrafisz oddzielić swojego braku logiki od wypowiedzi innych. Sam kłamliwie najpierw stwierdziłeś, że ja rzekomo o jakichś biskupach mówię ”że to tylko u
                                                    rojenie”
                                                    (nigdy czegoś takiego nie napisałem), a gdy zapytałem, czy cokolwiek wiesz o zarzucanych im przestępstwach, to teraz udajesz durnia twierdząc, że: ”nie znam osobiście żadnego mordercy” – zabawny jesteś :)

                                                    > > A zatem znowu prymitywnie konfabulujesz ? Jeśli ”dobrze się kryją,
                                                    > > a ty jeszcze żadnego „sukinkota” nie wytropiłeś, to znaczy, że
                                                    > > łżesz z pianą na brudnym pysku :)
                                                    >
                                                    > Ja nie wytropiłem ale innym się całkiem dobrze to udaje. To, że ja ich nie znal
                                                    > azłem nie znaczy że ich nie ma - są bo inni niż ja ich znajdują. Znowu lufa z logiki.

                                                    Nie wiem kogo masz na myśli (?) pisząc „oni” i „inni” – wyjaśnij to ?

                                                    > Przypisujesz mi odpowiedzialność i konieczność osobistej znajomości wszy
                                                    > stkich przypadków wytropienia pedofilii wśród kapłanów katolickich. Manipulujesz
                                                    > lub jesteś głupi (sam sobie wybierz).

                                                    Nie rozmawialiśmy o „wszystkich przypadkach”, tylko o tych, których jeszcze nie potrafiłeś wskazać, zasłaniając się swoją nieumiejętnością ich „wytropienia” oraz tym, że „dobrze się kryją”. Skoro tak dobrze się kryją, że nie potrafisz ich wykryć, to o czym wciąż piszesz ?
                                                    Powołujesz się teraz na jakieś anonimowe osoby, które rzekomo są przykładem na prawdziwość twoich fobii. Przestępców należy ścigać, bez względu na ich rolę społeczną, status materialny, narodowość, czy wykonywany zawód – ty zaś pomijasz w swoich wypowiedziach wszystkich złoczyńców, by wskazywać jedynie przykłady wśród duchowieństwa katolickiego. To właśnie jest manipulacja i to ty się jej dopuszczasz.
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 00:56
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Bardzo dobrze rozumujesz w tej chwili – nie kierujesz się „dowodami
                                                    > naukowymi”, lecz logiką. Pewne sprawy musimy brać na wiarę i to właśnie
                                                    > czynimy.

                                                    Nie na wiarę. Mamy słuszne przesłanki, a naszych przekonaniach, a w przypadku wątpliwości możemy je dodatkowo zweryfikować - test DNA na ojcostwo.

                                                    > Do udowodnienia innych służą zaś dowody prawno-historyczne. Na nich wł
                                                    > aśnie opiera się cała wiedza ludzkości

                                                    Nadużycie. Na nich opiera się wiedza o wydarzeniach historycznych.

                                                    > – nie sposób bowiem dowieść „
                                                    > ;metodami naukowymi” np. istnienia Mieszka I, czy słów wypowiedzianych pr
                                                    > zez Cycerona w senacie rzymskim..

                                                    Nie sposób. Nie sposób też udowodnić, że to rzeczywiście były jego słowa.

                                                    Niestety nie ma żadnych źródeł historycznych potwierdzających stworzenie świata przez Boga lub bogów. Jedynie bajki i mity spisane znacznie później po opisywanych wydarzeniach i to nie przez naocznych świadków - to w kwestii wiarygodności "tych" źródeł historycznych.

                                                    > Nic dziwnego, że kompletnie nic nie rozumiesz co dotyczy wiary i Kościoła, skor
                                                    > o jesteś nieukiem religijnym. Mowa tu jest o przekazaniu darów duchowych
                                                    > , a konkretnie daru dokonywania „Przeistoczenia” oraz przekazywania
                                                    > go na innych. Nie oznacza to wcale, że ów dar powoduje osobistą świętość osoby
                                                    > nim obdarzonej. W czasie bierzmowania biskup również przekazuje „dar Duc
                                                    > ha Świętego”, co nie znaczy, że obdarowany nim człowiek będzie potrafił z
                                                    > niego korzystać.

                                                    Więc jaki sens całego cyrku i wyróżnianie tych osób, jakoby obdarowanych darem ducha świętego, skoro nie potrafią z niego korzystać? Ściema dla idiotów.

                                                    > > Cały czas ich wyłapują. Jesli nie znam osobiście żadnego mordercy to znac
                                                    > zy że
                                                    > > morderców nie ma? Nie to znaczy że nie znam osobiście żadnego mordercy. Z
                                                    > nowu
                                                    > > lufa z logiki.
                                                    >
                                                    > To przykre, że nie potrafisz oddzielić swojego braku logiki od wypowiedzi innyc
                                                    > h. Sam kłamliwie najpierw stwierdziłeś, że ja rzekomo o jakichś biskupach mówię
                                                    > ”że to tylko u
                                                    > rojenie”
                                                    (nigdy czegoś takiego nie napisałem), a gdy zapytałem, czy c
                                                    > okolwiek wiesz o zarzucanych im przestępstwach, to teraz udajesz durnia twierdz
                                                    > ąc, że: ”nie znam osobiście żadnego mordercy” – zabawn
                                                    > y jesteś :)

                                                    To analogia. Zamiast mordercy wstaw sobie pedofila. Już rozumiesz sens, czy udajesz durnia?

                                                    > > Ja nie wytropiłem ale innym się całkiem dobrze to udaje. To, że ja ich ni
                                                    > e znal
                                                    > > azłem nie znaczy że ich nie ma - są bo inni niż ja ich znajdują. Znowu lu
                                                    > fa z logiki.
                                                    >
                                                    > Nie wiem kogo masz na myśli (?) pisząc „oni” i „inni” &
                                                    > #8211; wyjaśnij to ?

                                                    Ludzie inni niż ja. Trudne to było?

                                                    > > Przypisujesz mi odpowiedzialność i konieczność osobistej znajomości wszy
                                                    > > stkich przypadków wytropienia pedofilii wśród kapłanów katolickich. Manip
                                                    > ulujesz
                                                    > > lub jesteś głupi (sam sobie wybierz).
                                                    >
                                                    > Nie rozmawialiśmy o „wszystkich przypadkach”, tylko o tych, których
                                                    > jeszcze nie potrafiłeś wskazać, zasłaniając się swoją nieumiejętnością ich 
                                                    > 222;wytropienia” oraz tym, że „dobrze się kryją”. Skoro tak d
                                                    > obrze się kryją, że nie potrafisz ich wykryć, to o czym wciąż piszesz ?

                                                    O tych księżach pedofiliach których wykrywają ludzie inni niż ja.

                                                    > Powołujesz się teraz na jakieś anonimowe osoby, które rzekomo są przykładem na
                                                    > prawdziwość twoich fobii.

                                                    Zwykle nie podaje się nazwisk przestępców, a kieckowym zadziwiająco łatwo udaje się unikać sprawiedliwości.

                                                    > Przestępców należy ścigać, bez względu na ich rolę sp
                                                    > ołeczną, status materialny, narodowość, czy wykonywany zawód – ty zaś pom
                                                    > ijasz w swoich wypowiedziach wszystkich złoczyńców, by wskazywać jedynie przykł
                                                    > ady wśród duchowieństwa katolickiego. To właśnie jest manipulacja i to ty się j
                                                    > ej dopuszczasz.

                                                    Głupi jesteś? Wskazuję te przykłady bo mowa jest o duchowieństwie katolickim. Nigdy nie twierdziłem, że nie ma pedofili wśród innych grup społecznych. Co Ty znowu kręcisz? Jakaś kolejna próba manipulacji?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 14.04.13, 16:28
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Bardzo dobrze rozumujesz w tej chwili – nie kierujesz się „dowodami
                                                    > > naukowymi”, lecz logiką. Pewne sprawy musimy brać na wiarę i to właśnie
                                                    > > czynimy.
                                                    >
                                                    > Nie na wiarę. Mamy słuszne przesłanki, a naszych przekonaniach, a w przypadku w
                                                    > ątpliwości możemy je dodatkowo zweryfikować - test DNA na ojcostwo.

                                                    Nie wszystko da się wykazać poprzez DNA. Gdyby np. twój dziadek zginął w Katyniu i nie odnaleziono jego ciała, to skąd miałbyś pewność, że jesteś jego wnukiem ? - czy nie wierzyłbyś swojej babce i matce ?

                                                    > > Do udowodnienia innych służą zaś dowody prawno-historyczne. Na nich wł
                                                    > > aśnie opiera się cała wiedza ludzkości
                                                    >
                                                    > Nadużycie. Na nich opiera się wiedza o wydarzeniach historycznych.

                                                    Każda wiedza ma oparcie w historii i wydarzeniach, które tam miały miejsce. Ucz się logiki. We wszystkim korzystamy z wiedzy historycznej, doświadczeń przeszłych pokoleń, informacji, które zostały nam przekazane, lub które wcześniej sami nabyliśmy.

                                                    > > – nie sposób bowiem dowieść „
                                                    > > ;metodami naukowymi” np. istnienia Mieszka I, czy słów wypowiedzianych pr
                                                    > > zez Cycerona w senacie rzymskim..
                                                    >
                                                    > Nie sposób. Nie sposób też udowodnić, że to rzeczywiście były jego słowa.

                                                    To skąd wiemy, że taki człowiek istniał, skąd znamy owe słowa, a także na jakiej podstawie wierzymy, że on je wypowiedział ?

                                                    > Niestety nie ma żadnych źródeł historycznych potwierdzających stworzenie świata
                                                    > przez Boga lub bogów. Jedynie bajki i mity spisane znacznie później po opisywa
                                                    > nych wydarzeniach i to nie przez naocznych świadków - to w kwestii wiarygodnośc
                                                    > i "tych" źródeł historycznych.

                                                    Znowu kłamiesz. Źródłem historycznym jest Biblia, odkrycia archeologiczne oraz inne przekazy. Dowodem zaś Wszechświat, który możemy badać, a bajką i mitem (ateistycznym) jest to, że tak skomplikowana struktura powstała sama z siebie, bez ingerencji Boga – brak jakiejkolwiek wiarygodności dla takich fantastycznych wywodów.

                                                    > > Nic dziwnego, że kompletnie nic nie rozumiesz co dotyczy wiary i Kościoła, skor
                                                    > > o jesteś nieukiem religijnym. Mowa tu jest o przekazaniu darów duchowych
                                                    > > , a konkretnie daru dokonywania „Przeistoczenia” oraz przekazywania
                                                    > > go na innych. Nie oznacza to wcale, że ów dar powoduje osobistą świętość osoby
                                                    > > nim obdarzonej. W czasie bierzmowania biskup również przekazuje „dar Duc
                                                    > > ha Świętego”, co nie znaczy, że obdarowany nim człowiek będzie potrafił z
                                                    > > niego korzystać.
                                                    >
                                                    > Więc jaki sens całego cyrku i wyróżnianie tych osób, jakoby obdarowanych darem
                                                    > ducha świętego, skoro nie potrafią z niego korzystać? Ściema dla idiotów.

                                                    Ciebie również (mam nadzieję) posyłali rodzice do szkoły, nie mając absolutnie pewności, że ze zdobytej tam wiedzy będziesz umiał korzystać – i niestety, stało się, nie potrafisz :))))

                                                    > > To przykre, że nie potrafisz oddzielić swojego braku logiki od wypowiedzi innych.
                                                    > > Sam kłamliwie najpierw stwierdziłeś, że ja rzekomo o jakichś biskupach mówię
                                                    > > ”że to tylko urojenie” (nigdy czegoś takiego nie napisałem), a gdy zapytałem, czy
                                                    > > cokolwiek wiesz o zarzucanych im przestępstwach, to teraz udajesz durnia twierdz
                                                    > > ąc, że: ”nie znam osobiście żadnego mordercy” – zabawny jesteś :)
                                                    >
                                                    > To analogia. Zamiast mordercy wstaw sobie pedofila. Już rozumiesz sens, czy uda
                                                    > jesz durnia?

                                                    To przecież ty strugasz wariata i wciąż po ateistycznemu mataczysz. Skoro nie znasz żadnego mordercy, czy pedofila to po co w ogóle o nich pyszczysz ? Przecież ja również jestem przeciwnikiem morderców i pedofilów, więc o co ci chodzi ?

                                                    > > > Ja nie wytropiłem ale innym się całkiem dobrze to udaje. To, że ja ich nie znal
                                                    > > > azłem nie znaczy że ich nie ma - są bo inni niż ja ich znajdują. Znowu lufa z logiki.
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem kogo masz na myśli (?) pisząc „oni” i „inni” - wyjaśnij to ?
                                                    >
                                                    > Ludzie inni niż ja. Trudne to było?

                                                    Ale w jakim kontekście się tym chełpiłeś ?

                                                    > > > Przypisujesz mi odpowiedzialność i konieczność osobistej znajomości wszystkich
                                                    > > > przypadków wytropienia pedofilii wśród kapłanów katolickich. Manipulujesz
                                                    > > > lub jesteś głupi (sam sobie wybierz).
                                                    > >
                                                    > > Nie rozmawialiśmy o „wszystkich przypadkach”, tylko o tych, których
                                                    > > jeszcze nie potrafiłeś wskazać, zasłaniając się swoją nieumiejętnością ich
                                                    > > „wytropienia” oraz tym, że „dobrze się kryją”. Skoro tak
                                                    > > dobrze się kryją, że nie potrafisz ich wykryć, to o czym wciąż piszesz ?
                                                    >
                                                    > O tych księżach pedofiliach których wykrywają ludzie inni niż ja.

                                                    Dlaczego nie węszą za pedofilami gdzie indziej, czyżby nigdzie więcej ta zaraza nie występowała ? – przecież poza Kościołem pedofilia szerzy się znacznie szybciej i na znacznie większą skalę, więc dlaczego tam nie wskazujesz swoim surowym paluchem, czyżby dlatego, że dotknęłoby to ateistów ?

                                                    > > Powołujesz się teraz na jakieś anonimowe osoby, które rzekomo są przykładem na
                                                    > > prawdziwość twoich fobii.
                                                    >
                                                    > Zwykle nie podaje się nazwisk przestępców, a kieckowym zadziwiająco łatwo udaje
                                                    > się unikać sprawiedliwości.

                                                    Znowu szermujesz pomówieniami, nie podając żadnych faktów – to typowe dla załganych ateistów.

                                                    > > Przestępców należy ścigać, bez względu na ich rolę społeczną,
                                                    > > status materialny, narodowość, czy wykonywany zawód – ty zaś pom
                                                    > > ijasz w swoich wypowiedziach wszystkich złoczyńców, by wskazywać jedynie przykł
                                                    > > ady wśród duchowieństwa katolickiego. To właśnie jest manipulacja i to ty się jej
                                                    > > dopuszczasz.
                                                    >
                                                    > Głupi jesteś? Wskazuję te przykłady bo mowa jest o duchowieństwie katolickim. N
                                                    > igdy nie twierdziłem, że nie ma pedofili wśród innych grup społecznych. Co Ty z
                                                    > nowu kręcisz? Jakaś kolejna próba manipulacji?

                                                    Przecież to właśnie ty wyskoczyłeś, jak członek z rozporka na sylwestrowym balu z tematem pedofilii, w wątku, który tego nie poruszał, nikt wcześniej w nim na to nie wskazywał, a w dodatku rzucasz jeszcze oskarżenia przeciwko jakimś anonimowym osobom, nie podając faktów. Czy nie jest to manipulacja, ale właśnie z twojej strony ?
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 15.04.13, 09:31
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Bardzo dobrze rozumujesz w tej chwili – nie kierujesz się 
                                                    > 222;dowodami
                                                    > > > naukowymi”, lecz logiką. Pewne sprawy musimy brać na wiarę i
                                                    > to właśnie
                                                    > > > czynimy.
                                                    > >
                                                    > > Nie na wiarę. Mamy słuszne przesłanki, a naszych przekonaniach, a w przyp
                                                    > adku w
                                                    > > ątpliwości możemy je dodatkowo zweryfikować - test DNA na ojcostwo.
                                                    >
                                                    > Nie wszystko da się wykazać poprzez DNA. Gdyby np. twój dziadek zginął w Katyni
                                                    > u i nie odnaleziono jego ciała, to skąd miałbyś pewność, że jesteś jego wnukiem
                                                    > ? - czy nie wierzyłbyś swojej babce i matce ?

                                                    Nie mógłbym miec pewności. Pozostałyby zdjęcia i przekazy ustne lub zapisy np. w akcie urodzenia, ale pewności nigdy bym nie miał. Bez testu DNA nie miałbym pewności. Bazowałbym jedynie na wiarygodności przekazu ustnego, a ten jak wiadomo bywa zawodny. Wierzyłbym matce/babce, chyba że miałbym mieć powody dla których nie miałbym wierzyć - gdyby próbowano mnie przekonać do jakiejś niewiarygodnej informacji np. że matka urodziła mnie będąc dziewicą i że to duch święty uczynił ją brzemienną.

                                                    > > Nadużycie. Na nich opiera się wiedza o wydarzeniach historycznych.
                                                    >
                                                    > Każda wiedza ma oparcie w historii i wydarzeniach, które tam miały miejsce. Ucz
                                                    > się logiki. We wszystkim korzystamy z wiedzy historycznej, doświadczeń przeszł
                                                    > ych pokoleń, informacji, które zostały nam przekazane, lub które wcześniej sami
                                                    > nabyliśmy.

                                                    Pisałeś o dowodach prawno-historycznych:

                                                    > > > Do udowodnienia innych służą zaś dowody prawno-historyczne. Na nich
                                                    > wł
                                                    > > > aśnie opiera się cała wiedza ludzkości

                                                    a teraz mówisz o wiedzy i doświadczeniach przeszłych pokoleń - jest to bardzo ogólne - czasami wiedza przeszłych pokoleń przechodzi próbę czasu, ale zdarza się że jest odrzucana jako błędna/fałszywa (np.teoria geocentryczna, teoria płaskiej Ziemi, datowanie wieku Ziemi zgodnie z Biblią na 6000 lat).
                                                    Mój komentarz dotyczący nadużycia dotyczył twojego wpisu o oparciu wiedzy o dowody prawno-historyczne.

                                                    >
                                                    > To skąd wiemy, że taki człowiek istniał, skąd znamy owe słowa, a także na jakie
                                                    > j podstawie wierzymy, że on je wypowiedział ?

                                                    Uznajemy je za wiarygodne, jeżeli nie są sprzeczne z ogólnym prawami izasadmi (np. prawami fizyki). Inaczej musielibyśmy uwierzyć w każde najbardziej niewiarygodne źródło informacji dotyczące przeszłości (takiej której nie mozna zweryfikować w inny sposób niż właśnie przez to źródło) np. Księgę Mormona, Koran, ewangelie uznane za apokryfy.
                                                    Jeżeli część takich źródeł uznaje się za wiarygodne, a inne za niewiarygodne, a stosuje się nieuczciwe kryteria to jest to manipulacja ale tak właśnie uznano wiarygodność czterech ewangelii przy jednoczesnym odrzuceniu wiarygodności ewangelii unznanych za apokryfy.

                                                    >
                                                    > Znowu kłamiesz. Źródłem historycznym jest Biblia, odkrycia archeologiczne oraz
                                                    > inne przekazy.

                                                    Biblia nie jest źródłem historycznym tylko bajką dla idiotów, a odkrycia archeologiczne tylko to potwierdzają. Inne przekazy również nie potwierdzają bajania Biblijnego.

                                                    > Dowodem zaś Wszechświat, który możemy badać,

                                                    Wszechświat jest dowodem istnienia wszechświata. Każda religia rości sobie pretensję by zasługi za jego stworzenie przypisać swojemu bogu/Bogu. Nie ma najmniejszych dowodów że wszechświat jest dziełam jakiegokolwiek Boga/boga.

                                                    > a bajką i mitem (at
                                                    > eistycznym) jest to, że tak skomplikowana struktura powstała sama z siebie, bez
                                                    > ingerencji Boga – brak jakiejkolwiek wiarygodności dla takich fantastycz
                                                    > nych wywodów.

                                                    Ewolucja. Od prostoty do obserwowanej złożoności. Proste, logiczne i racjonalne wyjaśnienie. Zrozumienie wymaga jednak cojamniej przeciętnej intelligencji.

                                                    > > Więc jaki sens całego cyrku i wyróżnianie tych osób, jakoby obdarowanych
                                                    > darem
                                                    > > ducha świętego, skoro nie potrafią z niego korzystać? Ściema dla idiotów.
                                                    >
                                                    > Ciebie również (mam nadzieję) posyłali rodzice do szkoły, nie mając absolutnie
                                                    > pewności, że ze zdobytej tam wiedzy będziesz umiał korzystać – i niestety
                                                    > , stało się, nie potrafisz :))))

                                                    Mylisz się jak zwykle. Proponuję bysmy skończyli wycieczki personalne i pisali na temat.

                                                    > > To analogia. Zamiast mordercy wstaw sobie pedofila. Już rozumiesz sens, c
                                                    > zy uda
                                                    > > jesz durnia?
                                                    >
                                                    > To przecież ty strugasz wariata i wciąż po ateistycznemu mataczysz. Skoro nie z
                                                    > nasz żadnego mordercy, czy pedofila to po co w ogóle o nich pyszczysz ? Przecie
                                                    > ż?
                                                    >

                                                    Moge pisać o wydarzeniach wszystkich również o pedofilii w klerze, nawet jesli nie byłem jej ofiarą. Po co takie głupoty piszesz:
                                                    "Skoro nie znasz żadnego mordercy, czy pedofila to po co w ogóle o nich pyszczysz ?"

                                                    Przecież większość ludzi wypowiada się na tematy, które zna z dokumentów, publikacji, raportów, a których nie była bezpośrednim świadkiem. Teraz będziesz kwestionował prawdziwość takich wydarzeń, bo nie znam ich osobiście? Czekam jeszcze jak zaczniesz negować Holocaust, bo większość, a może i wszyscy piszący na forum nie znają osobiście żadnego strażnika obozowego, ani sami nie byli w obozie.

                                                    > ja również jestem przeciwnikiem morderców i pedofilów, więc o co ci chodzi?

                                                    Chodzi mi o to, żebyś nie wybielał kleru katolickiego, i nie pisał, że ich morderstwa i pedofilia to nic w porówaniu do innych.

                                                    >
                                                    > Dlaczego nie węszą za pedofilami gdzie indziej, czyżby nigdzie więcej ta zaraza
                                                    > nie występowała ? – przecież poza Kościołem pedofilia szerzy się znaczni
                                                    > e szybciej i na znacznie większą skalę, więc dlaczego tam nie wskazujesz swoim
                                                    > surowym paluchem, czyżby dlatego, że dotknęłoby to ateistów ?

                                                    Bo jak gdzie indzeij węszą i znajdują, to niezależnie od autorytetu taka osoba idzie pod sąd a potem do więzienia (np. Andrzej Samson), a kler jest bezkarny - wysyła się takich pedofilów na misje, do innej parafii, ukrywa się takie sprawy i zastrasza ofiary - robi wszystko żeby uniknąć odpowiedzialności karnej.

                                                    > Znowu szermujesz pomówieniami, nie podając żadnych faktów – to typowe dla
                                                    > załganych ateistów.

                                                    To nie są pomówienia. To fakty.

                                                    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13733638,Ofiary_ksiezy_pedofilow_lacza_sily___Kosciol_nie_traktuje.html
                                                    > Przecież to właśnie ty wyskoczyłeś, jak członek z rozporka na sylwestrowym balu

                                                    Nawet nie chcę wiedzieć skąd u ciebie takie porównania. Sugeruję jednak wizyte u specjalisty.

                                                    > z tematem pedofilii, w wątku, który tego nie poruszał, nikt wcześniej w nim na
                                                    > to nie wskazywał, a w dodatku rzucasz jeszcze oskarżenia przeciwko jakimś anon
                                                    > imowym osobom, nie podając faktów. Czy nie jest to manipulacja, ale właśnie z t
                                                    > wojej strony ?

                                                    Jeszcze raz ten sam link.
                                                    www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13733638,Ofiary_ksiezy_pedofilow_lacza_sily___Kosciol_nie_traktuje.html
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 20.04.13, 14:36
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie wszystko da się wykazać poprzez DNA. Gdyby np. twój dziadek zginął w Katyni
                                                    > > u i nie odnaleziono jego ciała, to skąd miałbyś pewność, że jesteś jego wnukiem
                                                    > > ? - czy nie wierzyłbyś swojej babce i matce ?
                                                    >
                                                    > Nie mógłbym miec pewności. Pozostałyby zdjęcia i przekazy ustne lub zapisy np.
                                                    > w akcie urodzenia, ale pewności nigdy bym nie miał. Bez testu DNA nie miałbym p
                                                    > ewności. Bazowałbym jedynie na wiarygodności przekazu ustnego, a ten jak wiadom
                                                    > o bywa zawodny. Wierzyłbym matce/babce, chyba że miałbym mieć powody dla któryc
                                                    > h nie miałbym wierzyć - gdyby próbowano mnie przekonać do jakiejś niewiarygodne
                                                    > j informacji np. że matka urodziła mnie będąc dziewicą i że to duch święty uczy
                                                    > nił ją brzemienną.

                                                    Sam więc widzisz, że nauka nie dowodzi wielu rzeczy, szczególnie nie nadaje się do wykazywania prawdziwości przekazów z przeszłości oraz spraw niematerialnych. Z tego powodu ludzka wiedza musi opierać się na rozumie, logice, wierze oraz dowodach prawno-historycznych. Twoja niewiara w macierzyństwo dziewicy nie jest w tym wypadku istotna.

                                                    > > > Nadużycie. Na nich opiera się wiedza o wydarzeniach historycznych.
                                                    > >
                                                    > > Każda wiedza ma oparcie w historii i wydarzeniach, które tam miały miejsce. Ucz
                                                    > > się logiki. We wszystkim korzystamy z wiedzy historycznej, doświadczeń przeszł
                                                    > > ych pokoleń, informacji, które zostały nam przekazane, lub które wcześniej sami
                                                    > > nabyliśmy.
                                                    >
                                                    > Pisałeś o dowodach prawno-historycznych:

                                                    Tak, pisałem.

                                                    > > > > Do udowodnienia innych służą zaś dowody prawno-historyczne. Na nichwł
                                                    > > > > aśnie opiera się cała wiedza ludzkości
                                                    >
                                                    > a teraz mówisz o wiedzy i doświadczeniach przeszłych pokoleń - jest to bardzo o
                                                    > gólne - czasami wiedza przeszłych pokoleń przechodzi próbę czasu, ale zdarza si
                                                    > ę że jest odrzucana jako błędna/fałszywa (np.teoria geocentryczna,

                                                    Teoria geocentryczna nie była nigdy uznawana za teorię naukową, dlatego Kościół m.in. zezwolił na publikacje dzieł Kopernika, które również uważano wówczas za hipotezę, dopuszczalną w debacie uczonych mężów. Dopiero, gdy Galileusz zaczął twierdzić, że jest to teoria naukowa, bez dania jakichkolwiek dowodów został skazany na luksusowe odosobnienie. W wyroku zaznaczono, że ”możesz uznawać system kopernikański jako hipotezę, możesz nawet przyjmować, że jest on lepszy od starego ptolomejskiego, ale nie mów nam, żebyśmy reinterpretowali Pismo Święte, bo swojej hipotezy jeszcze nie dowiodłeś.” Na indeksie Dzieł Zakazanych (donec corrigatur) znalazło się dopiero wtedy dzieło Kopernika („O obrotach sfer niebieskich”) i to tylko „do czasu, aż zostanie poprawione”, co jest również zgodne z dzisiejszymi poglądami na temat poprawności prac naukowych. Było to zresztą jedynym w historii wkroczeniem Indeksu Dzieł Zakazanych w dziedzinę nauki.

                                                    > teoria płaskiej Ziemi,

                                                    Ani Biblia o tym nie mówi, ani nigdy Kościół niczego takiego nie nauczał. To przecież dziś istnieje i dobrze się ma Stowarzyszenie Płaskiej Ziemi, do którego jak mniemam mogą należeć jedynie ateiści :)

                                                    > datowanie wieku Ziemi zgodnie z Biblią na 6000 lat).

                                                    Biblia w żadnym miejscu nie twierdzi, że Ziemia ma 6000 lat.

                                                    > Mój komentarz dotyczący nadużycia dotyczył twojego wpisu o oparciu wiedzy o dow
                                                    > ody prawno-historyczne.

                                                    Co zauważyłeś w nim niestosownego ?

                                                    > > To skąd wiemy, że taki człowiek istniał, skąd znamy owe słowa, a także na jakiej
                                                    > > podstawie wierzymy, że on je wypowiedział ?
                                                    >
                                                    > Uznajemy je za wiarygodne, jeżeli nie są sprzeczne z ogólnym prawami izasadmi (
                                                    > np. prawami fizyki).

                                                    Czy byty niematerialne również funkcjonują w oparciu o „prawa fizyki” ?

                                                    > Inaczej musielibyśmy uwierzyć w każde najbardziej niewiary
                                                    > godne źródło informacji dotyczące przeszłości (takiej której nie mozna zweryfik
                                                    > ować w inny sposób niż właśnie przez to źródło) np. Księgę Mormona, Koran, ewan
                                                    > gelie uznane za apokryfy.

                                                    Nie musielibyśmy i nie wierzymy. Dowody prawno-historyczne od zawsze są uznawane w procesach sądowych, twierdzeniach, opisach i opiniach, których nie da się zweryfikować empirycznie. Poczytaj sobie np. o tzw. „cudzie słońca” w Fatimie, który obserwowany był w promieniu kilkudziesięciu kilometrów, nawet przez osoby, które nie uczestniczyły i nie wiedziały o zgromadzeniu maryjnym – sceptycy, nawet to nazwą „złudzeniem optycznym”, lub „zbiorową halucynacją”, ponieważ ich szkiełko i oko takich zjawisk nie rejestruje :)

                                                    > Jeżeli część takich źródeł uznaje się za wiarygodne, a inne za niewiarygodne, a
                                                    > stosuje się nieuczciwe kryteria to jest to manipulacja ale tak właśnie uznano
                                                    > wiarygodność czterech ewangelii przy jednoczesnym odrzuceniu wiarygodności ewan
                                                    > gelii unznanych za apokryfy.

                                                    Wymień kryteria, które uznają Ewangelie za niewiarygodne, a np. dzieła Tacyta za wiarygodne ?

                                                    > > Znowu kłamiesz. Źródłem historycznym jest Biblia, odkrycia archeologiczne oraz
                                                    > > inne przekazy.
                                                    >
                                                    > Biblia nie jest źródłem historycznym tylko bajką dla idiotów, a odkrycia archeo
                                                    > logiczne tylko to potwierdzają. Inne przekazy również nie potwierdzają bajania
                                                    > Biblijnego.

                                                    Twoje prywatne opinie absolutnie mnie nie interesują – są bełkotem niedouczonego kretyna. Które „odkrycia archeologiczne” zaprzeczają przekazom biblijnym ?

                                                    > > Dowodem zaś Wszechświat, który możemy badać,
                                                    >
                                                    > Wszechświat jest dowodem istnienia wszechświata. Każda religia rości sobie pret
                                                    > ensję by zasługi za jego stworzenie przypisać swojemu bogu/Bogu. Nie ma najmnie
                                                    > jszych dowodów że wszechświat jest dziełam jakiegokolwiek Boga/boga.

                                                    Znowu uprawiasz kretyński bełkot – a Ziemia jest dowodem istnienia ziemi :)))
                                                    Bardzo prostym dowodem na stworzenie Wszechświata przez Boga jest to, że najtęższym mózgom nie udało się jeszcze stworzyć z niczego nawet jednej komórki, nie mówiąc już o organizmie bardziej skomplikowanym. Twierdzenie, że coś samo się stworzyło mogą wygłaszać tylko naiwni idioci, których wśród ateistów nie brakuje :)

                                                    > Ewolucja. Od prostoty do obserwowanej złożoności. Proste, logiczne i racjonalne
                                                    > wyjaśnienie. Zrozumienie wymaga jednak cojamniej przeciętnej intelligencji.

                                                    Ewolucja jest ateistycznym mitem nie popartym żadnym dowodem. Pomimo prawie 200 lat jego głoszenia, brak nawet jednego dowodu, a teoria jest wciąż modyfikowana, w miarę jak rozsypują się w pył wcześniejsze założenia, a „dowody” okazują się spreparowaną mistyfikacją. Nawet sami ewolucjoniści przyznają: ”hipoteza, że życie rozwinęło się z materii nieorganicznej, jest ciągle jeszcze artykułem wiary” (J.W.N.Sullivan) :)

                                                    > > > Więc jaki sens całego cyrku i wyróżnianie tych osób, jakoby obdarowanych darem
                                                    > > > ducha świętego, skoro nie potrafią z niego korzystać? Ściema dla idiotów.
                                                    > >
                                                    > > Ciebie również (mam nadzieję) posyłali rodzice do szkoły, nie mając absolutnie
                                                    > > pewności, że ze zdobytej tam wiedzy będziesz umiał korzystać – i niestety
                                                    > > , stało się, nie potrafisz :))))
                                                    >
                                                    > Mylisz się jak zwykle. Proponuję bysmy skończyli wycieczki personalne i pisali
                                                    > na temat.

                                                    Bardzo rzadko się mylę, a w twoim przypadku mam wręcz pewność, że wyciągam prawidłowe wnioski :)
                                                    Cały czas piszę na temat, odnosząc się do twoich wypowiedzi. Czyniąc aluzje uwypuklam jedynie problem, akcentując jego newralgiczne punkty.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 20.04.13, 14:47
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > bookworm napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Więc jaki sens całego cyrku i wyróżnianie tych osób, jakoby obdarowanych darem
                                                    > > > ducha świętego, skoro nie potrafią z niego korzystać? Ściema dla idiotów.
                                                    > >
                                                    > > Ciebie również (mam nadzieję) posyłali rodzice do szkoły, nie mając absolutnie
                                                    > > pewności, że ze zdobytej tam wiedzy będziesz umiał korzystać – i niestety
                                                    > > , stało się, nie potrafisz :))))
                                                    >
                                                    > Mylisz się jak zwykle. Proponuję bysmy skończyli wycieczki personalne i pisali
                                                    > na temat.

                                                    Bardzo rzadko się mylę, a w twoim przypadku mam wręcz pewność, że wyciągam prawidłowe wnioski :)
                                                    Cały czas piszę na temat, odnosząc się do twoich wypowiedzi. Czyniąc aluzje uwypuklam jedynie problem, akcentując jego newralgiczne punkty.

                                                    > Moge pisać o wydarzeniach wszystkich również o pedofilii w klerze, nawet jesli
                                                    > nie byłem jej ofiarą. Po co takie głupoty piszesz:
                                                    > "Skoro nie znasz żadnego mordercy, czy pedofila to po co w ogóle o nich pyszczysz ?"

                                                    Oczywiście, że masz prawo pisać o czymkolwiek tylko chcesz, nawet o życiu seksualnym mrówek, nie oznacza to jednak, że w ten sposób trzymasz się tematu, o którym rozmawiamy.

                                                    > Przecież większość ludzi wypowiada się na tematy, które zna z dokumentów, publi
                                                    > kacji, raportów, a których nie była bezpośrednim świadkiem. Teraz będziesz kwes
                                                    > tionował prawdziwość takich wydarzeń, bo nie znam ich osobiście? Czekam jeszcze
                                                    > jak zaczniesz negować Holocaust, bo większość, a może i wszyscy piszący na for
                                                    > um nie znają osobiście żadnego strażnika obozowego, ani sami nie byli w obozie.

                                                    Trzymaj się raczej meritum dyskusji, a nie będziesz miał żadnych problemów z nadążaniem, za rozsiewanymi przez siebie wątkami pobocznymi – czy chcesz jeszcze poruszyć problem „holokaustu” ?

                                                    > > ja również jestem przeciwnikiem morderców i pedofilów, więc o co ci chodzi?
                                                    >
                                                    > Chodzi mi o to, żebyś nie wybielał kleru katolickiego, i nie pisał, że ich mord
                                                    > erstwa i pedofilia to nic w porówaniu do innych.

                                                    W którym miejscu „wybielałem kler katolicki” ???
                                                    Które morderstwa masz na myśli ?
                                                    Podaj statystyki, które mówią, że pedofilia katolickiego kleru jest większa, niż innych wspólnot, grup społecznych, czy zawodowych ?

                                                    > Bo jak gdzie indzeij węszą i znajdują, to niezależnie od autorytetu taka osoba
                                                    > idzie pod sąd a potem do więzienia (np. Andrzej Samson), a kler jest bezkarny -
                                                    > wysyła się takich pedofilów na misje, do innej parafii, ukrywa się takie spraw
                                                    > y i zastrasza ofiary - robi wszystko żeby uniknąć odpowiedzialności karnej.

                                                    Nie bredź po próżnicy i nie wypowiadaj fałszywego słowa. Pedofilia jest karana przez prawo, a kler nie stoi ponad nim. Jeśli pedofile w sutannach są demaskowani, to stają przed wymiarem sprawiedliwości, jak wszyscy inni. W USA okazało się jednak, że znaczna część oskarżeń o pedofilię była fałszywa, motywowana wyciągnięciem od oskarżonego lub kościoła stosownego odszkodowania.
                                                    Jeśli masz jakiekolwiek dowody na „zastraszanie ofiar”, to je przedstaw ?

                                                    > > Znowu szermujesz pomówieniami, nie podając żadnych faktów – to typowe dla
                                                    > > załganych ateistów.
                                                    >
                                                    > To nie są pomówienia. To fakty.
                                                    >
                                                    rel="nofollow">www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13733638,Ofiary_ksiezy_pedofilow_lacza_sily___Kosciol_nie_traktuje.html

                                                    Nic tu istotnego nie widzę, poza kilkunastoma cwaniakami, którzy chcą zdobyć rozgłos, sławę i pieniądze na pomawianiu kogoś, śliniąc się na myśl o materialnych profitach ze swego dolatorstwa :)

                                                    > > Przecież to właśnie ty wyskoczyłeś, jak członek z rozporka na sylwestrowym balu
                                                    >
                                                    > Nawet nie chcę wiedzieć skąd u ciebie takie porównania. Sugeruję jednak wizyte
                                                    > u specjalisty.

                                                    :) Dobra, dobra, nie kryguj się i nie udawaj takiej cnotki :)

                                                    > > z tematem pedofilii, w wątku, który tego nie poruszał, nikt wcześniej w nim na
                                                    > > to nie wskazywał, a w dodatku rzucasz jeszcze oskarżenia przeciwko jakimś anon
                                                    > > imowym osobom, nie podając faktów. Czy nie jest to manipulacja, ale właśnie z
                                                    > > twojej strony ?
                                                    >
                                                    > Jeszcze raz ten sam link.
                                                    >
                                                    rel="nofollow">www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13733638,Ofiary_ksiezy_pedofilow_lacza_sily___Kosciol_nie_traktuje.html

                                                    Jeszcze raz ten sam komentarz:
                                                    Nic tu istotnego nie widzę, poza kilkunastoma cwaniakami, którzy chcą zdobyć rozgłos, sławę i pieniądze na pomawianiu kogoś, śliniąc się na myśl o materialnych profitach ze swego dolatorstwa.
                                                    Dodam, że nadal nie odpowiadasz na pytania – przeciwko komu są owe oskarżenia ???
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 13:46
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Jak każdy ateista zbyt mądry nie jesteś. Naucz się najpierw co oznaczają słowa,
                                                    > które masz zamiar użyć i wklejaj je we właściwym miejscu. Ale jeśli już się ba
                                                    > wimy, to zacytuj moje wypowiedzi, które potwierdzałyby ów „szowinizm i mizoginizm” ?
                                                    > Czekam przebierając nogami, targany jednak obawą, że nie będziesz potrafił tego
                                                    > uczynić :))

                                                    Eniu niemoto parafialna , nawet gdyby nie znalazł co jest rzeczą wprost niemożliwą to jak mi ino szepnie jedno słówko to ja mu podam kilkaset przykładów twojej parafiańszczyzny
                                                  • bookworm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 15:51
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Jak każdy ateista zbyt mądry nie jesteś. Naucz się najpierw co oznaczają
                                                    > słowa,
                                                    > > które masz zamiar użyć i wklejaj je we właściwym miejscu. Ale jeśli już s
                                                    > ię ba
                                                    > > wimy, to zacytuj moje wypowiedzi, które potwierdzałyby ów „szowiniz
                                                    > m i mizoginizm” ?
                                                    > > Czekam przebierając nogami, targany jednak obawą, że nie będziesz potrafi
                                                    > ł tego
                                                    > > uczynić :))
                                                    >
                                                    > Eniu niemoto parafialna , nawet gdyby nie znalazł co jest rzeczą wprost niemożl
                                                    > iwą to jak mi ino szepnie jedno słówko to ja mu podam kilkaset przykładów twoj
                                                    > ej parafiańszczyzny

                                                    Dzięki. :)
                                                    enrique dopiero co wypisywał szwonistyczne hasła w kierunku pocoo, a dwa wpisy dalej już o tym nie pamięta. Muszą się jakoś lepiej dogadywać w parafii, kto aktualnie korzysta z jego nicka i co wpisuje.
                                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 15:57
                                                    bookworm napisał:

                                                    Dzięki. :)
                                                    > enrique dopiero co wypisywał szwonistyczne hasła w kierunku pocoo, a dwa wpisy
                                                    > dalej już o tym nie pamięta. Muszą się jakoś lepiej dogadywać w parafii, kto ak
                                                    > tualnie korzysta z jego nicka i co wpisuje.

                                                    E tam , to cały czas ta sama gnida. To po prostu wyjątkowo załgany gałgan parafialny .Kiedyś o ile pamiętam to nawet chwalił się tym ze to na niego wymyślono przysłowie ; pluń świni w pysk a powie ci ze deszcz pada :)) Opisuje go to przysłowie idealnie :))
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 05.04.13, 00:58
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > grgkh napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > WW nie jest dogmatem.
                                                    > > > > WW to naukowy opis pewnego stanu w historii
                                                    > > > > Wszechświata.
                                                    > > > > Jeśli uda się go podważyć, to nauka go odrzuci.

                                                    > > > Jest dogmatem, ponieważ nie ma żadnego dowodu,
                                                    > > > że był to "samopał", a czy ów "opis" jest naukowy,
                                                    > > > czy pseudonaukowy, to tylko semantyka.
                                                    > >
                                                    > > WW nie SPOWODOWAŁ powstania wszechświata - to
                                                    > > opis stanu fizycznego jednego z etapów jego historii
                                                    > > oparty na modelu matematycznych jednej z teorii
                                                    > > opisującej go. To czysta matematyka.
                                                    >
                                                    > Matematyka, podobnie jak fizyka jest narzędziem (logicznym), które samo, z nicz
                                                    > ego nie powstało - są to narzędzia dane nam przez Boga,

                                                    Twojego boga? Opisujesz nieopisywalnego?

                                                    > abyśmy mogli poznawać rzeczywistość materialną,

                                                    Bawisz się w naukę? Próbujesz coś "logicznie" tłumaczyć?

                                                    > w której się poruszamy. Czyżbyś twierdził, że prawa ma
                                                    > tematyki i fizyki samoistnie wyłoniły się z chaosu ?

                                                    Nic nie twierdzę. Oczekuję, że podasz mi dowód, w jaki sposób Twój bóg wyłonił się z chaosu. O tym tu rozmawiamy. Najpierw musisz udowodnić, że istnieje Twój bóg, a inni bogowie nie istnieją.

                                                    > > Świat powstał bez przyczyny, a jego działanie opiera
                                                    > > się na matematycznym modelu. Teorie, które proponuje
                                                    > > nauka są tylko PROPOZYCJAMI. Nauka nie posługuje się
                                                    > > dogmatami czyli prawdami absolutnymi.
                                                    >
                                                    > Ponieważ nie do tego służy nauka.
                                                    > Tak, jak np. szkło powiększające nie mówi kto
                                                    > je skonstruował, kiedy i w jakim celu.
                                                    > Nic nie powstaje bez przyczyny - wszystko ma swoją przyczynę,

                                                    Dobrze mówisz - jaka jest przyczyna powstania boga?

                                                    > możemy jej chwilowo nie znać, ale ona jest.

                                                    Nie, jeśli jej nie znamy, to nie wiadomo, czy jakaś istnieje.

                                                    > > > Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa
                                                    > > > "hipotezy istnienia boga",
                                                    > >
                                                    > > I tak właśnie w tej chwili określiłeś przymiotnikiem
                                                    > > sam siebie - jesteś nierozsądny.
                                                    >
                                                    > Dlaczego ?

                                                    Bo "nie rozważasz hipotezy istnienia boga". Przyjmujesz ją jako prawdę bez dowodu. To jest nierozsądne.

                                                    > > Ja nie rozważam takiej hipotezy,
                                                    > > a Ty ją rozważasz i przyjąłeś bez dowodu za prawdziwą.
                                                    >
                                                    > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???

                                                    Nie rozważałeś? Tym bardziej absurdalnie wygląda przyjmowanie takich nierozważnych dogmatów.

                                                    > > Hipoteza istnienia boga jest Twoja i jeśli chcesz
                                                    > > ja traktować jako prawdę, powinieneś udowodnić to.
                                                    > > Brak dowodu to dowód na coś innego - że jesteś "nierozsądny".
                                                    >
                                                    > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)

                                                    Nie rozważałeś? To jednak nie jesteś wierzący?
                                                    Czy to nie jest schizofreniczne zachowanie?

                                                    > > > > > Toteż ja nigdy nie twierdziłem, że „bóg istnieje",
                                                    > > > >
                                                    > > > > Paranoja w Twoim wydaniu? :)
                                                    > > >
                                                    > > > To przecież ty dowodzisz, że masz jakąś paranoję
                                                    > > > na temat "boga" - ja próbuję (na razie bezskutecznie)
                                                    > > > wybić ci ją z chorego łba :))))
                                                    > >
                                                    > > Spokojnie, heniu... :)
                                                    > > Wykonujemy na tym forum pewne zadanie - wspólnie
                                                    > > czytelnikom "wybijamy z głowy" wiarę w jednego z bogów.
                                                    >
                                                    > Jestem jak zwykle bardzo spokojny - nie ma żadnych bogów.

                                                    To twierdzisz to, co ja, ateista.
                                                    Teraz jesteś ateistą - nie wierzysz w istnienie żadnego boga?

                                                    > > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,
                                                    > >
                                                    > > Jak zwykle niewiele wiesz i wciąż to podkreślasz. Zabawne.
                                                    >
                                                    > :) Trudno żebym znał twoje paranoje :)

                                                    :)
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 12:30
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > WW nie SPOWODOWAŁ powstania wszechświata - to
                                                    > > > opis stanu fizycznego jednego z etapów jego historii
                                                    > > > oparty na modelu matematycznych jednej z teorii
                                                    > > > opisującej go. To czysta matematyka.
                                                    > >
                                                    > > Matematyka, podobnie jak fizyka jest narzędziem (logicznym), które samo,
                                                    > > z niczego nie powstało - są to narzędzia dane nam przez Boga,
                                                    >
                                                    > Twojego boga? Opisujesz nieopisywalnego?

                                                    Przecież ja nie napisałem nic o jakimś bogu !

                                                    > > abyśmy mogli poznawać rzeczywistość materialną,
                                                    >
                                                    > Bawisz się w naukę? Próbujesz coś "logicznie" tłumaczyć?

                                                    Próbować, to ty możesz najwyżej zrobić kupę przy zatwardzeniu – logikę lepiej pozostaw starszym i mądrzejszym.

                                                    > > w której się poruszamy. Czyżbyś twierdził, że prawa
                                                    > > matematyki i fizyki samoistnie wyłoniły się z chaosu ?
                                                    >
                                                    > Nic nie twierdzę. Oczekuję, że podasz mi dowód, w jaki sposób Twój bóg wyłonił
                                                    > się z chaosu. O tym tu rozmawiamy. Najpierw musisz udowodnić, że istnieje Twój
                                                    > bóg, a inni bogowie nie istnieją.

                                                    Szkoda, że nic nie twierdzisz, na temat tego co ciekawi nas wszystkich, tylko chcesz rozprawiać o swoich fobiach dotyczących jakichś bogów, o których wielokrotnie cię zapewniałem, że nie istnieją.

                                                    > > Nic nie powstaje bez przyczyny - wszystko ma swoją przyczynę,
                                                    >
                                                    > Dobrze mówisz - jaka jest przyczyna powstania boga?

                                                    Nie wiem, ponieważ żadnego nie ma.

                                                    > > możemy jej chwilowo nie znać, ale ona jest.
                                                    >
                                                    > Nie, jeśli jej nie znamy, to nie wiadomo, czy jakaś istnieje.

                                                    Jeśli czegoś nie znamy, to przecież o tym nie rozprawiamy – chyba, że jesteśmy fantastami, jak ty, który wciąż bredzi o bogach, których nie zna :)

                                                    > > > > Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa
                                                    > > > > "hipotezy istnienia boga",
                                                    > > >
                                                    > > > I tak właśnie w tej chwili określiłeś przymiotnikiem
                                                    > > > sam siebie - jesteś nierozsądny.
                                                    > >
                                                    > > Dlaczego ?
                                                    >
                                                    > Bo "nie rozważasz hipotezy istnienia boga". Przyjmujesz ją jako prawdę bez dowo
                                                    > du. To jest nierozsądne.

                                                    A kiedy ja przyjąłem hipotezę istnienia boga ? Zacytuj moje zdanie, które to potwierdzi !

                                                    > > > Ja nie rozważam takiej hipotezy,
                                                    > > > a Ty ją rozważasz i przyjąłeś bez dowodu za prawdziwą.
                                                    > >
                                                    > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???
                                                    >
                                                    > Nie rozważałeś? Tym bardziej absurdalnie wygląda przyjmowanie takich nierozważn
                                                    > ych dogmatów.

                                                    Jakich dogmatów ?

                                                    > > > Hipoteza istnienia boga jest Twoja i jeśli chcesz
                                                    > > > ja traktować jako prawdę, powinieneś udowodnić to.
                                                    > > > Brak dowodu to dowód na coś innego - że jesteś "nierozsądny".
                                                    > >
                                                    > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    >
                                                    > Nie rozważałeś? To jednak nie jesteś wierzący?
                                                    > Czy to nie jest schizofreniczne zachowanie?

                                                    Czy ty nie jesteś wierzący, gdy matka mówi, że cię urodziła i biegniesz sprawdzić DNA ???

                                                    > > Jestem jak zwykle bardzo spokojny - nie ma żadnych bogów.
                                                    >
                                                    > To twierdzisz to, co ja, ateista.
                                                    > Teraz jesteś ateistą - nie wierzysz w istnienie żadnego boga?

                                                    A kto cię tam wie, czy jesteś ateistą – udowodnij to ?
                                                    Ja nie wierze w istnienie żadnego boga, ponieważ napisane jest w Biblii, że „wszyscy bogowie to demony” (w demony wierzę).

                                                    > > > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,
                                                    > > >
                                                    > > > Jak zwykle niewiele wiesz i wciąż to podkreślasz. Zabawne.
                                                    > >
                                                    > > :) Trudno żebym znał twoje paranoje :)
                                                    >
                                                    > :)

                                                    Znowu zatkało ?
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 18:02
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > grgkh napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > WW nie SPOWODOWAŁ powstania wszechświata - to
                                                    > > > > opis stanu fizycznego jednego z etapów jego historii
                                                    > > > > oparty na modelu matematycznych jednej z teorii
                                                    > > > > opisującej go. To czysta matematyka.
                                                    > > >
                                                    > > > Matematyka, podobnie jak fizyka jest narzędziem (logicznym), które
                                                    > samo,
                                                    > > > z niczego nie powstało - są to narzędzia dane nam przez Boga,
                                                    > >
                                                    > > Twojego boga? Opisujesz nieopisywalnego?
                                                    >
                                                    > Przecież ja nie napisałem nic o jakimś bogu !

                                                    Erystyczny unik? Nie wiesz, co odpowiedzieć i stosujesz wykręt? To przyznanie się do braku argumentu, więc znów ja miałem rację. :)

                                                    > > > abyśmy mogli poznawać rzeczywistość materialną,
                                                    > >
                                                    > > Bawisz się w naukę? Próbujesz coś "logicznie" tłumaczyć?
                                                    >
                                                    > Próbować, to ty możesz najwyżej zrobić kupę przy zatwardzeniu – logikę le
                                                    > piej pozostaw starszym i mądrzejszym.

                                                    Nadmiar emocji i brak argumentu? :)

                                                    > > > w której się poruszamy. Czyżbyś twierdził, że prawa
                                                    > > > matematyki i fizyki samoistnie wyłoniły się z chaosu ?
                                                    > >
                                                    > > Nic nie twierdzę. Oczekuję, że podasz mi dowód, w jaki sposób Twój bóg wy
                                                    > łonił
                                                    > > się z chaosu. O tym tu rozmawiamy. Najpierw musisz udowodnić, że istnieje
                                                    > Twój
                                                    > > bóg, a inni bogowie nie istnieją.
                                                    >
                                                    > Szkoda, że nic nie twierdzisz, na temat tego co ciekawi nas wszystkich, tylko c
                                                    > hcesz rozprawiać o swoich fobiach dotyczących jakichś bogów, o których wielokro
                                                    > tnie cię zapewniałem, że nie istnieją.

                                                    Znów unik i brak argumentu? :)

                                                    > > > Nic nie powstaje bez przyczyny - wszystko ma swoją przyczynę,
                                                    > >
                                                    > > Dobrze mówisz - jaka jest przyczyna powstania boga?
                                                    >
                                                    > Nie wiem, ponieważ żadnego nie ma.

                                                    I znów te sprzeczności? Wierzysz, nie wierzysz... Religia to ciąg matactw.

                                                    > > > możemy jej chwilowo nie znać, ale ona jest.
                                                    > >
                                                    > > Nie, jeśli jej nie znamy, to nie wiadomo, czy jakaś istnieje.
                                                    >
                                                    > Jeśli czegoś nie znamy, to przecież o tym nie rozprawiamy – chyba, że jes
                                                    > teśmy fantastami, jak ty, który wciąż bredzi o bogach, których nie zna :)

                                                    Dla innych ludzi oni istnieją, więc nie wolno Ci mówić, że ich nie ma.

                                                    > > > > > Zawsze twierdziłem, że nikt rozsądny nie rozważa
                                                    > > > > > "hipotezy istnienia boga",
                                                    > > > >
                                                    > > > > I tak właśnie w tej chwili określiłeś przymiotnikiem
                                                    > > > > sam siebie - jesteś nierozsądny.
                                                    > > >
                                                    > > > Dlaczego ?
                                                    > >
                                                    > > Bo "nie rozważasz hipotezy istnienia boga". Przyjmujesz ją jako prawdę be
                                                    > z dowo
                                                    > > du. To jest nierozsądne.
                                                    >
                                                    > A kiedy ja przyjąłem hipotezę istnienia boga ?
                                                    > Zacytuj moje zdanie, które to potwierdzi !

                                                    Jeśli nie przyjąłeś takiej hipotezy to jesteś ateistą, a o ateistach wyrażałeś się niepochlebnie. :) Uważaj, co piszesz.

                                                    > > > > Ja nie rozważam takiej hipotezy,
                                                    > > > > a Ty ją rozważasz i przyjąłeś bez dowodu za prawdziwą.
                                                    > > >
                                                    > > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnien
                                                    > ia boga" ???
                                                    > >
                                                    > > Nie rozważałeś? Tym bardziej absurdalnie wygląda przyjmowanie takich nier
                                                    > ozważn
                                                    > > ych dogmatów.
                                                    >
                                                    > Jakich dogmatów ?

                                                    Dogmat o istnieniu boga nazywanego imieniem Bóg. Śmieszne imię.

                                                    > > > > Hipoteza istnienia boga jest Twoja i jeśli chcesz
                                                    > > > > ja traktować jako prawdę, powinieneś udowodnić to.
                                                    > > > > Brak dowodu to dowód na coś innego - że jesteś "nierozsądny".
                                                    > > >
                                                    > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy, mało t
                                                    > ego - zawsze
                                                    > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > >
                                                    > > Nie rozważałeś? To jednak nie jesteś wierzący?
                                                    > > Czy to nie jest schizofreniczne zachowanie?
                                                    >
                                                    > Czy ty nie jesteś wierzący, gdy matka mówi, że cię urodziła i biegniesz sprawdz
                                                    > ić DNA ???

                                                    Wierzysz czy nie wierzysz?

                                                    > > > Jestem jak zwykle bardzo spokojny - nie ma żadnych bogów.
                                                    > >
                                                    > > To twierdzisz to, co ja, ateista.
                                                    > > Teraz jesteś ateistą - nie wierzysz w istnienie żadnego boga?
                                                    >
                                                    > A kto cię tam wie, czy jesteś ateistą – udowodnij to ?

                                                    A po co? To jest nieistotne, powiedziałem tylko dla przykładu i mogłem kłamać, czego Ty nie masz jak udowodnić. :)

                                                    > Ja nie wierze w istnienie żadnego boga, ponieważ napisane jest w Biblii, że 
                                                    > 222;wszyscy bogowie to demony” (w demony wierzę).

                                                    Aha, jak jest napisane, to już jest prawda, tak?

                                                    No to ja "piszę", że bóg nie istnieje. I to jest prawda napisana.

                                                    A w Biblii jest napisane, że Ewa została stworzona z żebra Adama ale kobiety mają inny kod genetyczny - różnica w chromosomie X i Y (wszyscy ludzie są potomkami Adama i Ewy?) więc Biblia kłamie.

                                                    Jeśli wszyscy ludzie nie są ich potomkami, to tych innych nie wolno obarczać grzechem pierworodnym, prawda? I wtedy pojawia się w innym miejscu kłamstwo.

                                                    Religia to zbiór kłamstw.

                                                    > > > > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz
                                                    > ,
                                                    > > > >
                                                    > > > > Jak zwykle niewiele wiesz i wciąż to podkreślasz. Zabawne.
                                                    > > >
                                                    > > > :) Trudno żebym znał twoje paranoje :)
                                                    > >
                                                    > > :)
                                                    >
                                                    > Znowu zatkało ?

                                                    Odkaszlnąłem i już odetkało. Ale ulga. :)
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 19:07
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Twojego boga? Opisujesz nieopisywalnego?
                                                    > >
                                                    > > Przecież ja nie napisałem nic o jakimś bogu !
                                                    >
                                                    > Erystyczny unik? Nie wiesz, co odpowiedzieć i stosujesz wykręt? To przyznanie s
                                                    > ię do braku argumentu, więc znów ja miałem rację. :)

                                                    To przecież ty nie potrafisz zrozumieć, że nie ma żadnych bogów - ci, którzy tak określają jakieś istoty mówią o demonach.
                                                    Jeśli będziesz mądrzejszy, logiczniejszy i bardziej rzeczowy, to z pewnością zrozumiesz moje argumenty, a dyskusja szybciej posunie się do przodu :)

                                                    > > > > abyśmy mogli poznawać rzeczywistość materialną,
                                                    > > >
                                                    > > > Bawisz się w naukę? Próbujesz coś "logicznie" tłumaczyć?
                                                    > >
                                                    > > Próbować, to ty możesz najwyżej zrobić kupę przy zatwardzeniu – logikę le
                                                    > > piej pozostaw starszym i mądrzejszym.
                                                    >
                                                    > Nadmiar emocji i brak argumentu? :)

                                                    Argumentów na co ?

                                                    > > > > w której się poruszamy. Czyżbyś twierdził, że prawa
                                                    > > > > matematyki i fizyki samoistnie wyłoniły się z chaosu ?
                                                    > > >
                                                    > > > Nic nie twierdzę. Oczekuję, że podasz mi dowód, w jaki sposób Twój bóg wyłonił
                                                    > > > się z chaosu. O tym tu rozmawiamy. Najpierw musisz udowodnić, że istnieje Twój
                                                    > > > bóg, a inni bogowie nie istnieją.
                                                    > >
                                                    > > Szkoda, że nic nie twierdzisz, na temat tego co ciekawi nas wszystkich, tylko
                                                    > > chcesz rozprawiać o swoich fobiach dotyczących jakichś bogów, o których wielokro
                                                    > > tnie cię zapewniałem, że nie istnieją.
                                                    >
                                                    > Znów unik i brak argumentu? :)

                                                    Argumentów na co ?

                                                    > > > > Nic nie powstaje bez przyczyny - wszystko ma swoją przyczynę,
                                                    > > >
                                                    > > > Dobrze mówisz - jaka jest przyczyna powstania boga?
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem, ponieważ żadnego nie ma.
                                                    >
                                                    > I znów te sprzeczności? Wierzysz, nie wierzysz... Religia to ciąg matactw.

                                                    Czyż kiedykolwiek twierdziłem inaczej, niż w powyższym swoim zdaniu - gdzież tu są jakieś moje rzekome sprzeczności ?

                                                    > > > > możemy jej chwilowo nie znać, ale ona jest.
                                                    > > >
                                                    > > > Nie, jeśli jej nie znamy, to nie wiadomo, czy jakaś istnieje.
                                                    > >
                                                    > > Jeśli czegoś nie znamy, to przecież o tym nie rozprawiamy – chyba, że jes
                                                    > > teśmy fantastami, jak ty, który wciąż bredzi o bogach, których nie zna :)
                                                    >
                                                    > Dla innych ludzi oni istnieją, więc nie wolno Ci mówić, że ich nie ma.

                                                    :) Ty jednak cierpisz na jakąś chorobę psychiczną (podejrzewałem już dawno, że jest to przeniesienie) - przecież to właśnie ty, a nie ja bredzisz o jakichś bogach - ja cię wciąż przekonuję, że żadnych nie ma :))))

                                                    > > A kiedy ja przyjąłem hipotezę istnienia boga ?
                                                    > > Zacytuj moje zdanie, które to potwierdzi !
                                                    >
                                                    > Jeśli nie przyjąłeś takiej hipotezy to jesteś ateistą, a o ateistach wyrażałeś
                                                    > się niepochlebnie. :) Uważaj, co piszesz.

                                                    :) Przecież to właśnie jedynie ateiści przyjmują "hipotezę istnienia boga" i próbują dowodzić, że żadnego nie ma, czym wyważają jedynie otwarte drzwi, ponieważ faktycznie żadnego nie ma, a ci którzy sądzą inaczej mówią o demonach. Żaden wierzący, ani naukowiec takich absurdalnych hipotez nie stawia :))))

                                                    > > > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???
                                                    > > >
                                                    > > > Nie rozważałeś? Tym bardziej absurdalnie wygląda przyjmowanie takich nierozważn
                                                    > > > ych dogmatów.
                                                    > >
                                                    > > Jakich dogmatów ?
                                                    >
                                                    > Dogmat o istnieniu boga nazywanego imieniem Bóg. Śmieszne imię.

                                                    :) Znowu przypisujesz mi coś, czego nigdy nie powiedziałem :)

                                                    > > > > > Hipoteza istnienia boga jest Twoja i jeśli chcesz
                                                    > > > > > ja traktować jako prawdę, powinieneś udowodnić to.
                                                    > > > > > Brak dowodu to dowód na coś innego - że jesteś "nierozs
                                                    > ądny".
                                                    > > > >
                                                    > > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem takiej hipotezy,
                                                    > mało t
                                                    > > ego - zawsze
                                                    > > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > > >
                                                    > > > Nie rozważałeś? To jednak nie jesteś wierzący?
                                                    > > > Czy to nie jest schizofreniczne zachowanie?
                                                    > >
                                                    > > Czy ty nie jesteś wierzący, gdy matka mówi, że cię urodziła i biegniesz sprawdzić DNA ???
                                                    >
                                                    > Wierzysz czy nie wierzysz?

                                                    W co ? - że moja matka jest matką biologiczną ?

                                                    > > A kto cię tam wie, czy jesteś ateistą – udowodnij to ?
                                                    >
                                                    > A po co? To jest nieistotne, powiedziałem tylko dla przykładu i mogłem kłamać,
                                                    > czego Ty nie masz jak udowodnić. :)

                                                    To jest bardzo istotne, wręcz fundamentalne dla naszej dyskusji, ponieważ uwiarygodni twoje deklaracje. To, że kłamiesz dowodzę nieustannie :))))

                                                    > > Ja nie wierze w istnienie żadnego boga, ponieważ napisane jest w Biblii, że 
                                                    > > 222;wszyscy bogowie to demony” (w demony wierzę).
                                                    >
                                                    > Aha, jak jest napisane, to już jest prawda, tak?

                                                    Jeśli napisane to jest w Biblii, poparte dowodami, zeznaniami i relacjami wielu świadków, którym nie dowiedziono nigdy kłamstwa - to tak, to już jest prawda.

                                                    > No to ja "piszę", że bóg nie istnieje. I to jest prawda napisana.

                                                    :) Nic odkrywczego nie napisałeś - ja to ci mówię cały czas :)))

                                                    > A w Biblii jest napisane, że Ewa została stworzona z żebra Adama ale kobiety ma
                                                    > ją inny kod genetyczny - różnica w chromosomie X i Y (wszyscy ludzie są potomka
                                                    > mi Adama i Ewy?) więc Biblia kłamie.

                                                    Niewiele rozumiesz, a jeszcze mniej wiesz. Skoro mężczyźni różnią się od kobiet, to siłą rzeczy muszą mieś inny kod genetyczny. Jedynie Bóg mógł zróżnicować płeć - trudno przypuścić, że istoty żywe same ni z tego ni z owego się podzieliły na samców i samice - ktoś musiał zostać stworzony wcześniej, a czy z żebra - dlaczego nie ?
                                                    Co było wcześniej - jajko, czy kura ?

                                                    > Jeśli wszyscy ludzie nie są ich potomkami, to tych innych nie wolno obarczać gr
                                                    > zechem pierworodnym, prawda? I wtedy pojawia się w innym miejscu kłamstwo.

                                                    A kto twierdzi, że ludzie nie pochodzą od Adama i Ewy ?

                                                    > Religia to zbiór kłamstw.

                                                    To przecież ty, za innymi ateistami wciąż kłamiesz - wypływa to zwykle z głupoty, lub niewiedzy, albo jednego i drugiego razem :)

                                                    > > > > > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Jak zwykle niewiele wiesz i wciąż to podkreślasz. Zabawne.
                                                    > > > >
                                                    > > > > :) Trudno żebym znał twoje paranoje :)
                                                    > > >
                                                    > > > :)
                                                    > >
                                                    > > Znowu zatkało ?
                                                    >
                                                    > Odkaszlnąłem i już odetkało. Ale ulga. :)

                                                    :) Ostrożnie łykaj tabletki !
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 20:11
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:

                                                    > > enrque111 napisał:

                                                    > To przecież ty nie potrafisz zrozumieć, że nie ma żadnych bogów
                                                    > - ci, którzy tak określają jakieś istoty mówią o demonach.
                                                    > Jeśli będziesz mądrzejszy, logiczniejszy i bardziej rzeczowy, to z pewnością
                                                    > zrozumiesz moje argumenty, a dyskusja szybciej posunie się do przodu :)

                                                    > Argumentów na co ?

                                                    :) Mam Ci wytłumaczyć, bo słabo kojarzysz?
                                                    Nie mam teraz czasu, przyjacielu. Następnym razem, może...

                                                    > > > > Dobrze mówisz - jaka jest przyczyna powstania boga?

                                                    > > > Nie wiem, ponieważ żadnego nie ma.

                                                    > > I znów te sprzeczności? Wierzysz, nie wierzysz... Religia to ciąg matactw.

                                                    > Czyż kiedykolwiek twierdziłem inaczej, niż w powyższym swoim zdaniu - gdzież tu
                                                    > są jakieś moje rzekome sprzeczności ?

                                                    Jaka jest przyczyna powstania Twojego boga?

                                                    > > Dla innych ludzi oni istnieją, więc nie wolno Ci mówić, że ich nie ma.
                                                    >
                                                    > :) Ty jednak cierpisz na jakąś chorobę psychiczną (podejrzewałem już dawno, że
                                                    > jest to przeniesienie) - przecież to właśnie ty, a nie ja bredzisz o jakichś bo
                                                    > gach - ja cię wciąż przekonuję, że żadnych nie ma :))))

                                                    Twierdzisz, że dla innych ludzi nie istnieją inni bogowie? :)

                                                    > :) Przecież to właśnie jedynie ateiści przyjmują "hipotezę istnienia boga"
                                                    > i próbują dowodzić, że żadnego nie ma, czym wyważają jedynie otwarte drzwi,
                                                    > ponieważ faktycznie żadnego nie ma, a ci którzy sądzą inaczej mówią o demonach.
                                                    > Żaden wierzący, ani naukowiec takich absurdalnych hipotez nie stawia :))))

                                                    Ateiści IGNORUJĄ hipotezę istnienia boga. O jakości tej hipotezy rozmawiają LUDZIE. Każdy może to robić, czegoś dowodzić lub nie. Rozmowa o hipotezie istnienia boga jest teistyczna.

                                                    > > > > > Przedstaw dowód na to, że kiedykolwiek
                                                    > > > > > rozważałem "hipotezę istnienia boga" ???
                                                    > > > >
                                                    > > > > Nie rozważałeś? Tym bardziej absurdalnie wygląda
                                                    > > > > przyjmowanie takich nierozważnych dogmatów.
                                                    > > >
                                                    > > > Jakich dogmatów ?
                                                    > >
                                                    > > Dogmat o istnieniu boga nazywanego imieniem Bóg. Śmieszne imię.
                                                    >
                                                    > :) Znowu przypisujesz mi coś, czego nigdy nie powiedziałem :)

                                                    Wiem, masz problem identyfikacyjny. Idziesz w zaparte.
                                                    Ciekawe, dokąd Cię to doprowadzi?

                                                    > > > > > > Hipoteza istnienia boga jest Twoja i jeśli chcesz ja
                                                    > > > > > > traktować jako prawdę, powinieneś udowodnić to.
                                                    > > > > > > Brak dowodu to dowód na coś innego - że jesteś
                                                    > > > > > > "nierozsądny".

                                                    > > > > > Kłamiesz. Nigdy nie miałem i nie rozważałem
                                                    > > > > > takiej hipotezy, mało tego - zawsze
                                                    > > > > > cię wyśmiewałem, że ty próbujesz ją rozważać :)
                                                    > > > >
                                                    > > > > Nie rozważałeś? To jednak nie jesteś wierzący?
                                                    > > > > Czy to nie jest schizofreniczne zachowanie?
                                                    > > >
                                                    > > > Czy ty nie jesteś wierzący, gdy matka mówi, że cię
                                                    > > > urodziła i biegniesz sprawdzić DNA ???
                                                    > >
                                                    > > Wierzysz czy nie wierzysz?
                                                    >
                                                    > W co ? - że moja matka jest matką biologiczną ?

                                                    Znów jakaś biegunka myśli, weź się za siebie, przyjacielu, bo źle się to skończy. Może jakieś witaminy?

                                                    Do tematu: Wierzysz w boga czy nie wierzysz?

                                                    Choć tak sobie myślę, że to bez sensu. Nie podołałeś dotąd odpowiedzi na to pytanie, to chyba i dalej nie dasz rady. Ostatnia - pewnie - szansa, śmiało, próbuj.

                                                    > > > A kto cię tam wie, czy jesteś ateistą – udowodnij to ?
                                                    > >
                                                    > > A po co? To jest nieistotne, powiedziałem tylko
                                                    > > dla przykładu i mogłem kłamać,
                                                    > > czego Ty nie masz jak udowodnić. :)
                                                    >
                                                    > To jest bardzo istotne, wręcz fundamentalne dla naszej dyskusji, ponieważ uwiar
                                                    > ygodni twoje deklaracje. To, że kłamiesz dowodzę nieustannie :))))

                                                    I tak nie będziesz wiedział, czy nie skłamałem, prawda? Takie deklaracje nic nie dają.

                                                    Sprawdzamy tu tylko logiczną zgodność dwóch kolejnych deklaracji. W tym przypadku Twoich. To fundamentalne dla naszej dyskusji, w której staliśmy się przyjaciółmi. Tak nas do siebie zbliżyła. :)

                                                    > > > Ja nie wierze w istnienie żadnego boga,
                                                    > > > ponieważ napisane jest w Biblii, że 
                                                    > > > "wszyscy bogowie to demony” (w demony wierzę).

                                                    Wierzysz w demony, hm... - "satanista" jakiś, czy co? A w boga nie wierzysz?

                                                    Będę miał przyjaciela satanistę. To pierwszy.

                                                    > > Aha, jak jest napisane, to już jest prawda, tak?
                                                    >
                                                    > Jeśli napisane to jest w Biblii, poparte dowodami, zeznaniami i relacjami wielu
                                                    > świadków, którym nie dowiedziono nigdy kłamstwa - to tak, to już jest prawda.

                                                    Ale w Biblii są kłamstwa. Np. to z Adamem i Ewą i ich kodem DNA (chromosomy X i Y, przypomnę Ci).

                                                    Ten, kto zapisał w Biblii tę informację kłamał i właśnie dowiodłem tego.

                                                    > > No to ja "piszę", że bóg nie istnieje. I to jest prawda napisana.
                                                    >
                                                    > :) Nic odkrywczego nie napisałeś - ja to ci mówię cały czas :)))

                                                    Również bóg o imieniu Bóg nie istnieje, co mówisz cały czas. :)))

                                                    > > A w Biblii jest napisane, że Ewa została stworzona z żebra
                                                    > > Adama ale kobiety mają inny kod genetyczny - różnica
                                                    > > w chromosomie X i Y (wszyscy ludzie są potomkami Adama
                                                    > > i Ewy?) więc Biblia kłamie.
                                                    >
                                                    > Niewiele rozumiesz, a jeszcze mniej wiesz. Skoro mężczyźni różnią się od kobiet
                                                    > , to siłą rzeczy muszą mieś inny kod genetyczny.

                                                    Nie. Żebro Adama musiało mieć IDENTYCZNY kod genetyczny - wersja męska. Jeśli bóg zmienił kod genetyczny to już nie był to ten sam materiał i stworzył Ewę od zera, z czegoś innego. Wtedy Biblia kłamie.

                                                    > Jedynie Bóg mógł zróżnicować p
                                                    > łeć - trudno przypuścić, że istoty żywe same ni z tego ni z owego się podzielił
                                                    > y na samców i samice - ktoś musiał zostać stworzony wcześniej, a czy z żebra -
                                                    > dlaczego nie ?
                                                    > Co było wcześniej - jajko, czy kura ?

                                                    Oczywiście, że jajko. Nie znasz historii ewolucji gatunków?

                                                    Ale to pytanie nie na temat.

                                                    Tu chodzi wyłącznie o kłamstwo w Biblii. Bóg nie mógł stworzyć Ewy z materiału biologicznego Adama.

                                                    > > Jeśli wszyscy ludzie nie są ich potomkami,
                                                    > > to tych innych nie wolno obarczać grzechem
                                                    > > pierworodnym, prawda? I wtedy pojawia się
                                                    > > w innym miejscu kłamstwo.
                                                    >
                                                    > A kto twierdzi, że ludzie nie pochodzą od Adama i Ewy ?

                                                    Genetyka. Nauka. Logika.

                                                    To jak to jest z tą odpowiedzialnością zbiorową tych, którzy nie są potomkami Adama i Ewy?

                                                    A jak to jest z kazirodztwem, które wymyślił bóg po to, by go jednocześnie zakazać? A może nie zakazywał? Oświeć mnie, bo nie znam tej religii aż tak dobrze. Zakazane to jest czy nie?

                                                    > > Religia to zbiór kłamstw.
                                                    >
                                                    > To przecież ty, za innymi ateistami wciąż kłamiesz -
                                                    > wypływa to zwykle z głupoty, lub niewiedzy,
                                                    > albo jednego i drugiego razem :)

                                                    Nie, jak tylko zadaję pytania. Tobie. I wynika z tego, że wciąż kłamiesz broniąc religijnych dogmatów.

                                                    Razem obnażymy tu całą prawdę o Biblii. :) Jak para prawdziwych przyjaciół połączonych wspólnym celem.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 22:42
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Argumentów na co ?
                                                    >
                                                    > :) Mam Ci wytłumaczyć, bo słabo kojarzysz?
                                                    > Nie mam teraz czasu, przyjacielu. Następnym razem, może...

                                                    Zawsze miałem cierpliwość dla ułomnych ...

                                                    > > Czyż kiedykolwiek twierdziłem inaczej, niż w powyższym swoim zdaniu - gdzież tu
                                                    > > są jakieś moje rzekome sprzeczności ?
                                                    >
                                                    > Jaka jest przyczyna powstania Twojego boga?

                                                    Nie odpowiadasz na pytania i powracasz do swoich wcześniejszych fobii, co trudno jest wyjaśnić brakiem czasu, którym starałeś się wykpić powyżej :)

                                                    > > > Dla innych ludzi oni istnieją, więc nie wolno Ci mówić, że ich nie
                                                    > ma.
                                                    > >
                                                    > > :) Ty jednak cierpisz na jakąś chorobę psychiczną (podejrzewałem już dawno, że
                                                    > > jest to przeniesienie) - przecież to właśnie ty, a nie ja bredzisz o jakichś bo
                                                    > > gach - ja cię wciąż przekonuję, że żadnych nie ma :))))
                                                    >
                                                    > Twierdzisz, że dla innych ludzi nie istnieją inni bogowie? :)

                                                    Nigdy tak nie twierdziłem.

                                                    > > :) Przecież to właśnie jedynie ateiści przyjmują "hipotezę istnienia boga"
                                                    > > i próbują dowodzić, że żadnego nie ma, czym wyważają jedynie otwarte drzwi,
                                                    > > ponieważ faktycznie żadnego nie ma, a ci którzy sądzą inaczej mówią o demonach.
                                                    > > Żaden wierzący, ani naukowiec takich absurdalnych hipotez nie stawia :))))
                                                    >
                                                    > Ateiści IGNORUJĄ hipotezę istnienia boga. O jakości tej hipotezy rozmawiają LUD
                                                    > ZIE. Każdy może to robić, czegoś dowodzić lub nie. Rozmowa o hipotezie istnieni
                                                    > a boga jest teistyczna.

                                                    :) Czyżby ateiści i LUDZIE to różne istoty ??? No, no, no, czegóż to ja się dowiaduję - opowiedz coś o tym więcej ? :)))))))))

                                                    > > :) Znowu przypisujesz mi coś, czego nigdy nie powiedziałem :)
                                                    >
                                                    > Wiem, masz problem identyfikacyjny. Idziesz w zaparte.
                                                    > Ciekawe, dokąd Cię to doprowadzi?

                                                    Nie mam żadnych problemów, to ty wciąż je masz, a z pewnością już fobię na temat "bogów".

                                                    > > > > Czy ty nie jesteś wierzący, gdy matka mówi, że cię
                                                    > > > > urodziła i biegniesz sprawdzić DNA ???
                                                    > > >
                                                    > > > Wierzysz czy nie wierzysz?
                                                    > >
                                                    > > W co ? - że moja matka jest matką biologiczną ?
                                                    >
                                                    > Znów jakaś biegunka myśli, weź się za siebie, przyjacielu, bo źle się to skończ
                                                    > y. Może jakieś witaminy?

                                                    Trzymam się wciąż tematu i logicznego następstwa wypowiedzi, to ty się miotasz.

                                                    > Do tematu: Wierzysz w boga czy nie wierzysz?

                                                    Wielokrotnie pisałem, że żadnych bogów nie ma, więc jak mam w nich wierzyć ? To raczej ty wierzysz w bogów, gdyż wciąż o nich rozprawiasz i w tej swojej manii nie rozumiesz, co do ciebie piszę.

                                                    > Choć tak sobie myślę, że to bez sensu. Nie podołałeś dotąd odpowiedzi na to pyt
                                                    > anie, to chyba i dalej nie dasz rady. Ostatnia - pewnie - szansa, śmiało, próbuj.

                                                    Poczytaj sobie wszystkie wpisy, gdzie zadawałeś to samo pytanie i znajdź choćby jedną moją odpowiedź, w której jasno na nie nie odpowiadam ??? ........ czekam na link, przebierając nogami z niecierpliwości :))))

                                                    > > > > A kto cię tam wie, czy jesteś ateistą – udowodnij to ?
                                                    > > >
                                                    > > > A po co? To jest nieistotne, powiedziałem tylko
                                                    > > > dla przykładu i mogłem kłamać,
                                                    > > > czego Ty nie masz jak udowodnić. :)
                                                    > >
                                                    > > To jest bardzo istotne, wręcz fundamentalne dla naszej dyskusji, ponieważ
                                                    > uwiar
                                                    > > ygodni twoje deklaracje. To, że kłamiesz dowodzę nieustannie :))))
                                                    >
                                                    > I tak nie będziesz wiedział, czy nie skłamałem, prawda? Takie deklaracje nic nie dają.

                                                    Również nasza dyskusja w takim razie niewiele daje ..... chyba, że chcesz utwierdzić potencjalnych czytelników (bo mnie już dawno o tym wiadomo), że jednak powiedzenie "głupi, jak ateista" jest pełne głębokiej słuszności :)

                                                    > Sprawdzamy tu tylko logiczną zgodność dwóch kolejnych deklaracji. W tym przypad
                                                    > ku Twoich. To fundamentalne dla naszej dyskusji, w której staliśmy się przyjaci
                                                    > ółmi. Tak nas do siebie zbliżyła. :)

                                                    :) Już się ślinię na myśl o twojej smakowitej logice :)

                                                    > > > > Ja nie wierze w istnienie żadnego boga,
                                                    > > > > ponieważ napisane jest w Biblii, że 
                                                    > > > > "wszyscy bogowie to demony” (w demony wierzę).
                                                    >
                                                    > Wierzysz w demony, hm... - "satanista" jakiś, czy co? A w boga nie wierzysz?

                                                    Powinieneś "liznąć" nieco religii - katechizm dla uczniów szkoły podstawowej na początek byłby najodpowiedniejszy na twoją indolencję.

                                                    > Będę miał przyjaciela satanistę. To pierwszy.

                                                    Twoje deklaracje przyjaźni zaczynają mnie niepokoić - chyba lepiej nie odwracać się do ciebie tyłem :)

                                                    > > > Aha, jak jest napisane, to już jest prawda, tak?
                                                    > >
                                                    > > Jeśli napisane to jest w Biblii, poparte dowodami, zeznaniami i relacjamiwielu
                                                    > > świadków, którym nie dowiedziono nigdy kłamstwa - to tak, to już jest prawda.
                                                    >
                                                    > Ale w Biblii są kłamstwa. Np. to z Adamem i Ewą i ich kodem DNA (chromosomy X i
                                                    > Y, przypomnę Ci).

                                                    Przypominam ci więc, że już na to udzieliłem odpowiedzi ....... zapomniałeś, czy czytasz tylko swoje teksty ?

                                                    > Ten, kto zapisał w Biblii tę informację kłamał i właśnie dowiodłem tego.

                                                    Niczego nie dowiodłeś, poza własną głupotą :)

                                                    > > > No to ja "piszę", że bóg nie istnieje. I to jest prawda napisana.
                                                    > >
                                                    > > :) Nic odkrywczego nie napisałeś - ja to ci mówię cały czas :)))
                                                    >
                                                    > Również bóg o imieniu Bóg nie istnieje, co mówisz cały czas. :)))

                                                    Tak, nie ma takiego imienia.

                                                    > > > A w Biblii jest napisane, że Ewa została stworzona z żebra
                                                    > > > Adama ale kobiety mają inny kod genetyczny - różnica
                                                    > > > w chromosomie X i Y (wszyscy ludzie są potomkami Adama
                                                    > > > i Ewy?) więc Biblia kłamie.
                                                    > >
                                                    > > Niewiele rozumiesz, a jeszcze mniej wiesz. Skoro mężczyźni różnią się od kobiet
                                                    > > , to siłą rzeczy muszą mieś inny kod genetyczny.
                                                    >
                                                    > Nie. Żebro Adama musiało mieć IDENTYCZNY kod genetyczny - wersja męska. Jeśli b
                                                    > óg zmienił kod genetyczny to już nie był to ten sam materiał i stworzył Ewę od
                                                    > zera, z czegoś innego. Wtedy Biblia kłamie.

                                                    Żebro z pewnością miało ten sam kod genetyczny, ale z chwilą ukształtowania kobiety, kod musiał ulec zmianie, czego dowód sam przytoczyłeś. Nawet ojciec z synem różnią się kodem genetycznym, a cóż dopiero mężczyzna z kobietą.

                                                    > > Jedynie Bóg mógł zróżnicować p
                                                    > > łeć - trudno przypuścić, że istoty żywe same ni z tego ni z owego się podzielił
                                                    > > y na samców i samice - ktoś musiał zostać stworzony wcześniej, a czy z żebra -
                                                    > > dlaczego nie ?
                                                    > > Co było wcześniej - jajko, czy kura ?
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że jajko. Nie znasz historii ewolucji gatunków?

                                                    A, któż zniósł owo jajko ?

                                                    > Ale to pytanie nie na temat.

                                                    Jak najbardziej na temat, ponieważ można odnieść to do wszystkich istot żywych, w tym ludzi.

                                                    > Tu chodzi wyłącznie o kłamstwo w Biblii. Bóg nie mógł stworzyć Ewy z materiału
                                                    > biologicznego Adama.

                                                    Pomijając już fakt, że Bóg, który stworzył Wszechświat - wszystkie rzeczy widzialne i niewidzialne, to tym bardziej mógł wykorzystać "materiał biologiczny" mężczyzny by stworzyć kobietę. Nawet dziś naukowcy, jeśli chcą stworzyć "nową bakterię", materiał biologiczny biorą z już istniejących.

                                                    > > A kto twierdzi, że ludzie nie pochodzą od Adama i Ewy ?
                                                    >
                                                    > Genetyka. Nauka. Logika.

                                                    Nic z tych rzeczy, wręcz przeciwnie.

                                                    > To jak to jest z tą odpowiedzialnością zbiorową tych, którzy nie są potomkami A
                                                    > dama i
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 23:45
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:

                                                    > Nie odpowiadasz na pytania

                                                    Jaka jest przyczyna powstania Twojego boga?

                                                    > > > > Dla innych ludzi oni istnieją,
                                                    > > > > więc nie wolno Ci mówić, że ich nie ma.

                                                    > > > :) Ty jednak cierpisz (...)

                                                    > > Twierdzisz, że dla innych ludzi nie istnieją inni bogowie? :)

                                                    > Nigdy tak nie twierdziłem.

                                                    To i Twój bóg istnieje tylko dla Ciebie.

                                                    > > Ateiści IGNORUJĄ hipotezę istnienia boga.
                                                    > > O jakości tej hipotezy rozmawiają LUDZIE.
                                                    > > Każdy może to robić, czegoś dowodzić lub nie.
                                                    > > Rozmowa o hipotezie istnienia boga jest teistyczna.

                                                    > :) Czyżby ateiści i LUDZIE to różne istoty ??? No, no, no, czegóż
                                                    > to ja się dowiaduję - opowiedz coś o tym więcej ? :)))))))))

                                                    Ateiści IGNORUJĄ hipotezę istnienia boga.
                                                    O jakości tej hipotezy rozmawiają LUDZIE.
                                                    Każdy może to robić, czegoś dowodzić lub nie.
                                                    Rozmowa o hipotezie istnienia boga jest teistyczna.

                                                    > > Wierzysz w boga czy nie wierzysz?

                                                    > Wielokrotnie pisałem, że żadnych bogów nie ma,

                                                    To nie wierzysz. Jesteś ateistą. :)

                                                    > Również nasza dyskusja w takim razie niewiele daje .....

                                                    Daje bardzo dużo. Pokazuje sposób myślenia każdego z nas.

                                                    > :) Już się ślinię na myśl o twojej smakowitej logice :)

                                                    Niesmaczne.

                                                    > > > > > Ja nie wierze w istnienie żadnego boga,
                                                    > > > > > ponieważ napisane jest w Biblii, że
                                                    > > > > > "wszyscy bogowie to demony” (w demony wierzę).

                                                    > > Wierzysz w demony, hm... - "satanista" jakiś, czy co?
                                                    > > A w boga nie wierzysz?

                                                    > Powinieneś "liznąć" nieco religii - katechizm dla uczniów szkoły podstawowej na
                                                    > początek byłby najodpowiedniejszy na twoją indolencję.

                                                    Masz do wyboru, powiedzieć, że wierzysz w boga lub wybrać deklarację, że jesteś ateistą. Co wybierasz?

                                                    > > Będę miał przyjaciela satanistę. To pierwszy.

                                                    > Twoje deklaracje przyjaźni zaczynają mnie niepokoić - chyba lepiej nie odwracać
                                                    > się do ciebie tyłem :)

                                                    Nie imputuj. Jesteś ateistą i satanistą jednocześnie? Czy na zmianę, co drugi dzień?

                                                    > > Ale w Biblii są kłamstwa.
                                                    > > Np. to z Adamem i Ewą i ich kodem DNA
                                                    > > (chromosomy X i Y, przypomnę Ci).

                                                    > Przypominam ci więc, że już na to udzieliłem odpowiedzi ....... zapomniałeś, cz
                                                    > y czytasz tylko swoje teksty ?

                                                    Twoja odpowiedź była fałszywa. Mówiłeś, że Biblia nie kłamie, a ja udowadniam właśnie, że jednak kłamie.

                                                    > > Ten, kto zapisał w Biblii tę informację kłamał i właśnie dowiodłem tego.

                                                    > Niczego nie dowiodłeś, poza własną głupotą :)

                                                    Nie ma kontrargumentu więc potwierdzasz, że Biblia kłamie.

                                                    Dziękuję. :)

                                                    > > > > No to ja "piszę", że bóg nie istnieje.
                                                    > > > > I to jest prawda napisana.

                                                    > > > :) Nic odkrywczego nie napisałeś - ja to ci mówię cały czas :)))

                                                    > > Również bóg o imieniu Bóg nie istnieje, co mówisz cały czas. :)))

                                                    > Tak, nie ma takiego imienia.

                                                    Nie zbaczaj z tematu. Właśnie dowiedliśmy, że słowo napisane nie musi być prawdziwe. To był Twój koronny argument, ze Biblia jest napisana. No to go obaliliśmy wspólnie.

                                                    Dziękuję.

                                                    > > > > A w Biblii jest napisane, że Ewa została stworzona z żebra
                                                    > > > > Adama ale kobiety mają inny kod genetyczny - różnica
                                                    > > > > w chromosomie X i Y (wszyscy ludzie są potomkami Adama
                                                    > > > > i Ewy?) więc Biblia kłamie.

                                                    > > > Niewiele rozumiesz, a jeszcze mniej wiesz.
                                                    > > > Skoro mężczyźni różnią się od kobiet, to siłą
                                                    > > > rzeczy muszą mieś inny kod genetyczny.

                                                    Inny kod genetyczny, heniu.
                                                    Ewa nie mogła być "zrobiona" z żebra Adama. Biblia kłamie.

                                                    > > Nie. Żebro Adama musiało mieć IDENTYCZNY
                                                    > > kod genetyczny - wersja męska. Jeśli bóg
                                                    > > zmienił kod genetyczny to już nie był to ten
                                                    > > sam materiał i stworzył Ewę od
                                                    > > zera, z czegoś innego. Wtedy Biblia kłamie.

                                                    > Żebro z pewnością miało ten sam kod genetyczny, ale z chwilą ukształtowania kob
                                                    > iety, kod musiał ulec zmianie, czego dowód sam przytoczyłeś. Nawet ojciec z syn
                                                    > em różnią się kodem genetycznym, a cóż dopiero mężczyzna z kobietą.

                                                    Tyle, że po zmianie jest to już INNY materiał. O pochodzeniu materiału tego typu decyduje genotyp. Nie wiesz tego? Po co brać i zmieniać na "coś innego". To absurd. Ten bóg jest jakiś głupi. Wydłubał Adamowi żebro, żeby z niego nie skorzystać? Mógł zrobić od zera. Nie potrafił?

                                                    Biblia to bajka. To ściema.

                                                    > > > Jedynie Bóg mógł zróżnicować płeć

                                                    Tego nie kwestionuję. Tylko dlaczego w Biblii jest napisane, że wziął żebro? Nie mógł stworzyć od zera? Chyba mógł. Ale jednak oparł się na tym żebrze – stworzył Ewę Z NIEGO. I to jest fałsz. Biorąc żebro musiał wykorzystać ten sam kod.

                                                    > > > Co było wcześniej - jajko, czy kura ?

                                                    > > Oczywiście, że jajko. Nie znasz historii ewolucji gatunków?

                                                    > A, któż zniósł owo jajko ?


                                                    Jakiś gadopodobny praptak? Tak podejrzewam.

                                                    > > Ale to pytanie nie na temat.

                                                    > Jak najbardziej na temat, ponieważ można odnieść to do wszystkich istot żywych,
                                                    > w tym ludzi.

                                                    Nie ma związku z poprzednim pytaniem o kod genetyczny Adama i Ewy.

                                                    > > Tu chodzi wyłącznie o kłamstwo w Biblii. Bóg nie mógł stworzyć Ewy z mate
                                                    > > riału biologicznego Adama.

                                                    > Bóg, (...) mógł wykorzystać "materiał biologiczny" mężczyzny by stworzyć kobietę.

                                                    Tylko PO CO? Ludzie potrafią stworzyć wirusa poczynając od atomów, a bóg nie umiał? Po co ściemniał, że wykorzystał żebro? Zabrakło mu tych atomów?

                                                    A może chodzi Ci o ewolucję? To dobre. Tak – potwierdzasz oględnie, że poszczególne organizmy pochodzą od wspólnego przodka. Prawda? Dobre i to.

                                                    Ale Biblia i tak kłamie, bo nie jest to w Biblii dosłownie napisane i kolejność jest coś nie bardzo zachowana.

                                                    > > > A kto twierdzi, że ludzie nie pochodzą od Adama i Ewy ?

                                                    > > Genetyka. Nauka. Logika.

                                                    > Nic z tych rzeczy, wręcz przeciwnie.

                                                    No to skąd się wzięła różnorodność genetyczna naszego gatunku – jego pula genowa?

                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 14:39
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie odpowiadasz na pytania
                                                    >
                                                    > Jaka jest przyczyna powstania Twojego boga?

                                                    Wielokrotnie odpowiadałem: Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                    > > > Twierdzisz, że dla innych ludzi nie istnieją inni bogowie? :)
                                                    >
                                                    > > Nigdy tak nie twierdziłem.
                                                    >
                                                    > To i Twój bóg istnieje tylko dla Ciebie.

                                                    Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                    > > > Ateiści IGNORUJĄ hipotezę istnienia boga.
                                                    > > > O jakości tej hipotezy rozmawiają LUDZIE.
                                                    > > > Każdy może to robić, czegoś dowodzić lub nie.
                                                    > > > Rozmowa o hipotezie istnienia boga jest teistyczna.
                                                    >
                                                    > > :) Czyżby ateiści i LUDZIE to różne istoty ??? No, no, no, czegóż
                                                    > > to ja się dowiaduję - opowiedz coś o tym więcej ? :)))))))))
                                                    >
                                                    > Ateiści IGNORUJĄ hipotezę istnienia boga.

                                                    :) Nic podobnego – twój przykład jest koronnym na to dowodem :)))

                                                    > O jakości tej hipotezy rozmawiają LUDZIE.

                                                    Pod warunkiem, że są naukowcami i dążą metodami naukowymi do weryfikacji swojej hipotezy. Podaj przykład takich ludzi, którzy w ten sposób postępują ???

                                                    > Każdy może to robić, czegoś dowodzić lub nie.

                                                    Otóż nie może, ponieważ nie posługuje się narzędziami naukowymi – może jedynie wierzyć, lub nie i wskazywać argumenty swojej wiary bądź niewiary.

                                                    > Rozmowa o hipotezie istnienia boga jest teistyczna.

                                                    Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                    > > > Wierzysz w boga czy nie wierzysz?
                                                    >
                                                    > > Wielokrotnie pisałem, że żadnych bogów nie ma,
                                                    >
                                                    > To nie wierzysz. Jesteś ateistą. :)

                                                    Czy wszyscy ateiści wierzą w Boga ??? Ciekawe :)

                                                    > > Również nasza dyskusja w takim razie niewiele daje .....
                                                    >
                                                    > Daje bardzo dużo. Pokazuje sposób myślenia każdego z nas.

                                                    Raczej sposób twojego niemyślenia :)

                                                    > > :) Już się ślinię na myśl o twojej smakowitej logice :)
                                                    >
                                                    > Niesmaczne.

                                                    Skoro tak twierdzisz, to nie wypada mi zaprzeczać, wszak ty powinieneś mieć większą wiedzę na temat własnej logiki :)

                                                    > > Powinieneś "liznąć" nieco religii - katechizm dla uczniów szkoły podstawowej na
                                                    > > początek byłby najodpowiedniejszy na twoją indolencję.
                                                    >
                                                    > Masz do wyboru, powiedzieć, że wierzysz w boga lub wybrać deklarację, że jesteś
                                                    > ateistą. Co wybierasz?

                                                    Wielokrotnie na ten temat już się wypowiadałem – sięgnij do archiwalnych moich wpisów, a nawet w niniejszym znajdziesz deklarację po wielekroć przeze mnie wypowiedzianą.

                                                    > > > Będę miał przyjaciela satanistę. To pierwszy.
                                                    >
                                                    > > Twoje deklaracje przyjaźni zaczynają mnie niepokoić - chyba lepiej nie odwracać
                                                    > > się do ciebie tyłem :)
                                                    >
                                                    > Nie imputuj. Jesteś ateistą i satanistą jednocześnie? Czy na zmianę, co drugi dzień?

                                                    :) Możesz uważać mnie za kogo chcesz, skoro jasne deklaracje nie wchodzą do twego zakutego łba :)

                                                    > > > Ale w Biblii są kłamstwa.
                                                    > > > Np. to z Adamem i Ewą i ich kodem DNA
                                                    > > > (chromosomy X i Y, przypomnę Ci).
                                                    >
                                                    > > Przypominam ci więc, że już na to udzieliłem odpowiedzi ....... zapomniałeś, cz
                                                    > > y czytasz tylko swoje teksty ?
                                                    >
                                                    > Twoja odpowiedź była fałszywa. Mówiłeś, że Biblia nie kłamie, a ja udowadniam w
                                                    > łaśnie, że jednak kłamie.

                                                    W którym miejscu Biblia kłamie ? W jaki sposób wypowiada się o kodzie DNA ? Co mówi na temat chromosomów X i Y ?

                                                    > > > Ten, kto zapisał w Biblii tę informację kłamał i właśnie dowiodłem tego.
                                                    >
                                                    > > Niczego nie dowiodłeś, poza własną głupotą :)
                                                    >
                                                    > Nie ma kontrargumentu więc potwierdzasz, że Biblia kłamie.

                                                    Najpierw musisz dowieść, że Biblia kłamie, a później żądać kontrargumentów na swoje dowody.

                                                    > Dziękuję. :)

                                                    Polecam się :)

                                                    > > Tak, nie ma takiego imienia.
                                                    >
                                                    > Nie zbaczaj z tematu. Właśnie dowiedliśmy, że słowo napisane nie musi być prawd
                                                    > ziwe. To był Twój koronny argument, ze Biblia jest napisana. No to go obaliliśm
                                                    > y wspólnie.

                                                    A czy ja kiedykolwiek twierdziłem, że ”Biblia nie jest napisana” ???

                                                    > Dziękuję.

                                                    Polecam się.

                                                    > > > > > A w Biblii jest napisane, że Ewa została stworzona z żebra
                                                    > > > > > Adama ale kobiety mają inny kod genetyczny - różnica
                                                    > > > > > w chromosomie X i Y (wszyscy ludzie są potomkami Adama
                                                    > > > > > i Ewy?) więc Biblia kłamie.
                                                    >
                                                    > > > > Niewiele rozumiesz, a jeszcze mniej wiesz.
                                                    > > > > Skoro mężczyźni różnią się od kobiet, to siłą
                                                    > > > > rzeczy muszą mieś inny kod genetyczny.
                                                    >
                                                    > Inny kod genetyczny, heniu.
                                                    > Ewa nie mogła być "zrobiona" z żebra Adama. Biblia kłamie.

                                                    Każdy człowiek ma inny kod genetyczny – ty ze swoją matką również, czy zatem na tej podstawie będziesz twierdził, że nie pochodzisz z jej ciała ? Opowiedz coś o tym :)))

                                                    > > > Nie. Żebro Adama musiało mieć IDENTYCZNY
                                                    > > > kod genetyczny - wersja męska. Jeśli bóg
                                                    > > > zmienił kod genetyczny to już nie był to ten
                                                    > > > sam materiał i stworzył Ewę od
                                                    > > > zera, z czegoś innego. Wtedy Biblia kłamie.
                                                    >
                                                    > > Żebro z pewnością miało ten sam kod genetyczny, ale z chwilą ukształtowania kob
                                                    > > iety, kod musiał ulec zmianie, czego dowód sam przytoczyłeś. Nawet ojciecz syn
                                                    > > em różnią się kodem genetycznym, a cóż dopiero mężczyzna z kobietą.
                                                    >
                                                    > Tyle, że po zmianie jest to już INNY materiał. O pochodzeniu materiału tego typ
                                                    > u decyduje genotyp. Nie wiesz tego? Po co brać i zmieniać na "coś innego". To a
                                                    > bsurd. Ten bóg jest jakiś głupi. Wydłubał Adamowi żebro, żeby z niego nie skorz
                                                    > ystać? Mógł zrobić od zera. Nie potrafił?

                                                    Biblia pisząc o „żebrze Adama” wyraźnie stwierdza, że Ewa jest taka sama jak Adam – jej ciało jest ciałem człowieka, składa się z identycznych składników. Ty oczywiście chciałbyś, aby napisany był tam cały wywód naukowy z odniesieniem do DNA i chromosomów i w tym tkwi twoja i innych ateistów naiwność.

                                                    > Biblia to bajka. To ściema.

                                                    Nikomu (a tym bardziej tobie) nie udało się jeszcze podważyć jej wiarygodności.

                                                    > > > > Jedynie Bóg mógł zróżnicować płeć
                                                    >
                                                    > Tego nie kwestionuję. Tylko dlaczego w Biblii jest napisane, że wziął żebro? Ni
                                                    > e mógł stworzyć od zera? Chyba mógł. Ale jednak oparł się na tym żebrze –
                                                    > stworzył Ewę Z NIEGO. I to jest fałsz. Biorąc żebro musiał wykorzystać ten sa
                                                    > m kod.

                                                    W języku hebrajskim (z którego wywodzą się wszystkie inne tłumaczenia) słowo ”ezer” (żebro) oznacza „bok” danej osoby, „chronić”, „pomoc”. Ewa została więc stworzona aby stać u boku Adama, aby mu pomagać i wspierać. Nawet w żydowskim Talmudzie jest wyjaśnienie, że Ewa nie powstała z nogi Adama, aby mu nie służyła, ani z głowy aby nim nie rządziła, lecz z jego żebra, boku aby była bliska jego sercu. W niektórych zaś językach semickich „życ
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 14:41
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > > > Jedynie Bóg mógł zróżnicować płeć
                                                    >
                                                    > Tego nie kwestionuję. Tylko dlaczego w Biblii jest napisane, że wziął żebro? Ni
                                                    > e mógł stworzyć od zera? Chyba mógł. Ale jednak oparł się na tym żebrze –
                                                    > stworzył Ewę Z NIEGO. I to jest fałsz. Biorąc żebro musiał wykorzystać ten sa
                                                    > m kod.

                                                    W języku hebrajskim (z którego wywodzą się wszystkie inne tłumaczenia) słowo ”ezer” (żebro) oznacza „bok” danej osoby, „chronić”, „pomoc”. Ewa została więc stworzona aby stać u boku Adama, aby mu pomagać i wspierać. Nawet w żydowskim Talmudzie jest wyjaśnienie, że Ewa nie powstała z nogi Adama, aby mu nie służyła, ani z głowy aby nim nie rządziła, lecz z jego żebra, boku aby była bliska jego sercu. W niektórych zaś językach semickich „życie” i „żebro” określane są tym samym słowem – stąd można również wywodzić, że Ewa swoje życie wzięła z Adama (z jego genów).

                                                    > > > > Co było wcześniej - jajko, czy kura ?
                                                    >
                                                    > > > Oczywiście, że jajko. Nie znasz historii ewolucji gatunków?
                                                    >
                                                    > > A, któż zniósł owo jajko ?
                                                    >
                                                    > Jakiś gadopodobny praptak? Tak podejrzewam.

                                                    Ciekawa bajka, lecz pozbawiona jakichkolwiek dowodów i trzeba być niezwykle naiwnym, aby sądzić, że pierwsze jajko wzięło się z niczego lub od jakiegoś mitycznego „praptaka” :)

                                                    > > > Ale to pytanie nie na temat.
                                                    >
                                                    > > Jak najbardziej na temat, ponieważ można odnieść to do wszystkich istot żywych,
                                                    > > w tym ludzi.
                                                    >
                                                    > Nie ma związku z poprzednim pytaniem o kod genetyczny Adama i Ewy.

                                                    Na to już wcześniej odpowiedziałem.

                                                    > > > Tu chodzi wyłącznie o kłamstwo w Biblii. Bóg nie mógł stworzyć Ewy z mate
                                                    > > > riału biologicznego Adama.
                                                    >
                                                    > > Bóg, (...) mógł wykorzystać "materiał biologiczny" mężczyzny by stworzyć kobietę.
                                                    >
                                                    > Tylko PO CO? Ludzie potrafią stworzyć wirusa poczynając od atomów, a bóg nie um
                                                    > iał? Po co ściemniał, że wykorzystał żebro? Zabrakło mu tych atomów?

                                                    Wyjaśniłem to również powyżej.

                                                    > A może chodzi Ci o ewolucję? To dobre. Tak – potwierdzasz oględnie, że po
                                                    > szczególne organizmy pochodzą od wspólnego przodka. Prawda? Dobre i to.

                                                    Ewolucja jest mitem i dogmatem głównie ludzi prostych i ateistów.

                                                    > Ale Biblia i tak kłamie, bo nie jest to w Biblii dosłownie napisane i kolejność
                                                    > jest coś nie bardzo zachowana.

                                                    Nikt jeszcze nie dowiódł Biblii jakiegokolwiek kłamstwa, a uwierz mi – wielu próbowało :)

                                                    > > > > A kto twierdzi, że ludzie nie pochodzą od Adama i Ewy ?
                                                    >
                                                    > > > Genetyka. Nauka. Logika.
                                                    >
                                                    > > Nic z tych rzeczy, wręcz przeciwnie.
                                                    >
                                                    > No to skąd się wzięła różnorodność genetyczna naszego gatunku – jego pula
                                                    > genowa?

                                                    Bóg wszystko może, a naszą rolą jest tego dowodzić, poprzez badania naukowe, które są oparciem dla wiary.
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 22:44
                                                    grgkh napisał:

                                                    > To jak to jest z tą odpowiedzialnością zbiorową tych, którzy nie są potomkami A
                                                    > dama i Ewy?

                                                    A kto nie jest ?

                                                    > A jak to jest z kazirodztwem, które wymyślił bóg po to, by go jednocześnie zaka
                                                    > zać? A może nie zakazywał? Oświeć mnie, bo nie znam tej religii aż tak dobrze.
                                                    > Zakazane to jest czy nie?

                                                    Nie wiem o jakim bogu prawisz - ja również nie znam tej religii.
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 23:48
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > To jak to jest z tą odpowiedzialnością zbiorową tych,
                                                    > > którzy nie są potomkami Adama i Ewy?
                                                    >
                                                    > A kto nie jest ?

                                                    Jeśli wszyscy jesteśmy to pochodzimy z kazirodczych krzyżówek, na które zezwolenie pochodzi od boga.

                                                    > > A jak to jest z kazirodztwem, które wymyślił
                                                    > > bóg po to, by go jednocześnie zakazać? A może nie zakazywał?
                                                    > > Oświeć mnie, bo nie znam tej religii aż tak dobrze.
                                                    > > Zakazane to jest czy nie?
                                                    >
                                                    > Nie wiem o jakim bogu prawisz - ja również nie znam tej religii.

                                                    Pytam o Twoje reguły związków między ludźmi pochodzące z Twojej religii. :)

                                                    Kazirodztwo jest poprawne czy nie?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 14:44
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > Jeśli wszyscy jesteśmy to pochodzimy z kazirodczych krzyżówek, na które zezwole
                                                    > nie pochodzi od boga.

                                                    Nie wiem nic o żadnym bogu – może coś mi o jakimś opowiesz ?

                                                    > > > A jak to jest z kazirodztwem, które wymyślił
                                                    > > > bóg po to, by go jednocześnie zakazać? A może nie zakazywał?
                                                    > > > Oświeć mnie, bo nie znam tej religii aż tak dobrze.
                                                    > > > Zakazane to jest czy nie?
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem o jakim bogu prawisz - ja również nie znam tej religii.
                                                    >
                                                    > Pytam o Twoje reguły związków między ludźmi pochodzące z Twojej religii. :)

                                                    Nie, ty mówisz o jakimś bogu, którego ja nie znam.

                                                    > Kazirodztwo jest poprawne czy nie?

                                                    Na razie jest niepoprawne, ale nieubłagany postęp dąży i na tym odcinku do zasadniczych zmian.
                                                  • pocoo Re: Ej,enrque... 07.04.13, 18:31
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Nie, ty mówisz o jakimś bogu, którego ja nie znam.

                                                    Ilu ludzi stworzył Bóg,którego znasz? Kto ,z kim kopulował?

                                                    > > Kazirodztwo jest poprawne czy nie?
                                                    >
                                                    > Na razie jest niepoprawne, ale nieubłagany postęp dąży i na tym odcinku do zasa
                                                    > dniczych zmian.
                                                    Czyli wynika z tego,że Bóg stworzył sobie na początek z miliard osobników różnej płci.
                                                    Kazirodztwa nie było na początku mimo , że pieprzył tatuś córeczki ,bracia siostrzyczki a wnukowie swoje babcie.To nie było kazirodztwo.Zdecydowanie.To był seks grupowy.
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 07.04.13, 19:40
                                                    pocoo napisała:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > > Nie, ty mówisz o jakimś bogu, którego ja nie znam.
                                                    >
                                                    > Ilu ludzi stworzył Bóg,którego znasz? Kto ,z kim kopulował?

                                                    Takich szczegółów, niestety w Biblii nie znajdziesz, więc staczamy się (jak ty) w sferę fantazji i domysłów.

                                                    > > > Kazirodztwo jest poprawne czy nie?
                                                    > >
                                                    > > Na razie jest niepoprawne, ale nieubłagany postęp dąży i na tym odcinku do
                                                    > > zasadniczych zmian.
                                                    >
                                                    > Czyli wynika z tego,że Bóg stworzył sobie na początek z miliard osobników różnej płci.

                                                    Z czego to wynika ?

                                                    > Kazirodztwa nie było na początku mimo , że pieprzył tatuś córeczki ,bracia sios
                                                    > trzyczki a wnukowie swoje babcie.To nie było kazirodztwo.Zdecydowanie.To był se
                                                    > ks grupowy.

                                                    Tego z pewnością nie wiemy, ale należy zakładać, że musiały istnieć stosunki kazirodcze, które z uwagi na nieskażoną jeszcze w początkowym czasie naturę ludzką były dozwolone. Bóg dopiero po potopie i to dopiero od czasów Mojżesza zakazał kazirodztwa.
                                                    O „seksie grupowym” w tamtych czasach nic nie słyszałem, więc jeśli masz na to jakieś dowody, to chętnie się z nimi zapoznam ?
                                                  • pocoo Re: Ej,enrque... 07.04.13, 22:40
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Takich szczegółów, niestety w Biblii nie znajdziesz, więc staczamy się (jak ty)
                                                    > w sferę fantazji i domysłów.

                                                    > Z czego to wynika ?

                                                    > Tego z pewnością nie wiemy,

                                                    No to cholernie dużo wiesz, biorąc pod uwagę pojemność twojej czaszki.
                                                  • kolter-xl Re: Ej,enrque... 07.04.13, 23:57
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > pocoo napisała:

                                                    > > Ilu ludzi stworzył Bóg,którego znasz? Kto ,z kim kopulował?
                                                    >
                                                    > Takich szczegółów, niestety w Biblii nie znajdziesz, więc staczamy się (jak ty)
                                                    > w sferę fantazji i domysłów.

                                                    Ty katolicki nieuku parafialny :))) co prawda nie znasz i znać nie będziesz tych ludzi ,ale nawet 12 latek wie ze bozia stworzył 2 ludzi , a tych dwoje dymając się nieustanie spłodzili to cale towarzystwo :))
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 09.04.13, 08:36
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > > Kazirodztwa nie było na początku mimo , że pieprzył tatuś córeczki ,braci
                                                    > a sios
                                                    > > trzyczki a wnukowie swoje babcie.To nie było kazirodztwo.Zdecydowanie.To
                                                    > był se
                                                    > > ks grupowy.
                                                    >
                                                    > Tego z pewnością nie wiemy, ale należy zakładać, że musiały istnieć stosunki ka
                                                    > zirodcze, które z uwagi na nieskażoną jeszcze w początkowym czasie naturę ludzk
                                                    > ą były dozwolone. Bóg dopiero po potopie i to dopiero od czasów Mojżesza zakaza
                                                    > ł kazirodztwa.
                                                    > O „seksie grupowym” w tamtych czasach nic nie słyszałem, więc jeśli
                                                    > masz na to jakieś dowody, to chętnie się z nimi zapoznam ?

                                                    Jaka katolicka logika jest posrana. Nieskażona natura ludzka usprawiedliwia seks pomiędzy ojcem i córką? Bogu raz tak myśl się podoba, a potem mu się przestaje podobać, bo nagle jego twory okazują się być skażone (ciekawe czym skoro bzykają się tylko pomiędzy sobą?). Tylko w głowie chorego katolika mogła powstać taka myśl. Sama wiara w to, że początek ludziom dał Adam i Ewa (która miałaby powstać z żebra Adama) jest tak dziecinną bajką, że mogłaby spokojnie stawać w szranki z mitologiami plemiennymi Ludów Czarnej Afryki.

                                                    Co się takiego zmieniło po potopie i to dopiero za czasów Mojżesza, że nagle kazirodztwo okazało się Bogu niemiłe? Dlaczego nie przeszkadzał mu po potopie seksik grupowy dwóch córek Lota z tatusiem? I nagle już w egipcie, naród wybrany, który za sprawą niekompetencji Boga dostał się do niewoli egipskiej, otrzymał zakaz kazirodztwa. Niech zgadnę. Nieodgadniona jest wola Boska (i pomysły religijnych spin-doctorów).
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 09.04.13, 19:22
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > O „seksie grupowym” w tamtych czasach nic nie słyszałem, więc jeśli
                                                    > > masz na to jakieś dowody, to chętnie się z nimi zapoznam ?
                                                    >
                                                    > Jaka katolicka logika jest posrana. Nieskażona natura ludzka usprawiedliwia sek
                                                    > s pomiędzy ojcem i córką? Bogu raz tak myśl się podoba, a potem mu się przestaj
                                                    > e podobać, bo nagle jego twory okazują się być skażone (ciekawe czym skoro bzyk
                                                    > ają się tylko pomiędzy sobą?). Tylko w głowie chorego katolika mogła powstać ta
                                                    > ka myśl. Sama wiara w to, że początek ludziom dał Adam i Ewa (która miałaby pow
                                                    > stać z żebra Adama) jest tak dziecinną bajką, że mogłaby spokojnie stawać w sz
                                                    > ranki z mitologiami plemiennymi Ludów Czarnej Afryki.

                                                    Ty chyba masz brunatną, cuchnącą ciecz zamiast mózgu, skoro nie potrafisz zrozumieć prostych spraw. Natura ludzka została skażona przez grzech – początkowo człowiek był idealny. W wyniku skażenia grzechem natura ludzka coraz bardziej się degenerowała – obecnie również tak się dzieje, stąd tyle chorób i schorzeń, o których kiedyś nikt nie słyszał. A zatem na początku, gdy człowiek nie był jeszcze tak zdegenerowany mógł żyć znacznie dłużej i i mieć stosunki z najbliższymi krewnymi. Później, gdy zaczęło być to groźne dla populacji, ze względu na choroby genetyczne – Bóg zakazał stosunków kazirodczych.
                                                    Obecnie twoi ateistyczni przyjaciele nie widzą nic zdrożnego w takich stosunkach i coraz odważniej zaczynają optować za ich legalizacją. Prawdopodobnie doczekamy czasów, gdy poprzez głosowanie przestanie być dewiacją seksualną, podobnie jak homoseksualizm :)
                                                    Powinieneś bokwonku bardziej entuzjastycznie podążać za nieubłaganym postępem, a nie wlec się w jego ogonie :)))

                                                    > Co się takiego zmieniło po potopie i to dopiero za czasów Mojżesza, że nagle ka
                                                    > zirodztwo okazało się Bogu niemiłe? Dlaczego nie przeszkadzał mu po potopie sek
                                                    > sik grupowy dwóch córek Lota z tatusiem?

                                                    Gdybyś nie był ateistycznym kłamcą, albo patologicznym nieukiem, to takich bredni byś nie wypisywał. W stosunkach Lota z córkami nie było żadnego „seksiku zbiorowego” – masz niezwykle wybujałą wyobraźnię, albo celowo łżesz, jak bura suka :)

                                                    > I nagle już w egipcie, naród wybrany,
                                                    > który za sprawą niekompetencji Boga dostał się do niewoli egipskiej, otrzymał z
                                                    > akaz kazirodztwa. Niech zgadnę. Nieodgadniona jest wola Boska (i pomysły religi
                                                    > jnych spin-doctorów).

                                                    Nie wiem dlaczego w tobie taka zajadłość wobec kazirodztwa, skoro twoja opcja ideologiczna przestawia stery postępu w przeciwnym kierunku ? Czyżbyś sądził inaczej, niż koryfeusze nieubłaganego postępu, którzy głoszą, że kazirodztwo nie jest niczym nagannym, posiada jedynie negatywny kontekst kulturowy, a stosunki seksualne pomiędzy członkami najbliższej rodziny są społecznym i kulturowym tabu, zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokrewnionych mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć dłużej” – opowiedz coś o tym ?
                                                  • pocoo Re: Ej,enrque... 09.04.13, 19:39
                                                    bookworm napisał:

                                                    > > Jaka katolicka logika jest posrana. Nieskażona natura ludzka usprawiedliw
                                                    > ia sek
                                                    > > s pomiędzy ojcem i córką? Bogu raz tak myśl się podoba, a potem mu się pr
                                                    > zestaj
                                                    > > e podobać, bo nagle jego twory okazują się być skażone (ciekawe czym skor
                                                    > o bzyk
                                                    > > ają się tylko pomiędzy sobą?).

                                                    enrque111 napisał:
                                                    > Ty chyba masz brunatną, cuchnącą ciecz zamiast mózgu,

                                                    > A zatem na początku, gdy człowiek
                                                    > nie był jeszcze tak zdegenerowany mógł żyć znacznie dłużej i i mieć stosunki z
                                                    > najbliższymi krewnymi. Później, gdy zaczęło być to groźne dla populacji, ze wzg
                                                    > lędu na choroby genetyczne – Bóg zakazał stosunków kazirodczych.

                                                    Jakikolwiek komentarz jest zbędny.
                                                  • kolter-xl Re: Ej,enrque... 09.04.13, 19:53
                                                    enrque111 napisał:

                                                    Ty chyba masz brunatną, cuchnącą ciecz zamiast mózgu, skoro nie potrafisz zrozu
                                                    > mieć prostych spraw.

                                                    Eniu on chyba a ty na pewno :))

                                                    > Natura ludzka została skażona przez grzech – początkowo człowiek był idealny.

                                                    Ideał za owoc oddał życie wieczne ? to debil a nie ideał :))

                                                    >W wyniku skażenia grzechem natura ludzka coraz bardziej się degenerowała – obecnie również tak się dzieje, stąd tyle chorób ischorzeń, o których kiedyś nikt nie słyszał.

                                                    Nie?a to bozia co rok nowe dokłada ??

                                                    >A zatem na początku, gdy człowiek nie był jeszcze tak zdegenerowany mógł żyć znacznie >dłużej i i mieć stosunki z najbliższymi krewnymi. Później, gdy zaczęło być to groźne dla populacji, ze względu na choroby genetyczne – Bóg zakazał stosunków kazirodczych.

                                                    Ciekawe czemu czekał z tym aż do Mojżesza ? Od potopu do Mojżesza było juz tak wiele pokoleń ludzkich ...

                                                    > Obecnie twoi ateistyczni przyjaciele nie widzą nic zdrożnego w takich stosunkach i coraz odważniej zaczynają optować za ich legalizacją.

                                                    Tak a jako to debil ci do łba wbił , czy tylko ty jesteś tym debilem , który na poczekaniu to wymyśla ??

                                                    >Prawdopodobnie doczekamy czasów, gdy poprzez głosowanie przestanie być dewiacją seksualną, podobnie jak homoseksualizm :)

                                                    Eniu nie może być dewiacją homoseksualizm skoro Jehowa powołuje do kapłaństwa w Krk co trzeciego kapłana pederastę :)). Sugerujesz ze Dobry Bóg powołując go do kapłaństwa nie zna jego serca przepełnionego zboczeniem ?? :)

                                                    > Powinieneś bokwonku bardziej entuzjastycznie podążać za nieubłaganym postępem,
                                                    > a nie wlec się w jego ogonie :)))

                                                    Masz na myśli ze i on ma z otwartą gęba klękać na kolana przed facetem w sukience duchownej ??

                                                    > Gdybyś nie był ateistycznym kłamcą, albo patologicznym nieukiem, to takich bredni byś nie wypisywał. W stosunkach Lota z córkami nie było żadnego „seksiku zbiorowego” – masz >niezwykle wybujałą wyobraźnię, albo celowo łżesz, jak bura suka :)

                                                    No popatrz zazdrosny eniu o przywilej nazywania go na forum bura suką :))
                                                    Razem go upijały i razem mu dupy nadstawiały.

                                                    Nie wiem dlaczego w tobie taka zajadłość wobec kazirodztwa, skoro twoja opcja i
                                                    > deologiczna przestawia stery postępu w przeciwnym kierunku ?

                                                    Eniu jak to zwykły łgarz katolicki jak zwykle nie udowodni tej bzdury .

                                                    kazirodztwo nie jest niczym nagannym, posiada jedynie negatywny kontekst kulturowy, a stosunki seksualne pomiędzy członkami najbliższej rodziny są społecznym i kulturowym tabu
                                                    > , zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokrewnionyc
                                                    > h mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć dłużej
                                                    > ”
                                                    – opowiedz coś o tym ?

                                                    Popytaj twoich Islamskich braci, nie ma na zachodzie więcej kalek niż u nich , mści się bzykanie kuzynów z kuzynkami :)
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 09.04.13, 20:05
                                                    kolter-xl napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie wiem dlaczego w tobie taka zajadłość wobec kazirodztwa, skoro twoja opcja
                                                    > > ideologiczna przestawia stery postępu w przeciwnym kierunku ?
                                                    >
                                                    > Eniu jak to zwykły łgarz katolicki jak zwykle nie udowodni tej bzdury .

                                                    Biedny, nieszczęsny umysłowo kotlecie, czy ja kiedykolwiek, czegokolwiek, co twierdziłem, nie potrafiłem udowodnić ??? Zawsze zapędzałem cię prostaku w kozi róg, aż pozostał ci już tylko bezsilny bełkot idioty, na który nie chce mi się nawet odpowiadać :)
                                                    Tym razem uczynię wyjątek, gdyż twój kumpel - bokwoerk może pominąć tą kwestię, a jest ona niezwykle zajmująca i rozwojowa - oto dowód, że i tym razem głoszę prawdę, a ty jesteś prostackim załganym nieukiem:
                                                    wyborcza.pl/1,75477,12858518,Karac_czy_nie_karac_za_kazirodztwo_w_XXI_wieku__W.html
                                                  • kolter-xl Re: Ej,enrque... 09.04.13, 20:33
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Biedny, nieszczęsny umysłowo kotlecie, czy ja kiedykolwiek, czegokolwiek, co tw
                                                    > ierdziłem, nie potrafiłem udowodnić ?

                                                    Dokładnie gdzieś tak z 99.9% :))

                                                    >Zawsze zapędzałem cię prostaku w kozi róg, aż pozostał ci już tylko bezsilny bełkot idioty, na który nie chce mi się nawet odpowiadać

                                                    Eniu niemoto masz pecha , nie wymarło jeszcze na tym forum pokolenie które widziało jak robiłem z ciebie tu szmatę do podłogi :))

                                                    > Tym razem uczynię wyjątek, gdyż twój kumpel - bokwoerk może pominąć tą kwestię,
                                                    > a jest ona niezwykle zajmująca i rozwojowa - oto dowód, że i tym razem głoszę
                                                    > prawdę, a ty jesteś prostackim załganym nieukiem:

                                                    Prawda jest taka ze gó... durniu jak zwykle udowodniłeś a ludzi o rożnych spawach czasem rozmawiają taka już to wolność demokracji a nie zamordyzm watykański . Tym bardziej tam gdzie rozgrywa się dramat tam rosną emocje. Ba wręcz udowodniłeś to ze lewica oraz liberałowie bronią tego prawa watykańskiego ,a tego na 100% durniu nie zamierzałeś:))

                                                    " Rząd nie powinien pilnować tego, kto ma dzieci i z kim - powiedziała dziennikowi "Politiken" Pernille Skipper, posłanka, a zarazem rzeczniczka Listy Jedności. Według niej karanie za związki seksualne między bliskimi krewnymi "to staroświeckie i groteskowe podejście do spraw seksu i rodziny". Zastrzegła jednak, że nie jest za legalizacją kazirodztwa, lecz jedynie za warunkową jego dekryminalizacją, tak jak dzieje się to w przypadku eutanazji w Holandii.

                                                    Na taką liberalizację prawa nie ma jednak na razie szans. Sprzeciwia się jej zarówno rządząca koalicja socjaldemokratów, socjalistów i socjalliberałów, jak też opozycyjni konserwatyści i liberałowie. Przywódca liberałów, b. premier Lars Lokke Rasmussen, powtarza, że "kazirodztwo jest nienaturalne i moralnie złe"; i w związku z tym nie powinno się zmieniać prawa. "
                                                  • wariant_b Re: Ej,enrque... 09.04.13, 20:10
                                                    enrque111 napisał:
                                                    Ty chyba masz brunatną, cuchnącą ciecz zamiast mózgu, skoro nie potrafisz
                                                    zrozumieć prostych spraw. Natura ludzka została skażona przez grzech – początkowo
                                                    człowiek był idealny. W wyniku skażenia grzechem natura ludzka coraz bardziej się
                                                    degenerowała – obecnie również tak się dzieje, stąd tyle chorób i schorzeń, o których
                                                    kiedyś nikt nie słyszał. A zatem na początku, gdy człowiek nie był jeszcze tak
                                                    zdegenerowany mógł żyć znacznie dłużej i i mieć stosunki z najbliższymi krewnymi.


                                                    Enrque, nie bierz na siebie winy za każdą bzdurę, którą można znaleźć w Piśmie
                                                    Świętym i nie tłumacz się jak dziewica przyłapana na masturbacji.

                                                    Pismo wymyślili i napisali ludzie parę tysięcy lat temu opisując swoją wiedzę
                                                    na temat świata i społeczeństwa i tworząc boga na obraz i podobieństwo swoje.
                                                    Ten przekaz dawno się zdezaktualizował i obecnie już tylko może śmieszyć.
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 09.04.13, 20:32
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Pismo wymyślili i napisali ludzie parę tysięcy lat temu opisując swoją wiedzę
                                                    > na temat świata i społeczeństwa i tworząc boga na obraz i podobieństwo swoje.
                                                    > Ten przekaz dawno się zdezaktualizował i obecnie już tylko może śmieszyć.

                                                    :) Idiotów i dzieci śmieszą różne rzeczy, szczególnie takie, których nie rozumieją :)
                                                  • kolter-xl Re: Ej,enrque... 09.04.13, 20:35
                                                    enrque111 napisał:


                                                    > :) Idiotów i dzieci śmieszą różne rzeczy, szczególnie takie, których nie rozumieją :)

                                                    Eniu nie tłumacz nam , znany jesteś tu od kilku lat :))
                                                  • wariant_b Re: Ej,enrque... 09.04.13, 20:49
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > :) Idiotów i dzieci śmieszą różne rzeczy, szczególnie takie, których nie rozumieją :)

                                                    Nie masz racji - idiotów nic nie śmieszy, bo nic nie rozumieją.
                                                    A ty mnie śmieszysz.

                                                    PS.
                                                    Wiem, co odpowiesz, więc możesz sobie darować.
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 09.04.13, 21:39
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    > > :) Idiotów i dzieci śmieszą różne rzeczy, szczególnie takie, których nie rozumieją :)
                                                    >
                                                    > Nie masz racji - idiotów nic nie śmieszy, bo nic nie rozumieją.
                                                    > A ty mnie śmieszysz.

                                                    Mylisz się jak zwykle - nie każdy śmiech świadczy o dobrym zdrowiu psychicznym.

                                                    > PS.
                                                    > Wiem, co odpowiesz, więc możesz sobie darować.

                                                    A co odpowiem ?
                                                  • wariant_b Re: Ej,enrque... 09.04.13, 21:56
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > A co odpowiem ?

                                                    Wiem, ale nie powiem.
                                                    Sam spróbuj zgadnąć, co odpowiedziałeś.
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 10.04.13, 14:16
                                                    enrque111 napisał:
                                                    > > Co się takiego zmieniło po potopie i to dopiero za czasów Mojżesza, że na
                                                    > gle ka
                                                    > > zirodztwo okazało się Bogu niemiłe? Dlaczego nie przeszkadzał mu po potop
                                                    > ie sek
                                                    > > sik grupowy dwóch córek Lota z tatusiem?
                                                    >
                                                    > Gdybyś nie był ateistycznym kłamcą, albo patologicznym nieukiem, to takich bred
                                                    > ni byś nie wypisywał. W stosunkach Lota z córkami nie było żadnego „seksi
                                                    > ku zbiorowego” – masz niezwykle wybujałą wyobraźnię, albo celowo łż
                                                    > esz, jak bura suka :)

                                                    Zwracam honor, zmieniały warty przy tatusiu, na raz w bzykaniu tatki nie uczestniczyły. Zatem jedynie miłe katolickiemu bogu kazirodztwo - zręcznie zresztą przez Boga zaplanowane (najpierw trzeba było wykończyć mamuśkę - oficjalnie zamieniona w słup soli - tak pewnie tłumaczył to swoim naiwnym córeczkom Lot) - Bóg lubi takie spektakle i co jakis czas je powtarzał, Ewa i Set, Noe z rodziną, Lot i córki, Bóg i Maria (która jest jednocześnie matką i kochanka Boga - ale to sobie ten perwersyjny sukinkot zaplanował - bzykać własną matkę przed swoim urodzeniem).

                                                    > > I nagle już w egipcie, naród wybrany,
                                                    > > który za sprawą niekompetencji Boga dostał się do niewoli egipskiej, otrz
                                                    > ymał z
                                                    > > akaz kazirodztwa. Niech zgadnę. Nieodgadniona jest wola Boska (i pomysły
                                                    > religi
                                                    > > jnych spin-doctorów).
                                                    >
                                                    > Nie wiem dlaczego w tobie taka zajadłość wobec kazirodztwa, skoro twoja opcja i
                                                    > deologiczna przestawia stery postępu w przeciwnym kierunku ?

                                                    Nie wypowiadaj się o mojej opcji ideologicznej, bo jej nie znasz. Ateizm nie wypowiada się na temat kazirodztwa, a to jedyna opcja jaką możesz mi przypisać.

                                                    > Czyżbyś sądził ina
                                                    > czej, niż koryfeusze nieubłaganego postępu, którzy głoszą, że kazirodztwo nie j
                                                    > est niczym nagannym, posiada jedynie negatywny kontekst kulturowy, a stosunki s
                                                    > eksualne pomiędzy członkami najbliższej rodziny są społecznym i kulturowym tabu
                                                    > , zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokrewnionyc
                                                    > h mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć dłużej
                                                    > ”
                                                    – opowiedz coś o tym ?

                                                    Już skończyłeś? Poczytaj sobie o interesujących Cię kwestiach w dostepnych publikacjach. To nie moja ideologia. Mi nic nie próbuj przypisywać.
                                                  • pocoo Re: Ej,enrque... 10.04.13, 14:28
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Bóg i Maria (która jest jednocześnie matką i kochanka Boga - ale to
                                                    > sobie ten perwersyjny sukinkot zaplanował - bzykać własną matkę przed swoim uro
                                                    > dzeniem).

                                                    O mały włos nie pozbawiłeś mnie zycia.Rewelacja.
                                                    Wymyślili trójcę,żeby to ten trzeci był od zapładniania dziewic.No, ta trzecia część boga.
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 10.04.13, 22:02
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > bookworm napisał
                                                    >
                                                    > Zwracam honor, zmieniały warty przy tatusiu, na raz w bzykaniu tatki nie uczest
                                                    > niczyły. Zatem jedynie miłe katolickiemu bogu kazirodztwo - zręcznie zresztą pr
                                                    > zez Boga zaplanowane (najpierw trzeba było wykończyć mamuśkę - oficjalnie zamie
                                                    > niona w słup soli - tak pewnie tłumaczył to swoim naiwnym córeczkom Lot) - Bóg
                                                    > lubi takie spektakle i co jakis czas je powtarzał, Ewa i Set, Noe z rodziną, Lo
                                                    > t i córki, Bóg i Maria (która jest jednocześnie matką i kochanka Boga - ale to
                                                    > sobie ten perwersyjny sukinkot zaplanował - bzykać własną matkę przed swoim uro
                                                    > dzeniem).

                                                    Widzisz – po co było łgać ? Teraz również dajesz tendencyjny i kłamliwy komentarz. Powiedz, w którym dokumencie Kościoła pochwala się kazirodztwo, co znowu bezczelnie imputujesz ???

                                                    > > > I nagle już w egipcie, naród wybrany,
                                                    > > > który za sprawą niekompetencji Boga dostał się do niewoli egipskiej, otrzymał z
                                                    > > > akaz kazirodztwa. Niech zgadnę. Nieodgadniona jest wola Boska (i pomysły religi
                                                    > > > jnych spin-doctorów).
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem dlaczego w tobie taka zajadłość wobec kazirodztwa, skoro twoja opcja i
                                                    > > deologiczna przestawia stery postępu w przeciwnym kierunku ?
                                                    >
                                                    > Nie wypowiadaj się o mojej opcji ideologicznej, bo jej nie znasz. Ateizm nie wy
                                                    > powiada się na temat kazirodztwa, a to jedyna opcja jaką możesz mi przypisać.

                                                    Czyżbyś był przekonany, że czerwono-zielona koalicja radykalnie lewicowych partii w Danii, która chce legalizacji kazirodztwa, to ludzie religijni, a nie ateiści ???

                                                    > > Czyżbyś sądził ina
                                                    > > czej, niż koryfeusze nieubłaganego postępu, którzy głoszą, że kazirodztwo nie
                                                    > > jest niczym nagannym, posiada jedynie negatywny kontekst kulturowy, a stosunki
                                                    > > seksualne pomiędzy członkami najbliższej rodziny są społecznym i kulturowym tabu
                                                    > > , zaś genetycy „precyzują, że czasami dzieci osób blisko spokrewnionych
                                                    > > mogą skorzystać z dużo większej wspólnej puli genów rodziców i np. żyć dłużej
                                                    > > ”
                                                    – opowiedz coś o tym ?
                                                    >
                                                    > Już skończyłeś? Poczytaj sobie o interesujących Cię kwestiach w dostepnych publ
                                                    > ikacjach. To nie moja ideologia. Mi nic nie próbuj przypisywać.

                                                    :) Ależ to jest ideologia twoja i tobie podobnych ateistycznych indywiduów :)
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 10.04.13, 23:50
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > bookworm napisał
                                                    > >
                                                    > > Zwracam honor, zmieniały warty przy tatusiu, na raz w bzykaniu tatki nie
                                                    > uczest
                                                    > > niczyły. Zatem jedynie miłe katolickiemu bogu kazirodztwo - zręcznie zres
                                                    > ztą pr
                                                    > > zez Boga zaplanowane (najpierw trzeba było wykończyć mamuśkę - oficjalnie
                                                    > zamie
                                                    > > niona w słup soli - tak pewnie tłumaczył to swoim naiwnym córeczkom Lot)
                                                    > - Bóg
                                                    > > lubi takie spektakle i co jakis czas je powtarzał, Ewa i Set, Noe z rodzi
                                                    > ną, Lo
                                                    > > t i córki, Bóg i Maria (która jest jednocześnie matką i kochanka Boga - a
                                                    > le to
                                                    > > sobie ten perwersyjny sukinkot zaplanował - bzykać własną matkę przed swo
                                                    > im uro
                                                    > > dzeniem).
                                                    >
                                                    > Widzisz – po co było łgać ? Teraz również dajesz tendencyjny i kłamliwy k
                                                    > omentarz. Powiedz, w którym dokumencie Kościoła pochwala się kazirodztwo, co zn
                                                    > owu bezczelnie imputujesz ???

                                                    W Biblii o tym pisze. Bóg sam na nie zezwala, właściwie inicjuje, wiec jest mu ono miłe - chyba że jest czubem, który nie lubi to co robi, ale i tak to robi. W którym miejscu odwoływałem się do dokumentów kościoła co mi bezczelnie imputujesz?

                                                    >
                                                    > Czyżbyś był przekonany, że czerwono-zielona koalicja radykalnie lewicowych p
                                                    > artii
                                                    w Danii, która chce legalizacji kazirodztwa, to ludzie religijni, a n
                                                    > ie ateiści ???

                                                    Jesteś kretynem czy tylko udajesz? Ateiści to ludzie którzy odrzucają wiarę w istnienie bogów. Mogę mieć też różne inne idee, ale ateistyczna dotyczy tylko odrzucenia wiary w istnienie bogów. Możliwe, że są religijni i idą za przykładem Lota, Seta i samego Boga.

                                                    > > Już skończyłeś? Poczytaj sobie o interesujących Cię kwestiach w dostepnyc
                                                    > h publ
                                                    > > ikacjach. To nie moja ideologia. Mi nic nie próbuj przypisywać.
                                                    >
                                                    > :) Ależ to jest ideologia twoja i tobie podobnych ateistycznych indywiduów :)

                                                    Nie to nie jest moja ideologia. Znowu próbujesz mi coś wmówić i jeszcze się cieszysz ze swoich prostackich (choć nieudolnych) przytupów? Jakieś zatwardzenie masz intelektualne albo rozwolnienie, w każdym razie wygląda na to, że nie możesz solidnej myśli z siebie wystękać.
                                                    Kończą Ci się argumenty i będziesz próbował tylko manipulacji?
                                                    Wiesz, chwytanie się brzytwy to ostateczność. Czyżbyś już sięgał po ostateczne rozwiązania? A może to jeszcze nie ostateczność, jeszcze zostało Ci straszenie mnie piekłem i diabłami.
                                                  • kolter-xl Re: Ej,enrque... 11.04.13, 10:25
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Czyżbyś był przekonany, że czerwono-zielona koalicja radykalnie lewicowych partii w Danii, która chce legalizacji kazirodztwa, to ludzie religijni, a nie ateiści ???
                                                    >
                                                    > Jesteś kretynem czy tylko udajesz? Ateiści to ludzie którzy odrzucają wiarę w i
                                                    > stnienie bogów. Mogę mieć też różne inne idee, ale ateistyczna dotyczy tylko od
                                                    > rzucenia wiary w istnienie bogów. Możliwe, że są religijni i idą za przykładem
                                                    > Lota, Seta i samego Boga.

                                                    Ty Enia niemotę po prostu zapytaj dlaczego on radykał wciska nam radykalizm. przecież to Eniu znany jest na tym forum z dobrego zdania o skrajnym katolickim duchownym Natanku, To Eniu niemota jest źle nastawiony do postanowień II soboru Watykańskiego ,czy też to Eniu niemota ma krytyczny stosunek do przeprosin jakich udzielił ofiarom kościoła Jan Paweł II
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 11.04.13, 19:37
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Widzisz – po co było łgać ? Teraz również dajesz tendencyjny i kłamliwy
                                                    > > komentarz. Powiedz, w którym dokumencie Kościoła pochwala się kazirodztwo
                                                    > > co znowu bezczelnie imputujesz ???
                                                    >
                                                    > W Biblii o tym pisze. Bóg sam na nie zezwala, właściwie inicjuje, wiec jest mu
                                                    > ono miłe - chyba że jest czubem, który nie lubi to co robi, ale i tak to robi. W którym
                                                    > miejscu odwoływałem się do dokumentów kościoła co mi bezczelnie imputujesz?

                                                    Stosujesz prymitywną manipulację, jak przystało na tępego ateistę. Skoro Kościół nic nie pisze o pochwale, ani usprawiedliwianiu kazirodztwa, a wręcz przeciwnie – stanowczo mu się sprzeciwia, to dlaczego łżesz (pomijając nawet kłamstwo, że katolicy mają jakiegoś „boga”), że: ”jedynie miłe katolickiemu bogu kazirodztwo” – czyżby żydowskiemu Bogu było nie miłe ?
                                                    Powołujesz się na Biblię, ale jej nie znasz, albo udajesz durnia (czy aby na pewno udajesz ?), że nie ma tam wyraźnego zakazu kazirodztwa: ”Nikt z was nie będzie się zbliżał do ciała swojego krewnego, aby odsłonić jego nagość.” (Kpł 18,6) oraz: ”Przeklęty, kto obcuje cieleśnie ze swoją siostrą, córką ojca swego albo córką swojej matki. (Pwt 27,22).

                                                    > > Czyżbyś był przekonany, że czerwono-zielona koalicja radykalnie lewicowych
                                                    > > partii
                                                    w Danii, która chce legalizacji kazirodztwa, to ludzie religijni, a nie ateiści ???
                                                    >
                                                    > Jesteś kretynem czy tylko udajesz? Ateiści to ludzie którzy odrzucają wiarę w i
                                                    > stnienie bogów. Mogę mieć też różne inne idee, ale ateistyczna dotyczy tylko od
                                                    > rzucenia wiary w istnienie bogów. Możliwe, że są religijni i idą za przykładem
                                                    > Lota, Seta i samego Boga.

                                                    Bzdury pleciesz – ateizm jest przynajmniej taką samą wiarą (albo i mocniejszą) jak wszystkie inne – „wiarę w nieistnienie bogów” mają również głęboko wierzący buddyści. Wy również, być może w bogów nie wierzycie (chociaż kto tam to wie ?), ale wierzycie w różne dziwaczniejsze bajki, niż owi buddyści :))))
                                                    Poza tym skrajna lewica zawsze była ateistyczna i walczyła z religią, a to przecież obecnie owa skrajna lewica ”czerwono-zielona koalicja” wyciąga „czerwony sztandar” kazirodztwa, by ”ruszyć z posad bryłę świata” :))))

                                                    > > > Już skończyłeś? Poczytaj sobie o interesujących Cię kwestiach w dostepnych
                                                    > > > publikacjach. To nie moja ideologia. Mi nic nie próbuj przypisywać.
                                                    > >
                                                    > > :) Ależ to jest ideologia twoja i tobie podobnych ateistycznych indywiduów :)
                                                    >
                                                    > Nie to nie jest moja ideologia. Znowu próbujesz mi coś wmówić i jeszcze się cie
                                                    > szysz ze swoich prostackich (choć nieudolnych) przytupów? Jakieś zatwardzenie m
                                                    > asz intelektualne albo rozwolnienie, w każdym razie wygląda na to, że nie możes
                                                    > z solidnej myśli z siebie wystękać.
                                                    > Kończą Ci się argumenty i będziesz próbował tylko manipulacji?
                                                    > Wiesz, chwytanie się brzytwy to ostateczność. Czyżbyś już sięgał po ostateczne
                                                    > rozwiązania? A może to jeszcze nie ostateczność, jeszcze zostało Ci straszenie
                                                    > mnie piekłem i diabłami.

                                                    :) Nie musisz się tak bukworku krygować, jak panienka na pierwszej potańcówce, nie musisz wypisywać bełkotliwego słowotoku, okraszonego kłamstwami – prawda, jak zawsze ściągnie publicznie z ciebie kalesony i obnaży twoją nędzną sromotę :))))
                                                    Określiłeś się jako ateista i pospolity lewak, dążący do uszczęśliwienia ludzkości na siłę, a więc typowy krętacz i kłamca. Napisałeś, że ”ateizm nie wypowiada się na temat kazirodztwa”, tak jakby był jakąś osobą – to właśnie ateiści wypowiadają się lub nie na konkretne tematy, a w tym wypadku opowiadają się za legalizacją kazirodztwa, tak jak przed 40 laty opowiadali się za pederastią i wprowadzili ją na salony :)))
                                                  • kolter-xl Re: Ej,enrque... 11.04.13, 22:00
                                                    enrque111 napisał:

                                                    >
                                                    > Stosujesz prymitywną manipulację, jak przystało na tępego ateistę. Skoro Kośció
                                                    > ł nic nie pisze o pochwale, ani usprawiedliwianiu kazirodztwa, a wręcz przeciwn
                                                    > ie – stanowczo mu się sprzeciwia, to dlaczego łżesz (pomijając nawet kłamstwo, że katolicy mają jakiegoś „boga”), że: ”jedynie miłe katolickiemu bogu kazirodztwo” – czyżby żydowskiemu Bogu było nie miłe ?

                                                    Było mu to miłe kiedy pozwolił córkom Lota staremu pijakowi dupy nadstawiać .

                                                    > Powołujesz się na Biblię, ale jej nie znasz, albo udajesz durnia (czy aby na pe
                                                    > wno udajesz ?), że nie ma tam wyraźnego zakazu kazirodztwa: ”Nikt z wa
                                                    > s nie będzie się zbliżał do ciała swojego krewnego, aby odsłonić jego nagość.&#
                                                    > 8221;
                                                    (Kpł 18,6) oraz: ”Przeklęty, kto obcuje cieleśnie ze swoją s
                                                    > iostrą, córką ojca swego albo córką swojej matki.
                                                    (Pwt 27,22).

                                                    No popatrz jak tacy jak ty i inne indywidua lubią manipulować tą księgą , Tak wszystkie prawa szczegółowo przestrzegacie np z dekalogu ??

                                                    > Bzdury pleciesz – ateizm jest przynajmniej taką samą wiarą (albo i mocnie
                                                    > jszą) jak wszystkie inne – „wiarę w nieistnienie bogów” mają
                                                    > również głęboko wierzący buddyści.

                                                    Eniu ja wiem ze ty w nic nie wierzysz ale oficjalnie to ty gó... wiesz co siedzi w ateista e ,więc się nie wypowiadaj nieuku parafialny .

                                                    Wy również, być może w bogów nie wierzycie (
                                                    > chociaż kto tam to wie ?), ale wierzycie w różne dziwaczniejsze bajki, niż owi
                                                    > buddyści :))))

                                                    No tak Buddyści też jak ogłupieni katoliccy w demony i piekło wierzą :))

                                                    > Poza tym skrajna lewica zawsze była ateistyczna i walczyła z religią, a to prze
                                                    > cież obecnie owa skrajna lewica ”czerwono-zielona koalicja”
                                                    > wyciąga „czerwony sztandar” kazirodztwa, by ”ruszyć z posa
                                                    > d bryłę świata”
                                                    :))))

                                                    No tak miłośniku Natanka i wrogu II soboru Watykańskiego ,ale jak do tej pory to ty jesteś tu znany z radykalizmu a nie np ktoś z ateistów .

                                                    > :) Nie musisz się tak bukworku krygować, jak panienka na pierwszej potańcówce,
                                                    > nie musisz wypisywać bełkotliwego słowotoku, okraszonego kłamstwami – pra
                                                    > wda, jak zawsze ściągnie publicznie z ciebie kalesony i obnaży twoją nędzną sro
                                                    > motę :))))

                                                    Raczej po to żeby mu się jęzorem do genitaliów dobrać zboku parafialny :))

                                                    > Określiłeś się jako ateista i pospolity lewak, dążący do uszczęśliwienia ludzko
                                                    > ści na siłę, a więc typowy krętacz i kłamca.

                                                    No a chcesz poczytać jak psychopatyczny klecha nazwany Piotr z Dusburga cieszy się ze w wyniku zbrodni jego braci zakonników, wielu upodlonych pogan poddało się "słodkiemu jarzmu wiary " ?? No ale to było 700 lat przed powstaniem komuny czyli kto z kogo brał przykład ??

                                                    Napisałeś, że ”ateizm nie
                                                    > wypowiada się na temat kazirodztwa”
                                                    , tak jakby był jakąś osobą ̵
                                                    > 1; to właśnie ateiści wypowiadają się lub nie na konkretne tematy, a w tym wypa
                                                    > dku opowiadają się za legalizacją kazirodztwa, tak jak przed 40 laty opowiadali
                                                    > się za pederastią i wprowadzili ją na salony :)))

                                                    Głupcze ateiści nie tworzą kościołów nie mają papieży , jak jakaś grupa się zwącha to nie dowód dogmatu , kumasz niedorajdo umysłowa ??
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 12.04.13, 09:52
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Stosujesz prymitywną manipulację, jak przystało na tępego ateistę. Skoro Kośció
                                                    > ł nic nie pisze o pochwale, ani usprawiedliwianiu kazirodztwa, a wręcz przeciwn
                                                    > ie – stanowczo mu się sprzeciwia, to dlaczego łżesz (pomijając nawet kłam
                                                    > stwo, że katolicy mają jakiegoś „boga”), że: ”jedynie miłe
                                                    > katolickiemu bogu kazirodztwo”
                                                    – czyżby żydowskiemu Bogu było
                                                    > nie miłe ?

                                                    Pewnie żydowskiemu Bogu też jest miłe, wszak to Bóg z tej samej bajki. Kościół wielu rzeczom się sprzeciwia, homoseksualizmowi, pedofilii, alkoholizmowi, ale Bóg ma ten ten temat inne zdanie i na swoich kapłanów poprzez natchnienie duchem świętym powołuje homoseksualistów, pedofili i alkoholików, chyba, że Bóg nie wie kogo powołuje, bo mu to wszystko jedno.

                                                    > Powołujesz się na Biblię, ale jej nie znasz, albo udajesz durnia (czy aby na pe
                                                    > wno udajesz ?), że nie ma tam wyraźnego zakazu kazirodztwa: ”Nikt z wa
                                                    > s nie będzie się zbliżał do ciała swojego krewnego, aby odsłonić jego nagość.&#
                                                    > 8221;
                                                    (Kpł 18,6) oraz: ”Przeklęty, kto obcuje cieleśnie ze swoją s
                                                    > iostrą, córką ojca swego albo córką swojej matki.
                                                    (Pwt 27,22).

                                                    Ty ją za to bardzo dobrze znasz i nawet wiesz jak ja należy czytać, żeby uzyskać to co się powinno uzyskać, a co należy pominąć, bo tak trzeba. Tak was w seminarium tresują?
                                                    A ja Biblię czytam bez tresury, jak dziełko literackie niewysokich lotów. Pelne sprzeczności i absurdów, które mnie bawią.

                                                    ”Nikt z wa
                                                    > s nie będzie się zbliżał do ciała swojego krewnego, aby odsłonić jego nagość.&#
                                                    > 8221;[/b] (Kpł 18,6)

                                                    To pewnie wymyślono po tym jak:

                                                    Rdz. 9, 21 Gdy potem napił się wina, odurzył się [nim] i leżał nagi w swym namiocie. 22: Cham, ojciec Kanaana, ujrzawszy nagość swego ojca, powiedział o tym dwu swym braciom, którzy byli poza namiotem.

                                                    ]”Przeklęty, kto obcuje cieleśnie ze swoją s
                                                    > iostrą, córką ojca swego albo córką swojej matki.[/b] (Pwt 27,22)

                                                    A co z seksem ojca z córką i ojca z synem? Czy ci już nie są przekląci? Może to już nawet kazirodztwo nie jest? Powiedz co na ten temat pisze Biblia. Milczy pewnie jak grób, a może Mojżesz zwyczajnie zapomniał co miał jeszcze w imieniu Boga przekazać?

                                                    > Bzdury pleciesz – ateizm jest przynajmniej taką samą wiarą (albo i mocnie
                                                    > jszą) jak wszystkie inne – „wiarę w nieistnienie bogów” mają
                                                    > również głęboko wierzący buddyści. Wy również, być może w bogów nie wierzycie (
                                                    > chociaż kto tam to wie ?), ale wierzycie w różne dziwaczniejsze bajki, niż owi
                                                    > buddyści :))))

                                                    No więc doszliśmy jednak do porozumienia. Tak ateiści nie wierzą w bogów (a tym samym w Boga). Czy wierzą w inne bajki? Być może wierzą w UFO, wróżki albo krasnoludki. Ateizm mówi tylko o odrzuceniau wiary w bogów (w tym równiez w Boga).

                                                    > Poza tym skrajna lewica zawsze była ateistyczna i walczyła z religią, a to prze
                                                    > cież obecnie owa skrajna lewica ”czerwono-zielona koalicja”
                                                    > wyciąga „czerwony sztandar” kazirodztwa, by ”ruszyć z posa
                                                    > d bryłę świata”
                                                    :))))

                                                    Mieszasz tematy. Skrajna lewica pod postacią "czerowno-zielonej koalicji" to nie jest przedstawicielstwo ateistów. To, że część z tych ludzi (a może i wszyscy) są ateistami, nie oznacza że wszyscy ateiści to "czerwowo-zielona koalicja". Logiki was w tym seminarium nie uczyli, czy po prostu prymitywnie manipulujesz?

                                                    > :) Nie musisz się tak bukworku krygować, jak panienka na pierwszej potańcówce,
                                                    > nie musisz wypisywać bełkotliwego słowotoku, okraszonego kłamstwami – pra
                                                    > wda, jak zawsze ściągnie publicznie z ciebie kalesony i obnaży twoją nędzną sro
                                                    > motę :))))

                                                    Juz sobie popisałeś? Rozliczają was w tym seminarium na akord? Powineneś uważać, bo znowu się rozpiszesz, pobełkoczesz, ale wyrobisz normę ilościową i Cię odłączą na kilka tygodni. Pisz z sensem i na temat. Chyba, że taki słowotok sprawia Ci frajdę. Wówczas nie krępuj się, ulżyj sobie. Zapewniam Cię, że spływa to po mnie jak woda po kaczce.

                                                    > Określiłeś się jako ateista i pospolity lewak, dążący do uszczęśliwienia ludzko
                                                    > ści na siłę, a więc typowy krętacz i kłamca.

                                                    Nie, enrque111, to Ty mnie tak określiłeś. Nie przypisuj mi swoich słów, chyba, że jesteś cięzkim idiotą i/lub kłamcą (sam sobie wybierz, nie będę Ci pomagał).

                                                    > Napisałeś, że ”ateizm nie
                                                    > wypowiada się na temat kazirodztwa”
                                                    , tak jakby był jakąś osobą ̵
                                                    > 1; to właśnie ateiści wypowiadają się lub nie na konkretne tematy, a w tym wypa
                                                    > dku opowiadają się za legalizacją kazirodztwa, tak jak przed 40 laty opowiadali
                                                    > się za pederastią i wprowadzili ją na salony :)))

                                                    Nie, ateiści, to osoby które odrzucają wiarę w istnienie bogów (dotyczy to również Boga) - ignorują ich. Część z tych ludzi, którzy są ateistami mają również inne poglądy na temat seksu, spoełeczeństwa, kultury, nauki itd.
                                                    To, że ludzie, którzy są m.in ateistami wypowiadają się na temat legalizacji kazirodztwa, nie oznacza, że to jest opinia ateistów. Znowu lufa z logiki, albo zamierzona manipulacja. Czyli albo jesteś kłamcą albo wiejskim głupkiem (tym razem również Ci nie pomogę i sam musisz wybrać)
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 13.04.13, 14:54
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Stosujesz prymitywną manipulację, jak przystało na tępego ateistę. Skoro Kośció
                                                    > > ł nic nie pisze o pochwale, ani usprawiedliwianiu kazirodztwa, a wręcz przeciwn
                                                    > > ie – stanowczo mu się sprzeciwia, to dlaczego łżesz (pomijając nawet kłam
                                                    > > stwo, że katolicy mają jakiegoś „boga”), że: ”jedynie miłe
                                                    > > katolickiemu bogu kazirodztwo”
                                                    – czyżby żydowskiemu Bogu było nie miłe ?
                                                    >
                                                    > Pewnie żydowskiemu Bogu też jest miłe, wszak to Bóg z tej samej bajki.

                                                    :) Skoro tak, to przytocz Jego słowa tak, jak uczyniłem to ja powyżej, zadając kłam temu co prymitywnie wmawiałeś ? :)

                                                    > Kościół wielu rzeczom się sprzeciwia, homoseksualizmowi, pedofilii, alkoholizmowi, ale
                                                    > Bóg ma ten ten temat inne zdanie i na swoich kapłanów poprzez natchnienie duche
                                                    > m świętym powołuje homoseksualistów, pedofili i alkoholików, chyba, że Bóg nie
                                                    > wie kogo powołuje, bo mu to wszystko jedno.

                                                    Nadal czekam, aż potwierdzisz i to swoje kłamliwe zdanie o „powoływaniu poprzez natchnienie” ?
                                                    Dalej będziesz uprawiał swoje dziecinne dywagacje, że rzeczowo przedstawisz jakieś dowody ?

                                                    > > Powołujesz się na Biblię, ale jej nie znasz, albo udajesz durnia (czy aby na pe
                                                    > > wno udajesz ?), że nie ma tam wyraźnego zakazu kazirodztwa: ”Nikt z wa
                                                    > > s nie będzie się zbliżał do ciała swojego krewnego, aby odsłonić jego nagość.

                                                    > > (Kpł 18,6) oraz: ”Przeklęty, kto obcuje cieleśnie ze swoją
                                                    > > siostrą, córką ojca swego albo córką swojej matki.
                                                    (Pwt 27,22).
                                                    >
                                                    > Ty ją za to bardzo dobrze znasz i nawet wiesz jak ja należy czytać, żeby uzyska
                                                    > ć to co się powinno uzyskać, a co należy pominąć, bo tak trzeba. Tak was w semi
                                                    > narium tresują?

                                                    Wykaż zatem, że to co piszesz jest prawdą i udowodnij, że podałem cytat, który jest sprzeczny z innym ???

                                                    > A ja Biblię czytam bez tresury, jak dziełko literackie niewysokich lotów. Pelne
                                                    > sprzeczności i absurdów, które mnie bawią.

                                                    Głupka bawią różne rzeczy, których nie rozumie, to fakt znany od wieków :)

                                                    > ”Nikt z was
                                                    > > nie będzie się zbliżał do ciała swojego krewnego, aby odsłonić jego nagość.[/b]
                                                    > > (Kpł 18,6)
                                                    >
                                                    > To pewnie wymyślono po tym jak:
                                                    >
                                                    > Rdz. 9, 21 Gdy potem napił się wina, odurzył się [nim] i leżał nagi w swym nami
                                                    > ocie. 22: Cham, ojciec Kanaana, ujrzawszy nagość swego ojca, powiedział o tym d
                                                    > wu swym braciom, którzy byli poza namiotem. ”Przeklęty, kto obcuje cieleśnie ze swoją s
                                                    > > iostrą, córką ojca swego albo córką swojej matki.[/b] (Pwt 27,22)

                                                    Nie wiem, czy wcześniej, czy później, nie ma to najmniejszego znaczenia – ważne jest, że kazirodztwo jest zakazane.

                                                    > A co z seksem ojca z córką i ojca z synem? Czy ci już nie są przekląci? Może to
                                                    > już nawet kazirodztwo nie jest? Powiedz co na ten temat pisze Biblia. Milczy p
                                                    > ewnie jak grób, a może Mojżesz zwyczajnie zapomniał co miał jeszcze w imieniu B
                                                    > oga przekazać?

                                                    :) Takie pytanie mogło przyjść do łba tylko zaczadzonemu ateiście :))))
                                                    Skoro zabronione jest współżycie z rodzeństwem, to tym bardziej z własnymi rodzicami i dziećmi, ale to nie trafia do zakutego ideologicznym śmieciem łba :))))
                                                    Czy ty wiesz, co oznacza słowo krewny ?

                                                    > > Bzdury pleciesz – ateizm jest przynajmniej taką samą wiarą (albo i mocnie
                                                    > > jszą) jak wszystkie inne – „wiarę w nieistnienie bogów” mają
                                                    > > również głęboko wierzący buddyści. Wy również, być może w bogów nie wierzycie
                                                    > > (chociaż kto tam to wie ?), ale wierzycie w różne dziwaczniejsze bajki, niż owi
                                                    > > buddyści :))))
                                                    >
                                                    > No więc doszliśmy jednak do porozumienia. Tak ateiści nie wierzą w bogów (a tym
                                                    > samym w Boga). Czy wierzą w inne bajki? Być może wierzą w UFO, wróżki albo kra
                                                    > snoludki. Ateizm mówi tylko o odrzuceniau wiary w bogów (w tym równiez w Boga).

                                                    :) Cieszę się wespół z tobą, żeś w końcu przyznał, że ateizm jest religią, podobnie jak buddyzm. Brawo ! – liczę na to, że pomału dojdziemy do zgody i w innych sprawach :)

                                                    > > Poza tym skrajna lewica zawsze była ateistyczna i walczyła z religią, a to prze
                                                    > > cież obecnie owa skrajna lewica ”czerwono-zielona koalicja
                                                    > > wyciąga „czerwony sztandar” kazirodztwa, by ”ruszyć z posad bryłę świata” :))))
                                                    >
                                                    > Mieszasz tematy. Skrajna lewica pod postacią "czerowno-zielonej koalicji" to ni
                                                    > e jest przedstawicielstwo ateistów. To, że część z tych ludzi (a może i wszyscy
                                                    > ) są ateistami, nie oznacza że wszyscy ateiści to "czerwowo-zielona koalicja".
                                                    > Logiki was w tym seminarium nie uczyli, czy po prostu prymitywnie manipulujesz?

                                                    Ależ jest to „przedstawicielstwo ateistów” i tylko zła wola nie pozwala ci to przyznać.
                                                    Poza tym twoja „logika” pozwala mi na stwierdzenie, że również nie oznacza, że wszyscy chrześcijanie należą do chrześcijańskich partii.
                                                    Dziękuję ci po raz kolejny, że masz o mnie tak wysokie mniemanie, zaliczając przynajmniej do kleryków z seminarium, bardzo mi to schlebia i mobilizuje do ewangelizacji :)

                                                    > > :) Nie musisz się tak bukworku krygować, jak panienka na pierwszej potańcówce,
                                                    > > nie musisz wypisywać bełkotliwego słowotoku, okraszonego kłamstwami ̵pra
                                                    > > wda, jak zawsze ściągnie publicznie z ciebie kalesony i obnaży twoją nędzną sromotę :))))
                                                    >
                                                    > Juz sobie popisałeś? Rozliczają was w tym seminarium na akord? Powineneś uważać
                                                    > , bo znowu się rozpiszesz, pobełkoczesz, ale wyrobisz normę ilościową i Cię odł
                                                    > ączą na kilka tygodni. Pisz z sensem i na temat. Chyba, że taki słowotok sprawi
                                                    > a Ci frajdę. Wówczas nie krępuj się, ulżyj sobie. Zapewniam Cię, że spływa to p
                                                    > o mnie jak woda po kaczce.

                                                    Dziękuję raz jeszcze za łechcące moją próżność słowa :)
                                                    Po tobie wszystko spływa jak po kaczce – dlatego nie grzeszysz ani wiedzą ani rozumem :)

                                                    > > Określiłeś się jako ateista i pospolity lewak, dążący do uszczęśliwienia ludzko
                                                    > > ści na siłę, a więc typowy krętacz i kłamca.
                                                    >
                                                    > Nie, enrque111, to Ty mnie tak określiłeś. Nie przypisuj mi swoich słów, chyba,
                                                    > że jesteś cięzkim idiotą i/lub kłamcą (sam sobie wybierz, nie będę Ci pomagał).

                                                    Niemal każdy ateista jest lewakiem, a zatem przyjęło się ich utożsamiać. Wiadomo również, że ateiści to kłamcy. Pisał już o tym S. Michalkiewicz, że jeśli ateista twierdzi, że „nie wierzy”, to oczywiście kłamie, bo przecież wierzy, tyle, że w coś przeciwnego, niż człowiek religijny. Człowiek religijny wierzy w Boga, to znaczy - w to, że Bóg jest - i tak dalej. Nie twierdzi bynajmniej, że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy - i to jest w porządku, to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe. Tymczasem ateista, twierdząc, że „nie wierzy”, sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż Boga nie ma. Tymczasem żaden z ateistów taką wiedzą nie dysponuje, ponieważ taka wiedza nie istnieje. Oni zatem też wierzą - tyle, że w to, iż Boga nie ma. Jednakże deklarując, jakoby „nie wierzyli”, sugerują, że posiadają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe oczy. Od takich łgarzy lepiej trzymać się z daleka, bo skoro tak ostentacyjnie kłamią w jednej sprawie, to cóż może powstrzymać ich od łgarstw we wszystkich innych sprawach ?

                                                    > > Napisałeś, że ”ateizm nie wypowiada się na temat kazirodztwa”, tak jakby był jakąś > > osobą, to właśnie ateiści wypowiadają się lub nie na konkretne tematy, a w tym wypa
                                                    > > dku opowiadają się za legalizacją kazirodztwa, tak jak przed 40 laty opowiadali
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 13.04.13, 15:41
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > > Pewnie żydowskiemu Bogu też jest miłe, wszak to Bóg z tej samej bajki.
                                                    >
                                                    > :) Skoro tak, to przytocz Jego słowa tak, jak uczyniłem to ja powyżej, zadając
                                                    > kłam temu co prymitywnie wmawiałeś ? :)

                                                    A co mnie słowa. Czyny się liczą. Seks kazirodczy Lota i córką dał syna Moaba którego z kolei córka zaślubiona z Salomonem dała początek linii z której wywodził się Dawid. Czyli seks kazirodczy dał początek linii rodzicom Jezusa. Boski plan.

                                                    Rdz5,01 OtorodowódpotomkówAdama.GdyBógstworzyłczłowieka,napodobień-stwoBogastworzyłgo;
                                                    Rdz5,02 stworzył mężczyznę i niewiastę, pobłogosławił ich i dał im nazwę ”ludzie”,
                                                    wtedy gdy ich stworzył.
                                                    Rdz5,03 Gdy Adam miał sto trzydzieści lat, urodził mu się syn, podobny do niego
                                                    jako jego obraz, i dał mu na imię Set.
                                                    Rdz5,04 A po urodzeniu się Seta żył Adam osiemset lat i miał synów oraz córki.
                                                    Rdz5,05 Ogólna liczba lat, które Adam przeżył, była dziewięćset trzydzieści. I umarł.
                                                    Rdz5,06 Gdy Set miał sto pięć lat, urodził mu się syn Enosz.


                                                    To była wielka kazirodcza orgia, której uczestników na samym początku pobłogosławił Bóg. Albo siostry z braćmi, albo ojcowie z córkami, albo synowie z matkami. Wariantów jest skończona ilość a każdy z nich to kazirodztwo.

                                                    > Nadal czekam, aż potwierdzisz i to swoje kłamliwe zdanie o „powoływaniu p
                                                    > oprzez natchnienie” ?
                                                    > Dalej będziesz uprawiał swoje dziecinne dywagacje, że rzeczowo przedstawisz jak
                                                    > ieś dowody ?

                                                    Przytoczyłem ale chyba pozwoliłeś sobie ich nie zauważyć:

                                                    tutaj:
                                                    www.przewodnik-katolicki.pl/?page=nr&nr=393&cat=85&art=20182
                                                    tutaj:
                                                    www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/powolanie_do_kaplanstwa.html
                                                    i tutaj:
                                                    www.teologia.pl/m_k/kkk1k02.htm
                                                    KKK 1556 By wypełnić swoje wzniosłe posłanie, "Apostołowie ubogaceni zostali przez Chrystusa specjalnym wylaniem Ducha Świętego zstępującego na nich, 862 sami zaś przekazali dar duchowy pomocnikom swoim przez włożenie na nich rąk; dar ten przekazany został aż do nas w sakrze biskupiej" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 21).

                                                    > > Ty ją za to bardzo dobrze znasz i nawet wiesz jak ja należy czytać, żeby
                                                    > uzyska
                                                    > > ć to co się powinno uzyskać, a co należy pominąć, bo tak trzeba. Tak was
                                                    > w semi
                                                    > > narium tresują?
                                                    >
                                                    > Wykaż zatem, że to co piszesz jest prawdą i udowodnij, że podałem cytat, który
                                                    > jest sprzeczny z innym ???

                                                    Co ty kombinujesz? Jakaś próba manipulacji? Nieudolna. Twierdzę jedynie, że nie podałeś przykładu na określenie kazirodztwem seksu pomiędzy ojcem i córką?

                                                    > :) Takie pytanie mogło przyjść do łba tylko zaczadzonemu ateiście :))))
                                                    > Skoro zabronione jest współżycie z rodzeństwem, to tym bardziej z własnymi rodz
                                                    > icami i dziećmi, ale to nie trafia do zakutego ideologicznym śmieciem łba :))))
                                                    > Czy ty wiesz, co oznacza słowo krewny ?

                                                    Nie głuptasku. Biblia bardzo dokładnie określa bardzo wiele kwestii, czyja to nie może być córka, syn czy teściowa i nie używa określenia ogólnego krewny (ale jeśli się mylę to możesz mnie poprawić), a tego jednego połączenia córki i ojca brakuje? Dlaczego? Może Mojżesz nie uznawał bzykania córki za kazirodztwo, podobnie jak Lot.

                                                    Myśl, że kazirodztwo to seks pomiędzy krewnymi niezależnie od tego jak to jest opisane w jakiejś świętej bajce mógł jednak powstać na drodze racjonalnych nie religijnych rozważań.

                                                    > Ależ jest to „przedstawicielstwo ateistów” i tylko zła wola nie poz
                                                    > wala ci to przyznać.

                                                    Głuptasku, nie to nie jest przedstawicielstwo ateistów. Jesteś krętacz. I głuptasek, który sili się na mierną manipulację.

                                                    > Niemal każdy ateista jest lewakiem, a zatem przyjęło się ich utożsamiać.

                                                    Niemal każdy katolik to idiota, ale ich tak nie utożsamiam, dla Ciebie jednak zrobię wyjątek.

                                                    > Wiadom
                                                    > o również, że ateiści to kłamcy.

                                                    Oskarżenia bez dowodów, jakże mnie zaskoczyłeś. Kłamstwo jest typowe dla Ciebie.

                                                    > Pisał już o tym S. Michalkiewicz, że jeśli ate
                                                    > ista twierdzi, że „nie wierzy”, to oczywiście kłamie, bo prz
                                                    > ecież wierzy, tyle, że w coś przeciwnego, niż człowiek religijny. Człowiek reli
                                                    > gijny wierzy w Boga, to znaczy - w to, że Bóg jest - i tak dalej. Nie twierdzi
                                                    > bynajmniej, że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy - i to jest w p
                                                    > orządku, to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe. Tymczasem ateista, twierdząc, że
                                                    > „nie wierzy”, sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż
                                                    > Boga nie ma. Tymczasem żaden z ateistów taką wiedzą nie dysponuje, ponieważ tak
                                                    > a wiedza nie istnieje. Oni zatem też wierzą - tyle, że w to, iż Boga nie ma. Je
                                                    > dnakże deklarując, jakoby „nie wierzyli”, sugerują, że posia
                                                    > dają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe oczy. Od takich łgarzy lepiej trzy
                                                    > mać się z daleka, bo skoro tak ostentacyjnie kłamią w jednej sprawie, to cóż mo
                                                    > że powstrzymać ich od łgarstw we wszystkich innych sprawach ?

                                                    Logika nie wymaga dowodzenia nieistnienia. Wiercy oczywiście mają niepodważalne dowody istnienia Boga. A pan Michalkiewicz jest katolickim spin-doktorkiem, jego bajdurzenie jest bez pokrycia w dowodach i dla mnie nie ma żadnej wartości.

                                                    > > > Napisałeś, że ”ateizm nie wypowiada się na temat kazirodzt
                                                    > wa”
                                                    , tak jakby był jakąś > > osobą, to właśnie ateiści wypowi
                                                    > adają się lub nie na konkretne tematy, a w tym wypa
                                                    > > > dku opowiadają się za legalizacją kazirodztwa, tak jak przed 40 lat
                                                    > y opowiadali

                                                    Znowu manipulacja? Ty naprawdę masz problem z logiką, co?
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 13.04.13, 17:19
                                                    bookworm napisał: 15:41

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > > Pewnie żydowskiemu Bogu też jest miłe, wszak to Bóg z tej samej bajki.
                                                    > >
                                                    > > :) Skoro tak, to przytocz Jego słowa tak, jak uczyniłem to ja powyżej, zadając
                                                    > > kłam temu co prymitywnie wmawiałeś ? :)
                                                    >
                                                    > A co mnie słowa. Czyny się liczą. Seks kazirodczy Lota i córką dał syna Moaba k
                                                    > tórego z kolei córka zaślubiona z Salomonem dała początek linii z której wywodz
                                                    > ił się Dawid. Czyli seks kazirodczy dał początek linii rodzicom Jezusa. Boski plan.

                                                    A zatem twierdzisz, że nie ma w Biblii ani słowa o pochwalaniu kazirodztwa ?
                                                    Upierasz się tylko przy tym, że ludzie je uprawiali, z czego wyciągasz wniosek, że Bogu jest to miłe ? Czy w związku z tym również twierdzisz, że morderstwa, gwałty i kradzieże popełniane w dzisiejszej Polsce, pomimo że zabronione prawem, są również miłe dla władzy ??? Opowiedz coś o tym :)

                                                    > To była wielka kazirodcza orgia, której uczestników na samym początku pobłog
                                                    > osławił
                                                    Bóg. Albo siostry z braćmi, albo ojcowie z córkami, albo synowie z
                                                    > matkami. Wariantów jest skończona ilość a każdy z nich to kazirodztwo.

                                                    Z twoich chorych domysłów buchają niezdrowe emocje :)))
                                                    Podniecasz się własnymi wyobrażeniami – rajcuje cię kazirodztwo ?
                                                    Wracając zaś do tematu, to jak już pisałem wcześniej, na ten temat teologowie do dziś mają różne zdania – Kościół nie zajął w tym względzie stanowiska w charakterze dogmatu, więc polemika jest możliwa. Ja optuję za poglądem (bardziej przekonującym i zgodnym z zapisem Biblii), że wszyscy ludzie pochodzą od Adama i Ewy. Najnowsze badania naukowe tylko to potwierdzają. Oczywiście, że potomstwo pierwszych rodziców musiało rozmnażać się poprzez związki we własnym gronie, lecz nie zakładam (jak podpowiada ci twoja chora wyobraźnia), że spółkowali wtedy „ojcowie z córkami albo synowie z matkami” – nie było takiej potrzeby, skoro oboje rodziców żyło i miało się dobrze, a wokół pełno było młodych ludzi.

                                                    > > Nadal czekam, aż potwierdzisz i to swoje kłamliwe zdanie o „powoływaniu p
                                                    > > oprzez natchnienie” ?
                                                    > > Dalej będziesz uprawiał swoje dziecinne dywagacje, że rzeczowo przedstawisz jak
                                                    > > ieś dowody ?
                                                    >
                                                    > Przytoczyłem ale chyba pozwoliłeś sobie ich nie zauważyć:
                                                    >
                                                    > tutaj:
                                                    > www.przewodnik-katolicki.pl/?page=nr&nr=393&cat=85&art=20182
                                                    > tutaj:
                                                    > www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/powolanie_do_kaplanstwa.html
                                                    > i tutaj:
                                                    > www.teologia.pl/m_k/kkk1k02.htm
                                                    > KKK 1556 By wypełnić swoje wzniosłe posłanie, "Apostołowie ubogaceni zostali pr
                                                    > zez Chrystusa specjalnym wylaniem Ducha Świętego zstępującego na nich, 862 sami
                                                    > zaś przekazali dar duchowy pomocnikom swoim przez włożenie na nich rąk; dar te
                                                    > n przekazany został aż do nas w sakrze biskupiej" (Sobór Watykański II, konst.
                                                    > Lumen gentium, 21).

                                                    Nie czytasz moich odpowiedzi, czyżbyś zachłystywał się jedynie własnymi wypocinami ?

                                                    > > Wykaż zatem, że to co piszesz jest prawdą i udowodnij, że podałem cytat, który
                                                    > > jest sprzeczny z innym ???
                                                    >
                                                    > Co ty kombinujesz? Jakaś próba manipulacji? Nieudolna. Twierdzę jedynie, że nie
                                                    > podałeś przykładu na określenie kazirodztwem seksu pomiędzy ojcem i córką?

                                                    Co ty bełkoczesz ? – jaki to ma być przykład na określenie kazirodztwem seksu pomiędzy ojcem i córką, którego oczekujesz ???
                                                    Podałem cytaty, które stwierdzają fakt, że Bóg zabronił kazirodztwa, a ty okazujesz się nie tylko kłamcą lecz również kompletnym idiotą, nie potrafiącym sklecić zrozumiałego pytania.

                                                    > > :) Takie pytanie mogło przyjść do łba tylko zaczadzonemu ateiście :))))
                                                    > > Skoro zabronione jest współżycie z rodzeństwem, to tym bardziej z własnymi rodz
                                                    > > icami i dziećmi, ale to nie trafia do zakutego ideologicznym śmieciem łba :))))
                                                    > > Czy ty wiesz, co oznacza słowo krewny ?
                                                    >
                                                    > Nie głuptasku. Biblia bardzo dokładnie określa bardzo wiele kwestii, czyja to n
                                                    > ie może być córka, syn czy teściowa i nie używa określenia ogólnego krewny (ale
                                                    > jeśli się mylę to możesz mnie poprawić), a tego jednego połączenia córki i ojc
                                                    > a brakuje? Dlaczego? Może Mojżesz nie uznawał bzykania córki za kazirodztwo, po
                                                    > dobnie jak Lot.

                                                    Ahaaaa …… a zatem ty wykluczasz z grona krewnych ojca z córką ???
                                                    A może twierdzisz, że starożytni żydzi uważali, że ojciec z córką, to nie są krewni – opowiedz coś o tym ? – lubię twoje ucieszne dywagacje :)))

                                                    > Myśl, że kazirodztwo to seks pomiędzy krewnymi niezależnie od tego jak to jest
                                                    > opisane w jakiejś świętej bajce mógł jednak powstać na drodze racjonalnych nie
                                                    > religijnych rozważań.

                                                    Zakładam, że masz na to jakieś dowody i zaraz nam tu je przedstawisz ?

                                                    > > Ależ jest to „przedstawicielstwo ateistów” i tylko zła wola nie poz
                                                    > > wala ci to przyznać.
                                                    >
                                                    > Głuptasku, nie to nie jest przedstawicielstwo ateistów. Jesteś krętacz. I głupt
                                                    > asek, który sili się na mierną manipulację.

                                                    :) Twoje zaprzeczenie nie jest żadnym dowodem, chyba że należysz do tej grupy „czerwono-zielonej koalicji” i udowodnisz, że nie ma tam ateistów, albo są oni zdominowani przez ludzi religijnych :)

                                                    > > Niemal każdy ateista jest lewakiem, a zatem przyjęło się ich utożsamiać.
                                                    >
                                                    > Niemal każdy katolik to idiota, ale ich tak nie utożsamiam, dla Ciebie jednak z
                                                    > robię wyjątek.

                                                    Już dawno ustalono, że idiotami są właśnie ateiści (na co przedstawiłem niezbite dowody), więc nie pyskuj po próżnicy :)

                                                    > > Wiadomo również, że ateiści to kłamcy.
                                                    >
                                                    > Oskarżenia bez dowodów, jakże mnie zaskoczyłeś. Kłamstwo jest typowe dla Ciebie.

                                                    Dowód przedstawiłem poniżej – logiczny wywód znanej persony. Mam dla ciebie dobrą radę – najpierw przeczytaj całą odpowiedź, a później ją komentuj, bo inaczej wychodzisz na rozwydrzonego młokosa, który nie ma cierpliwości dobrnąć do końca tekstu i komentuje tylko pierwsze zdanie :)

                                                    > > Pisał już o tym S. Michalkiewicz, że jeśli ateista
                                                    > > twierdzi, że „nie wierzy”, to oczywiście kłamie, bo prz
                                                    > > ecież wierzy, tyle, że w coś przeciwnego, niż człowiek religijny. Człowiek reli
                                                    > > gijny wierzy w Boga, to znaczy - w to, że Bóg jest - i tak dalej. Nie twierdzi
                                                    > > bynajmniej, że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy - i to jest w p
                                                    > > orządku, to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe. Tymczasem ateista, twierdząc, że
                                                    > > „nie wierzy”, sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż
                                                    > > Boga nie ma. Tymczasem żaden z ateistów taką wiedzą nie dysponuje, ponieważ tak
                                                    > > a wiedza nie istnieje. Oni zatem też wierzą - tyle, że w to, iż Boga nie ma. Je
                                                    > > Jdnakże deklarując, jakoby „nie wierzyli”, sugerują, że posia
                                                    > > dają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe oczy. Od takich łgarzy lepiej trzy
                                                    > > mać się z daleka, bo skoro tak ostentacyjnie kłamią w jednej sprawie, to cóż mo
                                                    > > że powstrzymać ich od łgarstw we wszystkich innych sprawach ?
                                                    >
                                                    > Logika nie wymaga dowodzenia nieistnienia. Wiercy oczywiście mają niepodważalne
                                                    > dowody istnienia Boga. A pan Michalkiewicz jest katolickim spin-doktorkiem, je
                                                    > go bajdurzenie jest bez pokrycia w dowodach i dla mnie nie ma żadnej wartości.

                                                    Logika wymaga przede wszystkim aby być konsekwentnym w tym co się głosi, choćby było to błędem. Widać, że nie uczyłeś się logiki :)
                                                    Skoro twój pogląd jest taki, że Boga nie ma, to musisz mieć na to jakieś dowody, bo inaczej powiedziałbyś, że Nie wiem, czy Bóg jest, czy Go nie ma – brak na to dowodów i tyle. Ty
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 14.04.13, 00:15
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > A zatem twierdzisz, że nie ma w Biblii ani słowa o pochwalaniu kazirodztwa ?
                                                    > Upierasz się tylko przy tym, że ludzie je uprawiali, z czego wyciągasz wniosek,
                                                    > że Bogu jest to miłe ?

                                                    Bóg pobłogosławił swoje dzieła - ludzi. Dał im polecenie idźcie i rozmnażajcie się. Albo jest idiotą albo psycholem (wie, że żeby się rozmnażać musi mieć miejsce kazirodztwo). Albo jest to dla niego dobre i nie zakazuje albo jest sadystą i zakazuje wiedząc, że i tak będą musieli zakaz złamać i zostaną ukarani.

                                                    > Czy w związku z tym również twierdzisz, że morderstwa,
                                                    > gwałty i kradzieże popełniane w dzisiejszej Polsce, pomimo że zabronione prawem
                                                    > , są również miłe dla władzy ??? Opowiedz coś o tym :)

                                                    Lecz się.
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 14.04.13, 15:39
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > A zatem twierdzisz, że nie ma w Biblii ani słowa o pochwalaniu kazirodztwa ?
                                                    > > Upierasz się tylko przy tym, że ludzie je uprawiali, z czego wyciągasz wniosek,
                                                    > > że Bogu jest to miłe ?
                                                    >
                                                    > Bóg pobłogosławił swoje dzieła - ludzi. Dał im polecenie idźcie i rozmnażajcie
                                                    > się. Albo jest idiotą albo psycholem (wie, że żeby się rozmnażać musi mieć miej
                                                    > sce kazirodztwo). Albo jest to dla niego dobre i nie zakazuje albo jest sadystą
                                                    > i zakazuje wiedząc, że i tak będą musieli zakaz złamać i zostaną ukarani.

                                                    Rozpoczynając tą ciekawą dyskusję ustalmy najpierw podstawy – dlaczego uważasz i na jakiej podstawie, że kazirodztwo jest złem ? Co uważasz za kazirodztwo ? Czy swoją dezaprobatę dla tej dewiacji rozciągasz na wszystkich bliskich i dalszych krewnych (jak dalekich) ? Od kiedy kazirodztwo jest zabronione oraz czy we wszystkich kulturach ?
                                                    Poza tym napisałem już w poprzednim poście, że jeśli chodzi o informacje dotyczące rozmnażania się pierwszych ludzi, to wśród teologów zdania są podzielone, brak jest jednomyślnej opinii – niektórzy twierdzą, że Adam i Ewa byli stworzeni jako pierwsi (a więc pierwsi rodzice), a dopiero później Bóg stworzył kolejnych ludzi, aby mogli rozmnażać się bez uciekania się do kazirodztwa. Mnie to jednak nie przekonuje i twierdzę, że związki kazirodcze wśród pierwszych ludzi nie były niczym złym z uwagi na doskonałość pierwszych ludzi (brak jeszcze defektów genetycznych, długowieczność) oraz konieczność zachowania gatunku. Dopiero później, gdy defekty genetyczne rodzaju ludzkiego znacznie się rozwinęły, kazirodztwo zostało zakazane, co udokumentowane jest w Biblii.

                                                    > > Czy w związku z tym również twierdzisz, że morderstwa,
                                                    > > gwałty i kradzieże popełniane w dzisiejszej Polsce, pomimo że zabronione prawem
                                                    > > , są również miłe dla władzy ??? Opowiedz coś o tym :)
                                                    >
                                                    > Lecz się.

                                                    :)) Jak mawiali starożytni Grecy po łacinie: medice, cura te ipsum ! :)))
                                                    Ale, ale, znowu unikasz odpowiedzi na pytanie (pomijając już twój sposób uciekania w inny temat, lub gdy nie wiesz co odpowiedzieć, polegający na wycinaniu z moich wpisów części niewygodnego ci tekstu) – zmobilizuj się - do roboty bukworku !
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 15.04.13, 10:36
                                                    enrque111 napisał:

                                                    >
                                                    > Rozpoczynając tą ciekawą dyskusję ustalmy najpierw podstawy – dlaczego uw
                                                    > ażasz i na jakiej podstawie, że kazirodztwo jest złem ? Co uważasz za kazirodzt
                                                    > wo ? Czy swoją dezaprobatę dla tej dewiacji rozciągasz na wszystkich bliskich i
                                                    > dalszych krewnych (jak dalekich) ? Od kiedy kazirodztwo jest zabronione oraz c
                                                    > zy we wszystkich kulturach ?

                                                    Nie zmieniaj tematu. To nie jest tematem dyskusji.
                                                    Bóg Biblijny z jednej strony mówi ze kazirodztwo jest grzechem, a z drugiej stwarza sytaucje, w której jest koniecznością - zmusza ludzi do grzeszenia.

                                                    > Poza tym napisałem już w poprzednim poście, że jeśli chodzi o informacje dotycz
                                                    > ące rozmnażania się pierwszych ludzi, to wśród teologów zdania są podzielone, b
                                                    > rak jest jednomyślnej opinii – niektórzy twierdzą, że Adam i Ewa byli stw
                                                    > orzeni jako pierwsi (a więc pierwsi rodzice), a dopiero później Bóg stworzył ko
                                                    > lejnych ludzi, aby mogli rozmnażać się bez uciekania się do kazirodztwa. Mnie t
                                                    > o jednak nie przekonuje i twierdzę, że związki kazirodcze wśród pierwszych ludz
                                                    > i nie były niczym złym z uwagi na doskonałość pierwszych ludzi (brak jeszcze de
                                                    > fektów genetycznych, długowieczność) oraz konieczność zachowania gatunku. Dopie
                                                    > ro później, gdy defekty genetyczne rodzaju ludzkiego znacznie się rozwinęły, ka
                                                    > zirodztwo zostało zakazane, co udokumentowane jest w Biblii.

                                                    Dlaczego kazirodztwo było zakazane dopiero za czasów Mojżesza, i dopiero po wyjściu z Egiptu? Dlaczego wcześniej Bogu nie przeszkadzało?
                                                    Nic nie wiemy o defektach genetycznych pierwszych ludzi, wiemy natomiast - po badaniu mumii faraonów, że jeszcze przed nakazami Mojżesza, istniały defekty będące efektem związków kazirodczych.
                                                    Dziwnym trafem biblia nie rozpisuje się specjalnie o ówczesie potężnej cywilizacji Egiptu ani o wcześniejszej cywilizacji Mezopotamskiej. Woli koncentrować się na życiu i seksualnych problemach pastuchów i nomadów, stworzonych i wybranych przez Boga (kto stworzył Egipcjan i Sumeryjczyków "Bóg raczy wiedzieć").

                                                    > > > Czy w związku z tym również twierdzisz, że morderstwa,
                                                    > > > gwałty i kradzieże popełniane w dzisiejszej Polsce, pomimo że zabro
                                                    > nione prawem
                                                    > > > , są również miłe dla władzy ??? Opowiedz coś o tym :)
                                                    > >
                                                    > > Lecz się.

                                                    To jest było na temat, ale dobrze:
                                                    Morderstwa, gwałty i kradzieże, nie są miłe władzy, bo władza robi wszystko, żeby przestepców łapać i karać.
                                                    Bóg za to nie robi nic. Ma to w d... albo nie umie tego zrobić - tłumaczy się, że ukara ich po śmierci ale ludzie i tak wolą brać sprawiedliwość we własne ręce niż czekac na sprawiedliwość boską - ta jest zwykle ślepa, głupia, nie ma też wiarygodnych dowodów, że jest w jakimkolwiek stopniu skuteczna (dlatego ja rozsądnie przyjmuję ze Boga zwyczajnie nie ma).

                                                    > Ale, ale, znowu unikasz odpowiedzi na pytanie (pomijając już twój sposób ucieka
                                                    > nia w inny temat, lub gdy nie wiesz co odpowiedzieć, polegający na wycinaniu z
                                                    > moich wpisów części niewygodnego ci tekstu) – zmobilizuj się - do roboty
                                                    > bukworku !

                                                    Wycinam tematy, które uważam za bezsensowne, bo za bardzo zabrneeły w wycieczki personalne i nic nie wnoszą do dyskusji. Jeżeli lubisz się obrzucać błotem możesz je przypomnieć, popiszemy sobie, pobluzgamy. Może Ci ulży.
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 20.04.13, 15:58
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Rozpoczynając tą ciekawą dyskusję ustalmy najpierw podstawy – dlaczego
                                                    > > uważasz i na jakiej podstawie, że kazirodztwo jest złem ? Co uważasz za kazirodztwo ?
                                                    > > Czy swoją dezaprobatę dla tej dewiacji rozciągasz na wszystkich bliskich i
                                                    > > dalszych krewnych (jak dalekich) ? Od kiedy kazirodztwo jest zabronione oraz
                                                    > > czy we wszystkich kulturach ?
                                                    >
                                                    > Nie zmieniaj tematu. To nie jest tematem dyskusji.
                                                    > Bóg Biblijny z jednej strony mówi ze kazirodztwo jest grzechem, a z drugiej stw
                                                    > arza sytaucje, w której jest koniecznością - zmusza ludzi do grzeszenia.

                                                    To ty zmieniasz temat i nie odpowiadasz na pytania, które uporządkują naszą dyskusję.
                                                    Wciąż oczekuję odpowiedzi na podstawowe pytania (powyżej), a później ustosunkuję się do twego zarzutu.

                                                    > Dlaczego kazirodztwo było zakazane dopiero za czasów Mojżesza, i dopiero po wyj
                                                    > ściu z Egiptu? Dlaczego wcześniej Bogu nie przeszkadzało?
                                                    > Nic nie wiemy o defektach genetycznych pierwszych ludzi, wiemy natomiast - po b
                                                    > adaniu mumii faraonów, że jeszcze przed nakazami Mojżesza, istniały defekty będ
                                                    > ące efektem związków kazirodczych.

                                                    Powiedziałem - ustalmy najpierw podstawy:
                                                    1) dlaczego uważasz i na jakiej podstawie, że kazirodztwo jest złem ?
                                                    2) Co uważasz za kazirodztwo ?
                                                    3) Czy swoją dezaprobatę dla tej dewiacji rozciągasz na wszystkich bliskich i dalszych krewnych (jak dalekich) ?
                                                    4) Od kiedy kazirodztwo jest zabronione oraz czy we wszystkich kulturach ?

                                                    > Dziwnym trafem biblia nie rozpisuje się specjalnie o ówczesie potężnej cywiliza
                                                    > cji Egiptu ani o wcześniejszej cywilizacji Mezopotamskiej. Woli koncentrować si
                                                    > ę na życiu i seksualnych problemach pastuchów i nomadów, stworzonych i wybranyc
                                                    > h przez Boga (kto stworzył Egipcjan i Sumeryjczyków "Bóg raczy wiedzieć").

                                                    Osobnik prymitywny i niedouczony, rozumuje prymitywnie i po kretyńsku. Biblia nie jest podręcznikiem historii, tylko księgą mającą na celu przekazać prawdę o Objawieniu i wartości moralne dane od Boga. W związku z tym, nie opisuje nie tylko „potężnych cywilizacji, ale również zasad fizyki, chemii, biologii, matematyki itd. Jeśli nawet o nich wspomina, to w sposób ogólny, niezbyt precyzyjny, w kontekście zasadniczego przesłania religijnego.

                                                    > > > > Czy w związku z tym również twierdzisz, że morderstwa, gwałty
                                                    > > > > i kradzieże popełniane w dzisiejszej Polsce, pomimo że zabronione prawem
                                                    > > > > , są również miłe dla władzy ??? Opowiedz coś o tym :)
                                                    > > >
                                                    > > > Lecz się.
                                                    >
                                                    > To jest było na temat, ale dobrze:

                                                    :) Nie uciekaj się do prymitywnej manipulacji – to są twoje słowa ”Lecz się”, po których była (usunięta teraz moja odpowiedź:
                                                    [i] :)) Jak mawiali starożytni Grecy po łacinie: medice, cura te ipsum ! :)))
                                                    Ale, ale, znowu unikasz odpowiedzi na pytanie (pomijając już twój sposób uciekania w inny temat, lub gdy nie wiesz co odpowiedzieć, polegający na wycinaniu z moich wpisów części niewygodnego ci tekstu) – zmobilizuj się - do roboty bukworku !

                                                    > Morderstwa, gwałty i kradzieże, nie są miłe władzy, bo władza robi wszystko, że
                                                    > by przestepców łapać i karać.

                                                    Duże uogólnienie, ponieważ były i są „władze”, które bardzo chętnie uciekają się do tych procederów.

                                                    > Bóg za to nie robi nic. Ma to w d... albo nie umie tego zrobić

                                                    Bóg dał człowiekowi prawa, których należy przestrzegać – dał również wolną wolę, która czyni z człowieka istotę w pełni wolną i niezależną, mogącą dokonywać swobodnych wyborów (nawet skrajnego zła). Gdyby Bóg zaczął ingerować w każdym przypadku, gdy narusza się Jego prawa, to człowiek przestałby mieć wolną wolę, stałby się bezwolną marionetką, zdeterminowaną do czynienia jedynie dobra. Bóg zaś chce aby człowiek wybierał dobro z pełną tego świadomością.

                                                    > - tłumaczy się,
                                                    > że ukara ich po śmierci ale ludzie i tak wolą brać sprawiedliwość we własne ręc
                                                    > e niż czekac na sprawiedliwość boską - ta jest zwykle ślepa, głupia, nie ma też
                                                    > wiarygodnych dowodów, że jest w jakimkolwiek stopniu skuteczna (dlatego ja roz
                                                    > sądnie przyjmuję ze Boga zwyczajnie nie ma).

                                                    Rozsądku to u ciebie brak odkąd cię poznałem, a zakładam, że i wcześniej miałeś jej olbrzymi deficyt :)
                                                    Ludzie zaś biorą sprawiedliwość we własne ręce, co dobitnie widać na każdym kroku :)

                                                    > > Ale, ale, znowu unikasz odpowiedzi na pytanie (pomijając już twój sposób ucieka
                                                    > > nia w inny temat, lub gdy nie wiesz co odpowiedzieć, polegający na wycinaniu z
                                                    > > moich wpisów części niewygodnego ci tekstu) – zmobilizuj się - do roboty bukworku !
                                                    >
                                                    > Wycinam tematy, które uważam za bezsensowne, bo za bardzo zabrneeły w wycieczki
                                                    > personalne i nic nie wnoszą do dyskusji. Jeżeli lubisz się obrzucać błotem moż
                                                    > esz je przypomnieć, popiszemy sobie, pobluzgamy. Może Ci ulży.

                                                    :) Głupio się tłumaczysz, ale czy można się spodziewać po ośle, że będzie rączym rumakiem ?
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 14.04.13, 00:43
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Z twoich chorych domysłów buchają niezdrowe emocje :)))
                                                    > Podniecasz się własnymi wyobrażeniami – rajcuje cię kazirodztwo ?

                                                    Opisuję tylko sytuację jaka miała miejsce. Ciebie to podnieca albo rajcuje i projektujesz na mnie swoje odczucia? Ja nic takiego o osobie nie napisałem.

                                                    > Wracając zaś do tematu, to jak już pisałem wcześniej, na ten temat teologowie d
                                                    > o dziś mają różne zdania – Kościół nie zajął w tym względzie stanowiska w
                                                    > charakterze dogmatu, więc polemika jest możliwa. Ja optuję za poglądem (bardzi
                                                    > ej przekonującym i zgodnym z zapisem Biblii), że wszyscy ludzie pochodzą od Ada
                                                    > ma i Ewy. Najnowsze badania naukowe tylko to potwierdzają.

                                                    Podaj te badania naukowe, które potwierdzają że pierwszym człowiekiem był Adam i Ewa, która powstała z jego żebra i że nie było wówczas żadnych innych ludzi, oraz że Adam i Ewa dali początek wszystkim ludziom na Ziemi. Chyba, że kłamiesz i takich badań nie ma.

                                                    > stwo pierwszych rodziców musiało rozmnażać się poprzez związki we własnym groni
                                                    > e, lecz nie zakładam (jak podpowiada ci twoja chora wyobraźnia), że spółkowali
                                                    > wtedy „ojcowie z córkami albo synowie z matkami” – nie było t
                                                    > akiej potrzeby, skoro oboje rodziców żyło i miało się dobrze, a wokół pełno był
                                                    > o młodych ludzi.

                                                    Czyli z kim miał syna Set albo kto był matką potomstwa Kaina?

                                                    Biblia to niepodważalna prawda w sam raz dla idiotów.

                                                    > Nie czytasz moich odpowiedzi, czyżbyś zachłystywał się jedynie własnymi wypocin
                                                    > ami ?

                                                    Nie podniecaj się tak, bo Ci coś pęknie. Twoja wypowiedź była zwyczajnie później.

                                                    > > Nie głuptasku. Biblia bardzo dokładnie określa bardzo wiele kwestii, czyj
                                                    > a to n
                                                    > > ie może być córka, syn czy teściowa i nie używa określenia ogólnego krewn
                                                    > y (ale
                                                    > > jeśli się mylę to możesz mnie poprawić), a tego jednego połączenia córki
                                                    > i ojc
                                                    > > a brakuje? Dlaczego? Może Mojżesz nie uznawał bzykania córki za kazirodzt
                                                    > wo, po
                                                    > > dobnie jak Lot.
                                                    >
                                                    > Ahaaaa …… a zatem ty wykluczasz z grona krewnych ojca z córką ???
                                                    > A może twierdzisz, że starożytni żydzi uważali, że ojciec z córką, to nie są kr
                                                    > ewni – opowiedz coś o tym ? – lubię twoje ucieszne dywagacje :)))

                                                    Pieprzysz. Prosiłem abyś podał gdzie Biblia używa słowa krewni w kontekście kazirodztwa, co obejmowałoby ojca i córkę. Lubię jak unikasz odpowiedzi i jeszcze się przy tym cieszysz.

                                                    > > Myśl, że kazirodztwo to seks pomiędzy krewnymi niezależnie od tego jak to
                                                    > jest
                                                    > > opisane w jakiejś świętej bajce mógł jednak powstać na drodze racjonalnyc
                                                    > h nie
                                                    > > religijnych rozważań.
                                                    >
                                                    > Zakładam, że masz na to jakieś dowody i zaraz nam tu je przedstawisz ?

                                                    Tak, prawo obejmuje zakaz związków związków kazirodzczych pomiędzy ojcem i córką, o których Biblia nie wspomina.

                                                    > > > Ależ jest to „przedstawicielstwo ateistów” i tylko zła
                                                    > wola nie poz
                                                    > > > wala ci to przyznać.
                                                    > >
                                                    > > Głuptasku, nie to nie jest przedstawicielstwo ateistów. Jesteś krętacz. I
                                                    > głupt
                                                    > > asek, który sili się na mierną manipulację.
                                                    >
                                                    > :) Twoje zaprzeczenie nie jest żadnym dowodem, chyba że należysz do tej grupy &
                                                    > #8222;czerwono-zielonej koalicji” i udowodnisz, że nie ma tam ateistów, a
                                                    > lbo są oni zdominowani przez ludzi religijnych :)

                                                    Moje zaprzeczenie jest wystarczającym dowodem. Gdzie "czerwono-zielona koalicji” podaje że wypowiada się w kwestii legalizacji kazirodztwa w imieniu wszystkich ateistów. Gdzie ateiści namaszczają "czerwono-zieloną koalicję" na swoje przedstawicielstwo. Podaj taką wypowiedź lub odszczekaj łgarstwo.

                                                    > Logika wymaga przede wszystkim aby być konsekwentnym w tym co się głosi, choćby
                                                    > było to błędem. Widać, że nie uczyłeś się logiki :)
                                                    > Skoro twój pogląd jest taki, że Boga nie ma, to musisz mieć na to jakieś
                                                    > dowody, bo inaczej powiedziałbyś, że Nie wiem, czy Bóg jest, czy Go nie ma
                                                    > – brak na to dowodów
                                                    i tyle. Ty

                                                    Nie wiem czy Bóg jest. Nie mam dowodów na jego istnienie. Zgodnie z zasadą konieczności dowodzenia istnienia, uznaję, że ponieważ nie ma dowodów więc nie ma Boga. Wystarczy?
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 14.04.13, 16:08
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Z twoich chorych domysłów buchają niezdrowe emocje :)))
                                                    > > Podniecasz się własnymi wyobrażeniami – rajcuje cię kazirodztwo ?
                                                    >
                                                    > Opisuję tylko sytuację jaka miała miejsce. Ciebie to podnieca albo rajcuje i pr
                                                    > ojektujesz na mnie swoje odczucia? Ja nic takiego o osobie nie napisałem.

                                                    :) Dobra, dobra, nie kryguj się jak podstarzała dziewica na pierwszej randce :)
                                                    Widać po twoich wpisach, jak gwałtownie fermentuje ci wyobraźnia :)))

                                                    > > Wracając zaś do tematu, to jak już pisałem wcześniej, na ten temat teologowie
                                                    > > do dziś mają różne zdania – Kościół nie zajął w tym względzie stanowiska w
                                                    > > charakterze dogmatu, więc polemika jest możliwa. Ja optuję za poglądem (bardzi
                                                    > > ej przekonującym i zgodnym z zapisem Biblii), że wszyscy ludzie pochodzą od Ada
                                                    > > ma i Ewy. Najnowsze badania naukowe tylko to potwierdzają.
                                                    >
                                                    > Podaj te badania naukowe, które potwierdzają że pierwszym człowiekiem był Adam
                                                    > i Ewa, która powstała z jego żebra i że nie było wówczas żadnych innych ludzi,
                                                    > oraz że Adam i Ewa dali początek wszystkim ludziom na Ziemi. Chyba, że kłamiesz
                                                    > i takich badań nie ma.

                                                    Domyślam się, że jest to dla ciebie nieznane, dziwne i tajemnicze terytorium, ale skup się i weź do nauki, jak już wielokrotnie ci radziłem. Znaj jednak serce i miłosierdzie chrześcijanina, ułatwię ci drogę do tajemnic wiedzy – zacznij chociażby od tego wywiadu z prof. Rosikiem i prof. Pawłowskim:
                                                    www.rosik.archidiecezja.wroc.pl/cms/images/stories/adamiewa.pdf

                                                    > > stwo pierwszych rodziców musiało rozmnażać się poprzez związki we własnym groni
                                                    > > e, lecz nie zakładam (jak podpowiada ci twoja chora wyobraźnia), że spółkowali
                                                    > > wtedy „ojcowie z córkami albo synowie z matkami” – nie było
                                                    > > takiej potrzeby, skoro oboje rodziców żyło i miało się dobrze, a wokół pełno był
                                                    > > o młodych ludzi.
                                                    >
                                                    > Czyli z kim miał syna Set albo kto był matką potomstwa Kaina?

                                                    Ucz się zamiast głupawo pytać, napisano wyraźnie: „A po urodzeniu się Seta żył Adam osiemset lat i miał synów oraz córki.” (Rdz 5,4)

                                                    > Biblia to niepodważalna prawda w sam raz dla idiotów.

                                                    :) Tylko idiota nie potrafi jej zrozumieć :)

                                                    > > Nie czytasz moich odpowiedzi, czyżbyś zachłystywał się jedynie własnymi wypocinami ?
                                                    >
                                                    > Nie podniecaj się tak, bo Ci coś pęknie. Twoja wypowiedź była zwyczajnie później.

                                                    Była w pierwszej linijce pod twoim pytaniem :)))

                                                    > > Ahaaaa …… a zatem ty wykluczasz z grona krewnych ojca z córką ???
                                                    > > A może twierdzisz, że starożytni żydzi uważali, że ojciec z córką, to nie są
                                                    > > krewni – opowiedz coś o tym ? – lubię twoje ucieszne dywagacje :)))
                                                    >
                                                    > Pieprzysz. Prosiłem abyś podał gdzie Biblia używa słowa krewni w kontekście kaz
                                                    > irodztwa, co obejmowałoby ojca i córkę. Lubię jak unikasz odpowiedzi i jeszcze
                                                    > się przy tym cieszysz.

                                                    Żeby Biblia mogła wyjaśnić drobiazgowo każdą wątpliwość, każdego idioty na przestrzeni dziejów, to musiałaby posiadać znacznie więcej tomów, niż „Encyklopedia Britannica” (44 mln wyrazów – Biblia niecałe 800 tys), a i tak znalazłby się niejeden debil, który żądałby tłumaczenia kolejnego słowa, którego nie rozumie :)))))

                                                    > > > Myśl, że kazirodztwo to seks pomiędzy krewnymi niezależnie od tego jak to jest
                                                    > > > opisane w jakiejś świętej bajce mógł jednak powstać na drodze racjonalnych nie
                                                    > > > religijnych rozważań.
                                                    > >
                                                    > > Zakładam, że masz na to jakieś dowody i zaraz nam tu je przedstawisz ?
                                                    >
                                                    > Tak, prawo obejmuje zakaz związków związków kazirodzczych pomiędzy ojcem i córk
                                                    > ą, o których Biblia nie wspomina.

                                                    Biblia nie wspomina o bardzo wielu sprawach, które od zawsze były uregulowane np. chodzenie na dwóch nogach, czy wypróżnianie się w ustronnym miejscu :)
                                                    Wracając zaś do twego głupawego wyjaśnienia, to gdyby „prawo zezwalało na związki kazirodcze pomiędzy ojcem i córką”, to dla ciebie byłoby już w porządku ?

                                                    > > :) Twoje zaprzeczenie nie jest żadnym dowodem, chyba że należysz do tej grupy
                                                    > > „czerwono-zielonej koalicji” i udowodnisz, że nie ma tam ateistów,
                                                    > > albo są oni zdominowani przez ludzi religijnych :)
                                                    >
                                                    > Moje zaprzeczenie jest wystarczającym dowodem. Gdzie "czerwono-zielona koalicji
                                                    > ” podaje że wypowiada się w kwestii legalizacji kazirodztwa w imieniu wsz
                                                    > ystkich ateistów. Gdzie ateiści namaszczają "czerwono-zieloną koalicję" na swoj
                                                    > e przedstawicielstwo. Podaj taką wypowiedź lub odszczekaj łgarstwo.

                                                    Nie musi tego robić wobec faktu, że wszystkie kretyńskie pomysły obyczajowe pochodzą od ateistów. Gdyby nie byli ateistami, to przestrzegaliby zasad chrześcijańskich, które zakazują kazirodztwa, nie byliby ani „zieloni” (dewianci) ani „czerwoni” (komuniści).

                                                    > > Logika wymaga przede wszystkim aby być konsekwentnym w tym co się głosi, choćby
                                                    > > było to błędem. Widać, że nie uczyłeś się logiki :)
                                                    > > Skoro twój pogląd jest taki, że Boga nie ma, to musisz mieć na to jakieś
                                                    > > dowody, bo inaczej powiedziałbyś, że Nie wiem, czy Bóg jest, czy Go nie ma
                                                    > > – brak na to dowodów
                                                    i tyle. Ty
                                                    >
                                                    > Nie wiem czy Bóg jest. Nie mam dowodów na jego istnienie. Zgodnie z zasadą koni
                                                    > eczności dowodzenia istnienia, uznaję, że ponieważ nie ma dowodów więc nie ma B
                                                    > oga. Wystarczy?

                                                    Jak każdy ateista jesteś kłamcą wykazującym się brakiem logiki i uważającym wszystkich innych za głupszych. Otóż nie kierujesz się zasadą konieczności dowodzenia istnienia”, chyba, że nie wierzysz w dzieje ludzkości, które opisują historycy, nie wierzysz w „wielki samopał”, „ewolucję gatunków”, „samo ożywienie się materii”, czy „pochodzenie człowieka z ameby” – wierzysz w to, czy nie wierzysz ???
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 15.04.13, 11:49
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > enrque111 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Z twoich chorych domysłów buchają niezdrowe emocje :)))
                                                    > > > Podniecasz się własnymi wyobrażeniami – rajcuje cię kazirodzt
                                                    > wo ?
                                                    > >
                                                    > > Opisuję tylko sytuację jaka miała miejsce. Ciebie to podnieca albo rajcuj
                                                    > e i pr
                                                    > > ojektujesz na mnie swoje odczucia? Ja nic takiego o osobie nie napisałem.
                                                    >
                                                    > :) Dobra, dobra, nie kryguj się jak podstarzała dziewica na pierwszej randce :)
                                                    > Widać po twoich wpisach, jak gwałtownie fermentuje ci wyobraźnia :)))

                                                    Skończyłeś? Właśnie takie wypowiedzi wycinam. Nic nie wnoszą do dyskuji. Jedyny ich cel to obrażanie mnie. Lubisz obrzucać ludzi błotem? Tak po katolicku, panie dystyngowany i szarmancki?
                                                    > > Podaj te badania naukowe, które potwierdzają że pierwszym człowiekiem był
                                                    > Adam
                                                    > > i Ewa, która powstała z jego żebra i że nie było wówczas żadnych innych l
                                                    > udzi,
                                                    > > oraz że Adam i Ewa dali początek wszystkim ludziom na Ziemi. Chyba, że kł
                                                    > amiesz
                                                    > > i takich badań nie ma.
                                                    >
                                                    > Domyślam się, że jest to dla ciebie nieznane, dziwne i tajemnicze terytorium, a
                                                    > le skup się i weź do nauki, jak już wielokrotnie ci radziłem. Znaj jednak serce
                                                    > i miłosierdzie chrześcijanina, ułatwię ci drogę do tajemnic wiedzy – zac
                                                    > znij chociażby od tego wywiadu z prof. Rosikiem i prof. Pawłowskim:
                                                    > rel="nofollow">www.rosik.archidiecezja.wroc.pl/cms/images/stories/adamiewa.pdf

                                                    Ciekawe. Nie mów że też to czytałeś i bez obaw linkujesz.

                                                    Wszelkie wady w mitochondriach oznaczają poważne wady organizmu i równie poważne choroby. I w trakcie badań tych organelli, podczas badań DNA u ludzi żyjących na kilku kontynentach odkryto tzw. Ewę mitochondrialną, potocznie zwaną pramatką, której wiek oszacowano na około 200 tysięcy lat, co akurat zgadzałoby się z pojawieniem homo sapiens na ziemi – wyjaśnia Pawłowski i od razu podkreśla, że to nie jest tak, że wszyscy razem i każdy z osobna pochodzimy od tej jednej kobiety. – To po prostu nie możliwe, by ludzkość narodziła się z jednej pary. Szacuje się, że najmniejsza populacja ludzkich osobników musiała liczyć jakieś kilka tysięcy członków. Niektóre kobiety nie miały w ogóle dzieci, inne rodziły samych synów, jeszcze inne same córki, albo nawet jeśli urodziła się córka, to już ona mogła mieć samych synów – tłumaczy profesor i od razu uspokaja, że nie będziemy rysować drzewa genealogicznego praEwy cofając się 200 tysięcy lat do tyłu. Sęk jednak w tym, że u ssaków to samice przekazują więcej informacji genetycznej potomkom, bo ich komórki rozrodcze zawierają mitochondria niezbędne do życia. W plemnikach ich nie ma, bo muszą być lekkie i zwinne, by znaleźć jajo, które zapłodnią. Strach też pomyśleć, co by było, gdyby jednak je miały, bo wtedy mielibyśmy ewolucyjną wojnę płci w zapłodnionej komórce. – Mitochondrialna Ewa to nie tyle jedna matka, ile linia dominujących genów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Antropolodzy posługując się tzw. zegarem molekularnym obliczyli też wiek Y-­‐chromosomalnego Adama, odpowiednika Ewy. Początkowo jego wiek szacowano na około 84 tysiące lat – profesor Pawłowski uśmiecha się na złośliwą sugestię, że może to jednak mężczyzna pochodzi z żebra kobiety. – Kolejne badania postarzyły go dość mocno, bo ma już ok. 170 lat, ale rzeczywiście ciągle jest młodszy od Ewy.

                                                    Jest to dokładnie wbrew temu co napisane jest w Biblii. Wskazuje również na ewolucyjne pochodzenie człowieka. I żeby było ciekawie, podałeś to jako dowód swojej teorii - to twój link.
                                                    Ciekawe czy przyznasz się do pomyłki, czy bedziesz szedł w zaparte.

                                                    > > Czyli z kim miał syna Set albo kto był matką potomstwa Kaina?
                                                    >
                                                    > Ucz się zamiast głupawo pytać, napisano wyraźnie: „A po urodzeniu się
                                                    > Seta żył Adam osiemset lat i miał synów oraz córki.”
                                                    (Rdz 5,4)

                                                    Czyli Set miał dzieci z własną siotrą?

                                                    > > Biblia to niepodważalna prawda w sam raz dla idiotów.
                                                    >
                                                    > :) Tylko idiota nie potrafi jej zrozumieć :)

                                                    Ja ją rozumiem. Tylko idiota wierzy, że bajki zapisane w Biblii miały naprawdę miejsce. i jeszcze nieudolnie próbuje to udowadniać.

                                                    > > Pieprzysz. Prosiłem abyś podał gdzie Biblia używa słowa krewni w kontekśc
                                                    > ie kaz
                                                    > > irodztwa, co obejmowałoby ojca i córkę. Lubię jak unikasz odpowiedzi i je
                                                    > szcze
                                                    > > się przy tym cieszysz.
                                                    >
                                                    > Żeby Biblia mogła wyjaśnić drobiazgowo każdą wątpliwość, każdego idioty na prze
                                                    > strzeni dziejów, to musiałaby posiadać znacznie więcej tomów, niż „Encykl
                                                    > opedia Britannica” (44 mln wyrazów – Biblia niecałe 800 tys), a i t
                                                    > ak znalazłby się niejeden debil, który żądałby tłumaczenia kolejnego słowa, któ
                                                    > rego nie rozumie :)))))

                                                    Wystarczył jeden wiersz więcej. Wszystkie inne konfiguracje kazirodztwa zostały wymienione. Kazirodztwo w sensie zakaz stosunku pomiędzy ojcem i córką nie mógł powstać w oparciu o informacje z Biblii - Biblia o tym nie pisze nie używa tez słowa krewny w kontekście zakazu kazirodztwa.
                                                    Wijesz się i zaczynasz ataki personalne. Czyżby doskwierał ci brak argumentów, bo w to, że przyznasz się do pomyłki nie wierzę.

                                                    >
                                                    > Biblia nie wspomina o bardzo wielu sprawach, które od zawsze były uregulowane n
                                                    > p. chodzenie na dwóch nogach, czy wypróżnianie się w ustronnym miejscu :)

                                                    Manipulacja. Ale kombinuj dalej. O większych pierdołach potrafiło pisać i tracić cenne strony - jak chociażby księga Ezekiela, a o tym nie mogło napisać?

                                                    > Wracając zaś do twego głupawego wyjaśnienia, to gdyby „prawo zezwalało na
                                                    > związki kazirodcze pomiędzy ojcem i córką”, to dla ciebie byłoby już w p
                                                    > orządku ?

                                                    Stosuję kryteria racjonalne przy ocenie wielu działań. Oceniam tu i teraz. Teraz kazirodztwo jest dla mnie nie w porzadku i prawo go zabrania. Gdybanie jest bez sensu.

                                                    > > Moje zaprzeczenie jest wystarczającym dowodem. Gdzie "czerwono-zielona ko
                                                    > alicji
                                                    > > ” podaje że wypowiada się w kwestii legalizacji kazirodztwa w imien
                                                    > iu wsz
                                                    > > ystkich ateistów. Gdzie ateiści namaszczają "czerwono-zieloną koalicję" n
                                                    > a swoj
                                                    > > e przedstawicielstwo. Podaj taką wypowiedź lub odszczekaj łgarstwo.
                                                    >
                                                    > Nie musi tego robić wobec faktu, że wszystkie kretyńskie pomysły obyczajowe poc
                                                    > hodzą od ateistów.

                                                    Kolejne niudowodnione łgarstwo. Podaj dowód, że wszystkie. kamienowanie kobiet nie zasłaniajacych twarzy i palenie czarownic jest pomysłem teistów. Takich kretynskich pomysłów teistycznych jest więcej. Odszczekasz kłamstwo, że wszystkie?

                                                    > Gdyby nie byli ateistami, to przestrzegaliby zasad chrześcij
                                                    > ańskich, które zakazują kazirodztwa, nie byliby ani „zieloni” (dewi
                                                    > anci) ani „czerwoni” (komuniści).

                                                    Alternatywą dla ateizmu jest teizm, a nie chrześcijaństwo. Manipulujesz i kupczysz logiką. Pamiętaj jest broń silniejsza niż oszczerstwo - to prawda.

                                                    > > Nie wiem czy Bóg jest. Nie mam dowodów na jego istnienie. Zgodnie z zasad
                                                    > ą koni
                                                    > > eczności dowodzenia istnienia, uznaję, że ponieważ nie ma dowodów więc ni
                                                    > e ma B
                                                    > > oga. Wystarczy?
                                                    >
                                                    > Jak każdy ateista jesteś kłamcą wykazującym się brakiem logiki i uważającym wsz
                                                    > ystkich innych za głupszych.

                                                    Oczywiście masz na to jakiś dowód, czy tak rzucasz oszczerstwami na lewo i prawo?

                                                    > Otóż nie kierujesz się zasadą konieczności dowo
                                                    > dzenia istnienia”
                                                    , chyba, że nie wierzysz w dzieje ludzkości, które o
                                                    > pisują historycy,

                                                    Wierzę w te dzieje. Biblia nie jest źródłem historycznym tylko bajką sfabryk
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 20.04.13, 16:37
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > :) Dobra, dobra, nie kryguj się jak podstarzała dziewica na pierwszej randce :)
                                                    > > Widać po twoich wpisach, jak gwałtownie fermentuje ci wyobraźnia :)))
                                                    >
                                                    > Skończyłeś? Właśnie takie wypowiedzi wycinam. Nic nie wnoszą do dyskuji. Jedyny
                                                    > ich cel to obrażanie mnie. Lubisz obrzucać ludzi błotem? Tak po katolicku, pan
                                                    > ie dystyngowany i szarmancki?

                                                    Czy chcesz, abym zamieścił swoje wpisy, które były niezwykle merytoryczne oraz zadawane ci pytania, które wyciąłeś, aby tylko uniknąć odpowiedzi ?

                                                    > Ciekawe. Nie mów że też to czytałeś i bez obaw linkujesz.
                                                    >
                                                    > Wszelkie wady w mitochondriach oznaczają poważne wady organizmu i równie pow
                                                    > ażne choroby. I w trakcie badań tych organelli, podczas badań DNA u ludzi żyjąc
                                                    > ych na kilku kontynentach odkryto tzw. Ewę mitochondrialną, potocznie zwaną pra
                                                    > matką, której wiek oszacowano na około 200 tysięcy lat, co akurat zgadzałoby si
                                                    > ę z pojawieniem homo sapiens na ziemi – wyjaśnia Pawłowski i od razu podk
                                                    > reśla, że to nie jest tak, że wszyscy razem i każdy z osobna pochodzimy od tej
                                                    > jednej kobiety. – To po prostu nie możliwe, by ludzkość narodziła się
                                                    > z jednej pary. Szacuje się, że najmniejsza populacja ludzkich osobników musiała
                                                    > liczyć jakieś kilka tysięcy członków. Niektóre kobiety nie miały w ogóle dziec
                                                    > i, inne rodziły samych synów, jeszcze inne same córki, albo nawet jeśli urodził
                                                    > a się córka, to już ona mogła mieć samych synów
                                                    – tłumaczy profesor i
                                                    > od razu uspokaja, że nie będziemy rysować drzewa genealogicznego praEwy cofają
                                                    > c się 200 tysięcy lat do tyłu. Sęk jednak w tym, że u ssaków to samice przekazu
                                                    > ją więcej informacji genetycznej potomkom, bo ich komórki rozrodcze zawierają m
                                                    > itochondria niezbędne do życia. W plemnikach ich nie ma, bo muszą być lekkie i
                                                    > zwinne, by znaleźć jajo, które zapłodnią. Strach też pomyśleć, co by było, gdyb
                                                    > y jednak je miały, bo wtedy mielibyśmy ewolucyjną wojnę płci w zapłodnionej kom
                                                    > órce. – Mitochondrialna Ewa to nie tyle jedna matka, ile linia dominujący
                                                    > ch genów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Antropolodzy posługując się t
                                                    > zw. zegarem molekularnym obliczyli też wiek Y-¬‐chromosomalnego Adama, od
                                                    > powiednika Ewy. Początkowo jego wiek szacowano na około 84 tysiące lat ̵
                                                    > 1; profesor Pawłowski uśmiecha się na złośliwą sugestię, że może to jednak mężc
                                                    > zyzna pochodzi z żebra kobiety. – Kolejne badania postarzyły go dość mocn
                                                    > o, bo ma już ok. 170 lat, ale rzeczywiście ciągle jest młodszy od Ewy.

                                                    >
                                                    > Jest to dokładnie wbrew temu co napisane jest w Biblii. Wskazuje również na ewo
                                                    > lucyjne pochodzenie człowieka. I żeby było ciekawie, podałeś to jako dowód swoj
                                                    > ej teorii - to twój link.

                                                    Co jest „wbrew temu co napisane jest w Biblii” ? Czy uważasz, że nauka wyczerpała już ten temat ?, że wszystko już jest odkryte, zbadane i wyjaśnione, co do powstania człowieka ? Opowiedz coś o tym ? :)
                                                    Nie widzę w tym artykule żadnych faktów naukowych, które zaprzeczałyby zapisom biblijnym, wręcz przeciwnie – uzupełniają je. Dywagacje, przypuszczenia, czy brak wiary w zapis biblijny nie jest dowodem na to, że tak nie było. To co mówi nauka – mówi o możliwości „stworzenia”, a nie o możliwości „Stwórcy”.

                                                    > Ciekawe czy przyznasz się do pomyłki, czy bedziesz szedł w zaparte.

                                                    Do jakiej pomyłki ? – możesz być bardziej konkretny ?

                                                    > > > Czyli z kim miał syna Set albo kto był matką potomstwa Kaina?
                                                    > >
                                                    > > Ucz się zamiast głupawo pytać, napisano wyraźnie: „A po urodzeniu się
                                                    > > Seta żył Adam osiemset lat i miał synów oraz córki.”
                                                    (Rdz 5,4)
                                                    >
                                                    > Czyli Set miał dzieci z własną siotrą?

                                                    Uważam, że tak.

                                                    > > > Biblia to niepodważalna prawda w sam raz dla idiotów.
                                                    > >
                                                    > > :) Tylko idiota nie potrafi jej zrozumieć :)
                                                    >
                                                    > Ja ją rozumiem. Tylko idiota wierzy, że bajki zapisane w Biblii miały naprawdę
                                                    > miejsce. i jeszcze nieudolnie próbuje to udowadniać.

                                                    A jakie znalazłeś tam „bajki” ???

                                                    > > > Pieprzysz. Prosiłem abyś podał gdzie Biblia używa słowa krewni w kontekście kaz
                                                    > > > irodztwa, co obejmowałoby ojca i córkę. Lubię jak unikasz odpowiedzi i jeszcze
                                                    > > > się przy tym cieszysz.
                                                    > >
                                                    > > Żeby Biblia mogła wyjaśnić drobiazgowo każdą wątpliwość, każdego idioty na prze
                                                    > > strzeni dziejów, to musiałaby posiadać znacznie więcej tomów, niż „Encykl
                                                    > > opedia Britannica” (44 mln wyrazów – Biblia niecałe 800 tys), a i tak znalazłby się
                                                    > > niejeden debil, który żądałby tłumaczenia kolejnego słowa, którego nie rozumie :)))))
                                                    >
                                                    > Wystarczył jeden wiersz więcej. Wszystkie inne konfiguracje kazirodztwa zostały
                                                    > wymienione. Kazirodztwo w sensie zakaz stosunku pomiędzy ojcem i córką nie móg
                                                    > ł powstać w oparciu o informacje z Biblii - Biblia o tym nie pisze nie używa te
                                                    > z słowa krewny w kontekście zakazu kazirodztwa.

                                                    „Krewny” dotyczy przede wszystkim rodziców i dzieci, a więc nie ma konieczności ich wyszczególniania. Zdziwiłbym się, gdyby Biblia używała słowa „krewny” na córkę swojej matki, a samą matkę wykluczała z grona krewnych :)))))
                                                    Opowiedz coś o tym ?

                                                    > Wijesz się i zaczynasz ataki personalne. Czyżby doskwierał ci brak argumentów,
                                                    > bo w to, że przyznasz się do pomyłki nie wierzę.

                                                    To przecież tobie ich brakuje, skoro uciekasz się do aż takich prymitywnych stwierdzeń (krewny to nie ojciec i syn), a nawet zarzucasz Biblii, że w ten sposób nie wytłumaczyła tego słowa :))))
                                                    Biblia nie tłumaczy znaczenia bardzo wielu słów, które są oczywiste ….. ale one są oczywiste dla ludzi normalnych, a nie dewiantów, prawda ?

                                                    > > Biblia nie wspomina o bardzo wielu sprawach, które od zawsze były uregulowane
                                                    > > np. chodzenie na dwóch nogach, czy wypróżnianie się w ustronnym miejscu :)
                                                    >
                                                    > Manipulacja. Ale kombinuj dalej. O większych pierdołach potrafiło pisać i traci
                                                    > ć cenne strony - jak chociażby księga Ezekiela, a o tym nie mogło napisać?

                                                    Wyrażaj się precyzyjnie – ja knajackich aluzji nie pojmuję :)

                                                    > > Wracając zaś do twego głupawego wyjaśnienia, to gdyby „prawo zezwalało na
                                                    > > związki kazirodcze pomiędzy ojcem i córką”, to dla ciebie byłoby już w porządku ?
                                                    >
                                                    > Stosuję kryteria racjonalne przy ocenie wielu działań. Oceniam tu i teraz. Tera
                                                    > z kazirodztwo jest dla mnie nie w porzadku i prawo go zabrania. Gdybanie jest b
                                                    > ez sensu.

                                                    Bardzo dobrze. Cieszę się, żeś w końcu odkrył swoje przyrodzenie. Miałem zatem rację, że ateiści nie posiadają żadnej moralności, żadnych granic etycznych, wszystko relatywizują i sprowadzają do poziomu szamba …. Byle to było „zgodne z prawem” ….. aktualnie obowiązującym, nie ważne hitlerowskim, stalinowskim, czy liberalnym :))))

                                                    > > > Moje zaprzeczenie jest wystarczającym dowodem. Gdzie "czerwono-zielona koalicji
                                                    > > > ” podaje że wypowiada się w kwestii legalizacji kazirodztwa w imieniu wsz
                                                    > > > ystkich ateistów. Gdzie ateiści namaszczają "czerwono-zieloną koalicję" na swoje
                                                    > > > przedstawicielstwo. Podaj taką wypowiedź lub odszczekaj łgarstwo.
                                                    > >
                                                    > > Nie musi tego robić wobec faktu, że wszystkie kretyńskie pomysły obyczajowe
                                                    > > pochodzą od ateistów.
                                                    >
                                                    > Kolejne niudowodnione łgarstwo. Podaj dowód, że wszystkie. kamienowanie kobiet
                                                    > nie zasłaniajacych twarzy i palenie czarownic jest pom
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 20.04.13, 16:39
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > bookworm napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Moje zaprzeczenie jest wystarczającym dowodem. Gdzie "czerwono-zielona koalicji
                                                    > > > ” podaje że wypowiada się w kwestii legalizacji kazirodztwa w imieniu wsz
                                                    > > > ystkich ateistów. Gdzie ateiści namaszczają "czerwono-zieloną koalicję" na swoje
                                                    > > > przedstawicielstwo. Podaj taką wypowiedź lub odszczekaj łgarstwo.
                                                    > >
                                                    > > Nie musi tego robić wobec faktu, że wszystkie kretyńskie pomysły obyczajowe
                                                    > > pochodzą od ateistów.
                                                    >
                                                    > Kolejne niudowodnione łgarstwo. Podaj dowód, że wszystkie. kamienowanie kobiet
                                                    > nie zasłaniajacych twarzy i palenie czarownic jest pomysłem teistów. Takich kre
                                                    > tynskich pomysłów teistycznych jest więcej. Odszczekasz kłamstwo, że wszystkie?

                                                    Sposób wykonywania kary śmierci nie jest pomysłem obyczajowym.
                                                    Kretyństwem zaś jest właśnie to, co napisałeś powyżej – skoro twierdzisz, że kamienowanie i palenie jest ”pomysłem teistycznym, to dlaczego ode mnie oczekujesz dowodów na to, a nie sam je przedstawiasz ??? - ucz się logiki !

                                                    > > Gdyby nie byli ateistami, to przestrzegaliby zasad chrześcij
                                                    > > ańskich, które zakazują kazirodztwa, nie byliby ani „zieloni”; (dewi
                                                    > > anci) ani „czerwoni” (komuniści).
                                                    >
                                                    > Alternatywą dla ateizmu jest teizm, a nie chrześcijaństwo. Manipulujesz i kupcz
                                                    > ysz logiką. Pamiętaj jest broń silniejsza niż oszczerstwo - to prawda.

                                                    Nie obchodzą mnie fałszywe religie, ani żaden „teizm”, nawet ten z literką „a” na przedzie.
                                                    Cieszę się, że posługujesz się już moją dewizą, zapominając jednak stosować się do jej przesłania :)

                                                    > > > Nie wiem czy Bóg jest. Nie mam dowodów na jego istnienie. Zgodnie z zasadą koni
                                                    > > > eczności dowodzenia istnienia, uznaję, że ponieważ nie ma dowodów więc nie ma
                                                    > > > Boga. Wystarczy?
                                                    > >
                                                    > > Jak każdy ateista jesteś kłamcą wykazującym się brakiem logiki i uważającym
                                                    > > wszystkich innych za głupszych.
                                                    >
                                                    > Oczywiście masz na to jakiś dowód, czy tak rzucasz oszczerstwami na lewo i prawo?

                                                    Dowody przecież zawarłem w następnych zdaniach, które nie zdążyłeś jeszcze przeczytać :)

                                                    > > Otóż nie kierujesz się zasadą konieczności dowodzenia istnienia”,
                                                    > > chyba, że nie wierzysz w dzieje ludzkości, które opisują historycy,
                                                    >
                                                    > Wierzę w te dzieje. Biblia nie jest źródłem historycznym tylko bajką fabryk

                                                    Biblia dla każdego naukowca: historyka, archeologa, socjologa, filozofa, politologa itd. jest jednym z podstawowych źródeł – historycznym źródłem w szczególności i nie sposób poruszać się w świecie nauk humanistycznych, bez znajomości Biblii :))))
                                                    Podaj mi nazwiska naukowców, którzy twierdzą, że „Biblia nie jest źródłem historycznym” ? – czekam na to z niecierpliwością :)
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 13.04.13, 17:20
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Logika nie wymaga dowodzenia nieistnienia. Wiercy oczywiście mają niepodważalne
                                                    > dowody istnienia Boga. A pan Michalkiewicz jest katolickim spin-doktorkiem, je
                                                    > go bajdurzenie jest bez pokrycia w dowodach i dla mnie nie ma żadnej wartości.

                                                    Logika wymaga przede wszystkim aby być konsekwentnym w tym co się głosi, choćby było to błędem. Widać, że nie uczyłeś się logiki :)
                                                    Skoro twój pogląd jest taki, że Boga nie ma, to musisz mieć na to jakieś dowody, bo inaczej powiedziałbyś, że Nie wiem, czy Bóg jest, czy Go nie ma – brak na to dowodów i tyle. Ty jednak upierasz się, że Boga nie ma, więc musisz mieć na to twierdzenie jakiś dowód, że postawiłeś hipotezę „istnienia Boga”, dogłębnie ją zbadałeś metodami naukowymi i uzyskałeś efekt negatywny. Po opublikowaniu swoich badań, opisaniu metody, środków, okoliczności itd. cały świat jęknąłby z zachwytu, a ty otrzymałbyś Nagrodę Nobla i śmiało mógł głosić, że Boga nie ma ……. a tak, to jesteś tylko małym, śmiesznym kłamcą, jak wykazał logicznie S. Michalkiewicz. Tym bardziej jesteś nielogiczny i niekonsekwentny, że wierzysz, bez żądania dowodów w „wielki samopał” itp.

                                                    > > > > Napisałeś, że ”ateizm nie wypowiada się na temat kazirodzt
                                                    > > wa”
                                                    , tak jakby był jakąś > > osobą, to właśnie ateiści wypowi
                                                    > > adają się lub nie na konkretne tematy, a w tym wypa
                                                    > > > > dku opowiadają się za legalizacją kazirodztwa, tak jak przed 40 lat
                                                    > > y opowiadali
                                                    >
                                                    > Znowu manipulacja? Ty naprawdę masz problem z logiką, co?

                                                    Czego tym razem nie zrozumiałeś ?
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 13.04.13, 23:50

                                                    enrque111 napisał:

                                                    Michalkiewicz, to Twój autorytet?
                                                    Ty rzeczywiście nie jesteś z seminarium, tylko jakiś ultraprawicowy prymityw i pieniacz.

                                                    Michalkiewicz odwraca kota ogonem, robiąc zarzut ateistom, że rzekomo twierdzą, że posiadają wiedzę o nieistnieniu Boga.
                                                    Ateiści takiej wiedzy nie mają i nic takiego nie głoszą. Jeśli już ateista wypowiada się na temat istnienia Boga, to jedyne co twierdzi to to, że nie znajduje żadnych przesłanek przemawiających za istnieniem Boga.
                                                    Odwracanie kota ogonem polega na tym, że to wierzący w istnienie Boga twierdzą, że na to istnienie można znaleźć dowody, czyli to oni posiadają rzekomo wiedzę o istnieniu Boga.

                                                    > > Znowu manipulacja? Ty naprawdę masz problem z logiką, co?
                                                    >
                                                    > Czego tym razem nie zrozumiałeś ?

                                                    Nie ateiści. Tylko osoby opowiadające się za legalizacją kazirodztwa. To, że są część z nich jest ateistami, nie pozwala Ci na stwierdzenie, że wypowiadają się ateiści - są ateiści (np. ja, którzy nie opowiadają się za legalizacją kazirodztwa, co jednocześnie przekreśla prawdziwość Twojej tezy) - to co piszesz jest niezgodne z logiką, z którą masz poważny problem - nie znasz jej.
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 14.04.13, 15:24
                                                    bookworm napisał:

                                                    >
                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > Michalkiewicz, to Twój autorytet?
                                                    > Ty rzeczywiście nie jesteś z seminarium, tylko jakiś ultraprawicowy prymityw i
                                                    > pieniacz.

                                                    Mam wiele autorytetów, zależy o jakiej dziedzinie wiedzy, czy moralności mówimy – każdy ma jakieś autorytety, czy ty ich nie posiadasz ?
                                                    Dlaczego uważasz, że jeśli ktoś powołuje się na Michalkiewicza, to musi być ultraprawicowym prymitywem i pieniaczem ?

                                                    > Michalkiewicz odwraca kota ogonem, robiąc zarzut ateistom, że rzekomo twierdzą,
                                                    > że posiadają wiedzę o nieistnieniu Boga.

                                                    Twierdząc, że „Boga nie ma”, tak właśnie sugerują.

                                                    > Ateiści takiej wiedzy nie mają i nic takiego nie głoszą. Jeśli już ateista wypo
                                                    > wiada się na temat istnienia Boga, to jedyne co twierdzi to to, że nie znajduje
                                                    > żadnych przesłanek przemawiających za istnieniem Boga.

                                                    Ateista nie znajduje, a teista znajduje – obaj jednakże głoszą dwa przeciwstawne sobie twierdzenia. Przecież ty sam wciąż powtarzałeś, że Bóg jest bajką, a więc wymysłem, czyli sugerowałeś posiadanie na ten temat jakiejś wiedzy :)

                                                    > Odwracanie kota ogonem polega na tym, że to wierzący w istnienie Boga twierdzą,
                                                    > że na to istnienie można znaleźć dowody, czyli to oni posiadają rzekomo wiedzę
                                                    > o istnieniu Boga.

                                                    Sama nazwa wskazuje, że [b]wierzący[/i] „wierzy”, a nie że „wie”. Podobnie jest z ateistą, który „nie wie” ale wierzy, że Boga nie ma. Różnica jest jednak taka, że wierzący opiera się na faktach, na których oparte są nauki społeczne, głównie historia, która co prawda również nie posiada „dowodów naukowych”, ale na podstawie dowodów historyczno-prawnych wykazywać prawdziwość swoich stwierdzeń – identycznie czyni to chrześcijaństwo.
                                                    Ateista zaś jest kłamcą ze swoim bełkotem, że „Boga nie ma” :)

                                                    > > > Znowu manipulacja? Ty naprawdę masz problem z logiką, co?
                                                    > >
                                                    > > Czego tym razem nie zrozumiałeś ?
                                                    >
                                                    > Nie ateiści. Tylko osoby opowiadające się za legalizacją kazirodztwa. To, że są
                                                    > część z nich jest ateistami, nie pozwala Ci na stwierdzenie, że wypowiadają si
                                                    > ę ateiści - są ateiści (np. ja, którzy nie opowiadają się za legalizacją kaziro
                                                    > dztwa, co jednocześnie przekreśla prawdziwość Twojej tezy) - to co piszesz jest
                                                    > niezgodne z logiką, z którą masz poważny problem - nie znasz jej.

                                                    Na jakiej podstawie sądzisz, że w skrajnie lewackim ugrupowaniu, propagującym kazirodztwo mogą być osoby wierzące ? Logika i wiedza empiryczna stwierdza coś wręcz przeciwnego np., że nie wszyscy muzułmanie są terrorystami, ale wszyscy terroryści są muzułmanami :)
                                                  • kolter-xl Re: Ej,enrque... 14.04.13, 17:18
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Mam wiele autorytetów, zależy o jakiej dziedzinie wiedzy, czy moralności mówimy
                                                    > – każdy ma jakieś autorytety, czy ty ich nie posiadasz ?
                                                    > Dlaczego uważasz, że jeśli ktoś powołuje się na Michalkiewicza, to musi być
                                                    > ultraprawicowym prymitywem i pieniaczem
                                                    ?

                                                    Bo on jest ultraprawicowym prymitywem i pieniaczem no a ty też co gołym okiem ze 4 lata już tu widać.
                                                  • bookworm Re: Ej,enrque... 15.04.13, 10:20
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > Mam wiele autorytetów, zależy o jakiej dziedzinie wiedzy, czy moralności mówimy
                                                    > – każdy ma jakieś autorytety, czy ty ich nie posiadasz ?

                                                    Uznaję pewne osoby za autorytety w jakieś dziedzinie - na podstawie ich wiedzy. W dziedzinie moralności nie mam autorytetów - nie znam takiej osoby która mógłbym uznac za autorytet moralny.

                                                    > Dlaczego uważasz, że jeśli ktoś powołuje się na Michalkiewicza, to musi być
                                                    > ultraprawicowym prymitywem i pieniaczem
                                                    ?

                                                    Przez podobieństwo poglądów. Gdybyś powoływał się na Hitlera powiedziałbym, że jesteś nazistą albo antysemitą.

                                                    >
                                                    > Sama nazwa wskazuje, że [b]wierzący[/i] „wierzy”, a nie że „w
                                                    > ie”. Podobnie jest z ateistą, który „nie wie” ale wierzy, że
                                                    > Boga nie ma. Różnica jest jednak taka, że wierzący opiera się na faktach, na kt
                                                    > órych oparte są nauki społeczne, głównie historia, która co prawda również nie
                                                    > posiada „dowodów naukowych”, ale na podstawie dowodów historyczn
                                                    > o-prawnych
                                                    wykazywać prawdziwość swoich stwierdzeń – identycznie czyn
                                                    > i to chrześcijaństwo.

                                                    Religia nie opiera się na faktach ani dowodach. Tylko na zmyślonych bajkach, mitach i legendach wielkorotnie przerabianych na użytek władzy.

                                                    > Ateista zaś jest kłamcą ze swoim bełkotem, że „Boga nie ma” :)

                                                    Ja, ateista, uznaję, że nie ma dowodów na uznanie istnienia Boga/bogów. I podobnie jak z brakiem dowodów na istnienie innych bogów, oraz istot nadprzyrodzonych (krasnoludków, wróżek, czarownic, duchów) wiarę w nie odrzucam korzystając z tego samego kryterium - brak dowodów na istnienie.

                                                    >
                                                    > Na jakiej podstawie sądzisz, że w skrajnie lewackim ugrupowaniu, propagującym k
                                                    > azirodztwo mogą być osoby wierzące ?

                                                    Wiesz, że nie w tym rzecz i że dalej maniupujesz. Jeżeli przyjmujesz tezę: 1. wszyscy w skrajnie lewackim ugrupowaniu to ateiści, to nie jest ona równa tezie: 2. Ateiści to osoby ze skrajnie lewackiego ugrupowania - to jest twoja pierwsza manipulacja/kłamstwo. Jeżeli bazujesz na udowodnionej (musisz ja oczywiscie udowodnić) tezie 1, że te osoby propagują kazirodztwo, to nie implikuje ona (bo teza 2 jako odwrotność tezy 1 nie jest prawdziwa) że ateiści propagują kazirodztwo.
                                                    Lekacja logiki za darmo.

                                                    > Logika i wiedza empiryczna stwierdza coś w
                                                    > ręcz przeciwnego np., że nie wszyscy muzułmanie są terrorystami, ale wszyscy
                                                    > terroryści są muzułmanami
                                                    :)

                                                    To nie jest logika ani tym bardziej wiedza empiryczna.

                                                    Zamach w Oklahoma był dziełem wyznwców Gałęzi Dawidowej sekty chrześciajńskiej.
                                                    Ten jeden przykład wystarczy aby podważyć prawdziwość zdania, że wszyscy terroryści to muzułmanie.
                                                    Ciekawe czy się przyznasz, że nie pisałeś prawdy, czy będziesz kombinował. Pamiętaj: Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.
                                                  • enrque111 Re: Ej,enrque... 20.04.13, 15:31
                                                    bookworm napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > Mam wiele autorytetów, zależy o jakiej dziedzinie wiedzy, czy moralności mówimy
                                                    > > – każdy ma jakieś autorytety, czy ty ich nie posiadasz ?
                                                    >
                                                    > Uznaję pewne osoby za autorytety w jakieś dziedzinie - na podstawie ich wiedzy.
                                                    > W dziedzinie moralności nie mam autorytetów - nie znam takiej osoby która mógł
                                                    > bym uznac za autorytet moralny.

                                                    Wcale się nie dziwię – ateiści nie posiadają żadnej moralności, albo traktują ją w sposób relatywny :)

                                                    > > Dlaczego uważasz, że jeśli ktoś powołuje się na Michalkiewicza, to musi być
                                                    > > ultraprawicowym prymitywem i pieniaczem
                                                    ?
                                                    >
                                                    > Przez podobieństwo poglądów. Gdybyś powoływał się na Hitlera powiedziałbym, że
                                                    > jesteś nazistą albo antysemitą.

                                                    Znowu się mylisz i nie potrafisz myśleć w sposób logiczny. Powołam się zawsze na mądre i prawdziwe stwierdzenie, bez względu na to, czy będzie pochodziło od Hitlera, Lenina, Jana Pawła II, Michalkiewicza, czy Palikota. Człowiek inteligentny potrafi wyłuskać prawdę nawet ze słów patologicznego kłamcy, a głupiec przykleja łatki i stosuje szablony myślowe, a więc jest ograniczony :)

                                                    > Religia nie opiera się na faktach ani dowodach. Tylko na zmyślonych bajkach, mi
                                                    > tach i legendach wielkorotnie przerabianych na użytek władzy.

                                                    Twoje prywatne opinie i „przemyślenia” absolutnie mnie nie interesują – autorytetem możesz być jedynie dla swoich dzieci, pod warunkiem, że będziesz potrafił je spłodzić :)

                                                    > > Ateista zaś jest kłamcą ze swoim bełkotem, że „Boga nie ma” :)
                                                    >
                                                    > Ja, ateista, uznaję, że nie ma dowodów na uznanie istnienia Boga/bogów.

                                                    Oczywiście – nie ma dowodów naukowych, podobnie, jak na istnienie niemal wszystkich innych bytów niematerialnych oraz materialnych z przeszłości historycznej np. Herodot, Ramzes, Kleopatra, Cezar, Mahomet, bitwa pod Cheroneą itd.

                                                    > I podob
                                                    > nie jak z brakiem dowodów na istnienie innych bogów, oraz istot nadprzyrodzonych
                                                    > (krasnoludków, wróżek, czarownic, duchów) wiarę w nie odrzucam korzystając z
                                                    > tego samego kryterium - brak dowodów na istnienie.

                                                    :) Poza czarownicami (znajdziesz je nawet w TV, gdzie mają swoje programy) oraz duchami, to ja również nie wierzę w innych bogów i krasnoludków :))))

                                                    > > Na jakiej podstawie sądzisz, że w skrajnie lewackim ugrupowaniu, propagującym
                                                    > > kazirodztwo mogą być osoby wierzące ?
                                                    >
                                                    > Wiesz, że nie w tym rzecz i że dalej maniupujesz. Jeżeli przyjmujesz tezę: 1. w
                                                    > szyscy w skrajnie lewackim ugrupowaniu to ateiści, to nie jest ona równa tezie:
                                                    > 2. Ateiści to osoby ze skrajnie lewackiego ugrupowania - to jest twoja pierwsz
                                                    > a manipulacja/kłamstwo. Jeżeli bazujesz na udowodnionej (musisz ja oczywiscie u
                                                    > dowodnić) tezie 1, że te osoby propagują kazirodztwo, to nie implikuje ona (bo
                                                    > teza 2 jako odwrotność tezy 1 nie jest prawdziwa) że ateiści propagują kazirodztwo.
                                                    > Lekacja logiki za darmo.

                                                    Aby kokoś uczyć logiki, to trzeba najpierw samemu ją poznać – ty zaś postępujesz odwrotnie.
                                                    Ateista nie jest osobą religijną – wręcz przeciwnie. Lewactwo zawsze walczyło i walczy z religią – to fakt. Zatem w lewackim ugrupowaniu nie może być osoba wierząca, tylko sami ateiści, a więc kazirodztwo propagują ateiści. To właśnie jest logika bukworku :)

                                                    > > Logika i wiedza empiryczna stwierdza coś w
                                                    > > ręcz przeciwnego np., że nie wszyscy muzułmanie są terrorystami, ale wszyscy
                                                    > > terroryści są muzułmanami
                                                    :)
                                                    >
                                                    > To nie jest logika ani tym bardziej wiedza empiryczna.
                                                    >
                                                    > Zamach
                                                    > w Oklahoma był dziełem wyznwców Gałęzi Dawidowej sekty chrześciajńskiej.

                                                    > Ten jeden przykład wystarczy aby podważyć prawdziwość zdania, że wszyscy terror
                                                    > yści to muzułmanie.

                                                    Wyjątki jedynie potwierdzają regułę. Weźmy np. chociażby jedne, jedyne, muzułmańskie miasto – Bagdad, a okaże się, że jeszcze nie tak dawno, w przeciągu tygodnia dokonywano tam więcej zamachów terrorystycznych, niż przez dziesięciolecia w krajach niemuzułmańskich (dokonywanych przez niemuzułmanów, dowodem – obecne zamachy w USA).
                                                    Tak więc twój przykład jest tylko potwierdzeniem tezy, którą podałem wcześniej, że jeśli nawet wśród lewaków znajdzie się jakiś katolik (na co brak dowodów), to pozostałe 99,9% stanowią ateiści i nic tu nie pomoże szermowanie i wymachiwanie jak sztandarem tym jednym zabłąkanym i ogłupionym katolikiem wśród ogromnej magmy ateistycznej …. Poza tym, ów zamachowiec w Oklahoma_City (jakbyś nie wiedział) był heretykiem, co zbliża go do mentalności muzułmanów i ateistów.

                                                    > Ciekawe czy się przyznasz, że nie pisałeś prawdy, czy będziesz kombinował. Pami
                                                    > ętaj: Jest broń straszniejsza niż oszczerstwo - to PRAWDA.

                                                    Tak, mam to wyryte złotymi zgłoskami w swojej sypialni. A w którym miejscu minąłem się z prawdą ???
                                                  • kolter-xl Re: Ej,enrque... 14.04.13, 16:46
                                                    enrque111 napisał:

                                                    Nadal czekam, aż potwierdzisz i to swoje kłamliwe zdanie o „powoływaniu p
                                                    > oprzez natchnienie” ?
                                                    > Dalej będziesz uprawiał swoje dziecinne dywagacje, że rzeczowo przedstawisz jak
                                                    > ieś dowody ?

                                                    Przecież ci jednoznacznie udowodnił ze waszych pedofilii , alkoholików ,dziwkarzy , oszustów i wszelkiej maści gnidy sam bozia do sukienki przywołuje :))

                                                    :) Skoro tak, to przytocz Jego słowa tak, jak uczyniłem to ja powyżej, zadając
                                                    > kłam temu co prymitywnie wmawiałeś ? :)

                                                    Eniu a powiedz czy twoja bozia ie wiedział ze Lot zerżnie swoje córki , kiedy babę mu w słup soli zamienił i pozwolił mu w jaskini z tymi ladacznicami zamieszkać :))
                              • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:49
                                enrque111 napisał:


                                > Nie musisz tego "łykać", ale zapamiętaj, że ostrzegałem cię przed późniejszym b
                                > ólem z powodu ignorancji, głupoty i zaprzaństwa :)

                                Eniu niemoto skoro nam tu opowiadasz o natchnieniu przez samego Jehowę :)) Biblii to opowiedz jak to jest z tym to cytatem który poprzedza ten twój :))

                                1 Kor 15 50-51.
                                Zapewniam was, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne. (51) Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni.

                                Ja to jest ze wasz pius(adolf) XII wysłał Marię do nieba z ciałem ?? Wasz durnowaty dogmat łże ,czy Paweł kit goni ?

                                "Niepokalana Matka Boża zawsze dziewica Maryja, ukończywszy swoje ziemskie życie, została wzięta do chwały nieba z duszą i ciałem"
                      • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:07
                        enrque111 napisał:

                        > Naucz się czytać ze zrozumieniem (wiem, że dla niektórych to trudne, ale jednak
                        > możliwe) - napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastan
                        > ie u Boga, więc napisałem, że nie sposób wyrazić tego słowami, ludzki umysł jes
                        > t zbyt ograniczony aby to pojąć (brak punktu odniesienia). Pismo Święte pochodz
                        > i od Boga i całe jest natchnione, Jezus zaś również dla zrozumienia Jego słów p
                        > osługiwał się przypowieściami.

                        No popatrz skoro wierzysz w natchnienie tej książki to czemu nadal jesteś w sekcie katolickiej która w 100 % zaprzecza tej księdze ??.

                        > Twoje zarzuty sa bardzo zabawne i charakterystyczne dla osobników (głównie ateu
                        > szy) posiadających jakieś umysłowe blokady do pojmowania spraw bardziej abstrak
                        > cyjnych, niż "wypitka i zakąska" :)

                        No tak u was to inaczej bo jeden przy ołtarzu pije i zakąsza cała hołota mu pieśni wtedy śpiewa :)) Po prostu jeden pije a cała sala śpiewa :))
                      • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 12:24
                        enrque111 napisał:

                        > napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastan
                        > ie u Boga,

                        A więc może tam zastać równie dobrze coś nieopisywalnie przykrego. Udowodnij, że to niemożliwe.

                        > więc napisałem, że nie sposób wyrazić tego słowami, ludzki umysł jes
                        > t zbyt ograniczony aby to pojąć (brak punktu odniesienia).

                        Metoda "na głupa" - to erystyka. Wmówienie, że wierzący jest za głupi. A to nie jest pewne. Trzeba udowodnić, że tego się nie da pojąć.

                        Jeśli coś jest nieopisywalne, to się tego nie próbuje w ogóle opisywać (Ty to robisz) - taka jest definicja.

                        > Pismo Święte pochodz
                        > i od Boga i całe jest natchnione, Jezus zaś również dla zrozumienia Jego słów p
                        > osługiwał się przypowieściami.

                        Inne pisma święte też pochodzą od bogów. I są sprzeczne. Inni wierzący mają prawo uważać, że to tylko oni maja rację.

                        > Twoje zarzuty sa bardzo zabawne i charakterystyczne dla osobników (głównie ateu
                        > szy) posiadających jakieś umysłowe blokady do pojmowania spraw bardziej abstrak
                        > cyjnych, niż "wypitka i zakąska" :)

                        Erystyka - atakujesz personalnie. To brak argumentów.
                        • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 14:43
                          grgkh napisał:

                          > enrque111 napisał:
                          >
                          > > napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastan
                          > > ie u Boga,
                          >
                          > A więc może tam zastać równie dobrze coś nieopisywalnie przykrego. Udowodnij, ż
                          > e to niemożliwe.

                          Nie muszę tego czynić, ponieważ zrobili to już inni. Poza tym Bóg wszystko co stworzył jedt dobre, to demony i ludzie, buntując się przeciwko Niemu tworzą zło.

                          > > więc napisałem, że nie sposób wyrazić tego słowami, ludzki umysł jes
                          > > t zbyt ograniczony aby to pojąć (brak punktu odniesienia).
                          >
                          > Metoda "na głupa" - to erystyka. Wmówienie, że wierzący jest za głupi. A to nie
                          > jest pewne. Trzeba udowodnić, że tego się nie da pojąć.

                          Sam to ciągle udowadniasz twierdząc, że skomplikowany Wszechświat ze wszystkimi swoimi prawami powstał samoistnie w wyniku niekontrolowanego samopału – tylko głupiec może wierzyć w takie brednie, nie potrafiąc pojąć wszechmocy Boga.

                          > Jeśli coś jest nieopisywalne, to się tego nie próbuje w ogóle opisywać (Ty to r
                          > obisz) - taka jest definicja.

                          Cóż takiego „nieopisywalnego” ja opisałem ?

                          > > Pismo Święte pochodz
                          > > i od Boga i całe jest natchnione, Jezus zaś również dla zrozumienia Jego
                          > słów p
                          > > osługiwał się przypowieściami.
                          >
                          > Inne pisma święte też pochodzą od bogów. I są sprzeczne. Inni wierzący mają pra
                          > wo uważać, że to tylko oni maja rację.

                          Skoro jakieś „pisma święte” pochodzą od bogów, to nic dziwnego, że są sprzeczne :)

                          > > Twoje zarzuty sa bardzo zabawne i charakterystyczne dla osobników (główni
                          > e ateu
                          > > szy) posiadających jakieś umysłowe blokady do pojmowania spraw bardziej a
                          > bstrak
                          > > cyjnych, niż "wypitka i zakąska" :)
                          >
                          > Erystyka - atakujesz personalnie. To brak argumentów.

                          To są jedynie moje wnioski o rozumowaniu, a raczej jego braku wśród ateistów.
                          • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 01:11
                            enrque111 napisał:

                            > grgkh napisał:
                            >
                            > > enrque111 napisał:
                            > >
                            > > > napisane jest wyraźnie, że człowiek nie zdoła pojąć tego, co zastan
                            > > > ie u Boga,
                            > >
                            > > A więc może tam zastać równie dobrze coś nieopisywalnie przykrego. Udowod
                            > nij, ż
                            > > e to niemożliwe.
                            >
                            > Nie muszę tego czynić, ponieważ zrobili to już inni.

                            To powtórz ten dowód tu i teraz. :)

                            > Poza tym Bóg wszystko co s
                            > tworzył jedt dobre, to demony i ludzie, buntując się przeciwko Niemu tworzą zło
                            > .

                            Ten bóg nie istnieje, więc niczego nie stworzył. Najpierw podaj dowód istnienia boga.

                            > > > więc napisałem, że nie sposób wyrazić tego słowami, ludzki umysł je
                            > s
                            > > > t zbyt ograniczony aby to pojąć (brak punktu odniesienia).

                            > > Metoda "na głupa" - to erystyka. Wmówienie, że wierzący jest za głupi.
                            > > A to nie jest pewne. Trzeba udowodnić, że tego się nie da pojąć.

                            > Sam to ciągle udowadniasz twierdząc, że skomplikowany Wszechświat ze wszystkimi
                            > swoimi prawami powstał samoistnie w wyniku niekontrolowanego samopału –
                            > tylko głupiec może wierzyć w takie brednie, nie potrafiąc pojąć wszechmocy Boga
                            > .

                            Jeśli skomplikowany bóg mógł powstać sam, to i Wszechświat (na początku prosty) też sam mógł powstać.

                            > > Jeśli coś jest nieopisywalne, to się tego nie próbuje w ogóle opisywać (T
                            > y to r
                            > > obisz) - taka jest definicja.
                            >
                            > Cóż takiego „nieopisywalnego” ja opisałem ?

                            Nie wiesz, co piszesz. :) Przeczytaj sobie, co napisałeś.

                            Napisałeś, że wiesz, że coś jest nieopisywalne. Czyli opisałeś to. :) A jeśli opisałeś, to nie jest to nieopisywalne. Produkujesz tu "świetny", religijny bełkot. :)

                            > > > Pismo Święte pochodz
                            > > > i od Boga i całe jest natchnione, Jezus zaś również dla zrozumienia
                            > Jego
                            > > słów p
                            > > > osługiwał się przypowieściami.
                            > >
                            > > Inne pisma święte też pochodzą od bogów. I są sprzeczne.
                            > > Inni wierzący mają prawo uważać, że to tylko oni maja rację.
                            >
                            > Skoro jakieś „pisma święte” pochodzą od bogów, to nic dziwnego, że
                            > są sprzeczne :)

                            Brawo. Czasem coś prawdziwego Ci się wymknie. Ale to rzadkość.

                            > > > Twoje zarzuty sa bardzo zabawne i charakterystyczne dla osobników (
                            > główni
                            > > e ateu
                            > > > szy) posiadających jakieś umysłowe blokady do pojmowania spraw bard
                            > ziej a
                            > > bstrak
                            > > > cyjnych, niż "wypitka i zakąska" :)
                            > >
                            > > Erystyka - atakujesz personalnie. To brak argumentów.
                            >
                            > To są jedynie moje wnioski o rozumowaniu, a raczej jego braku wśród ateistów.

                            Z bełkotliwymi wpisami nie będę dyskutował.

                            Pa.
                            • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:37
                              grgkh napisał:

                              > enrque111 napisał:
                              >
                              > > Nie muszę tego czynić, ponieważ zrobili to już inni.
                              >
                              > To powtórz ten dowód tu i teraz. :)

                              ”A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. (Rdz 1, 31)
                              ”Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności. (Jk 1,17)
                              Tak mówi Pismo Święte, a historia świata i nauka to potwierdza.

                              > > Poza tym Bóg wszystko co s
                              > > tworzył jedt dobre, to demony i ludzie, buntując się przeciwko Niemu tworzą zło.
                              >
                              > Ten bóg nie istnieje, więc niczego nie stworzył. Najpierw podaj dowód istnienia boga.

                              :))) Przeczytaj wszystkie moje wcześniejsze wpisy, jeśli znajdziesz choćby jedną wzmiankę, gdzie twierdzę, że istnieje jakiś bóg, to dostaniesz ode mnie cenną nagrodę ???

                              > > > > więc napisałem, że nie sposób wyrazić tego słowami, ludzki umysł jest
                              > > > > zbyt ograniczony aby to pojąć (brak punktu odniesienia).
                              >
                              > > > Metoda "na głupa" - to erystyka. Wmówienie, że wierzący jest za głupi.
                              > > > A to nie jest pewne. Trzeba udowodnić, że tego się nie da pojąć.
                              >
                              > > Sam to ciągle udowadniasz twierdząc, że skomplikowany Wszechświat ze wszystkimi
                              > > swoimi prawami powstał samoistnie w wyniku niekontrolowanego samopału -
                              > > tylko głupiec może wierzyć w takie brednie, nie potrafiąc pojąć wszechmocy Boga.
                              >
                              > Jeśli skomplikowany bóg mógł powstać sam, to i Wszechświat (na początku prosty)
                              > też sam mógł powstać.

                              Nic nie wiem o „skomplikowanym bogu” – może coś o nim opowiesz ?

                              > > > Jeśli coś jest nieopisywalne, to się tego nie próbuje w ogóle opisywać (Ty to r
                              > > > obisz) - taka jest definicja.
                              > >
                              > > Cóż takiego „nieopisywalnego” ja opisałem ?
                              >
                              > Nie wiesz, co piszesz. :) Przeczytaj sobie, co napisałeś.

                              :) To ty nie wiesz co komu wmawiasz ? :)

                              > Napisałeś, że wiesz, że coś jest nieopisywalne. Czyli opisałeś to. :) A jeśli o
                              > pisałeś, to nie jest to nieopisywalne. Produkujesz tu "świetny", religijny bełkot. :)

                              Ucz się logiki, zamiast przesiadywać przed komputerem i wypisywać brednie. Jeżeli ktoś mówi, że coś jest nieopisywalne, to ma na myśli brak odniesienia do poznawalnej przez człowieka rzeczywistości. Wiem, że jest to trudne do zrozumienia dla ograniczonych mentalnie osobników, ale cóż ….. nie wszyscy na tym świecie pełnym złości mają percepcję niezbędną do twórczej analizy niektórych pojęć :)

                              > > > Inne pisma święte też pochodzą od bogów. I są sprzeczne.
                              > > > Inni wierzący mają prawo uważać, że to tylko oni maja rację.
                              > >
                              > > Skoro jakieś „pisma święte” pochodzą od bogów, to nic dziwnego, że
                              > > są sprzeczne :)
                              >
                              > Brawo. Czasem coś prawdziwego Ci się wymknie. Ale to rzadkość.

                              No widzisz, może w końcu się zrozumiemy, gdy uznasz, że wszystko co piszę jest
                              prawdziwe :))))

                              > > > > Twoje zarzuty sa bardzo zabawne i charakterystyczne dla osobników (główni
                              > > > e ateuszy) posiadających jakieś umysłowe blokady do pojmowania spraw bardziej
                              > > > abstrakcyjnych, niż "wypitka i zakąska" :)
                              > > >
                              > > > Erystyka - atakujesz personalnie. To brak argumentów.
                              > >
                              > > To są jedynie moje wnioski o rozumowaniu, a raczej jego braku wśród ateistów.
                              >
                              > Z bełkotliwymi wpisami nie będę dyskutował.

                              Przykro mi, że tego nie rozumiesz – ucz się, a być może doznasz kiedyś objawienia :)
                              • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 21:40
                                enrque111 napisał:

                                > grgkh napisał:
                                >
                                > > enrque111 napisał:
                                > >
                                > > > Nie muszę tego czynić, ponieważ zrobili to już inni.
                                > >
                                > > To powtórz ten dowód tu i teraz. :)
                                >
                                > ”A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre. (Rdz 1, 31)
                                Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany ani cienia zmienności.
                                (Jk
                                > 1,17)
                                > Tak mówi Pismo Święte, a historia świata i nauka to potwierdza.

                                Gdybyś nieuku nie wyszukiwał na stronkach dla niepełnosprawnych umysłowo takich tekstów, sam zadałbyś sobie pytanie czemu skoro wszystko co Jehowa uczynił jest dobre to niby dlaczego nastąpił potop :)))
                                Może dlatego ze ten samochwała dość szybko zorientował się ze człowiek to bubel :)))

                                Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem.
                              • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:44
                                enrque111 napisał:

                                > grgkh napisał:
                                >
                                > > enrque111 napisał:
                                > >
                                > > > Nie muszę tego czynić, ponieważ zrobili to już inni.
                                > >
                                > > To powtórz ten dowód tu i teraz. :)
                                >
                                > ”A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.
                                > (Rdz 1, 31)
                                > ”Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały
                                > zstępują z góry, od Ojca świateł, u którego nie ma przemiany
                                > ani cienia zmienności. (Jk 1,17)
                                > Tak mówi Pismo Święte, a historia świata i nauka to potwierdza.

                                Zapis z książki, w której jest pełno fałszów, nie jest dowodem naukowym.

                                > > > Poza tym Bóg wszystko co stworzył jedt dobre,
                                > > > to demony i ludzie, buntując się
                                > > > przeciwko Niemu tworzą zło.
                                > >
                                > > Ten bóg nie istnieje, więc niczego nie stworzył.
                                > > Najpierw podaj dowód istnienia boga.
                                >
                                > :))) Przeczytaj wszystkie moje wcześniejsze wpisy, jeśli znajdziesz choćby jedn
                                > ą wzmiankę, gdzie twierdzę, że istnieje jakiś bóg, to dostaniesz ode mnie cenną
                                > nagrodę ??

                                To nie jest dowód - w innych świętych księgach są takie same dowody na inne wersje bogów i ich działań. Udowodnij, że Twoja wersja jest prawdziwa, a inne takie nie mogą być.

                                > > > > > więc napisałem, że nie sposób wyrazić
                                > > > > > tego słowami, ludzki umysł jest
                                > > > > > zbyt ograniczony aby to pojąć (brak punktu odniesienia).

                                > > > > Metoda "na głupa" - to erystyka.
                                > > > > Wmówienie, że wierzący jest za głupi.
                                > > > > A to nie jest pewne. Trzeba udowodnić,
                                > > > > że tego się nie da pojąć.
                                > >
                                > > > Sam to ciągle udowadniasz twierdząc, że
                                > > > skomplikowany Wszechświat ze wszystkimi
                                > > > niekontrolowanego samopału -
                                > > > tylko głupiec może wierzyć w takie brednie,
                                > > > nie potrafiąc pojąć wszechmocy Boga.
                                > >
                                > > Jeśli skomplikowany bóg mógł powstać sam,
                                > > to i Wszechświat (na początku prosty)
                                > > też sam mógł powstać.
                                >
                                > Nic nie wiem o „skomplikowanym bogu” –
                                > może coś o nim opowiesz ?

                                Ja zwykle nic nie wiesz o swoim bogu. Wszechmocny to nie jest skomplikowany? A może on jest nic niemogący?

                                > > > > Jeśli coś jest nieopisywalne, to się tego nie próbuje
                                > > > > w ogóle opisywać (Ty to robisz) - taka jest definicja.
                                > > >
                                > > > Cóż takiego „nieopisywalnego” ja opisałem ?
                                > >
                                > > Nie wiesz, co piszesz. :) Przeczytaj sobie, co napisałeś.
                                >
                                > :) To ty nie wiesz co komu wmawiasz ? :)

                                :)

                                > > Napisałeś, że wiesz, że coś jest nieopisywalne.
                                > > Czyli opisałeś to. :) A jeśli opisałeś, to nie jest to
                                > > nieopisywalne.

                                > Ucz się logiki, zamiast przesiadywać przed komputerem i wypisywać brednie. Jeże
                                > li ktoś mówi, że coś jest nieopisywalne, to ma na myśli brak odniesienia do poz
                                > nawalnej przez człowieka rzeczywistości. Wiem, że jest to trudne do zrozumienia
                                > dla ograniczonych mentalnie osobników, ale cóż ….. nie wszyscy na tym św
                                > iecie pełnym złości mają percepcję niezbędną do twórczej analizy niektórych poj
                                > ęć :)

                                No i znów opisujesz mnie, zamiast odpowiedzieć na zarzut. :)

                                > > > > Inne pisma święte też pochodzą od bogów. I są sprzeczne.
                                > > > > Inni wierzący mają prawo uważać, że to tylko oni maja rację.
                                > > >
                                > > > Skoro jakieś „pisma święte” pochodzą od bogów,
                                > > > to nic dziwnego, że są sprzeczne :)
                                > >
                                > > Brawo. Czasem coś prawdziwego Ci się wymknie. Ale to rzadkość.
                                >
                                > No widzisz, może w końcu się zrozumiemy, gdy uznasz, że wszystko co piszę jest
                                > prawdziwe :))))

                                Na razie napisałeś, że pisma "pochodzące od bogów" są sprzeczne. :)
                                • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:03
                                  grgkh napisał:

                                  > enrque111 napisał:
                                  >
                                  > > Tak mówi Pismo Święte, a historia świata i nauka to potwierdza.
                                  >
                                  > Zapis z książki, w której jest pełno fałszów, nie jest dowodem naukowym.

                                  Jakoś zdecydowana większość ludzi nauki nie dostrzega tam żadnych fałszów, chociaż należy przyznać, że wielu próbuje wyłuskać stamtąd jakiekolwiek błędy i nieścisłości, ale tylko się tymi próbami ośmiesza :)

                                  > > > Ten bóg nie istnieje, więc niczego nie stworzył.
                                  > > > Najpierw podaj dowód istnienia boga.
                                  > >
                                  > > :))) Przeczytaj wszystkie moje wcześniejsze wpisy, jeśli znajdziesz choćby jedn
                                  > > ą wzmiankę, gdzie twierdzę, że istnieje jakiś bóg, to dostaniesz ode mnie cenną
                                  > > nagrodę ??
                                  >
                                  > To nie jest dowód - w innych świętych księgach są takie same dowody na inne wer
                                  > sje bogów i ich działań. Udowodnij, że Twoja wersja jest prawdziwa, a inne taki
                                  > e nie mogą być.

                                  Toteż jak widzisz ja nie rozprawiam o istnieniu jakichś bogów :)

                                  > > Nic nie wiem o „skomplikowanym bogu” –
                                  > > może coś o nim opowiesz ?
                                  >
                                  > Ja zwykle nic nie wiesz o swoim bogu. Wszechmocny to nie jest skomplikowany? A
                                  > może on jest nic niemogący?

                                  Ja nie mam żadnego boga.

                                  > > > > > Jeśli coś jest nieopisywalne, to się tego nie próbuje
                                  > > > > > w ogóle opisywać (Ty to robisz) - taka jest definicja.
                                  > > > >
                                  > > > > Cóż takiego „nieopisywalnego” ja opisałem ?
                                  > > >
                                  > > > Nie wiesz, co piszesz. :) Przeczytaj sobie, co napisałeś.
                                  > >
                                  > > :) To ty nie wiesz co komu wmawiasz ? :)
                                  >
                                  > :)

                                  :) Zatkało ? :)

                                  > > > Napisałeś, że wiesz, że coś jest nieopisywalne.
                                  > > > Czyli opisałeś to. :) A jeśli opisałeś, to nie jest to
                                  > > > nieopisywalne.
                                  >
                                  > > Ucz się logiki, zamiast przesiadywać przed komputerem i wypisywać brednie
                                  > . Jeże
                                  > > li ktoś mówi, że coś jest nieopisywalne, to ma na myśli brak odniesienia
                                  > do poz
                                  > > nawalnej przez człowieka rzeczywistości. Wiem, że jest to trudne do zrozu
                                  > mienia
                                  > > dla ograniczonych mentalnie osobników, ale cóż ….. nie wszyscy na
                                  > tym św
                                  > > iecie pełnym złości mają percepcję niezbędną do twórczej analizy niektóry
                                  > ch poj
                                  > > ęć :)
                                  >
                                  > No i znów opisujesz mnie, zamiast odpowiedzieć na zarzut. :)

                                  Zarzut jest idiotyczny, co wykazałem swoją odpowiedzią, a że jej nie zrozumiałeś, to już twój problem.

                                  > > > > Skoro jakieś „pisma święte” pochodzą od bogów,
                                  > > > > to nic dziwnego, że są sprzeczne :)
                                  > > >
                                  > > > Brawo. Czasem coś prawdziwego Ci się wymknie. Ale to rzadkość.
                                  > >
                                  > > No widzisz, może w końcu się zrozumiemy, gdy uznasz, że wszystko co piszę jest
                                  > > prawdziwe :))))
                                  >
                                  > Na razie napisałeś, że pisma "pochodzące od bogów" są sprzeczne. :)

                                  Muszą takie być, skoro "wszyscy bogowie to demony" :)
                                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:13
                                    enrque111 napisał:


                                    > Jakoś zdecydowana większość ludzi nauki nie dostrzega tam żadnych fałszów, choc
                                    > iaż należy przyznać, że wielu próbuje wyłuskać stamtąd jakiekolwiek błędy i nie
                                    > ścisłości, ale tylko się tymi próbami ośmiesza :)

                                    Masz chyba na myśli ludzi nauki ale kościelnej nieuku parafialny :))). Sugerujesz niemoto że około (przyjmijmy) 70% naukowców wierzy w gadające osły , chodzenie po wodzie czy ożywianie nieboszczyków :))) Opowiedz coś o tym eniu :))) .

                                    > Ja nie mam żadnego boga.

                                    Eniu akurat to wiadomo od dawna .
                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:30
                                    enrque111 napisał:

                                    > grgkh napisał:
                                    >
                                    > > enrque111 napisał:
                                    > >
                                    > > > Tak mówi Pismo Święte, a historia świata i nauka to potwierdza.
                                    > >
                                    > > Zapis z książki, w której jest pełno fałszów, nie jest dowodem naukowym.
                                    >
                                    > Jakoś zdecydowana większość ludzi nauki nie dostrzega tam żadnych fałszów, choc
                                    > iaż należy przyznać, że wielu próbuje wyłuskać stamtąd jakiekolwiek błędy i nie
                                    > ścisłości, ale tylko się tymi próbami ośmiesza :)

                                    Dostrzega. Opowieści biblijne Za sprawą nauki dokonał się proces rewindykacji Biblii jako dokumentu świeckiego,zawierającego niemały ładunek wiadomości historycznych.()W stosunkowo krótkim czasie bez mała stu lat jakże gruntowne,rewolucyjne przeobrażenia nastąpiły w naszych poglądach na Biblię.()Chodziło mi by czytelnicy zapoznali się z treścią Biblii i czytali ją tak, jak odczytuje ją dziś nauka Zenon Kosidowski

                                    Zenon Kosidowski - "Opowieści ewangelistów": Kim była centralna postać nowej religii - Jezus z Nazaretu? Czy istnieją dowody potwierdzające jego historyczność? I jak to się stało,że ten skromny nauczyciel wędrowny, nazwany przez swoich uczniów Mesjaszem - jeden z wielu mesjaszów, jacy pojawiali się w zapadłej i mało znaczącej prowincji imperium rzymskiego - stał się z biegiem czasu przedmiotem powszechnego kultu? Na te pytania usiłuję odpowiedzieć niniejszą książką, a raczej próbuję zreferować, co na ten temat ma do powiedzenia nauka. (...)
                                    Współczesny człowiek, wyzwalając się z wiekowych nawarstwień mitologii chrześcijańskiej, chce znać prawdę o jej źródłach i rozwoju, nie tylko dlatego, że jest ona tak fascynująco ciekawa, ale może przede wszystkim dlatego, że jego intelektualna godność, to, co można by nazwać sumieniem myślenia, wymaga odeń, aby na wszystko, co czyni i myśli, miał pokrycie w rzeczowej, naukowo zweryfikowanej argumentacji. Celem mojej książki jest dopomóc czytelnikom w tym zamierzeniu, ułatwić im poznanie tego złożonego zagadnienia choćby w relacji skrótowej (...)


                                    > > > > Ten bóg nie istnieje, więc niczego nie stworzył.
                                    > > > > Najpierw podaj dowód istnienia boga.
                                    > > >
                                    > > > :))) Przeczytaj wszystkie moje wcześniejsze wpisy,

                                    Czytałem.

                                    > > To nie jest dowód - w innych świętych księgach
                                    > > są takie same dowody na inne wersje bogów i ich działań.
                                    > > Udowodnij, że Twoja wersja jest prawdziwa,
                                    > > a inne takie nie mogą być.
                                    >
                                    > Toteż jak widzisz ja nie rozprawiam o istnieniu jakichś bogów :)

                                    Toteż żaden nie istnieje, nawet ten Twój, bo nie ma na to dowodu.

                                    > > > Nic nie wiem o „skomplikowanym bogu” –
                                    > > > może coś o nim opowiesz ?
                                    > >
                                    > > Ja zwykle nic nie wiesz o swoim bogu.
                                    > > Wszechmocny to nie jest skomplikowany?
                                    > > A może on jest nic niemogący?
                                    >
                                    > Ja nie mam żadnego boga.

                                    Miło się to czyta.

                                    > > > > > > Jeśli coś jest nieopisywalne, to się tego nie próbuje
                                    > > > > > > w ogóle opisywać (Ty to robisz) - taka jest definicja.

                                    > > > > > Cóż takiego „nieopisywalnego” ja opisałem ?

                                    > > > > Nie wiesz, co piszesz. :) Przeczytaj sobie, co napisałeś.

                                    > > > :) To ty nie wiesz co komu wmawiasz ? :)

                                    > > :)
                                    >
                                    > :) Zatkało ? :)

                                    Nie. Nadal nie wyszedłeś ze sprzeczności - opisujesz coś nieopisywalnego.

                                    > > > > > Skoro jakieś „pisma święte” pochodzą od bogów,
                                    > > > > > to nic dziwnego, że są sprzeczne :)
                                    > > > >
                                    > > > > Brawo. Czasem coś prawdziwego Ci się wymknie. Ale to rzadkość.
                                    > > >
                                    > > > No widzisz, może w końcu się zrozumiemy,
                                    > > > gdy uznasz, że wszystko co piszę jest prawdziwe :))))
                                    > >
                                    > > Na razie napisałeś, że pisma "pochodzące od bogów" są sprzeczne. :)
                                    >
                                    > Muszą takie być, skoro "wszyscy bogowie to demony" :)

                                    I to też się miło czyta. Edukujemy czytelników tego forum.
                                    • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 12:13
                                      grgkh napisał:

                                      > enrque111 napisał:
                                      >
                                      > > Jakoś zdecydowana większość ludzi nauki nie dostrzega tam żadnych fałszów, choc
                                      > > iaż należy przyznać, że wielu próbuje wyłuskać stamtąd jakiekolwiek błędy i nie
                                      > > ścisłości, ale tylko się tymi próbami ośmiesza :)
                                      >
                                      > Dostrzega. Opo
                                      > wieści biblijne
                                      Za sprawą nauki dokonał się proces rewindykacji Biblii jak
                                      > o dokumentu świeckiego,zawierającego niemały ładunek wiadomości historycznych.(
                                      > )W stosunkowo krótkim czasie bez mała stu lat jakże gruntowne,rewolucyjne przeo
                                      > brażenia nastąpiły w naszych poglądach na Biblię.()Chodziło mi by czytelnicy za
                                      > poznali się z treścią Biblii i czytali ją tak, jak odczytuje ją dziś nauka Zen
                                      > on Kosidowski

                                      >
                                      > Zenon Kosidowski - "Opowieści ewangelistów": [url=http://lubimyczytac.pl/ksiazk
                                      > a/86323/opowiesci-ewangelistow]Kim była centralna postać nowej religii - Jezus
                                      > z Nazaretu? Czy istnieją dowody potwierdzające jego historyczność? I jak to się
                                      > stało,że ten skromny nauczyciel wędrowny, nazwany przez swoich uczniów "Mesjas
                                      > zem" - jeden z wielu mesjaszów, jacy pojawiali się w zapadłej i mało znaczącej
                                      > prowincji imperium rzymskiego - stał się z biegiem czasu przedmiotem powszechne
                                      > go kultu? Na te pytania usiłuję odpowiedzieć niniejszą książką, a raczej próbuj
                                      > ę zreferować, co na ten temat ma do powiedzenia nauka. (...)
                                      > Współczesny człowiek, wyzwalając się z wiekowych nawarstwień mitologii chrześci
                                      > jańskiej, chce znać prawdę o jej źródłach i rozwoju, nie tylko dlatego, że jest
                                      > ona tak fascynująco ciekawa, ale może przede wszystkim dlatego, że jego intele
                                      > ktualna godność, to, co można by nazwać sumieniem myślenia, wymaga odeń, aby na
                                      > wszystko, co czyni i myśli, miał pokrycie w rzeczowej, naukowo zweryfikowanej
                                      > argumentacji. Celem mojej książki jest dopomóc czytelnikom w tym zamierzeniu, u
                                      > łatwić im poznanie tego złożonego zagadnienia choćby w relacji skrótowej (...)[
                                      > /url]

                                      Przyznam, że będąc dzieckiem również zaczytywałem się Kosidowskim (nadwornym komunistycznym „biblistą”) – beletrystyka na młodzieżowym poziomie, niezbyt lotna lecz zręcznie napisana. Autor stosuje typowy miszmasz - dopasowywanie faktów do własnych wyobrażeń i fobii, poszukiwanie sensacji, interpretowanie tekstu Biblii w myśl z góry założonej tezy, nadinterpretacja, przekłamania, prymitywna powierzchowność, zdradzająca antychrześcijański uraz, plasująca Kosidowskiego wśród takich „autorytetów”, jak: Uta Ranke-Heinemann, Józef Keller, Karlheinz Deschner oraz wielu innych autorów antyklerykalnych publikacji. Oczywiście ich pisarstwo ma tyle wspólnego z prawdą, co opowieści Tolkiena z historią.

                                      > > > > :))) Przeczytaj wszystkie moje wcześniejsze wpisy,
                                      >
                                      > Czytałem.

                                      To przeczytaj jeszcze raz, a jak nie zrozumiesz, to po raz kolejny – gdy to nie pomoże, to zapytaj starszych i mądrzejszych.

                                      > > Toteż jak widzisz ja nie rozprawiam o istnieniu jakichś bogów :)
                                      >
                                      > Toteż żaden nie istnieje, nawet ten Twój, bo nie ma na to dowodu.

                                      :) Przecież wciąż cię o tym uświadamiam – nie mam żadnego boga :)

                                      > > Ja nie mam żadnego boga.
                                      >
                                      > Miło się to czyta.

                                      :) Ale trudno zapamiętuje ? :)

                                      > > :) Zatkało ? :)
                                      >
                                      > Nie. Nadal nie wyszedłeś ze sprzeczności - opisujesz coś nieopisywalnego.

                                      Czyżby ? …. a jakimi słowy ?

                                      > > > Na razie napisałeś, że pisma "pochodzące od bogów" są sprzeczne. :)
                                      > >
                                      > > Muszą takie być, skoro "wszyscy bogowie to demony" :)
                                      >
                                      > I to też się miło czyta. Edukujemy czytelników tego forum.

                                      Czynię to nieustannie, lecz podobnie jak ty mają krótką pamięć :)
                                      • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 17:41
                                        enrque111 napisał:

                                        > grgkh napisał:
                                        >
                                        > > enrque111 napisał:
                                        > >
                                        > > > Jakoś zdecydowana większość ludzi nauki nie dostrzega tam żadnych f
                                        > ałszów, choc
                                        > > > iaż należy przyznać, że wielu próbuje wyłuskać stamtąd jakiekolwiek
                                        > błędy i nie
                                        > > > ścisłości, ale tylko się tymi próbami ośmiesza :)
                                        > >
                                        > > Dostrzega. Opowieści biblijne (...)
                                        >
                                        > Przyznam, że będąc dzieckiem również zaczytywałem się Kosidowskim (nadwornym ko
                                        > munistycznym „biblistą”) – beletrystyka na młodzieżowym pozio
                                        > mie, niezbyt lotna lecz zręcznie napisana. Autor stosuje typowy miszmasz - dopa
                                        > sowywanie faktów do własnych wyobrażeń i fobii, poszukiwanie sensacji, interpre
                                        > towanie tekstu Biblii w myśl z góry założonej tezy, nadinterpretacja, przekłama
                                        > nia, prymitywna powierzchowność, zdradzająca antychrześcijański uraz, plasująca
                                        > Kosidowskiego wśród takich „autorytetów”, jak: Uta Ranke-Heinemann
                                        > , Józef Keller, Karlheinz Deschner oraz wielu innych autorów antyklerykalnych p
                                        > ublikacji. Oczywiście ich pisarstwo ma tyle wspólnego z prawdą, co opowieści To
                                        > lkiena z historią.

                                        Ależ ma wiele wspólnego z prawdą. Musiałbyś tu przytoczyć całą treść tych książek i po kolei obalić wszystkie tezy stamtąd.

                                        > > Czytałem.
                                        >
                                        > To przeczytaj jeszcze raz, a jak nie zrozumiesz, to po raz kolejny – gdy
                                        > to nie pomoże, to zapytaj starszych i mądrzejszych.

                                        Prymitywna erystyka. Jeśli masz argument, to go tutaj przytocz.

                                        > > > Toteż jak widzisz ja nie rozprawiam o istnieniu jakichś bogów :)
                                        > >
                                        > > Toteż żaden nie istnieje, nawet ten Twój, bo nie ma na to dowodu.
                                        >
                                        > :) Przecież wciąż cię o tym uświadamiam – nie mam żadnego boga :)

                                        I to jest właśnie religijny bełkot. Musisz udowodnić, że inni bogowie nie istnieją, a istnieje tylko Twój bóg. Bez dowodu nie ma prawdziwości.

                                        > > > Ja nie mam żadnego boga.
                                        > >
                                        > > Miło się to czyta.
                                        >
                                        > :) Ale trudno zapamiętuje ? :)

                                        Może tak, może nie. To nieistotne dla tematu. Miło się czyta Twoje sprzeczne deklaracje.

                                        > > > :) Zatkało ? :)
                                        > >
                                        > > Nie. Nadal nie wyszedłeś ze sprzeczności - opisujesz coś nieopisywalnego.
                                        >
                                        > Czyżby ? …. a jakimi słowy ?

                                        A takimi, ze mówisz, Ze to nieopisywalne, ale o tym mówisz w szczegółach, więc jednak opisujesz. Znów pokazujesz, jak głupia i absurdalna jest religia.

                                        > > > > Na razie napisałeś, że pisma "pochodzące od bogów"
                                        > > > > są sprzeczne. :)
                                        > > >
                                        > > > Muszą takie być, skoro "wszyscy bogowie to demony" :)
                                        > >
                                        > > I to też się miło czyta. Edukujemy czytelników tego forum.
                                        >
                                        > Czynię to nieustannie, lecz podobnie jak ty mają krótką pamięć :)

                                        I tak ciągnijmy to dalej. Amen. :)
                                        • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 18:24
                                          grgkh napisał:

                                          > enrque111 napisał:
                                          >
                                          > > grgkh napisał:
                                          > >
                                          > > > enrque111 napisał:
                                          > > >
                                          > > > > Jakoś zdecydowana większość ludzi nauki nie dostrzega tam żad
                                          > nych f
                                          > > ałszów, choc
                                          > > > > iaż należy przyznać, że wielu próbuje wyłuskać stamtąd jakiek
                                          > olwiek
                                          > > błędy i nie
                                          > > > > ścisłości, ale tylko się tymi próbami ośmiesza :)
                                          > > >
                                          > > > Dostrzega. Opowieści biblijne (...)
                                          > >
                                          > > Przyznam, że będąc dzieckiem również zaczytywałem się Kosidowskim (nadwornym ko
                                          > > munistycznym „biblistą”) – beletrystyka na młodzieżowym pozio
                                          > > mie, niezbyt lotna lecz zręcznie napisana. Autor stosuje typowy miszmasz - dopa
                                          > > sowywanie faktów do własnych wyobrażeń i fobii, poszukiwanie sensacji, interpre
                                          > > towanie tekstu Biblii w myśl z góry założonej tezy, nadinterpretacja, przekłama
                                          > > nia, prymitywna powierzchowność, zdradzająca antychrześcijański uraz, plasująca
                                          > > Kosidowskiego wśród takich „autorytetów”, jak: Uta Ranke-Heinemann
                                          > > , Józef Keller, Karlheinz Deschner oraz wielu innych autorów antyklerykalnych p
                                          > > ublikacji. Oczywiście ich pisarstwo ma tyle wspólnego z prawdą, co opowieści To
                                          > > lkiena z historią.
                                          >
                                          > Ależ ma wiele wspólnego z prawdą. Musiałbyś tu przytoczyć całą treść tych książ
                                          > ek i po kolei obalić wszystkie tezy stamtąd.

                                          A cóż takiego wspólnego z prawdą posiada ???

                                          > > > Czytałem.
                                          > >
                                          > > To przeczytaj jeszcze raz, a jak nie zrozumiesz, to po raz kolejny – gdy
                                          > > to nie pomoże, to zapytaj starszych i mądrzejszych.
                                          >
                                          > Prymitywna erystyka. Jeśli masz argument, to go tutaj przytocz.

                                          Argument na co ? - że czytałeś ? Udowodnij to !

                                          > > > > Toteż jak widzisz ja nie rozprawiam o istnieniu jakichś bogów :)
                                          > > >
                                          > > > Toteż żaden nie istnieje, nawet ten Twój, bo nie ma na to dowodu.
                                          > >
                                          > > :) Przecież wciąż cię o tym uświadamiam – nie mam żadnego boga :)
                                          >
                                          > I to jest właśnie religijny bełkot. Musisz udowodnić, że inni bogowie nie istni
                                          > eją, a istnieje tylko Twój bóg. Bez dowodu nie ma prawdziwości.

                                          :) Logika nadal cię przerasta :)
                                          Jak mogę udowodnić istnienie jakiegokolwiek boga, skoro żadnego nie ma, a ja ci to wciąż powtarzam ?

                                          > > > > Ja nie mam żadnego boga.
                                          > > >
                                          > > > Miło się to czyta.
                                          > >
                                          > > :) Ale trudno zapamiętuje ? :)
                                          >
                                          > Może tak, może nie. To nieistotne dla tematu. Miło się czyta Twoje sprzeczne de klaracje.

                                          Sprzeczności to właśnie ty wypisujesz, wmawiając mi wiarę w jakiegoś boga wbrew temu co wciąż powtarzam :) To właśnie jest najistotniejsze dla tematu.

                                          > > > > :) Zatkało ? :)
                                          > > >
                                          > > > Nie. Nadal nie wyszedłeś ze sprzeczności - opisujesz coś nieopisywalnego.
                                          > >
                                          > > Czyżby ? …. a jakimi słowy ?
                                          >
                                          > A takimi, ze mówisz, Ze to nieopisywalne, ale o tym mówisz w szczegółach, więc
                                          > jednak opisujesz. Znów pokazujesz, jak głupia i absurdalna jest religia.

                                          W jakich "szczegółach" o tym pisałem ? - przytocz je jeśli gdziekolwiek one istnieją, poza twoją skołataną głową ?

                                          > > > I to też się miło czyta. Edukujemy czytelników tego forum.
                                          > >
                                          > > Czynię to nieustannie, lecz podobnie jak ty mają krótką pamięć :)
                                          >
                                          > I tak ciągnijmy to dalej. Amen. :)

                                          :) Jałowe jest to ciągnięcie, przynajmniej z twojej strony - wciąż bredzisz i fantazjujesz, a nic konstruktywnego do dyskusji nie wnosisz :)
                                          • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 19:12
                                            enrque111 napisał:

                                            > grgkh napisał:

                                            > > > > Opowieści biblijne

                                            > > > Przyznam, że będąc dzieckiem również zaczytywałem się Kosidowskim

                                            > > Ależ ma wiele wspólnego z prawdą.
                                            > > Musiałbyś tu przytoczyć całą treść tych
                                            > > książek i po kolei obalić wszystkie tezy stamtąd.
                                            >
                                            > A cóż takiego wspólnego z prawdą posiada ???

                                            Zaczytywałeś się, teraz oceniasz jednoznacznie podważając prawdziwość jej treści (sugerujesz, że ją znasz, zresztą bez znajomości nie powinieneś jej krytykować), więc udowodnij, że nie ma tam prawdy. :) Jeśli tego nie zrobisz, to wyjdziesz na kłamcę.

                                            A ja zacytowałem jej recenzję, w którą nie mam powodu nie wierzyć (ale między nami i po cichu, też ją czytałem). :)

                                            > > > > Czytałem.

                                            > > > To przeczytaj jeszcze raz, a jak nie zrozumiesz,
                                            > > > to po raz kolejny – gdy
                                            > > > to nie pomoże, to zapytaj starszych i mądrzejszych.

                                            > > Prymitywna erystyka. Jeśli masz argument, to go tutaj przytocz.

                                            > Argument na co ? - że czytałeś ? Udowodnij to !

                                            A po co? Ty kwestionujesz jej prawdziwość. Udowodnij, że to nie są puste słowa.

                                            > > > > > Toteż jak widzisz ja nie rozprawiam o
                                            > > > > > istnieniu jakichś bogów :)

                                            > > > > Toteż żaden nie istnieje, nawet ten Twój,
                                            > > > > bo nie ma na to dowodu.

                                            > > > :) Przecież wciąż cię o tym uświadamiam – nie mam
                                            > > > żadnego boga :)

                                            > > Musisz udowodnić, że inni bogowie nie
                                            > > istnieją, a istnieje tylko Twój bóg.
                                            > > Bez dowodu nie ma prawdziwości.

                                            > :) Logika nadal cię przerasta :)
                                            > Jak mogę udowodnić istnienie jakiegokolwiek boga,
                                            > skoro żadnego nie ma, a ja ci to wciąż powtarzam ?

                                            To zdecyduj, czy jesteś teistą, czy ateistą. Jeśli powiesz, że wierzysz, to jednak będziesz teistą i wtedy okaże się, że to Ciebie logika przerasta. :)

                                            Heniu, ludzie to czytają, nie boisz się, na kogo wychodzisz w tej rozmowie?

                                            > > Znów pokazujesz, jak głupia i absurdalna jest religia.

                                            > W jakich "szczegółach" o tym pisałem ? -
                                            > przytocz je jeśli gdziekolwiek one istnieją,
                                            > poza twoją skołataną głową ?

                                            Raz mówisz, że wierzysz, a potem że nie wierzysz, by potem znów powiedzieć, że jesteś teistą gdy widać, że to ateizm, bo nie wierzysz. Zaiste, logika religii jest boska. :)

                                            > > I tak ciągnijmy to dalej. Amen. :)

                                            > :) Jałowe jest to ciągnięcie, przynajmniej z twojej strony - wciąż
                                            > bredzisz i fantazjujesz, a nic konstruktywnego do dyskusji nie wnosisz :)

                                            Nie jest jałowe. Jej celem jest pokazanie czym jest religia i w co zamienia ludzi wierzących.

                                            Coraz wyraźniej to widać. Co ja bym zrobił bez takich jak Ty i zzasadami? Kto by mi się tak pięknie podkładał? Może jeszcze chasyd...

                                            A propos chasyda i mojej z nim przyjaźni, zapomniałbym, przecież ustanowiłem również Ciebie swoim przyjacielem. To specjalne względy. Na pewno sprostam tej roli. A Ty?
                                            • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 21:32
                                              grgkh napisał:

                                              > enrque111 napisał:
                                              >
                                              > > grgkh napisał:
                                              >
                                              > > > Ależ ma wiele wspólnego z prawdą.
                                              > > > Musiałbyś tu przytoczyć całą treść tych
                                              > > > książek i po kolei obalić wszystkie tezy stamtąd.
                                              > >
                                              > > A cóż takiego wspólnego z prawdą posiada ???
                                              >
                                              > Zaczytywałeś się, teraz oceniasz jednoznacznie podważając prawdziwość jej treśc
                                              > i (sugerujesz, że ją znasz, zresztą bez znajomości nie powinieneś jej krytykowa
                                              > ć), więc udowodnij, że nie ma tam prawdy. :) Jeśli tego nie zrobisz, to wyjdzie
                                              > sz na kłamcę.

                                              Musiałbym poświęcić na to wielokrotnie więcej czasu, niż posiadam i chcę poświęcać dla tego forum. Wymienię jednak chociażby prymitywny zarzut (powtarzany wielokrotnie przez tzw "racjonalistów") o rzekomej sprzeczności genealogii Jezusa. Biblia podaje dwie różne, co zdaniem Kosidowskiego świadczy o jej błędach. Otóż nie wie, albo świadomie przeinacza fakt, że jedna genealogia Jezusa jest prawna (po Józefie) a druga biologiczna (po Maryi). Zresztą, wielokrotnie Kosidowski różne opisy w Biblii (np. dziecięctwo Jezusa) uważa za sprzeczne, co jak każdy logicznie myślący człowiek przyzna - jest nielogiczne i dowodzi głupoty lub złej woli.

                                              > A ja zacytowałem jej recenzję, w którą nie mam powodu nie wierzyć (ale między n
                                              > ami i po cichu, też ją czytałem). :)

                                              Jeśli czytałeś, to wiesz, że mam rację, a recenzje bywają różne, zależy kto i z jakich pozycji recenzuje np. "za komuny" modne były recenzje dzieł Lenina i wszystkie piały z zachwytu nad ich "głębią, przenikliwością, nowatorstwem i wiekopomnym znaczeniem" :)

                                              > > > > > Czytałem.
                                              >
                                              > > > > To przeczytaj jeszcze raz, a jak nie zrozumiesz,
                                              > > > > to po raz kolejny – gdy
                                              > > > > to nie pomoże, to zapytaj starszych i mądrzejszych.
                                              >
                                              > > > Prymitywna erystyka. Jeśli masz argument, to go tutaj przytocz.
                                              >
                                              > > Argument na co ? - że czytałeś ? Udowodnij to !
                                              >
                                              > A po co? Ty kwestionujesz jej prawdziwość. Udowodnij, że to nie są puste słowa.

                                              Ja wcale nie kwestionuję tego co napisałem !

                                              > > :) Logika nadal cię przerasta :)
                                              > > Jak mogę udowodnić istnienie jakiegokolwiek boga,
                                              > > skoro żadnego nie ma, a ja ci to wciąż powtarzam ?
                                              >
                                              > To zdecyduj, czy jesteś teistą, czy ateistą. Jeśli powiesz, że wierzysz, to jed
                                              > nak będziesz teistą i wtedy okaże się, że to Ciebie logika przerasta. :)

                                              W co niby wierzę ?

                                              > Heniu, ludzie to czytają, nie boisz się, na kogo wychodzisz w tej rozmowie?

                                              Nie mam najmniejszych powodów do obaw, czego o tobie nie można powiedzieć :)

                                              > > > Znów pokazujesz, jak głupia i absurdalna jest religia.
                                              >
                                              > > W jakich "szczegółach" o tym pisałem ? -
                                              > > przytocz je jeśli gdziekolwiek one istnieją,
                                              > > poza twoją skołataną głową ?
                                              >
                                              > Raz mówisz, że wierzysz, a potem że nie wierzysz, by potem znów powiedzieć, że
                                              > jesteś teistą gdy widać, że to ateizm, bo nie wierzysz. Zaiste, logika religii
                                              > jest boska. :)

                                              Jeśli mówię, że wierzę, że moi rodzice są moimi rodzicami biologicznymi oraz jednocześnie stwierdzam, że nie wierze w żadnych bogów, to cóż w tym jest nielogicznego i absurdalnego ?
                                              Czyżbyś zaprzeczał, że w coś można wierzyć, nie wierząc zarazem w coś innego ?

                                              > > > I tak ciągnijmy to dalej. Amen. :)
                                              >
                                              > > :) Jałowe jest to ciągnięcie, przynajmniej z twojej strony - wciąż
                                              > > bredzisz i fantazjujesz, a nic konstruktywnego do dyskusji nie wnosisz :)
                                              >
                                              > Nie jest jałowe. Jej celem jest pokazanie czym jest religia i w co zamienia lud
                                              > zi wierzących.

                                              Jak na razie, to nic jeszcze nie pokazałeś, poza własnym nieuctwem i brakiem logicznego myślenia - dobrze się bawię wykazując głupotę kolejnego ateisty :))))

                                              > Coraz wyraźniej to widać. Co ja bym zrobił bez takich jak Ty i zzasadami? Kto b
                                              > y mi się tak pięknie podkładał? Może jeszcze chasyd...

                                              To przecież ty gołą dupę wciąż wypinasz :))))

                                              > A propos chasyda i mojej z nim przyjaźni, zapomniałbym, przecież ustanowiłem ró
                                              > wnież Ciebie swoim przyjacielem. To specjalne względy. Na pewno sprostam tej ro
                                              > li. A Ty?

                                              Różni debile mają innych za swoich przyjaciół (i srodze się na tym zawodzą), ale mnie z całą pewnością za takiego możesz uważać, ponieważ ja po chrześcijańsku miłuję również swoich nieprzyjaciół, więc czyż mogę odtrącić przyjaciela ? :)))))
                                              • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 22:33
                                                Witaj, przyjacielu. :) Widzę, że masz dziś sporo czasu. Dla mnie, oczywiście. :) Doceniam to.

                                                enrque111 napisał:

                                                > grgkh napisał:
                                                >
                                                > > enrque111 napisał:
                                                > >
                                                > > > grgkh napisał:
                                                > >
                                                > > > > Ależ ma wiele wspólnego z prawdą.
                                                > > > > Musiałbyś tu przytoczyć całą treść tych
                                                > > > > książek i po kolei obalić wszystkie tezy stamtąd.
                                                > > >
                                                > > > A cóż takiego wspólnego z prawdą posiada ???
                                                > >
                                                > > Zaczytywałeś się, teraz oceniasz jednoznacznie podważając
                                                > > prawdziwość jej treści (sugerujesz, że ją znasz,
                                                > > zresztą bez znajomości nie powinieneś jej krytykować),
                                                > > więc udowodnij, że nie ma tam prawdy. :)
                                                > > Jeśli tego nie zrobisz, to wyjdziesz na kłamcę.
                                                >
                                                > Musiałbym poświęcić na to wielokrotnie więcej czasu,

                                                No, jakże to, dla przyjaciela swojego czasu nie masz? Zawiodłem się na Tobie.

                                                > niż posiadam i chcę poświęcać dla tego forum.

                                                Szkoda, bo jesteś tu bardzo pożyteczny. Nie opuszczaj nas, gdy Cię potrzebujemy. Czekam na potwierdzenie Twojej deklaracji o nieprawdziwości zarzutów fałszywości Biblii w opisie Kosidowskiego. Brak potwierdzenia, to upadek Twojej reputacji. Wiesz, dane słowo... chyba że Twoje słowa to pusta gadanina.

                                                > > A ja zacytowałem jej recenzję, w którą nie mam powodu nie wierzyć (ale mi
                                                > ędzy n
                                                > > ami i po cichu, też ją czytałem). :)
                                                >
                                                > Jeśli czytałeś, to wiesz, że mam rację,

                                                Tak, czytałem i jestem odmiennego od Twojego zdania, ale nie moje słowa tu decydują. Twoja ocena była, a teraz o jej udokumentowanie poproszę.

                                                > Ja wcale nie kwestionuję tego co napisałem !

                                                No to do roboty. Czekamy.

                                                > > > :) Logika nadal cię przerasta :)
                                                > > > Jak mogę udowodnić istnienie jakiegokolwiek boga,
                                                > > > skoro żadnego nie ma, a ja ci to wciąż powtarzam ?
                                                > >
                                                > > To zdecyduj, czy jesteś teistą, czy ateistą.
                                                > > Jeśli powiesz, że wierzysz, to jednak będziesz teistą
                                                > > i wtedy okaże się, że to Ciebie logika przerasta. :)
                                                >
                                                > W co niby wierzę ?

                                                Nie wiem, bo to o Tobie, więc Ty wiesz najlepiej. Powiedz nam to. Wydaje mi się, że tu chodziło o boga o imieniu Bóg. Nawet imienia nie potrafiliście mu wymyślić. :)

                                                > > Heniu, ludzie to czytają, nie boisz się,
                                                > > na kogo wychodzisz w tej rozmowie?
                                                >
                                                > Nie mam najmniejszych powodów do obaw,
                                                > czego o tobie nie można powiedzieć :)

                                                Nie o mnie, o Twoim bogu. A więc przyznajesz, że sam nie wiesz, co mówisz, czy tak? No bo nie wiemy, czy wierzysz, czy nie wierzysz... Czyś ateistą, czy teistą... Zdradź nam to i przestań się motać.

                                                > > > > Znów pokazujesz, jak głupia i absurdalna jest religia.
                                                > >
                                                > > > W jakich "szczegółach" o tym pisałem ? -
                                                > > > przytocz je jeśli gdziekolwiek one istnieją,
                                                > > > poza twoją skołataną głową ?
                                                > >
                                                > > Raz mówisz, że wierzysz, a potem że nie wierzysz,
                                                > > by potem znów powiedzieć, że jesteś teistą
                                                > > gdy widać, że to ateizm, bo nie wierzysz.
                                                > > Zaiste, logika religii jest boska. :)
                                                >
                                                > Jeśli mówię, że wierzę, że moi rodzice są moimi rodzicami biologicznymi oraz je
                                                > dnocześnie stwierdzam, że nie wierze w żadnych bogów, to cóż w tym jest nielogi
                                                > cznego i absurdalnego ?

                                                Bo mówisz, że w boga wierzysz i nie wierzysz. :)
                                                To chyba jakby nieco jest absurdalne. Nie sądzisz?

                                                > Czyżbyś zaprzeczał, że w coś można wierzyć,
                                                > nie wierząc zarazem w coś innego ?

                                                To bóg jest "coś"? Nie o cosiu mówimy, ale o bogu Twoim.

                                                > > > > I tak ciągnijmy to dalej. Amen. :)
                                                > >
                                                > > > :) Jałowe jest to ciągnięcie, przynajmniej z twojej strony - wciąż
                                                > > > bredzisz i fantazjujesz, a nic konstruktywnego do dyskusji nie wnos
                                                > isz :)
                                                > >
                                                > > Nie jest jałowe. Jej celem jest pokazanie czym jest religia i w co zamien
                                                > ia lud
                                                > > zi wierzących.
                                                >
                                                > Jak na razie, to nic jeszcze nie pokazałeś,
                                                > poza własnym nieuctwem i brakiem logicznego myślenia
                                                > - dobrze się bawię wykazując głupotę kolejnego ateisty :))))

                                                Jak na razie, to nie o mnie tu mowa, więc nie zbaczaj z tematu.
                                                Chodzi o Twoją wiarę w boga. Wierzysz w niego czy nie?

                                                > > Coraz wyraźniej to widać.
                                                > > Co ja bym zrobił bez takich jak Ty i zzasadami?
                                                > > Kto by mi się tak pięknie podkładał? Może jeszcze chasyd...
                                                >
                                                > To przecież ty gołą dupę wciąż wypinasz :))))

                                                Naprawdę? :) Ale grzecznością to nie grzeszysz.

                                                > > A propos chasyda i mojej z nim przyjaźni, zapomniałbym, przecież ustanowi
                                                > łem ró
                                                > > wnież Ciebie swoim przyjacielem. To specjalne względy. Na pewno sprostam
                                                > tej ro
                                                > > li. A Ty?
                                                >
                                                > Różni debile mają innych za swoich przyjaciół (i srodze się na tym zawodzą), al
                                                > e mnie z całą pewnością za takiego możesz uważać, ponieważ ja po chrześcijańsku
                                                > miłuję również swoich nieprzyjaciół, więc czyż mogę odtrącić przyjaciela ? :))
                                                > )))

                                                O, i to rozumiem. Deklaracja przyjaźni. Zobaczymy czy dalej nie na temat o mojej dupie będziesz tu z lubością rozprawiał.
                                                • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 06.04.13, 23:02
                                                  grgkh napisał:

                                                  > Witaj, przyjacielu. :) Widzę, że masz dziś sporo czasu. Dla mnie, oczywiście. :
                                                  > ) Doceniam to.

                                                  Nie pochlebiaj sobie, po prostu bawię się :)

                                                  > enrque111 napisał:
                                                  >
                                                  > > Musiałbym poświęcić na to wielokrotnie więcej czasu,
                                                  >
                                                  > No, jakże to, dla przyjaciela swojego czasu nie masz? Zawiodłem się na Tobie.

                                                  Przykro mi, życie jest pełne zawodów.

                                                  > > niż posiadam i chcę poświęcać dla tego forum.
                                                  >
                                                  > Szkoda, bo jesteś tu bardzo pożyteczny. Nie opuszczaj nas, gdy Cię potrzebujemy
                                                  > . Czekam na potwierdzenie Twojej deklaracji o nieprawdziwości zarzutów fałszywo
                                                  > ści Biblii w opisie Kosidowskiego. Brak potwierdzenia, to upadek Twojej reputac
                                                  > ji. Wiesz, dane słowo... chyba że Twoje słowa to pusta gadanina.

                                                  :) Nie rozpaczaj, nigdzie się nie wybieram, a moje zainteresowanie tym forum jest stricte ewangeliczne.
                                                  O Kosidowskim już się wypowiedziałem i swoje zarzuty umotywowałem - czytaj uważnie i ze zrozumieniem moje wpisy.

                                                  > > Jeśli czytałeś, to wiesz, że mam rację,
                                                  >
                                                  > Tak, czytałem i jestem odmiennego od Twojego zdania, ale nie moje słowa tu decy
                                                  > dują. Twoja ocena była, a teraz o jej udokumentowanie poproszę.

                                                  Podałem we wcześniejszym wpisie i to nawet obszernie wyjaśniając.

                                                  > > Ja wcale nie kwestionuję tego co napisałem !
                                                  >
                                                  > No to do roboty. Czekamy.

                                                  Do jakiej roboty ?

                                                  > > > To zdecyduj, czy jesteś teistą, czy ateistą.
                                                  > > > Jeśli powiesz, że wierzysz, to jednak będziesz teistą
                                                  > > > i wtedy okaże się, że to Ciebie logika przerasta. :)
                                                  > >
                                                  > > W co niby wierzę ?
                                                  >
                                                  > Nie wiem, bo to o Tobie, więc Ty wiesz najlepiej. Powiedz nam to. Wydaje mi się
                                                  > , że tu chodziło o boga o imieniu Bóg. Nawet imienia nie potrafiliście mu wymyślić. :)

                                                  Deklarację swojej wiary wygłaszałem tu wielokrotnie, więc nie wiem o co ci chodzi ? Nie wiem o jakim "bogu o imieniu Bóg" mówisz, gdyż takiego nie ma.

                                                  > > > Heniu, ludzie to czytają, nie boisz się,
                                                  > > > na kogo wychodzisz w tej rozmowie?
                                                  > >
                                                  > > Nie mam najmniejszych powodów do obaw,
                                                  > > czego o tobie nie można powiedzieć :)
                                                  >
                                                  > Nie o mnie, o Twoim bogu. A więc przyznajesz, że sam nie wiesz, co mówisz, czy
                                                  > tak? No bo nie wiemy, czy wierzysz, czy nie wierzysz... Czyś ateistą, czy teist
                                                  > ą... Zdradź nam to i przestań się motać.

                                                  Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                  > Bo mówisz, że w boga wierzysz i nie wierzysz. :)
                                                  > To chyba jakby nieco jest absurdalne. Nie sądzisz?

                                                  Czekam aż przytoczysz link, w którym napisałem, że "w boga wierzę" ???

                                                  > > Czyżbyś zaprzeczał, że w coś można wierzyć,
                                                  > > nie wierząc zarazem w coś innego ?
                                                  >
                                                  > To bóg jest "coś"? Nie o cosiu mówimy, ale o bogu Twoim.

                                                  Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                  > Jak na razie, to nie o mnie tu mowa, więc nie zbaczaj z tematu.
                                                  > Chodzi o Twoją wiarę w boga. Wierzysz w niego czy nie?

                                                  Nie mam wiary w boga. Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                                                  > > > Coraz wyraźniej to widać.
                                                  > > > Co ja bym zrobił bez takich jak Ty i zzasadami?
                                                  > > > Kto by mi się tak pięknie podkładał? Może jeszcze chasyd...
                                                  > >
                                                  > > To przecież ty gołą dupę wciąż wypinasz :))))
                                                  >
                                                  > Naprawdę? :) Ale grzecznością to nie grzeszysz.

                                                  Bo jak każdy grzeszę, lecz usilnie staram się nie grzeszyć.

                                                  > > Różni debile mają innych za swoich przyjaciół (i srodze się na tym zawodzą), al
                                                  > > e mnie z całą pewnością za takiego możesz uważać, ponieważ ja po chrześcijańsku
                                                  > > miłuję również swoich nieprzyjaciół, więc czyż mogę odtrącić przyjaciela ? :)))))
                                                  >
                                                  > O, i to rozumiem. Deklaracja przyjaźni. Zobaczymy czy dalej nie na temat o moje
                                                  > j dupie będziesz tu z lubością rozprawiał.

                                                  To ty masz wciąż pedalskie wtręty, epatując swoją przyjaźnią, jakbyś chciał rajfurzyć swoją dupą, więc nie dziw się, że ktoś boi się odwrócić do ciebie tyłem :)
                                                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 00:06
                                                    enrque111 napisał:

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > Witaj, przyjacielu. :) Widzę, że masz dziś sporo czasu.
                                                    > > Dla mnie, oczywiście. :) Doceniam to.
                                                    >
                                                    > Nie pochlebiaj sobie, po prostu bawię się :)

                                                    I ja też.

                                                    > > enrque111 napisał:

                                                    > > > Musiałbym poświęcić na to wielokrotnie więcej czasu,

                                                    > > Czekam na potwierdzenie Twojej deklaracji o nieprawdziwości
                                                    > > zarzutów fałszywości Biblii w opisie Kosidowskiego.
                                                    > > Brak potwierdzenia, to upadek Twojej reputacji.

                                                    > O Kosidowskim już się wypowiedziałem i swoje zarzuty umotywowałem - czytaj uważ
                                                    > nie i ze zrozumieniem moje wpisy.

                                                    Nie udowodniłeś, że to, co on pisał jest fałszywe, więc na razie to pozostaje prawdą, a Ty jesteś kłamcą... Aha, o motywację chodzi. Motywacja to nie argument.

                                                    > Podałem we wcześniejszym wpisie i to nawet obszernie wyjaśniając.

                                                    Nie, to nie był dowód.

                                                    > Do jakiej roboty ?

                                                    Do dowodu, którego od Ciebie oczekuję.

                                                    > > > > To zdecyduj, czy jesteś teistą, czy ateistą.
                                                    > > > > Jeśli powiesz, że wierzysz, to jednak będziesz teistą
                                                    > > > > i wtedy okaże się, że to Ciebie logika przerasta. :)
                                                    > > >
                                                    > > > W co niby wierzę ?
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem, bo to o Tobie, więc Ty wiesz najlepiej.
                                                    > > Powiedz nam to. Wydaje mi się, że tu chodziło o
                                                    > > boga o imieniu Bóg.

                                                    > Deklarację swojej wiary wygłaszałem tu wielokrotnie,

                                                    I deklarację swojej niewiary równie często wygłaszasz. Pogubiłeś się już w tym.

                                                    > > A więc przyznajesz, że sam nie wiesz, co mówisz, czy tak?
                                                    > > No bo nie wiemy, czy wierzysz, czy nie wierzysz...
                                                    > > Czyś ateistą, czy teistą... Zdradź nam to i przestań się motać.
                                                    >
                                                    > Nie wiem o jakim bogu

                                                    O Twoim. Wiesz. Nie kłam. :)

                                                    > > Bo mówisz, że w boga wierzysz i nie wierzysz. :)
                                                    > > To chyba jakby nieco jest absurdalne. Nie sądzisz?
                                                    >
                                                    > Czekam aż przytoczysz link, w którym napisałem, że "w boga wierzę" ???

                                                    Wierzysz podobno w boga o imieniu Bóg. Tak mu na imię dałeś?

                                                    > > > Czyżbyś zaprzeczał, że w coś można wierzyć,
                                                    > > > nie wierząc zarazem w coś innego ?
                                                    > >
                                                    > > To bóg jest "coś"? Nie o cosiu mówimy, ale o bogu Twoim.
                                                    >
                                                    > Nie wiem o jakim bogu (...)

                                                    Nie wiesz... :) Smutne.

                                                    > > Chodzi o Twoją wiarę w boga. Wierzysz w niego czy nie?
                                                    >
                                                    > Nie mam wiary w boga. Nie wiem o jakim bogu (...)

                                                    Znów? Wiem, że nie masz wiary w boga lecz masz wiarę w demony. Przyznałeś się, że jesteś satanistą.

                                                    > > > To przecież ty gołą dupę wciąż wypinasz :))))
                                                    > >
                                                    > > Naprawdę? :) Ale grzecznością to nie grzeszysz.
                                                    >
                                                    > Bo jak każdy grzeszę, lecz usilnie staram się nie grzeszyć.

                                                    Ale niegrzeczny jesteś? Jeśli ta niegrzeczność była niezamierzona, to mnie przeproś. Jeśli nie przeprosisz, to znaczy, że była zamierzona, a Ty się nie starasz być grzeczny, lecz raczej starasz się być grzeszny.

                                                    I czy tak, czy siak to wyjdzie, że kiepsko z Tobą, moim przyjacielem, co mnie napawa smutkiem wielkim.

                                                    > > > Różni debile mają innych za swoich przyjaciół
                                                    > > > (i srodze się na tym zawodzą), ale mnie z całą pewnością
                                                    > > > za takiego możesz uważać, ponieważ ja po chrześcijańsku
                                                    > > > miłuję również swoich nieprzyjaciół,
                                                    > > > więc czyż mogę odtrącić przyjaciela ? :)))))
                                                    > >
                                                    > > O, i to rozumiem. Deklaracja przyjaźni.
                                                    > > Zobaczymy czy dalej nie na temat o mojej
                                                    > > dupie będziesz tu z lubością rozprawiał.
                                                    >
                                                    > To ty masz wciąż pedalskie wtręty, epatując swoją przyjaźnią, jakbyś chciał raj
                                                    > furzyć swoją dupą, więc nie dziw się, że ktoś boi się odwrócić do ciebie tyłem
                                                    > :)

                                                    Fatalnie. Porzuć wreszcie ten temat. Rozumiem, że w Twoim zakonie o niczym innym się nie mówi, ale mnie to nie interesuje.

                                                    Wróćmy do sprawy ważnego dla mnie przeproszenia, na które czekam. Nie zapomnisz?
                                                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 14:53
                                                    grgkh napisał:

                                                    > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > grgkh napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Witaj, przyjacielu. :) Widzę, że masz dziś sporo czasu.
                                                    > > > Dla mnie, oczywiście. :) Doceniam to.
                                                    > >
                                                    > > Nie pochlebiaj sobie, po prostu bawię się :)
                                                    >
                                                    > I ja też.

                                                    :) No to na zdrowie :)

                                                    > > > enrque111 napisał:
                                                    >
                                                    > > > > Musiałbym poświęcić na to wielokrotnie więcej czasu,
                                                    >
                                                    > > > Czekam na potwierdzenie Twojej deklaracji o nieprawdziwości
                                                    > > > zarzutów fałszywości Biblii w opisie Kosidowskiego.
                                                    > > > Brak potwierdzenia, to upadek Twojej reputacji.
                                                    >
                                                    > > O Kosidowskim już się wypowiedziałem i swoje zarzuty umotywowałem - czytaj uważ
                                                    > > nie i ze zrozumieniem moje wpisy.
                                                    >
                                                    > Nie udowodniłeś, że to, co on pisał jest fałszywe, więc na razie to pozostaje p
                                                    > rawdą, a Ty jesteś kłamcą... Aha, o motywację chodzi. Motywacja to nie argument.

                                                    Nie mówiłem jedynie o motywacji (choć ona dużo wyjaśnia), lecz podałem nawet konkretne przykłady (np. genealogia Jezusa) przekłamań twego komunistycznego ulubieńca :)
                                                    Więc to ty okazujesz się po raz kolejny kłamcą.

                                                    > > Podałem we wcześniejszym wpisie i to nawet obszernie wyjaśniając.
                                                    >
                                                    > Nie, to nie był dowód.

                                                    Ależ był i to niezwykle merytoryczny.

                                                    > > Do jakiej roboty ?
                                                    >
                                                    > Do dowodu, którego od Ciebie oczekuję.

                                                    Więc przeczytaj ze zrozumieniem mój wpis i nie strugaj wariata :)

                                                    > > > > > To zdecyduj, czy jesteś teistą, czy ateistą.
                                                    > > > > > Jeśli powiesz, że wierzysz, to jednak będziesz teistą
                                                    > > > > > i wtedy okaże się, że to Ciebie logika przerasta. :)
                                                    > > > >
                                                    > > > > W co niby wierzę ?
                                                    > > >
                                                    > > > Nie wiem, bo to o Tobie, więc Ty wiesz najlepiej.
                                                    > > > Powiedz nam to. Wydaje mi się, że tu chodziło o
                                                    > > > boga o imieniu Bóg.
                                                    >
                                                    > > Deklarację swojej wiary wygłaszałem tu wielokrotnie,
                                                    >
                                                    > I deklarację swojej niewiary równie często wygłaszasz. Pogubiłeś się już w tym.

                                                    Czyżbyś znowu czegoś nie zrozumiał ? Zawsze byłem konsekwentny w swoich stwierdzeniach.

                                                    > > > A więc przyznajesz, że sam nie wiesz, co mówisz, czy tak?
                                                    > > > No bo nie wiemy, czy wierzysz, czy nie wierzysz...
                                                    > > > Czyś ateistą, czy teistą... Zdradź nam to i przestań się motać.
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem o jakim bogu
                                                    >
                                                    > O Twoim. Wiesz. Nie kłam. :)

                                                    Nie mam żadnego boga.

                                                    > > > Bo mówisz, że w boga wierzysz i nie wierzysz. :)
                                                    > > > To chyba jakby nieco jest absurdalne. Nie sądzisz?
                                                    > >
                                                    > > Czekam aż przytoczysz link, w którym napisałem, że "w boga wierzę"
                                                    > ???
                                                    >
                                                    > Wierzysz podobno w boga o imieniu Bóg. Tak mu na imię dałeś?

                                                    Nie ma takiego boga ani takiego imienia.

                                                    > > > > Czyżbyś zaprzeczał, że w coś można wierzyć,
                                                    > > > > nie wierząc zarazem w coś innego ?
                                                    > > >
                                                    > > > To bóg jest "coś"? Nie o cosiu mówimy, ale o bogu Twoim.
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem o jakim bogu (...)
                                                    >
                                                    > Nie wiesz... :) Smutne.

                                                    Boleję wraz tobą :(

                                                    > > > Chodzi o Twoją wiarę w boga. Wierzysz w niego czy nie?
                                                    > >
                                                    > > Nie mam wiary w boga. Nie wiem o jakim bogu (...)
                                                    >
                                                    > Znów? Wiem, że nie masz wiary w boga lecz masz wiarę w demony. Przyznałeś się,
                                                    > że jesteś satanistą.

                                                    Wiara w demony nie jest satanizmem – czczenie demonów już nim jest. Wierzę również w anioły, a więc jak nazwiesz tę wiarę ?

                                                    > > > > To przecież ty gołą dupę wciąż wypinasz :))))
                                                    > > >
                                                    > > > Naprawdę? :) Ale grzecznością to nie grzeszysz.
                                                    > >
                                                    > > Bo jak każdy grzeszę, lecz usilnie staram się nie grzeszyć.
                                                    >
                                                    > Ale niegrzeczny jesteś? Jeśli ta niegrzeczność była niezamierzona, to mnie prze
                                                    > proś. Jeśli nie przeprosisz, to znaczy, że była zamierzona, a Ty się nie staras
                                                    > z być grzeczny, lecz raczej starasz się być grzeszny.

                                                    A za cóż to mam ciebie przepraszać ? – za to, że napisałem prawdę ?

                                                    > I czy tak, czy siak to wyjdzie, że kiepsko z Tobą, moim przyjacielem, co mnie n
                                                    > apawa smutkiem wielkim.

                                                    Boleję wraz z tobą :(

                                                    > > > > Różni debile mają innych za swoich przyjaciół
                                                    > > > > (i srodze się na tym zawodzą), ale mnie z całą pewnością
                                                    > > > > za takiego możesz uważać, ponieważ ja po chrześcijańsku
                                                    > > > > miłuję również swoich nieprzyjaciół,
                                                    > > > > więc czyż mogę odtrącić przyjaciela ? :)))))
                                                    > > >
                                                    > > > O, i to rozumiem. Deklaracja przyjaźni.
                                                    > > > Zobaczymy czy dalej nie na temat o mojej
                                                    > > > dupie będziesz tu z lubością rozprawiał.
                                                    > >
                                                    > > To ty masz wciąż pedalskie wtręty, epatując swoją przyjaźnią, jakbyś chciał raj
                                                    > > furzyć swoją dupą, więc nie dziw się, że ktoś boi się odwrócić do ciebie tyłem :)
                                                    >
                                                    > Fatalnie. Porzuć wreszcie ten temat. Rozumiem, że w Twoim zakonie o niczym inny
                                                    > m się nie mówi, ale mnie to nie interesuje.

                                                    Bóg zapłać, że zaliczyłeś mnie do braci zakonnych (niestety do nich nie należę) – bardzo mi to pochlebia :)

                                                    > Wróćmy do sprawy ważnego dla mnie przeproszenia, na które czekam. Nie zapomnisz ?

                                                    A za cóż to niby mam ciebie przepraszać ?
                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 21:03
                    enrque111 napisał:

                    > Oczywiście, jako osobnik niedouczony masz prawo nie wiedzieć, że w Piśmie Święt
                    > ym wyraźnie stoi:

                    Ma prawo nie wiedzieć ze jakaś książka jest dla was czysta

                    "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go mi łują" (1 Kor 2, 9)

                    Ciebie to nie dotyczy katolicki nienawistniku dla ciebie żydowska bozia ma to :))

                    Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!


                    > W więc nie sposób jest wyrazić słowami oraz znanymi ludziom pojęciami to, co ja
                    > k jest "tam". Tylko naiwni bałwochwalcy, jak np. muzułmanie podają głupa
                    > we wyobrażenia "raju" i chociażby tylko z tego powodu można uznać ich za "fałszywych proroków".

                    No popatrz a panienka choć raz w życiu czytała stary testament ??
                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 12:19
                    enrque111 napisał:

                    > piwi77.0 napisał:
                    >
                    > > Jasne, zawsze można wszystko zwalić na infantylizm i głupotę ateusza, ale
                    > czy z
                    > > wróćiłeś łaskawie uwagę na to, że Wasz Pan zabiera Was tam, o czym nigdy
                    > nie za
                    > > jąknął się nawet słowem, jak tam jest? Jak sądzisz, dlaczego?
                    >
                    > Oczywiście, jako osobnik niedouczony masz prawo nie wiedzieć, że w Piśmie Święt
                    > ym wyraźnie stoi: "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce cz
                    > łowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go mi
                    > łują"
                    (1 Kor 2, 9)

                    A co "obiecuje" szatan? :) Albo inni bogowie? Przecież jeśli przyjąć, że sam taki zapis "czyni prawdę" to prawdą są wszystkie inne bajki podobnego typu.

                    > W więc nie sposób jest wyrazić słowami oraz znanymi ludziom pojęciami to, co ja
                    > k jest "tam".

                    Ale próbujesz to "wyrazić"? Nie sposób, a jednak znajdujesz sposób? To sprzeczność.

                    > Tylko naiwni bałwochwalcy, jak np. muzułmanie podają głupa
                    > we wyobrażenia "raju" i chociażby tylko z tego powodu można uznać ich za "fałsz
                    > ywych proroków".

                    Udowodnij, że inni bogowie nie istnieją, a istnieje TYLKO Twój.
                    • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 14:37
                      grgkh napisał:

                      > enrque111 napisał:
                      >
                      > > Oczywiście, jako osobnik niedouczony masz prawo nie wiedzieć, że w Piśmie
                      > Święt
                      > > ym wyraźnie stoi: "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani se
                      > rce cz
                      > > łowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy
                      > Go mi
                      > > łują"
                      (1 Kor 2, 9)
                      >
                      > A co "obiecuje" szatan? :) Albo inni bogowie? Przecież jeśli przyjąć, że sam ta
                      > ki zapis "czyni prawdę" to prawdą są wszystkie inne bajki podobnego typu.

                      Szatan jest „bogiem tego świata” (demonem). Nie wiem jednak o jakich bogach (poza nim) z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                      > > W więc nie sposób jest wyrazić słowami oraz znanymi ludziom pojęciami to,
                      > co ja
                      > > k jest "tam".
                      >
                      > Ale próbujesz to "wyrazić"? Nie sposób, a jednak znajdujesz sposób? To sprzeczn
                      > ość.

                      W jaki sposób to wyrażam ?

                      > > Tylko naiwni bałwochwalcy, jak np. muzułmanie podają głupa
                      > > we wyobrażenia "raju" i chociażby tylko z tego powodu można uznać ich za
                      > "fałsz
                      > > ywych proroków".
                      >
                      > Udowodnij, że inni bogowie nie istnieją, a istnieje TYLKO Twój.

                      Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.
                      • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 21:07
                        enrque111 napisał:

                        > Szatan jest „bogiem tego świata” (demonem). Nie wiem jednak o jakic
                        > h bogach (poza nim) z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśl
                        > i, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że
                        > żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                        Eniu niemoto a wiesz ze wasza sekta zanim powstała już ją bramy piekieł przemogły :))

                        Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. (18) Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. (19) I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. (20) Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. (21) Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. (22) A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. (23) Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie.
                      • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 01:04
                        enrque111 napisał:

                        > grgkh napisał:

                        > > A co "obiecuje" szatan? :) Albo inni bogowie? Przecież jeśli przyjąć, że
                        > sam ta
                        > > ki zapis "czyni prawdę" to prawdą są wszystkie inne bajki podobnego typu.
                        >
                        > Szatan jest „bogiem tego świata” (demonem). Nie wiem jednak o jakic
                        > h bogach (poza nim) z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśl
                        > i, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że
                        > żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demo
                        > nach.

                        Bełkot, heniu.

                        > > > W więc nie sposób jest wyrazić słowami oraz znanymi ludziom pojęcia
                        > mi to,
                        > > co ja
                        > > > k jest "tam".
                        > >
                        > > Ale próbujesz to "wyrazić"? Nie sposób, a jednak znajdujesz sposób? To sp
                        > rzeczn
                        > > ość.
                        >
                        > W jaki sposób to wyrażam ?

                        W sprzeczny. Twój umysł, co widać, nie rozpoznaje sprzeczności.

                        > > Udowodnij, że inni bogowie nie istnieją, a istnieje TYLKO Twój.
                        >
                        > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na my
                        > śli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), ż
                        > e żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o de
                        > monach.

                        Bełkot, heniu.
                        • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:31
                          grgkh napisał:

                          > enrque111 napisał:
                          >
                          > > Szatan jest „bogiem tego świata” (demonem). Nie wiem jednak o
                          > jakic
                          > > h bogach (poza nim) z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz n
                          > a myśl
                          > > i, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję
                          > ), że
                          > > żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne
                          > o demo
                          > > nach.
                          >
                          > Bełkot, heniu.

                          Przykro mi, że tego nie rozumiesz – ucz się, a być może doznasz kiedyś objawienia :)

                          > > W jaki sposób to wyrażam ?
                          >
                          > W sprzeczny. Twój umysł, co widać, nie rozpoznaje sprzeczności.

                          Wszystko co mówię jest jasne, logiczne i spójne. Ty zaś miotasz się wciąż w alogicznych wywodach, uciesznych, acz wewnętrznie sprzecznych i nie możliwych do udowodnienia, jak choćby ten (przysłowiowy już) samopał, czy „człowiek z ameby” :)

                          > > > Udowodnij, że inni bogowie nie istnieją, a istnieje TYLKO Twój.
                          > >
                          > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz
                          > na my
                          > > śli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnez
                          > ję), ż
                          > > e żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewn
                          > e o de
                          > > monach.
                          >
                          > Bełkot, heniu.

                          Przykro mi, że tego nie rozumiesz – ucz się, a być może doznasz kiedyś objawienia :)
              • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 12:12
                enrque111 napisał:

                > Infantylizm, głupota i naiwna łatwowierność to cechy przeciętnego ateisty.

                Infantylizm, głupota i łatwowierność to cecha dogmatyków przyjmujących absurdalne hipotezy jako prawdę.

                Infantylizm - wyobrażanie sobie, że bóg jest dobrem i miłością, gdy na świecie stworzonym przez boga jest także zło.

                Głupota - uważanie, że hipoteza istnienia boga jest prawdziwa, choć nie ma na to dowodu.

                Łatwowierność - przyjmowanie każdego absurdu podanego przez religijny autorytet jako prawdy absolutnej i objawionej.
                • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 14:33
                  grgkh napisał:

                  > enrque111 napisał:
                  >
                  > > Infantylizm, głupota i naiwna łatwowierność to cechy przeciętnego ateisty
                  > .
                  >
                  > Infantylizm, głupota i łatwowierność to cecha dogmatyków przyjmujących absurdal
                  > ne hipotezy jako prawdę.

                  :) Mógłbyś być bardziej oryginalny, ale cóż można wymagać od tępych ateistów ? :)

                  > Infantylizm - wyobrażanie sobie, że bóg jest dobrem i miłością, gdy na świecie
                  > stworzonym przez boga jest także zło.

                  Zło jest konsekwencją wolnej woli człowieka, który ma możność wyboru zła – dlatego jest wolną jednostką, a nie marionetką w ręku Boga.

                  > Głupota - uważanie, że hipoteza istnienia boga jest prawdziwa, choć nie ma na t
                  > o dowodu.

                  Nie ma żadnych bogów, o czym przekonywałem cię przez wiele miesięcy, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                  > Łatwowierność - przyjmowanie każdego absurdu podanego przez religijny autorytet
                  > jako prawdy absolutnej i objawionej.

                  Jak dowodzą fakty, to właśnie ateiści są niezwykle łatwowierni i „łykają” każdą głupotę, wierzą w absurdy i bajki byle były opakowane pseudonaukowym bełkotem, jak np. powstanie wszechświata w wyniku niekontrolowanej eksplozji, samoistne powstanie życia z martwego atomu, ewolucję gatunków, czy powstanie człowieka z ameby – tu dopiero trzeba mieć wielką wiarę – ja niestety takiej nie mam :)))
                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 20:45
                    enrque111 napisał:

                    Zło jest konsekwencją wolnej woli człowieka, który ma możność wyboru zła –
                    > ; dlatego jest wolną jednostką, a nie marionetką w ręku Boga.

                    Eniu niemoto a kto ci do tego nocnika nakładł ze człowiek ma wolną wolę daną od boga ??

                    Jer ,10,23
                    Wiem, Panie, że nie człowiek wyznacza swą drogę, i nie w jego mocy leży kierować swoimi krokami, gdy idzie.

                    > Nie ma żadnych bogów, o czym przekonywałem cię przez wiele miesięcy, a ci którzy mówią >o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                    No widzisz miesiącami udowadniałeś to o czym nie masz pojęcia ,biblia nazywa bogami a nie demonami przeciwników Jehowy :)

                    Teraz wyznaję, że Pan jest większy niż wszyscy inni bogowie, gdyż w ten sposób ukarał tych, co się nimi pysznili.


                    Powiedziałem także: Nie wypędzę ich sprzed was, aby byli dla was przeszkodą i aby bogowie ich byli dla was sidłem.


                    Również i słudzy króla Aramu rzekli do niego: Ich bogowie są bogami gór. Dlatego nas pokonali. Natomiast walczmy z nimi na równinie, wtedy na pewno my ich pokonamy!

                    No i ten najważniejszy , który wasza sektę założył :))

                    dla niewiernych, których umysły zaślepił bóg tego świata, aby nie olśnił ich blask Ewnagelii chwały Chrystusa, który jest obrazem Boga.
                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 21:03
                    enrque111 napisał:

                    Jak dowodzą fakty,

                    Jakie fakty te z radia ma ryja ??

                    to właśnie ateiści są niezwykle łatwowierni i „łykają&
                    > #8221; każdą głupotę, wierzą w absurdy i bajki byle były opakowane pseudonaukow
                    > ym bełkotem,

                    Cs jak to jak to aniołowie Jezusa do nieba eskortowali ?

                    jak np. powstanie wszechświata w wyniku niekontrolowanej eksplozji
                    > , samoistne powstanie życia z martwego atomu, ewolucję gatunków, czy powstanie
                    > człowieka z ameby – tu dopiero trzeba mieć wielką wiarę – ja nieste
                    > ty takiej nie mam :)))

                    Oj Eniu nieuku twoja bandycka sekta która przez wiek z pół miliarda ludzi zamordowała ustami samego piusa(adolfa) XII przyznaje ze oni sami w bajkę o stworzeniu Adama przez Jehowę nie wierzą :))

                    " Pius XII zwrócił uwagę na tę istotną kwestię: jeśli ciało ludzkie bierze początek z istniejącej wcześniej materii ożywionej, dusza duchowa zostaje stworzona bezpośrednio przez Boga: animas enim a Deo immediate creari catholica fides nos retinere iubet (Humani generis)"

                    Jak widać ten miłośnik adolfa hitlera dopuszczał myśl ze jesteś z ameby :))
                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 01:01
                    enrque111 napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > enrque111 napisał:
                    > >
                    > > > Infantylizm, głupota i naiwna łatwowierność to cechy przeciętnego a
                    > teisty
                    > > .
                    > >
                    > > Infantylizm, głupota i łatwowierność to cecha dogmatyków przyjmujących ab
                    > surdal
                    > > ne hipotezy jako prawdę.
                    >
                    > :) Mógłbyś być bardziej oryginalny, ale cóż można wymagać od tępych ateistów ?
                    > :)

                    Ja mówię prawdę (o wierzących), a Ty zwalczasz prawdę mówiąc, że jest nieoryginalna. To nędzna i prymitywna erystyka.

                    > > Infantylizm - wyobrażanie sobie, że bóg jest dobrem i miłością, gdy na św
                    > iecie
                    > > stworzonym przez boga jest także zło.
                    >
                    > Zło jest konsekwencją wolnej woli człowieka, który ma możność wyboru zła –
                    > ; dlatego jest wolną jednostką, a nie marionetką w ręku Boga.

                    Wolna wola to bzdura, bo jest w sprzeczności ze stworzeniem wszystkiego "w całości" przez boga. Istnienie wolnej woli człowieka to byłby element niezależny od boga, a wtedy bóg nie mógłby być kreatorem ludzi.

                    To, co jest wolne, to jest niezależne od boga i nie jest przez niego stworzone, bo pochodzi z INNEGO ŹRÓDŁA. Jakiego? I jak działa?

                    > > Głupota - uważanie, że hipoteza istnienia boga jest prawdziwa, choć nie m
                    > a na t
                    > > o dowodu.
                    >
                    > Nie ma żadnych bogów, o czym przekonywałem cię przez wiele miesięcy, a ci którz
                    > y mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                    Głupoty gadasz. Zapytaj wierzących w innych bogów, czy ci inni bogowie są. Ja od nich to wiem, że są.

                    > > Łatwowierność - przyjmowanie każdego absurdu podanego przez religijny aut
                    > orytet
                    > > jako prawdy absolutnej i objawionej.
                    >
                    > Jak dowodzą fakty, to właśnie ateiści są niezwykle łatwowierni i „łykają&
                    > #8221; każdą głupotę, wierzą w absurdy i bajki byle były opakowane pseudonaukow
                    > ym bełkotem, jak np. powstanie wszechświata w wyniku niekontrolowanej eksplozji
                    > , samoistne powstanie życia z martwego atomu, ewolucję gatunków, czy powstanie
                    > człowieka z ameby – tu dopiero trzeba mieć wielką wiarę – ja nieste
                    > ty takiej nie mam :)))

                    Nie posługuj się erystyką i nie mów złego świadectwa o swoich bliźnich, fałszywy katoliku.
                    • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:27
                      grgkh napisał:

                      > enrque111 napisał:
                      >
                      > > :) Mógłbyś być bardziej oryginalny, ale cóż można wymagać od tępych ateistów ?
                      >
                      > Ja mówię prawdę (o wierzących), a Ty zwalczasz prawdę mówiąc, że jest nieorygin
                      > alna. To nędzna i prymitywna erystyka.

                      Jak do tej pory, to z twojej strony dochodzą mnie jedynie jakieś fobie, obsesje, wyobrażenia i fantazje na temat różnych religii, a nie żadna ”prawdę (o wierzących”.
                      Prawdą to właśnie ja się posługuję, czego dowody przedkładam ci nieustannie.

                      > > > Infantylizm - wyobrażanie sobie, że bóg jest dobrem i miłością, gdy
                      > na św
                      > > iecie
                      > > > stworzonym przez boga jest także zło.
                      > >
                      > > Zło jest konsekwencją wolnej woli człowieka, który ma możność wyboru zła
                      > –
                      > > ; dlatego jest wolną jednostką, a nie marionetką w ręku Boga.
                      >
                      > Wolna wola to bzdura, bo jest w sprzeczności ze stworzeniem wszystkiego "w cało
                      > ści" przez boga. Istnienie wolnej woli człowieka to byłby element niezależny od
                      > boga, a wtedy bóg nie mógłby być kreatorem ludzi.

                      Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz, ani którego masz na myśli, gdyż już wielokrotnie pisałem (masz jak każdy ateista wrodzoną amnezję), że żadnego nie ma, a ci którzy mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.

                      > To, co jest wolne, to jest niezależne od boga i nie jest przez niego stworzone,
                      > bo pochodzi z INNEGO ŹRÓDŁA. Jakiego? I jak działa?

                      :) Nie uprawiaj bełkotu, tylko zacznij logicznie myśleć :)

                      > > Nie ma żadnych bogów, o czym przekonywałem cię przez wiele miesięcy, a ci
                      > którz
                      > > y mówią o jakichś bogach - rozprawiają zapewne o demonach.
                      >
                      > Głupoty gadasz. Zapytaj wierzących w innych bogów, czy ci inni bogowie są. Ja o
                      > d nich to wiem, że są.

                      Cóż mnie obchodzą ludzie błądzący – z nimi również niekiedy polemizuję :)

                      > > Jak dowodzą fakty, to właśnie ateiści są niezwykle łatwowierni i „ł
                      > ykają&
                      > > #8221; każdą głupotę, wierzą w absurdy i bajki byle były opakowane pseudo
                      > naukow
                      > > ym bełkotem, jak np. powstanie wszechświata w wyniku niekontrolowanej eks
                      > plozji
                      > > , samoistne powstanie życia z martwego atomu, ewolucję gatunków, czy pows
                      > tanie
                      > > człowieka z ameby – tu dopiero trzeba mieć wielką wiarę – ja
                      > nieste
                      > > ty takiej nie mam :)))
                      >
                      > Nie posługuj się erystyką i nie mów złego świadectwa o swoich bliźnich, fałszyw
                      > y katoliku.

                      Obelgi kierowane w moją stronę przyjmuję z godnością i pokorą, po chrześcijańsku również wybaczam, tym bardziej, że posługują się nimi ludzie chorzy z nienawiści do Kościoła, upośledzeni umysłowo, lub leniwi nieucy.
                      • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:27
                        enrque111 napisał:

                        > grgkh napisał:

                        > > > > Infantylizm - wyobrażanie sobie, że bóg
                        > > > > jest dobrem i miłością, gdy na świecie
                        > > > > stworzonym przez boga jest także zło.
                        > > >
                        > > > Zło jest konsekwencją wolnej woli człowieka,
                        > > > który ma możność wyboru zła – dlatego jest
                        > > > wolną jednostką, a nie marionetką w ręku Boga.
                        > >
                        > > Wolna wola to bzdura, bo jest w sprzeczności ze
                        > > stworzeniem wszystkiego "w całości" przez boga.
                        > > Istnienie wolnej woli człowieka to byłby element
                        > > niezależny od boga, a wtedy bóg nie mógłby być
                        > > kreatorem ludzi.
                        >
                        > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,

                        Nie odpowiadasz na pytanie? Nie umiesz znaleźć argumentu? :)

                        > > To, co jest wolne, to jest niezależne od boga i nie
                        > > jest przez niego stworzone,
                        > > bo pochodzi z INNEGO ŹRÓDŁA. Jakiego? I jak działa?
                        >
                        > :) Nie uprawiaj bełkotu, tylko zacznij logicznie myśleć :)

                        I znów nie umiesz odpowiedzieć? :)

                        > > > Nie ma żadnych bogów,

                        > > Zapytaj wierzących w innych bogów, czy ci
                        > > inni bogowie są. Ja od nich to wiem, że są.
                        >
                        > Cóż mnie obchodzą ludzie błądzący – z nimi również niekiedy polemizuję :)

                        O to chodzi, że wierzących nie obchodzi logika.
                        Logicznie muszą istnieć wszyscy bogowie lub żaden.
                        • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:54
                          grgkh napisał:

                          > enrque111 napisał:
                          >
                          > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,
                          >
                          > Nie odpowiadasz na pytanie? Nie umiesz znaleźć argumentu? :)

                          Argumentu na co ??? Przecież nie zadałeś żadnego pytania :)

                          > > > To, co jest wolne, to jest niezależne od boga i nie
                          > > > jest przez niego stworzone,
                          > > > bo pochodzi z INNEGO ŹRÓDŁA. Jakiego? I jak działa?
                          > >
                          > > :) Nie uprawiaj bełkotu, tylko zacznij logicznie myśleć :)
                          >
                          > I znów nie umiesz odpowiedzieć? :)

                          Przecież nie można odpowiadać nieustannie na to samo pytanie. Odpowiem jednak, znając twoją amnezję - nie ma żadnych bogów, uwierz mi :)

                          > > > > Nie ma żadnych bogów,
                          >
                          > > > Zapytaj wierzących w innych bogów, czy ci
                          > > > inni bogowie są. Ja od nich to wiem, że są.
                          > >
                          > > Cóż mnie obchodzą ludzie błądzący – z nimi również niekiedy polemizuję :)
                          >
                          > O to chodzi, że wierzących nie obchodzi logika.
                          > Logicznie muszą istnieć wszyscy bogowie lub żaden.

                          :) Jesteś ostatnim, który powinien wypowiadać się na temat logiki :))))
                          Mała próbka - ile istnieje Atlantyków ?
                          • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:09
                            enrque111 napisał:

                            Przecież nie można odpowiadać nieustannie na to samo pytanie. Odpowiem jednak,
                            > znając twoją amnezję - nie ma żadnych bogów, uwierz mi :)

                            Eniu nawet ja w to uwierzę choć łgarz jesteś wprost pospolity , fakt nie ma ich i nie było :))
                          • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:20
                            enrque111 napisał:

                            > grgkh napisał:
                            >
                            > > enrque111 napisał:
                            > >
                            > > > Nie wiem o jakim bogu z taką lubością wciąż rozprawiasz,
                            > >
                            > > Nie odpowiadasz na pytanie? Nie umiesz znaleźć argumentu? :)
                            >
                            > Argumentu na co ??? Przecież nie zadałeś żadnego pytania :)

                            To, że go tutaj nie widzisz, nie oznacza, że go nie było.

                            > > > > To, co jest wolne, to jest niezależne od boga i nie
                            > > > > jest przez niego stworzone,
                            > > > > bo pochodzi z INNEGO ŹRÓDŁA. Jakiego? I jak działa?
                            > > >
                            > > > :) Nie uprawiaj bełkotu, tylko zacznij logicznie myśleć :)
                            > >
                            > > I znów nie umiesz odpowiedzieć? :)
                            >
                            > Przecież nie można odpowiadać nieustannie na to samo pytanie. Odpowiem jednak,
                            > znając twoją amnezję - nie ma żadnych bogów, uwierz mi :)

                            Lubię to czytać. Pisz to częściej. :)

                            > > > > > Nie ma żadnych bogów,

                            > > > > Zapytaj wierzących w innych bogów, czy ci
                            > > > > inni bogowie są. Ja od nich to wiem, że są.

                            > > > Cóż mnie obchodzą ludzie błądzący –
                            > > > z nimi również niekiedy polemizuję :)

                            > > O to chodzi, że wierzących nie obchodzi logika.
                            > > Logicznie muszą istnieć wszyscy bogowie lub żaden.
                            >
                            > :) Jesteś ostatnim, który powinien wypowiadać się na temat logiki :))))
                            > Mała próbka - ile istnieje Atlantyków ?

                            To nie na temat, ale widzę, że tego nie wiesz, więc tutaj sobie poczytaj: Ocean Atlantycki (Atlantyk)
          • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 12:08
            enrque111 napisał:

            > piwi77.0 napisał:
            >
            > > Wy wszyscy święci idźcie w pizdu do tego Waszego nieba, a nasze drogi nie
            > ch się
            > > rozejdą. Na wieki wieków.
            >
            > :) Masz to zapewnione - tylko ostrzegam, że będzie bolało :)

            Sugerujesz tortury zastosowane wobec niewierzących? To nic nowego.
            • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 14:28
              grgkh napisał:

              > enrque111 napisał:
              >
              > > piwi77.0 napisał:
              > >
              > > > Wy wszyscy święci idźcie w pizdu do tego Waszego nieba, a nasze dro
              > gi nie
              > > ch się
              > > > rozejdą. Na wieki wieków.
              > >
              > > :) Masz to zapewnione - tylko ostrzegam, że będzie bolało :)
              >
              > Sugerujesz tortury zastosowane wobec niewierzących? To nic nowego.
              Nic nie sugeruję, tylko wskazuję co jest zapisane w Piśmie Świętym.
              • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 00:52
                enrque111 napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > > enrque111 napisał:
                > >
                > > > piwi77.0 napisał:
                > > >
                > > > > Wy wszyscy święci idźcie w pizdu do tego Waszego nieba, a nas
                > ze dro
                > > gi nie
                > > > ch się
                > > > > rozejdą. Na wieki wieków.
                > > >
                > > > :) Masz to zapewnione - tylko ostrzegam, że będzie bolało :)
                > >
                > > Sugerujesz tortury zastosowane wobec niewierzących? To nic nowego.
                > Nic nie sugeruję, tylko wskazuję co jest zapisane w Piśmie Świętym.

                No właśnie to mówię, sugerujesz, że mnie, jako niewierzącego, będzie bolało - straszysz mnie torturami. Mam się bać?

                Zresztą to bzdety, bo pisma święte wszystkich religii pełne są absurdalnych i sprzecznych bzdetów.
                • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:21
                  grgkh napisał:

                  > > > enrque111 napisał:
                  > > >
                  > > > > piwi77.0 napisał:
                  > > > >
                  > > > Sugerujesz tortury zastosowane wobec niewierzących? To nic nowego.
                  > > Nic nie sugeruję, tylko wskazuję co jest zapisane w Piśmie Świętym.
                  >
                  > No właśnie to mówię, sugerujesz, że mnie, jako niewierzącego, będzie bolało - s
                  > traszysz mnie torturami. Mam się bać?

                  Powinieneś, bo po śmierci nikt nie będzie cię pytał, czy jesteś wierzący – staniesz się wiedzący :)

                  > Zresztą to bzdety, bo pisma święte wszystkich religii pełne są absurdalnych i s
                  > przecznych bzdetów.

                  Nie wiem dokładnie jakie bzdety zawierają pisma święte wszystkich religii, nie zgłębiałem ich, ale z tego co czytałem wnioskuję, że jedynie Biblia jest pełna Prawdy.
                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:37
                    enrque111 napisał:

                    > Nie wiem dokładnie jakie bzdety zawierają pisma święte wszystkich religii
                    > ], nie zgłębiałem ich, ale z tego co czytałem wnioskuję, że jedynie Biblia jest
                    > pełna Prawdy.

                    Eniu ty czytałeś coś poza katechizmem :)) Nie masz pojęcia co to Biblia jesteś typowym katolickim analfabetą biblijnym
                  • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:14
                    enrque111 napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > > > enrque111 napisał:
                    > > > >
                    > > > > > piwi77.0 napisał:
                    > > > > >
                    > > > > Sugerujesz tortury zastosowane wobec niewierzących? To nic no
                    > wego.
                    > > > Nic nie sugeruję, tylko wskazuję co jest zapisane w Piśmie Świętym.
                    > >
                    > > No właśnie to mówię, sugerujesz, że mnie, jako niewierzącego, będzie bola
                    > ło - s
                    > > traszysz mnie torturami. Mam się bać?
                    >
                    > Powinieneś, bo po śmierci nikt nie będzie cię pytał, czy jesteś wierzący –
                    > ; staniesz się wiedzący :)

                    Podaj dowód, że tak właśnie będzie. Brak dowodu to podważenie Twojej hipotezy.

                    > > Zresztą to bzdety, bo pisma święte wszystkich religii pełne są absurdalny
                    > ch i s
                    > > przecznych bzdetów.
                    >
                    > Nie wiem dokładnie jakie bzdety zawierają pisma święte wszystkich religii
                    > ], nie zgłębiałem ich, ale z tego co czytałem wnioskuję, że jedynie Biblia jest
                    > pełna Prawdy.

                    Biblia to stworzenie Ewy z żebra Adama - a co się stało z kodem genetycznym i chromosomami X i Y?

                    Jak widać, Biblia to bzdety.
                    • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:47
                      grgkh napisał:

                      > enrque111 napisał:
                      > >
                      > > Powinieneś, bo po śmierci nikt nie będzie cię pytał, czy jesteś wierzący
                      > > staniesz się wiedzący :)
                      >
                      > Podaj dowód, że tak właśnie będzie. Brak dowodu to podważenie Twojej hipotezy.

                      Jest na to mnóstwo dowodów: słowa Jezusa, Proroków, zapisy biblijne, relacje świadków, pisma Ojców Kościoła itd. Jak widzisz to są dowody - logiczne, spójne, zgodne ze sobą, oparte na doświadczeniu i przez nikogo nie zdezawuowane. To przecież ty wciąż opierasz się na jakichś hipotezach, przypuszczeniach i bajkach :)

                      > > nie zgłębiałem ich, ale z tego co czytałem wnioskuję, że jedynie Biblia jest
                      > > pełna Prawdy.
                      >
                      > Biblia to stworzenie Ewy z żebra Adama - a co się stało z kodem genetycznym i c
                      > hromosomami X i Y?

                      Biblia, to nie jest stworzenie Ewy z żebra Adama, poucz się trochę, zamiast wypisywać brednie :)
                      A, tak nawiasem to ile ważą razem chromosomy X i Y ? - jako miłośnik nauki nie powinieneś mieć z odpowiedzią najmniejszych problemów :))))

                      > Jak widać, Biblia to bzdety.

                      Nikt tego nie udowodnił, chociaż wielu próbowało, nawet mądrzejszych od ciebie :)
                      • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:17
                        enrque111 napisał:

                        > grgkh napisał:

                        > > enrque111 napisał:

                        > > > Powinieneś, bo po śmierci nikt nie będzie cię pytał,
                        > > > czy jesteś wierzący staniesz się wiedzący :)
                        > >
                        > > Podaj dowód, że tak właśnie będzie.
                        > > Brak dowodu to podważenie Twojej hipotezy.
                        >
                        > Jest na to mnóstwo dowodów: słowa Jezusa, Proroków, zapisy biblijne, relacje św
                        > iadków, pisma Ojców Kościoła itd. Jak widzisz to są dowody - logiczne, spójne,
                        > zgodne ze sobą, oparte na doświadczeniu i przez nikogo nie zdezawuowane. To prz
                        > ecież ty wciąż opierasz się na jakichś hipotezach, przypuszczeniach i bajkach :
                        > )

                        Zapisy w książkach to nie są dowody, bo zapisy w świętych książkach innych religii sa sprzeczne z zapisami w książce, na która Ty się powołujesz. Musisz udowodnić, że TWOJE zapisy są prawdziwe, a TAMTE nieprawdziwe.

                        Masz ostatnią szansę, jedną odpowiedź. :) Skup się.

                        > > > nie zgłębiałem ich, ale z tego co czytałem
                        > > > wnioskuję, że jedynie Biblia jest pełna Prawdy.
                        > >
                        > > Biblia to stworzenie Ewy z żebra Adama - a co się
                        > > stało z kodem genetycznym i chromosomami X i Y?
                        >
                        > Biblia, to nie jest stworzenie Ewy z żebra Adama,
                        > poucz się trochę, zamiast wypisywać brednie :)

                        O, coś nowego. Czy to znaczy, że TA Biblia jest fałszywa?

                        > A, tak nawiasem to ile ważą razem chromosomy X i Y ? - jako miłośnik nauki nie
                        > powinieneś mieć z odpowiedzią najmniejszych problemów :))))

                        Gdyby Ewa była stworzona z Żebra Adama, to kod genetyczny ich obojga powinien być identyczny. O, właśnie tak nauka obala prawdziwość Biblii.

                        > > Jak widać, Biblia to bzdety.
                        >
                        > Nikt tego nie udowodnił, chociaż wielu próbowało, nawet mądrzejszych od ciebie
                        > :)

                        Ty to udowadniasz, bo nie rozwiewasz wątpliwości co do fałszywości Biblii. Brawo, razem obalamy mity. :) Jesteś dobrym wspólnikiem. Chyba uczynię Cię swoim przyjacielem, tak jak chasyda. To zobowiązuje, wiesz... Będziesz traktowany przeze mnie w szczególnie uprzywilejowany sposób. Chcesz? :) Zresztą to moja decyzja.

                        Pozdrowienia, heniu, mój przyjacielu.
                      • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:19
                        enrque111 napisał:

                        > Jest na to mnóstwo dowodów: słowa Jezusa, Proroków, zapisy biblijne, relacje św
                        > iadków, pisma Ojców Kościoła itd.

                        Czyli podajesz ino bzdury , bo powszechnie wiadomo ze jakieś tłumaczenia niby to słow Jezusa czy apostołów to kopie z cholera wie z jakiego źródła .

                        >Jak widzisz to są dowody - logiczne, spójne,

                        Na razie brak dowodów to i logice i spójności nie ma mowy .

                        > zgodne ze sobą, oparte na doświadczeniu i przez nikogo nie zdezawuowane.

                        No tak nikogo poza wielokrotnym poprawieniem przez niechlujnych kopistów :))

                        >To przecież ty wciąż opierasz się na jakichś hipotezach, przypuszczeniach i bajkach :)

                        Eniu ty nie inaczej .
    • sclavus historyczny???? 31.03.13, 21:07
      :D:D:D:D:D:D
      ... oj! będę miał zajady... :>:>
    • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 31.03.13, 22:15
      enrque111 napisał:
      > Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. (J 11,25)

      A jak już żyć będziesz, to zdaj nam relację.
      • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 08:51
        wariant_b napisał:

        > enrque111 napisał:
        > > Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. (J 11,25)
        >
        > A jak już żyć będziesz, to zdaj nam relację.

        Nie będę musiał - będziecie mieli już tę świadomość, roztrząsając ją w mękach przez całą wieczność.

        Jezus powiedział do faryzeuszów: «Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.
        Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”.
        Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz.
        A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać
        ”.
        Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca.
        Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki
        ”.
        Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”.
        Nie, ojcze Abrahamie”, odrzekł tamten, „lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”.
        Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”». (Łk 16,19-31)
        • tanebo Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 08:58
          Bla bla bla. Zerżnięte z Zarathustry?
        • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 09:40
          Ta przypowieść powinna uzmysłowić jak mało przekonywujące były argumenty Jezusa i jak marnej jakości jego cuda, skoro nawet na niewykształconych Żydach tamtego czasu nie robiły oczekiwanego wrażenia i musiał Jeyus zacząć wymyślać coś co może u jego słuchaczy wywoła przynajmniej strach.
        • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 09:59
          enrque111 napisał:
          > Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby
          > kto z umarłych powstał, nie uwierzą
          ”». (Łk 16,19-31)

          Enrque111, czemu nie słuchasz Mojżesza?
          Czy myślisz, że twój biskup czy kardynał w purpurach jest Prorokiem?
    • piwi77.0 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 09:49
      Skoro jesteśmy już przy pierdołach związanych z aktualnym dłuższym weekendem, to niech mnie ktoś przekona, że historia nie miała nieco innego przebiegu. Mianowicie, że Bóg od zawsze chciał zabić swojego syna (może mu się po prostu nie udał) i właśnie dlatego wpuścił Szatana do Raju, aby ten zwiódł Ewę i Adama, żeby im wcisnąć grzech, za który osobiście odpowie głową jego syn, a Bóg będzie poza podejrzeniami. Dlaczego ta historia miałaby być mniej prawdopodobna od tej opisanej przez boski PR, zwany Pismem Świętym?
      • karbat Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 10:42
        enrque111 napisał:

        > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa (... )

        po pierwsze okresl pojecie fakt historczny , lub zapoznaj sie z nim .
        Jezus zmartwychstal ... to w koncu po co dal sie ... niby zabic ... na smierc ... ?

        Maria wieczna dziewica ... przodkowie enrque111 w wierze sprawdzali jej dziewictwo,
        a ... henia przy tym fakcie historycznym .... nie bylo :(

    • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 11:59
      enrque111 napisał:

      > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa do dziś budzi niechęć, irytację i
      > sprzeciw tych, którzy nie chcą przyznać, że życie jest tylko chwilą (niewielką
      > ) na tym świecie.

      Nie ma historycznego "faktu". Twoje "fakty" historyczne, to zapisy o określonej wiarygodności. W tym przypadku znikomej i na pewno niezgodnej z fizyką świata, z nauką w ogóle. Taki fakt podważałby sens istnienia nauki. Bo można by ją zastąpić czarami marami, hokus-pokus, abrakadabra i bęc.

      Wiesz, ja też umiem czarować. Zapisałem to tutaj. O, widzisz? Już jest fakt historyczny - zapis. I nie wolno Ci go podważać.

      > Hedoniści, ateiści, relatywiści i inni słudzy diabła, którzy
      > wierzą temu "ojcu kłamstwa" świadomie, bądź na zasadzie "pożytecznych idiotów"
      > zmierzają w otchłań piekła i gotowi są zrobić wszystko aby tam pociągnąć innych
      > . My, chrześcijanie przeciwstawiamy się złu, kłamstwu i rozpaczy, wierząc Chrys
      > tusowi, który powiedział: [b]Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie.[/
      > b] (J 11,25)

      Bez sensu. Sprzeczne.
      • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 01.04.13, 14:23
        grgkh napisał:

        > enrque111 napisał:
        >
        > > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa do dziś budzi niechęć, iryt
        > ację i
        > > sprzeciw tych, którzy nie chcą przyznać, że życie jest tylko chwilą (nie
        > wielką
        > > ) na tym świecie.
        >
        > Nie ma historycznego "faktu". Twoje "fakty" historyczne, to zapisy o określonej
        > wiarygodności. W tym przypadku znikomej i na pewno niezgodnej z fizyką świata,
        > z nauką w ogóle. Taki fakt podważałby sens istnienia nauki. Bo można by ją zas
        > tąpić czarami marami, hokus-pokus, abrakadabra i bęc.
        Weź się lepiej za naukę, zamiast wypisywać swoje ucieszne „przemyślenia” na forach internetowych :)
        Przez naukę rozumiesz jedynie nauki empiryczne i to zacieśnia twoje horyzonty poznawcze.
        Gdyby nie było faktów historycznych, nie byłoby nauk humanistycznych … czyżbyś wątpił, że są ?

        > Wiesz, ja też umiem czarować. Zapisałem to tutaj. O, widzisz? Już jest fakt his
        > toryczny - zapis. I nie wolno Ci go podważać.

        Owszem, twój zapis jest faktem, problemem pozostaje prawdziwość zawartego w nim przesłania. Tu wchodzą w grę naukowe badania prawdziwości owego przesłania: czy nie jest ze sobą sprzeczny, czy inne zapisy, dowody, świadkowie potwierdzają jego treść itd.

        > > Hedoniści, ateiści, relatywiści i inni słudzy diabła, którzy
        > > wierzą temu "ojcu kłamstwa" świadomie, bądź na zasadzie "pożytecznych idi
        > otów"
        > > zmierzają w otchłań piekła i gotowi są zrobić wszystko aby tam pociągnąć
        > innych
        > > . My, chrześcijanie przeciwstawiamy się złu, kłamstwu i rozpaczy, wierząc
        > Chrys
        > > tusowi, który powiedział: [b]Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będ
        > zie.[/
        > > b] (J 11,25)
        >
        > Bez sensu. Sprzeczne.
        Co jest sprzeczne ?
        • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 00:49
          enrque111 napisał:

          > grgkh napisał:
          >
          > > enrque111 napisał:
          > >
          > > > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa do dziś budzi niechęć
          > , iryt
          > > ację i
          > > > sprzeciw tych, którzy nie chcą przyznać, że życie jest tylko chwilą
          > (nie
          > > wielką
          > > > ) na tym świecie.
          > >
          > > Nie ma historycznego "faktu". Twoje "fakty" historyczne,
          > > to zapisy o określonej wiarygodności.

          > Przez naukę rozumiesz jedynie nauki empiryczne i to
          > zacieśnia twoje horyzonty poznawcze.

          Nauka posługuje się naukową metodą badania świata. pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa

          > Gdyby nie było faktów historycznych, nie byłoby nauk humanistycznych … cz
          > yżbyś wątpił, że są ?

          To nie na temat.

          > > Wiesz, ja też umiem czarować. Zapisałem to tutaj. O, widzisz? Już jest fa
          > kt his
          > > toryczny - zapis. I nie wolno Ci go podważać.
          >
          > Owszem, twój zapis jest faktem, problemem pozostaje prawdziwość zawartego w nim
          > przesłania.

          I właśnie tak samo należy patrzeć na bajki na temat Jezusa.

          > Tu wchodzą w grę naukowe badania prawdziwości owego przesłania: cz
          > y nie jest ze sobą sprzeczny, czy inne zapisy, dowody, świadkowie potwierdzają
          > jego treść itd.

          Moje zapisy potwierdzi każdy, kto je widzi.

          > > > Hedoniści, ateiści, relatywiści i inni słudzy diabła, którzy
          > > > wierzą temu "ojcu kłamstwa" świadomie, bądź na zasadzie "pożyteczny
          > ch idi
          > > otów"
          > > > zmierzają w otchłań piekła i gotowi są zrobić wszystko aby tam poci
          > ągnąć
          > > innych
          > > > . My, chrześcijanie przeciwstawiamy się złu, kłamstwu i rozpaczy, w
          > ierząc
          > > Chrys
          > > > tusowi, który powiedział: [b]Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, ż
          > yć będ
          > > zie.[/
          > > > b] (J 11,25)
          > >
          > > Bez sensu. Sprzeczne.
          > Co jest sprzeczne ?

          Definicje życia i śmierci wykluczają prawdziwość tego zdania.

          Jeśli się umiera to się nie żyje, bo śmierć to koniec życia. A jeśli się "ożyło" to znaczy, że się wcześniej nie umarło, a stan pośredni nie był końcem życia.

          Nie widzisz tej sprzeczności?
          • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 02.04.13, 20:17
            grgkh napisał:

            > enrque111 napisał:
            >
            > > Przez naukę rozumiesz jedynie nauki empiryczne i to
            > > zacieśnia twoje horyzonty poznawcze.
            >
            > Nauka posługuje się naukową metodą badania świata.
            rel="nofollow">pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa

            A jaką „nienaukową metodą badania świata” niby ja się posługuję ? Zawsze twierdziłem, że świat został stworzony w ten sposób, abyśmy mogli właśnie drogą naukową go poznawać.

            > > Gdyby nie było faktów historycznych, nie byłoby nauk humanistycznych R
            > 30; cz
            > > yżbyś wątpił, że są ?
            >
            > To nie na temat.

            Co nie na temat ? ……. „fakty historyczne”, czy „nauki humanistyczne” ?

            > > > Wiesz, ja też umiem czarować. Zapisałem to tutaj. O, widzisz? Już j
            > est fa
            > > kt his
            > > > toryczny - zapis. I nie wolno Ci go podważać.
            > >
            > > Owszem, twój zapis jest faktem, problemem pozostaje prawdziwość zawartego
            > w nim
            > > przesłania.
            >
            > I właśnie tak samo należy patrzeć na bajki na temat Jezusa.

            W twoim mniemaniu kompletnego laika i nieuka mogą być to bajki, naukowcy zaś całego świata twierdzą coś wręcz przeciwnego :)))

            > > Tu wchodzą w grę naukowe badania prawdziwości owego przesłania: cz
            > > y nie jest ze sobą sprzeczny, czy inne zapisy, dowody, świadkowie potwier
            > dzają
            > > jego treść itd.
            >
            > Moje zapisy potwierdzi każdy, kto je widzi.

            Czy kiedykolwiek w to powątpiewałem ?

            > > > Bez sensu. Sprzeczne.
            > > Co jest sprzeczne ?
            >
            > Definicje życia i śmierci wykluczają prawdziwość tego zdania.

            Wykaż to merytorycznie.

            > Jeśli się umiera to się nie żyje, bo śmierć to koniec życia. A jeśli się "ożyło
            > " to znaczy, że się wcześniej nie umarło, a stan pośredni nie był końcem życia.
            >
            > Nie widzisz tej sprzeczności?

            Nie widzę tu najmniejszej sprzeczności, pod warunkiem, że życia nie utożsamia się tylko i wyłącznie z materią. Do życia potrzebny jest jeszcze duch, bez którego próżnym zajęciem jest ożywianie czegokolwiek przez naukowców, o czym już dyskutowaliśmy onegdaj.
            • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:11
              enrque111 napisał:

              > grgkh napisał:
              >
              > > enrque111 napisał:
              > >
              > > > Przez naukę rozumiesz jedynie nauki empiryczne i to
              > > > zacieśnia twoje horyzonty poznawcze.
              > >
              > > Nauka posługuje się naukową metodą badania świata.
              pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_naukowa
              > A jaką „nienaukową metodą badania świata” niby ja się posługuję ? Z
              > awsze twierdziłem, że świat został stworzony w ten sposób, abyśmy mogli właśnie
              > drogą naukową go poznawać.

              Nie posługujesz się żadną poprawną i logiczną metodą. Rezygnując z logiki i metody naukowej nie możesz stworzyć poprawnego opisu świata.

              > > Jeśli się umiera to się nie żyje, bo śmierć to koniec życia.
              > > A jeśli się "ożyło" to znaczy, że się wcześniej nie umarło,
              > > a stan pośredni nie był końcem życia.
              > >
              > > Nie widzisz tej sprzeczności?
              >
              > Nie widzę tu najmniejszej sprzeczności, pod warunkiem, że życia nie utożsamia s
              > ię tylko i wyłącznie z materią. Do życia potrzebny jest jeszcze duch, bez które
              > go próżnym zajęciem jest ożywianie czegokolwiek przez naukowców, o czym już dys
              > kutowaliśmy onegdaj.

              Widzę, że pytanie Cie przerosło i znów nie wiesz, co odpowiedzieć.

              Powtarzam:

              Jezus nie mógł umrzeć i zmartwychwstać, bo definicja śmierci to nieodwracalny koniec życia. Gdyby przyjąć inną definicję to ludzi, którzy wychodzą ze śmierci klinicznej powinno się traktować jako zmartwychwstałych. Jak widzisz, zmartwychwstanie to powszechne i wcale nie cudowne zjawisko.

              :)
              • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 21:37
                grgkh napisał:

                > enrque111 napisał:
                >
                > > grgkh napisał:
                > >
                > > > enrque111 napisał:
                > > >
                > > zawsze twierdziłem, że świat został stworzony w ten sposób, abyśmy mogli właśnie
                > > drogą naukową go poznawać.
                >
                > Nie posługujesz się żadną poprawną i logiczną metodą. Rezygnując z logiki i met
                > ody naukowej nie możesz stworzyć poprawnego opisu świata.

                :) O logice, to jesteś ostatnią osobą, która powinna się na ten temat wypowiadać :)))

                > > > Jeśli się umiera to się nie żyje, bo śmierć to koniec życia.
                > > > A jeśli się "ożyło" to znaczy, że się wcześniej nie umarło,
                > > > a stan pośredni nie był końcem życia.
                > > >
                > > > Nie widzisz tej sprzeczności?
                > >
                > > Nie widzę tu najmniejszej sprzeczności, pod warunkiem, że życia nie utożsamia s
                > > ię tylko i wyłącznie z materią. Do życia potrzebny jest jeszcze duch, bezktóre
                > > go próżnym zajęciem jest ożywianie czegokolwiek przez naukowców, o czym już dys
                > > kutowaliśmy onegdaj.
                >
                > Widzę, że pytanie Cie przerosło i znów nie wiesz, co odpowiedzieć.

                To raczej moja odpowiedź przerosła twoją zdolność pojmowania, czemu zbytnio sie nie dziwię, bo ateiści zazwyczaj mają duże problemy z abstrakcyjnym myśleniem :)

                > Powtarzam:
                >
                > Jezus nie mógł umrzeć i zmartwychwstać, bo definicja śmierci to nieodwracalny k
                > oniec życia. Gdyby przyjąć inną definicję to ludzi, którzy wychodzą ze śmierci
                > klinicznej powinno się traktować jako zmartwychwstałych. Jak widzisz, zmartwych
                > wstanie to powszechne i wcale nie cudowne zjawisko.

                Powtarzam - istota żywa składa się z materii i ducha, jeśli oddzielisz ducha od materii, nastąpi śmierć. Stąd nauka ma problemy z ożywieniem materii - nie jest w stanie tchnąć w nią ducha. Nie mam zamiaru debatować z tobą na temat "śmierci klinicznej", aby cię nie ośmieszyć jeszcze bardziej - musielibyśmy znowu mówić o "duchu", możliwości pozostawania w stanie śmierci klinicznej przez kilka dni itd., co z pewnością również przerasta twoją percepcję :)
                • grgkh Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 04.04.13, 22:09
                  enrque111 napisał:

                  > :) O logice, to jesteś ostatnią osobą,
                  > która powinna się na ten temat wypowiadać :)))

                  > > Widzę, że pytanie Cie przerosło i znów nie wiesz, co odpowiedzieć.
                  >
                  > To raczej moja odpowiedź przerosła twoją zdolność pojmowania, czemu zbytnio sie
                  > nie dziwię, bo ateiści zazwyczaj mają duże problemy z abstrakcyjnym myśleniem
                  > :)
                  >
                  > > Powtarzam:
                  > >
                  > > Jezus nie mógł umrzeć i zmartwychwstać,
                  > > bo definicja śmierci to nieodwracalny koniec życia.
                  > > Gdyby przyjąć inną definicję to ludzi, którzy wychodzą
                  > > ze śmierci klinicznej powinno się traktować jako
                  > > zmartwychwstałych. Jak widzisz, zmartwychwstanie
                  > > to powszechne i wcale nie cudowne zjawisko.
                  >
                  > Powtarzam - istota żywa składa się z materii i ducha, jeśli oddzielisz ducha od
                  > materii, nastąpi śmierć. Stąd nauka ma problemy z ożywieniem materii - nie jes
                  > t w stanie tchnąć w nią ducha. Nie mam zamiaru debatować z tobą na temat "śmier
                  > ci klinicznej", aby cię nie ośmieszyć jeszcze bardziej - musielibyśmy znowu mów
                  > ić o "duchu", możliwości pozostawania w stanie śmierci klinicznej przez kilka d
                  > ni itd., co z pewnością również przerasta twoją percepcję :)

                  Jak widzisz, Twoja definicja zmartwychwstania zawiera wewnętrzna sprzeczność - jest alogiczna. Zmartwychwstanie nie istnieje.

                  Mówisz, że to zależy od czasu zatrzymania oznak życia?
                  A gdzie jest definicja, jaki to czas? :)

                  Do tej pory nie mówiłeś o tym parametrze, ale pociągnijmy to dalej i uzależnijmy TYLKO od czasu. Wkrótce zobaczysz, do czego to prowadzi. :)
    • jeanie_mccake Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 12:59
      enrque111 napisał:

      > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa do dziś budzi niechęć, irytację i
      > sprzeciw tych, którzy nie chcą przyznać, że życie jest tylko chwilą (niewielką
      > ) na tym świecie. Hedoniści, ateiści

      Hedoniści ogólnie są hedonistami właśnie dlatego, że życie jest krótkie a ateisći również są świadomi, że wieczne życie, czy to na ziemi czy na twojej planecie, to tylko bajka.
      • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 15:06
        jeanie_mccake napisała:

        > enrque111 napisał:
        >
        > > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa do dziś budzi niechęć, iryt
        > ację i
        > > sprzeciw tych, którzy nie chcą przyznać, że życie jest tylko chwilą (nie
        > wielką
        > > ) na tym świecie. Hedoniści, ateiści
        >
        > Hedoniści ogólnie są hedonistami właśnie dlatego, że życie jest krótkie a ateis
        > ći również są świadomi, że wieczne życie, czy to na ziemi czy na twojej planeci
        > e, to tylko bajka.

        Ateiści, hedoniści i inni relatywiści moralni, jako osobnicy pozbawieni wiedzy religijnej, zdrowego rozsądku oraz leniwi, zajęci poszukiwaniem uciech cielesnych i folgowaniu zwierzęcym chuciom, rezygnują ze swego człowieczeństwa, oddając się wierze w ucieszne opowieści opakowane pseudonaukowym bełkotem, którego nie sposób dowieść :)
        • karbat Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 15:47
          hedoniści i inni relatywiści moralni, jako osobnicy pozbawieni zdrowego rozsądku oraz leniwi, zajęci poszukiwaniem uciech cielesnych i folgowaniu chuciom z dziecmi /nieletnimi, rezygnują ze swego człowieczeństwa, oddając się wierze w ucieszne opowieści podlane religijnym bełkotem, którego nie sposób dowieść .

          • karbat Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 16:09
            wariant_b napisał:
            > enrque111 napisał:
            > > Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. (J 11,25)

            > A jak już żyć będziesz, to zdaj nam relację.

            przeciez jest napisane ... kto we mnie wierzy , .... przeciez to tylko kwestia wiary -
            czyli rezygnacja z elementernej inteligencji i .... wszystko sie zgadza .

            juz nie zyje, a po swojej smierci ... to p. K . Wojtyla z Wadowic czyni cuda -
            kogos tam uzdrawia w ..... XXI w. . rzecz dzieje sie w kat. kosciele czyli nigdzie .
            • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 17:35
              karbat napisał:

              > wariant_b napisał:
              > > enrque111 napisał:
              > > > Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. (J 11,25)
              >
              > > A jak już żyć będziesz, to zdaj nam relację.
              >
              > przeciez jest napisane ... kto we mnie wierzy , .... przeciez to tylko kwestia
              > wiary -
              > czyli rezygnacja z elementernej inteligencji i .... wszystko sie zgadza .

              :) Ty biedny krawacie elementarną inteligencją nigdy nie grzeszyłeś i jak widzę robisz na tym forum dalej za błazna, popisując się swoimi kretyńskimi przemyśleniami - lubię czasami poczytać ucieszne ględzenie takich typków jak ty, daje mi to chwilę intelektualnego wytchnienia, jak np. obejrzenie kreskówki z psem Pluto, czy kaczorem Donaldem w przerwie wykładu dotyczącego ontologicznej koncepcji bytu :)

              > juz nie zyje, a po swojej smierci ... to p. K . Wojtyla z Wadowic czyni cuda
              > -
              > kogos tam uzdrawia w ..... XXI w. . rzecz dzieje sie w kat. kosciele czyli n
              > igdzie .
              • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 19:42
                enrque111 napisał:
                > :) Ty biedny krawacie...

                Biedny enrique111 - a ty żyjesz?

                Nikt mnie tak dawno nie ubawił, jak ty cytatem:
                Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień
                świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami...

                To lepsze nawet niż ten biskup de Talleyrand z sygnaturki.

                Wytłumacz nam, dlaczego twój bóg kazał się ubierać dostojnikom kościelnym
                w purpurę i bisior i zamykać za bramami pałaców przed biednymi?
                W co ty właściwie, do jasnej cholery, wierzysz?
                • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 20:12
                  wariant_b napisał:

                  > enrque111 napisał:
                  > > :) Ty biedny krawacie...
                  >
                  > Biedny enrique111 - a ty żyjesz?
                  >
                  > Nikt mnie tak dawno nie ubawił, jak ty cytatem:
                  > Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w d
                  > zień
                  > świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami...

                  > To lepsze nawet niż ten biskup de Talleyrand z sygnaturki.
                  >
                  > Wytłumacz nam, dlaczego twój bóg kazał się ubierać dostojnikom kościelnym
                  > w purpurę i bisior i zamykać za bramami pałaców przed biednymi?
                  > W co ty właściwie, do jasnej cholery, wierzysz?

                  :) A, gdzie żeś ty biedaku wyczytał, że dostojnicy kościelni dostali nakaz od jakiegoś boga, aby ubierać się w purpurę i bisior ??? :)
                  Napisz również w jakim mieście i jakich biedaków "dostojnicy kościelni" nie wpuszczają do jakichś pałaców ?
                  • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 20:23
                    enrque111 napisał:

                    :) A, gdzie żeś ty biedaku wyczytał, że dostojnicy kościelni dostali nakaz od j
                    > akiegoś boga, aby ubierać się w purpurę i bisior ??? :)

                    Przecież wasi papieże mają kontakt z najwyższym , :))

                    > Napisz również w jakim mieście i jakich biedaków "dostojnicy kościelni" nie wpu
                    > szczają do jakichś pałaców ?

                    Gdzieś tak temat obejmuje z 99,9 pałaców biskupich
                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 21:25
                    enrque111 napisał:
                    :) A, gdzie żeś ty biedaku wyczytał, że dostojnicy kościelni dostali nakaz od jakiegoś boga,
                    aby ubierać się w purpurę i bisior ??? :)


                    Więc kto im kazał stroić się w purpury i bisior, żyć w pałacach i gardzić ubogimi?
                    Skąd ci panowie się wzięli i kogo reprezentują? Może ciebie?
              • grgkh Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 02.04.13, 01:16
                enrque111 napisał:

                > :) Ty biedny krawacie elementarną inteligencją nigdy nie grzeszyłeś i jak widzę
                > robisz na tym forum dalej za błazna, popisując się swoimi kretyńskimi przemyśl
                > eniami - lubię czasami poczytać ucieszne ględzenie takich typków jak ty, daje m
                > i to chwilę intelektualnego wytchnienia, jak np. obejrzenie kreskówki z psem Pl
                > uto, czy kaczorem Donaldem w przerwie wykładu dotyczącego ontologicznej koncepc
                > ji bytu :)

                Wyłącznie erystyka. Nie masz argumentów, heniu.
        • pvf Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 20:28
          enrque111 napisał:

          > Ateiści, hedoniści i inni relatywiści moralni, jako osobnicy pozbawieni wiedzy
          > religijnej, zdrowego rozsądku oraz leniwi, zajęci poszukiwaniem uciech cielesny
          > ch i folgowaniu zwierzęcym chuciom, rezygnują ze swego człowieczeństwa, oddając
          > się wierze w ucieszne opowieści opakowane pseudonaukowym bełkotem, którego nie
          > sposób dowieść :)

          Wyjątkowo celna charakterystyka katolickiego kleru. Nic dodać, nic ująć.
          • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 20:40
            pvf napisał:

            > enrque111 napisał:
            >
            > > Ateiści, hedoniści i inni relatywiści moralni, jako osobnicy pozbawieni w
            > iedzy
            > > religijnej, zdrowego rozsądku oraz leniwi, zajęci poszukiwaniem uciech ci
            > elesny
            > > ch i folgowaniu zwierzęcym chuciom, rezygnują ze swego człowieczeństwa, o
            > ddając
            > > się wierze w ucieszne opowieści opakowane pseudonaukowym bełkotem, które
            > go nie
            > > sposób dowieść :)
            >
            > Wyjątkowo celna charakterystyka katolickiego kleru. Nic dodać, nic ująć.

            Ateistyczna głupota jest już przysłowiowa, nic oryginalnego nie potrafią sami wymyślić (poza lewackimi idiotyzmami), więc czerpią z bogatego dorobku myśli zdrowego moralnie społeczeństwa, zmieniając jedynie podmiot wypowiedzi - zapisujesz się tym samym biedaku umysłowy do długiej listy lewackich frustratów :))))
            • billy.the.kid Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 20:43
              hieniuś-napiosz co mówi mądrość KArTOfLI w tremacie-co robił pambócek przez całą wieczność zanim cóś tak 7000 lat temu stworzył swiat i KArTOfLI.

              cóś tam w wasszych księgach chiba stoi mnapisane.
              musiał się pieruńsko nudzić.
            • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 20:50
              enrque111 napisał:

              Ateistyczna głupota jest już przysłowiowa, nic oryginalnego nie potrafią sami w
              > ymyślić (poza lewackimi idiotyzmami), więc czerpią z bogatego dorobku myśli zdr
              > owego moralnie społeczeństwa, zmieniając jedynie podmiot wypowiedzi - zapisujes
              > z się tym samym biedaku umysłowy do długiej listy lewackich frustratów :))))

              Eniu niemoto ,a potrafisz na swój debilny sposób wytłumaczyć czemu bóg który zna ponoć serca ludzi , wybiera na kapłanów waszej sekty jebaków co bzykają wszystko co na drzewo nie ucieka , złodziei oszustów , pedofilia, pederastów,alkoholików , jednym słowem całą paletę patologi społecznej :)) Kiepsko mu to chyba rozeznanie w sercach tej hołoty wychodzi :))
            • pvf Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 21:22
              enrque111 napisał:

              > Ateistyczna głupota jest już przysłowiowa, nic oryginalnego nie potrafią sami w
              > ymyślić (poza lewackimi idiotyzmami), więc czerpią z bogatego dorobku myśli zdr
              > owego moralnie społeczeństwa, zmieniając jedynie podmiot wypowiedzi - zapisujes
              > z się tym samym biedaku umysłowy do długiej listy lewackich frustratów :))))

              Jak widać forum służy ci jedynie do dowartościowywania się (frustracja?). Jednak czasem udaje ci się napisać coś sensownego (vide charakterystyka kleru katolickiego), choć zapewne wychodzi ci to przez przypadek i wbrew założeniom. W swoim religijnym ograniczeniu umysłowym nie jesteś w stanie nawet pojąć, że nie mam poglądów lewackich ani nawet lewicowych. Nie będę się więc zniżał do twojego poziomu, bo na frustratów twojego pokroju zwyczajnie szkoda mi czasu.
            • grgkh Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 02.04.13, 01:24
              enrque111 napisał:

              > Ateistyczna głupota jest już przysłowiowa,

              Głupota to jest teistyczna - przysłowiowa.

              Teiści twierdzą, że jak się napną umysłowo, to hipoteza staje się prawdziwa. Ta metodą powołują do istnienia tysiące bogów.

              > nic oryginalnego nie potrafią sami w
              > ymyślić (poza lewackimi idiotyzmami),

              Nic oryginalnego nie potrafią wymyślić - ich bóg powstaje z niczego, a oni twierdzą, że nie powstał, ale jest. Ich głupota jest przysłowiowa.

              > więc czerpią z bogatego dorobku myśli zdr
              > owego moralnie społeczeństwa,

              I czerpią z bogatego dorobku innych religii, kopiując mity i je przerabiając, by twierdzić, że to ich własne i oryginalne. Społeczeństwo myślące w ten sposób jest amoralne (zakłamane i bezmyślne).

              > zmieniając jedynie podmiot wypowiedzi - zapisujes
              > z się tym samym biedaku umysłowy do długiej listy lewackich frustratów :))))

              Teiści są jak lewacy, stosują te same metody co komuniści i tak samo dążą do władzy - kłamstwami i fałszywą propagandą.
              • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 02.04.13, 20:48
                grgkh napisał:

                > enrque111 napisał:
                >
                > > Ateistyczna głupota jest już przysłowiowa,
                >
                > Głupota to jest teistyczna - przysłowiowa.

                :) Nie przedrzeźniaj, bo powiem dla pani ! :)

                > Teiści twierdzą, że jak się napną umysłowo, to hipoteza staje się prawdziwa. Ta
                > metodą powołują do istnienia tysiące bogów.

                :) Widzisz, a zawsze cię przekonywałem, że żadnych bogów nie ma :)

                > > nic oryginalnego nie potrafią sami wymyślić (poza lewackimi idiotyzmami),
                >
                > Nic oryginalnego nie potrafią wymyślić - ich bóg powstaje z niczego, a oni twie
                > rdzą, że nie powstał, ale jest. Ich głupota jest przysłowiowa.

                :) Tylko tego już nie zapomnij ! - bo pamięć masz krótką i muszę ci wciąż przypominać, że bogowie nie istnieją :)

                > > więc czerpią z bogatego dorobku myśli zdrowego moralnie społeczeństwa,
                >
                > I czerpią z bogatego dorobku innych religii, kopiując mity i je przerabiając, b
                > y twierdzić, że to ich własne i oryginalne. Społeczeństwo myślące w ten sposób
                > jest amoralne (zakłamane i bezmyślne).

                Nie wiem o jakich mitach prawisz, ale domyślam się, że zapewne o tych „naukowych” (samopał, samo ożywienie materii i człowiek z ameby) :)))

                > > zmieniając jedynie podmiot wypowiedzi - zapisujes
                > > z się tym samym biedaku umysłowy do długiej listy lewackich frustratów :))))
                >
                > Teiści są jak lewacy, stosują te same metody co komuniści i tak samo dążą do wł
                > adzy - kłamstwami i fałszywą propagandą.

                Przecież ty sam jesteś lewakiem !!! Czyżbyś wygłaszał samokrytykę ???
                • billy.the.kid Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 02.04.13, 21:28
                  hieniuś, a co z tem pambóckiem. co un robił przez całąwiecznośc,zanim cóś tak 7 tys.latek temu stworzył KArTOfLI.
                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 02.04.13, 21:35
                    billy.the.kid napisał:

                    > hieniuś, a co z tem pambóckiem. co un robił przez całąwiecznośc,zanim cóś tak
                    > 7 tys.latek temu stworzył KArTOfLI.

                    :) Co ty bilek tak seplenisz ? - czyżby ktoś buźkę ci przeflancował i ząbki porachował, bo rozumu to chyba nigdy nie miałeś, co ? :)))
                    • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 02.04.13, 21:45
                      enrque111 napisał:

                      > billy.the.kid napisał:
                      >
                      > > hieniuś, a co z tem pambóckiem. co un robił przez całąwiecznośc,zanim có
                      > ś tak
                      > > 7 tys.latek temu stworzył KArTOfLI.
                      >
                      > :) Co ty bilek tak seplenisz ? - czyżby ktoś buźkę ci przeflancował i ząbki por
                      > achował, bo rozumu to chyba nigdy nie miałeś, co ? :)))

                      Eniu niemoto ależ to twój pan sobie przygłupów wybrał za sługi :))

                      "W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. "

                      Ty jesteś wprost takim podręcznikowym przykładem prostaczka bez cienia rozwagi :))

                      " by mądrość osiągnąć i karność, pojąć słowa rozumne, (3) zdobyć staranne wychowanie: prawość, rzetelność, uczciwość; (4) prostaczkom udzielić rozwagi, a młodym - rozsądku i wiedzy. (5) Mądry, słuchając, pomnaża swą wiedzę, rozumny nabywa biegłości: (6) jak pojąć przysłowie i zdanie, słowa i zagadki mędrców. (7) Podstawą wiedzy jest bojaźń Pańska, lecz głupcy odrzucają mądrość i karność. "
                  • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 02.04.13, 21:43
                    billy.the.kid napisał:
                    > ... zanim cóś tak 7 tys.latek temu

                    Dokładniej rzecz ujmując w październiku 4004 roku przed narodzeniem Chrystusa,
                    które jak wiadomo na pewno nie miało miejsca w grudniu 1 roku naszej ery.
                • grgkh Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 04.04.13, 21:50
                  enrque111 napisał:

                  > grgkh napisał:

                  > > Teiści twierdzą, że jak się napną umysłowo,
                  > > to hipoteza staje się prawdziwa. Ta
                  > > metodą powołują do istnienia tysiące bogów.
                  >
                  > :) Widzisz, a zawsze cię przekonywałem, że żadnych bogów nie ma :)

                  Są w ich umysłach, wbrew logice.

                  > Przecież ty sam jesteś lewakiem !!! Czyżbyś wygłaszał samokrytykę ???

                  Oto Twój argument. :)
                  • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 04.04.13, 22:08
                    grgkh napisał:

                    > enrque111 napisał:
                    >
                    > > grgkh napisał:
                    >
                    > > :) Widzisz, a zawsze cię przekonywałem, że żadnych bogów nie ma :)
                    >
                    > Są w ich umysłach, wbrew logice.

                    :) Po wielekroć dawałem ci dobre rady, abyś się na temat logiki nie wypowiadał, nie jest to twoja mocna strona :)

                    > > Przecież ty sam jesteś lewakiem !!! Czyżbyś wygłaszał samokrytykę ???
                    >
                    > Oto Twój argument. :)

                    Nie, to twój argument. Głosisz lewackie poglądy, a odcinasz się od lewicy - gdzie tu logika ?
                    • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 04.04.13, 22:20
                      enrque111 napisał:

                      >Nie, to twój argument. Głosisz lewackie poglądy, a odcinasz się od lewicy - gdzie tu logika ?

                      Eniu to tak ja i z tym ze adolf hitler był lewakiem ,a czemu skrajna prawica jego obrazki po dupach obcałowuje ??
                    • grgkh Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 04.04.13, 22:36
                      enrque111 napisał:

                      > :) Po wielekroć dawałem ci dobre rady, abyś się na temat
                      > logiki nie wypowiadał, nie jest to twoja mocna strona :)

                      > > Oto Twój argument. :)
                      >
                      > Nie, to twój argument. Głosisz lewackie poglądy, a odcinasz się
                      > od lewicy - gdzie tu logika ?

                      :) - chyba mnie zatkało. :)
                      • enrque111 Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 06.04.13, 12:24
                        grgkh napisał:

                        > enrque111 napisał:
                        >
                        > > :) Po wielekroć dawałem ci dobre rady, abyś się na temat
                        > > logiki nie wypowiadał, nie jest to twoja mocna strona :)
                        >
                        > > > Oto Twój argument. :)
                        > >
                        > > Nie, to twój argument. Głosisz lewackie poglądy, a odcinasz się
                        > > od lewicy - gdzie tu logika ?
                        >
                        > :) - chyba mnie zatkało. :)

                        :) Wcale się nie dziwię :)
        • kolter-xl Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 01.04.13, 20:51
          enrque111 napisał:
          >
          > Ateiści, hedoniści i inni relatywiści moralni, jako osobnicy pozbawieni wiedzy
          > religijnej, zdrowego rozsądku oraz leniwi, zajęci poszukiwaniem uciech cielesny
          > ch i folgowaniu zwierzęcym chuciom, rezygnują ze swego człowieczeństwa, oddając
          > się wierze w ucieszne opowieści opakowane pseudonaukowym bełkotem, którego nie
          > sposób dowieść :)

          My wiemy jak wasz kler wygląda , teraz coś opowiedz o nas :))
          • pocoo Re:enrque - ciekawy mit 03.04.13, 09:27
            enrque111 napisał:

            > Ateiści, hedoniści i inni relatywiści moralni
            > zajęci poszukiwaniem uciech cielesnych
            > i folgowaniu zwierzęcym chuciom
            A ty syp sobie na siusiolka(jak go znajdziesz) nawet gorący popiół i ciesz się,że na wieki wieków będziesz śpiewał w chórze anielskim.
            A ja będę sobie folgowała "zwierzęcym chuciom" chociaż te demoniczne są o piekło bardziej szalone.
            A będę poszukiwała "uciech cielesnych" bo jestem nimi opętana.
            Żaden bog ani diabeł nie odbierze mi tych lecących do nieba i piekla orgazmów.
            A ty siedź przed komputerem i wymyślaj kretynizmy a gó.wno z tego będziesz miał.
            • enrque111 Re:enrque - ciekawy mit 03.04.13, 18:34
              pocoo napisała:

              > enrque111 napisał:
              >
              > > Ateiści, hedoniści i inni relatywiści moralni
              > > zajęci poszukiwaniem uciech cielesnych
              > > i folgowaniu zwierzęcym chuciom
              >
              > A ty syp sobie na siusiolka(jak go znajdziesz) nawet gorący popiół i ciesz się
              > ,że na wieki wieków będziesz śpiewał w chórze anielskim.
              > A ja będę sobie folgowała "zwierzęcym chuciom" chociaż te demoniczne są o piekł
              > o bardziej szalone.
              > A będę poszukiwała "uciech cielesnych" bo jestem nimi opętana.
              > Żaden bog ani diabeł nie odbierze mi tych lecących do nieba i piekla orgazmów.
              > A ty siedź przed komputerem i wymyślaj kretynizmy a gó.wno z tego będziesz miał.

              Oczywiście masz wolną wolę i ze swoim krótkim, gasnącym życiem możesz robić co chcesz. Możesz, upodobniwszy się do bezrozumnych bydląt folgować zwierzęcym chuciom, kolekcjonować orgazmy, łapać uciekające chwile sprawności więdnącego ciała, zamykać oczy na rzeczywistość, nie myśleć o sprawach egzystencjalnych ..... w ogóle nie myśleć (ateistom to akurat wychodzi najlepiej) .....
              Będziesz miała później bardzo dużo czasu na przemyślenia - całą wieczność ...... o ile potępieni mają chwile, możliwości i siły na myślenie.
              "Tańcz głupia, tańcz ...."
              • pocoo Re:enrque - ciekawy mit 03.04.13, 19:21
                enrque111 napisał:

                > Możesz, upodobniwszy się do bezrozumnych bydląt folgować zwierzęcym
                > chuciom


                No co tak brzydko? Seks nie sprawia ci przyjemności?Ja ci mogę pokazać co możesz zrobić z tym co masz.Po co ci bydlęta?

                > Będziesz miała później bardzo dużo czasu na przemyślenia - całą wieczność .....

                Już mi wesoło na samo wyobrażenie sobie twojej miny, jak po śmierci będę pierwsza,którą spotkasz.No chyba że niebo jest wypełnione podobnymi tobie.Nie martw się .Mój orgazm do ciebie doleci .Jak ci się znudzą anielskie pienia z Jarosławem w duecie to spadaj na dół prosto w moje potępione ramiona.Nawet nie wiesz ,jak ze mną "zaśpiewasz".
                • enrque111 Re:enrque - ciekawy mit 03.04.13, 19:36
                  pocoo napisała:

                  > enrque111 napisał:
                  >
                  > > Możesz, upodobniwszy się do bezrozumnych bydląt folgować zwierzęcym
                  > > chuciom

                  >
                  > No co tak brzydko? Seks nie sprawia ci przyjemności?Ja ci mogę pokazać co możes
                  > z zrobić z tym co masz.Po co ci bydlęta?

                  Cóż w tym brzydkiego ? Przecież opisałem jedynie twoje własne intymne zwierzenia :)

                  > > Będziesz miała później bardzo dużo czasu na przemyślenia - całą wieczność
                  > .....
                  >
                  > Już mi wesoło na samo wyobrażenie sobie twojej miny, jak po śmierci będę pierws
                  > za,którą spotkasz.No chyba że niebo jest wypełnione podobnymi tobie.Nie martw s
                  > ię .Mój orgazm do ciebie doleci .Jak ci się znudzą anielskie pienia z Jarosławe
                  > m w duecie to spadaj na dół prosto w moje potępione ramiona.Nawet nie wiesz ,ja
                  > k ze mną "zaśpiewasz".

                  :) Zabawne, naiwne i głupawe masz wyobrażenia o "życiu po śmierci" - spowodowane jest to zapewne błędami w nauczaniu religijnym, bądź całkowitym jego brakiem, bo trudno mi uwierzyć w twój wrodzony debilizm :)
                  • kolter-xl Re:enrque - ciekawy mit 03.04.13, 19:45
                    enrque111 napisał:

                    > :) Zabawne, naiwne i głupawe masz wyobrażenia o "życiu po śmierci" - spowodowan
                    > e jest to zapewne błędami w nauczaniu religijnym, bądź całkowitym jego brakiem,
                    > bo trudno mi uwierzyć w twój wrodzony debilizm :)

                    Dokładnie eniu kto ci tak do tego pustego łba nakład ze bozia wpuści do nieba to stado katolickiej hołoty ??
                  • pocoo Re:enrque - ciekawy mit 03.04.13, 21:29
                    enrque111 napisał:

                    > :) Zabawne, naiwne i głupawe masz wyobrażenia o "życiu po śmierci" - spowodowan
                    > e jest to zapewne błędami w nauczaniu religijnym, bądź całkowitym jego brakiem,

                    Nie miałam możliwości zobaczenia na własne oczy jak wygląda "życie po śmierci".

                    > bo trudno mi uwierzyć w twój wrodzony debilizm :)

                    Moze ja jestem niekumata w pośmiertnych harcach ale ty kotku byłeś widziałeś i wiesz.Nie? No to kto ci pierdoł naopowiadał? Skąd wiesz jak tam jest? Czy przypadkiem ja nie mam racji?
                    A jakoś z tym debilizmem to bądź ostrożniejszy bo ciebie za takie epitety to Jezus na zbity pysk wywali z nieba prosto na diabelskie widły.Nie? Skąd wiesz?
        • jeanie_mccake Re: Zmartwychwstanie - ciekawy mit 02.04.13, 14:40
          enrque111 napisał:

          > Ateiści, hedoniści i inni relatywiści moralni, jako osobnicy pozbawieni wiedzy
          > religijnej zdrowego rozsądku oraz leniwi, zajęci poszukiwaniem uciech cielesny
          > ch i folgowaniu zwierzęcym chuciom, rezygnują ze swego człowieczeństwa, oddając
          > się wierze w ucieszne opowieści opakowane pseudonaukowym bełkotem, którego nie
          > sposób dowieść :)
          >
          Heniu, daj se spokój z tym twoim pretensjonalnym gównem. Jak próbujesz obrażać ludzi to trzeba się bardziej starać, używać mózgu a nie słownika.
    • privus Udowodnij tą prawdę 03.04.13, 19:25
      Na dzień dzisiejszy wszelkie próby takich działań spełzły na niczym. Może Tobie się uda :)
    • oszolom-z-radia-maryja Zmartwychwstanie to fakt historycz udowodn naukowo 07.04.13, 11:57
      forum.gazeta.pl/forum/w,721,109585123,109585123,Zmartwychstan_Jezusa_to_fakt_hist_udowodn_naukowo.html
      • pocoo Re: Zmartwychwstanie to fakt historycz udowodn na 07.04.13, 13:54
        oszolom-z-radia-maryja napisał:

        Zmartwychstan_Jezusa_to_fakt_hist_udowodn_naukowo.

        A co? Jak się wszechmocny(chociaż 1/3) zabił to i się wskrzesił.Dla wszechpotężnego boga(nawet 1/3)to mniej niż splunąć.
        Dziwi mnie,że naukowcy się takimi pierdołami zajmują.A jak? Wskrzeszali i zmartwychwstawali ile się dało.Zmartwychwstanie było wtedy na porządku dziennym.Nawet Apoloniusz z Tieny wskrzesił córkę senatora(fakt historyczny).Co tam Jezus i jego cudactwa?
    • privus A widziałeś(aś) Ty tamten świat??? :) 07.04.13, 20:34
      Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, że przejście od pasterki do pastorałki nie wymaga żadnego liczącego się wysiłku umysłowego?

      W ten Twój tamten świat można tak samo uwierzyć, jak w cudowne rozmnożenie ilości gwoździ, którymi przybito Chrystusa do krzyża. Jest ich jest ich ponad trzydzieści (między innymi na Lateranie, w kościele św. Krzyża w Rzymie, św. Marka w Wenecji, katedrze w Mediolanie, a nawet w Krakowie na Wawelu. Po połówce ma też kaplica św. Kosmy i Damiana oraz Kościół Świętej Trójcy). To iloma gwoździami przybijano Chrystusa do tego krzyża? Z krótkiego przeliczenia, że co 100 lat w wyniku modłów cudownie przybywało 1,5 gwoździa. A takich cudownych zjawisk fetyszyzmu mamy znacznie więcej.

      "Kościół Rzymski nigdy nie pobłądził i po wszystkie czasy w żaden błąd nie popadnie" - "Dictatus Papae" papieża Grzegorza VII (1073-1086)
      • edico Relikwie to niewyobrażalne katolickie barbarzyństw 07.04.13, 22:33
        Dziobanie w szczątkach zmarłych i handlowanie nimi jest dla mnie czymś nie do przyjęcia ze względów etycznych. Jest to wręcz bezczeszczenie zwłok dla fetyszy. Zresztą - jak się wydaje - jest to nie tylko mój pogląd, bo podzielają go także inne odłamy chrześcijaństwa, czyli wyznawców tego samego Boga:
        www.maxior.pl/film/165918/czy-katolickie-relikwie-to-barbarzynstwo
        dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/czym-sa-relikwie,82439.html
        www.racjonalista.pl/kk.php/s,8834
        info.wiara.pl/doc/173195.eBay-handluje-falszywymi-relikwiami
        Dzisiaj w Częstochowie mamy nawet smoleńskie relikwie. Inny kawałek samolotu znalazł się w Kałkowie. Czy sprowadzony w końcu wrak TU-154 znajdzie swe lokum w Świątyni Opatrzności???

        Ta passa niestety trwa i to przy wsparciu Kościoła.
    • tade-k53 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 07.04.13, 22:44
      Życie na ziemi to nieustanna walka. Walka z diabłem, pokusami, z lenistwem i wadami.
      Armagedon trwa od 26 X 2009. Koniec świata może być w każdej chwili. Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
      Nie dbasz o zbawienie duszy?
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • qqww1122 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 08.04.13, 17:15
        tade-k53 napisał:

        > Życie na ziemi to nieustanna walka. Walka z diabłem, pokusami, z lenistwem i w
        > adami.
        > Armagedon trwa od 26 X 2009. Koniec świata może być w każdej chwili. Pomyśl o w
        > ieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
        > Nie dbasz o zbawienie duszy?



        Czy ty pisałeś to kacu ?
        Jeżeli nie , to co mówi twój psychiatra o Twoich religijnych urojeniach ?
        Czy się leczysz na psychozę depresyjno-maniakalno-urojeniową ?
        Jeśli się leczysz , to masz szansę otrzymać z ZUSu , będziesz miał duzo czasu ,
        i będziesz mógł robić coś pożytacznego dla społeczeństwa.
        • tade-k53 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 22:33
          Kto nie czci Boga, prędzej czy później, świadomie czy nieświadomie czci demony..
          tradycja-2007.blog.onet.pl/
          • privus Szukasz demonów w Watykanie? 10.04.13, 08:53
            Encyklopedia Faktu jest źródłem, od którego powinieneś zacząć:
            wiki.fakt.pl/Demony-w-watykanie,1.html
            Na wstępie możesz wrzucić w google hasło "trupi synod" w pełni odzwierciedlające tę trwająca już dwa milenia demoniczną atmosferę.
            • pocoo Re: Szukasz demonów w Watykanie? 10.04.13, 12:12
              privus napisał:

              > Na wstępie możesz wrzucić w google hasło "trupi synod" w pełni odzwierciedlając
              > e tę trwająca już dwa milenia demoniczną atmosferę.
              >
              Katolicy wymyślając piekło wiedzieli...
          • privus Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.23, 17:30
            tade-k53 napisał:

            > Kto nie czci Boga, prędzej czy później, świadomie czy nieświadomie czci demony.
            > .
            > tradycja-2007.blog.onet.pl/

            A jaka to różnica, co kto i kogo czci, skoro Bóg i diabeł urządzają swobodnie swoje biesiady na tym padole ziemskim bez względu na czas i miejsce?
    • tade-k53 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 22:41
      Nieraz słyszałem jak moderniści modlą się o to, by ktoś zmartwychwstał, szczególnie na nabożeństwie pogrzebowym.

      Tymczasem zmartwychwstaniemy wszyscy, bez wyjątku, czy ktoś tego chce, czy nie. Oczywiście bardzo wielu ludzi wolałoby nie zmartwychwstać, szczególnie tych, którzy żyją tak, jakby Boga i piekła nie było.

      „Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego.” Hbr 10: 31

      Wiara bowiem uczy: Ostateczne rzeczy człowieka:

      1. Śmierć

      2. Sąd Boży

      3. Niebo albo piekło.

      „Wtedy ci, którzy uczciwie postępowali, zostaną przeznaczeni na zmartwychwstanie do życia wiecznego, a ci, którzy się dopuszczali zła, zmartwychwstaną, by cierpieć potępienie.” J 5:29

      „Mam też w Bogu nadzieję – oni zresztą żyją tą samą nadzieją – że nastąpi kiedyś zmartwychwstanie zarówno sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych.” Dz 24:15 Oczywiście niesprawiedliwych będzie o wiele więcej niż sprawiedliwych bo Pismo mówi:

      „A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą?” 1P 4:18

      Pan Jezus, Prawda osobowa ostrzegł: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.” Mt 7:21

      „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli.” Łk 13: 24

      „Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą.” Mt 7:13
      Dlatego polecam rady praktyczne jak uniknąć piekła. Kto chce skorzystać niech skorzysta a kto nie, to jego sprawa.
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • marina0321 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 23:15
        tade-k53 napisał:

        > „Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego.” Hbr 10: 31

        Tego zdania nie rozumiem. Ja więc można chcieć pójść do nieba, jeżeli straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga? Nie dziwię się, że wielu woli być ateistami i "pocieszać się", że Bóg nie istnieje, skoro Go w ten sposób przedstawiacie?

        > „Wtedy ci, którzy uczciwie postępowali, zostaną przeznaczeni na zmartwych
        > wstanie do życia wiecznego, a ci, którzy się dopuszczali zła, zmartwychwstaną,
        > by cierpieć potępienie.” J 5:29

        Powiedz mi, gdzie znajdują się dusze do momentu zmartwychwstania?
        • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.13, 23:28
          marina0321 napisał(a):
          > Ja więc można chcieć pójść do nieba, jeżeli straszną jest rzeczą wpaść w ręce Boga?

          Nie sądzę, żeby po Sądzie Ostatecznym Bóg pozostał jeszcze przy życiu.
          Przynajmniej, jeśli oskarżenia zawarte w Piśmie Świętym się potwierdzą.
      • privus Zbiorowa reinkarnacja na zawołanie??? 10.04.13, 09:01
        W Indiach załatwia te całe sądy reinkarnacja z powodzeniem bez uprawiania dodatkowych guseł.

        Papież Bonifacy VIII (1294-1303) był autorem wielu "złotych myśli", które zostały zapisane przez kościelnych kronikarzy. Katolicki problem zmartwychwstania podsumował bardzo błyskotliwie i jednoznacznie:

        - I święci tak samo nie zmartwychwstaną, jak mój koń, który wczoraj zdechł!
        • pocoo Re: Zbiorowa reinkarnacja na zawołanie??? 10.04.13, 12:18
          privus napisał:

          > Papież Bonifacy VIII (1294-1303)
          > [b]- I święci tak samo nie zmartwychwstaną, jak mój koń, który wczoraj zdechł!

          To był papież ,zdecydowanie nieomylny w zasadach wiary.
          Brawo Bonifacy.
          • privus Re: Zbiorowa reinkarnacja na zawołanie??? 09.04.23, 11:24
            I tak należy trzymać.
    • tade-k53 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 16.04.13, 18:47
      Zmartwychwstanie każdy, czy chce czy nie.
      "Mniemasz, że żyjesz, a umarłym jesteś" Ap 3:1
      Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
    • tade-k53 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 20.04.13, 21:35
      Czy wiesz po co żyjesz?
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • wariant_b Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 20.04.13, 21:49
        Nie.
        Świat ludzi nie jest deterministyczny i nikt nie ma przypisanej roli.
    • oszol-lom-z-rm Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.23, 11:12
      www.fronda.pl/a/Czy-mamy-fizyczne-dowody-Zmartwychwstania-2,213758.html
      • elka-sulzerowa2 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.23, 14:47
        Tja ... tylko tego zmartwychwstania NIKT nie widzial. Ani apostolowie ani kobiety. NIKT!
        Tak wiec naocznych swiadkow tego "cudu" NIE MA.
        Bajka mowi o swiadkach pustego grobu ... a nie procesu z martwych wstawania. Procesu, ktory przeczy zdrowemu rozsadkowi, prawom fizyki, biochemii, biologii ... jednym slowem przeczy prawom natury.
    • privus Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.23, 17:47
      Czy masz w ogóle pojęcie, co jest a co nie jest historycznym faktem?
      Jak już walisz w ten religijny bęben, to powróć do rzekomych słów Jezusa, że "prawda wyzwala".
      (J8:30-32)
      „Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską”
      (Aureliusz Augustyn z Hippony).

      Każdy może popełnić błąd, każdy może się pomylić, ale świadome i uparte trwanie w obłędzie nie jest żadnym powodem do dumy czy chwały. Więcej korzyści wyniesiesz zajmując się nogami sąsiadki a nie jej butami :)
    • snajper55 Re: Zmartwychwstanie - niewygodna prawda. 09.04.23, 18:06
      enrque111 napisał:

      > Historyczny fakt o zmartwychwstaniu Chrystusa

      Jest to taki sam historyczny fakt, jak zmartwychwstanie Mitry czy stworzenie Szu przez Ra.

      S/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka