feelek
23.04.13, 16:37
temat to niełatwy
i oklepany
obawiam się że Koleżanki, Koledzy uciekną w większości
[u]ale przeczytajcie:[/u]
1. z czytania między wierszami wydedukowałem, że aborcjonistów z tego Forum zdaniem, "To " przed urodzeniem to nie może być nazywane "człowiek" tylko "płód". Nawet 8 - miesięczny płód nie może być nazwany człowiekiem. Powszechnie wiadomo, że 8 miesięczny wcześniak to żaden problem aby wcześniej się urodziwszy, żył
ba: 7, 6 miesięczny...
pls. o komentarz jeśli tak jak ww. napsalem jest i o argumenty oczywiście...
2. z kolei patrząc od 0 miesięcy i na antyaborcjonistów, to oni używając arg. z logiki wziętego (Grgkhu!) argumentują: po połączeniu plemnika i komórki jajowej, dalej do urodzenia nie zachodzi żadne zdarzenie, nie ma żadnej ingerencji aby te 2 komórki rozwijając się , zaczęły na koniec mówić "mama" etc.
3. mi bardziej przemawia do wyobraźni to, że od któregoś momentu "To" ma nóżki, rączki, bijące serce, czuje etc. a "aborcjoniści" zgadzają się, dają pozwolenie moralne na tego czegoś "pozbycie się". ale następuje to później, nie można tego arg używać w odniesieniu do początków pierwszego trymestru ciąży (1-3 miesiące)
wniosek:
czy nie mogłoby być kompromisu w tym miejscu, że taki parodniowy płód, jego pozbycie się to jest z moralnego punktu widzenia dopuszczalne? W końcu to są jednak jeszcze ciągle tylko zbiory komórek. Należałoby z drugiej strony "aborcjonistom" zastanowić się, czy taki człowieczek 3 miesięczny, nie zasługuje jednak na ochronę bo choć ma 1 cm, to jw.,
a antyaborcjonistom przyjąć, że kilkudniowe coś to jeszcze nie ktoś
W wielu wypadkach, posunęłoby to zbieżność stanowisk.
Oczywiście wykluczam stanowiska skrajne:
p. Gowina, bpa Hosera, p. Terlikowskiego, p. Szczuki, p. Nowickiej...
dopuszczalne dla mnie antyaborcjonisty jest usunięcie ciąży do momentu gdy "To" nie ma jeszcze kształtów ludzkich, nie ma zalążka serca, nie czuje, czyli pierwsze kilka dni ciąży...
oczywiście narażam się komu tam i komu i komu jeszcze
z obu stron
jakoś sobie z tym poradzę
wydaje mi się jednak, że obie strony znajdują się w miejscu niedyskutowalnym, nie dającym szans na kompromis, gdy on jest możliwy IMHO tu gdzie napisałem
ciekawe czy patrząc jak ja, podzieli kto tu jeszcze mój pogląd?